Komiksy

Związek

Tyt. oryginału: Union

Napisał: Michael A. Stackpole
Okładka: Terese Nielsen (tom I), Duncan Fegredo (tom II)
Szkice: Robert Teranishi
Liternictwo: Vickie Williams, Amador Cisneros
Kolory: Christopher Chuckry
Tłumaczenie: Andrzej Syrzycki

Oryginalne wyd.: Dark Horse Comics 1999-2000
Polskie wydanie: Amber 2004
Stron: 88 wydano w dwóch tomach
Cena: 16,90 (2x)



Druga Gwiazda Śmierci zostaje unicestwiona, Imperium pokonane. Nowa Republika kwitnie. Wciąż jednak wielu dochowuje wierności ideałom i złowieszczym planom Imperatora. Kiedy Luke Skywaker, Mistrz Jedi i największy bohater Nowej Republiki, postanowił poślubić Marę Jade - kobietę, która była osobistą zabójczynią Imperatora, to możecie być pewni, że zarówno Imperium jak i Nowa Republika za wszelką cenę będą starały się nie dopuścić do tego małżeństwa!

Napisana przez uznanego autora Michaela A. Stockpola ("X-wingi"; "Ja, Jedi") i ilustrowana z fotograficznym realizmem przez Roberta Teranishi historia wielkiego wydarzenia ze świata Gwiezdnych Wojen wprowadzana jest na polski rynek dzięki wydawnictwu Amber. Fani serii będą w pełni usatysfakcjonowani.




Recenzja Lorda Sidiousa
Związek to przede wszystkim komiks o ślubie Luke’a Skywalkera i Mary Jade. W dodatku napisany przez doświadczonego gwiezdno-wojennego autora jakim jest Michael A. Stackpole. Wydawałoby się, że to bardzo ważny epizod w sadze, nawet gdyby historia nie była zbyt porywająca. Niestety w wypadku „Związku” trudno mówić nawet o niezbyt porywającej historii.

Luke i Mara Jade szykują się do swojego ślubu. Leia chce z niego zrobić ważne wydarzenie medialne. Tymczasem grupa zwolenników dawnego Imperium postanawia zgładzić Marę i Luke’a. A narzeczonych po drodze czekają przede wszystkim wątpliwości.

Tak mniej więcej wygląda fabuła komiksu. Wyjątkowo złożona intryga mogłaby zszokować niejednego Ewoka. A super złożone i zmyślne plany Imperialnych, które praktycznie spalają się na panewce nawet w wykonaniu Rebeccy Moesty wypadają bardziej przekonywująco.

Oczywiście wątek złych próbujących namieszać to tylko jeden z wątków, w dodatku sprawia wrażenie pobocznego, o którym autorzy przypomnieli sobie, tuż w chwili, gdy czytelnik zasypia. Główny wątek to przygotowania do ślubu i niepokoje bohaterów. Nie wiem, czy to jest kwestia rysunków, czy też pomysłu, ale sny zarówno w przypadkach Mary jak i Luke’a wypadają gorzej niż żenująco.

Niewątpliwym plusem komiksu jest natomiast humor. Zwłaszcza rysunkowy, co się rzadko zdarza. Tu pewnie każdy, kto czytał, skojarzy neoimperialny styl sukni ślubnej.

Problem w tym, o ile jeszcze taką fabułę w ładnym wykonaniu dałoby się przełknąć, o tyle okładki biją na głowę to co mamy w środku. Kreska Roberta Teranishiego sprawia wrażenie „antycznej” i robionej na „odwal się” (już nawet nie na „odczep”). Jak na koniec XX wieku, w komiksie który nie ma żadnych artystycznych aspiracji, jest w praktyce skandalem. Tym bardziej, że mamy doskonały przykład olewania tego, co stworzyli inni. W „Związku” widzimy zupełnie nowe oblicze Coruscant. Tym razem przypomina ono Manhattan lat 80. Zupełnie nie współgra z tym co widzieliśmy w „Mrocznym Widmie”, mimo, że film wyszedł wcześniej niż komiks. Mało tego, okazuje się, że wizja Lucasa współgra lepiej z innymi komiksami, czy grami, niż to co dostajemy w „Związku”.

Zresztą rozpoznawanie bohaterów, zwłaszcza tych nie filmowych, może być dla czytelnika nie lada wyzwaniem, tylko, że gubiąc się, w końcu może dać autorom za wygraną.

W komiksie znalazła się jeszcze jedna ciekawostka. Otóż, wynika z niego, że Przywódczynią Nowej Republiki (a komiks dzieje się 20 lat po ANH) jest ponownie Mon Mothma. Nie ma wspomnianego innego przywódcy (Gavrisoma), Leia jeszcze nią nie jest, a sugestie wobec Mon Mothmy są co najmniej niejednoznaczne. Oczywiście może to tytuł honorowy, ale dziwi w tym momencie fakt, że nie pojawia się na tak ważnej i medialnej uroczystości, obecny przywódca Republiki, tym bardziej, że akurat panował względny spokój.

Ja niestety jestem mocno zawiedziony tym komiksem. Jego jedynym plusem jest to, że Amber zrezygnował z twardej oprawy. A najbardziej rozbraja fakt, że komiks jest niedopracowany, zarówno pod względem fabularnym, jak i graficznie pozostawia wiele do życzenia. Chyba, że po artach Duursemy i spółki wymagam od rysowników zbyt wiele, by choć postaci były rozpoznawalne. Tu niestety czegoś takiego nie dostałem.

Ocena końcowa
Ogólna ocena: 3/10
Klimat: 1/10
Rozmowy: 5/10
Opis świata SW: 5/10
Kolory: 8/10
Rysunki: 2/10



Oceny użytkowników:
Aby wystawić ocenę musisz się zalogować
Wszystkie oceny
Średnia: 5,73
Liczba: 26

Użytkownik Ocena Data
Luke S 10 2009-04-29 16:12:05
Carno 10 2004-06-01 22:37:54
Stele 9 2012-05-21 10:42:43
Hialv Rabos 8 2005-11-14 23:15:12
Nadiru Radena 8 2005-01-21 14:54:08
Zgreedo 8 2004-05-30 16:41:10
FEL-1996 7 2014-04-26 12:48:12
Mistrz Seller 7 2009-02-21 13:20:24
Radek 7 2005-11-27 00:14:54
Tsavong Anor 7 2004-08-24 15:40:19
Shedao Shai 7 2004-08-23 14:37:37
Kaczor 7 2004-08-15 20:18:24
Adakus 6 2018-02-12 20:31:20
Sen z Nieskończonych 6 2008-06-19 18:35:21
Vergesso 5 2011-03-29 16:09:14
WojtekB 5 2008-08-24 17:59:31
CommanderWolffe 4 2012-03-31 18:02:07
Wolf Sazen 4 2011-07-25 22:37:34
Baca 4 2007-08-16 16:48:05
Mark Swayze 3 2015-10-30 18:56:49
japhy 3 2010-12-25 00:49:09
kyloboski 3 2010-09-16 14:36:14
Strid 3 2009-11-07 23:27:28
Lord Sidious 3 2004-08-08 13:16:52
Sky 3 2004-06-20 14:23:17
Kyp Durron 2 2004-06-24 10:07:09

Tagi: Amber (199) Andrzej Syrzycki (71) Dark Horse Comics (567) Michael A. Stackpole (22) Robert Teranishi (3) Terese Nielsen (4)

Komentarze (21)

Straszne dyrdymały. ~XD Kreska równie dobra.
Ale jedna prawda wyłazi z tego komiksu: Śluby to całkowicie zbędne zamieszanie.

"Zresztą rozpoznawanie bohaterów, zwłaszcza tych nie filmowych, może być dla czytelnika nie lada wyzwaniem"
No jak to? Przecież w tym komiksie większość postaci to bohaterowie "filmowi": jako Kam Solusar został sportretowany Bruce Willis, jako Wes Janson Tommy Lee Jones, jeden z imperialców, Apla Chik, to przecież Jack Nicholson jak w mordę strzelił. W roli Mirax wystąpiła Winona Ryder, a Mara to chyba Mira Sorvino. Na Roqoo Depot ktoś zidentyfikował jeszcze więcej aktorów, którzy znaleźli się w obsadzie, ale jako że ich nie znam, sama bym na to nie wpadła. Ale linkuję dla zainteresowanych: https://roqoodepot.com/articles/union-a-cast-of-its-own/

Wspaniała noworepublikańska sielanka. Kreska przyzwoita. Postacie są proporcjonalne, a to najważniejsze. Nie miałem problemów z rozpoznawaniem postaci, nawet owiniętych ręcznikami w spa. Tionna miała większe cycki od Ielli. :P Jedynie gdy Łotry ulizały się brylantyną, przestałem odróżniać brunetów.
Komiks zły, bo nie ma Katarna? Bo Coruscant wygląda jak we wszystkich dotychczasowych noworepublikańskich komiksach, a nie jak w prequelach? I ja niby jestem hejterem?

Kupiłem ten komiks tylko i wyłącznie ze względu na fakt że opisuje jedno z najważniejszych wydarzeń EU. I niestety gdyby nie ten fakt to komiks uznałbym za całkowite nieporozumienie. Pomijając to, jak bardzo brzydko jest narysowany, postaci niekiedy nie da się odróżnić od siebie a intryga jest zawiązana tak grubymi nićmi, że nie zainteresuje nawet najwierniejszych fanów, to komiks ma jeden ogromny plus. W tej odległej galaktyce opisuje tak przyziemną rzecz jak ślub. A co za tym idzie wszystkie takie sprawy jak: wybór sukni ślubnej, miejsca wesela, listy gości, wieczór panieński i kawalerski oraz samą uroczystość. Tylko ze względu na to każdy fan powinien posiadać w swojej kolekcji właśnie tą pozycję. 4/10

Wreszcie dorwałem II część komiksu. I niestety stwierdzam, że słabo. Po rysunkach nie da się rozróżnić kto jest kto: zwłaszcza kiedy Leia z Marą i innymi koleżankami posżły do SPA i się wszystkie owinęły ręcznikami. Kwestia zamachu ze strony Imperium też nieudana. No i gdzie Nowa Republika, której miał przeszkadzać ślub Luke'a i Mary? Dodatkowy minus to niepotrzebne upchanie w retrospekcjach tylu postaci, ile się da.
I gdzie do cholery Kyle Katarn? Zdaje się, że byli z Luke'em przyjaciółmi.
Bardzo słabo, 4/10
Z poprzednią częścią daje 5/10

Polowałem na ten komiks na aukcjach przez dwa lata .
Okazał się że poniżej średniej jeśli chodzi o fabułę . Dlatego stawiam aż dostateczny -
zakup jak dla mnie tylko po to by mieć do kolekcji

Na razie czytałem tylko pierwszą część. I? Wbrew opisowi "Zarówno w Imperium, jak i Nowej Republice..." nie znaleźli się tacy po obu stronach, którym się to nie podoba. Owszem, mamy imperialnych agentów, którzy chcą zepsuć uroczystość, ale gdzie ci z Nowej Republiki? Sęk w tym, że można by z tego zrobić ładną historię o znaczeniu zwycięstwa Nowej Republiki: w Nowej Republice mogłyby się znaleźć głosy, że pokój z Imperium to zdrada ideałów, że zaprzepaszczenie walki o wolność. W Imperium mogłyby się znaleźć głosy, że to pokój z rebeliantami, terrorystami itp. Coś jak dzisiaj różna ocena polskich wydarzeń z 1989 roku. Może w drugiej części będzie?
Jeszcze parę elementów: całkiem niezła fabuła i trochę humoru, co na plus, oraz rysunki, akurat na minus, miałem trochę kłopotów z rozpoznaniem, kto jest kim.
Pierwszej części dam więc 6/10, zobaczymy jak dalej.

Czytałam w wersji angielskiej. Korzystałam ze słownika ale i tak zrozumiałam tylko ogólny sens. Rysunki bardzo mi się podobały. Nie za bardzo wyraziste ale i nie zupełnie "płaskie". Kolory też były ładnie dobrane. Jak na moje oko. O gustach się nie dykutuje. Okładki całkiem nieźle.

Komiks trochę nudny, ale rysunki bardzo dobre... 5/10 :)

A ja właśnie zamówiłem go na Allegro:):)

Komiks mimo, że ma swoje wady to ma także pewien urok . To takie Star Wars na luzie, bez ratownia świata, Sithów za to pełne humoru :) Ale niestety czasem trudno się w nim połapać, postacie nieraz nierozpoznawalne...

Ostro średnie... 3/10

wlasni proboje znalezc na internecie jakis sklep w ktorym moglabym kupic ten komiks - na allegro nie ma - czy mozecie mi cos polecic? jakos nigdzie nie moge go znalezc :(

Dzisiaj kupiłem ten komiks w Koronie na promocji. Oczywiście odrazu go przeczytałem. Ogólnie zachowałem bardzo dobre wrażenia, tym bardziej że dowiedziałem się z niego jak potoczyły się dalej losy Kama Solusara-jednego z moich ulubieńców z Trylogii Akademii Jedi. Ogólnie dobry komiks. Szkoda tylko że rysunki wew. nie były tak dobre jak okładka.

Komiks bardzo dobry, niektóre rysunki, są godne pożałowania, ale humor i fabuła są OK.

Klimat i humor świetne, rysunki średnie...ogólnie oceniam na 7.

lepij bic ni moze

No cóż średniactwo - By the Emperor's Hand Zahna jest 100 razy lepsze...

BTW-ja czytalem komiks w wersji angielksiej wiec nie wiem jak to jest w polskiej ale i tak czad:)

KOMIKS JEST ABSOLUTNIE FANTASTICO-GENIALNY HUMOR I KLIMAT> 10/10

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.