Spis newsów (Hasbro)

Toy Fair 2019: Hasbro

2

Na zakończonym niedawno Toy Fair firma Hasbro zaprezentowała swoje najnowsze gadżety. Poniżej możecie zobaczyć co nas czeka w poszczególnych liniach figurkowych w następnych miesiącach.

Retro Collection:

  • Darth Vader
  • Chewbacca
  • Leia
  • Luke Skywalker
  • Stormtrooper
  • Han Solo
  • Tarkin




W przypadku The Black Series w większości zaprezentowano produkty, o których mieliśmy okazję już Wam newsować wcześniej. Wśród figurek o których nie wspominaliśmy znalazły się:
  • Duel of the Fates - Darth Maul
  • Duel of the Fates - Obi-Wan Kenobi
  • Mace Windu
  • Imperial Jumptrooper




Ciekawostką jest nowa linia wśród zapowiedzianych figurek: The Black Series HyperReal. Wydawane w niej gadżety będą miały ok. 20 cm wysokości. W przeciwieństwie do zwykłych figurek Hasbro cechować je będzie również więcej ruchomych elementów. Wraz z lepszą jakością idzie jednak wyższa cena. Tego typu figurki będą kosztować ok. 80$. Na pierwszy ogień trafi Darth Vader z Epizodu V.

Wyniki sprzedażowe produktów Star Wars

5

Od czasu do czasu prezentujemy Wam różne podsumowania i porównania. Tym razem chcielibyśmy zająć się tematem, który był dyskutowany w internecie w ciągu ostatniego miesiąca, przy okazji publikacji kolejnych wyników finansowych przez różne firmy. Chodzi mianowicie o to jak sprzedawały się produkty Star Wars w 2018 roku.

Na początku tego roku New York Post podał informację, że gadżety z Gwiezdnych Wojen należały do grupy najczęściej zwracanych prezentów świątecznych. Z punkty widzenia sprzedaży problematyczny był fakt, że pierwszy raz od 2015 roku w grudniu nie doczekaliśmy się nowej produkcji Star Wars. Ostatni film zadebiutował w maju, a gadżety z nim związane już od dawna znajdowały się na rynku. Spora część osób już je nabyła, a u pozostałych zainteresowanie do świąt zdążyło wygasnąć. Stąd też produkty Star Wars były często nietrafionymi prezentami.



Przyglądając się sprzedaży warto zerknąć na obraz jaki wynika z całorocznych danych. Pierwszą firmą, która dostarczyła informacje na ten temat był Disney. W opublikowanym niedawno raporcie zawarli wyniki z ostatniego roku finansowego. Analizując je trzeba zwrócić uwagę, że w przypadku Disneya rok finansowy 2018 obejmuje czwarty kwartał roku 2017 i pierwsze trzy kwartały 2018 - a co za tym idzie premiery dwóch filmów Star Wars. Porównując do poprzedniego roku Disney jako firma osiągnął zarówno większy przychód (59,4 mld $, wzrost o 8%) jak i zysk (12,6 mld $, wzrost o 40%). Gorzej sytuacja wygląda jednak w przypadku przychodu i zysków z licencji na produkty. W tej grupie mieszczą się właśnie wszystkie wydawane książki, komiksy, gadżety i inne produkty wytwarzane przez licencjobiorców. Przychód z licencji rok do roku spadł o 4% (do 4,6 mld $), a zysk o 6% (do 1,6 mld $). Wg raportu mniejsza sprzedaż produktów licencjonowanych wynika głównie ze spadku sprzedaży gadżetów związanych z Gwiezdnymi Wojnami, Frozen, Autami i Moaną. Zwiększyła się natomiast sprzedaż gadżetów z Myszką Mickey & Minnie oraz Avengersami. Nie znamy jednak dokładnych danych dotyczących poszczególnych marek.



Kolejną firmą, ważną z punktu widzenia fanów StarWars, która opublikowała swoje wyniki finansowe był największy licencjobiorca - Hasbro (znaleźć je można tutaj). W przypadku Disneya 4% spadek przychodu z licencji nie odbił się gorszym wynikiem finansowym biorąc pod uwagę całość firmy. W przypadku Hasbro jest to firma, która żyje ze sprzedaży m.in. licencjonowanych produktów. Przychody Hasbro za 2018 rok w porównaniu do 2017 spadły o 12%, zyski natomiast zanurkowały o 44%. Tym samym Hasbro zarobiła w 2018 roku najmniej pieniędzy w tej dekadzie. Porównując dokładniej rok do roku wyniki 22% spadek zaliczyły przychody z marek partnerskich. Pod tym określeniem kryją się m.in. Gwiezdne Wojny. To właśnie one wraz z Frozen, księżniczkami Disneya i Trollami miały największy udział w tym spadku. Wzrosła natomiast sprzedaż produktów wytwarzanych na licencji Marvela i Beyblade. Patrząc się na wyniki kwartalne największy spadek Hasbro zaliczyło w trzecim kwartale 2018 roku. Przez ostatnich kilka lat to właśnie trzeci kwartał był momentem w którym debiutowały w sprzedaży gadżety związane z nadchodzącą produkcją Star Wars - tym razem tego zabrakło. Dużo większa różnica procentowa w przypadku Hasbro i Disneya wynika również z problemów z jakimi mierzy się ta firma. Fani, szczególnie w USA, od dawna narzekają na słabą dostępność produktów Hasbro. Do tego dochodzi fakt, że wiele ich linii produktowych jest w ostatnich czasach niedopracowanych lub jest wznowieniami (z niewielkimi zmianami) gadżetów, które już trafiły wcześniej do sprzedaży.

Biorąc pod uwagę te wyniki można stwierdzić, że nie był to dobry rok dla produktów z Gwiezdnych Wojen. Warto jednak pamiętać, że spadek sprzedaży zaliczyła nie tylko marka Star Wars ale cała branża zabawkarska - w USA było to w ujęciu rocznym 2%. Na rynku gadżetów też dosyć mocno odbiło się bankructwo Toys'R'Us, które w USA miało ponad 800 sklepów. Wg prognoz rok 2019 ma być pod względem sprzedaży produktów licencjonowanych lepszy od poprzedniego.

„Galaxy of Adventures” nowym serialem animowanym

StarWarsKids
25

Dość niespodziewanie w dniu dzisiejszym ogłoszono, że powstał nowy serial animowany przeznaczony dla młodszych odbiorców - Star Wars: Galaxy of Adventures. Jak możemy przeczytać na Jedi News, jego premiera nastąpi już w najbliższy piątek na nowo powstałej stronie Star Wars Kids oraz odpowiadającym jej kanale na YouTubie. Epizody będą ukazywały kluczowe momenty i postaci z Sagi. Pierwszym sześciu odcinkom będą towarzyszyły materiały edukacyjne, które pomogą rodzicom i starszym fanom wprowadzić maluchy w świat „Gwiezdnych Wojen”.

Kolejne epizody pojawią się w grudniu, a od 2019 będą ukazywać się regularnie co tydzień. Będzie to forma świętowania roku przed debiutem Epizodu IX - ostatniego z sagi Skywalkerów. W sklepach będziemy mogli poszukać figurek od Hasbro - w Stanach od 1 grudnia w sieci Walmart, potem w całym kraju.

W wywiadzie dla Oficjalnej producent wykonawczy James Waugh powiedział, że w SW ważna jest rodzinna dynamika, co zostało podkreślone w nowej animacji. Nie wszyscy rodzice uważają, że ich dzieci są gotowe na filmy, ale chcą jednocześnie wprowadzić je do Sagi, stąd też powstał pomysł na serial. Współczesny odbiorca jest przyzwyczajony raczej do mikrozawartości, stąd krótka forma odcinków, lecz twórcy obiecują świeże spojrzenie na znane momenty z filmów.



Zapraszamy do dyskusji na forum.

CLXXVIII spotkanie wrocławskich fanów Star Wars

2

Przypominamy o Imperiadzie, która już w tą sobotę!

Wszystkich fanów Star Wars serdecznie zapraszamy 17 listopada od godziny 12:00 do piwnicy lokalu Motyla Noga na kolejną Imperiadę, czyli spotkanie Wrocławskiego Fanklubu Gwiezdnych Wojen.

Tym razem skupiamy się na wszelkiego rodzaju grach planszowych i nieelektronicznych! Tak więc jeżeli macie ochotę pograć w zacnym towarzystwie, to bierzcie swoje egzemplarze i przybywajcie! Z naszej strony zapewnimy podstawowy zestaw do X-winga oraz kilka gier od wydawnictwa Hasbro i Trefl. Zachęcamy serdecznie do przyniesienia swoich gier, aby wybór był jak największy :)

Oczywiście poza tym comiesięczny przegląd najważniejszych newsów ze świata Star Wars, nowości książkowe i komiksowe oraz wszelkiej maści rozmowy fanowskie.

Zapraszamy jeszcze raz i do zobaczenia już w sobotę! :D

Droid bojowy od Hasbro

7

Kolejny tydzień i kolejny konwent na naszym kontynencie na którym Hasbro zaprezentowało nową figurkę. Tym razem kolejny dodatek do6-calowej linii Black Series zapowiedziano w Londynie. Droid bojowy będzie miał około 15 centymetrów wysokości i trafi do sprzedaży na wiosnę przyszłego roku.

Padme Amidala od Hasbro

8

Na trwającym w Paryżu Comic-Conie firma Hasbro zapowiedziała nową figurkę z 6-calowej linii Black Series. Tym razem do sprzedaży trafi Padme Amidala. Figurka będzie miała około 15 centymetrów wysokości i trafi do sprzedaży na wiosnę przyszłego roku.

NYCC: Kenobi i Grievous z Black Series

7

Podczas Comic Conu w Nowym Jorku firma Hasbro zaprezentowała dwie nowe figurki z Black Series. Tym razem do sprzedaży trafi Obi-Wan Kenobi w zbroi klona oraz generał Grievous. Pierwsza z figurek trafi do sprzedaży jesienią przyszłego roku, druga wiosną 2019. Obie mierzyć będą około 15 cm wysokości.

NYCC: Figurki z serialu Resistance

6

Podczas odbywającego się w Nowym Jorku Comic Conu Hasbro zaprezentowało linię figurek z nadchodzącego serialu animowanego Star Wars: Resistance. Gadżety będą miały niecałe 10 cm wysokości, a cena pojedynczej figurki za oceanem będzie wynosić 8$, figurki z dołączonymi droidami będą kosztować natomiast 13$. Poszczególne figurki możecie zobaczyć poniżej: Kazuda Xiono, major Vonreg, Synara San, Torra Doza, Poe Dameron z BB-8, Jarek Yeager z Bucketem, komandor Pyre i szturmowiec.

Plotki o „Ruchu Oporu” #6

Różne
6

Najnowsze plotki o „Ruchu Oporu” zacznijmy od sprostowania informacji z ostatnich: pojawiła się pogłoska, jakoby pierwszy sezon serialu miał mieć 10 odcinków. Tracy Cannobbio powiedziała jednak, że dostaniemy standardowe 22. Do tego oglądała właśnie przedostatni epizod i nazwała go „niesamowitym/intensywnym”.



Trwa właśnie Ney York Comic Con, ale nie spodziewajcie się większych newsów, gdyż nie przewidziano panelu serialowego. Można za to zrobić sobie zdjęcie w kokpicie „Fireball” i dostać plakat.





Pojawiły się też pierwsze recenzje pilota, jedna na CBR (troszkę spoilerowa), druga na io9. Obie są zasadniczo pozytywne, choć autorzy podkreślają, że humor jest zdecydowanie adresowany do dzieci, a miejscami akcja dzieje się zbyt szybko. Podobno jednak jest wiele smaczków, które spodobają się starszym fanom.

Stacja NBC przeprowadziła wywiad z Donaldem Faisonem, w którym nie ma za wiele nowych informacji, ale pojawia się za to świeży fragment odcinka z Hype'em. Poniżej także kolejna krótka reklama.





Jedne z większych przecieków zazwyczaj pochodzą od producentów zabawek, a ci znowu nie zawiedli. Mowa o Hasbro, które będzie miało swój panel na NYCC, ale obrazki z figurkami już się pojawiły. Ich imiona pierwotnie odnaleźli Holendrzy. Mamy więc potwierdzenie, że złoty szturmowiec to Pyre, jest oficerem, ale nie wiemy jakiej rangi. Jest też złomiarka o imieniu Synara San, którą widać przez chwilę na jednym z poprzednich filmów.



Syfy przeprowadziło wywiad z ekipą i aktorami. Bobby Moynihann opowiedział co nieco o Colossusie - stacja to jakby jedna wielka kantyna, można tu się najeść, ale można też zatankować czy pooglądać wyścigi. Serial pokaże nam więc życie zwykłych obywateli, nie rycerzy Jedi czy kolejnych Skywalkerów. W „Ruchu Oporu” znajdziemy dużo nawiązań do filmów czy to w formie żartu, czy na poważnie. Na przykład jednym z aktorów będzie Greg Proops, który użyczał głosu Fode'owi, czyli mówiącej basikiem połowie Fodesinbeeda Annodue'a, komentatora wyścigu Boonta. Teraz też wcieli się w sprawozdawcę z wyścigów, ale jego bohater nazywa się Jak Sivrak. To z kolei nawiązanie do Laka Sivraka, Shistavanenina z kantyny, którego wycięto z edycji specjalnej „Nowej nadziei”. I tak dalej, i tak dalej. Athena Portillo podsumowała, że ekipa to banda nerdów, stąd to wszystko.

W serialu pojawi się miks starego i nowego, co widać choćby po droidach. Otwartej wojny na razie nie uświadczymy, bo jej po prostu jeszcze nie ma. Ale ostatecznie „Ruch Oporu” wkroczy na teren „Przebudzenia Mocy”.

Oficjalna ma wywiad z Joshem Brenerem, czyli Neeku. Aktor pojawił się w „Rebels” dzięki swojej znajomej, Tiyi Sircar, ale miał tam jedynie malutką rolę Erskina Semaja, attache Mon Mothmy. Gdy rozmawiał o tym z przyjacielem, to umniejszał swój udział, ale ten mu uświadomił, że Josh spełnił swoje marzenie - znalazł się w uniwersum. Teraz dostał o wiele większą rolę. Nikto niezbyt dobrze wyłapuje sarkazm, co czyni z niego świetny materiał komediowy. A do tego jego dobrotliwa natura czasem irytuje resztę. Będzie na przykład scena, w której Kazuda prosi go o jakieś narzędzie, a Vozo nie wie, o jakie chodzi, więc po kolei oferuje mu wszystkie.

Josh jest wielkim fanem SW - jako dziecko oglądał oryginalną trylogię, a potem chodził z kumplami z liceum do kina na prequele. Jednym z jego ulubionych momentów jest scena, w której Yoda, Obi-Wan i młodziki oglądają mapę w poszukiwaniu Kamino. Podoba mu się robota dubbingowca, bo na planie filmowym trzeba uważać na wiele rzeczy takich jak chociażby niesforne kosmyki włosów. Tu tego nie ma, można się po prostu nie przejmować.

Na koniec możecie popatrzeć sobie na dzieła Darrena Marshalla, który już od czasów TCW rzeźbi modele postaci, które stanowią pomoc dla animatorów.



Zapraszamy do dyskusji na forum.

Tydzień animacji: Szanse na emisję „Detours”?

2



Nie wszystkie pomysły Lucasfilmu wychodzą poza stadium konceptu. Wiemy o tym dość dobrze. Jeśli chodzi o animacje warto wspomnieć o dwóch rzeczach. Pierwszym z nich był luźny pomysł George’a Lucasa, by po „Mrocznym widmie” wydać film dedykowany na rynek VHS czy rodzący się wówczas DVD z Jar Jarem. Miała to być animacja dla najmłodszych. Jednak poza wstępnym pomysłem nic takiego nie zaistniało. Z czasem „Wielka przygoda Jar Jara” stała się formą powracającego żartu (np. jako tytuł Epizodu II).

Serial o zabawkach



Druga taka niezrealizowana animacja to nienazwany serial o którym mówiono już po premierze „The Clone Wars”. Podobnie jak w przypadku „Wojen klonów” Tartakovsky’ego pewnym inicjatorem powstania była firma Hasbro, która chciała promować swoją serię Galactic Heroes. Zamysł był taki, by była to animacja, niekanoniczna, za to bardziej humorystyczna. Nie została jednak ostatecznie zrealizowana. Pisaliśmy o niej kilka razy, ostatnio tutaj.



Serial komediowy



Natomiast pomysł, by zrobić coś humorystycznego ewoluował. Pomogły mu w tym takie dzieła jak „Family Guy” czy „Robot Chicken”, które zaczęły parodiować sagę. Lucasowi bardzo się to spodobało, więc ostatecznie połączył oba pomysły i chciał mieć własny serial komediowy. Nie ograniczony w żaden sposób kanonem, czasem, a jednocześnie czerpiący mocno z „Gwiezdnych Wojen”.

Do współpracy zaprosił Setha Greena i Matthew Senreicha. Ci zaś dość szybko zebrali ekipę i powstało „Detours”. Tym razem udało się wyjść poza pomysł, koncept czy wstępną animację. Jedynym problemem było to, że Lucas bardzo lubi robić rzeczy po swojemu. Uznał, że wpierw zrobi serial, a dopiero potem zastanowi się komu go sprzedać. W grę wchodziło albo Cartoon Network, albo nawet coś w stylu Comedy Central. W każdym razie tym razem animacja była skierowana do starszego odbiorcy.

Stan obecny i nadzieja na przyszłość



Pierwszy sezon „Detours” został ukończony. Zwiastun się pojawił, panel na Celebration także rozgrzał oczekiwania. Jednak kwestia targetu sprawiła, że wraz z przejęciem przez Disneya Lucasfilmu serial ten, podobnie jak i konwersję 3D epizodów uznano raczej za fanaberię Lucasa, a nie pomysł na realny biznes. Obie rzeczy zawieszono. Według Greena skończono do tego czasu 39 odcinków, zaś scenariusze do 62 kolejnych zostały przygotowane.



„Atak klonów” i „Zemstę Sithów” w 3D pokazano przy okazji Celebration. Jak wygląda kwestia klasycznej trylogii w 3D w ogóle nie wiadomo. Wiemy jedynie, że „Nowa nadzieja” została skonwertowana do 4K (nad pozostałymi filmami pracę pewnie trwają). A „Detours”? Ma podstawowy problem, nie jest dedykowany dla tej publiczności co „Fineasz i Ferb”, którzy także parodiują Star Wars. Disneyowi własna konkurencja nie była potrzebna. Druga sprawa, to pytanie na ile „Detours” wpasowuje się w profil Disney XD.

Serial wiec został odłożony na półkę, do czasu, aż ktoś w Lucasfilmie wymyśli co z nim zrobić i w jakiej formie go sprzedawać. Oficjalnie była mowa, że zawieszono go na czas produkcji nowej trylogii. Ta zaś zmierza ku końcowi.

Natomiast jest jeszcze szansa na „Detours”, a mianowicie nowa platforma streamingowa Disneya. To wręcz idealne rozwiązanie, bo nie ogranicza się do telewizji. Kto wie, może w końcu pojawiłyby się tam też pełne seriale „Ewoks” i „Droids”? „Detours” byłby dodatkowym atutem, jednocześnie de facto zupełnie nową produkcją. Prawdopodobnie nie będzie lepszego momentu i miejsca na jego premierę. Zobaczymy tylko, czy Lucasfilm myśli podobnie, czy raczej jest to dla nich jeszcze jeden produkt Lucasa, z którym nie wiadomo, co zrobić.

Pozostałe atrakcje tygodnia animacji znajdziecie tutaj.

Tydzień animacji: „Wojny klonów” (2003-2005)

15



„Mroczne widmo” sprzedało się bardzo dobrze, ale już „Atak klonów” miał pewna zadyszkę. Z różnych powodów, także rosnącej konkurencji na rynku blockbusterów. Przerwa między kolejnymi epizodami, wynosząca trzy lata, nie wszystkim się podobała. Hasbro zaczęło sugerować Lucasfilmowi, iż przydałoby się coś pomiędzy filmami, co podtrzymywałoby zainteresowanie sagą. Lucasfilm zaś szukał sposobu by lepiej promować „Zemstę Sithów”. Pierwszy animowany serial gwiezdno-wojenny tego stulecia (i tysiąclecia) to nic innego jak dobrze przemyślana kampania reklamowa.



Historia „Wojen klonów”



Gdy już pojawił się pomysł, trzeba było pomyśleć o wykonaniu. Hasbro zasugerowało by porozmawiać z Cartoon Network, z którym współpracowało przy serii „Transformers”. Ci zaś wskazali na Genndy’ego Tarakovsky’ego, który akurat skończył pracę nad „Samurajem Jackiem”.

Doszło do spotkania Genndy’ego i Lucasfilmu, w wyniku którego uzgodniono, że będzie to projekt składający się z krótkometrażowych odcinków, od trwających minutę po 3 do 5. Ostatecznie wyszły to mniej więcej 3 minutowe odcinki podzielone na dwie serie.

Tartakovsky miał swoją wizję serialu. Chciał by to było coś w stylu „Kompanii braci”, gdzie każdy odcinek jest o innej bitwie w trakcie Wojen klonów. Chciał też klasycznej animacji, no i pewnego nawiązania graficznego do studia Nelvana. W końcu na ich produkcjach dorastał i dobrze je wspominał. Lucasfilm i Cartoon Network przystały na ten pomysł. Od razu zamówiono dwa sezony.

I tu jedna ciekawostka, która wiąże się z ilością sezonów. Otóż początkowo zamówiono dwa, składające się po dziesięć odcinków. Trwały one sumarycznie koło godziny i były dość jednorodne. Z czasem „zlały” się i zaczęto je traktować jak jeden sezon. Trzeci sezon stał się tym samym drugim. Tak to też jest wydane na DVD, gdzie płyta pierwsza to sezon 1-2, a druga sezon 3 (choć ma numer 2).



Istotny wpływ na sagę



O ile serial początkowo raczej był tylko i wyłącznie sposobem na podtrzymanie zainteresowania sagą, o tyle, końcówka drugiego sezonu zapisuje się na stałe w historii uniwersum. Z dwóch powodów. Pierwszy to bezpośrednie nawiązanie do animacji z „Holiday Special”. Tam wprowadzono Bobę Fetta, tu generała Grievousa, czyli nowy szwarccharakter z Epizodu III. Ale na tym nie koniec. Miało być interaktywnie, więc Cartoon Network zorganizował głosowanie, którego nowego Jedi powinno się wprowadzić w serialu. Do wyboru byli trzej Roron Corobb, Voolvif Monn i Foul Moudama, wygrał Monn. Dwaj pozostali pojawili się w trzeciej serii.

Trzeci sezon to zdecydowana zmiana konceptu serialu. Skoro już robimy wprowadzenie do Epizodu III, dlaczego nie zrobić tego na całego? Tyle, że nie da się tak zrobić w 20 trzyminutowych odcinkach. Zdecydowano się więc na pięć trwających od 12 do 15 minut, ale skoncentrowanych już nie tylko na samej akcji, ale również i fabule.

Było to swoiste wprowadzenie do „Zemsty Sithów”. Zresztą niejedno. Tym razem Lucasfilm dość dobrze skoordynował ten projekt, także książkowo i komiksowo. Na szczególną uwagę zasługuje tu powieść Labirynt zła Jamesa Luceno, która dzieje się w trakcie serialu i niektóre wydarzenia się pokrywają, czasem niestety też różnią. Widać to w szczególności w polskim tłumaczeniu, które niestety nie bazuje na finalnej wersji powieści. Amber chcąc wydać ją przed premierą dał do tłumaczenia wersję roboczą przed ostateczną redakcją. Ostatecznych poprawek w tekście oryginalnym już nie uwzględniono w tłumaczeniu. Choć tu warto przypomnieć, iż Amber nie jest jedynym wydawnictwem (na świecie), które dopuściło się takiego zaniedbania.

Premiera „Wojen klonów” także była naprawdę nowoczesna. Bo oprócz emisji w telewizji, fani na całym świecie mogli oglądać odcinki online, pod warunkiem, że mieli wykupione członkostwo Hyperspace (czyli fanklubie oficjalnej i przy okazji bardzo prymitywnej i raczkującej wówczas pseudo-platformy streamingowej).



Pierwszy sezon wyświetlano pod koniec 2003 roku, drugi wiosną 2004, trzeci zaś w marcu 2005.

Warto dodać, że serial z jednej strony czerpał z tego, co stworzyła Nelvana, z drugiej w pewien graficzny sposób zainspirował kolejną iterację „Wojen klonów” za którą odpowiadał tym razem Dave Filoni. Tam też przetrwała Asajj Ventress jedna z nowych bohaterek, wprowadzona w tym serialu.

„Wojny klonów” zostały wydane na DVD – o czym wspominaliśmy wyżej. Niestety nie w Polsce. Obie części były sprzedawane jako osobne płyty. Przez pewien czas serial był tez do obejrzenia na oficjalnej, ale zniknął w czeluściach dziejów. Kto wie, może wróci z resztą przy okazji platformy streamingowej?

Spis odcinków znajdziecie tutaj. Był też adaptowany w formie fotokomiksu, a także fanowskich adaptacji.

Więcej atrakcji tygodnia animacji znajdziecie tutaj.

Tydzień animacji: Gadżety

9



Każda produkcja ze świata Gwiezdnych Wojen, która trafia na ekrany niesie za sobą olbrzymi potencjał jeśli chodzi o rynek gadżetów. Nie inaczej jest w przypadku animacji. Postanowiliśmy się przyjrzeć kolekcjonariom, które są powiązane z animacjami i stworzyć dla Was subiektywny przegląd gadżetów, które się pojawiły na rynku, bądź też pozostały tylko w fazie prototypów. Zachęcamy do zapoznania się z poniższymi artykułami.

Pierwszą animacją ze świata Star Wars była krótka wstawka do Holiday Special. Mimo iż niektórzy woleliby pewnie zapomnieć o istnieniu tego filmu telewizyjnego, to powstało kilka gadżetów inspirowanych kilkoma minutami zawartej w nim animacji. Następnie w roku 1986 doczekaliśmy się dwóch seriali animowanych: Ewoki i Droidy. W poniższym artykule znajdziecie kilka ciekawostek na temat gadżetów z tych trzech produkcji oraz przegląd wybranych produktów.

Holiday Special, Ewoki i Droidy


W 2003 roku Cartoon Network wyemitował pierwszy odcinek Clone Wars . O gadżetach z tego serialu pisaliśmy już przy okazji Tygodnia Wojen Klonów, który zorganizowaliśmy w 2008 roku. Teraz odświeżyliśmy dla Was ten tekst, dodając do niego nowe gadżety.

Clone Wars


Wspomniany powyżej tydzień Wojen Klonów był zorganizowany z okazji premiery serialu The Clone Wars. Przygotowaliśmy wtedy dla Was również artykuł o gadżetach, które pojawiły się na rynku w okolicach premiery. Teraz odświeżyliśmy go o co ciekawsze produkcje, które trafiły do sprzedaży w kolejnych latach. Zachęcamy do zapoznania się z nim.

The Clone Wars


Kolejny z seriali animowanych to Rebels. Również on doczekał się gadżetów wydawanych przez różne firmy, choć było ich mniej niż w przypadku The Clone Wars.

Rebels


Na koniec jeszcze przypominamy Wam newsa, w którym zaprezentowaliśmy gadżety z krótkometrażowego serialu animowanego Forces of Destiny.

Forces of Destiny


Wszystkie atrakcje tygodnia animacji znajdziecie tutaj.

Tydzień animacji: News otwierający

6



Animacje to bez wątpienia drugie najważniejsze gwiezdnowojenne medium, zaraz po filmach. Przynajmniej tak jest współcześnie, bo kiedyś nie odgrywały tak doniosłej roli jak teraz. Na ich podstawie powstają książki i komiksy, a stworzeni komputerowo bohaterowie, tacy jak Saw Gerrera, mają swoje aktorskie wersje. Już za niecałe dwa tygodnie będziemy mogli rozpocząć dyskusję na temat nowych odcinków „Resistance”, zatem z tej okazji postanowiliśmy przybliżyć Wam wybrane aspekty ze świata kreskówkowych „Gwiezdnych Wojen”.

Trudno uwierzyć, ale w listopadzie tego roku starwarsowe animacje będą obchodziły swoje czterdziestolecie. Mowa oczywiście o niesławnym „The Holiday Special” z 1978 roku. Choć film jest, delikatnie mówiąc, nielubiany przez fanów, to jednak większość zgadza się, że segment animowany wypada całkiem dobrze. Znany jako „The Story of the Faithful Wookiee" i stworzony przez studio Nelvana - do którego później aluzję uczyni Tartakovsky wraz z planetą Nelvaan - opowiada historię Luke'a ruszającego na pomoc Hanowi i Chewbacce. Filmik jest znany przede wszystkim jako debiut Boby Fetta.



Lucasowi animacja się spodobała, więc w 1984 dał zielone światło do rozpoczęcia produkcji kolejnej, stanowiącej jej swoisty spin-off: „Droids: The Adventures of R2-D2 and C-3PO”. Serial opowiada o przygodach wyżej wymienionych droidów, które co rusz zmieniają panów (gdyż nie zdążyły wrócić do kapitana Antillesa), przy okazji pakując się w kłopoty. Kilka aluzji do „Droids” pojawia się w prequelach, ale poza tym nie wywarły wielkiego wpływu na kanon - bo i cóż można zrobić z jednym tylko sezonem, liczącym 13 odcinków. Więcej szczęścia miały produkowane jednocześnie „Ewoki”, które kontynuowały wątki przedstawione w „Powrocie Jedi” i telewizyjnych filmach o mieszkańcach Endora. A były to wątki bardzo, bardzo fantastyczne: możemy spotkać tam wróżki, wiedźmy i magię. Mimo kiepskiej oglądalności, seria doczekała się dwóch sezonów z 35 odcinkami, a aluzje do niej pojawiają się także w nowym kanonie, choćby w „Battlefroncie II” czy „Siłach przeznaczenia”.

Trzeba było potem czekać aż do 2003 roku, by na ekrany telewizorów powróciły animowane „Gwiezdne Wojny”. Za dwa lata miał się pojawić ostatni (jak wówczas myślano) film Sagi, więc Hasbro poprosiło Lucasfilm o stworzenie czegoś, co by podkręciło sprzedaż figurek. Taka jest geneza „Wojen klonów” Genndy'ego Tartakovsky'ego, legendarnego twórcy „Laboratorium Dextera” i „Samuraja Jacka”. Serial przedstawia konflikt pomiędzy Separatystami a Republiką jedynie fragmentarycznie: widzimy jego początki w pierwszych dwóch sezonach i koniec w trzecim. To tutaj zadebiutował łowca nagród Durge, dowiedzieliśmy się skąd Anakin miał bliznę, a także kiedy generał Grievous po raz pierwszy pokazał się publicznie. Mimo krótkiej formy (3-15 minut) serial pokochali fani - może za mroczną atmosferę, może za swego rodzaju oszczędność przekazu połączoną z epickością. Tak czy siak, jest to ważny kamień milowy w historii, bo gdyby nie on, nie miebyśmy tego wszystkiego, co mamy dziś.



To właśnie dzięki wpływowi Tartakovsky'ego serial „The Clone Wars” ma taki kształt, a nie inny. Choć prace nad nim rozpoczęły się już w 2005 roku, to trzeba było czekać do 2008, by zadebiutował film kinowy w reżyserii Dave'a Filoniego, którego dziś uważa się za ojca współczesnej starwarsowej animacji. TCW pod wieloma względami stanowi swoisty koniec, a zarazem początek ery. Początkowo nielubiany przez wielu ze względu na momentami toporną animację, styl, postać Ahsoki, a przede wszystkim zaprzeczanie ustalonemu kanonowi, wraz z kolejnymi sezonami zyskał sobie rzeszę fanów. Jako jedyna animacja, która przetrwała zdekanonizowanie niemal całego ówczesnego starwarsowego dorobku, stała się także swego rodzaju furtką, dzięki której elementy Legend mogły pojawić się w nowym kanonie. Przejęcie Lucasfilmu nie obyło się jednak bez echa: TCW zostało skasowane. Nikt tak naprawdę nie wie dlaczego, lecz wówczas mówiono z jednej strony o niechęci Disneya do Cartoon Network (mimo że stacja była otwarta na współpracę), z drugiej o wczesnej polityce firmy, która skupiała się niemal wyłącznie na okresie Oryginalnej Trylogii. Całe szczęście głos setek fanów został usłyszany i w przyszłym roku dostaniemy nowe odcinki, które zamkną niedopowiedzianą historię.

Dzieckiem wyżej wymienionej polityki firmy stali się wprowadzeni na miejsce TCW „Rebelianci”, którzy skupiają się na początkach ruchu oporu przeciwko Imperium. Filoni mógł tu zrealizować swoją wizję serii w bardziej kameralnym klimacie, ze stałą, sześcioosobową drużyną, latającym „domem”, jakim był statek „Duch”, czy wreszcie miejscem akcji, czyli planetą Lothal. Tak oczywiście było na początku, bo z każdym kolejnym sezonem przybywało i miejsc, i bohaterów. Choć serial zakończył się zgodnie z planem po czterech sezonach, to została w nim otwarta furtka - i to otwarta na całą szerokość, bo wątek zaginionych Ezry i Thrawna do tej pory rozpala wyobraźnię fanów. Filoni parokrotnie podkreślał już, że chciałby dokończyć opowiadać tę historię.



Na razie ostatnim kanonicznym serialem są „Siły przeznaczenia”, które w krótkich, 3-minutowych opowieściach skupiają się głównie (choć nie tylko) na postaciach kobiecych z Sagi, no i stanowią reklamę lalek firmy Hasbro. FoD nie spotkały się ze zbyt ciepłym przyjęciem, ale też nie wnoszą za wiele ani do kanonu, ani do indywidualnych historii bohaterów. Podobno możemy spodziewać się kontynuacji, choć na razie twórcy milczą.

Wszystko powyższe stanowi (lub stanowiło) kanon, natomiast nie możemy zapominać o produkcjach komicznych. Tu prym wiodą przede wszystkim serie LEGO, począwszy od krótkich filmików wrzucanych jedynie na stronę producenta klocków, jak te z „Zemsty Sithów”, aż po pełnoprawne serie: „Kroniki Yody” (2013) opowiadające o perypetiach tytułowego mistrza i jego padawanów, „Opowieści droidów”, czyli spojrzenie na Sagę z perspektywy Artoo i Threepio, czy wreszcie „Przygody Freemakerów”, ładnie nazwane przez jednego z twórców „kanoniczną parafrazą” i opowiadające historię rodziny złomiarzy-mechaników. Co jakiś czas daje znać o sobie „Detours”, komedia Setha Greena, która jest już ukończona, ale na razie ją „odłożono”. Podobno ma się pojawić na platformie streamingowej, choć na razie to tylko plotka.

A skoro o platformie mowa, to ta z pewnością da Disneyowi wiele możliwości stworzenia kolejnych opowieści z wykorzystaniem animacji, więc z pewnością będziemy mieli na co czekać. A tymczasem zapraszamy Was do zapoznania się z naszymi artykułami.

Wszystkie atrakcje tygodnia animacji znajdziecie tutaj.

Nowości od Hasbro

4

Podczas odbywającego się właśnie Fan Expo w Kanadzie firma Hasbro zapowiedziała wyjście dwóch nowych figurek z Gwiezdnych Wojen. Pierwsza z nich ukaże się w 6-calowej (ok. 15 cm) linii Black Series i będzie przedstawiać Drydena Vosa. Drugą figurką będzie kapitan Phasma, która zostanie wydana w linii The Vintage Collection.

Nowe figurki Hasbro

9

Wczoraj na odbywającym się w Meksyku Unboxing Toy Convention firma Hasbro zaprezentowała dwie nowe figurki z Gwiezdnych Wojen. Pierwszą z nich jest Han Solo w przebraniu żołnierza z Mimban z ostatniego filmowego spin-offa. Gadżet zostanie wydany w linii Black Series. Drugą z figurek jest Leia w stroju Boushha, ta figurka dla odmiany wyjdzie w linii The Vintage Collection. Obie trafią do sprzedaży na początku przyszłego roku.

Plotki o „Resistance” #2

Różne
11



Zeszłotygodniowy San Diego Comic Con przyniósł nam wiele dobrych wieści, ale jeśli jest coś, co możemy nazwać wielkim nieobecnym, to na pewno jest to serial „Reistance”. Z jednej strony jest to zrozumiałe, bo Lucasfilm zapewne nie chciał przyćmiewać powrotu „The Clone Wars”. Z drugiej: seria zbliża się ogromnymi krokami, a nie wiemy o niej praktycznie nic. Całe szczęście dziś pojawiły się konkretne informacje.

Mowa o niemieckim portalu filmowym Wunschliste, który dotarł do informacji od tamtejszego Disney XD. Wynika z niej, że serial zadebiutuje u naszych sąsiadów w sobotę 13 października wraz z podwójnym odcinkiem „The Recruit”. Kolejne epizody - a w sezonie pierwszym będzie ich w sumie dwadzieścia dwa - będą emitowane co tydzień, a w 2018 zostanie pokazanych ich dziesięć. Strona ma też opis pilota:

Pilot Ruchu Oporu Poe Dameron daje zadanie młodemu Kazudzie „Kazowi” Xionowi zadanie szpiegowania Najwyższego Porządku. W owych czasach niewiele było wiadomo o tej tajemniczej organizacji ani o jej sile.

Aby wypełnić swoją misję, Kazuda leci na stację kosmiczną Colossus, której używa się do naprawy statków i uzupełnienia zapasów paliwa. Jednak odbywają się tutaj również niebezpieczne wyścigi. Gdy po przybyciu Kaz przechwala się swoimi umiejętnościami pilotażu, wkrótce zostaje wciągnięty w jeden z rajdów...


Drobniejsze wieści docierały do nas na przestrzeni ostatnich dni: SWNN przeprowadziło wywiad z Joem Ninivaggim, szefem Hasbro. Zapytany o figurki bohaterów serii, odparł, że te oczywiście powstają, ale na razie nie ma nic do ogłoszenia. Powiedział jedynie, że na materiałach nadesłanych przez Lucasfilm postaci wyglądają „fajnie”, „inaczej” i „żywo”. A w najnowszym numerze „Star Wars Adventures” zapowiedziano, że komiksy z nowymi bohaterami pojawią się jesienią, choć w zajawkach na październik na razie nic nie ma.

Widać w Lucasfilm Animation sporo się dzieje, bo na stronie rekrutacyjnej pojawiła się oferta na stanowisko o nazwie Animation Lead (w dosłownym tłumaczeniu przywódca animacji). Z opisu oferty wynika, że ma być on niejako prawą ręką szefa działu animacji i głównego reżysera. Ciekawa wydaje się wzmianka o kierowaniu ekipami od animacji ubrań i tłumów - w filmach o większym budżecie powstają specjalne zespoły, które zajmują się bardzo konkretnymi zadaniami; przykładowo, w „Krainie lodu” Elza miała własną ekipę tylko i wyłącznie od mimiki.

Wczoraj Christopher Sean (Kazuda) wstawił na swojego instagrama zdjęcie z Jimem Rashem (postać, która najprawdopodobniej będzie nazywać się Flex) i Bobbym Moynihanem. Ciężko wyobrazić sobie, że spotkali się tam przypadkiem, więc pewnie coś jest na rzeczy. Ale na razie pozostaje to tajemnicą.



Zapraszamy do dyskusji na forum.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.