Spis newsów (Plotki)

Lista zestawów LEGO - lato 2020

2


W ostatnich dniach na Instagramie i forum Eurobricks stopniowo ujawniano informacje o kolejnych zestawach LEGO. Użytkownicy za to odpowiedzialni wykazali się już wiarygodnością w poprzednich latach, dlatego nie ma powodu, aby nie wierzyć w ich najnowsze rewelacje. Informacje można podsumować w postaci takiej listy:

  • LEGO Star Wars 75276 Hełm: Szturmowiec $70
  • LEGO Star Wars 75277 Hełm: Boba Fett $70
  • LEGO Star Wars 75278 D-O $70


  • LEGO Star Wars 75274 Exegol/Palpatine (???) $70
  • LEGO Star Wars 75280 BARC Speeder $30
  • LEGO Star Wars 75281 Anakin's Jedi Interceptor $30
  • LEGO Star Wars 75283 AAT (niebieskie malowanie) $40
  • LEGO Star Wars 75284 Night Buzzard $70
  • LEGO Star Wars 75286 General Grievous' Starfighter $80
  • LEGO Star Wars 75288 AT-AT $160


  • Pierwsze cztery zestawy pojawić mają się już w kwietniu, reszta w dalszej części roku. Jeżeli wierzyć wyciekom, wkrótce zadebiutuje też statek Razorcrest z serialu The Mandalorian. Należy jednak mieć na uwadze, że na przestrzeni lat zdarzały się także wpadki. Na przykład lista produktów na lato 2018 potwierdziła się niemal w całości, z jednym wyjątkiem, którym był nieuzbrojony prom Ruchu Oporu z porucznik Connix. Wygląda na to, ze LEGO zrezygnowało z niego w ostatniej chwili, a Connix przerzucono do A-Winga z Epizodu IX. Tak może być i teraz.

    Firma już osobiście ujawniła dodatkowo, że zgodnie z wynikiem fanowskiego głosowania, kolejnym modelem w ramach serii UCS będzie kanonierka Republiki. Nie wiemy jednak, kiedy trafi do sklepów.

    Zdjęcia przynajmniej części z tego wszystkiego powinniśmy zobaczyć w ten weekend ze względu na odbywający się w Nowym Jorku Toy Fair. Jeden zestaw już pokazano. To kolejny pakiet z serii BrickHeadz, tym razem nawiązujący do The Mandalorian. W sklepach pojawi się w sierpniu za cenę około 90 zł.



    Na koniec trzeba wspomnieć jeszcze o sytuacji w Polsce, ceny LEGO bowiem znów poszły w górę. W 2019 roku 75236 Duel on Starkiller Base kosztował $19.99/89.99 zł, tegoroczny Duel on Mustafar to już $19.99/129.99 zł. Przykładów znajdziemy więcej np. teraz nowy 75276 Obi Wan's Hut kosztuje $29.99/139.99 zł, kiedy rok temu za zestaw o tej samej katalogowej wartości (75248 Resistance A-Wing Starfighter $29.99/129.99 zł) zapłacilibyśmy dziesięć złotych mniej. Kolekcjonerzy powinni zwrócić uwagę na jeszcze jedną kwestię. Dotychczas powszechnie sądzono, że po 1,5-2 latach klocki można kupić o wiele taniej, niż w dniu premiery, a ich cena w internetowych sklepach rośnie dopiero po dłuższym okresie. Wygląda na to, że rynek przeszedł pewne zmiany, bo niektóre zestawy z 2018 już teraz są dwa razy droższe, a te z 2019 dalej kosztują tyle samo, co w dniu debiutu, z tendencją raczej do wzrostu ceny.

Zdjęcia do serialu o Cassianie Andorze ruszą w tym roku

22

Diego Luna w rozmowie z ET potwierdził, że serial o Cassianie Andorze powstaje, on zaś jest już gotów. Zdjęcia mają ruszyć w tym roku (nie zdradził jednak miesiąca). Aktor dodał, że nie wie za dużo na temat samego serialu, ale czytał już część scenariuszy i jest nimi podekscytowany.



Mówił też, że to trochę inne podejście do „Gwiezdnych Wojen”, ale jednocześnie sprawa wygląda tu jak z „Łotrem 1”. W obu przypadkach znamy zakończenie, ale nie wiemy w jaki sposób wszystko się wydarzyło.

Przypominamy, zdjęcia do serialu o Cassianie miały się rozpocząć w zeszłym roku, ale zostały przesunięte. Do ekipy dołączył Tony Gilroy i przejął projekt. Wygląda na to, że groźba skasowania serialu została zażegnana. Przygody Cassiana i K-2SO (w tej roli Alan Tudyk) zobaczymy na Disney+ w 2021.

Przypominamy, że pojawiła się też plotka o zaangażowaniu George’a Lucasa, ale szybko została zdementowana.

Z plotek o kolejnych serialach wraca ta o kontynuacji „Hana Solo”. Wpisuje się ona w wypowiedź Boba Igera o możliwych spin-offach seriali. Więc, jeden mógłby być kontynuacją „Hana” w jakiś sposób (możliwe że koncentrowałby się na Szkarłatnym Świcie), zaś kolejny serial mógłby być o Lando. Tu przypominamy, że przed premierą „Hana Solo” Kathleen Kennedy mówiła, że kontynuacja tego filmu może właśnie koncentrować się na Lando.

Kreacje na gali oskarowej

22

Dziś w nocy odbyła się 92. gala wręczenia nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej, zwanych skrótowo Oskarami. Choć „Gwiezdne Wojny: Skywalker. Odrodzenie” było nominowane w trzech kategoriach, dzielnie kontynuuje disneyowską tradycję nie zgarniania statuetek. Starwarsówek jednak miał na gali swoich reprezentantów. Wśród zapowiadających pojawili się Oscar Isaac i Kelly Marie Tran oraz Steven Spielberg. Laura Dern zdobyła nagrodę w kategorii najlepsza drugoplanowa rola kobieca, zaś Taika Waititi został nagrodzony za najlepszy scenariusz adaptowany. Zaś wśród laureatów za efekty specjalne (za „1917”) znalazł się Dominic Tuohy (miał też nominację za efekty do IX Epizodu). Natomiast w montażu dźwięków nagrodzono między innymi Stuarta Wilsona (który pracował przy wszystkich Disneyowskich Star Warsach).

Dość tego wyliczania, czas przejść do konkretów, czyli ploteczek z gali i drobnych, acz interesujących kontrowersji. Po pierwsze Lupita Nyong’o nie pojawiła się na gali. Jak donoszą niektóre media, mógł to być bojkot, gdyż nie dostała nominacji za „To my” (tym samym wyszło, że Oskary wciąż są białe). Lupita za tę rolę dostała kilka pomniejszych nominacji oraz nagrodę Afro-Amerykańskiego Stowarzyszenia Krytyków Filmowych (w kategorii najlepsza aktorka). Jaka jest prawdziwa przyczyna jej nieobecności, niestety nie wiadomo.



Za to Natalie Portman po raz kolejny pokazała jak kobiety są marginalizowane w Hollywood. Zamówiła sobie kreację z Diora, na której wyszyto nazwiska kobiet, pominiętych w nominacjach np. w kategorii najlepszy reżyser. Jej strój i jego wymowa były szeroko komentowane w mediach.

Natomiast Rian Johnson postanowił wykorzystać strój do autopromocji i przypomnieć o swoim wkładzie w ubogacanie fauny odległej galaktyki. Pochwalił się na twitterze spineczkami do mankietów w kształcie porgów.



Miejmy nadzieję, że kolejna fala filmów przynajmniej zacznie odbijać kategorie techniczne. Twórcy, jak zresztą widać, i tak te Oskary dostają, czemu więc nie za „Gwiezdne Wojny”?

„Kenobi” jednak filmem?

24

Coś się dzieje z serialem o „Kenobim”, acz w chwili obecnej z powodu różnych, często sprzecznych informacji, trudno dokładnie określić, w czym tkwi problem. Jakiś czas temu pojawiła się informacja, że ekipę pracującą nad serialem odesłano do domu. Dokładnie to samo wcześniej pisano o Cassianie Andorze. Zatem może znów mamy tu sytuację, że plotki o dwóch serialach się mieszają, powielają, albo są dość podobne.



W przypadku serialu o Obi-Wanie, na razie wiemy i niedawno ponownie potwierdził to Ewan McGregor, że zdjęcia zostaną przesunięte na początek przyszłego roku. Zdaniem McGregora scenariusze są dobre, ale muszą być doszlifowane.

Inne źródła sugerują, że Hossein Amini nie będzie już odpowiedzialny za scenariusz. Wśród potencjalnych kandydatów do zastąpienia go są: Dave Filoni oraz Christopher Yost. Pierwszego przedstawiać nie trzeba, drugi był między innymi scenarzystą „Rebeliantów”.

Ale dalej dochodzimy do ciekawszych plotek, bowiem podobno z 6 zaplanowanych scenariuszy, dwa zostały ukończone. Lub jak sugerują inne źródła, dwa zostały zaaprobowane i będą rozwijane. To wiąże się wprost z tym, że serial o Kenobi może mieć mniej odcinków. A jeśli faktycznie byłby to tylko dwa, możliwe, że Lucasfilm zdecyduje się na to by zmienić format tej produkcji i ponownie zrobić z niej film. Takie też chodzą spekulacje. Być może w 2022 zobaczymy właśnie Kenobiego w kinie a wyreżyseruje go Deborah Chow. Potwierdzenia tej informacji doszukuje się w niedawnej wypowiedzi Kathleen Kennedy. Natomiast za filmem przemawia jeszcze jedna rzecz. Jeszcze przed premierą „Hana Solo” film o Kenobim był rozwijany, dopiero potem został zmieniony na serial. Stan przygotowań powinien pozwolić spokojnie zamknąć cały projekt przed 2022, a jednocześnie dać więcej czasu na przygotowanie innych filmów.

Przeciw tej opcji świadczą niedawne wypowiedzi Boba Igera, który wprost mówił o serialach o Cassianie i Kenobim. Czy zobaczymy film, czy serial to obecnie tylko i wyłącznie spekulacje.

Natomiast wśród szalonych plotek pojawił się opis fabuły serialu. Potencjalne spoilery poniżej. Sharad Hett ukrył się wśród Tuskenów po rozkazie 66. Hett wyczuwa Luke’a na Tatooine i zdaje się rozumieć, kto to jest. Więc postanawia go zabić, by młody Skywalker nie ściągnął Vadera czy Palpatina na Tatooine. Tymczasem Obi-Wan choruje na depresję i poszukuje wewnętrznego spokoju. Będzie musiał znaleźć siłę, by stanąć do walki z Hettem i ocalić Luke’a. W walce miał użyć zarówno swojego miecza jak i miecza Anakina, a na koniec serialu zamknąć ten drugi w skrzyni i obserwować młodego Luke’a z oddali.

Przy okazji, skoro już wspomnieliśmy o serialu o Cassianie, to ostatnio pojawiła się plotka, że w jego produkcję ma być zaangażowany George Lucas. To oczywiście fake news.

Kathleen Kennedy nagrodzona przez BAFTA

21

Wczoraj odbyło się wręczenie nagród BAFTA. Warto wspomnieć, że za najlepszą aktorkę drugoplanową uznano Laurę Dern („Historia małżeńska”). Za najlepszy scenariusz adaptowany uznano „Jojo Rabbit” Taiki Waititiego. Za efekty nagrodzono „1917”, jednym z trzech głównych twórców jest Dominic Tuohoy (nominowany także za „Skywalker. Odrodzenie”).

Ciekawe są też nagrody za całokształt. Za swój wkład w kino brytyjskie nagrodzono Andy’ego Serkisa. Zaś za sprzyjanie akademii - Kathleen Kennedy. Jeszcze ciekawsze jest to, co Kathleen powiedziała po rozdaniu nagród. Przypominamy, że chodziły słuchy iż w styczniu zostanie zapowiedziany kolejny film wraz z wybranym już reżyserem. Styczeń minął, jedyne czego się dowiedzieliśmy, to że film nie będzie powiązany z projektem Luminous, tym samym raczej nie zobaczymy High Republic w kinie. Przynajmniej na razie. Co zatem powiedziała Kathleen? Otóż oznajmiła, że kobieta będzie reżyserem filmu „Gwiezdne Wojny”, a kilka z nich już pracowało nad „The Mandalorian”.



Jeśli chodzi o reżyserię to pracowały dwie. Deborah Chow i Bryce Dallas Howard. Pytanie tylko, czy Kathleen Kennedy nie mając nic do oznajmienia mówi o jakiejś nieokreślonej kobiecie w przyszłości, czy właśnie w ten sposób podpowiada kim jest wybrany reżyser? Swego czasu chodziła plotka, że za adaptację „Knights of the Old Republic” odpowiada Laeta Kalogridis. Może dalej jest coś na rzeczy? No a my czekamy na zapowiedź kolejnego filmu. I tu pytanie otwarte, czy zdradzą coś przed 11 marca 2020, kiedy jest coroczne spotkanie akcjonariuszy Disneya? Jutro (4 lutego) z kolei jest prezentacja dla akcjonariuszy o wynikach za pierwszy kwartał fiskalny 2020, ale nie ma co się nastawiać na zapowiedzi.

Data ujawnienia Luminous i szczegóły ery High Republic

7

Po długiej ciszy medialnej na temat książkowo-komiksowego Projektu Luminous, fani zaczęli przypuszczać, że wbrew oświadczeniu na panelu Lucasfilmu podczas NYCC, szczegóły cyklu nie zostaną ujawnione w styczniu. Cóż, Michael Siglain mówił w październiku prawdę, ale z pewnego punktu widzenia.



Bo właśnie dziś, a miesiąc się jeszcze przecież nie skończył, Lucasfilm rozesłał do mediów zaproszenia na prezentację Projektu Luminous, która odbędzie się 24.02. Pierwszy ujawnił to dziennikarz z należącej do Disneya telewizji ABC. Wygląda na to, że wtedy szczegóły serii pozna dosyć szerokie grono, miejmy nadzieję, że my także.

Warto ponownie odnieść się też do starych plotek. Wszyscy są już niemal pewni, że to właśnie w nieznanym okresie High Republic będzie umieszczony Luminous, a bardzo możliwe, że także gra i kolejne filmy. Trochę więcej światła rzucił na sprawę drugi zeszyt komiksu „Star Wars” Charlesa Soule'a. W erze High Republic galaktyka nie była jeszcze odpowiednio zbadana, wiele trudności sprawiało poruszanie się po Zewnętrznych Rubieżach, które były wtedy wyjątkowo niebezpieczne. Zbudowano więc olbrzymią stację, z której nadawano sygnał kierujący ruchem kosmicznym. Był to także okres zakrojonej na szeroką skalę ekspansji Zakonu Jedi. Można z tego wywnioskować, że najpewniej seria nie będzie eksplorować Nieznanych Regionów, ale za to opowie o odkrywaniu Zewnętrznych Rubieży.

Serial o Kenobim opóźniony

10



Od jakiegoś czasu w sieci pojawiają się mniej lub bardziej wiarygodne plotki o zamieszaniu związanym z powstającym serialem o Obi-Wanie Kenobim. Jedna z ostatnich (już zdementowanych) mówiła nawet o opuszczeniu produkcji przez Ewana McGregora. Tak dramatycznie na szczęście nie jest, ale jak się okazuje problemy nie ominą i tej produkcji. Z najnowszych informacji wynika, że start produkcji serialu o Kenobim zostanie opóźniony o kilka miesięcy. Zdjęcia miały pierwotnie ruszyć w sierpniu 2020, obecnie ich termin został przesunięty na styczeń 2021. Potwierdził to Ewan McGregor w wywiadzie. Wg niego przygotowane scenariusze do odcinków były dobre. Teraz jednak, już po wyjściu Epizodu IX, wszyscy w Lucasfilmie mają więcej czasu na to aby się skupić na pisaniu i chcą poświęcić trochę więcej czasu na dopracowanie scenariuszy. McGregor również przypuszcza, że opóźnienie w starcie produkcji nie powinno wpłynąć na datę premiery serialu.

Trochę plotek związanych z tym tematem zamieścił również THR. Wg ich źródeł przygotowane były scenariusze tylko do dwóch odcinków. Po wyjściu „Mandalorianina” ich treść wydała się zbyt zbliżona do tego co prezentował pierwszy serial aktorski Star Wars. Tylko tu zamiast Mandalorianina opiekującego się „małym Yodą” otrzymać mieliśmy Kenobiego pilnującego młodego Skywalkera. Lucasfilm ponoć szuka teraz nowego scenarzysty, który stworzy tę serię. Jednocześnie wg plotek do których dotarli serial miał być okrojony z sześciu odcinków tylko do czterech. Nie wiadomo co z tego jest prawdą, ale patrząc na poprzednie produkcje Lucasfilmu możemy być pewni, że czeka nas jeszcze trochę zamieszania zanim zobaczymy serial na ekranach telewizorów.

Ewan McGregor nie opuścił Obi-Wana, serial nadal w produkcji

10

Zaczniemy od powodu zamieszania. Na twitterze pojawia się informacja, że Ewan McGregor opuścił produkcję serialu o Kenobim z powodu różnic artystycznych. Bez głównego aktora, serial ten nie tylko zostałby opóźniony, ale bardziej prawdopodobne wręcz skasowany.



Jak to z plotkami bywa, od razu zostaną podchwycone i z „wręcz prawdopodobnie” skasowany, w kolejnych źródłach serial o Kenobim stał się „definitywnie” skasowanym. Cóż, nabrali się na to też bardziej uznani dziennikarze, w tym Anthony Breznican. Potwierdził on ostatecznie, że to bzdurna plotka, serial jest w produkcji.



Ostatecznie agencja reprezentująca interesy McGregora udzieliła sprostowania tej informacji magazynowi „The Wrap”. Wg nich plotki o skasowaniu serialu są całkowicie nieprawdziwe. Prace trwają zgodnie z tym, co zapowiedziano.

Tak więc serial o Obi-Wanie powstaje, z Ewanem McGregorem w roli głównej. Zdjęcia rozpoczną się w połowie roku. Reżyserem będzie Deborah Chow. Premiera na Disney+ w przyszłym roku.

Taika Waititi reżyserem kolejnego filmu?

11

Kilka dni temu, przy okazji sześciu nominacji do Oskara dla „Jojo Rabit”, zapytano Taikę Waititiego o „Gwiezdne Wojny”. Pierwsze z pytań dotyczyło możliwości wyreżyserowania przez niego takiego filmu. Odparł tylko, że na razie nic nie słyszał o tym, ale jednocześnie „The Mandalorian” było jego szansą by móc pracować na planie z szturmowcami. Drugie pytanie dotyczyło chęci nakręcenia takiego filmu, tu Taika odparł, że oczywiście, że by chciał, ale na razie woli się skoncentrować na tym by IG-11 był bohaterem przez cały kolejny sezon.

Wydawało się, że ta rozmowa nie ma większego znaczenia. Ale dziś w nocy Hollywood Reporter ogłosił, że trwają negocjację z Waititim, by przejął ster kolejnego filmu. Źródła jednak nie potrafiły sprecyzować na jakim etapie są te negocjacje, oraz co to za projekt. Czy to w ramach filmu, którym ma się zająć Kevin Feige, czy może coś osobnego. Nie wspominając już o tym jak to się ma do „High Republic” czy „Old Republic”.

Warto zauważyć, że w chwili obecnej „The Mandalorian” staje się jakby testem kwalifikacyjnym dla filmowców. Debrah Chow dostała do reżyserii serial o Obi-Wanie, zaś jeśli te plotki okażą się prawdziwe, to reżyser dobrze odebranego finałowego odcinka pierwszego sezonu, dostałby swój film.

Natomiast Taika musiałby też jakoś zgrać swoje terminy. Obecnie w planach ma „Thor: Love and Thuner”, którego premiera zapowiedziana jest na listopad 2021. Miał też robić nową wersję „Akiry” (słynnej anime, która inspirowała „Atak klonów” i „Wojny klonów” - więcej). Wśród innych projektów są też nowy „Flash Gordon” oraz serial „Bandyci czasu”. Tak więc, nawet jeśli plotka z Taiką zostałaby potwierdzona, a on sam podpisałby kontrakt, to raczej niekoniecznie musiałby to być film z 2022. Może z 2024 lub jeszcze późniejszy?

Sam Taika oczywiście skomentował te plotki, wymownym twittem.



Zobaczymy, kiedy Lucasfilm i Disney postanowią coś nam potwierdzić. To już zdecydowanie czas, w którym prace nad filmem na grudzień 2020 powinny ruszyć. Ale jak pamiętamy, w przypadku „Łotra 1”, Gareth Edwards czy Gary Whitta pracowali prawie przez pół roku nie mogąc nikomu zdradzić, że podpisali umowę z Lucasfilmem. Więc, kto wie, może faktycznie listopadzowe plotki o tym, że reżyser kolejnego filmu został wybrany, są prawdziwe. Wtedy faktycznie Taika mógłby być na celowniku na jeszcze kolejną produkcję.

High Republic czy Old Republic?

18

Czekamy, aż Lucasfilm wywiąże się z nieformalnie danej obietnicy i w styczniu oznajmi nam, kto zajmie się następnym filmem. No i może przy okazji zdradzą o czym może on być. Na razie pojawiły się tylko i wyłącznie plotki o tym, że film może być powiązany z projektem Luminos i dziać się w nowej erze zwanej High Republic (więcej). Ale teraz pojawiły się kolejne plotki, mówiące o Starej Republice. Więc, po kolei.

W obu przypadkach fani jak i dziennikarze starają się znaleźć ukryte zapowiedzi w obecnych książkach, czy komiksach. Stąd właśnie pomysł na erę szczytu rozwoju Republiki (jakieś 400 lat przed „Mrocznym widmem”). Tu nawiązania przede wszystkim pojawiają się w komiksach i książkach.



Wg plotek, nad filmem mieli czuwać David Benioff i D.B. Weiss. Zaś główną osią akcji miało by być eksplorowanie odległych rubieży, czyli jakaś wyprawa odkrywcza. Przypomina trochę „Lot pozagalaktyczny”. Jednak nie to jest najważniejsze. Obaj twórcy „Gry o tron” mieli przygotować ten film, rozpocząć nim erę, natomiast kolejne odsłony nie miały być bezpośrednimi kontynuacjami, a jedynie innymi filmami osadzonymi w tym samym okresie. Generalnie chodzi o to, że Lucasfilm po raz drugi próbuje zrobić, to co zamierzali osiągnąć z projektem Antologii. Tam, pomijając „Łotra 1”, który był dodatkowym i oryginalnym pomysłem Johna Knolla, próbowano zaadaptować model Marvela, w którym powstają osobne filmy, z różnymi bohaterami, jednak ich drogi czasem się łączą, a filmy do siebie nawiązują.

Tego modelu nie udało się wdrożyć w Lucasfilmie. Warto przypomnieć, że jeszcze przed premierą „Hana Solo”, Kathleen Kennedy mówiła, że jeśli film odniesie sukces, to zamiast sequela wpierw dostalibyśmy solowi film o Lando. Do tego w planach były filmy o Bobie Fetcie i Benie Kenobim. Niestety to nie wyszło, a jedyny w miarę satysfakcjonujący model filmowy w Lucasfilmie to trylogie. Te też miały problemy i na razie chcemy od nich odejść. Stąd podejście numer dwa do luźno powiązanych ze sobą filmów.

Tu jeszcze jedna ciekawostka. Podobno jedne z filmów dziejące się w szczecie potęgi Republiki, miały koncentrować się na Jedi, kolejne właśnie nie. Zaś w miarę niezależne produkcje miały dać możliwość reakcji Lucasfilmu na odbiór. I tu warto wspomnieć, że za tymi plotkami przemawia jeszcze jedna rzecz. Poza Benioffem i Weissem, nad swoją niezależną trylogią miał pracować Rian Johnson, natomiast oba projekty miały być w jakiś sposób powiązane. Ten sam okres brzmi całkiem prawdopodobnie. Natomiast jeśli chodzi o Johnsona, to przy okazji nominacji do Oskara, zapytano go o stan jego trylogii. Przyznał, że nadal próbuje się dowiedzieć w Lucasfilmie, co właściwie zamierzają i obecnie nie wie nic.



Inne plotki twierdzą, że Benioff i Weiss pracowali jednak nad filmem osadzonym w Starej Republice, i że mimo ich odejścia, projekt nie pozostał porzucony. Pamiętamy, że tam była mowa zarówno o filmie o genezie zakonu Jedi, jak i jakiejś luźnej inspiracji Rycerzami Starej Republiki. Nowa plotka stawia właśnie na ten drugi temat, źródła zauważają, że Ilustrowany słownik związany ze „Skywalker. Odrodzenie” kanonizuje starożytnych Sithów. Dalej jest mowa, że Weiss i Benioff szykowali jeden film, natomiast Lucasfilm chciał zobaczyć jak on się sprzeda i jaki będzie mieć odbiór, a dopiero wtedy ruszyć z produkcją kolejnego. Jednak jeden film o Starej Republice to trochę mało, więc okres miałby być także eksplorowany w formie serialu telewizyjnego na Disney+.

Obie plotki sugerują, że lepiej poznamy czasy Republiki. Zobaczymy, tylko które. Miejmy nadzieję, że Lucasfilm nie będzie długo trzymać nas w niepewności.

Jar Jar w serialu o „Kenobim”?

19

Ciekawą plotkę zaprezentowało MakingStarWars. Zgodnie z ich doniesieniami w serialu o „Kenobim”, który wyreżyseruje Deborah Chow zobaczymy jeszcze jedną postać z prequeli. Chodzi o Jar Jar Binksa. W którymś momencie stary Ben spotka na swoje drodze dawnego przyjaciela i będą rozmawiać o swoich losach.



Jar Jar jakoby ma ponownie zostać stworzony za pomocą grafiki CGI, ale będzie kilka zmian. Przede wszystkim wg tej samej plotki, tym razem gunganin będzie mieć też brodę. Nie jest jeszcze pewne, czy głosu ponownie użyczy mu Ahmed Best, oraz czy ponownie będzie odpowiadać za ruchy bohatera.

Z innych plotek, a być może fanowskich oczekiwań, można spotkać się z sugestią, że przynajmniej usłyszymy Liama Neesona w roli Qui-Gona. Zwłaszcza, że ostatnio wrócił w „Skywalker. Odrodzenie”, a także podobnie jak Ahmed Best, miał krótki epizod głosowy w „The Clone Wars”.

Wśród postaci, które mogą wrócić, na razie mamy na liście Luke’a Skywalkera, Owena i Beru Larsów. Plotki mówiły także, że serial może kontynuować pewne wątki „Hana Solo”, wówczas byłaby szansa na Qi’rę i Dartha Maula. Wszystko to na razie jednak zupełnie niepotwierdzone informacje.

Zdjęcia do serialu ruszą w połowie roku. Premiera na Disney+ w przyszłym roku.

Kilka zdjęć z planu drugiego sezonu „The Mandalorian”

43

Wygląda na to, że prace na planie drugiego sezonu „The Mandalorian” się uspokajają. Obserwatorzy z MSW nie są pewni, czy zmierzają one ku końcowi, czy może jakiejś przerwie podczas której zostanie na nowo zaaranżowana scenografia. Tu od razu pojawia się plotka, otóż na MSW zastanawiają się, czy przypadkiem nie zobaczymy Mustafar w serialu, skoro drzewa na planie przypominają to, co widzieliśmy w „Skywalker. Odrodzenie”. Poczekamy, zobaczymy. Tymczasem kilka zdjęć.



Po więcej, a także filmik, udajcie się tutaj.

„Skywalker. Odrodzenie”: nagrody, plakaty IMAX, wyniki i wersja reżyserska

18

„Skywalker. Odrodzenie” dostało trzy nominacje do nagród BAFTA. Dokładniej za najlepszy dźwięk, oryginalną ścieżkę dźwiękową i efekty specjalne. Nagrody zostaną wręczone 2 lutego, zobaczymy ile dostanie IX Epizod.

Mamy też 4 finalne plakaty IMAXowe „Skywalker. Odrodzenie”.



Wynik trzeciego weekendu w USA to spadek o 52,3 %. Spadek dość spory w porównaniu z większością innych filmów z czasów Disneya, ale pomijając „Hana Solo”, to poprzednie grudniowe filmy jeszcze korzystały w trzecim tygodniu z bonusu świąteczno-noworocznego. Spadek około 50 % następował dopiero w pierwszym zwykłym tygodniu stycznia. Teraz IX Epizod zgarnął 34 miliony USD. W sumie w Stanach zarobił już ponad 451 milionów USD. Poza Stanami wynik jest trochę lepszy, 467 milionów USD (z tego 45 milionów w obecny weekend). W obu przypadkach „Skywalker. Odrodzenie” wciąż utrzymuje pierwszą pozycję. Film Abramsa cieszy się popularnością głównie w Europie Zachodniej i Japonii. Sumarycznie mam już 918 milionów USD i jest na prostej drodze do miliarda.



W sieci pojawiają się kolejne plotki, tym razem o różnych wersjach filmu, w tym także wersji reżyserskiej J.J. Abramsa, która jakoby miałaby trwać 192 minuty. W tym plotkowym eldorado można wyczytać, w zależności od strony, która to podaje, że są różne wersje, w tym także ta z Mattem Smithem. Inna plotka mówi, że Disney rozważa wypuszczenie wersji Abramsa. Niejako w ton tych doniesień wpisuje się Dominic Monaghan, który stwierdził, że jako fan „Gwiezdnych Wojen” bardzo chciałby zobaczyć wersję reżyserską i więcej tego, co nagrali. Opisał też scenę, w której jego bohater biorący udział w ataku na niszczyciel, walczy u boku Connix i Rose. Connix miała zostać ranna, Rose z blasterem jest zajęta strzelaniem we wrogów, zaś Beaumont pomaga Connix się wycofać. Zresztą scenę w którą Connix się o niego opiera widzieliśmy już w zwiastunach. Zatem było tam tego więcej. Zobaczymy, czy Disney zdecyduje się na niecodzienny krok z wersją reżyserską, czy raczej sceny te wylądują na dodatkach do blu-ray, jak to bywało wcześniej. Druga wersja wygląda bardziej prawdopodobnie.

Na wydanie domowe musimy poczekać do końca marca.

Making Star Wars potwierdza plotki o Luminous

MSW/Twitter
38

Kolejny dzień - kolejne plotki o tajemniczym Projekcie Luminous. Wczorajsze doniesienia niespodziewanie potwierdził redaktor naczelny cenionej strony Making Star Wars. Opublikował na YouTubie filmik, w którym mówi głównie o filmie na 2022 rok, ale oznajmił także, że od miesięcy słyszał na temat Luminous wieści, które pokrywają się z tymi przekazanymi przez Węgrów. Książki i komiksy mają otworzyć nową erę Star Wars - erę High Republic, w której umieszczone będą kolejne filmy. Co ciekawe, nazwa ta pojawia się już w audiodramie „Dooku: Jedi Lost”, a jej autor Cavan Scott od początku związany jest z Projektem. Jeden z użytkowników naszego forum zapytał go na Twitterze, czy akcja Luminous umieszczona jest przed „Mrocznym widmem”. Zdenerwowany autor odpowiedział, że oczywiste jest, że nie odpowie na takie pytanie, potem komentarz usunął. Scott czyta obecnie „Zasadę dwóch”. Na razie nie wiemy, czy ma to jakieś znaczenie, po prostu warto odhaczyć.



Za to Justina Ireland zdementowała wczorajsze pogłoski, jakoby Projekt Luminous miał ukazać się dopiero w 2021. Wszystkiego dowiemy się wkrótce, „rok jest jeszcze młody”. Niektórzy sądzą, że Luminous może zostać ujawnione wraz z grą i nowym filmem, a tego reżysera również planowano, jak sugerowały plotki, ogłosić w styczniu.



Na koniec spekulacja. W filmie w 2022 pojawić ma się, jak donosi Making Star Wars, młody Yoda. Możliwe więc, że będzie także w książkach Luminous.

Kolejny „wyciek” na temat Projektu Luminous

Reddit/ziro.hu
15

Ponieważ Lucasfilm otoczył Projekt Luminous nieprawdopodobną tajemnicą, to inicjatywa powoli staje się pożywką dla portali, które chcą wzbudzić zainteresowanie sobą poprzez informacje, które na jego temat rzekomo posiadają. Oczywiście nie negujemy całkowicie źródeł strony ziro.hu, ale nic nikomu jej nazwa nie mówi, co powinno dać nam wszystkim do zrozumienia.



Według źródeł, które z jakiegoś powodu zbliżone są do Disneya, mimo że jest to inicjatywa konkretnego oddziału Lucasfilmu i współpracujących z nim wydawnictw, tematyka Luminous zainteresowała filmowców, którzy chcą zrobić ze Star Wars nowe MCU (Marvel Cinematic Universe). Na początku miała ukazać by się gra - w 2021 roku - dopiero potem opóźnione książki i komiksy, a potem bardzo możliwe, że powiązane filmy.

A jaka miałaby być tematyka Projektu? Zakon Jedi 400 lat przed Sagą Skywalkerów wysyła ekspedycję, która ma zbadać Nieznane Regiony. Podczas różnych misji Rycerze mieliby natrafiać na niespotykane zagrożenia, z których największym mieliby być bogowie starożytnych Sithów. Tu podobno inspiracją jest niewydana kontynuacja gry „Knights of the Old Republic”, niektórym przypomina się także powieść Timothy'ego ZahnaPoza galaktykę”. Do wszystkich tych rewelacji zachęcamy podchodzić z rezerwą.



Na koniec jeszcze informacja z w pełni wiarygodnego źródła. Charles Soule rozesłał do swoich fanów comiesięczny newsletter, w którym przekazał, że czym jest Luminous dowiemy się, zanim otrzymają oni kolejną wiadomość od niego.

Nowe przecieki o zamieszaniu z „Skywalker. Odrodzenie”

65

Wygląda na to, że więcej się działo z zamieszaniem wokół Epizodu IX niż producenci chcą przyznać. Na reddicie pojawiły się nowe przecieki. Tak jak w przypadku poprzednich należy je potraktować jako historyjkę, zawierającą pewne fakty (trudno określić które), a nie jako prawdziwą wersję wydarzeń. Zwłaszcza, że ta potwierdza niektóre elementy, o których czytaliśmy wcześniej. Publikujący podobno rozmawiał z kimś blisko powiązanym z produkcją „Skywalker. Odrodzenie”.

Disneyowi bardzo zależało na tym filmie, ale problem polegał na tym, że Disney miał wobec niego własne plany. I jak to bywa w korporacji, plan nie musi być zrealizowany, ważne by dało się udowodnić sukces przed akcjonariuszami. Wg źródła przecieku, J.J. był bardzo w porządku wobec wszystkich na planie i bardzo mu zależało, by tego filmu nie „schrzanić”. Ale ostateczna wersja i to jak Abrams został potraktowany przez Disneya, jest dokładnie tym, czego J.J. nie chciał. Tu podobno doszedł jeszcze jeden problem. Abrams podpisał kontrakt z Warner Bros, na mocy którego ma się zająć postawieniem uniwersum DC na nogi. Disney licytował się z Warnerem w sprawie kontraktu z Bad Robot, ale zależało im tylko na Abramsie. By nie dotykał DC. Dziś perłą w koronie Disneya jest Marvel, który jest także silny słabością swojego konkurenta. Tak więc Abrams u sterów DC byłby dużym zagrożeniem dla Disneya.

Natomiast wracając do Epizodu IX. Wielu członków ekipy było zdziwionych tym, co zobaczyło na ekranie, to nie był film nad którym pracowali. J.J. podobno jest załamany tym, co zobaczył. Wynika to wprost z tego, że przez ostatnie 6 miesięcy Disney coraz bardziej wtrącał się w film, żądając zmian i wprowadzając je. Wiele rzeczy zmieniono w post-produkcji, nawet wypowiedzi aktorów były zmienione. Zaś Abrams jako reżyser nawet nie zdawał sobie sprawy, z wszystkich zmian jakie wprowadzono za jego plecami. Co więcej, czuł się zagrożony i zdominowany przez Disneya (nie fizycznie).

Źródło podaje, że Disney nigdy nie chciał by Rian Johnson robił Epizod IX. Nawet jeśli Rian takie rzeczy opowiada, to nigdy nie było prawdziwej dyskusji na ten temat. Ale Abrams wrócił do Epizodu IX za sprawą Boba Igera, nie Kathleen Kennedy. Disney chciał, by „Skywalker. Odrodzenie” było mniej kontrowersyjne i żeby było więcej fan-service’u. J.J. się zgodził, w zamian za uzyskanie większego wpływu na decyzje kreatywne. Nie chciał, by znów wyglądało to jak w przypadku „Przebudzenia Mocy” (gdzie Disney wciąż miał duży wpływ). Początkowo umowa wyglądała dobrze, zaczęła się psuć podczas kręcenia filmu. Abrams chciał nakręcić pewne sceny, ale Disney się nie zgadzał, tłumacząc to cięciami budżetu. W maju 2019 Abrams dalej walczył z Disneyem nad kluczowymi dla niego scenami w filmie. Jedną odpuścił. Inne kręcił w końcu w lipcu 2019 a nawet w październiku 2019 w studiach Bad Robot.

Jedną z tych ważnych scen dla Abramsa było to, co Kevin Smith określił jako roztopienie mózgu. Nie chodziło o głowę Imperatora. W filmie mieli pojawić się Samuel L. Jackson, Hayden Christensen, czy Ewan McGregor ale nie jako głosy, tylko jako duchy Mocy. Aktorzy w kostiumach mieli wspierać Rey w finalnej walce. Disney zdecydował to wyciąć, ponieważ w Chinach źle są widziane duchy (choć źródło nie potwierdza tego w 100%). By nie denerwować chińskich cenzorów, nawet kolor poświaty Marka Hamilla był zrobiony tak, by był w miarę neutralny. Spece od efektów mieli opisany kolor, którego mieli używać. Wycięcie tej i wielu innych scen, było ciosem dla Abramsa, bo on nie potrafił już dostrzec w tym filmu, który chciał zrobić i nad którym pracował. Podobno nawet na jednym ze spotkań stracił panowanie nad sobą i zapytał, dlaczego nie powiedzą, że film został napisany i wyreżyserowany przez Lucasfilm. A J.J. jest raczej człowiekiem spokojnym, który nie wybucha. Źródło jednak nie wie, jak skończyła się ta wymiana zdań.

Disney poza wycinaniem domagał się nagrywania specjalnych scen. Jedna z nich, to scena, której w filmie J.J. nie lubi najbardziej. Miała ona pomóc w sprzedaży zabawek. To scena z „oni teraz latają”. Jak ją Abrams zobaczył, to podobno ją wyśmiał.

J.J. pytany o krytyczne uwagi wobec „Skywalker. Odrodzenie” często przyznaje im rację i robi to szczerze, by nie powiedzieć nic więcej.

W styczniu J.J. gdy jeszcze miał nadzieję, że coś z tego wyjdzie, poszedł do Disneya i poprosił, aby film podzielić na dwie części. Zrobić z tego dwa Epizody lub coś w ten deseń. Dokładnie to samo mówił niedawno Chris Terrio. Disney powiedział „Nie”. Krakowskim targiem, ustalono, że film będzie trwał koło trzech godzin. (To się pokrywa z informacjami o których pisaliśmy w sierpniu). Wersja Abramsa z początku listopada miała 3 godziny i 2 minuty. Walka trwała i ostatecznie stanęło na filmie, który miał mieć 2 godziny i 37 minut. I tu źródło podaje, że ta wersja była obowiązująca jeszcze na początku grudnia. Tyle, że zobaczyliśmy wersję o długości 2 godzin i 22 minut, zaś informacje o tej długości pochodzi jeszcze z końca listopada. Wersja kinowa nie jest więc zaaprobowaną przez Abramsa. Poza duchami brakowało tam kilku istotnych, emocjonalnych scen. Abrams jakoby określił to, co zobaczył mianem dziwnych przeskoków posklejanych taśmą klejącą słabej jakości.

Inne przykłady wyciętych scen, to rozmowa Rose z Rey o tym, ze Poe wkurzy się, gdy zobaczy, co się stało z BB-8, zresztą Rose miała mieć większą rolę, oraz dłuższa scena pocałunku komandor D'Acy z jej dziewczyną. Miały się trzymać za rękę i być bardziej widoczne. Disney wyciął, ponieważ to co zostało na ekranie łatwiej dało się wyciąć z wersji w Singapurze, Emiratach i kilku innych krajach. Zresztą podobnie było z ewentualnym romansem Finna i Poe, co chciał zobaczyć Oscar Isaac. Disney powiedział twarto – „Niet”. Również scena na Mustafar z Kylo Renem miała być dłuższa. W skakaniu przez przestrzeń kosmiczną mieliśmy zobaczyć Kashyyyk, Naboo czy Kamino. Zaś scena z górą lodową była inspirowana grą Rebel Assault II: Hidden Empire w którą Abrams grywał wiele lat temu. Mieliśmy też dowiedzieć się, że Jannah to córka Lando. Finn miał w końcu przyznać, że jest czuły na Moc, zresztą mieliśmy to zobaczyć podczas walki na niszczycielu, gdzie udałoby mu się tej Mocy użyć. Wycięto, zastąpiono BB-8. Abrams musiał walczyć też o zostawienie Babu Frika. Zostało go niewiele. Włodarze Disneya bali się, że to kolejny Jar Jar Binks, a okazało się, że sympatyczny kosmita stał się ulubieńcem internetu. Wszystkie ocalałe sceny z Babu Frikiem możecie zobaczyć poniżej. Popularność Babu zaskoczyła dział marketingu Disneya (podobnie jak było z Baby Yodą). Za Babu odpowiada J.J. Abrams osobiście. Poświęcił dużo czasu i energii by stworzyć tę wspaniałą postać.



Wycięto też sceny ukazujące zamęt w głowie Kylo Rena. J.J. nie chciał by Ren i Rey pocałowali się na koniec, w ogóle nie podobał mu się pomysł Reylo, ale w Disneyu uważali, że to musi koniecznie znaleźć się w filmie i zadowoli fanów. Efekt był taki, że gdy Abrams oglądał ostateczną wersję i zobaczył jaką muzykę podłożono do walki Kylo Rena z rycerzami Ren rzucił tylko „what the fuck”. Podobno ekipa stoi za Abramsem, wersja Abramsa nadal istnieje, ale to nie jest film, który Disney chciałby upublicznić. Choć kto wie, może kiedyś wycieknie.

W sieci zaś już się pojawił hasztag #ReleaseTheJJCut. Ludzie chcą zobaczyć wersję nad którą podobno pracował Abrams.

Z innych wieści Maryann Brandon, montażystka filmu, która od lat współpracuje z Abramsem, przyznaje, że mieli za mało czasu na montaż. Podobno chcieli przesunąć premierę o trzy miesiące, ale Disney powiedział „nie”. Wszystko było robione w pośpiechu, co się odbiło jej zdaniem na finalnym efekcie. J.J. pracował ponad swoje siły, próbując wszystko dopiąć. W przypadku „Przebudzenia Mocy” mieli te trzy miesiące więcej i dało to radę. Maryann wspomina, że montowała praktycznie na planie, a J.J. patrzył na to w przerwie między ujęciami.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.