Przyszłe filmy

Bob Iger o błędach i przyszłości sagi

117



W Hollywood Reporter pojawił się wywiad z Bobem Igerem, prezesem Disneya. Bob chwalił się sukcesami, jak przejęcie Foxa, czy uruchomienie platformy streamingowej, ale też nie zabrakło pytań o problemy z #MeToo w Pixarze, zbyt ciętym językiem niektórych twórców (James Gunn w Marvel, czy Roseanne Barr), no i wspomniał też o „Gwiezdnych Wojnach”.

Iger odpowiada za porażkę Solo



Iger przyznał się do winy, jeśli chodzi o „Hana Solo” i jego wynik finansowy. Uznał, że niepotrzebnie nalegał na tyle filmów w tak krótkim czasie. Rynek widać nie był na to gotowy. Jednocześnie Bob przyznał, iż obecnie znana jest data premiery tylko i wyłącznie IX Epizodu w reżyserii J.J. Abramsa. Jaka będzie kolejna produkcja Lucasfilmu, tu Disney i LFL dochodzą do momentu, w którym podejmą taką decyzję. Tyle, że ze zdecydowanie większą rozwagą. Filmów może być mniej. Będą starannie dobierane zarówno jeśli chodzi o temat, ilość jak i czas premier. Innymi słowy filmów pewnie będzie mniej, ale kto wie, może część spin-offów trafi do platformy Disneya w trochę zmienionej formie?

Iger jednocześnie stwierdził, że prace trwają, choćby nad nową serią, którą tworzą David Benioff i D.B. Weiss, twórcy „Gry o tron”. Zatem potwierdził ten projekt i pewnie żywią wobec niego spore nadzieje.

Co dalej z Rianem?



Wnikliwi obserwatorzy zauważą, iż nie wspomniał trylogii Riana Johnsona. Prawdę mówiąc nie musiał, nie wymieniał też innych projektów. Czy to znaczy, że „skasowana” trylogia jest już skasowana? Zwłaszcza, że Johnson zabiera się obecnie za nisko-budżetowy kryminał „Knives Out” z Danielem Craigiem. Pewnie o tym będziemy niebawem czytać w sieci, ale prawda jest taka, że na razie to nic nie znaczy. Rian zaś przed kolejnymi „Gwiezdnymi Wojnami” potrzebuje odpocząć robiąc coś zupełnie innego.

Solo 2?



Natomiast raczej nie ma co liczyć na sequel „Hana Solo”. I napisał o tym wprost Jon Kasdan, mówiąc, że przyczyną przede wszystkim jest słaby wynik filmu, nie tylko w USA. Bardzo chciałby jeszcze współpracować z Aldenem Ehrenreichem, Joonasem Suotamo, Donaldem Gloverem czy Emilią Clarke, no i Ronem Howardem w jakiś sposób w „Gwiezdnych Wojnach”, ale na razie raczej nic takiego się nie szykuje. Jon Kasdan jednak będzie się trzymał Lucasfilmu i obecnie przepisuje scenariusz piątego Indiany Jonesa.

W tej materii nie tracą nadziei Sam Witwer i Ray Park. Obaj wiedzą, że nie należy się żegnać z Maulem, co pokazał „Han Solo”. Obaj wierzą, że jeszcze kiedyś zagrają razem tę postać. Sam Ray zaś wspominał, że chciałby zobaczyć film z Maulem i Boba Fettem, o czym podobno rozmawiał nawet z Danielem Loganem, ale to tylko aktorskie pogawędki.

Nam zaś pozostało czekać na decyzje LFL i Disneya.

Rian Johnson wciąż pracuje nad „skasowaną” trylogią

45

Wygląda na to, że plotki o skasowaniu trylogii Riana Johnsona są trochę przedwczesne. Rian Johnson zapytany na twitterze przyznał, że wciąż pracuje nad „skasowaną” trylogią i właściwie na tym można by sprawę zakończyć.



Ale Rian, jak to Rian, jak dorwie się do twittera, to potem trzeba kasować posty. Tak też działo się tym razem. Przypominamy, że za obecne plotki odpowiada Express, natomiast Rian uznał, że to efekt filmików Mike’a Zeroha, czyli słynnego Youtubera, który propaguje wyssane z palca teorie o „Gwiezdnych Wojnach”. Nie da się wykluczyć, że to Zeroh zainspirował „Express”, ale nie ma też na to twardych dowodów. Rian oczywiście wyśmiał Zeroha... i po jakimś czasie usunął ten wpis.

Czekamy w takim razie na jakieś konkretne informacje w sprawie „skasowanej” trylogii i kolejnych filmów, ale prędzej pewnie usłyszymy o serialu aktorskim.

LFL w ruinie: Rian Johnson zwolniony?

48

Świat obiegła wiadomość, że Rian Johnson został zwolniony, a jego trylogia skasowana. Obecnie trudno zweryfikować prawdziwość tych informacji, jest to raczej kolejna porcja plotek o złej sytuacji Lucasfilmu, o których pisaliśmy nie raz.



Tym razem źródłem jest brytyjski serwis Express, który zastanawia się, czy Rian Johnson jest już wyrzucony. Z artykułu umieszczonego na tamtej stronie nie wynika nic wprost, raczej są to pewne dywagacje. Ale w Internecie wszystko żyje własnym życiem, więc wystarczy powielić nagłówek i w ten sposób powstaje news. Express sugeruje, że Rian Johnson i Kathleen Kennedy, mogą być zwolnieni z Lucasfilmu, z powodu bojkotu przez fanów „Hana Solo” oraz złego przyjęcia „Ostatniego Jedi” przez część odbiorców. I tylko tyle.

Źródłem na które się powołują jest wywiad z scenografem Neilem Lamontem, o którym pisaliśmy wczoraj. Tyle, że w oryginale nie było mowy o trylogii Johnsona. Zresztą Lamont zajmował się Antologiami. Charakter jego pracy powodował, że mógł brać czynny udział przy co drugim filmie, stąd siedział w spin-offach, a nie trylogii.

Czy to znaczy, że nie w sprawie skasowania trylogii Johnsona Express nie ma racji? Tu właśnie tkwi problem, mamy za mało precyzyjnych informacji. Plotki o zwolnieniu Kathleen Kennedy wracają od kilku miesięcy, jednocześnie nie są ani w żaden sposób zdementowane, a dodatkowo sama Kennedy jakby zapadła się pod ziemię. Dla przypomnienia, gdy tylko pojawiła się informacja, że po „Hanie Solo” skasowano kolejne spin-offy, została szybko zdementowana. Choć dziś wiemy, że następny spin-off i tak został zawieszony (ale nie skasowany), acz to nie oznacza, że następnych filmów nie będzie. Taka sytuacja daje podstawy by przypuszczać, iż faktycznie Lucasfilm próbuje opracować nową strategię. A czy będzie za nią odpowiadać Kathleen, czy ktoś inny tego nie wiemy. W pierwszym przypadku Kennedy raczej nie ma na razie, co opowiadać, bo intensywnie pracuje nad planem. W drugim, faktycznie przygotowują pole do podjęcia decyzji przez nową osobę, zaś samo „zwolnienie” Kathleen byłoby zrobione tak, by zachowała twarz. I tu jeszcze raz podkreślamy - jedna i druga opcja, to tylko rozważania, nie ma dziś żadnych realnych przesłanek, by móc przesądzać, co naprawdę dzieje się w Lucasfilmie.

Ale dwie rzeczy są pewne. Jeśli Kathleen odejdzie, prawdopodobieństwo skasowania trylogii Johnsona będzie bardzo duże. Druga rzecz jest taka, że jak widać nie wszystkim podoba się obecne kierownictwo. Warto zwrócić uwagę, że na dwa dni przed premierą zwiastuna „Resistance”, który został umiarkowanie przyjęty, Dave Filoni podkreśla, że nie pracuje regularnie nad tym serialem, a zajmował się siódmym sezonem „Wojen klonów” (zwiastun bardzo dobrze przyjęty). Tak, jakby się odcinał od tego.

Warto jednak zwrócić uwagę, że dziś największy problem Disneya z „Gwiezdnymi Wojnami” to nie słaby wynik „Hana Solo”, czy złe przyjęcie „Ostatniego Jedi”, a problem z prawami do emisji sagi na platformie streamingowej Disneya (więcej). Disney i Lucasfilm poza kolejnymi kinowymi filmami muszą wypracować też miejsce „Gwiezdnych Wojen” na platformie i zapewnić, że będzie to coś atrakcyjnego dla różnych grup odbiorców. To wymaga przemyślenia obecnej strategii. Brak praw do filmów w tym nie pomaga.

Przypominamy, że powstały także petycje, by skasować filmy Johnsona. Na razie jeszcze żadna z nich nie ogłosiła swego zwycięstwa, podobnie jak sprawy nie skomentował sam Rian.

Plotki o zawieszonym spin-offie

14

Dość interesująca informacja dotycząca kolejnego spin-offa wypłynęła niedawno w wywiadzie jaki udzielił CinemaBlend scenograf Neil Lamont.

Lamont był scenografem przy „Łotrze 1” i „Hanie Solo”, więc po skończeniu tego ostatniego zajął się kolejną planowaną antologią. Tyle, że obecnie przy niej nie pracuje. Film został zawieszony. Choć sam Lamont przyznaje, że ma jeszcze nadzieję wrócić do projektu. Więc nie wierzy w to, że spin-off został ostatecznie skasowany.

Druga rzecz, którą zdradził to fakt, iż na potrzeby tego filmu pracował nad... Tatooine. Swoją własną wersją tej planety. Scenograf bardzo chciał odbić na niej swoje piętno.



Swoją drogą o wstrzymaniu prac nad filmem o Tatooine pisaliśmy już wcześniej, przy okazji podając wątpliwość, czy to faktycznie był film o Tatooine. Lamont tego nie potwierdza, zaś CinemaBlend raczej sugeruje, iż był to kolejny spin-off, ale czy o Bobie (wg plotek spółki – Kinberg & Mangold), czy o Kenobim, nie wiadomo. Oba miały szansę liznąć Tatooine.

A skoro już przy „Kenobim” jesteśmy, to Ewan McGregor odniósł się do plotek o tym filmie, jak również sugestii, że pojawi się w Epizodzie IX. Aktor przyznał, że obecnie nie ma żadnych planów by wrócił do roli Bena, choć on sam czuje się czasem jak nagabywacz stojący pod drzwiami Disneya. McGregor dodał, że gdyby pojawiła się taka opcja to chętnie wróciłby do tej roli. No i przydałby się dobry scenariusz, który umieściłby Kenobiego jeszcze bardziej między tym, którego znaliśmy z prequeli, a tym, którego zagrał Alec Guinness.

Natomiast nie tylko McGregor chce wrócić. Raz na jakiś czas Samuel L. Jackson przypomina, że wciąż mógłby pomachać mieczem świetlnym i tym, że jak wymęczył Lucasa, to ten mu w końcu przyznał, iż Mace Windu przeżył upadek. Materiał w sam raz na spin-off.

Najbliższe ogłoszenia powinny dotyczyć seriali, zarówno animowanego „Resistance” jak i aktorskiego. Emisja pierwszego rozpocznie się jesienią, podobnie jak zdjęcia do drugiego. Zaś w sprawie kolejnych filmów jest szansa, że usłyszymy coś w ich sprawie dopiero przy okazji Celebration.

Chcą skasować filmy Riana Johnsona i inne ploty

52



Obecnie doszliśmy już do takiego momentu, jeśli chodzi o plotki o nowych filmach, Kathleen Kennedy i Lucasfilmie, że wszystko zaczyna się mieszać. Stare newsy wracają w nowej formie. W każdym razie karuzela plotek i niedomówień trwa.

Zaczynamy od trylogii Riana Johnsona. Otóż pojawiło się dementi, o jej skasowaniu. Zanim do dementi wrócimy, kilka słów o samym skasowaniu. Takiej plotki jeszcze nie było, lub pojawiła się na wyjątkowo krótko. Za to są petycje o usunięcie Riana Johnsona z „Gwiezdnych Wojen” oraz skasowanie jego trylogii. W sumie na jedno wychodzi. Tych petycji w sieci jest kilka i mają już za sobą, co najmniej parę tygodni działania. Ktoś je odkrył, wypromował i w szumie informacyjnym powstała plotka, że petycje odniosły skutek. Obecnie cieszą się one niewielkim zainteresowaniem. Można je przejrzeć / podpisać tutaj:
Petycja by zakazać Johnsonowi robienia filmów Star Wars
Petycja by wyrzucić Johnsona z marki
Petycja by zwolnić Johnsona z obowiązków przy nowej trylogii
Petycja by wyrzucić Johnsona z pracy przy nowej trylogii
Petycja by pozbyć się Johnsona z nowej trylogii.

Dodajmy do tego petycję o wyrzucenie VIII epizodu z kanonu i zbiórkę na remake. Ta pierwsza cieszy się dużym zainteresowaniem (w porównaniu z wyrzuceniem Johnsona), o drugiej też jest głośno.

W każdym razie ktoś w mediach bądź na YouTubach (ciężko znaleźć pierwszego winnego) poczuł się odpowiedzialny, by zgłosić dementi, oznajmiając światu, że te petycje nie odniosły skutku. Filmy nie zostały skasowane (bo nie były). Koronnym dowodem, że tak nie jest, jest wypowiedź Rama Bergmana sprzed prawie 4 tygodni, a więc momentu zanim zaczęła się obecna plotkowa nagonka. O słowach Bergmana pisaliśmy tutaj. Pod koniec tamtego tygodnia newsa opublikował MakingStarWars (dopiero dotarli do tej informacji, musiała im umknąć). Część serwisów uznała, że to nowe potwierdzenie i stąd zamieszanie z dementi o skasowaniu filmów. Czy trylogia Riana trafi w 2020 roku do kin, jak zapowiadają? Na razie nie wiedział tego nawet producent. Zatem dwie prawdziwe informacje, które można wyczytać z tych plotek to: po pierwsze, trylogia Johnsona powstaje. Po drugie są fani, którzy chcą aby została skasowana.

Przechodzimy drugiej części dramatu medialnego Lucasfilmu. W ostatnim odcinku, była mowa o Lucasfilmie w ruinie pod rządami Kennedy, oraz Igerze, który chce ją zwolnić, a w Lucasfilmie jest bardzo toksycznie, bo pracujący fani sagi muszą się ścierać ze zwolennikami Kennedy. Nikt nie chce zająć jej miejsca. Podobno nawet J.J. Abrams powiedział nie, ale teraz próbuje ze wszystkich sił zrobić dobry Epizod IX. Teraz nie powiedział też Kevin Feige, szef Marvel Studios. Zapytano go wprost o to, czy zamierza przyjść do Lucasfilmu. Przyznał, że jest fanem „Gwiezdnych Wojen”, ale ma swoje podwórko i nie zamierza go zmieniać. Kevin Feige wg niektórych plotek był praktycznie pewnym, namaszczonym przez Igera następcą Katlheen Kennedy. Wszystko wzięło się z tego, że po „Hanie Solo”, Kathleen miała rozmowę telefoniczną z Bobem Igerem, w której uczestniczył Feige. Ten koronny dowód został przypieczętowany wizytą Kevina w The Star Wars Show. To, że ten odcinek był wyemitowany przed premierą filmu Rona Howarda to raczej drobny szczegół w teorii. Natomiast wracając do telefonicznego linczu Kennedy. Zaiste, wiemy, że taka rozmowa się odbyła i uczestniczył w niej oprócz Igera, Kennedy i Feige’a jeszcze Edwin Catmull (lub ktoś w jego imieniu) reprezentujący Pixara. Wg plotek, była to połajanka Kennedy. Faktycznie była to konferencja typu open pipeline, na której szefowie trzech spółek córek Disneya dzielą się stanem spraw ze sobą oraz swoim przełożonym. Nic nadzwyczajnego w biznesie. Tego typu rozmowy odbywają się w Disneyu z pewną regularnością. A że wynik „Hana Solo” był jaki był, to musiał zostać przedyskutowany. Nikt nie wyklucza tego, że mogło tam być gorąco. Reszta plotek zaś zdaje się być grubo przesadzona.

Natomiast Lucasfilm jak milczy, tak milczy. Choć liczymy, że lada moment ogłosi coś o Epizodzie IX.

Plotkowa jazda bez trzymanki w natarciu

25



W „Ostatnim Jedi” wiceadmirał Holdo postanowiła trzymać swój plan w tajemnicy. Spowodowało to bunt, któremu przewodził Poe. Niedomówienia i brak klarownej informacji na temat planu Lucasfilmu prowadzi zaś do wysypu przeróżnych plotek. Dziś kolejna porcja o tym, co planują i co się tam dzieje, jakoby oczywiście.

Przy okazji informacji o hejterach i Kelly Marie Tran, wspominaliśmy o plotkach mówiących o potencjalnym odejściu Kathleen Kennedy. Plotki żyją własnym życiem. W tych najnowszych, Kennedy zrujnowała całkowicie markę „Gwiezdnych Wojen” do tego stopnia, że Disney nie może znaleźć nikogo na jej miejsce, bo saga jest praktycznie nie do uratowania (no chyba, że przerobi się Ostatniego Jedi). Teraz nastąpił zwrot w akcji. Skoro Kennedy chciała uratować „Hana Solo” utopionego przez Disneya i Marvela, to ma teraz na pieńku z Bobem Igerem. Iger podobno nie traktuje jej dobrze, poważnie, a przede wszystkim zrzuca na nią swoje błędy. Przez to stała się obiektem ataków ze strony niektórych fanów.



Taki tweet powędrował na konto Franka Marshalla, męża Kathleen. A ten go polubił. Nie ważne jaki miał ku temu powód, od razu cześć osób podchwyciło, że poparł tę wersję, bo jest ona prawdziwa. Jaka przyszłość czeka Lucasfilm, Kennedy i kolejne filmy, nie wiemy. Im dłużej trzymają nas w niepewności, tym więcej plotek się pojawi.

Tymczasem kolejne, bardziej filmowe mówią o tym, iż Lucasfilm dostosuje budżety przyszłych filmów do mniejszych wyników. Zarówno „Boba Fett” duetu Kinsberg-Mangold, jak i „Kenobi” (nie wiadomo kogo), mają być dużo skromniejszymi obrazami, zakładającymi stopę zwrotu na poziomie wyników „Hana Solo” lub nawet jeszcze niższym. Wygląda na to, że „Boba Fett” byłby faktycznie następny w kolejce po Epizodzie IX, ale potwierdzeń nie ma.

Co się tyczy „Kenobiego” to plotki sugerują, że film może zostać zdegradowany z widowiska kinowego, do obrazu, który od razu pojawi się na platformie streamingowej Disneya. W tej informacji jest ciekawe to, że dotychczas chyba jeszcze nie mówiono głośno o pełnometrażowych filmach, które mogłyby tam trafić. Patrząc na ogólną sytuację sagi, mógłby to być ciekawy eksperyment, który nie kolidował by z wizją by kinowe premiery były raczej wydarzeniami.

A ponieważ w przyszłym roku Ewan McGregor będzie zajęty, obecnie ma w planach trzy kolejne filmy, w tym kontynuację „Lśnienia”, to zdjęcia nie ruszą raczej przed 2020.

Natomiast ten skasowany film o Mos Eisley podobno faktycznie miał być dedykowany na platformę streamingową Disneya. O ile w ogóle istniał, bo obecnie dość łatwo rzucić w eter informację, że Lucasfilm planuje/pracuje nad kolejnym filmem. Najnowsza taka wieść sugeruje, że bezsprzecznie pracują nad obrazem o Vaderze. Podobnie jak w przypadku Mos Eisley, poza jednym źródłem, całkowicie brakuje jakichkolwiek innych plotek w temacie.

Z całego tego zamieszania warto jednak faktycznie zwrócić uwagę na platformę Disneya. Możliwe, że poza „Resistence” i serialem aktorskim doczekamy się tam także filmów stworzonych na potrzebę tego medium.

Lucasfilm wyjaśnia zamieszanie z przyszłymi filmami

25



Wczoraj internet obiegła plotka mówiąca o tym, że produkcja kolejnych filmów z cyklu „Gwiezdne Wojny - historie” ma zostać wstrzymana (więcej). Wywołała ona na tyle dużą dyskusję na wielu portalach, że reporter ABC News (które również należy do Disneya) skontaktował się z przedstawicielem Lucasfilmu aby rozwiać wątpliwości.

Lucasfilm sprostował, że istnieje kilka projektów nad którymi prace trwają niezależnie od Epizodu IX, trylogii Riana Johnosna czy filmów Davida Benioffa i D.B. Weissa. Filmy o których mowa nie zostały jeszcze oficjalnie ogłoszone, a Lucasfilm nie chce jeszcze wypowiadać się na temat dat ich premier. Niemniej jednak nie zamierza zawieszać nad nimi prac.

Pozostaje pytanie skąd powstała plotka, która obiegła wczoraj internet. Źródła jej można szukać wśród pracowników Pinewood Studios, w których kręcone są Gwiezdne Wojny. Niedawno zrezygnowano z jednego z terminów w których była zarezerwowana przestrzeń w studiu pod kręcenie kolejnego filmu Star Wars. Był to film o którym jeszcze do tej pory nie słyszeliśmy (ponoć jedną z lokacji miała być Mos Eisley) i on właśnie został odłożony lub skasowany. Pracownicy nadinterpretowali tę informację i założyli, że również pozostałe spin-offy zostaną odłożone.

Kolejne filmy z cyklu „Gwiezdne Wojny - historie” wstrzymane?

75



Zaledwie wczoraj publikowaliśmy podsumowanie plotek z ostatnich dni na temat przyszłych filmów Star Wars, a już dzisiaj pojawiają się kolejne. Wg portalu Collider słabe wyniki finansowe „Hana Solo” sprawiły, że w Lucasfilmie podjęto decyzje dotyczące produkcji kolejnych filmów. Chwilowo prace nad kolejnymi filmami z cyklu „Gwiezdne Wojny - historie” miałyby zostać zawieszone, a wszystkie siły skierowane miałyby być do pracy przy Epizodzie IX, a następnie do kolejnej trylogii Riana Johnsona oraz serii Davida Benioffa i D.B. Weissa. Jeśli tak się stanie w rzeczywistości to oznaczałoby to, że dwóch spin offów (Kenobi i Boba Fett) o których się dużo mówiło nie zobaczymy w ciągu najbliższych lat.

Pamiętać należy, że na obecną chwilę zarówno tę informację jak i poprzednie należy traktować w formie plotek. Nie ma obecnie oficjalnych informacji na temat premier i kolejności wychodzenia kolejnych filmów, poza Epizodem IX. Czegoś konkretnego powinniśmy się dowiedzieć jeszcze w tym roku podczas Comic Conu lub w najgorszym wypadku dopiero w przyszłym podczas Celebration. Lucasfilm wielokrotnie już udowadniał, że zdanie w sprawie produkcji filmów zmienia więc nawet jeśli powyższa plotka okazałaby się prawdziwa to nie znaczy, że decyzja zostanie utrzymana w mocy.

9 filmów w produkcji?

23



Bardzo ciekawą informację zamieścił na twitterze Aaron Goins, który prowadzi kilka podcastów. Otóż wygląda na to, że rozmawiał on z Tomem Kanem, który podkładał głos Yody, narratora lub Yularena w animacjach „Wojny klonów”, „Siły Przeznaczenia”, „Detours” oraz „Rebelianci”. Ma też swój wkład w „Przebudzenie Mocy” (głos obywatela na Hosnian Prime i technika na Starkillerze) i „Ostatniego Jedi” (głos Ackbara). W każdym razie Kane twierdzi, że obecnie w Lucasfilmie jest dziewięć różnych filmów z cyklu „Gwiezdne Wojny” na różnych etapach produkcji. Na ile Tom Kane jest wiarygodnym źródłem trudno stwierdzić, zresztą wypowiedź i tak jest cytatem. Ale kto wie, może w jest w tym ziarno prawdy?



Kane stwierdził natomiast, że obecnie nie ma planów na temat filmu o Yodzie. Może się dopytywał i stąd dostał taką odpowiedź. Nie zdradził natomiast o czym mogą być te filmy.

Na razie lista potencjalnych filmów wygląda tak:

  1. Epizod IX – reż. J.J. Abrams, status – potwierdzony, zdjęcia ruszą w lipcu, premiera: grudzień 2019
  2. Nowa trylogia część 1 – reż. Rian Johnson, status – potwierdzony, zdjęcia/premiera – nieznane, wstępna preprodukcja
  3. Nowa trylogia część 2 – pomysł Rian Johnson, status – potwierdzony, zdjęcia/premiera – nieznane
  4. Nowa trylogia część 3 – pomysł Rian Johnson, status – potwierdzony, zdjęcia/premiera – nieznane
  5. Nowa seria część 1 – pomysł David Benioff i D.B. Weiss, status – potwierdzony, zdjęcia/premiera – nieznane
  6. Nowa seria część 2 – pomysł David Benioff i D.B. Weiss, status – potwierdzony, zdjęcia/premiera – nieznane (zakładamy, że seria będzie mieć min. 2 części, choć może być ich więcej)
  7. Obi-Wan Kenobi – status – niepotwierdzony, zdjęcia/premiera – nieznane, podobno za projekt ma odpowiadać Stephen Daldry
  8. Boba Fett – status – potwierdzony ale niezapowiedziany jako film o Bobie, produkcja – Simon Kinberg, zdjęcia/premiera – nieznane, podobno reżyserem ma być James Mangold


Wygląda na to, że o dziewiątym filmie na razie nie mamy pojęcia. Może to być zarówno kolejna Antologia jak i trzecia część serii Davida Benioffa i D.B. Weissa. Może też film o Lando czy dalsze losy Hana Solo? Warto też zaznaczyć, że Boba Fett i Kenobi to wciąż nie są potwierdzeni bohaterowie, choć przyjęło się już tak zakładać.

Obecnie nie wiemy też który film będzie następny w kolejce po Epizodzie IX. Tu chodzą różne wieści. Albo będzie to pierwszy film z trylogii Riana, albo Boba Fett, albo Kenobi. Newsy się tu trochę wykluczają. Zdjęcia do kolejnego obrazu powinny zacząć się w 2019. Czy Rian zdąży do tego czasu? Nie wiemy. Sugerowano, że może będzie to Kenobi, ale podobno wciąż Daldry nie ma podpisanego kontraktu, więc raczej nie zaczął pisać scenariusza. Simon Kinberg i James Mangold niby mają scenariusz (jeszcze z czasów Josha Tranka), więc niby mogliby się tym zająć, ale jednocześnie Mangold ruszy niebawem ze zdjęciami do filmu „Ford vs. Ferrari”, zatem byłby wolny zdecydowanie bliżej 2020 (chyba, że robiłby dwa filmy na raz).

Liczyliśmy, że Lucasfilm zapowie oficjalnie coś więcej przy okazji CineEurope, które miało miejsce w tym miesiącu w Barcelonie. Disney się tam wystawiał, ale o „Gwiezdnych Wojnach” czy „Indiana Jonesie” nic nie powiedział. Może przy okazji San Diego Comic-Con coś zdradzą? W każdym razie wysypu zapowiedzi należy spodziewać się w kwietniu 2019 podczas Star Wars Celebration w Chicago.

Ram Bergman o nowej trylogii

26

Ram Bergman w niedawno udzielonym wywiadzie miał okazję wypowiedzieć się o nowej trylogii, którą wyprodukuje wspólnie z Rianem Johnsonem. Ten ostatni pisze scenariusz, a także ma wyreżyserować przynajmniej pierwszą część.



Bergman podkreśla, że to będzie nowa historia, z całkowicie nowymi bohaterami. Wszystko ma tam być nowe. Ram zapytany kiedy film może się pojawić w kinach odparł, że prawdę mówiąc nie wie, wszystko jest na bardzo wczesnym etapie, na pewno nie wcześniej niż za dwa lata.

To by dawało rok 2020. Tylko, co wtedy z Antologią planowaną na ten rok? Jedne źródła sugerują, że miała to być Kenobi, inne, że Boba Fett, a Kenobi jest jeszcze we wczesnym stadium. Oba przecieki nie zostały w żaden sposób potwierdzone. Cóż, może w 2020 ruszą zdjęcia do nowej trylogii? Należy poczekać na decyzję Lucasfilmu, jaka będzie kolejność. Ten 2020 może też wynikać stąd, że Lucasfilm faktycznie zastanawiał się nad premierami dwóch filmów rocznie. Teraz to oczywiście niewiadoma.

Bergmana zapytano także, czy chciałby kręcić „Gwiezdne Wojny” w rodzinnym Izraelu. Odpowiedział, że jeśli będzie taka możliwość to bardzo chętnie, ale gdzie będą kręcić to będzie zależeć od scenariusza. Ten zaś jest we wstępnej fazie rozwoju.

Tu przy okazji warto na chwilę przeskoczyć do Riana Johnsona. Ostatnio nie ma on dobrej passy. Wielu zarzuca mu, że jest jedną z głównych przyczyn słabego wyniki „Hana Solo”. Do tego dochodzą nieszczęśliwe wypowiedzi, jak choćby to, że Johnson pracując nad nową trylogią wyznał, że próbuje określić czym jest esencja „Gwiezdnych Wojen” (w kontekście ile powinien zostawić, a ile może zmienić). Jego przeciwnicy od razu wykorzystali to jako oręż przeciw „Ostatniemu Jedi”. Zresztą po sieci krąży też odgrzebana wypowiedź Riana sprzed lat, w której definiuje on dobry film. To nie jest taki, po którym widz wychodzi zadowolony z kina, a później o nim zapomina. To taki, który wywołuje emocje. Nawet skrajnie. Jedni ludzie wychodzą bardzo zadowoleni z kina, inni wściekli i są przekonani, że to jeden z najgorszych obrazów jakie widzieli. Czy Johnson zafunduje nam powtórkę tak zdefiniowanego dobrego filmu? Zobaczymy.



O trylogii Johnsona na razie niewiele wiemy, ponad to, że ma być. Musimy uzbroić się w cierpliwość i poczekać, kiedy Lucasfilm ujawni plany na najbliższe lata. Jak widać, słaby wynik „Solo” wymusi na nich przegrupowanie.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.