Sprośne okruchy

Marszałek Senatu zapowiedział X Epizod „Gwiezdnych Wojen”

22

W styczniu mieliśmy dowiedzieć się czegoś o kolejnej odsłonie „Gwiezdnych Wojen”. Lucasfilm niestety milczy, plotki hulają, a tymczasem konkretów nie ma. Do dzisiaj. Marszałek Senatu RP, Tomasz Grodzki, postanowił wziąć sprawę w swoje ręce i samemu zapowiedzieć Epizod X. Co więcej, nie będzie to już saga rodzinna Palpatine’ów (czy Skywalkerów jak to reklamują), a głównym bohaterem będzie młody Tomasz Grodzki.



Wciąż, nie wiemy, kto będzie reżyserem X Epizodu. Za to scenarzystą prawdopodobnie będzie któryś z dziennikarzy TVP, tak przynajmniej sugeruje marszałek.

A poważniej, nawiązując do „Gwiezdnych Wojen”, Tomasz Grodzki odniósł się do zarzutów korupcyjnych, które insynuuje TVP. Wypowiedź marszałka Senatu RP poniżej.

Co do zarzutów z zaświatów - był taki film „Ghostbusters”, a ja jako wielbiciel „Gwiezdnych Wojen” dowiedziałem się, że 10. epizod to będzie, że „dawno, dawno temu w odległej galaktyce znaleziono zeszyt, gdzie dziewczynka napisała, że w wieku 5 lat Tomek Grodzki, również mający 5 lat, wyrwał jej zęba mlecznego, bo o to prosiła, dała mu 2 zł, a on jej nie dał faktury”. Czy pan sobie zdaje sprawę z absurdów pana pytań?
Pozostaję mieć nadzieję, że Lucasfilm zaprezentuje jakąś alternatywę dla takiego epizodu.

Driver prawie porzygał się na premierze „Skywalker. Odrodzenie”!

27

Adam Driver, czyli odtwórca roli Bena Solo, ostatniego ze Skywalkerów, znanego także jako Kylo Ren, w poniedziałek był na premierze finalnej odsłony „Gwiezdnych Wojen”, czyli filmu „Skywalker. Odrodzenie”. Nie był to dla niego udany wieczór. Sama premiera przeszła całkiem dobrze do momentu, w którym aktor musiał zacząć oglądać film. Wówczas, to co zobaczył na ekranie zaczęło wywoływać w mdłości. W szczególności nasilały się, gdy widział na ekranie siebie.



Wielu aktorów ma problem z oglądaniem samych siebie na dużym ekranie, ale Driver, będąc perfekcjonistą wyjątkowo źle to znosi. Ma dużą awersję do oglądania, bądź słuchania siebie. Podczas pokazu filmu „Czarne bractwo. Blackkklansman” Spike’a Lee, w którym musiał uczestniczyć, schował się w greenroomie, żeby tylko nie musieć oglądać tej zakazanej facjaty i ekranowego blamażu, mimo, że krytycy wręcz chwalili jego rolę. Jednak najgorzej Driver zareagował podczas wizyty w studio audycji „Fresh Air” radia NPR. Postanowiono puścić tam fragment filmu „Historia małżeńska”, w którym Adam śpiewa piosenkę „Being Alive”. Prowadzący program, zaproponował Driverowi, by zdjął słuchawki na ten czas i nie słuchał swojego śpiewu. Scena podobno zapada w pamięć, nie z powodu fałszowania skrzeczącym głosem, a tego, że jest dobrze zrobiona, zagrana i zaśpiewana. Nie słuchanie jej to jednak było za mało, aktor wstał i nie mówiąc już nic wyszedł ze studia.

Miejmy nadzieję, że jeśli pojawi się kiedyś na jakimś Celebration, nie będzie musiał ani oglądać, ani słuchać Kylo Rena. Zaś obecnie możemy się cieszyć jego występem IX Epizodzie.

Skandal polityczny z Markiem Hamillem w tle

33

Dawno nie było nic o polityce. Nadrabiamy.

Wygląda na to, że Mark Hamilll przekroczył wszelkie granice dobrego smaku, lub celnie dowalił s... Określenie tego, co zrobił zależy od poglądów politycznych oceniających. Otóż Ivanka Trump, córka znanego komiwojażera i handlarza bronią, a przy okazji prezydenta Stanów Zjednoczonych, Donalda Trumpa, zrobiła sobie zdjęcie w rodzinnej atmosferze z dzieckiem w kostiumie szturmowcem. Napisała że Moc jest silna w mojej rodzinie i wrzuciła do sieci. Oczywiście do ulubionego medium jej ojca, czyli na twitter.

Jak wiadomo na twitterze przebywają dziwni ludzie i czasem, ktoś się przyczepi. Tym kimś jest odtwórca roli Luke’a Skywalkera. Mark nie zdzierżył tego i jak to Mark zrobił sobie jaja. Napisał, że zamiast słowa Force chodziło jej o Fraud, czyli oszustwo, tylko zrobiła literówkę. I dodał hasztag #GoForceYourself, co można by przetłumaczyć #IdźcieSięMocyć.



W Stanach nie trzeba wiele, by zrobiła się z tego afera narodowa. Jedni popierają Marka, gratulują mu, że w końcu ktoś miał odwagę napisać prawdę. Inni twierdzą, że niepotrzebnie angażuje się politycznie, lub krytykują jego postawę i poglądy. Jeszcze inni zauważają, że tak naprawdę w twicie chodziło o dziecko, które bawi się „Gwiezdnymi Wojnami”, zaś poglądy i działania polityczne rodziców i dziadka nie uprawniają nikogo do używania tegoż zdjęcia do politycznych docinek.

Wookieerotica #2

Giant Panda King
6

W 2017 do sprzedaży trafił pierwszy numer magazynu „Wookieerotica”. Twórcy reklamowali go jako magazyn w stylu pism wydawanych w latach '70 dla mężczyzn, tylko w bardzo odległej galaktyce. Magazyn był parodią w całości osadzoną w uniwersum Gwiezdnych Wojen. Zawierał artykuły, wywiady i zdjęcia postaci z naszego ulubionego uniwersum. Po dwóch latach do sprzedaży trafi jego drugi numer. Spodziewać się w nim możemy jeszcze więcej artykułów, wywiadów, recenzji, żartów i rozkładówek. Wśród tematów okładkowych znajdzie się: wywiad z Maxem Rebo i artykuły o Eskadrze Łotrów i łowcach nagród. Pismo można nabyć za 50 AUD (35$) w tym miejscu.



„Wookieerotica” tworzona jest przez ludzi odpowiedzialnych za cieszącą się od wielu lat popularnością burleskę: „The Empire Strips Back” - pisaliśmy o niej m.in. tutaj.

Dzień Gwiezdnych Wojen 18+

śliski blog
21



Jak od czterech lat najpopularniejszy (bądź drugi najbardziej popularny, w zależności od metodologii) serwis filmów dla dorosłych Pornhub czwartego maja publikuje szereg ciekawostek związanych ze Star Wars i wyszukiwanymi frazami. I tak w 2018 Dzień Gwiezdnych Wojen charakteryzował się wzrostem zainteresowania użytkowników o 748% większym niż średnia. To mniej niż w rekordowym 2017 roku, gdzie procent ten wyniósł aż 1048, ale więcej niż w 2016 - 633%. Dane z dzisiejszego dnia zobaczymy zapewne w podsumowaniu za rok.



Najpopularniejszą wyszukiwaną frazą zeszłego sezonu została "Princess Leia", ale "Star Wars Rey", która do tej pory dzierżyła palmę pierwszeństwa, nadal utrzymuje się w czołówce. Złotą piątkę charakterystycznych postaci domykają kolejno "Ahsoka Tano", rasa "Twilek" (sic!) i "Padme Amidala".



Jak widać fraz "Star Wars" występuje bardzo często w połączeniu ze słowami "hentai", "cartoon" i "cosplay", więc statystycy serwisu pokusili się o głębszą analizę czego jeszcze szukają osoby zainteresowane Gwiezdnymi. Parodia & cosplay są rzeczami raczej oczywistymi, ale widzimy tam również inne tytuły gier i filmów, takie jak "Tomb Raider", "Star Trek", "Avengers", "Fortnite", "Flintstones", "Dragon Ball Z", "Halo", "Overwatch" i "Call Duty". Jeśli chodzi zaś o osoby to mamy tam "Princess Peach", "Brigitte Overwatch", "Wonder Woman" and "Harley Quinn".



Dane demograficzne pokazują, że mężczyźni są o 38% bardziej skłonni do wyszukiwania filmów Star Wars w porównaniu z kobietami. Statystycy odkryli również, że użytkownicy Apple iOS są o 14% bardziej skłonni do wyszukiwania w porównaniu do swoich odpowiedników z Androidem, a użytkownicy Windowsa są o 29% bardziej zainteresowani porn-SW niż użytkownicy komputerów Apple.



Ciekawie przedstawia się informacja dotycząca przedziałów wiekowych. Odwiedzający 18-24 lat są o 77% bardziej skłonni do wyszukiwania Gwiezdnych Wojen w porównaniu do wszystkich innych grup, a osoby w wieku 25–34 są już zainteresowane tylko w 11%. Popularność Gwiezdnych Wojen zmniejsza się wraz z wiekiem, co chyba nie przekłada się na kinowe Epizody? Zresztą wszyscy wiemy, że są małe kłamstwa, duże i statystyka.

Samuel L. Jackson chce bronić Ziemi!

14

Phineas Barnum może nie żyje od prawie 130 lat, ale jego zasada wciąż sprawdza się w biznesie. Brzmi ona „Nieważne, jak mówią, ważne, żeby poprawnie pisali nazwisko”. I widać Disney wziął sobie ją do serca, przynajmniej w przypadku „Kapitan Marvel”. Jak wiemy Disney nie poradził sobie z marketingiem „Hana Solo”, wielu zaś wieszczyło nowemu filmowi Marvela druzgocącą porażkę finansową. Odrobili jednak lekcję. Zawsze można zrobić złą atmosferę wokół filmu, by potem lepiej go sprzedać. Wpierw zaczęło się od skandalizujących wypowiedzi Brie Larson dotyczących białych mężczyzn. I w punkt, sukces, nagle zaczęło się szczucie na film, nawoływanie do bojkotu, czyli ruszyła promocja. Disney musiał pilnować by tylko tytuł - „Kapitan Marvel” dobrze pisali. Resztę robili sterowani wypowiedziami Larson oburzeni naiwniacy.





No ale przecież w obsadzie filmu jest też internetowy skandalista Samuel L. Jackson. Więc wystarczyło mu tylko pokazać, że gra drugie skrzypce i już sam zaczął nadrabiać. A co bardziej polaryzuje Amerykanów niż polityka? Chyba nic. Więc skoro Brie obrażała tylko jedną grupę, Jackson zaczął atakować Trumpa i Republikanów. Zaczęło się bardzo nietypowo, bowiem na początku Samuel pochwalił urzędującego prezydenta Stanów Zjednoczonych. Stwierdził, że żaden inny prezydent w historii nie zrobił tyle dla społeczności czarnoskórych w Ameryce. A dlaczego? Bo to Trump ma największą plantację z niewolnikami. Szok, był ale trwało krótko. No i jeszcze nazwaniem Trumpa sk***em na twitterze przy okazji ustaw o broni w szkole.

W poniedziałek wyniki „Kapitan Marvel” zaczęły spadać, więc Samuel L. Jackson w podobny sposób postanowił pomóc temu filmowi. Tym razem obraził nie tylko Trumpa, ale też jego poprzeczników, jednocześnie promując w pewien sposób nowych „Avengers”. Jackson powiedział w wywiadzie dla „Esquire” – „Ten sku***yn* niszczy naszą planetę i robi inne wariactwa. A ludzie myślą, że to w porządku. To nie jest k***a w porządku! A jak milczysz, jesteś współwinnym”. W ten sposób Jackson namawia nas do ochrony naszej planety (brzmi zupełnie jak z filmów Marvela). Dodatkowo akcja marketingowo zadziałała, wtorkowe wyniki „Kapitan Marvel” poszybowały w górę. To teraz pozostaje sobie życzyć, by następny film Marvela nie zarabiał zgodnie z oczekiwaniami. Jackson na pewno uratuje go swoimi komentarzami.

* - oczywiście w oryginale SLJ użył słówka najbardziej z nim kojarzonego – motherf***r.

Liam Neeson chciał zabić człowieka

Onet
67

Okazuje się, że czasem role filmowe potrafią się przenikać z prawdziwym życiem. Tak jest w przypadku Liama Neesona. Promuje on swój najnowszy film, „Cold Pursuit”, w którym między innymi występuje też Laura Dern. W filmie bohater Neesona podejmuje krwawą zemstę na zabójcach swego syna.

Podczas promocji filmu, w wywiadzie dla magazynu „Independent” Neeson przyznał, że rozumie motywacje swojego bohatera. Otworzył tym samym przysłowiową puszkę Pandory. Liam wspomniał sytuację, w której jedna z bliskich osób z Irlandii w jego otoczeniu została zgwałcona (nie chciał mówić kto). Neeson dopytywał, czy wiedziała, kto to jest, jak wygląda. Niestety odpowiedzi były przeczące. Zapytał więc choć o kolor skóry. Wyszło, że zrobiła to osoba czarna. Następnie aktor chodził z łomem po okolicy licząc, że jakoś natknie się na tego nikczemnika. Przez tydzień szwendał się w pobliżu pubów licząc, że sprowokuje przestępcę i będzie mógł go zabić.

Teraz Liam mówi, że bardzo się wstydzi tego, co zrobił i że wyciągnął z tego lekcję. Jednocześnie stał się ofiarą własnych słów. W sieci można bez problemu znaleźć wpisy, gdzie jest wyzywany od rasistów. Przypominają mu także, że parę lat temu stwierdził, że ludzie oceniają innych także przez pryzmat koloru skóry, nawet jeśli o tym nie mówią.

„The Empire Strips Back” z nową trasą

11

„The Empire Strips Back” to burleska, która od 2011 roku wystawiana jest w Australii. Od czterech lat ekipa ze swoim show jeździ również po USA. Jeśli ktoś podejrzewał, że zmiana właściciela praw do marki Star Wars w jakiś sposób wpłynie na ograniczenie możliwości wystawiania burleski to mamy tu dobrą wiadomość, bo w żaden sposób nie wpłynęło to na show. Twórcy zapowiedzieli niedawno nową trasę po Australii, a w kolejnych miesiącach ogłoszą pewnie również plany odwiedzenia Ameryki. Poniżej mamy dla Was najnowszy materiał promujący burleskę - tym razem możemy zobaczyć zza sceny jak ona powstaje. Informacje na temat trasy i cen biletów znajdziecie w tym miejscu.

Keira walczy z monarchią i Disneyem!

24

Anglicy żyją Brexitem i jego następstwami, ale nie wszyscy. Okazuje się, że Keira Knightley (Sabe z „Mrocznego widma”) bardziej interesuje się macierzyństwem. To akurat dobra rzecz, gorzej jednak wygląda praktyka. Otóż po pierwsze, Keira, która jak pamiętamy walczyła z dysleksją, teraz napisała esej pt. „Słabsza płeć”. Z pozoru jest to tekst krytykujący oczekiwania wobec młodych matek, by zaraz po porodzie zaczęły wyglądać zgrabnie i tak dalej. Tu przekaz jest jasny. Potem zaś Keira koncentruje się na przykładzie – dokładniej Kate Middelten, czyli teraz księżniczki Kate, na której nie zostawia suchej nitki. Żona brytyjskiego następcy tronu, kilka godzin po porodzie pojawiała się przed szpitalem w pełnym makijażu, razem z dzieckiem tak, by media mogły zrobić idealne zdjęcie. Dla Keiry to za dużo. Kobiety jej zdaniem nie powinny propagować tak niezdrowych i nierzeczywistych postaw. Zaś od kogoś na świeczniku wymaga się zdecydowanie więcej.



Dodatkowo Keira skrytykowała także bajki Disneya. Aktorka zabrania swojej córce oglądania niektórych z nich, gdyż są jej zdaniem zbyt kontrowersyjne i propagują niewłaściwe wzorce. Przede wszystkim chodzi o „Kopciuszka” czy „Mała Syrenkę” i takie tam zwyrodniałe opowieści. To w nich pokazuje się małym dziewczynkom, że przyjdzie bogaty mężczyzna i je uratuje. Keira uważa, że należy raczej uczyć dziewczyny, by nie czekały na nikogo i same próbowały się uratować. Szczęśliwie Knightley nie ocenia Disneya zero-jedynkowo, jej zdaniem te kontrowersyjne filmy mają pewne plusy, choćby piosenki. Za to nowe produkcje Disneya – jak „Vaiana” czy „Kraina lodu” Keira już chwali i pozwala oglądać swojej córce, właśnie dlatego, że pokazują silne i niezależne bohaterki.

Natalie Portman (Padme Amidala) natomiast wraca do tematu #MeToo. Aktorka przyznała, że nie była molestowana, ale napastowano ją prawie codziennie. Do tego stopnia, że się przyzwyczaiła i nie zwracała na to uwagi. Dopiero akcje typu #MeToo uświadomiły jej, że była prześladowana na tle seksualnym. Bez #MeToo pewnie do dziś żyłaby w przeświadczeniu, że temat jej nie dotyczy. O tych historiach Natalie Portman przeczytacie tutaj. Aktorka jednak idzie o krok dalej i mówi, że dziś nastał moment, w którym także kobiety sukcesu, które wcześniej nie chciały poruszać pewnych tematów, bo koniec końców znalazły się na pewnej pozycji, mogą mówić otwarcie o cenie, jaką musiały zapłacić. Choćby milcząc czy bagatelizując pewne zachowania. Wcześniej, jej zdaniem, trzeba było uznać, że jest się szczęściarą i zapomnieć pewne incydenty. Dziś można o tym mówić wprost. Portman stara się walczyć o prawa kobiet, zwłaszcza reżyserek czy scenarzystek. Przypominamy, że na gali Złotych Globów, gdy odczytywała listę nominowanych dodała powiedziała: „Oto wszyscy nominowani mężczyźni”, podkreślając brak jakichkolwiek nominacji dla kobiet.

Szczęśliwie nie wszyscy w Starwarsówku żyją SJW. Niektórzy potrafią śmiać się z tematów, które inni potraktowaliby podtekstowo. Emilia Clarke (Qi’ra) a także D.B. Weiss komentowali ostatnio casting do „Gry o tron” i to jak Emilia dostała pracę. Otóż Weiss i David Benioff oraz prezes HBO prowadzili przesłuchania. Siedzieli w ciemnej sali kinowej. Emilia coś tam robiła na scenie. Prezes HBO w ogóle nie był zadowolony i jak twierdzi Weiss, atmosfera była dość ciężka. Emilia próbując rozładować sytuację zapytała czy może coś jeszcze zrobić. Podchwycił to Benioff i zapytał, czy aktorka może zatańczyć. Clarke zatańczyła z wielkim oddaniem taniec robota, a potem wyszła. Dziesięć sekund później nawet prezes HBO uznał, że powinna dostać tę rolę. Weiss i Benioff pobiegli ją złapać, by ją poinformować o swojej decyzji. Poniżej mamy fragment jednego z pierwszych przesłuchań Emilii.



Weiss i Benioff jak tylko skończą z „Grą o tron” zabiorą się za nowe filmy z cyklu „Gwiezdne Wojny”.

Alternatywna wersja „Hana Solo” już dostępna

13



Od wczoraj oficjalnie można oglądać w serwisach streamingowych „Hana Solo” Rona Howarda. Jak wiemy, to nie jest jedyna wersja filmu, która powstawała. To, co zrobili Phil Lord i Chris Miller raczej nie ujrzy światła dziennego. Ale jest jeszcze jedna wersja filmu, tym razem przygotowana przez Digital Productions.

Film nosi tytuł „Hand Solo: A DP XXX Parody”. Podobnie jak to miało miejsce w przypadku parodii „Ostatniego Jedi” obraz ten zarówno z parodią jak i dziełem Disneya nie ma wiele wspólnego. Bazuje na pewnych pomysłach i jest całkowicie alternatywną historią, w której zamiast Efnys Nest zobaczymy choćby „Bobę Fetta”.

Kiedy okręt przemytniczy eksploduje wokół pewnej planety, każdy przemytnik w galaktyce chce uszczknąć z tego coś dla siebie. Hand Solo i jego załoga wyruszają w podróż, która uczyni go najbardziej renomowanym przemytnikiem w całej galaktyce.

Fabuła oczywiście jest tylko pretekstem, by zainteresować widzów kolejną produkcją dla dorosłych. Czymś trzeba się wyróżnić na rynku. Jak widać po nazwie, wytwórnia wciąż chce trzymać się blisko „Gwiezdnych Wojen”, licząc, iż oddani fani sagi zauważą ten film. Jednocześnie DP bojąc się potencjalnych procesów zmienia nazwy postaci, czyli mamy Handa Solo oraz Screwbaccę i właściwie nawet nie próbuje udawać, że to parodia „Hana Solo”. A takie podejście pozwala na wypuszczanie tego typu produkcji właściwie tuż przy okazji premiery kinowej (w tym wypadku był to 30 maja). Tym razem jednak Digital Productions się przeliczyło i zainteresowanie oryginalnym tytułem nie było chyba takie na jakie liczyli.

Występują: Valentina Nappi, Athena Palomino, Carly Rae Summers, Robby Echo, Isiah Maxwell, Danny D.

Archiwum wiadomości dla działu "Sprośne okruchy"

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.