Różne

Zaprojektowany by pracować…

Resztki Imperium

     W dalszym ciągu kontynuujemy serię artykułów, które poświęcone zostały Lucasowi i jego firmom, przy okazji otrzymania przez reżysera nagrody AFI. Tym razem przedstawiam czwarty artykuł z cyklu, głównie o nowej siedzibie Lucasfilmu. Tekst ten bazuje na tekście Davida S. Cohena.
     Każdy, kto choć trochę poświęcił by w „Zemście Sithów” popatrzyć wgłąb, w tło, zauważy, że Lucas interesuje się także architekturą i wystrojem. I to nie tylko na poziomie planet czy miast, ale także mebli czy światła. Ale Lucas nie tylko interesuje się zagadnieniami architektonicznymi na potrzeby filmu, wychodzi też w świat rzeczywisty. Każdy ma w pamięci ranczo Skywalkera, ale Lucas przebił ten budynek, swoim najnowszym projektem – Centrum Sztuki Cyfrowej imienia Lettermana, w San Francisco, gdzie mieści się nowe prezydium Lucasfilmu. Budynek jest zdumiewający, nowoczesny, acz inaczej niż w „Gwiezdnych Wojnach”, jest zupełnie inny niż na filmach Lucasa.
     Każdy przechodzień czy gość z pewnością dostrzeże zalety tego niesamowitego, malowniczego i niezwykłego budynku. Nie baz znaczenia Lucas kazał zaprojektować go tak, by od razu było wiadomo, że to centrala, nie tylko z wielkości czy skali, ale też by było to widać po architekturze.
     Z pewnością jednak, cały kompleks jest bardzo luksusowy, ale cały czas praktyczny, w ten sam sposób w jaki praktyczna była oryginalna siedziba Disneya w Burbank. Podstawowym celem projektantów było zapewnienie komfortowych i praktycznych miejsc pracy dla artystów.
     Z tym, że Walt Disney nie był miliarderem, gdy budował swoją siedzibę. LDAC (Centrum Sztuki Cyfrowej imienia Lettermana) to troche inna historia. Dla Lucasa ważne były wspólne przestrzenie, gdzie pracownicy mogliby być razem, a jednostki wspólnie pracować, goszcząc w jednym budynku po raz pierwszy.
     Ale najciekawsza jest okolica. LDAC mieści się w Presidio, które jest Parkiem Narodowym, nadzorowanym przez niezależną komisję, której Lucas, nawet gdyby chciał, nie mógł kupić. Jedyne o co poprosił, to o zwiększenie dostępnej publicznie przestrzeni parku. Dodatkowo LucasFilm wynajął uznanego architekta krajobrazu – Larry’ego Halperina, by wspomógł otoczenie prezydium.
     Halperin wpadł na pomysł zasadzenia 500 nowych drzew oraz stworzenia sztucznego stawu przyozdobionego miniaturami zabudowań, w angielskim stylu. Coś podobnego istnieje przy Goldan Gate Bridge, czy Alcatraz.
     Zostaną tam umieszczone restauracje, kawiarnie, ale podstawowym celem LDAC była nowa siedziba dla LucasFIlmu, ILMu i LucasArtu. Skywalker Sound pozostanie w innej architekturalnej perełce – Ranchu Skywalkera.
     Campus składa się z czterech budynków, wszystkich nowych, znajdujących się na miejscu niegdysiejszego Szpitala Lettermana, na północnowschodnim krańcu Presidio. Budynki te przypominają zabudowę wojskową, z czasów Wojny Secesyjnej. W przeciwieństwie do dziedzińca, wewnętrzne biura i hale produkcyjne będą zamknięte dla przypadkowych przechodniów. Jedynie pracownicy LucasFilmu będą mieli dostęp do najbardziej imponujących aspektów nowego campusu.
     Całość budynku została zaprojektowana w taki sposób, by doskonale wpasować się w środowisko, będąc przy tym funkcjonalnym. Dzięki temu Amerykańska Rada Zielonych Budynków przyznała kompleksowi certyfikat Gold LEED (lider w przyjaznym środowisku i energii projektowaniu). Rury odpowiedzialne za ogrzewanie i chłodzenie biegną bezpośrednio pod podłogą, co zapewnia maksymalną efektywność. Schody nie są ulokowane gdzieś w ciemnych kątach, lecz są duże i jasne, a przestronne okna wpuszczają mnóstwo światła i ukazują niebo. Nowe windy typu Otis „G2” są energooszczędne. Przy budynku jest parking dla rowerów a także będą autobusy kursujące między kompleksem a centrum San Francisco.
     Zmotoryzowani pracownicy, będą wjeżdżać przez północny róg Presidio do podziemnego kompleksu parkingowego, więc nawet nie wjadą do Parku Narodowego. Tylko goście będą mogli wjeżdżać głównym wejściem i mijać wykonany z brązu posąg Yody, wejść przez główne wejście do lobby i czuć się raczej jak w ekskluzywnym hotelu, niż biurowcu. Jedynym nawiązaniem do filmów będzie statuetka King Konga wykonana przez magika efektów specjalnych – Willisa O’Briena. Całość budynku nie zdradza w żaden sposób, czym firma się zajmuje. Lucas jest znany jako biznesmen z wizją, ale gdy się wejdzie do jego gabinetu, nie odczuwa się wszechobecnej reklamy.
     W znajdującym się na północy kampusu Budynku A znajduje się między innymi scena do kręcenia zdjęć w technice poklatkowej, kilkanaście pomieszczeń dla pracowników, ale też kafeteria, przedszkole dla stu dzieci (pracowników) i centrum fitness. A wszystko to z pięknym widokiem na zatoczkę. Z technicznej strony, warto zauważyć, że budynek ten odzwierciedla też nowy model produkcji w Lucasfilm. Specjaliści od efektów specjalnych oraz twórcy gier, teraz pracują razem, zapewniając sobie wymianę informacji i wzajemną pomoc, przy często wspólnych projektach.
     Ale gdy konstruowano LDAC, Lucasfilm pracował także nad narzędziami, które umożliwią artystom pracę w czasie rzeczywistym.
     - Powiedzmy, że mamy artystów pracujących nad wygenerowaną komputerowo scenę. – mówi Cliff Plumer, szef wydziału technologicznego w Lucasfilm. – Teraz jeden z nich pracuje nad światłem, inny przesuwa widok kamery, a wszyscy widzą zmiany w czasie rzeczywistym, mimo, że patrzą na scenę z różnych perspektyw.
     W kompleksie znajduje się też kilka sal kinowych. Największa z nich ma 300 miejsc i nazywa się Premiere Theater, ulokowana jest niedaleko głównego wejścia. W campusie są też mniejsze sale na 75 osób, ale też takie po 10 i 25 miejsc. Te ostatnie zwane są stacjami operacyjnymi.
     I choć większe sale kinowe mają zarówno projektory tradycyjne, jak i cyfrowe, warto zauważyć, że praktycznie wszystkie sale, wyglądają niemal identycznie, niezależnie w której części budynku się znajdują.
     LDAC jest całkowitym kontrastem wobec poprzedniej siedziby ILM, budynku usytuowanego na przemysłowych przedmieściach San Rafael. Przeniesienie się Lucasa do serca San Francisco, ma też na celu zaistnienie Bay Area w filmowym światku. Obecnie pracują tam Francis Ford Coppola i Saul Zaentz (acz mniej aktywny w ostatnich latach), jak również giganty cyfrowego kina jak Lucasfilm, Pixar czy PDI oraz mniejsze firmy produkujące efekty specjalne. Dotychczas część pracowników, którzy preferowali miejski styl życia (np. poruszanie się rowerem do pracy) odchodzili z Lucasfilmu do Orphanage czy GKR (firmy produkujące efekty). Teraz ILM oferuje swoim pracownikom ten sam sposób życia.
     Z drugiej strony są jeszcze pracownicy, którzy przyzwyczaili się do przedmieść, mogą skusić się ofertą pracy w Tippett czy Pixar, zwłaszcza w tej drugiej, gdyby ta zgodnie z zapowiedziami zwiększyła roczną produkcję filmów. A to z pewnością zagwarantuje, że w ciągu kilku najbliższych lat pracownicy tych firm się przetasują.
     ILM jednak nie boi się odejścia pracowników. Prestiż firmy jest wciąż jej największym zabezpieczeniem, gdyż właściwie tylko ILM gwarantuje pracę nad najważniejszymi i największymi projektami filmowymi.

Poprzednie artykuły o Lucasie:

  • Epokowy twórca filmów
  • Ewolucja filmowca
  • Kronika lat



    Tagi: George Lucas (943)

    Komentarze (1)

    Ciekawe czy potrzebują nowego pracownika :-)? Jeżeli tak, to z chęcią bym pracował w tej perełce. Cały kompleks robi wrażenie.

    Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

    Login:
    Hasło:
  • Archiwum wiadomości dla działu "Różne"

    Loading..

    Ustawienia


    Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
    Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.