Zemsta Sithów

Modele z Epizodu III

StarWars.com

O wiele bardziej niż w poprzednich częściach Sagi, w Epizodzie III wykorzystywano światy i środowiska, których trudno znaleźć szukając odpowiednich lokacji na świecie. Kręcenie w egzotycznych czy trudno dostępnych miejscach niesie ze sobą możliwość niebezpieczeństw, przez co jest niepraktyczne. Ale George Lucas nie musi już ograniczać swojej wyobraźni takimi obostrzeniami. By stworzyć nowe światy zwrócił się do Warsztatu Modeli w IL&M.

Myliłby się ten, kto stwierdza, że prequele to jedynie filmy cyfrowe, bez pomysłu i polotu w wykonaniu efektów specjalnych. Prawda jest taka, że modele i miniatury są stosowane tu o wiele częściej niż w klasycznych filmach. Epizod I ma w sumie więcej modeli niż oryginalna trylogia razem wzięta. Oczywiście wszystko jest ładnie połączone z efektami komputerowymi, ale to nie użycie modeli się zmieniło, tylko sposób tego użycia.

Jak zapewnia Brian Gernand, na potrzeby Epizodu III zbudowano kilka wielkich środowisk planetarnych, oczywiście za pomocą miniatur, ale niektóre z nich są naprawdę olbrzymie.

Gernand, który nadzorował tworzenie tych modeli, szczyci się tym, że jego rodzina ma długie filmowe koneksje. Jego ojciec był sprzedawcą w Hollywood, jeden dziadek był inżynierem dźwięku w Warner Bros., a drugi inżynierem zajmującym się kamerami w tym samym studiu. Po pracy zajmował się budowaniem modeli, w szczególności z II Wojny Światowej, a także modeli samolotów i pociągów (kolejka elektryczna). To właśnie on był inspiracją dla Briana. Jego zainteresowania w tym kierunku rozwijała także matka, która nawet do dziś kupuje mu czasem modele.

Ale Gernand dorósł i stwierdził, że kocha film i fotografowanie, ukończył studia na wydziale filmu i sztuki w UCLA, a potem postanowił połączyć obie pasje. Zaczął pracować w Warsztacie Modeli w ILM. Jednym z pierwszych filmów, przy jakich pracował, był "Pogromcy Duchów II". Teraz po latach pracy odpowiada za wszystkie miniatury do Epizodu III, blisko współpracując z Rogerem Guyettem i Johnem Knollem, którzy nadzorują pracę nad efektami. Razem podejmują decyzję, co powinno być zrobione za pomocą modelu, a co można wykonać komputerowo. Ale już sam sposób wykonania należy do niego. Następnym krokiem w budowie jest budżetowanie, trzeba wiedzieć ile na dany model można przeznaczyć i co za taką sumę można uzyskać. Następnie porównuje się to z ilością ujęć w jakich ma być wykorzystany - wiadomo im więcej, tym musi być dokładniejszy, a co za tym idzie droższy. Olbrzymie wulkaniczne pola, które zobaczymy pod koniec Epizodu III są dość drogą miniaturą, ale okazuje się, że jej koszt jest amortyzowany przez 300 ważnych ujęć. Wtedy okazuje się, że opłaca się ją zbudować. Teraz za pomocą miniatur wybudowano między innymi olbrzymie krajobrazy (Kashyyyk z jego drzewami i plażami), ciche i spokojne środowiska (Opera na Coruscant). To wszystko jest o wiele bardziej interesujące i dynamiczniejsze niż praca nad Epizodem II, stwierdza Brian.

Chociaż nazwa "Utapau" pojawiała się już w najwcześniejszych scenariuszach Lucasa, dopiero teraz zadebiutuje na ekranie jako planeta. Lucas chciał koniecznie by była to planeta z olbrzymimi kraterami i szczelinami w których znajdują się jaskinie i ulokowane są miasta. Coś na wzór konceptów z klasycznej trylogii określanych jako Szczelinowo na Alderaanie. Znalezienie odpowiedniej lokacji na ziemi okazało się niemożliwe, dlatego Lucas kazał wybudować miniaturę. W sumie zbudowano dwie, w różnej wielkości, w zależności na potrzeby ujęć. Ale trzeba pamiętać o tym, że ludność Utapau, to nie prymitywni troglodyci mieszkający w jaskiniach, ale wyszukana i rozwinięta kultura, która kształtowała się przy setki lat. Lucas chciał mieć także w tych jaskiniach widoczną i charakterystyczną architekturę. Główną inspiracją dla architektury Utapau był Frank Lloyd Wright. Poniżej znajduje się kilka zdjęć budynków zaprojektowanych przez Franka Lloyda Wrighta.

Zdjęcie 1
Zdjęcie 2
Zdjęcie 3
Zdjęcie 4
Zdjęcie 5
Zdjęcie 6
Zdjęcie 7
Zdjęcie 8
Zdjęcie 9
Zdjęcie 10

Podstawowy model był zbudowany w sakli 1:2000, ale niektóre jego elementy, jak chociażby platforma lądownicza były za małe, sama platforma miała koło jednego cala. Dlatego zbudowano drugi model w skali 1:90 ale tym razem był to już model samego miasta, określany jako "Utapau - ściana bohaterów". W celu zobrazowania sobie tego modelu używano minifigurek Hasbro - dokładniej pilota TIE Fightera, by uzmysłowić sobie wielkość danych przedmiotów w stosunku do człowieka. Budynki zaprojektował Ryan Church, zostały zbudowane tak, by łatwo je było przemieszczać przez co powiększać obraz Utapau. Reprezentują one różne style przez co dodają historii miastu Utapaunów. Można też rozróżnić które budynki są domostwami, które są przemysłowe, które są siedzibą finansjery.

Mustafar to już legendarny lokacja, którą fani wyobrażali sobie od przeszło dwudziestu lat, to właśnie tam odbędzie się pojedynek między Obi-Wanem a Anakinem. To pole pełne gotującej lawy, gdzie z Anakina ujdzie ostatni ślad człowieczeństwa. Mustafar jest podwójną planetą, młodym światem z piekielnym krajobrazem pokrytym wulkanami, płynącą lawą i obsydianowymi górami. Oczywiście w dużej mierze krajobraz ten wykonano za pomocą miniaturowego środowiska. Cyfrowe obrazy to np. wybuchy i erupcje wulkanu. Model, jak zapewnia Gernand , jest interaktywny, to nie coś co stoi, tym się można bawić, odgrywać pewne rzeczy, przez to stworzenie go wymagało olbrzymiego wysiłku. By stworzyć ten niezapomniany krajobraz użyto wielu miniatur. Jedną z nich jest tak zwana "główna rzeka" - czarny krajobraz przez który przepływa gotująca lawa. Został on zbudowany w skali 1:134 na powierzchni 20 na 36 stóp. W skończonej wersji filmu zobaczymy tu kompleks przemysłowy, który będzie zbierał lawę i przetwarzał ją, by uzyskać bogate minerały. Lawa jest zrobiona z metylu, składnika często używanego w lekarstwach, kosmetykach czy jedzeniu. Lawa jest całkowicie organiczna, prawie jak keczup - śmieje się Brian. Cała miniatura jest ustawiona pod kątem 10 stopni, by zapewnić to, żeby lawa płynęła. Z uwagi na cenę metylu starano się go oszczędzać, zbierać i ponownie przepompowywać, by jak najmniej się zmarnowało. Oczywiście sam metyl nie na wiele się przydał, więc w czasie testów starano się go odpowiednio zanieczyścić, by uzyskać odpowiednią barwę. Kolory były różne od żółtego, do nawet zielonego, ale zdecydowano się na bardziej klasyczną lawę. Oczywiście by wszystko było bardziej realistyczne, lawa nie mogła sobie spokojnie płynąć, potrzeba było czegoś, co spowoduje, że będzie bardziej naturalna, niebezpieczna. Wykorzystano tu światła, by ją podświetlić, dzięki czemu wydawała się w niektórych miejscach zasychająca a w innych świeża, wypływająca z wnętrza planety. Problem w tym, że prawdziwa lawa jest dość żółta, ale dla potrzeb kina najczęściej bywała mocno pomarańczowa. Tu trzeba było z jednej strony zachować realizm, a z drugiej być też zgodnym z tradycją kina, tym co widz sobie wyobraża. Inaczej można by wrócić do zielonej lawy. Tu postanowiono te kolory wymieszać, co daje niesamowity efekt zastygania lawy. Cześć rzeczy oczywiście zostanie dodana komputerowo. Nad całym projektem czuwał artysta - Erik Tiemens, który pod okiem Lucasa studiował zdjęcia prawdziwych wybuchów wulkanów i płynącej lawy, w tym Wielkich Tetonów w Wyoming.

Myliłby się ten, kto by stwierdził, że na tym kończą się modele w Gwiezdnych Wojnach. Okazuje się, że dla potrzeb Epizodu III powstało ich wiele więcej, a wszystko za sprawą tajemniczego procesu nazwanego "xenviro". To nowatorska technika, wymyślona w ILM specjalnie dla potrzeb "Zemty Sithów". W skrócie polega ona na tym, że robi się model i następnie bardzo dokładnie skanuje go za pomocą lasera. Dopiero tak uzyskany obraz komputerowy jest dalej przetwarzany w procesie animacji. Skanowanie odbywa się w różnych środowiskach, by lepiej odtworzyć cyfrowo dany model. Daje to niesamowitą możliwość kombinacji między bardzo szczegółowymi i nigdy nie powtarzalnymi elementami organicznymi (prawdziwymi) a bardzo wydajnymi i fleksyjnymi obiektami cyfrowymi. Jedną z takich rzeczy był hangar Federacji Handlowej. Potrzebowano z nim nakręcić 2000 ujęć, co z miniaturką byłoby niemożliwe pod żadnym pozorem, również grafika komputerowa by się nie do końca sprawdziła, stąd wykorzystano technikę xenviro. Sam model hangaru miał 16 na 16 stóp, ale odwzorowywał jedynie część całej lokacji. Komputerowo zostanie on zwielokrotniony, tak by uzyskać cały obraz.

Zdjęcia tych miniatur przedstawiliśmy tutaj.



Tagi: Epizod III: Zemsta Sithów (886) Industrial Light & Magic (247) Zdjęcia (319)

Komentarze (4)

Hehe idealnie widac po komentarzach podejscie ludzi do efektow w Nowej Trylogii ;)

Miła odmiana od spoilerów, nie powiem. I dobrze, bo co za dużo to niezdrowo. Niemniej Lucasowcy mnie zaskoczyli - tylu miniatur to ja się nie spodziewałem.

Bardzo fajny tekst, szczegolnie ze ostatnio pokazywaly sie tylko spoilery... poza tym, wiedzialem ze miniatury nie odeszly jeszcze do lamusa ale nie spodziewalem sie ze wykorzystuje sie je na taka skale w SW.

Okazuje sie ze stare dobre czasy gdy wykorzystywano modele nie odeszły.W połaczeniu z efektami komputerowymi dadza z pewnoscia bardzo dobry rezultat

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:

Archiwum wiadomości dla działu "Zemsta Sithów"

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.