Skywalker. Odrodzenie

Chris Terrio o „Skywalker. Odrodzenie”

Zgodnie z oczekiwaniami, po Świętach „Skywalker. Odrodzenie” J.J. Abramsa traci tempo, a tym samym traci do zysków zgromadzonych przez film Riana Johnsona. Jednak wciąż mu bliżej do VIII Epizodu niż do wyniku „Łotra 1”. Czy uda się odrobić straty do „Ostatniego Jedi”? Zobaczymy.

W Polsce film obejrzało już ponad 1,15 miliona widzów (wpływy wyniosły ponad 25,3 milionów PLN), są to dane wykorzystywane do podsumowań rocznych (2019 był zdecydowanie najlepszym rokiem jeśli chodzi o frekwencję w polskich kinach, sprzedano ponad 60 milionów biletów), acz podane jeszcze bez ostatnich dni.



Za odpowiedź na krytykę IX Epizodu zabrał się współscenarzysta Chris Terrio, szczęśliwie nie wchodzi w pyskówki z fanami w sieci, a raczej odpowiada (mniej lub bardziej) przekonywująco dziennikarzom, także na trudne pytania.

Terrio mówił o tym jak dołączył do ekipy Epizodu IX. Miało to miejsce jesienią 2017, a w sierpniu 2018 mieli rozpocząć zdjęcia. Zatem nie mieli wiele czasu, by przygotować scenografię. Zresztą pierwszą rzeczą, którą Terrio zrobił, to było zapoznanie się z sagą. Znał bardzo dobrze klasyczną trylogię, słabiej prequele, ale na tym jego wiedza się kończyła. Postanowił także zaznajomić się z Expanded Universe, tak by przemycić do filmu nawiązania zrozumiałe tylko dla oddanych fanów serii. Musiał więc mocno skoncentrować się na poznawaniu sagi.

Poe, Rey i Finn razem


Pierwszym pomysłem jaki mieli na scenariusz Epizodu IX było to, aby Poe, Rey i Finn byli razem, by zobaczyć ich wspólne przygody i interakcje. Ich rozdzielenie na pewien czas było konieczne, ale po Epizodzie VIII można było wrócić do klasycznego ducha przygody.

Rodzina Palpatine


W kwestii Rey Palpatine, Terrio mówi, że wciąż punktem wyjścia była historia Rey ukazana w „Przebudzeniu Mocy”. Dziewczyna przez wiele lat czekała na Jakku na swoich rodziców, miała wręcz pewną traumę i obsesję na tym punkcie, jednocześnie wiązała się z tym pewna tajemnica. Decyzja Riana wiązała się z ukazaniem strachu dziewczyny. Czego ona mogła się bać najbardziej? Że nie jest Skywalkerem? Terrio mówi, że choć to ważny moment, to jednak nie czuć, by kończył ten wątek. A skoro tamtą decyzję oparto na obawach, to co może być straszniejsze niż fakt, że jej rodzice są nikim? Tu doszli do wniosku, że może lepiej pokazać, że Rey pochodzi z rodziny, która była wrogiem jej nowej rodziny. W tym momencie nadal nie wiemy, kim jest jej matka, może być nikim, może handlować złomem. Wiemy tylko, że gra ją Jodie Comer. Tym samym wersja Riana może nadal być w pewnym sensie prawdziwa.

Więzy krwi a demokratyzacja Mocy


W kwestii demokratyzacji Mocy, to Terrio mówi, że musieli znaleźć równowagę między tym, co pokazał Rian, a tym, co wynika z sagi Lucasa. Luke Skywalker w „Powrocie Jedi” mówi wprost, że Moc jest silna w jego rodzinie. Jednocześnie mówiąc o Lei wciąż sugerowano, że jest jeszcze jedna nadzieja (to także pokazano w tym filmie). Zatem jest jakiś element jej dziedziczenia. A ponieważ poza Skywalkerami najważniejszym bohaterem tych dziewięciu filmów jest Palpatine, więc postanowili pójść tropem rodzinnym. Jednocześnie nie zaprzecza to w żaden sposób temu, że Moc może się ujawnić w każdym, jeśli takie jest jej zrządzenie. Czy to w chłopaku z miotłą, czy w Finnie. Zresztą tak też to było z dziewczyną, którą odnaleźliśmy na Jakku w „Przebudzeniu Mocy”, jednak z powodu tego, że wciąż opieramy się na strukturze baśni, okazuje się ona być księżniczką Ciemnej Strony, księżniczką, która jest wychowywana jako sierota. Zresztą takie rozwiązanie powoduje, że również jej finalny wybór, dziedzictwa i prawdziwej rodziny, nie wynikającej z więzów krwi, ma inny wydźwięk.

W przypadku wyznania Finna, które nie zostaje wypowiedziane na ekranie, Terrio mówi, że możemy to rozumieć i interpretować na wiele sposobów. Chcieli, by faktycznie powiedział jej, że jest czuły na Moc. To jest zasugerowane w filmie, ale nie jest powiedziane. Jeśli ktoś chce interpretować tę scenę jako wyznanie skrywanej miłości. Natomiast warto zwrócić uwagę na scenę skomplikowanej śmierci Rey i reakcji Finna. On ją wyczuwa, widać, że korzysta z Mocy. Jannah czy Chewie tego nie czują.

Naprawianie wyborów Johnsona


Terrio odparł też zarzuty, o to, że w filmie jest dużo elementów, sugerujących konflikt między Abrasmem a Johnsonem. Choćby scena, w której Luke łapiąc miecz mówi, że broń Jedi wymaga więcej szacunku. Scenarzysta tłumaczy, że skoncentrowali się na tym, by pokazać jak ci bohaterowie się zmienili, jak zrozumieli swoje błędy, jak dorośli. Jednocześnie w tej scenie widzimy, że Luke próbuje uczyć Rey na swoich błędach, dzięki czemu historia się nie powtórzy.

W przypadku sceny z poświęceniem Luke’a podczas bitwy o Crait, Terrio nie chce za bardzo tłumaczyć tego, co widać na ekranie, czyli braku reakcji galaktyki. Ta reakcja nastąpiła tylko później. Widzowie chyba to widzą. Reszta jest kwestią interpretacyjną. Może jedynie dzieci tamto poświęcenie potraktowały poważnie, a dorośli musieli to przeanalizować i czekali na lepszy moment.



Spotkanie z ojcem


Scena między Hanem Solo (Harrison Ford) a Benem Solo (Adam Driver) mocno przypomina spotkanie Clarka Kenta i Jonathana Kenta z „Batman vs Superman”. Terrio mówi, że to było bardzo ważne tak dla samej opowieści, jak i mocno osadzone w „Gwiezdnych Wojnach”, bo wynika wprost z monomitu Josepha Campbella. Tam jest moment stania naprzeciw swemu ojcu. W tym wypadku jest to pewna forma pokuty, kolejne spotkanie. Han nie jest duchem Mocy, jest tylko wspomnieniem. Ren bardzo potrzebował wybaczenia. We wcześniejszym fragmencie filmu, gdy Rey mówi do Kylo, że ten wciąż nie może pogodzić się z tym, co zrobił swemu ojcu, ten ma krótką wizję tamtej sceny. Wspomnienie. Tu jest oczywiście pewne nawiązanie do Clarke’a i jego ojca, ale w „Skywalker. Przebudzenie” poszli bardziej w kierunku mistyki. Może nawet jest tu coś z „Hamleta”. Po tej rozmowie Ben podąża drogą odkupienia, przynajmniej w jego głowie następuje ta zmiana. Zwłaszcza, że okazuje się, że to nie tylko Snoke nim manipulował, ale wróg z dawnych wojen, wróg jego rodziców.

Współpraca z Lucasfilm


Jeśli chodzi o leczenie Mocą, które także jest widoczne w jednym z odcinków serialu „The Mandalorian”, Terrio przyznaje, że początkowo była to koincydencja. Ale rozmawiali o tym sporo w Lucasfilmie, także z Jonem Favreau i Davem Filonim, tak by można było pokazać, iż Moc działa tak samo w różnych okresach, w różnych częściach galaktyki.

Przywócenie Lei do życia


W przypadku Carrie Fisher używali ujęć z „Przebudzenia Mocy”, ale jeśli chodzi o jej głos, to różne opcje były rozważane. Chcieli go poskładać z wszystkich filmów z sagi, które mieli, włączając to klasyczną trylogię, oraz materiały z wyciętych scen, dubli i tak dalej. Głos Fisher jednak się zmienił przez te lata, więc Terrio nie jest pewien, czy ostatecznie coś z klasycznej trylogii zostało użyte.

Tu odchodząc na chwilę od samego Terrio, w tej materii wypowiadali się także inni twórcy IX Epizodu. Choćby Maryann Brandon, współmontażystka „Przebudzenia Mocy” i „Skywalker. Odrodzenie”. Wspomina ona Carrie Fisher, która patrząc na to, co było nagrane, powiedziała Maryann, że źle wypadła na planie. Montażyska odparła, że to jej zadaniem jest sprawić, by te fragmenty filmu wyglądały dobrze. Więc, gdy Abrams poprosił ją o wykorzystanie tych ujęć w IX Epizodzie, pamiętając na czym zależało Fisher, Brandon robiła wszystko, by Leia wypadła w nim dobrze.

Roger Guyett, twórca efektów specjalnych mówi, że każda scena wymagała bardzo dużo szczegółów do opracowania. Włącznie z tym pod jakim kątem należy kręcić dane ujęcie z innymi aktorami. Mocno współpracował przy tym z Danem Mindelem, operatorem.

Abrams dodaje, że te sceny były trudne także dla aktorów, choćby dla Daisy Ridley, która musiała wejść w interakcję z nieobecną Carrie.

Ostatnia scena filmu


Wracając do wypowiedzi Chrisa. Twórcy zastanawiali się też nad ostatnią sceną, czy miało być tam więcej Jedi. Ben i Anakin chociażby, w końcu to Skywalkerowie. Ale to odebrałoby siłę pojawieniu się Lei w formie ducha. Druga sprawa to lokalizacja, po zniszczeniu Alderaanu, domostwo Larsów to jedyne miejsce, w którym dorastali Skywalkerowie. Choć na ścieżce dźwiękowej Johna Williamsa utwór nazywa się „A New Home”, zdaniem Chrisa film nie sugeruje, że Rey Skywalker została na Tatooine.

Marginalizacja Rose


Niektórzy zarzucają filmowi marginalizację Rose i wręcz pojawił się pomysł serialu o niej. W przypadku Rose Terrio mówi, że bardzo chcieli, by ktoś z głównych bohaterów został przy Lei w bazie. Padło na Rose. Sparowanie jej z Leią wiązało się z większą ilością scen, niż to co widzimy na ekranie. Ale ostatecznie nie udało się ich z różnych przyczyn zrealizować, cześć scen zwyczajnie wyglądała źle lub sztucznie, dwa czas, więc to wszystko ograniczono. J.J. bardzo ceni Kelly Marie Tran, jednocześnie pokazał jak bardzo Rose się zmieniła. Obecnie jest prawą ręką Lei.

Podzielenie filmu na dwie części


Chris Terrio przyznaje także, że bardzo żałuje, iż mieli do zrobienia tylko jeden film. Cały ten scenariusz, który przygotowali dałoby się rozłożyć na dwie części i jeszcze je rozwinąć. Zwłaszcza, że jako scenarzysta chciałby w wielu miejscach dołożyć sceny, w których można złapać oddech. Jeśli dałoby się film podzielić na dwa, to spełniłoby się marzenie Chrisa. Niestety wygląda na to, że kierownictwo Lucasfilmu / Disneya za bardzo chciało mieć dziewięcioczęściową sagę, trylogię trylogii.



Tagi: Adam Driver (126) Carrie Fisher (343) Chris Terrio (25) Daisy Ridley (219) Dan Mindel (16) Dave Filoni (443) Epizod IX: Skywalker. Odrodzenie (349) Epizod VI: Powrót Jedi (458) Epizod VII: Przebudzenie Mocy (846) Epizod VIII: Ostatni Jedi (495) Harrison Ford (461) J. J. Abrams (493) John Williams (387) Jon Favreau (85) Kelly Marie Tran (58) Łotr 1 (spin-off) (467) Rian Johnson (291) Roger Guyett (27) The Mandalorian (159)

Komentarze (30)

W sumie najciekawsze jak nagrali duchy Ahsoki i Kanana.

Ja im nie wybaczę braku ducha Yody. Nienawidzę ich, nienawidzę!

Przykład filmu gdzie brak jednej sceny lub czegoś bardzo obniża ocenę. Otóż brak duchów Anakina i Bena - nigdy nie wybaczę.

Luke nie umarł, tylko zmienił stan skupienia, stał kimś więcej niż tylko surową materią.

Chorym wymysłem Disneya jest to że człowiek nie jest stały, że stając się kimś szlachetnym może ciągle powrócić do starych śmieci. Że wszystko nie ma sensu, co się robi. Disney zniszczył stare SW, bo posiadało ono ludzkie wartości. Zamącić jak diabeł, to misja Disneya.

"Choćby scena, w której Luke łapiąc miecz mówi, że broń Jedi wymaga więcej szacunku. Scenarzysta tłumaczy, że skoncentrowali się na tym, by pokazać jak ci bohaterowie się zmienili, jak zrozumieli swoje błędy, jak dorośli." W końcu Luke jak umarł, dorósł. Co za bełkot. Zapomnieć o tym galaktycznym pierdnięciu. To nie jest SW i nigdy nie będzie.

CSM prowadzi do wielu umiejętności uznanych przez niektórych za nienaturalne.

Wyszła kupa, jak w przypadku TFA i TLJ. Inaczej być nie mogło.

Ostatni aspekt przewijał się na początku produkcji. Sugerowano wtedy, że film może zostać podzielony na dwie części i miałoby to ręcę i nogi. Ostatni Jedi stanowił bowiem epilog do TFA. Nie był środkową częścią, jak to miało miejsce w poprzednich dwóch trylogiach. Należało zatem porzucić przyjęty porządek, że mamy do czynienia z kolejną trylogią, a należało zrobić epizody 9 i 10. Efekt tego byłby dużo lepszy, nawet pod względem ekonomicznym.

Film ma dobre tempo i rozciąganie tego byłoby bezsensu - zamulanie niech zostawią na bieda-seriale.

Zawsze mi się podoba, gdy twórca tłumaczy, co chciał pokazać, pokazując to, co pokazał. ~:D

"wycięliśmy Rose, żeby była ważna"...no to ma sens, w końcu Vadera też nie było XD

Jutro idę drugi raz żeby wyrobić sobie opinię.O.

Szkoda że Rosę była tak mało ważna w TLJ :P

Jak zobaczyłem informację że za film będzie odpowiadać typ od Batman v Superman to wiedziałem że nic dobrego z tego nie wyjdzie.

"wycięliśmy Rose, żeby była ważna" xD

Wpierw wypadałoby przemycić coś zrozumiałego z częściami 1-6, a nie wyciągać króliki z kapelusza :P

"Postanowił także zaznajomić się z Expanded Universe, tak by przemycić do filmu nawiązania zrozumiałe tylko dla oddanych fanów serii" - hahahaahahahahahahahah że co? Gdzie? Chyba tylko ktoś mu o Rebels powiedział.

Z Potterem o tyle było łatwiej, że to na podstawie książki. Tu stworzono by dziwny twór. Tzn. Niby jeden epizod, ale dwa filmy.

Przebudzenie Mocy dało nadzieję i fajne wątki. TLJ to był chaos. Z jednej spoko film, dobrze się momentami ogląda. Z drugiej... Czort wie.

I weź to zamknij. Epizod IX jest najsłabszy. Do tego ten komiks i fakt, że to Palpatine stworzył Anakina, to tworzy nam się potworek, gdzie jeden facet w zasadzie stworzył swoich pogromców.

Pewnie coś tam nam dopowiedzą np rodzice Rey itp. Teraz z perpektywy czasu uważam, że trzeba było to rozegrać inaczej.

@AJ
Wcale nie trzeba było ich pokazywać w TLJ.
W crawlu masz że "Snoke wysyła swoje bezlitosne legiony żeby przejąć kontrolę nad Galaktyką". Wystarczyło pokazać, że Renowcy nie są zwykłymi mięśniakami jak w TROS, tylko że kontrolowali akcję w kluczowych układach - i już mamy siłę tworzącą zagrożenie dla Kylo. Zwłaszcza gdyby byli Force sensitive... Plus generałowie dowodzący w różnych miejscach, których i tak dostaliśmy w TROS.

@ Darth Rodianin
Rycerze Ren i Kylo by wystarczyli, albo że oni mogliby się zbuntować i być głównym zagrożeniem (2)

Pod warunkiem, że byłoby to już w TLJ sensownie pokazane. Mogliby też wprowadzić Matta, jako zbuntowanego Renowca, który rzuca wyzwanie Kylo. Wcześniej, obstawiałem, że tą postacią będzie właśnie Keri :P. Z mieczem :P, którym zaciuka Rey :D

Epizod IX film skazany na porażkę jeszcze zanim zaczęli go kręcić, a więc nie dziwi że Disney miał już serdecznie go dość i chciał w końcu zakończyć tą męczarnie a nie rozwlekać to na dwa filmy.

@AJ73
Ponoć właśnie zamiast imperatora miał być syn z Mortis. Mogli też w ogóle nie dawać ich. Myślę, że sami Rycerze Ren i Kylo by wystarczyli albo że oni mogliby się zbuntować jak w IX i być głownym zagrożeniem.
A z Rey serio mogli zrobić, że jest nikim. Naciągane jest to, że jest wnuczką Palpatine.

Nawet nie wiedziałem że ten jegomość też robił Batman vs Superman. Mi akurat tamten film się podobał, wbrew opiniom tłumów :P

Terrio będzie musiał się długo tłumaczyć z tej porażki.

Z tamtego filmu tłumaczą się do dzisiaj....

Ach, Batman vs. Superman.... Wszystko już rozumiem...

Ah teraz wszystko jasne i ten film nie jest clusterfuckiem 5/10 tylko filmem dekady 11/10.

Panie Terrio, proponuje podobną rozprawkę na temat pańskiego Batman v Superman, może wtedy wszyscy również docenią ten film.

Rey mogłaby być z powodzeniem "nobody", problem w tym, że nie było nikogo, kto mógłby straszyć w finale TROSki, dlatego wyciągnięto Sitha, dlatego lepiono na kolanie fabułę.
Ten epizod powinien być rozłożony na dwie części, ewentualnie wydłużony o te czterdzieści minut.
Ręce zwyczajnie opadają, jak się czyta te tłumaczenia Terrio :(

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:

Archiwum wiadomości dla działu "Skywalker. Odrodzenie"

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.