Skywalker. Odrodzenie

Plotki o zamieszaniu podczas produkcji „Skywalker. Odrodzenie”

Na początek zaczynamy od garści plakatów, prosto z oficjalnego facebooka. Przypominamy, profil StarWars publikuje specjalne plakaty przygotowane przez artystów do promowania „Skywalker. Odrodzenie”. Wcześniejsze znajdziecie w archiwum naszych newsów.

Doaly Design Services Adam Stothard Adam Cockerton Bella Grace Adam Stothard Chris Skinner Chris Skinner Chris Skinner chiński plakat Andy Fairhurst 17thandOak  Turksworks


Uzupełniając poprzedniego newsa w którym pisaliśmy o ekskluzywnych pakietach blu-ray 4K z IX Epizodem. Mamy też wersję steelbox sklepu Zavvi.



I to dobry moment by przejść do plotek, na temat wersji, wyciętych scen i tym podobnych rzeczy. Po pierwsze scen wyciętych z filmu jest wiele, ale tego się spodziewaliśmy, zwłaszcza widząc tempo „Skywalker. Odrodzenie”. Richard E. Grant i Domhnall Gleeson w jednym z wywiadów powiedzieli, że ich postaci brały udział w czasie walk na Mustafar na samym początku filmu. Jednak zostali wycięci.




Hux miał mieć też krótką rozmowę z Kylo Renem w towarzystwie rycerzy Ren. W jednej z publikacji jest zdjęcie tej sceny, ale o czym dokładnie była, nie wiemy. Niestety wątek Huxa został mocno pocięty w ostatecznej wersji filmu.



Natomiast skoro jesteśmy przy rycerzach Ren to w końcu otrzymaliśmy ich imiona. Są to: Vicrul, Ap’lek, Kuruk, Trudgen, Cardo i Ushar. Zaś ich okręt nazywa się „Night Buzzard”.



W Singapurze natomiast wycięto jedno z ujęć z samej końcówki. Chodzi o ten moment, w którym widać pocałunek dwóch lesbijek w bazie Ruchu Oporu już po zwycięstwie. Disney uznał, że lepiej nie drażnić władz i wyciąć tę scenę.

Jak pamiętacie, pisaliśmy jakiś czas temu o wersji filmu, którą miał przygotować Colin Trevorrow. On sam to zdementował, ale MSW twierdzi nadal, że tamta wersja miała powstać. Tyle, że to była kolejna wersja scenariusza, za którą miał odpowiadać Jack Thorne. Ten żadnego dementi nie umieścił.

I to dobry moment, by przejść do plotki, którą ostatnio żyje internet. Otóż ktoś, kto na reddicie zarejestrował się pod ksywką Lucasfilm_Insider (nie dodaje to wiarygodności), wrzucił tam kilka postów o tym, jak podobno miała wyglądać produkcja IX Epizodu. Trudno dziś stwierdzić na ile jest to wiarygodne. Ciężko jest w takich wypadkach oddzielić zasłyszane fakty od domysłów i interpretacji. Podobnie było w przypadku plotek za którymi stał Overlord DVD Doomcock. Tam Doomcock mówił o pokazach testowych filmów, podczas gdy okazało się, że w tym czasie odbywały się pokazy dla licencjonobiorców. Zresztą nie da się zauważyć, że część jego plotek dalej żyje w tym, co pisze Lucasfilm_Insider. Ale na ile jest to prawda, a na ile nadinterpretacja, trudno stwierdzić. Niemniej jednak jako historyjka brzmi ciekawie i całkiem przekonywująco. Może kiedyś dowiemy się jak było naprawdę. Jak wiemy, Colinowi Trevorrowowi nie było po drodze z Rianem Johnsonem. Wg Lucasfilm_Insidera było jeszcze gorzej niż myślimy, mówiąc wprost obaj panowie się nie znosili. Jednym z problemów był Luke Skywalker. Zarówno Abrams wcześniej, jak i Colin bardzo chcieli mieć go w IX Epizodzie. Rian, Kathleen Kennedy i Kiri Hart chcieli go zabić. I tak się stało. Colin nie mógł wykorzystać Luke’a jak chciał, zmarła mu też Carrie Fisher niszcząc cały wątek Lei, skończyło się tym, że odszedł z „Gwiezdnych Wojen” (lub wyleciał). W Lucasfilmie uznano, że jego miejsce powinien zająć Rian Johnson. Zresztą takie też były wówczas plotki. Pamiętajmy jednak, że to było jeszcze przed premierą „Ostatniego Jedi”. Zgodnie z doniesieniami Lucasfilm_Insidera, Bob Iger i Alan Horn już wówczas nie byli zadowoleni z VIII Epizodu i obawiali się reakcji. To oni nalegali na to, by wrócił J.J. Abrams. Choć Abrams inaczej wypowiadał się publicznie (przynajmniej do niedawna), to nie trawił ani „Ostatniego Jedi”, ani Riana Johnsona. Jego warunkiem było to, że miał zyskać pełną kontrolę twórczą nad IX filmem. Bez żadnego Johnsona, Lucasfilmu czy Kathleen Kennedy. Nic dziwnego, że główną producentką została protegowana Abramsa i jego była asystentka - Michelle Rejwan. Iger sprawił, by tak to właśnie się odbyło. Wciąż mówimy o okresie przed premierą VIII Epizodu.

Natomiast jeśli chodzi o wzajemne animozje to ani Rian, ani Kiri, ani całe Story Group nie lubiły pomysłów Lucasa, Trevorrowa i Abramsa. Do tego dochodziła jeszcze niechęć personalna i z wzajemnością w drugą stronę.

Abrams momentalnie zabrał się do pracy. Pierwszą rzeczą, którą zrobił to umówił się z Georgem Lucasem, tak by z nim skonsultować zamysł IX Epizodu, połączyć dawne pomysły Lucasa (wyrzucone przez Lucasfilm), z nowymi, oraz z wizją Abramsa. Nowa wizja Lucasa była mocno powiązana z „Wojnami klonów” i trylogią Mortis. W filmie miały się pojawić sztylet Mortis oraz Syn Mortis, który miał być głównym szwarccharakterem filmu. W jego rolę miał się wcielić Matt Smith. George nalegał również, by wiele z jego pomysłów na sequele zostało tu w jakiś sposób wykorzystane. Pierwszy scenariusz wylądował na biurku Boba Igera przy okazji premiery „Ostatniego Jedi”. Wówczas wszystko było fajnie. Iger z Hornem liczyli już pieniądze, jakie zyskają na drugim „Przebudzeniu Mocy”, ale... wówczas wszystko się posypało. „Ostatni Jedi” wywołał spore niezadowolenie i wzbudził dużo negatywnych emocji. Przy tym całym zamieszaniu oberwało się „Hanowi Solo”, ale również „Galaxy’s Edge”. Warto tu pamiętać, że w przypadku pierwszego doszedł dodatkowy chaos ze zmianami reżyserów i słaby marketing, zaś w przypadku tego drugiego nieskończony produkt i słaby marketing. Efekt tych wszystkich zdarzeń doprowadził do zmniejszenia zainteresowania sagą, sprzedaży zabawek i tak dalej. Disney zaś potrzebował filmu, który rozbudzi nadzieje jak „Przebudzenie Mocy”, i nie będzie dalej alienować fanów (bądź ich części).

To wszystko na razie mniej lub bardziej zgadza się z faktami o których wiemy. Tu zaczynają się wieści, które trudno jest dziś potwierdzić. Otóż podobno w trakcie produkcji, gdzieś w połowie zdjęć, J.J. Abrams powiedział włodarzom z Disneya, że ich nadzieje są płonne. Film nie zjednoczy fanów, nie zaspokoi oczekiwań wszystkich. Zresztą trudno zjednoczyć tych, którzy kochają i nienawidzą „Ostatniego Jedi”. Zawsze komuś będzie to odpowiadało mnie. Disney wówczas uznał, że należy zająć się mocniej IX Epizodem i zaczęli na niego wpływać. Pierwszą rzeczą, którą zrobili to usunięcie pomysłów George’a Lucasa (po raz drugi). To wymagało przepisania scenariusza, nakręcenia nowych rzeczy i tak dalej. Palpatine, choć był obecny w tym filmie, nagle stał się głównym złym. Powiązania z „Wojnami klonów” zostały zredukowane do głosu Ahsoki. Disney bał się, że szeroka publiczność nie wie kim jest Syn Mortis, więc Palpatine był bezpieczniejszy. Podobno dokrętki trwały aż do października 2019. Abrams zaś jakoby nie jest zadowolony z ostatecznej wersji filmu. Stracił ostatecznie nad nim kontrolę, bo musiał go dopasować do wizji Disneya. J.J. jest jakoby bardzo zły, bo mnóstwo ważnych dla niego scen wyleciało, nie zmieściło się w filmie.

Na koniec jeszcze Lucasfilm_Insider pisał o wersjach filmu. Jego zdaniem istniały dwie. Pierwsza bazująca na scenariuszu Abramsa i Chrisa Terrio, razem z pomysłami Lucasa, Trevorrowa i Dereka Connolly’ego. Ta jednak nigdy nie została skończona, była tylko i wyłącznie nagrana. Druga wersja to wersja Igera, czyli taką, którą zobaczyliśmy w kinach. Wszystkie plotki o 9 i więcej wersji, dotyczą małych szczegółów, czyli bardziej różnic w montażu. Insider twierdzi, że Kathleen niebawem odejdzie z Lucasfilm, ale nie wie, co będzie następnym filmem. Może produkcja Kevina Feige’ego.

Niestety obecnie ani Lucasfilm, ani Disney nie kwapią się z tym, by pokazać nam jak wyglądała produkcja. Tu warto jedynie przypomnieć to, o czym mówił Jonathan W. Rinzler przy okazji „Przebudzenia Mocy”. W pewnym momencie zrozumiał, że jeśli napisze „Making of” porządnie, zgodnie z tym jak był produkowany, to książka ta nie zostanie nigdy wydana. Wybrał pozostanie wiernym prawdzie i „Making of” jest szczelnie zamknięty w sejfie Lucasfilmu. Reszta to domysły bazujące na przeciekach.



Tagi: Alan Horn (34) Bob Iger (145) Carrie Fisher (343) Chris Terrio (25) Colin Trevorrow (79) Derek Connolly (28) Disney (395) Domhnall Gleeson (76) Epizod IX: Skywalker. Odrodzenie (348) Epizod VII: Przebudzenie Mocy (845) Epizod VIII: Ostatni Jedi (494) George Lucas (1002) J. J. Abrams (493) Jonathan W. Rinzler (118) Kathleen Kennedy (345) Kiri Hart (33) Lucasfilm (546) Matt Smith (18) Michelle Rejwan (7) Plakat (212) Plotki (1106) Rian Johnson (291) Richard E. Grant (20)

Komentarze (39)

@mesmerized
Raczej został ożywiony niż przeżył, takie są sugestie.
Aczkolwiek nie ma to wielkiego znaczenia, bo jego obecność jest jedną z największych wad tego filmu.

Filmu nie widzialem, ale wlasnie przeczytalem, ze ponoc film W OGOLE nie wyjasnia jakim cudem Palpatine przezyl?! Czy to jakis zart?! LOL! Nawet tego nie potrafili wyjasnic?! :D

Ponoc cale sceny przy ktorych pracowal Lucas zostaly wyciete i wlasnie scena, ktora wyjasnia jak Palpatine przezyl zostala wyrznieta...

Czyli buddyjskie władze Singapuru bardziej dbają o moralność niż wspierający katolicyzm PIS bo u nas lesby były. Do tego pewien idiota w recenzji na Youtube żałował że Finn i Poe nie okazali się p...dałami! Nie napiszę który ale miał brodę i ponoć twierdzi że jest z kosmosu :). Zresztą ten sam osioł żałował że C3PO i Chewbacca przeżyli.

Co by nie mówić to większość przecieków odnośnie ROS okazała się prawdziwa. Overlord który był tak oczerniany miał dobre informacje odnośnie fabuły. Nam pozostaje żałować, że wszystkich trzech filmów nie robił Abrams wykorzystując pomysły Lucasa. Byłoby bardziej spójnie i oryginalnie. Moja analiza filmu tutaj https://youtu.be/rhNiyEWnDsE

500 baniek już ponoć pękło :)
Rycerze Ren to faktycznie kiepski pomysł był i nie wiem po co się Benek z nimi szarpał zamiast ich zastrzelić?

Plakaty mocno przeciętne.

Rycerze Ren to: Pimpcia, Pupcia, Dziubutek, Afrodyta oraz File`Mon i Pa-ta Fian.

@peter_f - może być gorzej, na A. preordery wysyłają 1.05.2020. No, ale kiedyś trzeba dobrać obrazki w książce i przepisać teksty, aby jakoś to pasowało do filmu w kinach. ~;)

Gdyż wszystkim się wydaje że filmy się tworzy mając Masterplan Jak W Marwelach.

@rodzyn
to nie ma być powód. Taki jest po prostu modus operandi tego biznesu. I wielu innych z tych największych.

darth_numbers - a czy to ma być powód robienia burdelu przy nowych filmach?

Malick kręci filmy bez scenariusza, da się i tak, ale to trzeba być artystą i mieć jasne wyczucie, dokąd się zmierza. Nie ma szans dla takich osób u Disneya, dlatego zatrudniają płotki.

@Gracu
Casualom nie zrobiłoby różnicy czy nowy złol gdzieś się już kiedyś przewinął, albo nowa lokalizacja. Exegol był nowością dla wszystkich przecież, i tak wszyscy się w przeciekach doszukiwali Korribanu czy Morabandu (które kiedyś też były "nowe").

Ja Wam też mogę w detalach opowiedzieć, jak wyglądała produkcja EIX, mam jeszcze pikantniejsze szczegóły... frajerzy
Inna sprawa, że produkcja KAŻDEGO filmu to burdel... STAR WARS`77 to było kompletne bagno, a film uratowała Marcia Lucas i jej kumple montażyści (jak myślicie, dlaczego Lucas rzucił reżyserię na 20 lat? HĘ?). To samo było w wypadku ROTS, gdzie Papcio Lucas zmieniał CAŁKOWICIE historię Anakina "w locie", podczas kręcenia i montażu filmu, a jedna scena z "making of przeszła" do historii, gdy Lucas mówi "kończą malować dekoracje, a ja nie mam scenariusza". Tyle, jeśli chodzi o "porządek" i "plan" w LFL za czasów Lucasa.

Plakaty 3 i 9 - bardzo ładne. Szkoda, że po tym filmie można je sobie wsadzić... Wiadomo gdzie.

Di$ney to istny burdel. Iger nie zna się na kręceniu filmów, a wtrynia swoje pomysły i mądrości. To już wiem kogo totalnie nienawidzę za Luke`a.

Kurczę, jakby byśmy dostali powiązania z Mortis, już nawet bez syna jako głównego złego, bo faktycznie ciężko by było dla niedzielnych widzów wprowadzić na ostatni film kogoś nowego i wyjaśnić, że on kiedyś już był - łatwiej takiego Palpka, gdzie casuale kojarzą. No ale mogli bardziej to połączenie Rey z Benem z Mortis połączyć. No nic, jest to trylogia trochę zmarnowanych szans, lubię te filmy, ale tak jest i niech mi nikt nie mówi, że tak nie jest. Przykład? Chociażby brak jednej, jedynej sceny oryginalnej trójki jeszcze raz na ekranie po 30 latach.

Niech Moc Będzie z Wami!

AJ73 - eee, no właśnie na tym to polega. Kręcisz tak jakby jeden film i dzielisz na 3. Pomijając LOTRa, tak właśnie Jackson kręcił Hobbity.

Dlatego przywołując pierwszą plotkę (ze Smithem) robiłem zastrzeżenie jeśli, a po zobaczeniu kolejnych postów obniżyłem wiarygodność.

Nie wierzę w te rewelacje. Reddit jest... średnio godnym zaufania źródłem.

Za to steelbox jaki ładny!

Tak to już zawsze będzie wyglądać, bo SW to nie jest projekt autorski, tylko produkt na sprzedaż. Jakby fani dostali to w swoje łapy, to najwięcej do powiedzenia mieliby ci, którzy nie włożyli w ten szajs ani złotówki. Życie pisze takie scenariusze, SW to nie ominie.

A najlepiej to jeden film, długości trzech epizodów. Bardziej oszczędniej chyba już nie można :P

Totalny burdel, nie dziwne,że wyszły im takie potworki

Ja to w ogóle się dziwię, że nie nakręcili 3 filmów naraz. To przecież mocno obniża koszty produkcji, a i całość byłaby spójna...

Ja słyszałam z pewnego źródła, co to były za sceny z generałami i O BOŻE. Jak mi to dadzą w deleted scenes, to kupię wszystko, co tylko chcą!!!

Myślę, że w tych plotkach może być trochę prawdy. Abrams nie jest twórcą wybitnym, ale na pewno jest niezłym rzemieślnikiem i nadal nie mogę uwierzyć, że tak po prostu podpisał się pod tą popeliną jaką jest epizod IX.

Chociaż motyw Mortis jest wyczuwalny w filmie jak Palpi mówi o dwójce której nie było od wieków. Sztylet zresztą też jakiś jest.

Te plotki naprawdę śmierdzą, każdy dopisuje i rozwija stare tematy.

Przede wszystkim jak robisz trylogię, nie możesz robić 3 autonomicznych filmów, które jakoś tam połączysz nie wiadomo czym.

To o czym tu piszecie brzmi ciekawie. Mam 2 przemyślenia:
- po pierwsze to bardzo smutne, że pod szyldem Disney`a saga stała się tym z czym zawsze Lucas walczył, tworząc oryginalną trylogię. Gotów był sprzedać duszę diabłu byleby zachować wolność twórczą i nie oddawać sterów nad filmem bandzie facetów w kołnierzykach z wytwórni, którzy nie mając pojęcia o tworzeniu wartościowych filmów, wrzucaliby każdy swoje pomysły w efekcie tworząc w finale niekształtny bałagan. Dla mnie czymś takim jest "the Rise..."
- druga rzecz to jak piszecie "Niestety obecnie ani Lucasfilm, ani Disney nie kwapią się z tym, by pokazać nam jak wyglądała produkcja." Myślę, że dużo tu racji. Akurat w listopadzie, jak zawsze przed premierą zrobiłem preorder na książkę z cyklu "The Art of...czyli artbook ze szkicami. Zwykle książka przychodziła jakoś równo z premierą. Ale tym razem tak nie było. 12 grudnia autor poinformował, że książka ma się ukazać dopiero w drugiej połowie marca i dostarczona w połowie kwietnia (!). To ciekawe,że w momencie gdy książka powinna być w drodze do klientów pojawia się info o ponad 3-miesięcznym opóźnieniu. Może Disney faktycznie nie kwapi się do pokazania jakie były pomysły na film, żeby nie podkreślać jakim bałaganem jest ta produkcja.

No, no. Dobra, dobra. Szanujmy się, nie korzystajmy z takich naiwnych wymówek, bo scena ma jednoznaczny charakter, no i co? Nie jest kluczowa fabularnie, więc można pójść na ugodę i ją wyciąć. Gdybym miał wybrać, czy zostawić nic nieznaczącą scenę manifestacji uczuć, czy wprowadzić bezpiecznie film do kin w danym kraju i na nim zarobić, to myślę, że decyzja byłaby szybka. Gdyby jednak scena była kluczowa dla fabuły, to bym nie odpuścił. Ale czy warto się nad tym w ogóle zastanawiać? Wycięli, to wycięli, scena taka, że mogłoby jej równie dobrze nie być.

A może to matka z córką, albo siostry?

"Chodzi o ten moment, w którym widać pocałunek dwóch lesbijek w bazie Ruchu Oporu już po zwycięstwie."

Technicznie rzecz biorąc dwie całujące się kobiety nie muszą być lesbijkami, ale np. biseksualistkami. Nie wiemy na razie, jak jest z Larmą D`Acy i drugą postacią.

Co się działo i dzieje w Lucasfilmie i Disney`u, to coś czego nigdy nie dowiemy się w całości.
Inna sprawa że tam faktycznie przez te kilka lat musiało wrzeć...

Dobrze że chociaż filmy wyszły fajne :)

@Lubsok
Sitcom, czy dokument? ;)

Jak było naprawdę, nie dowiemy się wcześniej, niż za co najmniej kilka lat. A cokolwiek by nie wylazło, nie zmieni faktu, że sikłele okazały się pomyłką. Teraz niech się ogarną, wywalą to całe towarzystwo, następnie wezmą się za nowe filmy, robiąc je z głową.

Postępowy "passive progressive" Disney skulił się przed reakcją wschodu. Pinionszki same się nie zarobią :D

I że w ogóle tego całego Igera i Horna, którzy nie mają pojęcia o tworzeniu opowieści, dopuszcza się do głosu i pyta o zdanie...

Ale skoro nie mają się czego wstydzić, żadnych brudów do ukrycia, niech wydadzą making off-y Rinzlera i potem sobie podyskutujemy.

Film albo książka o produkcji shitqueli byłyby lepsze od epizodów. xD

Za Lucasa przynajmniej nie było takie burdelu w zarządzaniu.

Kolesie wymyślający te wszystkie plotki muszą mieć niezły ubaw obserwując jak pięknie się rozchodzą, jak ludzie je łykają i jak przeróżne portale zaczynają się do nich odnosić :D

W tej wersji od Lucasfilm Insidera zastanawia mnie przede wszystkim to dlaczego Abrams, który nie mogąc skończyć TFA w czasie, który chciał, rzucił wówczas reżyserię i w zamian za powrót dostał czas, którego potrzebował, teraz domaga się kontroli kreatywnej, dostaje ją, a potem podporządkowuje się Igerowi.

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:

Archiwum wiadomości dla działu "Skywalker. Odrodzenie"

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.