Forum

Na fajnym koncercie ostatnio byłem

Wiem, że rzadko bywamy na naprawdę dobrych koncertach, ale raz na jakiś czas jakiś się zdarzy, więc niech temat sobie będzie.
Zacznę ja
Wczoraj, na `Dniach Gminy Suchy Las` (wiem, wiem, co to za dobra impreza, taki sobie wioskowy festyn, jakich wiele w tym kraju, no ale czytajcie dalej) były w sumie trzy coś znaczące koncerty, ale dwa z nich były naprawdę dobre, a tylko jeden tak naprawdę mnie interesował
W kolejności:
Abradab - dla mnie jedna z legend polskiego hip-hopu, bo w końcu członek byłego składu Kaliber 44, a ten z kolei to jeden z nielicznych, którzy robili naprawdę dobry hh, nie nastawiony jedynie na zyski. Bo w końcu w którym radiu można usłyszeć ich single, co? W każdym razie Dab przyjechał sobie z Człowiekiem Nowej Ery i Wujkiem Samo Zło, na adaptery wzięli sobie DJ-a Barta (nie kojarzyć z Lordem Bartem ) i dali niezły, godzinny niemal występ. Były kawałki nowe, były kawałki oldschoolowe, jeszcze z czasów Kalibra 44 (`Konfrontacje`, `Baku-Baku Skład` czy `Wena`). Jak dla mnie koncert był dobru, chociaż tu zawiodła nieco publika: nie dosyć, że było nas troszku mało (zresztą czego się spodziewać po tej wiosce? xD), to jeszcze nie wszyscy chcieli współpracować z MC, jak to zwykle bywa na takich koncertach (w sensie zwykle publika współpracuje). W każdym razie ja się wybawiłam i jakoś wyjątkowo szybko zleciała mi ta godzina
Później było Raz Dwa Trzy. Totalnie mnie nie interesowało, więc nawet nie zwracałam uwagi. no ale geriatryczna publika domagała się bisa, więc bis był, w rezultacie czego następny artysta (a raczej artystka) wystąpił(a) z godzinnym opóźnieniem.
No i wreszcie gwiazda wieczoru (chodź dla mnie gwiazdą był Abradab): Ingrid. TA Ingrid, Włoszka, śpiewająca po francusku, znana chyba na całym świecie chociażby ze swojego debiutanckiego singla `Tu es foutu`. Jak już pisałam miała godzinę spóźnienia, bo 123 zeszło później, niż planowali, musiało się zwinąć ze sprzętem, zespół Ingrid musiał się rozłożyć ze swoim, a na domiar złego jeszcze z 0,5h ćwiczyli czy nagłośnienie jest dobre. Na końcu widownia zaczęła gwizdać i w ogóle. Ostatecznie jednak opłacało sie czekać, bo Ingrid, choć gwiazda światowej sławy, to jednak nie zachowywała się jakoś specjalnie wyniośle. Miała oczywiście swoich tancerzy, ale do jednej z piosenek wyciągnęła trzech seksownych mężczyzn z publiczności, wzięła ich na scenę i tańczyła z każdym po kolei. Któryś tam nie chciał iść, to mówiła (po polsku, bo uczy się polskiego i nieźle jej idzie): `Ja tu decyduję. Nie przychodzisz, Ingrid do domu, nie ma koncertu!`. Genialne, bo nie na poważnie i zupełnie humorystycznie Parę kawałków później wyciągnęła na scenę 10 dziewczyn, z nimi już nie tańczyła, ale laski stały z tyłu i powtarzały prosty układ choreograficzny. W każdym razie która ze sław wyciągnie sobie zwykłych, szarych ludzi z tłumu i weźmie ich sobie na scenę jako tancerzy? Dla mnie swojego rodzaju nowość i miłe zaskoczenie
Ingrid śpiewała nie tylko swoje kawałki, dwa razy podszywała się pod Edith Piaf (z niezłym skutkiem) i raz pod Guns`n`Roses, śpiewając `Knockin` on the Heavens Door`. A co chyba najbardziej swojskie: `Sto lat` w trzech wersjach: zwykła (ta zwykła właśnie), taneczna (Sto lat, sto lat, sto lat, sto lat niechaj żyje nam...) i jej ulubiona, pijana (xD): I jeszcze jeden i jeszcze raz xD Ładnie, płynnie po polsku. Cóż pogratulować prowadzenia koncertu z humorem, na luzie i bez wywyższania się ponad publikę
Co prawda specjalnie mi na tym koncercie Ingrid nie zależało, ale zaraz po miał być pokaz sztucznych ogni (na którym mi bardzo zależało, btw wspaniały ), więc sobie byłam na tej Ingrid i nie żałuję, bo warto było, jeśli nie dla muzyki, to dla samego humorystycznego show Tak jakoś dzięki temu ją polubiłam...

A

ja byłem w środe(13.06) na Pearl Jamie na Ślaskim
Pomijajac support Linkin Park, młyn pod sceną, noż w plecach, trochę słabsze nagłośnienie i stanie w drodze powrotnej obok spoconego i dyszącego faceta(choc pewnie takiemu Vengarowi by sie to podobało) to było całkiem nieźle. ktos był moze?

Że

ja zwykle jestem spocony i dyszący, to nie znaczy, że przy gościach tego typu robi mi się mokro. Więc niczego mi tu nie przypisywać, no.

Cóż...

ostatio byłem na TSA, ale to było chyba z miesiąc temu... Koncert odbył się we Wrześni (to była chyba wielkopolska noc rockowa albo cuś... nie amiętam) przed nimi grał fajny "tamtejszy" zespół nie pamietam nazwy, ale zapamiętałem refren ich utworu pod tytułem "Ksiądz". Owy refren brzmiał: "Dawaj tacę mendo!" - nie mylić z "Mando"
Wracając do TSA - Gwiazdy wieczoru, to był to ich najlepszy koncert na jakim byłem. Dali takiego powera że... aha, no i stałem tuż pod sceną, bo się wepchnęliśmy na "lożę" dla vipów (no dobra, po prostu szpara w barierkach była

W piątek 15.06.07 w mieście Pleszewem zwanym, byłem na koncercie zespołu Squadron (Chciałem Rogue Squadron ale nie przeszło... Dobra, już wyjaśniam. Otóż, zespół Squadron, to zespół "strychowy" w którym gram na perkusji
Graliśmy w amfiteatrze i nie powiem... spodobaliśmy się... Gramy raczej rocka i metal (jak to powiedział "zapowiadacz" RockMetal - lol) i niedługo damy może nagranie z koncertu na youtube`a. Gralismy kilka swoich numerów i dwa covery - For Whom`a - Metallicy i Paranoid - Black Sabath. Niestety nie mamy wokalu, jak ktos chętny to proszę bardzo ale w sumie nieźle wyszło.

Tia... ciekawe po co to wszystko pisałem...

http://s-q-u-a-d-r-o-n.spaces.live.com/

Tyski Festiwal im. R. Riedla

Zapraszam wszystkich sredecznie na IX Tyski Festiwal Muzyczny im. Ryśka Riedla do Tychów. Spora dawka dobrej zabawy i muzyki.

a ja byłam

na koncercie zespołu Wyspa. Zespół istnieje od niedawna i na razie koncertuje po pubach w Poznaniu. Grają świetną muzykę - najlepszego rocka z lat 70-tych i 80-tych. W ich utowrach pobrzmiewają echa wczesnego Queen, A nawet Iron Maiden Naprawdę, dźwięki bardzo miłe dla ucha. A perkusja - miodzio.
Tak na marginesie perkusista to były szef mojego chłopaka i dlatego byliśmy na ich koncercie. Ale naprawdę nie żałuję, że się wybraliśmy i polecam jeśli ktoś kiedyś będzie miał okazję ich posłuchać.

3 super koncerty - za darmo !!!

17.06 Marcin Rozynek, De Mono
18.09 Łzy
Trzy super koncerty. Miejsce z przodu świetne nagłośnienie. Miłe wspomnienia . Co prawda nie wiem skąd nasze miasto wzięło kase na te koncerty, ale nie moja sprawa

Heineken Opener Festival 2007

Kurde... wychodziłoby, że to już 6 HO. W Polsce. Ciekawe.
Mój osobiście chyba piąty bo w 2003 chyba miałem maturę ale i 200czwartego nie bardzo pamiętam... skleroza?? upalenie?? Nie wiem.
W każdym bądź razie była masa ludzi. Ogromna masa. Stąd właśnie zacząłem się zastanawiać nad moją pamięcią bo poznawali mnie ludzie, których (chyba) pierwszy raz na oczy widziałem...

To pozostanie nierozwiązana zagadką.

W każdym bądź razie na pewno się starzeję. Nie wiem, ale coraz większy tłum nie tylko pod Sceną Główną, ale i nawet u Młodych powoduje u mnie ogólne zmęczenie i rozdrażnienie. Nawet jeśli mam pod ręką bro, ukochaną i stałą wyjazdową paczkę. Widać wszystko co jest ekstra na początku musi się w końcu spierniczyć... oby z seksem tak nie było

A jak muzyka??
No to ja byłem tak:
Sonic Youth - kurde dla mnie za głośno
The Roots - jedna z dwóch najlepszych ekip na tegorocznej imprezie
O.S.T.R. - jak zawsze na + (i mała dygresja - mimo coraz to większych wad Opener jest genialny pod jednym względem - niezależnie jaką muzyka jest na scenie ludzie świetnie się bawią; zero podziałów czy mundurków )
Beastie Boys - drugi najlepszy występ
Björk - miał być szok a było... średnio, ale może to dlatego, że to zbyt wymóżdzone dla mnie... albo rzeczywiście się starzeję
LCD Soundsystem - początek ekstra, ale do końca nie dotrwałem...

Plusy:
+ TR i BB
+ podobno byłem w MTV
+ relatywnie blisko morza <romantyzm>

Minusy:
- tłumy
- tłumy
- tłumy
- parkingi (nas to ominęło, ale chyba trzeba było przyjechać 25 żeby dostać miejsce)
- tegoroczna pogoda
mały - ogólna organizacja

Czy pojadę za rok? Nie wiem. Może na konkretny dzień.

E

a jak tam Muse? Bo ponoć miało być.

podobno

czad ale raz że to było o 1 a dwa ze po Beastie Boysach nie miałem sił. A po trzecie... nie za bardzo znam i pewnie nie lubię

Re: podobno

Lord Bart napisał(a):
o było o 1
________

OK, zrozumiałem

A ja

ostatnio byłem na:
Bladych Lokach
Dezerterze
oraz
Lost Road
336 miejsc
Było bardzo przyjemnie, a jakie pogo Zdziwiłem się tylko, że tyle punków jest, bo zwykle ich nie widać na ulicach, a tu nagle wszyscy z domów powychodzili i jeszcze się w jednym miejscu zgromadzili
Jak na razie żadnych perspektyw nie mam, jednakże na Dog Eat Dog, Pogodno i Cool Kids of Death się w sierpniu wybieram

Również...

...tam byłem, bo w sesji trzeba czasem zrobić sobie przerwę w nauce, a skoro znajomi z roku właśnie świętować chcieli egzamin...
No cóż, powiem tyle, że Blade Loki wypadły nad wyraz dobrze, Dezerter trochę słabiej (chociaż już tak nie słuchałem...) a na Lost Road mieliśmy inne sprawy na głowie (czyli jak studenci polonistyki w trakcie koncertu punkowego mogą bawić się jednocześnie w 300 Spartan i Mission: Impossible )
Ale generalnie było ok

Lost

Road było średnie... Blade, to racja, wypadły jak zwykle, czy bardzo dobrze. A co Ty, do Dezertera masz, to ja nie wiem, co prawda nie byli wybitni, ale mimo wszystko, byli niczego sobie...

RHCP

Dopiero wstałem Pierwszy występ Red Hotów w Polsce, jak na razie jedyny, absolutnie niesamowity, genialny, wspaniały, mocny, szalony... no, szalony może nie do końca, ale za to jak odjechany... Piękna muzyka. Piękna. Wprawdzie nie zagrali wszystkiego, czego chciałem, ale i tak piękna i nie mam im za złe ani jednego kawałka. Wręcz przeciwnie.
Jak ktoś twierdzi, że RHCP nie jest najlepszym zespołem rozkowym na świecie... to trudno. Ja wiem swoje.
Publiczność dopisała. Sześćdziesiąt tysięcy ludzi, napierających jak jasna pała, ale bez pijanych szczyli, którzy potrafią zepsuć nawet najlepszy koncert Pidżamy czy Comy. No i sam Stadion Śląski jako miejscówa daje radę. Stały dostęp do tlenu, zero kurzu, telebimy... wszystko jak trzeba. Ci, co narzekali na publiczność, pewnie nigdy nie byli na Polach Marsowych... chociaż podobnie, jak Bart, też mam wrażenie, że tłum zaczyna mnie powoli męczyć. Chyba robię się na to całe szaleństwo za stary...
Trochę zawiodły supporty. Mickey Avalon, czyli pierwszy gaylord wśród raperów (nie jestem homofobem, ale taka sobie muzyka plus tandetne show w pełni zasługiwały na wygwizdanie, zresztą wygwizdane zostały) i Jet, nienajgorszy, ale wpadający w dłużyzny, nie rozgrzały publiki tak, jak mogła to zrobić Coma i Linkin` Park na Pearl Jamie. Na szczęście RHCP znakomicie to zrównoważyło.
No i wreszcie nie ma dobrego koncertu bez dobrej ekipy. Poza wspaniałym jeleniogórskim teamem wypada zauważyć obecność Fizyka (pojawiam się i znikam) i Immo (farciarza spod sceny), którzy pewnie podzielą się wrażeniami w swoim czasie.
W każdym razie było rewelacyjnie i na pewno pojadę na kolejny koncert, jeśli Red Hoci jeszcze raz przyjadą do naszego pięknego (pozdrawiam Chorzów) kraju

Zabiję!!

Zabiję Cię Misiek!! Ja nie pojechałem, bo nie miałem z kim! Masz topienie, przy następnym spotkaniu jak w banku!

a wiesz

że Fizyk też był?

Niestety...

...jak Ci mówiłem na DF (a co niekoniecznie możesz pamiętać ), w naszej Fabii było tylko 5 miejsc i wszystkie zajęte. Mogłeś spróbować zabrać się z Fizykiem, on jechał pociągiem...

Nie

pamiętam, ale to Cię usprawiedliwia...

Re: RHCP

Misiek napisał(a):
chociaż podobnie, jak Bart, też mam wrażenie, że tłum zaczyna mnie powoli męczyć. Chyba robię się na to całe szaleństwo za stary...

________

Tja... jak to dobrze pobujać się z kimś na bujanym fotelu.
Na RH nie dałem rady pojechać - kasa i brak sił na obrobienie wszystkiego.
Jutro w HRC gra Fishbone, ale ***** od kiedy otworzyli tą pijalnię w Złotych Shitowych Tarasach nie dopchnąłem się do niej ani razu. Mimo paru prób. Więc szkoda, ale na jutro też nie liczę.

Pytanko do fanów RHCP

Jestem stosunkowo młodym fanem tego zespołu, a nawet można powiedzieć: Bardzo młodym. Zacząłem słuchać RH w 2006 roku a dokładnie w maju po premierze ,,Stadium Arcadium". Najpierw był ten najnowszy album, później przyszedł czas na inne. Niestety w Chorzowie nie byłem
_____________________

Dobra starczy tego ględzenia o mojej dłuuugiej karierze fana RHCP, przejdę do sedna sprawy. Przeglądając różne strony w necie o RHCP dowiedziałem się wielu rzeczy o ciekawej, a zarazem szokującej przeszłości muzyków. Od dawna nurtuje mnie sprawa narkotyków w zespole. Konkretnie chodzi mi o wokalistę zespołu.
Oficjalnie uważa się, że Anthony Kiedis skończył z narkotykami, ale pojawiają się i inne komentarze na ten temat. Czy macie jakieś info na ten temat? I co sami o tym sądzicie? Ja jestem przekonany, że raczej nie bierze, a jeśli tak to w znikomych ilościach. No bo wygląda tak rześko, no w sumie to zawsze wyglądał no ale sam już nie wiem. Pomóżcie Czemu się tego tak przyczepiłem a właściwie Anthony`ego Kiedis`a? Sam nie wiem, po prostu ta sprawa nie daje mi spokoju.

dobra,

to mam ten brak odzewu rozumieć, jako nieposiadanie więcej wiadomości na ten temat(jakoś nie po Polsku mi wyszło ) niż jest ogólnodostępne na necie tak ??

Dokładnie...

...tak. Ani net, ani książka Koziczyńskiego nie mówią o tym więcej, niż zostało powiedziane. Na moje oko Antek już nie ćpa. A nawet jeśli ćpa, to cały czas robi z kolegami świetną muzykę. I tyle.

Heh..

W sumie na żadnym spektakularze ostatnio nie byłem, ale zaliczyłem Joe Cocera jakoś dwa tygodnie temu i muszę przyznać, że naprawdę koleś trzyma fason. Mimo, iż nie jestem jakimś jego fanem, to cokolwiek koleś ine zaśpiewał to kojarzyłem, a to już trochę świadczy o jego klasie. Ponadto jak na faceta w takim wieku nadawał naprawdę na dużych obrotach, z niewielkimi przerwami na czystą minerlką (czy cokolwiek tam miał). W każdym razie wielkie respect dla kola, no i gdyby nie jego obsuwa godzinna z niewiadomych powodów, to pewnie bym powiedział, że rewelka

RHCP

Dla fanów: w TVN, czyli telewizji szatana w najbliższą niedzielę o 22:55 zostanie wyemitowany cały koncert RHCP, który ostatnio odbył się w Polsce...
Chyba sobie nagram...

hyh

ale Ci fajnie, BO JA K***A wyjeżdżam w piątek i kiszka z tego, ale jestem zły! jakoś mi się nic nie wiedzie w te wakacje... do Chorzowa nie pojechałem, i jeszcze na dodatek w TV nie obejrzę bo wracam ooojjj za dwa tygodnie

Cholera...

...a ja nie mam wideo...

Misiek...

jak nie zapomnę nagrać, to przywiozę Ci ten koncert na dvd do Pilcho

Nie przywoź...

...po co masz wozić płytkę w tę i z powrotem? Mnie niestety w tym roku ziemia pilchowicka nosić nie będzie, więc przywieź mi na Dagobah

jak

dasz rade to możesz mi to przytargać bo ja bym chętnie zobaczył,a w piątek też nie będe miał czasu

Jasna sprawa...

że przywiozę Tylko muszę sobie zapisać, żeby nie zapomnieć nagrać

więc

od razu wielkie dzięki,a o %kosztach% pogadamy w Pilcho

George Michael

ciekawe czy ktoś na to pojechał... choć ceny biletów raczej przeczą tej teorii

bilety na WTC

I bynajmniej nie chodzi tu o wycieczkę na Manhattan.

19 lipca 2007 r o godz. 20.00 w klubie Stodoła wystąpi legenda h-h: Wu-Tang Clan. Twórcy Enter the Wu-Tang (36 Chambers) - płyty kamienia milowego w historii tej działki muzyki.

Kurde - mam nadzieję, ze występ pozwoli mi zapomnieć o skasowane rezerwie na paliwo i że przez małą chwilę da się poczuć klimat czarnego NYC i Staten Island.

Red Hot Chili Peppers...

i wszystko jasne Byli genialni!! Do koncertu nie byłem ich wielkim fanem, ale teraz stali się jedną z moich ulubionych kapel! Fantastyczni artyści, którzy mimo swojego mistrzostwa i kunsztu nie stracili nic ze swojego rockowego szaleństwa. Poprostu jeden z najlepszych koncertów na jakich udało mi się być kiedykolwiek. Nie byłem na koncercie Muse, ale zaryzykuję stwierdzenie, że to RHCP zasługują na tytuł najlepszej koncertowej kapeli.

Minusy:

support... o ile JET nie był taki zły i nawet dobrze się skakało przy ich muzyce to ten kretyn przed nimi był tragiczny!! Żałosna "muzyka", źle ustawiona akustyka i tragiczne laski, które prężyły się jak mogły, ale i tak im nie wychodziło... ŻENADA!

Podzielenie płyty na dwa sektory: dla tych, którzy mieli cholerne szczęście i dla tych, którzy nie mieli... Jakiś mniej więcej cztery razy większy goryl ode mnie zamknął mi tę cholerną bramkę przed oczami! Zapytałem się więc go czemu nie mogę tam wejść skoro jest tam tyle wolnego miejsca, a on mi powiedział, że skończyły się opaski odblaskowe... Byłem tak strasznie wku*wiony, że obiecałem sobie, że kiedy zacznie się młyn podczas koncertu to przeskoczę tę cholerną barierkę i się tam dostanę... Jednak kiedy później widziałem jak czterech takich goryli "tłumaczy" jednemu kolesiowi, że nie warto tego robić doszedłem do wniosku, że i tak mam bardzo dobre miejsce...


Podsumowując: genialny koncert!!! Kocham ich!!

Wu Tang Clan

Się działo.
Znowu tłum ludzi, gorączka jak cholera. Prawdziwa stodoła.
Występ... cóż troszkę mnie zawiódł bo i spodziewałem się dłużej i mocniej. Myślę, że polska publika została potraktowana trochę na tzw. odczepnego.
Kasy wydanej na bilet nie żal. Raz, że jednak taka ekipa nie grywa u nas za często, a dwa że lepsze takie wakacje niż ich brak (w tym roku).

Respect for Method Man.
Slowly I turn, step by step
Through the backwindow, I crept
Silent as a mouse on a set
While everybody in the house slept,
I disconnect the phones and the rest
Find a butcherknife
Cut the power lines to the lights
Now a nigga wild for the night

Kolejna cześć

koncertu RHCP dzisiaj o godzinie 1.05. Czyli druga cześć doskonałego koncertu znanej gwiazdy muzyki rockowej w Polsce.
Co do pierwszej części, bardzo mi się podobała pierwsza godzina ich grania, zagrali znane i mniej znane, stare i nowsze przeboje, cieszę się bardzo. Dziś nie będę oglądał, nagram znów, trochę za późno niestety jest, szczególnie, że jutro na imperiadę się wybieram.

Trochę zapomniany temat

więc go odświeżę Na DFach odbył się koncert muzyki filmowej, głównie Johna Williamsa, ale też zagrano utwory Howarda Shore`a i Nanase Hikaru.
Wykonała je Wrocławska Orkiestra Młodzieżowa.
Świetny koncert (każdy, kto był, pewnie potwierdzi - zresztą w wątku o DFach inni też go chwalą ) - ogólny aplauz wzbudziło pojawienie się Vadera, Szturmowca, Tuskena, Anakina Skywalkera i Imperialnego Oficera podczas wykonywania Imperial March i pojedynek między Anakinem a Tuskenem.
Chociaż niektórym udało się wychwycić jakieś błędy w muzyce, ja tego nie zauważyłem i uważam, że orkiestra spisała się na medal



4-6.07

Opene`er Festival.
Kto jedzie niech walnie reckę później jakąś czy cuś... właściwie to zaczynam żałować kasy wydanej na ME.
Jay-Z
Cool Kids Of Death
Massive Attack
The Chemical Brothers
Sex Pistols

czy byłem

powiedzmy, że uczestniczyłem... multimedialnie. W gronie znajomych, z wódeczką i winkiem wznosilismy toasty.

Najpierw "4.Czerwca" z Placu Teatralnego. Transmitowany przez Polsat. Czyli z reklamami w czasie trwania - żal.
Trudno - publiczna jest *** więc dobrze, że było co było.

A było ekstra - Marek Niedźwiecki i Perfect, Lady Pank, T. LOVE, AYA RL, Republika i inne gwiazdy lat 80-tych.
Szkoda, że dość krótko, szkoda, że takim miejscu (z utęsknieniem czekam na Narodowy albo Legii), szkoda, że polski rock umarł.

Potem na "2" załapaliśmy się na Scorpionsów. Powiem, że momentami liczyłem na wjazd sąsiadów albo policji, ale chyba każdy zrozumiał dlaczego jest głośniej.
Koncert przedni, a a finałem miała być Kylie Minogue.
.
.
.

Skończyło się na tym, że dopiliśmy co miało być dopite, wypaliliśmy co miało być dopalone i każdy wrócił do siebie. A dziś do roboty, na studia...

Podsumowując fun był przedni, ale transmisje... jak nasza wolność po `89 - słodka i **ujowa zarazem.

Sopot TOPtrendy 2009

Drugi raz z rzędu nie pojadę na Opener... chlip, chlip :/

Ale wybrałem się ostatnio na polsatowe TT.
W skrócie o imprezie:
Piątek
Koncert Top, czyli 10 najlepiej sprzedających się artystów.
Było miło chociaż musiałem przeżyć wjazd Rodowicz, Rubika i Feela. No i czasami za głośno, zwłaszcza z przodu.

Na uwagę zasługują dwie rzeczy:
1. Pierwsze i drugie miejsce w sprzedaży płyt to kapitalny Czesław Śpiewa i równie dobra choć pojeb* scenicznie Maria Peszek. Tak się zastanawiam czy to gusta narodu się zmieniają czy po prostu w tym sezonie `modnie` było mieć ich płytę...

2. Na platynę w Polsce trzeba mieć 30 tys. sprzedanych krążków.
Żal.
A jak podaje wiki W PRL wytwórnia przyznawała "złotą płytę" za sprzedaż ponad 160 tysięcy egzemplarzy albumu...

Na jubileuszu Golec Orkiestra nie byłem. Nigdy nie lubiłem tego typu muzyki.


Sobota
Koncert "Złote Lata Opery Leśnej" zorganizowany z okazji tegorocznego jubileuszu 100-lecia Opery Leśnej.
Nie byłem.

Koncert Trendy, czyli młodzi i podobno zdolni.
Byłem pod sam koniec. Nie umiem ocenić jakości, ale raczej lipa


Niedziela
Kabareton - dla mnie mocny. Co prawda wydawało mi się, że tematycznie zawęził się do spraw alkoholowych i homoseksualnych, ale i tak rechotałem na całego.
Ani Mru Mru zawiedli, a może nie... bo widziałem już wszystko, a niczego nowego nie dali. Ale autografy zdobyłem
Jerzy Kryszak jako współprowadzący lepszy niż jako stand-up.
Paranienormalni - najmocniejsza ekipa Kabaretonu. Zmiana płci - MOC!!!
Limo - zaraz po Para, na krótko ale jak zawsze Blacha rządzi
Kabaret Neo-Nówka - nieźle, chociaż polewka z przemówienia Kwaśniewskiego ciut... mało trafiona. Bali się zaatakować obecnego?
Grzegorz Halama - zawód niestety
Kabaret pod Wyrwigroszem i migdałki... czaaaad


Tyle jeśli chodzi o wrażenia koncertowe. Reszta... nieważne
Od razu odpowiadam na pytanie: czy warto jechać na TT za rok? Nie.
Impreza jest za bardzo komercyjna, chyba że ktoś lubi Polsat. Warto na Kabareton jedynie.

Gdybym miał wybierać to Opener >>>>>>>>>>>> TT

Jak bym

miał wybierać pomiędzy tt a openair to wybrał bym bez pierdnięcia to drugie chociażby ze względu na the prodigy i ich świetną ostatnią płytkę

oczywiście

że Faith No More, Fisz, Moby, O.S.T.R., Placebo i oczywiście The Prodigy biją lansiarską imprezę Polsatu.

Tylko, że na Opener nie miałem ani kasy ani czasu a TT były całkowicie za darmo i był Kabareton.

Ale na 2010 zabukuję sobie kalendarz dużo wcześniej. Z tym, że medialność tej imprezy zaczyna mi przeszkadzać...

26.06 Limp Bizkit play @ MAX

kurwa i stało się, a myślałem że NIGDY tego nie doświadczę. Limp Bizkit na żywo w oryginalnym składzie: Fred, Sam, John, Dj i mr Wes. Masakra 90 minut najlepszych hiciorów tej kapeli. No i Borland roz......ił wszystkich grą na gitarze. Najlepszy los koncertos na jakim byłem do tej pory

Fuck Limp Bizkit!

Błehhehehe

Ale z Ciebie pozerski nu-metal.
Buziaki :****

E tam pi.......

z lb taki nu metal jak z Ciebie raper

Zawsze mnie rozwala usilne klasyfikowanie nie klasyfikowalnych kapel. Chyba już rapcore bardziej pasuje do nich.

Zresztą `pozerstwo` zawsze było częścią tej kapeli, a w szczególności 3 płytki.

Tak więc założenia są spełnione i za to ich szanuję [tak samo jak Ulva szanuję [bo do niego piłeś ripostą], co nie zmienia faktów].

No i sam jesteś pozerski nu-metal, chyba że tak piernicysz bez składu i ładu i braku znajomości tematu?

Ja

jestem emo, powinnieneś o tym nie zapominać.
Wiesz cięcie się łyżką, wybijanie oka kantem stołu, wycie w kącie itp.
A ogólnie, to się polewałem.
Jestem raperem <3

Rozumiem

:*

hm

Myslovitz we Włocławku,
a potem to Woodstock i JU TU

ostatnio

to byłem na Mixtape 4 dj deksa ,może i abradab jest dobry lady morte ,ale daleko mu jeszcze do Rycha Peji który jest niekwestionowanym królem hip hopu zarówno w Wielkopolsce jak i w Polsce,choć z SLU liczą się i za granicą między innymi w USA gdzie dawali dużo koncertów

ewa

Ja ostatnio na dniach Sosnowca byłem na Dżemie.Było co słuchać !

mmm...

A ja wczoraj byłem na koncercie Perfectu, generalnie odbyło się to w ramach tego zlotu żaglowców w Gdyni. Generalnie kolesie grali świetnie, grali ostro i zrobili dobre show. Pomimo tego że tam nawet jakieś dzieci się pod sceną szlajały to się znalazła nawet jakaś ekipa do pogowania. ;]
Ogólnie-naprawde super koncerciwo...

Poznaniaki!

Będzie ktoś na koncercie Jane`s Addiction?

Festiwal Malta

i Jane`s Addiction. Pierwszy koncert w Polsce i na dodatek w oryginalnym składzie. Jak sie spodziewałem na koncert przyszło głównie "pokolenie mojego taty" ale kilku znajomych sie spotkało. No i jeszcze pozdrowienia dla rudej Ani Teraz o koncercie. Perry Farrell jako support sprezentował nam Peaches. Babka ma kapitalny głos, charyzme i umie bawić się z publicznością. Główną atrakcją jej koncertu była jednak cudowna gitarzystka z namiętnym spojrzeniem. Widzowie nie do końca z supportu byli chyba zadowoleni. Gdy Peaches zaproponowała męskiej części widowni zdjęcie koszulek byłem jednym z niewielu którzy tak zrobili (nawiasem mówiąc muzyka Peaches zawiera sie między punkiem a umcy umcy więc duża część rocknrollowego towarzycha była lekko znudzona) głównie dzięki namowom owej gitarzystki która ochoczo zachęcała publiczność (w tym mnie w pierwszym rzędzie) do tej czynności. Po skończeniu koncertu Peaches pobiegłem po coś do picia (niezły idiotyzm-na koncercie można było używać tylko i wyłącznie butelek bez zakrętek bo....z zakrętkami latają dalej). Techniczni pracowali , a fani czekali na JA. W końcu wyszli a nad tłumem uniosła sie chmura narkotyku znanego jako cannabis. Ujarany szalałem na koncercie, dostaliśmy zestaw najlepszych kawałków grupy (poza płytą Strays której nie chce grać basista Avery). Do 70 minuty koncertu czułem sie jak na koncercie swojego życia. Niestety 71 minuty nie było. Po szybkim bisie panowie oznajmili że nie mieli zbyt wiele czasu i że bardzo żałują. Z świetnego koncertu niestety został niesmak bo skończył sie ponad 100 minut przed czasem!! Jednak gdyby nawet znał długość koncertu bym pojechał bo zobaczyć tak chimeryczny zespół jak JA na żywo-bezcenne. no i gitarzystka Peaches miała śliczny tyłek.

Gregorian, Warsaw, Kongresowa

Byłem. Wróciłem.

Szczerze powiedziawszy nie bardzo chciało mi się tam pójść, bo tego typu muzyka... powiedzmy że lubiłem Erę bo niektóre utwory pasowały do sesji RPG.
Ale żeby zrobić przyjemność mamie...

Koncert miał niby to promować nową płytę Masters of Chant Chapter VII (z tego co słyszałem) ale okazało się (przynajmniej dla mnie) że lecieli kawałkami z różnych płyt.

Cóż... zaczęli od "Brothers in Arms", dla mnie utworu kultowego i wyszło im... no gdyby nie to że `brother in arms` usłyszałem to nie wiedziałbym że to to.
Ale później było już dużo lepiej: Tears in Heaven, Child in Time, Sacrifice, Angels, Fix You no i z nowej płyty Meadows Of Heaven, It will be forgiven, Sweet Child Of Mine i Face In the Crowd.

Do tego świetne efekty wizualne oraz fenomenalny perkusista. To ich drugi koncert w Wawie, za pierwszym razem mieli bisy i w ogóle. Teraz również dostali owację na stojąco, ale trzeba przyznać że kontakt z publiką był naprawdę dobry.

Czy będę kupował ich płyty (do czego gorąco i żartobliwie namawiali)? Nie, ale uważam że bardzo miło spędziłem czas.

Ot i tyle

Nie lubię cię!

Powiem krótko- uwielbiam Gregorianów i bardzo chciałam iść z Rodzicielką na koncert w Łodzi-niestety, najpierw nie było czasu ani kasy, znalazło się jedno i drugie, nie ma biletów

nie

poznałaś mnie na tyle blisko żeby powiedzieć, że nie lubisz

A co do kupna biletów... na tego typu imprezy albo zamawiasz wcześniej albo nie idziesz. Prosta zasada.

Ale myślę, że jeszcze przyjadą więc :*

No, czuje się pocieszona

za cenę biletów może kupię płytę... albo dwie lub trzy

teraz tak

sobie wspominając to mówili też coś o ich Mroczniejszej Stronie

No i pojechali The Raven, My Immortal i Where the Wild Roses Grow. Z płyty The Dark Side.

W to można by się zaopatrzyć - Ave Satani (The Omen), The End, In The Shadows....

Ewa Farna, Dąbrowa Górnicza

No jako że ostatnio jestem leniwy czekałem aż ktoś odkopie ten temat, mając, że nie zapomne

Pewnego dnia przeglądając MySpace zauważyłem konkurs. Można było wygrać bilet na koncert Ewy Farny. Pomyślałem sobie, że wyśle tego maila, bo po pierwsze co mi szkodzi, po drugie miałbym blisko a po trzecie to czasami robię na prawdę dziwne rzeczy, bo taki niby młodzieżowy jestem

Jakie zdziwienie mnie wzięło pewnego dnia w szkole sprawdzając pocztę, gdy dowiedziałem się że wygrałem

Sama podróż była niestety niezwykle męcząca, śmiem twierdzić że do Torunia i Wrocławia na konwenty jechało mi się lepiej pociągiem niż do Dąbrowy Górniczej.. Cóż, może to przez dzień koncertu jakim była niedziela? Po przybyciu do Katowic udałem się na autobus, który zawiózł mnie pod sam Pałac Kultury Zagłębia Muszę przyznać, że miejsce bardzo przyjemne, ładne, duża sala, od razu mi się spodobało.

Sam koncert był.. taki strasznie młodzieżowy, chociaż podobało mi sie kilka momentów jak grali muzycy z zespołu. A sama muzyka? Cóż, wydawało mi się jakby niektóre piosenki, które nagrała będąc 13-14 latka były jakby troche pozmieniane, może dojrzalsze? Były także dwie nowe piosenki, w tym jedna zagrana po raz pierwszy. Przyjemnie się także słuchało samej Ewy, na prawdę ma mocny głos i potrafi z niego korzystać. Szkoda tylko, że koncert trwał godzinę, bo publiczność chciała więcej Potem było spotkanie z Ewą i oczywiście 12-latki się pchały

Tak sobie myślę, że fajnie byłoby gdyby Ewa Farna zagrała w mnie w Bielsku jakiś koncert na dniach miasta, bo ileż można chodzić ze znajomymi na koncerty Dody, Feela, Kombii co roku?

fajna

16tka R`bym

...

Oj, na prawdę musi być z Tobą ciężko...

niekoniecznie

jej piosenki... są cienkie ale może ma inne walory

Ja

walnę jakieś podsumowanko roku za miesiąc. Nie ma się co rozdrabniać.

Dobry to był rok koncertowo, nawet bardzo, ale i tak przyszły...

DEPECHE MODE, Miejska Arena Kultury i Sportu, Łódź, 10.02.2010

sweet jesus... nawet nie umiem wyrazić jak bardzo nie umiem się ich doczekać

Trochę

dawno temu (koniec maja) i aż mi wstyd że nie byłem na żadnym koncercie od tego czasu (nie licząc... Dody i Dżemu którzy grali w moim mieście za darmo, ale można to spokojnie olać) ale za to był czad - Coma.
Czy trzeba mówić coś więcej ? Kto był tego dnia na ROck May Festival w Skierniewicach ten wie. Coma za darmo. Nic dziwnego że bydła się zjechało tyle, z innych miast i wsi dookoła. Zresztą była nawet ekipa z Warszafki, hehe
Koncert pierwsza klasa, zagrali przekrojowo przez całą swoją historię, od demówek do Hipertrofii .... a nawet cover "Kto dogoni psa" rapera Mleko To oczywiście żart zespołu, nie trwający nawet 3 minut, trudno uznać to za pełnoprawny rarytas który trafi na jakąś składankę zespołu
Publiczność też dopisała, pogo mojego życia, TRZYKROTNE bisy, za każdym razem po dwie piosenki Publika odśpiewała bezbłędnie każdy song

A teraz się pochwalę, że byłem w samym środeczku tego szaleństwa, surfowałem na tłumie, wdałem się (nie z mojej winy) w bójkę z (pojeba**) ochroną, wbiłem na scenę, i nawet zamieniłem słówko z Roguckim Niestety, na ostatnich bisach zleciałem z tłumu, i pociachałem łapę na rozbitej butelce Na szczęście lewa ręka bo 2 dni później pisałem maturę Blizna niestety pozostała :/ Ale nie żąłuję, najlepszy koncert polskiej gwiazdy w moim życiu, hehe (ale to tylko dlatego że Sweet Noise przegapiłem jak miałem okazję, eeeh).

Najlepsza polewka z koncertu - znany skierniewicki żul wbił narąbany na maxa w ten tłum, i wbrew (?) własnej woli surfował na tłumie, a gdy kumpel zawiózł mnie na pogotowie z moją łapką... żulek już tam był pod kroplóweczką

Podsumowanie `09

1. VADER, Samael, Deicide, Katowice, MC
2. Hate, Zabrze CK Wiatrak
3. Frontside, Katowice, Cogituar
4. Hate, Bielsko-Biała, Rudeboy
5. VADER, Bielsko-biała, Rudeboy
6. limp bizkit, Nove Mesto
7. VADER, Lyski
8. VADER, Marduk, Lost Soul, Katowice, MC
9. Vader, Marduk, Zabrze, CK Wiatrak
10. Behemoth, Azarath, Hermh, Katowice, MC
11. Mayday Poland, Katowice, Spodek
12. Samael, Karków, Studio

Uff było tego trochę

:)

29.01.2010, czyli w zeszłą sobotę byłem w klubie Blue Note w Poznaniu na Nocy Fanów Metallicy.
Sama impreza byłaby mocno słaba, gdyby nie cover band ALCOHOLICA, który dał naprawdę niezłego czadu.
Tak jak nigdy nie widziałem żadnego powodu, żeby na jakimkolwiek koncercie wchodzić w pogo, tak na Alcoholice nie mogłem się powstrzymać ^^
Kolesie grali bardzo dobrze i mimo kilku pomyłek, które udało mi się wyłapać (perkusita mylił rytm w refrenie Battery, gitarzyście rzadko, ale jednak przy solówce pojedyncze dźwięki się myliły), to chyba wrażenia miałem porównywalne do niektórych koncertów bardziej znanych zespołów, które miałem na żywo okazję zobaczyć.

Każdemu fanowi Mety polecam ten zespół, a okazja na zaliczenie ich koncertu w Poznaniu nadarzy się o ile dobrze pamiętam jeszcze w lutym

strona zespołu: http://www.alcoholica.pl/

50 CENT

Ostatnio byłem na koncercie 50CENT w Angli z ciociom w wujkiem 50cent śpiewa HIP-HOP


50cent jest cool
Polecam wam jego piosenki mogę sprzedać jego płyty jak coś piszcie na GG

...

Twój post nie jest wart nawet 50 centów.

dlaczego

może z ciociom śpiewa HIP-HOP

ha ha ha

Lord Bart jesteś zbesztany na innych stronach

piękny

avatar. Cieszę się, że posłuchałeś mojej rady.

Tydzień temu zamiast Skierniewickiego Spotkania Fanów SW :D

W poprzednią sobotę wybierałem się z kumplem na spotkanie skierniewickich fanów SW. Jednak spotkanie zostało olane i zamiast tego postanowiliśmy iść do klubu Art De Grand, gdzie o 19tej koncert miały dać 2 zespoły - Enej i Lont. Koncert w ramach trasy "Wpuść Nowe".

Samo wyjście już napawało radością, bo po drodze uratowaliśmy żula Tzn spał na mrozie i się trząsł, więc zadzwoniliśmy po karetkę, tyle że jednak przyjechały psy i go zabrały Bóg chyba jednak istnieje, bo zostaliśmy wynagrodzeni, bo parę metrów dalej znaleźliśmy torebkę foliową z kilkoma piwami i ramą szlugów, pewnie tego samego żula

Na miejscu miła niespodzianka - wejściówka (dycha) nie obowiązywała jedynie na koncerty, a również na zostanie w klubie na party od 21 Ostatnim razem na koncercie w arcie musiałem płacić drugi raz, za pozostanie w klubie :/

Po godzinnym opóźnieniu na scenę wszedł Enej. Grali Reggae/ska. Zespół kojarzyłem z recenzji w Teraz Rocku sprzed paru miesięcy, sam nie wiem czemu ich zapamietałem Muzyka była niezła, choć raczej w domu tego nie słucham, to przez godzinę bawiłem się świetnie. Naprawdę zajebista interakcja z publiką.

Po godzinie na scenę wyszedł Lont. Grają oni hard rock, z elementami elektroniki. Było w sumie nieźle, ale jest pewnie "ale". Kto dobrał te zespoły na wspólną trasę ??? Lont na ODDZIELNYM koncercie by się obronił, ale nie PO Eneju. Otóż, wcześniej mieliśmy lekką atmosferę, bujające "ujarane" klimaty a potem ... no cóż lubię oba gatunki, ale dołujące, ciężkie "pierdolnięcie" jakie przyszło po Eneju wymęczyło połowę ludzi spod sceny. Naprawdę niedopasowano tych zespołów do siebie. Może gdyby Lont grał jako pierwszy, można by było popogować, a potem pobujać się do rytmów Enej, to miałoby to ręce i nogi, a tak ... Inną sprawą są wokaliści , ten z Eneja zachowywał się jak normalny koleżka, pośmiał się itp, a ten później był sztuczną podróbką Zacka z RATMU. Gadał w nadęty i sztuczny sposób o systemie itp, nawet próbował zarapować a`cappela. Ogólnie przed każdą piosenką ośmieszał się, swoimi gadkami.

Mimo to warto. Trasa wciąż trwa, więc jeśli zobaczycie u siebie w mieście plakaty "wpuść Nowe" to szykujcie dychę, bo warto

A zresztą http://www.wpuscnowe.pl/

Wishbone Ash + Jimmy Bowskill

Czas wreszcie powiedzieć o tym konecercie. Byłem na nim cały miesiąc temu, ale muszę powiedzieć. Lepiej późno niż wcale, nie?
Wishobne Ash to stary zespół. Ta trasa, podczas której zawitali do Warszawy, odbyła się z okazji ich 40-lecia. Tylko jeden członek z oryginalnego składu, pozostał w zespole do dziś. I muszę przyznać, że mimo iż ta muzyka jest dość stara, a wykonawcy jeszcze bardziej starzy z małymi wyjątkami, to jednak koncert był bardzo udany. Co by nie rzec - świetny. Ta muzyka porywała. Po prostu. Udało mi się podepchać pod samą scenę. Na początku tupałem nogą, potem dwoma, potem zacząłem machać głową, a potem przyłączyłem się do zbiorowego, podscenowego szału. To było świetne! Bardzo mi się podobało. Istnie cudowny koncert. Muzyka niezwykle czysta, bez żadnych fałszów, świetny wokal, cudne gitary i porywająca perkusja. W dodatku, udało mi się zdobyć autografy wszystkich członków zespołu + wspólne zdjęcia. No i jeszcze koszulka (Jedyny minus to chyba to, że strasznie mnie ciągnęło do kibla, bo nie poszedłem przed koncertem, a dodatkowo wypiłem z trzy duże soki pomarańczowe : P). Oceniam koncert na baaaardzo dobry. Świetna sprawa. Polecam zespół.

Może jeszcze kilka słów o supprocie. Też bardzo dobry band, Jimmy Bowskill się zwie. Dobra muzyka, ale od strony technicznej trochę wymiękli bo gruchało i piszczało im podczas koncertu dość namiętnie. Fajna muza, stylizowana na 70-te. Niezła rzecz. Kupiłem sobie koszulkę, bo mi się naprawdę spodobali.

Jednym słowem - było bardzo dobrze. Cały koncert, wraz z suporotem oceniam na 9/10. Polecam i rekomenduje. Świetna rzecz.

http://rockmetal.pl/galeria/wishbone.ash.jimmy.bowskill-warszawa.10.html
http://wishboneash.com/
http://jimmybowskill.com/

...

Ostatnio tj. w piątek 12 marca w Łodzi odbył się koncert niemieckiej grupy Rammstein. Fanem Rammstein jestem już od wielu lat, ale to był mój pierwszy koncert i muszę powiedzieć, że było MEGA! Czułem się trochę jak na sylwestra tylko, że to był marzec Wybuchy, płomienie, miotacze ognia... ahh... Uwielbiam takie rzeczy. Do tego mocna muzyka z jakiej słynie Rammstein i mamy koncert doskonały. Co mi się najbardziej podobało? Było tego baaaardzo dużo, od intra w którym członkowie zespołu przebijali się przez blaszaną ścianę, poprzez palącą się scenę, miotacze ognia na twarzach muzyków, śpiewanie do żarówki(), lanie płynnego metalu z 5 metrów, podpalenie "przypadkowego" gościa na scenie, rakiety nad płytą, wielkiego penisa strzelającego pianą, Flake`a w pontonie unoszącego się na rękach ludzi, aż do wielkich skrzydeł przyczepionych do pleców Tilla, z których także wylatywał ogień <33

Moja ocena jest subiektywna i jest to 10/10 i znak jakości. Pozdrawiam&Polecam każdemu <33

..

-Titus` Tommy Gunn w Bydgoszczy, wczoraj. Frekwencja żałosna, ale co tam: Titus = rock`n`roll!

acdc

koncert na bemowie a słychać na targówku... współczuję ludziom obecnym tamże...

Na Targówku?

To chyba coś przygłuchy jestem. Tylko koparka za oknem pracuje

Chociaż, może jakieś pojedyncze nutki

...

Wcale nie było tak głośno. Patrząc na te baterie głośników, spodziewałem się większego hałasu
BTW, koncert bardzo dobry. Zabrakło mi takich utworów jak Razor`s Edge czy Fire Your Guns, ale nawet się ich nie spodziewałem - setlista była niestety bardzo przewidywalna. Ale nie narzekam, tym bardziej, że uzyskałem miejsce tuż przy wybiegu, na który niekiedy wchodzili Brian Johnson i Angus.
Bilet=310 zł, wynajęcie busa razem z olsztyńską ekipą=60 zł na głowę, możliwość zobaczenia AC/DC na żywo=bezcenne

hehe

nie ma czego współczuć - koncert był świetny. Tylko ludzi za dużo. Pół godziny zajęło nam wyjście z lotniska, godzinę - wyjazd z parkingu

nie

no, chodziło mi tylko o nagłośnienie. Czasami źle ustawiona moc może zepsuć koncert.

Ale kurcze Shed... miałeś taką okazję będąc w Wawie - do kina pójść dobrego czy do teatru...

poszedłem

do CH Bemowo na Robin Hooda bo miałem parę godzin do koncertu. Niestetyż!, byłem niewyspany. W połowie zasnąłem

...

:* <3

Dawno Ale Przejdzie

Byłem Na Szczecin Rock Festival

Najlepszy Koncert Dał Limp Bizkit i Kaiser Chefs

A po za tym rex to nailepszy klon i obiwan

Chej Tusken Rider Jest Zły!

ac piorun dc bemowo

bylo pieknie

Ah

Wy to macie szczęście bo u was wszystkie koncerty prawie) najlepsze.Ile bym Dał żeby posłuchac AC DC

Koncert AC/DC

Też chętnie poszłabym na koncert AC/DC,ale jak zwykle najfajniejsze koncerty są na Bemowie,w Warszawie... :/ Szkoda. Super byłoby ich posłuchać i zobaczyć na żywo. Może nadarzy się jeszcze kiedyś okazja?

.

Poprzedni koncert AC/DC w Polsce był 2 1991, więc raczej zbytnio bym nie liczył... Ewentualnie zagranica (na Bemowo 2 dni temu zleciała się cała Europa Wschodnia- Polacy to nie była nawet połowa uczestników koncertu )

Re: .

Kacper napisał(a):
Poprzedni koncert AC/DC w Polsce był 2 1991, więc raczej zbytnio bym nie liczył... Ewentualnie zagranica (na Bemowo 2 dni temu zleciała się cała Europa Wschodnia- Polacy to nie była nawet połowa uczestników koncertu )
________
No,wiem Pewnie już u nas nie zagrają. No,ale tak jak piszesz- można pojechać do jakiegoś innego kraju na koncert. Zawsze zostaje to.

.

Kilka dni temu byłem na AC/DC w Bemowie.
Muszę powiedzieć, że było świetnie. Pogoda dopisała (tylko na Dżemie, który grał jako support lekko pokapało). AC/DC zagrało prawie wszystkie swoje najlepsze kawałki-Back in Black, T.N.T, Shoot to Thrill, Shock me all Night Long, Hell`s Bells...Efekty specjalne również były świetne, Angus... no, jak to Angus, nagłośnienie jak zwykle mistrzowskie... Ach, nie szkoda tej kasy, którą się wydało.

AC/DC

Ja też byłem i jak najbardziej podzielam zdanie kolegi xD Było świetnie! Gdyby przyjechali jeszcze raz też bym się wybrał. GEnialny koncert!!!

Witajcie ponownie, Coma, Strachy, Juwenalia, Białystok

Patrzę że sporo się zmieniło na Bastionie, nowych sporo. Pozdrawiam "starą", stałą ekipę zatem . . . do tematu, do tematu . ..

Na Juwenaliach w Białymstoku wystąpiły takie zespoły jak: Hurt, Strachy na Lachy, oraz jako gwiazda wieczoru, Coma. Z trzech wymienionych zespołów najbardziej cenię sobie Łódzką Comę, której jestem wiernym, oddanym fanem. Na Hurcie nie byłem, przyszedłem za to na końcówkę Strachów.

Zachowanie zespołu Strachy na Lachy, oceniam jako szczeniackie. Szczególnie Grabarz dał popis swojego temperamentu w pięknym "Ch** wam w . . ." wiadomo gdzie, już nie chce tu robić syfu, tylko oddać zachowanie Typa. Kolo bardzo działa mi na nerwy . . . dowiedziałem się że to było do organizatorów, ale co tam, zniechęciłem się strasznie do tego zespołu. Reaktywacja Pidżamy Porno na jeden koncert, to żal, zespół robił bardzo dobrą muzykę, ale może Panowie powinni pomyśleć o zmianie zawodu skoro denerwują ich okrzyki w stylu ,,grać, grać ku . . . ma . . " wiecie o co chodzi. Ja osobiście NIGDY tak nie krzyczałem i nie będę, bo to chamstwo, ale są różni ludzie, wiadomo . . . z ulgą przyjąłem koniec koncertu Strachów . . .

Dalej, Coma. Nie zachwyciła mnie osobiście, byłem na kilku koncertach, ten był najgorszy. Festiwale czy Juwenalia, to przypadkowi ludzie, przypadkowe emocje, przeważnie krótkie i słabe Sety pod publikę. Kontakt z publicznością nie powiem, dobry. Pomyłka Roguca w jednym z numerów? no cóż zdarza się najlepszym. Setlista? Pozostawiająca wiele do życzenia. Energia na scenie? Oprócz Roguckiego i Witosa(na początku) Panowie stali jakby im się spać chciało czy nie wiem co tam jeszcze . . . dlaczego tak się czepiłem? Bo znalazłem dowód, że na Juwenaliach/Festiwalach/czy nawet festynach można dać czadu . . . a mianowicie . . .

27.05.2010 w Białymstoku odbywały się obchody 20lecia wyborów do samorządu. Z tej oto okazji na Rynku Kościuszki wystąpiły zespoły: Raz Dwa Trzy, Oddział Zamknięty oraz Piersi.

Pierwszy z zespołów bardzo cenię, ale jego muzyka nie jest w moim typie i uważam ją za zbyt ambitną dla mnie.

Oddział zaś pokazał że jak się chce, to kurde można. I to bardzo dużo można. Byli wspaniali, energia wprost biła ze sceny. Publika bawiła się wybornie. Mimo iż nie znałem całej Setlisty, to bawiłem się doskonale na każdym bicie. Zespół Piersi? Cóż, po pierwsze uważam że Kukiz nie umie się określić . . . . na początku wychodzi z jakimś lajtem w stylu ,,miasto budzi się" a później grają jakąś a la punkową nawalankę. Dziwne, jakby chciał sobie zdobyć bardzo szeroką grupę fanów. Po drugie postanowiłem zapolować na autograf któregoś z Oddziału. Udało się ochrona wpuściła mnie za scenę i zdobyłem autograf wokalisty Czarka Strzeleckiego, przemiły kolo. Podpisał się pod moim tekstem pod tytułem "slash" powiedziałem że to moje wypociny, przeczytał, uśmiechnął się i dopisał P.S. "jesteś następcą Rock`N`Roll`a" bardzo miło było, piąteczka na koniec i jest spoko, a nie teksty w stylu "ch . . . . wam . . ." wiecie o co b.

Szanowni Bastionowicze, może ktoś chce odkupić ode mnie bilet na Metallice, kontakt gg 4202916, niestety z powodu sesji zaczynającej się u mnie 15 nie będę mógł być tam ale Mocą będę z Tymi co jadą, Ave

Night Rider

To już jakiś czas temu. Byłem na koncercie grupy Night Rider w warszawskim klubie Crank. Było bardzo fajnie, byłem już na paru koncertach tego zespołu i przyznam - przy innych wypada naprawdę dobrze ten koncert. Muza mocarna (jak zwykle u tego zespołu ;D), klub świetny, ciekawe oświetlenie... Jedynie jakieś małe problemy techniczne na początku, ale nie przeszkadzały one w słuchaniu muzyki. NR z łatwością uzbierał dość liczne pogo. No... Było bardzo fajnie.
A, i uwaga! Jeśli ktoś chce zobaczyć Night Ridera akcji mają jutro koncert w Warszawie. Info z ich stronki:
30-05-2010 - Ursynalia 2010 - Kampus SGGW - ul.Nowoursynowska 166 - godz.17.00
Niestety się nie wybiorę, no ale wszystkich zapraszam. Na pewno będzie świetnie.
Teraz linki do recenzji i oficjalnej strony NR:
http://www.rockhard.pl/main/service/nightrider/crank052010.html
http://www.nightrider.pl/

AC/DC, czyli Australijscy Szkoci Jak Zawsze Świetni, A Polska Sztywna Jak H...

Hell yeah... mój ukochany zespół znów w Polsce, po 19 latach przerwy . Napalony jak cholera, bilety kupione pare miesięcy temu i gitara... dosłownie .

Koncert był cudowny, grali fantastycznie. 65000 ludzi i 5 zwariowanych dziadków na scenie zrobiło swoje. Była fantastyczna oprawa wizualna, oczywiście nieśmiertelna lokomotywa na środku sceny, i różne, ekhm... rekwizyty podczas różnych piosenek w stylu armat (For Those About to Rock we Salute You), wielkiego dzwonu (Hells Bells! ) czy oczywiście Rosie (Whole Lotta Rosie). Że o podnoszonym wybiegu na którym szalał Angus czy ogromnych czapeczkach z daszkiem i rogami nad sceną nie wspomnę. Znakomite ujęcia z telebimów w trakcie i przed piosenkami. Operatorzy nie walili światłami po oczach, było idealnie. A sama gra... miód, miód i jeszcze raz miód. Do końca życia nie zapomnę solówki Angusa po Let There Be Rock, była absolutnie N-I-E-S-A-M-O-W-I-T-A. Tłum szalał, ja też . Granie na podnoszonej scenie... epickie, po prostu EPICKIE, to są rzeczy, których nie zapomnę do końca życia. A poza tym standardowe akcje... striptiz, kaczy chód i dzięki Bogu wszystko widziałem bo stałem w porównaniu z resztą bardzo blisko . Druga płyta, ale samiuśki jej początek. Brak mi słów, po prostu grali bosko, to jest kuffa prawdziwa muzyka.

Polacy. No żesz k***a. Ja rozumiem, że całkiem sporo starszych osób było, ale dlaczego ogromna większość to 100% sztywniacy, którzy powinni raczej iść do opery niż na koncert hard rockowych szaleńców. Nie było szans żeby kogoś do góry podnieść, a już na pewno nie tam gdzie początkowo stałem (szybiuuutko stamtąd uciekłem). Nie wiem czy mam rację, ale jak dla mnie, tak na logikę - jak idzie się na koncert i płaci z własnej woli nie mało, bo po 170 lub 310 złotych to chyba ten zespół się co najmniej lubi i trochę zna. Tymczasem ludzie na Juwenaliach, często przypadkowi, bo koncert są wtedy tanie lub za darmo, więc przychodzą wszyscy, nie znający piosenek czy nawet zepsołu potrafią lepiej się zachowywać. Dwa razy złapałem się za głowę, bo ujrzałem totalne dno (na Highway to Hell i For Those About to Rock We Salute You) ale fatalnych sytuacji ze strony publiczności było więcej. No rzeź po prostu pod tym względem. Z tego co wywnioskowałem z licznych skoków i rozglądania się byłem w jednej z najaktywniejszych (albo i najaktywniejszej, bo wątpię żeby daleko od sceny było lepiej) grup ludzi na tym koncercie, choć i tak podczas pogo widziałem masę oburzonych (młodych!) ludzi. SZTYWNO! Wokół mnie całkiem w porządku, ale to też za sprawą tylko ok. 15-20 osób.

Ale ogólnie koncert był fantastyczny, kto nie był, ale żal mu było pieniędzy - oj, teraz żałuj, żałuj...

WE SALUTE YOU!

Wogóle

to ja mam też takie jakieś dziwne wrażenie... jak miałem 15 lat i nie pogowałem na koncercie to czułem się jak idiota, bo wszyscy robili COKOLWIEK. Już mniejsza z pogo, ale np skakali itp... teraz mam 21 i zmieniło się totalnie. Skacząc czuję się jak idiota. Bo zawsze paru młodych (16-30 lat) pijanych metalowców skacze pod sceną (3-5), a wszyscy stoją i nic... a szczególnie nastolatkowie. Dziwne, jak w parę lat odbiór muzyki się zmienił...

Zresztą inna jeszcze rzecz, jeżeli ogląda się koncerty swoich ulubionych zespołów, sprzed 10 lat, a teraz. Ściągnąłem ostatnio koncert Limp Bizkit z 97 roku, oraz z woodstocku 99 i tam jest szał, totalne pogo, ręce do góry, wspólne śpiewanie... Już mniejsza z woodstockiem, bo to wiadomka, ale ten z 97 to był w jakimś tam klubiku. A widziałem jakiś z tego roku, ludzie stoją jak lamy, ewentualnie podnoszą jakieś małe plastikowe pierdoły, które się świecą... porażka ... (i to na pewno nie wina lat jakie zespół ma na karku, bo i młodzi jeszcze są, i energii dużo nie widać by utracili)

Uwierzcie mi...

...jeszcze gorzej jest grać dla takich ludzi

Masz zespół ?

Pochwal się

Sabaton...

... no, koncert we Wrocławiu był niesamowity. Ach, to 40:1 czy Cliffs of Gallipoli, nie wspominając już o nowej płycie i rewelacyjnym Uprising. Atmosfera była wspaniała, oby więcej takich koncertów...

A, no tak, zapomniałem.
Koncert odwołali. :|
Niech ginie.

Że co?

Czemu odwołali?!

...

``W związku z trwającym stanem zagrożenia powodziowego oraz nieustabilizowaną sytuacją pogodową organizatorzy, w porozumieniu ze służbami porządkowymi Wrocławia, podjęli decyzję o odwołaniu festiwalu wROCK for Freedom.``

może

przebranżowienie na "wROCK for Flood" by przeszło

Zapraszamy wszystkich fanów. Pontony i kajaki we własnym zakresie

gehehehehe

muszę ci powiedzieć że ostro się uśmiałem jak to odwołali

w ogóle cały fest fajnie się zapowiadał, dobre zespoły, dużo z nich nie widziałem jeszcze. Tak myślałem: wybrać się, czy nie?... w końcu stwierdziłem że olewam.

No ale na szczęście nie mam czego żałować. Good

Sonisphere 2010

Co tu dużo gadać... Mmmocarnie było! Metallica dała kopa. I ten klimat... Naprawdę świetny koncert. Jeden z lepszych koncertów Metallici na jakich byłem. Trudno to trochę opisywać, no. Niesamowite wrażenie na mnie zrobili. I dali `Stone Cold Crazy` na bis, argh (mój ulubiony utwór Queen obok "We Will Rock You"). Cudownie. Przyznam, że Rob skwitował wszystko znakomicie na samym końcu ("Zajebiście!" z tym zabawnym akcentem) . Dali czadu. Dowiedli, że nadal są w jak najlepszej formie. Oby więcej takich koncertów. Mam nadzieję, że wkrótce wrócą do Polski!

Horse the Band

Ojajebie.
01.07.2010 Poznań, Pod Minogą
Megaprzezajebiaszczy koncert grupy z Kalifornii grającej nintendocore, którą poznałem całkiem niedawno. Słuchając Horse the Band w internecie nie byłem pod jakimś ogromnym wrażeniem, ale jeśli chodzi o tę grupę na żywo - absolutnie miotą.
Rozwalił mnie wokalista - robił sobie jaja ze wszystkich, np. If you touch this keybord I`m gonna find your mother and give you so many ugly brothers and sisters... , albo dał w jednym utworze zaśpiewać refren komuś z widowni, powiedział Nice. I respect you, po czym zdjął kolesiowi portki xD
Koncert w pytę.
Polecam, Krzysztof Ibisz

Open`er

konkretnie piątek 02.07.2010. Gdynia. Mieszkam w Gdańsku, więc blisko. A festiwal... Wciąż jestem oszołomiony tym wszystkim, co tam się działo. To był mój pierwszy Open`er w życiu, więc z początku to wszystko było trochę przytłaczające. Ale było wspaniale - niesamowita atmosfera, mnóstwo wspaniałej muzyki, skakanie i darcie mordy na koncercie Massive Attack... Naprawdę super było. Trochę zdzierali - 20 zł za parking albo 21 za samą karkóweczkę, ale nie było źle. Ważne, że emocje niezapomniane. Ciekawa sprawa, że spośród tych tysięcy ludzi spotkałem mnóstwo znajomych osób, bez wcześniejszego umawiania się.

Ja chcę jeszcze raz!

Heinekena wspomnień

czas.
Openy to kiedyś była jedyna impreza muzyczna na stałe zarezerwowana w moim grafiku. Przegrywała tylko z piłką nożna i ew. naprawdę koniecznie innymi rzeczami.

Niestety... wszystko co dobre szybko się kończy. A przynajmniej mamy wrażenie, że za szybko. Od kiedy HOF stał się "modny", transmitowany i reklamowany w TV, kiedy telewizja śniadaniowa TVNu robi tam wjazdy, kiedy chce się pójść na kasiorę sprzedając 200% więcej wejściówek a miejsca jest tyle samo albo mniej, co rok większa drożyzna...

Nie chce mi się tam jeździć. Co ciekawe wszyscy znajomi, którzy pakowali kiedyś mandżur, kradli skądś duże bryki żeby jak najwięcej zapakować i upakować też nie jeżdżą. I po części z tego samego powodu.

Fakt, że niezłych muzyków trzymają na poziomie ale gdzieś uciekł ten klimat... a może nam się już nie chce ze zwykłego niechcenia?

Takie tam... wspominki.

pewnie

za jakieś 10 lat będę mówił to samo Smutne to, swoją drogą. Że z czasem tyle rzeczy traci swoją magię i klimat. Że pozostają tylko wspomnienia i żal, że "to już nie to".

Mark Knopfler

Na koncer Knopflera bilet trzymałem właściwie już od lutego, mimo, że koncert był wczoraj. Nie żałuję ani grosza wydanego na bilet. Mark poza kawałkami z solowych płyt (What It Is, Sailing To Philadelphia, Piper To The End <33333333333) zagrał też kilka kawałków Dire Straits, tj. Romeo And Juliet, Sulatns of Swing(<333333333), Brothers In Arms czy So Far Away(And here I am again in this great old town...). Główną wadą koncertu było to, że wrocławska Hala Stulecia nie przejmowała się szczególnie brakiem klimatyzacji, przez co ledwo można było tam przeżyć. Irytowali też ludzie, którzy, pomimo wcześniejszych próśb ze strony organizatorów, napieprzali fleszami... No, ale cóż, nie można mieć wszystkiego. W każdym razie, czekam na kolejny koncert, jeżeli nie będzie na drugim końcu Polski to chętnie się wybiorę.

A, i setlista koncertu: http://www.setlist.fm/setlist/mark-knopfler/2010/hala-stulecia-wroclaw-poland-7bd4022c.html

Monopol :P

Tjaaa... sam nie wierzę że na to poszedłem. Słowem wstępu - od 11 roku zycia słucham ciężkiej muzyki. Do polskiego rapu przekonałem się dużo później, za sprawą niesamowitej płyty WWO - Witam Was W Rzeczywistości. Była to tak naprawde solowa płyta Sokoła (Sokół i Jędker - obaj raperzy z WWO nagrali oddzielnie swoje płyty, z tym że nawzajem sporo się udzielili jeden u drugiego). Płyta zmiażdżyła mnie i nadal uważam (mimo tego co tworzy OSTR) że od 2005 roku w Polsce nie została nagrana lepsza płyta hip-hopowa. Była oldskulowa, i miała w sobie to coś, a kawałki miażdzą mnie jak niejeden kawałek z cięższego gatunku.

Niestety, WWO zawiesiło działalność, Sokół tworzy z Pono, to co tworzy (chyba każdy wie, o co mi biega - "Uderz w Puchara", "W aucie" itp ...). Jędker natomiast ogłosił szumnie, że zakłada Monopol, który miał być "muzycznym żartem", szumnie też zwanym "retro-rapem". No cóż, bałem się że na fali popularności "W Aucie" swego kolegi z zespołu, założy kapelę robiącą coś w tym stylu. Ale miałem jednak nadzieję, że nie. No cóż, teraz kiedy "Na melanżu" i "Lans" podbijają listy przebojów, widzę, że słusznie się bałem. Nic to jedna, Sokół bym dla mnie zawsze jaśniejszą, inteligentniejszą oraz bardziej utalentowaną stroną WWO, więc mam gdzieś co Jędker z siebie robi.

Jednak gdy dowiedziałem się, że Monopol zagra u mnie w mieście, w nowo otwartym klubie, od razu wiedziałem, że podbiję, chociażby zobaczyć legendę hip-hopu na scenie.

Iiiii było tragicznie. Cóż, tragicznie to mało powiedziane.

Po pierwsze, plakaty w mieście mówiły, że koncert będzie o 20. Na miejscu się okazało, że nie dotrą przed 24 :/ No przepraszam, może to i nie Warshafffka, ale miasto z 50 000 mieszkanców, paręnaście kilometrów od Wawy, to jednak nie remiza w Chałupnikach, gdzie na Boysów się czeka jak na zbawienie, nie ? Lekko poirytowani poszliśmy z kumplami do pizzeri i wróciliśmy przed 24, mimo wszystko zdecydowani by zobaczyć koncert.
Na scenę wyszli przed 1 w nocy :/ No cóż, mimo spóźnienia, tłum był wyraźnie ucieszony. Jędker pozdrowił od razu chłopaków, którzy jeszcze dzisiaj popołudniu byli na jakimś tam ich koncercie gdzie indziej Prawdziwi fani, nie ma co Ja tam jednak przrażony byłem, gdy zobaczyłem Jędkera w koszulce a`la "mam najfajniejszą furę na wsi" oraz z brylantyną na łbie ... Czy to dalej ten sam Jędker, który rapował :
Nie centrum zainteresowań w moich snach koleżko
Spokojne życie, mówisz i masz - bierz to
Masz drogie buty, brylantynę i koszulę Gucci
I Saint Laurant tobie w głowie zawrócił
W parku whisky minimum dwunastoletnie
Przy twojej furze, każda dziewucha blednie
czujesz się na czasie?
Zabieraj swe wartości i szoruj golasie

Chyba już nie... czego sam dał dowód. Najpierw chwalił swoją płytę i zachęcał do kupna, potem zagrali UWAGA : 5 (lol) piosenek ... a przepraszam 3 piosenki. Zagrali Na Melanżu, W Aucie (z jakiej paki?), Lans, a potem ... 2 razy "Na Melanżu" ale z innym bitem. Potem Jędker się delikatnie mówiąc wkurzył i zszedł ze sceny. Czemu się wkurzył ? A dla tego, że między piosenkami, połowa klubu (w tym wspomnieni wcześniej fani, którzy byli popołudniu na ich koncercie w-jakieś-tam-miejscowości darli się non-stop prosząc o to, by Jędker zarapował coś WWO. Ewentualnie ludzie pod sceną pokazywali mu dwie wiktorie ("lewa na górze" ) skandując "Damy Radę". Jędker systematycznie zlewał fanów WWO i ZIPów, raz jedynie mówiąc "Dacie radę ? To fajnie." (zaraz po tym zszedł ze sceny).

Cóż, popelina panie i panowie. 3 piosenki plus dwie powtórki, najsłabszy koncert w moim życiu, a byłem na wielu. Jędker zawiódł na całej linii, nie wierzę, że Monopol to "muzyczny żart". To maszynka do zbijania kasy, takie hip-hopolo, a Jędker stał się idealnym przykładem muzyka z tego gatunku. Nie ma to jak stać 5 metrów od legendy, której słucha się od lat i wyjść po 20 minutach, będąc zawiedzionym.

PS : Co prawda na facebooku napisano o zmianie godziny, no ale cóż... za późno.
PS 2 : Rozumiem, że zachowanie fanów wkurzyło Jędkera, ale wiedząc, że i tak 4/5 fanów HH to cymbały, powinien mieć w zanadrzu chociaż 1 kawałek WWO, by ich ukoić, taka jest prawda.
PS 3 : Jestem ciekaw czy WWO się reaktywuje ? Jeśli tak, i jeśli serio powrócą do starego przekazu, no to sorry, ale po "W Aucie" i "Na Melanżu" panowie Jędker i Sokół się jedynie ośmieszą, ponownie prawiąc morały i tępiąc lanserów.

Open Er

Karnet na cztery dni + karnet na pole namiotowe = Open Er. Trochę impreza kosztowała, ale jak najbardziej było warto.

Nie chcę się tutaj szerzej wypowiadać szerzej o kwestiach organizacyjnych, ale muszę pochwalić organizatorów za skomunikowanie terenu festiwalu z Gdynią - autobusów było multum, w godzinach szczytu faktycznie wyjeżdżały co pół(!) minuty i naprawdę było to perfekcyjnie zrealizowane. Także fantastycznym pomysłem było zorganizowanie specjalnych pociągów do Gdyni dla uczestników festiwalu, z internetową rejestracją miejscówek. Cóż, z Warszawy do Gdyni nie masz dojechać taniej niż za 37 złotych a oprócz miejscówka jest pewna, więc nie trzeba się mordować w tłoku i z bagażami... A i powrót był także o wiele spokojniejszy i wygodniejszy Szczególnie, że przedziały były 6-cio, a nie 8-mio osobowe.

Pięć dni na terenie pola namiotowego (które kosztowało tylko 40 złotych) okazało się nieco ciężkie do przeżycia, nawet nie tyle z problemami z kabinami prysznicowymi (a raczej kwestią bonów na nie... tutaj org dali ciała...), a ze względu na temperaturę. Z jednej strony wstawaliśmy codziennie o 8 rano, bowiem wtedy panował już tak skwar, że nie dało się wytrzymać - zostawała szybka pobudka, kolejka do prysznica i opuszczenie pola. Upał trwały cały dzień, ale w okolicach godziny 21 tempeatura błyskawicznie spadałą... i spadać nie przestawała. Czwartkowa i piątkowa noc były wprost przeraźliwie zimne - dość powiedzieć, że budziłem się w nocy z zimna, i kładłem się do śpiworu w bluzce i spodniach... Jak na cholernej pustyni - upalne dni, przeraźliwie mroźne noce... Jest ktoś w stanie wytłumaczyć, czemu tak do cholery było w Gdyni? Na szczęście w sobotnią i niedzielną noc temperatura nocą była już w miarę normalna. Choć i tak była to miara bardziej wczesno-majowa niż lipcowa...

Jak pisałem wyżej, z pola namiotowe ulatnialiśmy się w okolicach godziny 10, a wracaliśmy na 17 bądź 19 (zależnie od koncertów, które nas interesowały). Wybywało się do Gdyni (i raz do Spotu) abym tam spędzić czas, i coś zjeść na obiad - bowiem chyba musiałoby mnie powrąbać, aby jeść na terenie festiwalu, gdzie ceny były wzięte z kosmosu. Szczególnie pozdrawiam tutaj telepizzę, i jej pizzę o wielkość jednego normalnego kawała, sprzedawaną za 15 zeta (i ludzi, którzy ową pizzę kupowali)

A, no i Heineken wszędzie. Piłem, piłem, piłem. Efekt? Na pewno przez najbliższy rok po tego browara nie sięgnę, zbrzydnął mi po 4 dniach picia go

Ale przejdźmy do meritum, czyli do koncertów...

Czwartek
Zaczęliśmy od zespołu Biff, który w ostatniej chwili zastąpił na festiwalu jakąś angielską gwiazdeczkę - jaką, niepomne. Ale dobrze że zastąpił, bowiem spisał się naprawdę znakomicie i zapewnił sporą dawkę rozrywki. Zespół ma fantastyczną pod względem integracji z publicznością wokalistykę i za to wielki plus

Po tym trzeba było wrócić pod main stage, aby już zacząć się szykować do występu gwiazdy wieczoru. A jak już się tam znaleźliśmy, to trafiliśmy na koncert Ben Harper & The Relentless. I... nuda. Chłopaki mieli ze dwa niezłe kawałki, ale reszta - szkoda gadać. Przeciągane w nieskończoność i praktycznie identyczne. Naprawdę, ziało nudą, ale w pewnym momencie Harper zaprosił do wykonania jednego utworu Eddy`ego Veddera]/b]! TO zdecydowanie podniosło temperaturę

No i o 22 główny powód mego przyjazdu na festiwal, czyli Pearl Jam! Koncert był wprost niesamowity, niesamowicie uczucie zobaczyć ten legendarny zespół na scenie... Naprawdę ciężko to opisać... Zaczęli od Get some i Do the evolution, czym rozgrzali całą publikę do czerwoności. A potem były m. in. Black, Alive (przy którym się chyba najlepiej bawiłem) Jeremy, Fixer, Among the waves, The fixer... Another brick in the world i Rocking in the free world na zakończenie. Nie, opis nie ma sensu, tam trzeba było p prostu być. Vedder i jego kompani całkowicie rządzili. Na początku koncertu wokalista poprosił, aby na jego komendę wszyscy - w celu bezpieczeństwa - cofnęli się o trzy kroki w tył... i wszyscy to zrobili. Pomogło Jak się jeszcze kiedyś chłopaki zjawią w Polsce, postaram się także wybrać. Bo naprawdę, cholera, warto.

Piątek
Lao Che na głównej było... i się sprawdziło. Zaskakująco duża ilość osób pod sceną znało swoją drogą tekst Barykady - co mnie przyjemnie zaskoczyło... No i jak wiele gardeł krzyczy Niemcy (ciach) to się naprawdę człowiekowi juwenalia przypominają

Potem nieco przypadkiem trafiliśmy na Psio Crew, grające połączenie muzyki góralskiej z milionem innych gatunków i muszę rzecz, że raczej bym ich w domu nie słuchał, ale na żywo świetnie się z nimi bawiło.

Massive Attack rządzi. Pod względem muzycznym i wizualnym. Ech, usłyszeć na żywo Safe from harm... No i Carma coma na koniec. Cudo.

Na Empire of the sun byłem jakieś pół godziny. Tak kiczowatej charakteryzacji w życiu nie widziałem, ale przyznaję, miało to urok I to disco, które grają, przyznaję, potrafiło poderwać No i cieszę się, że załapałem się na We are the people. Wielki plus dla zdolności aktorskich wokalisty, bowiem doskonale widać było na jego twarzy wielkie emocje jak śpiewał... w pozytywnym znaczeniu

Jeszcze z ciekawości przeszedłem się na chwilę na Cypress Hill, przeczekałem z cztery kawałki i... Cóż, w ogóle mnie nie ruszyli. Może późnij było lepiej. Nie czekałem. Było zimno, a oni nie porwali.

Sobota
Czyli... Skunk Anansie. FENOMENALNY koncert, fenomenalny kontakt [bSkin
z publiką, wskoczyła im nawet na ręcę i stamtąd, "płynąc" śpiewała... Nie no, widać, że muzycy też się świetnie bawali znowu grając razem i całkowicie porwali wszystkich tam obecnych. Naprawdę genialny koncert. Początkowo planowałem urwać się na Reginę Spektor, ale koncert Skunk Anansie jednak skutecznie odciągnął mnie od tego pomysłu

No i to tyle jeśli chodzi o sobotę, bo byliśmy nieco zmęczeni, a i nie było żadnego interesujące koncertu dla nas... Dopiero Gorillza mocno po północy, ale nie chciało nam się tyle czekać na tym zimnie. Zanim jednak doszliśmy zdecydowaliśmy się opuścić festwial i wrócić do namiotu, słuchaliśmy jednym uchem Kasabian. Wrażenie pierwsze - mogliby grać do kotleta, bo taką muzykę prezentują. Dwa - ich wokalista śpiewa zdecydowanie lepiej w studio... Kiepski głos na koncerty.

Najbardziej rozchwytani artyści w Wielkiej Brytanii? Ciekawe, czy za rok ktoś będzie o nich pamiętał... Nawet kawałek Fire, który lubię, wyszedł przeciętnie przez mdły głos wokalisty...

Niedziela
The Hives, Dead Weather i Archive czyli kolejno - egocentryczni Skandynawowie (całkiem, całkiem im się koncert udał), Jack White i przyjaciele (koncert im się nawet bardzo udał ) i lekko rozczarowujący (przynajmniej mnie) Brytyjczycy. Archive ogólnie lubię, ale zmyłem się wcześniej z koncertu,gdyż grali kawałki ze swojej ostatniej płyty, które mnie w ogóle nie ruszały. Kings of speed i Bullets zagrali niestety dopiero, gdy sobie polazłem Again chyba w ogóle nie było

Ale nie ma tego złego, bo jak wracałem, to przystanąłem na chwilę na koncercie NASa i Damian Marleya, i zostałem nawet na parę utworów. I powiem szczerze, dawali radę.

Ogólnie wyjazd uważam za udany. A czy będę na OR za rok? To zależy - tak jak w tym roku - od wykonawców.

A ja

byłem na pierwszym dniu Open`er Festival na czadowym koncercie Pearl Jam

Converge+Kylesa+Gaza+Kvelertak

Kraków, Rotunda 08.08.2010
Mega epicki koncert czterech kapel, z których trzy są przezajebiste. O Converge i Kylesie pisałem już w temacie Fajny kawałek ostatnio słyszałem - część 3, zaś trzecią zajebistą kapelą okazał się norweski Kvelertak. Gaza nie zrobiła na mnie wrażenia, a jej koncert był wręcz nudny.
Imprezę otwierał koncert Kvelertaka, który zaskoczył mnie bardzo pozytywnie, gdyż byłem przygotowany na hardcore, a dostałem świetną mieszankę rock`n`rolla z punkiem i oldschoolowym metalem. Polecam: http://www.myspace.com/kvelertak
Przybyłem jednak głównie na Kylesę i tylko podczas ich koncertu bawiłem się napie*dalałem pod sceną. Udało mi się zrobić zdjęcia z gitarzystką, gitarzystą i basistą, oraz nabyć odjechany t-shirt. Są jeszcze bardziej zajebiści na żywo niż na nagraniach.
Być na Converge w środku piekła przy scenie, to pewna śmierć. Lała się krew, ludzi wychodzili z zębami w dłoniach... Rzeźnia. Cieszę się, że stałem sobie z tyłu i czekałem na dwa ulubione utwory, czyli Dark Horse i Axe To fall. Kapela wypadła zajebiście, tyle że słabo już wtedy słyszałem xD
Chciałbym, żeby więcej tego typu imprez organizowano w Polsce, z jeszcze fajniejszymi zespołami.

Męskie granie

Za jedyne 6 dyszek byłem w Monopolu... o sorki... w Wytwórni Wódek „Koneser”
Ząbkowska 27/31
Męskie granie

Waglewski, Maleńczuk, Abradab, Smolik, Emade, Fisz, Kim Nowak, WuWu, DJ Eprom...

I powiem tak - było za**kur**bi**e!!!
Trąbka Stańki na żywo - epic!
http://bi.gazeta.pl/im/4/8281/z8281194X,Meskie-Granie-w-Koneserze---Tomasz-Stanko.jpg


Jeśli ktoś kiedyś jeszcze będzie miał okazję niech idzie. Warto, nawet za większe pieniądze.
Rzekłem.

Eh

czemu zawsze najlepsze koncerty są w lutym, czerwcu albo w wakacje... czyli albo w sesję albo w wakacje. Gdybym był we Wrocku to bym się na to przeszedł, bo skład mega zacny - tak to z Wodzisławia najbliżej mi do Katowic, a wiadomo... tam to tylko jak się musi

niemniej zazdroszczę. Jedno z ciekawszych wydarzeń w polskiej muzyce w tym roku.

ech

rzucę ci

w twarz tym postem jeśli kiedyś gdzieś na forum będziesz kogoś pouczał o czytaniu ze zrozumieniem

Gdybym był we Wrocku to bym się na to przeszedł, bo skład mega zacny - tak to z Wodzisławia najbliżej mi do Katowic, a wiadomo... tam to tylko jak się musi

no cóż... może powinienem się do ciebie zacząć odnosić jak do Sellera?

ale

to właśnie było na musiku do tych Katowic

ale Katowice

ssą... niemożliwie

Na fajne koncerty się wybieram :P

W ciągu najbliższych dwóch miesięcy

- Niedługo jadę do Warszawy, do Fonobaru, na kocert Peji Ogólnie to mam go gdzieś, ale tanio, sporo znajomych jedzie, no a przede wszystkim gościem będzie wokalista Sweet Noise <3 Głównie dla niego tam jadę
- Strachy na Lachy i kilka innych zespołów zagra za darmo w moim mieście za friko (wogóle obrodziło koncertami u nas ostatnio strasznie w Skierniewicach, nawet Ray Wilson grał za free parę m-cy temu) w ramach festiwalu Muzyka ku Górze.
- Następnie w najfajniejszym jak dla mnie klubie w Skierniewicach niemal co tydzień polski punk rock : będą The Analogs, Farben Lehre i The Bill. Nieźle.
- Następnie festiwal chałturowy, czyli Skierniewickie Święto Kwiatów Nie jest źle, chociaż muza nie dla mnie. Rok temu była Doda, Video i coś tam, w tym Piasek i cośtam

a po tym wszystkim ... pam-pam-pararararam : LIMP BIZKIT W Warszawie, w Stodole, za niecałe 40 dni


Uffff... bęęęędzie grubo

Re: Na fajne koncerty się wybieram :P

Matek napisał(a):
Strachy na Lachy i kilka innych zespołów zagra za darmo w moim mieście za friko
________
Za friko za darmo.. Takie rzeczy to tylko w Erze

U nas tez Ray Wilson grał za darmo na początku wakacji bo prezydent miasta "zafundował" każdemu bilet, który kosztował 10zł, więc to tylko zależy od dobrej woli władz miasta czy tam wsi

No tak :P

Ja wiem, że artyści biorą hajsy, i jest to dla tego, że miasto buli Chodzi mi o to, że za friko, bo ludzie nic nie płacą indywidualnie

ja tez

Ja byłem na koncercie Firmy

Opisz

swoje wrażenia.

O.o

Seller Powinien iśc z tobą,On się pyta "masz jakis problem?"

Peja w Fonobarze, WWA

Lol, niedawno byłem na Monopolu, teraz właśnie wróciłem do domu, z Warszawy z koncertu Peji, co się ze mną dzieje ?

A tak serio - było MEGA. Pojechałem tak PRZEDE WSZYSTKIM dlatego, że jednym z gości był wokalista Sweet Noise I jako że mego ukochanego zespołu nie widziałem na żywo, to miałem szansę zobaczyć jego namiastkę ... i dla tych 15 min z Glacą na scenie było warto tam jechać.

A teraz najlepsze : czekamy na koncert, stoję przy barze z kumplami. Zlewamy totalnie jakiś support. Patrzę - na tarasie, gdzie wejście tylko dla VIPów, i wejścia pilnuje ochroniarz stoi właśnie Glaca ! Podbijam od razu do ochroniarza i proszę by mnie wpuścił po autograf tam. Ochroniarz na to, że nie ma opcji. Stoję smutny, no i teraz uwaga : z tarasu wychodzi Rychu Peja Przechodzi jak normalny koleś, niesie jakieś pudełko i przechodząc między mną a kumplem mówi "sorry chłopaki". A ja nic się nie zastanawiając "Ty, mógłbyś może poprosić ochroniarza, żeby mnie wpuścił, wziąłbym sobie od Glacy autograf ?" A Peja (który okazał się naprawdę spoko kolesiem) podbił ze mną, powiedział ochroniarzowi że mogę tam wbić i jeszcze sam zawołał do mnie Glacę Autograf walnął mi na płycie Peji ( płytkę z autografem Peji dostałem przy wejściu do baru, jak każdy kto kupił bilet w przedsprzedaży ). Glaca też okazał się niesamowicie spoko koleżką i powiedział mi, że jeszcze w tym roku wydaje płytę i rusza w trasę z My Riot a w przyszłym roku come back Sweet Noise

A co do samego koncertu - bydła multum, każdy pcha na chama pod scenę, ale ani ja, ani moi kumple nie daliśmy się wypchać z 1 rzędu, póki Peja nie zaprosi Glacy i nie dadzą koncertu No i na początku ze 2 godziny oglądałem Peję i jego gości dających koncertm który przyznam - był wporzo - ale to nie mój klimat. Za to gdy wyszedł Glaca - byłem w mega szoku że taka publika nadal go (i Sweet Noise) pamięta i tak dobrze odbiera ! Dostał największe brawa ze wszystkich gości ... zresztą zasłużenie. Na rozgrzewkę zagrali z Peją swoją najnowszą piosenkę - Pozwól Żyć. I nagle wystartowali z JEDEN TAKI DZIEŃ.... ALEŻ BYŁ SZAŁ !! I Peja i Glaca rzucili się w tłum i był niesamowity crowd-surfing jak na koncercie metalowym. Niestety, piosenka się skończyła w połowie, bo Peja się wywrócił i chyba mocno poobijał na butelce wody ... ale zaraz wstał i zaczęli od nowa, z jeszcze większą energią ! Było niesamowicie ! A po tym NAJWIĘKSZA NIESPODZIANKA WIECZORU - Glaca został na scenie na chwilę sam i zagrał PO RAZ PIERWSZY utwór który będzie promował debiutancka płytę MY RIOT ! Była to piosenka SEN i była po prostu mega ... słowa tego nie opiszą ... A gdy Glaca się zwinął, to ja i dwóch moich kumpli poszliśmy do baru, olewając resztę koncertu Rysia (4 osoba która z nami pojechała jest fanem Peji, więc został).

Cóż mogę powiedzieć ? Wejście z Peją jak z kumplem na backstage by pogadać z Glacą, dostać jego autograf, i usłyszeć jego premierowy utwór na scenie ... amajgad ... A jeżeli jakaś dziewczyna + jakiś kolo których nie znam, ale którym dałem maila, wyślą mi zdjęcia, to dodatkowo mam też foto z Glacą : (mieli cyfrówki, a mój tel nie ma flasha) Było mega ... a teraz czas spać

+

Oto linki do filmików z koncertu :
Pozwól mi Żyć + Jeden Taki Dzień : http://www.youtube.com/watch?v=bWXl5VQQlXs
Jeden Taki Dzień (po raz 2) : http://www.youtube.com/watch?v=I8LgYwYQXHU
Sen : - http://www.youtube.com/watch?v=G4r0aCPpFYQ

Tyle że o ile pierwsze 2 się nagrały nienajgorzej, to już SEN urwało po 30 sek. i jest koszmarne audio ... lol, a to debiut sceniczny My Riot, żaaaaaal -_-"

Podsumowanie `10

1. HATE, Bielsko-Biała, RudeBoy
2. Rotting Christ, Crionics, Lost Soul, Katowice, MC
3. VADER, Deicide, Marduk, Kraków, Studio
4. Slayer, Behemoth, Warszawa Bemowo
5. Decapitated, Hate, Christ Agony, Bielsko-Biała, RudeBoy
6. Rotting Christ, Bielsko-Biała, RudeBoy
7. Frontside, Katowice, MC
8. VADER, Gliwice, Rocka
9. Dimmu Borgir, Kraków, Kwadraty
10. Mayday Polska, Katowice, Spodek
11. Pogodno, Racibórz, Dybcówa

I to na tyle, chyba już nic nie dojdzie.

Najlepszy koncert tego sezonu to Dimmu w krakowie, rozpierdol na maxa . Potem Slayer i VADER (ten w tym roku po raz 16 i 17).

gol strzelony na wyjeździe

liczy się podwójnie

Byłem bardzo zły, że nie mogłem zrealizować wejściówek na Pasion De Buena Vista. Byłoby wspaniałe wspomnienie Buena Vista Social Club i ostatnich kubańskich wakacji... ale ***j. Gówno chodzi po ludziach.

Jednakże...

Zupełnym przypadkowym farciorem przyjaciółka stała się posiadaczką podwójnego zaproszenia na jeden z koncertów uświetniających 85-lecie Polskiego Radia.
Znaczit tak - wczoraj, w warszawskim Teatrze Polskim, w doborowych towarzystwie Prezydenta RP, Marszałka Senatu, przyszłego dyrektora TP a jednocześnie wielkiego aktora Andrzeja Seweryna i wielu innych znanych/nieznanych (i zastanawiająco jak związanych z PR) gości zasiadłem żeby... no właśnie.

Normalnie bym na to nie poszedł, ale... Sting. No i Caro Emerald, ale przede wszystkim Sting. Wpaść na 4 kawałki Gordona Matthew Sumnera... z rautem w tle?

Nie powiem - reszta nie był zła. Muzycznie Perfect, Maleńczuk czy Gawliński dali radę, świetne wykonanie `Wychowania` przez Muńka, prowadzenie `Niedźwiedzia` (szkoda, że nie było Wichury... jej głos - owned na wieki) w porządku, tylko ta Torbicka...

Ale finał nie zawiódł. Chociaż oprócz `Englishman in New York` nie było może "wielkich" hiciorów, ale i tak występ był gorący. Jednak to jest facet innego formatu i to da się poczuć. Bo zdawało mi się, że sala był lekko sztywna ale przy Gordonie szelki puściły

Tyle. Czasami spada na człowieka fajna sprawa i trzeba umieć ją wykorzystać he he he

Legends of Shaolin

Byłem. Widziałem. Jedno z marzeń spełnionych.

Fakt, że chciałbym ich odwiedzić na żywo, w murach klasztoru, ale i tak było zajebiście warto.

Popis możliwości wyćwiczenia swojego ciała to mało. W końcu znam dziewczyny które ustami potrafią... wiązać kokardkę
Ale to jak oni skupiają i wykorzystują energię, która przecież jest w środku i wokół każdego człowieka...

Warto było zabulić za bilety, nie żałuję i polecam każdemu kto będzie miał okazję.

Dżem

Byłem ostatnio . . . no dwa miechy temu na koncercie Dżemu. Plusy: Wspaniała, cudowna muzyka, taka prosto z serca, zresztą kto zna ten wie. Zabrakło mi może trochę "Cegły". Ogólnie mnóstwo pozytywnej energii. Wiadomo, to nie jest ten sam zespół, co dawniej. Ludzie mówią "eee bo Dżem to się na Ryśku skończył". Uważam, że to nie prawda. Maciek śpiewa bardzo dobrze. Minusy . . . na pewno cena biletu, 80 zł. Przesada jak diabli, nie ma co. Dalszym minusem była sala w jakiej odbył się koncert, a mianowicie kino Pokój w Białymstoku. Wiadomo, akustyka dobra, ale . . . masakrycznym dla mnie doznaniem było to, że ponad połowę koncertu ludzie siedzieli na dupach w tych durnych fotelach. Organizowanie koncertów "na siedząco" na pewno mija się z celem. Młodzież, bo trzon publiki stanowiła właśnie młodzież chodzi po to na koncerty, żeby skakać pod sceną, dobrze się bawić. Może nie wszyscy, mówię ogólnie, o większości. ave

Re: Dżem

Łotr122 napisał(a):
(...) cena biletu, 80 zł.
________
O kurka. W życiu bym tyle nie dał za odgrzewane kotlety w sali kinowej.
Osobiście jestem straasznie zmęczony Dżemem na żywo. Jakiś rok temu Dżem grał u mnie w mieście za darmo. I tak nie poszedłem. Nie mogę niestety znieść Balcara, który chce być bardziej Riedlowy, niż sam Riedel.
Ileż można?

Męskie granie 2011

Znaczy wybieram się.
http://www.meskiegranie.pl/koncerty/
I tak jak opisywałem trochę wyżej - polecam wszystkim fanom muzyki.
http://www.meskiegranie.pl/artysci/

Impreza, która pewnie zamieni się czasem w snobizm (jak nieszczęsny Open`er), ale póki co NAPRAWDĘ warto skorzystać.

MG2011

Szybka seta i śledzik na Pradze i lecimy. Zaczęło się o 17. Świetnym startem tego co lubię, czyli Nu Kidz On The Glock - DJ Eprom i Emade. Przez pół godziny zajebisty miks przeróżnych kawałków, w tym genialne wplecenie motywu Contry
Eprom popylał ze złotym Star Wars na t-s, a Emade... pełen podziw dla non-stop odruchu sierocego

Potem Cool Kids Of Death – mocne uderzenie. Nie moje klimaty, ale muza mocna, tyle czy warta aż tylu nagród i zapowiedzi?
Dalej Janusza Staszewski – syn Kazika. Dobrze, że dodali bo bym nie wiedział Zresztą wiedza na niewiele mi się przydała - klimaty reggae, ale teksty bardziej protestacyjne. Raczej średnie.
Lao Che - spazmy u niektórych, dla mnie ciekawe teksty, ale nic poza tym.

News o Ammy. Komentarz z tłumu też bym coś wciągnął


Leszek Możdżer – klasa sama dla siebie, w pewnym momencie obłożenie młoteczków chyba ręcznikiem - fajna patent. Zupełnie inne dźwięki fortepianu, a ludzie? Zasłuchani, ale i największe brawa.

Dalej Fisz i Emade z Tworzywem + Adam Pierończyk. Znowu moje klimaty, ale powoli dotarło do mnie, że nie będzie Stańki. Chyba coś źle przeczytałem na afiszach
Wybiła 20 i z braku trąbki zastanawiałem się czy nie opuścić lokalu dla Copa America, ale... zostałem.

Wstawać i pracować i mieć
Nie bardzo mogę, nie bardzo chcę

Lech Janerka, potem duet Waglewski – Wilczyński dla Ciechowskiego, Voo Voo i małe cudo, czyli Waglewski+Możdżer w duecie.

22. Koniec. Bez bisów, a szkoda.


Nie było Stańki. To dla mnie minus. Ale mam płyty z poprzedniego roku, więc plus. Plus większy, że pogoda dopisała. Minus mniejszo-większy, że byłem sam a na takich imprezach lepiej być z kimś. I jednak troszkę bardziej imo udało się Granie 2010.

Ale jeśli ktoś ma kasę i czas to polecam, bo taki miks muzyczny w pigule nie zdarza się często.


Wybieram się

Do Gdańska na Konwent Tatuażu. Impreza trwająca dwa dni, pierwszego gwiazdą będzie Sworn Enemy supportowany przez Death Before Dishonor - amerykański hard core, zaś drugiego dnia wystąpi najlepsza polska kapela street punkowa, the Analogs

Istny omen czyli The Prodigy w Kostrzynie nad Odrą

Tam trzeba było po prostu być

Co ten temat

taki zdechnięty ? :>>

Podsumowanie 2012 : nie licząc kilkudziesięciu kameralnych rockowych i punkowych koncertów odbywających się w Skierniewicach czy Łowiczu to udało mi się w tym roku zobaczyć kilka świetnych gwiazd.

Ursynalia : no tu się działo, i to nie tylko przez muzykę Na Slayerze się zawiodłem, My Riot, Limp Bizkit i Luxtorpedę widziałem po raz enty i akurat koncerty na dużych festiwalach chyba tym kapelom nie służą (mimo że i tak moc NIE-SA-MO-WI-TA). Na Limp Bizkit jednak widać było polskie buractwo, bo to co się działo pod sceną przeszło wszelkie granice. Jestem weteranem akcji spod scen na koncertach z ciężką muzyką, ale to co zobaczyłem tego wieczoru w Warszawie mnie po prostu obrzydziło - ludzie musieli być wynoszeni masowo ponad barierkami bo zrobiło się niebezpiecznie i w cholerę osób mdlało z braku powietrza i wycieńczenia. Modestep i In Flames zaskok in plus, bo niby obie kapele znam i umiarkowanie lubię, ale na żywo są mega. Szkoda tylko ze kumple mnie wyciągnęli na pociąg w trakcie ich koncertów i zobaczyłem może 6-7 utworów Widziałem jeszcze Tedego i bodajże Duże Pe ale nuda taka że zwinęliśmy się na obiad do knajpy. I to nie dlatego żebym hejtował hip hop 3 dnia już niestety mnie nie było, mimo że miałem karnet :/ A akcja którą odwaliłem na Limp Bizkit ... powiedzmy tylko że ochronę łatwo jest nabrać i po 3-4 piosenkach oglądałem niemal całą resztę koncertu wraz z dziennikarzami i ochroną medyczną - z boku sceny

A z Joruusem się spotkać nie udało

Orange Warsaw Festiwal czy też może nazwijmy po imieniu : Linkin Park Bo tak naprawdę to pojechałem tam tylko ze względu na kapelę którą kochałem w dzieciństwie. Może i nie jestem już takim wielkim fanem LP, ale zobaczyć ich na zywo było moim marzeniem odkąd miałem jakieś 12 lat, więc był to dość sentymentalny wypad. Pojechałem z kumplem który do Linkin Park ma podobny stosunek, a na miejscu spotkaliśmy się z Ogórem a następnie z Shedao. Koncert De La Soul olaliśmy na rzecz piwa/pizzy/szlugów aby naładować baterię przed koncertem - dlatego widzieliśmy tylko końcówkę. Garbage było niezłe, ale w zasadzie tworzyli tło pod wpychanie się pod scenę :> A sama gwiazda wieczoru, czyli Linkin Park ... Cóz powiem tak - zespół ten można kochać albo hejtować (no dobra, może komuś też totalnie zwisać ) ale jedenmu się nie da zaprzeczyć - zmienili swój wizeruek i styl. Dlatego, jeszcze w momencie kupowania biletu uznałem "szkoda że nie usłyszę tych piosenek które pokochałem jako młody smark, ale to jednak LP". Jakie było moje szczęście gdy zobaczyłem setlistę z Portugalii na parę dni przed koncertem w Warszawie - skończyła się promocja 4 płyty, nie zaczęła piątej, więc grali PRZEDE WSZYSTKIM starocie ! I to niektóre nie grane od lat ... Po prostu nie można było mieć większego farta na moim miejscu A koncert mega, publika i zespół bawili się świetnie, gitarzyści założyli sprezentowane im koszulki polskiej reprezentacji, Mike i Chester wylądowali na chwilę w tłumie - naprawdę, Stadion Legii tego wieczoru był najcudowniejszym miejscem w Warszawie

Impact Festival, czy też może znowu nazwijmy rzecz po imieniu - Red Hot Chilli Peppers No bo niby grał Kasabian (zwisa mi ta kapela - ale fakt faktem - średnio ich znam ...) a także kilka innych zespołów, ale to przede wszystkim na RHCP przyjechałem. Ceny biletów było dość mocne, tym bardziej jak się weźmie pod uwagę że jakimś tam mega fanem RHCP nie jestem (chociaż ich lubię i nawet mam teraz 4 albumy na telefonie ), ale zbiegły się z imieninami mojej kobiety, która jest fanką, więc no cóż, pomysł na prezent z głowy Nie żałuję oczywiście - koncert mega

A tego posta piszę siedząc na kacu pod kocem, bo dopiero odespałem koncert Pezeta w Stodole. Było naprawdę nieźle, mimo że brakowało mi czegoś. Ogólnie fanem HH nie jestem, ale mamy w Polsce kilku raperów których słucham od 10 albo i więcej lat i jestem na bieżąco z tym co tworzą - np z Pezetem i Sokołem - nawet gdy nie zawsze mi się to podoba. Akurat najnowsza płyta Pezeta i Sidneya Polaka jest hejtowana za nowoczesne brzmienia ... ale mnie się podoba Koncert było spoko, supporty które niewiele mi mówiły (jakieś kapele rockowe, raperzy) prezentowały się na scenie przeróżnie - od lipy do w sumie fajnych rzeczy. Sam Pezet (wspomagany na scenie przez swego brata oraz kapelę i DJ`ów) dał czadu, ale tak jak pisałem na początku - czegoś mi brakowało. Niby zarapował przekrojowo kawałki z całej swojej kariery, ale brakowało mi kilku ważnych utworów. Niemniej impreza udana.

O kilku pomniejszych koncertach nie wspomniałem albo zapomnialem Tak czy siak - dzisiaj ruszam na jakiś szwedzki punk rock do klubu w Skierniewicach. Kapela zwie się bodajże The Sensitives i podobno mają fajną cizię na wokalu Poza tym szykuje sie kilka koncertow które w zasadzie pierdzielę, ale jako że grają mi je niemal pod nosem i za śmieszny pieniądz to się przejdę : Lipaki, Burning Hearts, Maleo Reggae Rockers, Nutshell, The Cuts, I.O.Project, Raggafaya i koncert harytatywny skierniewickiego podziemia HH.

No to w zasadzie tyle najciekawszych rzeczy, ogólnie 2012 jak dotąd udany, jednak nie byłem na paru koncertach które chciałem zaliczyć A teraz byle do zimy i Enter Shikari w Proximie ! <3 <3 <3

+

Oczywiście miałem na myśli Lipali ... lol, to czy "Lipaki" czy "Giciaki" to zawyrokuje po zobaczeniu ich live xD A Enter Shikari to jednak już nie 2012 a 2013 :>

Jeden z najstraszniejszych ale i

najpiękniejszych momentów mego życia miał miejsce niecały miesiąc temu, w warszawskiej Proximie. Widać go na filmiku, akcja zaczyna się około 1;55

http://www.youtube.com/watch?v=8GpqHI9-lQo

Jeden z członków Enter Shikari postanowił posurfować na tłumie, skonczyło się upadkiem na mnie i stojącego koło mnie gościa ... a za chwilę przygniotło nas stado osób. Myślałem że mam złamaną nogę.

Ale warto było, koncert był tak niesamowicie intensywny że nawet nie mogę znaleźć słów by to opisać

łóód

Luxtorpeda na tegorocznym Woodtoscku. W sumie jedyny koncert na którym byłam w całości z przyczyn różnych tak jakoś wyszło
Co tu dużo mówić, coś pięknego. Najbardziej zapadło mi w pamięć zgaszenie świateł przed "Za wolność" plus światełka w ciemności. I żadne tam telefony jak to się teraz robi, tylko w większości stare dobre zapalniczki. Coś pięknego.

http://www.youtube.com/watch?v=BExCcb08XlI

Na żywo wyglądało to o niebo lepiej :>

Pozatym zapadł mi w pamięć jeszcze jeden koncert. A raczej fragment koncertu. Natalia Przybysz śpiewająca piosenki Janis Joplin w namiocie ASP w nocy. Zdążyłam tylko na kilka końcowych utworów i w zasadzie jedyne co pamiętam to kameralną ilość ludzi, przygaszone światła i "To love somebody" ze sceny. Magia.

Re: łóód

Udało Ci się ostatniego dnia zobaczyć My Riot ?

(((

Niestety nie. Zaspałam na zakończenie i My Riot :|

w S1 im. W. Lutosławskiego

Byłam wczoraj na koncercie Olgi i Natalii Pasiecznik oraz Wrocławskiej Orkiestry Barokowej. Bardzo fajnie, naprawdę. Olga jak zawsze piorunująco, ma niesamowity głos. Orkiestra grała na dawnych instrumentach, które w sumie mają słabą nośność jak na studio koncertowe S1, które jest naprawdę spore (grałam tam jakiś rok temu, rzeczywiście trzeba grać głośniej niż w innych salach, żeby było w ostatnich rzędach cokolwiek słychać). Po prostu sala niedobrana do możliwości instrumentów. Natalia grała na pianoforte przywiezionym bodajże z Wiednia. Też było słabo słychać.

Ale i tak owacje na stojąco!

Bon Dżowi

w Polsce. Podobno w Gdańsku. Ciekawe czy Ryczji wie

Jeśli jeszcze...

Jeśli jeszcze tu zagląda to pewnie nawet ci powie jakie sznurówki miał Bon Jovi czy inny Sambora

dedykowane Ryczjemu

3-Majówka

To właściwie 2 dni koncertowania, dlatego też troszkę szerzej się wypowiem. 3-Majówka to coroczna impreza odbywająca się we Wrocławiu na Wyspie Słodowej, na której występują różni artyści. Dominuje jednak muzyka rockowa. W tym roku niestety pogoda nie dopisała za bardzo, bo padał deszcz, ale atmosfera była i tak niesamowita.

Pierwszego dnia wystąpili następujący wykonawcy: Hunter, Power of Trinity, Coma, Brodka, Strachy Na Lachy oraz Kult. Najbardziej spodobały mi się występy zespołów: Hunter, Strachy Na Lachy oraz Kult. Huntera nigdy nie słuchałem, ale kawałki, które wtedy zagrali wywarły na mnie wrażenie i w najbliższym czasie zamierzam zapoznać się z ich twórczością. Co do Strachy Na Lachy - to nie jestem ich wiernym fanem (choć może wkrótce to się zmieni), ale znam sporo ich utworów i koncert również był udany. Natomiast Kult uwielbiam od małego, a ich występ na Majówce mogę uznać za jeden z najlepszych. Zagrali właściwie same klasyki. Nie było żadnego utworu, zagranego przez nich na Majówce, którego nie chciałbym usłyszeć. Po prostu coś świetnego. Poza tym śmieszna była wpadka, jak Kazik podczas utworu Kurwy Wędrowniczki zapomniał tekstu i zespół wykonał ten utwór dwa razy. W każdym razie - jestem zachwycony.
Co do pozostałych wykonawców, to byłem jedynie w całości na Comie. Niestety tu mam przykre wspomnienia, gdyż fani Comy zmasakrowali mi lewą stopę i musiałem korzystać z pomocy medycznej. Mimo to - bawiłem się dalej. Sam występ zespołu był niezły, ale przez agresywność fanów będę miał uraz do końca życia. Szkoda, bo rok temu na Majówce podczas Comy tak nie miałem. W przypadku Power Of Trinity - to wraz z towarzystwem przybyliśmy tylko na bisy, ale było dość fajnie. W przypadku Brodki - tam samo, tylko na bisy przyszliśmy. Zaskoczony byłem tym, jak wiernych fanów ma Brodka, i że została przyjęta dość entuzjastycznie.
Ogółem - pierwszy dzień tej imprezy był bardzo udany i byłem zadowolony.

A jak wyglądał drugi dzień? No niestety gorzej, bo było zimniej i jeszcze bardziej padało. Drugiego dnia wystąpili: Buldog, Luxtorpeda, Naczynia Połączone (grali tylko 20 min., bo dołączyli na ostatnią chwilę), Vavamuffin, Maria Peszek, Happysad oraz Dżem.
Najbardziej zależało mi na występie Luxtorpedy i wielka szkoda, że byli zaraz na samym początku. Grali strasznie krótko, stąd czuję niedosyt. Jednak nieźle się wyszalałem na ich koncercie i po ich występie kupiłem sobie ich koszulkę. Występ zespołu Buldog także mi się spodobał, chociaż nie "szalałem" tak, jak na innych zespołach. Po Majówce ciągle prześladował mnie utwór To Nie Jest Moja Ziemia. Grają podobnie do Kultu, stąd spodobał mi się ich występ i być może również zagłębię się w ich muzykę. Na Naczyniach Połączonych oraz Vavamuffin nie byłem, więc próżno mi się wypowiadać. Wraz ze swoim towarzystwem wróciliśmy na Marię Peszek i zaskoczyło mnie to, jak wszyscy świetnie się bawili podczas jej koncertu. Był w ogóle pewien ziomuś, który strasznie pozytywnie nakręcał ludzi do zabawy podczas jej koncertu. Nie przypuszczałem, że będzie tak fajnie. Happysad również ciekawy występ zagrali. Fanom się do tego stopnia spodobało, że zespół zagrał dwa razy bisy. No i pozostał Dżem, czyli coś na uspokojenie po cało(dwu)dniowym szaleństwie. Z Dżemu znam wprawdzie tylko klasyki, ale to właśnie sporo starych, znanych i lubianych utworów wtedy zagrano. Tym miłym akcentem zakończono Majówkę.

Podsumowując - pierwszy dzień był o niebo lepszy i byłem bardziej zadowolony z występu poszczególnych zespołów (nawet zranienie w lewą stopę jakoś potem mi nie przeszkadzało, gdy skorzystałem z pomocy medycznej). Mało tego, mimo deszczu pierwszego dnia było cieplej. Drugiego dnia było znacznie chłodniej. Nawet szalenie w pogo czy na fali podczas koncertów niewiele pomogło. Jednak nawet podczas ewentualnych mrozów można się cieszyć dobrą muzyką. Tegoroczną Majówkę uznaję za udaną, a za rok liczę, że będzie lepiej.

zapytanko

Chociaż zamieniłem Open`era na Męskie granie (z racji komerchy w którą zmieniła się ta zacna impreza) to pytam się czy ktoś planuje być 03.07 na BLUR?

odpowiadanko

Byłem. Pojechałem z kumplem, on został na całość, ja nie miałem kasy i raczej ochoty.

Czy Open`er faktycznie zmienił się z fajne, luźnej i bez ciśnień imprezy na lans-bans opaskowy i hipsterstwo? Nie wiem, ale jest inaczej niż pamiętam, może bardziej markowo/medialnie.

W każdym razie ludzie różni jednak. No ale do Blura. Na początku historia - z płytoteką tej formacji zderzyłem się dość późno, po pamiętnej FIFIE 98: Road to World Cup i mega-genialnemu Song2. Utwór z płyty Blur wydanej w 1997, więc mnie więcej od 98 zacząłem ich przesłuchiwać a wtedy nie było tak prosto, bo po prostu nie było YT, mp3 i tak dalej.
Trzeba się było naszukać, po znajomych, po królikach itd. Ogólnie rzecz biorąc przypasowały mi dźwięki i to wszystkie, mimo że formacja miała różne stadia grywalności.

Broń boże nie jestem specjalistą tego zespołu, gdybym miał wymienić ulubione kawałki to pewnie byłyby to standardy w postaci Songa, Country House, Tender czy Girls & Boys. Co by nie mówić nie jest to mój główny nurt muzyczny.

Ulubiona płyta? Szczerze? Blur: The Best Of z 2000 roku, krążek pierwszy. Ale to jest tak, że Song2 to jeden z magicznych dla mnie utworów i właściwie tylko po to tam pojechałem.

Znaczy nie po to żeby usłyszeć jeden utwór, ale żeby zobaczyć formację. No to sam koncert, z racji aury, światłami piękny. Muzyka w warstwie technicznej czasami szwankowała, a poza tym mnie jest ciężko przyzwyczaić się do koncertowych wykonań. Ale nie było źle.

Ogólnie godzina chyba spadła szybciutko, potem bisik i... stwierdzam, że było warto zwłaszcza iż S2 zakończyło imprezę.
Jedno co mnie wpieniło to jakieś totalne pogo i ludzie nieczujący rytmu. Nie wszystkie grane utwory wymagają, przepraszam, napierdalania o siebie i łokciami, dlatego też z całkiem niezłych miejsc przeszedłem trochę na bok, gdzie spokojniej było.

Kumpel został, zresztą (może całkiem słusznie) stwierdził, że ja dziadem jestem i już się na coś takiego nie nadaję. Może, ale dwie fajne dziewczyny, które również z boku poznałem i później robiliśmy małego afterka, stwierdziły że "młyn" przesadą, no a one przecież zapatrzone w Coxona i Albarna...


W każdym razie... zobaczyłem co miałem zobaczyć. Osobiście przedkładam obecnie Męskie Granie przez Opem (w tym roku kurde Fort Bema ale Możdżer + O.S.T.R., Soyka + Nosowska, Hey), chociaż też boję się żeby i ci ludzie artystycznie nie odpłynęli, ale może kiedyś jeszcze trafi się impreza po całości.


Może wtedy będę miał inny stosunek do obitych nerek i żeber

...

Cóż, nie byłem ostatnio na żadnym koncercie na żywo, ale miałem okazję zobaczyć film z koncertu Armina van Buurena - Armin van Buuren Only Mirage 2011.

Całkiem niezły, znałem gościa z dwóch, maksymalnie trzech utworów, ale koncert zrobił naprawdę dobre wrażenie. Być może była to zasługa oglądania w wersji HD w specjalnej sali audio-wizualnej, z doskonałym nagłośnieniem oraz widokiem z rzutnika na całą ścianę (chociaż to akurat nie pozwalało na odbiór pełnego fullHD), ale mimo to myślę że naprawdę był dobry.

Dla chętnych link, niestety nie do wersji HD... ---> http://www.youtube.com/watch?v=-wxS3tFe7jQ

Orange Warsaw Festival 2013 - czyli The Offspring

Impreza wprawdzie trwała dwa dni (25-26 maja), jednak byłem tylko drugiego dnia, ze względu na wielki powrót do Polski (po 12 latach) zespołu The Offspring. No ale po kolei. Tegoroczna edycja imprezy Orange Warsaw Festival miała miejsce na Stadionie Narodowym (a więc nie na Pepsi Arena, jak rok temu). Drugiego dnia wystąpili następujący wykonawcy w następujących godzinach:
- Lipali 17:00
- Cypress Hill 19:00
- The Offspring 21:00
- Fatboy Slim 23:00

I takie ułożenie line-upu mnie rozczarowało trochę. Tym bardziej, że na stronie festiwalu, gdy ogłoszono występ Offspring, to napisano: The Offspring będą gwiazdą drugiego dnia imprezy Orange Warsaw Festival - i nie powiecie mi, że nie odebralibyście tego jako informacji, że "Offspring są gwiazdą wieczoru"? No ale mówi się trudno, liczył się dla mnie fakt, że będę na koncercie jednego z moich ulubionych zespołów.

W kwestii organizacji, to trochę debilnie zaplanowano korzystanie z WC. Otóż - jeśli było się na płycie (jak ja) i chciało się pójść do WC, to przechodziło się przez trybuny, a potem trzeba było zrobić mega duże kółko, by na płytę wrócić. A dlaczego nie można było przejść przez trybuny z powrotem na płytę? Jakiś w tym problem? No i takie kółko chyba ze 3 razy musiałem robić - i tak dobrze, że w międzyczasie jeszcze nie zebrało się pod sceną sporo ludzi, inaczej byłby problem. Na plus wyszło to, że zniesiono zakaz pogo i crowd-surfingu, dzięki czemu można było szaleć na całego.

Przejdźmy zatem do występów. Z lekkim opóźnieniem imprezę zaczął zespół Lipali. I choć wokalista przyznał, że gra mu się fajnie, to jednak nie mógł oprzeć się wrażeniu, że granie na festiwalach jest trudne. Jak to zresztą powiedział w połowie występu: Lepiej jest grać w klubie, gdzie jesteśmy blisko siebie, pocimy się, ale mamy ze sobą kontakt. Coś w tym jest, gdyż kameralne w występy mają jednak pewien klimat. Występ Lipali był taki sobie ogólnie, bo widać było, że chcieli odegrać swoje, podziękować za występ i pójść na libację.

Około dwie godziny później na scenę weszli Cypress Hill. Tę Hip-Hopową formację oczywiście znam, jednak całej ich dyskografii - już nie. Znam jedynie pojedyncze utwory i to tylko ze słyszenia, głównie stare klasyki. I ku mojemu zdziwieniu ich występ obfitował właśnie w stare, klasyczne kawałki, do których nawet było małe pogo od czasu do czasu. Warto dodać, że oprócz Dj`a, który z gramofonów puszczał kawałki, na scenie akompaniował także pewien ziomek (nie pamiętam jego ksywy), który zapodawał rękoma (a czasami używając też pałeczek) pewien rytm na bębnach (podkreślam, że na bębnach, bo to nie była perkusja) - i nawet miał swoje symboliczne 5 min., czyli, że tak powiem "bęben-solo". Poza tym raperzy mieli bardzo dobry kontakt z publicznością - chcieli, aby publika dobrze się bawiła przy ich muzyce, mimo iż nie wszyscy przyjechali na ich występ. Zaskoczyło mnie nawet, że fanów Cypress Hill było dużo (co było słychać, gdy zespół już schodził ze sceny). Ogólnie - występ Cypress Hill wywarł na mnie wrażenie, mimo iż nie na nich najbardziej czekałem.

No i nadszedł czas na to, na co najbardziej czekałem, czyli The Offspring. Gdy organizatorzy imprezy zaczęli spuszczać na dół logo zespołu - atmosfera coraz bardziej narastała. Aż wreszcie weszli na scenę zaczynając od klasycznego utworu All I Want - no i zaczął się ogień. Zespół wprawdzie grał jakieś 70-kilka minut, ale dał niezły pokaz energii. W kwestii repertuaru - nie mam większych zastrzeżeń, gdyż zagrali same, dobre, znane od lat klasyki (wcisnąłbym gdzieś tylko Gotta Get Away, ale i tak było fajnie). Co ciekawe - podczas występu było nie tylko pogo i crowd-surfing (na które już w tym roku pozwolono), lecz także była ściana i tzw. Circle Pit (z czego jedno "kółko" sam zacząłem i inni się do mnie dołączyli). Nawet poleciałem na fali 2 razy (na bisach), jednak nie chciałem wylatywać za barierki, gdyż powrót na miejsce, gdzie się wcześniej było, nie byłby krótki (troszkę dziwnie zrobili barierki dzielące płytę od Golden Circle). Co jeszcze zasługuje na uwagę? Tradycyjny komentarz gitarzysty zespołu, Noodelsa, który ma zwyczaj w trakcie koncertu powiedzieć, że publika, dla której grają jest najbardziej seksowną, jaką kiedykolwiek widzieli. Reasumując - występ udany, nic dodać nic ująć. Niechaj Offspring wracają do Polski jak najszybciej, a przynajmniej szybciej niż za 12 lat. Na Fatboy Slim już nie zostałem (to nie moje klimaty), gdyż wraz z fanami, których poznałem przed rozpoczęciem imprezy poszliśmy na piwo i opiliśmy udany występ zespołu The Offspring. Muszę jednak przyznać, że chociaż Offspring nie byli gwiazdą wieczoru, to jednak panująca przed i w trakcie ich występu atmosfera sprawiła, jakby byli gwiazdą wieczoru. Po ich koncercie, jak wspomniałem, wraz z grupką fanów poszliśmy na kilka piw, a potem każdy już udał siew swoją stronę.
Występ zespołu The Offspring uważam, za naprawdę świetny i czekam na ich kolejny powrót do naszego kraju. Oby jak najszybciej i lepiej na innej imprezie niż Orange Warsaw Festival, a już najlepiej - niech to będzie kameralny występ.

magiczny i nastrojowy...

Piasek. Jaki piasek? Piaseczny

Ten krótki dialog zawsze mnie rozkłada. A piszę o tym, bo nie wiadomo z jakiej mańki dostałem podwójną wejściówkę na "Zimowe piosenki" w Kongresowej.

01.12, godz. 18, Kongresowa.

Jakież było moje zdziwienie, że ten człowiek żyje jeszcze. I że koncertuje? o0

Magia Świąt uchwycona w pięknych, chwytliwych melodiach...


Nie bardzo wiem co z tym zrobić

To ja sobie

podsumuję `13

1 WinterStorm: Hate, Decapitated, Frontside Kato MC luty
2 Deicide BiBi RudeBoy marzec
3 VADER Tychy Underground maj
4 ImpaktFest: R+, Slayer, Behemoth, Ghost W-wa czerwiec
5 MetalFest Cryptopsy, Satyricon, Azarath i cała reszta Jaworzno czerwiec
6 BAf 18 Behemoth, Hate, Marduk i wiele więcej Jaromer sierpień
7 30stka VADERA sierpień Olsztyn
8 Behemoth Kato MC listopad
9 Mardku Kato MC grudzień i ostatnia TAKA impera w tym roku

O.S.T.R. & Marco Polo oraz Sokół & Marysia Starosta

Dawno nic nie pisałem w tym temacie, a nie wiem, czy ktokolwiek coś wspominał o hip-hopowych koncertach. A skoro zaliczyłem ostatnio dwa naprawdę świetne rapowe koncerty, to postanowiłem co nieco opowiedzieć. Oba miały miejsce we Wrocławiu. Ostry & Marco Polo grali 20 marca w klubie Eter, a Sokół i Marysia 22 marca w klubie Alibi.

Zacznę od koncertu O.S.T.R. & Marco Polo. Prawdę powiedziawszy już na myśl o samym supporcie strasznie się cieszyłem. Bowiem wystąpił na nim raper i bitboxer - Zorak (znany miłośnikom polskiego rapu z ekipy Tabasko) wraz z Sariusem i resztą ekipy. Strasznie mnie to cieszyło, bo czekałem aż co nieco usłyszę z solowej płyty Zoraka pt. Świadomość, jak również wydanego niedawno Suplementu Świadomości, który można legalnie i za darmo pobrać ze strony wytwórni Asfalt Records. Oprócz utworów z wymienionych płyt pojawił się również rewelacyjny bitbox w wykonaniu Zoraka, który jak zwykle mnie zachwyca. Nie zabrakło również kilku kawałków z płyty ekipy Tabasko (jeśli dobrze pamiętam zagrali Zachłanność, Odcinamy prąd, Otwieramy myśli oraz Bawię się jak chcę). A Sarius i reszta ekipy, która towarzyszyła Zorakowi również pokazali na co ich stać. Co tu dużo mówić? To chyba najlepszy support, w jakim brałem udział. Przejdźmy zatem do głównej atrakcji. Koncert Ostrego i Marco Polo to był po prostu odlot! Oczywiście pojawiło się dużo utworów z ich wspólnej płyty pt. Kartagina (która w moim odczuciu jest niezła), ale nie zabrakło starych, dobrych klasyków rapera, jak np. Początek, A.B.C., Rap po godzinach, Kochana Polsko, a największym zaskoczeniem był dla mnie Ja i mój lolo, w którym Ostry trochę zapomniał tekstu i freestyle`ował. Pokaz freestyle oczywiście miał miejsce często i publika z uwagą wsłuchiwała się w to, jak sprawnie Ostry dobiera rymy i słowa. Poza muzyką nie zabrakło także przemówień rapera do publiczności o różnych sprawach. Ciekawych rzeczy można było dowiedzieć się o synu Ostrego, a właściwie synach (bo nie dawno urodził mu się drugi syn). Warto także wspomnieć o tym, że Marco Polo w ramach występu postanowił zaserwować dawkę świeżych bitów, prosto z Nowego Jorku, co również było czymś, czego publiczność się nie spodziewała. Po koncercie fani (w tym ja) cierpliwie czekali, aż Ostry i Marco Polo podpiszą im płytę Kartagina, którą każdy wziął ze sobą. Mi dodatkowo zależało także, żeby dorwać Zoraka, gdyż jego solową płytę - Świadomość - także miałem ze sobą i liczyłem na zdobycie autografu. I udało się. Zrobiłem sobie także z nim zdjęcie i trochę pogadałem o jego bitboxach. Ogólnie - świetny koncert i nawet sam Marco Polo jest pod wrażeniem tego, że w Polsce mają miejsce właśnie takie występy.

To teraz czas na Sokoła i Marysię Starostę. Niedawno zaczęli trasę koncertową promującą ich drugą wspólną płytę - Czarna Biała Magia. Sam byłem ciekaw, jak te utwory będą brzmiały na żywo, ale zanim się o tym przekonałem, to... wziąłem udział w przed-koncertowym spotkaniu z Sokołem i Marysią, które miało miejsce w rynku w PROSTO Shopie. Dobrze, że regularnie wchodzę na Facebooka, bo to dzięki niemu dowiedziałem się o tym spotkaniu, więc nie omieszkałem się wziąć ze sobą płyty i przyjść tam. Sokół z Marysią najpierw rozdawali autografy (można było wziąć ze sobą tyle płyt, ile udało się udźwignąć i niektórzy nawet mieli ze sobą całą dyskografię Sokoła). Dodatkowo w sklepie można było za darmo otrzymać plakat z koncertu. Poprosiłem więc Sokoła i Marysię o podpisy na płycie i plakacie. Potem fani robili sobie zdjęcia z artystami. Oczywiście nie mogłem przepuścić takiej okazji i też sobie zrobiłem pamiątkowe zdjęcie z Sokołem i Marysią. A potem można było chwilę porozmawiać z artystami. Korzystając z okazji spytałem się Sokoła jak doszło do jego współpracy z Dj`em Premierem. Postanowiłem też zapytać go, czy brak dodatkowego rapera w składzie koncertowym ma związek z tym, że na Czarnej Białej Magii nie ma gości. Sokół oczywiście udzielił mi obszernej odpowiedzi, a przy tym uchylił mi rąbka tajemnicy, jeśli chodzi o oprawę wizualną koncertu. Po krótkiej rozmowie wróciłem do domu, odniosłem rzeczy i ruszyłem na koncert. O supportach za wiele nie będę pisał, bo zwyczajnie nie znam, ale trzeba przyznać, że dobrze sobie poradzili i rozgrzali publikę przed koncertem. Koncert Sokoła i Marysii to była naprawdę czarna biała magia. Serio. Ktokolwiek myślał, że nowa płyta nadaje się tylko do słuchania w domu, zmieni zdanie jak usłyszy utwory z tej płyty na żywo. Repertuar koncertowy był bardzo bogaty. Z Czarnej Białej Magii oraz Czystej Brudnej Prawdy zagrali sporo utworów (mniej więcej po tyle samo z każdej), ale nie zabrakło pewnych klasyków WWO, np. Jeszcze będzie czas, Sen, Damy radę, Promienie, Gdy, a także Każdy ponad każdym. Dużym zaskoczeniem była także namiastka tego co wyszło spod szyldu Sokół feat. Pono. Trzeba przyznać, że Sokół z Marysią poradzili sobie, nie mając w składzie koncertowym dodatkowego rapera. Chcieli pokazać, że bez hypemana też sobie poradzą i sprostali temu. Wrażenie niesamowite, świetny kontakt z publicznością. Ponadto zauważyłem, że Marysia nieco bardziej się rozkręciła na koncertach niż przy okazji premiery pierwszej płyty z Sokołem. Wcześniej ograniczała się do śpiewania, a tym razem potrafiła trochę pobawić się z publicznością. Koncert trwał ponad 2 godziny i dostarczył dużej dawki pozytywnej energii.

Re: O.S.T.R. & Marco Polo oraz Sokół & Marysia Starosta

Sokół to jeden z niewielu polskich raperów których słucham (i jedyny którym się jaram i nie mogę się doczekać gdy zapowiada nowy album albo coś). Niestety nie było mi nigdy dane zobaczyć go na żywo (za to było mi dane zobaczyć Jędkera ... już jako Monopol --___-- epic fail).
Moi znajomi którzy widzieli Sokoła na żywo zawsze byli trochę zawiedzeni (nawet ci którzy są jego fanami) jego formą na żywo. Z tego co pamiętam mówili to w erze TPWC mniej więcej. Ciekawe czy po prostu inaczej go odebrali niż zrobiłeś to ty, czy też Sokół zmienił się wykonując live ?

Mam nadzieję że sam kiedyś skoczę na jego koncert, może wkrótce mi się uda !

Re: O.S.T.R. & Marco Polo oraz Sokół & Marysia Starosta

Obok Ostrego to właśnie Sokoła uważam za jednego z najlepszych polskich raperów. Co do Jędkera i jego Monopolu, to w ogóle jest to porażka. A wszystko przez to, że Sokół z Ponem wydali W aucie i Jędker postanowił pójść w tę stronę. Za bardzo się przejął, a przecież Sokół i Pono zrobili to dla jaj. Co do formy Sokoła - cóż, ja tam nie mam zastrzeżeń, jeśli chodzi o Wojtka. Zdarza mu się jednak zapomnieć tekstów. Jak grali utwór W sercu, to Wojtkowi trochę się zapomniało.
Wspomniałeś o TPWC. Byłem na jednym ich koncercie. Jakoś na początku 2009 roku. I też było fajnie, ale to nieco inna bajka niż Sokół z Marysią. Myślę, że nie ma co porównywać Sokoła w TPWC i z Marysią. Ale za to fajnie by było, gdyby Sokół do składu koncertowego zaprosił Pono - to byłoby spełnienie marzeń. Jak rozmawiałem z Sokołem, to mówił mi, że jest szansa, że w 2015 roku do trasy koncertowej dołączy jakiś raper, a na razie - chce tylko wraz z Marysią (no i Dj`em Steezem) występować, by zobaczyć na co ich stać.

No i polecam pójść na jakikolwiek koncert Sokoła. Warto.

trochę

nie jestem w temacie obecnie but who da fak is Marysia Starosta? o0

Re: trochę

Lord Bart napisał:
nie jestem w temacie obecnie but who da fak is Marysia Starosta? o0
-----------------------

Piosenkarka która jest jednocześnie partnerką zawodową i życiową Sokoła. Wydała swoją debiutancką płytę solową kilka lat temu, obecnie nagrała dwie z Sokołem.

https://www.youtube.com/watch?v=m_JDSwYwIac&hd=1

ah

jakoś nigdy nie interesowały mnie dupy raperów. I grajków w ogóle. Ale każdy śpiewać może...

Re: O.S.T.R. & Marco Polo oraz Sokół & Marysia Starosta

Matek napisał:


Mam nadzieję że sam kiedyś skoczę na jego koncert, może wkrótce mi się uda !

-----------------------

5 kwietnia, Fabryka Trzciny, WWA, wjazd 35zł

Chyba się przejdę

V Memoriał Kamili Skolimowskiej

To nie koncert, ale raz że nie ma gdzie napisać, dwa że koncertowo jednak było, w pewnym tego słowa znaczeniu.

Powiem tak - memoriał memoriałem godnym, ale i tak poszedłem na Bolta. Nie wiem jak reszta towarzystwa, chociaż pewnie duże imprezy na takim stadionie w stolicy zawsze powinny zapełniać obiekt. A odnośnie jego samego to... może kiedyś uważałem, że jaki jest taki jest, ale jest ok.
Dzisiaj stwierdzam, że brak infrastruktury lekkoatletycznej, na czymś co nazywa się Narodowy - to paskudny i obrzydliwy strzał stopę. Nie dość, że na SN i tak nie da się zrobić finału LM to większych imprez lekkoatletycznych też nie.


Nie żebym był fanem tej dyscypliny. Powiedzmy sobie, że w TV to wygląda lepiej. Albo nie, w TV wszystko inaczej nie mniej eeee lekkoatletyka ma parę dyscyplin, które wyglądają tak że nie bardzo chce się je oglądać
Dobra - biegi przez płotki czy 100 metrów to też jest jak F1. Wyczekujesz tego jednego bolidu, sruu, przejechał, ok jedzie reszta, sru sru sru, siedzisz i czekasz.
Ale to nie zmienia faktu, że Narodowy obiekt powinien być przystosowany do wszystkiego. Ostatecznie jest zrobiony po polskiemu.


Nie mniej wczorajszą wizytę mogę opisać krótko - pół tauzena zeszło w 9.98 sekundy. Nie wiem czy można szybciej pozbyć się gotówki. Kasyno? Ruletka w ostatniej chwili?
Taka prawda, że o ile ciepłe wspomnienie o Kamili mam, to bez Bolta na SN bym się nie wybrał. Fanem lekkoatletyki nie jestem, jak wspominałem, bo są to jednak (dla kibica na trybunie) dość specyficzne zawody.

Jasne - lista zawodnicza wypełniona był niezłymi nazwiskami, Fajdek, Włodarczyk czy Majewski, pod koniec imprezy faktycznie mogą rozkręcić klimat. Nie mniej ileś godzin siedzenia i patrzenia jak ktoś skacze, biegnie, rzuca, przerywane muzyką, ciszą, spikerem - mnie to jest ciężko opisać, ale gdyby nie to, że poszedłem z towarzystwem to samemu po prostu umarłbym z nudów.
Nie jestem w stanie zrozumieć ludzi na meczu piłki czy kosza, którzy zamiast na boisko/parkiet gapią się w smartfony czy inny uzależniający badziew. Albo jak z Atletico ostatnio - nie gapię się na grę tylko dzwonię po rodzinie, że lata przede mną Simeone. Jest to jakieś przeżycie, ale w lidze angielskiej siedziałeś obok SAFa albo siedzisz obok Mourinho. Ale to nie muzeum żywych figur tylko impreza tam niżej.


Naprawdę gdybym nie miał z kim pogadać to... byłoby ciężko.
Poza tym frajerem jestem, bo na Bolta, od 2 miesięcy chyba jak potwierdził, czekałem ale oczywiście aparatu nie wziąłem. Gdyby nie wyżej hejtowany smartfon mojej współtowarzyszki to dzisiaj fotki i filmy z biegiem bym sobie tylko odtwarzał na YT. Swoją drogą też relacja tvpsport.online dodawała pewnej pikanterii tej wizycie, bo naprawdę - nie wiem jak reszta, ja bym się wynudził.

A tak 9.98 + dekoracja + hmv-wjazd - nie ma co Usain Bolt robi show jak mało kto. Chociaż to tylko duży biegacz, sadzący większe susy niż reszta. Jak to wygląda na żywo? Dziwnie
10 sekunda, przebiegli i koniec. Nie zauważyłem nawet powtórki na telebimie, jeśli była Oczywiście Jamajska Błyskawica biorąca wszystkich przewagą robi wrażenie, ale... nie wiem czy kiedyś jeszcze zdecyduję się na lekkoatletykę.


Oczywiście Bolt spełnił moje oczekiwania, niektórzy mówią że rekord Polski Fajdka w młocie to lepsze niż 100 metrów - może, nie chcę się tutaj wdawać w dyskusje na temat polskiego sportu, rekordów i tak dalej. Machał chłopak daleko, jak najlepiej mu życzę, ale imprezę ku pamięci otwierał i zamykał Usain Bolt.
Tyle.
Może trochę drogo, ale jakoś muszę ponarzekać Nie wiem dlaczego...

VII Memoriał

gwoli odświeżenia.

Napiszę tylko tyle - 82,98.
Warto było wstać wcześniej żeby to zobaczyć. Piękna pogoda, lansik...

Cieszę się jednak, że zbudowali taki stadion. Otworzyli go w styczniu 2012. Dzisiaj mamy sierpień 2016. Po ponad 4 latach byłem tam trzykrotnie. Względnie 4x licząc Targi Książki, ale chyba jednak taki obiekt powinien być użytkowany co tydzień.

Skoro Totki mogą teraz grać na Wembley...

Podsumowanie 2014

1 Morowe, marzec, Kato, Gugalander
2 Thy Diseas, kwiecień, Gliwice, Rocka
3 Possessed, lipiec, Wava, Progresja
4 Cryptopsy, wrzesień, Wava, Progresja
5 VADER, Vesania, wrzesień, BiBi, RudeBoy
6 VADER (27x live ), Vesania, Zabrze, Wiatrak
7 Behemoth, październik, Kato, MC
8 Mayday, listopad, Kato, Spodek
9 Morbid Angel, listopad, Kato, MC
10 Deicide, grudzień, Kato, MC

Re: Podsumowanie 2014

JORUUS napisał:

5 VADER, Vesania, wrzesień, BiBi, RudeBoy
6 VADER (27x live ), Vesania, Zabrze, Wiatrak


-----------------------

W sensie że dzięki tym wymienionym koncertom, zobaczyłeś ich już 27 raz live (w życiu), czy w samym 2014 byłeś na nich 27 razy? :v

Re: Podsumowanie 2014

W swoim życiu 27x . A w ciągu roku to max 5x byłem ale nie pamiętam czy był to 2008 czy 2012 czy inny

Ale w tym roku pewnie będzie więcej i więcej \..X../

.

Już myślałem że jesteś psychofanem i całą trasę za nimi ganiałeś

Re: .

A wiesz że chciałbym tak zrobić. Do tej pory chyba max 3 koncerty w jednej trasie zrobiłem (4 licząc Blitzkrieg? cz1 i cz2 jako całość).

Ostatnio policzyłem bilety z koncertów i festiwali metalowych (te które mam w domu) i wyszło 75 sztuk jak na 12 lat aktywności całkiem ok

Enter Shikari, Sólstafir

W porównaniu z 2012 i 2013 w ktorych widziałem jakiś kwadrybiliard osiemstet pisiot koncertów, w tym roku słabo.

Z ciekawszych tej jesieni tylko :

Enter Shikari w Progresji. Mój drugi (i na pewno nie ostatni) koncert ES w moim życiu. Kto wie, możliwe że to będzie jedyna kapela której show będę chciał zaliczyć przy każdej możliwej okazji. To co się działo, było po prostu obłędne. Wytrzymałem w pierwszym rzędzie od początku do końca, ale to nie ma znaczenia bo jakąś 1/3 koncertu zespół spędził grając wśród publiki B}

https://www.youtube.com/watch?v=hMF2IlaDOSA&spfreload=10

Proxima, Sólstafir. Niby wiedziałem co to, niby coś tam słyszałem, ale szczerze mówiąc pojechałem w ciemno. Ot, grupa znajomych jechała i spontanicznie ruszyłem z nimi. Niemniej nawet warto było, przez moment zatopiłem się w myślach jak na koncercie jazzowym. Chociaż to może przez whisky.

https://www.youtube.com/watch?v=1R5RYabTbhE&spfreload=10

fajny koncert widziałem

wstaje sobie dzisiaj rano lecę po kanałach, a tam co koncert muzyki Johna Williamsa z Los Angeles co prawda nie pod jego dyrygenturą, ale sam Williams siedział na sali i na sam koniec sam poprowadził orkiestrę do ostatniego utworu, mianowicie marszu imperium.
Bardzo fajny był ten koncert taki niespodziankowy Gwiezdno-Wojenny motyw w te święta

Re: fajny koncert widziałem

Też sobie oglądnąłem. Fajnie było posłuchać Williamsa ale koncert miał jedną wadę. Mianowicie był za krótki

O, Bart fajny temat reaktywował

Skoro już jest, to się pochwalę, że byłem w sobotę na zajebistym koncercie Rammsteina we Wrocławiu - i jest to najlepszy koncert, na jakim byłem i kapitalna zabawa, kogo nie było niech żałuje!

Zaraz pewnie skasują z YouTube`a, ale póki jeszcze nagranie koncertu jest, to wrzucam:
https://www.youtube.com/watch?v=_MralhdBTZ4

Re: O, Bart fajny temat reaktywował

no i co się nie chwaliłeś wcześniej? też byłem. Świetny koncert - zarówno R+ i LB

Re: O, Bart fajny temat reaktywował

Chwalę się teraz A miałeś miejscówkę na płycie, czy na trybunach? Ja na płycie, dzięki czemu w czasie odegrania "Amerika" razem z innymi zostałem ładnie zasypany "amerykańskimi" konfetti A słyszałem, że na trybuny podobno niewiele z tego doleciało.

Re: O, Bart fajny temat reaktywował

Ano jo, niewiele miałem trybuny, po lewej od sceny

Re: O, Bart fajny temat reaktywował

Limp Bizkit <3

DJ gra z nimi czy się popsztykali ?

Re: O, Bart fajny temat reaktywował

Nie gra, nie ma go w zespole nawet już

Podsumowanie 2015

1 Rotting Christ 29.05 Progresja Wava
2 BAf 08.08 Jaromer
3 MassiveFest: Furia, Suffocation, Nile, VADER Marduk 29.08 Progresja Wava
4 Samael 28.11 Progresja Wava
5 13.12 Mgła Rotunda Kraków

/../

michał szpak

byłam na Michale SZaopku i było super

David z Getta

hue hue hue kupiłem bilety, 27.01, Kraków, jedyna taka chyba szansa. Obym był zdrowy i poczuł te rytmy jak kiedyś na Hajnekenach czy Męskim Graniu.

Ktoś się z B wybiera?

Podsumowanie 2017

Winter Sun symphonic virtuoso metal
Master`s Hammer okult black 2x
The Dillinger Escape Plan mathcore
Overkill thrash metal
Batushka black metal
Wolves In The Throne Room atmospheric black metal
Boris alternative
Haiku Funeral psy industrial drone
Arrm dreamy ambient 2x
Nervosa thrash metal
Cryptopsy technical death metal
Samael electro metal
Nile death metal
Emperor black metal
Opeth Progressive
Suffocation death metal
Rotting Christ black metal
Ulcerate post death metal
The Crown melodic death / thrash
Possessed death / thrash
Carcass grindcore / death metal
Clawfinger rap metal
Electric Wizard drugs, sex, every sort of filth
Einherjer viking metal
Human Larve electroambient death
Infacted Rain nu metal
Decapitated death metal
Incantation unholy rotten death metal
Aghiatrias dark post industrial ambient
Furia alternative black metal 2x
Amorphis alternative metal
Mayhem black metal
Malignat Tumour rock`n`roll
Mgła black metal 2x
Behemoth blacked death metal
Thaw ambient noise black metal

Re: Podsumowanie 2017

napisałbyś pan coś, co polecasz, co ujnia!

Re: Podsumowanie 2017

Winter Sun OK
Master`s Hammer Totalnie nie mój klimat, to taki czeski KAT, w sensie że znany w Czechch i po czesku porykujący, bo klimat całkiem inny. Taki 100% czeski metal.
The Dillinger Escape Plan mathcore to był ich pożegnalny gig, jak kto lubi core to polecam
Overkill thrash metal OK
Batushka black metal Polecam, niezła liturgia na żywo. Ta teatralność, wręcz uduchowiona - w pewnym sensie. Polska kapela.
Wolves In The Throne Room atmospheric black metal Polecam. Kawał dobrego atmo
Boris alternative Polecam
Haiku Funeral psy industrial drone Na żywo miazga
Arrm dreamy ambient 2x Polska grupa. Polecam.
Nervosa thrash metal Dziewczyny piękne, a muzyka piekielna o 11:00 zebrały tłum pod sceną. Miazga. Polecam !! <3
Cryptopsy technical death metal 100% BRUTALITY
Samael electro metal Coś ostatnio chyba spadek formy, o ile z CD nie każdemu się musi podobać, o tylę lajw potrafią porwać tłum ! Klasyk!
Nile death metal Klasyka deathu
Emperor black metal A to mnie mocno zawiodło. Bardzo chciałem zobaczyć lajw, chyba odcinanie kuponów od tego co było, może dobrze że już tylko koncertują.
Opeth Progressive Polecam
Suffocation death metal Klasyk
Rotting Christ black metal Ściana deszczu, 1 w nocy, zimno, a pod sceną kocioł. Rozjebali !!
Ulcerate post death metal OK
The Crown melodic death / thrash nie mam zdania
Possessed death / thrash Polecam, od tego wystartował Death Metal i szacun dla gościa !!
Carcass grindcore / death metal Nie mój klimat, ale klasyk
Clawfinger rap metal Miło jestam zaskoczony.
Electric Wizard drugs, sex, every sort of filth
Einherjer viking metal ODKRYCIE SEZONY, POLECAM. AMOK !!
Human Larve electroambient death Polecam, dobry klimat
Infacted Rain nu metal dla tych co lubią nu
Decapitated death metal Polska kapela, świetnie zagrali !
Incantation unholy rotten death metal Rozjebali 2x - grali 2 koncerty
Aghiatrias dark post industrial ambient Polkecam
Furia alternative black metal 2x Kapela z Katowic. Polecam. Goście robili też muzę do sztuki Wesele Wyspiańskiego !
Amorphis alternative metal
Mayhem black metal Zagrali całe De Mysteriis Dom Sathanas. Zrobiło się nieprzyjemnie zimno. Ten materiał ma taki ładunek że ciężko to wysłuchać w całości...
Malignat Tumour rock`n`roll Fajnie i żwawo
Mgła black metal 2x MEGA MEGA MEGA. Polska kapela grający black. Trzeba zobaczyć zanim się umże. Co ciekawe lajw grają ostrzej
Behemoth blacked death metal Wiadomo XD
Thaw ambient noise black metal Polecam, Polsaka grupa z Sosnowca. Zatapiają muzą

Re: Podsumowanie 2017

I to jest konkret odpowiedź!! Super. Ostatnio właśnie obczaiłem Batushkę bo grają we Wro w kwietniu. Bardzo mi się spodobało. I bardzo ci zazdroszczę Wizardów ale o tym już kiedyś gadaliśmy.

Re: Podsumowanie 2017

No Wizardzi nieźle rozjebali BAf XD

A Batushkę warto zobaczyć bo robią klimatyczne show - z tym obrazem, obkadzaniem, świeczkami. Plus muzycznie lajw super - ten chórek. No i Bart z Hermh na vokalu Niby już gdzieś to wszystko było ale tutaj jest w innej przedefiniowanej formie.

Re: Podsumowanie 2017

Potwierdzam, Batushka zajebista zarówno w słuchaniu, jak i graniu

The Lord of the Ring in Concert

Dokładniej Drużna Pierścienia in Concert

Koncert odbywał się jednocześnie z pokazem pierwszej części trylogii. Niestety tak to dobry obraz, że czasami zamiast słuchać muzyki, za bardzo wczuwałem się w oglądanie i zapominałem o orkiestrze. Druga sprawa, "odgłosy" filmu czasami przygłuszały muzyków. Choć może to i kwestia akustyki Torwaru.

Tak czy siak, jestem mega zadowolony. Każda partia chóru, równała się ciarom, a już absolutną wisienką na torcie były sceny w Morii i Amon Hen. Chór, bębny - cudo.

Polecam bardzo, orkiestra jedzie teraz w Polskę (Gdańsk, Katowice, Wrocław, Szczecin), więc macie szansę .

Koncerty metalowe

Są tu jacyś fani muzyki metalowej etc.?

1.
While She Sleeps
Novelists
Shvpes
Northlane
grali jednego wiedczoru w Pralni we Wro - było mega, do dziś mam świst w uszach (minęgło ponad 7 m-cy)

2. Linkin Park - byłem 3 razy. Za każdym razem było pięknie

3. Slipknot / Impact Festival - także bardzo mi się podobało

4. Korn - byłem kilka razy, za każdym razem ogień. Udało się zdobyć kostkę (Fieldy rzucił)

5. Love & Death - zespół założony przez Heada z Korna - mało znany, ale ich album jest dużo lepszy niż ostatnie dokonania Korna razem wzięte. Grali na Impact Fest kilka lat temu.

6. Skrillex - także zaliczyłem kilka razy, lubię dubstep, cenię za trud uzyskania tych dźwięków - piękny spektakl.

7. Die Antword - hah, po prostu szaleństwo. Dziwię się OWF że ich zaprosili wtedy.

Oczywiście poza powyższym jeszcze wiele, wiele innych zespołów sie widziało i skakało

Brutal Assault 23

Zobaczone

Obscure Sphinx - mega otwarcie
Rafani & Federico Diaz
Komeback Kid
Brujeria
Shantidas
Cannibal Corpse - gość ma wokal
Gojira - śą swietni
Tormentor - pure BM
Horskh - najlepszy nieznany dotąd zespół. Rozjebali a było coś po 1:00
Diabolical - dobry DM
Green Carnation
Dying Fetus - zniszczyli !
Moonspell
Leibach - warto
Marduk - klasyk na dobranoc
Sadistic Intent - po raz pierwszy i bardzo OK
Harakiri For The Sky
Hate - OK
Pestilence - rozk*rwili
Mysthyring - odkrycie roku i bardzo się ucieszyłem że grają na BA, grali na małej orientalnej a jako konkurencję mieli potężnego Behemoth. Mimo to zgromadzili komplet, octagon pekał w szwach ! Dl a mnie najlepszy występ całego BA. Totalna Masakra. Po odrazu 2 na pokrzepienie.
Behemoth - zobaczyłem końcówkę
Carpathian Forest - tutaj lekkie rozczarowanie
Coffins - DM z Japonii na +
Opening Performance Orchestra - a to bardzo ciekawe było doświadczenie
Geography Of Hell
Dog Eat Dog
Nocturnus AD - Cosmic DM. Nieznałem ale poznam. DM z klawiszami które nie zmiękczają a nadają charakteru. Mega
Belphegor
Pain of Salvation
Sepultura - chyba najlepszy ich występ lajw jaki widziałem. Są w formie
Danzig - WOW
Wardruna - ciekawe
Perturbator - To było to. Świetne. I do tego te światła !
Digital Audio Terror - a to bardzo było fajne bo techno Hardcore na festiwalu metalowym. Brakowało sił już niestety na podrygi XD
Helmet
Paradise Lost
Converge
Misery Index - bardzo na ++

SLAYER

SLAYER KUR*A!!!


Wczoraj. Łódź. Atlas Arena. "Final World Tour". Zaje*isty koncert.


BĘDĘ ZA WAMI TĘSKNIĆ



https://youtu.be/l8RexBiOFUc

https://youtu.be/ZyMiRaeT2fc?t=316

Re: SLAYER

A jak długo grali i jaka byłą setlista (mniej więcej)? Czy były przeboje i szlagiery przy których można bujać się na boczki i przytupywać nóżką?

Ja ich widziałem 2 razy. `94 Zabrze i `98 Katowice. Wydaje mi się, że w `94 grali lepiej.

Re: SLAYER

Grali jakieś półtorej godziny. Setlista:

Delusions of Saviour
Repentless
Blood Red
Disciple
Mandatory Suicide
Hate Worldwide
War Ensemble
Jihad
When the Stillness Comes
Postmortem
Black Magic
Payback
Seasons in the Abyss
Dittohead
Dead Skin Mask
Hell Awaits
South of Heaven
Raining Blood
Chemical Warfare
Angel of Death

Zatem szlagiery były. SAME

Re: SLAYER

Miazga była masakryczna Araya zgolił brodę, troszkę mniej kilogramów i całkiem nieźle dawał rade na wokalu. Dla mnie koncert i tak wygrał Gary Holt z koszulką "kill the kardashian" Już płaczę że to był ostatni show w Polszy

Re: SLAYER

Miazga i ogień
https://youtu.be/fF8su25pLaY
Hell Awaist

Re: SLAYER

Super efekty i brzmienie bomba ale nikt nie szaleje tylko wszyscy stoją i filmują. Starość + technologia

Re: SLAYER

Generalnie patrząc po trybunach gdy było ciemno i tak byłam zdziwiona jak mało jest różnych blyskow, więc jak na dzisiejsze standardy nie było źle xD

Re: SLAYER

Kurde to pół Bastionu tam było albo się wybierało. Może się skrzykniemy na jakiś następny fajny koncert? Będziemy robić zadymę pod flagą Starwars

Re: SLAYER

Żadna starość - Slayer nigdy nie potrzebował specjalnej oprawy wizualnej, więc nie dziwię się że ludzie zaczęli nagrywać (sam bym tak zrobił gdybym miał czym XD), bo akurat w tym utworze było piekielnie na scenie (jak oni dali radę tam grać to nie wiem).

Na koncercie było kilka pokoleń fanów od 10 do 60+ ale wiadomo że:
https://youtu.be/MYuIsfQNnB0?t=66

https://youtu.be/agjZT8Vz33g?t=41

God Hates Us All
https://youtu.be/0PjTaYwe1Ok?t=53

Re: SLAYER

Nie ma co płakać, tylko trzeba zamawiać jutro bilety na koncert w Gliwicach

4 czerwca 2019 Arena Gliwice

OBECNOŚĆ OBOWIĄZKOWA

https://www.24gliwice.pl/wiadomosci/slayer-na-scenie-w-hali-arena-gliwice-sprzedaz-biletow-rozpoczyna-sie-w-srode/

Re: SLAYER

Bilety kupione

Będzie się działo - Gliwice nadchodzę XDD

Re: SLAYER

Niektórych tytułów w ogólę nie kojarzę. Wstyd się przyznać! Ale tych najnowszych płyt w ogóle nie słuchałem.

Setlista wporzo ale brakuje moich "ólóbieńców" czyli Captor of Sin i At Dawn They Sleep

I ogólnie to gdybym był w kraju a nie na zesłaniu to bym na pewno na tym koncercie był. No ale co zrobić!

Re: SLAYER

darth_numbers napisał:

Niektórych tytułów w ogólę nie kojarzę. Wstyd się przyznać! Ale tych najnowszych płyt w ogóle nie słuchałem.!
-----------------------

Kurczę, mam podobnie - zatrzymałem się gdzieś na etapie "God Hates Us All", a później już tylko wyrywkowo, na zasadzie znajomi kupili płytę, to się posłucha ... generalnie, nie będę chyba bardzo oryginalny, ale liczą się albumy "South/Seasons" - po prostu najczęściej do nich wracam.

Nowe płyty to już nie to samo, nie wiem, może to po prostu już wszystko było i nie da rady wciąż zachwycać się kolejną wersją tego samego ... nie wiem - tak czy inaczej, jejku, jak ja Wam ZAZDROSZCZĘ, że tam byliście i widzieliście !

Re: SLAYER

AJ73 napisał:
Kurczę, mam podobnie - zatrzymałem się gdzieś na etapie "God Hates Us All", a później już tylko wyrywkowo, na zasadzie znajomi kupili płytę, to się posłucha
-----------------------

Ja odpadłem w tym samym momencie. "Diabolus" jeszcze kupiłem, i mimo że dziś ta płyta jest znienawidzona, to mi wtedy nawet się podobała. Co by nie mówić, była ta muzyka dość oryginalna i interesująca. Mimo tego całego nu-metalowego ducha.
Szkoda, że Slayer przestał wtedy dyktować warunki a stał się naśladowcą. A jak to nie wypaliło, to wrócili niby na swoje terytorium ale jakoś brakło w tym wszystkim ducha. Slayer miał dużo możliwych dróg przed sobą, bo jakby się dobrze przyjrzeć, to z tego wczesnego ekstremalnego metalu to Slayer grał najbardziej zróżnicowaną i nieprzewidywalną muzykę. Do "Diabolus" włącznie każda ich płyta jest inna. Mogli pójść we wczesne brzmienia hałaśliwego heavy metalu. Albo w te mroczne klimaty a`la bardziej zły Judas Priest (to co jest na "South of Heaven"). A wybrali w sumie taką sieczkę. Chyba im się odechciało.
W ogóle w latach 90-tych to ten cały metal się pogubił. Wielcy mieli wszystkie atuty w ręku, i wszystkie drogi przed nimi stały otworem, i wszyscy jak jeden dokonali najgorszego z możliwych wyboru

Re: SLAYER

Mnie WPB bardzo przypadł do gustu.

Re: SLAYER

Metalowcom którzy odpadli na etapie "God Hates Us All":
https://youtu.be/KEodtWN7Xb0?t=97

Zawsze polecam "South of taxi":
https://youtu.be/E3lKOt33dTg?t=16

Re: SLAYER

Hehe, z metalu NIGDY się nie odpada ! , co do drugiego linka - well, Zakk skomentowałby to tak - https://giphy.com/gifs/zakkwylde-zakk-wylde-3o751WXmYIJ6D2pHEI/fullscreen

Re: SLAYER

Do Zabrza nie dojechałem Ale w Spodku było super - pomijając masakrycznie nudny Celtic Frost (do dzisiaj opowiadam anegdoty jak bardzo cierpiałem)

Re: SLAYER

To tam był Celtic Frost??

Może mówimy o różnych koncertach. W listopadzie 1998 (o k... 20 lat temu) w spodku grał zestaw Vader, System of a Down, Slayer. O ile dobrze pamiętam. SOAD miał fatalne przyjęcie mimo grania fajnej muzyki i robienia super SHOW. Wokalista dostał w twarz kanapką rzuconą z widowni przez jakiegoś krewkiego traszowca.

Re: SLAYER

W Polsce byli w 2007 a czy wcześnie jto nie wiem.

Re: SLAYER

Faktycznie (sprawdziłem, bo na pamięć nie ma co liczyć XD), chodziło mi o inny koncert:
Mystic Festival 2007 w Spodku

PANDEMONIUM
ROOTWATER
BLOODSIMPLE
VIRGIN SNATCH
BEHEMOTH
CELTIC FROST
SLAYER

Jakoś szło ale przy Celtic Frost to już zdechło i była totalna zapaść - niby grali godzinę a trwało to wieczność



Za to SLAYER tradycyjnie znakomicie - Lombardo wrócił wtedy do składu (przynajmniej na jakiś czas)

Re: SLAYER

Coś około 10 był.

CF bym zobaczył ale chyba już nie grajo ?!

Re: SLAYER

Nie grajo. Teraz to na Triptykon trza łazić. Co zresztą polecam!

Re: SLAYER

Dog eat dog ostatnio byłe

Re: SLAYER

OMG chyba najbardziej znienawidzony przez metalową ekstremę zespół lat 90-tych. Lepiej nie wymawiać tej nazwy!

Re: SLAYER

Szacun dla Arayi, że jeszcze dał radę zrobić AAAAAAAAAAAaaaargh w intrze do Angel of Death

A Perfect Circle

Sobota 15 grudnia, Kraków, Tauron Arena. Było świetnie - dla mnie przeżycie porównywalne z koncertem Tool w Spodku w 2006 roku. Keenan był w doskonałej formie. To chyba jedyny frontman, który potrafi stać w cieniu z tyłu sceny i jednocześnie tak hipnotyzować publiczność. Bardzo mi się podobała oprawa świetlna - oszczędna, ale współgrająca z muzyką i tworząca niesamowity klimat. Materiał z nowej płyty w wersji live miażdży.

I jeszcze na koniec refleksja: zakaz robienia zdjęć i filmowania telefonami pod groźbą wyproszenia z imprezy naprawdę ma sens, przede wszystkim dla tej części widowni, która podczas koncertu nie ulega silikonowej obsesji.

Re: A Perfect Circle

Zazdroszczę bardzo tego przeżycia

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.