Forum

Cos wiecej niz tylko bycie fanem...

Od dluzszego czasu siedzi mi w glowie pewien pomysl. Nie jest napewno zbyt oryginalny ale uwazam ze warto by sprobowac. Dla niektorych SW to cos wiecej niz tylko kolejne zainteresowanie ktoremu poswieca sie dziennie z godzinke, dla niektorych to takze sposob na zycie. A co jesli to co opisywane jest w roznych ksiazkach, komiskach, filmach, grach itp stalo sie naprawde? Naprawde, tylko ze dawno dawno temu w odleglej galaktyce? Moc istnieje naprawde, a GL, Zahn, Anderson i masa innych tworcow EU opisuje wizje ktore dostarczane sa im poprzez Moc? Oczywiscie nie mowia o tym oficjalnie, poniewaz to by podwazalo autorytet wszystkich "wielkich" religii swiata i robilo by z nich debili w oczach mass mediow.
Obecnie formalnie jestem czlonkiem kosciola katolickiego. Lecz tej religii nie wybieralem, zapewne jak wiekszosc z was zostalem ochrzczony bedac malym dzieckiem nie bedac pytanym o zdanie. Chrzescijanska wizja boga do mnie nie przemawia, Jezus ktory chodzi po wodzie i zmienia wode w wino, latajace aniolki i inne historie z nudnej biblii - to nie dla mnie. Bardziej odpowiada mi koncepcja Mocy ze swiata SW. Dlatego to wypisalem sie oficjalnie z Krk (tzw. akt apostazji) i wierze w Moc.
Pytanie brzmi, czy istnieja ludzie ktorzy mysla podobnie? Czy bylby ktos gotowy zalozyc nowa religie i glosic "nowa dobra nowine" ?

...

Yh, bodajże w Australii jest masa wyznawców, oficjalnych, Jedi. Nawet w spisie powrzechnym się tak zdeklarowali. W Anglii też są jakieś komórki religii Jedi.
Na nic nowego nie wpadłeś.

Hmm

na razie to polecę Ci to:

http://www.jedichurch.com/

To jest na serio

Oo

A skad pomysl ze nie wiem o innych takich religiach ? Potrzebna jest nam organizacja czegos takiego w Polsce, musimy sie zorganizowac i domagac praw. Kiedy bedzie nas wystarczajaco duzo mozna pomyslec o integracji z pozostalymi takimi religiami. Co nam z tego ze dostaniemy jakis certyfikat ze strony www ?
Nawiazujac do innych tematow zwiazanych z promocja SW, wydaje mi sie ze taka religia w polsce przyciagnela by nie tylko fanow SW ale mogly by sie nia zainteresowac rozne inne srodowiska niezadowolone z dotychczas wyznawanej religii.

Wiesz...

Nie jestem pewien, ale ten temat graniczy trochę z fanatyzmem .
A tak na serio, nawet jeśli Lucas i spółka mieli jakieś wizje Mocy to by się do tego nie przyznali, bo od razu powiązano by ich z tymi fanatykami z Jedi Church. Jedna rzecz nie pozwala mi zgodzić się z Twoją teorią... Otóż autorzy Ci napisali jeszcze mnóstwo innych książek, Fantastycznych (chociażby Zahn i Walter Jon Williams) więc jeśli mieli jakieś wizje to czemu napisali tylko kilka książek i wrócili do swoich poprzednich tematów?
BTW Czytałem w piśmie "Star Wars Insider" wywiad z wyżej wyminionym pisarzem (Williamsem), który dokładnie opowiedział w jaki sposób wymyślał poszczczególne elementy swojej książki. Gdyby miał jakieś wizja zapewne by o tym opowiedział a ta gazeta jest czytana w większości przez fanów Star Wars (w listach jest pełno wiadomości od ludzi którzy także mieli wizje) więc to raczej nie zrobiło by z niego debila.

W każdym razie takie jest moje zdanie na ten temat i uważam że jeśli już Moc do kogoś przemówiła to tylko do Lucasa, bo to on rozdaje karty w tym przemyśle (a przynajmniej tak powinno być )

.

A czemu nie mieliby pisac innych ksiazek? Wkoncu to pisarze musza pracowac zeby zyc. Dodatkowo nic w Mocy nie jest przypadkiem. To ze wizji doznal jakis znany juz pisarz s-f a nie rolnik z Ukrainy nie dziwi mnie, takie ich przeznaczenia, zapewne cale ich zycie nie bylo przypadkiem i prowadzili je nieswiadomie tak by awansowac w swiecie literatury i pewnego razu doznac oswiecenia i napisac ksiazke. Mozliwe takze ze wiekszosc z nich nawet nie zdaje sobie sprawy ze to co pisza nie jest tylko ich wyobraznia, ale jakims wewnetrznym podswiadomym glosem.
Dodatkowo nie wykluczam mozliwosci ze czesc materialow zwiazanych EU moglo zostac napisane bez natchnienia (wydaje mi sie ze tak moglo byc z cala NT).

tylko...

że Lucas nie dałby praw autorskich, jakiemuś rolnikowi z ukrainy, to po pierwsze... A co do tego wszystkiego to sorka ale wydaje mi się to strasznie naciągane, przecież NT zostało w całości napisane przez Lucasa, który musiał być "natchniony" bo wymyślił OT, więc jeśli Lucas nie był natchniony to cała teoria wali się na łeb. Tak samo jak pisanie bez weny, skoro Lucas miał wizję to czemu pozwalał ludziom niekompetentnym pisać na ten temat, przecież większość książek i komiksów tworzy spójną całość (nie mówie że wszystkie)
Jest to kolejny dowód że ta teoria nie ma sensu,, ale czekam na jakieś kontrargumenty

.

Scenariusze do filmow z NT nie powstaly w latach 70/80! Lucas mial jedynie koncepcje nawet na 3 trylogie, ale zrealizowal tylko 2. Jezeli chodzi o OT jestem przekonany ze wiekszosc hisotrii jaka widzimy w filmach jest prawdziwa, najprawdopodobniej Lucas odtworzyl wiernie swoje wizje. Wczesniejsze wersje scenariuszy do EP4 ktore zapewne kazdy fan zna (Starkiller, Han Solo zielonym kosmita itp) takze powstaly w skutek wizji. Jednakze pierwsze wizje nie byly zbyt wyrazne, byly bardzo zamglone i Lucas nie do konca wiedzial co i jak, dopiero pozniejsze coraz bardziej wyrazniejsze wizje spowodowaly napisanie pelnego zgodnego z rzeczywistoscia scenariusza. A jezeli chodzi o NT, wydaje mi sie ze Lucas stracil kontakt z Moca, przekazal tylko czesc wizji ktorych doznal w latach 70/80 a reszte poprostu wymyslil by wydac filmy i zarobic kase. Lecz mozliwe ze zrobil to w dobrym duchu, by zainteresowac ludzi swiatem SW i miec pieniadze na promowanie innych dziel SW pisanych przez ludzi ktorzy doznaja wizje.
Co do innych ludzi zajmujacych sie SW. To nie sa ludzie niekompetentni, Lucas wie kogo wybiera, mozliwe ze ma mozliwosc zbadania czy dana osoba jest wrazliwa na moc.

ehhh...

wiesz, moim zdaniem trochę przesadzasz i dorabianie takich mocno naciąganych historii do tego filmu to jednak nic dobrego. Dałeś w tej chwili dokładny przykład tego że jeśli ktoś jest fanatykiem potrafi do nawet najmniejszej pierdółki dorobić aurę magiczno-fantastyczno-mistyczną, nie mówię wcale że jesteś fanatykiem jednak ten post to zdecydowany przejaw fanatyzmu jaki przedstawia nam wiele sekt.

P.S Jestem katolikiem i nie przeszkadza mi to w głoszeniu kodeksu Jedi

.

Jedi to tylko jedna koncepcja uzywania Mocy. Nie wolno sie do niej ograniczac.
A co do bycia katolikiem. Gdzie jest jakas zmianka o katolickim bogu w swiecie SW? Czy znasz jakiegos Jedi ktory wierzyl w chrzescijanskiego boga?

a..

co to ma do rzeczy? W SW jest podane kilka wiar (między innymi skrajnie fantyczne) ale masz racje o katolckiej nie jest nic powiedziane.
A kto powiedział o ograniczaniu się tylko do wizji Jedi? Ja nie wierzę w Moc, ale ty jeśli w nią wierzysz to droga wolna, to wolny kraj a ja nie mam nic przeciwko aż do czasu gdy zaczniesz zabijać katolików w imię Mocy (żarcik ). Kodeks Jedi moim zdaniem nie zaprzecza religii i uczy tylko kontolować skrajne emocje co w dzisiejszym świecie jest raczej przydatne . Muszę już lecieć więc pozostawiam temat otwarty ale osobiście traktuje ten temat dość luźno, choć trochę przeraziły mnie niektóre historie, bo jakby nie patrzeć podważasz kilka tysięcy lat wiary katolickiej

.

Jezeli chodzi o fanatyzm religijny ktory mi probojesz wmowic to zachecam do poczytania NEJ. YV reprezentuja fanatykow religijnych i ludzi z klapkami na oczach. Moc poprzez NEJ pokazuje nam ze taka postawa jest naganna.
Co do wiary w Moc i Katolicyzm. To tak samo jakby wierzyc w Jezusa, chodzic co niedziele do kosciola a nazywac sie buddysta :U.

Tak...

się składa że czytałem prawie całą NEJ (teraz zaczynam ruiny Imperium)
i też uważam że YV mieli nieźle nakopane przez swój fanatyzm. A co do twojego fantyzmu, to już zaznaczyłem że nie uważam Cię za fanatyka, tylko poglądy, które w tym poście głosisz mogą uchodzić za poglądy fanatyka. Nie do końca zrozumiałem o co Ci chodzi z tym buddystą? Przecież jak mówiłem nie wierzę w Moc, ale uważam SAMĄ IDEĘ Jedi za godną uwagi z powodów które już podałem, nie mam najmniejszego zamiaru chodzić jak krisznowcy i rozpowiadać że "nadchodzi koniec świata, nadciąga Palpatine zniszczenia". Ja mam swoją Wiarę i nie uważam żeby oglądanie SW i udawanie Jedi w żaden sposób przeszkodziło mi w byciu Dobrym Chrześciajnienem

...

Ja chce wiecieć jakiego kwasa spaliłeś, że masz takie teorie...

W polsce jest masa sekt, najbardziej widoczni to krisznowcy, którzy popylają po przystankach i się pytają `ci wieziś w boga?`. Więc wiesz, bez łażenia a la jehovi to i tak nic nie da.

Zresztą, dam głowę, że większość fanów SW jest jednak katolikami, ew, jakimś odłamem chrześcijańskim i im się to podoba. Mniej lub bardziej, ale podoba.

Jak dla mnie raczej chybiony pomysł.

.

Ehh ciekawe ile razy tacy fani czytali biblie a ile razy ogladali SW? Zapewne biblie w najlepszym przypadku przeczytal co dziesiaty, a SW ogladaja co kilka miesiecy. Czy nie lepiej wierzyc w to co jest ciekawsze?

Re: .

Tgc napisał(a):
Czy nie lepiej wierzyc w to co jest ciekawsze?
________
To mnie powaliło. To niby jak ktoś za najciekawszą rzecz na świecie uznaje matematyke to ma za boga czy proroka uważać nauczuciela/ke.

hmm

A co ma wspolnego nauczycielka z matematyka :U? Wiekszosc nauczycieli to zwykli wyrobnicy. Jezeli interesujesz sie matematyka znajdziesz piekno w niej samej. Jezeli interesujesz sie gwiezdnymi wojnami i poswiecesz im wiele swojego czasu czemu nie wierzyc w gwiezdne wojny?

Ponieważ

to fikcja.

.

A czy jestes mi w stanie wykazac ze biblia nie jest fikcja ? Czemu ma byc lepsza od gwiezdnych wojen? Jezeli powolasz sie na date powstanie tych dwoch dziel to powiem Ci ze istnieja religie starsze niz Chrzescijanizm, ale to znaczy ze one sa prawdziwsze? Czy starsze znaczy lepsze ? Nie wydaje mi sie...

...

Przykro mi to mówić, nie chce być Aniołem Zagłady, ale wszystko co zostało wymyślone w kwestii Gwiezdnych Wojen, zostało wymyślone i stworzone, żeby zarabiać pieniądze. Na tym polega komercja. Gdyby na prawde Lucas `miał wizję`, odłożyłby to do szuflady, a nie potem strzelał potłuczone gadki reporterom.

W to co chcesz wierzyć, jest tylko narzędziem do zarabiania kasy. Ja jednak zostane przy chrześcijaństwie katolickim.

Cóż

wątpie by bez pomocy sił nadprzyrodzonych religia, która z poczatku miała garstke wyznawców stała się religią dominujacą na świecie. Może to nie jest dowód na istnienie Biblii (nie to chciałem udowodnić), ale na samą autentyczność chrześcijaństwa.

.

Zadna z religii nie powstala dzieki sia nadprzyrodzonym, bo takowe nie istnieja. Wiec jest to tylko inicjatywa wyznawcow, dobra reklama, dobre kontakty. Kosciolowi sjentologicznemu sie udalo, a ich dogmaty religijne (tez oparte na s-f) sa o wiele bardziej stukniete niz wiara w Moc :U

...

Najpierw piszesz, że siły nadprzyrodzone nie istnieją, a następnie, ze wierzysz w moc. Sam sobie przeczysz.

.

Bo Moc to nie jest sila nadprzyrodzona. Jest dla mnie czyms tak samo normalnym jak powietrze, woda, zycie.

Jakby nie patrzeć

istnieją ludzie dla których istnienie Boga jest sprawą równie oczywistą jak oddychanie.

Albo

sobie to wmawiają? Oddychanie widzimy, czujemy, Boga ni chu*a.

Kwestia...

...szeroko pojętej wrażliwości. Nic więcej.

Ta teoria...

ma jeszcze mniej sensu niż religia katolicka, którą tak potępiasz

BTW - nadal śni Ci się Thrawn, z którym przechadzasz się za rękę po mostku niszczyciela ukwieconym fiołkami, a zza krzaków wyskakują Noghri?

...

Zgon. xD

Ricky, nie niszcz chłopaka... xD

ja nie moge...

Ale z Ciebie sadysta Ricky.
Żeby takie prywatne marzenia na publicznym Forum, a fuj

.

No ba xD Gorzej bylo jak pogryzl mnie administrator ...

:)

A bo wiesz, pytałem, bo w sumie... chciałbym mieć takie same wizje, tylko że z Marą Jade na miejscu Thrawna. I bez Noghrich A jak dotąd, to miałem tylko sen o Chissach atakujących Ziemię... ale był bez sensu taki jakiś... Thrawn pertraktujący z Bushem, itp... Kumasz, nie?

W takim razie, jakie zioło sprowadzi mi Mary senne?

btw

Konczac off-topic nt. mojego bloga wkleje tutaj jeden z komentarzy ktore otrzymalem :
Ciesze sie ze istnieja blogi takie jak ten... jest on ...
... jedna z najczesciej odwiedzanych przeze mnie stron internetowych a to dlatego ze jedynie tu moge znales wiarygodne informacje... tylko tutaj docieraja one ...

Kwestie techniczne

Konstytucja RP mówi, że:
Art. 53.
1. Każdemu zapewnia się wolność sumienia i religii.
2. Wolność religii obejmuje wolność wyznawania lub przyjmowania religii według własnego wyboru oraz uzewnętrzniania indywidualnie lub z innymi, publicznie lub prywatnie, swojej religii przez uprawianie kultu, modlitwę, uczestniczenie w obrzędach, praktykowanie i nauczanie. Wolność religii obejmuje także posiadanie świątyń i innych miejsc kultu w zależności od potrzeb ludzi wierzących oraz prawo osób do korzystania z pomocy religijnej tam, gdzie się znajdują.


No to przejdę do kwestii, że tak powiem, doktrynalnych, które stoją na przeszkodzie uznaniu Mocy i SW za poważny kult.
Problem nr a) Nie bez kozery podczepiłem swojego posta pod ten konkretny. Chodzi o dogmatyczność. Kościół RK sobie z tym poradził, chociaż nie bez trudu, który w przypadku SW byłby jeszcze większy. Chodzi o ustalenie kanonu dzieł. Jeżeli uznamy a priori filmy i książki SW za oświecone, to musimy je uznać za oświecone z całym dobrodziejstwem inwentarza. Ergo, nie może być tak, że pewnych aspektów Ręki Thrawna nie będziemy uznawać, a inne postawimy na piedestale. Nie chodzi bynajmniej o to, że dzieło nie mogłoby być kanoniczne fragmentarycznie, tylko kto ma tę kanoniczność określać? Prorocy umyją ręce, zresztą zgodnie z Twoją koncepcją mogą nawet nie wiedzieć, że sąprorokami. Więc co? Wolna amerykanka? Ale wiesz doskonale chociażby z forumowych sporów o kanoniczność tego czy owego, że każdy fan widzi kanon inaczej. A jak każdy sobie, to to już nie bardzo może być kultem...
Problem nr b) Chociaż powiązany z a). Sama natura iluminacji ma to do siebie, że zakłada poznanie czegoś poprzez oświecenie, bez dialektyki ani innych mechanizmów rozumowo-objaśniających. Jeśli więc zakładamy, że Moc oświeciła potencjalnych proroków w osobach Zahna, Lucasa, Traviss, Hambly, Andersona, Ostrandera czy Stackpole`a, to - no właśnie - na jakiej podstawie mamy uznawać, że dane fragmenty ich twórczości są natchnione? Bo tak jakby wykluczasz uznanie całości, zresztą nie bezpodstawnie; gdyby całość opisanego uniwersum SW wziąć na klatę, to nieścisłości w Biblii byłyby małym pikusiem w porównaniu z babolami na gwiezdnowojennym poletku. No i jeśli ktoś ma wizję doskonałego bytu, to w założeniu widzi byt doskonały przekazany mu przez istotę doskonałą, a więc w grę nie może wejść żadna jego ewentualna poprawa. Absolutnie żadna, żadne modyfikacje scenariusza, pierwotne szkice etc. Skąd więc rozbieżności w SW? Tylko nie mów, proszę, że w niedoskonałościach piór proroków, bo gdyby Moc chciała przekazać prawdę o sobie, to generalnie rzecz biorąc przekazałaby ją względnie jednolicie.
Problem numer c) No właśnie, Moc. Co z tekstami kanonicznymi, które słowa o Mocy nie mówią? Trylogia przygód Hana Solo, "Zjawa z Tattoine", ostatnie X-Wingi? Co z komiksami? Czy są równie wartościowym źródłem? Bo przecież autor scenariusza mógł być oświecony, ale rysownik niekoniecznie. Albo odwrotnie. I najważniejsze: kto to ma ustalać?
Wreszcie ostatni nie problem, a raczej kwestia nr d) Jeśli stworzenie religii w oparciu o SW ma służyć przede wszystkim zakonserwowaniu marki SW jako takiej, to to chyba nienajlepiej o tej marce świadczy. I przy okazji o religii, bo winduje ona na piedestał przede wszystkim cele komercyjne i interesy proroków. A dobra marka powinna obronić się sama, nawet przez pięćset lat.

wiec odpowiadam:

a,b) Pierwszym krokiem jaki nalezalo by postawic by zaistniec jako religia SW to odnalezienie osob ktore sa wrazliwe na moc. Mozna poszukac wsrod wybitnych lekarzy, pilotow, politykow, sportowcow a nawet hazardzistow. Takie osoby po odpowiednim treningu z pewnoscia beda mogly ocenic co zaliczyc do kanonu a co nie. Kosciol katolicki postapil podobnie, tylko malo czesc ksiag jest zaliczana do kanonu, wiekszosc pozostala apokryfami. Mam nadzieje ze czytales trylogie Akademia Jedi autorstwa Andersona. Ta wlasnie trylogia odpowiada nam na pytanie jak znalesc takie osoby. Luke swiadom istnienia mocy byl w podobnej sytuacji jak my. Przeczytaj, albo przypomnij sobie te ksiegi a z pewnoscia uzyskasz 100% odpowiedz na swoje pytania.
c) A czy wszystkie ksiegi innych religii mowia wylacznie o bogu? SW to nie tylko Moc. To takze przepis na zycie. Wiec takie ksiegi jak seria X-wing jak najbardziej pasuja do kanonu.
d) A czemu to ? Jezeli fani SW przeniosa ich swiat do sfery sacrum moze to swiadczyc jedynie o doskonalosci tego dziela.

Trochę...

...to trwało, ale sylwester, sesja, zaliczenia itp.
Pozwól, że podważę to i owo w Twoich teoriach:
a, b) Poszukiwanie mesjaszy... trochę to na siłę. Co, jeśli oni po prostu dobrze wykonują swój zawód, mają szczęście albo okażą się szarlatanami? Wiem, należy ich sprawdzić, ale po pierwsze: kto miałby to robić? Wszystko tutaj jest względne i jeśli ktoś bardzo będzie się chciał dopatrzeć Mocy w sztuczkach Davida Copperfielda, to się ich dopatrzy. Po drugie zaś metody z trylogii Akademii Jedi albo wymagają, by stosował je ktoś już utalentowany w Mocy, albo są technicznie poza dzisiejszymi możliwościami. Moje pytania pozostają więc aktualne: kto? i jak?
Nie mówiąc już o tym, że ci ludzie też mogliby mieć różne spojrzenia na SW, mogliby w ogóle SW nie znać, i wybierać na podstawie dziwnych i sprzecznych ze sobą przesłanek. Kanon chrześcijański jest pod tym względem lepiej przemyślany. Apokryfem nie staje się coś, co byłoby na miejscu zgodnie z doktryną, jeśli coś wyleciało poza nawias, to dlatego, że istniały poważne i niepodważalne przesłanki, że jest fałszywe. Moje studia polegają między innymi na tym, że część tych ksiąg musiałem przeczytać, więc mogę potwierdzić, że apokryfy są apokryfami nie bez kozery. Co więcej, istnieje też podział na księgi protokanoniczne i deuterokanoniczne, który dodatkowo systematyzuje znaczenie kanonicznych ksiąg, uznanych za święte. Ale ustalenie ich kanoniczności to nie hop-się-masz, do tego potrzeban jest między innymi znakomita znajomość Słowa i ogromna wiedza teologiczna.
Acha, SW nie dorobiło się jeszcze spójnej teologii, mimo mozolnych prób podejmowanych przez największe mózgi w tej tematyce.
c) Generalnie rzecz biorąc tak, mówią. Pośrednio lub bezpośrednio, ale mówią. "Han Solo na Krańcu Gwiazd" nie mówi o Mocy w żaden sposób, nawet najbardziej zawoalowany.
Nie mówiąc o tym, że wzorce w książkach z tej dziedziny niezmiernie rzadko dotykają kwestii uniwersalnych.
d) Właśnie dlatego, że dzieło (teraz uwaga) NIE JEST doskonałe. Sfera sacrum odnosi się do mechaniki wiary pozarozumowej, a wiara pozarozumowa musi - by funkcjonować i się rozwijać - przezwyciężać wszelkie wątpliwości. Tymczasem w EU, gdzie masz burak na buraku, ciężko wierzyć w ideał dzieła, jeśli zapoznając się z nim ciągle napotykasz na wątpliwe fragmenty.
Ogólnie rzecz biorąc to nie przejdzie. Nijak i w żaden sposób.

istnieją

i nawet są na wolności. Ale nie u nas. Niestety <puszcza chamskie oko>

Ja tam bym założył stowarzyszenie (którego oczywiście byłbym nadrzędnym guru) i udzielał komunii poprzez fellatio... <gwoli idiotycznych pomysłów>

Zastanawia mnie tylko jedno. Skoro ludzie wierzą... w Moc to ciekawe czy potrafią "zagripować" czy skoczyć sobie na pięterko... powiedzmy 10 ForceJumpem?? Bo po co wyznawać coś co nie przynosi nam korzyści??

Po co niby ta wiara?

Właściwie to co to za pomysł z ta wiarą? Kolejne pranie mózgu - nie lepsze, ale też nie gorsze od katolickiego, czy jakiegokolwiek innego . To jest jakiś odchył ludzkości, żeby nie wiedzieć jak jest naprawdę, a mimo to udawać, że ma się jakieś odpowiedzi i ubierać takie teorie w szmatki religijne . No gdyby to były tylko teorie i luźne dywagacje, to pół biedy, można by to uznać za przejaw nudy, zbyt dużej ilości wolnego czasu. Niestety, kiedy dywagacja na skutek patologii zamienia się w religię, o faktach możemy śmiało zapomnieć, natomiast czyjeś domysły i spekulacje stają się prawdą objawioną, której pilnuje wiara. Wiara, czyli nikt nic nie wie, ale każdy udaje, że wie wszystko .
No i niby jaki jest sens tego tematu? Mamy tworzyć kolejną wiarę, jakby na ziemi był ich deficyt? Znaczy mamy teraz udawać, że Moc istnieje, kiedy przecież nie wiemy, żeby ona istniała? Proszę bardzo, ja nie mam nic przeciwko dyskusji i wymianie poglądów na zasadzie - `ja myślę tak, ktoś inny myśli inaczej`. Może to i bezproduktywne, ale dopuszczalne. Chore jest natomiast zastąpienie tego wiarą, która z samej natury rzeczy jest bezpodstawna i zamyka ewentualności, które tak naprawdę są co najmniej równie prawdopodobne. Jak najmniej wiary, bo i po co ona człowiekowi? Albo coś jest, albo nie ma. Jak nie wiadomo, to nie ma tematu.

Re: Po co niby ta wiara?

Sebastiannie napisał(a):
Chore jest natomiast zastąpienie tego wiarą, która z samej natury rzeczy jest bezpodstawna i zamyka ewentualności, które tak naprawdę są co najmniej równie prawdopodobne. Jak najmniej wiary, bo i po co ona człowiekowi? Albo coś jest, albo nie ma. Jak nie wiadomo, to nie ma tematu.
________

Nie zgodziłbym się z ostatnią cześcia twej wypowiedzi, a szczegołnie z ostatnim zdaniem- jak to - ,,jak nie wiadomo, to nie ma tematu". ROTFL. To śmieszne wg mnie - włąsnie niewiedze napędza wszelkie dyskusje i rozważania, chęć rozwikłania niewiadomej i odpowiedzi na zagadki pcha ludzkość do przodu. Gdyby wszysyc mowili ,,jak nie wiadomo, to nie ma tematu" to co by było? Nic. Filozofowie za cholerę nie wiedzieli wszystkiego, co nie rpzeszkadzało im o tym dyskutowac i, nomen omen, filozofować Jednym zdaniem ,,jak nie wiadmo, to nie ma tematu" wg mnie chcesz cofnąć ludzkość do ery kamienia łupanego ;] ewentualnie do czaus Świętej Inkwizycji, : wam nie wiadomo, ale nam wiadomo, co nie zmienia faktu, że nie ma tematu, i do roboty plebsie".

Tak samo z tym ,,albo coś ejst albo czegoś nie ma". przykład- tw asygnatura. Słowo nienawiść. Czy ono istnieje? Widzisz ją, możesz jej dotknać? Ja samą, a nie tylko twoe subiektywne wrażenie, że widzisz ja w inym człowieku? Nie? To jej nie ma. Miłości tez nie. Wolnej duszy ani własnej duszy też. Jsteśmy więc tylko chodzącym kawałem miesą, czyż nie?

A co do wiary- wiarzymy nie tylkow Boga, Jahwe, Allaha, reinkarnację ale np tez we własne siły,w to,że nasza ulubiona drużyna wygra mecz, w to, że nasz bliski wydjzie ze śpiączki, w to, że jednak jak czegoś nie wiadomo, to to nie oznacza konca tematu?

Manowce

Carno napisał(a):
Nie zgodziłbym się z ostatnią cześcia twej wypowiedzi, a szczegołnie z ostatnim zdaniem- jak to - ,,jak nie wiadomo, to nie ma tematu". ROTFL. To śmieszne wg mnie - włąsnie niewiedze napędza wszelkie dyskusje i rozważania, chęć rozwikłania niewiadomej i odpowiedzi na zagadki pcha ludzkość do przodu.

Przecież napisałem, że nie mam nic przeciwko wymianie poglądów, spekulacjom, dywagacjom, czy jakkolwiek chce się to nazwać. W "Jak nie wiadomo, to nie ma tematu" chodzi generalnie o to, żeby nie marnować czasu na szukanie odpowiedzi, których - powiedzmy sobie szczerze - nie da się znaleźć. Dla przykładu, ktoś się mnie dzisiaj zapytał, czy ja uważam, że podróże w czasie są możliwe, czy też są niemożliwe . Do niczego to nie prowadzi, bo do tej pory nie zaistniał fakt takiej podróży, natomiast jaki ma sens wykluczanie takiej możliwości? Ktoś będzie wierzył, inny nie będzie wierzył, po prostu takie bajanie na jawie. W tym kontekście ja mówię, że nie ma tego tematu - można go sobie darować. Oczywiście jeżeli ktokolwiek chce przeprowadzać eksperymenty w tym zakresie, to wolna droga - może kiedyś będziemy za jego sprawą podróżować w czasie . Darujmy sobie jednak wiarę w cokolwiek i skupmy się na faktach.

Tak samo z tym ,,albo coś ejst albo czegoś nie ma". przykład- tw asygnatura. Słowo nienawiść. Czy ono istnieje? Widzisz ją, możesz jej dotknać? Ja samą, a nie tylko twoe subiektywne wrażenie, że widzisz ja w inym człowieku? Nie? To jej nie ma.

Nienawiść jest nazwaniem stanu emocjonalnego . Jeżeli są określone myśli i czyny, to wtedy mówimy o nienawiści. Nie ma nienawiści fruwającej w powietrzu, są konkretne przejawy. Nie widzę wobec tego związku z tematem.

Wolnej duszy ani własnej duszy też.

Znaczy dusza jako co? Jeżeli dusza ma być rozumiana jako takie skumulowanie indywidualnych atrybutów człowieczeństwa, jak charakter, pragnienia, potrzeby, sposób myślenia, sposób postępowania, no to oczywiście coś takiego istnieje. I to chyba wystarczy.

Jsteśmy więc tylko chodzącym kawałem miesą, czyż nie?

I co? To ma być jakaś obraza? Przecież nie da się ukryć, że kupą mięsa jesteśmy .

A co do wiary- wiarzymy nie tylkow Boga, Jahwe, Allaha, reinkarnację ale np tez we własne siły,w to,że nasza ulubiona drużyna wygra mecz, w to, że nasz bliski wydjzie ze śpiączki, w to, że jednak jak czegoś nie wiadomo, to to nie oznacza konca tematu?


No właśnie, masz rację. I każda taka wiara jest niepotrzebna. Bo to, czy drużyna wygra czy przegra, czy ktoś wyjdzie ze śpiączki czy nie wyjdzie, to się okaże. Zgadzam się na nadzieję - można mieć nadzieję na jakiś efekt. Natomiast wiara? Rzecz bez sensu. Wiara jest oszustwem - oszustwem wobec samego siebie i wobec innych. Człowiek, który wybrał wiarę, skierował swój sposób myślenia na manowce.

Ktoś kiedyś

mądrze napisał/powiedział, że religia to opium dla mas... i tej wersji się trzymam jednocześnie nie będąc członkiem zadnej z sekt, od katolickiej zaczynając. Ja nie musiałem "wypisywać" się z jakiegokolwiek kościoła, bo od urodzenia nie należę do żandeog
Tobie proponuje też trzymać się z daleka od masowego szaleństwa zwanego religią...
MTFBW Us All !!!

Wiara w Moc?

Cóż, jest to wg mnie lekko śmieszne, co sie wydaje oczywistościa, ale cóż, muszę siię Ciebie gwoli zachowania choć minimalnego stopnia obiektywizmu zapytać, co rozumiesz poprze wiarę w Moc, jakie wartości w tym widisz? Wychodzisz z założenia, że Moc istnieje, a Lucas i reszta spółki nie oglosili oficjalnie jej istnienia tylko dlatego że boja się Mass Mediów? Czyli rozumiem, że ideolodzy i przywódcy religijni tego nazwijmy to na tą chwilę kultu, oficjalnie nie uznają tego o czym piszą o i czym mówią?

Całe SW, filmy i Eu, sa wtórne, jak cała ideologia ,,Mocy"- Moc to rpzeciez nic innego jak życie...doczesne i ,,pozagrobowe", i sama jasna i CIemna Strona to nic innego jak znana od początków ludzkości walka Dobra ze Złem. Pytanie, czy ty chcesz wierzyć w Moc, czy w bohaterów przedstawionych przez Lucasa i społkę?

Dyskryminuje CIe lekko w moich oczach opinia o bibli jako o ,,nudnej książce". To jest bądź co bądź i jakby nie aptrzeć, podstawa wiary 3 wielkcih religi ( cała Biblia- chrześcijaństwo, Stary Testament - Judaizm, elemtny obu estamentów nic inneog jak Islam) Książka ta ma nie być ciekawa, ale rpzedstawiać niejako założenia religii - pozaym słowo ,,książka" jest tutaj chyba lekko nieodpowiednie nie sądzisz? Tak samo jak za najwieksze dzieła Mickiewicza nie uważa się Pana Tadeusza, tylko jakieś opasłe tomiska, które przeczytało paru profeserów z brodami aż do podłogi, ( piekielnie ponoć nudnych ( tomisk, nie profesorów, choć pewnie i profesorowie tez jacys super ciekawi nie są )

Ale dyskusji nie ma tuta obencie co zaczynac, póki, jak zaznaczyłem na początku, nie wyjaśnisz podstaw i swej interpretacji Mocy, tej ,,nowej dobrej nowiny" która niby chcesz głosić.

I tu...

się z Tobą zgodze Carno, co zapewne widać w poście trzoszkę niżej

Religia SW z praktycznego punktu widzenia

Na dobra sprawe to w co bedziemy wierzyc bo utworzeniu religii nie jest zbyt znaczace. Wazniejsze jest to co poprzez taka religie zyskac mozemy. O ile istniejace koscioly oparte na SW nie osiagnely praktycznie nic, to innej religii opartej na s-f jak najbardziej sie udalo a mianowicie mowie o kosciele sjentologiczym (jezeli ktos nie zna zapraszam: http://pl.wikipedia.org/wiki/Scjentologia) . Sjentolodzy nie dzialaja jeszcze w duzej ilosci w Polsce. Wiec gdyby zrobic konkurencje w Polsce i zgarnac wyznawcow? Rozne metody pozyskiwania wiernych mozna by zaporzyczyc wlasnie z kosciola sjentologicznego. Oczywiscie Polska to nie wszystko, pozniej mozna wyjsc z inicjatywa na caly swiat.
Co nam taki kosciol da? Gwiezdne wojny jezeli nie zrobimy nic nie beda istniec w nieskonczonosc. Umra wraz z naszym pokoleniem. Nowych filmow juz nie bedzie, wiec na zwiekszenie ilosci fanow nie mozemy liczyc. Niby bedzie jeszcze serial, ale co pozniej? Jezeli nadamy naszemu zainteresowaniu wymiar duchowy wtedy gwiezdne wojny beda mialy szanse przetrwac dluzej, jako religia. Jezeli bedzie o nas glosno, bedziemy ronbic roznego rodzaju akcje, happeningi, wybudujemy swiatynie to moze nawet za 500 lat nadal beda wydawane ksiazki, figurki i inne obiekty kultu.

ja...

z kumplem kiedyś chcieliśmy wierzyć w religię Jedi i przekonać nauczyciela od fizyki że Mistrz Yoda zabrania nam pisania klasówki A co do takiej religii to Moc jest ciekawszą alternatywą niż kościół gdzie koło parafii stoją dwa nowe Mercedesy klasy E...

Re: ja...

TheMichal napisał(a):
że Mistrz Yoda zabrania nam pisania klasówki
________

Ale on okazał się silniejszy Mocą, wstawił wam po lufie i finito
Dark Side leads to suffering.

Pogodzenie SW z innymi religiami.

A co jesli Moc dostarczala ludzia wizji przed pojawieniem sie SW w latach 70 ? Mozliwe ze ludzie mieli wizje na dlugo przed naszymi kochanymi filmami. Jednakze dopiero teraz sa one najbardziej wyrazne i sluszne. Technologia w swiecie SW jest o wiele bardziej rozwinieta niz na ziemi, ale jestesmy w stanie pojac jej funkcjonowanie i nieprzerazaja nas mowiace maszyny jakimi sa np. roboty.
Pewne tresci zwiazane z SW znajdujemy w swietych ksiegach innych religii. Jako ze zyje w katolickim kraju najlatwiej bedzie mi powiedziec o Jezusie.
-Podobnie jak Anakin, Jezus zostal urodzony poprzez Moc.
-Maryja matka Jezusa przed zajsciem w ciaze widziala Aniola - mogla miec wizje poprzez moc.
-Jezus mial podobne moce jakie maja uzdrowiciele Jedi.
-Najciekawsze sprawa jest jednak ukrzyzowanie. Jezus zostal ukrzyzowany za lamanie prawa. Ale po jego smierci nastepuje zmartwychwstanie. Osobiscie widze tu pewna analogie zwiazana z Darthem Vaderem. Vader byl dobrym Jedi, pozniej przeszedl na CSM, wpadl do lawy (zostal ukrzyzowany), ale zabijajac Palpatine - zmartwychwstal.

Oprocz samego Jezusa mozna doszukac sie takze analogii w innych fragmentach bibli:
-Zniszczenie Sodomy i Gomory - Zniszczenie Alderan.
-10 przykazan - kodeks Jedi.
-Niewola Egipska - Egipcjanie -> Sith .

Wiec mozliwe ze wszystkie swiete ksiegi byly czyms w rodzaju SW, ale dostosowanym do tamtych realiow.

Dobra...

Wracam do tematu .
W religiach objawionych (w których Bóg objawia się człowiekowi) jest wiele analogii ale nie można od razu mówić o tym, że jedna religia natchęła drugą. Nie wiem czy wiesz ale w trzech religiach (chrześcijaństwie, muzułmaniźmie i u żydów) 5 pierwszych ksiąg Starego Testementu jest w "kanonie lektur" i nie przeszkadza to na przykład Muzułmanom w nawracaniu innych religii (teraz już mniej niż kiedyś). Nie ma sensu dopatrywać się działania Mocy w powstawaniu Wiary Katolickiej, bo niby jak wytłumaczysz Szatana? Tylko nie podawaj mi tutaj przykładu Palpatina bo on zginął bezpowrotnie i już (na szczęście) nie powróci. Ciemna Strona Mocy jest niczym piekło, bo zawsze stara się namieszać, ale czy jakikolwiek Jedi miał zdolność oczyszczania ludzi ze zła? Nic mi nie wiadomo o takich przypadkach. Tak samo cudy, nie mogą to być wizje Mocy, bo wtedy objawiali by nam się ludzie nieznani którzy panowali nad Mocą a nie jacyś ludzie którym Moc się tylko objawiła. Zapewne wymyślisz na to jakieś wytłumaczenia, ale zastanów się dwa razy nad swoimi kontrargumentami

Hmm...

Jako, że to SW wzoruje się na innych religiach, a nie religie na SW, to Twoje zestawienie powinno raczej wyglądać tak:

-Podobnie jak Jezus, Anakin...
-Jedi mieli podobne moce jak Jezus...
-kodeks Jedi - 10 przykazań
-Wizje w Mocy - Zwiastowanie
itd, itp.

Carno pisze:
"Pytanie, czy ty chcesz wierzyć w Moc, czy w bohaterów przedstawionych przez Lucasa i społkę?"

Zadałbym Ci to samo pytanie. Zobacz, jestem prawie pewien, że Twoje rozmyślania wynikają z "przypływu" miłości do SW i tkaiego jakby "natchnienia". To Ci przejdzie po jakimś czasie. Tak sądzę.
Myślę, że urzeka Cię nie tyle koncepcja Mocy, co wydarzenia pokazane w filmach, doprawione muzyką. Muzyka też wpływa na odbiór filmu.
A na Twoje wątpliwości względem katolicyzmu, czy w ogóle Chrześcijaństwa, polecam wziąć na warsztat Zakład Pascala.
W największym skrócie wygląda to tak:
Opłaca się wierzyć w Boga, bo jeśli istnieje, to idziesz do nieba, a jeśli nie, to i tka nic nie tracisz. Za to, jeśli istnieje, a ty nie wierzysz, to idziesz do piekła.

Trochę to wyrachowany sposób patrzenia na wiarę, ale cóż poradzić.

.

Podalem w dobrej kolejnosci. Wydarzenia z bibli o ile sie wydarzyly chronologicznie sa wczesniejsze niz wydarzenia z SW.
Jak juz mowilem ta wiara oparta na SW przyjmuje filmy i ksiazki doslownie. Wiec tak, wierze ze postacie ktore byly przedstawione w ksiazkach i filmach sa prawdziwe. Oczywiscie zdaje sobie sprawe ze mogly wygladac inaczej, zapewne Lucas jedynie wybral najbardziej przypominajacych aktorow. Dodatkowo zauwazylem ze to ma sens. Lucas do produkcji SW wybral nieznanych aktorow, poniewaz szukal takich aktorow ktorzy najbardziej beda mu przypominac postacie ktore widzial w wizjach.

poprawka

Oczywiscie chronologicznie sa pozniejsze . Rypnelo mi sie ^^

Rozumiem...

...że chodzi Ci o słowa "Dawno, dawno temu...". Z tym, że nie wiemy co GL ma na myśli mówiąc "Dawno temu".
Równie dobrze może przez to rozumieć X000 jak 1000 lat.
A więc skoro Biblia pokazuje późniejsze dzieje i wzoruje się na SW, to ktoś tysiąclecia wcześniej musiałby tez mieć "wizję".

Chyba, że GL jest niebywale długowieczny.

A tak odnośnie sekt, to Lucas ma już całkiem liczną sektę (współpracownicy, pisarze, sztab ludzi zatrudnionych do filmu, nawet sprzątaczki).

Uzupełniając moją wcześniejszą wypowiedź, o Twoim zafascynowaniu raczej otoczką i sposobem przedstawienia Mocy, to chciałem dodac, ze równie dobrze mógłbyś tak myśleć o Buddyźmie, czy jakimkolwiek innym kulcie, gdyby był podany w taki sposób, jak teoria Mocy.
A Twoja hipoteza o doborze nieznanych aktorów - nie powiem, ciekawa. Poważnie, ciekawe spostrzeżenie.

Strach się bać

Darth Phabious napisał(a):
A na Twoje wątpliwości względem katolicyzmu, czy w ogóle Chrześcijaństwa, polecam wziąć na warsztat Zakład Pascala.
W największym skrócie wygląda to tak:
Opłaca się wierzyć w Boga, bo jeśli istnieje, to idziesz do nieba, a jeśli nie, to i tka nic nie tracisz. Za to, jeśli istnieje, a ty nie wierzysz, to idziesz do piekła.

________


Jeżeli takie kryteria doboru mają być stosowane, to któżby chciał do tego nieba? Jużci, w piekle można chociaż liczyć na komitwę ludzi z charakterem. W niebie zaś, widzi mi się, sama czerń, cwaniactwo i oportuniści. Takich to sobie kompanów Bóg wybiera do wiecznego obcowania? Znać w natłoku zajęć zapomniano mu donieść, co u nas, na ziemskim padole, mądrzy powiadają - że towarzystwo świadczy o człowieku . Spanebohem zatem, tyle mi rzec. Każdemu, podług jego zasług .

Błąd myślenia lewactwa i pustactwa

W Twoim piekle siedzą Franco, Pinochet, Dmowski, reakcja lat 46-52, hiszpańska czerwona inkwizycja, gospodarczy liberałowie oraz tzw. `homofobowie` (czyli tłumacząc dosłownie ludzie odczuwający strach względem ludzi takich samych jak oni). Towarzystwo które ani mentalnie, ani umysłowo, ani moralnie do Ciebie nie przystaje.
Idź lepiej do "nieba"...

Zobaczymy

W sumie najlepiej bym chyba wyszedł, gdyby mnie zostawili w spokoju, a nie przeciągali pomiędzy piekłem a niebem . Nie pali mi się do żadnych .

:)

Słuszna odpowiedź.
Dobrego roku.

Plan dzialania

Dyskusja zeszla na kwestie zwiazane z ideologia i wierzeniami. Ale wydaje mi sie ze ta strona kosciola SW jest przynajmiej w chwili obecnej mniej wazna. Plan dzialania ktory osobiscie bym proponowal bylby taki:
1) Zalozenie organizacji przedkoscielnej. Ktora to miala by na celu pozyskiwanie funduszy, czlonkow oraz reklame. Glowna funkcja takiego przedkosciola bylo by znalezienie osob wrazliwych na moc. Tak samo jak to uczynil Luke w trylogii Akademia Jedi - Andersona.
2) Dopiero posiadajac odpowiednia ilosc osob wrazliwych na moc, mozna by zaczac opracowywac rozne dogmaty religijne. Oczywiscie jest to tylko jedna z mozliwosci. Osobiscie bardziej bym widzial religie SW jako zbior loznych wierzen ktore moga roznic sie w szczegolach. Cos na ksztalt Hinduizmu. Czemu taka forma? Odpowiedzi dostarcza sam swiat SW, moc nie jest tam jednoznacznie interpretowana, co prawda niektore teorie takie jak np. teoria zjednoczonej Mocy ktora zaprzecza istnieniu dwoch roznych stron Mocy uznawana jest powszechnie za heretycka, jednak uwazam ze wyznawcy religii SW maja prawo interpretowac Moc na swoj sposob i nie widze potrzeby narzucania jednego slusznego pogladu.
3) Jezeli religia to czemu nie polityka? W swiecie SW polityka gra bardzo wazna role. Mysle ze jako wyznawcy religii SW powinismy ulozyc wlasny program polityczny oparty na doswiadczeniach bohaterow swiata SW.
4) Rozwoj techniki. Majac juz wladze powinnismy na pierwszym miejscu inwestowac w nowe technologie. Mysle ze pierwsze hipernapedy moga powstac jeszcze za naszego zycia.

Tak po mojemu

-Gwiezdne wojny jezeli nie zrobimy nic nie beda istniec w nieskonczonosc Umra wraz z naszym pokoleniem.
Po nas choćby i potop.
Jezeli nadamy naszemu zainteresowaniu wymiar duchowy wtedy gwiezdne wojny beda mialy szanse przetrwac dluzej, jako religia.
Ew duża część społeczeństwa będzie nas traktować jako jeszcze większych popaprańców niż dotychczas

Właściwie to po co się czepiam? Na mój rozum projekt jest po prostu chybiony z jednego względu- sądzę, że większość fanów zdaje sobie sprawę, że Sw to tylko(aż) film- wprawdzie ulubiony, najlepszy, ale jednak film. Skoro nie ma masowego poparcia ze strony tych dla których jest on czymś ważnym, czemu mamy spodziewać się zainteresowania ze strony ludzi którzy ledwie o tym słyszeli? Wyobraź sobie sytuacje gdyby taki kościół założyli np. tolkieniści, albo fani Pratchetta. Przyłaczyłbyś się?

.

Tolkienisci i Prachetowcy to jakas sekta. Najgorsi sa jednak Star Trekowcy, odczuwam ze jest wielu szpiegow tej przekletej sekty na naszym forum, nawet pisza w tym topicu...

Aluzja pojęta?

jw.

o w morde...

nie przeczytałem postów wszystkich bo bym miał zgon, ale temat jest z kosmosu, i to far far far away...
Można wiele aspektów starwarsowych przenieść na rzeczywistość i nie będzie to głupie, ponieważ one rzeczywistości w pewien sposób odpowiadają. Natomiast dosłowne przeniesienie baśni do świata, to już jest za dużo wódki. Dziś mi będzie chodził po głowie Jezus, który przywrócił równowagę Mocy...

qrwa

Tgc -> heretyk - a co? może Lucas to jakiś prorok natchniny prorok wykonujący wolę mocy? a umiesz przesuwać kamienie mocą?
A Biblii nie należy traktować dosłownie...

:D

Widze kolega ma ciezkie dni. Nie trzeba przeklinac zeby komus powiedziec ze sie z nim nie zgadasz : D

.

Nie mam daru telekinezy podobnie jak Corran Horn. Ale mialem wizje podobnie jak Lucas ktore potwierdzily prawdziwosc wydarzen przedstawionych w gwiezdnych wojnach.
A co do bibli, zgadzam sie ze nie nalezy traktowac jej doslownie, jest to ogolny i bardzo znieksztalcony opis wydarzen ze swiata gwiezdnych wojen.

Re: .

Tgc napisał(a):
Ale mialem wizje podobnie jak Lucas ktore potwierdzily prawdziwosc wydarzen przedstawionych w gwiezdnych wojnach.

________
A wiesz że kiedyś mi się śniło ŚWIĘTO ANAKINA SKYWALKERA??Co jakiś czas ten sen wracał Po premierze RotS przestał

może i tak

"JAINA SOLO MUST DIE "

Fajny tekst

Hmm

Tak poważnie rzecz biorąc, to uważam to za przesadę. Zresztą mam wrażenie, że stwarza to czasem negatywny obraz fanów. Ja wolę, żeby postrzegano nas jako pozytywnie zakręconych ludzi z pasją niż nawiedzonych sekciarzy. Nie chcę Cię tu urazić, ale do tego się to trochę sprowadza. Sama lubiłam sobie czasem wyobrażać, że to się gdzieś tam działo, albo nawet, że moi przodkowie stamtąd przybyli. Jednak zawsze byłam świadoma pewnych granic.

A nie na poważnie. To co powiesz na to opowiadanko?
tekst.php?nr=916
Czyżbym i ja była natchniona

!!

Herezja!

Ja tam myśle żeby....

napisać z kumplem książke o SW i wysłać do Lucasa może sie spodoba i po zrobieniu korekty i dodaniu paru stron wydadzą i po ukończeniu 18 lat mam zamiar dołączyć do 501st Legion

hmmmmm

troche odbiegłem od tematu Jedi jako religi ale co tam

Tgc,

Na czym miałaby olegac ta Twoja "Religia"? Byscie chodzili w strojach jedi , medytowali i ćwiczyli walkę na miecze? Nie odpowiadaj jakoś dziwnie bo jestem ciekaw Twojego pomysłu i chce się po prostu dowiedzieć

Tgc

Bez przesady. Bycie Jedi to nie tylko ćwiczenie walki na miecze, medytacja i chodzenie w strojach. To sposób na życie. Co prawda tworzenie religii to przesada,ale wartości i zasady którymi kierują się Jedi są uniwersalne.Jeśli ktoś chce się organizować i zakładać nową religię, niech najpierw przypomni sobie Dekalog.Główne zasady Jedi są w nim zawarte,tylko ujęte w inny sposób.Temat rozpoczął Tgc.Fajny avatar. Czy to nie lenin powiedział,że religia to opium dla mas?

tralala

moim zdaniem, zasady podobne do jedi mieli np. samuraje. i nie trzeba tworzyć nowej religii, żeby żyć według takich reguł. Ja na przykład codziennie medytuję, cwiczę walkę na miecze i nie potrzebuje do tego nowej religii... a dopisywanie do tego wszystkiego mocy to już dla mnie jest naciągane że hej nawet oświecony dalajlama nie potrafi wskoczyć dzięki `Mocy" na 3 piętro No chyba że on nie jest wrażliwy na Moc Za to ty, Tgc jesteś. gratulacje.)

No

wiesz, jak wierzysz w moc to spróbuj ją wyczuć i daj mi znak. chciałabym żeby SW były naprawdę ale niektóre marzenia się nie sprawdzają, bo wiele razy próbowałam coś poczuć i wierz mi,nic, zupełne zero.

Może

wzięłaś za małą dawkę?

Nie

o to mi chodziło tylko o Moc, jełopie.

Właśnie...

Wedż ty wogóle nie wiesz o co kaman w SW... jesteś straszny... wszyscy Cię nienawidzą Ty... jełopie

uch...

Chyba kajman? Oj Wejdż nieładnie, nieładie

...

Próboj dalej, w koncu sie uda... trzeba miec nadzieje...

o Jezusie!

Litości... myślałem, że w Polsce z takimi "kościołami" typu "kościół Jedi" nie będziemy mieli do czynienia... jak widać myliłem się.
Co do mnie, uważam się za raczej wierzącego członka Kościoła Rzymskiego (co więcej, planuję nawet zostać księdzem), a SW traktuję tak jak trzeba to traktować - jako niezwykle wciągającą i świetnie opowiedzianą przygodę, do której tak chętnie się wraca.
PS: Mam w planach fanfic opowiadający o konflikcie członków zgromadzenia wierzącego w Jedynego Boga z Jedi u schyłku Starej Republiki.

hmm

Biblia jest nudna i przestarzala, na zachodzie juz sie zaczelo, nowe religie w stylu kosciola sjentologicznego, new age itd wypieraja stare bostwa. Musisz sie z tym pogodzic chrzescijaninie, twoj bog umarl.

o.O

Mod edited
-------------

mało śmieszne, naprawdę, ku***, mało.

...

Ale prawdziwe.

Fakt

I to nie tylko mowie to z perspektywy sekciarza wierzacego w Moc . Katolicyzm juz nigdy nie bedzie taka potega jak kiedys. Pierwszy gwowdz do trumny to schizma wschodnia, drugi to reformacje z XVI wieku, trzeci wbijany jest teraz, ludzie maja dostep do wielu innych religii ktore sa bardziej aktualne i ciekawsze. Dodatkowo ludzie sa coraz bardziej wyksztalceni i wybieraja naukowy swiatopoglad ( ateizm, agnostycyzm ). Polska jest juz praktycznie ostatnim krajem typowo katolickim. Katolicki bog umarl.

Re: Fakt

Tgc napisał(a):
Katolicki bog umarl.
________

Zastanawiające, w piątek byliśmy na piwie i bilardzie, a On trzymał się całkiem dziarsko

...

wybacz, ale nie dla wszystkich

hmm

O RLY?

hmmm

-Bóg już umarł!
F.Nietzsche fragment Przedmowy do "Tako rzecze Zratustra"

Co by nie powiedzieć chrześcijaństwo powoli upada. Katolicyzm szczególnie, bowiem niszczy go kościół. Ale koscioły w rodzaju sjentologicznego itp. wcale nie są lepsze. Wniosek jest tylko jeden, Zachód traci wartości i tradycje. Smutne, ale prawdziwe.

Hmm

Nietzsche: "Bóg już umarł!"
Bóg: "Nietzsche umarł."
Nieztsche: "Touche."

tak po prawdzie

to problem tkwi w tym, że religia chrześcijańska powstała dawno temu, w innych realiach historycznych, kulturowych dla innych ludzi, dla innego typu społeczeństwa. Żeby religia mogła trwać musi odpowiadać na pytania współczesnych ludzi i tu mamy drugi problem. Otóż wszelkie religie mają swoje przypowieści, historie itp. ale sens tkwi w tym, że to co zawierają jest tylko metaforą i problem zaczyna się wtedy kiedy święte pisma są traktowane zbyt dosłownie. Nie chodzi o to żeby wdawać się w dyputy na temat realności i prawdziwości zawartych wydarzeń w Biblii, doświadczenie religijne opiera się na czymś innym i nie można go ani zmierzyć, ani zważyć i w tym miejscu ważna jest rola Kościoła, jako organizacji, a jak ona sobie radzi z tym zadaniem to już pozostawiam pod waszą rozwagę.

MTFBWY

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.