Forum

Całościowe podsumowanie Trylogii Sequeli

Nastał ten czas, guys. Już można.

Generalnie wg mnie są to filmy niepotrzebne. Przypominają stare po-endorowe EU (zwłaszcza wczesne), gdzie co chwilę Galaktyce zagrażało coraz to nowe i coraz potężniejsze zło, bohaterowie stawiali mu czoło, a koniec końców i tak nic się nie zmieniało. Kolejnym podobieństwem jest to, że wtedy każdy autor robił swoją politykę i forsował własne pomysły, spójności często nie było, a Force-Userowie dostawali nagle nowe moce z dupy, bo pisarzowi się tak zamarzyło.

Czyli nadal mamy to samo, co było przed kasacją starego kanonu, a Story Group to chyba tylko w książkach/komiksach/grach coś robi, bo w filmach jest wolna amerykanka. W dodatku pewne elementy lore`u z filmów I-VI są tu czasem traktowane dość swobodnie.

Głosy o wcześniejszym planie na całą Trylogię wsadzam niniejszym między bajki, bo po TROSie widać, że to bzdura.

Teraz indywidualnie o filmach:

Przebudzenie Mocy - fajny film rozrywkowy, dobrze się ogląda. Niestety jest do bólu bezpieczny i stanowi fabularną kalkę ANH. Nowi bohaterowie mnie nie kupili, a potraktowanie starych mi nie pasuje. Śmierć Hana mogła być zrobiona o wiele lepiej. Film zyskuje po TROSie.

Ostatni Jedi - bardzo interesujący, odważny film. Niestety wg mnie na siłę chce zaskakiwać i szokować, za bardzo też olewa założenia z TFA. Wątek Luke`a oraz więź Rey/Kylo to najlepsze elementy filmu, reszta taka sobie. Bohaterowie (ci nowi) już kupili mnie tu bardziej. Ze smutkiem muszę powiedzieć, że to najbardziej męczący film SW i najmniej mam ochotę do niego wracać, mimo że doceniam. Nie zyskuje po TROSie, wręcz przeciwnie.

Skywalker. Odrodzenie - powrót Abramsa to znów fajny, rozrywkowy film (i bezpieczny), ale bez kopiowania któregoś poprzedniego Epizodu, za to z mocnym klimatem kiczu ze starego EU. Dużo głupot, ale młodzi bohaterowie kupili mnie w końcu w pełni. Film za krótki, za duże tempo. Kasuje wiele elementów z TLJ i powraca do pierwotnych pomysłów z TFA. Mimo dziur w scenariuszu stanowi wg mnie najlepsze Star Wars wśród Sequeli, i to dzięki niemu będzie mi się chciało do nich wracać.

Ogólnie widzę to tak: nie ma żadnego podsumowania Sagi w tych filmach, to jest po prostu kolejna historyjka o walce z kolejnym dużym złem w Galaktyce. Taki poziom średniackiej trylogii książkowej ze starego EU lub porządnego fanfica. Fajna rozrywka, można się pobawić w ulubionym świecie przez 6+ godzin i zapomnieć. Żadne monumentalne wydarzenie to to imo nie jest. Ja to w końcu kupiłem dzięki TROSowi, ale jak widzicie, opinii mega nahajpowanej nie mam.

A szkoda, bo potencjał był (wątek Luke`a tudzież Bena na przykład).

No i niestety, nie ma to startu do pierwszych sześciu filmów, ani nawet do Spin-offów wg mnie.

A jak u Was?

Re: Całościowe podsumowanie Trylogii Sequeli

Może jak uda mi się odtruć podobno rewelacyjnym 7. odcinkiem Mando to skrobnę coś więcej...
Na razie w wielkim skrócie - to najsłabsza z trzech trylogii, z dwoma ponadprzeciętnie dobrymi filmami. Suma sumarum jest to trylogia nie tylko niepotrzebna, ale nawet szkodliwa. Próba uznania tego jako całości Sagi Skywalkerów wymaga znacznie więcej gimnastyki niż wszystkie teoretycznie niepasujące rzeczy z TCW razem wzięte, i w sumie nie wiem czy wogóle jest to wykonalne

Zdecydowanie na TAK

Trylogia Sequeli całościowo jest bardzo udana. Dziwna, momentami kiczowato-głupkowata, fakt, ale nadrabia energią, chemią, emocjami. Dostaliśmy trzy bardzo różne filmy, każdy ciągnący fabularnie we własnym kierunku, ale każdy z nich jest bardzo kompetentnie wykonany, sfotografowany, zagrany, złożony do kupy. Techniczne majstersztyki, może nie tak innowacyjne jak OT i PT, ale mamy inne czasy.

Moim zdaniem, Sequele pod względem "strukturalnym" idą ramię w ramię ze swoimi odpowiednikami w OT. TFA jest tak bliska klimatowi ANH, jak to tylko możliwe, TLJ jest tym dziwnym, środkowym epizodem wyreżyserowanym przez gościa z własną wizją, TROS to hiperaktywny film próbujący rozwiązać wszystkie konflikty z poprzednich dwóch, dokładnie jak ROTJ.

Ciężko jest oceniać całe trylogie i umieszczać je na jakiejś skali w kategoriach lepszy-gorszy, ale jednak pewne rzeczy są widoczne. Prequele są bardzo ociężałe i pozbawione polotu, energii, bohaterów z którymi można sympatyzować. Te filmy są duszne i przytłaczające. Przy tym są tak samo, albo nawet bardziej niespójne, niż Sequele. Dołująca konkluzja nie jest skontrastowana budującym przekazem "natury ogólnej".

Sequele są bardzo lekkie, żyją i oddychają, są bardziej skoncentrowane na postaciach, koncepcjach, symbolach, czytelnym przesłaniu (prostym, ale nie prostackim), niż na podążaniu jakąś ściśle wytyczoną ścieżką w konkretne miejsce. Jest takie powiedzenie, "ścieżka jest ważniejsza od celu". Ja się z tym w 100% głęboko zgadzam, i Sequele do mnie przemawiają, ponieważ są wykonane według takiej właśnie filozofii. 2 pierwsze części zawierają zaskakująco dużo trudnych, dorosłych treści, trzecia wykonuje trochę niespodziewanie woltę w stronę przesłania bardziej "uniwersalnego", ale mimo wszystko wpisuje się w wyraźną strukturę p.t. "chcemy coś przekazać". I dla mnie ten przekaz jest bardzo wartościowy.

Podsumowując, ST mimo odrzucenia tradycyjnie baśniowej struktury i treści, ma dużo do powiedzenia, i ostatecznie przemawia własnym głosem. Jakimś cudem udało się zrobić 3 filmy wyraźnie spowinowacone ze swoimi "oryginalnymi" poprzednikami (EI-EVI), a mimo to nie będące niewolniczo wobec nich służalcze. Szacun dla twórców za pójście swoją drogą w tak niewyobrażalnie niesprzyjających okolicznościach. To wymagało sporej odwagi mimo wszystko.

Dla mnie ostatnie lata z Sequelami były bardzo miłe. Oczekiwania były wielkie, ST moim zdaniem im sprostała. Jestem pozytywnie nastawiony do przyszłości. Czekam niecierpliwie na kolejne doniesienia "z frontu" i zapowiedzi kolejnych Starwarsów w kinach. MTFBWY!!

Ja wiedziałem, że tak będzie

Mama podobnie. I też uważam, że zupełnie niepotrzebna, zmarnowana Disneyowa nowa trylogia. Bo w sumie, to co nowego w niej jest ? ... Znów wyłazi to co znane-stare, i co gorsza jest w finale. Ileż można o tym samym ?. Przecież to miało być nowe story, nowi bohaterowie mieli odświeżyć to uniwersum, przyciągnąć nowych widzów, nowych fanów, nowe pokolenie.
O ile jeszcze TFA rozumiałem, jako podróż sentymentalną, uderzającą w znane motywy, to miałem nadzieję, że w kolejnym epizodzie ruszą już z kopyta z nowym, a tymczasem to co miało być tym zamysłem na nowe, zostało przecięte, lub poszatkowane. A teraz część z tych odpadów trafia ponownie do "The Rise Of Skywalker", i finalnie jeszcze wraca z szybu stare ... po jaki "wuj", to nie wiem.

Planu żadnego nie było, teraz wyraźnie to widać, słychać i czuć. I tak było od początku. Z tym że, w jednym być może był jakiś zamysł. Bo jeśli tym pomysłem było zbudowanie młodej, kobiecej postaci, która to finalnie okaże się tą, co to pokonała zło raz na zawsze, wygumkuje niejako historię z poprzednich filmów, i otworzy (być może) nowy rozdział w przyszłych filmach ... to zamysł się udał. Force is female. Wbrew temu co twierdził Luke, hihihi ...

The Force Awakens - podobało mi się, pomimo tego pójścia na łatwiznę, to miało to "coś". To fajny w sumie początek, zgrabnie i efektownie pokazany na ekranie (Abrams potrafi !), i z ciekawie ukazanymi nowymi postaciami. Adam Driver i jego kreacja - jeszcze wtedy niedoceniana, okazał się jasnym punktem tego filmu. Teraz, po premierze TROS`a chyba już krytyka ucichał ? ... Sam pomysł na postać Ben`a/Kylo - anty-Vadera, był od początku świetny, i aktorsko świetnie pokazany. Brawo !.
Szkoda tylko, że w tym wszystkim, w całym filnie nie było "życia", zabrakło rozmachu prikłelowego, przez co nie czuje się tego uwiwersum tak, jak we wcześniejszych filmach sagi.

The Last Jedi - odbiłem się od tego filmu, i już wiem, że zdania nie zmienię. Pomimo kilku podejść, to jest to zmarnowany potencjał na duże otwarcie. Oczywiście, film ma swoje dobre strony, wątek Luke`a jest świetny, "force-bondy" pomiędzy Rey i Kylo to świetna, nowa rzecz. Jest i w końcu sam pan Snołek. Jest poważniej, bardziej "doroślej", ale co z tego, jak poprzecinane jest to tak głupim humorem, że aż dostaje się szczękościsku. First Order jako karykatura samego siebie, żałośnie potraktowany Hux, "bieda" chociażby sali tronowej Snoke`a aż bije po oczach, logika działania niektórych postaci także.
Miałem nadzieję na rozwinięcie wątku z Akademią Skywalkera, że będzie to w pełni pokazane, a tymczasem dostalim te bieda - szałasowe scenki.
Czy wspominałem o Renowcach ? ... no tak, znaczy nie. Nie było ich, podobnie jak i w TFA. Kurdę, taki fajny wątek i tak zrypany, echhh.
Force-bondy i Luke, to najlepsze, co w tym filmie dostaliśmy. Raian miał czyste płótno, mógł zatem namalować obraz, a dostaliśmy szkic w najlepszym razie, choć moim zdaniem to bazgroły -

The Rise Of Skywalker - ... które w ostatnim epizodzie musiał częściowo gumkować Abrams.
Choć filmu nie widziałem jeszcze, to opierając się na w większości prawdziwych likach, a co najważniejsze, na Waszych recenzjach, mogę sobie na tą chwilę wyobrazić, przed jakim arcy-trudnym zadaniem stanął J.J Abrams. Po pierwsze, pospinanie tego wszystkiego w jakąś sensowną całość, dalej, powrót do wcześniejszych koncepcji, tych jeszcze z okresu TFA. Pchnięcie i rozwinięcie całej historii, aż do finału, który miał być zwieńczeniem ostatecznym całej sagi. Proste, prawda ? .
O ile bardzo czekałem na ten film, tak moje pierwsze zatrzymanie miało miejsce przy oficjalnym zwiastunie. Tak, śmiech Palpatina z miejsca włączył mi czerwone światło, bo zrozumiałem, że tak zwanego planu na te filmy NIE BYŁO.
Coś, o co toczyły się tutaj na forum długie dyskusje, dzisiaj, już po premierze TROSa, chyba do większości z nas już dotarło. Palpatine jest w finale tej sagi, by ratować opowieść, którą częściowo pozmieniał Rian Johnson. Co gorsza, jego pojawienie - Palpatina, oczywiście , pociąga za sobą dalsze konsekwencje.
Wnuczka sitha mówicie ?, Snoke to pusta tubka ?, wracamy do skasowanego EU ?, ukryta flota ?, Final Order ? ... serio, przez dwa filmy ani jakiejkolwiek wzmianki o tym, a teraz łubudub z pełną mocą ?.

Trzeba cudu, by to spiąć razem, dodać wcześniejsze, ruszyć z nowym i połączyć ze starym. W 141 minut.
J A K ???. W jaki sposób ? ... dodając do tego dziury logiczne, nowe pomysły beż wyjaśnień, słowem piękny przepis na katastrofę. I nie dziwię się, że w sumie tak jest, i że oceny są takie a nie inne.
Wspomniałem o Rey ? ... achh, nie. No to jeszcze Mary Sue, znaczy Skajłoker już teraz, na dokładkę. Nie, i jeszcze raz NIE.

Disney i to MITYCZNE Story Group mieli wszystko, by osiągnąć sukces. Coś nieprawdopodobnego, że można się tak wyłożyć, z najbardziej, albo z jedną z najbardziej kojarzonych filmowych marek.
Jest jednak światełko w tym tunelu. The Mandalorian. Jeśli serial ten jest jakimś tam "testem" na widzach, to już mają jedną z odpowiedzi. Fani chcą nowego, czegoś innego, niż historię, która była piękna owszem, ale zakończyła się na sześciu epizodach. Jest kompletna, i nie trzeba było do niej wracać.

Btw., po tym, co dostaliśmy, przychylam się do zdania tych fanów, by Disney w żadnym wypadku nie próbował przenieść na ekran rycerzy Starej Republiki, i w ogóle Starej Republiki.






Re: Ja wiedziałem, że tak będzie

Nie rób założeń, młody padawanie
Konsekwentnie patrzysz na to czego Ty chciałeś od nowych filmów, a nie na to czym one są. Chciałeś Akademii i Renowców? Kjut, ale nie dostałeś (tzn. dostaniesz Renowców w TROS, ciekawe czy będziesz zadowolony), to nie wpływa na JAKOŚĆ filmu tylko na jego zgodność z Twoimi oczekiwaniami. To, że Abrams w TROS poleciał fabularnie niezgodnie z Twoimi oczekiwaniami to też nie problem sam w sobie (to, czy Palpi, zwłaszcza w tej formie, ma sens, to temat na osobną dyskusję).

Be mindful of living Force

Re: Ja wiedziałem, że tak będzie

Nope i nope. Jeśli wciąż chcesz mnie przekonać, że Palpatine miał sens w tej trylogii, to wiedz, że to daremny trud . Moje oczekiwanie względem TROS`a i nie tylko, wynikały nie z mojego widzimisię, a widzę też, że nie tylko ja miałem takie oczekiwania, ale chyba tak z 90% światowego internetu .
Echh, widzę, że wczorajsze zaburzenie Mocy u kolegi było chwilową jednak słabością . Zatem zostańmy przy swoich ocenach. Spoken

Re: Ja wiedziałem, że tak będzie

Nie, do tego akurat nie zamierzałem
Widziałem warianty, w których by miał. Niestety, Abrams olał wszystko, bo nie miał pomysłu.

Re: Ja wiedziałem, że tak będzie

Tak się buduje wątki: w pierwszej części renowcy są wspomniani, w drugiej się powinni pojawić a w trzeciej wykończeni. Hakier del Torro powinien mieć swój finał w 9. Romans Rose z Finnem powinien być kontynuowany. Itp itd. porgi powinny odgrywać rolę.

Re: Ja wiedziałem, że tak będzie

Smok Eustachy napisał:
Romans Rose z Finnem powinien być kontynuowany.
-----------------------

Nie wszyscy są takimi wielkimi fanami tego wątku jak Ty więc się cieszą, że jednak tego nie było

Re: Ja wiedziałem, że tak będzie

Ale tu nie chodzi o fanatyzm tylko o spójność na podstawowym poziomie: wątki nie mogą być porzucane, muszą być kończone. Albo tak albo siak ale kończone.

2. Wydaje się, że sekłele przekierowują nas w stronę kina superbohaterskiego: bohaterowie mają jakieś dziwne moce i ich se używają jak w Marvelu. Stąd ten statek kosmiczny durny zatrzymywany mocą i durne błyskawice Rey.

Re: Ja wiedziałem, że tak będzie

Te dziwne Moce zaczęły się objawiać już w 1977 r. i prawie w każdym następnym było coś nowego.

Re: Ja wiedziałem, że tak będzie

Smok Eustachy napisał:
porgi powinny odgrywać rolę.
-----------------------

Chyba jako pokarm dla

Całościowe podsumowanie Trylogii Sequeli

To chyba oczywiste, że sequele były jednym wielkim nieporozumieniem. Dziwię się, że Lucas w ogóle ostatecznie przyjął ofertę Igera i sprzedał SW w łapska korpo biorąc pod uwagę jego pogardę dla wielkich wytwórni i korporacji (kłania się jego ciężka współpraca z Foxem). Ba, on nawet wystąpił z Gildii Reżyserów, bo się nie zgadzał z ich dziwnymi decyzjami.

Powtórzę to co już nie raz mówiłem: sequele powinny powstać w latach 90, bo wtedy główni bohaterowie byli jeszcze w swoich "prime days". Te urywki jak Luke walczy z Leią, próba zabicia Rena, przygody Luke`a i Lando przytoczone w TROS - to byłoby miliard razy ciekawsze niż to co dostaliśmy. A skoro już musieli robić sequele teraz to mogli wykorzystać treatment Lucasa, ale go odrzucili (bo co? za dużo midichlorianów? One przynajmniej nie srały na koncept Mocy tak jak to co się wyprawia w TROS). Woleli improwizować z filmu na film. A koncept Lucasa wystarczyło lekko przerobić (np. stonować jego najdziwniejsze pomysły, ale ich nie usuwać), a dialogów przecież nie było, bo to treatment, więc by wzięli kogoś kto umie pisać dobre dialogi i po sprawie. Ale nie kur**, oni przecież wiedzą lepiej.

Idealnym podsumowaniem tej farsy, są słowa Luke`a w TROS, jak mówi, że w sumie to głupio zrobił, że się zaszył na wyspie. No właśnie... Abrams chciał pewnie strollować Riana, a strollował sam siebie. Bo to on pozastawiał pułapki z których już się potem nie dało wybrnąć. Luke siedzi na wyspie od lat, więc Rian musiał wymyślić absurdalną sytuację dla której się tam znalazł i potem już tylko wszystko poszybowało w dół. Tak samo skoro Rian ubił Snoke`a to trzeba już było się trzymać tej koncepcji Bena jako nowego bad bossa, ale nie, TLJ źle się przyjął wśród fanów, więc KK stwierdziła - sorry, nie idziemy tą drugą, lepiej zrobić zachowawczą konkluzję z nowym wielkim złym i odkupieniem, po którym bohater ginie.

Także cóż... Zmarnowane szanse i coś czego już się nie cofnie, bo filmów nie wywalą z kanonu nigdy, więc smród tych wydarzeń będzie się zapewne ciągnął latami. Zatem całościowo ta trylogia to klapa.

Re: Całościowe podsumowanie Trylogii Sequeli

Co to znaczy filmy "niepotrzebne" lub "potrzebne"? W istocie jak się tak zastanowić, to prequele były zupełnie niepotrzebne, bo nie ma żadnego znaczenia w jaki dokładnie sposób Anakin stanie się Vaderem i ojcem bliźniaków. Nie miało też żadnego znaczenia pokazanie jak upadła Republika i karykaturalny w swojej schyłkowej formie Zakon Jedi. Co dostaliśmy nowego? Szkółkę "przed zrobieniem mindtricka stu wykładów wysłuchaj", pokazy cyrkowego skakania i kung-fu ze świetlówkami, midichloriany oraz masę plastikowo wyglądającego CGI. Potrzebne?

Jednocześnie możemy powiedzieć, że dostaliśmy 6+ godzin przygód w kolorowym bajkowym świecie, nawet jeśli ze słabymi dialogami i postaciami. Niepotrzebne?

OT z prostej kosmicznej baśni przekształciła się w opowieść rodzinną, PT dodało do niej wstęp. ST było jej zakończeniem, więc mogło pokazać przekazanie pałeczki innym lub rozwój kolejnych pokoleń - i o ile przez dwa filmy to szło, tak Abrams w trzecim... no zakończył sagę. Pomimo że nie odpowiadają mi jego decyzje, to nie uważam TROS - ani całej ST - za niepotrzebne.

Szersza ocena całości kiedy indziej.

Cofam to, co powiedziałem :D

Byłem drugi raz na TROS, ten film wchodzi mi jak w masełko. Co za tym idzie, warto było marudzić i nie być do końca zadowolonym z Epizodów VII i VIII, by dostać w końcu taki film. A idąc tym tokiem rozumowania - Sequele nie były niepotrzebne. Bo dwa pierwsze filmy prowadziły do TROSa

Reszta pierwszego posta aktualna

Re: Cofam to, co powiedziałem :D

Gunfan napisał:
warto było marudzić i nie być do końca zadowolonym z Epizodów VII i VIII, by dostać w końcu taki film.
-----------------------

Ależ ten Disney ma wywiad, nawet fora w Polsce śledzi i notuje uwagi!

Re: Cofam to, co powiedziałem :D

Niestety patrząc po wielu ocenach, to też nie wystarczyło do sukcesu

Re: Cofam to, co powiedziałem :D

Widocznie jesteś nieprzeciętnym odbiorcą wśród fanów chyba, że to się jeszcze ustabilizuje na innym poziomie, gdy już emocje trochę opadną.

Re: Cofam to, co powiedziałem :D

Kurde, od wczoraj obserwuję opinie i nie jestem zbyt pozytywnie nastawiony do mojego seansu (sobota, niedziela? Who knows). Ale Twoja recenzja i dartha numbersa (i jeszcze paru Bastionowiczów) to takie światełka w tunelu. Muszę tylko przyjąć jakąś postawę przed tym filmem.

Dzisiaj tak mnie naszło że jest spore podobieństwo TROS i ROTS i nie chodzi tylko o literki. Ja oglądałem prequele jako dzieciak i dla mnie ROTS przez bardzo długi czas było najlepszym epizodem. Teraz kiedy sequele się kończą czuję co czuło wielu fanów przed seansem ROTS. Myślę, że wielu zupełnie inaczej wyobrażało sobie przejście Anakina na CSM. Yoda robiący salta z Palpim w senacie to też pewnie nie to co wielu oczekiwało po wtedy finale sagi. I chyba podobnie jest teraz z TROS. Żeby mi się ten film podobał chyba muszę podejść do tego na maxa na luzie. Bez spiny o to że mi Kylo zbrukali. Tak zrobię, może będzie spoko

W sumie takie pójście na film kilka dni po premierze ściąga z człowieka trochę takiej bezsensownej spiny.

Re: Cofam to, co powiedziałem :D

Idź na luzie, sam zamierzam spróbować

Nastaw się tak

Ten film to Abrams forsujący powrót swoich pomysłów z TFA i ich rozwinięcie, dużo dobrego przedstawienia postaci oraz zastrzyk kiczu z Legend w klimacie Dark Empire i trylogii Andersona. A, i rozmach największy z Sequeli. Jak brzmi to jak mieszanka strawna dla Ciebie, to się aż tak bardzo nie bój tego filmu

Re: Nastaw się tak

Jest szansa, bo w tym roku po raz pierwszy czytałem Dark Empire.. i mi się podobało. Mimo że kicz i przesada aż się wylewała z tego komiksu. Co do Andersona - pierwszą część bardzo lubię, szczególnie część na Kessel i niektóre rekrutacje na Jedi, na drugiej niestety aktualnie ugrzązłem ;D

Za wcześnie na to

Myślę, że jesteśmy dla Trylogii Sequeli teraz bardzo surowi, na uczciwą ocenę przyjdzie czas za kilka lat. Nie bronię tych filmów, bo uważam, że każdy z nich ma swoje wady, uważam jednak, że kiedyś spojrzymy na nie życzliwiej. Pamiętam jak po zamknieciu trylogii prequeli podnosiły się głosy, że były nie potrzebne, bo drewniany Hyden, bo za dużo grafiki komputerowej, bo Jar Jar itd itp. A teraz? Nawet Ty piszesz "nie ma to startu do pierwszych sześciu filmów" -dajmy sobie czas

Jeśli chodzi o same filmy to tak:
Uważam, że TFA jest fajne ale wtórne i nieco zbyt bezpieczne. Przed premierą TROS postanowiłem obejżeć wszystkie filmy z SW i muszę przyznać, żę TFA przy kolejnym oglądaniu budzi najmniej emocji, nawet Solo awansował w tym rankingu. Jednocześnie rozumiem potrzebę zrobienia tego filmu -trzeba było przyprowadzić do Star Wars nowe pokolenie fanów.

Ostatni Jedi -film bardzo inny od "moich" Gwiezdnych Wojen. Wiele rzeczy poszło tam inaczej niż bym chciał, ale muszę przyznać że z każdym kolejnym oglądaniem doceniam go bardziej, chyba się jeszcze nie zdarzyło żebym się na nim nudził.

No i dziewiątka. Po tym filmie wyszedłem z kina chyba z najbardziej jednoznacznymi emocjami w całej trylogii. Bardzo mi się podobał, jasne kilka razy złapałem się za głowę, widziałem głupotki mniejsze i większe, ale czułem tą epicką moc, świetnie się bawiłem.


Ogólnie rzecz biorąc, uważam że jest nieźle i te trzy filmy w kinie dały (i jeszcze dadzą) mi sporo gwiezdowojennej radości, ale czy powinny być określane "podsumowaniem sagi" i zamykać całą historię? Nie.


Na koniec krótka refleksja:
-TFA był jaki był bo w tamtym okresie mieliśmy falę żółci wylewaną na prequele -więc dostaliśmy ANH
-Po TFA wszyscy marudzili na wtórność, więc dostaliśmy Johnsona.
-Wszyscy wiedzą jak było po TLJ -więc dostaliśmy powrót do bezpiecznego SW w postaci TROS, na które teraz leją się wiadra pomyj...
Nie mowię, że jako odbiorcy nie mamy prawa do krytyki twórców, albo że mamy łykać wszystko jak leci, ale że pewne rzeczy są (lub mogą być) konsekwencją nastrójów wśród fanów.
Na razie efektem tego wszystkiego są trzy lata przerwy, zobaczymy co będzie dalej.

Re: Za wcześnie na to

Refleksja jak najbardziej słuszna, choć problem z ST głębszy.
Nie mam natomiast żadnych wątpliwości że gdyby ST robił Lucas, to dostalibyśmy Prawdziwe SW i falę hejtu niespotykaną do tej pory na planecie Ziemia

Re: Za wcześnie na to

Lorn napisał:
(...) Na koniec krótka refleksja:
Po TFA wszyscy marudzili na wtórność, więc dostaliśmy Johnsona.

-----------------------
Totalna bzdura. Kłamstwo. Fakty są takie, że Rian Johnson miał nakręcić środkową część trylogii. - I to było wiadome jeszcze przed premierą TFA. Przecież wiedzieliśmy przed premierą VII epizodu, że będzie trzech reżyserów.

Re: Za wcześnie na to

Ba, sam Rian Johnson był brany pod uwagę jako reżyser VII, więc to nie prawda, że wyskoczył z kapelusza bo ludzią się nie spodobało TFA

Re: Za wcześnie na to

Lorn napisał:
Myślę, że jesteśmy dla Trylogii Sequeli teraz bardzo surowi, na uczciwą ocenę przyjdzie czas za kilka lat. Nie bronię tych filmów, bo uważam, że każdy z nich ma swoje wady, uważam jednak, że kiedyś spojrzymy na nie życzliwiej. Pamiętam jak po zamknieciu trylogii prequeli podnosiły się głosy, że były nie potrzebne, bo drewniany Hyden, bo za dużo grafiki komputerowej, bo Jar Jar itd itp. A teraz? Nawet Ty piszesz "nie ma to startu do pierwszych sześciu filmów" -dajmy sobie czas

Jeśli chodzi o same filmy to tak:
Uważam, że TFA jest fajne ale wtórne i nieco zbyt bezpieczne. Przed premierą TROS postanowiłem obejżeć wszystkie filmy z SW i/.../
Na koniec krótka refleksja:
-TFA był jaki był bo w tamtym okresie mieliśmy falę żółci wylewaną na prequele -więc dostaliśmy ANH
-Po TFA wszyscy marudzili na wtórność, więc dostaliśmy Johnsona.

-----------------------

Jeden z zarzutów co do prekłeli to była wtórność i zrzynanie z OT. Bezczelne.

2. Oni są jak złota rybka. Niby spełniają życzenia ale tak, że przynosi to spełnienie szkodę. I Ostatni Jedi nie był oryginalny. Dalej kopiował z OT i to była jednak parodia.

Podsumowanie

Moim zdaniem ta 3 trylogia okazała się katastrofą dla SW. Jest dowodem na to że Gwiezdne Wojny filmowe powinny zakończyć się na 6 filmach (Tak jak mówiłem w 2015 roku). Złe pomysły, brak wspólnej wizji 3 filmów. Może gdyby cała ta trylogia była opowiedziana przez jedną osobę, może wyglądałoby to lepiej i ta historia miałaby jakoś sens. Źle napisani bohaterowie bez historii. Tragiczne przedstawienie Luke.Zmartwychwstanie Palpatina które pokazuję totalny brak pomysłów na ciągnięcie tej historii i jest pisane na kolanie... Źle to wyglądało już w 2015 roku widać było brak pomysłów, wzorowanie się na IV części. Podsumowując te filmy trzeba skasować i jebnąć w legendy. Ja jak będę oglądał SW to tylko do VI części. Przykre ale prawdziwe.

Re: Podsumowanie

Brutalne ale prawdziwe. W większości to piękna katastrofa. Trzeba traktować jako legendy, alternatywną rzeczywistość.

Problem z podsumowaniem Trylogii Sequeli

Mam problem z ogólną oceną trylogii sequeli, bo bywa nierówna, zawiera elementy, które bardzo przypadły mi do gustu, jak i te z gatunku WTF?
Przede wszystkim jestem wielkim fanem wątku przewodniego, czyli Kylo - Rey, a za jeden z największych minusów całej trylogii uważam wątki poboczne, które są dużo słabsze. Chyba najmniej tego mamy w TFA, a najwięcej w TLJ, gdzie połowa filmu ma małe znaczenie dla całości - w serialu uznałbym to za odcinek - zapychacz. Za dużo czasu mamy poświęconego dla postaci drugoplanowych, zwłaszcza w porównaniu do pierwszych 6 epizodów, weźmy np. takiego Lando i porównajmy sobie jego czas ekranowy z Rose w VIII... Żałuję że nie mieliśmy więcej relacji Snoke - Kylo, a tego drugiego w TROS, by np. widzieć jak sobie radzi jako Supreame Leader - tym bardziej jeśli mamy go już nigdy nie zobaczyć na ekranie (Rey może jeszcze wróci).

Podsumowując: wątki główne na tak, poboczne czasem ok, czasem wręcz przeciwnie (Finn w TFA na plus, a w TLJ na minus itd), więc jeśli bym miał ocenić po tym pierwszym ocena byłaby bardzo pozytywna, ale całościowo (kolejne Starkillery, teraz niszczyciele planet, jakieś dziwne wydłużanie wątków, jak kasyno lub niemożność tłumaczenia z języka Sithów...) pozostaje niedosyt. Przypuszczam jednak, że z czasem zapamiętam to pierwsze i będzie jak z prequelami, na które na świeżo się narzekało, a po latach przewijam wątek JJ czy romansu Padme i z chęcią wracam do McDoarmida czy McGregora na ekranie. Zobaczymy za parę lat

w końcu prawdziwe gwiezdne wojny

po tej straszliwej PT i masach absurdalnie głupiego Expanded Universe dostaliśmy prawdziwe Gwiezdne Wojny Chyba nawet lepsze niż legendarna OT, która jednak się mocno zestarzała

Re: w końcu prawdziwe gwiezdne wojny

Nawijaj dalej

Re: w końcu prawdziwe gwiezdne wojny

Tak, posłuchajmy tego jeszcze

Re: w końcu prawdziwe gwiezdne wojny

Ja też chcę, ja też

re

Uważam tak... TFa fajnie rozbudziła nadzieję fanów, były fajne wątki plus tajemniczy bohaterowie. Był stary klimat i takie fajne oczekiwanie.

TLJ rozsadza czachę i masz myśli wtf.. O co tu chodzi. Ma jednak pewne plusy np scenę z Yodą. Czy też postać Luka ciekawie napisana, ta walka z Kylo itp itd.

Ostatni epizod to poniekąd spełnienie nadziei fanów. Niestety, ale albo planujesz całą trylogię albo robisz autonomiczne filmy, tylko nie nazwywa sie to trylogia.

Sequele wpisały się w modę na powroty dawnych filmów. Ludzie chcięli znów Luka, Hana czy Leię. To dostali. Wrócił Lando w super stylu.

Wedge potraktowany dość instrumentalnie. Pewnie on w VII miał zaraz zginąć. Wymyślili tą postać Maxa Von Sydowa. Przecież można było z Wedge`a zrobić szychę w ruchu oporu, który byłby w całej trylogii.

Lando też wrócił, bo fani chcięli. Ok, fajnie, ale przecież mógł wrócić w VIII epizodzie, mógł mieć kilka scen z Leią, może i Lukiem.

Budowa nowych postaci jest ważna. Ale Każdy liczył na spotkanie wielkiej trójki, czy nawet ponowne spotkanie Hana i Lando. Choć przez chwilę.

Zrobili coś fajniejszego niż prequele. I tyle. To pokazuje, że jeśli chcemy mieć filmy SW, trzeba się mocno cofnąć w przeszłość. Lub też kiedyś stworzyć czas 100 lat po TRoS.

Re: Całościowe podsumowanie Trylogii Sequeli

Tak na początek prostując. Plan był. I to co najmniej 2 plany, jeśli nie trzy.

Pierwszy (i być może drugi) został napisany przez Michaela Arndta i George`a Lucasa. To zostało dane Disneyowi. Czy potem Arndt pisał własny, inny, tego nie wiem. Sugestie są różne, ale póki czytamy między wierszami, tego co nam prezentują, trudno stwierdzić jak było. Zakładam, że był co najmniej jeden.

Który wylądował w koszu, gdy filmami zajęli się Kasdan, Abrams i Kinberg. Razem z Arndtem, który szybko wyleciał z towarzystwa, to była pierwsza Story Group. I odpowiadała za kick-off nie tylko nowej trylogii, ale nowych filmów i nowego serialu - Rebelianci. Kasdan i Abrams zostawili po sobie rozpiskę na trylogię, treatmenty VIII i IX Epizodu.

Gdzieś w międzyczasie pojawił się niezależnie pomysł na Łotra 1. To niezależny pomysł Johna Knolla (zmarginalizowanego obecnie w LFL).

Potem powstało właściwe Story Group z Kiri Hart na czele i musieli, jak to biurokraci, zrobić dużo szumu wokół siebie i potwierdzić swoją niezbędność. Przejęli filmy...
W przypadku trylogii, Rian wywalił do kosza zamysł na trylogię. Zrobił swój film, co więcej nie współpracował z Trevorrowem, który robił IX. Efekt działania Story Group jest tragiczny - Kinberg się wymiksował, Larry Kasdan po Solo nie chce się bawić w "Gwiezdne Wojny" (tu pamiętajmy, że to Kiri Hart chwaliła się wyborem młodych, gniewnych reżyserów). A TLJ zostało przyjęte tak a nie inaczej.

Obecnie Kiri Hart nie ma w LFL, Story Group jest kpiną, pomijając Riana, każdy z młodych gniewnych reżyserów, jeśli nie wyleciał, miał kogoś kto po nim sprzątał, zaś Abrams wrócił do pomysłów ze swoich treatmentów, trochę je dostosowując do sytuacji po TLJ, ale bardziej przy tym naprawiając kierunek po TLJ. To nie da dobrego storytellingu.

Jako trylogia to nie wygląda najlepiej. A patrząc na burdel, jaki zaserwował nam LFL to chyba efekty są odpowiednie do poziomu pracy.

Dla mnie trylogia sequeli po prostu nie istnieje. Nie klei się jako trylogia. I mówiąc wprost bardzo mi przykro z tego powodu. Zwłaszcza, że potencjał był. Plan też, nawet 2, tylko zabrakło chęci by się ich trzymać. Jeśli 6 lat i 3 filmy to za dużo dla obecnego kierownictwa, to trudno liczyć na coś więcej. Jeśli chodzi o trylogię to liczyłem na sagę dla nowego pokolenia, powtórząną. Nic więcej i to okazało się za dużo.

Zaś o osobnych filmach.

1. Przebudzenie Mocy - wciąż uważam, że to obok "Solo" najlepszy film od Disneya. Może dlatego, że prócz Abramsa maczał w nim palce Kasdan (Indiana Jones, TESB, ROTJ). Odwórczy, może nawet za bardzo, ale przy tym świetnie mi się go ogląda, wciąż. A co najważniejsze to otwarcie, które stawia pytania. I jak to bywa z częściami pierwszymi, te pytania i wątki zyskują po kolejnych częściach trylogii (w tym wypadku tylko i wyłącznie trzeciej).

2. Ostatni Jedi - ja tego filmu nie czuję, nie lubię i nie kupuję. Co więcej wiele elementów mnie irytuje, a sam film męczy. Holiday Special to kuriozum porównywalne, ale krótsze. Jest parę rzeczy, które mi się podobało, jak walka Luke`a ale to tylko elementy, które i tak są rozwalone przez sposób opowiadania historii Johnsona. Sam film właściwie wyrzuca wątki z poprzedniej części na śmietnik i praktycznie nie zostawia nowych do kontynuowania. To jest przykład niezrozumienia różnicy między trylogią a trzema filmami. Szczęśliwie po TROS, jest równie ważny jak historia łowcy z Ord Mantell, który zmienił zdanie Hana Solo .

3. Skywalker. Odrodzenie - raczej na plus, ale powiedzmy wprost ani Solo, ani TFA to to nie jest. Rusis ma rację. Ten film powinien mieć 4 godziny i być podzielony na Skywalker. Odrodzenie cz. 1 i cz. 2. Wtedy w ogóle nie musieliby się już przejmować tym co ustanowił TLJ, skoro i tak większość z Rianowych pomysłów jest prostowana lub wywalona. I jak pisałem to jest kontynuacja TFA. Mega podoba mi się klimat Exegol i tego, co z tym związane. Nie spodziewałem się takiego klimatu po tej trylogii i to jest po prostu WOW. Tu jest wiele elementów, które bardzo mi się podobają, ale z różnych powodów filmowo daleko mu do perfekcji. Wymaga to rozbudowania. Ale wciąż jest na plus.

Ja nie widzę potrzeby by kiedykolwiek traktować ten film jako trylogię. Po TFA przeskoczę sobie do TROS, żeby zwyczajnie się nie denerwować.

Natomiast tak, zgadzam się z Gunfanem, że to przede wszystkim zmarnowany potencjał. Tego, kogo tu brakuje, to kogoś z wizją. W 1978 w Tunezji Lucas zaczął opowiadać Hamillowi, że chciałby w 2011 nakręcić film ze starym Lukiem. Nikt nie traktował George`a poważnie, a jak się okazało w 2011 on faktycznie rozpisywał sequele. Dziś kogoś takiego brakuje. I to idealnie widać w śmierci Bena Solo. Jeśli patrzymy tu i teraz i chcemy tę sagę skończyć, należało go zabić. Nie jest dalej potrzebny i w takim zakończeniu głupio żeby przeżył. Ale wystarczyłoby, żeby ktoś w LFL stwierdził, że jego historia nadaje się na to, by w 2035-2045 zrealizować luźną adaptację "Tales of the Jedi: Redemption". Z Driverem w roli głównej. To jest nic odkrywczego, tylko trzeba ogólnie wiedzieć, gdzie się zmierza. Sequele pokazują, że 3 filmy to obecnie za dużo, by mieć jedną spójną wizję. I to jest naprawdę smutne.

Ale by nie kończyć smutno, trzeba wrócić na Exegol, po raz kolejny

Re: Całościowe podsumowanie Trylogii Sequeli

Lord Sidious napisał:
Ale by nie kończyć smutno, trzeba wrócić na Exegol, po raz kolejny
-----------------------
Też uważam, że te sequele ściągają fanów na ciemną stronę Mocy.

Disney is the path to the dark side. TFA leads to anger. TLJ leads to hate. TROS leads to suffering.

Re: Całościowe podsumowanie Trylogii Sequeli

-Sam film właściwie wyrzuca wątki z poprzedniej części na śmietnik

Które, jak je należało poprowadzić i z czego to wynika że akurat tak?

Re: Całościowe podsumowanie Trylogii Sequeli

łatwiej wyliczyć, te których nie wyrzuca . Np. wątek Luke`a na odludziu i jego odcięcia się od Mocy, załamania. To zostaje. Reszta, ograniczę się tylko do najprostszego - prowadzenia postaci. BB-8 to piękny przykład. Zobacz jak jest prowadzony w TFA, potem w TLJ (super koksu) i w TROS gdzie znów boi się węża i jest tylko pomocnikiem. Z pewnością spójności nie pomaga to, że w TFA i TROS to kukiełka, a w TLJ wspomagają się komputerem .

Re: Całościowe podsumowanie Trylogii Sequeli

Ułatwiasz sobie
Oczywiście że BB8 u Riana jest przesadzony zaczynając już od akcji w X-wingu.
Ale pytanie było o wątki. Wątek Hana nie mógł być kontynuowany, wątek czekania na Jakku też nie, wątek ucieczki Finna przed NP - takoż. Wątek szkolenia Rena? Wątek walki RO z NP? OK, Maz została zmarnowana. Zapomniałem o czymś?

Re: Całościowe podsumowanie Trylogii Sequeli

bo zadajesz bardzo ogólne pytania, to sobie ułatwiam .

Watek Hana - z nim jest problem, który wiąże się z decyzją twórczą Riana. Dokładniej z tym, że zaczynamy film tuż po TFA. Serio, żadnego wspomnienia Hana, nic wśród Ruchu Oporu? To nie był byle kto. Mając przeskok czasowy zgrabnie to pomijasz (bo to poza nostalgią dla widza do akcji nic nie przynosi), a tak masz to, co nawet Hamill mówił, że scena reakcji na śmierć Hana u Luke`a w domu jest wybrakowana. Była pocięta. Oceniam to co dostałem. Niestety. Przy tych ramach czasowych musisz pamiętać o postaciach, które powinny przeżywać tę stratę. Tego nie ma. Nawet u Chewbaccy i to mnie boli. Powtórzę jeszcze raz, błędem jest tu kontynuacja w takim a nie innym momencie czasu. Natomiast po TROS widać, że ten wątek miał mieć swoją kontynuację w odkupieniu Bena. TROS kontynuuje ten wątek i zamyka go.

Wątek czekania na Jakku został zamknięty w TFA. Jego domknięcie mamy dopiero w TROS - w środkowej części nie był potrzebny. Natomiast cała kwestia pochodzenia Rey była mocno sugerowana w TFA... i pominięta w TLJ, by to odkręcić w TROS.

Wątek ucieczki Finna - też był zamknięty w TFA i nadal jego elementy się pojawiają w TLJ (bez sensu swoją drogą). Natomiast sam wątek Finna nie został rozwinięty. Brakło pomysłu na niego, zamiast tego masz Cantonicę. Zabrakło przede wszystkim sparowania Finna z Poe (które zaczęło się w TFA) tak by nie trzeba było pokazywać w TROS jak bardzo są zgrani, zaprzyjaźnieni itp. Przypominam również, że Finn, który staje do walki z Kylo Renem, największym koksem jakiego widział. To wymaga odwagi. W TLJ przechodzimy to od początku, nie dochodząc z tą postacią dalej.
Druga rzecz, w TROS masz już rozwiniętego Finna, który odkrywa w sobie Moc. Czyli masz przemianę, która odbywa się w TFA, a potem rozwój dopiero w TROS. To mi nie pasuje.

Maz - tak zmarnowana, za to w TROS znów wraca w formie podobnej jak poprzednio. Nie jest komandosem, tylko osobą, która radzi, podpowiada. Znów cały czas mam problem z prowadzeniem postaci, które mocno się różnią między tym, co widzimy w TFA i TROS a TLJ. Maz jest tu bardzo dobrym przykładem.

Re: Całościowe podsumowanie Trylogii Sequeli

Jak dla mnie jeśli pochodzenie Rey nie zostało z góry ustalone w założeniach, tylko puszczone jako zagadka, to Rian akurat znakomicie to poprowadził - a Abrams nie poradził sobie z tym i wystrzelił pochodzeniem z... no.
Zresztą jeśli prawdą jest że Palp został rozkręcony na polecenie Igera, to w sumie nawet nie ma co mieć pretensji do JJa o to.

Fakt, Poe i Finn nie dostali pogłębionej współpracy - bo każdy z nich dostał własną ścieżkę dojrzewania (do własnej roli), i to akurat jest kontynuacja tego co Abrams zapoczątkował w TFA (a później próbował zniszczyć w TROS płaczliwym "i nie wiem co robić").

OK, można nie lubić pomysłu Riana jako skrajnie bezpośredniej kontynuacji, ale był to lepszy pomysł niż... brak pomysłu Abramsa na finał.

Re: Całościowe podsumowanie Trylogii Sequeli

Akurat co do Rey to ja wierzę Abramsowi, że scena kończąca film była w jego głowie od początku. Rey miała być Skywalkerem, ale tego nigdy się nie dowiemy (zwłaszcza w jaki sposób, bo teraz jest to samoadopcja). Natomiast pytanie postawione było jednym z najważniejszych pozostawionych w TFA. Wywalenie go ot tak mi nie pasuje. Chyba lepiej byłoby w ogóle w TLJ na nie nie odpowiadać wprost i raczej pokazać, że ścieżka Rey jest ważniejsza niż jej pochodzenie. Johnson te dwie rzeczy miesza, niestety wychodzi w moim odczuciu coś nieudolnego.

Tyle, że w TLJ ani Poe, ani Finn nie dojrzewają. A pisałem o tym, że brakuje mi ich wspólnej misji - i żeby było jasne nie na cały film. Czegoś, co by wzmocniło ich relację.

Ale ja cały czas widzę pomysł Abramsa na finał. Włącznie z odkupieniem Kylo Rena i to mi się podoba. Zaś tak jak - jak poszukasz moich postów sprzed premiery TROS - bałem się wprowadzenia Palpatine`a tak z czapy i miałem do niego spore obawy i zastrzeęnia, to sposób w jaki to zrobiono na ekranie - licz Palpatine - mi się podobał. A to hitchcockowskie wejście w napisach robi swoje. Mam wrażenie, że właśnie pomysłów na finał było za dużo na jeden film. Niezależnie, czy Iger dokładał tam do pieca (dobra trzeba w końcu o tym newsa zrobić ).

Re: Całościowe podsumowanie Trylogii Sequeli

Właśnie jeśli chodzi o Poe i Finna to właśnie mam dokładnie odwrotne wrażenie - cały ten film jest o dojrzewaniu, w przypadku Poe wręcz łopatologicznie.

I nie widzę problemu w tym, że Rian nie mając zapowiedziane kim _jest_ Rey skupił się na tym że ważniejsze jest kim się _stanie_.

Re: Całościowe podsumowanie Trylogii Sequeli

Czemu Rian nie miał zapowiedziane?
Dostał treatment do VIII i IX Epizodu. Na Celebration w Anaheim Abrams sugerował, że Rey ma znane nazwisko. Potem nawet coś pisnął, że jej rodziców znamy i podobno widzieliśmy ich w TFA. Dopiero potem zaczął z tego się wycofywać, mówiąc, że to dzieło Johnsona.
Sam piszesz o zarysie całej trylogii w sygnaturce, ale to kim jest Rey oni wiedzieli i tego jestem pewien. Również jestem przekonany, że wówczas nie nazywała się Palpatine.

Problem jest jednak innego typu. Jeśli skupiasz się na tym, kim się stanie - to pomiń ten wątek, z rodziną, zostawiając to kolejnemu reżyserowi, jeśli nadal po VIII Epizodzie będzie potrzebny. Rian postanowił go uciąć, nie rozwiązać. A JJ wraca do tego co było sugerowane wcześniej i próbuje to jakoś łatać. To mi nie gra w całości trylogii. Ale jak wiele razy pisałem, nie w TROS, a w całości. Problemy są w TLJ. TROS mógł je albo rozwiązać, albo zaognić. JJ wybrał drugą opcję, trzymając się swej pierwotnej wizji na tyle ile mógł jej wybronić.

Re: Całościowe podsumowanie Trylogii Sequeli

Nie wiem co było w treatmentach, więc nie będę o tym przesądzał. Jednocześnie twierdzę, że Rian nie rozstrzygnął tej kwestii bardziej niż JJ w TFA.

Mnie to pasuje, Tobie nie. Mnie nie pasuje finałowe podejście JJa, a Tobie tak. Fine by me

Re: Całościowe podsumowanie Trylogii Sequeli

- Przypominam również, że Finn, który staje do walki z Kylo Renem, największym koksem jakiego widział. To wymaga odwagi.

Owszem, wymaga, ale cała ta scena jest tak słaba jak na SW, że aż boli. Bo wychodzi że Ren nie jest żadnym koksem. I tu nawet nie chodzi o to, że jest ranny. Tylko o to, kim jest Finn. Finn powinien być tak załatwiony jak Cal (padawn a w zasadzie juz rycerze, po treningu i wielu realnych walkach na miecze) w finale Fallen Order. Nie ma mowy o żadnej walce, stawianiu się itd. Chyba że chodziło o pokazanie jaki z Rena cienki Bolek, to wtedy OK.

Re: Całościowe podsumowanie Trylogii Sequeli

w sumie Renowi to w całej trylogii udało się tylko ten pojedynek wygrać.

Natomiast scena nie jest słaba. Jest krótka. Ile ta walka między nimi trwa? 15-20 sekund? I Finn leży na ziemi, nawet nie kwiczy. Więc ja tego tak nie widzę jak ty.

Re: Całościowe podsumowanie Trylogii Sequeli

Z Rey drugi też wygrał, tylko potem rzucił miecz a ta zaatakowała bezbronnego jego upuszczoną bronią.

Z Finnem to powinno być tak, krótki gest i pan ex-szturmowiec leży i chwyta się za gardło początek spoilera Tak jak piękne jest wejście Vadera w J:FO, gdzie sam klimat mówi ci, że nie masz co walczyć tylko trzeba wiać, o ile można koniec spoilera . Albo mógł gdzieś nim ciepnąć mocą o drzewo bez większego wysiłku. Takie coś co by pokazało że Reński to jednak koksu.

Re: Całościowe podsumowanie Trylogii Sequeli

Dobra, tylko, ze to co wyczynia Vader to inne szkolenie i inne czasy. Vadera już nie ma w TFA itp. A że Ren nie dorównuje Vaderowi nie zmienia faktu, ze nadal w galaktyce żaden były szturmowiec nie jest w stanie mu stanąć do równej walki. Co zresztą było widać i co zresztą Finn doskonale wiedział, a mimo to dojrzał, by stanąć do tej walki.

Re: Całościowe podsumowanie Trylogii Sequeli

Lord Sidious napisał:

Watek Hana - z nim jest problem, który wiąże się z decyzją twórczą Riana. Dokładniej z tym, że zaczynamy film tuż po TFA.

-----------------------
Ale to JJ zmusił Riana, żeby przeskoku czasowego nie było. Rey poleciała z mieczem do Luka. No nie dało się tego inaczej rozwiązać

Re: Całościowe podsumowanie Trylogii Sequeli

Dałoby się, ale to nie temat na ten wątek.

Re: Całościowe podsumowanie Trylogii Sequeli

W którym miejscu i kiedy JJ zmusił Riana?
Johnson nawet nie trzymał się treatmentu który dostał, Story Group dało Johnsonowi wolną rękę. Nie ma powodu, dla którego nie robić przeskoku.

Jedyną rzeczą, którą Johnson musiałby wyrzucić to żart z mieczem.

Natomiast równie dobrze, mogło się to zacząć rok później, gdy Rey czytałaby tylko święte księgi, a Luke ją obserwował i dalej był obrażony na Moc. I to jest rozwiązanie wymyślone na poczekaniu. Inne, skoro Rian używa częściowo retrospekcji - mógł zacząć od czegoś innego. Obejrzyj sobie "Dawno temu w Ameryce" Sergio Leone i zobacz jak fajnie można prowadzić tego typu narrację, nie zdradzając zakończenia wątków. Jedyny problem to faktycznie zrobienie beki z mieczem, bo to w retrospekcji by nie zadziałało tak jak chciał Johnson.

Niepotrzebne

W końcu to się skończyło, więc przyszło ocenić jako całość. I cóż, już wiemy, jaki był plan:

a) przyciągamy do kin starymi bohaterami, których ostatecznie wydoimy i zabijemy, a łącznikiem z nimi będzie ich ostatni potomek, który odwali Vadera 2.0 i pójdzie z nimi do piachu;
b) na końcu musi być kobieta, która otworzy nowy rozdział SW bez Skywalkerów.

No i tyle. Nie mogło to się udać, skoro priorytetem było to, co wyżej i opowiedzenie identycznej historii z OT i PT na nowo. Już to kiedyś pisałam i się powtórzę - jeśli twórcy nie mają do opowiedzenia ciekawej historii niech nie biorą się za tworzenie czegokolwiek. Próbuje się tu sprzedać jakieś pierdololo, że "każdy może mieć Moc" czy "wybrać sobie rodzinę", jednak nie wybrzmiewa to jako przekaz w ogóle z powodu głównej bohaterki i właśnie - jej pochodzenia, bo i tak nikt nie zapamięta tego zawoalowanego przekazu, a Rey będzie Palpatine już zawsze. Nie ma to jednak znaczenia, gdyż nie o to chodziło. Chciano w jak najszybszym terminie sprzedać produkt, a krótkowzroczność nigdy nie służy.

TFA nadal jest fajnym, rozrywkowym filmem, trochę za bardzo tkwiącym w starym, ale obiecywał (przynajmniej tak mi się wtedy wydawało) trzy ciekawe historie trzech obiecujących bohaterów - Rey, Kylo i Finna. Podobała mi się jego zagadkowość, to, że zostawia z wieloma pytaniami, na które będziemy szukali odpowiedzi i je otrzymamy. Po czasie okazało się, i to z ust samego JJa, że nie były to pytania zadane przez świadomego twórcę, nie były to pytania w ogóle, lecz różne furtki, które kolejni reżyserzy mogli, lecz nie musieli, otwierać w zależności od ich własnego widzimisię. Wątpliwości trzeba było mieć już po TLJ i miałam je, ale długo próbowałam zanegować rzeczywistość. Ostatecznie ten film okazał się i tak najmocniejszym, jeśli idzie o wątek Mocy (którego to zupełnie nie pociągnięto w TROS z powodu pozostawienia bezpiecznego status quo), lecz był zbyt rozlazły w innych wątkach, które okazały się bez znaczenia. No i był też po części reakcją na niezadowolenie po TFA, co już też nastręczało obaw. TROS jednak w tej kwestii pobił wszelkie rekordy, będąc nieprzyswajalnym miksem nostalgii, negacji poprzednich dwóch filmów, piaskownicą Abramsa, w której bawił się tylko swoimi zabawkami sam ze sobą, i przy okazji - policzkiem zadanym poprzedniemu reżyserowi. Nie wnikam kto z kim się lubi czy nie w LF, LSG itd. Nie bronię też tutaj TLJ jako skończonej doskonałości, bo to film z wieloma problemami. Jednak oglądając te żałosne zapędy Abramsa facepalm robiłam co chwilę. TROS to w zasadzie autonomiczny film (a raczej długi teledysk), który dodatkowo nie broni się jako samodzielna całość. Cała trylogia nie broni się jako całość, równie dobrze można te filmy oglądać osobno, przy czym jeszcze VII i VIII można traktować za w miarę spójne. Jak to się ma do wszystkich dziewięciu części? No, jakoś wybrnęli, jakoś to się klei, niemniej to jest identyczna historia, więc równie dobrze mogła nie powstawać. IX miała być punktem zwrotnym dla SW, jej odbiór decydować o przyszłości. No i sprawdziły się obawy, że tym filmem zarżnęli SW, na pewno te kinowe. Skoro przecieki tak bardzo pokryły się z prawdą (przy okazji wspomnę kampanię reklamową Burger King - szczerze, nie mogę patrzeć po tym na Disneya jako na poważną korporację) to mogę domniemywać, że za takim stanem rzeczy stoi sam Iger, który chciał filmu wpadającego w gusta wszystkich, zatrudniając do tego człowieka, który dobrze sprzedaje stare. Tymczasem TROS będzie mieć trudność z osiągnięciem obrotów TLJ (co też podejrzewałam), więc odpowiedź widowni jest jasna. Nie udało się.

Przyszłość? Disney ma kolejną fazę filmów MCU oraz Avatary, które mogą być tym, czym mogły być SW teraz. Nie wiem czy ktoś czeka i chce kontynuacji kinowej TROS w najbliższej przyszłości czy nawet za 10 lat, bo jest jednoznacznie zamknięte, a dwa - nie ma już tam jedynego ciekawego bohatera, innych sprowadzili do wydmuszek. I czy w ogóle publika ogółem ma zapotrzebowanie na kinowe SW? Wydaje mi się, po wynikach TROS, że nie. Przykro mi, że przez długi czas nie będzie mi dane oglądać SW w kinie, bo sądzę, że projekty po twórcach GoT i ewentualna trylogia Riana zostaną anulowane, gdy opadać będzie kurz po TROS. A przy okazji będziemy świadkami szamba i zwolnienami w samym LF, co w sumie może tylko wyjść tej marce na dobre. Będą jakieś seriale, mam nadzieję bardziej rozbudowane niż Mandalorian, jakieś książki i komiksy, eksploatujące w końcu bardziej okres między sequelami, a ROTJ, może i jakieś post TROS, niemniej - nie ma SW w kinie to nie ma SW. Jest to naprawdę bardzo przykre.

Co ja bym w tym momencie chciała zobaczyć? Kinowe post TROS nie ma dla mnie kompletnie znaczenia i w ogóle mnie nie interesuje. W tej chwili najchętniej zobaczyłam w kinie Solo 2, czyli kontynuację najlepszego całościowo filmu SW, który dał nam Disney. Fajną, oldskulową przygodówkę, ze starymi bohaterami o nowych twarzach, z nowym kompozytorem, który świetnie zastąpił niedającego już rady Williamsa. Solo był dla mnie stary, ale świeży, jakkolwiek to brzmi. Niestety, paradoksalnie najlepsza rzecz okazała się finansową klapą i kinowa kontynuacja pewnie nigdy nie dojdzie do skutku. Może serial? Tylko proszę, nie tak banalny jak Mando. Tego bym sobie życzyła. Inne kinówki to kwestia kilku lat i powinny dotyczyć zupełnie innych okresów, żeby widzowie zapomnieli o sequelach. Jestem w sumie otwarta na wszystko, jeśli tylko twórcy mają coś ciekawego do opowiedzenia. Seriale natomiast, jeśli będą na poziomie skomplikowania Mandalorianina to nie będzie rzecz dla mnie. Inne rzeczy? Project Luminous brzmi bardzo ekscytująco, ale co z tego wyjdzie nie wiadomo. Obserwuję.

Apocalypse Now

OT>PT>ST

SOLO>R1>TROS>TLJ>TFA

Chciałbym zobaczyć Mikrobiotyczny Świat George Lucasa i falę hejtu która ogarnia pseudofanów SW.

Bastion płonie, mózgi eksplodują, piana się toczy itd.

Apocalypse Now

Re: Apocalypse Now

Albo oddać w ręce pana Tarantino

Re: Apocalypse Now

Akurat jak wyglądałby film SW od Tarantino to ja wiem

Gdyby Woody Allen był reżyserem, to też wiem czego mógłbym się spodziewać, ale Mikrobiotyczny Świat George`a Lucasa ♥ to byłoby coś wspaniałego i oddałbym wszystkie filmy Disneya za jeden George`a

Re: Całościowe podsumowanie Trylogii Sequeli

Nie ma co się rozpisywać, jedyny pozytyw to powrót aktorów z starej trylogii i tyle, reszta pozostaje milczeniem.

To trylogia

nieudanych rebootów. Disney ewidentnie miał pierwotny zamysł by zmieniać bardzo niewiele i dodać tylko nowe postacie, które zrobią to samo, co stare. Plus stare postacie w tle dla przyciągnięcia rodziców. Niestety Przebudzenie Mocy pokazało już, że sama powtórka z rozrywki nie zadziała. I tutaj Disney zareagował histerycznie przydzielając Riana Johnsona, który sagę wywrócił do góry nogami i odrzucił od filmów większość fanów. Potem przyszedł Abrams w roli hydraulika Mario by ratować z tej kupy co się da. No i tym właśnie jest ta trylogia. Największa jej wada to bojaźliwość, nieposzanowanie sagi i uniwersum, fatalne aktorstwo i wtórność.

Dialogi są tak koszmarne i żadne, że absolutnie żadna linijka nie zostanie zapamiętana na dłużej. Fabularnie to tylko powtórka z rozrywki. Najmocniejsze strony to nawiązania do EU w Epizodzie IX i powrót do spraw Sithów oraz Jedi. Jest to jednak trylogia rozczarowujących, słabych i w ogóle nie wzbudzających zainteresowania postaci. Luke, Han i Leia są w zasadzie w panteonie herosów popkultury. Rey to nic. Korpoprodukt, który zniknie bez echa.

W ogóle nie są to dla mnie Gwiezdne Wojny i trudno traktować te filmy poważnie. Myślę jednak, że dadzą Disneyowi sporo do myślenia. Zauważcie też, że to co przy olbrzymim wysiłku kiepskich twórców wymyślono to tylko słabsze zrzynki fabuł z EU. Cała ta trylogia to miks Mrocznego Imperium z książkową serią Dziedzictwo i Jacenem przechodzącym na ciemną stronę mocy by zabić Hana So... Znaczy Marę Jade xD Ktoś powinien napisać o tym dobrą książkę "Jak unieważnić stary kanon i zrobić jego beznadziejną podróbkę!".

Oczekuję na zupełnie inne czasy i odejście od Skywalkerów. Sithowy klimat TROS to przedsmak tego, jak świetne mogłyby być filmy będące nawet np. ekranizacją Opowieści Jedi z Uliciem i Exarem. Wystarczy by nie tworzyli na siłę własnej kupy, tylko sięgnęli po coś lepszego, co już mają. Albo zatrudnili wreszcie dobrych scenarzystów, którzy odpowiednio poznają świat przedstawiony zanim na przestrzeni 3 filmów dają 3 wykluczające się sposoby korzystania z nadprzestrzeni...

Duża wada zarówno TLJ, jak i TROS

...to IMO wyścig z czasem.
W przypadku TROS już zupełnie niepotrzebny. Co chwilę w trakcie seansu zapominałam o tym motywie. Zupełnie niepotrzebne to było. Mogli się obawiać (i dlatego śpieszyć) samego faktu, że jest tam zagrażająca całej galaktyce flota.

Wydaje mi się, że oba filmy zyskałyby bardzo na tym gdyby ich akcja działa się dłużej - kilka dni czy nawet tygodni.

Re: Duża wada zarówno TLJ, jak i TROS

Dziś się utwierdziłam w tym, że to jedna z większych wad TROS. Po Pasaanie zostaje im 8h, kurde nie wiem ile oni czasu spędzają w nadświetlnej, chyba każdorazowo 5 minut :/ Głupie to. I jak już pisałam zupełnie zbędne.

Huehue

Re: Huehue

I dlatego to Starłorsy da się oglądać

Just Write

https://www.youtube.com/watch?v=BD5mLw0A8vI

Podsumowanie najpoważniejszych problemów scenariuszowych Abramsa.
Pod lupę mamy zatem wzięte Skywalker. Odrodzenie, z paroma przebitkami do Przebudzenia Mocy i innych produkcji dla porównania (co działa np w Mission Impossible ale nie w SW).

To się trzyma kupy

Czekałem trochę czasu żeby sobie to uporządkować w głowie. Zaraz po premierze miałem podejście pt. "No jednak to się jakoś super kupy nie trzyma i nie było planu hurr durr zły Disney".

Ale im dłużej myślę o tej historii, tym więcej mam pozytywnych myśli. O dziwo. Nie o samym TROS, które mnie zawiodło, ale o samej trylogii. Bo jakimś dziwnym trafem to się jednak wszystko trzyma kupy. Przynajmniej dla mnie.

Po pierwsze postacie i ich rozwój, bo to najwazniejsze w każdej trylogii. Czy to Anakin, czy Kenobi, czy Luke - ważne jest to jaką drogę przechodzą, jakie wyciągają wnioski. To czym pozytywnie mnie zaskoczyło TROS to właśnie ten aspekt, szczególnie w przypadku Rey. Na pierwszy rzut oka to, że Rian wyskoczył z Rey Nobody, a JJ z Rey Palpatine, się kłóci. Ale w praktyce wynika z tej trylogii fajny wniosek. Nie ważne czy masz jakąś rodzinę, nie ważne czy ta rodzina narzuca na Ciebie jakieś brzemię, Ty możesz zrobić ze swoim życiem to co chcesz. Możesz uznać za swoją rodzinę ludzi, którzy nie są związani z Tobą krwią. To mogą być Skywalkerzy (tak jak dosłownie kończy się film) ale to mogą być też Twoi przyjaciele - Finn, Poe, nawet droid. W przypadku Kylo Rena redemption było prawie pewne. Moim zdaniem czuć to było od samego początku. Pytanie było takie jak zostanie to zrealizowane. I można się spierać czy te sceny wybrzmiały tak jak miały wybrzmieć, ale podoba mi się jak Abrams ograł ten moment. Najpierw Rey tak jakby zabiła Kylo Rena jego własną bronią, a potem metaforycznie i praktycznie uleczyła Bena Solo. I zaraz chwilę po tym nastąpiła chyba najlepsza scena tego filmu czyli mirror sceny Han-Ben z TFA. To są dla mnie fajne i istotne momenty TROS, które niestety zostały trochę przyćmione przez masę akcji i chaosu.

To na co narzekaliśmy od czasów TFA to pewna wtórność sequeli. Szturmowcy podobni do tych z OT, statki bardzo podobne, First Order to takie niedorobione Imperium. No i w sumie śmieszne jest to, że to się całkiem fajnie spaja z tym, że za wszystkim stał Palpatine, twórca Imperium. Nawet te zarzuty, że First Order jest niedorobionym, infantylnym Imperium mają sens, bo FO nigdy nie miało być ostatecznym idealnym tworem. Jasne, zarzut o wtórność nadal pozostaje w mocy, bo to jednak tylko wyjaśnienie in-universe. Dalej jest to trylogia mocno bazująca na OT i nie dająca jakiejś świeżości, nowości. Tą nowość otrzymujemy głównie w postaci Kylo Rena, który zresztą jest dla mnie jednym z najlepszych elementów całego Star Wars. Sam pomysł na tą postać jest bardzo fajny, ale myślę, że to Adam Driver wyciągnął tą postać do takiego poziomu. Co pokazuje jak niesamowitym aktorem jest Driver.

Poza tym podoba i nie podoba mi się jednocześnie to co zrobiono z Wielką Trójką. Podoba mi się rola Hana w TFA i TROS. Jeszcze bardziej podoba mi się jak fabularnie poprowadzono Luke`a postROTJ. Ale niestety postać Lei to nie moje kredki. Może rzeczywiście wynika to z tego, że Carrie nie miała szansy zagrać swojej roli w TROS i wtedy rzeczywiście jej rola byłaby znacząca. Ale to co dostaliśmy to tylko Leia generał umierająca w pewien dziwny sposób pod koniec trylogii.

A. No i Palpatine. Eh.. on jest głównym powodem, dla ktorego mam taki problem z TROS. Ale jednocześnie, kurde, ma to sens. BARDZO pasuje mi to, że Snoke był pewnego rodzaju marionetką. BARDZO fajnie postać Palpatine`a łączy się też z głosem Vadera w głowie Kylo. Sama śmierć Snoke`a też zyskuje na wartości po odkryciu, że Palp za tym wszystkim stał. Palpatine jako główny mastermind za wszystkimi trzema trylogiami to dla mnie naprawdę duży plus. A dużym minusem jest to jak badziewnie Abrams to grał. Wrzucił go w napisach początkowych, praktycznie bez żadnej podbudowy. Natomiast moment jego śmierci jest tak obrzydliwie wykonany, że chyba nawet pokonuje jego niszczejącą twarz z ROTS.

Skupiłem się na tym co cenię w sequelach, ale oczywiście jest też sporo rzeczy, które wypadają gorzej.
- momentami humor, który jest o klasę gorszy np. od tego w OT
- za dużo akcji, za mało refleksji, szczególnie w obu filmach Abramsa
- odcinanie się od PT
- trochę nieudanych postaci i wątków do zapomnienia
- sceny, które miały wybrzmieć bardzo emocjonalnie, często nie wywoływały we mnie żadnej emocji albo nawet śmiech*
- Finn.. naprawdę lubiłem tego bohatera po TFA, mimo, że to taki trochę poważniejszy Jar Jar. Ale to co z nim zrobiono w TLJ i TROS woła o pomstę do nieba. Naprawdę gdyby Rian miał jeszcze więcej jaj i go zabił na Crait to zupełnie inaczej odbierałbym tą postać.
- nie wiem o co dokładnie chodzi i co tak naprawdę powoduje, że czuję to co czuję, ale z jakiegoś powodu nie odbieram tych filmów tak poważnie jak PT i OT. Może to kwestia czasu, może za 10 lat zupełnie mi to przejdzie, ale teraz jak oglądam ST to jakoś tak wydaje mi się to bardziej, nie wiem, trywialne niż poprzednie trylogie.

* I tutaj nawiązuje m.in. do sceny ściągnięcia hełmu przez Kylo, którą teraz traktuje zupełnie inaczej, ale podczas premiery niestety się zaśmiałem. Mam na myśli też słynne oznajmienie, że Rey to Palpatine. Śmierć Lei. Pewnie parę innych scen.

mam pytanie

PT kończy się w 19 BBY, ST zaczyna się w 34 ABY.

W jaki sposób właściwie ST miały nie "odcinać się" od PT, biorąc pod uwagę czasy jaki upłynął i zmiany jakie w międzyczasie zaszły w galaktyce?

Chodzi o to że nie ma "starych" planet i postarzałych postaci (widzimy jak wyglądają Wedge i Lando, weterani OT)?

Re: mam pytanie

Zacząłem pisać odpowiedź i doszedłem do wniosku że poza planetami to nie jest tak źle. Klony wspomniane w TFA, Luke nawiązujący do hipokryzji Jedi, głosy Jedi z prequeli w TROS. Szalu może nie ma, ale trochę tego jednak jest.

Re: mam pytanie

Wszystko co jest związane z Sithami to przecież nawiązanie do PT.
Oraz skoki Rey i Kylo w pojedynku na DS.

Re: mam pytanie

To jest w ogóle zabawne, bo dopiero po TROS za sprawą Budziola uświadomiłem sobie, że w OT nie pada określenie Sith ani nawet Sidious. Co było dla mnie szokiem, bo myślałem że Sidious został już wymyślony w OT.

Skoki rzeczywiście nawiązuja do PT.

Wspomagane Mocą skoki

...były już w OT, Luke w TESB wydżampnął z komory zamrażającej zanim Vader ją włączył, a jego wyczyny na barce Jabby też z deczka pod to podpadają.

Acz jasne, że w PT to było bardziej widowiskowe.

Re: Wspomagane Mocą skoki

na barce jednak były przede wszystkim wspomagane trampoliną

Jakby nie patrzeć: taki sposób skakania, jak zwłaszcza Rey pokazuje wśród fal, to się pojawia w pojedynku z Maulem na Naboo.

Re: Wspomagane Mocą skoki

Te skoki z ST są moim zdaniem takim kompromisem pomiędzy tymi z PT i OT. Jest i spektakularność, i większa realność, gdyż bardziej widać ciężar skaczących bohaterów - zwłaszcza przy lądowaniu - nie ma się wrażenia, że to papierowe postacie.

Re: To się trzyma kupy

-Kylo Ren jest dla mnie jednym z najlepszych elementów całego Star Wars

Popieram całkowicie, ostatecznie i definitywnie.

Re: To się trzyma kupy

Na pewno jeden z najlepszych aktorskich występów sagi i tylko można żałować, że były tylko dwie sceny z Fordem, ale za to obie świetne.

Re: To się trzyma kupy

Takie opinie są budujące. Dlaczego? Za 10 lat, gdy dominować będą Avatary, a będziemy już po jakichś kinówkach SW z zupełnie innych epok co będzie zapamiętane z sequeli? "Sequele? A, to te, gdzie był Kylo Ren?" Tak będzie

Re: To się trzyma kupy

No ale, taka prawda. Driver zagrał chyba nawet lepiej niż w Marriage Story, i ogólnie podszedł do tematu jakby grał w sztuce przez duże S, a nie w blockbusterze. I po tym chyba poznać dobrego aktora, że zawsze gra na 110%

Oddając sprawiedliwość, Stokrotka też zagrała dobrze, dużo lepiej aktorsko niż w TLJ

Re: To się trzyma kupy

Finster Vater napisał:
Driver zagrał chyba nawet lepiej niż w Marriage Story
-----------------------

https://i.imgur.com/3USgt2g.gif

Jestem przekonana, że bez niego prawdopodobnie olałabym tę postać i wypaliła tylko dzięki niemu, przypadkowo, i Disney się kompletnie tego nie spodziewał.

Co do Daisy także zgoda, JJ ma do niej chyba lepsze podejście.

Re: To się trzyma kupy

Gdzieś czytałam, że cięcia w TROS objęło sporo scen nagranych przez Drivera, w których Kylo zaczyna mieć rozterki... O jak ja bym chciała je zobaczyć...

Re: To się trzyma kupy

Ja też. Nie mogę się doczekać tych wyciętych scen. Powinno być coś z Huxem, coś z Rose. No czekam mocno.

Bardzo lubię Daisy we wszystkich częściach, ale nie da się ukryć, żeniknie w cieniu Adama. No i nie miała tak ciekawej roli jak on. Może gdyby w tych filmach działo się trochę mniej, to oboje dostaliby więcej czasu na który zasługiwali. A tak to zła jestem, że było miejsce na głupkowatą scenę z tym pilotem i Leią albo na wciśnięcie Monaghana :/

Re: To się trzyma kupy

Coś w tym jest. W TLJ coś mi nie pasowalo w grze aktorskiej Daisy. W TROS juz znowu było spoko.

No właśnie o dziwo!

Mimo tego jak bardzo sztucznym tworem jest TROS, muszę przyznać, że całościowo nawet-nawet jakoś się to spina. Z początku mi się wydawało, że za bardzo każdy z tych trzech filmów ciągnie we własną stronę, a nawet że spokojnie można wywalić TLJ i oglądać bezpośrednio VII -> IX, ale w sumie nie jest tak źle. Sam jestem zaskoczony. Ciekawe, jak wyjdzie maraton całej trylogii.

Że jakoś się to trzyma kupy uświadomiłem sobie w momencie, kiedy dotarło do mnie, że zabicie Hana mogę zwalić na Palpiego. Bo widzicie, dla mnie Bendemption to było coś nie do pomyślenia, absolutnie nie byłem gotów zaakceptować takiego rozwiązania, bo, do cholery, Kylo ZABIŁ HANA SOLO. Swojego ojca. Hana Solo! Tego się, ku**a, nie wybacza. Ale skoro było to za sprawą podszeptów największego złodupca uniwersum (tego filmowego przynajmniej), to jakoś to mogę łyknąć. Oczywiście wcześniej sugerowane były podszepty Snoke`a, niby to to samo, ale teraz o wiele bardziej jakoś jestem skłonny zdjąć odpowiedzialność z barków Bena.

No i muszę się dołączyć do zachwytów nad Driverem. Pamiętacie, jak cztery lata temu jechałem po Kylo? Założyłem nawet wątek odnośnie tego, czy chcecie takich czarnych charakterów w SW. Wtedy mi nie leżał kompletnie. A teraz, po tych paru (za krótkich!) scenach, które odegrał jako już Ben Solo (czyli po przemianie, po "zabiciu" Kylo Rena przez Rey)... chciałbym więcej Bena Solo. Serio. I niestety nie dostanę go, nawet w EU, bo za młodu chłopak nie zdążył się nim stać, a potem go zabili. Smuteczek.

Wracając do TROSa, to biorąc pod uwagę jak słaby z punktu widzenia filmowej roboty jest to film (jakość scenariusza, montaż, wiarygodność świata itp.), to jest wręcz niesamowitym cudem i wyczynem, że tak dobrze się go ogląda, i że w sumie jako tako spaja te trzy filmy. Nie idealnie, ale jakoś. Przynajmniej wg mnie.

Re: No właśnie o dziwo!

Ja byłem na maratonie VII,VIII,IX i całość ładnie współgrała.
Mimo fatalnego castingu do ST (tak źle nie było nigdy... inaczej... casting był zawsze mocną stroną SW i tutaj Abrams poległ sromotnie), to w TROS jest pod tym względem najlepiej, w tym sensie że nawet aktorzy którzy nigdy nie powinni grać w SW wypadają dobrze lub przynajmniej nie przeszkadzają w oglądaniu.

Strzałem w 10 jest tylko rola Rey i Daisy Ridley - to ona ciągnie ST.
Kylo Ren zyskał dopiero po TLJ w TFA był pośmiewiskiem i spowodował spory odpływ fanów

Reszta nowych to porażka niestety, chociaż w TROS nie przeszkadzają i myślę że nawet Phasma wypadłaby tutaj spoko.

Proponuję przyjrzeć się statystom i aktorom drugoplanowym w SOLO czy R1 i porównać do twarzy First Order, gdzie odbyła się chyba jakaś łapanka z serialu Hannah Montana. Żenada.

Re: No właśnie o dziwo!

HAL 9000 napisał:
Kylo Ren zyskał dopiero po TLJ w TFA był pośmiewiskiem i spowodował spory odpływ fanów

-----------------------

Serio? Ja tam mam wrażenie, że odpływ nastąpił raczej po TLJ, gdzie już Drivera chwalono, a nie po TFA, gdy go niesłusznie krytykowano. Który aktor nadawał by się lepiej do tej roli?

A poza nowymi była jeszcze grupka starych wyjadaczy, a za formę Carrie to już Abrams nie odpowiadał

Re: No właśnie o dziwo!

Dokładnie jak mówisz, to nie Driver był odpowiedzialny za odpływ fanów po TFA. To w ogóle jest jakieś kuriozum, by obwiniać aktora o spadek oglądalności . Odpływ, to zaczął się po TLJ, TFA krytykowano co najwyżej za wtórność i brak pomysłu jako takiego. A dzisiaj ten film broni się znakomicie, i tu mam żal do Abramsa, że taka przepaść jest pomiędzy TFA a TROS`em. Nie tego się spodziewałem. No, ale to inny wątek.
Daisy, Adam, Oscar, oni zostali świetnie dobrani. Boyega też ujdzie, ale widać, że po TLJ bardzo stracił, a szkoda, bo w TFA duet Rey-Finn był znakomity, także pod względem dialogowym.
Poza tym, zgadzam się też z Mossarem, i widzę to podobnie. Moim zdaniem, z obsadą trafili w sikłelach.

Re: No właśnie o dziwo!

TFA nie było idealne, miało swoje bolączki (Starkiller), ale cast nią moim zdaniem nie był (Carrie może nie błyszczała, ale chyba nikt by nie chciał kogoś innego w roli Lei ), właściwie to tylko przemowa Huxa mnie raziła, takie łopatologiczne nawiązanie do nazistów.

Rey mnie kupiła już w scenie wprowadzającej postać, Drivera lubiłem już wcześniej, więc dla mnie zdjęcie maski nie było szokiem i tym bardziej jego gra mnie nie raziła, Ford jakby w ogóle nie wyszedł z roli, Oskara za dużo nie było, ale też na plus (w najgorszym przypadku neutralnie), zaś Finn spełnił swoją rolę w fabule, jednocześnie świetnie sprawdzając się jako comic relief.

Kłopoty zaczęły się przy TLJ, gdzie na połowę starej obsady Rian nie miał pomysłu, a co gorsza nawet na nowo wprowadzone postaci, bo przecież to nie wina aktorki, że postać Rose była nudna - a wystarczyło żeby złapała Finna-dezertera i potem tylko plątała się w tle, zamiast dostawać misję Podtrzymuję też swoje zdanie, że dla postaci zdrajcy-szturmowca lepiej by było, gdyby cios Kylo okazał się śmiertelny, bo wtedy paradoksalnie odszedł by ze SW niepokonany.
Jakiekolwiek problemy TroS nie wynikają wg mnie z aktorów, bo (poza trochę niepotrzebnym Finnem) wszyscy dobrze wypadają, a Oskar chyba nawet najlepiej w całej ST, na Palpiego można narzekać, ale na samego Iana raczej bym się nie odważył. Nie wiem jak to podciągnąć pod rolę, ale jeszcze C3PO był bezbłędny

Nowych z ST oceniłbym tak:
Ridley +, +-, +
Driver +, +, +
Isaac, +-, +-, +
Boyega +, -, -

Re: No właśnie o dziwo!

No tak, TFA zarobiło 2 mld$, a TLJ 1,3 mld$.
TROS zbliża się do 1 mld$.

To gdzie jest spadek?
Oczywiście przyczyn jest wiele, nie upraszczajmy itd.

Sam piszesz:
po TFA, gdy go niesłusznie krytykowano

Słusznie czy nie, krytyka była, wystarczy poczytać recenzje na Bastionie.
Jest nawet taki temat:
Kylo Ren - chcecie takich czarnych charakterów w filmowych SW? [analiza]
https://star-wars.pl/Forum/Temat/20344

Nie skupia się oczywiście na grze Adama ale na całości postaci.

Gunfan:
Ja nie mam żadnej przyjemności z oglądania tego rozmazanego dzieciaka, a w dodatku pół kina się podśmiechuje wokół mnie.


Darth Steel:
faktycznie tej maski mógł nie zdejmować. Jakoś nie pasuje mi jego twarz do roli czarnego charakteru. Zepsuł klimat

smajlush:
Na razie nie wzbudza ani strachu, ani szacunku, ani nawet sympatii, tylko co najwyżej zażenowanie.

Shedao Shai:
Kylo Ren natomiast jest szkodliwy, bo jest płytki ale zamaskowany jako postać z głębią, przez co co drugi entuzjasta Kylo rozpływa się w zachwytach jaka to niejednoznaczna, głęboka i oryginalna postać, i potem boli mnie głowa od czytania takich bzdur.

Vast:
Pierwsze 10 minut po wyjściu z kina byłam całkowicie załamana, wręcz zdruzgotana. Nie na takiego złoczyńcę (po cichu) liczyłam.

Mogę się założyć, że wiele osób miało podobne odczucia zaraz po zakończeniu seansu. Uczucie podobne do tego,jakim możemy pochwalić się po serii nieplanowanych elektrowstrząsów.


grzegokon:
Zarżnął magię SW obsadzając A.Drivera w tak "ciekawej roli". Widziałem raz w kinie i nie wiem czy w czerwcu pokuszę się o zakup dvd..

Onoma:
W ogóle w filmie jest tak niekonsekwentnie, na początku zapowiada się na prawdziwego badassa, żeby potem się zmienił w płaczka i kompletnego niedojdę który nie potrafi nawet wygrać walki z niewyszkoloną noobką.

Biała Wilczyca:
Faktycznie, jak Kylo Ren zdjął maskę, od razu stał się dla mnie beznadziejną postacią.

koszka:
Później - dokładnie w scenie kiedy zdejmuje maskę - czułam zawód spowodowany chyba tylko jego charakterystyczną facjatą.


Lord Sidious:
w TFA tak naprawdę nie ma mocnych czarnych charakterów. Snoke się jeszcze nie ujawnił. Kylo jest emocjonalnie niedorozwinięty, a Hux też się na terapię nadaję. Phasma chyba nadzorowała te sanitariaty, skoro w nich wylądowała. To raczej ta sama klasa złych co Nute Gunray.

Lord Budziol:
Kylo Ren Adama Drivera pokazuje nam jak potężny był Vader czyli Anakin Skywalker oraz to że Hayden Christensen nie był wcale takim najgorszym aktorem.

Hayden Christensen grając Anakina/Vadera w ROTS miał 23 lata, Adam Driver grający Bena/Kylo ma 32 lata tymczasem to Kylo jest postrzegany jako rozwydrzony nastolatek który nie wie czego chce, a jego wygląd po zdjęciu maski wzbudza politowanie i śmiech na sali kinowej.


Dark Count:
dostaliśmy 30 latka, który zachowuje się jak 13 latek, ma kłopoty z samokontrolą i ze swoją twarzą (powaga). Dopóki nie zdjął tej maski nie było aż tak źle, ale potem...
http://paczaizm.pl/content/wp-content/uploads/zdjecie-profilowe-w-dowodzie-adam-driver-kylo-ren-star-wars.jpg



Oczywiście wybrałem te niekorzystne, sam zresztą broniłem tej postaci, ale śmiech na sali to nie jest to co Abrams i Driver chcieli osiągnąć - takie moje przypuszczenie

Re: No właśnie o dziwo!

- Od początku mówię, że Kylo zwyczajnie niedojrzały jest, i pod tym względem został zagrany znakomicie.

Re: No właśnie o dziwo!

Co do zarobków to chyba dobrze zdajesz sobie sprawę jak się kształtują różnice pomiędzy poszczególnymi epizodami trylogii i że teraz TroS bez problemu powinien przeskoczyć TLJ, czego mu życzę, ale opornie to idzie.
Wiem że przyczyn jest wiele, ale tylko wspomnę zarobki spin-offów po TFA i po TLJ, gdy spadły one z 1,05 do 0,39 mld USD

Nie twierdzę, że nie było krytyki, ale że była niezasłużona i nie miała aż tak negatywnego odbioru jak cały TLJ, wystarczy obczaić oceny i czy recenzje dyskwalifikowały VII epizod przez postać Kylo.

Re: No właśnie o dziwo!

"Prosty lud" chciał drugiego Vadera i tego nie dostał, to oczywiste, śmiechy na sali to porażka TFA.

TROS będzie miał podobny wynik do TLJ, to gdzie ten odpływ?
Była gównoburza w sieci ale jak widać nie przekłada się tak na finanse jak się tym malkontentom wydaje.
Z krytyką Kylo Rena spotykałem się nie tylko na Bastionie ale przede wszystkim w realu od ludzi którzy nigdy się nie udzielali i nie będą udzielać w internecie, bo zdecydowana większość widzów nigdzie się nie udziela. Miejmy tego świadomość, bo mam wrażenie że część osób zapomina zatracając się w jakiś "wirtualach".

Kylo byłby lepiej przyjęty gdyby miał oparcie w reszcie nazistów.
Niestety pierwszą kompetentną osobą w First Order jest Moden Canady i to nie na długo.

Piszesz że:
za formę Carrie to już Abrams nie odpowiadał
A jednocześnie:
to nie wina aktorki, że postać Rose była nudna

Otóż za to jak wypadają aktorzy w filmie odpowiada reżyser, można wziąć z ulicy przypadkową osobę i pokazać ją bardzo korzystnie wykorzystując cały arsenał środków a jednocześnie znakomitego aktora można wręcz ośmieszyć przy odrobinie złej woli, to nie przypadek że od zawsze aktoreczki wiązały się z reżyserami, raz że chciały być obsadzane w głównych rolach, dwa iż miały nadzieję na "korzystne światło".

Wracając do Adama to przyjrzałem się wczoraj jego grze w TROS i przez większość filmu nic nie wnosi a wręcz szkodzi i o tym pisałem już po pierwszym seansie, zgoda że nie on pisał te teksty, ale to on je wygłasza tym swoim beznamiętnym i usypiającym głosem. Gdy Rey w TLJ mechanicznie wygłaszała formułki to odnosiłem wrażenie iż takie jest zamierzenie reżysera, który chciał pokazać jaka ona głupiutka w porównaniu do mistrza Skywalkera.
Kylo Ren w TROS zwyczajnie zamula, Adam zaczyna grać i coś wnosi do filmu dopiero jako Ben a w zasadzie ciut wcześniej i najlepiej mu idzie jak nic nie mówi.
Jak będziesz jeszcze kiedyś oglądał TROS w TV czy na DVD to zwróć uwagę - walka z Rey na DS2, Kylo bla bla bla zamula, unika walki i tylko się broni.
Rey atakuje, jednak po drugim skoku... o, tu jest moment kiedy Driver zaczyna grać w TROS:
https://youtu.be/14EztMXh5vQ?t=51

Od tej sceny już do końca filmu jest bardzo dobrze.

Pierwszy raz widzimy że jest wkurwiony, teraz to on atakuje Rey i szybko dziewczyna ląduje na kolanach pokonana, gdyby nie interwencja mamusi to CSM pochłonęłaby go całkowicie.

Trzeba było wylać wiadro wody na aktora żeby się obudził, szkoda że nie wcześniej, jednak przypominam że STAR WARS to nie są filmy, które mają wspierać jakiś aktorów w walce o Oscary!
Helloł

Re: No właśnie o dziwo!

HAL 9000 napisał:
TROS będzie miał podobny wynik do TLJ, to gdzie ten odpływ?

-----------------------

Po 17 dniach wyświetlania TROS ma ponad 65 mln słabszy wynik w USA niż TLJ w ciągu analogicznego okresu. Jeżeli utrzyma dotychczasową "formę" to raczej będzie się mierzyć z R1 (532M) niż z TLJ (620M).
Przy czym dotychczasowe finały trylogii przynosiły wynik wyraźnie wyższy niż część środkowa, więc wynik jest na pewno dużo poniżej oczekiwań.

Re: No właśnie o dziwo!

No ale gdzie tu wina aktora, że lud spodziewał się drugiego Vadera, a on miał co innego w scenariuszu? Ale zgadzam się, że powinni dołożyć więcej oficerów pokroju imperialnych.

Jako finał sagi wynik kinowy powinien na luzaka przebić poprzedni epizod, bo druga część trylogii zawsze była najsłabsza pod tym względem. Żeby chociaż wyrównał to będzie dobrze!

Nie podawałem przykładu z reala, bo to mała próbka, ale w okresie świątecznym widziałem się z wieloma znajomymi, których na co dzień nie widuje i tematy schodziły na TroS i okazało się, że z całej grupy, która była w kinie na TFA i TLJ zaledwie dwie osoby poszły na nową odsłonę, bo "po TLJ stracili ochotę na Gwiezdne wojny". Smutne.

No cóż, mnie tam gra zarówno Adama, jak i Daisy podobała się i nie mam zastrzeżeń

Re: No właśnie o dziwo!

Sprawdzam box office:
ANH $775,512,064
TESB $547,879,454
ROTJ $475,347,111


TPM $1,027,082,707
AOTC $649,436,358
ROTS $850,035,635

TFA $2,068,223,624
TLJ $1,332,539,889
TROS $918,796,441 (nie wiem na ile aktualne)
https://www.boxofficemojo.com/title/tt2527338/?ref_=bo_se_r_2

Co z tego wynika?
Kiedyś filmy wychodziły co 3 lata, OT nie miała konkurencji itd.

Nie należy popełniać tego samego błędu co Disney i przyjmować jakieś założenia sprzed kilkunastu czy kilkudziesięciu lat, że nam się należy albo że Star Wars się samo zrobi.
Moim zdaniem te filmy (ST) powinny wychodzić rok po roku albo nawet szybciej, ale na to musiałby istnieć wcześniej plan a nie chodzi mi o taki biznesplan typu "jak najszybciej wydoić markę bez żadnego wysiłku".

Co do Adama, to nie jego wina że tak wygląda:
http://paczaizm.pl/content/wp-content/uploads/zdjecie-profilowe-w-dowodzie-adam-driver-kylo-ren-star-wars.jpg

Winię Abramsa za fatalny casting do TFA, gdyby było mniej kumoterstwa itd.
Ja do Adama i innych aktorów nic nie mam, większość z nich znałem wcześniej z innych produkcji i sprawdzali się, jednak do Star Wars się nie nadają. Podtrzymuję że przy odpowiednim scenariuszu i tempie - takim jak TROS - wszyscy wypadają znośnie.
Najgorzej wypada Dominic Monaghan on jest tam z zupełnie innej bajki i nie wie co ze sobą zrobić, więc często na drugim planie stoi na baczność z miną przygłupa

Re: No właśnie o dziwo!

Tu masz porównanie danych z rynku amerykańskiego:
http://www.star-wars.pl/Forum/Temat/22144#765058

Re: No właśnie o dziwo!

Zgadzam się co do większej (minimum raz na rok!) częstotliwości filmów i - nawet mimo tego, że całkowicie nie zgadzam się z Tobą (pamiętając naszą starą dyskusję) odnośnie seriali jako takich - tego że miejsce akurat SW jest na dużym ekranie, więc nie ma co czekać aż ludzie znajdą sobie zastępstwo, tylko myśleć nad następnymi. Zwłaszcza że jutro może mi cegła spaść na głowę i nie zdążę żadnego nowego epizodu zobaczyć Poza tym z MCU też się rozkręcali z biegiem czasu, na początku chyba tylko "Iron Man" mnie kupił, a Thory tak dużo nie zarabiały. Niech biorą Lucasa niech im podpowiada i ogarnia świat, jeśli sobie nie radzą

Zgadzam się również co do występu Dominica Monaghana, bo był wyjątkowo słaby, ale już wygląd Drivera mnie nie interesuje (prędzej wygląd aktorek ), byleby dobrze grał - a będę się upierał, że inny aktor nie zmieniłby opinii o tej postaci, a patrząc po żałobie, gdy "zszedł" (daję cudzysłów, by nie zostać zaatakowanym, że przecież wiadomo iż Ben przeżył ) to chyba kobitkom jego wygląd nie przeszkadza. Dla mnie większość obsady w TFA i TroS wypada w porządku, problematyczny jest jedynie TLJ.

Re: No właśnie o dziwo!

Nie jest tajemnicą że w niektórych scenach twarz Adama zasłonięto cyfrową maską już w postprodukcji.
Wyobraź sobie że grasz w filmie a potem reżyser zatrudnia ekipę grafików żeby nie było widać twojej twarzy - kuriozalna sytuacja.

Przy prawidłowym castingu uniknięto by dodatkowych kosztów i ogólnie dziwnych sytuacji jak np. bambaryła 200kg pilot myśliwca bo:
"Grunberg has been friends with Abrams since kindergarten, and much like how Ron Howard casts his brother Clint Howard in all of his movies, Grunberg`s casting has become almost automatically assumed for every Abrams project."

Zamiast poszerzać kabinę i szyć specjalne ubranka itp. szybciej by było doczepić mu skrzydła i zrobić z niego bombowiec albo latającą cysternę:
https://www.freedomsphoenix.com/Uploads/Graphics/410/04/410-0420072632-122924-hublot_jetman_inside1.jpg

Re: No właśnie o dziwo!

Ale to taki "Belly Runner" ST, czyli zrzynka z Porkinsa w ANH

Re: No właśnie o dziwo!

HAL 9000 napisał:
Nie jest tajemnicą że w niektórych scenach twarz Adama zasłonięto cyfrową maską już w postprodukcji.
-----------------------

W TroS tak niby zrobiono? W których scenach? Pierwsze słyszę o takich cudach


HAL 9000 napisał:
Przy prawidłowym castingu uniknięto by dodatkowych kosztów i ogólnie dziwnych sytuacji jak np. bambaryła 200kg pilot myśliwca
-----------------------

Tacy statyści absolutnie nie psują mi odbioru filmu, mają na niego zbyt mały wpływ.

Re: No właśnie o dziwo!

Jedyna znana mi scena, gdy to zrobiono, pochodzi z TFA, gdy Kylo stoi przed Snoke`iem i dowiadujemy się, że jest synem Hana. Argumentowane to było tym, że to nie był właściwy moment na odsłonięcie facjaty. I słusznie, jestem im wdzięczna Co do TROS - nic takiego nie wiem, nie ma takich informacji. Są jedynie spekulacje, że sceny z TROS, gdy jest w masce, mogą nie być odgrywane przez Drivera, przynajmniej nie wszystkie. Ponoć to mogłyby być reszuty, do których nie mogli zaangażować już zajętego wówczas innymi projektami Drivera. Lecz to tylko spekulacja.

Re: No właśnie o dziwo!

Jeśli to tylko o tę scenę z TFA chodzi to nie sądzę, że aktor powinien czuć się jakoś bardzo obrażony, bo taka decyzja się broni zawiedziony to może być Prowse, który po fakcie dowiaduje się, że Darth Vader mówi nie jego głosem

Dzięki za info, bo unikając spojlerów starałem się omijać takie wieści przed premierą i nie jestem na bieżąco

Re: No właśnie o dziwo!

Pisałem cały czas o skiepszczonym castingu do TFA.

A ten kolo nie jest statystą niestety i o dziwo w TROS wypadł dobrze

Re: No właśnie o dziwo!

Ale jeśli miała miejsce sytuacja jak @Evening opisała to twarz aktora nie ma tu nic do rzeczy i samego Harrisona by tam zasłonili tak się zastanawiam jaka byłaby reakcja ludzi, gdyby po zdjęciu maski ukazał się Hayden - zakładając że to nie on występowałby w PT

A jak wypadł dobrze to nie ma co narzekać

Re: No właśnie o dziwo!

Nie czytałam tego wątku, więc jaki miałby być inny powód?

Re: No właśnie o dziwo!

Generalnie nietrafiony casting.

Re: No właśnie o dziwo!

Eee, i dlatego zasłaniali mu facjatę w postprodukcji w tej scenie?

Re: No właśnie o dziwo!

@HAL coś insynuuje Moim zdaniem nie

Re: No właśnie o dziwo!

Wszyscy wypadli dobrze w TROS ale dwa filmy zmarnowali, to z czego tu się cieszyć.
Abrams jeszcze niech zrobi 50 epizodów to dogoni Lucasa ale kto mu da kasę?

Twarz Forda czy Haydena nie wywoływała śmiechów na sali, Adama niestety tak i ja się nie dziwię:
http://paczaizm.pl/content/wp-content/uploads/zdjecie-profilowe-w-dowodzie-adam-driver-kylo-ren-star-wars.jpg

To nie był śmiech z taśmy tylko z paszczy niestety

Zresztą piszę o niemal całej obsadzie TFA, która jest przypadkowa jak np. Poe, który miał zginąć na początku TFA a się "zakumplował" i awansował w ST na drugiego Hana Solo, gdzie tu sens:
robią casting na salową a w filmie gra ordynatora

Re: No właśnie o dziwo!

Na szczęście się ogarnęli w TROS, bo prawie wyrzucili Rose (nikt nie będzie kaszalota przecież oglądać).

Re: No właśnie o dziwo!

Po co te nerwy?

Kamera kogoś lubi albo nie i czas ekranowy nie ma znaczenia.

Re: No właśnie o dziwo!

Ale patrz na kontekst, Haydena poznajemy od razu "z twarzy" jako gówniarza, a Kylo gdy chodzi w czarnym stroju, w masce i zastrasza podwładnych. Zamieńmy ich teraz miejscami i czy Driver byłby tak kontrowersyjny? A Hayden z wyglądem z AotC jako Kylo zdejmujący maskę?

Nie jestem fanem występu Poe w TLJ, ale przez sam wątek, a nie aktora, który już w TroS wypada lepiej, bo i bierze udział w ciekawszej akcji. No i przecież Isaac jest dobrym aktorem, co widać w filmach spoza uniwersum.

Re: No właśnie o dziwo!

Nie ma znaczenia co aktor robi w filmach spoza uniwersum. Ma się sprawdzić Star Wars a nie jechać na opinii.

Za Lucasa sprawdzano jeszcze dodatkowo jak aktorzy wypadają w grupach (dwójkach, trójkach itp.).
To tak dla przypomnienia. I to działało, bo aktorzy wcale nie byli wybitni i nawet nie mieli dużego dorobku ale własnie...

Tutaj należy podkreślić REWELACYJNY casting do SOLO i R1, jak widać można.

Wyobrażasz sobie że Boyega mógłby zagrać młodego Lando? Bo ja nie. Natomiast Glover Finna, jak najbardziej.

Tak jak wcześniej wspominałem postęp jest w TROS:
Richard E. Grant - gdyby tak Pryde był od początku zamiast Huxa,
Keri Russell - bardzo dobrze wypadła,
Naomi Ackie - również znakomicie.

A kto zawiódł z nowych twarzy?
Zagubiony kumpel Abramsa Dominic Monaghan.

Re: No właśnie o dziwo!

HAL 9000 napisał:

Tak jak wcześniej wspominałem postęp jest w TROS:
Richard E. Grant - gdyby tak Pryde był od początku zamiast Huxa,

-----------------------

<złowrogie spojrzenie>

Re: No właśnie o dziwo!

Grant - już widzę jak Pryde lepiej by wyglądał gdyby Snoke zamiótł nim podłogę. Jako młody rywal Kylo Gleeson wypada świetnie. Gdyby Pryde był obok Huxa, to byłby paprotką pokroju Pietta.
Russell - przy całym moim crushu do niej, postać Zorri mógł zagrać ktokolwiek.
Ackie - postać Jannah jest tak bezbarwna i zbędna, że mógł ją zagrać ktokolwiek.

Re: No właśnie o dziwo!

Każda potwora znajdzie swego amatora

Dobrze że chociaż jedna osoba skorzystała

Całkowicie zapomniałem jeszcze o Phasmie - postać w zbroi którą mógł zagrać każdy? Otóż nie.
Mowa ciała, mowa ciała

Fatalny casting TFA

Re: No właśnie o dziwo!

Postać w zbroi musi zagrać ktoś, kto po dwóch krokach nie padnie na zawał

Re: No właśnie o dziwo!

Zgadzam się, że najważniejsze jest to, co w danym filmie, bo może się nawet trafić aktor jednej roli, który już nigdy w życiu nie zagra równie świetnie. Gdyby teraz Ridley przepadła...czy umniejszyłoby to jej rolę w ST (wiem, że nie każdy jest jej fanem, ale ja uważam, iż wypadła dobrze, a w TFA nawet bardzo dobrze)?

A skąd wiesz czy Abrams nie sprawdzał na ile jest chemia pomiędzy aktorami? Pomiędzy Daisy i Boyegą (w TFA oczywiście, bo przed nim był casting) oraz Adamem wydaje się być widoczna, a z Poe w TroS też nie jest źle.

Pisałem o innych filmach w kontekście tego, że skoro Isaac wypada dobrze jako Poe w TroS i jest generalnie niezłym aktorem w innych filmach, to czy winą castingu jest słabszy występ w TLJ czy może w tym, co miał do zagrania?

Może w spin-offach dobór aktorów był lepszy biorąc pod uwagę całą ekipę, ale do głównych w ST bym się nie czepiał. Dalszy plan to co innego Monaghan jak piszesz, ale Ackie również mnie nie zachwyciła, no i serio nie wiem po co do roli postaci nie ściągających hełmów zatrudniają tak znanych aktorów, chyba że tak bardzo chcieli być w SW, że wystąpili za czapkę gruszek

Re: No właśnie o dziwo!

Szczerze to nie rozumiem hajpu na Zorri/Keri Russell. Ot, aktorka fajna ale jakoś nie pasuje mi do SW. Coś mi w niej nie gra, nie jest dla mnie w klimacie SW, urodowo i w sposobie gry. Do tego kostium złoto fioletowy- ja przepraszam wielbicieli ale ona kojarzyła mi się z Power Rangers Podobnie Emilia Clarke (GoT) i Monaghan ( zbyt się kojarzy z Władcą Pierścieni). Naprawdę nie ma w tym Holiłudzie innych nieopatrzonych aktorów?

Gleeson był świetny w swojej roli i szkoda, że tak go zmarginalizowano. W TFA jego rywalizacja o względy Snoke`a i władzę z Kylo była interesująca. Dwóch młodych ludzi z zupełnie inna drogą do władzy z zupełnie innym dzieciństwem, niby po tej samej stronie a nienawidzących się. W TLJ ośmieszono go a w TROS Abrams już nie podjął się przywrócenia tej postaci ciekawej osobowości.
Pryde fantastyczny (idealnie pasował mi do FO) tylko po co?! Hux nie wystarczył? Aaaa, był potrzebny ktoś do strzelenia Huxowi w pierś

Re: No właśnie o dziwo!

Oj tam, Daisy też dała radę

Re: No właśnie o dziwo!

Nie wiem czy to epidemia czy tak ich teraz w tych szkołach reżyserii uczą (lub inaczej - czy takie dostają wskazówki od wujków i cioć na stanowiskach), ale to jest nagminne, że tak w serialach czy czy filmach typu "iluślogie" na koniec wyrzuca się to co było wcześniej, zostawia pootwierane wątki ale w zamian dodaje się nowych bohaterów i nowe historie "z upy", w niczym nie związane z tym co było wcześniej. Dlatego własnie dostaliśmy Jannah, Hobbita i parę innych rzeczy, o Palpku nie wspominając.

Re: No właśnie o dziwo!

Nie mylmy hajpu na Keri z hajpem na jej postać w SW

Hmm

jestem fanem swojej własnej teorii . Teoretyzuję więc sobie, ale gdybyśmy powiedzmy Zorri, czy Jannah, czy nawet Lando, dostali w TLJ a nie w finale, ciekawiej można by wmontować ich w fabułę. Tak jak i Renowców można by lepiej rozwinąć, co po TFA aż samo się prosiło. Ba, przy odrobinie rozumu , można by z nich zrobić i główne zagrożenie, albo nawet pokazać, jako zwiastun nadchodzącego zagrożenia z ... tylko trzeba by to zagrożenie na nowo wykombinować, no, ale od czego mieliśmy mityczne Story Group ?, to przecie ich robota była

Re: No właśnie o dziwo!

O, to to !

Re: No właśnie o dziwo!

HAL 9000 napisał:
/.../
Keri Russell - bardzo dobrze wypadła,


-----------------------

Wątpię, żeby grała poza jedną sceną z oczami. Dokładała tylko głos a grała statystka. Podobnie Phasma.

Re: Hmm

Zori, Rose, hakier, ten mały, Holdo, ta niby od Lando, podstarzała pensjonarka w Oporze Ruchu...

Z tego maksymalnie 2 osoby się powinny pojawić, może 3. Robocik nie.

Re: No właśnie o dziwo!

Jesteś w błędzie ale to twój stan permanentny więc wszystko OK.

Re: No właśnie o dziwo!

Cieszę się że się zgadzamy.

Oprócz złego castingu jest jeszcze złe prowadzenie aktorów, znaczy brak jakiegoś ukierunkowania i generalnie za dużo chaosu. Taka Phasma to z tego co pamiętam powstała, bo ktoś wykonał chromowaną zbroję szturmowca i ta fajnie wyglądała. To jeszcze nic złego ale zabrakło pomysłów na postać i aktorka dostała za dużo swobody, efekt znamy.

Adam nie pisał sobie tekstów w TROS ale to on je wygłasza w taki a nie inny sposób a to część warsztatu i tu wina 50/50, choć może większa reżysera, powiedzmy że 65%.

Przypomniałem sobie że przecież jest jeszcze w innym filmie scena gdy ktoś ściąga hełm i jesteśmy zaskoczenie ale tym razem pozytywnie:
https://youtu.be/7xYc5vkcWVA
A kim jest Erin Kellyman? Jaki ma dorobek itd.

O tym własnie piszę!

Nazwiska nie grają.
Pedro w Mando też nie wypadł zbyt korzystnie w tej scenie:
https://youtu.be/kRxwmXyjDmo?t=61

Za bardzo to przypominało:
https://youtu.be/GbQy-0SzshA?t=180

Niestety.

Re: No właśnie o dziwo!

Właśnie ja bym tu bardziej widział złe prowadzenie aktorów niż zły casting (poza oczywistymi wtopami jak kumple Abramsa, ale na szczęście na dalszym planie), co widać na przykład po lekkiej obniżce formy Ridley w TLJ.

Widać po prostu inaczej to odbieramy, bo ja mam wrażenie, że tak to miało wyglądać, czyli dysonans pomiędzy potworem w masce, a twarzą wystraszonego "nastolatka", więc mnie to pasowało już w TFA i nie musiałem przekonywać się do tej postaci w następnych filmach.

Re: No właśnie o dziwo!

Ja znałem Adama wcześniej z innych filmów, ponadto przed premierą widziałem oficjalne zdjęcie Kylo z TFA bez maski, więc ja się nie śmiałem z jego wyglądu

O znalazłem:
https://www.geektown.co.uk/wp-content/uploads/2015/05/Adam-Driver.jpg

Ale to Leibovitz, w filmie często był niekorzystnie filmowany np. "z góry" gdzie musiał zadzierać głowę do góry i uwydatniało to jego gumisowatą twarz:
https://youtu.be/qLhni8KxnJQ?t=119

Re: No właśnie o dziwo!

Zabawne bo mnie do Daisy przekonało dopiero W TROS. A Drivera kupowałem od TFA. Podobnie zresztą Oscar jako Poe - pasuje idealnie. Aktorsko pewnym problemem jest Boyega, ale to nawet nie jego wina tylko braku pomysłu na jego rolę i dialogi. Dobrzse wypada Grant, Naomie, Lupita. Gleeson jako Hux pasuje idealnie, nie podoba mi się to że poprowadzono tą postać niekonsekwentnie.

Ale aktorsko wyżej cenię to co zrobili np. Ehrenreich, Glover czy Mendelson.

Re: No właśnie o dziwo!

HAL 9000 napisał:

Mimo fatalnego castingu do ST (tak źle nie było nigdy... inaczej... casting był zawsze mocną stroną SW i tutaj Abrams poległ sromotnie), to w TROS jest pod tym względem najlepiej, w tym sensie że nawet aktorzy którzy nigdy nie powinni grać w SW wypadają dobrze lub przynajmniej nie przeszkadzają w oglądaniu.

(...)
Reszta nowych to porażka niestety, chociaż w TROS nie przeszkadzają i myślę że nawet Phasma wypadłaby tutaj spoko.

Proponuję przyjrzeć się statystom i aktorom drugoplanowym w SOLO czy R1 i porównać do twarzy First Order, gdzie odbyła się chyba jakaś łapanka z serialu Hannah Montana. Żenada.

-----------------------
<patrzy na samą siebie sprzed 2016>
<patrzy na swojego fanfika>
<patrzy na swój komiks internetowy>
<patrzy na swoje wyroby z szydełka>
<rudościometr pokazuje 3,6>
Hm. Mówisz...?

Re: No właśnie o dziwo!

No ale, przecież tak jest. Poza Rudym i ostatnio Pryde to cała reszta jest tak idealnie bezbarwna, że trudno szukać podobnej.

Re: No właśnie o dziwo!

Komiks internetowy? a link?

Re: No właśnie o dziwo!

Dołączam się do apelu

Re: No właśnie o dziwo!

Już było podawane

https://stone-wars.tumblr.com/

Nb., jednak to Hux zjadł żółwia, a nie on jego

#takbyło #niezmyslam

Re: No właśnie o dziwo!

Widać przegapiłem

Haha. Dobre to! Dzięki

Re: No właśnie o dziwo!

Konstrukcja tego czegoś na "T" sprawia, że trzeba przewinąć na sam dół i do końca i wtedy zaczynać

Re: No właśnie o dziwo!

-Proponuję przyjrzeć się statystom i aktorom drugoplanowym w SOLO czy R1 i porównać do twarzy First Order (...)

Ale reakcje kapitana Peavy na Huxa to jeden z najmocniejszych elementów TLJ!

https://78.media.tumblr.com/6df182f6f375bea6c024e8d4cfdb8ba6/tumblr_p5n1e4ZJNn1skp2zjo3_400.gif

Re: No właśnie o dziwo!

Ta babka co opatrywała kudłacza w TFA była spoko - oaza spokoju w domu wariatów

Re: No właśnie o dziwo!

Doktor Kalonia to nawet najgorszemu wrogowi pomocy udzieli

https://66.media.tumblr.com/e3ac9351567231e47a3b37d0f8f013ee/4070ff0d4c1e0304-50/s1280x1920/95714f3c6cdfb9d2b5b70aecf92d7e93a37bf827.jpg

Post sponsorowany w ramach akcji "Głosuj na Nukę-Colę"

Re: No właśnie o dziwo!

Doktor Kalonia <3
Dzięki za reklamę

Re: No właśnie o dziwo!

W zasadzie to tylko pozostaje mi się podpisać:

Wracając do TROSa, to biorąc pod uwagę jak słaby z punktu widzenia filmowej roboty jest to film (jakość scenariusza, montaż, wiarygodność świata itp.), to jest wręcz niesamowitym cudem i wyczynem, że tak dobrze się go ogląda, i że w sumie jako tako spaja te trzy filmy. [2]

Re: No właśnie o dziwo!

Miliard wielki sukces:
https://youtu.be/VerQhpHKCxs

!!!!
No kufnia nie. Lekko licząc przepuścili czysta milionów-pół miliarda przez swoją niezborność.

VII - IX

Kurde, chciałem tutaj napisać swoje podsumowanie, ale wprowadzający post Gunfana to jest dokładnie to, co chciałbym powiedzieć o tych filmach. Serio, myślę i czuję identycznie. Zdanie po zdaniu

Koniec podsumowania

Scena której brakowało w ST

W wielu miejscach, m. in. też na Bastionie spotkałem się z opinią że brakło wspólnej sceny Hana, Luke`a i Leii.
Mnie tego jakoś szczególnie nie brakowało, to nie miałby być filmy o nich, ale nie pogniewałbym się za taką scenę.

W TROS, w scenie kiedy Kylo rozmawia z Hanem można było dorzucić duchy mocy Luke`a i Leii.

Leia mogła by powiedzieć "there is still good in you" (kwestia z TFA która w całości brzmiała: "there is still good in him" a "you" można byłoby dograć z jej innej kwestii np z TLJ "you are demoted"). A Luke to już nie problem, cokolwiek by kazali powiedzieć Markowi, on zrobiłby to świetnie :

Re: Scena której brakowało w ST

Leia nie mogła się tam pojawić, bo jej ciało jeszcze wtedy nie zniknęło. Zjednoczyła się z Mocą dopiero, gdy Ben zginął.

asdfg

Dzięki trylogii sekweli po raz pierwszy byłem w kinie na Gwiezdnych Wojnach. Widać też po Bastionie, że wiele innych ludzi po raz pierwszy się wciągnęło w SW właśnie dzięki nim, a Bastion zyskał wielu, wielu wartościowych użytkowników. Pod względem fandomowym - super sprawa. Na pewno zadowoliło to też tych, którzy łykają wszystko ze znakiem SW nieważne, jakie by nie było.

W kontekście filmowej historii, sekwele okazały się kompletnie zbędne, wręcz zaprzeczające całej reszcie. Ponadto, okazało się, że nie ma też spójnego pomysłu na te filmy, żadnej wizji. Od początku nowa historia była budowana jak reboot klasycznej trylogii (TFA), zamiast nowej historii godnej sagi, a kiedy to się nie sprawdziło, to połączono humor z Marvela i podejście typu "wywróćmy wszystko do góry nogoma" (TLJ), a kiedy pojawiło się dużo hejtów w internetach (xD), to powstał film ignorujący poprzedni, który coś na siłę miał niby "łatać", a sam w sobie jest dziurawy jak ser szwajcarski. Wyrzucono za okno całe poświęcenie Vadera z E6, Luke`a (lub Anakina) jako Wybrańca, a przy tym wykorzystano najbzdurniejsze rzeczy z dawnego EU. Ciężko kopie ANH, czy kolejne wersje Gwiazd Śmierci uznać za jakikolwiek wkład we wszechświat SW... Ponadto, podobnie jak w prekwelach, nie udało się zbudować ciekawych, zapamiętywalnych postaci - bo trudno za takie uznać Finna, Rose, czy Phasmę. W istocie oglądało się te filmy dla starych aktorów i ich stare postaci, a TROS to potwierdził, budząc do życia jeszcze jedną z nich.

Prekwele pomimo niewątpliwych wad, uzupełniały sagę Skywalkerów i ukazywały świat SW z innych stron. Bogata Republika, a siermiężne Imperium. Wspaniałe Naboo, Coruscant, czy nawet wyścigi na Tatooine. Wielcy Jedi, a dogorywający dwaj Mistrzowie. Sekwele miały szanse opowiedzieć nową historię o nowych bohaterach, ale okazały się one wydmuszką.

Re: asdfg

To ostatnie zdanie, tego najbardziej właśnie żałuję. Pal licho już głupotki fabularne jakie nam zaserwowano, ale czyż to nie nowa historia, i nowi bohaterowie, nie mieli pociągnąć dalej Star Warsy ?. Czyż nie tak mówiono na etapie przygotowań do TFA, że już czas, by kolejne pokolenie widzów, dało się ponieść tej kinowej magii ?, przywrócić na nowo Star Wars`om tamten blask ? ... ehh, można gadać i gadać. A wyszło co wyszło

Szkodliwość TLJ

Na starcie powiem, że uważam TLJ za dużo lepszy film niż TFA itd. ale ja nie o tym.

Spotkałem dobrego kolegę, który zaczynał od OT potem odbił się od TPM ale już ROTS było dla niego zjadliwe.
Nowe filmy od Disneya bardzo mu się podobają po każdym miałem okazję z nim porozmawiać, powymieniać się wrażeniami itd.

No właśnie.
Pytam jak TROS, a on mówi że się wybiera.
Tylko że on już w grudniu się wybierał i jakoś nie dotarł.
Mówię, że film zaraz zejdzie z ekranów i chyba już nie zdąży zobaczyć.
- no chyba już nie zobaczę

Szok.

Dodam tylko że mieszka koło kina, wystarczy że wyjdzie z domu i przejdzie przez ulicę.
Znam go od dawna i wiem że film mu się spodoba, recenzji nie czyta, z internetu nie korzysta jak nie musi.
Gdyby tylko on jeden.
W pracy spotkałem 4 osoby które widziały TROS i są zadowolone, ale kilku kolegów którzy potencjalnie mogliby pójść bo byli wcześniej, twierdzi że obejrzy już domu.

W przypadku SOLO wiele osób nie wiedziało iż taki film jest w kinach, tym razem ludzie wiedzą, reklama działa, ale nie są zainteresowani.

Zastanawiałem się dlaczego tak jest, dlaczego osobom którym podobały się wcześniejsze filmy teraz nie są zainteresowane.

Przyczyn jest wiele ale myślę że kluczowe jest tutaj zakończenie TLJ, które nie sprzyja oczekiwaniu na ciąg dalszy.
Gdyby tak Lando odpowiedział na wezwanie i przybył z tą całą flotą pod koniec TLJ a na koniec tajemnicza zakapturzona postać rzuciła tekst: wszystko muszę robić sam

To może ta dwuletnia przerwa nie siałaby takiego spustoszenia jak obecnie.
Johnson zamknął wiele nieciekawych wątków z TFA ale nie dał pożywki dla dalszych spekulacji.

Z perspektywy całej trylogii TLJ to bardzo szkodliwy film, gdyby wychodziły w odstępie kilku miesięcy to spadek zainteresowania byłby mniejszy, ale ta długa przerwa skazała TROS na zapomnienie zanim się pojawił.

Re: Szkodliwość TLJ

To raczej nie szkodliwość TLJ, a dwuletnia przerwa między epizodami wypełniona pustką i Marry Poppins.

Marketingu też bym nie przeceniał - zwiastun Mulan (połowa 2020) widziałem dużo wcześniej niż zwiastun SW (ten ostateczny), zwiastunu pierwszego nie widziałem w kinie w ogóle, a bywam średnio dwa razy w tygodniu.

Ludzie którzy nie siedzą w fandomie po dwóch latach nawet nie pamiętają, o czym był poprzedni epizod.

Re: Szkodliwość TLJ

Nie spotkałem jeszcze osoby która nie wie że jest Star Wars w kinach, a tak było przy SOLO.

Inna sprawa że odpowiedni i kosztowny marketing może sprawić iż niedzielny widz ma wrażenie iż musi koniecznie dany film obejrzeć

Po TFA było mnóstwo spekulacji, co dalej, niektóre mnie już irytowały jak: kim jest Snoke, kim jest Rey itd.
Potem dostaliśmy R1, gdzie cześć ludzie mogła się pogubić w chronologii itd.
Na wszelki wypadek zabito wszystkich żeby ludzie nie domagali się R2: chrzanić TFA 2! Dawać R2!

TLJ oczyszcza teren ale TROS musi budować zainteresowanie od nowa, jedyne spekulacje to: czy ona i on będą razem?
No i masz

Re: Szkodliwość TLJ

Przy "SOLO" była tragedia, teraz jest lepiej, no ale poprzeczka leżała na ziemi, wiec niespecjalnie się musieli napocić.

Jest za to całkowity brak hypu, nie ma praktycznie niczego z tym związanego w handlu (Frozen 2 miał całe standy, specjalne boxy wystawiennicze, ciastka, jogurty, a tutaj tylko Grem`linka na Yogurcie ), Zabawek praktycznie żadnych, LEGO bieda, Bandai bieda... I chyba pierwszy raz, gdy SW nie reklamują żadnej marki samochodu.

No ale, jak już pisałem gdzie indziej, marketing D ma przecież ważniejsze priorytety.


Re: Szkodliwość TLJ

Były jeszcze nesquiki i ciniminis z jakimiś opaskami na rękę do wylosowania. Poza tym rzeczywiście nic.

Re: Szkodliwość TLJ

To prawda że bieda w handlu, ale przypadkiem nie jest tak iż nie ma popytu?
To nie sztuka zalać rynek towarem SW, tylko kto to kupi?

Ja sobie przypomniałem że dotychczas przy wszystkich premierach byłem lekko zestresowany, bałem się że nie dojadę, wyłączą prąd itp.
Tym razem nie, siedzę w domu i o, tu już chyba trzeba iść.
W moim przypadku na pewno zadziałała długa przerwa między filmami i świadomość że to już koniec na dłuższy czas, dodatkowo wracam do bohaterów za którymi nie przepadam lub mnie irytują. Na szczęście już w kinie magia Star Wars zadziałała i nawet Poe oraz różne Finny, Huxy, Kyla nie przeszkadzały w seansie

No, ale najpierw trzeba do kina chcieć dotrzeć

Re: Szkodliwość TLJ

Też to obserwuje. Moim zdaniem to nie szkodliwość TLJ tylko podejścia do sequeli. Nie chcę znowu mówić o tym slynnym "braku planu", ale gdyby Rian mógł wpłynąć na to co się będzie działo w epizodzie 9 to pewnie by tak zakończył TLJ. Albo gdyby Trevorrow/JJ już mieli zarys dziewiątki. A tak to trochę ci panowie robili filmy ktore mialy bronić się same. Gdyby wszystkie 3 filmy robił Abrams to byłoby zdecydowanie lepiej mimo że to TLJ podobało mi się najbardziej. Wtedy historia Rycerzy Ren prawdopodobnie byłaby sensowniejsza, krok po kroku rozwijano by wątek Rey Palpatine i możliwe, że właśnie epizod 8 skończylby się cliffhangerem z Palpiem. Możliwe, bo to tylko przypuszczenia. W dalszym ciągu Abrams mógłby myśleć per jeden film.

Re: Szkodliwość TLJ

No przesz mówiłem Ci, że to po TLJ widzowie odpłynęli, a nie po TFA

Re: Szkodliwość TLJ

To druga (mniejsza) fala
TFA 2 mld.
TLJ 1,3 mld.
TROS 1 mld.

Pierwsza fala to selekcja negatywna, teraz pozytywna

Podsumowanie epizodów 7-9

Ta trylogia, to efekt totalnej niekompetencji korpo - szczurów, którym wydawało się, że filmy z logiem Star Wars robić każdy może. No jednak nie.

Poprzednie epizody, co by nie mówić o ich jakości, były filmami robionymi przez wizjonera. Tutaj, po grzechu głównym korpo - szczurów z Disneya (pycha, iż każdy może zrobić Star łorsy), przychodzi właśnie ten: brak koncepcji. Jak można nie rozpisać szkieletu opowieści i zmieniać jej charakter co epizod, to jest trwoga od rana do wieczora. Przed powstaniem TFA skasowano stare poczciwe EU, aby utorować drogę nowej trylogii, która miała wnieść powiew świeżości. Gdy okazało się, że TFA to ANH w nowej odsłonie, lejce popuszczono całkowicie w TLJ, co wprowadziło wyraźny rozdźwięk pomiędzy poszczególnymi epizodami. Wisienką na torcie niekompetencji było odwołanie się całymi garściami do tego skasowanego i niedobrego EU w epizodzie 9. To co mnie cieszyło, było równoznaczne z przyznaniem się do winy, że skasowanie EU i nowa trylogia były błędnymi decyzjami z założenia. Niespójny obraz, koślawego nowotworu nawiązującego łopatologicznie do OT, pomieszanego z arogancją butnych korpo - szczurów, patrzących wyłącznie na Star Wars jako kurę znoszącą złote jaja, zakończyło się poczuciem niespełnienia oczekiwań zwykłych widzów i fanów.

O miałkości nowych postaci, zblazowanych reżyserach i scenarzystach, czy klepiącej trzy po trzy K. Kennedy, nawet żal pisać.

Czy te filmy mogły być lepiej zrealizowane? Oczywiście, że tak. Wystarczyło powstrzymać nienasyconą chciwość i dać sobie czas na stworzenie skryptu, który później będzie konsekwentnie rozwijany. W tym czasie, można było eksperymentować, wprowadzając takie filmy jak R1, czy Solo, co również wpływałoby na budowanie nastroju wyczekiwania nowej trylogii wśród fanów serii. Tym czasem, chęć zysku wygrała ze zdrowym rozsądkiem.

Przed wejściem do kin TFA chciałem przeczytać serię Dziedzictwa Mocy, które czasowo pokrywało się z trylogią Disneya, aby móc wyrobić sobie zdanie, co lepsze i czy warto płakać za starym EU. No jednak warto uronić łzę.

Sumując średnią ocen poszczególnych filmów wychodzi, że powinienem wystawić trylogii sequeli 5/10. Tak się jednak nie stanie. Pazerność, pycha, zwykła głupota... to wszystko musi być odpowiednio nagrodzone 3/10. Ta "trójka" to za posypanie głowy popiołem, gdyż za takowe uważam nawiązania do starego kanonu w TROS.

Re: Podsumowanie epizodów 7-9

Hahaha moja opinia jest podobna, co więcej powiem: BOJĘ SIĘ DISNEYA.
Jak Disney kupił prawa i zaczął robić Gwiezdne Wojny wiedziałam, że to nie będzie wizja Georga Lucasa. Troszeczkę łudziłam się mając nadzieję że przy budżecie jaki posiadają na film no to nie można przecież wszystkiego zepsuć. Wystarczy zatrudnić kompetentny zespół i zaczerpnąć troszeczkę z istniejących historii znanych z książek i sukces murowany.

No i mimo tych budżetów, możliwościach nie udało się. Nie wiedziałam też, że po nowej trylogii będę taka zniesmaczona (tak to słowo idealnie tu pasuje), że muszę trochę odetchnąć i odpocząć, żeby obejrzeć TROS to raz drugi.

Szkoda mi aktorów, Oscar Isaac i John Boyega to zmarnowany potencjał. Disney miał z góry założony plan, że MUSI być kopiuj wklej z poprzedniej trylogii i MUSI być trio bohaterów i w podobnej formie. Ta ich przyjaźń jest tak sztuczna i nieprawdziwa jak tyłek Kardashianki.

Daisy Ridley MUSIAŁA być idealna. Szkoda bo tu też jest zmarnowany potencjał na rozwój postaci.

Adam Driver jedynie się w tym wszystkim odnalazł ale to tylko i wyłącznie dzięki temu, że ma talent aktorki który pozwala mu przekazać emocje bez słów. Trzymam za niego kciuki, powinien dostać Oskara za Historię Małżeńską.

Domnhnall Gleson za historię generała rudego to powinien mieć zapłacone "szkodliwe" od Disneya.

Ale jak wcześniej napisałam boję się Disneya.
Oni kupili SW by zarabiać kasę. Nie skończą na tym 3 filmach...
Bardzo bym chciała by zostawili już historię Skywalkerów i niech rozwalają inną epokę w galaktyce do której nikt nie ma sentymentu. Niech wezmą się za coś 1000 lat przed czy 1000 lat po. Wtedy jak im nie wyjdzie to wszyscy o tym zapomną i będzie po sprawie

Coś czuję że tego nie zrobią. I boję się, że za miesiąc lub dwa pojawi się info o planach dotyczących serialu TV czy coś w tym rodzaju...

Re: Podsumowanie epizodów 7-9

Oby Kenobiego nie zniszczyli.

Re: Podsumowanie epizodów 7-9

Sukces nowych Star Warsów jest tak ogromny, że wszystko jest wstrzymane.

Re: Podsumowanie epizodów 7-9

Nie jestem na bieżąco z tym wszystkimi newsami, wywiadami czy tweetami ale z tego co kojarzę mieli się w styczniu określić jaki jest plan na kolejne lata. Już luty i nic konkretnego.

Re: Podsumowanie epizodów 7-9

No i myślisz że dlaczego już luty? Sukces Odrodzenia

Re: Podsumowanie epizodów 7-9

I wciąż się określają

Re: Podsumowanie epizodów 7-9

Aktualnie problemem jest czy zrobić aktorskie remake Tarzana, Księżniczki Żaby czy może lepiej śpiącej królewny?

Re: Podsumowanie epizodów 7-9

Panika to tam będzie jak im się kiedyś skończą animacje do przerabiania

Re: Podsumowanie epizodów 7-9

Plan na kolejne lata jest taki, że premiera filmu SW jest wyznaczona na grudzień 2022.
Teraz mieli podać, kto będzie twórcą, ew. jakiś zarys o jaki film będzie chodzić. Dalszych planów na razie nie miało być, Iger zapowiada konsekwentnie że na razie priorytet mają seriale - i w sumie jeśli mają robić na siłę, to niech lepiej nie robią, póki tego dobrze nie przygotują.

Plany, plany

... ekhm, nie to, że się czepiam, ale w obecnie 4upowej systuacji w jakiej jesteśmy po TROSie, opieranie się na tej dacie jest niczym pisanie patykiem po wodzie. Zakładam pesymistyczny scenariusz, znaczy, że pójdą na lata w platformowe seriale. A kolejny film, to przyszłość raczej odległa.
Zgodzę się natomiast, że nic na siłę. Zresztą, o tym Iger mówił ostatnio, że dwa razy się zastanowią, zanim podejmą jakąś decyzję, także tego. Jesteśmy w *upie

Re: Plany, plany

Ej, ale zapowiedź pójścia w seriale (i wstrzymania filmów) była PRZED rozczarowaniem związanym z TROS, w poprzedniej informacji kwartalnej.

Na dziś ten termin 2022 nie jest odwołany (oczywiście w każdej chwili mogą) i dlatego traktuję to jako "plan". Niczego więcej filmowo obecnie się nie spodziewam, nie zdziwię jeśli jeśli nowe otwarcie będzie w okolicy 2029, nie zmartwię się jeśli ktoś mnie zaskoczy in plus

Re: Podsumowanie epizodów 7-9

Czyli dokładnie tak samo jak po poprzednich dwóch trylogiach. Sukces OT był tak wielki, że George Lucas porzucił plany 9 (12) epizodów, przysiągł nigdy więcej nie reżyserować filmu, stracił żonę, rodzinę i połowę majątku.

Sukces Prequeli był tak wielki że George Lucas definitywnie () porzucił plany Sequeli, stwierdził że jest powszechnie znienawidzony, po czym sprzedał swoje dziecko :O

Sukces Sequeli spowodował skasowanie wszystkich planowanych spin-offów i trylogii. NIHIL NOVI SUB CURVA SOLE.

Re: Podsumowanie epizodów 7-9

Za to "krzywe słońce" to masz jakieś piwo przy okazji

Re: Podsumowanie epizodów 7-9

Tylko, że Lucas był emocjonalnie związany z SW.

A Disney zachowuje się tak jak każde korpo, pracuje tam stado managerów do utrzymania

Liczą się premie, KPI, deadline, ASAPy itd.
Dopóki rachunek finansowy się zgadza to jedziemy dalej.

No pytanie czy się zgadza bo nie wiem ile planowali zarobić i czy to co jest obecnie ich satysfakcjonuje.
Widać, że nie do końca ale czy ich zmusi do jakiś głębszych refleksji nie wiadomo.

Re: Podsumowanie epizodów 7-9

Świadomość straty ok miliarda przy okazji 3 filmów musi się tam pojawiać. Pomijalne w skali całości koszty scenariusza musieliby ponieść.

I - o czym pisałem - muszą mieć świadomość, że następny film musi być dobry a oni w dobre filmy nie umieją.

Re: Podsumowanie epizodów 7-9

Poczucie sprawności Lucasa w reżyserii było zupełnie niezależne od "sukcesu" OT, którą zresztą oddał w cudze ręce po pierwszym filmie. A prequele miały powstać tak czy siak.

Historia była skończona, dopóki nie wyszedł z własnym planem na sequele. Więc nie, definitywnie nic nie było, nie mówiąc już o planach na SW Underworld, a później powstałym Clone Wars.

Re: Podsumowanie epizodów 7-9

Jak się zabalowało z princessą to takie skutki uboczne się pojawiły

podsumowując

Problem z podsumowaniem trylogii sequeli jest taki że właściwie nie bardzo wiadomo co podsumować. Dostaliśmy bowiem dwa rewelacyjne filmy, z których jeden łączył nostalgię z otwieraniem zupełnie nowej rzeczywistości SW, a drugi rozwijał pierwszy jednocześnie bawiąc się starymi motywami - oraz trzeci film, efektowny, ale robiący co się tylko da żeby odciąć się od reszty, i sklejany z nieustannie zmieniających się pomysłów, zwykle wyciąganych z szafy. To w sumie żadna nowość, OT powstawała bez szczególnego planu, w warunkach nieustannego rozwoju i wymyślania zwrotów akcji, na PT głównym planem było "dojść do punktu określonego w OT jako punkt wyjścia, w praniu wyjdzie jak".

Dostaliśmy kino pomysłowe, choć nie w taki sposób jak wielu sobie wyobrażało, rozwijające koncept Mocy (i nieistotne na ile coś z tego pojawiało się wcześniej w książkach, komiksach czy fanfikach), ze znakomitymi nowymi postaciami i z oddaniem należnych honorów starym postaciom. Czy można było lepiej? Oczywiście, zwłaszcza w ostatnim akcie, i w różnych detalach. Czy dobrze że powstały? Siedem* godzin znakomitego filmowego SW to zawsze lepiej niż brak siedmiu godzin znakomitego filmowego SW. Czy to dobre podsumowanie Sagi? Cóż... finał niestety nie wykorzystał szansy, i nie będę oceniać czy to wina indolencji scenarzystów, czy pogubienia się na etapie samej produkcji, ta przepychanka mnie w sumie nie obchodzi (kiedyś się pewnie dowiemy jak to dokładnie było).

*nie liczyłem co do minuty

Re: podsumowując

No tak, wiadomo, że George Lucas jest winny klęski Trylogii Disneya.

Re: podsumowując

Cóż, jeśli wiesz że to on stał za idiotycznymi pomysłami w TROS, to nie będę polemizował, w sumie to forma klęski tego filmu (bo nie trylogii).

Re: podsumowując

Chodziło mi o to, że snujesz absurdalne paralele. Za idiotycznymi pomysłami TROS-a stoi Jar Jar i spółka.

Re: podsumowując

Nic nie poradzę że fakty uważasz za absurdalne

Re: podsumowując

Nie doszło nigdy do sytuacji, żeby barTROSka splamił się faktami w komentarzu

Re: podsumowując

Za OT stał jeden człowiek, za sequelami kucharki (abstrahując że niezbyt uzdolnione) - a to raz KK, a to Rian, a to Abrams, a to nawet Iger. Make up your mind, mate. Prequele za to miały bardzo klarowne odkąd-dokąd i wyszło im bardzo schludnie

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.