Forum

"Star Wars: The Clone Wars", o fimie słów kilka.

O tym, że "Star Wars: The Clone Wars", jako animacja pełnometrażowa od "Lucasfilm Ltd.", nad którą patronat objął Dave Filoni, jest dość specyficznym - a to mało powiedziane - dziełem, wie spora część fanów gwiezdnowojennego Uniwerum i również... krytyków. Polski serwis internetowy "Filmweb.pl" pokazuje "The Clone Wars", przy ocenie fanów, jako produkcję z oceną w skali 6,8/10 - co na standardy filmu teoretycznie nie jest złe. Jednak na "Rottentomatoes.com", klasyk Filoniego ocenia się w skali ,,świeżości", zawierając głównie ocenę recenzentów i krytyków, w okolicach: 18%. Osobiście uważam, że prawie 100-minutowe "Star Wars: The Clone Wars" było sympatyczną animacją, z nowatorską uwypuklającą kształt postaci grafiką, aczkolwiek wielu fanom to, wraz z umieszczeniem Hutta w jądrze konfliktu między Separatystami a Republiką i Jedio mogło ,,nie iść to na rękę". Huttowie - te obleśne ślimakowate istoty, dość interesująco, jak na razie, prezentują się (a jestem po 100 stronach powieści) w nowelizacji "Legend" Star Wars pt. "Plaga" Jeffa Grubba. Tu również młody, niedoświadczony Hutt jest w potrzasku.

A, Wy, jakie macie zdanie o filmie a nie serialu, "Star Wars: The Clone Wars" z 2008r?

Niby słabizna

ale pamiętam, że ja to obejrzałem z przyjemnością. Wiadomo, to nie jest film z pierwszej ligi i raczej tylko dla fanów. I to takich, którym nie będzie przeszkadzać "komputerowo-growa" estetyka i sposób opowiadania historii.

Ahsokę od razu polubiłem, fajna postać, ale po 10 latach pomysł umieszczenia jej w scenariuszu w ten a nie inny sposób musi wywołać uniesienie brwi. Rada Jedi, jakoby strażnicy pokoju, wysyłają na pierwszą linię frontu małe dziewczynki? W - T - F? Ktoś chyba tego nie przemyślał do końca. Sparowanie Anakina z młodą padawanką jest całkiem OK, ale lepiej to wyszło w niektórych odcinkach serialu, niż tu.

W sumie, podobnie jak wiele innych rzeczy z Ery Prequeli, SW:TCW to mieszanina całkiem dobrego i bardzo złego. Dziś chyba tylko dla hardkorowych fanów. Na pewno nie do polecenia dla kogoś, kto dopiero zaczyna swoją znajomość z Gwiezdnymi Wojnami.

Re: Niby słabizna

Ale wysyłanie na linię frontu małych dziewczynek (no i nie tak małych) nie wzięło się z próżni - to jednak standard w EU, i tam to się kończy wielokrotnie o wiele gorzej niż tutaj. Pewnie dlatego, że trudno było szybko uzupełniać straty na wojnie "pelnoprawnymi Jedi. Jak to szyderczo w jedym z odcinków określił gen. Grievious "Republic is runnig out of Jedi".

Natomiast co do "zaczynania" - ostatnio oglądaliśmy z kolegą 40+ bo chce zobaczyć całą historię "jak to było z tym Maulem" (po tym jak go zobaczył w Solo) i z jego synem 10 lat, dla ktorego to były pierwsze SW, nie licząc gier LEGO na PS. I się podobało, a mały był wręcz zachwycony, potem jeszcze "lyknelismy" kilka odcinków i bylo to "jeszcze" - więc dla mlodych nadaje się jak najbardziej.

A, i ciekawostka - to co wielu drażni, mojego kumpla najbardziej "kupiło" - humor w wykonaniu droidów bojowych.

Re: Niby słabizna

Ostatni raz "Star Wars: The Clone Wars", jako pełnometrażowy film, oglądałem 22 listopada 2017 roku; dzisiaj animację tę obejrzę po raz kolejny.
Jeszcze raz skupię swą uwagę na wyglądzie Anakina i jego zachowaniu, czyli mówiąc krótko, na to jak daleko lub jak blisko było mu do Ciemnej Strony Mocy. Na pewno swoje fanowskie zmysły zwrócę również na Hrabiego Dooku, którego ostre, wydłużone rysy twarzy i mroczna postura wyglądają w tej technice animacji genialnie, oraz na jego uczennicę Asajj Ventress.
Uśmiech zagości na mej twarzy, gdy usłyszę ,,rozkaz, rozkaz" i biadolenie C3PO, rzecz jasna.

Re: "Star Wars: The Clone Wars", o fimie słów kilka.

Sam film dobry ale co do ocen z filmwebu to bym podchodził z dużym dystansem

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.