Forum

Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Po TLJ mam dziwne wrażenie, że wszystko (albo większa część zamieszania) kręci się wokół tematu Ben&Rey...
Nie wiem jak wy, ale ja zauważyłam, że coś ich jednak w tym filmie łączy. Mam swoje obszerne przemyślenia na ich temat, ale zajęłoby to tutaj za dużo miejsca. xD
Za to wolałabym, żebyście wy wyrazili się w tym temacie.
Czy Reylo ma w ogóle szanse w Ep. IX? Według mnie tak. Jest to bardzo prawdopodobne. Szczególnie wzruszyła mnie scena, gdy ich dłonie się ze sobą stykają. Nie musiała być to wyłącznie dobrze opracowana przez Kylo próba manipulacji młodą, niezdecydowaną wówczas Rey, a również symbol zaufania. W końcu- w filmie zostało to bardzo pięknie ukazane, można było wyczuć silne emocje bohaterów. Swoją drogą był to dla mnie bardzo intymny moment, zarazem niezwykle uroczy. To była chwila, w której przestali być dla siebie "wrogami", za to stali się dla siebie kimś więcej niż "obcymi". Zrozumieli, że dużo ich łączy, a rozwijający się pomiędzy nimi dialog w połączeniu z niewerbalną komunikacją dały mi do myślenia. Rey wyciągnęła do niego rękę- gest zaufania, proszenia o pomoc, propozycja "pomóż mi, a ja pomogę tobie, razem będziemy szczęśliwi". A Ben nie wahał się. Zdjął rękawiczkę i połączyła ich iskra zaufania, zrozumienia. Odnaleźli w sobie nowy cel, początek, pomoc oraz odpowiedzi na nurtujące ich pytania. Po tym zarówno Rey podjęła konkretne działania (odleciała z Ahch-To, chciała uratować Bena), a niewiele później i Ben (zabił Snoke`a, zapragnął stworzyć z Rey coś nowego, finalnie odciąć się od przeszłości).
Zauważcie, dlaczego Rey po walce z Gwardią Snoke`a nie dołączyła do Kylo. Dużo osób zwraca tu uwagę po prostu na słowa Bena, z których Rey wywnioskowała, że dąży on jedynie do uzyskania władzy. A przecież ostatnie ich połączenie (na Crait) bije się z tamtą sytuacją z sali tronowej. Tak naprawdę Rey chyba nie skreśliła Bena. Moim zdaniem w sali tronowej zauważyła, jak Ben ponownie się zgubił, stanął murem za Ciemną Stroną mimo tego, że nie skrzywdziłby Rey. To ona chciała wyrwać mu miecz, tak jakby właśnie ona chciała walczyć. I nie oznaczało to, że spisała go na straty. Kiedy Ben dał jej propozycję dołączenia, wspólnego rządzenia Galaktyką ponownie wyciągnął do niej dłoń. Jest to odniesienie do sytuacji, którą opisałam wyżej. Ben rzekomo chciał jej pokazać, że "pomogę ci, ale ty musisz pomóc także mi". Według niego ta "pomoc" oznaczała jej przejście na Ciemną Stronę, a według niej jego powrót na Jasną. Logiczne w końcu. Rey niemal już mu się poddała, ale finalnie zdała sobie sprawę, że faktycznie jest coś nie tak. Ben wyciągnął do niej dłoń, ale w rękawiczce. Ta propozycja płynęła wprost od Kylo Rena, a Rey zaufała Benowi Solo, Rey chciała Bena. Stąd według mnie ta nieprzewidywalna, agresywna reakcja Rey. Odczuła okropne zawiedzenie Benem, widać to było po jej przejętym spojrzeniu (łzy w oczach, aż mi się serce na ten widok kroiło ). Tak jakby dała mu nauczkę, pokarała za kłamstwo. Nie pomógł jej, to nie znaczy, że jeszcze nie może. A więc ostatnia scena ich Force Bond, w której Rey zamyka przed Solo drzwi Sokoła może oznaczać "żałuj za to co zrobiłeś, w taki sposób nigdy się nie dogadamy. Jednak ja zawszę będę na ciebie czekać.". Ben miał łzy na policzkach (ja tak przynajmniej zauważyłam). Namacalne jest to, iż naprawdę żałował, że odeszła. I nie z powodu jej potęgi, potencjału i Mocy, tylko po prostu z jej powodu. Dostrzegł, że bez Rey znowu czuje się samotny, opuszczony i nic dla nikogo nie znaczący. Z nią było mu łatwiej. On jej potrzebował.
Myślę, że w Ep. IX wszystko się jeszcze ułoży i wyjaśni, jednak zanim to nastanie, bohaterowie zostaną poddani jeszcze jakieś trudnej próbie. Ja widzę światełko w tunelu. Ben i Rey mogą jeszcze sobie pomóc, a tą pomocą jest po prostu bycie ze sobą i zapewnienie sobie nawzajem tego, czego im zawsze w życiu brakowało- miłości i oparcia.

Budziol - no to masz ten temat xD

StarWarsiaki napisał:
Mam swoje obszerne przemyślenia na ich temat, ale zajęłoby to tutaj za dużo miejsca. xD

-----------------------
Znam ten ból xD Dlatego dam linka do mojej recki na świeżo po TLJ, gdzie trochę popłynęłam (na dziś na część rzeczy patrzę już pewnie inaczej, ale nie będę wnikać): http://star-wars.pl/Forum/Temat/22611#702460

Oceniając wszystko na chłodno to po prawdzie TFA dało mi mimo wszystko więcej reylo paliwa, jakkolwiek dziwnie to zabrzmi, mając na uwadze całe bogactwo w TLJ. Teoretycznie reylo (romantyczne) jest promowane we wszystkim - znajdziesz gadżety, znajdziesz wywiady, wszystkie dowody z TFA i TLJ - to buduje silne podwaliny. I powód, który zawsze był na korzyść tego to fakt, że Kylo Ren jest ostatnim Skywalkerem, a Disney tego rodu nie zabije, bo zbyt wielu fanów utożsamia SW z tą rodziną.

Z drugiej strony na 10 seansów z TLJ gdzieś na połowie z nich odnosiłam wrażenie, że ich relacja, już od TFA, może być tylko baitem, służącym tylko i wyłącznie jako nauka dla Rey. Tu bym się też mogła rozpisać, ale w skrócie postać Kylo to tylko środek dla Rey do poznania prawdy o sobie i ostatecznego wyboru ścieżki. Dodatkowo Skywalkerowie to relikt przeszłości - zarówno na Luke`u, jak i na Benie Rey się zawodzi i równowaga będzie budowana bez ich udziału. Film mocno wskazuje na patrzenie w przyszłość i odcięcie się od przeszłości, co jest wspominane jakiś milion razy (wiem, że to miecz obosieczny i na korzyść reylo też działa).

Tak samo baitem może być relacja Finna i Rose. Twórcy podsuwają nam romans, a równie dobrze Rose jest też tylko czynnikiem otwierającym oczy Finnowi, tak jak Kylo dla Rey. On niby dokonuje wyboru i ostatecznie wybiera Resistance, ale z tego wybija go ratunek przez Rose i jej słowa przed pocałunkiem. On tam był i jest z powodu Rey, może sobie wmawiać wyższe cele, ale Rose sprowadza go na ziemię. Także w moim naczarniejszym scenariuszu na końcu widzę nawet finnrey, co jest strasznie nudne, ale, niestety, nadal ma całkowity sens, bo oni także mają bardzo wiele wspólnego... No i jeszcze dzisiejsza scumgate na tumblr.

No ale na każdy taki pesymistyczny seans przypadał ultraoptymistyczny, także w tym momencie jestem bardziej na tak. Czekam na wywiady z aktorami, komentarz reżysera do TLJ, odcinek FoD z reylo, a jeszcze bardziej na książkę TLJ. Jeśli to ostatnie nie da mi powodów do radości to będzie słabo. Jedno jest pewne - ta parka mnie emocjonalnie wykończy xD

Re: Budziol - no to masz ten temat xD

Finnowi bardzo zależy na Rey (i odwrotnie) ale dla mnie to bardziej przyjacielska relacja... Podobno nawet był dialog Finna z Rose gdzie ten to potwierdza. Jak już ma być ktoś trzeci, to stawiam na przelotny flirt z Poe;p

Takie tam...

Niby nic, ot, oficjalny profil SW wrzucił sobie focię Belli ot tak sobie:

https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/34861214_2083724955233749_4393950022836682752_n.jpg?_nc_cat=0&oh=12d5c92f82bbe4c52da6bd767d18ed8c&oe=5BAEE110

Pytanko: co konkretnie Bella śpiewa w danym momencie?

https://youtu.be/tTUZswZHsWQ?t=1m51s

Re: Takie tam...

AAAAA... nie rozpozna go.. aż do trzeciego rozdziału... Ale trollują.

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Czekałem, aż taki temat się pojawi i akurat teraz nie mam czasu żeby się obszerniej wypowiedzieć - CO ZA PECH

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Na reddicie ktoś zauważył, że Kylo w sali tronowej budzi się w innym miejscu niż stracił przytomość w pozycji sugerującej że ktoś udzielił mu pierwszej pomocy, i ma przy sobie miecz, który wcześniej leżał gdzieś na podłodze.

Całkiem możliwe, że Rey zanim uciekła przeciągnęła go w inne miejsce i przyczepiła mu miecz do pasa.

Gdyby było im przeznaczone się pozabijać, to Rey miała świetną okazję go zaciukać, ale zamiast tego upewniła się, że jest żywy, ma broń i nie leży w ognisku.

Co w sumie ładnie nawiązuje do Obi Wana który zostawił kadłubka-Anakina w lawie.

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Asfo napisał:
Rey (...) upewniła się, że jest żywy, ma broń i nie leży w ognisku.

Co w sumie ładnie nawiązuje do Obi Wana który zostawił kadłubka-Anakina w lawie.

-----------------------

...i na dodatek zajumał mu miecz świetlny!

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

I pomyśleć że przez niektórych ta niecnota jest uznawana za wzór Jedi!;p

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Pewnie...z pewnego punktu widzenia

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Urocze, ale jakoś od razu mi się ten fakt skojarzył z "wędrującym plecakiem Finna", czyli niedopatrzeniem na planie filmowym, ale mam nadzieję, że reddit się nie myli.

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Mam nadzieję, że to ma jakieś fabularne znaczenie, a nie jest tylko niedoróbką.

Co do Rey to zachowała się, jeśli to prawda, o wiele lepiej od Kenobiego. Ten zostawił Anakina, żeby spłonął i spoczął w ławie (ohydna śmierć i los ciała po śmierci), a na koniec zabrał jego miecz świetlny. Zaiste, Jedi byli litościwi i skłonni do opanowania nawet w skrajnych sytuacjach. xD

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Kylo miał przy sobie swój miecz gdy siłował się z Rey o miecz.

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Chyba właśnie nie miał.

W walce go stracił, został przyduszony przez ostatniego kraba, potem Rey rzuciła mu niebieski miecz, którym zabił czerwonego, a potem była dyskusja, a potem Rey chciała zabrać niebieski miecz, który wybuchł i oboje stracili przytomność.

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Miał, przytoczony do paska

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Uprzedziłeś mnie :/

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Skoro mówicie że miał, to pewnie miał, nie będę się kłócić.

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Miał na 100%. Dziś zwróciłam na to uwagę.

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Ma zaczepiony do pasa po jego prawej stronie (w lewej ręce trzyma miecz Skywalkera). Możliwe, że go podniósł idąc pod tron Snoke`a tuż po walce ze strażnikami i tuż przed rozmową z Rey.

Reylo

Jak dla mnie na Reylo w Ep. IX to coś co MUSI być w tym filmie;p
Zarówno w TFA jak i w TLJ mieliśmy podkreślana jedną rzecz - Rey potrzebuje nauczyciela i to w mojej ocenie jest furtka dla Reylo w Ep. IX. Rey posiada niezwykłą siłę, ale brak jej techniki, niby zabrała księgi Jedi, ale sama teoria często nie wystarczy;p

Persefona musi wrócić do Hadesa, jak zostanie to rozwiązane w filmie? Ja widziałbym tu bitwę FO z rebelią w której albo Rey zostanie porwana przez Kylo jak branka albo Rey zgodzi się dobrowolnie pójść z Supreme Leaderem w zamian za odwołanie wojsk i wypuszczenie reszty rebeliantów, ta druga opcja zaognia konflikt Hux-Kylo więc chyba jest nawet lepsza.
Potem wiadomo - Kylo będzie szkolił Rey, zaniedbując przy tym obowiązki Supreme Leadera. Zbliżą się do siebie, a jeśli Disney nie będzie zbyt okrutny z tym pozwalaniem przeszłości umrzeć i nie będzie chciał zakończyć rodu Skywalkerów to relacja mistrz i uczennica może nawet skutkować Benkiem Solo Juniorem, osobiście własnie na to liczę, w końcu spin-off "Solo" to nie może być przypadek;p
Kylo zacznie wyczuwać wrogość dowództwa FO, uzna że Rey nie jest tam bezpieczna i pozwoli jej wrócić do przyjaciół.
Następnie Hux przeprowadziłby zamach stanu, przejął władzę w FO i postanowił zniszczyć rebelię raz na zawsze. Kylo również brałby udział w bitwie, ale nie by walczyć dla FO ale po to by uratować Rey. Kiedy udało mu się ją znaleźć dostaje strzał z blastera, potem kolejny i kolejny... Na oczach Rey zostanie zastrzelony przez kogoś kto normalnie nie stanowiłby dla niego żadnego zagrożenia - Poe (który na początku filmu flirtował z Rey i chciał ją chronić).
Tak, wiem że to Achilles i Bryzejda;p
Tak, wiem że Disney ma gdzieś co fani chcą zobaczyć;p
Ale popisać sobie można?;p Śmierć Kylo to niestety jedyna możliwość jego nawrócenia jaką widzę, Rey może mu wybaczyć, rebelia i reszta galaktyki raczej nie...

Re: Reylo

Lord Budziol na scenarzystę! Bardzo podoba mi się Twoja wizja, jednak nie wierzę, że Ren zginie, jeśli jest jedynym Skywalkerem

Re: Reylo

Możliwe, że tak jak napisał - relacja uczennica-nauczyciel by czymś zaowocowała i w chwili śmierci Rena w Rey istniałby już potomek Solo-Skywalkerów.

Re: Reylo

Widzę scenę końcową, w której wszyscy się cieszą ze śmierci Rena, a Rey oświadcza, że jest w ciąży bliźniaczej ;D to kolejną trylogię mamy z głowy

Re: Reylo

-Ale popisać sobie można?;p Śmierć Kylo to niestety jedyna możliwość jego nawrócenia jaką widzę, Rey może mu wybaczyć, rebelia i reszta galaktyki raczej nie...

Chyba że skończy na pozycji w której siły pragnące go wysłać przed pluton egzekucyjny będą mogły mu skoczyć, albo oboje wsiądą w Sokoła i dadzą nogę. U pewnie jeszcze parę opcji, na które nie wpadliśmy.

Re: Reylo

No właśnie razem mogą być chyba tylko wtedy gdy rzucą wszystko w cholerę i uciekną...
Kylo w Ruchu Oporu nie ma czego szukać, a Rey z First Order już zrezygnowała i to nie raz, więc ciężko wyobrazić mi sobie coś by zmieniła decyzję... Tak samo ciężko wyobrazić mi sobie ich ucieczkę, bo użytkownicy Mocy, przywódcy stron tak po prostu rezygnują z galaktyki i zajmują się sobą? Trochę mało starwarsowo;p

Re: Reylo

Ruch oporu to się zmieścił na MF, niech się cieszą jak im pozwoli zyć (taki "prezent ślubny")

A rey może przejść do FO właśnie na zasadzie "no weź Benek się uspokój, już będę z Tobą tylko się ogarnij i już więcej nie zabijaj"

No wiem że mało prawdopodobne, ale nie takie twist ploty się działy.

Re: Reylo

Tak. Wszystko się może zdarzyć, tj nie ma takiej głupoty. której scenarzyści by nie mogli popełnić w tych filmach. Co nie znaczy, że popełnią. Sam pomysł Reylo jest wyrazem dominacji samczego mizoginistycznego patriarchalizmu.

Re: Reylo

Zawsze może się skończyć tak: Kylo w jakiś bliżej nieokreślony, ale ważki sposób, pomoże Ruchowi Oporu po wcześniejszym nawróceniu się na Jasną Stronę. Najwyższy Porządek byłby w odwrocie, Ruch Oporu scaliłby się z resztkami Nowej Republiki (do której także należy wiele sojuszników RO), Kylo Ren stanąłby przed faktem dokonanym. Wiedziałby, że zrobił wiele złego. Doskonale zdawałby sobie sprawę, że jeden bardzo nawet pozytywny uczynek niewiele zmieni. Będzie zawsze postrzegany jako zbrodniarz wojenny.

Rey mogłaby wystąpić z obronną mową, chcąc ratować Kylo. Wspomni, że był od dziecka poddany manipulacjom Snoke`a, ale ostatecznie udało mu się je przezwyciężyć. Jako argument doda też, że jego zmarła niedawno matka, księżniczka Leia, do końca wierzyła w dobroć syna. Organ prowadzący proces będzie głuchy i zarządzi egzekucję w trybie przyspieszonym, acz nie natychmiastowym z uwagi na możliwe zagrożenie ze strony ledwo odpartego ataku Najwyższego Porządku.

Jakiś niekrótki czas później Rey mogłaby pomóc Kylo uciec. Razem odlecieliby na Ahch-To, gdzie zgłębialiby tajniki Mocy i skąd wyruszaliby szukać dzieci wrażliwych na Moc. Mogliby pozostawać rzecz jasna w miłosnej relacji, jednak głównym motywem byłoby "złączenie się" Ciemnej i Jasnej strony, powrót do równowagi nie poprzez eliminację przedstawicieli obu stron, ale przez ich pogodzenie się.

Na horyzoncie Ahch-To, siedząc przy ognisku po omówieniu wyżej opisanego planu na przyszłość, zobaczyliby Duchy Mocy: Obi-Wana, Yody, Anakina i Luke`a. Uśmiechniętych, rzecz jasna. Kylo i Rey by się do siebie przytulili patrząc na Duchy Mocy. Wtem pojawiłyby się napisy, koniec filmu.


Wiem, pewnie to pozostanie w sferze wyobrażeń, ale uważam, że taki finał trylogii byłby bardzo fajny i usatysfakcjonowałby wielu fanów, zarówno tych mniej, jak i bardziej wybrednych.

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Tak jak pisałam w swojej recenzji - nie musi to od razu być romans. To byłoby dość oczywiste zakończenie tego wątku (i pewnie dlatego wystąpi), ale naprawdę istnieje wiele innych relacji, które mogą z tego wyjść. Nie sądzę, by trzeba by było robić z tego relację romantyczną, bo o ile widzę tam potencjał do głębszej więzi, to raczej nie do takiej; można to rozwiązać w mniej banalny sposób.

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Na stronie SWNN jest wywiad z LucasFilm Story Group, w którym poruszono wiele "sekretów" dotyczących TLJ, także tego dotyczącego Rey i Kylo, a w szczególności ostatniej sceny, w której Rey stojąc niejako "w drzwiach" Falcona widzi Mocą Kylo, a następnie zamyka przed nim te drzwi. Ta scena jest symboliczna, inspirowana z filmu "The Godfather", a z opisu raczej wynika, że nie ma co liczyć na klasyczne "Reylo" w epizodzie 9. Oczywiście nie wiemy co zrobi Abrams, no ale tak to wygląda na chwilę obecną.

Link : https://www.starwarsnewsnet.com/2018/01/lucasfilm-story-group-reveals-secrets-about-the-last-jedi.html

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

To ma symbolizować decyzję Rey, że jeśli Kylo planuje być złolem, to może spadać. Jednakże cała zabawa z Reylo polega na odkupieniu Benka, oraz na konluzji, że ciemnej strony nie można zabić czy wyeliminować tylko trzeba znaleźć w niej jakieś pozytywne elementy.

Przykładowo, gniew sam w sobie nie jest zły. Gniew może być destrukcyjny, ale bez niego człowiek staje się bezwolnym warzywem które nie zwlecze się z kanapy, choćby się waliło i paliło. Gniew może być wykorzystany do pokojowego protestowania, albo do przywalenia komuś komu trzeba przywalić.

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Sugerujesz więc, że to gniew popycha człowieka do działania ? ... zawsze mi się wydawało, że to jednak mechanizm motywacji, tak na poziomie jednostki, jak i całych społeczeństw powoduje rozwój w pozytywnym tego słowa znaczeniu ...

Okej, ok., rozumiem co chciałaś powiedzieć

Jednakże co do "Reylo", to uważam, że ich więź dotyczy, i będzie dotyczyła tylko Mocy. Także w ostatniej części tej sagi.
Jak dla mnie, ta scena "zamknięcia drzwi" jest symboliczna, nie będzie drugiej szansy, wybaczenia, odkupienia. Nie, Rey już wie, że Luke mówił prawdę, nie uda się sprowadzić Bena na jasną stronę. Wie to także Ben - wyraz jego twarzy, gdy Rey zamyka przed nim drzwi mówi wszystko. Ta ścieżka została zamknięta ...

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Ale przecież tutaj się chyba wszyscy zgadzamy? Ta ścieżka została przed Benem zamknięta... po prostu nie na zawsze;p
Pragę przypomnieć, że w Ojcu Chrzestnym na którym ta scena jest wzorowana w III. części gdy Michael rezygnuje z mafii i chce przejść na "pełny legal" to na nowo zbliża się z Kay? I może nawet żyliby długo i szczęśliwie gdyby nie początek spoilera śmierć ich córki? koniec spoilera

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

No właśnie, właśnie. To wzorowanie na tej scenie jest w ogóle ciekawe, bo ciekawi mnie, czy to był taki pomysł tylko na tą scenę, czy może analogia jest tu głębsza ?. Tzn. wiedząc jaki koniec spotkał Michaela w zakończeniu Ojca Chrzestnego ...
Nieee, no aż tak to się chyba nie skończy ...

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Z punktu widzenia psychologii agresję uznaje się za czynnik niezbędny do przeżycia. Osoba wyzuta z agresji nie jest w stanie zawalczyć o swoje i zawsze jest wykorzystywana przez innych.

Człowiek emocjonalnie dojrzały potrafi wykorzystać swoją agresję nie pozwalając, żeby inni weszli mu na głowę czy zdobywając potrzebne do życia dobra, a niedojrzały lub zaburzony niszczy otoczenie lub samego siebie.

W przełożeniu na SW mamy np. bezsensowną agresję Benka rozwalającego różne rzeczy czy pragnącego zniszczyć Ruch Oporu bez względu na osobiste koszty, oraz słuszny gniew skutkujący zabiciem Snoka.

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Zgadzam się

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Czy w Ep.IX będzie Reylo? Jak wyjdzie to zobaczysz.

No raczej...

Oczywiście pozostając w sferze pobożnych życzeń i tworzenia w głowie wymarzonych filmów "Reylo" po prostu musi wrócić w kolejnym filmie, nawet jako logiczne zakończenie wątków TLJ.

Po pierwsze - ta para ma między sobą tak niesamowitą chemię, że szkoda byłoby z tego całkowicie zrezygnować. Kilkanaście sekund wymiany spojrzeń pomiędzy K i R ma w sobie więcej napięcia, niż cała trylogia prequeli. Już nie mówiąc o cym, że oboje są niesamowicie atrakcyjnymi ludźmi i aż zazdrość bierze, jak ta natura jest niesprawiedliwa w obdarzaniu przymiotami wszelakimi

Po drugie - napakowanie obu dotychczasowych filmów po uszy odwołaniami mitologicznymi i symboliką seksualną (w kinie byłam tylko raz, więc dopiero po obejrzeniu/przeczytaniu analiz wielu cudownych fanów przypomniałam sobie te czerwienie, korytarze, jaskinie w niektórych ujęciach wzięte wprost z atlasu anatomicznego, drzewa, działa i miecze świetlne...) nie powinno być raczej rzuconym przed wygłodniałe pyszczki fanów fałszywym tropem...

Po trzecie - mądrzy i uparci fani w wielu analizach wątku zauważyli takie drobiazgi jak swoiste powtórzenie i odwrócenie tematów muzycznych Kylo i Rey, sposób w jaki są przedstawiani i ustawiani w grafikach promocyjnych itp. Mielibyśmy dostać tyle podpowiedzi po nic?

Po czwarte - podobno roboczy tytuł filmu to Black Diamond co niektórzy odnieśli do filmu The Dark Crystal z 1982 roku związanym z Gwiezdnymi wojnami między innymi osobą producenta. Otóż film ten opowiada o parze bohaterów z dwóch wrogich plemion, którzy muszą ocalić świat poprzez scalenie pękniętego kiedyś kryształu. Mamy tu współpracę Ciemnej i Jasnej strony, przywrócenie równowagi, naukę szukania kompromisu... Mogłoby pasować...

Tak więc wydaje się niemożliwe, żeby wątek "Reylo" zniknął po TLJ, mówiąc obiektywnie. Bo osobiste zachcianki co do przyszłego filmu...

Rzadko kiedy mam ochotę na zakończenie "żyli długo i szczęśliwie", a w tym przypadku nie miałabym nic przeciwko... W filmach SW nie było jeszcze pary w szczęśliwym, trwałym związku, więc może najwyższy czas na to...

Ale co może zdarzyć się z oczekiwaniami fanów zobaczyliśmy po TLJ, gdzie część widzów znienawidziła film ponieważ "to nie tak miało być...". Może po Epizodzie IX to ja będę pluła jadem "bo przecież oni powinni być razem...".

Czas pokaże...

Reymitage

Fanki Reylo, proszę nie bić (lub biż przynajmniej z konwencją genewską)

Skoro twórcy wzorują się w jakimś stopniu na "Legendach", to skoro tam [Uwaga, spoilery!!! Okazuje sie że wszystko może być spoilerem]

Jaina zabija Jacena Solo, to Rey powinna zabić Bena

Jaina potem wżenia się w rodzinę Fel, czyli militarnych przywódców postimperialnych

Czyli Rey powinna się hajtnąć z panem Armitage!

I stworzą dynastię Huxów która będzie rządzić galaktyką przez kilka pokoleń

Aż pojawi się Darth Krayat czy inny Darth Jabba (Ezrasz) i będzie trylogia "Legacy"

Re: Reymitage

Biedny Hux. Rey jest strasznie agresywna - zamieni biedak przyduszanie na walenie kijkiem. ;-P

Re: Reymitage

I po pojawieniu się następcy szybko zostanie wyeliminowany z gry, żeby nie przeszkadzał

Re: Reymitage

Bądźmy szczerzy, o ile Benek jest w stanie przetrwać te ciągłe zamachy na całość jego osoby ze strony Rey (o znowu do mnie strzela, to intrygujące), o tyle biedny Armitage (czy dowolny inny facet nie będący super-przepotężnym użytkownikiem mocy) zostałby rozklepany na placek. ;->

Dlatego nie wierzę w żadne Finnrey czy Damrey. ;->

Re: Reymitage

Ale Huxio lubi być przeciągany przez podłogę, rzucany o ścianę i traktowany z buta. Idealnie by się wpasowął.

Re: Reymitage

Pozwolę się lekko nie zgodzić. Oraz sparafrazować tekst, który znalazłam w internetach i który z całej duszy popieram - Hux jest cholernie odporny. Wyszorujesz nim podłogę na oczach załogi - wstanie, otrze krew z ust, przygładzi włosy i udaje, że jest w porządku. Rzucisz nim o ścianę - znowu, z widownią! - wstanie, wszystko jest okej. Mimo że prawdopodobnie pod mundurem ma jeden wielki siniak i nie zdziwiłabym się, jakby pogruchotało mu kości. No szacun. Choć bardzo smutny jest fakt, że prawdopodobnie jest do takiego traktowania po prostu nawykły (tu patrzę na pana, panie Brendol *).

...Rey? Hm. No cóż. Wszystko się może zdarzyć, jak mówi piosenka .

A że Kylo i Hux są siebie warci, to wiadomo od zawsze Za to ich kocham.

*na Bastionie powinna być emotka z naprawdę wkurzonym porgiem. Takim jak ten tu, pierwszy w dolnym rządku: http://starwarsblog.starwars.com/wp-content/uploads/2017/07/the-last-jedi-porg-concept-art.jpg

Re: Reymitage

Jakkolwiek Rudy byłby odporny i jak głęboką oazą spokoju jego związek z Kylo czy też Rey jest z góry skazany na straszliwą nierównowagę sił - jako ten "niemocny" nie ma szans podskoczyć ani jemu, ani jej... Tak więc trzeba próbować pozbyć się zbyt mocnego partnera drogą bardzo nieuczciwego knucia i podstępów... Tak więc postawiłabym całkiem sporą kwotę, że Rudy nie dotrwa żywy do zakończenia Epizodu IX

Re: Reymitage

Że nie dotrwa, to ja już jestem z tym pogodzona Dla mnie najważniejsze było, żeby przetrwał TLJ. Przetrwał, jestem szczęśliwa, że moja szalona kolejka jedzie dalej - a za dwa lata pójdę do kina ze spokojem i akceptacją. No i, mimo wszystko, ze smutkiem.

Re: Reymitage

Same uprawiające czarnowidztwo pesymistki dookoła...

Aczkolwiek przyznaję, Twoje obawy mają dużo bardziej solidną bazę niż niepokój Vilkali.

Re: Reymitage

Chcesz zobaczyć solidną bazę mojego niepokoju Finster? Nie chcesz, uwierz

No ale zgadzam się z Nuką i miałam dokładnie tak samo - więc teraz 9 zniosę z godnością osobistą (i paczką chusteczek).

I nadal obstaję że najlepszym szipem dla Rey jest MF i poznawanie galaktyki

Re: Reymitage

Nie uwierzę, jak nie zobaczę . Ale, skoro Ty rzucasz cytatami z Ahsoki to faktycznie, res ad triarios venit

Re: Reymitage

O ile biorę pod uwagę istnienie możliwości że to Rey będzie zmuszona zabić Kylo - wtedy wyobrażam sobie scenę w stylu Wolverine i Jean Grey w Ostatnim Bastionie, o tyle nie za bardzo widzę próbę zeswatania Rey z Huxem;p
Bo militarni przywódcy post-imperialni to klasa sama w sobie i zdecydowanie co najmniej kilka(set) oczek wyżej od fanatyków z First Order;p

Re: Reymitage

Wszystko fajnie, Panie Finster, tylko jest pewien mały szkopuł, a może nawet szkocały.

Jagged Fel pomagał pokonać małego urwisa ZUO, jakim był Darth Caedus. Natomiast generał Lux to samo ZUO w najczystszej postaci - nie dość, że demolował planety i zepsuł Nową Republikę to jeszcze na domiar zuego doprowadzał do wybuchania własnych okrętów.

Może Rey rzeczywiście zabije Bena, ale żeby poślubiła takiego nikczemnika? Jakoś tego nie widzę, ale kto wie, co tam oni kombinują?

Re: Reymitage

No ale pan Armitage też na widok leżącego Benka siągnął po broń - więc kto wie co oni tam kombinują w tym Disneyu

Może Rey rzeczywiście zabije Bena, ale żeby poślubiła takiego nikczemnika?

W kategorii nikczemników to Hux i Ben są warci tych samych pieniędzy. W ogóle to faceci w ST jacyś dziwni - jeden nawala z miecza po konsoli, drugi rzuca krzesłami po mostku admiralskim, pna tym tle pan Armitage to oaza spokoju.

Re: Reymitage

Tylko nie wiadomo, co kierowało tym panem: czy dokonała się w nim przemiana serca i z nicponia stał się wojownikiem w walce ze ZUEM, czy może wręcz przeciwnie - stwierdził, że "to miejsce jest za małe dla dwóch ZUYCH" (zwłaszcza, jeśli są warci tych samych pieniędzy) i postanowił rządzić niepodzielnie jako ten jedyny ZUY?

W ogóle to faceci w ST jacyś dziwni - jeden nawala z miecza po konsoli, drugi rzuca krzesłami po mostku admiralskim, pna tym tle pan Armitage to oaza spokoju.

Masz całkowitą rację, w porównaniu z tymi dwoma furiatami pan Hux jest niemalże aniołkiem. Aczkolwiek, ciężko mu się dziwić - nie ma warunków:
1. miecza, którym by kozacko pokroił konsole. Mógłby podziurawić blasterem, ale efekt nie byłby ten sam. W ostateczności mógłby użyć pięści, lecz mam wątpliwości, czy wyszłoby mu to na zdrowie;
2. wolnych krzeseł w okolicy, bo przecież nie rzuciłby zajętym. Może w ogóle nie ma siły na tak siłowe rozwiązania;
3. i nawet nie może użyć force choke`a na tych, których nie lubi ani kręcić nimi breakdance`a na podłodze.

Pytanie, czy osoba pokroju pana Huxa w ogóle potrafiłaby wzniecić taką furię? Spójrzcie Państwo - https://www.youtube.com/watch?v=u10togkGCKU - przecież to taka mizerota, taka sierotka Huxysia, ledwo utrzymuje równowagę chodząc, a na koniec przewraca się i to na oczach samego Supreme Leadera Snoke`a. I nie przekonacie mnie, że białe jest białe.

A może się mylę i drzemie w nim potencjalny wulkan, który jeszcze nie pokazał w pełni na co go stać i tylko czeka na odpowiedni moment, w którym rozprawi się ze wszystkimi konsolami, wszystkimi krzesłami i wszystkimi, których nie lubi.

Osobiście, nie liczyłbym na to, że pani Rey wybierze któregokolwiek z tych trzech panów. Aczkolwiek, jeśli już wybrałaby tę oazę Huxoju, to układ prawdopodobnie byłby taki: małżonka i Milicent w łożu małżeńskim a szanowny małżonek na kanapie.

Re: Reymitage

O żesz kurde... filmik, a raczej komentarze pod filmikiem, właśnie mnie uświadomiły, że ta pani oficer to jest Lysa Arryn!

Mieliśmy już tu Jojena Reeda, mieliśmy (mamy!) Brienne z Tarthu, teraz Lysa... bękarta też mamy, mówię wam, że tu mogą być cudowne twisty fabularne! ...O Boże. początek spoilera Jakie jest prawdopodobieństwo, że Rey jest jego ciotką? koniec spoilera (czy ja tu muszę zaznaczać spoilery do GoTa?)


Snoke do niego zadzwonił chwilę po zniszczeniu Starkillera, Hux jest pewny, że zaraz zginie, ja też bym się słaniała na nogach

I oczywiście, że mostek Finalizera jest za mały dla dwóch ZUYCH!

A Hux nie niszczy konsol, bo konsole są drogie i trzeba je odkupywać. I zniszczenie ich powoduje spadek efektywności. Zresztą mam też teorię, że jednym z czynników składających się na jego nienawiść do Kylo jest to, że Renowi WOLNO. Renowi wolno rozwalać pulpity, komputery, rzucać ludźmi, dusić ludzi, robić, co mu się rzewnie podoba. Hux, od małego trzymany w ostrym rygorze, prawdopodobnie też by tak chciał. Ale znowu nie może, bo ktoś to musi być dorosły.

Millie

Re: Reymitage

-Pytanie, czy osoba pokroju pana Huxa w ogóle potrafiłaby wzniecić taką furię?

No chyba nie, nawet Finna potraktował tylko delikatnie z plaskacza, pełna kulturka.

przecież to taka mizerota, taka sierotka Huxysia, ledwo utrzymuje równowagę chodząc

Nie no tutaj Huxysia trzyma fason, nie jeden po usłyszeniu iż "SupremeLid" chce na słówko po tym jak zwiała mu LaResistance, miałby dodatkowy kolor na spodniach.

A może się mylę i drzemie w nim potencjalny wulkan, który jeszcze nie pokazał w pełni na co go stać i tylko czeka na odpowiedni moment, w którym rozprawi się ze wszystkimi konsolami, wszystkimi krzesłami i wszystkimi, których nie lubi.

I tak oczami duszy sobie wizualizuję scenę, gdy ów strzela Benkowi w plecy (niczym K`on-rad Wall-enro`D) gdy ten już ma zamiar posiekać nadobną dziewicę Rey na plasterki, a ta mu się rzuca w ramiona z wdzięcznością i jej ci on jest, I żyją długo i szczęśliwie (Huxio z kotem, Rej jako świerza mężatka lata po galaktyce z kudłatym)

małżonka i Milicent w łożu małżeńskim a szanowny małżonek na kanapie.

To już kwestia dobrania łoża takich rozmiarów, żeby zmiesciął się i Ray, i Milicent i żeby do znalezienia poduszki trzeba było używać mapy.

Re: Reymitage

Uważam, iż kwestia niszczenia mienia jest bardzo istotna przy probie zrozumienia Reymitage.
Otóż jak wiemy Kylo niszczył. Kiedy mu się chciało i co chciał.

A potem Hux siadał do miesięcznych bilansów (wszak ktoś na górze musi to podpisać, pieczątką klepnąć, wyobrażacie sobie Rena? No właśnie). Zatem siadał Hux do bilansów i widział wydatki działu "napraw i remontów", tudzież inne garderobiane (ten płaszcz rzucony a`la imiennik na Crait to nie była jednostkowa sytuacja) i wzdychał ciężko. Bo co zrobi? Nic nie zrobi.
Najwyższy Lider też skromnie nie żył, te wszystkie złotogłowy, polerka do zbroi Royal Krewetek, ale on przynajmniej te szlafroczki szanował.
A Ren?
Widać że bachor z bogatego domu.

No i tu widzę te nić porozumienia z Rey, która jak nikt potrafi oszczędzać i zna wartość kredytów. Widzę te nocne rozmowy nad kafem, z kotem mruczącym między nimi o optymalizacji zużycia porcji jedzeniowych.

Taktak z tego coś może wyjść!

(Ciotką nie, ale potrafię udowodnić, że Rey może być armitagową siostrą, jakby ktoś w tę stronę GOT spoglądał XD)

Re: Reymitage

Błagam, niech to ktoś narysuje, te nocne rozmowy z kotem... Sławek?

"I jak odzyskamy procesor z tego panela co go księciunio pociął, to starczy na dwie porcje i jeszcze torebkę suchej karmy dla kota"

Re: Reymitage

o matko, dopiero teraz tu zajrzałem... xD

Zacząłem już coś innego na konkursik bastionowy, ale to też chętnie zwizualizuję.

Re: Reymitage

Dobra, wczoraj gdzieś pisałem, że nie będzie sneak peeka, tylko wrzucę od razu całość, ale wczoraj nie udało mi się skończyć, więc zmieniam zdanie. Prezentuję kawałek kota oraz łokcie.
https://drive.google.com/open?id=1k-i9weRTobZ_HB8IFME7-rj48SOKjA1G

Re: Reymitage

Kot przecudny!!!!!!
Z mimiką jak na kota Huxa przystało.

To bardzo czekam na więcej

Re: Reymitage

Śliczna rudaska. Czekam na więcej.

Re: Reymitage

Millie: Człowiek, daj żarcie, ale już

Śliczna

One fear

Ostatnio shipowi się powodzi (twórcy szaleją na twitterze), ale przypomniałam sobie o małym, ale być może znaczącym szczególiku z książki TFA z przesłuchania. Kylo, penetrując umysł Rey, natknął się na jakiś interesujący fragment, był bardzo podjarany chęcią zbadania go, ale napotkał blokadę i po tym Rey była w stanie mu się oprzeć i w konsekewncji nie zbadał go. Kwestia ta nie była zaznaczona w filmie ani nie powrócono do tego (bezpośrednio) w TLJ (co będzie w książce to się okaże). Równie dobrze może to być zignorowane w finale (tak jak być może Rycerze Ren), ale dodając do tego, że najsilniejsze force bondy są między krewnymi, a dodatkowo poniekąd zostało potwierdzone, że ten powstał podczas właśnie przesłuchania to tu mocno wraca kwestia pokrewieństwa i stara teoria o wymazaniu/zablokowaniu wspomnień. Rey i Kylo są szczerze przekonani, że jej rodzice są nikim, bo może są na to zaprogramowani. Wówczas wytłumaczenie, że to nie wyglądało jak relacja rodzeństwa, a quasi romans, byłoby akceptowalne, skoro obydwoje byli wprowadzeni w błąd. Powtarza schemat z OT lekko, ale znacznie odważniej.

Oczywiście to tylko kamyczek pośród argumentów za reylo, ale po prawdzie to co innego w umyśle Rey mogło być ukryte, jak nie prawda o jej pochodzeniu, rzecz dla niej najważniejsza?

Re: One fear

Ano, mogłoby być i tak, ale moim skromnym zdaniem teoria o pokrewieństwie nie pasuje bo:

1. R i K jako rodzeństwo Synek to książątko wychowywane w cieplarnianych warunkach, a córeczka wyrzucona na pustynię w celu trenowania zaawansowanego surwiwalu? W jakim celu? Nie kojarzę okołofilmowych źródeł, ale forum mówi, że w galaktyce mieli jakiś czas względny pokój, więc po co Leia z Hanem mieliby stosować takie dzikie manewry? I jeszcze potem żadne z nich nie poznałoby własnego dziecka i nie dało znać choćby drgnięciem powieki? W dodatku to skrajnie patologiczne zachowanie by było i jak najszybciej powinna się takimi rodzicami zająć galaktyczna opieka społeczna i oddać dzieciaki do porządnych rodzin

2. R to dziecko Hana i był to jeden z głównych powodów rozstania z Leią Ale w tym przypadku wiedziałby o dziecku i znów nie ma odrobiny rozpoznania. Chyba, że nie wiedział... Ale po co w takim wypadku ukrywać dziewczynie wspomnienia? Nie lepiej byłoby wpaść z hukiem do ustawionego życiowo tatusia i zażądać wysokich alimentów

3. Luke`a jako ojca R wykluczam z założenia. Po prostu nie i już

Oczywiście wymazanie wspomnień mogłoby się zdarzyć w przypadku innych znanych w świecie SW nazwisk, i te już się w teoriach fanów pojawiały. Tylko po co i kto miałby zadawać sobie tyle trudu?

I teraz zdaję sobie sprawę, że robię to, z czego wyśmiewałam się trochę przed TLJ - wymyślanie teorii i późniejszy odbiór i ocena filmu zależne od spełnienia oczekiwań. I być może gdzieś po EIX zostanę czołowym hejterem, 0/10 i dno i boty dodające złe oceny, bo film nie spełnił MOICH oczekiwań i wredni scenarzyści nie zrobili tego co JA chciałam zobaczyć na ekranie

Niestety pozostaje nam tylko czekać i dobrze się bawić fantazjowaniem i wymyślaniem i analizowaniem i... byleby tylko nie brać tego zbyt poważnie... nie brać zbyt poważnie...

Re: One fear

Leia powinna rozpoznać Rey, bo jak ją zostawili rodzice to Rey miała taką samą fryzurę xdd. Więc po tylu latach jest w tej samej fryzurze to powinna się Leia skapnąć.

Re: One fear

Niee... zacznijmy od tego, że wyjaśnienie okoliczności w których "rodzeństwo" miałoby zostać rozdzielone, a Rey wylądowała na Jakku wymagałoby zastosowania objaśnień przypominających ssanie palca u stopy przewieszonej przez kark. Jeśli coś ma fabularnie zadziałać, to musi być w miarę proste i mieć minimum wiarygodności psychologicznej.

Przez parę książek i dwa filmy nikt nie wspominał o żadnych zaginionych córkach. Leia miałaby rozpaczać po stracie dorosłego syna a o małej córce ani słowa? To nie ma sensu.

Jeśli ja się czegoś obawiam, to tego że Benek i/lub Rey nie dożyją końca dziewiątej części. Ja chcę dobre zakończenie i najlepiej jeszcze jakiś serial z nimi i stadem kłopotliwych bachorów.

Szepty przy drzewie

Podobna rzecz do tfowego "it`s Ben", ale wrzucę, bo na moje ucho słychać to wyraźnie:
https://www.youtube.com/watch?time_continue=39&v=tXAIwsC0JvU

Najlepsze, że zanim ktoś to na tumblr wrzucił to o wiele wcześniej na grupce koleżanka pisała, że też to słyszy w scenie z drzewem. W kinie słyszałam wyraźnie "save", reszta była zbyt trudna do wychwycenia.

Re: Szepty przy drzewie

Ja gdzieś widziałam/czytałam/słyszałam (i teraz za całe PKB Chin Ludowych nie przypomnę sobie gdzie), że tam szeptany jest Kodeks Jedi (a ten wziął się chyba z EU )

Re: Szepty przy drzewie

Od Riana. Czekam na przelew, paczkę, czy cokolwiek innego. xd

Re: Szepty przy drzewie

OK, zastanowię się jak zapakować te 10 982 800 000 000 dolarów na ciężarówkę jakoś Waluta obojętna rozumiem

Re: Szepty przy drzewie

Ktoś będzie miał spory problem gdzie to wszystko zakopać, jak w "American Made"

początek spoilera szukasz butów a w pudełkach tylko pieniądze, chcesz coś włożyć do szafy ale nie da rady bo tam pieniądze, chesz koperek z pudełka po lodach w zamrażarce a tam tylko pieniądze, chcesz w ogródku zakopoać worek z pieniędzmi ale się nie da bo są już tam zakopane wcześniej worki z pieniędzmi... koniec spoilera

Re: Szepty przy drzewie

To są problemy z którymi mógłbym żyć
A przynajmniej chętnie bym je zamienił za swoje;p

Re: Szepty przy drzewie

Wiem o tym. Tam są jeszcze inne szepty, więc jedno nie wyklucza drugiego. Jak wyjdzie dvd to na pewno ktoś odseparuje dźwięki i się przekonamy. Mnie to przekonuje już teraz

Aaa, i jeszcze jedno

Przydałaby się edytka postów xD

Nie wiem, czy to celowe, ale w bazie na Crait jest mnóstwo świateł, układających się w krzyże. Jak Resistance biegnie za liskami widać to bardzo mocno - cała ich droga po lewej i po prawej stronie to rząd lamp na drągach i krzyżowe światełka. Krzyż to w końcu symbol i śmierci, i odkupienia. Benek od samego początku targa ze sobą ten symbol w postaci miecza. Przypadek? A jako symbol śmierci - w ostatniej scenie Huxa, gdy ten patrzy na Benka, który idzie do sali z kostkami - po lewej i po prawej stronie Huxa są krzyże - sygnał, że Hux kopnie w kalendarz? Natomiast w sali z kostkami, w której kończy film Kylo nie ma ani jednego takiego światła - może się odkupi bez zgonu?

Re: Aaa, i jeszcze jedno

Hmm... ciekawe.

Nie chciałabym śmierci Kylo i w moim wymarzonym Epizodzie IX jego historia jeszcze ostatecznie się nie kończy...

Śmierć (i odkupienie) byłoby zbyt dużą kopią klasycznej trylogii, liczę na jakieś złamanie tego schematu. Może zamiast wielkiej bitwy i pokonania "tych złych" zakończmy opowieść kompromisem i porozumieniem walczących stron połączonym z "królewskim małżeństwem"

W końcu chyba nie na darmo z ekranu padają teksty o równowadze i zerwaniu i przeszłością.

Re: Aaa, i jeszcze jedno

Też mam nadzieję, że go nie zabiją, a właściwie to moje największe życzenie co do IX. I otwarte zakończenie bym chętnie zobaczyła.

Co do łamania schematów to jest tylko pytanie, czy namieszali specjalnie w VIII, żeby IX skończyć bezpiecznie i udobruchać większość widowni i fanów, która po prawdzie chyba woli schematy. Bezpiecznie mam na myśli pokonanie złego Kylo przez krystaliczną Rey, wygrana Resistance, nowa szkółka grey(?) Jedi założona przez Rey. No i jeszcze niech okaże się córką Lei, bo tego też nadal niektórzy nie mogą przeżyć. Skoro musieli na nowo napisać scenariusz z powodu śmierci Carrie - kto wie. Choć mam nadzieję, że wszystko, czym nas mocno w podtekście karmili nie pójdzie na marne.

Re: Aaa, i jeszcze jedno

Kolejna nadzieja... że producenci/decydenci nie wystraszą się tej fali niezadowolonych fanów i nie zrobią tego, o czym mówisz

Ale niezadowoleni (z powodu dekonstrukcji bohaterów i lekkiego poprzestawiana schematów i niespełnionych oczekiwań) fani to jedno, a kochane pieniążki to drugie... TLJ przynosi (chyba ) niezłe pieniądze, więc jeśli producenci będą zadowoleni z przychodów to dalej pójdą w wymarzonym przeze mnie kierunku.

TFA nie widziałam w kinie, miałam wtedy odwyk od SW bo bardzo zmęczyły mnie rozgrywki "dobrych" ze "złymi" z góry znanym wynikiem. Na TLJ rzuciłam się po pierwszych opiniach, w których pojawiały się teksty typu "to nie są GW których szukacie" i "emocjonalnie wstrząsające" ("emocjonalnie poruszające" i GW były w tym czasie dla mnie czystą sprzecznością) i... znów mnie to kręci. Jeżeli IX wróci na stare tory to będzie dla mnie koniec definitywny, niestety

I wtedy stanę na pozycji zawiedzionych nadziei, napiszę kilka nienawistnych komentarzy, wystawię smutne 0/10 i pójdę płakać do kąta tym razem wiedząc na pewno, że GW to już nie moja opowieść

A na razie mam jeszcze dwa lata złudzeń, że jeszcze chwilę mogę bawić się w tej piaskownicy.

Re: Aaa, i jeszcze jedno

Po pierwszym seansie zakończenie wydawało mi się jednoznaczne i szło właśnie w stronę, o której pisałam. Nie mogłam darować twórcom co zrobili z Kylo i miałam sporego doła i zawiedzione nadzieje. Po pierwszym seansie TFA też byłam przekonana do Rey Skywalker, dopiero kolejne mi otworzyły oczy (i póki co wyszło, że pierwotny odbiór filmu był mylący). Skoro większość ludzi ogląda raz to pewnie zakończenie jest dla nich jednoznaczne, czyli chcąc zaskoczyć widza w IX powinni iść w scenariusz z odkupieniem? Bezpiecznym (śmierć) lub łamiącym schematy (przeżyje).

TLJ jest 9 najbardziej dochodowym filmem w historii (bez uwzględnienia inflacji), więc sama sobie odpowiedz na pytanie

"I wtedy stanę na pozycji zawiedzionych nadziei, napiszę kilka nienawistnych komentarzy, wystawię smutne 0/10 i pójdę płakać do kąta tym razem wiedząc na pewno, że GW to już nie moja opowieść" - nie chciałam tego tak ujmować, ale jeśli to pójdzie w tę stronę to będę mieć tak samo xD Ale póki co można się łudzić.

Re: Aaa, i jeszcze jedno

Szczerze mówiąc, zabicie Kylo i brak szczęśliwej reylo miłości na koniec części 9 wraz z dobrym zakończeniem byłoby fatalne z punktu widzenia fabuły wszystkich dziewięciu części.

Mroczne Widmo zaczyna się od dobrego, do rany przyłóż Anakina Skywalkera, potem widzimy jego upadek i odkupienie przed śmiercią. Następnie przychodzi Kylo - monster w masce i widzimy jak powtarzają się wydarzenia z życia Anakina, ale odwrotnie i z innym efektem.

(Pojedynek na Starkiller/pojedynek na Mustafar, Palpatine zakłada maskę Vaderowi/Snoke każe Kylo zdjąć, Anakin leci wbrew rozkazom ratować matkę która ginie/Kylo ma rozkaz zabić matkę ale ona przeżywa, Palpatine każe Anakinowi zabić klęczącego Dooku i on to robi/Snoke każe Kylo zabić klęczącą Rey ale on tego nie robi - jest tego dużo więcej i w TLJ Kylo podejmuje w tych sytuacjach wiele decyzji które Anakin podjął źle, albo sytuacja sama z siebie lub dzięki czyjejś interwencji rozwiązuje się moralnie korzystniej)

Żeby konstrukcja została poprawnie zamknięta, powinna się zakończyć na żywym Benie Solo który przezwyciężył rodową klątwę, założył funkcjonującą rodzinę i wraz z Rey przywrócił równowagę mocy.

Jeśli zginie, to cała drama zacznie się od początku, Han Solo i Luke zginęli nadaremno, za chwilę z jakiejś ciemnej dziury wylezie nowy Sith, a Rey uda się na wygnanie po kolejnej nieudanej próbie przywrócenia nauk Jedi.

Re: Aaa, i jeszcze jedno

Fakt, że przy takim zakończeniu historia znów by się musiała powtórzyć, ale po prawdzie dla twórców to żaden problem. Jestem przekonana, że powstanie trylogia X-XII, kontynuująca wątki z IX, czy to z Kylo, czy tylko z Rey, niezależnie czy ona zostanie Jedi czy będzie grey Jedi. Nie mogą zrezygnować z epizodów, bo $$$. Tylko pytanie, czy ludzie będą chcieli się angażować w historię Rey Nobody. I dlatego Benek musi przeżyć, pomijając wszelkie argumenty fabularne. Jeśli podtrzymają w IX, że Rey nie jest spokrewniona ze Skywalkerami to on jest ostatni. Jeśli chcemy kolejną trylogię o Skywalkerach to musi przeżyć i się rozmnożyć. Globalna publika jest za bardzo przywiązana do losów tej rodziny i jej wykończenie może być bardzo ryzykowne z powodu $$$. Nie zrobią tego.

Re: Aaa, i jeszcze jedno

Tylko jeżeli historia zakończy się tragicznie, to co wtedy? Ród Skywalker (prócz Luka) zostanie zapamiętany jako wielcy niszczyciele Galaktyki i Jedi. A na samym końcu Ben Solo, który czuł się samotny i opuszczony, a po tylu latach spotkał kogoś na kim mu zależy, ginie w wielkim nieszczęściu lub poświęceniu? Kurcze, jakiś kiepski przekaz by był dla dzieci. Ale kto wie co wymyślą, chociaż ja i tak mam teorie, że wszystko już dawno jest ustalone, jak Reylo ma się zakończyć

Re: Aaa, i jeszcze jedno

Dlatego wątpię w tragiczne zakończenie, bo Skywalkerowie i kontynuowanie ich historii to pieniądze, pominąwszy już wydźwięk takiego zakończenia. Dlatego, jeśli nie odwalą czegoś dziwnego w stylu, że Rey jest jednak powiązana krwią ze Skywalkerami to Benek jest ostatni, czyli musi się rozmnożyć. Teoretycznie nadal może zginąć i w tej opcji, ale nie chce mi się wierzyć, że pójdą w schemat z Vaderem, no nie.

Re: Aaa, i jeszcze jedno

IX reżyseruje JarJar, więc trochę o to że "pójdą w schemat" bym się obawiał.

Bo trochę nie chce mi się wierzyć, że od początku mieli 3epizody rozpisane dokładnie na role.

Re: Aaa, i jeszcze jedno

Całe epizody to rzeczywiście nie, ale historię Bena i Rey to na pewno. Poza tym to już Lucas wiedział jak chce zakończyć historie Skywalkerów, więc pewnie wszystko przesądzone.

Ja obstawiam na odwrotność Anidali. Chociaż jakie zakończenie by dali i tak wszystkich nie uszczęśliwią

Re: Aaa, i jeszcze jedno

Zanosi się na to że stracimy kilka fanek po E9 - szkoda

Re: Aaa, i jeszcze jedno

Jak to? Dopiero co dołączyłam do Reylo shipu a tu jakieś czarne myśli? Nieee

Re: Aaa, i jeszcze jedno

To, że Abrams wraca to nawet mnie cieszy ze względu na jego styl oraz jakość TFA w IMAX, która się nie powtórzyła przy R1 ani TLJ. Nie ukrywam, że oczekuję powrotu do tej jakości w IX. To, że TFA było bezpieczne jakoś mnie nie niepokoi, bo chyba im o to chodziło. Oczywiście, mogą nadal rozwiązać w IX to bezpiecznie, schematem z ROTJ, ku uciesze tru fanów, póki co chcę mieć o nich lepsze zdanie.

Oczywiście, że nie mieli dokładnie wszystkiego rozpisane. Poe miał już w TFA gryźć glebę, Rose mogłoby w ogóle nie być, Rycerze Ren najprawdopodobniej są w ogóle konceptem z pupy, na który nie mają pomysłu, ale raczej wątek główny i to, jak się skończy było zaplanowane.

Re: Aaa, i jeszcze jedno

To jeszcze grubo ponad 600 dni - mnóstwo czasu

Re: Aaa, i jeszcze jedno

- i to, jak się skończy było zaplanowane.

Mam przeczucie graniczące z pewnością, że planowali jakieś Finey-e lub inne Rinn-y, tylko nazwa dla "navetty" była kiepska i zmienili.

Bo gdyby planowali Reylo od początku, to jednak uchronili Benka od zrobienia paru głupot na "drodze bez powrotu".

Re: Aaa, i jeszcze jedno

Planowali, planowali.

Przeczytaj sobie to: https://ohtze.tumblr.com/post/145166888033/redemption-arcs-and-why-you-should-be-prepared-for-pain - Benek idzie jak po sznurku, skrupulatnie zaliczając punkty na drodze ku odkupieniu.

A to: https://i.redd.it/axdahycf6w601.jpg + muzyczka inspirowana baletem "Romeo i Julia", + gadki Abramsa o księciach i zamkach i cała reszta opisana tu: https://ohtze.tumblr.com/post/137735730948/death-and-the-maiden - Abrams musiałby być niesamowicie niekompetentnym twórcą gdyby wstawił to wszystko do filmu, tylko po to, by w trzeciej części wepchnąć Rey w ramiona Poego (bo Finn już zaklepany).

Re: Aaa, i jeszcze jedno

Poe i Rey nie ma racji bytu nawet bez tych elementów powyżej. Po dwóch filmach nie ma ku temu żadnych podstaw. W IX musieliby dostać wątek jak Finn i Rose, żeby coś tam zbudować, a biorąc pod uwagę, że Rey raczej będzie zgłębiać tajniki Mocy to na Poe nie ma miejsca.

Re: Aaa, i jeszcze jedno

Asfo napisał:
Planowali, planowali.

Przeczytaj sobie to: https://ohtze.tumblr.com/post/145166888033/redemption-arcs-and-why-you-should-be-prepared-for-pain - Benek idzie jak po sznurku, skrupulatnie zaliczając punkty na drodze ku odkupieniu.

A to: https://i.redd.it/axdahycf6w601.jpg + muzyczka inspirowana baletem "Romeo i Julia", + gadki Abramsa o księciach i zamkach i cała reszta opisana tu: https://ohtze.tumblr.com/post/137735730948/death-and-the-maiden - Abrams musiałby być niesamowicie niekompetentnym twórcą gdyby wstawił to wszystko do filmu, tylko po to, by w trzeciej części wepchnąć Rey w ramiona Poego (bo Finn już zaklepany).

-----------------------

Ohtze jest super, w ogóle jestem ostatnio maniaczką wszelkich Meta porównań, a w tym TLJ jest studnia. Freud, Jung ahhh mistrzostwo. Natomiast moim pierwszym krokiem do tego shippu był Vincent https://youtu.be/fTsqV71S0jo

On mi otworzył oczy

Re: Aaa, i jeszcze jedno

Tak w sumie, skoro są grupy fanów które uznają tylko OT i ciągle są aktywni, to nie ma przeszkód żeby powstały grupy uznające tylko TFA i TLJ, ewentualnie całą NT, które nadal będą aktywnie komentować następne filmy

Spieszę poinformować wszystkie panie, które martwią się o ród Anakina, że nie jest on w żadnym wypadku zagrożony albowiem zarówno Ojciec jak i syn, osiągnęli taki poziom, który pozwala im uczestniczyć w wydarzeniach po ROTJ i TLJ na które i 100 filmów nie starczy.

Zauważyłem także u pań silny nurt "materialistyczny" więc pragnę zauważyć iż skoro Yoda mógł puknąć jakąś laską Luke`a, to i Luke może puknąć jakąś laskę - o ile będzie miał ochotę na figle oczywiście

Re: Aaa, i jeszcze jedno

Mnie najbardziej zaintrygowała wypowiedź JJ Abramsa który powiedział, że episod IX będzie ostatnim o rodzie Skywalkerów, więc albo uśmiercą Benka, albo zniechęceni krytyką odpuszczą temat.

Oby tylko koniec końców nie zostały nam w przyszłości same filmy Marvela.

Re: Aaa, i jeszcze jedno

Jak to prawda, że będzie ostatni to niech się gonią.

Re: Aaa, i jeszcze jedno

Evening Star napisał:
Jak to prawda, że będzie ostatni to niech się gonią.
-----------------------

też bym nie chciała...
Może czekają też na opinie fanów po zamknięciu trylogii sequeli.

Jak Benio umrze to będę płakać nieszczęśliwa, a jak przeżyje to... Też pewnie się wzruszę. Pierwszy raz na SW płakałam właśnie na TLJ, albo film jest naprawdę emocjonalny albo się starzeje
😂

Re: Aaa, i jeszcze jedno

A w czym niby Marvel miałby być lepszy od filmów SW bez Reylo?
No litości

Re: Aaa, i jeszcze jedno

Znaczy, ja nadal wierzę, że Disney ponad wszystko kocha pieniążki. Po prostu zaciukanie tego rodu to realna strata pieniężna. To im się nie kalkuluje, no. I wiem, że nadal mogą zabić Benka, ale jakoś ten potomek w minimalny sposób tę stratę zrekompensował...

W zeszłym roku to na Dunkierce płakałam, na SW jeszcze nigdy, ale wiem, że IX to zmieni xD mam postanowienie, że na 2 tyg. przed premierą rzucam neta i nie chce spoilerow. Przed tlj realne spoilery właśnie pojawiły się na krótko przed premierą i to nie zrobilo mi dobrze. Teraz chce iść w miarę w ciemno. I będzie ryk zupełnej rozpaczy lub radości xD

Po tych dwóch filmach doszłam do wniosku, że głupieję z wiekiem, bo jakby mi ktoś wcześniej powiedzial, że jest coś takiego jak shipping, że ludzie jaraja się zwiazkami fikcyjnych postaci to bym powiedziala, żeby się popukal i zajął czymś pożytecznym lub cos w stylu, że tępe dzidy nie mają co robić xD No i masz xD

Re: Aaa, i jeszcze jedno

Ancyk85 napisał:
Pierwszy raz na SW płakałam właśnie na TLJ, albo film jest naprawdę emocjonalny albo się starzeje
😂 [/cytat]
-----------------------

Jest jeszcze trzecia opcja- jesteś w ciąży

Re: Aaa, i jeszcze jedno

HAL 9000 napisał:
A w czym niby Marvel miałby być lepszy od filmów SW bez Reylo?
No litości

-----------------------

Ale ja nie jestem fanką Marvela, wtedy na co będę chodzić do kina?

Chociaż nawet nie chodzi mi o to, że nie ma SW bez Reylo, ale bardziej o to że krytyka fanów może wszelkich reżyserów zniechęcić do nagrywania (jak np Nolana), lub co gorsza Disney zacznie eksperymentować tak jak z zatrudnieniem scenarzystów Got... Disney i Lucasfilm nie idźcie tą drogą xD

Re: Aaa, i jeszcze jedno

Nie ma jednej jedynej słusznej drogi. Ważna jest różnorodność oraz to, żeby były 2 filmy SW rocznie, ale i tak... najważniejsze jest przestrzeganie przepisów BHP!!!

Re: Aaa, i jeszcze jedno

-skoro są grupy fanów które uznają tylko OT
Zawsze takie podejście wydawało mi się ograniczające... no nawet jeżeli dzieło jest genialne, to oglądanie w kółko tego samego, dyskusja wciąż o tym samym i odcinanie się od innych dzieł w lubianym uniwersum stanie się w końcu nudne.

Mnie przy SW trzymały przede wszystkim dzieła okołofilmowe, książki, komiksy itp., bo historii filmowych było po prostu za mało, chciałam więcej świata, więcej bohaterów, więcej wszystkiego. Gdzieś w trakcie z tego "więcej" wyrosła chęć na "lepiej i inaczej" dlatego gdzieś w okolicach lat 2011 i później raczej od SW odeszłam - było za dużo wciąż tych samych historii o Wielkich I Dobrych Bohaterach Ratujących Świat. Nie podobało mi się, więc rzuciłam w cholerę i zrobiłam wyprzedaż Oczywiście wcześniej nie omieszkałam ponarzekać na forach i w recenzjach, ale to już inna historia I nie obeszło mnie skasowanie EU, bo już wtedy byłam na nie obrażona za wszechogarniającą powtarzalność, straszliwe zdziecinnienie i elitaryzm

Wielki powrót nastąpił po pierwszych przedpremierowych opiniach po TLJ, gdzie recenzenci mówili "to jest inne niż myślicie..." i "to jest emocjonalnie poruszające...". Poszłam, zobaczyłam i ... jest dobrze

tępe dzidy nie mają co robić
I to jeszcze w takim zaawansowanym jak mój wieku, gdzie już powinnam zajmować się "poważnymi rzeczami", a nie piszczeć z radości, gdy inni widzą w filmach to co ja i też mają ochotę na takie, a nie inne rozwiązania i ekscytować się (ulubione słowo Hollywood ) tym czy scenarzyści pozwolą żyć fikcyjnym postaciom i tychże postaci emocjami i związkami. No weź się w garść i zajmij własnym życiem, kobito... A tu po TLJ włączył mi się tryb piszczącej fangirl i trzyma mimo upływających tygodni, no cóż zrobić człowieku...

na SW jeszcze nigdy
Ja miałam nadzieję popłakać na RotS, ale nic z tego... A ten film mógł być taki dobry... Po Epizodzie IX płakać mogę, oby to łzy szczęścia i wzruszenia były, a nie wściekłości, że tak zepsuli, coś, co mogło być tak dobre... A jeśli się nie spodoba... Po prostu znowu zostawię SW, bo to już nie moja bajka będzie. Znowu

Re: Aaa, i jeszcze jedno

Monique, przecież ja się czuję jak nastolatka. Jeszcze nigdy nie czekałam tak na novelizacje, na dvd. Przebudzenie Mocy mi się podobało, ale jakoś te dwa lata upłynęły mi błyskawicznie. Nie interesowałam się ani spoilerami itd. A teraz to nawet mąż się ze mnie śmieje, bo pierwszy raz byłam dwa razy w kinie na tym samym filmie. Pierwszy z napisami, drugi z dubbingiem, bo tam to już zupełnie jest nakręcanie shipu Reylo, jakaś mega Fanka teksty pisała

Pamiętam reakcje męża jak wyszliśmy z sali kinowej i on do mnie, "kurde to chyba rodzeństwo" a ja oczy jak 5 zł. Jak on tego nie widział? Jak już ludzie się nie pocałuja albo nie pójdą do łóżka to nie ma już miłości?

Poza tym Rian nagrał tak erotyczny film SW, a tak artystycznie ukrył, że jestem zachwycona. Uwielbiam Freuda I Junga, więc to arcydzieło.

Re: Aaa, i jeszcze jedno

Monique7 napisał:
-skoro są grupy fanów które uznają tylko OT
Zawsze takie podejście wydawało mi się ograniczające... no nawet jeżeli dzieło jest genialne, to oglądanie w kółko tego samego, dyskusja wciąż o tym samym i odcinanie się od innych dzieł w lubianym uniwersum stanie się w końcu nudne.

-----------------------

Dla mnie OT jest zdecydowanie najlepszym co zobaczyliśmy ze świata SW, ale bardzo się cieszę z rozwijania uniwersum, bo nie muszę zamykać się w obrębie kilku epizodów. Porównajmy sobie sytuację z fanem np. Matrixa (który się nie rozwija oraz ma zdecydowanie najlepsze fundamenty - jak OT u nas - i trochę słabsze dwie kontynuacje) i zastanówmy się kto jest w lepszej sytuacji - sympatyk Neo i spółki, czy marudzący fandom Gwiezdnych wojen Nie nastawiając się na to, że nowe filmy będą lepsze od IV-VI, mogę się nimi cieszyć, dyskutować o nich, czasem narzekać, gdybać na temat przyszłych wydarzeń etc.

Re: Aaa, i jeszcze jedno

Te miny współpracowników z ich "poważnymi" problemami, gdy w okresie przedświątecznym głowią się nad prezentami dla pociech czy przeżywają ich biegunkę, a ty wpadasz w środek, entuzjastycznie oznajmiając, że do TLJ 10 dni (odliczałam im od 100) I masz te ich rozmowy kompletnie w czterach literach i wolisz porozmawiać z grubo młodszymi stażystami, którzy wykazują jakieś zainteresowanie i nie patrzą na ciebie jak na urwaną z innej planety xD Dlatego chwała internetom!

U mnie tryb piszczącej fangirl włączył się po TFA, jakoś na początku stycznia, więc to już nie są tygodnie, jest znacznie gorzej, znacznie xD Bałabym się zobaczyć statystykę dni "bez reylo" od momentu wkręcenia się do teraz

RotS miało historię, ale fatalną egzekucję, cóż zrobić. Ja w pewien sposób, przymykając oko na dukanie dialogów, nawet ten film lubię, z prequeli najbardziej na pewno. Na szczęście, do ewentualnego (odpukać) zawodu w IX można się przygotować. Nowelizacja powie dużo, bogate wydanie TLJ z 16 dodatkowymi scenami, komentarz reżysera (na to czekam! Komentarz do TFA to było TAKIE reylo złoto <3<3<3), odcinek FoD z Rey i Kylo - z tego będzie można dużo wyciągnąć na przyszłość. Jeśli tam nie będzie zawoalowanych sugestii - można się będzie zacząć pakować....

Re: Aaa, i jeszcze jedno

O ile dobrze pamiętam w oryginale Kylo jej odpowiada "you`re not alone", a w dubbingu zrobili "nie będziesz już sama" Jak dorwę blu ray to przerobię dubbing raz jeszcze

Re: Aaa, i jeszcze jedno

Coś Ty! On mówi "już nigdy nie będziesz sama" a ona "ani Ty Ben". W ogóle dubbing mi się podobał, albo tekst Yody "Skywalker, w Ciebie trafić mogłem" xD

A kiedy polskie wydanie TLJ na DVD?

Co do Reylo, to na YT najwięcej fanek jest w wieku koło 30/35 lat, więc czuje się silna w Mocy

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

JJ Abrams - wywiad z 2015 (z bloga sleemo)

"We really tried to look at it from the inside out. What makes this story have a beating heart? What makes it romantic or fun or surprising or heartbreaking or hysterically funny? We simply approached this narrative from the point of view that this is a story about a young man and a young woman, not with the idea that we can do anything we want.

- November 09, 2015 (Wired)"

"Po prostu podeszliśmy do narracji z tego punktu widzenia, że jest to historia o młodym mężczyźnie i młodej kobiecie (...)"

Erm. Na pewno chodziło o Finna.
Jakby się ktoś zastanawiał, kto wymyślił reylo i czy Abrams to utnie. ;->

Mięso z nowelizacji, czyli przecieki

Dobra, na razie to nie ma nic takiego, wręcz rzekłabym, że pewne rzeczy jak dotąd rozczarowują, ale mamy dwa źródła z przeciekami z nowelizacji:

- faceta z reddita: https://www.reddit.com/user/OmNomAnor
- dziewczę z twittera (reylówkę; nie muszę pisać, kogo bardziej opłaca się śledzić xD): https://twitter.com/alicatwoo/with_replies

Co do tej pory jest fajne dla nas lub fajnie może wpłynąć na ten wątek? Wrzucam niżej. Ponieważ żadne z nich nie przeczytało jeszcze całości będę wrzucać co ciekawsze rzeczy (lub ktoś inny, jak będzie miał ochotę, bo może mi się nie chcieć, jak będzie coś przykrego xD).

!!!SPOILERY Z ADAPTACJI TLJ!!!





z reddita:

- Hux podejrzewa, że w windzie mogą być kamery. W TEJ windzie zapewne, więc podsłuch pewnie też jest. No, jak dostanie w swoje łapki podsłuch z wycieczki reylo to może być fajnie.

- tu cytat, bo jest tak piękny, że nie mogę inaczej: "Rey is not worried about Luke: She`s good at two things. Salvaging broken things and waiting." No, reylo poezja xD Nie wiadomo, czy tak jest w książce czy redditor sobie tak to przełożył, ale no poezja.

- Kylo nie strzelił do Lei, bo wyczuł, że się na niego nie gniewa. Dodaje, że gdyby nie był w szoku to byłby w stanie zatrzymać lecące w nią pociski Mocą. Uroczo, ale mało konsekwentnie. Przed nagłym strzałem z kuszy Chewbaccy był w stanie się wybronić Mocą (to też jest w książce - gdyby nie ochronił się Mocy to byłby zgon), a w tym przypadku za duży szok, hm. No ale ok, pewnie to wymagało większego nakładu i koncentracji.

- dzięki force bondowi Rey uczy się umiejętności Kylo, a Kylo widzi jej wspomnienia.

- na pytania o rozwinięcie wątków force bondów i wizji z jaskini gość odpowiada z reguły, że wg niego to było opisane jak w filmie, meh. Ale on może nie zwracać uwagi na pewne rzeczy, więc radzę czekać na przecieki z twittera.

- nie jest wyjaśnione, czy Kylo wie, że Leia przeżyła ostrzał ani to, jaką wersję z wydarzeń w świątyni przedstawił Luke Hanowi i Lei, ani to, co Chewie ma przekazać Finnowi od Rey, FAAAK!

- Rey w scenie z klatą mówi dokładnie to, co w filmie, dodając, że czuje się zakłopotana,

- na pytanie, czy wg niego ich sceny można odczytywać w sposób "romantyczny" odpowiedział, że, wg niego, shipperzy powinni je poddać analizie (nie chce się raczej wypowiadać na ten temat, ponieważ wcześniej rzucili się na niego kyluxerzy zarzucając mu, że nie widzi kyluxa xD),

- ja wiem, że często mokrym snem shipperek jest uśmiechający się Ben/Kylo i że tego chcemy w IX, ale to już miało miejsce w VIII, w nowelizacji, na widok Rey w kapsule ratunkowej z Sokoła... Trzymajcie mnie xD

- to jest smutne: w książce wychodzi na to, że scena w windzie i tekst Rey jest identyczny jak w filmie. Z kolei wszelkie dywagacje, że Kylo też widział to samo i przyszłość możemy chyba sobie schować między bajki, bo jest, że widział tylko jej przeszłość i tym faktem próbował ją zmanipulować do przejścia na jego stronę. Moje serduszko krwawi....

- teraz trochę poezji, cytuję: tuż przed otwarciem drzwi windy Rey zdaje sobie sprawę, że budzące się w Kylo emocje nie dotyczą tylko jego, ale także jej. Taka sytuacja.

- Snoke o wizjach przyszłości ogółem mówi, że trzeba z nimi uważać, bo bardzo wiele w nicj jest pominięte.

- cytuję: Snoke pozostawił za sobą niezliczone legiony martwych przeciwników, którzy go nie docenili. (a w tronowej zonk, tee hee )

- Snoke wyautował wszelkich, potencjalnych kandydatów do pełnienia roli wodza. Nikt tego nie przewidział. Został tylko Hux, który jest jego narzędziem.

- Snoke nie wierzy już w Kylo. Jest miksem światła i ciemności, ale niestablinym. Po zwycięstwie pomyśli o jego przyszłości. No tak, Han miał rację.

- Snoke zauważył zdziwienie u Kylo, gdy oznajmił im o tym, że jest twórcą force bondu, ale potem wyczuł u niego spokój i równowagę.


od laski z twittera:

- książka jest bogata w opis uczuć Lei i sceny z nią są ponoć bardzo emocjonalne i fajnie napisane

- Hux chce być Supreme Leaderem

- Kylo jest jedynym uczniem Snoke`a

- przygotujcie chusteczki: gdy Leia wyczywa Kylo to zostaje zasypana wspomnieniami z życia Bena, typu:
- Ben nosił kostki Hana i mówił innym, że chce być pilotem jak ojciec,
- Ben słyszał, jak rodzice o nim rozmawiają za zamkniętymi drzwiami; cytuję: rozmawiali o nim jakby nie był ich synem, tylko jakimś potworem. Uświadomił sobie, że byli nim przerażeni. Dlatego pozbyli się go, wysyłając do Luke`a,
- jako nastolatek miał momenty załamania, które powodowały, że przedmioty upadały.

- Leia przyznaje, że Ben został ukradziony jej i Hanowi z powodu Luke`a i Snoke`a,

Niestety, od niej to wszystko na tę chwilę

Także no, same sobie oceńcie to.

Re: Mięso z nowelizacji, czyli przecieki

Przecież nic tylko trzeba otwierać alkohol i świętować

Re: Mięso z nowelizacji, czyli przecieki

Wrzucił czwartą część i sorry, ale po tym:

"Rey has no compassion for Kylo anymore and severed the connection between them."

Nie chce mi się dziś więcej drążyć....

Re: Mięso z nowelizacji, czyli przecieki

Przecież musi być trochę dramaatyzmu na koniec! Hana i Leie też drastycznie rozdzielono i postawiono Luka

Re: Mięso z nowelizacji, czyli przecieki

Znaczy to jest POV Kyla, z tego, co pisze redditor.

Re: Mięso z nowelizacji, czyli przecieki

Ale głowa go góry... w każdym dobrym romansie muszą być problemy i rozstania i dramaty, inaczej nie byłby dobrym romansem

Do tego nikt z nas nie zna dalszego ciągu opowieści, autor książki też i bazuje na tym co ma. Scenariusz EIX to chyba jeden z najbardziej strzeżonych dokumentów na świecie teraz...

Tak więc nic straconego, pewność będziemy mieć dopiero w grudniu 2019

Re: Mięso z nowelizacji, czyli przecieki

Nom... Idę zająć się czymś pożytecznym...

Re: Mięso z nowelizacji, czyli przecieki

...nic tylko trzeba otwierać alkohol i świętować [2]

Re: Mięso z nowelizacji, czyli przecieki

ić stont......

Re: Mięso z nowelizacji, czyli przecieki

Przepraszam, nie mogłem się powtrzymać

Re: Mięso z nowelizacji, czyli przecieki

Gdzieś otwierają alkohol i świętują? Dlaczego ja się dopiero teraz dowiaduję

Re: Mięso z nowelizacji, czyli przecieki

Gęba mi się uśmiecha... bo kto to widział, żeby mówić o przeciekach z książki, której treść każdy dobrze zna i która jest adaptacją scenariusza, a takowych raczej nie szanujemy... No kto to widział

Opóźnienie premiery adaptacji jest dobrym chwytem, poprzednie, o ile dobrze pamiętam pojawiały się na rynku jednocześnie, a nawet przed filmem - książka będzie bardziej dopracowana, uniknie różnych niezgodności, a poza tym nakręca się atmosfera oczekiwania, co oni tam wrzucą, że kazali czekać aż tak długo... Mam cichą nadzieję na dobrze czytadło, może nie dostanę swoistego arcydzieła (w swojej klasie oczywiście, książki SW mają swoją własną kategorię jeśli chodzi o ich ocenę) jak w przypadku "Zemsty Sithów", a i autora nie znam, ale odłożenie w czasie dale szansę na pewną jakość.

Tak czy inaczej dokonałam już zakupu omawianego dzieła i pozostaje tylko czekać. Tyle że w mojej naturze leży kupowanie książek i odkładanie ich na półkę, czasami na wieki wieków (mądrzy Japończycy mają na to zjawisko osobne słowo, patrz moja sygnaturka ) nie wiem czy uda mi się zacząć czytać nową książkę zaraz po wyjęciu z koperty...

Ale i tak w tym dziele będziemy szukać konkretnych scen i wyrażeń i interpretować je na jedyny właściwy sposób... Już mi się gęba cieszy na tę perspektywę

Salvaging broken things and waiting...

Re: Mięso z nowelizacji, czyli przecieki

No ma być sporo nowych scen, więc na wszelki wypadek wklepałam spoiler, żeby się ktoś nie rzucał.

Re: Mięso z nowelizacji, czyli przecieki

Ja tam czuje, że będzie dobrze koniec końców. Kylo jak wielu Byronowskich bohaterów musiał dostać po dupie od swojej ukochanej xD

Tym bardziej, że ostatni opis ich relacji jest z perspektywy Kylo, czyli FACETA , a oni nie znają się na kobietach

Re: Mięso z nowelizacji, czyli przecieki

-opis ich relacji jest z perspektywy Kylo, czyli FACETA , a oni nie znają się na kobietach

Mężczyżni mie muszą się znać na kobietach czy starać sie je zrozumieć. Mężczyźni powinni kobiety kochać bezwarunkowo.

Re: Mięso z nowelizacji, czyli przecieki

Podobno jednemu mężczyźnie udało się kiedyś zrozumieć kobietę, ale ona zaraz potem zmieniła zdanie...
W każdym razie zgadzam się że kochać należy bezwarunkowo!
W końcu jak to mawiał pewien klasyk kobiety nie zmienisz, możesz zmienić kobietę, ale to niczego nie zmienia"

Re: Mięso z nowelizacji, czyli przecieki

Zgadzam się, ale to nie oznacza że Kylo Ren mógł źle odczytać emocje Rey. Poza tym staram się za wszelką cenę ratować ducha Reylo xD

Hux nie wie

Czyli Hux, tak jak Cuena, nie wie, jak było naprawdę z tymi Dżedajami. Ani z pokonaniem Imperium. Niby wiedziałam, że nie wie, ale dobrze mieć pewność.
I jeszcze do ogólnych urazów dochodzi mu ugryzienie w palec od Rose, Jezu, ten chłopak powinien się wyposażyć w podręczną apteczkę.
Ciekawe, czy na koniec jest coś o Tym Spojrzeniu z Crait

Re: Hux nie wie

Ale drodzy shipperzy, to tylko powieść, która nie może być napisana tylko dla fanów Reylo. Tak jak na Twitterze napisał autor, nie wie co będzie w 9 episodzie i naprawdę ciężko przenieść grę aktorską na papier.

Co do Huxa to tym bardziej jestem pewna po nowelizacji, że to będzie Duży Zły Chłopiec

Re: Hux nie wie

Ponoć nie ma, bo całe Crait jest z POV Kylo a on wszak nie widział SPOJRZENIA.

Z tego co widzę po fandomie Kyluxy świętują, Reylo popłakują, a ja tam czekam li i jedynie na Leię początek spoilera wyganiającą porgi z Sokoła koniec spoilera

Re: Hux nie wie

Ja jeszcze na wspomnienia Lei o małym Benie, to musiał być łobuz

Re: Hux nie wie

vilkala napisał:
Ponoć nie ma, bo całe Crait jest z POV Kylo a on wszak nie widział SPOJRZENIA.

Z tego co widzę po fandomie Kyluxy świętują, Reylo popłakują, a ja tam czekam li i jedynie na Leię początek spoilera wyganiającą porgi z Sokoła koniec spoilera

-----------------------

Reylo nie płacze! Reylo trzyma się mocno xD
Reylo Kylux

A scena z Leia cud miód

Re: Hux nie wie

Ancyk85 napisał:
Reylo nie płacze! Reylo trzyma się mocno xD
-----------------------

https://78.media.tumblr.com/82c1a3020bfadfaba31e28ebb5594f33/tumblr_inline_mfvbz33gTJ1roao9k.gif

Wystarczy egzemplarz książki oddać w kompetentne ręce

Re: Hux nie wie

Mówiłam, że faceci to widzą tyle ile sami chcą. Poza tym 90% uwierzyło znowu, że Rey to córka Leii to o kim my mówimy xD

Więc pijemy

Re: Hux nie wie

śmiechłam mocno xD

Re: Hux nie wie

Ale Kyluxy to ty szanuj!

Re: Hux nie wie

Nuka-Cola napisał:
Ale Kyluxy to ty szanuj!
-----------------------

To moj drugi ulubiony shipp (kolejny jest Poe Finn i zaczyna mnie martwić, że wolę męsko męskie pary )
Nie wiem czemu, ale lubię tego Rudzielca
I oczywiście nie chciałabym Tobie podpaść

Cieszcie oczęta...

...stronicami ze świętej księgi:
http://hamtro25.tumblr.com/

Strony 260-261 to moi faworyci. Umrzyłam, cóż więcej dodać^^

Re: Cieszcie oczęta...

Niby nic do końca nie wiadomo, ale pokazuje, jakie podejście do sprawy ma Rey - zrozumiała, że Benek musi sam ogarnąć swoje problemy - z głową, ciemną mocą i ciężkim dzieciństwem, ale nie skreśliła go, nie czuje nienawiści i nie planuje zemsty, tylko będzie czekała co on z tym wszystkim zrobi.

A w międzyczasie uratuje swoich podopiecznych z ruchu oporu.

Re: Cieszcie oczęta...

W książce optymistyczniej to wygląda zdecydowanie. Widać, że jak tym razem Benek zawiedzie to Rey sprzeda mu kosę i trzeciej szansy nie będzie. Jeśli można się podpierać nowelizacją i brać za znaczące wszystko, co w niej jest to nie powinni pozwolić na to, żeby tym razem to "oczekiwanie" Rey znów było na nic.

Re: Cieszcie oczęta...

To jest to na co czekaliśmy Hallo? Czy ktoś jeszcze w coś wątpi?

Re: Cieszcie oczęta...

To będzie tak samo jak z "Rey Skywalker" - chociaż poszlaki były marne i było parę solidnych argumentów przeciw, to jednak ludzie się przy tym upierali do samego końca.

A teraz się będą upierali przy tym, że kontakty między Kylo i Rey były biznesowo platoniczne, że Benek się nie nawróci, i że na koniec Rey go zabije. I będą konstruować piętrowe teorie, żeby to uzasadnić.

W tej chwili jak czytam fora, to część ludzi się upiera, że w TLJ Benek dalej się pogrążał w CSM, że ich więź została zerwana przez Rey, że na koniec filmu stał się on prawdziwym triumfującym złolem i w ogóle nic nie wskazuje na odkupienie grzechów. Nic a nic. Także tego.

Re: Cieszcie oczęta...

Na końcu nie będzie jasnej lub ciemnej strony . Będzie tylko moc i równowaga . Moc jest silna we mnie a ja jestem silny mocy

Re: Cieszcie oczęta...

Ja nie wiem czy przypadkiem książka nie wyszła później, by rozwiać wszelkie wątpliwości fanów. Przecież w nowelizacji są dosłowne odpowiedzi na dywagacje fanów. Np. Rey widziała, że Kylo mówi prawdę o jej rodzicach, dosłownie tak napisali, albo Rey wyczuła, że Kylo przejawia emocje wobec niej. Fragment, gdzie Ren jest zazdrosny o Finna, a w junior opowieści, Leia dosłownie mówi, że Rey jest ostatnia nadzieja dla Galaktyki i dla nawrócenia Bena i wiele wiele innych i to ma być rodzeństwo czy kuzynostwo? No Way...

Re: Cieszcie oczęta...

Re: Cieszcie oczęta...

Fight Over the Lightsaber - Han Solo and the Princess ESB

Rey Contemplating Waiting for Kylo to Turn - Across the Stars AOTC

BWAHAHAHAHA AAAAAHAHAHA

Ale to legitne?

W ogóle od 26 lutego jestem na takim reylo haju, że to już chyba wymaga interwencji.

Re: Cieszcie oczęta...

Mamy objawy uzależnienia muszę wreszcie przesłuchać ten audiobook :/

Ale jeżeli to prawda... To ohhh ahhh mam je Reylo serce

Widziałaś?

Re: Widziałaś?

O nieeee już skasowany post

Re: Widziałaś?

Re: Widziałaś?

Ja już chcę dvd ((

Re: Widziałaś?

DVD ma być bez dodatków. :/

Complicated enemies

Prawie jak seks...

Pretty eyes

Re: Pretty eyes

https://pbs.twimg.com/profile_images/784554834984833024/haaZ28pH_400x400.jpg

Z całą pewnością tam nie ma żadnych romantycznych uczuć, a w kolejnej części Rey, która jednak okaże się sekretną córką Luka, stoczy epicki pojedynek z całkowicie złym Kylo i go zabije. Tak właśnie będzie.

Na głównym redditowym forum SW reylo jest zakazane do tego stopnia, że nie wolno zamieszczać filmików z Rainem opowiadającym o ręcznym seksie, ani tych gdzie Luke mówi o ładnych oczach. Ani żadnych wogóle takich bezeceństw. ;-D

Re: Pretty eyes

Znaczy nie zapominajmy, że piszemy cały czas o wymiarze platonicznym. Rian miał na myśli platoniczny seks, a "pretty eyes" to komplement, który na co dzień siostry rzucają braciom.

Ale o życia Benka to się martwię mimo wszystko, to ostatnie, do czego mam wątpliwości. Jak rozbudzą nam tu nadzieje, żeby w 5 minucie odkupienia go rozwalić to wyjdę.

Tylko gify z bts

Re: Tylko gify z bts

BTS?

https://www.youtube.com/watch?v=MBdVXkSdhwU


zapis w hangul nie pomaga

Re: Tylko gify z bts

Moje oczy

O uszach nie wspomnę...

Tego też nie odzobaczysz

Re: Tego też nie odzobaczysz

Zarechotałem aż mi łzy ze śmiechu poleciały. xD Kompletnie się tego nie spodziewałem. To niezła komedia.

- Aaa! A...A...A! To gryzie! Oddaj palec! Oddaj!

Re: Tego też nie odzobaczysz

Kto w ogóle wpadł na pomysł, żeby coś takiego nakręcić z myślą o wykorzystaniu w filmie?oO I w ogóle, że TO DOBRY POMYSŁ?

Re: Tego też nie odzobaczysz

O M G ...

Re: Tego też nie odzobaczysz

Weźcie tego chłopaka zaopatrzcie w jakąś apteczkę następnym razem...

Re: Tego też nie odzobaczysz

Evening Star napisał:
https://mobile.twitter.com/cucumber__2/status/973154142163095553

Co ja obejrzałam właśnie?OO

-----------------------

HAŁ KJUT!!!!! <3

Re: Tego też nie odzobaczysz

Dobrze, że tego nie umieścili w filmie. Postać Huxa została tak rewelacyjnie przedstawiona, a oni by go upokorzyli.
początek spoilera Chociaż na ten moment i tak byłaby to jedna z lepszych scen tej trylogii. koniec spoilera

Re: Tego też nie odzobaczysz

Rewelacyjnie? W stosunku do TFA to może jest postęp, ale nadal to chodzący comic relief. Karykaturalny w TFA, w TLJ nie dość, że podkręcony to praktycznie każda scena z nim to beka i to z jego postaci. Dodatkowo najlepsza z nim scena, gdy próbuje zabić Kylo to wrzutka samego Gleesona. Kojarzę też jakiś wywiad, gdzie Gleeson się zdziwił, że Hux przeżył TLJ. W sumie mu się nie dziwię, skoro robią z tą postacią to, co robią. Nie mamy żadnego "poważnego" villaina po VIII, bo Snoke odstrzelony. Kylo to villain jak z Gessler baletnica, Huxa, po tych wybrykach nie będę chyba w stanie brać poważnie, Phasma... no nie, proszę, nigdy więcej. Brakuje mi takiego zimnego Tarkina czy nawet czegokolwiek na miarę tych kilku scen z Canadym. Jakiejś postaci, której nie zepsują tępym humorkowaniem. Nawet jeśli Huxa w IX rozbujają to nie zmażą wrażenia z poprzednich filmów.

A ta scena byłaby gwoździem do trumny. Ona jest w ogóle tragiczna na wielu poziomach. W tamtym momencie w filmie dzieje się masa ważnych rzeczy, Holdo zaraz kopnie w kalendarz (smutne), mieczyk zaraz się przełamie na pół (smutne), Finnrose będzie ścinane (smutne), idealny moment na taką wrzutkę humorystyczną, których było pełno w TLJ i psuły odbiór pewnych scen. Bleee. Już nie mówiąc o tym, że znów podkopuje Huxa. I w ogóle jest żałosna, a nie śmieszna.

Re: Tego też nie odzobaczysz

Byłoby to fajne, gdyby ugryzła, a tam stalowa ręka.

Re: Tego też nie odzobaczysz

Oj tam. Jak będzie Wielkim Złym w następnym filmie, to po TLJ tym bardziej. Sam Gleeson mówił, że jak ktoś ciągle kopie psa, to musi się liczyć z tym, że pies się kiedyś... nomen omen - odgryzie.

Tylko mówię, jak postuluję o apteczkę przenośną dla generała, bo teraz, z Kylo u steru, to liczba urazów raczej będzie mu wzrastać, niż maleć.

Re: Tego też nie odzobaczysz

To się nie dzieje naprawdę...

Przynajmniej był smaczny?

Re: Tego też nie odzobaczysz

Sądzę, że raczej skwaszony

Albo gorzki, jeśli chcielibyśmy iść w angielskie bitter

Co do Reylo

Właśnie przeczytałam podrzucony mi przez znajomą świetny artykuł napiętnujący ideę Reylo. Chciałam się nim podzielić z tymi, którzy podobnie jak ja odbierają ten ship. Mam nadzieję, i szczerze wierzę że takie osoby też tutaj są...

https://www.google.pl/amp/s/swprotocol.wordpress.com/2018/01/05/why-i-hate-reylo/amp/

Absolutnie się zgadzam z tym podejściem, ba, to jest mój punkt widzenia na Reylo, podpisuję się obiema łapkami. Trafia w samo sedno problemu. Gdy widzę, jak multum dziewczyn zachwyca się "związkiem`, w którym facet na dzień dobry porywa kobietę, torturuje ją sprawiając wielki ból; próbuje ją zabić, zabija lub próbuje zabić wszystkich wokół niej, to cała się trzęsę z przerażenia. Do czego to prowadzi; i ile dziewczyn wpadnie w pułapkę podobnych Kylo...Disney nie powinien propagować takich rzeczy, nikt nie powinien. (Bo że Reylo będą razem, jest to pewne niemal 100%, Abrams nie zrobi marketingowego wielkiego faila, i nie pogrzebie shipu który przynosi sequelom milionowe zyski.) To jest po prostu okropne, bo Reylo to ship skrajnie antykobiecy i szkodliwy. I z jakiego powodu jest mi przykro; to z tego że głos rozsądku tej babki zaniknie w tłumie.

Re: Co do Reylo

Motyw Reylo to spisek uknuty przez Disneya, aby wychować nowe pokolenie kobiet posłusznych demonicznym mężczyznom, albo by wróciła kultura cygańska polegająca na porwania dziewicy, mentalnemu zgwalceniu i wzięcia ją za żonę. Kurde teraz wszystko jasne!

Anty Reylo naprawdę się nudzą...

Re: Co do Reylo

No dokładnie.

Reylo bardzo lubię, w ogóle trop "od nienawiści do miłości jest tylko jeden krok" sprawdza się w kulturze popularnej.

Nie ma sensu brać filmu całkiem na poważnie A nawet jeśli, to Rey jest twardą babką, która obroniła się i potem chciała pomóc Benowi - bo "widziała" jego myśli i wie, że on nie jest całkiem złym człowiekiem. I zakończenie TLJ jasno pokazuje, że Rey nie jest naiwna, jak raz się sparzyła na Benie, to się od niego odwraca. Ta relacja buduje się powoli.

Re: Co do Reylo

Ten romans jest najmadrzej zbudowanym w całej sadze!

Han i Leia gdzie sam Lucas nie mógł się zdecydować z kim w końcu skończy Leia, a na pocieszenie zrobił motyw bliźniaków. O rany... Ale i tak o wiele lepszy niż...

Żałosna Anidala... Tu tych rzygow jednorożca nie trzeba opisywać...

Poza tym czy w dzisiejszych czasach, trzeba w filmie pokazać seks lub namiętne pocałunki by udowodnić między bohaterami miłość?

Re: Co do Reylo

Reylo jest zdecydowanie więcej w internecie niż w samych filmach. W TFA to Reylo trzeba szukać na siłę, po TLJ widać, że coś jest na rzeczy, ale to bardziej taka chora fascynacja, do której ani Rey ani Kylo się nie przyznaja. W TLJ jest tego już trochę więcej, ale do miłości i związku jeszcze bardzo daleko. Rey próbuje znaleźć w Benie dobro i przeciągnąć na jej stronę. Tym bardziej, że po rozmowie z Benem i Luke`iem wie, że nie jest jednoznacznie zły. Ale ostatecznie Kylo idzie w swoim kierunku, Rey w swoim i ponownie stają się wrogami.

Jasne, sequele prawdopodobnie zmierzają do tego, żeby Rey i Kylo zeszli się w epizodzie 9. Ale na ten moment Rey i Kylo są po dwóch stronach barykady. Ciężko też mówić, że Rey zakochała się w Kylo - ona chciała mu pomóc, jednocześnie próbując pomóc w ten sposób całej galaktyce.

Re: Co do Reylo

Dlatego jedynie słusznym "szipem" jest Reymitage

Re: Co do Reylo

Raczej Rosemitage. Nie zapominajmy kto komu obgryzał paznokcie.

Re: Co do Reylo

To akurat niekanoniczne

Re: Co do Reylo

Taaaaa, jakoś nie przypominam sobie Twoich protestów jak Padme na zabicie Tuskeńskich dzieci i kobiet zareagowała wzruszeniem ramionami i wzięciem ślubu z ich oprawcą;p Identycznie gdy Anakin dusił swoją żonę Mocą przed czym ona nie miała kompletnie żadnych szans się bronić... No i samo postępowanie Padme - dowiedziała się że Anakin mordował padawanów, a ją samą dusił w gniewie? Nic to! Ze łzami w oczach błagaj żeby z Tobą został, uciekniecie sobie na Naboo i będzie dobrze...

W Reylo natomiast nie dość że Rey dzięki Mocy ma możliwość się obronić (w pewnym sensie 2 razy skopała mu tyłek? ), nie daje się sterroryzować psychicznie (gadka że jest nikim o której mowa w artykule) to jeszcze daje mu jasno do zrozumienia - jak naprawdę się nie zmienisz to nie masz na co liczyć, odchodzę...

No wybacz ale to zachowanie Padme było patologiczne i godne potępienia;p Rey uczy jak powinno się postępować w takich sytuacjach, nawet jeśli jest to bardzo trudne i bolesne...
#teamReylo;p

Re: Co do Reylo

Szkoda, że nie ma opcji dla postów "lubię to" bo już bym Twój post oceniła

Świetne argumenty, dorzucam do tego fakt, że Padme I Anakin w wresji dorosłej znali się parę dni i się pobrali. Ahhh ten młodzieńczy spontan.

Rey to twarda babeczka, zakochama/zauroczona ale z głową. Padme to ślepa idealistka i romantyczka.

Poza tym w której scenie Rey została skrzywdzona przez Kylo? To ona pierwsza strzelała i atakowała.

Re: Co do Reylo

Ancyk85 napisał:


Poza tym w której scenie Rey została skrzywdzona przez Kylo? To ona pierwsza strzelała i atakowała. [/cytat]
-----------------------
Princess Ci zaraz wytłumaczy, że chodzi o scenę przesłuchania Rey przez Kylo w TFA. Podobno to rodzaj gwałtu. Temat ten był już gdzieś omówiony.

Re: Co do Reylo

Rzucił nią o drzewo, kiedy zaczęła do niego kolejny raz strzelać. ;-> Jeśli ktoś tu kogoś bije, to raczej ona jego. ;->

Re: Co do Reylo

No nie, jednak racje są tutaj przy Xiężniczce

Padme jednakże po tym, jak dowiedziała sie jaki jest Anakin i po próbie podduszenia zrezygnowała z utrzymywania z nim jakichkolwiek relacji, i to w dosyć drastyczny sposób.

A to że wymordował morderców matki, ojczyma i niewinnych farmerów powodując "collateral damage" to dla damy nie powód żeby zrywać. Wszak Lotnicy, marynarze czy artylerzyści też się cieszą powodzeniem wśród "płci piękniejszej". A Ani był przynajmniej tutaj uczciwy, bo powiedział wszystko jak było bez ogródek i owijania w bawełnę.

I takie grzebanie w czyimś umyśle to naprawdę niefajna rzecz (ot, "mechaniczna pomarańcza" sie kłania)

Aczkolwiek koleżanki podchodzą do tego tak entuzjastycznie i z takim fajnym "fangrilingiem" że jeżeli miało by je to ucieszyć, to niech w tym IX epizodzie to Reylo będzie.

Re: Co do Reylo

No właśnie nie do końca;p
O tym że Anakin jest zdolny do mordowania dzieci Padme wiedziała od AOTC, a mimo tego wzięła z nim ślub. W filmie niestety ten wątek nie jest rozwinięty, ale w sprawach "dobra" czy Republiki Padme bardziej ufała Kenobiemu? To jemu a nie Anakinowi powiedziała o Delegacji 2000. Biorąc poprawkę na jej wiedzę z AOTC i ww. relację z Kenobim po usłyszeniu od niego że Anakin dołączył do Sithów i zabijał padawanów prawidłowym postępowaniem byłoby chyba wyjawienie Obi-Wanowi miejsca jego pobytu i/lub właśnie co najmniej separacja do czasu poprawy Anakina? Tymczasem ona postanawia mu to wszystko wybaczyć i zostać razem bo wtedy będzie dobrze? To że po podduszeniu straciła wolę życia tym bardziej podkreśla patologię - nie wyobrażała sobie życia poza tym wtedy już toksycznym związkiem...

A Rey? Benek nie chce się poprawić to zatrzaskuje mu drzwi przed nosem, uśmiecha się do Poe i po prostu żyje dalej...
1:0 dla Rey;p

Re: Co do Reylo

-a mimo tego wzięła z nim ślub.

Wiesz, jak chwilę wczesniej mógłbyś zostać poszatkoway, rozwalcowany, zalany roztopiną surówką, zjedzony żywcem, zastrzelony, zginąć wypadając z kanonierki - to też byś inaczej patrzyła na życie i na to że "nie ma na co czekać i oglądać się za siebie"

co najmniej separacja do czasu poprawy Anakina?

No najpierw postanowiła go jednak przeciągnąć na właściwą stronę, bo jednak Ani po stronie Rebelii to dużo mniejsze szkody niż Ani u Sidoiousa. A potem się odseparowała. Drastycznei aczkolwiek skutecznie. I nie "toksyczny związek" tylko klasyczna klisza z Romea i Julki pt. "nie wyobrażam sobie życia bez mojego lubego".

Rey zatrzaskuje mu drzwi przed nose i chwała jej za to, ale wcześniej leci niczym ćma do ognia.

Re: Co do Reylo

Ale ja jestem w stanie zrozumieć dlaczego Padme wzięła ślub z Anakinem, nie wiem tylko dlaczego Reylo ma być rzekomo większą patologią od Anidali (czy jak tam się ten "ship" nazywał" );p

Fajnie że Padme chciała przeciągnąć Anakina na "właściwą" stronę (on był po właściwej przecież;p ) tylko tak naprawdę jakie ona miała ku temu podstawy w ROTS? Wg mnie prawie żadne? Julka zginęła przynajmniej z "powodów medycznych" a nie utraty woli życia;p

Tymczasem Rey niby tak samo jak wcześniej Padme leci niczym ćma do ognia z tym że Rey ma Moc i ma wizję w której Ben Solo staje u jej boku i jej pomaga? Może w naszym świecie takie przeczucie to mało, ale in-universe gdzie all is as the Force wills it jest to wystarczające?

Re: Co do Reylo

Bo Padme poznaje miłego chłopaka z jakiejś wioski, zdolnego wynalazcę i na dodatek z traumą "lajtowego", ale zawsze, niewolnictwa. Chłopaka który jest w gruncie rzeczy dobry, ratuje jej życie zabijając jakeiś przerośnięte stonogi itp. Na dodatek nie tak bezdusznego jak inni Jedi, tylko kochającego swoją matkę.

Rey poznaje psychola który na "dzień dobry" próbuje jej gmerać w umyśle, wcześnei jmorduje bez powadu i sensu mieszkańców wioski (o czy mmogła słyszeć), i na własne oczy obserwuje że idealnym patronem "dnia ojca" Mr. Kylo też nie jest.

Reasumująć - Padme zna Aniego od maleńkości, zna go jako dobrego, skłonnego do poświęceń dzieciaka, a patrząc przez pryzmat TCW to niewiele może mu zarzucić (nawet więcej, w finale sezonu 5 jest jedynym sensownym Jedi, który umiał się zachować). I dlatego wypiera z umysłu to, co Anakin zrobił w świątyni, bo to jest coś w co trudno - patrząc na całokształt uwierzyć.

Rey od początku wie że Kylo jest zły, widzi na własne oczy złe rzeczy które ów "xiążę z alderaanu" wyprawia, nie ma tutaj jednego jasnego punktu zaczepienia, żadnej dobrej rzeczy którą ów Kylo zrobił.

Re: Co do Reylo

Tak, Kylo porwał Rey, grzebał jej w umyśle, ale starał się przy tym być na tyle delikatny i uprzejmy na ile mu pozwalała sytuacja... Potem zabija Hana, kogoś bliskiego dla Rey...
I zgoda że to wszystko to były jednoznacznie złe uczynki, tylko że Rey potem reaguje dokładnie tak jak Ty byś tego od niej oczekiwał? Tzn. od razu wyciąga blaster i próbuje go zastrzelić, potem skopuje mu tyłek w pojedynku na miecze. Gdy po raz pierwszy widzi go w TLJ znowu strzela do niego bez żadnego ostrzeżenia! Potem atakuje go słownie i nie chce mieć z nim nic wspólnego.
To zmienia się dopiero w momencie gdy Rey poznaje prawdę o przyczynach dołączenia Bena do First Order i "narodzinach" Kylo.
Gdy okazuje się że Ben walczący u jej boku to nie do końca to czego się spodziewała Rey odchodzi...

A Padme? Może poznała Anakina jako czystego i dobrego, ale to nie tłumaczy jej z tego że przymykała oko na wszystkie jego "występki". Skywalker był bez wątpienia najbardziej ludzkim Jedi w TCW, ale m.in. właśnie dlatego Padme miała okazję dostrzec tam tę ciemną stronę swojego męża, ot choćby w arcach o Clovisie, gdzie Anakin bardziej traktował ją jako swoją rzecz niż żonę, o całkowitym braku kontroli przy byłym Padme nie wspominając;p

Na dzień dzisiejszy sprawa wygląda tak, że zarówno Padme jak i Rey naiwnie wierzyły że ich łobuz, który przecież kocha najbardziej się dla nich zmieni. Plusem Rey jest to, że gdy zobaczyła że to się nie dzieje wycofała się, tymczasem Padme trwała w tym aż do swojego tragicznego końca...

Ja się całkowicie zgadzam że Reylo to nie jest przedstawienie zdrowego związku, ale nie przesadzajmy i nie traktujmy tego jako najgorszej patologii, bo gorszą mieliśmy chociażby w prequelach;p

Re: Co do Reylo

Z tym że czysto patologiczna w związku Anakina i Padme jest tylko jego końcówka, a konkretnie to ostatnie dni.

Bo jednak Padme z nim żyła przez kilka lat, spodziewali się wspólnych dzieci i to tak chyba trudno wyrzucić do kosza od razu,bez próby jakiegokolwiek wyjaśnienia. Ani jest zazdrosny o Clovisa, ale też go mozna zrozumieć bo tamten to się "pcha z łapami" bez krępacji przecież. aLe generalnie - jak już pisąłem - Ani aż do samego zdarzania z Macem i Palpim, to jednak dobry dzieciak, mimo swoich wad.

Rey zaś zna Benka tylko z opowieści głównie, z krótkiego spotkania gdy próbował jej grzebać w umyśle, widziała co zrobił Hanowi, potem te też kilkuminutowe rozmowy i mizianie łapek - trochę mało żeby poznać człowieka jednak. I, well, z takiego "związku" to żaden problem się wycofać po angielsku.

Re: Co do Reylo

💗
Szkoda Finsterze że nie szukasz drugiej żony.

Re: Co do Reylo

Jak Vader przeczyta tego posta to nie będzie zachwycony.

Re: Co do Reylo

Na szczęście jego niezadowolenie nie zaowocuje w zgony.

(kto rymuje dalej?)

Re: Co do Reylo

A co najwyżej w skręt śledziony..(mówisz masz.)

Re: Co do Reylo

Końcówka związku to już patologia na całego;p
Ale to od samego początku nie był to zdrowy związek;p Może mam dziwne znajome, ale wątpię by którakolwiek z nich "poleciała" na żołnierza opowiadającego nie o chwalebnych zwycięstwach ale o tym jak w odwecie wyrżnął całą wioskę np. "żółtków" wliczając w to bezbronne kobiety i dzieci...

I z Rey znowu niby masz rację, tylko jakby nie było Rey nawet tego związku z Kylo nie zaczęła?;p Więc o czym my wogóle rozmawiamy?;p

Re: Co do Reylo

Oczerniać Anidalę ażeby wybielić Reylo?
Po kim jak po kim, ale po Tobie bym się nie spodziewała.

Re: Co do Reylo

O co w off-topie chodzi nie wiem, jestem zaciekawiony.

Re: Co do Reylo

Jakie oczernianie? Toż to same fakty;p Anidala to ani przez moment nie był normalny, zdrowy, dojrzały związek...
Ba, przyznają to sami zainteresowani:
- to zniszczyłoby nasze życie
- nasze życia i tak skazane są na zagładę

I przyznawałaś to też swego czasu Ty;p Rozpisując się od bordeline`ach czy kompleksach Edypa;p
Więc nie wiem skąd ten Twój hejt na Reylo;p

Re: Co do Reylo

Żaden hejt tylko mu nie patrzymy na Anidalę przez różowe okulary. Zresztą na Reylo też mało kto tak patrzy. Trudno nie zauważyć, że Ben to nie jest słodki chłopiec, który się trochę pogubił

Re: Co do Reylo

Anidala była skazana na zagładę - oni (po uroczym początku) się coraz bardziej staczali, coraz bardziej zakłamywali, aż dotarli do momentu w której ona mu wybacza najgorsze zbrodnie, a on ją dusi, bo to nie dość.

Z reylo jest odwrotnie - zaczyna się mocno kiepsko, (on ją porywa, ona go o mało nie zabiła), po czym zmierza powoli ku lepszemu. Rey zmniejsza agresje i stawia granice, Kylo pozbywa się gościa który go krzywdzi i nakłania do złego, a potem jednak sprawia wrażenie jakby żałował za ten numer na Crait - jest szansa, że w ostatniej części dorośnie i zacznie się jednak nadawać na męża.

Re: Co do Reylo

Nie nie nie, zupełnie nie tak.

"Związek" Ani & Padme nie zaczyna się od areny Genosis, ani od podskoków na krowie czy jedzenia gruszki.

To się ciągnie od pierwszego spotkania na Tatooine, takie zauroczenie w stylu właśnie Romka i Julki (przy cyzm rzeczywisty wiek bohaterów własnei pasuje do R&J, tylko w filmie tak dobrali wiekowo aktorów że otarło się to o pedofilię). Z kosmicznym iarabam ito też nei tak że Ani mówi o wyrżnięciu wioski jak oo chwalebnym czynie, tylko jest ewidentnie przerażony tym co zrobił, a co dzisiejsza medycyna określa jako "Post-Traumatic Stress Disorder" vel "nerwica wojenna". Padme może i miała by się nad czym zastanawiać, tylko że w serii niefurtunnych zdarzeń które nastąpiły bardzo szybko próbowano ją zabić na kilkanaście przeróżnych sposobów i wyszło jak wyszło.

To że Ani powinien zaraz potem opuścić tę patologiczną organizację i zająć się tylko małżonką to inna sprawa - jego padawanka okazała na tym polu o wiele więcej rozsądku.

o czym my wogóle rozmawiamy

O tym, który związek był bardziej toksyczny chyba

A&P
-Padme poznaje miłego chłopca, niewolnika i wynalazcę
- chłopak naraża życie aby pomóc im wydostać się z planety
- chłopak de facto ocala rodzinną planetę Padme
- chłopak podrósł i stał się młodzieńcem -
- młodzieniec ów ratuje Padme przed nasłanymi zabójcami
itd. itp.

To są podstawy związu A&P

Teraz "Reylo"
- Kylo dokonuje bezsensownej masakry na wieśniakach
- Kylo porywa Rey
- Kylo więzi Rey
- Kylo grzebie w umyśle Rey
- Kylo zabija swojego ojca, króry był dla Rey kimś bliskim, i to na jej oczach.
- Kylo tnie mieczem jej kumpla od zajumania kosmolotu (też na jej oczach)

I teraz popatrz i powiedz, który z tych związków ma bardziej solidne podstawy. Pamiętaj, mówimy o podstawach, a nie o tym jak to się dalej rozwinęłao i zakończyło

Re: Co do Reylo

I tu jest chyba sedno problemu;p Jeden z nas pisze o związkach, drugi o "związkach" ;p
Tak więc wychodzi na to że chyba obaj mamy rację, po prostu każdy w czymś innym

Oczywiście że przy takim przedstawieniu sprawy Padme ma znacznie solidniejsze podstawy by zakochać się w Anakinie, ba, Rey nie ma ku temu żadnych podstaw (może poza samym wyglądem Kylo co w mojej ocenie widać w TFA;p ) ale przecież przez znaczą część filmu darzy go wręcz nienawiścią?

I wiadomo że niby serca nie sługa, ale mimo wszystko Padme powinna zauważyć gdzie to wszystko zmierza i jakoś temu przeciwdziałać?

Rey jest młodsza i znacznie mniej doświadczona a mimo tego nie wpakowała się w taki toksyczny związek? A chyba jej życie jest co najmniej równie ekscytujące jeśli chodzi o ocieranie się o śmierć co Padme?
I przecież to nie tak że Rey poleciała ratować Benka z miłości bo pogadali kilka razy przez Force-skype. Ona dzięki Mocy dowiedziała się co dokładnie sprawiło że Kylo "stał się zły", jestem nawet w stanie zaryzykować stwierdzenie że wręcz poczuła przerażenie młodego Bena widzącego nad sobą Luke`a z zapalonym mieczem... do tego mamy wizję Mocy (o których ona już wie że w jakimś stopniu się sprawdzają - patrz spotkanie Kylo w lesie) w której on staje u jej boku i walczy razem z nią...

I mimo wszystko dalej będę bronić Reylo, i nie dlatego że fajna byłaby z nich para, ale dlatego że:
- o ile Anidala "uczy" by siedzieć w domu, szlochać, a może twój łobuz się zmieni i będzie dobrze
- o tyle Reylo "uczy" nie daj się terroryzować, jeśli ktoś nie chce się zmienić lepiej odejdź i zastosuj terapię szokową (nawet jeśli jest to "ciacho" i coś cię do niego ciągnie ;p )

Re: Co do Reylo

-- o ile Anidala "uczy" by siedzieć w domu, szlochać, a może twój łobuz się zmieni i będzie dobrze

No prawie dobrze - gdyby Padme siedziała w domu i szlochała to by się to jednak lepiej (dla niej skończyło)

Anidala uczy dwóch rzeczy:
- Nie leź za twoim łobuzem do jego stresującej pracy licząc że to coś zmieni i będzie dobrze
- Jeżeli twój łobuz ma stresującą robotę która go stresuje, gdzie go niedoceniają a jego najlepszym kumplem jest notoryczny kłamca, to zmuś go do rzucenia tego w cholerę, nawet jeżeli związane są z tym przywileje, pozycja i profity. Jest tyle innych ciekawych zajęć dl kogoś z jego talentami
- demokracja nie umiera tylko dlatego, że jest jej smutno

Co do nauk płynących z Reylo to się w pełni zgadzam, z zastrzeżeniem że gdyby nie przychodziła, to nie musiała by odchodzić i stosować terapi szokowej.

Re: Co do Reylo

Rey sądzi, że Kylo został popchnięty na ciemną stronę mocy przez własnego wujka. Widzi w nim jakieś resztki dobra i uważa , że gdzieś tam został skrzywdzony. I ona mogłaby mu pomóc. A to taka charakterystyczna historia, kobiety często szukają u łajdaków jakiejś dobrej cechy
W porę jednak zauważa, że księciunio ma inne plany i się wycofuje. Furtka nie jest zatrzaśnięta- ale chłopak musi dojrzeć i się ogarnąć z tymi swoimi wybuchami złości.

Re: Co do Reylo

Sam Mark Hamill stwierdził, że dziewczyny lubią niegrzecznych chłopców
Co do grzeszkow Rena, weźmy pod uwagę to, że Ren jest po stronie Porządku. Nie oczekujmy, że będzie swoich wrogów traktował z godnością, tym bardziej że nienawidzi Rebeliantów za to, że odebrali mu rodziców a już na pewno matkę. Vader był w stanie zabić swoich ludzi, a nie tylko wrogów.

Rey też nie jest święta i Kylo to wiele razy podkreśla. "chciałaś mnie zabić nic o mnie nie wiedząc" Tutaj trwa wojna, jest jasna i ciemna strona które walczą, natomiast Anakin zabijał w gniewie (ciężko przepisać myśli) Tragedia Kylo polega na tym, że w wyniku złych decyzji swoich najbliższych i szeptów Snoke`a przeszedł na ciemną stronę. Ale nie zabił Finna, chociaż wyczuwal jego myśli i konflikt.

Padme widząc co się dzieje z Anakinem, nie zrobiła nic by zwrócić uwagę mu na to, że źle robi, tylko usprawiedliwiala go ciągle.

Re: Co do Reylo

Do tego Padme była starsza niż Rey w chwili spotkania Kylo. I nie była sierotą porzuconą gdzieś w piachu. Senator otrzaskana z polityką i gierkami przywódców aż dziw, że nie zauważyła co się dzieje z Anakinem. Powinna mieć więcej oleju w głowie a wychodzi na to, że rozsądniejsza jest Rey.

Re: Co do Reylo

A gdzie i kiedy można wpaść w pułapkę podobnych Kylo? Bo jak żyję ponad 40 lat to na żadnego takiego nie wpadłam (mąż nie ściana, jakby co przesunę ) I nie sądzę aby pod wpływem GW nagle młode kobiety masowo oddawały się takim mężczyznom. Albo były porywane, zresztą weź i znajdź jakąś dziewicę po 20-stce

A jak Anakin zabił ludzi pustyni to było ok? A jak Obi Wan pytał o niego Padme ta nadal trzymała język za zębami to też było ok?

Re: Co do Reylo

Już o tym gwałceniu z księżniczką pisałam. Ale rozmowa się rozmyła.

A co do Disneya, to w takim razie ja jestem ofiarą książąt z czasów Kopciuszka, śpiącej królewny itd bo całe życie na takiego, z białym koniem czekałam, a dostałam kogoś innego. Oni mnie oszukał! Moje dzieciństwo zostało zrujnowane a i nawet moje życie, bo doszło do mnie że to wszystko psychologiczna manipulacja... Jak tu teraz żyć?

Re: Co do Reylo

Poza tym miały być krasnoludki i wróżki. I nici z tego. ;->

Re: Co do Reylo

To że "xiążę z bajki" się za wróżkami nie ogląda to chyba dobrze

A krasnoludki (znaczy, razczej krasnoludy w ujęciu tolkienowsko/sapkowskim) to są, w końcu przecież jak wiadomo to krasnoludy piją do upadłego i grają w różne gry używając przy tym niecenzuralnych wyrazów powszechnie uznawanych za obraźliwie - i pewnie "xiążę z bajki"wyrusza swoim białym (lub podobnie umaszczonym) rumakiem wielokonnym w piątkowe wieczory na spotkanie z takimi indywiduami. Wystarczy się przyłączyć a nie narzekać.

Re: Co do Reylo

Mój xiażę nigdzie nie łazi, muszę bilety do opery kupować, żeby się raczył ruszyć z domu ;-P Nie to mi w bajkach obiecywano.

Re: Co do Reylo

W operze to faktycznie trudno krasnolud(k)a zaoczyć, a i atmosfera jednak różni się neico od przesiąkniętej zapachem piwa i dymu papierosowego mordowni.

Re: Co do Reylo

Nie wspomnę o tym, że miałam wyrosnąć na seksowną kobietę, z cyckami wielkimi, talią osy i nieskazitelnym charakterem!

Ja się pytam, gdzie to wszystko jest?!

Re: Co do Reylo

asch napisał:
A jak Anakin zabił ludzi pustyni to było ok?
-----------------------

Nie kuś, bo jeszcze się doczekamy posta z dowodami na to, że Anakin nie zabił Tuskenów.

To naprawdę szlachetne, jak troszczysz się o los młodych dziewcząt

Princess Fantaghiro napisał:
Do czego to prowadzi; i ile dziewczyn wpadnie w pułapkę podobnych Kylo...
-----------------------

Pewnie tyle, ilu morderców wyrośnie z grających w FPSy lub satanistów od słuchania metalu.

Re: To naprawdę szlachetne, jak troszczysz się o los młodych dziewcząt

Evening Star napisał:
Pewnie tyle, ilu morderców wyrośnie z grających w FPSy
-----------------------

Po 2 tygodniach codziennej 10 godzinnej gry w Q2 latem 1998 roku miałem dziwną chęć rozwiązywania wszystkich sytuacji konfliktowych za pomocą ekstremalnej przemocy


lub satanistów od słuchania metalu.
-----------------------

30 lat słuchania metalu i kolega z pracy określa mnie mianem "niedzielny satanista Bogusław". Nie wiem, czy to znaczy że osiągnąłem mój szatanistyczny cel? Idę puścić "Satan Spawn, the Caco-Daemon". MNIAM

Re: To naprawdę szlachetne, jak troszczysz się o los młodych dziewcząt

-Po 2 tygodniach codziennej 10 godzinnej gry w Q2 latem 1998 roku miałem dziwną chęć rozwiązywania wszystkich sytuacji konfliktowych za pomocą ekstremalnej przemocy

Ja tam miewam takie chęci bez grania w jakiekolwiek gry strzelankowe (no, kiedyś przeszedłem grę patriotyczną MOHERA Airborne)

Re: To naprawdę szlachetne, jak troszczysz się o los młodych dziewcząt

Quake 2, jedna z najlepszych gier jakie powstały kiedykolwiek.

Co do wpływu mediów takich jak gry czy muzyka na ludzi, to śmiecham za każdym razem. Jasne, mogą wpłynąć na jakąś już zaburzoną i to ostro jednostkę, aby ta zrobiła coś złego, ale to jest tylko jednostka, która ginie w tłumach innych osób, które grają w gierki jakiegoś rodzaju czy słuchają określonych gatunków muzycznych.

Re: To naprawdę szlachetne, jak troszczysz się o los młodych dziewcząt

Goscie w mrhocznych bluzach, z długimi mhrocznymi włosami to co najwyżej sataniści w ogromnym cudzysłowie.

Re: To naprawdę szlachetne, jak troszczysz się o los młodych dziewcząt

Ktoś (kto się sam uważał za szatanistę i łaził właśnie w takich mhroocznych bluzach ) mi kiedyś tłumaczył, że w "prawdziwym sataniżmie" nie chodzi wcale o umiłowanie diabła, ale o miłość do samego siebie; bo to może być jedyna pewna miłość jaka istnieje...Pamiętam że mnie to wtedy zdziwiło; nie obracałam się w takich klimatach, i zawsze mi się zdawało że chodzi przede wszystkim o jakieś dziwaczne odpały typu czarne msze.
Ach ten #satanizm gimnazjalny

Re: To naprawdę szlachetne, jak troszczysz się o los młodych dziewcząt

Filozofia satanizmu laveyańskiego jest generalnie bardzo przyjazna, a pewne kręgi religijne chcą na siłę ją obrzydzić. O ile zgodzę się, że teistyczny satanizm jest z punktu widzenia doktryny religijnej opozycją w stosunku do chrześcijaństwa, tak ten filozoficzny stawia w centrum człowieka i jego dobro. Stawia znak równości (i słusznie) między egoizmem oraz altruizmem, bo dobro własne samoluba ma taką samą wartość jak dobro własne kogoś, kto uzyskuje satysfakcję z pomagania innym. Dodatkowo satanizm laveyański sprzeciwia się krzywdzeniu innych ludzi czy przekraczaniu granic (tutaj granicą jest wolność drugiej jednostki). Nic strasznego, naprawdę. Indywidualizm i proczłowiecze idee.

"Czarne msze" czy "czerwone msze" to w dużej mierze robienie afery o nic na dwa fronty. Pierwszy: ot jacyś moraliści podchwycili plotkę, że ktoś gdzieś robił to a to i że byli to sataniści, czciciele samego Szatana. Drugi: gdzieś jacyś krejzole, margines społeczny w czystym tego słowa znaczeniu, dokonał jakichś ekscesów i nazwał to satanizmem, więc pewne moralizatorskie kręgi podchwyciły to i sprowadziły cały satanizm (wraz z jego licznymi odłamami teistycznymi i filozoficznymi, w tym tymi zdecydowanie dominującymi - czyli umiarkowanymi) do jakichś orgii, przywoływania demonów czy pożerania własnych włosów i paznokci...

Re: To naprawdę szlachetne, jak troszczysz się o los młodych dziewcząt

"O ile zgodzę się, że teistyczny satanizm jest z punktu widzenia doktryny religijnej opozycją w stosunku do chrześcijaństwa, tak ten filozoficzny stawia w centrum człowieka i jego dobro"

Co też jest totalna opozycją do chrześcijaństwa. Bo tam "niech będzie wola Twoja"- czyli boska, a w satanizmie "niech będzie wola moja".


Pamiętajmy, że według koscioła nie trzeba dosłownie czcić szatana by grać w jego drużynie, a według doktryny wystarczy właśnie przywiązywać dużą wagę do tego życia, maksymlizowania korzyści i przyjemnosci, przy totalnym olaniu Jahwe. Myślę, że symboliczna otoczka laveyanizmu tylko utwierdza chrześcijan w takich wnioskach.

Co do okultyzmu. Tutaj też rozgłasza się dużo szkalu, bo np taka magia chaosu nie musi sprowadzać się absolutnie do ofiar z czegokolwiek. Ba, sprawny psycholog powiedziałby, że to raczej ceremionalne praktykowanie autosugestii niż fanaberiie dla kanibali.

Re: Co do Reylo

Degeneracja pewnego procenta społeczeństwa postępuje, skoro relację Rey i Kylo nazywa się "romantycznym związkiem". Chociaż mam wrażenie, że większość osób (w tym ja) bardziej skupia się na tym, że relacja Kylo Rena i Rey jest ciekawa, niezależnie czy okaże się być historią miłosną, czy nie.

Zgadzam się natomiast, że Reylo to ship antykobiecy. "Łobuz kocha najmocniej" w najczystszej postaci. Widząc zachwyty żeńskiej części widowni nad gniotami pokroju "50 twarzy Greya", które nawet jako lekkie BDSM nie są czymś niezwykłym, obawiam się, że liczba fanek "romantyzmu w stylu Reylo" może wzrastać.

W sumie po ostatnich rzeczach to nic

Ale zawsze miło widzieć brata czekającego na siostrę

https://twitter.com/theswlegacy/status/973587154747183104

Re: W sumie po ostatnich rzeczach to nic

Nie mam brata, ale siostra zawsze była niezadowolona jak jechałam do rodziców 😂

Re: W sumie po ostatnich rzeczach to nic

To trwa 6 sekund. Serio, musieli wycinać?

Re: W sumie po ostatnich rzeczach to nic

Mogli zostawić.

Ja mam brata 10 lat starszego i cóż... gdyby on na mnie tak patrzył to bym miała hmmm bad feeling

Re: W sumie po ostatnich rzeczach to nic

Ta scenka nie przeszkadzałby w filmie, zawsze kilka sekund więcej żeby się nawpatrywać, napatrzeć, oczy nacieszyć... tym fantastycznym designem wnętrz okrętów...

Ochłonęłam i...

Mimo, że nadal każda z opcji (happy reylo, sad reylo, finnrose, finnrey, Rey solistka) ma jakieś szanse na spełnienie się (bo co jak co, ale Johnson swojemu następcy na pewno jedną rzecz fajną zostawił - możliwość rozwoju historii i każdej postaci w każdym możliwym kierunku. To, że tych postaci jest za dużo to temat na kiedy indziej) to jednak te bts, fragmenty nowelizacji i wypowiedzi twórców, niby tak dla reylo pozytywne to jakoś po przemyśleniu zasiały we mnie wątpliwości.

Nie mogę się coraz bardziej pozbyć wrażenia, że Disney nie dość, że nie ma pomysłu na postaci poboczne, to jeszcze plany wobec głównych opierają się na zasadzie "przeżyje/nie przeżyje trylogii", a akcja kolejnych epizodów jest dostosowana do odbioru elementów z poprzedników przez widownię. Poe i Finn się w TFA spodobali GA? Zróbmy im pełnoprawne wątki jak bohaterom głównym (w przypadku Finna to jest jasne, w przypadku Poe, który miał zginąć na początku TFA?). Kylo został źle odebrany? To nie damy mu wiele więcej czasu niż w TFA (bo wycofać z niego się nie mogą). Maz zjechali? Wyrzućmy ją. Humor był fajny? Pomnóżmy przez 3. Phasmę krytykują? Odstrzelmy. Myślą, że Rey jest Skywalkerem? Nie róbmy jej Skywalkerem. Że Snoke jest tym i tym i jest potężny? A takiego! Myślą, że stanie się to i to i to? Zróbmy odwrotnie, dla zaskoku. Jest coś takiego jak reylo? Rzućmy im coś. Jest coś takiego jak Finnrey? Rzućmy im coś. Zobaczymy co im się spodoba (to dodamy tego w 9), czego się spodziewają (to zrobimy odwrotnie, dla zaskoku), warto jeszcze dawać to, co się sprzedaje i co jest po linii pani KK.

Oglądając bts miałam wrażenie, że do finalnego produktu wybrali najmniej sugerujące romantyczne napięcie podejścia z wyrzuceniem sławetnej kwestii Luke`a z pretty eyes włącznie. Dlaczego? Został tylko jeden film, nie ma już potrzeby pewnych rzeczy chować za subtelnościami. Jasna sugestia romantyczna nie zmienia nic a nic w wydźwięku finału, gdy obydwoje pozostają po różnych stronach barykady. A tak żyje nadal finnrey czy (o zgrozo xD) damerey. Pytanie czy reylo było od początku, ale zrezygnowali w pewnym momencie w zaawansowanym stadium? Czy na odwrót, ale zawoalowali (choć w to wątpię)? Albo jest to zrobione zupełnie naumyślnie, żebym miała ból głowy do grudnia 2019.

Co mam w sumie myśleć o tych wypowiedziach twórców też nie wiem. Entuzjaści krzyczą, że to budowanie gruntu pod pozytywny odbiór reylo w 9. Nie widzę logiki. W filmie coś sugerujemy, ale już w mediach mówimy dość otwarcie? To dla mnie albo typowe trzymanie sobie otwartej furtki, jesli chodzi o wątki albo wręcz czysty trolling, żeby nakłonić pewną grupę odbiorców żeby poszła na 9, w której nie dostanie tego, czego oczekuje, no bo lol - myśleliście, że damy wam coś, czym karmiliśmy was otwarcie w różnych mediach społecznościowych i wypowiedziach? I zdradzilibyśmy to na tak długo przed premierą? Frajerzy.

Na niekorzyść wzięłabym też odbiór 9, jak i całej trylogii, gdyby reylo się ziściło. Szambo, które by się wylało nie miałoby porównania z tym z TLJ, a trylogia byłaby nazwana "prequelami 2.0., ale gorszymi". No i pani Kathleen "Moc jest kobietą" Kennedy. Ona ma dużo do powiedzenia, jeśli nie najwięcej. Jako feministka dzisiejszych czasów ona może na reylo nie patrzeć przychylnym okiem. W ostateczności to jest rozwiązanie mocno konserwatywne i "silna kobieta" w związku jest jej nie po drodze. Z Finnem może, bo czarny (trochę progresowo), ale najlepiej niech zostanie sama.

Jakoś po TFA, gdy była to teoria "napalonych nastek", nie brana do końca na poważnie miałam mniej wątpliwości niż teraz, gdy się to tak rozpanoszyło, bo nie wiem, czy to właśnie nie zwiastuje tego, że ostatecznie nic nie dostaniemy...

Re: Ochłonęłam i...

Disney nie m tu nic do rzeczy. Za szeroko rozumianą spójność i proawdzenie wszechświata miała odpowiadać Story Group. Tymczasem Abrams dostał wolną rękę i stworzył TFA oraz zarysował kształt reszty trylogii. Po nim reżyserem został Johnson, który wywalił to wszystko do śmieci i zrobił TLJ po swojemu, nie przejmując się za bardzo dziewiątką. SG się nie sprzeciwiło, zapewne dlatego że KK była „podekscytowana”. A teraz reżyserem znów jest Abrams. Z jednej strony ma własna wizję, z drugiej ma śmietnik który zrobił mu Johnson. Ma bardzo ciężką rolę żeby złożyc to wszystko do kupy i dać nam satysfakcjonujące zakończenie. Mam nadzieję że mu się to uda, ale... będzie ciężko.

Re: Ochłonęłam i...

Dokładnie, też tak to widzę. Cały czas uważam, że Abrams miał scenariusz dokładnie rozpisany na trzy filmy. TFA było pomostem (lepszym-gorszym) między starym a nowym, wprowadzało nowe postacie, które miały rozwinąć się w następnej części, aż do finału. To było klasyczne poprowadzenie jak u Lucasa.
Tymczasem, z niezrozumianych zupełnie przyczyn, reżyserem zostaje Johnson, który, już to pisałem - włazi niczym słoń do składu z porcelaną, i rozp*... wszystko dookoła. Prawdopodobnie, będąc też "podekscytowanym" że być może sam dokończy tą trylogię ... i nagle, ZONK !, to ponownie Abrams będzie reżyserem kolejnej części. Szczerze, nie mam pojęcia jak to zrobi, ale jeśli wybrnie z tego w jakiś niesamowity sposób, powodując radochę u fanów, to będzie WIELKI.

Dodam jeszcze, że te wszystkie plotki, ploteczki z ostatnich tygodni dotyczące TLJ tylko mnie w tym przekonaniu jeszcze bardziej utwierdzają. Takie mam zdanie

Re: Ochłonęłam i...

Nie wydaje mi się, żeby Johnson spodziewał się, że może zostać reźyserem dziewiątki. Colin dostał już fuchę i zaczął preprodukcję. Wręcz przeciwnie - wygląda to tak, jak gdyby dla niego TLJ był jednym filmem, w którym może się zabawić i trochę narozrabiać. Oczywiście miał jakieś ogólne motywy pod tytułem „co z dziewiątką?”, niemniej odmówił kiedy KK zaproponowała mu dokończenie trylogii. Bo po tym co zrobił w TLJ nie wiedział, jak wziąść się do rzeczy. Za to własną trylogię chętnie się zaopiekował.

Re: Ochłonęłam i...

Ciekaw jestem, w jakim kierunku pójdzie z nowymi filmami ?. Chyba nawet bardziej mnie to interesuje niż ostatni epizod z tej sagi ...

Re: Ochłonęłam i...

Co do Reylo, to wydaje mi się, że stworzyli po prostu dość zagmatwany romans (przeciwne strony) które ciężko pokazać w trzech filmach. TFA Rey nienawidzi Kylo, TLJ pokazane jak z nienawiści przechodzi do bardziej pozytywnych uczuć, IX możliwy wielki romantyczny finał albo scena sugerująca, że coś tam między nimi może się wydarzyć.

Łatwiej było pokazać Anidale czy Han Leia, bo tu byli zainteresowani po tej samej stronie. Dlaczego Disney nakręcaja Reylo? Może by utwierdzić, że taki romans będzie., bo nie ukrywajmy w TLJ jest dalej takim nietypowym romansem jak na SW (chodzi mi tylko o filmy), bez wielkich fajerwerków w postaci pocałunków itp

Co do całych sequeli, to ja jestem przekonana, że od początku miał być JJ a już na pewno jego historia stworzona z Lucas em. Tylko sequele to taki eksperyment Disneya. Sprawdzają trochę co się spodoba fanom co nie. TFA odebrano jako kopie NH to dali szansę reżyserowi bardziej odważnemu. Chociaż, druga część sagi zawsze jest najtrudniejsza do nagrania. Przypomina mi się Władca Pierścieni, gdzie przygoda Sama i Frodo była tak samo "wciągająca" jak Finna i Rose. Teraz Disney-Lucas pomyślał, że chyba jednak JJ powinien zakończyć swoje dzieło.

To wszystko to jeden wielki marketing chociaż ja jestem fanką TLJ i nie mogę doczekać się IX, a najbardziej tego jak w końcu to się skończy i zacznie się coś nowego. Bo kłótni o to czy sequele są super czy nie, to mam już trochę dość :/ więc wolę oglądać nowe filmy nie związane z rodem Skywalkerów, by ktoś mi nie mówił, że powinno być tak a nie inaczej.

Reylo forever

Re: Ochłonęłam i...

Ancyk85 napisał:
Przypomina mi się Władca Pierścieni, gdzie przygoda Sama i Frodo była tak samo "wciągająca" jak Finna i Rose.
-----------------------

No nie, Sam i Frodo w porównaniu z Finnem i Rose mieli tonę chemii.

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Nie będzie.

Re: Czy w Ep. IX będzie Reylo?

Niestety "jakieś Reylo" na pewno będzie.
Jednak jest jeszcze światełko w tunelu. Osobiście mam nadzieję na takie, idealne zakończenie tej relacji:
https://youtu.be/Kxy4iFsQlgA 💕

Rey, bądź jak ciocia J. Lo - powiedz bydlakowi raz na zawsze DOŚĆ!

Magazyn o Hanie Solo donosi, że...

Re: Magazyn o Hanie Solo donosi, że...

:

Powinna być ikonka w kształcie Reylo.

"Rose may indeed be a wedge between Finn and Rey, ut our heroine is herself busy finding her passionate link with Kylo Ren"

Uhuhuh

Re: Magazyn o Hanie Solo donosi, że...

Przekreślona chyba ? ...

... our heroine is herself busy finding her passionate link with Kylo Ren"

niekoniecznie musi to oznaczać TO, na co wygląda, a przynajmniej trochę sugeruje, że będzie coś się działo

ps. piłem kiedyś z takiego kielicha

Re: Magazyn o Hanie Solo donosi, że...

Sekcja "THE ROMANCE" jest dość obiecująca

Re: Magazyn o Hanie Solo donosi, że...

Jest. A jako zwolennik NIE-romansu pomiędzy Rey-Kylo, będę musiał poszukać znów takiego kieliszka ...

Jenak, cały czas mam nadzieję, że to będzie na zasadzie "force bonds", i będą rozwijali tą umiejętność, no ale znów - jeśli rozwiną "za bardzo ", no to wiadomo jaki finał tego będzie

Re: Magazyn o Hanie Solo donosi, że...

Rozumiem, ale mamy zupełnie inne oczekiwania, także patrzę na nagłówek z DUŻĄ nadzieją

Re: Magazyn o Hanie Solo donosi, że...

Wstaw nagłówek "ROMANS" dużymi literami, dodaj sugestywne info o "namiętnej więzi", patrz jak ludzie dalej uważają kontakty między Rey i Kylo za "biznesowe".

Re: Magazyn o Hanie Solo donosi, że...

Niczego nie wykluczam, może być i tak. A może i nie

Re: Magazyn o Hanie Solo donosi, że...

Znaczy to chyba pierwsze tego typu jednoznaczne nakreślenie sprawy w oficjalnym contentcie. Podejrzewam, że jeśli wymodlimy kissa to i tak znajdą się tacy, którzy uznają to za platoniczne

Re: Magazyn o Hanie Solo donosi, że...

Na to czekałam, jejku kto jeszcze ma jakieś wątpliwości? Przyznać się, z bicie jak już

Najgorsze, ze dopiero teraz weszłam na forum i to widzę xD

Jejku

Tak bym chciała, żeby w dalszej części historii było Reylo ze szczęśliwym zakończeniem . I naprawdę po kilkakrotnym obejrzeniu TLJ dochodzę do wniosku, że twórcy nie mogą teraz po prostu porzucić tego wątku. Cały czas mam nadzieję, że oni jednak mieli jakiś plan - a przynajmniej zarys - trylogii i że wszystko zmierza w wymarzonym przeze mnie kierunku.

Re: Jejku

-#saveben

Hasztag na topie

Hashtag

#saveBenSolo !!!!!

Re: Hashtag

ale gafa z mojej strony xD

Wow

Nareszcie wiemy czemu Holdo to zrobiła. Nie chodziło o staranowanie Supremacy, ale o pomoc Finnowi i Rose w pozbyciu się nadajnika.
Co więcej, Rey walczyła o władzę nad dalaktykę z Kylo. Chyba jednak przegrała. Może gdy go pokonała to ją przerosło i stąd klęska? A mogła zaprowadzić porządek i sprawiedliwość w jej nowym Imperium.
Snoke jest naiwny i ma przerośnięte ego. To już wiemy.
Rose jest agentką FO która miała doprowadzić do klęski RO i spróbować w tym celunwykorzystać Finna, który ma wyprany mózg i się zbuntował. Niestety zakochała się w nim. Nie przeszkodziło jej to jednak w wykonaniu zadania.
PS. Jesteście niezdrowo zakręcenie na punkcie Reylo.

Re: Wow

To prawda, jest to "chore" ale ile w tym zabawy i frajdy

Re: Wow

I ja to szanuję!

Re: Wow

Dzięki, bo co nam pozostaje jak cieszyć się z filmu? Za dużo kłopotów w życiu dlatego kocham SW, za to że przez te dwie godziny i kilka tyg później jest coś dzięki czemu czuje się znów jak dziecko

A propos funu

To ta reakcja na trailer jest legendarna:

https://youtu.be/Spn6oWIbgmA

Re: A propos funu

Zawsze oglądam reakcje na trailery SW, na tubce. Z tych wszystkich części do tej pory, to najwięcej było chyba dotyczących TFA. Pierwszy teaser, z Kylo w lesie robił niezłe zamieszanie, pełne oficjalne były świetne - szczególnie ten z Hanem i Chewie w kokpicie sokoła. Niesamowite ile osób płakało ze wzruszenia ... były też i takie które powalały ze śmiechu. Ale chyba najwięcej zaskoczeń narobiły zwiastuny TLJ, szczególnie końcówki - ta z Lukiem, gdy mówi, że czas Jedi przeminął, no i ta z Rey i Kylo - wiadomo.
Polecam pooglądać, naprawdę bezcenne

Re: A propos funu

Nie widziałam tego wcześniej 0.0
Ekstra, a myślałam że tylko Tumblr i my tutaj jesteśmy szalone


Muszę sobie dzisiaj nadrobić filmiki :>

Re: A propos funu

Zaczyna się dość spokojnie a potem ten szał Prawdziwy fan Reylo.

Re: A propos funu

Ja nie jestem fanką Reylo od TFA, więc dla mnie też był szok 😲

Re: A propos funu

Ja jestem fanką Reylo, odkąd zobaczyłam jakiś ładny fanowski montaż na YT. Wcześniej nawet nie wiedziałam, że coś takiego w ogóle istnieje (a to było jakieś 2 miesiące przed premierą TLJ!)

no oby!

będę bardzo zawiedziony jeśli nie będzie sweet sweet time dla Reylo. mam nadzieję, że jar jar i spółka regularnie przeglądają tumblra w poszukiwaniu inspiracji <3

Doceńmy komiksowego Damerona...

Re: Doceńmy komiksowego Damerona...

Dameron, jak ty mnie zainponowałeś w tej chwili

Najpierw sprzeciw wobec beznadziejnemu dowództwu, teraz olanie Rey Sue. Jeśli szanuję kogoś z seqweli to jego

Re: Doceńmy komiksowego Damerona...

Zastanawiam się czasem jak bardzo jeszcze mogą zidiocić komiksowego Poe. I za każdym takim wyskokiem granica mi się przesuwa XD

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.