Forum

Fajny film wczoraj widziałem 12

Przenoszę !!

Tylko tutaj odnajdziemy samych siebie!

Poprzedni wątek:
/Forum/Temat/21785

Re: Fajny film wczoraj widziałem 12

Szybko poszło z przenoszeniem tym razem
Chociaż właśnie sobie uświadomiłem że ostatnie przeniesienie było w czasie ostatniego Bożegonarodzenia, czyli to jest już faktycznie uzasadnione

Jak Bóg da

Przyszła jesień, MZLP zaczyna znosić z wrockowej biblioteki różne filmy. Na dzisiejszym seansie obejrzeliśmy "Jak Bóg da" (Se Dio vuole), commedia all`italiana z 2015. Dobry, ciepły, zabawny film, w sam raz na sobotni wieczór. "Coś do pośmiania się i do pomyślenia."
Na tle durnych komedii o niczym - na plus. ~

Pierwszy śnieg

Wczorajsza wizyta w kinie była niezwykłe udana. Po całej serii średniaków, w końcu udało się zobaczyć perełkę.

Cholernie dobrze wysmażona historia i dobrze przyprawiony kryminał. Prawdziwa uczta w kinie, mniam!

10/10, bo od czasów Atomic Blonde żaden film mnie nie cieszył, tak jak powinien

Re: Pierwszy śnieg

Czytałeś książkę ?

Film w konfrontacji z książką jest bardzo słaby. Nie wiem jak to wygląda jako film bez znajomości książki, może faktycznie czymś tam zachwyca XD

A podmianka koncertu SLAYERa - SLAYER KURWA ! - na jakieś gówno to już PRZESADA i do duża. Jak tak mozna XD

W mojej ocenie - a bardzo lubię Fasbendera - film to takie 3/10

Re: Pierwszy śnieg

3/10? Jesteś wyrozumiały

Re: Pierwszy śnieg

No mnie zestawiając jaka była książka a jaki jest film to tak wychodzi. Szkoda.

Re: Pierwszy śnieg

A chciałem na to iść, muszę się jeszcze zastanowić dwa razy

Re: Pierwszy śnieg

Koniecznie.

Bałwany tylko fajne. Ale klimatu Jo Nesbo to tam nie ma. Może problem w tym że nie jest to strikte szwedzka produkcja. Millenium vs Dziewczyna z tatuażem pokazuje dobitnie że to tak się nie sprawdza...

Re: Pierwszy śnieg

Nie, lektury tejże serii jeszcze nie popełniłem, ale mam w planach

Twój Vincent

Kolejna udana wizyta w kinie w tym tygodniu.

Co tu dużo pisać - ożywili obrazy i wyszło to bardziej dynamicznie niż w przypadku filmu aktorskiego Młyn i krzyż z 2011 roku. Ten starszy film był bardziej refleksyjny, młodszy jest lżejszy, ale wciąż pobudzający do przemyśleń.

Wykonanie majstersztyk, historia którą starano się pokazać też potrafiła zaciekawić, w jej detektywistycznym stylu.

Sala, choć najmniejsza w Punkcie 44 w Katowicach, to jednak pełna i słusznie bo warto poświęcić te półtora godziny na tę produkcję.

Niestety są momenty w których polskość tego filmu nieco przebija się i zniechęca, ale to jednak marginalne aspekty.

9,5/10

Re: Fajny film wczoraj widziałem 12

2017 w polskim kinie nie rozpieszcza, ten rok wypełniony jest masą paździerzy, dlatego miło, że obecnie w repertuarze są aż dwa dobre, polskie filmy, na dodatek dość oryginalne i specyficzne. I oba w zasadzie romanse.

Pierwszy to "Zgoda", którego akcja ma miejsce w komunistycznym obozie pracy w Świętochłowicach. Skupia się na trójkącie miłosnym w obozowym srodowisku. Doceniam, ze w niespelna poltoragodzinnym metrazu, szczatkowym zarysie postaci i niewielu dialogach udało się mimo wszystko relacje tej trójki przedstawić. Film jest bardzo brutalny, naturalistyczny, pełen dość mocnych, sugestywnych scen, wygrany bardziej na emocjach czy spojrzeniach niż dialogach. Bardzo kameralny. Reżyser przesadza czasem ze zbyt długimi, nic nie wnoszącymi ujęciami, ale poza tym większych zastrzeżeń nie mam. Przejmujący film, wart obejrzenia, ale zdecydowanie nie jest to lekka rozrywka.

Drugi filmik jest zdecydowanie lżejszy, zdecydowanie bardziej pod użytkowników tego forum. Podróże w czasie, androidy, technologia przyszłości i romans po polsku. Tak, nasze sci-fi, czyli "Człowiek z magicznym pudełkiem". Reżyser czerpie garściami ze znanych filmów tego gatunku. Serwuje zamglone, ponure ulice przyszłości z hologramami-reklamami, pokazuje korporację przyszłości, zderza to z latami 50 w Polsce. Jest bardzo dobra muzyka, bardzo dobry Stankiewicz w roli Bernarda oraz - mimo oczywistej budżetowej biedy - reżyser pokazał jakaś tam wizję przyszlosci. Można, choć trzeba zdawać sobie sprawę, że to nie może wyglądać jak zachodnie produkcje sci-fi, że jest to film mocno specyficzny, trochę dziwny, nie każdemu podpadną dialogi.

Za to nie idźcie na "Ach śpij kochanie". Chyry było za mało zeby uratowac ten film.

Re: Fajny film wczoraj widziałem 12

A ja poszedłem na odmóżdżający Geostorm
Mam słabość do filmów katastrofalnych katastroficznych, ale kiedyś robili lepsze - Płonący wieżowiec (1974)
https://youtu.be/Kr6l87i9oAI?t=5

Weekendowe wypady

Geostorm odpuściłem, w końcy widziałem cały film w trailerze

Byłem na "The Mountain Between Us". Thriller katastroficzno romantyczny (z przewagą tego ostaniego), w pięknych okolicznosciach przyrody. Bez jakichś fajerwerków ale solidna robota. Morał - nie należy się spieszyć na własny ślub.

A, dla wrażliwych - jedzą "kotka" ( a wcześniej kroją itd.)


"Same Kind of Different as Me" - jak dla mnie jeden z kandydatów do filmu roku. Film o miłości, zdradzie, wyvbaczaniu, rasiźmie. Opowieść w opowieści, gdzie jest jeszcze jedna opowieść. i oparte na rzeczywistym zdarzeniu.

Panie nich zabiorą chusteczki.

A, film mówi też o "wartościach" i rodzinie, więdc na Rotten pewnie go zjadą, tym bardziej że nic nie wybucha i nie ma facetów w pelerynach ani kochających inaczej.

Re: Weekendowe wypady

- widziałem cały film w trailerze

Dlatego należy trailery omijać
Ja byłem zaskoczony, że 25% akcji dzieje się w kosmosie (duży plus).
Na sali było sporo starszych osób i to mnie trochę zdziwiło. Co ich przyciąga na takie filmy?
Czyżby bały się, że nie doczekają końca świata i chciały na własne oczy zobaczyć - już teraz - jak to będzie?
Bardziej to film fantastyczny niż katastroficzny, niemniej Emmerich znalazł "godnych" następców w rozwalaniu Ziemi, więc może się teraz zająć artystycznie ambitnymi produkcjami

Re: Weekendowe wypady


Ja byłem zaskoczony, że 25% akcji dzieje się w kosmosie (duży plus).

-----------------------

W przestrzeni kosmicznej czy w stacji na orbicie?

Re: Weekendowe wypady

Na stacji, ale wychodzą często na zewnątrz coś naprawić, bo jest tam cała intryga (sabotaż) i mini śledztwo.

Jest tam sporo scen rodem z Grawitacji ale maksymalnie przebajerowane początek spoilera stacja ulega stopniowo samozniszczeniu rozpadając się na miliony kawałeczków a masz bohater lawiruje między odłamkami koniec spoilera

Film posiada wszystkie wady tego typu produkcji, jest patos itd.
Ale przynajmniej humor nie jest żenujący - jest słaby, czasem dobry, ale nie ma żenady.
Da się obejrzeć, ale żeby specjalnie na to gdzieś jechać to nie.

Re: Weekendowe wypady

Film posiada wszystkie wady tego typu produkcji, jest patos itd.
[/cytat]
-----------------------

Patos to akurat nie problem dla mnie, wręcz przeciwnie - o ile nie wiąże się z nudą, ale jest bardzo intensywny

Ogólnie to Twoje i JORa opinie, mimo wszystko nie napawają mnie optymizmem. Jak mi się uda to pójdę, jak nie - to nie będę żałował że się nie udało

Re: Weekendowe wypady

Nudny nie jest, to nie BR 2049

Re: Weekendowe wypady

Aha, no to jednak musi być dobry film!

Re: Weekendowe wypady

Jednak zostałem wyciągnięty na tę produkcję, zwykłe 2D 4K ale chyba wiele nie straciłem w stosunku do 3D?

Da się obejrzeć, ale żeby specjalnie na to gdzieś jechać to nie. [2]

Za to bardzo fajne te pierwsze 5 minut, takie "deja vu" trochę miałem, no i tekst o hydrauliku pewnie mi się jeszcze nie raz w życiu przyda

Re: Weekendowe wypady

3D to tylko dodatek do tego filmu, nie tak jak np. w Thorze 3 gdzie jest po prostu zbrodnią oglądać to w 2D

Re: Weekendowe wypady

Film jest taki se. Natomiast w IMAX wypada blado.

Re: Weekendowe wypady

JORUUS napisał:
w IMAX wypada blado.
-----------------------

Cholera... a ja tu kombinuję jak znaleźć czas by pojechać do IMAXu

Re: Weekendowe wypady

Nie warto - ani obraz ani dźwięk nie jest dobry. Film też XD

Re: Weekendowe wypady

Shit, no to mnie nie pocieszyłeś...

Ale srajnik

Nie idźcie na ten polski fil Człowiek z magicznym pudełkiem.

Patti Cake$

Fajnie jest pójść na coś bez oczekiwań i większego pojęcia o czym jest i wyjść z kina z najbardziej udanego seansu roku, na dodatek w autentycznie rewelacyjnym humorze. Upchnięta gdzieś między Blade Runnerem, a Thorem filmowa perełka, która u nas przeszła bez echa, nawet w kinie ani jednego trailera nie widzialam.

Film jest generalnie o pasjonatce rapu, która razem ze swoim hinduskim kumplem chce wyrwać się z New Jersey do lepszego swiata dzieki ich wspolnej pasji. To także film o jej relacjach z matką i babka, w tle zycie w stanie bez przyszłości, czyli właśnie New Jersey. Film o outsiderach, przyjaźni, rodzinnej i romantycznej miłości, marzeniach, bolesnym zderzeniu się z rzeczywistością, ale i autentycznej radości z rzeczy małych, o autentycznym oddawaniu się swojej pasji, konflikcie pokoleń, nostalgii, mogłabym wymieniać. Porusza wiele kwestii z taką naturalnością, bezpretensjonalnością i lekkoscia, jakiej dawno nie widziałam. Niby szare New Jersey buzuje od kolorow, film płynie w rytmie świetnego soundtracku (czuję nomkę za songa), mimo, że rapem na co dzień gardzę, ale to wszystko w tym filmie idealnie gra. Zresztą poza rapem znalazło się tu też miejsce dla bardziej klasycznych brzmień.

Film absolutnie robią bohaterowie. Nie ma krzty fałszywej nuty w którejkolwiek z kreacji. Szczególnie wyróżniłabym Danielle Macdonald, która jest imo objawieniem tego filmu oraz Bridget Everett, czyli panią, która gra grube, pyskate baby w durnych, hollywodzkich komediach. A tu proszę. Mam nadzieję, że po tej roli zacznie dostawać poważniejsze propozycje. No i propsy za głos. Jeszcze mała, ale także wyrazista rola babci. Film bogaty w kreacje aktorskie, węszę tu nominacje w kategoriach aktorskich kobiet.

Film się zaczął dość dziwnie, ale potem zupełnie pochłonął klimatem, muzyką, postaciami i zdarzeniami. Bez wad nie jest, w drugiej części jest sporo sztampowych rozwiązań fabularnych, ale to nic. Jest momentami naiwny, ale no nie mogłam się oprzeć jego urokowi i zostawił mnie w absolutnie pozytywnym nastroju.

Jeśli jeszcze u Was nie wyszedł z repertuaru i macie odrobinę wrażliwości i chcecie po prostu wyjść z kina po filmie z myślą, że jest po prostu pięknie to dajcie mu szansę. W końcu w tym roku

10/10 <3

Re: Patti Cake$

Byłem. Trochę przypomina mi on 8 milę jednak z bardziej rozmytą czy też wyciętą z całości fabułą.

10/10 bym mu nie dał ale warto iść jest dobry.

Re: Patti Cake$

Warto iść, a ostatni seans wystartował godzinę i 40 minut temu zaś w rozkładzie kina na przyszły tydzień go nie ma

Trzeba będzie pamiętać i nadrobić w domu.

Re: Patti Cake$

Koniecznie. Ja nawet chciałam go odpuścić, bo jeden seans na dzień i w fatalnych godzinach, ale poszłam wczoraj i jeszcze udało mi się dziś na ostatni seans i znów było pięknie^^

Re: Patti Cake$

To się nadrobi
Swoją drogą, Evening, czy Tobie udało się nadrobić Tancerkę?
Ja przez weekend chyba sobie urządzę 5 seans

Re: Patti Cake$

Tak z ciekawści ile widziałas filmów w tym roku z U. U mnie to 78 tytułów z czego 11 widziane 2x

Dzisiaj (wczoraj formalnie ujmując)...

...w Cinema City

Pierwszy dzień prawdziwego luzu od pół roku, a przynajmniej pierwsze luźne popołudnie

Dwa filmy były dzisiaj Tylko tyle i aż tyle.

Pierwszy to Thor 3: Ragnarok.

Moja opinia na jego temat jest tutaj --> /Forum/Temat/20835#695379

Drugi to Geostorm.

Byłem nieco zniechęcony patrząc po komentarzach powyżej nt. tego filmu. Kurczę, to był jednak strzał w dziesiątkę.

Bardzo żałuję że nie dotarłem na ten film do IMAXu - nawet jeśli nie osiągał tam jakiś specjalnych walorów w odbiorze, to jednak im większy ekran do takich filmów tym lepiej.

Ilość scen, rodem z traileru była wyważona, dokładnie tyle ile trzeba. Fabuła niezbyt odkrywcza, ale wciąż z sensem rozpisana i przedstawiona.

Sceny w kosmosie warte uwagi, a wspomniany przez HALa patos... kurczę, był ale bardzo dynamiczny. Dla mnie absolutnie nie był to minus, lubię takie coś.

Mam ochotę zobaczyć to drugi raz, podobnie jak Thora 3. Ostatnio na prawdę rzadko mi się zdarza bym widział dwa filmy jednego dnia i chciał oba powtórzyć od razu po wyjściu z sali.

Geostorm 8,5/10

Re: Dzisiaj (wczoraj formalnie ujmując)...

Dzisiaj kolejny seans Thora 3 w IMAX. A ponadto:

Śmierć nadejdzie dziś

Całkiem dobrze zrobiony plagiat remake Dnia Świstaka, w konwencji bardzo delikatnego horroru. Wykonanie OK, główna bohaterka przekonywująca. Film raczej dla tych co mają Unlimited i na wszystkim innym już byli ale dobrze zrobiony

7/10

Botoks
Dużo o tym filmie już się nasłuchałem, więc poszedłem - czasem można zrobić wyjątek od reguły nie chodzenia na polskie produkcje. Jedyny plus tego filmu to obrzydzenie aborcji - na prawdę, pokazali to pieroństwo w obrzydliwy sposób i może co nieco niektórym to da do myślenia.
<Z góry uprzedzam że nie mam zamiaru wchodzić tutaj w polemikę, bo medialnego shitstormu na te tematy już i tak jest dość.>
Jedyne co było śmieszne to wątek z byłym/niedoszłym Patrycji.
A poza tym nuda, wulgaryzm i naturalizm do przesady.

4/10, w sumie lepsze od zeszłorocznego Pitbulla, po którym przez dwa tygodnie chodziłem do tyłu


Ciekawe na co ostatecznie pójdę jutro W planach mam... bajki plus może jakiś horror.

Re: Dzisiaj (wczoraj formalnie ujmując)...

Botoks to taki zlepek scen bez wyraźnej fabuły. Tu trzebab być mistrzem - jak w Kung Fury - żeby film w teej konwencji zrobić ciekawie. No i zestawiając pierwszego Pitbula vs Botoks to jest jednak degeneracja bardzo duża XD

U mnie 2/10

Re: Dzisiaj (wczoraj formalnie ujmując)...

Dokładnie tak. Osi fabularnej nie ma, klasycznego wstępu i zakończenia też nie. Jest po prostu akcja i 4 powiązane ze sobą wątki osób, chociaż tak na prawdę to mogły być 4 różne historie.

Dałem 4/10 bo było dużo lepsze od zeszłorocznego Pitbulla, ale w sumie to od niego wszystko jest lepsze

Dzięki za służbę

Tak naprawdę to nawet nie wiem, jaki (i czy w ogóle) ma to polski tytuł.

Thank you for your service

Niesamowity, wybijający w fotel film o tym jak ludzie sobie radzą (a raczej - nie radzą), z traumą, fobiami, lękami czy odbudową relacji rodzinami po spędzeniu czasu w takim uroczym miejscu jak Irak. Samego Iraku jest bardzo mało, jest jako pretekst, nie jest nawet przesadnie krwawy.

Ale, jest to też piękna opowieść o przyjaźni.

Osobna sprawa to to, jak federalna administracja bezdusznie traktuje weteranów. W Polsce to że ktoś musi czekać kilka mięsiecy na operację to norma, tutaj to jesc coś nie do uwierzenia. Lub to, że trzeba udowodnić, że faktycznie ci się "benefity" VA należą, bo to że jesteś wymieniony w raporcie do niczego administracji nie zobowiązuje.
Lub, że wracasz do domu i zastajesz puste ściany i wyczyszczone przez małżonkę konto...

W filmie jest też jeden, może nie "twist plot", ale duże zaskoczenie (i więcej nie spojleruje).

Niesamowicie przygnębiający, taki "feel bad movie" i zmuszający do myślenia. Mimo to jeden z najlepszych, jakie widziałem w tym roku.

I, to się wydarzyło naprawdę - po zakończeniu filmu mamy fotografie pierwowzorów bohaterów i informacje jak się potoczyły ich dalsze losy.

Re: Dzięki za służbę

U nas jeszcze nie ma planów premiery
No nic, trzeba będzie pilnować tematu

Intensywny dzień w Cinema City w Bielsku-Białej

Tym razem odmiana od Katowic i Punktu 44 z IMAXem czy od Silesi. 5 filmów, jeden za drugim w bielskim Cinema City.
4 animacje i jeden normalny film. Opisane w kolejności oglądania.

Potworna rodzinka 3D
Piękna grafika, świetny Dracula z zamkiem i innymi ruchomościami, którymi Shev Palpatine by nie pogardził i jeszcze te trzy stworki dość sympatyczne.
A poza tym to średnie było.

5/10

Lego NINJAGO
Trzy klasy niżej od Lego Batmana, ale było kilka śmiesznych momentów. Relacje rodzinne rozkręcały ten film, ale to zdecydowanie nie było wystarczające.

6/10

Między nami wampirami 3D
Podobnie jak w "Potwornej rodzince", grafika bardzo dobra. Historia była nieco bardziej absorbująca, ale to wciąż średniak.

6/10

Pomiędzy nami góry

Tutaj szczególnie proponuję uważać na SPOILERy
Świetne zdjęcia gór, ja jako przewodnik górski po prostu chłonąłem poszczególne kadry
Fabularnie to nie jest film z zakresu survivalu, ani nawet psychologiczny, chociaż elementy jednego i drugiego są. Ten film to po prostu bardzo dobrze i ciekawie zrobiony romans, chociaż wprost się nim staje dopiero na sam koniec.
Film zdecydowanie wart obejrzenia.

7,5/10

Emotki
Miał być potencjalnie najsłabszą animacją dnia. A wyszła najlepsza animacja od kilku miesięcy
Film jest bardzo zbliżony do "W głowie się nie mieści", z tą różnicą że Inside out było nieśmieszne i ogólnie bardzo słabe, a Emotki są prześmieszne i ciekawe
Ta bajka idealnie parodiuje to wszystko co teraz się dzieje w realu, a jest związane ze smartphone`ami i komunikacją między ludźmi. A ponadto cały intermetowy światek

8,5/10

Piła

Co za czasy że nie ma o tym osobnego wątku. Bastion shedł na psy !

A film, hmm jest OK. Sam pomysł jest nawet niezły i ma jakiś tam zwrot akcji oraz pewną dozę niepewności - co jest fajne, bo w pewnym momencie faktycznie nie wiadomo co początek spoilera z jigsaw koniec spoilera

To co nie siada to gra i narzędzia :/

Chyba będzie kontynuacja XD

Jak na 8 film to jest OK.
Piła to dla mnie 10/10

Tutaj jest 5,5/10

kino akcji na YT

Swego czasu
/Forum/Temat/17787#570162
polecałem oficjalne polskie kanały wytwórni.

Teraz polecono mi kanał Action Movies
https://www.youtube.com/channel/UC3p0zGLAg1DnufbHVXkr0dQ/videos
na którym, na dzień dzisiejszy, jest wiele wspaniałych, bardzo dobrych lub solidnych filmów... akcji? Powiedzmy. Sensacji bardziej.

Mniejsza o gatunki. Ciekawe ile wytrzyma. W każdym razie polecam również.

kina YT

część dalsza.
https://www.youtube.com/channel/UCGDYs5g7iHdUEpJaJPdldxA/videos
SCREENING ROOM

Ciekawe.

Re: kina YT

aha...

Domowy maraton - part I

Urządziłem sobie mały maraton nadrabiania filmowych zaległości, w domu.

Autopsja Jane Doe

Ciekawy pomysł i naturalizm, który w tej konwencji oceniam na plus (zwykle niecierpię naturalizmu). Wykonanie nieco kulało, zaś fabuły prawie nie było.

6/10

Diabelski młyn

Świetny horror w stylu retro. Film z 2016 roku, a wyglądał jakby go nakręcili w latach 90-tych. Czuć było tę mroczną część Holandii, klimat to zdecydowanie największy plus tego filmu.

9/10

The Circle

Ciekawy pomysł, bardzo na czasie zresztą. Dobra obsada, ale średnio wykorzystano jej potencjał. John Boyega prawie nieobecny w filmie, pomimo ważnej roli. Tom Hanks też mógłby być łatwo zastąpiony. Emma robiła ten film, ale też bez szału, aczkolwiek przynajmniej nie było drętwo.
Można obejrzeć, ale szału nie ma.

6/10


Tej nocy kolejna seria filmów

Domowy maraton - part II

Kolejna seria nocnego nadrabiania zaległości, tym razem tych nieco starszych, chociaż nie tylko.

Urodzeni mordercy 1994 r.

Chyba ze dwa lata się zabierałem za ten film, kurczę szkoda że tak długo.
Natural born killers uderza w człowieka tandetą, ale to nie problem, bo cała konwencja tego filmu to jeden wielki absurd.
Kurczę i to jest w tym piękne. Świetna psychoza No i wielu aktorów, bardzo teraz popularnych w młodszej wersji

9/10

Blair Witch 2016 r.

Miał być srogi horror. Ech, a wyszło dziadostwo. Nie czułem nic - cały film minął i nic! Sceny w chacie nieco ratowały sytuację, ale to zdecydowanie za mało - nawet kręcenie z ręki tu nie pomogło. Totalne zero emocji.

3/10

Odmienne stany świadomości 1980 r.

2/3 filmu rewelacja, sprawy zaczynają się komplikować w momencie początek spoilera gdy główny bohater w pełni zmienia się w małpę i leci do zoo koniec spoilera. Poza tym momentem, od którego historia robi się banalna i lekko żałosna, film jest świetny. Dość obrazoburczy, z ciekawymi pomysłami z zakresu filozofii, religiologi itp. Pozycja obowiązkowa.

8/10

Re: Domowy maraton - part II

Blair Witch super. Co prawda to miękki reboot ale zrobiony bardzo dobrze. W kinie efekty dzwiekowe też swoje robiły. Dla mnie 8/10

Re: Domowy maraton - part II

Może w kinie jakiś efekt był, ale w domu nie czułem nic. Totalne zero emocji.

Swoją drogą właśnie sobie przypomniałem że przed Urodzonymi mordercami widziałem jeszcze jeden film - z Soko, napiszę o nim później.

Re: Domowy maraton - part II

Właśnie o to chodzi - latanie po lesie poprzez brak emocji w odbiorze wywołuje strach. Ale nie można oglądac po pijoku, o!

Domowy maraton - part II z suplementem

Mały, zapowiadany suplement. Przed Urodzonymi mordercami zobaczyłem jeszcze jeden film.

Postój czyli Voir du pays 2016 r.

Film zobaczyłem tylko z jednego powodu. Gra tam Soko --> http://www.filmweb.pl/person/Soko-276724

Czyli odtwórczyni głównej roli w moim filmie roku 2016

Film porusza pewne problemy związane z powrotem żołnierzy do domu po misji.
Jest pomysł i dobre wykonanie, ale nic porywającego i odkrywczego.

6/10

Twój Vincent

Nieszablonowa animacja, łamiąca konwencję gatunku, która oszałamia bogactwem barw, przełamanych biało - czarną retrospektywą. Genialna praca artystów, którzy stworzyli arcydzieło.

Fabuła wartka, wciągająca i wzbudzająca zainteresowanie poprzez główny wątek, jak i postacie, które wiodą prym w całej historii. Poruszająca historia o samotności, poszukiwaniu spełnienia, odrzuceniu i wszystkich ludzkich namiętnościach i słabościach, ale także o tym czym jest piękno, poświęcenie i szczęście.

Gdybym miał szukać jakichś wad na siłę, to dubbing, który specjalnie mi nie leży, aczkolwiek to takie czepianie się dla czepiania, że głosy nie korespondują z mimiką twarzy.

Dla mnie, był to najlepszy film w tym roku, jaki przyszło mi zobaczyć. Arcydzieło.

Re: Twój Vincent

Kurczę muszę zobaczyć - mam nadzieję że jeszcze zdążę. W takich godzinach to leci że nie mam jak isć.

Re: Twój Vincent

Idź, warto. A jak na częściowo polską produkcję to wyjątkowo warto.

Kingsman: Złoty Krąg

Kontynuacja świetnego Kingsmana, którym Matthew Vaughn 2 lata temu sprawił niespodziankę. Tym razem do spółki Firth+Egerton+Strong+Cookson dołączyli nam Julianne Moore, Halle Berry, Jeff Bridges czy niesamowicie zabawny Elton John.


Film jest kompletnie zakręcony, dziwny, a przede wszystkim cholernie zabawny. Czego tutaj nie mamy - trochę spoilerując:
-Julianne Moore jako szefową kartelu narkotykowego ze świrem na punkcie lat 50-tych
-Elton John!
-hamburgery z ludzi
-Elton John!
-władze USA tworzące swoiste obozy koncentracyjne dla narkomanów
-morał pouczający: pamiętajcie, że od brania narkotyków lepiej pić alkohol
-Elton John!
-nadajniki na końcówce prezerwatywy, gdzie aby śledzić delikwentkę trzeba w niej umoczyć lub kombinować w inny sposób
-Elton John! po raz czwarty. Po prostu, najlepsza postać z całego filmu

Choć zaraz po nim jest Julianne Moore jako słodka, acz kompletna psychopatka, choć słusznie wytykająca hipokryzję co do współczesnego świata w sprawie używek. Harry Hart czyli Colin Firth też daję radę, choć ze względu na wątek z nim filmie wypada słabiej, niż w poprzedniej części. Za to wymiótł Merlin - w poprzedniej części średnia postać, tutaj rewelacja! Zwłaszcza początek spoilera jego śmierć i piosenka na pożegnanie - bardzo smutna i bardzo podniosła scena, acz na swój sposób zabawna. Choć oczywiście słusznym jest pytanie, na ile ta śmierć jest trwała koniec spoilera.

Choć gdybym ja miał wskazywać na najlepsze sceny, to zdecydowanie hamburger oraz prezydent USA i "szpital", czyli piękna satyra na gargantuiczną hipokryzję Jankeslandu.

Jako całość jednak film jest słabszy od poprzednika - przede wszystkim dzieje się za dużo, przez co na ekranie mamy niepotrzebny chaos. Niektórzy twierdzą, że pomogłoby skrócenie filmu - może i to prawda. Niestety 2 błędy zostały zrobione przez samego Vaughna - jeden to Czajnik Tatum i nic więcej tu dodawać nie trzeba, dlaczego jest to minus. Drugi to Statesman i wątek tej agencji - jak dla mnie kompletnie niepotrzebne i bez nich oraz bez zniszczenia Kingsmana ten film byłby lepszy.

Ale bawiłem się dobrze. Ta cała przesada i gloryfikacja przerysowanej przemocy działa bardzo na plus - zresztą trudno, żeby w filmie związanym z twórczością Marka Millara było inaczej.

Re: Kingsman: Złoty Krąg

save lives
legalize

Re: Kingsman: Złoty Krąg

Co Ty i wielu innych, widzicie w tej roli Eltona Johna? Dla mnie to była najbardziej żenująca postać w filmie

Cały film spoko, chociaż jedynka lepsza, ale tego Eltona nie mogę twórcom wwybaczyć

Re: Kingsman: Złoty Krąg

To chyba kwestia gustu - dla mnie każde pojawienie się Eltona było rewelacyjne. Nawet wtedy, kiedy zirytowana Poppy powiedziała do "piesków", powoli i z naciskiem na sylaby: Kill Elton John!

Casablanca!!!

Ach, cóż to był za film!

Tak, ten z 1942, właśnie mija 75 lat od premiery.

Tak widziałem go wcześniej, ale nigdy w kinie na wielkim ekranie.

Nie będę pisał o fabule, pewnie każdy i tak widział, ale...

W TV nie widać połowy gry aktorskiej. Gestów, mimiki, mrugnięć, westchnięć, łezki w kąciku oka- a wszystko przecież ma znaczenie. Bogard, Bergman - to jest KLASA, gdyby to oni zagrali sceny Anakin - Padme... Ech, pomarzyć.

I humor dialogowy, bez prymitywnyh gagów, prostackich zagrywek. Ch, dzisiaj sie juz tak nie robi filmów... (wiem, brzmi to że kiedyś trawa była bardziej zielona - bo była)

Film bez efekciarstwa, CGI, rozpierdzielu itp. - i można? Można. To że całkowicie pozbawiony wulgaryzmów to już truizm.

I zupełnie inaczej się to przeżywa w nabitej po brzegi sali (tak, wiem, rocznicowy pokaz, ale takie tłumy były na premierze RO czy na Deadpolu w Walę Tynki). Szczególnie scenę gdy "Marsylianką" głuszą "Wacht am Rhein"

Jest szansa, że będą grali jeszcze raz... Sam.

Re: Casablanca!!!

Extra, zazdroszczę, chętnie bym obejrzał w kinie. Ostatnio szukałem żeby sobie kupić, bo jeszcze nie mam, a to pozycja obowiązkowa i najtaniej znalazłem tu:
https://www.amazon.co.uk/Casablanca-Blu-ray-Region-Humphrey-Bogart/dp/B0035RQTNC/?tag=filmozercycom-21
Więc przy następnej partii zamówień postaram się nie zapomnieć

Re: Casablanca!!!

Eeeee, ale to jest chyba kolorowana wersja, poszukaj cz-b, też jest.

Re: Casablanca!!!

Weź mnie nie strasz, kolorowanie filmów zostało jednoznacznie potępione przez kinomaniaków więc nie znajdzie się wydawca który się odważy na wydanie takiego potworka.
Entuzjaści kolorowanych filmów muszą się zadowolić wersją VHS i być może jakimś "rarytasem" DVD, bo to "poprawianie" to relikt kiczowatych lat osiemdziesiątych (królestwa tandety)

Zastanawiam się natomiast czy z okazji rocznicy nie pojawi się wersja UHD (4K) i czy jest sens na nią czekać, wszak główną zaletą najnowszego nośnika nie jest rozdzielczość (90% filmów 4K jest zwykłym skalowaniem wersji 2K) a rozszerzona paleta kolorów (HDR i Dolby Vision) i jak to się ma do filmów czarno białych?

Sytuację będę monitorował

Re: Casablanca!!!

Film był na kliszy, więc teoretycznie zrobienie 4K (bez skalowania) to kwestia chęci a nie problem techniczny.

Ja się przymierzam do "normalnej" wersji pełne HD (1080) na BD "70th Aniversary"

Re: Casablanca!!!

Ta wersja "70th Aniversary" jest nowsza i podobno ma lepszy obraz.
Co do 4K, to założę taki temat jak wyjdą Gwiezdne Wojny w tym formacie. Ciekawe czy TLJ będzie pierwszym filmem SW 4K, czy jeszcze poczekamy?
Disney już coś wypuścił, więc to kwestia czasu. Generalnie byłem raczej sceptycznie nastawiony do nowego formatu, bo był ewidentnie niejako wymuszony przez producentów telewizorów, bez odpowiedniego skoku technologicznego jak chodzi o nośniki fizyczne - tu nie zaistniała taka rewolucja jak w przypadku wymiany DVD na BD. Raczej jest to pełzająca ewolucja, a paradoksem jest fakt, że to teraz telewizory nie spełniają wszystkich wymogów nowego formatu.
Tak czy inaczej - postęp jest

Re: Casablanca!!!

Dzięki za ten post, Finster Obejrzałam Casablankę po raz pierwszy i faktycznie, film zachwycający

Dialogi, aktorstwo, cały pomysł na film - rewelacja. Zaciekawił mnie gorączkowy klimat, związany tym, że miasto było "przepustką" do lepszego świata - dla niektórych, a dla innych końcem wszelkiej nadziei. Pomyśleć, że kiedyś Europejczycy byli w Afryce uchodźcami
Obleśny komisarz mnie wkurzał, choć zaskoczył mnie pewną niejednoznacznością. Choć na końcu zastanowiłam się, czy Bogart też nie musiał mu się odpłacić, lol.
Sam bardzo fajny, szkoda, że nie było go więcej.
Jak widać, na sam romans zwróciłam mniejszą uwagę. Ale Ilsa była piękna, a sam wątek bardzo dobry, nie przesłodzony.
Ogólnie - prawdziwa filmowa uczta.

Re: Casablanca!!!

Cieszę się, że się film podobał

Komisarz tylko "wygrywał" w kasynie, absolutnie nie brał żadnych łapówek

A francuska Afryka Północna "Pied Noir-ów", świat gdzie w koegzystencji żyli Europejczycy i Arabowie i nikt nie mordował się w imię religi - to se ne vrati.

Re: Casablanca!!!

Casablanca naprawdę jest super pod każdym względem, i wydaje mi się, że jest to pozycja obowiązkowa szczególnie dla młodych nerdów. Głownie dlatego, że jest tak świetna, i może pokazać na czym polega naprawdę DOBRE kino, a jednocześnie ludzkie, popularne, strawne, bez sztucznego i pretensjonalnego wymądrzania się.
Wizualnie jest to osobliwie przymejny film, poza kilkoma FX, które wyglądają do dupy ponieważ kończył się czas i budżet (i wyglądały do dupy RÓWNIEŻ WTEDY, to był jeden z zarzutów ówczesnych recenzji). Reżysersko bez zarzutu, historia jest bardzo sprawnie opowiedziana, bohaterowie są pełnokrwiści i wiarygodni.
Film ma bardzo specyficzny klimat, widać, że jest to dziecko innych czasów, ale wcale nie mówię tu o żadnych archaizmach. Po prostu jest to jedna, solidna, zamknięta historia, z początkiem, środkiem i końcem. Właśnie mocarne zakończenia to wielki atut starego kina amerykańskiego, dziś już niestety jest to trochę zaginiona sztuka. Brak tej "kinowej magii" jest w dzisiejszych produkcjach odczuwalny nawet przez najmłodszych widzów, którzy często w dyskucjach czy recenzjach internetowych piszą wprost, że kolejny film nie porusza ich zupełnie i w żaden sposób. Przykładem jest R1, o którym nawet jego zwolennicy piszą, że bohaterów mają daleko gdzieś, ale że to normalne, zamierzone i tak miało być. Otóż moi drodzy, to wcale nie jest ani zamierzone, ani normalne, ani nie miało tak być, tylko R1 ma beznadziejny scenariusz, reżyser jest kiepski, a film jest kaszanką i wcale nie wyszedł taki, jaki miał wyjść.
Na przeciwnym biegunie, jeżeli chodzi o kinową magię i emocje, leży właśnie CASABLANCA, która opowiada niezwykle poruszającą historię, w którą widz od razu czuje się zaangażowany, a losy bohaterów leżą mu na sercu. Osobiście widzę tu wiele podobieństw do klimatów starwarsowych, byc może dlatego że jestem dzikim fanem SW i owe podobieństwa widzę wszędzie. Mamy więc wielką wojnę, która toczy się gdzieś daleko, złe imperium u szczytu swej potęgi, sięgające mackami daleko na rubieże cywilizacji, zwykłych uciekinierów ale też rebeliantów, ściganych przez agentów Zła. Główny bohater jest również uciekinierem, człowiekiem o niejasnej przeszłości, wygnańcem i byłym żołnierzem który porzucił ideały, dbającym tylko o swój własny interes. Los nagle zmusza go do konfrontacji z przeszłością i opowiedzenia się znowu po jednej ze stron. Ciężko to opowiedzieć, po prostu trzeba zobaczyć.
Film jest w dziwny sposób jednocześnie bardzo realistyczny i zupełnie bajkowy. Realizm wynika pewnie z tego, że to wszystko działo się WTEDY, i działo się NAPRAWDĘ, w co trudno dziś uwierzyć. Drugim przyczynkiem do realizmu jest niezwykła obsada, amerykanie byli w tamtych czasach trochę uchodźcami a nie tłustymi imperialistami jak dziś. Aktorzy to zbieranina z całego świata, mówiąca przedziwnymi akcentami. Skojarzenia z Kantyną w Mos Eisley jak najbardziej na miejscu. Tak udana mieszanka realizmu i kinowej magii to zasługa bardzo sprawnej technicznej realizacji (reżyser, montaż, scenografia, oświetlenie).
Można o CASABLANCE pisać w nieskończoność, ludzie zrobili na tym filmie doktoraty i pewnie habilitacje. Cóż więcej mogę powiedzieć ja; trzeba to koniecznie obejrzeć (w miarę możliwości przed premierą THE LAST JEDI), dać się ponieść temu absolutnie wyjątkowemu filmowi. Jeżeli ktoś nie widział, pozycja obowiązkowa (wiem, powtarzam się), ale satysfakcja gwarantowana, bo chyba nie ma nikogo, komu by się ten film nie spodobał. Trudne do uwierzenia, ale tak to jest, a udaje się taka sztuka bardzo nielicznym. Przeważnie najlepszym.

Re: Casablanca!!!

CASABLANCA i R1 - ale pojechałeś XDDDD

Re: Casablanca!!!

Bliżej niżby się zdawało! Oba to filmy przygodowo-wojenne, tyle, że Casablanca ma lekki odjazd w stronę romansu, a R1 w stronę nie wiadomo czego. Ale Starwarsy ogólnie czerpią garściami z klasyki kina. Szkoda tylko, że nie zawsze umiejętnie.

Ptaki śpiewają w Kigali

Ostatni film nieżyjącego Krzysztofa Krauzego, jednego z najlepszych polskich reżyserów, twórcy takich dzieł, jak Papusza, Plac Zbawiciela, czy trochę słabszy Dług. Film dokończyła jego żona. Skojarzenia z ostatnim filmem Wajdy nasuwają się same, gdzie wyszło jak wyszło, ale na szczęście Ptaki śpiewają w Kigali jest o wieeeele lepszym filmem od Powidoków - choć daleko "Ptakom..." do rewelacji, to jest to niezły film.

Film opowiada częściowo o masakrze Tutsich dokonanej przez Hutu w afrykańkiej Rwandzie w 1994 roku, natomiast przede wszystkim o tym, co było dalej - czyli o traumie. Kupa ludzi czytając ten opis pomyśli "A co mnie obchodzi Afryka?"
Spokojnie - jak ktoś chce oddać hołd Krauzemu, to warto film zobaczyć!
Inna sprawa, że jeśli ktoś oczekuje drugiego "Wołynia", to się rozczaruje - scen masakry jest bardzo niewiele i są one głównie ukazywane w metaforyczny sposób, np. martwe afrykańskie zwierzęta, posiłek sępów, itp. Poza tym, to nie o samej masakrze jest film.

Dwie główne bohaterki - grana przez Jowitę Budnik Polka oraz rwandyjska uchodźczyni muszą radzić sobie z tym co zobaczyły w Rwandzie, co prowadzi do tego, że nie mogą się wzajemnie oglądać na oczy, potrafią się ostro awanturować, chwilami są gotowe zrobić wszystko by się odseparować. Nie pomagają przyjaciele bohaterki, którzy próbują pomóc, ale zabierają się do niej od dupy strony (co to za pomysł by kogoś kto widział rzeź ludzi wysyłać do pracy do siekania ryb?), nie pomaga państwo polskie, wrogo lub "na odpierdol" nastawione do Rwandyjki.
I cały ten obraz jest piękny i poruszający - pokazanie, że pewnych rzeczy nie da się przeboleć, a gadki "z czasem to minie/ile można przeżywać" nie mają przełożenia na rzeczywistość. I do tego znikąd pomocy. Brak muzyki w filmie potęguje to wrażenie.
No i scena w Rwandzie, w której Klaudine rozmawia z byłym "ojcem chrzestnym" o powodzie masakry - piękne wyjaśnienia, czemu w kółko będą powtarzać się wojny i trybunały nad nimi, wojny i trybunały...
...a historia nas uczy, że historia jeszcze nikogo niczego nie nauczyła.

Niestety, główną wadą filmu jest jego chaotyczny montaż, identycznie jak w "Ja, Olga Hepnarova" - film jest albo źle zmontowany, albo "artystycznie" czyli żeby człowiek się niepotrzebnie głowił, co też twórca miał na myśli Z tego powodu nie zobaczymy wyjaśnienia w filmie, czemu Claudine nagle zmieniła zdanie i porzuciła ośrodek dla uchodźców dla mieszkania z Anną. Niektóre sceny też wydają się być źle zakręcone. No i niektóre sceny można było sobie darować - ja rozumiem, że poruszające się robale mogły pasować do konwencji, ale aż mnie wzdrygnęło.


Osobną kwestią która mnie zirytowała jest skretynienie umysłowe dziennikarzy i recenzentów: dla jednych to film o obecnym kryzysie wokół uchodźców w UE, dla innych to antypolski film bo broniący "imigrantów uchodźców i lewaków", a dla jeszcze innych "zobrazowanie" wrogości polskiego urzędnika do obcego - i to ostatnie zirytowało mnie najbardziej.
Otóż drogie dziennikarzyny - polscy urzędnicy lat 90-tych nie byli wrodzy i złośliwi wobec obcokrajowców: polscy urzędnicy lat 90-tych, a także lat 2000-nych, byli wrodzy i złośliwi wobec KAŻDEGO PETENTA, niezależnie czy Polak czy obcokrajowiec. Samemu zdążyłem zresztą ok. 2009 roku być potraktowany jak śmieć przez jednego urzędasa.
Dopiero w ostatnich paru latach urzędnicy polscy zaczynają się zmieniać: starają się być życzliwi, uprzejmi i jak najlepiej obsłużyć każdego klienta, obcokrajowca czy nie. Słowem: powoli wkracza tutaj cywilizacja. To, że naród w ostatnich latach zrobił się ksenofobiczny to inna sprawa, której na urzędników bym nie zwalał.

Aktorstwo jest na wysokim poziomie: jest jest niewiele, najlepiej wypadają dwie główne bohaterki i ukazanie trudnej relacji między Anną a Claudine.

Film generalnie polecam. Choć do najlepszych filmów Krauzów to mu niestety trochę brakuje.

The Founder (nieszczęśliwie u nas pod tytułem McImperium)

Tytuł "McImperium" trochę głupio brzmi i nie oddaje dobrze oryginalnego The Founder. Film, który chciałem obejrzeć w kinie, a koniec końców kasę na niego zostawiłem na inne filmy, przez co obejrzałem go dopiero w zeszłym tygodniu w TV.

A jest to film ciekawy - o Rayu Krocu, który z małego lokalnego McDonalda zrobił światową potęgę, którą wszyscy dziś znamy. Przede wszystkim film jest ciekawy z powodu Michaela Keatona, który zagrał jedną z najlepszych ról - jego Kroc jest zabawny i wkurzający jednocześnie, masz go czasem dosyć a jednocześnie podziwiasz jego determinację.
Również Nick Offerman i John Carroll Lynch świetnie zagrali poczciwych braci McDonald - zwłaszcza ten drugi.
Trochę słabiej wypadają tu aktorki, gdzie kobiety tu są, ale bez wyrazu. Choć ten film to głównie teatr jednego aktora, więc odbioru za bardzo to nie psuje.
Dodatkowy plus za świetnie odwzorowany klimat lat 50-tych, przez co tekst Kroca o Macu jako nowym kościele Ameryki bardzo tu pasuje.

Chwilami jednak film potrafi nużyć - a najdziwniejsze jest to, że nie potrafię racjonalnie wytłumaczyć, dlaczego.

Niektórzy się czepiają, że film jest reklamówką Maca - biorąc pod uwagę, że historia braci McDonald i kulisy stworzenia wielkiej firmy przez Kroca są przykre dla braci i ponure, to nie można się z tym zgodzić, aczkolwiek prawdą jest, że film może i mroczny, ale poczułem się po nim głodny Krótko po seansie obowiązkowo przeszedłem się do Mc na zestaw z Wieśiem, frytkami, shakem - takim, co tak wkurzył Dicka McDonalda - i małym hamburgerem by sprawdzić, czy faktycznie dają do nich równo po dwa plastry ogórka


To, co mnie jednak cholernie zdziwiło, to reakcje ludzi po filmie, czyli: "Nie wiedziałem, że McDonalds miał taką przykrą historię" czy "Teraz nie wiem, czy jeszcze kiedyś tam zjem". Biorąc pod uwagę, ile artykułów o tym napisano - od bardziej lewicowego Racjonalisty.pl, przez Gazetę Wyborczą i Duży Format, po korwinowo-prawicowy Najwyższy Czas - o książkach nie wspominając, byłem przekonany, że historia wydymania braci przez Raya Kroca jest powszechnie znana.
A tu zonk - bo nagle się okazuje, że tą historię zna niewiele osób. Co mnie dziwi, jako że ta historia jest ciekawa i warta poznania.

Zresztą pal licho, że Polacy i inne europejskie narody nie znają tej historii - ale że kupa Amerykanów była zdumiona po filmie? Wydawałoby się, że nawet Jankesi uznają za godną uwagi historię dotyczącą, było nie było, kultury kulinarnej ich kraju. A tu zdziwień nie brakowało...

Film warto zobaczyć dla świetnej roli Keatona oraz dla samej historii - jako, że każdy wyciąga po niej inne wnioski. Tak poza tym, jest też dobrym i solidnym dziełem.

Re: The Founder (nieszczęśliwie u nas pod tytułem McImperium)

Jako były pracownik McDonalda powiem Ci iż nie dają dwóch ogórków do hamburgera. Dają dokładnie jeden. Dwa do Royala.

Re: The Founder (nieszczęśliwie u nas pod tytułem McImperium)

Film fajny, ale faktycznie teatr jednego aktora.

Tak na,marginesie "wydymania", to nie do końca tak jest.

Na początku historii bracia mieli jedną restaurację
Na końcu historii mieli tę samą restaurację i 2,7 mln$
Tak więc tego...

Re: The Founder (nieszczęśliwie u nas pod tytułem McImperium)

Z teatrem jednego aktora się nie zgodzę, Nick Offerman też miał świetną rolę.

A co do wydymania: niby jest tak jak mówisz, ale zrobiono to wszystko trochę wbrew ich woli. Nie dla każdego pieniądze są tak ważne, żeby dawać się - trzymając się już przyjętej frazeologii - "dymać".

Re: The Founder (nieszczęśliwie u nas pod tytułem McImperium)

No w sumie miał, ale i tak dominował jeden aktor.

A z tym "dymaniem" to jednak "chcącemu nie dzieje się krzywda". Zawsze bracia mogli od niego tylko kupić te miksery i dać sobie spokój, lub nie zgodzić się na podpisanie ostatecznej umowy w tej formie.

Mało kto zauważył,(poza stanami) że to też historia tysięcy rodzin, które dzięki franczyzie i własnej ciężkiej pracy też się na owym MCImperium dorobiły.

Piła: Dziedzictwo

Właśnie się zorientowałem, że dałem d... bo częściom 3-7 zakładałem osobne tematy, a tu już troszkę po ptokach

No w każdym razie, wyszła na Halloween nowa Piła. Osoby przybyłe tu po roku 2010, a więc po premierze ostatniej Piły, zapewne nie wiedzą że jestem dużym fanem Piły. Nie w ten dosłowny sposób, jak np. Ludwik jest dużym userem Bastionu, ale po prostu bardzo lubię tą serię. Pamiętam, że przed wyjściem każdego kolejnego filmu robiłem sobie maraton poprzednich, więc w sumie widziałem już te filmu dużo razy i pamiętam naprawdę dobrze. Teraz też odświeżyłem sobie całość, znów ze sporą przyjemnością. Ale do rzeczy.

Nowy film po latach nieco mnie niepokoił. Saga była w miarę zamknięta, furtka była, owszem, ale przeżyłbym gdyby już jej nie wykorzystano. No i co? No i nie wykorzystano, ale film i tak zrobili Dalej będą spoilery.

Mój niepokój wzrósł dziesięciokrotnie, gdy się dowiedziałem że poza Jigsawem nie wraca żadna inna postać. W obliczu końcówki 7ki, istniały dwie ważne kwestie do potencjalnego rozwinięcia:
1. los Hoffmanna (choćby pokazać jego trupa, aczkolwiek w myśl zasady: nie pokazuje jak umiera, więc żyje, powinien w potencjalnej ósemce hasać aż miło). [coś jak w przypadku det. Robertsa, którego i w dwójce i w trójce już w myślach pogrzebałem, a przecież żył ]
2. Lawrence Gordon! Ostatni żyjący i wolny uczeń Jigsawa - przecież to na nim powinien się koncentrować sequel.

Tymczasem panowie nie wrócili xD Za to wrócił Jigsaw, co jeszcze bardziej napawało mnie niepokojem - bo w końcu nie żyje xD wiadomo, można było oczekiwać, że wróci tylko w retrospekcjach, ale patrząc po tym ile serii filmowych mi w ostatnich latach zepsuli... ciężko było być optymistą.

Jak wyszło? Lepiej niż myślałem. Film nie zaprzecza poprzednim częściom, nie jest żadnym soft-rebootem, i o ile momentami fabuła wydaje się być nieco naciągana, to ogólnie spodziewałem się czegoś o wiele, wiele gorszego. Nowe twarze w obsadzie sprawdzają się dobrze (szczególne wyróżnienie dla Laury Vandervoort <3), całość jest już ewidentnie nową odsłoną, nie po prostu kontynuacją 1-7, ale to jest znośne. Momentami można było odnieść wrażenie, że to taki remiks motywów z poprzednich częśći, okraszony mandatoryjnymi plot twistami, bez większego planu fabularnego na kilka filmów, jak było wcześniej. Wciąż wolałbym kontynuację wątku Hoffmanna i Gordona, może powrót Bobby`ego Dagena?, ale to co dostałem nie było złe.

7/10. Nie był to poziom starych Pił, ale nie czułem też że "gwałco mi kolejno sage", a to już coś. W 2017 moje oczekiwania spadły na tyle nisko, że to mi wystarczyło. Mogliby to w sumie teraz kontynuować dalej, pozostawili ścieżki, którymi możnaby dalej pójść.

Re: Piła: Dziedzictwo

Shedao Shai napisał:
np. Ludwik jest dużym userem Bastionu, ale po prostu bardzo lubię tą serię.
-----------------------

Piła: Dziedzictwo, a co Jadła? he, he.

Marcinek wie, że tematy spożywcze zawsze mnie zainteresują!!!

Re: Piła: Dziedzictwo

Zobaczenie jak się wypowiadasz o McImperium było najlepszym momentem dzisiejszego dnia <3

Re: Piła: Dziedzictwo

xDDD

Uszczknąłem kawałek mojej OGROMNEJ wiedzy o McDonalds i rzuciłem okruch maluczkim. Niedługo, niczym Patryk Vega, zacznę obnażać mroczne kulisy popularnego fast-fooda i ujawnię skład shake`a. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Re: Piła: Dziedzictwo

Ogórki podjadałeś !

Re: Piła: Dziedzictwo

nie tylko!

Re: Piła: Dziedzictwo

Mnie się nie podobały gry, jkieś te narzędzia tortur nie podeszły.

A samo przeplatanie fabuły całkiem spoko wyszło.

Wonder (Cudowny Chłopak) i SW

Mając do wyboru "świąteczne komedie" lub filmy pełne spandexu, ppostanowiłem spróbować czegoś innego.

I nie zawiodłem się.

Powiedzieć, że jest to fim o tytułowym chłopcu ze zdeformowaną twarzą, to nic nie powiedzieć.

To o wiele bardziej skomplikowana historia o akceptacji, zrozumieniu, poświęceniu. Historia opowiadana z punktu widzenia różnych postaci, jak choćby jego nastoletniej siostry, która musi sobie radzić z tym że cała uwaga rodziców skupiona jest na bracie. I o tym że dzieci potrafią być bardziej okrutne niż dorosli. Taka bardzo (mimo wszystko) pogodna i fajna historia o (nareszcie) funkcyjnej rodzinie.

Osoba sprawa to gra aktorska - zaskakująco dobry niekomediowy Owen, czy rewelacyjna Julia która pięknie się starzeje. Ale to w końcu "Pretty Woman"

I jeszcze bardzo dużo nawiązań starłorsowych, włacznie z gościnnym występem Chewbacci i Lorda Sidiousa

W Polsce to chyba będą grali gdzieś dopiero w stuczniu/lutym. Warto sobie zanotować.

Sprawa Chrystusa

Interesujący film. Od skrajnego ateisty do zagorzałego teisty XD. Brakło możę trochę środkowego spojrzenia na tematykę.

Dla mnie film jest o tyle ciekawy że pokazuję motywację pod wpływem pewnych działań - żona nawraca się gdy życie dziecka jest zagrożone, a moż gdy zagrożone jest małżeństwo. W mojej ocenie i odbiorze cała reszta to błachostki. Interesujące.

film jest tylko w W-wa na jednym seansie dziennie i nie we wszystkich kinach ale warto iść. Niestety się nie strzelają. Minusem jest też lektor - za głośno niestety puszczony.

Milczenie polskich owiec

Pierwszy film nakręcony przez Macieja Stuhra, który jednocześnie obejrzałem całkowitym przypadkiem - na toruńskim festiwalu filmowym Tofifest było organizowane spotkanie z Maciejem Stuhrem, które poprzedziła projekcja filmu młodego Stuhra "Milczenie polskich owiec", gdzie sam myślałem, że film będzie wyświetlony godzinę przed właściwym spotkaniem, a tak załapałem się na film.

Film krótkometrażowy - długość około 40 minut - który zresztą został stworzony w ramach zajęć studenckich. Nikogo znanego w filmie nie ma, aktorami są studenci Stuhra z jego zajęć w szkole teatralnej. To jest plus, że Maciej Stuhr wpadł na pomysł projektu na zajęciach, który przy okazji w jakiś sposób pozwoli się wybić młodym aktorom.
Inna sprawa, że po czymś takim można spodziewać się paździerza - a tu niespodzianka, jak na debiut i reżyserski, i aktorski film jest całkiem udany I zabawny.

Najlepiej film można opisać następująco: akcja dzieje się w pubie, w którym barmanka jest świadkiem różnych dziwnych spotkań różnych ludzi, a głównym bohaterem jest... rachunek za alkohol

Spoilerem byłoby zdradzanie ról niektórych postaci, ale wyszło zabawnie. Kilka ról jest naprawdę dobrze zagranych, gdzie jako faworyta wskazałbym początek spoilera rolę młodego kleryka katolickiego organizującego spowiedź przy piwku, jako że spowiadany konsekwentnie odmawiał spowiedzi w konfesjonale ze względu na drażniący zapach drewna koniec spoilera.
Podobnie nad fabułą nie ma co się rozpisywać, jako że w zasadzie jej nie ma - może poza w/w rachunkiem. I poza pociskaniem po polskim środowisku filmowym, na co reżyser pozwolił sobie kilkakrotnie.

Mam też wrażenie, że Stuhr przy dowcipach inspirował się Quentinem Tarantino - podobny specyficzny humor, podobny fetysz stóp, nawet dialogi kojarzą się z Pulp Fiction. Choć niestety mamy i parę sucharów.
Jednak ogółem, jak na krótkometrażówkę, zabawne - choć na długi metraż to by się nie nadawało, to debiut „młodego” w reżyserii można uznać za udany.

Cicha noc

Debiut reżyserski, Ogrodnik w obsadzie, główna wygrana w Gdyni, akcja skupiająca się na życiu rodziny. Pewnie coś by się jeszcze znalazło z podobieństw do "Ostatniej rodziny". Trailer mocno wprowadza w błąd, sugerując bardziej komedię z nawalonymi w sztos bohaterami. A jakże jest inaczej...

Przez ani minutę nie miałam wrażenia, że tu ktoś gra. Odnosi się wrażenie podglądania najprawdziwszej, istniejącej, polskiej rodziny, która ma swoje problemy. Relacje między bohaterami - miód. Dialogi niesamowicie naturalne i w punkt. Zespół aktorski osiąga wyżyny, każdego można za coś wyróżnić. Ogrodnik, który zawsze jest dobry i ciągnie akcję do przodu, ale jakie tu są drugoplanówki! Jakubik jako głowa rodziny (swoją drogą do Ogrodnika i Jakubika należy najlepsza scena i wymiana zdań w całym filmie. Scena absolutnie wzruszająca, przynajmniej mnie xD), Paweł Nowisz w roli seniora rodu, który jest nim tak bardzo, że aż widziałam w nim trochę mojego dziadka. Suchora jako matka, rola niby tak niepozorna, niewidoczna, wygrana na takich niuansach. Nie ustępujący Ogrodnikowi Ziętek, brat, którego zachowania nie rozumiemy aż do finału. To jest czysta orgia oglądać tak grających aktrów. Czapki z głów i OGROMNE BRAWA! Akcja toczy się praktycznie w jednym miejscu, są elementy komediowe. Film praktycznie bez muzyki, co było świetnym zabiegiem, bo wrażenie naturalności jest jeszcze bardziej spotęgowane. I najważniejsza zaleta (dla wielu przeciwników polskiego kina to będzie największa wada) - ten film jest tak polski, że aż fizycznie boli. Myślę, że każdy może w którymś z bohaterów odnaleźć część siebie i tym bardziej ten film przeżywać. A jeśli nawet nie - aktorzy się bardzo postarali, żeby nic tu nie było sztuczne. Do kina marsz absolutnie. Najlepszy polski film tego roku jak dotąd bez dwóch zdań.

I tak już dodatkowo od siebie dodam, że cały rok zawodził w polskich filmach, nagle wyskoczyła ta petarda, wcześniej "Najlepszy" z Gierszałem (świetny film, ale o klasę jednak gorszy od Nocy) i naprawdę - nie mamy się czego wstydzić, wręcz przeciwnie. Jeśli Ogrodnik i Gierszał to jest aktorska przyszłość to jest pięknie. Jeśli powstają u nas debiuty na miarę Ostatniej rodziny czy Cichej nocy to jest jeszcze piękniej.

Re: Cicha noc

Evening Star napisał:
I tak już dodatkowo od siebie dodam, że cały rok zawodził w polskich filmach, nagle wyskoczyła ta petarda, wcześniej "Najlepszy" z Gierszałem (świetny film, ale o klasę jednak gorszy od Nocy) i naprawdę - nie mamy się czego wstydzić, wręcz przeciwnie.
-----------------------

Szatan kazał tańczyć też był dobry film

Re: Cicha noc

Zgodzę się, że miał pewne mocne, dobre sceny, Berus mocno się poświęciła dla roli i jej wyszło. No i ta niecodzienna struktura. Ale mam z nim ten problem co z Królewiczem Olch - niby jestem na tak, ale oba z tych filmów są na tyle specyficzne, że nie do końca do mnie dotarły.

Re: Cicha noc

Ciekawie by było jak by wydali - np na BD - ten film zmontowany w innej kolejności

Dla mnie jest specyficzny ale mocno prawdziwy. Co np.: nie wyszło w Wszystkie Nieprzespane Noce

Re: Cicha noc

Wg autorki to samo, chociaż faktycznie wizja tego filmu w kilku różnie zmontowanych wariantach - to mogłoby być ciekawe. Osobiście nie mogłam wejść w skórę tej bohaterki ani każdego innego w tym filmie. Nie znam także podobnych osób. Nie znalazłam minimum sympatii dla tej postaci. Obejrzałam też to po seansie:
https://www.youtube.com/watch?v=EHhMlKI0jpI
Na zasadzie "co autorka miała na myśli". Niezbyt wiele miała jednak do przekazania światu. Znowu Wszystkie Nieprzespane Noce podobały mi się głównie od strony wizualnej. Całe te wynurzenia dobrego chłopca z Warszawki naiwne.

Re: Cicha noc

I udało mi się zobacczyć ten film. Kurcze szału dla mnie nie ma. Jest na pewno super zagrany. Ale to kolejny polski fil w tym roku o niczym.No bo jaki jest wydzwiek tego filmu ? Te słowa Zbynia że w Polsce sie jest człowiekiem a za granica Polakiem ?

Jakieś to polskie kino jest ostatnio niedobre...

Nadrabima trochę

bo nie byłem w kinie jek na poczatku grudnia.

Dżungla
Tam gra chyba ten gość od HP. Film spoko. Ani jakiś hit, ani kaszanka. Można iść.


Magiczna Zima Muminków
A to jest ciekawa sprawa bo jest to film - chyba którys tam - zmontowany z Semaforowskiego serialu tv o Muminkach realizowanego techniką poklatkową w półp,laskiej lalce.

O ile pierwowzór to najlepsza adaptacja ksiażek i komiksów T Jansson o tyle ów film to już luźna dywagacja łaczaca Zime Muminków z komiksową gwiazdką.
Odczucia mam mocno miwszane. O ile super zobaczyc ten materia,l na dużym ekranie to o tylę jest to swoisa herezja na temat Zimy Muminków.

Lato Muninków z 2008 -chyba - oraz Kometa z 2010 wypadają o wiele leiej.


Polskie tłumaczenia tytułów to zło odc. 7890

"The Big Sick" to "I tak cię kocham". Dodać do tego fatalny, mdły plakat z parą na jednolitym tle i jawi się komedia romantyczna najgorszego sortu. Jednak wylądowałam na tym filmie, a nie na dziesiątym pokazie SW (co się odwlecze, to nie uciecze ) i absolutnie nie żałuję, bo film nie ma nic wspólnego z naszym sztampowym do bólu tytułem. Romans przewodni jest całkiem uroczy, głównie dzięki Kumailowi Nanjianiemu (co w sumie nie dziwne, gdyż początek spoilera okazało się, że historia w filmie to jego własna historia, a przez cały czas sądziłam, że to jest zmyślone koniec spoilera), ale warto tak naprawdę dla dwóch innych wątków, które "robią" ten film w przeważającej części. Po pierwsze, wątek pakistańskiej rodziny głównego bohatera. W lekki sposób pokazane różnice kulturowe i konflikt pokoleń. Po drugie, rodzice wybranki, najmocniejszy duet filmu. Ray Romano w roli nauczyciela matematyki przeszedł sam siebie - czyste, komediowe złoto.

Całość kipi od subtelnego, ale czasami wręcz rozbrajającego humoru, czy to sytuacyjnego, czy na tle kulturowym i w żadnym momencie nie przekracza on granicy dobrego smaku. A i tak film okazuje się być tak naprawdę o samodzielności. No i zapewne niektórzy sobie na tym poryczą. Idealna propozycja dla par.


No i przy okazji fajnych filmów - Tancerka, nad którą tak się Qel rozpływał. Nie podzielam aż takiego entuzjazmu, ale film jest faktycznie bardzo dobry. Już na starcie ma u mnie plus, bo zaczyna Vivaldim, a to mi wystarcza do szczęścia Dodając do tego taniec serpentynowy i grę świateł, która mu towarzyszy - szczęka opada. Naprawdę, gdy pierwszy raz filmowa Louise zaczęła go wykonywać nie wiedziałam, że na moim komupterowym ekraniku to zrobi takie wrażenie. Aż żal, że tak było tego w filmie niewiele. I jakże by to musiało wyglądać na żywo. Spontaniczna sekewncja baletowa Isadory także bardzo dobrze wyglądała i była sfilmowana. No i trening z zespołem. Piękne ukazanie tańca to najważniejszy, ale niejedyny plus. Soko dobrze oddała determinację bohaterki. Jej trening robił wrażenie. I poboczny, ale satysfakcjonujący i dobrze pokazany wątek lesbijski. I smaczne sceny łóżkowe. Na minus niepotrzebna dramaturgia zakończenia i momentami postać Ulliela. Warto, dla wrażeń audiowizualnych przede wszystkim.

Re: Polskie tłumaczenia tytułów to zło odc. 7890

Zdajesz sobie sprawę, że to Twój najbardziej wyczekiwany przeze mnie post? Od roku!

Już na starcie ma u mnie plus, bo zaczyna Vivaldim, a to mi wystarcza do szczęścia

Dokładnie tak, miałem tak samo. Pierwsze nuty wybrzmiały i film natychmiast przykuł moją uwagę, oczarował. A dalej już tylko poglębiał moc rzuconego na mnie uroku

Szkoda że nie miałaś okazji zobaczyć Tancerki w kinie. W Katowicach puszczali ją w sali z małym ekranem, ale w pięciorzędowej sali, także siedząc w trzecim rzędzie Loie zajmowała prawie całe pole widzenia, a gra świateł potrafiła dosłownie wchłonąć w obraz.

Zasadniczo zgadzam się ze wszystkim co napisałaś. Oczywiście poza kwestią rozpływania się nad tym filmem - ale 1) ja to widziałem w kinie; 2) to był czas mojego zrozpaczenia po niejakim Łotrze 1, a tu z zaskoczenia i przypadku dostałem taki piękny kawał sztuki

Po 6 seansach (3 w kinie, 1 na smartphon`ie, 2 na ekranie TV), film dalej budzi we mnie te kojące emocje i pozwala pożywić się jadalnym pięknem. Ostatnio widziałem ją 15 listopada, ale znów czuję co raz większy głód tego filmu.
Chociaż nie porywa mnie już tak bardzo, to jednak dla mnie to wciąż najlepszy film 2016 roku i zdecydowanie jeden z moich ulubionych filmów w ogóle

Re: Polskie tłumaczenia tytułów to zło odc. 7890

Qel Asim napisał:
Zdajesz sobie sprawę, że to Twój najbardziej wyczekiwany przeze mnie post? Od roku!
-----------------------
Zauważyłam xD

Z tego, co pamiętam, u mnie w ogóle w kinach nie było tego filmu, na pewno nie w cc... Mogę sobie wyobrazić, jakie to w kinie robiło wrażenie.

Bright

Strasznie dziwna rzecz. Mieszanka ekstremalnych klimatów getto-gangsterskich z fantasy. Wyobraźcie sobie, że wydarzenia z "Władcy Pierścieni" naprawdę miały miejsce 2000 lat temu. Takie jest mniej-więcej tło opowieści.
Film zebrał straszne recenzje od zawodowych krytyków, ale raczej nie jest totalnie tragiczny. Bardzo oryginalny pomysł, mocna akcja, trup ściele się gęsto. Przypomina to trochę oldskulowe produkcje a`la "TRESPASS" czy "JUDGEMENT NIGHT", plus warstwa fantasy. Jak ktoś lubi gangsta rap i nie ma awersji do klimatów rodem z AD&D, to może się podobać. Przekombinowane i przeładowane, ale przynajmniej nie nudne, a w dzisiejszych czasach to już naprawdę coś.

Re: Bright

Oryginalny jest pomysł na świat, ale niestety nie realizacja - czy powinna istnieć segregacja rasowa w obrębie gatunku ludzkiego, czy istnieje krąg kultury judeochrześcijańskiej w ogóle, I CO ROBI KONTROLA LOTÓW ZE SWOBODNIE LATAJĄCYMI SMOKAMI.

Re: Bright

Kathi Langley napisał:
Oryginalny jest pomysł na świat, ale niestety nie realizacja
-----------------------

Mi się wydaje, że realizacja jak najbardziej poprawna. Mam na myśli techniczną stronę filmu. Wypatrzyłaś tam coś "krzywego"?


czy istnieje krąg kultury judeochrześcijańskiej w ogóle
-----------------------


Być może Frodo jest czczony jako mesjasz przez wszystkie rasy poza Hobbitami, bo mają mu za złe że wbrew regułom narodu wmieszał się w zadymę i jeszcze sprowokował Sarumana do dewastacji ich kraiku. Teraz muszą mieszkać rozproszeni w diasporach po całym świecie.


I CO ROBI KONTROLA LOTÓW ZE SWOBODNIE LATAJĄCYMI SMOKAMI.
-----------------------

To chyba był smok policyjny, patrolował okolice Compton. Tańsze niż helikoptery

Re: Bright

darth_numbers napisał:
Kathi Langley napisał:
Oryginalny jest pomysł na świat, ale niestety nie realizacja
-----------------------

Mi się wydaje, że realizacja jak najbardziej poprawna. Mam na myśli techniczną stronę filmu. Wypatrzyłaś tam coś "krzywego"?

-----------------------

Źle się wyraziłam może - chodziło mi o to że super pomysłem jest pokazać świat `2 tysiące lat po epickiej bitwie fantasy` który jest `równoległy do naszego`. Problem mam z tym że poleciał po najmniejszej linii oporu - Elfy to elita, orkowie są nowymi czarnymi (czemu dyskryminuje się w takim razie latynosów?), że mówi się o Shreku; oczywiście, jest to wyjaśnialne, problem w tym że nie mam poczucia że to wynik worldbuldingu a raczej niedopracowanej wizji (a magia? A mityczne stwory?).

Ale liczę że kontynuacja coś zmieni w tym temacie.

Re: Bright

Mi prawdę mówiąc podobało się to jak przedstawione są różne "rasy". Elfia elita wydaje się być jak najbardziej na miejscu. Podobnie jak orkowie, są tępieni za wybranie "złej strony" przed tysiącami lat. Swoją drogą, to musiała być naprawdę poważna sprawa, jak po takim czasie ciągle się o tym pamięta. Ogólnie rzecz ujmując, ten dziwny świat w filmie jest przedstawiony z jakimś takim luzem, jakby od niechcenia, jakby nic niezwykłego nie było w tym, że takie dziwne stwory żyją obok ludzi. Ma się wrażenie oglądania filmu, który mógłby powstać właśnie w takim świecie, i jakimś dziwnym trafem "przetunelował" do naszego. Orkowie, elfy, nic niezwykłego. Po prostu kolorowe tło.
Najbardziej podszedł mi ten gangstersko-przestępczy klimat, jeszcze podszyty gettem i rasizmem. Fajne było to, że w obliczu magicznego artefaktu wszyscy dostają absolutnej sraczki a wszelkie hamulce etyczne i moralne przestają istnieć W sumie na tym można było poprzestać, "różdżka" była wystarczająco wielkim zagrożeniem i jednocześnie katalizatorem wojny gangów. Ta cała akcja z sektą pracującą dla "Saurona" była już trochę przesadzona. Elfi gang próbujący odzyskać różdżkę w zupełności by mi wystarczył. Po co to eskalować do jakiegoś zagrożenia na poziomie wojny światowej?

Podobał mi się w tym filmie język, slang rodem z getta, bluzgi, gangsterskie odzywki. Alta-fucking-mira, ghetto rumours, i takie tam inne śmieszne teksty.

Moim zdaniem ta "wizja" może i nie jest dopracowana w każdym szczególe, ale nie musi być (jak dla mnie), bo tak jak jest, to wszystko po prostu działa. Wydaje mi się, że dokładniejszy "worldbuilding" może to po prostu zepsuć. W następnej częśći dobrze by było podkręcić stronę gangstersko-policyjną, a stonować magiczną, czyli np krasnoludzcy loan sharks kontra elfia organizacja dobroczynna, bez powracającego Saurona. No może jeden wystrzał z "różdżki" w celu rozwalenia pojazdu SWAT - ale na tym można poprzestać z "magią" Wydaje mi się, że najgorsze co można zrobić to iść w stronę głębszej eksploracji tego świata - takie filmy działają dobrze tylko wtedy, gdy świat jest "zasugerowany". Zobaczymy co to będzie, głupie ale dobrze się oglądało, oby tak dalej!

Re: Bright

Fajny ten film był, sympatyczny, taki do piwka na wieczór. Ten ork bardzo sympatyczny

Re: Bright

Bardzo mi się podobał, byłem całkowicie zadowolony, chętnie zobaczę drugą część.
Tak jak pisałem wcześniej, brakuje obcych w głównych rolach w SW.
SKANDAL.

DEATH NOTE

Czyli kojelny głupi film z Netfliksa. Znowu fajny pomysł, odjechany i oryginalny, jak rozumiem oparty na japońskiej mandze czy anime. Niestety wykonanie szwankuje, obsada wydaje mi się źle dobrana, źle prowadzona przez reżysera, filmowi brakuje właściwego rytmu, widać też, że reżyser stara się pokazać piękne i wystylizowane kadry, ale nie do końca potrafi to zrobić. Historia jest interesująca, ale mam wrażenie, że nacisk został położony na eksplorację niewłaściwego aspektu. Śledztwo nie jest tak interesujące, jak mogło być przedstawienie konsekwencji zdalnego masowego mordowania dla "duszy" bohaterów i ich relacji. Zupełnie niepotrzebny był ten japoński demon, który pojawia się właściwie nie wiadomo po co, ponieważ nie ma w filmie żadnego celu. O wiele lepiej byłoby zrobić z Death Note jakąś bezosobową siłę natury, poza dobrem i złem, w 100% obojętną i poddaną woli człowieka.
Bohaterowie jakoś nie budzą sympatii, superdetektyw "L" jest jedną z najbardziej irytujących postaci, jaką ostatnio miałem okazję podziwiać na ekranie.
Mimo wszystko, nie jest to totalna porażka. Przypuszczam, że gdybym miał 15-16 lat, zakochał bym się w tym filmie bez pamięci Jeżeli ktoś się strasznie nudzi, można obejrzeć, lepsze to niż picie wódy i huliganienie

Re: DEATH NOTE

I tak masz szczęście, że nie widziałeś wczesniej anime. Bo wtedy to jednak byś napisałe że to "netfiksowe" to jest totalna porażka na każdym polu.

W tym przypadku lepsze jednak picie wódy, byle w ciekawym towarzystwie.

Guardians of the Galaxy 2

Wiecie co... ten film jest dziwny. Podobnie jak i pierwsza część. Postacie są bardzo fajne (z jednym wyjątkiem), ale wg mnie jest to jeden wielki MISCAST. Niewłaściwie dobrani aktorzy. Nie ma między nimi żadnej chemii, po prostu recytacja kwestii dialogowych. Humor nie działa na mnie zupełnie! Mam wrażenie, że jest strasznie wymuszony. Zły "tajming". Dialogi, które mają być dowcipne i lekkie, w ogóle nie brzmią naturalnie, nie mają tzw FLOW. Wali sztucznością na MAX! Sceny komediowe są niewłaściwie zmontowane, wszystko zagrane jest "nie w tempo". Tak jest, to co miało być lekkie, dowcipne i być siłą filmu, zupełnie na mnie nie działa.
A teraz z drugiej strony. Wszystkie sceny poważne i dramatyczne (których trochę w filmie jest), moim zdaniem działają perfekcyjnie. Kiedy tylko kończą się wygłupy i silenie się na lekką komedię, wszystko nagle wskakuje na swoje miejsce a film się rehabilituje. Nagle dialogi zaczynają brzmieć w sposób naturalny i co ciekawe, mają nawet pewien "ciężar gatunkowy". Między bohaterami pojawia się chemia. Już nie mam wrażenia totalnego MISCASTU.
To jest chyba najbardziej schizofreniczny film, jaki widziałem od lat. Mam wrażenie, że gdyby pójść w przeciwną stronę niż standardowe podejście marvelowskie, byłoby coś naprawdę dobrego. Gdyby w ogóle wywalić tę lekko komediową stronę a uderzyć w groteskę plus slapstick, mogło by wyjść coś wyjątkowego. Pierwszy raz od dawna mam wrażenie, że 100% powaga mogła by filmowi pomóc.
Wracając na chwilkę do postaci. Ten szczur o ksywie Rocket jest po prostu kiepski. Wiem, o co chodziło reżyserowii, ale tylko dlatego, że pod koniec filmu Yondu mówi to na głos. Sorry, ale to jest beznadziejna reżyseria, jeżeli o wewnętrznym rozdarciu bohatera widownia dowiaduje się, ponieważ inna postać objaśnia to na głos. Widzowie mają to INSTYNKTOWNIE CZUĆ! A tak, Rocket jest po prostu niesympatycznym, irytującym kawałkiem CGI ze źle dobranym aktorem podkładającym głos (Bradley k... jego mać Cooper).

Podsumowując - Gunn nie potrafi robić komedii. Nie potrafi robić akcji. Jednowymiarowe postacie (co samo w sobie nie jest złe) to maksimum jego możliwości. Postacie muszą objaśniać na głos co się w filmie dzieje. Ścieżka dźwiękowa jest źle dobrana.
Thor Ragnarok przy tym to mistrzostwo świata. Taika Waititi zrobił naprawdę fajny film, chwilami naprawdę śmieszny, z przyzwoitą akcją. GotG niestety nie ma startu.

Czas Apokalipsy

Czas Apokalipsy - ramach odświeżania ulubionych filmów (mniam, mniam).

Próbowałem kiedyś ułożyć swoją dziesiątkę najwybitniejszych filmów w dziejach kina i za cholerę mi nie wychodziła, bo jak tylko minimalnie obniżałem wyśrubowane standardy, to z 10 robiło się 20... 30.
Tak więc ciężko mi wybrać tylko 10, ale jednego tytułu zawsze byłem pewny: Czas Apokalipsy (absolutny top 10).
https://youtu.be/CIrvSJwwJUE

Re: Czas Apokalipsy

A z porno cos było w top 10?

Re: Czas Apokalipsy

Tylko porno - dlatego ciasno było i trzeba poszerzać.
+18
https://youtu.be/yCvMeyR8_Qg
https://youtu.be/kgaEVvCVnCE

Re: Czas Apokalipsy

Porno i duszno, bo to tropiki i duża wilgotność.

Re: Czas Apokalipsy

HAL 9000 napisał:
ciasno było i trzeba poszerzać.
+18

-----------------------

Hmmm... medytować nad tym będę!

Re: Czas Apokalipsy

HAL 9000 napisał:
Próbowałem kiedyś ułożyć swoją dziesiątkę [...] i za cholerę mi nie wychodziła, bo jak tylko minimalnie obniżałem wyśrubowane standardy, to z 10 robiło się 20... 30.

Tu nie ma co medytować!

Re: Czas Apokalipsy

Jak będzie Ci się kiedyś chciało, to wklej taką listę na forum
Przyda się, bo lubię wyszukiwać nowe filmy do obejrzenia i różnego rodzaju listy

Rzodkiewka

Chęci mam, ale nawet 10 ulubionych byłoby ciężko ułożyć, prędzej 10 najlepszych z każdego gatunku albo coś w tym stylu.
Ja lubię bardzo różnorodne kino, począwszy od kina niemego (Chaplin).

Moim ulubionym polskim filmem jest "Rękopis znaleziony w Saragossie" (1965):
https://youtu.be/r0-vViInX3c

A komiksowa adaptacja nr.1 to "Watchmen" (2009), koniecznie wersja rozszerzona:
https://youtu.be/PVjA0y78_EQ

Kolekcjonuję te najfajniejsze filmy już od dziecka - jak nie miałem VHS i DVD, to wycinałem z gazet informacje o tych tytułach które mi się podobały i o których nie chciałem zapomnieć. Dużą rolę edukacyjna odgrywała TVP 1 i TVP 2. Później pojawiły się różne Polsaty, TVN-y i poziom poleciał na ryj, więc filmów w TV nie oglądam, jedynie w TVP Kultura można czasem coś dobrego zobaczyć.


Jak masz jakieś ulubione filmy i szukasz podobnych to napisz, na pewno koledzy i koleżanki coś doradzą

Re: Rzodkiewka

A dziękuję za odpowiedź

Filmy z Chaplinem też lubię. I z Busterem Keatonem. Filmów do obejrzenia mam aż zanadto, zwłaszcza że dużo klasyków jest jeszcze do nadrobienia, a co chwilę wychodzą nowe i ciekawe.
Wybrać filmy najlepsze na pewno jest trudno, ja pewnie nie zmieściłabym się w setce xD

W każdym razie "Rękopis..." wędruje wyżej na mojej liście "do obejrzenia"

Re: Rzodkiewka

Nie, złe podejście...

żadne "wędruje wyżej", umieść go od razu na czele listy, w ścisłej czołówce, a najlepiej na miejscu pierwszym. Ja do dziś żałuję że nie udało mi się zakupić BD.

Nie pożałujesz, ale jakby co to biorę na klatę wyszystkie bluzgi za ewentualnie stracony czas.

I jeszcze "Hydrozagadka", jak nie widziałaś, ale to specyficzny film o pierwszym polskim superbohaterze

Re: Rzodkiewka

Tak jak pisał Finster Vater - "Rekopis..." musisz koniecznie obejrzeć, ten film jest bardziej kultowy za granicą niż u nas, a zanim "nasi" zajęli się jego renowacją, to wcześniej zrobili to panowie Scorsese i Coppola.



Reklama na amazon:
"I love the Saragossa Manuscript...exceptional" --Luis Buñuel

"This is one mother of a film" --David Lynch

"Poland`s greatest cult film" --The Village Voice

Paddington

Filmy takie sobie ale książki to jest to!

Re: Paddington

Film całkiem sympatyczny, ot na wypad z rodziną, bez jakichś większych szaleństw (choć kryminalisci fajni, a i Grant niezły) Książki zawsze lepsze.

Re: Paddington

Sympatyczny ale mam wrażenie że nieco Paddington książkowy troche inny

Ale iść warto zobaczyć.

Chciałbym kiedyś na tą stację się kopsnać XD

A film to takie 4 minus w kategoriach film rodzinny.

Re: Paddington

No, troszkę inny. Podobnie było z "Mikołajkiem"

W jednej scenie fajne nawiązanie do "Dzisiejszych czasów" z Chaplinem

Warto zwrócić uwagę na nagłówki artykułów w gazetach - tak w trakcie filmu jak i w trakcie napisów końcowych

Darkest Hour

Film teoretycznie wojenny, gdzie wojny samej w sobie jest bardzo niewiele, za to mamy "kuchnię polityczną" formowania i pierwszych dni funkcjonowania gabinetu Churchila w maju i kulisy jego słynnego przemówienia.

Churchil - apodyktyczny choleryk doprowadzający współpracowników do płaczu, ale jednocześnie człowiek z solidnym kręgosłupem, fenomenalnie zagrany przez Garego Oldmana - musi stawić czoła nie tylko niemieckiej inwazji, ale przede wszystkim politykom, którzy przerażeni sytuacją "chcą pokoju" - w tym pan, który już "przywiózł pokój" w 1938.

Oprócz Oldmana świetny jest Ben Mendehlson jako król Jerzy VI, który w krytycznym momencie odrzuca swoje uprzedzenia i niechęci. Relacje tych dwóch to mocna strona filmu. I królewska rada - "nigdy nie okłamuj wyborców"

No i jeszcze żona Churchila, i ich wzajemne relacje - i typowo brytyjski humor w dialogach:
żona - we are old
Ch - yes YOU are

Oczywiście są drobne nieścisłości historyczne, ale generalnie to solidny, godny polecenia film. Takie 8/10. Dobre uzupełnienie do "Dunkierki"

Re: Darkest Hour

Ten film miał już premierę, czy to jakieś seanse dla wybranych? Widziałem, że już parę osób o tym pisze, a u mnie seansów nie ma. Premiera też wskazuje 26 stycznia.

BTW, o Churchillu bardzo polecam film produkcji HBO, "W czasie burzy" - opowiadają historie Churchilla w trakcie trwania konfliktu. Kontynuacja "Wzbierającej burzy", która pokazywała drogę do wojny. Niemniej jednak - sequel dużo ciekawszy.

Re: Darkest Hour

-Ten film miał już premierę, czy to jakieś seanse dla wybranych? Widziałem, że już parę osób o tym pisze, a u mnie seansów nie ma. Premiera też wskazuje 26 stycznia.

xD przeurocze Ludwisiu królisiu. Hmm, nie ma w kinach. Gdzie by jeszcze można poszukać?

Re: Darkest Hour

Marcin, ale ja nie jestem

Z Ł O D Z I E J E M

Re: Darkest Hour

Pod awatarkiem jest rubryczka "skąd", tam znajdziesz rozwiązanie

Re: Darkest Hour

Powiesz mi, że nigdy nie podjadłeś ogóreczka w Macu?

Re: Darkest Hour

To nie była kradzież, to była premia.

Nie no, pytam bo wczoraj bolger Ichabod oznaczył się w kinie Atlantis na tym seansie, więc putam, szujo, gnido, ptasi móżdżku

Re: Darkest Hour

Za karę nie dostaniesz linka na priv, a jako że jesteś człowiekiem krążącym na granicy wykluczenia cyfrowego (czyt. sam nie znajdziesz), to filmu nie pooglądasz. N A R A #smiercfrajerom

Re: Darkest Hour

kurrrcze, ale mi zrobiłeś smaka na tego ogóreczka, mmm

Re: Darkest Hour

Ludwik, słownictwo, nie możesz nazywać Marcina putą gdyż płeć się nie zgadza.

Re: Darkest Hour

wszystko się zgadza, nie ma mowy o pomyłce

Re: Darkest Hour

Ludwik,

przywołuję cię do porządku
dostaniesz bana i nie będziesz mógł nabijać postów
i znowu cię przegonię

Re: Darkest Hour

Nie udało się, nie przywołałaś go do porządku. Banuj. Nic innego nie pozostało.

Re: Darkest Hour

proszę zbanować użytkownika Shedao Shai, gdyż to jego działania na forum bastion.pl wpływają na moją negatywną postawę.

Re: Darkest Hour

Melduję że zostałem przed chwilą zbanowany na bastion.pl. Chciałem kupić sejf gabinetowy a tu przysłowiowy ch... Nie da rady bo mam Bana. Dla równowagi proszę ponownie o bana dla Ludwika na gwiezdne-wojny.pl.

Re: Darkest Hour

za współudział!

Re: Darkest Hour

dziękuje za szybką reakcję

Re: Darkest Hour

A nie miałaś kiedyś ochoty dać bana samej sobie ? Ja jak bym był modem to najpierw bym zbanował wszystkich a potem samego siebie.

Re: Darkest Hour

Oczywiście. Przypominam że zaczątek akcji miał już miejsce http://star-wars.pl/Forum/Temat/3180#607475 - ale szybka reakcja Rusisa i LSa powstrzymały masowe bany; pod ich presją publicznie oglosiliśmy z Halem że to żart.

Re: Darkest Hour

Czyli trzeba uważać !

Re: Darkest Hour

Potwierdzam mocne 8/10

Gary Oldman rewelacyjny. Ben Madehlson świetny.

Sam film odebrałem nie jako wojenny ale jako o Churchilu w 1940 podczas II WŚ.

Rules don`t apply

Obejrzałem i muszę powiedzieć, że przyszły Solo był tam całkiem dobry (zresztą film jest w ogóle dobry, wiadomo - Beatty).

Kurde, dziwię się, że to piszę, ale Alden może jednak da radę jako Han.

Renaissance

Wyjątkowy film dla fanów czerni i bieli

Natknąłem się kiedyś gdy leciał w TVP Kultura. Zapamiętałem tytuł i niedawno udało mi się go kupić - w końcu obejrzałem całość.

Jest to kryminał SF, akcja dzieje się w Paryżu (2054 rok). Twórcy postawili na klimat więc tempo jest raczej wolne (coś w stylu Blade Runner), są zawijasy fabularne ale główną zaletą filmu jest obraz, bardzo kontrastowy (to nie Sin City) i nie każdemu przypadnie do gustu. Dla mnie miód malina:
https://youtu.be/D2B6zrdzIXo?t=8

https://quinlan.it/upload/images/2008/07/renaissance-2006-christian-volckman-04.jpg
Fabuła 6/10
Obraz 100/100

Re: Renaissance

Zaciekawiło mnie to i zobaczę !

DJ / Death Cure czyli Wiezień Labiryntu 3

Byłem i widziałem w IMAX - cieszy mnie że TLJ już zdjete XD

No cóż nie jestem fanem serii i nie czytałem ksiazki/ek.

Natomiast 1 podobała mi się całkie całkiem.

Niestety 1 jest najlepsza. Niestety bo jest spadek.

3 Jest w sumie o niczym. Choć początek był zachęcający to dalej juz była nawet nie sieka a sraka & rzygańsko w tym samym czasie - kto kiedy miałt akie cos to wie o co kaman

Film jest też długi 140 min chyba.

No szkoda.

Dam 3/10

Natomias polskiej produkcji DJ jest filmem który przypadł mi do gustu. Niby cała historia gdzieś już była ale tutaj jest podana w przyjemny sposób. Do tego dobra muzyka.

Dam 6,5/10

Re: DJ / Death Cure czyli Wiezień Labiryntu 3

No, w końcu coś pozytywnego o DJ czytam, bo tak tylko "paździerz", "gniot" itp. Filmik ok.

Re: DJ / Death Cure czyli Wiezień Labiryntu 3

Wiesz nie jest to film wybitny, a jak pisałem historia też już była opowiadana tylko w innej odsłonie.

Natomiast film dobrze się oglądało. Muzycznie też bardzo dobrze to wygląda. Nie jestem mega fanem elektroniki czy techno ale lubię od czasu do czasu posłuchać.

Dla mnie to właśnie film OK.

The Witch

Bardzo fajne! Niesamowicie klimatyczny film. Świetne zdjęcia, przerażający soundtrack, nastrojowe ujęcia, dobre aktorstwo. Do tego trochę archaiczny język angielski, podobno autentycznie z epoki (1630). Jeżeli ktoś ma słabe nerwy i nie lubi horrorów, to i tak można obejrzeć, bo we "Wiedźmie" chodzi raczej o zbudowanie nastroju niż przerażanie widza. Gorąco polecam.

Re: The Witch

Prawda!

Czas mroku/Tamte dni, tamte noce/Wszystkie pieniądze świata

Czyli nadrabiam filmy nominowane do Oscara.

Wszystkie solidne. Najsłabiej wypada Czas mroku. W zasadzie spektakl jednego aktora. Nominacja za pierwszoplanówkę zasłużona. Dla Oldmana warto. Na drugim planie Stannis i Krennic też robią swoje, w zasadzie interakcje Oldmana z tą dwójką "robią" ten film. No ale obok tego mamy takie wtopy jak wątek maszynistki - po co? Wojna, zakulisowe, polityczne knowania, poprzetykane tym zupełnie zbędnym, wytrącającym z powagi przedstawianych wydarzeń, wątkiem. Czekałam tylko, aż się okaże początek spoilera że jej brat był w Calais i możnaby tu wrzucić jakąś kolejną, zbyteczną interakcję z Winstonem + niezła okazja do jakiejś pompatycznej przemowy koniec spoilera, ale nie wpadli na to, na szczęście. Im dalej, tym więcej patosu, którego kulminację osiągnięto w scenie z metrem, która nie pasuje do całości i jest po prostu, no, śmieszna. Symbolika i wydźwięk to jedno, ale po takich wstawkach realizm całośi leci na łeb. Takie 6/10, głównie za Oldmana.

Wszystkie pieniądze świata, czyli film, z którego wycięto Spacey`a. Jak wyszło? Dokrętki w żaden sposób nie są odczuwalne. Gdyby ktoś mi powiedział, że na szybko w ciągu 3 tyg. nakręcono z nowym aktorem sceny - wow! Tym większe brawa dla Plummera i tym bardziej zasłużona nominacja. To jest absolutny pokaz profesjonalizmu aktora starej daty. Po prawdzie czy naprawdę mocno ucharakteryzowany Spacey byłby lepszym wyborem? Wiadomo, że taka charakteryzacja twarzy mocno przeszkadza w oddaniu mimiki i nie da się ukryć, że ją widać. To też tyczy się Oldmana i jego Winstona - wyszło tam dobrze, ale jednak wiemy jak naprawdę wygląda Oldman. A Spacey w trailerze wyglądał bradzo słabo. Krytykowałam decyzję o wycięciu Kevina przede wszystkim z samego faktu, że świństwem i głupotą jest robić coś takiego tylko z powodu plotek (i tu się nic nie zmieniło - to nadal idiotyzm), ale też dlatego, że od strony artystycznej film na tym ucierpi. Pewnie się nie dowiemy jak wypadł ostatecznie oryginał, ale w tym momencie tego drugiego już nie jestem pewna.

Co jeszcze o tym filmie? Otóż, Plummer, mimo, że dobry, to jednak aktorsko utkwiła mi najbardziej Michelle Williams, pominięta w tegorocznych Oscarach zupełnie. Szkoda. Film dobrze zrealizowany - piękne zdjęcia i muzyka (za nią odpowiedzialny człowiek od Króla Artura - musiało wyjść dobrze). Kilkoma scenami fajnie oddano atmosferę włoskiego półświatka. Sporo też lekko czarnego humoru. Na minus rozbuchany w stosunku do całości finał filmu, ale w sumie to jakoś na całokształt nie wpływa. Mocne 7/10.

Najmocniejszy w stawce - Tamte dni, tamte noce. Minimalnie przydługi, mógłby się skończyć o dwie, trzy sceny prędzej (imo na ujęciach zamarzającego jeziora). Dla niektórych będzie to zupełnie niestrawne, bo to TYLKO gejowski, wakacyjny, zwyczajny romans, pozbawiony dramatyzmu Moonlight czy Brokeback Mountain. Ale nie ten rodzaj dramatu był jego celem i nie w tym jego siła. To zwyczajne, naturalne, niewymuszone przedstawienie jest jego największą zaletą. Między bohaterami jest spora różnica wieku. Pokazanie tego z perspektywy młodszego, który nie do końca to ogarnia jest urocze i co najważniejsze, bez krztyny fałszu. Timothée Chalamet dostał nominację za swoją rolę, ale partnerujący mu Armie Hammer w niczym mu nie ustępuje. Znakomity duet.

Całość i tak kradnie finałowa rozmowa ojca z Elio. Kwintesencja świadomego, mądrego rodzica. Całość 8/10

Re: Czas mroku/Tamte dni, tamte noce/Wszystkie pieniądze świata

A mnie to pasowałe w Czasie mroku te knowania. Żołnierze na froncie, a elity próbują ugrać coś dla siebie. Scena z metrem jest genialna bo pokazuje jak parlament był odcięty od życia ludzi. Nie wiem w jakim stopniu film jest spójny z tym jak faktycznie żył Churchil, orientujesz się czy są tam wpadki ?

Re: Czas mroku/Tamte dni, tamte noce/Wszystkie pieniądze świata

Może źle się wyraziłam. Mi się właśnie te knowania bardzo podobały, a przeszkadzał wątek maszynistki, który mnie z tego wybijał. No tak, po to była scena z metrem, z powodu symbolicznego, ale dla mnie zbędna. Politycy zawsze są odcięci od życia ludzi, więc choćby nie wiem jak cudnie wyreżyserowana to była scena dla mnie zawsze będzie słabym patosem. Co do życia Churchilla to się nie wypowiem, bo nie wiem.

Re: Czas mroku/Tamte dni, tamte noce/Wszystkie pieniądze świata

Nadrobiłem Wszystkie pieniądze świata i jakie wrażenia. No dobry film ale tylko dobry. RS chyba już dawno nie zrobił nic bardzo dobrego. Warto zobaczyć ale nie ma szału. Mam tu na myśli to że ten fil majko całość jest po prostu trochę mdły. Pojedyncze elementy są super ale zmiksownae jest to uważam słabo.

5-/10

Czas mroku

Nie chce mi sie rozpisywać, więc krótko: o pierwszych dniach Churchilla na stanowisku premiera, o problemach, z którymi się borykał, zakulisowe gry są, komizm jest (choć zdaje się, że Churchill był żywszy i radośniejszy od grającego go Oldmana). Film na plus, bilety z konkursu się nie zmarnowały.

Tora! Tora! Tora!

Klasyka filmu wojennego.
Widziałem jakieś ćwierć wieku temu w TVP i miło wspominałem, więc gdy nadarzyła się okazja kupiłem:
https://www.zavvi.com/blu-ray/tora-tora-tora-steelbook-edition/10938594.html

Jestem bardzo pozytywnie zaskoczony tym filmem, bo tego mi było trzeba!
To jest prawdziwy film wojenny a nie te popeliny Gibsona, Spielberga itp.
Co z tego że w nowych filmach rozrywane są ciała na kawałki i tryska krew, jak całość jest miękka i słodka, wręcz melancholijna.

W filmie z 1970 roku krwi i rozrywanych ciał raczej nie zobaczymy, ale jestem przekonany że współczesny widz wymięknie na tym filmie, bo to czysty hardcore. Od pierwszych minut ryk silników japońskich samolotów
WRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRR
WRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRR

Bohater zbiorowy.
Żadnych łzawych wstawek, listów do rodziny czy żenującego humoru. Nikt nie tęskni za chorą babcią, pieskiem czy kotkiem. Tylko ryk samolotów
WRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRR
WRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRR

W drugiej cząści filmy dojdzie jeszcze
BOOOM BOOOM BOOOM
i
TATATATATATATA TATATATATATAT TATATATATTATAT
TATATATATATATAT TATATATATATATA TATATATATATAA

Tak to brzmi:
https://youtu.be/qd5ZBoRzr3I?t=77

Teraz lepsze robimy tylko zwiastuny
https://youtu.be/IoFD-c740Y0?t=6
Ja chcę więcej!!!

PS
Behind the Scenes
https://youtu.be/WS_da33g5ac

Re: Tora! Tora! Tora!

Żeby mnie takim filmem przywoływać z głębi kazamaty...

BD widziałem, ale czekam bo ma być ponoć w dwupaku 4K z "Bitwą o Midway", ale zgadzam się, dziś takich filmów nie robią, niestety.

Co do

WRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRR
WRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRR

BOOOM BOOOM BOOOM
i
TATATATATATATA TATATATATATAT TATATATATTATAT
TATATATATATATAT TATATATATATATA TATATATATATAA

To na żywo robi to jeszcze większe wrażenie, gdy ryk silnika, huk wybuchów i odgłosy broni maszynowej wciskają Ci się w każdy zakamarek mózgu

https://www.dropbox.com/sh/3x7uxb6ry52dfbx/AADpveBsyNVt2MIfIowytMJYa?dl=0

Niestety, poniższy filmik tego nie oddaje

https://www.youtube.com/watch?v=61PGGjhci4Y

I przypomniałem sobie, że muszę się zabrać i skończyć moją "Kasię"

Re: Tora! Tora! Tora!

Zamierzam przypomnieć sobie "Midway", bo też widziałem bardzo dawno i pamiętam jak przez mgłę.

Podobno wadą "Midway" jest to, iż korzysta z ujęć z innych filmów - znalazłem fajną stronę, która może posłużyć za przewodnik po filmach wojennych:
http://www.filmy-wojenne.info/

Dzięki tej stronie poznałem tytuły kilku filmów, których mgliste wspomnienia miałem w głowie.

Tora! Tora! Tora! ma świetne zdjęcia lotnicze no i piękne chmurki:
http://www.dvdbeaver.com/film3/blu-ray_reviews55/tora_tora_tora_blu-ray_/large/large_tora_tora_tora_blu-ray_6.jpg

Tora!... sprawiła iż doceniam jeszcze bardziej "Dunkierkę" Nolana, bo nawiązuje do tej surowości starszych produkcji.
Z filmami wojennymi jest teraz problem, bo wymagają dużych nakładów finansowych, więc chcą się zwrócić i przyciągnąć jak największą widownię, więc wciskają do scenariusza jakieś romanse i smętne historie, więc kupa z tego wychodzi i nic mi po takim filmie

Trzeba grzebać w starociach klasykach

Re: Tora! Tora! Tora!

Obejrzałem "Midway" no i słabsze to od "Tora! Tora! Tora!"
1. Pojawia się wątek amerykańskiego pilota zakochanego w Japonce (potrzebny w tym filmie jak Miś Uszatek).
2. Japończycy mówią po angielsku.
3. Film wykorzystuje ujęcia z innych filmów np. "Tora! Tora! Tora!" Więc jak się ogląda jeden po drugim to mocno razi.

Mimo tych wad film jest fajny i dobrze się go ogląda, to zasługa samej bitwy która jest arcyciekawa i zasługuje na nowy film - tylko kto to dzisiaj zrobi i nie schrzani. O!
Największą zaletą filmu są jednak archiwalne fragmenty prawdziwych walk.

Obejrzałem też z rozpędu film "Longest Day/Najdłuższy dzień" (1962) też nierówny ale fajny.
Zaczął się serią kiepskich ujęć, gdzie panowie w studiu udawali że są gdzieś w plenerze i żle to wyglądało w HD (na VHS by przeszło).
Natomiast póżniej natknąłem się na prawdziwą perełkę - długie ujęcie kręcone jak się okazało z helikoptera (miód malina):
https://youtu.be/3eZMkleDjWI?t=18

Na deser zostawiłem sobie "O jeden most za daleko" (1977)
Epicka obsada (prawdziwi NIEZNISZCZALNI):
Sean Connery
Anthony Hopkins
Gene Hackman
Michael Caine
Robert Redford
James Caan
Liv Ullmann
Laurence Olivier
Edward Fox

Re: Tora! Tora! Tora!

A ja sobie nabyłem dwupak (w jednym opakowaniu) BD "Tylko dla orłów" i "Złoto dla zuchwałych", pewnie sobie jutro zadam.

Bo dzisiaj "1941" - niestety tylko DVD, wyprzedają jak leci po 2-3 pieniądze sztuka. Na dużym ekranie to niestety widać. Ale sam film zawiera wersję reżyserską i wycięte scenki - ilość wariantów "japońskich choinek" jest zaskakująca. I w sumie smieszne quasi-rasistowskie żarciki - dziś by to nie przeszło.

A po tym jak wyglądął remake "Tora Tora Tora" to remaku "midway" zdecydowanie NIE CHCĘ.

Wracam doblaszkować VAL-a z Soryu.

Re: Tora! Tora! Tora!

U nas (po tej stronie wielkiej wody) też jest dostępny ten dwupak:
https://www.amazon.co.uk/Kellys-Heroes-Eagles-Double-Blu-ray/dp/B009CSWMP2

I "1941" w HD też:
https://www.zavvi.com/blu-ray/1941/11090192.html

A nawet HAL na Blu-ray, O!
https://www.zavvi.com/blu-ray/hal/11082378.html

Zgadzam się że remake "Tora! Tora! Tora!" to nie jest ten rodzaj filmów których szukamy

I, Tonya

Niewesoła historia łyżwiarki Tonyi Harding, acz z humorystycznymi momentami, z morałem że jak życie cię uderza to oddaj mu z nawiązką, że matki się (w tym przypadku niestety) nie wybiera, ktoś kto chce Ci pomoć może zupełnie przypadkiem zniszczyć Ci życie, a jak dziecko chce futerko z króliczków to sobie je musi samo zastrzelić.

I świetna muzyka z lat 80/początków 90, idealnie dobrana ilustracyjnie,( kto się wychowywał w innym okresie nich żałuje )Czego tu nie ma "Devil Woman" Cliffa Richardsa w temacie matki, "Romeo and Juliet" Dire Straits w wątku romantycznym. "Passengers" na zakończenie i tak dalej.

Jak mi się ten film spodobał, historia, jak zagrany, klimat, tego potrzebowałem , mocne 9/10

A Margot Robbie rewelacyjna, kradnie cały show.

Re: I, Tonya

Przegapiłąm jakoś tego posta

Jestem ciekawa tego filmu. Nawet gdybym nie pamiętała blado wiadomej afery to, dalej lubię łyżwiarstwo. Inna rzecz że film jest bardzo krytykowany przez środowiska łyżwiarskie za `gloryfikowanie` brzydkiej historii.

Re: I, Tonya

Też lubie, mam quasi-profesjonalną łyżwiarkę w domu i też pamiętam aferę, to nie myślałem za długo czy iść na ten film.

I nie powiedziałbym że film "gloryfikuje" brzydką historię, bo ona jet pokazana tak szczerze do bólu. Raczej te środowiska krytykują bo pokazano "jak to działa", że jak masz strój zrobiony własnoręcznie (bo cię nie stać) to dostaniesz mniej punktów, podobnie w sytuacji gdy nie jesteś wzorem cnót wszelakich.

Billboardy/The Disaster Artist

Ciąg dalszy Oscarówek. Oba, z różnych powodów, absolutnie warte obejrzenia.

Nie da się ukryć, że "The Disaster Artist" jest filmem zdecydowanie gorszym i jedynym powodem, by się nim zainteresować jest James Franco jako Tommy (ewentualnie kultowość obrazu "The Room"). Obraz poprawny scenariuszowo, poprawny aktorsko, solidny, ale nie byłby niczym więcej, gdyby James nie stworzył takiej postaci. Skradł dla siebie całe przedstawienie, brawurowo oddał Tommy`ego, dlatego aż serduszko się kraje, że został tak potraktowany i nie dostał nominacji za pierwszoplanówkę. Słyszałam, że to także z powodu podejrzeń o molestowanie czy coś, także już się w sumie nie powinnam dziwić na tę głupotę. Ale nadal - jest Kaluuya, nie ma Franco, echh...

Po seansie właściwym są pokazane jednocześnie sceny z "The Room" i "The Disaster Artist", gdzie widać jak dobrze Franco oddał tę postać. I nie, to nie było tylko tępe małpowanie, naśladowanie mimiki czy akcentu. Portretując tę nietuzinkową postać można było bardzo łatwo popaść w sztuczność i groteskę i stworzyć mało wiarygodną kreaturę. Nic z tych rzeczy. Tommy Franco jest faktycznie tajemniczy, magnetyczny, niejednoznaczny, da się odczuć tę aurę wokół niego, której dał się ponieść Greg, a przy tym wszystkim jest najnormalniej w świecie ludzki. Pełna paleta zachowań i emocji. A poza tym wszystkim, gdy ma być śmieszny jest cholernie śmieszny! Nic mi nie pozostaje tylko bić brawo!
Wspomnieć jeszcze należy o świetnym, podtekstowo sugerowanym, zainteresowaniem erotycznym Tommy`ego Gregiem. Podteksty są najlepsze, a ten jest naprawdę fajny Całościowo 7/10, z czego 95% oceny za Jamesa.

No i "Trzy billboardy...". Zupełnie mnie nie dziwią głosy zachwytu nad tym filmem. Właściwie to obraz kompletny. Świetny scenariusz, który niczego nam nie wykłada wprost (nawet chyba pójdę drugi raz, żeby się przekonać co do właściwej interpretacji pewnych wydarzeń) - absolutnie zasłużona nominacja. Piękny soundtrack, idealnie współgrający z wydarzeniami, i sam w sobie miły w słuchaniu (tu także nominacja zasłużona, choć wyżej jednak widzę muzykę "Dunkierki").

Jest to historia w głównej mierze smutna, ale mnie najbardziej zaskoczyło jak znakomitą czarną komedią ten film się okazał. Powiem szczerze, że dawno nie miałam tak autentycznego ubawu. Humor czasami jest tu upchany scena po scenie, wiemy, że gdy pewne postaci się znów spotkają to będziemy kwiczeć ze śmiechu. Mildred i ksiądz, Mildred i James (Dinklage), Mildred, jej były i jego dziewczyna xDDD, przepychanki słowne na posterunku policji - wszystko to jest komediowym złotem. A kulminacja to scena początek spoilera Jasona, dowiadującego się z listu swojego mentora, że ma się opanować, a za nim pożoga, wywoływana przez Mildred, której nie jest świadomo xDDDD koniec spoilera.

I bohaterowie, o tak. Gdy już myślimy, że o nich wszystko wiemy, że przynależą do tej lub przeciwnej strony, bo od początku film nas na to naprowadza, a tu zonk! Stron tak naprawdę nie ma, każdy ma coś za uszami i nic nie jest takie, jakie nam się wydaje z początku. Uwielbiam <3<3<3

Są tu trzy wielkie kreacje, wszystkie nominowane i wszystkie absolutnie na te nominacje zasłużyły - Harrelson, Rockwell i McDormand. Wszystkie niejednoznaczne, koncertowo zagrane, ale jednak największym z tej trójki jest Rockwell i jeśli Jenkins z "Kształtu wody", którego jeszcze nie widziałam, nie narobił w tym filmie jakichś cudów to Rockwell musi to wygrać. Oczywiście, duża zasługa napisania postaci początek spoilera film robi z niego od początku villaina i długi czas jesteśmy zwodzeni tym, że w końcu dopnie swego, a potem się okazuje, że chłopak ma dobre serduszko i zmienia strony - I love this shit! koniec spoilera, ale Rockwell oddaje idealnie ten miks rasistowskiego, agresywnego, wybuchowego policjanta-tyrana z synkiem mamusi (sceny z matką to także złoto!), który jest mocno zagubiony i potrzebuje kogoś, kto mu pokaże właściwą drogę. No uwielbiam <3<3<3

Nie będzie dyszki z dwóch powodów. Po pierwsze, główny wątek - tragedia Mildred, choć fantastycznie zobrazowany to nie wybrzmiał we mnie tak mocno, ponieważ zbyt dobrze się na tym filmie bawiłam jako komedii. Może trochę twórcy przegięli z ilością humoru, coś jak w TLJ? Po drugie, tu zachwycam się kreacjami, a biorę sobie taką "Cichą noc", gdzie poziom aktorstwa jest jeszcze wyższy. Także "tylko" 9/10.

Obecnie "Billboardy" i "Dunkierkę" widzę z największą szansą na najlepszy film. Co wybrać - aktorski popis z pierwszego czy przeżycie audiowizualne z drugiego? Bardzo trudno, ale w tym przypadku chyba jednak dłużej będzie mi siedzieć w głowie jednak "Dunkierka". W tym tygodniu "Kształt wody", może się coś zmieni.

Re: Billboardy/The Disaster Artist

A u mnie takie zaległości kinowe... Mam nadzieję że 17/18.02 nadrobię

Re: Billboardy/The Disaster Artist

Do tego czasu to taki Czas mroku już chyba zdejmą. A warto nadrabiać, bo jest teraz bardzo grubo.

Re: Billboardy/The Disaster Artist

W sobotę atakuję. Niestety za dużo do zrobienia, za mało czasu... XD

Kształt wody

W przypadku tego filmu widać ile roboty robi znakomity trailer. Zanim się dowiedziałam, że to lider w liczbie nominacji do tegorocznych Oscarów, w kinie zobaczyłam trailer, który z miejsca mnie kupił i wyniósł ten film do najbardziej oczekiwanego w tym roku. Kupił przede wszystkim klimatem niczym z gry "BioShock" i nie odstraszył, a wręcz zaintrygował potencjałem wątku romansowego. Głupia ja xD

Faktycznie film jest ładny. Wylewa się ten klimat lat 60., który obiecywał trailer, muzyka robi swoje (ale do soundtracku z "Dunkierki" czy "Billboardów..." jednak brakuje), scenografia, kostiumy, to wszystko jest na poziomie.

Aktorsko też jest bardzo dobrze, choć powiedzmy sobie szczerze, że poza Hawkins, która z automatu miała trudniej (wszak grała niemowę) nie było tutaj nic szczególnego do zagrania. Także jej nominację bym dała, natomiast czy reszcie? Richard Jenkins gra starego geja. I poza tym nie ma w tej postaci nic ciekawego. Blado to wygląda przy konkurencji z "Billboardów". Za niego wrzuciłabym z tego samego filmu Michaela Shannona, który obok Hawkins dał najlepszy pokaz umiejętności. Po prawdzie on obok walorów audiowizualnych filmu jest jednym z niewielu powodów, dla którego warto ten film zobaczyć. Octavia Spencer jest jak zawsze urocza, tylko mam wrażenie, że zamyka się w bardzo podobnym typie ról, przez co zawsze mniej więcej gra to samo.

Na co jednak mi to wszystko, skoro historia mnie najzwyczajnej nie poruszyła w żaden sposób. Zaczyna się intrygująco, ale im dalej, tym gorzej. Bez napięcia, bez emocji. Gdzieś tam przebija się wątek zimnej wojny, który powinien dodać temu jakiegoś życia, ale też nie działa. W zasadzie to chce być i romansem, ma elementy filmu szpiegowsko-sensacyjnego, chce moralizować, a przegrywa na wszystkich tych frontach. Może gdyby się reżyser zdecydował w który konkretnie kierunek chce iść - wątek zimnowojenny czy romans - by się to lepiej oglądało, bo tak mam wrażenie, że żaden nie jest w pełni dobrze ukazany, a jeden wybija z rytmu drugiego. Moralizowanie jest też tak w twarz, że odpycha. Nagromadzenie w tym filmie "inności" też narzuca od razu wyświechtane i błędnie używane słówko "poprawność polityczna", ale akurat naprawdę w tym przypadku trudno znaleźć mi inne powody, dla których ten film dostał nominację w kategorii najlepszy film.

Podejrzewam, że to też kwestia czystej wrażliwości i jeżeli kogoś porwie wątek Elizy i humanoida to będzie miał zupełnie inne postrzeganie. Ja jednak odradzam. Takie 5/10.

Re: Kształt wody

Serduszko, skoro Ci "Shape of Water" nie podszedł, może się skusisz na rosyjskiego "Diabła Morskiego" z 1961? Drugi tytuł to "Człowiek-Amfibia". Moim skromnym zdaniem baśń cudowna. (I Ichtyandr! ) Są tam inne
rozwiązania, choć pewne podobieństwa też się znajdą.
Ktoś na FW zarzucił del Toro zrzynkę...tyle że del Toro przyznaje się do swoich inspiracji, a "Potwora..."podobno nie widział. Jestem ciekawa czy ściemnia, czy może np. widział jako małe dziecko i coś mu zostało w pamięci, ale nie jest tego świadom?
Dla mnie osobiście żadne tam nominacje, oscary nie mają znaczenia. Ale domyślam się że mają duże dla samych aktorów. Dlatego np. życzę Ogrodnikowi oficjalną statuetkę. pomimo że "u mnie" ma ich przyznanych już kilka.

I wiem też że wielu oglądaczy bardzo zwraca uwagę na takie nagrody... W przypadku "Kształtu wody" strasznie to widać. To jest normalka, ale wydaje mi się że w przypadku tej produkcji robi to pewną krzywdę filmowi. Ludzie słyszą 13 nominacji! "Ło matko, to musi być EPICKIE." A potem pójdzie i zobaczy...Po czym najczęstsza `konkluzja`, brzmi: "Wtf? Co za szajs, ona się seksi z rybo!! Bleee. Oczywiście Evening nie mam na myśli Ciebie, widzę że po prostu Cię nie porwało.
Mnie twory del Toro prawie zawsze zachwycały, moim zdaniem "Kształtem.." wcale nie wypadł z rytmu. Jest to dalej ten Baśniowy Czarodziej którego znam. Szkoda mi go teraz trochę, bo tłum rzuca na niego kalumnie, chyba niezasłużenie...Podejrzewam że gdyby nie te liczne nominacje, (zbędne) i gdyby nie był to del Toro, a jakiś nowichusz; to tłumy raczej by się zachwyciły, a tak?
Jest, to co jest.

Re: Kształt wody

To nie kwestia wrażliwości, ten film to shit.

Od strony technicznej jest dobry, oryginalna stylistyka, fajne tło - lata 60-te w USA i problemy właściwe dla tego czasu, ale pod ciekawą powłoką jest pustka - totalnie nieprzekonywująca historia, słaby romans, słaba sensacja, słaby film szpiegowski. Podręcznikowy przykład wydmuszki, w dodatku momentami tak nadętej, że robiło mi się niedobrze.

Obejrzałem wszystkie nominowane do Oscara filmy w najważniejszej kategorii i to zdecydowanie najsłabsza pozycja. Mimo wszystko liczne nagrody przyjmuję ze zdumieniem, czy wręcz szokiem. To powinno stać obok aktorskiej "Pięknej i bestii" Disneya. I wielu osobom ten film się nie podoba, co zresztą szybko wyjdzie na jaw.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.