Forum

Seriale - sezon 2015/16/17/18/19

Też zgodnie z tradycją bastionową, nowy temat o serialach na nowy sezon. Co prawda daty się jakoś przesuwają, ale jak ktoś ogląda coś ciekawego i nie ma to własnego kącika to zapraszam tutaj.

Poprzednie lata:
08/09 /Forum/Temat/11989
09/10 /Forum/Temat/13870
10/11 /Forum/Temat/15156
11/12 /Forum/Temat/16644
12/13 /Forum/Temat/17669
13/14 /Forum/Temat/18663
14/15 /Forum/Temat/19294

od czego

by tu zacząć? No że chyba wskoczyłem na hatak i najprościej zerknąłem na Seriale premierowe. Ale zanim to zorientowałem się, że ruszył ostatni sezon Hell on Wheels.

Dlaczego ostatni? Bo tak wyszło, kiedy dwie koleje spotkały się w zacnym stanie Utah (polecam poznać historię https://en.wikipedia.org/wiki/Golden_spike, naprawdę oglądanie wielu seriali/filmów z wiki [a zwłaszcza westernów] zmienia perspektywę) no i Cullen Bohannon nie miał już nic do roboty.

Oczywiście, jak to u mnie, bo coś lubię i oglądam, to od lat nie może być normalnie. Może ktoś pamięta jak pomstowałem w sezonie 4, że po normalnych 10 odcinkach dorzucili trzy, ale trzeba było na to czekać miesiąc?
Teraz przebili to (-‸ლ)
Finałowy sezon będzie się składał z 14 odcinków, z czego siedem dadzą teraz, a pozostałem... latem 2016...

W takich momentach nawet nie mam siły rzucić ..., tylko siedzę i gapię się w datownik. Nie rozumiem czegoś takiego. Serial jest dobry, bardzo dobry, momentami świetny (jak na jedyny western w ramówce), ale nie jest tak genialny, bo rozciągać i trzymać do ostatniego momentu. To nie buduje napięcia, wręcz przeciwnie - mocno zniechęca.

I to, kurde, źle bo dwa pierwsze epizody są całkiem.
x01 Chinatown
Czyli wiadomo w jakim ramach się kręcimy, od kiedy Bohannon zmienił barwy Union Pacific Railroad na Central Pacific.

W ogóle w tym momencie warto powiedzieć, że 5 sezon wygląda trochę... mocno nawet inaczej. Problemy indiańko-czarno-mormońskie zniknęły albo są tłem, kluczowe postacie przez lata albo nie żyją (Elam Ferguson, Lily Bell, Seán McGinnes, Ruth Cole), albo nic o nich nie słychać, nie wiadomo kiedy i jak wrócą (Doc Durant, Mickey McGinnes, Eva Toole, Psalms Jackson, Naomi Hatch).


Cullen, żyjąc nadzieją odnalezienia żony i dziecka, spotyka (chyba za sprawą multi-kólti scenarzystów) kolejną grupę, która zbudowała Amerykę - Chińczyków. No i dostajemy lekkie podróbki:
Duranta zastępuje Collis Potter Huntington
Elama jednooki (chociaż nie wygląda na zabijakę czy gunslingera) James Strobridge
Psalmsa niejaki Tao
no i jeszcze... a to nie, to na drugi odcinek.

Powiedziałbym jeszcze, że nieśmiertelnego Thora Gundersena udało się zastąpić, ale ten trzyma się sztywno i łykowato, jak na Szwedonorwega przystało. A udałoby się go zastąpić w roli głównego przeciwnika niejakim Mr. Changiem, głównym mafiozem ala Triady, z przeszłością w buncie tajpingów, słynnym Taiping Heavenly Kingdom.

I tak to wygląda. Nie jest źle, bo odcinek trzyma normę budowania kolei, czyli to co jest kręgosłupem serialu, nie mniej niczego "ach i och" w nowości nie ma.


x02 Mei Mei
No i właśnie wracamy do postaci, której chyba pod nikogo nie można podłożyć, czyli niejakiego (żeby bez spoilerów, kto nie oglądał) Fonga. Powiem, że to było lekkie zdziwko, ale tylko lekkie i nie bardzo wiem co to może dać.

Robią wrażenie sceny górskie, to trzeba przyznać. A tak to Thor knuje, Chang knuje, budują dalej, żony Bohannona nie widać. Jest dobrze, ale w takiej dobroci spokojnej, statycznej. Czuć, że to mimo wszystko coś jednak innego.




To tyle o HoW, wracamy do Hataka i co tam proponują z premier?
Deutschland 83
Akcja serialu rozgrywa się w podzielonych Niemczech w roku 1983, w czasie największego wzrostu napięcia między zimnowojennymi blokami. Martin Rauch, młody żołnierz z NRD, zostaje umieszczony pod przykrywką w zachodnioniemieckiej Bundeswehrze, gdzie szpieguje swojego zwierzchnika na zlecenie wywiadu.
Ciekawe, poczekam na całość.

Fear the Walking Dead
Spin-off serialu "The Walking Dead". Akcja rozpoczyna się w Los Angeles na krótko przed epidemią zombie.
Na to czekam, naszło mnie znowu na zombie, może obejrzę jeszcze raz SE04 żeby coś tu o nim skrobnąć, a 05 może też siłą rozpędu wezmę.

Tut
Miniserial stacji Spike, przedstawiający pełne intryg i bezwzględnej walki o władzę rządy faraona Tutanchamona w XIV wieku p.n.e.
Trzy odcinki zakończone w lipcu - przymierzam się.

The X-Files
Tu chyba nie trzeba opisu? Serial, jeden z nielicznych imo który wpłynął na całą generację, pokolenia. Niby 10-tka za pół roku, niby zlewam i podśmiechujki, ale jakoś tak... napięty przy tym jestem. Jeśli to się uda, jeśli będzie znowu to samo (chociaż powoli zgadzam się z teorią, że nigdy nie odzyska się smaków i wrażeń młodości/dzieciństwa) to...


Killjoys
Trójka łowców nagród próbuje prowadzić swoje interesy w odległej galaktyce, która znajduje się na skraju wojny.
Nie wiem dlaczego, pożyczyłem trzy odcinki, obejrzałem 1.5 i to z trudem.
Beznadziejne dialogi, cienkie aktorstwo, efekty... naprawdę porno-parodia SW wysoko postawiła poprzeczkę eee nie da się tego oglądać. Po prostu.




Z resztą już aktualnych też pewnie jestem na bakier, to inna sprawa. Nie mniej patrząc po napisać nie mogę uwierzyć, że Failing Skies ma już piąty (5!!!) sezon. Coś się chyba tam musiało wydarzyć

Re: od czego

Kurdę muszę s05 Hell on Wheels zacząć
Co do podzielenia sezonu na dwie części to już taka normalna zagrywka stacji AMC, tak było przy ostaniach sezonach Breaking Bad, Mad Men tak samo jest przy każdym sezonie The Walking Dead i to samo planują robić przy Fear of the Walking Dead ( tutaj planują tak to podzielić w przyszłym roku że zombii na AMC będą przez niemal cały rok ) Nie wiem dlaczego taka strategia ale widocznie haj$$$ się zgadza skoro tak robią.

Dzięki za ostrzeżenie z Killjoys mam niby w planach ten serialik, ale od stacji SyFy męczę powoli Dark Matter i po fajnym początku strasznie spadł poziom, a skoro Killjoys słabo wygląda to może nawet nie będę na pilota spoglądał

PS. Falling Skies tez ostatni sezon w tym roku, nie wiem na którym przerwałeś, ale ten serial się fajnie rozkręcił

killjoys

zupełnie jak FS - wystarczyły mi 2 odcinki żeby powiedzieć nie. To że się później (może) rozkręca... trudno.

Co do AMC to faktycznie jakoś nie zarejestrowałem tego. TWD zacząłem oglądać już po całości, BB jeden sezon zmęczyłem, też po a MM nawet nie ruszyłem. Dziwne to mimo wszystko.
Taki zachwyt nad Netfliksem, że zrzucają all, ale serial jednak powinien mieć ciągłość tygodniową. Przynajmniej ja się gubię z czasem

smacznego :D

ja oglądam (jeszcze) Hannibala, pomału zbliża sie trzeci sezon do końca a jakoś nie zapowiada sie następny, a szkoda bo serial przypadł mi do gustu

:D

Też lecę z Hannibalem. Serial jest godny polecenia, ale trzeba pamiętać, że jest również obrzydliwy i trzeba mieć mocne nerwy, by go przejść. Moja żona wymiękła, więc od 2 sezonu walczę sam. Trzeci sezon ma taką ilość mind fucków, że głowa mała. Nie wiem czy jakiś inny serial dawał tak mocno w beret.

Re: :D

osobiście jade w trzecim sezonem już
te pogawędki przy kolacji są świetne
np. podczas kolacji Lectera i Dolarhyde pod koniec drugiego sezonu

HoW

2 odcinki dalej.

x03 White Justice
California law... to by właściwie tłumaczyło całość. Żółci odbierają pracę białym, tak jak inne kolory skóry robiły przeróżne rzeczy jeszcze innym. A potem prowadziło to do samosądów i linczów. Ot, taka mała lekcja nie tylko budowy kolei transamerykańskiej, ale i wykuwania praw obywatelskich. Chociaż w tamtych czasach bycie obywatelem USA było... nie do końca sprecyzowane
Taki sobie odcinek.


x04 Struck
A ten, jak w mordę strzelił, zupełnie z innej beczki. Po pierwsze otwarcie i zakończenie odcinka - obydwa świetne, rozpoczynające i podsumowujące środek, który sam w sobie jest mini-historyjką, bardzo dobrą, ale również idealnie wpisującą się w całość. Tylko Amerykanie robią tak seriale i szkoda, że tak mało innych nadawców bierze z nich przykład.

A ten środek? Pokłosie "sprawiedliwości", które może rozpętać strzelaninę, ale jednak kończące się dialogiem i poszanowaniem obydwu stron. Wplatając w to nawet wątek mormonów.
Chociaż osobiście nie wiem czy wymiana ogniowa przyniosłaby Changowi jakikolwiek zysk. To nie martial arts, które ma opanowane świetnie. Taka rasowa (ale rpg ) zdolność.

No i w końcu zaskoczenie, czyli znienacka pojawia się "tamta strona" z Durantem, który rządzi i kombinuje, Mickeyem, który w nowej mieścinie-bazie ogarnął nowy-stary interes, Evą, która gdzieś zgubiła dziecko i została cygańską burdelmamą Do tego oczywiście Psalms i dziennikareczka, której chyba ostatnie zaloty nie wyszły najlepiej.
Bang - strzał i pojawili się.
A koniec wieńczy niejaka "Dyliżansowa" Mary Fields. Na dłużej czy na krócej?
Świetny epizod.

kolej na zombie

Ot, tak inteligentna, lekka zabawa słowami. Prawda?

Czyli najpierw 2 odcinki HoW (cały czas nie mogę się pogodzić z tym, że tak to dzielą), a potem jeden z najbardziej wyczekiwanych seriali.

x05 Elixir of Life
Niestety, po fajnym poprzednim odcinku ten pozostawia wiele do życzenia. Niby coś się dzieje, niby wiele wątków, ale i tak najbardziej zapada w pamięć finał. Jak to mówią o Japończykach, że mają 3 twarze? A Chińczycy? Dlaczego nie? Na Changa należy uważać zawsze i wszędzie, zresztą jego reputacja go poprzedza. A jak już się połączy ze Szwedem... którym już dawno powinien gryźć glebę swoją drogą...
Nie mniej mną najbardziej targnął moment Evy i Louise. Aż musiałem sprawdzić czy się nie mylę? Aborcja? Coś na kształt? O matko...

x06 Hungry Ghosts
A ten pozostawia jeszcze więcej. Jak w tamtych trudnych czasach (i przepięknych przyrodniczych widokach) spokojnie przetransportować trumnę? Ano nie da się. I taka to zabawa. Nudna mimo wszystko.
Jednym plusikiem jest wizyta Brighama Younga (chociaż nie kojarzę o jakie zwycięstwo mu chodziło) i... leskiss


A teraz pora na
Fear the Walking Dead
x01 Pilot

Po prostu.
Nieuniknione są porównania do TWD series. Nieuniknione będą. Na każdym etapie. Chociażby licznik oglądających: 5 mln z kawałkiem przy Ricku w szpitalu i 10.1 mln przy... ćpunie w szpitalu
Ale to chyba jedyna rzecz, w której spin-off zdaje się być lepszy. Co wróży SW przykładowo? Dobra, nie wybiegajmy.

Zarówno wstęp do odcinka, czołówka, jak i całość z finałem są słabsze. Po prostu. Czy mogłyby być lepsze? Scenariusz współpisał i niejako pieczę nad tym serwuje sam Robert Kirkman, więc... w serwisach przeróżnych Pilot zgarnął 66%, 6/10. I ja też bym mu tak dał, tyle że... to nie jest złe 6/10. To mięsisty kawałek amerykańskiej sztuki serialowej, skrzyżowanie obyczajówki z detektywistycznym trochę horrorem? Z pewnością pomysł halucynacji na "coś" takiego jest niezły. Pytanie: jak to się dalej rozwinie?

Bo szczerze - reklamowanie tego serialu tekstem "zobaczycie jak to się zaczęło" jest trochę... nieodpowiedzialne, bo brzmi to dwuznacznie. W przeciwieństwie może do wielu osób ja wiem, że Kirkman, w ponad 150 już komiksach, ani razu nie zająknął się o przyczynach apokalipsy. Więc wielu się pewnie rozczaruje.
Chociaż nie powiem - oglądanie serialu z zombie w tętniącym życiem mieście jest pewnego rodzaju ciekawym doświadczeniem.

A jak z bohaterami? Madison 7/10, ale wcale nie takie mocne, Nick nieźle na "głodzie", ale jednak 6/10 i słabiej niż całość, Alicia... powiem tylko, że szarpałbym, ale tako to bez oceny, no i w końcu Travis, którego pamiętam z Blow (Pablo Escobar) i serialu Missing (ale to raptem ze 3 odcinki). Ale to on wypadł najlepiej, takie 8/10.

Więc chwilowo jest letnio, ale to nie oznacza, że bardzo źle. Po prostu hmmm za mało materiału.

2 odcinki

tego samego nadal.

HoW
x07 False Prophet
Najlepszy odcinek 5 sezonu? Damn, jak w jednym miejscu spotykają się Ulysses S. Grant, 16-ty już Prezydent USA, Collis Huntington, "szef" budowy Central Pacific, Thomas Durant, "szef" budowy Union Pacific, Brigham Young, Lew Pana oraz przede wszystkim Cullen Bohannon, konfederacki żołnierz a dziś railroad-man - to WIEDZ, ŻE COŚ SIĘ DZIEJE!

I ja wiem. Midseason finale, jeden z największych debilizmów amerykańskiej telewizji, który dopadł ostatni sezon tego świetnego serialu. Dopadł w sposób dla mnie zupełnie niezrozumiały i nieuzasadniony. Naprawdę istnieje jakikolwiek logiczny argument za wyciągnięciem reszty końcówki tej pasjonującej historii do... 2016 roku?
K`wa, tyle ludzie się jarają netfliksem, bo ci zrzucają całość na raz. Mnie akurat pasuje raz w tygodniu, jak jestem z czymś na bieżąco to to dobra dawka. Ale jak się rozciągamy za mocno... gubię wątek, gubię klimat. Bez sensu

Wracając już do odcinka - takie spotkanie nigdy nie miało miejsca, ale pomysł scenarzystów jest mega w dechę i idealnie wręcz spina ideę serialu i ideę budowy First Transcontinental Railroad.
Jak by na to nie patrzeć - Stany Zjednoczone powstały z trzech rzeczy: patriotyzmu, emigrantów i... przedsiębiorczości, której jednak tak często było daleko do słodkich podręcznikowych opisów. Pazerność, chciwość, żądze - to też miało wielki wpływ na kształtowanie się tego państwa.

I przez 5 sezonów, po których końcu nie będę płakał, bo jako całość opowiadają fantastyczną historię - przez te 5 sezonów było tu wszystko: knowania Duranta, Jankesi i Południowcy, wyzwoleńcy, Irlandasi i w końcu Chińczycy, a nad tym wszystkim patriotyzm idei, którą celnie ujął Grant - wielka kolej będąca najważniejszym uzdrawiającym szwem dla kraju, który przeżył brutalną wojnę domową.

Ktoś może pomyśleć, że Amerykanie znowu zaserwowali powiewającą flagę, salutowanie, okrzyki, całą tą patosową papkę, po której wzdęcia mogą zepsuć nawet najlepsze filmowe danie - NIE!
AMC odstawiło naprawdę solidny, konkretny produkt, z którego można wyłącznie czerpać naukę.
I choć dla mnie to nadal jest hmmm westernowy serial, chociaż to nieprawda, to brak spektakularnych shootoutów, szybki gunslingerowych dueli itp. nie boli mnie. Bo to co widzę jest naprawdę takie jak powinno być.

Dlatego ta przerwa tak boli

PS. Aaaaa Eva ładnie się z tym burdelem ogarnęła. To nie cyrk, brudna robota to i na brudno trzeba ogarniać. Plus.


FtWD
x02 So Close, Yet So Far
Ogólnie odcinek trzyma poziom pilota, czyli takie niejednoznaczne 6/10. Właściwie pierwsze zombiaki mogłyby być zastąpione czymkolwiek innym, ot takie nakręcenie społecznych niepokojów w... niespokojnych i nieupilnowanych czasach.

Właściwie to tyle, nie wiem czy coś mi w głowie zostało po tym odcinku... może spotkanie z dyrektorem szkoły? Może. Ale wątpię.

Re: 2 odcinki

-tyle ludzie się jarają netfliksem, bo ci zrzucają całość na raz. Mnie akurat pasuje raz w tygodniu, jak jestem z czymś na bieżąco to to dobra dawka. Ale jak się rozciągamy za mocno... gubię wątek, gubię klimat. Bez sensu

No właśnie od tego jest Netfliks, żeby się nie denerwować Dalego HoW oglądam jak się pojawi tutaj (inaczej człowik by życie stracił na oglądanie reklam co 10 minut), podobnie mam z "Turnem szpiegiem Waszyngtona" czy wcześniej z "Synami Anarchii" i pozostając w tematyce forum z TCW. Na bieżąco oglądm to czego na NF nie ma, za godzinę będziekolejny odcinek świetnych "Wikingów", a 8 rusza nowy sezon "12 małp"

HBO atakuje

http://naekranie.pl/aktualnosci/westworld-pierwszy-zwiastun-serialu-sf-stacji-hbo-734752

Polecam obejrzenie oryginału przed, nie mniej western (bo jednak jakoś) od HBO, Z TAKĄ KURDE OBSADĄ....

Nie zapomniałem o skasowany BE, ale jak to dobrze, że stacja nie żyje mentalnie tylko w Westeros.

FtWD

Po dwóch kolejnych odcinkach:

x03 The Dog
Praktycznie kontynuacja drugiego, wyjście ze schronienia, ucieczka do domostwa, planowany wyjazd i wjazd armii na koniec. Nic ciekawego niestety nie zauważyłem.

x04 Not Fade Away
Nooo, w końcu jest lepiej. Wróciło "normalne" życie, nawet prąd bywa, a ćpun zostanie ćpunem, chociaż przydomowy basen fajny jest nawet jak jest zasyfiały

A tak to... ten serial to praktycznie autorski pomysł Kirkmana, więc widać i pewnie dalej też będzie można zobaczyć zaobserwować hmmm nie tyle upadek państwowości, ale armii amerykańskiej. Tej dzielnej, kolorowej, co to roznosi demokrację po świecie, z napalmem i puszkami kandyzowanych owoców dla dzieci.
Bo wiadomo - to co w TWD to raczej norma ludzka: zabójcy, gwałciciele, rabusie, a też jak się trafi - kanibale czy po prostu świry. Schemat powtarza się prawie w każdej post-katastrofie.

Natomiast wszyscy sobie zadawali pytanie: co z armią? Jak padła? Czy w ogóle próbowała? Odbiec od demokracji z pewnością, nawet jeśli przyjmiemy, że na taki czas heh prawa człowieka jakoś tam można zawiesić.
Na to pytanie chyba najlepiej do tej pory odpowiedział dodatek do State of Deacy - Lifeline. Ale nie grałem akurat

Tak czy siak odcinek ma naprawdę kapitalne ostatnie 2 minuty, a ja się zastanawiam czy celnie obstawiłem z tym "szpitalem", że to nie jest miejsce niesienia pomocy, ale początek spoilera laboratorium, w którym testowane są zombiaki, powstałe z ludzi i tak skazanych na śmierć, przez urazy i inne takie koniec spoilera.


Ogólnie co do FWD to widownia podzieliła się chyba na tych, którym ten spin-off nic nie daje, nic nie wnosi i "za mało zombie" oraz na tych, którym po prostu pasuje. Ale ogół widzów, z odcinka na odcinek, spada...

Re: FtWD

Znasz jakieś dobre skandynawskie (Killing, Most nad Sudem, Wallandera i Wintera widziałem) ?

ja już

i książki sobie odpuściłem i kino też, a za seriale ichniejsze nawet się nie brałem, więc niestety.

Re: ja już

Aha, no chyba że tak.

A muzyka ? Ich jest extra, zwłaszcza black i death

Minority Report 2015

Tak zerknąłem i... kurcze, spodobało mi się. `Raport mniejszości` Spielberga uważam za jeden z najbardziej udanych tytułów tego typu i to z Tomem Cruisem. Dlatego wiadomość o serialu najpierw napełniła mnie niechęcią, bo chociaż nadal produkuje się dobre telewizyjne treści, to jednak coś co już było i co było dobre, teraz hmmm spod ręki kogo innego, z innym budżetem a zapewne filozofią...

Ale obejrzałem pilota i jestem na tak. Przede wszystkim podobały mi się efekty specjalne, oddające to co widzieliśmy w filmie i dorzucające jeszcze trochę, ale w odpowiednim klimacie.

Podobały mi się nawiązania do oryginału, ale i rozwojowość wydarzeń, a przede wszystkim Simpsonowie, sezon 75

W końcu aktor grający Dasha - Stark Sands. Przeze mnie zapamiętany z cudownej jednostrzałowca Generation Kill, podobno też dawał głos w The Old Republic, ale raczej w tle. Tu spisuje się całkiem nieźle, ciekawe też że jego bliźniak Arthur to... jego bliźniak a zatem czy wystąpi w podwójnej roli?


To dużo podobania się jak na pilota, natomiast są i minusy. To że chłopak ma ochotę jednak pomagać, bo nadal coś widzi - ok. Ale ten sezon ma mieć podobno coś koło 30 odcinków. Super, ale o czym? Jakieś kolejne morderstwa + poszukiwania brata + Hawkeye może?

No i drugi duży punkt do zastanowienia: detektyw Vega, czyli Meagan Good. Ja nie wiem czy ona się nadaje do tej roli, ale nie jestem jedyny, któremu najbardziej utkwiło w pamięci jej zdjęcie w bikini + ogólnie cycki i reszta ala (przepraszam) sucz nygga-gangsta.

Też niektóre dialogi są takie... prostackie. Więc jeszcze popatrzę, chęci mam duże, ale hmmm mogą to i skasować - taka prawda. Albo może wystrzelić.

Martin jako zombie

I nie, nie chodzi o następny sezon GoT, gdzie pod tych zimnych zdechlaków podczepią naszego sympatycznego, brodatego grubaska.

Podobno w odcinku `The Collector`, planowanym na 30.10 tego roku, ma zagrać siebie samego, po przemianie. "Złowić" ma go jakiś łowca zombiastycznych celebrytów, który ich kolekcjonuje dla frajdy. Ma go przypiąć do biurka w wiadomym, nudnym już komentatorsko, celu.

Taaa... miałem oglądać Z-N, ale jakoś się nie udało, ale skoro idą już z drugim sezonem i takie krejzolstwa - muszę znaleźć chwilkę czasu

FtWD

Sezon akurat się zakończył jak ruszył kolejny TWD, ale z tym ostatnim, jak zwykle, czekam na całość.

Fear zamknięty, ale podobno gdzieś w necie puszczają krótkie (chyba po 60 sekund?) urywki jakiegoś takiego jednostrzałowca, co to dzieje się na pokładzie samolotu. Nie wiem, nie oglądałem i raczej już mnie to tak nie kręci.

Miałem opóźnienie, więc dopiero za mną
x05 Cobalt
Chyba najlepszy odcinek do tej pory, powoli zaczyna się wyjaśniać co z armią, co z ludnością miast... odcinek dobry w przebiegu akcji, ale hmmmm...

Ja nie jestem ani wielkim fanem TWD, ani anty-fanem Fear... lubię zombiaki, czasami mam na nie naprawdę duże parcie, ale tym co krytykują (czasem naprawdę w dziwaczny sposób) spin-off chciałem przypomnieć, że jednak większość zaakceptowała zmiany jakie AMC i Darabont wprowadzili do komiksów Kirkmana.
A Fear to właśnie bezpośrednio jego dzieło, do spółki z Ericksonem.

Pewnie najbardziej wszyscy chcieliby wiedzieć skąd zombiaki się wzięły i czy jest możliwe jakieś szczęśliwie zakończenie, ale zaraz na drugim miejscu to właśnie była wizja początków apokalipsy. I co? Sam guru pokazał co miał w głowie i to też jest źle? W dupach się poprzewracało


Z jednej jednak strony zgadzam się, że akcja Kobalt to wyjątkowe kretyństwo, rozumiem na początku pewną panikę, ale wydaje się że rząd ogarnął to już ładnie. Z obozem nie trafiłem, to jednak zdaje się być szpital, gdzie przy okazji obserwowano przemiany. Rozumiem też niepokój w armii o własne rodziny, morale i tak dalej, ale... ewakuacja i kasacja? OK, ale dlaczego? Może to zobaczymy w ostatnim odcinku, może w drugim sezonie, wypadałoby.

To chyba jedyny minus, może jeszcze poza akcją w bibliotece. Trochę mało to zrozumiałe. Reszta jest jak najbardziej w porządku, Travis nadal chce zrozumieć i uporządkować świat, dzieciaki się nudzą, ale znajdują sobie rozrywkę... nie ma co, jednak każdy który to oglądał po cichu liczył na hehe taboo pomiędzy Alicją a Chrisem

Pojawia się chyba najciekawsza postać, niejaki Victor Strand. Murzyn, ale kapitalnie zagrany przez Colmana Domingo. Oczywiście chodzi o rolę, ze świetnymi dialogami, nie że odgrywał murzyńskość Można go kojarzyć z `Law & Order`, podobno też z epizodów w `Nashu Bridgesie`. Planowany jest też na cały 2 sezon.
A Strand kojarzy mi się, ze Stand, a The Stand to już wiadomo
Skojarzenie też przyszło mi kiedy zobaczyłem sposób "eliminacji" zedów w szpitalu... captive bolt pistol. Wiadomo - Cormac McCarthy, Anton Chigurh, No Country for Old Men.


No i chyba najważniejsze, samo mięsko odcinka - tortury. Dużo by o tym pisać, najlepiej przeczytać. W USA to nadal świeży i nośny temat
http://www.vox.com/2015/9/28/9407639/fear-the-walking-dead-episode-5-recap
Fajne mają blogi i strony o serialach, ale wiadomo - na takim rynku.

Jest dobrze, mam nadzieję że finał mnie nie zawiedzie.

FtWD koniec

Czyli jestem po
x06 The Good Man
i powiem od razu, że jestem niezwykle rozczarowany tym co wróżyli niektórzy, czyli odstrzeleniem jednej z żon Travisa. Inni podobno też są, bo skasowano nie tą co trzeba W ogóle nie wiem jak można było wybierać...

Czy to celowy zabieg, żeby nasz nauczyciel skupił się na mniejszym zbiorze? Nie wiem, nie miał łatwo, ale też nie było powodów żeby tak postąpić. Swoją drogą, jak ktoś trafnie zauważył, z grupy odpadła jedyna osoba z przydatnymi zdolnościami w tej sytuacji


Również zbyteczny (cały czas jedziemy po minusach) był postrzał Ofelii, dodatkowo naprawdę mało realistyczny. Ja tego po prostu nie rozumiem - w wielu filmach snajperzy, całe życie szkolący się w trafianiu celów z daleka, celów ruchomych - jakoś zawsze pudłują celując w bohaterów. To, że niecelne sianie spamem z automatów jeszcze mogę zrozumieć, czytając relacje wojaków z Afganistanu i Iraku... ale zawodowy żołnierz, celujący z pół metra, na spokoju, trafia dziewczynę w ramię? Naprawdę nie da się inaczej tego rozwiązać? Zrobić jakiego napięcia? Zresztą jakby było go mało w tej bazie...


A jak już jesteśmy w tym obozo-szpitalu: kapitalne zagranie Salazara z tymi jełopami na wieży Jak on ich wyciągnął z tego stadionu, nieważne. Tu natomiast wychodzi ostatni minus, ale i ogólne narzekanie na Kirkmana - jego wizja, jego prawo. Nie ma problemu. Ale... albo ta wizja jest po prostu słaba, albo słabo ją zrealizowano.

Zombiaki są kuloodporne, tak?
(tutaj nie mogę sobie darować
Why do they call him the Bullet-Dodger?
`Cause he dodges bullets, Avi.
)

Trafienia na korpus, zwłaszcza teraz jeszcze, "na świeżości", nie przynoszą żadnego efektu, tak? To czy wojacy nie wiedzą, prujemy na wysokości szyi? A co z granatami, co z jakimś wsparciem z powietrza? Ich było tylko 2 tysiące, może z malutkim ogonkiem
I porażka. OK, ale CAŁKOWICIE nieprzekonująca.


To chyba tyle, cała reszta jest w porządku. Travis chyba powoli dojrzewa do życia ze świadomością, że stare zasady, a już z pewnością to co wciskał dzieciakom w szkole - nie zda egzaminu.

No i Strand, chyba moja ulubiona postać, tak całkowicie niepasująca do tej grupy. Klasyczny "domek na bogato", ale jednocześnie z klasą + piękne widoki, chociaż bardzo mało plenerów robiono w LA z racji kosztów (tu jeszcze można dorzucić do minusów dymiące wieżowce z centrum, po co, dlaczego, kij wie?).

Aż w końcu Abigail. Czyli drugi sezon marynistyczny? Jeśli nawet tak, to wątpię że długo



Czy to był dobry spin-off? Jak mówiłem, fanem TWD i Kirkmana nie jestem, ale lubię zombiaki, czasami, sezonowo nawet mocniej. Ciężko mi jest to określić, niewątpliwie początek mógłby być bardziej... przekonujący, w moim odczuciu jeśli chodzi o armię. Cała reszta po prostu się rozkręci, tak mi się zdaje. 1 sezon to za mało w tym przypadku na ostateczną ocenę.

Pakt z Downton Abbey

Na początek mógłbym powiedzieć: co HBO to HBO. O amerykańskim chyba też już dużo tu napisałem, mają swoje za uszami, ale to nadal królowie serialu.
Polski oddział przez ostatnie lata też wybił się na naszym rynku, chociaż nie jest to imponujące, biorąc pod uwagę papkę serwowaną przez publiczną, ale i prywatne stacje. Oczywiście HBOPolska też nie jest czysta, bo Bez Tajemnic nie ma na dvd, jeno wypuszczono jakąś promo-lewiznę dla znajomych, którzy potem handlowali tym w necie, zresztą nadal na allegro pojawiają się te sztuki, w komicznych cenach. Cebulandia, wiadomo.

Potem była Wataha, ale tego akurat w ogóle nie obejrzałem, chociaż wiem że się podobała, piękne Bieszczady, ale... skasowali. Żeby zrobić Pakt. Więc jak widać... trochę leci to ochłapami. Ale jakie to ochłapy

Pakt to serial oparty o norweską produkcję "Mammon", po naszemu "Układ". Czyli że gdzieś można to było obejrzeć. Ja nie miałem okazji, więc nie wiem jakie analogie będą tworzone in +/-, ale założyłem bezpiecznie, że Skandynawowie potrafią wyciągać takie historie na mistrzowski poziom.
I jak się okazało - polska kopia to potwierdza.

Przez moment tylko, w scenie otwarcia pierwszego odcinka, poczułem takie ukłucie, że mogę to zj* Ale na szczęście to było tylko moment. Potem weszła naprawdę fajna czołówka, a dalej już poszło.
Nie będę tutaj opisywał fabuły, wszystko jest łatwe do wygóglowania. Wg mnie jest niezła, nawet niezła z poziomu tych lepszych. Dialogi pasują do postaci (wiem, że niektórzy już płakali po "kurwach" które się sypnęły, aż dziw że tak zatem kochają Smarzowskiego), ale i tak najciekawiej wyszło operowanie kamerą.

To, że Warszawę da się przedstawić jako naprawdę europejską metropolię to fajnie. Ale czasami, żyjąc tu prawie 30 lat, nie mogę uwierzyć że to to samo miasto. Ale to pewnie POV reżysera, zawsze to jakoś gubię.
Podobają mi się zdjęcia, powolne, wycyzelowane + rozmycia i wyostrzenia. Nie jest to coś specjalnie nowatorskiego, ale pasuje do klimatycznego całokształtu.

No i na samym końcu chyba najważniejsze (poza historią) - aktorzy. To już 3 produkcja HBO i trzeci raz trzeba sobie powiedzieć, że casting jest wybitny. Widać, że kasy nie oszczędzano, biorąc bardzo znane nazwiska, ale też aktorów heh mniej popularnych, ale naprawdę zdolnych. I pasujących do roli.
Zresztą - pewnie każdy chciałby zagrać w czymś poprzedzonym słynnym logo HBO Europe Original Programming. Ja bym chciał. A gdyby powstawał serialowy Wiedźmin, to tylko z tą stacją. Przynajmniej obsada byłaby perfekcyjna.

Po dwóch odcinkach jestem na tak, czekam na resztę i tylko trochę smutno, że prawdziwe zaangażowane dziennikarstwo śledcze, takie z jajem, ale uczciwe - umarło. Nie wiem czy na świecie, ale w Polsce w ostatnich latach tak.

---------------------

Downton Abbey
https://en.wikipedia.org/wiki/Downton_Abbey

Bijący rekordy oglądalności na Wyspach, mający spore rzesze widzów na całym świecie. Taki oto serial, który odkryłem dzięki mojej mamie, a ostatnio miałem okazję łyknąć wszystkie 5 sezonów i jak na period drama i kostiumy itd. to sam byłem zaskoczony, że chcę więcej.

Oczywiście w tym miejscu nie byłbym sobą gdybym nie pojechał po polskim wydawcy dvd, którego sezony są tak pokraczne, a ostatni miał przesuwaną premierę bogowie wiedzą dlaczego... cud, że dostajemy wszystkie odcinki, razem z Christmas Specialami. Jako że był to prezent to akurat bardzo żałowałem bariery językowej, a i że wydanie z Amazonu nie miało polskich napisów, bo w funtach pełna kolekcja z dodatkami był, kurde, tańsza niż cebulowa golizna.
Nadal jesteśmy trzecim światem, demoludem, który haruje więcej i za gorszą kasę na rzeczy tak naprawdę niewarte ceny. To się długo nie zmieni.

Sam serial zaś, to tak jak widnieje na okładce, z recki GW - feudalizm z ludzką twarzą, czy jasna strona feudalizmu. Czasy tuż przed i tuż po IWŚ, ten słynny okres (tu wyleciało mi z głowy to określenie) od kongresu wiedeńskiego do traktatu wersalskiego, wyznaczający koniec pewnej epoki i początek, dość gwałtownych (chociaż w UK może trochę wolniejszych), zmian. To wszystko dotyka bohaterów stojących na różnych poziomach brytyjskiej drabiny społecznej i jednocześnie będących po obydwu stronach (czasem okrakiem) zmieniającej się rzeczywistości.

To wszystko w cudownym otoczeniu Highclere Castle, czyli serialowego Downton Abbey. Naprawdę, naprawdę nie spodziewałem się, że obyczajowe raczej historie tak mnie wciągną. Ale bohaterowie, zaczynając od służby właśnie, a na jaśniepaństwu kończąc - są niesamowici, świetnie zagrani, mają problemy, których rozstrzygnięcie chce się koniecznie zobaczyć, chociaż nie zawsze będzie się z tego zadowolonym.

Trzeba tu dodać, że podobno na brytyjskim rynku aktorzy podpisują umowy serialowe maksymalnie na 3 lata. I to widać. Wiele wątków przycięto niezbyt sprawnie, właśnie z powodu odejścia aktora. Są też momenty, właściwie jeden, które po prostu nie pasują i nie powinno ich być, wywołały naprawdę żywą dyskusję w całej WlkBrtyt. Tak więc Julian Fellowes ma sporo za uszami, ale i tak nie zmienia to faktów.

A te są takie, że im dłużej oglądałem ten serial tym chciałem więcej i chociaż trochę może on wyglądać na apologezę tamtych czasów i owego feudalizmu, niejako brytyjskiego społeczeństwa kastowego to... trochę żalu jest, że pewne obyczaje, pewna klasa i katalog zachowań znikły i to z całej Europy, nawet tej nietkniętej rakiem komunizmu.


Tak naprawdę jednak oglądałem ten serial dla Dowager Countess of Grantham, Violet Crawley Odgrywanej przez cudowną Maggie Smith. Gdyby coś jej się stało, zrezygnowała czy jak - skończyłbym. Ta postać jest bowiem kwintesencją owego Pax Britannica w kwestii arystokratycznej - jakiekolwiek uczucia, ciepło i empatia muszą być skrywane pod niezmiennym wyrazem twarzy w stylu "wszystko jest w najlepszym porządku, nic się nie stało, rodzina najważniejsza za wszelką cenę" i ten uśmiech Nikt nie potrafi tak sprowadzić człowieka na ziemię, tak zniszczyć, ale i podnieść na duchu jak trzeba, z taką klasą. Nikt, oprócz babci Violet

Jej dialogi są fenomenalne, perfekcyjnie dobrane sytuacyjnie i po mistrzowsku odegrane. A jak już na horyzoncie pojawia się rosyjski książę, dawny amant -
http://media.giphy.com/media/dfCqjVRY1obdu/giphy.gif


Naprawdę cieszę się, że to obejrzałem i czekam niecierpliwie aż całość ostatniego sezonu zejdzie z anteny, żeby zachwycić się Downton jeszcze raz.

Fear the Walking Dead SE02

Właściwie powinienem zacząć od tego (patrząc na ten temat), że chyba niedługo stuknie rok od... przerwania emisji Hell on Wheels. Serio?



Jest jeszcze ostatni odcinek "nowego" X-f, którego... nie obejrzałem do dzisiaj. Jakaś taka klątwa końcówek.

No ale, ten tego, zaczem drugi sezon FtWD, chociaż naprawdę myślałem o ostatnim TWD, ale jak go tak przejrzałem... to to co pisałem tutaj
/Forum/Temat/15208#609567
zgadza się dokładnie tj. Rick rozp` kolejną fajną miejscówkę, a na końcu Gubernator 2.0 (bądź 3.0, zależy jak oceniać), którym jednak wszyscy żyją i oczekują uuuoo kogo zabije. Jakoś straciłem na to ochotę, imho pomysły zjadają swój ogon.
Tak, wiem że komiks. Ale jednak.


Dlatego FtWD jest już na starcie ciut lepsze, bo nieobarczone przeszłością. Chociaż oczywiście nad drugim sezonem wisi pierwszy, z jego dziwacznymi zasadami i raczej niezbyt burzliwą kreacją postaci.

x01 Monster
Potwora żadnego nie ma (chyba, że oczywiście nie zrozumiałem głębi tytułu), ale łódź Stranda jest naprawdę niezła. Osobiście nie jestem wielkim zwolennikiem "topienia" wielkiej kasy w takich zabawkach, ale ten model (chociaż fikcyjny) prezentuje się zacnie.

Odcinek otwiera (teoretycznie) piękna scena bombardowanego LA. Piękna, choć bezsensowna. Nie rozumiem po prostu idei masakrowania własnych miast ala IIWŚ, skoro zombiaki i tak gdzieś przetrwają w budynkach, norach, gdziekolwiek. Należałoby masowo czyścić wszystko, ulica po ulicy, dom po domu.
No ale ładnie wygląda. Nie tak jak z grzybkiem atomowym, ale może być.

Reszta odcinka jest w normie psychologiczno-obczajowej, gdyby nie Alicia. Śliczna dupeczka, ale głupia... chyba nawet dzisiaj, mimo wszystko, nastolatki i wyżej wiedzą, że głos i obraz z neta to niekoniecznie to samo co real? Ale przy z-apokalipsie można to olać, prawda? Bo właściwie ocaleli tylko dobrzy i potrzebują pomocy, a ci źli to zombiaki. + do tego dorzućmu z pewnością pociągający męski głos, puszczający w eter romantycznie nostalgiczną muzę.
Nie życzę jej źle, ale jeden mały gwałcik może by naprostował dziewczynę.


Reszta drużyny praktycznie nie istnieje i nic ciekawego się nie dzieje. Może trauma po Lizie lekka.


x02 We All Fall Down
Odcinek w wersji wyspiarskiej lekko zalatuje `Firewatch`, a odległe miasteczko z diabelskim młynem - L4D
Ale tyle skojarzeń, spodziewałem się że może tam dotrą, jednak w zapowiedziach Meksyk. I raczej mało pozytywnie.

Ogólnie odcinek słabszy, Alicia się snuje, Chris też, Ofelii nie ma, a ćpun... zawsze będzie ćpunem i jeszcze oczywiście dotknie to kogoś innego, a na końcu Strand z tajemnicą, chociaż Salazar dyszy mu na karku.
Ciekawe, widziałem to od kiedy się pojawił, ale co mu tam napisali? Mam nadzieję, że nic miałkiego.


Chwilowo nie ma jakiegoś uau!, poziom pierwszego sezonu jest utrzymany, tyle że mamy zapowiedziane 2x więcej odcinków. Właściwie nie wiem czy się cieszyć?

FtWD

Część trzecia. Z dodatkiem.

x03 Ouroboros
Zacząłem to oglądać i przez chwilę pomyślałem, że źle widzę, że to jakiś inny serial. Potem ogarnąłem się, że powinienem poddać się marketingowej manii i czatować na minutowe urywki tego
http://www.strefawalkingdead.pl/fear-the-walking-dead-flight-462/

Wtedy to ma znamiona sensu. Minimalne. Nie muszę dodawać, że banalne głupoty w takich sytuacjach już mnie nawet nie śmieszą, nawet przestają drażnić, raczej dryfujemy w kierunku zniechęcenia i porzucenia tytułu.
Jedyna babeczka na pokładzie wie o co chodzi, ale ostrzega ludzi tak, że nic im nie tłumaczy.
Zombiak z kibla powinien tam zostać, ale oczywiście pozwalamy żonie otworzyć, dać się ugryźć i po dramatycznej walce ubić trupa.
Co oczywiście skutkuje tym, że szeryf pokładowy przestrzeliwuje okno, chociaż na dobrą sprawę powinien mieć pistolet pneumatyczny, czy jak się to gówno nazywa, właśnie po to by nie dziurawić samolotu....

Ale to dodatek. A co w mejnstrimie? Marynistyki część dalsza, bohaterowie ujawniają specjalne umiejętności, ale jak przychodzi co do czego i MAMY SIĘ NIE ODDALAĆ I POZOSTAWAĆ W ZASIĘGU WZROKU... wszyscy się rozłażą.

A potem wrzeszczą, uciekają, wpadają do dziur i ogólnie ma to być pod grozą i napięciem. Serio?
Jedyną rzeczą, która mnie ciekawi to motywy i plany Stranda, końcóweczka mocna, ale czy coś z tego będzie?

Oby. Bardzo proszę oby.

Re: FtWD

Mocnyś. Ja sobie darowałem w połowie 2x01. Właściwie ciężko mi powiedzieć coś dobrego o tym serialu, od początku nie było nawet momentu żeby mi coś bardziej podeszło, S1 jeszcze przebolałem bo tylko 6 odcinków, ale jak sobie pomyślałem że miałbym tak cisnąć kolejne x-naście...

Pojawiła się już w głównym serialu ta skośnooka z samolotu?

ja to

oglądam, bo mimo wszystko jest trochę świeższe niż TWD, który co sezon powiela te same schematy, tylko w trochę innym otoczeniu i z trochę innymi postaciami.

Ale coś czuję, że mogę nie doczekać końcówki. Co do Azjatki to była właśnie x03. We wstępie do odcinka, a potem przy samym końcu. Holowali jej ponton, ale przyszedł czernuch, odciął linę i poszedł

Tyle.

Re: ja to

Wiesz, obejrzeć sobie po raz drugi TFA też by było świeżej niż po raz 10 ANH... ale czy jest to dobry wybór? TWD wciąż sobie cenię, co jakiś czas psioczę, ale zawsze potrafią wrócić do moich łask jakimś odcinkiem-petardą i tak to się toczy. Po 6x01 zastanawiałem się czy w ogóle dalej oglądać (ale byłem też świeżo po s01 FTWD i mi się chyba nałożylo ), 6x02 mnie zachwycił itd. Może gdyby TWD miało jakąś sporą konkurencję na rynku seriali... ale ogólnie jest cienizna w nowościach, więc trzyma się u mnie mocno.

może źle

zrobiłem, bo obejrzałem gdzieś tak prawie 3 odcinki, w tym trochę finału i petardy nie było. A chciałem się nakręcić by przejść (a właściwie przejść i skończyć) TWD2 i ten krótki dodatek o Michonne. Jakoś nie wyszło.

Ale nie obejrzałem jeszcze ostatniego X-f, a wzbiera we mnie siła na całość Boardwalk, za sprawą kapitalnego albumu o prohibicji w NYC. Tam też ostatniego sezonu nie odważyłem się, bo sk* skasowali, żeby mieć na GoT.

No i jest GoT, którego też mi się nie chce ruszać. Przedziwne to wszystko.

Re: może źle

Lord Bart napisał:
A chciałem się nakręcić by przejść (a właściwie przejść i skończyć) TWD2 i ten krótki dodatek o Michonne. Jakoś nie wyszło.

Ja nie dawno przeszedłem drugi sezon gry. Masakra. Manly tears were shed :`)

Ale nie obejrzałem jeszcze ostatniego X-f,

Myślałem, że widziałeś? Ale jak nie, to... no, nie spiesz się. Dobrze radzę

No i jest GoT, którego też mi się nie chce ruszać. Przedziwne to wszystko.

No ja to chodziłem teraz na parę dni przed premierą nakręcony, że hurr durr nowy odcinek, po czym jest piątek a ja wciąż się za niego nie zabrałem

można

pomyśleć i optymistycznie, że zawsze to przede mną. A z X-f został mi ostatni odcinek, już od dawna mam problem z końcówkami.

FtWD

To już chyba koniec...

x04 Blood in the Streets
Obejrzałem ten odcinek 2x. Nie dlatego, że jest świetny. Po pierwszy po prostu eeee nie widziałem co zobaczyłem. Pomyliłem seriale, czy w ogóle o co biega?

Nie wiem jakim cudem ci od radia znowu ich namierzyli, nie wiem jak dopłynęli ich abordażem pontonowym, jak nauczyciel który owszem - może zreperować silnik w dodżu, obszedł system rozruchu tej łajby... chyba nie chcę tego wiedzieć.

Natomiast retrospekcja Stranda... zabawnie czytało się reakcje na jego "ujawnioną" postać, w sensie polskie opinie i te z portali USA. Jest jednak pewna przepaść, nie mniej wszyscy przywykli, że trupy zjadają ludzi, a i ludzie ludzi też, ale męskie buzi jest takie obrzydliwe i tak "niszczy" tą postać


Niestety, chyba przymuszę się do GoT, bo tutaj nie widzę sensu. Miało być inaczej niż w TWD, a jest coraz bardziej tak samo - grupa miota się bez celu, zderza się oczywistościami, na które reaguje jak dziecko w piaskownicy i w ogóle można się jeszcze potknąć i wpaść do dołka z zombiakiem.

Westworld

https://www.youtube.com/watch?v=eX3u0IlBBO4

Westworld w październiku na HBO. Oby serial był mocny, please.

Hell

on Wheels podobno wróciło. Niemożliwe.

Re: Seriale - sezon 2015/16

Odkąd zobaczyłam trailer na HBO ostrzę pazurki na Wild World. Czuję że to będzie coś specjalnie pod moje gusta, heh. Co prawda nie śledzę żadnych info, trailer to jedyne - bo nie chcę se psuć niespodzianki Od czasów premiery GoT nie czekałam tak bardzo na żaden serial, ha.

FtWD, czyli odwiecznie powracające ostatnio :P pytanie

mianowicie: czy reżyserowi/scenarzyście, do którego należy twórcza idea pierwowzoru, wolno wszystko?

A dalej - czy wolno go oceniać przez pryzmat tego co się widzi, czy jednak z założeniem w tyle głowy, że... to jest The Maker, a więc co zrobi jest boskie?


Otóż skończyłem rozpaczliwe oglądanie drugiego sezonu Fear The Walking Dead na odcinku czwartym, ale jakoś tak zeszło, że kolejne cztery zaliczyłem.

Nie ma się co pastwić nad tą produkcją, bo poza tym mi się nie chce. Wymienię tylko najlepsze, że znowu pojawił się motyw stodoły (z jeszcze głupszym wytłumaczeniem), ekipa znowu się rozpadła (chociaż tak się pilnowali by być razem, a motywy niektórych odejść (-‸ლ)), a w ostatnim odcinku chłopak, który zyskał perk walking among dead zostaje odgoniony od swojego plecaka z zapasami przez jedną mamuśkę z kijem baseballowym i potem chodzi i zdycha
+
najlepsza chyba dotychczas najgłupsza scena bycia zjedzonym to dwóch gangusów, którzy radośnie strzelają sobie do mini-hordki, mają za sobą samochód na chodzi, 0 presji i zamiast cofać się, wymieniając puste magazynki, stoją pozwalając zedom doczołgać się do nich i... hamsiu hamsiu.


Czyli jednak trochę się rozpisałem. A miało być nie tym. Chociaż to istnieje pośród koszmarnych dialogów i scen, które z rozsądnym montażem nawet przejściowo nie spotkały się w windzie.

I tu wracam do tytułu: Robert Kirkman teraz, przed chwilą Chris Carter, tak niedawno George Miller, a dużo wcześniej George Lucas.

Ludzie, którzy wymyślili i w większości zrealizowali swój pomysł własnymy ręcoma. I to było dobre, było to świetne, można po latach oglądać i oglądać, a data przydatności do spożycia ciągle się przesuwa.

Postanowili wrócić albo jak w przypadku Kirkmana - kontynuować ideę w klimatach może nieco innych, ale jednak na kultowej bazie.
I to jest dno.
Może i nawet samo z siebie nie byłoby złe, ale przecież nie spadli na rynek przed chwilą. Oglądając bieżącą produkcję chyba każdy ma w pamięci, raczej w bardzo miłej pamięci, od czego dany reżyser/scenarzysta/POMYSŁODAWCA zaczynał.
I wtedy porównanie jest katastrofalne dla teraźniejszości.

Dlaczego tak się dzieje? Przez jakąś obłędną idée fixe karzącą spróbować przebić pierwotny sukces, że kurde na pewno zrobię lepiej? A może przez zwykłą pazerność, znaczy zrobię jak mi wyjdzie, a ludzie i tak kupią, bo będzie przylepiony znaczek, który znają i cenią?
(Przy tej drugiej opcji od razu przypomina mi się `Fałszywy senator` z Eddim Murphy`m.)
A może jest jakaś inna, słynna "trzecia droga"?


Nie jestem w stanie ogarnąć niektórych rzeczy. Nie muszę, nie ma obowiązku poznania wszystkiego. Ale to bym jednak chciał wiedzieć - wolno im? & dlaczego to robią, jeśli tylko wolność nie jest jedynym "argumentem"?

Już tęsknię,chlip...

Niech mnie ktoś przytuli😭 Właśnie się dowiedziałam że mój obecnie ulubiony obok "Futuramy" serial animowany odchodzi na Mocy łono..."Poro na przygodę", dlaczego?!?
Jak ja sobie poradzę bez Lodowego Króla?
Bez Jake`a? BEZ MARCELINKI?! Bez Królewny Balonowej?To potworne,po prostu potworne.
Bardzo szkoda.

...

Powiem tak... krótko.
Jestem bliski szoku, że to może być naprawdę coś.
Krótko - Westworld.

...

Jest parę rzeczy w HBO/HBO Polska, których nie cierpię, jest parę na kosę.
Ale tak jak oni robią te seriale, jakie seriale robią... masakracja.

Peem krótko - SW w jakimś sensie się skończyły, nie interesują mnie filmy, marvele, książki, nawet gry.
Jedyną nadzieją, która się we mnie tli to wizja podpisania kontraktu na współpracę pomiędzy Dineyem a HBO.

Żeby powstał serial. Taki jak pierwszy odcinek Westworld, żeby miał ciarki od początku. Jasne, cycki i murzyno-latynoski muszą być, a jeśli ktoś będzie mówił za Dżordżem, że nie tak była idea SW to przecież ona nie istnieje od dawna.

Nie ma jej ani w TCW, ani w Rebelsach, ani w EVII o którym, przez moment, uczciwie wyraził się Papcio.


Żyję tą nadzieją, na TV-drama sci-fi/fantasy series SW od HBO. Przede mną jakieś 50 lat życia... szansę są.


O samym odcinku i porównaniu go z oryginalnym filmem później. Muszę się jeszcze nacieszyć.

Ekhem, nie żeby coś ale akurat TCW

są jak najbardziej starwarsowe bo Dżordżowe

Niemniej wyraziłeś moje skryte i chyba mało możliwe do spełnienia marzenie.
Gdyby swego czasu zrobiono w HBO Wojny Klonów na ich modłę, z Dżordżem jako konsultantem...Najprawdopodobniej popłakałabym się ze szczęścia. Myślę że wtedy takie GoT zostałoby zmiażdżone
Szkoda, naprawdę szkoda że TEN DŻORDŻU na taki pomysł nie wpadł. Mimo wszystko. Mimo że wtedy to już by nie było dla dzieci.
Albo właśnie dlatego

PS. A pilot Westworld tak jak podejrzewałam, spoko. Bardzo spoko.

nie

nie są, bo powiedział kiedyś, że SW ma być dla wszystkich. Prawda taka, że całość nakarmił tylko Bóg z manną, ale EIV-VI takie były.

Prawie każda grupa ludzi mogła znaleźć tam coś dla siebie.
TCW było kierowane do określonego przedziału wiekowego i nic ponad to. No, może jeszcze do tych z "wewnętrznym dzieckiem"...

...

Ależ oczywiście że SW na swym najbardziej powierzchownym poziomie, gdy ktoś się nie zagłębia, jest dla wszystkich. Dziecko 6 letnie raczej nie dostrzeże panującego w nich nieszczęścia i ohydy. Ono patrzy na SW i widzi fajowe mieczyki, machanie nimi, super sztuczki, baśniowe stwory i stateczki. Oglądając TCW Ahsokę w akcji raczej nie przerazi go nawet to gdy zdekapituje cztery osoby naraz. Młodsza widownia ogląda i zwraca uwagę na inne rzeczy. Starsza powinna mieć znacznie szerszą perspektywę. No, oczywiście teoria sobie, praktyka sobie.
A to że większość dorosłych akuratnie ogląda SW z perspektywy 12 latków to już nie wina George`a

Swoją drogą nie sądziłam że Ty też powsadzałeś SW w jakieś potwornie wąziutkie szufladki...cóż.

jak

posiedzisz tu dłużej to zobaczysz, że Bastion to jedna wielka Szuflandia.

I wtedy nie będzie się czemu dziwić

Westworld

Widziałem i szczerze mówiąc to pupci mi nie urwało. Tzn. pewnie - pierwszy odcinek jest solidny, ale chyba za bardzo dałem się ponieść wszechobecnemu hype`owi przed premierą i oczekiwałem sam nie wiem czego.

Trochę brakuje mi tam zarysowania jakiegoś głównego motywu przewodniego, wątku fabularnego który będzie osią serialu. Domyślam się, że będzie to stopniowa emancypacja AI w postaci Evan Rachel Wood (która roczarowująco, nie rozebrała się w pilocie - tzn. rozebrała, ale kamera wszystko ukryła ) i spółki, ale jakoś tak nie widzę kierunku w którym to pójdzie. Niby nic takiego, ale przez to całośc wydała mi się nieco rozwodniona.

Sam pilot nie powalił mnie na kolana, oceniam go na 7/10.

Ruszyłem też Luke`a Cage`a - po 4 odcinkach jestem rozczarowany. JJ i oba sezony Daredevila łyknąłem jak Sev TFA, a tu się męczę i mam niską motywację ciągnięcia dalej. Główny villain jest tak sztampowy i nijaki, że aż się nie mogę nadziwić że to z tej samej stajni która wypuściła Kingpina czy Kilgrave`a. Z głównym bohaterem nie jest dużo lepiej - nijakość to jego znak rozpoznawczy. Fabuła w żaden sposób mnie nie wciągnęła, dość oczywistym wydaje mi się, jak ona się rozwinie i nie jest to coś, na co czekam z zapartym tchem.

Na pociechę, w poniedziałek wrócił KRÓL ASH WILLIAMS, co w połączeniu z środowymi Scream Queens daje mi taka porcję ulubionych klimatów w TV, że czuje się jak pączuś w maśle

Re: Westworld

7/10 za karygodne idiotyzmy to i tak dużo ;P

Nie zachęcił mnie, może kiedyś jak wyjdzie cały sezon to pójdzie jako śniadaniowa alternatywa.

Re: Westworld

Zapowiada się rewelacyjnie. Podchodziłem sceptycznie (zawsze tak mam jak jest dużo "szumu") konkurencja jest duża i jest co oglądać. Odrobina przemocy i golizny to nie jest coś, co mogłoby mnie zatrzymać, więc początek nie zrobił na mnie wrażenia, ale ładne zdjęcia powodowały, że oglądałem dalej z przyjemnością i gdy pojawiły się problemy z "aktualizacją" plus znakomita gra aktorów (Louis Herthum) to narodziła się nadzieja na znakomity serial.

Wszystko teraz zależy od "drugiego dna", tych "podpoziomów". Liczę na coś "grubszego" niż średniowieczne tortury czy rzymskie orgie.

Re: Westworld

Drugi odcinek również zacny. Cieszę się że Burdelmama też ma zawiechy, fajna babka. Nie mogę doczekać się rewolty.


PS. Ej nooo, ale czemu Kaspian musi być tym zafajdanym buraczosem? Wolałabym żeby to on grał uroczego Billy`ego...
No nic, trudno

Re: Westworld

Powoli się rozkręca. Stawiają na "klimat" - ok. Ale w takim razie puenta na koniec musi być bardzo mocna, coś w stylu "Soylent Green". Dlatego z oceną poczekam na koniec.

Westworld 2

Skończyłem dzisiaj dzisiaj drugi sezon i jestem pozytywnie zaskoczony - podoba mi się bardziej niż pierwszy. Dobra robota - jak na serialową popelinę

Re: Westworld

Jestem po trzecim odcinku...
...może bym się bardziej jarał gdybym nie widział filmu sprzed 40 lat

Na razie takie to zbyt korporacyjne i trochę za bardzo rozciągnięte w tym narastaniu napięcia.

Westworld 3

Jest już zwiastun trzeciego sezonu:
https://youtu.be/deSUQ7mZfWk

A co do pierwszego, to unikaj spoilerów, bo pierwszy sezon mocno "siedzi" na jednym dużym twiście i ze dwóch mniejszych o ile pamiętam.


Co do rozciągania i rozwlekania, to nie znam serialu którego nie można skrócić przynajmniej o połowę - seriale tak mają, to zwykłe lanie wody i POPELINA
Żaden serial nie może się równać z dobrym filmem, bo do pięt mu nie dorasta.
Jasne, można miło stracić czas i to wszystko

Re: Westworld 3

Ja ten serial oglądam bardziej żeby zobaczyć "jak" - jak podeszli do zagadnienia buntu/zyskania samoświadomości robotów Hostów, przepraszam.

Twisty fabularne i supersekrety mnie mniej.

Re: Westworld

Shedao Shai napisał:
Ruszyłem też Luke`a Cage`a - po 4 odcinkach jestem rozczarowany. JJ i oba sezony Daredevila łyknąłem jak Sev TFA, a tu się męczę i mam niską motywację ciągnięcia dalej. Główny villain jest tak sztampowy i nijaki, że aż się nie mogę nadziwić że to z tej samej stajni która wypuściła Kingpina czy Kilgrave`a. Z głównym bohaterem nie jest dużo lepiej - nijakość to jego znak rozpoznawczy. Fabuła w żaden sposób mnie nie wciągnęła, dość oczywistym wydaje mi się, jak ona się rozwinie i nie jest to coś, na co czekam z zapartym tchem.
-----------------------

Śmiem twierdzić, że te 4 odcinki to i tak najlepsze co w tym serialu jest. Dalej jest tylko gorzej. Dużo gorzej. Ja wiem, że po takich produkcjach nie można oczekiwać nie wiadomo czego, ale fabuła LC zdaje się kpić z inteligencji widza. Sztampowa, nudna, z dziurami fabularnymi i posunięciami tak głupimi, że aż niewytłumaczalnymi dla osoby mającej trochę więcej niż IQ niż 75.

Oglądał ktoś może Młodego Popę z Jude Lawem

Kurcze, byłam pewna że to miało być 29 i przegapiłam 2 odcinki. Nie wiem czy nadrabiać czy wiele nie stracę jak zacznę od 3 i 4
Ktokolwiek widział, ktokolwiek wrażenia swe opisze?

słyszałem

że jest zabawnie, zwłaszcza w polskich komentarzach, ale tyle mam do obejrzenia, opisania...

Re: słyszałem

Ojej, widziałam jednak pierwsze dwa, ZAROMBISTY Chyba nawet przyjemniej mi się oglądało jak Westworld, hyhy.

Homilii takiego Pope to ja mogę słuchać co tydzień

Jude mnie nie zawiódł, jest tak jak się spodziewałam fantastyczny w roli papieża ateisty I chyba Pius XIII jest tu psychopatą, jeszcze nie jestem pewna ale sposób w jaki się zachowuje i traktuje ludzi...
Wow, świetny pomysł. Bardzo przyjemnie mi się ogląda, a jak palnął mówkę na Placu Św. Piotra to hoho klękajcie narody.

I "Z nikim się nie spotkam dopóki na tym stole nie będzie stała wiśniowa Coke Zero". <3
"John Paul II zabronił palenia wszystkim oprócz mnie".
"Kardynale, przestań się podniecać gapieniem na Wenus z Millefortu" XD

Ach, te gęby z wymalowaną konsternacją
Czytałam że niektórzy liczyli na jakieś wielkie intrygi. Na razie ich jakby nie widzę specjalnie tyż, ale jakoś mi to nie przeszkadza. Jest fajnie tak jak jest. I chyba pierwszy serial od HBO gdzie nie ma wulgaryzmów...i imo nic nie szkodzi

Re: słyszałem

Aczkolwiek nie ma tu zawrotnego tempa akcji, ani nawet szybkiego. Mi to tito, ale jak ktoś nie lubi to może nie przypaść

Belle Epoque

Ostatnio tak sobie przelatywałam po kanałach, to tu to tam...
Nagle widzę COŚ.
Jakby świetna scenografia.
Jakby stylizacja na wiek 19-nasty.
Piękne kostiumy.
Rewolwery.
Akcja, akcja, czaszki` cmentarz.
Pierwsza myśl, może HBO oki po jednak imo średnim i z deczka rozczarowującym "West World" chcą się zreflektować?

Ale, dalej paczę. I nie ogarniam.
Przecież Cielecka. Przecież Małaszyński.
Znaczy OMG wydarzenie.
Pierwszy w moim życiu POLSKI SERIAL na który czekam.
I to jeszcze z bijącym sercem.
Toż to szok.

PS. Jak mi to spaprzą...wyślę na ciężkie roboty na pola imperialne. Albo do Korpusu Rolniczego Jedi.

Re: Belle Epoque

No i wysłałaś?

Re: Belle Epoque

Przydałoby się. Można oglądać, nawet fajne, ale po tym hajpie, przynajmniej u mnie oczekiwania były znacznie większe.

Re: Belle Epoque

Nic mi nie mów...

The Expanse

Dziś ze Stridem nadrobiliśmy ostatni odcinek z tego tygodnia, poklepmy się zatem współforumowicze, po plecach, jaki to nie był super

Miller 💙💙💙

Re: The Expanse

klep klep. Wyśmienity serial, jeden z najlepszych jakie obecnie wychodzą, a z pewnością najlepszy w gatunku sci-fi (no, ale też nie ma specjalnie konkurencji xD). Jestem pod wrażeniem, jak to się rozwija. No i:

Miller 💙💙💙

Re: The Expanse

Kolego Marcinie! Nie mogę się bardziej zgodzić z twoją opinią! Ucztą dla oczu mych były sceny na stacji Eros i puenta wątku Julie!

Miller 💙💙💙

klep klep!

Re: The Expanse

Klep, klep. Obejrzałam raz i nie umiałam wybić go z głowy, więc oglądam jeszcze raz. Fantastyczny!

Re: The Expanse

a już coraz bliżej 3 sezon <3 <3 <3

Re: The Expanse

Wiem Czekam niecierpliwie.

Re: The Expanse

Skasowali.

Idę zwinąć się w kłębek i płakać.

Re: The Expanse

A idźcie w ch** z tą stacją... Dark Matter, Blood Drive, Ghost Wars, teraz The Expanse. O ile pierwsza trójka to nie były jakieś dzieła, ale oglądało się przyjemnie, tak tu... szkoda gadać. Trafiło się ślepej kurze ziarno, to oni jeszcze je wywalili. Nie ma sensu oglądać seriali od SyFy - i tak skasują

Re: The Expanse

e, ale jakby był jakiś ruch w internecie by Netflix to przejął (no come on, stać ich) to ja się podpisuję pod tym rękami i nogami.

Re: The Expanse

Przy każdym skasowanym serialu są głosy: Netflix przejmij!! Amazon przejmij!! Taki potencjał!! A ile rzeczywiście seriali zostaje tak uratowanych? No właśnie. Nie wierzę w to. Jak dla mnie, pozamiatane

Re: The Expanse

Hatak jak zwykle daje dupy:

http://deadline.com/2018/05/the-expanse-canceled-syfy-after-three-seasons-to-be-shopped-1202388026/

Ale sama jestem sobie winna, bo uwierzyłam Ludwikowi :/

Re: The Expanse

Pierwsza reakcja: https://www.youtube.com/watch?v=AXzEcwYs8Eo

Reakcja po chwili kontemplacji: https://www.youtube.com/watch?v=eyK7T-7vCro

Chociaż może nie powinno mnie to aż tak zaskoczyć, bowiem gdzieś we mnie ciągle tkwiło przeczucie, że "to jest zbyt cudowne, żeby przetrwało dłużej niż dwa sezony". Niestety, pomyliłem się o jeden, a teraz pragnę, żeby to było pięć (ewentualnie dziesięć) równie znakomitych sezonów. Ale jeśli miałoby być tak, jak to często bywa z serialami, że jest super a tu nagle BACH i kaplica, to dobrze, że się kończy na trzecim (mam nadzieję, że do ostatniego odcinka) świetnym.

Jednakże coś mi podpowiada, że znajdzie się ktoś, kto nie pozwoli serialowi trwać w niebycie i poprowadzi go dalej (oby w dobrym kierunku).

Pierwsze półrocze `17

Ale się naszukałem tego wątku
Kiedyś forum było pełne dyskusji na temat tego, co oglądamy, a tutaj ostatni post z lutego. Chyba, że jednak piszę w starym topicu, w takim wypadku proszę moderację o przeniesienie .

Okej, muszę przyznać, że ostatnio zaniedbałem moje ulubione seriale, wiele z nich odpuściłem, bo niestety nie jestem w stanie już oglądać 12 produkcji jednocześnie, ograniczyłem się zatem do tych bardziej wciągających lub nowych tytułów, które najbardziej mnie zainteresowały. Odpuściłem głównie totalne guilty pleasure, jak How To Get Away With Murder (nie ogląda się tego źle, ale trzeci sezon jest bladym cieniem znakomitego pierwszego), czy Masters of Sex (to, co na początku intrygowało, teraz zwyczajnie nudzi).
Na czym się więc skupiłem?


Opowieść podręcznej
Ekranizacja powieści Margaret Antwood z połowy lat `80.

Serial o bardzo wyraźnym wydźwięku feministycznym - oto w niedalekiej przyszłości, w obliczu minimalnego przyrostu naturalnego, do władzy dochodzi nacjonalistyczna grupa religijna, która zmusza płodne kobiety do bycia "podręcznymi", pozbawioną jakichkolwiek praw grupą, będącą własnością wysoko postawionych "komandorów".
Odarte z godności, traktowane właściwie jak przedmioty, próbują przetrwać w totalitarnym reżimie.

Fabuła skupia się wokół June, która oddzielona od męża i córki, zostaje nałożnicą jednego z twórców tego chorego systemu.
Akcja może wydawać się powolna, ale nawet na chwilę nie pozwala oderwać wzroku od ekranu.
W każdym odcinku prezentowany jest kawałek historii głównej bohaterki lub jednej istotniejszych postaci pobocznych, jak np. żony Komandora Sereny Joy, która przed wojną była popularną autorką poradników kobiecych, dzisiaj sama jest zniewolona przez rząd, który wcześniej popierała.

Kamera śledzi przede wszystkim June o intrygującej twarzy Elisabeth Moss.
Każde jej spojrzenie, każdy gest ogląda się z takim zaangażowaniem, jakbyśmy mieli do czynienia z tykającą bombą, której bezsilność i frustracja mogłaby roznieść cały ten chory kraj.
Fantastyczna rola, życzę wszelkich możliwych nagród!


Konflikt - Bette i Joan
Okej, ta pozycja nie ma zbyt wielu fanów w naszym kraju.

Opowiada o kulisach słynnego konfliktu między dwiema legendarnymi gwiazdami Hollywood, Bette Davis i Joan Crawford. Są jak ogień i woda - pierwsza jest uważana dzisiaj za jedną z najlepszych aktorek w historii kina, druga mimo wielkiej urody i popularności, zapamiętana jest bardziej jako celebrytka (choć nie jest to do końca sprawiedliwe określenie, bo postawienie którejkolwiek z tych pań obok Kim Kardashian byłoby dla nich wielką obrazą). Davis zazdrościła Crawford piękna i blichtru, a Crowford Davis talentu.

Obopólna niechęć trwała niemal 50 lat, serial skupia się przede wszystkim na ich jedynym wspólnym filmie, czyli Co się zdarzyło Baby Jane z 1962. Wówczas obie odsunięte na boczny tor przez przemysł filmowy, postawione pod ścianą, próbują wspólnych sił w horrorze klasy B, który pewnie przeszedłby bez echa, gdyby nie dość makabryczne historie z planu. Oto dwie na pozór sympatyczne i pełne klasy kobiety uprzykrzają sobie życie w trakcie kręcenia niemal każdego ujęcia. W scenie, gdy postać grana przez Joan jest ciągnięta po podłodze przez Bette, ta celowo wypycha kieszenie ciężkimi kamieniami. W odwecie Davis nie improwizowała w scenie, w której kopie konkurentkę w głowę i tak dalej.

Ale jest to przede wszystkim opowieść o nieuchronnym przemijaniu. O tym, jak niegdyś uwielbiane przez tłumy aktorki muszą nauczyć się żyć bez pracy tylko dlatego, że przekroczyły magiczną granicę lat 50-ciu i zwyczajnie nie ma dla nich ról. Momentami są zabawne, momentami żałosne, ale najczęściej wzbudzają współczucie. Przede wszystkim Joan, świetnie sportretowana przez ulubienicę twórcy serialu, Jessicę Lange.
Jak to u Ryana Murphiego bywa, w kwestii muzyki i scenografii jest to perełka, obraz żywcem wyjęty z lat `60.
Pod koniec serialu z ust jednej z bohaterek pada pytanie "Twoja babcia żyje? Tak? Zadzwoń do niej". Niby banalne, ale idealnie puentuje tę historię.


Seria Niefortunnych Zdarzeń
A teraz sentymentalnie, bo mówimy o ekranizacji jednej z moich ulubionych serii z dzieciństwa.

Śledzimy losy rodzeństwa Baudelaire, których życie przewraca się do góry nogami po tragicznej śmierci ich rodziców, którzy spłonęli w pożarze. Zostają przekazane Hrabiemu Olafowi, marnemu aktorowi, który czyha na ich wielki majątek i jest zdolny do wszystkiego, by go zdobyć.

I tutaj jednak odrobinę się zawiodłem. Naturalne wydają się porównania z kinową adaptacją tej historii, czyli filmem z 2004 roku. Mimo, że drastycznie zmienił szyk wydarzeń przedstawiony w pierwszych trzech tomach, klimat serii został zachowany, nie mówiąc o fantastycznej obsadzie z Jimem Careyem w roli antagonisty. Tam kostiumy i scenografia przywodziły na myśl lata `30 i `40, co bardzo mi odpowiadało, tutaj mamy zupełny misz-masz - trochę międzywojnia, trochę czasów współczesnych, telewizja rodem z lat `70. Zdecydowanie wolałem czarny humor i dyskretną ironię pierwszej ekranizacji, niż barwny surrealizm serialu. Poza tym mam wrażenie, że Neil Patrick Harris gra tutaj bardziej samego siebie, niż przerażającego Olafa. Chodzi mi głównie o liczne wstawki wyjęte żywcem z musicalu, które zupełnie nie pasują do tego świata.


Czarne Lustro
Możecie uznać, że jestem zacofany, ale dopiero w tym roku zacząłem przygodę z tym serialem.

Akcja dzieje się w niedalekiej przyszłości. Każdy odcinek dotyczy innego zagadnienia związanego z zagrożeniami współczesności, które mogą negatywnie odbić się na nas za -naście, -dziesiąt lat. Mowa tu o postępującej inwigilacji, kulturze lajków, oddziaływaniu mediów na społeczeństwo, coraz bardziej ingerującej w życie codzienne technologii.

Mimo że produkcję można śmiało zaliczyć do gatunku sf, to jest on przerażająco realistyczny i aktualny. Polecam przede wszystkim pierwszy odcinek trzeciego sezonu. W na pozór idealnym świecie, ludzie oceniają w skali od 1 do 5 każdą swoją aktywność, najkrótszą rozmowę, wrzucone zdjęcie. Lajki stają się niemal walutą, przepustką do życia na wyższym poziomie (główna bohaterka musi mieć średnią 4,5, by zamieszkać w domu o wyższym standardzie). Ta historia jest przerażająco prawdziwa, wszyscy widzimy, co facebook i instagram zrobiły z młodymi ludźmi, którzy wartość człowieka wyliczają poprzez ilość polubień. Pod rozwagę.


Dobra, rozpisałem się. Poza tym zacząłem jeszcze komedyjkę Trial & Error, licząc na powtórkę z autentycznie zabawnego Parks and Recreation, ale mimo świetnej obsady uznałem go za spory niewypał.

Mark Hamill`s Pop Culture Quest

Tak zobaczyłem w promocji letniej Stima...
http://store.steampowered.com/app/549310/Mark_Hamills_Pop_Culture_Quest/
nie kupiłem, ale ktoś to oglądał? Jest tam coś wartościowego, czy po prostu to specjalna forma dorabiania dla Hamilla?

o0

The Punisher <3 !!!

Żeby nie było, że nic mi się nie podoba i wszystko oceniam słabo. Skończyłem wczoraj oglądać Punishera od Netflixa. Fantastyczny. Mroczny, brutalny, ponury, z atmosferą gęstą jak w pszczyńskim McDonaldzie po wizycie Ludwika.

Początek był taki sobie, ale z odcinka na odcinek było coraz lepiej, ostatnie 3 to mistrzostwo. Siedziałem zachwycony.

W 2 sezonie Daredevila, Bernthala jako Punishera, sam nie wiem jak odebrałem. Czy mi się podobał czy nie. Tu za to miał pole do popisu i już wiem, że to świetny Punisher.

Amber Rose Revah to kolejna pani, która potwierdza że ktoś tam genialnie dobiera bohaterki kobiece do netflixo-marvelowych seriali. Amber, Jessica Henwick, a może Elodie Yung? Nie wiem, naprawdę nie wiem. Taki wybór, tyle dobrego.

Serial jest powiązany z resztą netflixowych produkcji w minimalnym stopniu, właściwie największym łącznikiem jest Karen Page, która - o dziwo - nie irytuje tak, jak w Daredevilu. Między nią a Punisherem jest znacznie lepsza chemia niż między nią a Mattem (który jest przeznaczony Elektrze, co jest jasne jak słońce #teamelektra).

Polecam serdecznie, bo na chwilę obecną uważam, że jest to najlepszy serial od Marvela, a i Daredevila i Jessicę szanuję mocno. Ale Punisher jest po prostu super.

Rozczarować się mogą tylko osoby, które oczekują ciągłej rozwałki przetykanej epickimi one-linerami. To bardziej dramat psychologiczno-szpiegowski z elementami rozpie***u. Czytałem zarzuty na sieci, że za mało Punishera w Punisherze, że akcji mało. To prawda. No i świetnie to wyszło.

Świetny serial, ale kiepski Punisher.

Post Szeda przeczytam dopiero po napisaniu mojego, więc się nie odniosę, sorry. Tak ostatnio robię, żeby się nie sugerować przy spisywaniu własnych opinii.

Enyłej, świetny serial, czołówka tego, co Netflix zrobił z Marvelem. Może nawet najlepszy z tych seriali. Bardzo dorosły, żadnego trykociarskiego pierdololo, mroczny w ch*j. Świetnie pokazane przypadki PTSD (po naszemu zespół stresu pourazowego). Aktorsko bez zarzutu, Bernthal rządzi, Barnes mnie miło zaskoczył, Micro super, ogólnie wszyscy na poziomie. Dużo dobrych wątków, które mnie zasadniczo nie nudziły. Kolejny raz mamy też bardzo nieufne spojrzenie na amerykańskie tajne służby (Amerykanie tę nieufność chyba już z mlekiem matki wysysają). Ogólnie znakomita rzecz. Można było może nieco skrócić, tak do 10 odcinków, ale nie było źle.

ALE!

To nie jest Punisher. Jako że Frank jest u mnie od lat ulubioną postacią w Marvelu, rzeknę: ten serial jest za ambitny na Punishera. Twórcy za dużo dodali, za dużo zmienili i ogólnie zrobili coś naprawdę na wysokim poziomie, jednak po drodze ich dziecko w dużym stopniu przestało mieć cechy wspólne z pierwowzorem.

Podobna sytuacja miała miejsce z drugą ekranizacją kinową z Thomasem Jene`em (2004 rok). To był fajny film, ale mało miał wspólnego z Punisherem. Frank bawił się tam zbyt subtelnie (poróżnienie Sainta z żoną i prawą ręką) i zbytnio trzymał się w cieniu.

Tymczasem "prawdziwy" Punisher to siła natury, nie żaden tajny agent w białych rękawiczkach. On wchodzi i robi rozpier**l. Jest też dość prostą postacią, choć da się z niego nieco wyciągnąć od strony psychologicznej, ale nie jest to specjalnie konieczne.

No i tu, w serialu, mamy też takiego nie-Franka. To, że nadal przeżywa traumę po stracie rodziny, jest ok. Ale już te wszystkie poboczne rzeczy, które on robi w tym serialu, nie pasują mi do niego w ogóle. Opiekuje się rodziną Liebermanów, robi za złotą rączkę i przyszywanego tatusia, chroni Karen Page, a na koniec jeszcze przychodzi na terapię grupową. WTF? Nic na razie nie wskazuje, że będzie kontynuował swą krucjatę i gonił złoczyńców innych, niż ci winni śmierci jego rodziny, a to jest podstawa tej postaci! Dobrze, że jest przynajmniej bezkompromisowy i chce zabijać.

Twórcy mieli ewidentnie inną wizję Franka Castle, niż oryginał komiksowy. W sumie nie dziwię się, bo zrobienie 13 odcinków o odludku, który żyje dla zabijania przestępców, tonie w paranoi i ma grube problemy psychiczne mogłoby być mało zjadliwe dla widza. Ale dla mnie to nie jest Punisher.

Paradoksalnie, za najlepsze (bo oddające ducha komiksu) ekranizacje Punishera uważam więc te najmniej ambitne, czyli pierwszą z Lundgrenem z 1989 roku (klimat jak w semicowych Punisherach z początku 90`s) oraz War Zone z Rayem Stevensonem. I te pozostają moimi ulubionymi.

Co nie znaczy, że nie obejrzę kolejnego sezonu wersji netfliksowej, zwłaszcza, że najwyraźniej już będziemy mieli tu Jigsawa

Oh boy....

Punisher opiekujący się obcą rodziną, złota rączka?

Czekam aż pokażą pewnego dnia pokażą Franka takim jakim jest, albo przynajmniej potrafi być.

Do dziś pamiętam w jakim szoku byłem gdy w jednym komiksowym story arcu Frank kazał rozwalić własną rodzinę wskrzeszoną przez jakiegoś okultystę.

Legitny link na potwierdznie
http://static.comicvine.com/uploads/original/9/98479/2097700-punisher_10_0014.jpg


Potem przedłużenie tego, w "Punisher in the blood" gdzie fajnie podkreślili jego czysto zadanowie podejście do ludzi i bardzo szorstką naturę.

Pamiętam jak po tym zacząłem rozumieć bardziej marvelowskich herosów, którzy stali w opozycji do Franka, starali się ogarniczać jego działaność. Ba odebrałem go nawet jako postać dość negatywną, co jednak pozwoliło bardziej docenić Batmana z DC i jego zasadę "spuszczę ci srogi wpieprz, ale nie zabiję"


Re: Świetny serial, ale kiepski Punisher.

Gufi, podrzucisz jakieś fajne komiksy o Punisherze? Właśnie kończę 2 sezon i mam ochotę coś poczytać.

Punisher

Ja to najbardziej lubię Punishera od Gartha Ennisa. Zwłaszcza Punisher MAX, który teraz ukazał się nakładem Egmontu w pięciu tomach.

Poza tym uwielbiam Franka w wersji takiej, jaka pierwszy raz ukazała się w Polsce dzięki TM-Semic. Mówię o scenariuszach Mike`a Barona i rysunkach Whilce`a Portacio. Niedawno w US to wyszło w jakiejś zbiorówce:

https://www.atomcomics.pl/pl/p/PUNISHER-EPIC-COLLECTION-TP-KINGPIN-RULES/120749

Belfer

Nadrobiłem. Co by tutaj napisać... serial (I sezon) jest dobry. Nie wybitny, nie świetny, po prostu - dobry.

Od początku do (prawie) końca. Ale o tym na samym SĄ SPOILERY, więc czyta ten kto już oglądał.


Dawno już temu zacząłem uważać, że każda społeczność, bez względu na rozmiar i umiejscowienie, ma swoje trupy (prawdziwe i przysłowiowe) zakopane w lesie, w ogródku, na strychu, w szafie. Taka ludzka jest, jak widać, natura.

Dlatego w ogóle nie zdziwiła mnie lokalna miejscówka, tego typu jazdy "układu" odbywają się i w wielomilionowych centrach, jak i w uroczych powiedzmy mieścinach typu Dobrowic.
Jednak w tym serialu udało się pokazać, że chyba niemal każdy, od dzieciaka ze szkoły po starca, jest w coś zamieszany. Biznesy, lewizny, tajemnice, dragi i oczywiście seks naprzemiennie mylony i łączony z miłością.

Szczytowym osiągnięciem jest tu rodzina Molendów, no od pewnego momentu szedłem w gruby zakład, że w sam samiuśki finał to będzie umoczony ktoś z tej piątki. Skoro schodziło na seks i ciąże to zakładałem, że będzie to kobieta... trafiłem... połowicznie, bo i takie było założenie scenariusza.
Ale i tak rodzinka mistrzowska. W ogóle cała miejscowość to zbieranina z jednej strony archetypów, z drugiej jednak ciekawie pokazanych i w różnym stopniu jakości zagranych.

No właśnie - gra. W tym wypadku trzeba i należy rozdzielić drużynę "starszaków" od "młodzieży". Oprócz Stuhra, który dał radę (przyzwoita kreacja, ale bez fajerwerków, za to po mordzie zbiera od pierwszego odcinka gdybym był ziejącym do niego pseudo-prawicowcem to bym zrobił kompilację jego wp`li ze wszystkich ostatnich lat ), świetnie spisał się Krzysztof Pieczyński, jeden z tych którym stan wojenny pomieszał drogi zawodowe.
Drugim, bardzo przypadającym mi do gustu, był Grzegorz Damięcki, głowa rodziny Molendów. No i Joachim Lamża, trochę taki Nowak z `Tygrysów Europy` na skalę Dobrowic
Zawiódł natomiast Paweł Królikowski, którego policyjne wcielenie widziałem już w `Pitbullu` czy `Fałszerzach`, a stylowo podobnie w `Odwróconych`.

Niestety role kobiece też nie błysnęły. Liczyłem, że więcej wyciągnie Katarzyna Dąbrowska w roli wychowawczyni, ale też scenariusz tak ją rozpisał.
Natomiast "dzieciaki" całkowicie odwróciły ten układ. Paulina Szostak jako Ewelina Rozłucka - super. Jeśli to prawda, że 2 lata temu ukończyła AT w Warszawie to może są jeszcze szanse na dobrych polskich aktorów nowego pokolenia. Później dołączyła do niej Aleksandra Grabowska, z rodzinki Molendów.

A chłopaki? Z agencji towarzyskiej aktorskiej? Gładko, miałko, nijako.. Niestety.


Wróćmy więc do fabuły - podobała mi się budowa odcinków na zasadzie, że początek odkrywa coraz bardziej co wydarzyło się ze zmarłą Asią Walewską. Spodobał mi się, odważny jak na nas, wątek seksu/miłości dojrzałego faceta i 17-latki. Bo dlaczego nie? A to, że zj... na końcu? Cóż.
Motyw nowego nauczyciela-detektywa było "no powiedzmy", ale podbity ojcostwem - ok. W pełni rozumiem. Dlatego zupełnie nie rozumiem czemu nie skończyliśmy na dobry jednostrzale? No serio? Tajny belfrowski współpracownik będzie teraz odwiedzał kolejne placówki z kłopotami? Serio? Z jaką motywacją? Dlatego oglądanie SE02 stoi pod dużym znakiem zapytania.

Cała zaś intryga "kto zabił i dlaczego" jest ciekawie przemieszana lewiznami i gangsterką-dilerką (chociaż śmiechłem jak Stuhr pojechał negocjować z Ruskimi ), z dorzuceniem problemów ogólno-szkolnych. I chociaż wiem, że dzieciaki (i nie tylko) klną na potęgę & jarają (nie tylko one) na potęgę to jednak czasami było tego za dużo.

A finał? Ten pierwszy... no cóż, ok chociaż można by to załatwić bez wieszania. Natomiast Ewelina to z jednej strony sztosik, bo prześlizgnęła się gładko przez wszystkie odcinki (chociaż można zauważyć elementy tego, że chciała być doceniania i zauważana), z drugiej super, bo niejedno miasto, niejeden bohater padł i wpadł z rąk zakochanej-mściwej kobiety. Z trzeciej jednak, jak to trafnie ujął człowiek z cebosia, dzieciaki rzadko kiedy umieją zatrzeć ślady. Nawet z białymi rękawiczkami.

Więc osobiście uważam, że dziewczyna zrobiona na "geniuszkę zła" byłaby idealną kandydatką na drugi sezon, natomiast drugi finał, czyli propozycja nie-do-odrzucenia dla belfra... serio? I znowu inna szkoła? Przecież mówiłem, że nie ma tylu aktorów młodego pokolenia. Zatrudnią tych naturszczyków z TVNu?



Nie wiem, nie widzę chwilowo sensu zerkania na SE02, natomiast pierwszą część mogę solidnie polecić.

The Expanse, czyli serial z wzorowym fandomem

Tak jak pisałam wyżej, SyFy zrezygnowało z emisji serialu. Firma producencka jednak ma nadzieję że ktoś przedłuży z nimi kontrakt na kręcenie, i fani serii rzucili się apelować.
Netflix już zaznaczył że nie jest zainteresowany finansowaniem, toteż cała siła fandomu skupiła się na Amazonie. Oprócz bardziej standardowych maili i hasztagowania na twitterze oraz ruchu na reddicie (reddit Expanse`a był jednym z najczęściej odwiedzanych, obok tych z np porno ) były też mniej typowe formy zwrócenia na siebie uwagi:
http://www.ign.com/articles/2018/05/16/fans-of-the-expanse-rent-a-plane-to-fly-over-amazon-studios


W każdym razie, jeśli oglądaliście, a nawet nie oglądacie jeszcze serialu ale czujecie że chcielibyście kiedyś obejrzeć kawałek porządnego sf w odcinkach, to podpiszcie - proszę - petycję:
https://www.change.org/p/amazon-or-netflix-please-buy-the-rights-to-the-expanse-savetheexpanse?recruiter=875516652&utm_source=share_petition&utm_medium=facebook&utm_campaign=psf_combo_share_initial.nafta_share_post_interaction.control&utm_term=triggered

Re: The Expanse, czyli serial z wzorowym fandomem

Podpisane

Generalnie straszna lipa z tym brakiem finansowania.
Jak chciałem kupić serial to musiałem ściągać zza oceanu, bo na Starym Kontynencie nie było.
Teraz widzę, że przynajmniej pierwszy sezon jest:
https://www.amazon.co.uk/The-Expanse-Season-1-Blu-Ray/dp/B0773XL17H/ref=sr_1_1?s=dvd&ie=UTF8&qid=1526568045&sr=1-1&keywords=The+Expanse

Mam nadzieję, że akcja zbierania podpisów coś da, bo wstępna okładka do trzeciego sezonu już jest
https://www.amazon.com/gp/product/B07CLRMK6D/ref=s9_acsd_simh_hd_bw_b3AOIXj_c_x_w?pf_rd_m=ATVPDKIKX0DER&pf_rd_s=merchandised-search-4&pf_rd_r=AFBECBJE0PJ744W9BPCM&pf_rd_t=101&pf_rd_p=90696f85-fa1e-5a83-bff8-029d2882c605&pf_rd_i=2901953011


This title will be released on July 17, 2018.

Re: The Expanse, czyli serial z wzorowym fandomem

Zaczęłam oglądać na początku tygodnia jakoś. Swietna rzecz i zupełnie nie wiem dlaczego, jakoś mi klimatem przypomina trochę BSG.

Lecę podpisać i mam nadzieję, że serial uratują

Re: The Expanse, czyli serial z wzorowym fandomem

BSG = Battlestar Galactica?

Re: The Expanse, czyli serial z wzorowym fandomem

Oglądałeś The Expanse?

Re: The Expanse, czyli serial z wzorowym fandomem

No jeszcze nie, ale jest na liście.

Re: The Expanse, czyli serial z wzorowym fandomem

Mam kody UltraViolet z amerykańskiego wydania na oba sezony jak nie musisz mieć pudełka

Miałem sen

Śniło mi się dzisiaj, że Amazon wykupił Expanse`a. Pamiętam tą radość, jaką czułem. A potem się obudziłem, chwila uświadomienia sobie że to tylko sen i ogromny smutek :`( Tak mi się już ta kasacja rzuciła na psychikę xD Codziennie siedzę, myślę o Expanse, przeglądam internet w poszukiwaniu jakiejś iskierki nadziei. Jak tak dalej pójdzie to może wpadnę w depresję xD

Re: Miałem sen

podobno SyFy nagle się zreflektowało że może jednak podjęli decyzję zbyt pochopnie, zwłaszcza w obliczu rekordowej oglądalności ostatniego odcinka ;P

Ale co jest super - nagle okazało się ile osób ogląda serial. W żadnym przypadku wcześniej nie widziałam żeby różnej maści portale i portalątka poświęcone SF pisały o kasacji i petycji. To fajne uczucie, widzieć dla odmiany fandom skupiony na czymś konstruktywnym

Re: The Expanse, czyli serial z wzorowym fandomem

Re: The Expanse, czyli serial z wzorowym fandomem

Re: The Expanse, czyli serial z wzorowym fandomem

ej no, wszystkie media o tym trąbią

Re: The Expanse, czyli serial z wzorowym fandomem

No ale nie wierzyłem że coś się rzeczywiście z tego ukręci xD

4 SEZON ZAMÓWIONYYYYYYYYYY

AIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE

Re: 4 SEZON ZAMÓWIONYYYYYYYYYY

IIIIIIIIIIIIKKKKKKKKKKK!

Opowieść podręcznej

Pierwszy sezon leciał ostatnio na HBO.
Powiem tak - oceniam na plus, podobało mi się; pomysł na historie ciekawy.

Natomiast momentami symbolika była zbyt nachalna. Wkurzyło mnie również zakończenie serii clif hangerem - rozumiałem, że kończyli tak pojedyncze odcinki, ale cały sezon? Jak by to powiedział Luke: "Tani chwyt".

leży

to na mojej kupce wstydu, moja mama czyta książkę i chciwie zerka w kierunku tego wstydziocha

Czyli coś musi być na rzeczy...

Templariusze ze Skajłokerem

Zobaczyłem, że na HBO startuje drugi sezon tego serialu i z Markiem Hamillem, obsadzonym znowu w roli jakiegoś brodatego dziada

Jako że dopiero zacząłem oglądać jedynkę, a i o Marku-aktorze dobrego zdania za bardzo nie mam to... zastanawiam się czy to dobrze, czy nie


Ktoś jeszcze?

Re: Templariusze ze Skajłokerem

Hamilowi granie brodatych dziadów wychodzi dobrze

A drugi sezon to się chyba jakoś tak teraz skończył, bo on jest z History Ch., i nawet w miarę choć bez szaleństw, jak się przymyka oko na to że w fosie Akki szarżuje dziesięciu konnych na krzyż i na tym podobne serialowe uproszczenia i głupotki.

Królowie Przeklęci byli lepsi.

Re: Templariusze ze Skajłokerem

Whuuuuut. Kiedy okazuje się, że mój ukochany cykl (Królowie ) ma serial. Ale ze mnie ignorant.

od razu

ignorant, tyle tego jest na świecie, że nawet w lubianym temacie można się zapomnieć.

A cykl fajny, bo Martin go chwalił? Widzę w mojej bibliotece pierwszą książkę chyba, mógłbym spróbować, zwłaszcza że apetyt robi mi A Plague Tale

Re: od razu

Jeżeli lubisz historię średniowieczną to polecam. Podchodząc do czytania spodziewałem się, że jest to historia w większym stopniu wymyślana, z tłem prawdziwej historii (coś jak Trylogia Husycka), a okazało się, że każdy bohater (z tego co pamiętam) ma swoje podstawy w rzeczywistości. Tym bardziej wow, że było to interesująco napisane.

no to

sobie wypożyczę

Re: no to

A zapomniałem dodać, styl pisania jest jakby to powiedzieć (nie znam się na takim specjalistycznym słownictwie ) "historyczny". Czyli autor stara się oddać całkowicie realia tamtej epoki, czyli ogólnie sienkiewiczowsko Nie jak u Sapka czy Bernarda Cornwella (seria o wikingach).

Re: Templariusze ze Skajłokerem

Po słabym pierwszym sezonie miałem dalej nie oglądać, ale może obecność Marka zmieni moje zdanie

Авария на Чернобыльской АЭС

No i co tu napisać o tym krótkim strzale od HBO, który pobił na chwilę popularnością GoT? A teraz sam został zepchnięty przez niemiecki `Dark`? Który też mam w planach. Jak zegarek

Jest jedna chyba wspólna rzecz, która łączy tak wielu widzów `Chernobyl` (miniseries), po prostu z którą spotkałem się w wielu miejscach, w wielu językach - uczucie kur`kiego niepokoju. Takie to dobre, czy to po prostu radiacja?
Moje zdanie na temat rozszczepiania atomów w celach bojowych jest zbieżne z geniuszem
The unleashed power of the atom has changed everything save our modes of thinking, and we thus drift toward unparalleled catastrophes.
Przynajmniej tyle mnie łączy z Albertem Einsteinem

Mimo wszystko od czasów Fallouta (a potem przez Stalkera i Metra)... mam jakąś taką cichą i ukrytą mini-obsesję na punkcie tego co zabija nie przez "grzybka", ale przez to niewidoczne, acz szalenie charakterystyczne udźwiękowienie
https://www.youtube.com/watch?v=9BVckjdZlK4
Czyż nie jest tak, że podczas awarii od samego wybuchu zginęły 2-3 osoby, a całą resztę wykończyło to "coś"? Coś co jednocześnie fascynuje, coś co chcielibyśmy opanować w stopniu dużo większym niż obecne procesy naukowo-przemysłowo i co powoduje nagłą, nadmierną opaleniznę, a potem... rozpuszcza nas?


I to właśnie nie jest strach, ale... niepokój. Coś może odczuwali niektórzy obecni na miejscu i w pobliżu elektrowni. To coś jest imho dużo gorsze niż czysta panika, kiedy nasz organizm trochę niejako pomaga nam, odpalając różne chemikalia do walki albo ucieczki.
Niepokój. Łączy tak wielu widzów, widzów z krajów, którzy nie tylko nie mieli i nie mają styczności z Czarnobylem, ale nawet z żadnym atomem w swojej okolicy. Chociaż jak się zerknie na mapę świata to czasami ciężko o optymizm

Pomijając odwieczne płacze Rosjan, że "zgniły Zachód" źle ich ocenia i przedstawia (gdzie naprawdę chciałbym zobaczyć dobry rosyjski serial o tej tematyce) to chyba HBO kolejny raz pokazało, że jest perfekcyjne w robieniu miniseriesowych-perełek.
Na początku trochę nie wiedziałem jak zarządzą chronologią wydarzeń i czy to co zrobili jest dobre, ale po drugim obejrzeniu (yup, oglądałem 2x na przestrzeni 2 tygodni co niezwykle rzadko mi się zdarza w jakimkolwiek metrażu filmowym) stwierdziłem, że jak najbardziej tak. Oplecenie całego wydarzenia wokół postaci Walerija Legasowa i tego, że niekoniecznie sam wybuch i pierwsze godziny były najważniejsze, z jednoczesnym jak najbardziej soczystym skróceniem wersji do przyjaznej dla widza fabuły - to wszystko dało radę.


Oczywiście są głosy, że nie wszystko co pokazano miało faktyczny przebieg. Nawet jeśli wiele o tym mówią sceny końcowe ostatniego odcinka. Jasne, ale chyba nikt nigdy nie wymagał by jednak serial telewizyjny był dokumentem? Pewne zabiegi, że tak powiem sceniczne, muszą być. Ale nie ma tu żadnej rozbuchanej przesady, zbędnego efekciarstwa i popcornizowania.

Poza tym, tak mi się zdaje, serial stawia przed oczami widza dość prosty, ale jak zawsze w takim przypadku, ciężki do rozwiązania dylemat o kłamstwie i mitologii systemu takiego jaki panował w ówczesnym ZSRR. Komunizm, socjalizm, ideały Lenina, autorytaryzm, totalitaryzm - jak zwał tak zwał, na sprawdzian z WOSu, czy czego tam.
Z jednej strony wszyscy/większość wiedzą jak jest, ale też niejako akceptują. Ci którzy wiedzą dlaczego tak jest i nawet za to odpowiadają - brną w kłamstwa i paździerz jeszcze mocniej, nawet jeśli przekłada się to na coś takiego jak potencjalny Czarnobyl.
Jak osobiście nigdy nie mogłem tego pojąć - można rządzić opresyjnie, ale nie wręcz kretyńsko, samemu podkopując swoją własną pozycję. W myśl tego zmienionego powiedzenia Kisielewskiego, że socjalizm jest to ustrój, w którym bohatersko pokonuje się trudności nieznane w żadnym innym ustroju!.
A jak nie pokonuje?
Bo czy w Czarnobylu tak naprawdę zwyciężono?


Świetna praca kamery, oddanie nastroju i kapitalna trójka aktorska Harris-Skarsgård-Watson. Czego chcieć więcej? HBO ma na rynku obecnie sporą konkurencję, ale w tych krótkich strzałach imho są nadal najlepsi.

Re: Авария на Чернобыльской АЭС

Lord Bart napisał:
Czyż nie jest tak, że podczas awarii od samego wybuchu zginęły 2-3 osoby, a całą resztę wykończyło to "coś"?
-----------------------

Nie całkiem, bo żeby ich wykończyło to "coś" to dodatkowo musieli być pokiereszowani. Dr Gale twierdzi, że zmarła tylko 1/6 poważnie napromieniowanych w akcji.

nie wiem

czy mówimy o tym samym.

Chodemczuk i Szaszenok zginęli bezpośrednio od eksplozji, a taka Klaudia Łuzganowa? Była zupełnie niewinna, zostawiona niepotrzebnie na posterunku ochrony, dostała porcję niewidzialności i zmarła po trzech miesiącach ostrej choroby popromiennej.

To właśnie mam na myśli.

i tak, i nie

Ci, którzy zmarli wskutek choroby popromiennej, byli albo poparzeni, albo wskutek utraty odporności umierali od zakażeń i podobnych czynników dodatkowych - to miałem na myśli. Uratowano większość narażonych na duże dawki promieniowania.

i tak, i nie

pozostaje najlepszym łącznikiem tego co piszemy

Re: Авария на Чернобыльской АЭС

Nie mam wątpliwości, że za niesłabnące uczucie niepokoju odpowiada muzyka. Ta sama kompozytorka robi też muzykę do "Jokera", więc podjarka związana z tym filmem rośnie.

Years and Years.

Powiem szczerze - chyba po raz pierwszy od czasów wczesno-nastoletnich, jakaś produkcja wywołała we tyle emocji, że przy ostatnich dwóch odcinkach musiałem pauzować, żeby biec do kuchni po zapas chusteczek. Mówię o kolejnej perełce od BBC, czyli Years and years (Rok za rokiem).

Fabuła skupia się wokół brytyjskiej modern family. Rodzeństwo Lyonsów na pierwszy rzut oka mają takie same problemy, jak przeciętna nadwiślańska rodzina, choć spokojnie można określić ich mianem grupy nietuzinkowej. Daniel jest pracującym w urzędzie miasta gejem, Stephen ma ciemnoskórą żonę i córkę uważającą się za "transczłowieka", Edith jest wojującą alterglobalistką podróżującą po świecie, a niepełnosprawna Rosie w pierwszym odcinku rodzi syna z przelotnego romansu z Chińczykiem. Wszystkich ich łączy babcia, tradycjonalistka, do pewnego momentu jako jedyna dbająca, by wszyscy raz do roku spotykali się przy jednym stole. Niejako w tle, z odcinka na odcinek coraz potężniejsza staje się Vivienne Rook, szefowa szemranego think-thanku, mix Trumpa i Farage`a w spódnicy.

Konstrukcja serialu pokazuje kolejne lata życia rodziny, zaczynając od 2019, na 2034 kończąc. Zmiany w życiu społecznym i politycznym (postępujące zmiany klimatu, kolejne modyfikacje ciał, kryzysy migracyjne i gospodarcze) są niezwykle, przerażająco wręcz prawdopodobne, momentami przywodzą na myśl inną brytyjską produkcję, Black Mirror. Widzimy głupiejącą z roku na rok zachodnią cywilizację, czego przykładem nie są już nawet ruchy antyszczepionkowe, a rosnące w siłę grupy płaskoziemców. Poruszane są aktualne problemy, z którymi zmagamy się na co dzień, przekładające się na niedaleką przyszłość.

Całe show kradnie jednak Emma Thompson jako populistka Rook. Poza jedną sceną nie wchodzi w bezpośrednią interakcję z naszymi bohaterami - widzimy ją głównie na ekranach telewizorów, na wieczorach wyborczych, transmisjach na żywo na portalach społecznościowych. Typowy głos ludu - kobieta, która nie ma pojęcia o gospodarce, czy ekonomii, nie ma nawet pojęcia, o czym właściwie mówi, ważne, że przekazuje ludziom to, co chcą usłyszeć. Genialna jest scena debaty z początku pierwszego odcinka, w czasie której zapytana o sytuację w Syrii odpowiada "I don`t give a fuck" i zaczyna rozwodzić się nad tym, że zamiast takimi bzdurami, władza powinna zająć się remontem chodników. Proste i skuteczne.

I właśnie tutaj widzimy gołym okiem przesłanie serialu - nie myśl, że polityka cię nie dotyczy. Że możesz być "apolityczny" (słyszę to coraz częściej), nie mieć opinii na żaden temat, a twój głos nie ma żadnego znaczenia. Tego właśnie chcą politycy pokroju Vivianne Rook, którzy takim podejściem torują sobie drogę do władzy.

Kto ma BBC albo HBO GO - gorąco polecam. <3

Re: Years and Years.

Słyszałem dużo dobra o tym serialu, nawet czytałem autopromocyjny artykuł na BBC, ale... trochę boję się to oglądać. Bo szczerze mówiąc, wystarczająco dołuję się czytając BBC i Reutersa (polskich mediów nie czytam), nie chcę chyba dodawać sobie smuteczków z fikcyjnego serialu. Zwłaszcza, że fabularnie tak trafia w punkt.

serial jest

perełką tym bardziej, że na Wyspy trafił wirus trumpizmu i wybrali tam jawnego oszusta...

Mam to w planach.

Re: Years and Years.

Słuchajcie Maćka. Ja posłuchałem i się skusiłem. Bez większych oczekiwań. A dostałem coś cudownego.

Dzięki za polecenie. :*

:*

Cieszę się, że się spodobało. <3

Oglądajcie, dawno nie było czegoś tak wartościowego!

Re: Years and Years.

Dobra, przekonaliście mnie. Serialowi limitowanemu nie odmówię.

The Boys

Nowy serial od Amazona. Piszę o nim, bo to najlepsza rzecz, jaką widziałem od dawna. Ciekawa fabuła, interesujące podejście do tematu (są tu superbohaterowie; tak, wiem - macie już ich dość. Ja też. Dlatego tym bardziej polecam, bo jest to świeże i odmienne podejście do tematu, nie na nich koncentruje się serial, nie w sposób, w który zdążyliśmy się przyzwyczaić). Chemia między bohaterami jest ogromna, postacie są świetnie rozpisane i już po kilku odcinkach byłem zaangażowany w ich losy, jak mało kiedy. Zdecydowanie polecam!! Zresztą zobaczcie sobie sami, trailer: https://www.youtube.com/watch?v=06rueu_fh30

Sex Education

To była chyba ostatnia pozycja, które brakowało mi do zrobienia 100% katalogu Gillian Anderson. Nie będę ściemniał - miałem zamiar obejrzeć to dla niej. A tu zmyłka.

Na dniach zrobione, chociaż właściwie lepiej napisać, że na dniu i nocy, przez totalnie zaburzył mi się rytm życia
Bo takie dobre? Niezłe, ciekawe, śmieszne, typowo-mocno z humorem brytolskim, brytolską muzyką i akcentem Gillian.

Muszę do niej wrócić, bo jej rola to może nie cameo, ale... nazywam takie momenty dyskretnymi. Niby jest, błyszczy (chociaż jej wyjątkowa szczupłość trochę mnie niepokoi), wiele momentów jej relacji z synem to jak życia wzięte, ale jednak - zmyliło mnie to. Oczekiwałem raczej tego, że Otis będzie hmmm powiedzmy konsultował z mamą-specjalistą porady dla swoich rówieśników. Biorąc nawet pod uwagę realia UK dotyczące ich szkolnej edukacji seksualnej (nieobowiązkowej, ale jednak jak na innym poziomie podejścia i zrozumienia niż polskie czerstwe "życie w rodzinie") i podejścia medyczno-prawnego do dzieciaków. A tu jednak dyskretnie, znacząco, ale dyskretnie.


A tak poza tym to serial nie stroni od wulgaryzmów, seksu, używek wszelakich i oczywiściej tej "popularności", której nigdy nie ogarnąłem. Przełączałem się też z lektora na napisy i tłumaczenie daje radę, chwyta ten "młodzieżowy" styl wypowiedzi, nie przesadzając w żadną stronę.
Główny wątek jest oczywiście jasny, ale sposób jego przedstawienia powoduje czysty śmiech radości, taki pozytywny zaciesz, zwłaszcza jeśli ktoś odnajdzie urywki z własnego życia. Nie mniej wszystkie sceny masturbacji są kapitalne, a ten moment Otisa z erekcją pobasenową - maestria godna `Trainspotting` i toaletowego momentu
Czy jego brązowy garniak z krawatem - młody Jaś Fasola.

Wszystko super aż dojeżdżamy do ostatniego odcinka. O ile w większości czytanych przeze mnie komentarzy ludzie domagają się związku Otisa i Maeve (co wg mnie całkowitym niezrozumieniem zarówno założeń fabuły jak i [cytując samego chłopaka] raczej tradycją hołdująca seksizmowi i propagowaniu wizerunku nierzeczywistej miłości), to mnie osobiście rozwalił dość dziki comin-out Adama...
Serio - SE świetnie pokazuje, że pozory, kalki i klisze są mocno słabe, ranią ludzi itd. (kapitalna scena z tańczącym w pustej szkole dyrem), ale jednak Adam... gejem? Może i tak bywa, ale jakoś nie pasowało mi to do kolorytu całości.


A jeśli o kolorach i komentarzach mowa to... pomimo raczej chyba pozytywnego przyjęcia i oczekiwania na drugi sezon (jest w realizacji) część polskich komentarzy wieje taką strasznością, że aż... strach się bać. Jak ciężko mi uwierzyć w to, że ludzie mogą się przyp* do kolorystyki bohaterów, skoro dość tanio można wsiąść w samolot i wybrać się do UK na weekend i to nie tylko do aglomeracji, ale nawet wyskoczyć na prowincję. UK właśnie tak wygląda, świat w ogóle tak wygląda, jest kolorowy i różnoraki (nawet jeśli na potrzeby serialu ścieśnia się taki mikrokosmos) i to jest fantastyczne, tymczasem śmierdzące cebulą i żytem opinie jadą na tym, że to co u nas zrobili Hitler i Stalin (pozdro Muniek!) jest jedyne słuszne - biali heterycy i szarża husarii w postaci podniety, że jest sklep, gdzie zapewne Polacy sprzedają bułki i piwo z polskim opisem reklamy. O w mordę :/

Do tego scena aborcji i bełkot o propagandzie gender, seksualizacji, cywilizacji śmierci... i to komentują nie stare dziadygi, tylko ludzie po 20parę lat. Skąd tyle nienawiści, jakiejś słomy w mózgu, powtarzania sloganów po ludziach, którzy tak naprawdę mają to wszystko w dupie, ale łatwo im manipulować masami i robić na tym "karierę"?
Przeraża mnie.



Ale żeby zakończyć pozytywnie - polecam, tematyka dotycząca wszystkich, humor naprawdę na poziomie, Gillian daje radę (oby jednak więcej w 2), osiem odcinków można ustrzelić na jedynym posiedzeniu. Fajni napisani bohaterowie, przez co w większości dało się uniknąć klasycznych archetypów z tego typu "szkolnych" produkcji.

https://www.pinknews.co.uk/images/2019/01/sex-education-quotes-netflix-character-jean-milburn-650x325.jpg

Serialowy "Ciemny kryształ" to najlepsze fantasy od czasu LOTR-a, fight me

Jestem po siedmiu odcinkach (z dziesięciu) i już mogę stwierdzić, że odwaliło mi na punkcie tego serialu. Absolutny kosmos pod względem klimatu, pomysłów, wykonania, gry aktorskiej (Isaacs, Hamill, Headey, Bonham-Carter, Pegg etc.) i właściwie wszystkiego innego. Strona wizualna rozwaliła mnie totalnie, bo wreszcie widzimy coś innego i bardziej imo pomysłowego od standardowych amerykańskich fantasy, które ostatnio wszystkie wyglądają podobnie. Tu poziom kreatywności i szaleństwa wizualnego przypomina mi szkołę europejską (ostatnio Valerian) lub klasyki z lat 80-tych (w tym ofkors sam oryginalny "Ciemny kryształ" Hensona).

NIE jest to serial dla dzieci, będą się tu bały wielu rzeczy.

Ogląda mi się to przyjemniej niż cokolwiek, co oglądałem ostatnio, wyjąwszy The Orville.

Jest to też wszystko bardzo wierne wizji Hensona z oryginalnego filmu z roku `82, ale oczywiście bardzo rozbudowane (serial to prequel filmu).

Oglądajcie to, serio. Rewelacja. Nie zdziwię się, jak Netflix nie da rady wywołać podobnego zachwytu u mnie Wiedźminem.

PS. Może nie jestem obiektywny, ale oryginalny film Hensona uwielbiam od dziecka, więc wiecie.

Re: Serialowy "Ciemny kryształ" to najlepsze fantasy od czasu LOTR-a, fight me

Właśnie przymierzam się do oglądania.
Rozumiem, że przed serialem powinno się obejrzeć i znać oryginalny film?
Serio takie straszne dla dzieci? Można obejrzeć z prawie-6-latkiem, który już bez problemu i strachu łyka filmy SW i Marvela?

Re: Serialowy "Ciemny kryształ" to najlepsze fantasy od czasu LOTR-a, fight me

Zdecydowanie polecam obejrzenie najpierw filmu, mimo że dzieje się później. Jest na Netfliksie również, jak coś

Sześciolatek... nie jestem pewien. SW i Marvel to inna parafia, tu jest klimat baśniowy ale w takim bardzo mrocznym wydaniu. Pewne istoty tu mogą być naprawdę przerażające dla malucha, wywołać koszmary, jest też trochę obrzydliwości. Chyba bym nie ryzykował.

Powyższe tyczy się i filmu i serialu, jak coś.

Re: Serialowy "Ciemny kryształ" to najlepsze fantasy od czasu LOTR-a, fight me

No w końcu się zabrałem i wsiąkłem na całego.

Film zaliczony, serial w trakcie, wciągnąłem też serie komiksową TDS: Creation Myths, po serialu zabieram się za serie komiksowe będące sequelem filmu, chyba też łyknę 4 książki. Zajefajne, mam nadzieję, że Netflix zamówi kolejne sezony.

I miałeś rację - dobrze, że jednak dzieciom nie pokazałem, bo krzywdę bym im zrobił

Re: Serialowy "Ciemny kryształ" to najlepsze fantasy od czasu LOTR-a, fight me

Cieszę się, że wsiąkłeś. Uniwersum jest zdecydowanie warte uwagi.

Netflix to musi kontunuować! Inaczej będzie załamka.

A dzieciom daj parę lat

Re: Serialowy "Ciemny kryształ" to najlepsze fantasy od czasu LOTR-a, fight me

Też polecam, jestem po czwartym odcinku i uważam że to najlepsze fantasy od czasów LotRa. A sam styl kręcenia niektórych scen przypomina "Władcę Pierścieni".

Re: Serialowy "Ciemny kryształ" to najlepsze fantasy od czasu LOTR-a, fight me

Adakus napisał:
jestem po czwartym odcinku
-----------------------
Jak zobaczyłem piąty, to stwierdziłem, że pobił pierwsze cztery.

Ale potem było jeszcze pięć kolejnych. Trzyma ten serial poziom, oj, trzyma.

Pratchett

BBC podało część obsady serialu, jaki ma być kręcony na motywach powieści Pratchetta o Straży Miejskiej.
https://www.terrypratchettbooks.com/richard-dormer-leads-watch-cast/

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.