Forum

Star Wars - Ongoing od Marvela

I mamy pierwszy numer, pierwszej serii spod znaku "Star Wars" od powrotu pod skrzydła Marvela. I jak to wyszło? Klimat, klimat i jeszcze raz klimat. Nie będę się zbyt wiele chyba rozpisywał bo i tak ten temat zaraz zejdzie gdzieś w okolice dyskusji o kanonie itd. ale moim zdaniem dawno żaden komiks z tego uniwersum tak dobrze nie oddawał tego - nie bójmy się używać tego słowa - przygodowego klimatu Starej Trylogii. Mamy wszystko czego trzeba - Hana z tym swoim charakterem, Luke`a który jest niedoświadczonym młokosem chcącym zbawić wszechświat, nawalającego "Sokoła", Vadera który nie płacze nad swym strasznym losem itd. Ogólnie rzecz ujmując już od pierwszej strony nawiązującej do tego jak zaczynają się wszystkie epizody czuć ten stary, dobry klimat "SW". Co z resztą mnie jakoś nie zaskakuje bo w końcu napisał to Jason Aaron który znany jest z tego, że doskonale wczuwa się w klimat światów które opisuje. Co do rysunków się zbytnio nie będę wypowiadał bo wiem, że Cassaday ma rzesze fanów ale ja jakoś za tą kreską nie szaleję. Tak czy inaczej - klimat jest, przygoda jest, czekam na więcej.

Re: Star Wars - Ongoing od Marvela

Strid napisał:
Nie będę się zbyt wiele chyba rozpisywał bo i tak ten temat zaraz zejdzie gdzieś w okolice dyskusji o kanonie itd.
-----------------------

Sam zacząłeś xD

A tak serio to raczej o samej dekanonizacji nic do powiedzenia nie mam, ale też niejako o "Legendach" wspomnę - tyle że raczej w kontekście "dawnych komiksów z ostatnich lat" a tych "nowych" (na podstawie komiksu o którym jest topic).

Gwiezdne Wojny były "epickie" - nie da się zaprzeczyć. Były epickie już w Starej Trylogii (ostatnie chwili Palpatine`a i Vadera), epickość dotknęła EU (np NEJ, aby daleko nie szukać), a w prequelach stężenie jej ocierało się momentami wręcz o autoparodię.

Jednak nie zawsze Gwiezdne Wojny kojarzyły się ludziom z muzyką pokroju Duel of the Fates, ścierającymi się ogromnymi armiami i jednostkami mogącymi zmienić przeznaczenie galaktyki, walczącymi pośrodku tego zamętu ostatkami sił i ginącymi z wielkim poświęceniem ...

Kiedyś GW to był fun fun fun, jazda bez trzymanki, Harrison Ford będący kozakiem itd Myślę że Marvel próbuje przywrócić trochę ten klimat.

Wróć. Nie Marvel. Myślę że to sposób na otwarcie nowego kanonu, i czeka to również Epizod 7. Nie wiem jak dalej, ale mam wrażenie że nowy kanon zacznie się niejako ... na luzie.

I choć nie mogę zdzierżyć śmierci Legends, to samo podejście mi się w sumie nawet podoba. Oby tylko nie przesadzili i nie zrobili z tego Strażników Galaktyki (o filmie mówię teraz, nie o komiksach - w nich mogą poeksperymentować )

...

Sama jeszcze nie czytałam, ale tu ciekawostka - pierwsze nawiązanie do TFA :

http://www.jedinews.co.uk/popup.aspx?imgpath=/images/news/articles/TFABirdmanSW1.jpg&pageTitle=Pic

...

Taki styl mi pasuje. Bez spiny, typowo przygodowy charakter, czuć klimat ST. Na pewno będę śledził serię, bo mile się czyta.
Matek zwrócił uwagę na to, co i mnie irytuje. Pompatyczność, nadmierna wręcz epickość. Tutaj mamy wszystko to, za co kochamy Starą Trylogię. Han, Sokół, pierdołowaty C3PO. Akcje dywersyjne "rebelianckich szumowin", humor (na przykład parafraza Luke`a "These aren`t the slaves you`re looking for". ).

asdfg

Poczekam, aż ukaże się więcej, bo jak będę pojedyńczo czytał to szybko zapomnę

Re: Star Wars - Ongoing od Marvela

Cóż, jakoś nie miałem okazji (ani specjalnej chęci) brać się za ostatnie starłorsy od Dark Horse, więc nie mam za bardzo porównania. Po pierwszym zeszycie trudno oceniać fabułę i faktyczne znaczenie tych komiksów w szerszym kontekście, sam styl został za to zasygnalizowany dosyć jednoznacznie. Wzięli sobie do serca plan przedstawiana historii filmowo-przygodowej i to widać. Brak tu zabawy we wprowadzenia, stopniowe dawkowanie, praktycznie na wejściu dostajemy całe dostępne mięcho, okraszone "humorem i epickością". Jedno i drugie na pewno próbowano tu wprowadzić, z różnym skutkiem. Jest to opowieść, której odbiór w bardzo dużym stopniu zależy od tego, czego się po nowych komiksach oczekuje.

Mnie nieco bawi rozstawianie na kilku pierwszych stronach długiego zapewne ongoingu wszystkich zabawek, trzeba jednak pamiętać, że pierwsze zeszyty będą po prostu nastawione na efekt - to fabularyzowana promocja całej serii, przeniesiona na strony pierwszego zeszytu autopromocja, ma nakręcić hype i zainteresować, tak więc na jakieś wyciszenie i spokojne rozpracowywanie szerszej historii trzeba będzie nieco poczekać - bo nie wyobrażam sobie takiego stylu na dłuższą metę, chyba, że chcą zrobić z tego drugie TCW i okaże się, że między filmami wszyscy, wszędzie i ze wszystkimi już po dwadzieścia razy. Cóż, nie tego oczekuję, ale na razie czekam na dalszy rozwój wydarzeń.

Sama historyjka jest na razie dosyć klasyczna, poza (zbyt) szybkim tempem (chociaż bardziej niż w Son of Dathomir przegiąć się chyba nie da) na chwilę obecną nie wyróżnia się niczym ponad to, że na okładce jest logo innego wydawnictwa. Niespecjalnie zachwyciły mnie dialogi - owszem, są mrugnięcia okiem do charakterów postaci, żarciki, gierki słowne, ale jest tu tego trochę za dużo i momentami dominują nad faktyczną treścią - ten sam syndrom, co w Rebelsach, ale to ogólny objaw twórczości "pasożytującej" na Nowej nadziei. Znów - liczę, że to po prostu kwestia wymuszonej epickości pierwszego zeszytu, a nie norma - dialogi, podobnie jak wydarzenia, lecą z zawrotną prędkością i są chwilami nienaturalne. Ot, chociażby Leia, która w środku misji zaczyna roztrząsać pobudki współpracy Solo. Może i faktycznie ma takie wątpliwości, ale wylatuje z tematem kompletnie ni z gruchy ni z pietruchy. Różne kąśliwe dialogi były jednym z filmowych plusów dodatnich, ale w takim natężeniu zaczynają być tymi ujemnymi - naprawdę, nie każda rozmowa z C-3PO musi być festiwalem gagów.

Zobaczymy też jak dalej będą podchodzić do skali wydarzeń, bo na razie się nie patyczkują - największa fabryka, najbardziej strzeżony obiekt, ratowanie masy niewolników, ucieczka maszynami kroczącymi, C-3PO kontra tubylcze dziwolągi-zbieracze, początek spoilera konfrontacja z Vaderem, głoś Obi-Wana koniec spoilera, a wszystko w wykonaniu czwórki rebeliantów i dwóch droidów... Dużo tego, boję się trochę przerostu formy nad treścią, zaraz przyleci sam Imperator. Za szybko ładują się w szytą zbyt grubymi nićmi kaszanę, z której wybrną w jeszcze bardziej przekombinowany sposób. Ja wiem, przygoda, epickość, ale inaczej wygląda to w dwugodzinnym filmie, inaczej w komiksie, który łyka się w parę minut.

Tyle, jeśli chodzi o pierwsze wrażenia... Oceniać jeszcze nie ma czego, parę kwestii po prostu rzuca się w oczy. Liczę, że gdy seria okopie się na nowej pozycji i nie będzie skupiać się na efekcie wow, bieg wydarzeń nieco zwolni i ustąpi miejsca trochę ciekawszym, bardziej znaczącym dialogom, a humor będzie wywołującym uśmiech dodatkiem, nie elementem dominującym. Kreska ani nie razi, ani niczym się nie wyróżnia, jest po prostu czytelna i w miarę estetyczna (swoją drogą kompletnie nie podoba mi się stylistyka z przykładowych stron o Lei).

PS Czym walczy ten strażnik niewolników? początek spoilera Wygląda to trochę jak bicz świetlny, ale widać, że przed uruchomieniem to zwykła rękojeść, jak od miecza koniec spoilera

Empik

Czy ktoś wie czy Empik sprowadził ten komiks i można go w jakiś salonach kupić? Bo na stronie nic nie piszę. Bo jeśli nie to muszę sobie dodruk zamówić.

Re: Empik

Ludzie wymietli wszystko pewnie. Miło w sumie na to patrzeć bo widać, że marka mimo wszystko w Polsce wciąż jest żywa. No chyba, że po prostu Empik nie docenił potencjału komiksu i zamówili zbyt małe ilości.

nom

2 dni temu jak byłem to całe dwie półki u mnie (tzn w Empiku do którego mam najbliżej, w moim mieście jest ich z 10) poświęcili na Star Wars #1 w 10 różnych wariantach i wszędzie plakaty promocyjne wisiały, a dzisiaj to ledwie 1 pogięta sztuka się ostała.
To się nazywa siła przebicia.

Re: nom

Cóż, i tak jakby nie patrzeć jedna pogięta sztuka jest (a raczej będzie) więcej warta niż 10 dodruków. I to nie tylko finansowo ale też i kolekcjonersko.

Re: nom

Ech to nie ma na co liczyć. Muszę kupić dodruk. Nie zależy mi aż tak bardzo żeby mieć z pierwszego.

Re: nom

Coś w tym musi być, kiedy nie chciało mi się jechać do empiku po zajęciach, to po prostu kupowałem komiks w Wołominie, zwykle były w sklepach Lewiatan na półce z czasopismami. Co się okazało? Że już wszystkie wymietli.
Serio? Myślałem, że w tym mieście tylko dwie osoby (ja i Falcon, czasami Karolina Zyśk, jak dobrze zaimprowizuje) interesujemy się SW, a tu proszę. Nie doceniłem Wołomina.

Re: nom

Dokładnie. Nawet w spożywczaku na wsi gdzie mieszkam szybko wyprzedali, miałem nosa jak wracając do domu kupiłem 3 egzemplarze od razu. Ja to nawet nie wiedziałem że w Dołujach aż tyle ludzi czyta coś poza tekstami hiphopowych "piosenek" nie mówiąc o starłorsach :O
To się pozmieniało od kiedy chodziłem tu do podstawówki...

Re: nom

Ale sprawdziłeś, czy te egzemplarz jest z pierwszych minut drukowania? Bo w razie czego możesz liczyć na jakąś sensowną sumkę.

Re: nom

Nooo moje egzemplarze mają podany numer seryjny z tego co widzę i jeden z nich jest nawet całkiem niski, bo 1231 - czyli chyba jeden z pierwszych wydrukowanych! Super rarytas.

Re: nom

I pomyśleć, że dorwałeś taki w kiosku w Dołujach... jestem ciekaw jak to było w Wołominie, pewnie nie miałbym szans na taki rarytas, bo Szczecin jest bliżej zachodu i tam komiksy docierają pierwsze. :/

Re: nom

Cholerka a u mnie nigdzie nie było mam kilka kolporterów, lewiatanów, biedronek, groszków i nigdzie nie widziałem, tez dodruk będę musiał kupic. A w ogóle to w jakiej cenie to jest?

West Coast

rządzi.

Drugi zeszyt

No i jestem po #2 serii.
Pochwalę historię za lekki, przygodowy charakter, ale zastanawiam się czy pakowanie Vadera na samym początku serii to dobry pomysł. Można napisać, że wszystkie karty zostały już odsłonięte. Czym nas jeszcze zaskoczą? Bo po dwóch zeszytach mamy zaprezentowanych praktycznie wszystkich kluczowych bohaterów (no, poza Imperatorem, ale z taką prędkością powinien pojawić się szybko). Jesteśmy już po konfrontacji Vadera i Luke`a, co strasznie mnie zawiodło, bo fajnie, gdyby takie kluczowe spotkanie zostało trochę odsunięte w czasie z racji swojej wagi.
Na plus C3PO, który wzorem klasycznej trylogii rzuca świetnymi tekstami. Podobają mi się nawiązania do kultowych tekstów z OT, takie mrugnięcie okiem do fanów (nie wiem czy zamierzonym było pytanie C3PO o umiejętność posługiwania się Bocce, ale mi się spodobało).
Osobiście mierzwi mnie z lekka konwencja, która po prostu musiała być uwzględniona z powodu czasowego osadzenia historii - Luke Skywalker i jego rozterki moralne. Czy nadaje się na Jedi? Czy dla "farmera z Tatooine" życie z Rebeliantami do dobry wybór? Całe szczęście, że takich rozważań nie jest dużo, bo mieliśmy to w praktycznie każdej książce poprzedniego kanonu.[spoiler]

Re: Drugi zeszyt

Sorry za spoilery, źle oznaczyłem!

Darth Vader #1

Nie wiem czy opłaca się tworzyć osobny temat, więc chyba mogę podpiąć tutaj - w końcu też ongoing od Marvela.
Czytaliście pierwszy zeszyt Vadera? Niezły klimat (troszkę mroczniejsza kreska pod Mrocznego Lorda), potencjał na początek spoilera polityczne gierki pomiędzy Palpim i Vaderem koniec spoilera. No i dobra okazja do uzupełnienia początek spoilera polowania Fetta na Solo koniec spoilera
Podoba mi się kierunek w którym zmierza Marvel - lekkie przygodowe historie bez pompatyczności.

Darth Vader #1-2

Seria o Vaderze, NIE jest skupiona na wyrzynce rebeliantów. Warto to podkreślić, bo tego można było się spodziewać - nieciekawej historyjki będącej tylko pretekstem do kolejnych kadrów z Vaderem masakrującym kolejne tabuny przeciwników.

Zaskoczył mnie wątek sytuacji Imperium po zniszczeniu Gwiazdy Śmierci - ciekawa rozmowa Sithów, zwłaszcza to że początek spoilera Vader nie mówi ani o Luke`u, ani o Obi-Wanie. Nie jest też taki bezgranicznie posłuszny Palpatine`owi jak mogłoby się wydawać z "Legend". koniec spoilera

Drugi zeszyt to okazja do zapoznania się z
początek spoilera Tagge który przeżył koniec spoilera i jego koncepcją Imperium, inną od tej, którą kierował się Tarkin.

Nowe komiksy spod skrzydła Marvela trzymają poziom, nie mogę się doczekać trzeciego zeszytu.

asdfg

I co? Ktoś w ogóle czyta te komiksy? Jakie to jest? (pewnie sam już wiem jakie, no ale spytać można ) Widzę że nawet nie ma osobnych tematów na osobne serie. :O

Re: asdfg

Ja nie czytam, bo są zbyt casualowe Jak zrobią coś bez postaci i czasów filmowych to zobaczę, ale znając Disneya nigdy się na to nie odważą, bo myslą tylko portfelem.

Re: asdfg

Polecam odkurzenie słownika i sprawdzenie definicji słowa "casualowe".

Poza tym Seller, proszę ciebie. Nie czytałeś, nie oceniaj. A jak już chcesz oceniać coś w taki sposób, NIE PISZ TEGO PUBLICZNIE. Załóż sobie dzienniczek i tam zapisuj wszystkie swoje ... pomysły

Re: asdfg

Skoro nie czytasz, to znaczy, że pytanie nie było skierowane do ciebie.

Re: asdfg

Ja czytam. O ile Leii nie polecę nikomu to Darth Vader i Kanan to bardzo dobre komiksy. A Star Wars to majstersztyk. Daaaawno nie czytałem tak dobrego gwiezdnowojennego komiksu. Aaron i Cassaday odwalili kawał świetnej roboty. Gorąco polecam

SW pl

Po wakacjach Egmont (info za profilem fb STAR WARS KOMIKS) zacznie wydawać marvelowe SW w Polsce.
To było kwestią czasu, ale ciekawi mnie czy wystartują w trejdach czy w zeszytówkach...

Re: SW pl

Pewnie w TPB, bo wygodniej, zresztą Marvel planuje wydanie swojego w lipcu, obejmującego zeszyty 1-6. Obstawiam, że Egmont zrobi podobnie.

Re: SW pl

Naturalnie, że TPB. Każdy komiks się u nas tak wydaje (oprócz czasopism komiksowych typu Kaczor Donald, których nie liczę jako regularna zeszytówka). Wydawnictwa które próbowały wydawać zeszyty, po kilku latach padały, więc nie ma co liczyć na podobne eksperymenty od Egmontu.

Re: SW pl

Ja bez wątpienia będę czekał na Oversized HC od Marvela. Ostatnio przekonałem sie do tego formatu i tak sie czyta najlepiej. No i najtaniej za zeszyt wychodzi, bo ok. Dyszki :3

Re: SW pl

Skąd to info? Na profilu SWK nic nie widzę.

Re: SW pl

Otrzymałem od prowadzących profil SW Komiks drogą wiadomości bezpośredniej.
Zresztą przy okazji ogłaszania planów wydawniczych na początku roku (o ile dobrze pamiętam) w komentarzach i odpowiedziach SWK ten temat też się przewijał.
Koniec końców - po wakacjach!
Pozdrawiam!

Re: SW pl

Ale wiesz, ze po wakacjach jest też za rok?

SW

Chyba jestem zbyt zatwardziałym fanem EU, żeby mi się to spodobało.

Na pewno komiks jest pozycją, która zasługuje na zainteresowanie, ale z racji, że mój mózg jest przesiąknięty historiami z (nie)oficjalnego (już) kanonu to chyba za bardzo mnie irytują zmiany, nawet te małe.

Jakoś nie potrafie się pogodzić z tym, że Luke pojedynkował się z Vaderem przed TESB (przynajmniej został zmiażdżony) i z Fettem (tego że go pokonał nie ogarniam). Bardziej jednak mnie wkurzył Vader. Trochę to umniejsza temu pojedynkowi, który odbył się na Bespin. Mam nadzieje, że Marvel zdecydował się na to pierwszy i ostatni raz - żeby później nie było jak z pojedynkami Skywalker/Kenobi/Dooku, którzy przez całą wojnę regularnie ze sobą walczyli. To że odwiedził chatę Bena dużo wcześniej niż przed RotJ też mi się nie spodobało. A najbardziej nie przypadłą mi do gustu żona Hana. Mam nadzieje, że to naprawdę było małżeństwo z przekrętu. Mam w ogóle wrażenie, że te wydarzenia są nielogiczne też względem filmów.

Żeby nie było, że tylko marudzę, to kilka aspektów mi się podobało. Np ucieczka rebeliantów z pomocą AT-AT i ostrzelanie Vadera z działek - a później przerażony Szturmowiec odnajdujący Sitha - piękna scena. I ponadto Boba Fett, będący badassem i szukającym pilota, który zniszczył Gwiazdę Śmierci - zwłaszcza w kantynie! Cudne.

Ogólnie komiks mi nie podszedł, ale tak jak mówię, jest to kwestia tego, że z całych sił kocham EU. I daje mu 4/10. Ale podejrzewam, że dla czytelnika nie znającego wydarzeń z poprzedniego kanonu, może to być atrakcyjna pozycja.

Re: SW

Mi w ogóle nie podoba się to, ile się tu dzieje. Nie jest dokładnie powiedziane ile czasu minęło od bitwy o Yavin, ale już ma się wrażenie, że każdy z każdym wszędzie i wszystko. Być może taki styl ma tylko pierwsza historia, która ma przyciągnąć fanów na dłużej, ale za dużo tu odwołań do filmów, tak jakby galaktyka poza nimi w ogóle nie istniała. Jabba, Tatooine, Fett, do tego pojedynek z Vaderem i spotkanie Luke`a z Bobą - za dużo tego na raz. W EU działy się w tym okresie różne rzeczy, ale było to trochę lepiej rozłożone w czasie, tu ma się wrażenie, że wszystko pędzi na łeb na szyję. Trochę przypomina mi to właśnie styl TCW czy chociażby komiksu Son of Dathomir, im wincyj postaci i pojedynków, tym lepiej.

Do tego wszystko jest przegięte do granic, momentami zastanawiałem się, czy to nie autoparodia - cała akcja w fabryce broni to komiksowy Michael Bay, non stop wszystko wybucha, wali się, dobrze, że nie zaczęli się jeszcze tłuc na Gwiezdne Niszczyciele. Może w następnym numerze Historia jest trochę w stylu Rebeliantów, chociaż to wynika raczej z tego, że i jedno i drugie stara się uderzać w te same struny w ten sam sposób.

Historia tak kurczowo trzyma się filmów, że to aż boli. Na każdym kroku, na każdej stronie stara się powiązać wszystko ze wszystkim do takiego stopnia, że wydarzenia z filmów faktycznie tracą pewną wagę. Z jednej strony Luke non stop tłucze się z Vaderem, a z drugiej w TESB sugeruje się, że przy pierwszym spotkaniu Anakin zmiótłby młodego Skywalkera (który był już wtedy przecież bogatszy o trzy lata doświadczeń). No i tak jak wspomniałeś, odbiera to trochę uroku starciu z TESB. Oczywiście nawiązania nie zawsze wypadają źle, bo np. poszukiwania Fetta wydają się dosyć naturalnym i logicznym wątkiem, pokazuje to w pewnym sensie reperkusje i ciąg dalszy pewnych wydarzeń z filmu - że postacie z tła nie przeszły nad tym do porządku dziennego i ta historia żyje sobie własnym życiem.

Ale z drugiej strony jest tego za dużo - w misji na Cymoon bierze udział wyłącznie filmowa drużyna A, negocjatorem Imperium oczywiście musi być Vader, a dostawcą - Jabba. Gdzieś o tym wspominał Krogulec, można odnieść wrażenie, że w galaktyce nie ma żadnego innego gangstera, przedstawiciela Imperium, rebeliantów - nawet wśród tych ostatnich widzimy tylko dowódców znanych z filmów. Misja w fabryce broni (największej w galaktyce!) byłaby o wiele bardziej wiarygodna, gdyby drużynie A towarzyszyło chociaż kilku randomowych rebeliantów, gdyby mieli w pogotowiu jakieś wsparcie - cokolwiek, co sugerowałoby, że rebelia to coś więcej niż wielka trójka, Chewie i droidy... Rozumiem, że trochę się zżyli po akcji z Gwiazdą Śmierci, ale bez przesady, nawet w TESB nie są jakimś nierozłącznym zespołem, Leia i droidy lecieli z Hanem i Chewiem bardziej z przypadku...

Wyprawa Luke`a na Tatooine - znowu zajechało takim "teoretycznie nie powinno mieć to sensu, ale wszystko musi się opierać o elementy znane z filmów". Dlaczego Ben nie wziął tej skrzynki ze sobą? Dlaczego założył, że Luke wróci na Tatooine by to odnaleźć? Czemu w ogóle przygotował coś dla Luke`a i kiedy miał zamiar mu to przekazać? Serio, dał mu miecz starego, ale jakiś dziennik zachował na czarną godzinę? Rozumiem, gdyby to głos Bena powiedział mu, by szukał czegoś w chacie... Ale Kenobi nie był zainteresowany szkoleniem Luke`a przez kolejne trzy lata, a wtedy skierował go od razu do Yody - więc czemu miałby zostawiać mu coś więcej?

Z rysunkami jest tak samo. Są ładne, nie powiem. Ale z drugiej strony brakuje w nich jakiejś swobody. Postacie są rysowane tak, że faktycznie Luke wygląda cały czas jak Mark Hamill, Solo jak Ford a Leia jak Carrie. To już pewnie kwestia gustu, ale mnie takie wiernopoddańcze przywiązanie do filmów trochę mierzi.

Ja mam wrażenie, że scenarzyści chcą nie tyle pokazać, co działo się pomiędzy poszczególnym epizodami, co zrobić nowym epizodem każdą mini serię. W tych sześciu numerach jest upchane momentami więcej "epickich" wydarzeń co w samych filmach. Razi trochę zbyt duży nacisk na znane postacie - cały komiks wprowadził na razie wyłącznie postać Sany, a nie wiemy, czy będzie miała faktycznie jakieś znaczenie. Siłą komiksów z serii Republic, Empire czy Rebellion było to, że umiały przepleść nawiązania do filmów z czymś świeżym, umieścić obok znanych postaci zupełnie nowe, które broniły się same, a nie przez powiązania z innymi - i z czasem stawały się ciekawsze niż bohaterowie filmowi, którzy pojawiali się gdzieś w tle. Tamte serie potrafiły pokazać galaktykę bardziej wiarygodną, w której wojna nie toczy się między drużyną A i dwoma najbardziej znanymi villainami. Tutaj nikt nawet nie próbuje, większość postaci drugoplanowych to też bohaterowie filmowi, a i oni mają bardzo symboliczne role. Nawet w Rebelsach, gdzie Sojusz jeszcze oficjalnie nie istnieje i bohaterowie faktycznie działają jako niezależna komórka, ma się wrażenie, że ta grupka jednak jest jakimś tam trybikiem w większej galaktyce. Tutaj prężnie działający Sojusz do bohaterowie filmowi + jakaś flota, która sobie lata i nic nie robi

Do tego bohaterowie są na razie dość jednowymiarowi, każdy jest zasadzony na jednym problemie, oczywiście rozpoznawalnym z filmu, który jest wałkowany do oporu. Luke w środku bitwy zaczyna płakać, że mójbożeniejestemJedi icoteras, Leia i Han non stop przekomarzają się o jakieś pierdoły - ja wiem, zaraz ktoś mi powie, że tak było w filmach, że o to chodzi, że to są prawdziwe Gwiezdne wojny, a ty się nie znasz boś gbur. Spoko, tak było - ale czy tak musi być cały czas? Nie da się pokazać tych postaci z innej strony, naprawdę trzeba je non stop trzymać w kliszach? Naprawdę każda odzywka Solo do Threepio musi zawierać jakiś przekombinowany pocisk? Naprawdę każda wzmianka Lei musi iść w parze z jakimś komentarzem o kupie złomu? Szczerze mówiąc w pewnym momencie zaczęło mnie to zwyczajnie męczyć - bo czuć, że to jest wepchane na siłę. Że każda wypowiedź postaci musi być koniecznie taka jak w filmach, że Han MUSI narzekać na 3PO, że Leia musi mieć wieczny ból dupy o Sokoła, że oboje nie są w stanie ze sobą przez pięć sekund porozmawiać bez sarkastycznego bólu tyłka? Takich rzeczy jest więcej, np. Han marudzący na sposób, w jaki Chewie naprawił Sokoła. Może dla kogoś to jest atrakcja, mnie taki filmowy recykling, takie wciskane na siłę nawiązania krzyczące "hej, jestem nawiązaniem" zwyczajnie męczą.

Zobaczymy, na razie poczekam co będzie dalej, bo jestem w stanie zrozumieć, dlaczego pierwszy komiks mógł mieć taką a nie inną konwencję - może dalej złapie to własny styl i komiks przestanie być jednym wielkim fapem do starej trylogii. Ale jeśli styl się nie zmieni, to ja podziękuję i przeznaczę te pieniądze na jakiś tomik Legend. Spoko, niech sobie uzupełniają od nowa ten oklepany okres, ale jeśli to ma być taki ciąg fajerwerków i ślepego naśladowania filmów, to ja nie widzę sensu poznawania tej historii - wolę nie wiedzieć ile nie mających żadnego znaczenia i sensu w perspektywie kolejnych filmów wydarzeń miało tam miejsce. Mam przeczucie, że seria pójdzie w popularnym obecnie w SW tropem TCW czy Rebelsów, czyli wspomniane wcześniej każdy z każdym wszędzie i wszystko do takiego stopnia, że wydarzenia z filmów staną się na dobrą sprawę zupełnie nieistotne. Jak patrzę na zapowiedzi, jakiś crossover z serią Darth Vader, gdzie wszyscy mają się spotkać ze wszystkimi - to czuję, że tak będzie.

Re: SW

W późniejszych zeszytach zmienia się rysownik, przez co pojawia się wspomniana przez Ciebie swoboda w ukazywaniu postaci, dodatkowo sama fabuła idzie w ciekawym kierunku, odchodzi od filmów no i pojawiają się nowe postaci.

Chociaż ja i tak uważam, że solowa seria o Vaderze jest znacznie bardziej interesująca i to ją śledzę z większym zainteresowaniem.

A co do crossoverów, cóż, taka specyfika komiksów, przed tym raczej nie uciekniemy, czy się to podoba czy nie.

Re: SW

Mam podobne zastrzeżenia do treści komiksu i kierunku obranego przez Expaned Universe Disneya.
- Clone Wars są częścią nowego kanonu, a więc kanoniczna jest też Rada Huttów i nic nie wskazuje na to, aby Jabba był jej częścią - wszystko wskazuje na to, że jest dobrze prosperującym gangsterem, ale daleko mu do władzy nad klanami Huttów lub zasięgu Czarnego Słońca (również włączone do kanonu przez TCW). Dlaczego więc Imperium wysyła samego Dartha Vadera żeby negocjował nawet nie z samym Jabbą, ale z jego wysłannikiem? Delikatna bzdurka.
- Gdyby w wyniku kontaktów z organizacją podrzędnego gangstera Imperium poniosło tak dotkliwe straty jak było to pokazane w komiksie, Darth Vader byłby raczej mniej pobłażliwy dla owego Hutta. A gdyby nawet dla chwilowej korzyści Imperium postanowiło uznać Jabbę za niewinnego w sprawie sabotażu i współpracy z Sojuszem, to raczej nie miałby czasu wybierać się z nim na polowania.
Ogólnie odnosi się wrażenie, że Disney zmiękcza Imperium - najpierw okazuje się, że nie było tam dyskryminacji płciowej, później okazuje się, że Palpatine nie miał także nic przeciwko mniejszościom seksualnym, niedługo może okaże się, że rasizm również nie miał miejsca w Nowym Porządku... i tak naprawdę to nie było po co tego Imperium obalać.
- Nie wiem po co wpychać tam na siłę Bobę Fetta. Czy w Galaktyce nie ma innych łowców nagród? Oczywiście, że są - można nawet zaimportować jakiegoś z TCW. Albo jeszcze lepiej - stworzyć jakiegoś nowego.
- Jeśli już musi być Fett, to po co robić z niego rzeźnika (bardziej podobał mi się ten komandos zabijający za pieniądze, ewentualnie w celu zastraszenia przesłuchiwanego więźnia; zabicie niegroźnego więźnia po przesłuchaniu wydaje się trochę poniżej Boby.
- Jeśli Boba musi już być obecny i musi być rzeźnikiem, to może chociaż nie róbmy z niego niekompetentnego idioty, który drugi raz (chronologicznie pierwszy) przegrywa walkę ze ślepym facetem?
- Kilka niezbyt udanych kalk ze starego EU: łowca nagród informuje Vadera o nazwisku pilota, który ostatnio narobił Imperium szkód, Vader wpada w złość i coś rozwala: Vader`s Quest; Luke wraca do domu Bena, gdzie ktoś chce go zabić - Shadows of the Empire; Sana Solo - taka Salla Zend z paskudnym charakterem; pojedynek Luke`a z Vaderem przed ESB - Spotkanie na Mimban... na korzyść pierwszej wersji przemawia to, że w czasie pisania Spotkania... nikt nie wiedział czy nowe filmy będą, a jeśli będą - to o czym.
[spoiler]
Mam też podejrzenie, że w związku z planowaną ofensywą filmową w nowym EU nie będą miały prawa znaleźć się istotne, zmieniające obraz galaktyki wydarzenia - to, co ważne będzie domeną filmów, podczas gdy dla EU zostaną niewiele wnoszące historyjki poboczne. Cóż, czas pokaże...
Pochwalić za to trzeba Egmont za świetnie opracowanie wydania.

ochrona SWK

Siema,
Zamówiłem nowy numer SWK na ATOM Comics, ale ciągle nie dostali swoich egzemplarzy. Dodatkowo do zabezpieczenia wziąłem folie ochronną z mylaru. Nie miałem jeszcze tego wydania w rękach więc pytam: Warto dokupić jeszcze tekturki ochronne, czy raczej tak jak w zwyczajnych trejdach nie ma takiej potrzeby?

Re: ochrona SWK

Okładka jest dużo bardziej miękka niż w zwykłych trejdach, więc tekturki się przydadzą, chociaż jeśli dobrze kojarzę, to każdy komiks zamówiony na Atomie dostaje tekturki.

Re: ochrona SWK

Tak, ale są dość słabej jakości. Lepsze są Full Backi, bo są nasączane kwasem, a tamte tylko powlekane

Re: ochrona SWK

Uwierz mi, to mylar i full backi robią różnicę tylko przy komiksach, które mają 20+ lat i leżą w tej samej filii z tą samą tekturką conajmniej dekadę. O nowości nie ma co się martwić, bo to żadnej wartości nie ma i mieć nie będzie

Obi-Wan and Anakin

Komiks z ery prequeli o Obi-Wanie i Anakinie z okresu sprzed Wojen Klonów
http://comicbook.com/2015/10/10/star-wars-obi-wan-and-anakin-series-announced/
Wreszcie jakiś komiks z czasów NT.

Re: Obi-Wan and Anakin

Zapowiada się ciekawie, szkoda, że to tylko miniseria.

Komiks z NT!

Nareszcie!

Re: Obi-Wan and Anakin

W końcu prequele! A do tego scenarzysta "Landa" i rysownik "Shattered Empire" = miodzia!

Kieron Gillen nowym scenarzystą serii

http://www.starwars.com/news/marvels-star-wars-series-gets-new-creative-team
http://tinyletter.com/KieronGillen/letters/034-he-should-beat-me-up-with-his-fists
Odkopię wątek, bo nadeszły bardzo dobre wieści, myślę że wyjdzie to komiksowi na dobre. Aaron dobrze zaczął, ale w ostatnim czasie seria zaliczała poważne doły (m.in. fatalny arc z Yodą).
Gillen sprawdził się już w poprzedniej serii z Vaderem przy okazji tworząc postacie, które pokochali czytelnicy i które dają radę ciągnąć swój własny i do tego całkiem niezły ongoing. Współpracował też z Aaronem przy dwóch crossoverach. Właściwy człowiek na właściwym miejscu.

Re: Kieron Gillen nowym scenarzystą serii

Dla mnie to jest zła wiadomość, bo niestety fanem Gillena w SW nie jestem. Może jestem w mniejszości, ale Aphra zasysa, a jej droidy są chu**we jak barszcz. Autentycznie wolę już Aarona, choć póki co żadna z głównych serii w nowym kanonie (tj. Star Wars i Darth Vader) u mnie orgazmu nie wywołuje.

Well, zobaczymy.

...

Gunfan napisał:
a jej droidy są chu**we jak barszcz.
-----------------------
Protestuję!

Barszcz nie jest ch*jowy.

Re: ...

Ok, poniosło mnie.

Zamiast barszczu wstaw cokolwiek, czego nie cierpisz.

Re: ...

E tam poniosło. Każdy normalny fan SW by tak zareagował. xD

Re: ...

Poniosło, bo barszcz obraziłem

Re: ...

Pisz, że Sosnowskiego i pasi. ~

Re: ...

Genialne, bierę!

Re: ...

Albo ukraiński. He he... he.

Nie no, żartuję.

Re: ...

Gunfan napisał:
Zamiast barszczu wstaw cokolwiek, czego nie cierpisz.
-----------------------

Wstawiam GunFuna!

:

Re: ...

ZUO.

Ale owszem, postaw mi piwo, a przyczynisz się do mojego postępującego wstawienia

Re: Kieron Gillen nowym scenarzystą serii

Lando mi się podobał W sumie te shorty z Kenobim też na niezłym poziomie (w szczególności pod względem kreski).

Re: Kieron Gillen nowym scenarzystą serii

Lando nie ma nic wspólnego z tym, o czym pisałem Shorty z Kenobim już prędzej, bo to główna seria Star Wars, i mi też się podobają. Ale ja tu przecież jadę po Gillenie, a nie Aaronie

Re: Kieron Gillen nowym scenarzystą serii

Ja wiem wiem, trochę nie doprecyzowałem. Bardzo się odnosiłem do całości NK komiksów. A co do serii Vader i Star Wars to na starcie mi się podobały, a potem z każdym kolejnym zeszytem entuzjazm malał. I teraz przyznam, że Aphra i ekipa mnie już mocno nudzi.

Re: Kieron Gillen nowym scenarzystą serii

Jako całość, to mam wrażenie, że u nas Egmont wydaje te najgorsze Kanan jest świetny, Hana Solo przejrzałem i wygląda na oko przefajnie, Lando był spoko (zwłaszcza zakończenie), jeszcze Anakina & Obiego też muszę ogarnąć. A u nas? Star Wars, Darth Vader (do wyrzygania), słaba Leia, nijaki Poe (Terex go ratuje), no i ten Lando całkiem spoko. A, i Rozbite Imperium - fajne to było, dopóki nie wsadzili tam (imo na siłę) Luke`a i jego badylka.

A Star Wars i Vader mi się z początku NIE podobały (odpowiednio za głupie spotkanie Luke`a z ojcem przed TESB i tajnych uczniów Palpiego rodem z X-Men), a potem zaczęły, przy czym Vader mnie szybko znowu wkurzył tymi droidami, a serię Star Wars... w sumie nadal lubię. Ale nie traktuję poważnie.

Re: Kieron Gillen nowym scenarzystą serii

Obi-Wan & Anakin i Han Solo to chyba jak dotąd najlepsze komiksy NK. Przynajmniej pod względem rysunków, które są naprawdę śliczne.

Re: Kieron Gillen nowym scenarzystą serii

A&O rysuje Chechetto, czyli ten sam gość, co Rozbite Imperium. Fajny rysownik, ale Ani i Obi do Haydena i Ewana podobni nie są u niego za cholerę... Jak przeczytam, to się wypowiem o fabule.

Re: Kieron Gillen nowym scenarzystą serii

mkn napisał:
tworząc postacie, które pokochali czytelnicy
-----------------------
Taa... Ciekawe jakie, bo chyba nie masz na myśli Aphry i jej droidów.

Re: Kieron Gillen nowym scenarzystą serii

To, że ty ich nie lubisz nie znaczy, że nie lubią ich inni.

Re: Kieron Gillen nowym scenarzystą serii

Jest sympatyczny imperialny staruszek, czarny chodzący dywan, nawet Aphra jest da się lubić w porównaniu do wyrobów sithopodobnych.

Mody na socjopatyczne droidy nie rozumiem, i faktycznie tutaj życzę im możliwie szybkiej dezintegracji.

Re: Kieron Gillen nowym scenarzystą serii

Oczywiście, że mam na myśli Aphrę, droidy oraz Black Krrsantania.
To, że Tobie oraz paru innym bastionowiczom nie odpowiada Aphra i ekpia nie oznacza, że nie lubią ich czytelnicy na całym świecie.
Gdyby postać była znienawidzona przez większość fanów, nie dostałaby własnej serii komiksowej i nie wygrałaby konkursu na własną figurkę od Hasbro wygrywając m.in. z Ahsoką. Widziałem z nią sporo cosplay i nawet jej charakterystyczny tatuaż sobie dziewczyny robiły.

Re: Kieron Gillen nowym scenarzystą serii

I takie sytuacje jak ta którą przytoczyłeś idealnie pokazują, że większość fanów SW nie ma gustu, jeśli chodzi o to uniwersum.

Re: Kieron Gillen nowym scenarzystą serii

XD W ogóle bycie fanem SW świadczy o totalnym bezguściu.

Re: Kieron Gillen nowym scenarzystą serii

To ma być samokrytyka ?

Re: Kieron Gillen nowym scenarzystą serii

Nie, to Lubsok tęskni z Princess i rzuca triggerami na lewo i prawo

Re: Kieron Gillen nowym scenarzystą serii

A tak się cieszył, kiedy dostała bana :/

Re: Kieron Gillen nowym scenarzystą serii

A to dla zmyłki.

Szczwany lis, ten Lubsok.

Re: Kieron Gillen nowym scenarzystą serii

Po prostu część mnie wciąż za nią tęskni. Ale cóż, moja relacja z Princess nigdy nie była łatwa.

Re: Kieron Gillen nowym scenarzystą serii

Lubsok napisał:
I takie sytuacje jak ta którą przytoczyłeś idealnie pokazują, że większość fanów SW nie ma gustu, jeśli chodzi o to uniwersum.
-----------------------
Na całe szczęście są jeszcze prawdziwi fani z dobrym gustem tacy jak Lubsok.

Pożegnanie Aarona i podsumowanie

W tym tygodniu wraz z Star Wars #37 Aaron pożegnał się z tym komiksem. Numer nie był zły, SCAR Squadron wymiata. Niestety końcowa część zeszytu wygląda na pożegnanie także z dziennikami Kenobiego. Z racji zmiany scenarzysty zebrało mi się na podsumowanie.

Wcześniej znałem Aarona z dwóch mocnych i świetnych komiksów: "Scalped" i "Southern Bastards", wiec oceniałem go wysoko jako scenarzystę. Początkowe 3-4 story-arci Star Wars bardzo mi się podobały i utwierdziły mnie w tej ocenie, niestety później było dużo gorzej i z radością przyjąłem wiadomość, że Aaron odchodzi i zastąpi go Gillen.

Najczęstszym zarzutem jaki można przeczytać odnośnie głównej serii jest to, że znowu skupia się na OT, Wielkiej Trójce i opowiada oklepane i mało oryginalne historie. Ja odbieram to zupełnie odwrotnie - nigdy wcześniej komiksów z EU nie czytałem i dla mnie SW Aarona było czymś świeżym i potrzebnym. Komiks zachował klimat i lekkość filmów, postacie zachowywały się zupełnie tak, jak je zapamiętałem z trylogii, wypełnione luki (pierwsze spotkanie Vadera i Luka, śledztwo Vadera w sprawie tożsamości pilota, który zniszczył DS i poznanie prawdy) wydawały się zupełnie niewymuszone i świetnie pasowały. Jako starwarsowy świeżak byłem zachwycony.

Tylko później wszystko stanęło i seria zaczęła tuptać w miejscu, by jeszcze później zaliczyć ogromnego doła, z którego Aaron już do końca nie potrafił się wygrzebać. Zamiast pchać historię do przodu i dokładać kolejne ważne elementy, Aaron serwował coraz gorsze zeszyty i jedyne co rozwijał, to dojrzewanie i doskonalenie Luka, a przecież to nie jest komiks tylko u Luku. Gdyby to jeszcze fabularnie było dobre, ale niestety z tym też było coraz gorzej.

Już Harbringer opowiadał trochę zbyt bzdurną historię nawet jak na standardy SW, którą w dużej mierze uratował SCAR Squadron. Arcu z Yodą wolę nie pamiętać (moje największe rozczarowanie NK do tej pory), crossover Screaming Citadel to też słabizna (tutaj przynajmniej trzeba pochwalić twórców za odwagę i chęci zrobienia czegoś nowego). Późniejsze jedno-zeszytowce to takie w sumie trochę zapychacze i trochę chęć szybkiego domknięcia niektórych wątków przed odejściem. I podobno każdy z tych jedno-zeszytowców miał być pierwotnie całym story-arciem zajmującym kilka numerów (!!!). Na szczęście podziękowano Aaronowi i skrócono mu te historie do pojedynczych zeszytów. Czytałem gdzieś, że Aaaron miał pomysł na komiks, w której na Dagobah rozbija się grupa szturmowców i Yoda, żeby nie zdradzić swojej obecności na planecie jest zmuszony po kolei ich eliminować niczym Predator. Szkoda, że ta historia nie trafiła do któregoś z końcowych numerów.

Z przejęcia pałeczki przez Kierona Gillena ogromnie się cieszę. Cenię go za „The Wicked + The Divine” no i oczwywiście komiks „Darth Vader”. Poprzednia seria z Vaderem bardzo mu się udała – bywały czasem słabsze momenty, ale komiks miał bardzo satysfakcjonującą końcówkę, wprowadził kilka może trochę kontrowersyjnych, ale za to bardzo charakterystycznych i lubianych postaci oraz całościowo opowiedział kawał sensownej i potrzebnej historii. Twórca zapowiada, że skupi się na całej Rebelii, nie tylko na Luku i popchnie serię do przodu w kierunku TESB. No i już jego pomysł na pierwszy arc na Jedha po kataklizmie zapowiada się wyśmienicie. Oby nie zawiódł tak jak Aaron!

Re: Pożegnanie Aarona i podsumowanie

Jakiś czas temu napisałem Ci, że wcale się nie cieszę z przejęcia SW przez Gillena, ale od tamtej pory nieco zrewidowałem poglądy.

Zaznaczam, że czytałem tylko to, co wyszło po polsku, a więc SW do Harbingera włącznie, no i całego DV Gillena.

Aaron jest nierówny. Podstawowym plusem jego scenariuszy jest pewien luz, lekkość. Wprowadził też parę fajnych rzeczy, tzn. SCAR Squad i Sanę Solo, kanonizował Nar Shaddaa. Ale zaczyna mi przeszkadzać sposób, w jaki on pisze Wielką Trójkę. Leię u niego coraz ciężej lubić, Han jest jakiś... prostacki, a Luke ostatnio kompletnie nic pożytecznego nie robi. Serio, on ma w TESB mieć własne skrzydło myśliwskie chyba? To na razie tego w ogóle nie widać.

Za to wygląda na to, że najwspanialsza, najzaradniejsza, najmądrzejsza etc. jest Sana Solo, czyli dziecko Aarona. Jasne, każdy lubi swoje własne postacie, Gillen też wszędzie wciska Aphrę, ale niech to się nie odbywa kosztem ukazywania postaci z filmów w gorszym świetle.

mkn napisał:
nigdy wcześniej komiksów z EU nie czytałem i dla mnie SW Aarona było czymś świeżym i potrzebnym. Komiks zachował klimat i lekkość filmów, postacie zachowywały się zupełnie tak, jak je zapamiętałem z trylogii, wypełnione luki (pierwsze spotkanie Vadera i Luka, śledztwo Vadera w sprawie tożsamości pilota, który zniszczył DS i poznanie prawdy) wydawały się zupełnie niewymuszone i świetnie pasowały.
-----------------------
No świeże to dla mnie nie było na pewno, w starym EU takich przygód było na pęczki. Co do zachowywania się postaci dokładnie tak, jak w filmach, to moje zastrzeżenia napisałem powyżej. Natomiast powiedz mi, jakim cudem nie zgrzyta Ci spotkanie Luke`a i Vadera SPRZED "Imperium kontratakuje"? Bo dla mnie to do dziś jest największy grzech Aarona, imo strasznie źle zaczął (ogólnie "Skywalker Strikes" to dla mnie słaby arc zresztą) i do dziś mam niesmak. Kiedy oglądam TESB, to dla mnie z tej sceny bije wrażenie, że Luke widzi tu Vadera po raz pierwszy w życiu. A Aaron odpier**la taką manianę w pierwszych zeszytach nowej serii i wsadza tam ich spotkanie pomiędzy ANH i TESB? Serio?

Ciekawostka: w starym EU też jest seria komiksowa, w której Vader prowadzi śledztwo w sprawie tożsamości pilota, który zniszczył Death Star. I też mrozi go, kiedy słyszy nazwisko Skywalker. I również jest tam beznadziejny motyw, gdzie Luke i Vader są obaj w tym samym miejscu i czasie pomiędzy ANH i TESB, ale ciężko nazwać to spotkaniem, bo jest tam też masa innych ludzi razem z nimi, oni sami nie mają zbytnio żadnych interakcji, a Luke jest oślepiony. Czyli powiedzmy, że faktycznie w TESB widział Vadera po raz pierwszy Seria nazywa się "Vader`s Quest" (4 zeszyty bodajże) jakby co. Jest taka sobie.

Szkoda, że Nowy Kanon powtarza błędy starego, bo do takiego spotkania tych panów nie powinno było imo w ogóle dojść przed TESB.

Wracając do tematu: Vader Gillena nie był najgorszy. Zwłaszcza podobało mi się, jak scenarzysta pisał samego tytułowego villaina, moim zdaniem perfekcyjnie. Historie były ok. Ale wkurzały mnie nowe postacie, bo nie trawię tworów Cylo (dobrze, że Vader ich wybił w końcu), nie przepadam, jak wiesz, za droidami Aphry, a także nie lubię Black Krrsantana (ale jego to jeszcze można znieść, po prostu jest wredny). Aphra natomiast jest mi obojętna póki co, ale słyszałem, że w solowej serii można ją polubić.

Dlatego już nie marudzę tak bardzo na zmianę scenarzysty, bo Aaron jednak to chyba nie to, niech pisze lepiej ciężkie komiksy dla dorosłych (Scalped jest świetny). Liczę teraz na Gillena, niech spełni swoje obietnice, a zarazem niech wrzuca u siebie SCAR Squad Próbuj, panie Kieron.

Re: Pożegnanie Aarona i podsumowanie

Halo, halo pan kolega. Spotkanie na Mimban!

Re: Pożegnanie Aarona i podsumowanie

To się u mnie nawet w starym kanonie nie mieści Podobnie jak stare Marvele. Taką mam przypadłość, no co poradzę

Re: Pożegnanie Aarona i podsumowanie

up, Spotkanie na Mimban to pierdoły grubymi nićmi szyte.

Re: Pożegnanie Aarona i podsumowanie

Mam dokładnie takie same wrażenia co do pierwszego Vadera. Vader, jego przemyślenia, charakter jest tutaj świetny. Nie zaszedłem jeszcze za daleko jeśli chodzi o Vadera w Legendach, ale o wiele bardziej pasuje mi Vader od Gillena niż np. z Darth Vader and the Lost Command czy nawet Purge.

Problem mam z tymi wszystkimi abominacjami tj. bliźniaki, Cylo czy Karbin. Żadnego z nich nie traktuje nawet neutralnie, po prostu ich nie lubię. Cylo zyskał dopiero na sam koniec kiedy poznaliśmy jego przeszłość. Na plus z postaci tego komiksu jest powiedzmy Aphra i ten dopierdzielający się imperialny Thanoth.

Re: Pożegnanie Aarona i podsumowanie

Gunfan napisał:

Natomiast powiedz mi, jakim cudem nie zgrzyta Ci spotkanie Luke`a i Vadera SPRZED "Imperium kontratakuje"?

-----------------------

A co tam dokładnie zgrzyta, które sceny i momenty w TESB zaprzeczają, że spotkali się wcześniej?

W TESB walczą przez jakiś, Luke sobie nawet dobrze radzi i pierwsze zdanie jakie Vader mówi do Luka to "You`ve learned much, young one." oceniając jego umiejętności walki mieczem świetlnym. Skoro stwierdza, że Luke zrobił postępy to musiał widzieć wcześniej jak Luke walczy no i to przecież idealnie pasuje do ich pierwszego spotkania w komiksie. Tam Vader zrobił z Lukiem co chciał, totalnie go ośmieszył i tylko ogromne szczęście uratowało młodego Skywalkera przed śmiercią.

No i skąd Vader w TESB wie, że Obi-Wan próbował szkolić Luka na Jedi? Powiedział mu to sam Luke podczas ich pierwszego spotkania, żadne inne wyjaśnienie nie wydaje mi się bardziej przekonujące.

Re: Pożegnanie Aarona i podsumowanie

mkn napisał:
W TESB walczą przez jakiś, Luke sobie nawet dobrze radzi i pierwsze zdanie jakie Vader mówi do Luka to "You`ve learned much, young one." oceniając jego umiejętności walki mieczem świetlnym. Skoro stwierdza, że Luke zrobił postępy to musiał widzieć wcześniej jak Luke walczy no i to przecież idealnie pasuje do ich pierwszego spotkania w komiksie. Tam Vader zrobił z Lukiem co chciał, totalnie go ośmieszył i tylko ogromne szczęście uratowało młodego Skywalkera przed śmiercią.
-----------------------
Jasne, jak się uprzesz, to to się da połatać. Ale dla mnie WYMOWA tej sceny w TESB zawsze była taka, że widzą się pierwszy raz. To po prostu robi imo wtedy większe wrażenie, wywołuje silniejsze emocje. Zauważ, że zbyt częste spotkania takich postaci poza ekranem strasznie rozmywają tą wspomnianą wymowę filmów (dlatego drażni mnie, że w TCW Dooku i Grievous walczą z O&A co 5 minut).

Dlatego nie jestem fanem podejścia pt. "skoro nie ma dowodów przeciw, to takie spotkanie mogło mieć miejsce". Od pewnych retconów należy się imo powstrzymać.


No i skąd Vader w TESB wie, że Obi-Wan próbował szkolić Luka na Jedi? Powiedział mu to sam Luke podczas ich pierwszego spotkania, żadne inne wyjaśnienie nie wydaje mi się bardziej przekonujące.
-----------------------
Elementarne, mój drogi Watsonie. Vader spotkał Kenobiego na DS, a zaraz potem pojawia się zdolny pilot, który niszczy stację i ma miecz świetlny Anakina. To chyba nie trzeba geniusza, żeby dodać dwa do dwóch?

Wyjaśnienie tego przez komiks uważam za niepotrzebne kompletnie.

Re: Pożegnanie Aarona i podsumowanie

Gunfan napisał:
Jasne, jak się uprzesz, to to się da połatać. Ale dla mnie WYMOWA tej sceny w TESB zawsze była taka, że widzą się pierwszy raz.
-----------------------
Tylko ja się wcale nie muszę upierać ani nic łatać, dla mnie wymowa tej sceny jest zupełnie inna i w ogóle nie czuję, że oni spotykają się pierwszy raz. Jak pierwszy raz to oglądałem miałem wrażenie, że coś jest nie tak, coś mi umknęło, wydarzyło się coś o czym nie wiem. No i komiks pięknie mi to uzupełnił, dlatego tak mi się podobał.


Gunfan napisał:
To po prostu robi imo wtedy większe wrażenie, wywołuje silniejsze emocje. Zauważ, że zbyt częste spotkania takich postaci poza ekranem strasznie rozmywają tą wspomnianą wymowę filmów (dlatego drażni mnie, że w TCW Dooku i Grievous walczą z O&A co 5 minut).
-----------------------
Nie można porównywać potyczek z TCW, które były wałkowane w niemal każdej konfiguracji do zarzygania z jednym spotkaniem Luka i Vadera, którego nawet potyczką nie można nazwać - Luke chciał się postawić, ale Vader zamiótł nim podłogę i tylko cudem go nie zgładził. Imho nie umniejsza to niczego walce w TESB, nawet fakt, że za drugim razem Luke jest 100 razy lepszy i w końcu mamy prawdziwą walkę dodaje trochę epickości.


Gunfan napisał:
Elementarne, mój drogi Watsonie. Vader spotkał Kenobiego na DS, a zaraz potem pojawia się zdolny pilot, który niszczy stację i ma miecz świetlny Anakina. To chyba nie trzeba geniusza, żeby dodać dwa do dwóch?
-----------------------
Oglądałem OT tylko kilka razy dlatego może nie kojarzę momentu, w którym Vader rozpoznaje u Luka miecz Anakina. Kiedy się to dokładnie dzieje?

Re: Pożegnanie Aarona i podsumowanie

Nie dogadamy się Mamy skrajnie odmienne odczucia w tej sprawie. Spoko.

mkn napisał:
nie kojarzę momentu, w którym Vader rozpoznaje u Luka miecz Anakina. Kiedy się to dokładnie dzieje?
-----------------------
Nie było żadnej reakcji Vadera na miecz Anakina. Ale chyba nie zakładam na wyrost, że Vader ten miecz rozpoznał? Ślepy nie jest przecież. Nie uważam, żeby musieli nam podawać na tacy fakt, że tę broń rozpoznał.

A jeśli dodamy do tego sugestię z TFA, że ten saber był nasączony jakąś esencją Mocy na skutek wydarzeń, które przeszedł i emanował pewną aurą... Vader musiał to czuć i rozpoznać.

Re: Pożegnanie Aarona i podsumowanie

Widzisz, w przypadku rozpoznania miecza musisz tworzyć własną (imo naciąganą) teorię, a ja mam to pięknie wyjaśnione w komiksie przy okazji ich pierwszego spotkania

Ale ok, rozumiem Twoje zdanie, nie zgadzam się z nim, ale z mojej strony spoko, peace

Re: Pożegnanie Aarona i podsumowanie

Mi też się podoba rozwiązanie z komiksu - i to zdziwienie Vadera "Obi dal mu MÓJ miecz"?.

Bo w czasie walki w TESB jest ciemno, i raczej nik nie patrzy na głownie, zeby rozpoznać czyj to miecz. A potem ten odlatuje w siną dal i tyle go Vader widział.

Star Wars #38

Dzisiaj wyszedł pierwszy numer napisany przez Kierona Gillena. Jest nieźle, historia dopiero się rozkręca, ale zapowiada się ciekawy mustread arc dla wszystkich fanów R1. Wizja Jedhy po kataklizmie fajnie wyszła, kadr gdzie oglądamy zniszczony księżyc z daleka robi wrażenie. Pierwszy raz widzimy też jak wygląda NaJedha czyli planeta wokół której krąży Jedha. Jest sporo drobnych nawiązań do R1.

Najbardziej zaskoczyło mnie pojawienie się początek spoilera królowej Trios. Zawsze cieszy mnie powrót starych znajomych, królowa nieźle się wyrobiła. Do tego jej pojawienie się jest niewymuszone i fajnie pasuje do historii. koniec spoilera

Rysunki Larocci niestety bolą. Dopóki nie ma fotorealistycznych twarzy jest ok, ale jak się pojawiają to wypalają mi oczy. Czemu on tak namiętnie wkleja te twarze? Przez tyle czasu nikt mu jeszcze nie zwrócił uwagi, że to bardzo źle wygląda?

Re: Star Wars #38

Co za niespodzianka - zgadzam się z powyższym

Póki co się rozkręca, ale zaciekawia, fajni dawni znajomi i pewne cameo, bardzo fajne smaczki z R1 i jakkolwiek źle by to nie brzmiało - przepiękna zniszczona Jedha.

Ale wolałabym by bohaterowie byli czasem nawet niepodobni niż tacy... wklejeni.

Star Wars #39

Kolejny dobry numer. Można już chyba uznać, że seria w końcu wróciła na właściwe tory. Wreszcie! Gillen na razie nie zawodzi.

- jak zwykle bardzo ucieszyły mnie wszelkie nawiązania – niewymuszone i pasujące do historii i świata (sporo do R1, do Guardians of the Whills, do Rebel Rising, do komiksu Darth Vader).
- jest kilka nowych faktów i dalsze pogłębienie świata z filmu (dalsze losy dwu-rurkowców, miałem też ogromną radochę jak wspomnieli o wyznawcach Centralnego Isotopa, którzy teraz za miejsce kultu obrali sobie szczelinę powstałą po eksplozji )
- historia na razie bez epickości i spektakularnych wydarzeń, ale jest ciekawie
- dostajemy kilka świetnych dialogów

Rysunki niestety takie jak zawsze u Larroci, zdecydowanie najsłabszy punkt tego komiksu.

Star Wars #42

Generalnie ostatni arc sobie całkiem nieźle radzi. Największy plus to dialogi - przemyślenia Luke`a, wstawki droidów, relacja Han i Chewie. W Star Wars #42 czuć, że to był prawdopodobnie przedostatni odcinek tej serii. Którą uważam za jedną z najlepszych historii w tej serii.

Fajnie, że po raz kolejny dostajemy kolejne nawiązania do Rogue One. Jeddha to idealne miejsce do takich tematów, więc fajnie, że skorzystali z tej okazji.

W sumie nie dzieje się nic spektakularnego, trochę tego brakuje, ale i tak oceniam na plus za dialogi, przemyślenia i nawiązania do innych pozycji NK. A zapomniałbym, Han w tym zeszycie jest bardzo na plus

Re: Star Wars #42

Nawiązania cieszą. Mi najbardziej podobała się rozmowa Luka z Ubin. Aaron momentami robił z Luka i Hana takie trochę fajtłapy, których Leia i Sana rozstawiały po kątach. W tym arcu Han błyszczy, Luke też daje radę.

Ciekawi mnie los dwójki antagonistów. Mam nadzieję, że chociaż królowa przeżyje.

Ogólnie jest dobrze, może odrobinkę gorzej niż poprzednie numery, ale nadal mi się bardzo podoba.

Ciekawy wywiad

Pojawił się ciekawy wywiad z Jordanem D. Whitem (edytorem odpowiedzialnym za SW w Marvelu)

https://www.newsarama.com/38795-marvel-s-star-wars-line-plots-a-bold-course-forward-into-through-a-new-hope-and-force-awakens.html

Najciekawsze informacje:

- popularność Sany i Aphry była dla JDW zaskoczeniem, początkowa Gillen planował uśmiercić Aphrę na łamach pierwszego Vadera
- nadchodzi crossover głównej serii Star Wars i drugiej serii Darth Vader (sporo różnica w czasie) i będzie się rozgrywał na planecie Mon Cala
- nadchodzący numer #50 będzie zawierać coś wielkiego/ważnego i będzie punktem zwrotnym w opowiadanej historii, niby będzie to najważniejsza historia odkąd zaczęli główną serię
- jest szansa, że seria przeskoczy czasowo pomiędzy epizody V i VI

Re: Ciekawy wywiad

Jak chcą robić przeskok, to niech zrobię mini-adaptację TESB i wtedy jadą dalej.

Mam nadzieję, że polecimy aż za ROTJ.

Star Wars #44

Zaczął się crossover na planecie Mon Cala.

Typowy zeszyt wprowadzający i przygotowujący całą historię. Trochę fajnych smaczków.

Mon Cala jest od 20 lat pod uciskiem Imperium i początek spoilera zapowiada się w końcu na bunt koniec spoilera, w serii Darth Vader pewnie będą pokazane początki tego ucisku.

Leia z ekipą będzie początek spoilera odbijać z imperialnego więzienia króla (pewnie chodzi o Lee-Chara z TCW) koniec spoilera, a Vader 20 lat wcześniej początek spoilera zamknie Lee-Chara w tym więzieniu koniec spoilera.

Re: Star Wars #44

No możliwe. Fajnie że crossover - może z tego coś fajnego wyjść.

No a zeszyt 44 taki se - tak jak napisałeś, wprowadzający. Wĺaściwie nic się nie wydarzyło - mam nadzieję że w następnym zeszycie zacznie się dziać. Ale jest potencjał.

Czekam na 50 zeszyt - ponoć ma być grubo, mam nadzieję że się nie zawiodę

#45

Już miałem pisać, że straszny średniak, ale jednak zakończenie mnie na tyle zaskoczyło, że mogę powiedzieć..

Coś pomiędzy średniakiem a dobrym zeszytem.

Na plus na pewno początek spoilera Red Squadron - Hobbie, Wedge. Fajnie też było zobaczyć ponownie Dravena koniec spoilera. Poza tym w tle przewija się początek spoilera Hera i Zeb. Ciekawe czy będą ich wykorzystywać w większej ilości książek/komiksów koniec spoilera. Początek dosyć wolny, nudził trochę, ale potem się rozkręciło. Możliwe, że szykuje się całkiem ciekawy arc.

Re: #45

Są oficerowie z tła i słownika z Rogue One

Re: #45

Zgadzam się, zeszyt taki sobie, ale jest sporo fajnych smaczków, jest nawet nawiązanie do ostatniego zeszytu Aphry. Od przejęcia serii Gillen bardzo mocno odwołuje się do R1. Jutro muszę sobie spokojnie usiąść i przeczytać jeszcze razem ze słownikiem ilustrowanym z Łotra.

Końcówka rzeczywiście fajna.

#46

Niby nic szczególnego, ale nieźle podszedł mi ten zeszyt.

+ gwiazdorzący Clawdite
+ The Moncaladrome
+ fajne dialogi
+ początek spoilera Opee na sam koniec koniec spoilera

Dobra seria z badziewnymi rysunkami

Fabularnie fajnie. Wątki pokroju "mam ekipę, mamy plan, trzeba kogoś złapać, wyciągnąć, podmienić" zawsze na plus. Mi również podobało się postać Clawdite. Sam pomysł na wyciągnięcie tego moffa też dosyć pomysłowy. No i bardzo podeszło mi zakończenie - wszystko mamy zaplanowane, obeszliśmy wszystkie możliwe zabezpieczenia, co może pójść nie tak?

I byłoby pięknie gdyby nie Larocca. Kurde.. mam ochotę napisać do Marvela, żeby się ogarnęli i przekazali to komuś innemu. A jak nie mają nikogo na miejsce Larocci to sam im to zacznę rysować. Gillen robi naprawdę niezłe historie, a Larocca zupełnie nie potrafi tego narysować. Tragiczne twarze, nudne tło, zupełny brak światłocienia, wszechobecna niekonsekwencja. Dobrze, że chociaż Kalamarianie mu wychodzą. Jedyne za co go pochwalę to początek spoilera Opee na koniec. Dawno nie widziałem tak dobrego rysunku u Larocci koniec spoilera. Jak sobie przypomnę rysunki Cassadaya z początku tej serii.. Może nie był to najwyższy poziom, ale i tak o wiele ładniejsze niż twory Larocci.

Pomost między ANH i TESB~!

Komiksowa seria Star Wars, która w lipcu osiągnie pięćdziesiąt wydanych numerów, stworzy kluczowy pomost pomiędzy Nową nadzieją i Imperium kontratakuje!

http://swiatstarwars.blogspot.com/2018/04/seria-star-wars-polaczy-filmy-nowa-nadzieja-imperium-kontratakuje.html

Re: Pomost między ANH i TESB~!

No ale nie chyba tak od razu, tylko po prostu ruszy do przodu.

#47

Takie sobie ten zeszyt był, ostatnia strona trochę go ratuje:

+ The Faluvian Cycle: The Tale of the Tragic Eggs - nawiązanie do jednej z najlepszych scen w ROTS
+ 3-CPO - wypadł całkiem ok, jego obecność ma jakiś sens, a rzadko się to zdarza
+ zakończenie - tego się nie spodziewałem, sprawy się komplikują
+ Chewie - prysznic

- Opee - bezsensowne zachowanie Luka
- Tunga - jego gafy miały chyba śmieszyć, nie wyszło
- Leia - znowu górnolotne teksty o nadziei, ile można

Re: #47

Zgadzam się z większością, ale mi się ten zeszyt fabularnie bardziej podobał niż poprzednie. Generalnie całkiem spoko fabuła i nieźle łączy się z komiksem o Vaderze.

Zauważyłeś zwykłe karty? Trochę mnie to zszokowało, że to nie był jakiś sabacc albo inna gwiezdnowojenna karcianka. Chyba, że to jest to:
http://starwars.wikia.com/wiki/Planetary_Poker

Re: #47

Mossar napisał:
Zauważyłeś zwykłe karty? Trochę mnie to zszokowało, że to nie był jakiś sabacc albo inna gwiezdnowojenna karcianka. Chyba, że to jest to:
http://starwars.wikia.com/wiki/Planetary_Poker

-----------------------
Przy pierwszym czytaniu nie zwróciłem uwagi, teraz zajrzałem i słabiutko to wygląda. Może to i jest Planetary Poker, ale karty nie powinny wyglądać jak zwykła talia kupiona w kiosku. Larocca nawet nie daje rady narysować kart pasujących do SW, do wymiany

Re: #47

Odpowiedź Matta:
https://twitter.com/missingwords/status/992094031999000576?s=19

Czyli Larocca i Gillen są takimi znawcami, że nie zdają sobie sprawy z tego, że to uniwersum ma inne karcianki. A Mattowi się nie chciało sprawdzić tego numeru.

Re: #47

Matt wydaje się być spoko gościem, jego obecność na twitterze wypada bardzo pozytywnie, ale mógłby się bardziej przyłożyć do właściwej roboty. Ale w sumie to też nie wiadomo na jakim etapie SG dostaje komiksy do recenzji/zatwierdzenia i jak to wszystko wygląda od środka.

Mam wrażenie, że często fani zwracają dużo większą uwagę na detale niż SG. Te karty to w sumie pierdoła, ale jak ktoś już przyuważy to trochę kłuje w oczy.

Annual

Pojawił się preview i nowa postać preTPM. Ciekawe czy kiedyś pojawi się w uniwersum:
https://jedi-bibliothek.de/blog/wp-content/uploads/2018/05/SWAnnual4prev3.jpg

Niby nic, ale tak mnie to jakoś podniosło na duchu. Kolejny element pokazujący, że autorzy jednak zdają sobie sprawę, że coś tam musiało się dziać przed TPM. Tarre Vizsla, Darth Atrius, Bane z TCW, Ordo Aspectu. Mkn, coś jeszcze przychodzi Ci do głowy?

Re: Annual

Nie no come on, mamy jeszcze całe Malachor, Lodra Momina i inne śmieci z pokładu Imperialis (komiks Lando), coś pod Obserwatorium na Jakku, First Jedi Temple... raczej nie boją się wspominać o czasach starożytnych, tylko opowiadać konkretne historie z tego okresu. ;]

Re: Annual

A tak, zapomniałem o komiksie o Lando - tam było dużo Sithowego mięska. Pierwsza Świątynia Jedi to chyba najlepszy trop, bo jednak pokazany w jednym z epizodów. W sumie jeśli miałoby się pojawić coś z pradawnych czasów to typuje, że byłoby to mocno powiązane z Ahch-To.

Dodatkowo mamy jeszcze ten wisiorek Luke`a pochodzący od "Jedi Crusadera".

Re: Annual

Kurde, oglądałem już ten preview, ale przy previewach nie czytam dymków i przegapiłem.

WOW!!! Dla mnie duża sprawa.

Post-ROTJ, Unknown Regions i TOR to u mnie w tej chwili trzy najbardziej wyczekiwane kawałki uniwersum z czego chyba TOR jara mnie najbardziej. Strasznie się jaram każdą, nawet najmniejszą wzmianką.

Darth Atrius pojawi się na pewno, ale dopiero jak NK w końcu zabierze się za czasy przed TPM czyli niewiadomo kiedy

Do tego co wymieniacie można jeszcze dołożyć np. Wojny Mandalorian i Jedi (Rebels/TCW?), Stuletnią Ciemność (Aphra, Star Wars), Namiestnika Exima Pansharda (Aftermath). Sporo tych wzmianek jest, ewidentnie jest już jakiś szkielet historii, tylko na razie jest na nią ban. Cała nadzieja w filmach Benioffa i Weissa, że cofną się mocno w czasie i wtedy to już pójdzie lawina

Re: Annual

Tak się nagrzałem, że przeczytałem dokładnie cały preview i ten Annual zapowiada się mega-kozacko!

Zauważyliście, że to jest kolejny raz kiedy starożytny artefakt Sithów przejmuję kontrolę nad posiadaczem? (wcześniej np. Aleksin w Lando albo Kiza w Aftermath)

Re: Annual

No, zdecydowanie kozacko się zapowiada.

Pierwszy annual był całkiem całkiem. Drugi mnie strasznie wynudził. Trzeciego, o dziwo, nie czytałem (muszę nadrobić).

Ale ten po tych paru stronach zapowiada się epicko. Dlaczego?
1. Fajny, rysowany styl. Niektórych może odrzucać, ale ja doceniam. Ponadto bogaty drugi plan.
2. Bardzo fajna tematyka i dynamizm.
3. Zarzucanie ciekawymi tematami, które mogą zostać podjęte w przyszłości.
4. Sithowie <3

Czekam niecierpliwie. Wincyj takich tematów w komiksach. Jak to widzę to od razu mi się przypomina Dark Times: Vector. Akurat ten arc mi się nie podobał, ale tam początek spoilera pojawiła się postać z KOTORów koniec spoilera co chyba było lekkim zaskoczeniem dla fanów w tamtych czasach. Tutaj jest w drugą stronę, ale wyobrażam sobie jak za ~4,5 lat wychodzi coś z czasów preTPM i pojawia się ten Darth Atrius. I wtedy siedzę w kinie, mam banana na twarzy i wiem, że parę osób z Bastionu też ;D Albo Tarre Vizsla. Mam nadzieję, że w końcu nastaną takie czasy, że twórcy SW zaczną czerpać z tego co nakreśliły sequele, Rebels, TCW czy książki/komiksy. O ile nie chce mi się wierzyć, żebyśmy zobaczyli Thane`a i Cienę z Lost Stars, Ransolma z Bloodline bądź Sinjira z Aftermath to już wyobrażam sobie pojawienie się Tarre Vizsli, Dartha Bane`a bądź, biorąc kogoś z czasów OT/ST), Rae Sloane lub kogoś z Black Squadronu.

Jakbym był takim Pablo to bym na maxa cisnął przed epizodem 9 żeby w filmie pojawiła się np. Kare Kun bądź wspomnienie rodziców Poe. To są takie pierdółki, które bez problemu można by wsadzić do filmu tak, że dla zwykłego widza będą naturalne, natomiast dla fana będą świetnym elementem spajającym kanon. Tak samo jeśli by, hipotetycznie, panowie D&D tworzyli serię o Starej Republice (albo po prostu pradawnych czasach) to jest to zdecydowanie najlepszy moment żeby chociaż wspomnieć o Darthie Bane`ie, Malachorze czy chociażby Revanie (o ile Disney będzie kiedyś kanonizował tego Pana, aczkolwiek jestem pewien, że w końcu Revan się pojawi, czy tego chcemy czy nie). Już nawet nie mówie o tym, żeby te postacie, miejsca były kluczowe w opowiadanej historii, ale chociaż wspomnienie, delikatny smaczek.

Ja wiem, że osób czytających wszystkie książki/komiksy z NK nie jest zbyt dużo. Nie ma sensu nawiązywać do postaci, o których wie 0.001% oglądających. No ale o takim Bane`ie czy Tarre Vizsli to już wie sporo więcej osób (TCW i Rebels cieszy się już większą popularnością niż książki/komiksy).

Re: Annual

Co do annuali, to pierwszy rzeczywiście był fajny i ważny z perspektywy głównej serii. Drugi i trzeci są słabe i pomijalne. Niewiele tracisz, nawet jak nadrobisz trzeci to i tak szybko o nim zapomnisz

Też bym chciał, żeby filmy zaczęły mocniej nawiązywać do reszty źródeł, ale jestem realistą i na wiele nie liczę. Takie smaczki jak np. Poe wspominający matkę Huxa muszą wystarczyć. Ale też w sumie dostajemy namiastkę - książki, które powstają przy okazji filmu i które wychodzą chwilę przed premierą (książki są wcześniej, więc to jest prawie jakby filmy do nich nawiązywały ). Catalyst jest fajnym przykładem, Ersowie czy Krennic nabierają innego wymiaru dla kogoś, kto wcześniej przeczytał książkę.

Jak w końcu filmy/seriale zabiorą się za czasy dawne, to Bane czy Malachor będą nie do pominięcia także spokojnie, będzi jeszcze podjarka

Re: Annual

Zapowiadało się mega-kozacko, a wyszło imho przeciętnie. W sumie to nie mogę się do niczego konkretnie przyczepić, ale za mocno się nahypowałem, dla mnie ten annual to niewykorzystany potencjał i zawód.

+ Darth Atrius - nowy sith w kanonie! <3
+ wygląd i właściwości mieczy (jelce! czyli konsekwencja w pokazywaniu starożytnych mieczy)
+ "opętanie"
+ Vader obserwujący wyścig i "pomagający" Lukowi
+ udziały Rebelii w intersie

- fabuła nie porywa, zaczyna się ciekawie, ale szybko popada w przeciętność
- watek mieczy nierozwinięty i urwany. początek spoilera Obydwa miecze zniszczone w naciągany sposób. koniec spoilera Meh :/

#48 - RAAAAAKATA!!!!1111

Co ten Larocca odwalił to ja nie ogarniam. Wszędzie Kalamarianie, a tu takie coś.

http://2.bp.blogspot.com/-eHqSNWmlh6A/WwVzVPyAUUI/AAAAAAAABsM/KletFctRCC0a5coP84OQh6CnGymhcwcAACHMYCw/s1600/RCO008.jpg

Nie sądzę, żeby to był rzeczywiście Rakatanin, pewnie Larocca chciał zrobić trochę innego Kalamarianina i mu wyszedł Rakatanin. Ale przez 20 sekund się patrzyłem na ten kadr z zaskoczeniem ;D

Poza tym muszę pochwalić twórców za ten arc. Co prawda początek był dosyć niemrawy i cała akcja dosyć wolno szła do przodu, ale z każdym zeszytem lepiej, natomiast tutaj było już naprawdę emocjonalnie i dynamicznie. Od początku do samego końca. Chyba nawet pierwszy raz w przypadku tej serii chcę wiedzieć co będzie w następnym zeszycie. Wyobrażam sobie, że gdyby rysował to lepszy rysownik to mielibyśmy naprawdę solidną i ciekawą serię od czasu kiedy pisać historię zaczął Gillen.

Re: #48 - RAAAAAKATA!!!!1111

Re: #48 - RAAAAAKATA!!!!1111

Widocznie matka tego calamarianina podobnie jak Lando była panseksualna i nie ograniczała się do swojego gatunku;p

Re: #48 - RAAAAAKATA!!!!1111

Napisaliby że celowo dali Rakatanina i mieliby +100 propsów.

Re: #48 - RAAAAAKATA!!!!1111

W słowniku Solo jest początek spoilera podpisane zdjęcie figurki Rakatanina koniec spoilera

Re: #48 - RAAAAAKATA!!!!1111

I jest napisane z całą pewnością, że to początek spoilera właśnie to koniec spoilera?

Re: #48 - RAAAAAKATA!!!!1111

Tak, jest.

Re: #48 - RAAAAAKATA!!!!1111

Poza tym śmiesznym Rakatacalamarianinem to generalnie polecam się zapoznać z tym arciem. Rysunki Larocci jak zwykle odrzucają i zaczyna się dosyć powoli, ale fabuła jest już na poziomie tego przedostatniego zeszytu naprawdę niezła. Łączy wątki z OT, TCW, R1 i delikatnie prequeli. A poza tym w połączeniu z aktualnym arciem w serii o Vaderze bardzo fajnie rozwija rasę Mon Cala. Poza tym widzimy w jaki sposób byli tak silnie zaangażowani w Rebelię.

Re: #48 - RAAAAAKATA!!!!1111

Zgadzam się.

Ja aż z chęcią powtórzyłem sobie arc o Man Cali w TCW, który wcześniej uważałem za g*wniany i który dzięki ostatnim komiksom zyskał w moich oczach - fajnie się teraz ogląda wiedząc, że końcówka była bardzo daleka od happy endu.

Ogólnie Gillen pod względem fabuły, budowania uniwersum, nawiązywania do innych źródeł radzi sobie znacznie lepiej niż Aaron pod koniec. Mam spore oczekiwania co do nadchodzącego Hope Dies, panie Gillen nie zawiedź!

#49

+ zakończenie <3 Tego się zupełnie nie spodziewałem, w następnym arcu będzie się działo
+ bitwa
+ rysunki całkiem znośne jak na Laroccę
+ fajnie, że pojawia się coaxium...

- ...ale ten wybuch... co to miało być?!
- motyw desperackich ataków pojedynczym statkiem zbyt często pojawia się w NK

Ogólnie cały arc oceniam bardzo pozytywnie, podobał mi się, świetnie uzupełnia kanon. Fajnie, że Gillen miał większy plan i zarówno historia na Jedhie jak i na Mon Cala przygotowały grunt pod (mam nadzieję) wielką kulminację i epickie wydarzenia w następnym arcu.

Re: #49

Co było nie tek z wybuchem? Wyglądał zupełnie jak coaxium wybuchające w pociągu z "Solo", spoczko nawiązanie na czasie.

Rysunki rzeczywiście "wybitne" jak na Larrocę, fabuła ok, ucieszyłem się na "Months later" - czyżbyśmy wreszcie zbliżali się do ESB?

Jest tu też ukryty jeden smaczek, który dla mnie był genialny - statek transportujący coaxium podobno przyleciał prostu z systemu Redhurne. W "Battlefront: Twilight Company", w systemie Redhurne wydobywano hipermaterię. Dawno nie byłem tak usatysfakcjonowany żadnym powiązaniem między komiksem a książką.

Re: #49

Nawiązanie baaardzo spoko, ale inaczej zapamiętałem wybuch z Solo. W komiksie jest początek spoilera niewielka kulka i później SD z precyzyjnie wyciętym kawałkiem. Imho można by to pokazać znacznie fajniej. koniec spoilera Ale nie upieram się, obejrzę Solo kolejny raz to może zmienię zdanie

Redhurne nigdy bym sam nie wyczaił, rzeczywiście super sprawa. Chyba jest szansa na więcej nawiązań do Twilight Company w niedalekiej przyszłości. Cały ten odwrót ze środkowych rubieży z książki pewnie jest w mniejszy lub większy sposób powiązany w laniem, które dostanie Rebelia w następnym komiksowym arcu.

#50

Jubileuszowy numer, wyszedł znakomicie (oprócz rysunków)

+ całe dowództwo i flota Rebelii w jednym miejscu
+ pojawił się też m.in. Generał Draven
+ jest nawet początek spoilera Hera koniec spoilera
+ całkowicie bezradna i bezbronna Rebelia - poczucie zagrożenie i nieuchronnej klęski
+ Vader czekający aż Rebelia poczuje strach <3
+ drugi komiks na deser
+ Vader, Ozzel i Veers
+ akcja na Sho-Torun, która stawia w nowym świetle arc The Ahes of Jedha

Re: #50

Ja mam mieszane odczucia. Może trochę za bardzo podjarałem się zapowiedziami, że w 50 zeszycie będzie coś epickiego.

Po pierwsze, rysunki Larocci powodują, że każda historia jest z góry przeze mnie gorzej odbierana. Ale to juz wiemy, przejdźmy dalej..

Rzeczywiście pomysł jest niezły - cała Rebelia w jednym miejscu, jest pokaz siły, są znane twarze, pojawia się Vader i paru interesujących Imperialnych. Tylko, że z jakiegoś powodu podczas czytania nie czułem tego czegoś co czuję np. przy komiksie o Vaderze czy nawet Poe.

Na duży plus drugi komiks, bo fajnie domyka wydarzenia od Ashes of Jedha aż do #50. Generalnie ten plot twist całkiem fajnie wyszedł, choć pewnie można się było go spodziewać (ja się chyba nie spodziewałem).

Z takich mniejszych smaczków - Ring of Kafrene, Mustafar, Veers, Ozzel, Draven, Abednedo.. Na jednym kadrze jest też gość, który wygląda jak Jabba z komiksów Marvela.

Re: #50

Ja właśnie czułem to nadchodzące zagrożenie i później totalnie beznadziejnie położenie Rebelii. Tego w głównej serii jeszcze nie było. Jest duża szansa, że w końcu na serio dostaną po tyłku i uciekną rozbici. No i ten Vader - wjazd Executora, pokaz siły i czekanie aż wyczuje zadowalający go poziom przerażenia i strachu rebeliantów - mega. Ale spoko, każdy odbiera inaczej

Drugi komiks na deser mnie to już sam miód. Jestem ogromnym fanem plot twistów oraz momentów gdy wszystko wskakuje na miejsce i łączy się w całość. Rozmowa o trawie i drzewie, no i później aż takiego grubego planu nigdy bym się nie spodziewał. Miodzio!

Ring of Kafrene <3 Szczerze, to sam tego nie wyczaiłem. Gillen od przejęcia sterów często nawiązuje do R1.

Znowu zrobiła się trochę burza o to jak Larocca narysował początek spoilera Herę koniec spoilera

Re: #50

i jest kosmita i jedna fryzura z Canto Bight

Re: #50

#51

Nie chcę mi się jakoś bardzo rozpisywać, ale bardzo mi się podobał ten zeszyt. Może mam zaniżone wymagania po Annualu Vadera, ale ten zeszyt czytało mi się bardzo przyjemnie. Larocca aż tak nie bolał, a fabularnie jest bardzo ciekawie.

Re: #51

No dokładnie, fajny numer i miła odtrutka po annualu Vadera. Dotychczas wszystko się Rebelii udawało, w jakie by tarapaty nie wpadli to wychodzili z nich bez większego uszczerbku. A tutaj miła odmiana, mamy powolną egzekucja, można obstawiać co będzie zniszczone jako następne, kto jeszcze zginie i co ostatecznie zostanie z Rebelii. Dodatkowe plusy za konfrontacje początek spoilera Lei i Trios koniec spoilera oraz początek pojedynku początek spoilera Sokół Millenium vs Vader koniec spoilera.

#52

Strasznie szybki ten zeszyt, ledwo zacząłem czytać, a tu już koniec. Było OK, ale nie tak dramatycznie jak w 2 poprzednich zeszytach. Najciekawsze z całego numeru jest wyjaśnienie w jakich okolicznościach powstał Rogue Squadron.

Re: #52

Taaak! Czekałem na to od 2014, a potem jeszcze bardziej po premierze R1. WRESZCIE Rogue Squadron pojawia się w nowokanonicznym EU. Może to nic takiego, ale mnie ruszyło.
Jeszcze tylko proszę o wyjaśnienie dlaczego Łotry nie pojawiają się post-Endor, a zamiast nich mamy jakiś bezsensowny i bezpłciowy Phantom Squadron od Wendiga.

Re: #52

No właśnie parę dni temu straszne podniecenie było na zagranicznych forach z tego powodu. Że niby jeden z najlepszych i najważniejszych numerów w historii tej serii. Osobiście nie rozumiem podniety, Red Squadron, Rogue Squadron czy jakiś inny Squadron, czy to aż tak wiele zmienia? Ale spoko, SW ma dawać radochę, skoro fani się jarają to dobrze, ja tym razem nie muszę

Gillen odkąd przejął stery bardzo dużo czerpie i nawiązuje do R1 i próbuje sklejać to wszystko z OT. Dobrą robotę odwala.

Re: #52

Ja albo za szybko czytałem, albo na bakier z angielskim, ale podpowiedzcie mi, jak Han skminił, że wystarczy wylecieć z hangaru?

Re: #52

Numer 51:
początek spoilera Draven i ekpia to wyczaili, a za chwilę Leia powiedziała załodze Sokoła. 3-CPO z nią rozmawia jak tylko Sokół zjawia się podczas całego zamieszania. koniec spoilera

Re: #52

Tak, ale tu chodziło o wlecenie z zewnątrz do środka, a nie ze środka na zewnątrz.

Re: #52

Drzwi działają na sygnał emitowany przez rebelianckie statki. Nieważne czy z której strony nadlatuje statek, z zewnątrz, czy od środka, drzwi mają jakieś urządzenia zbliżeniowe. początek spoilera Han próbuje z zewnątrz, co udaremnia mu Vader, więc wystrzeliwuje 3-CPO, żeby przekazał informacje pilotom, a oni omijają blokadę Trios uruchamiają czujniki zbliżeniowe od środka. koniec spoilera

Re: #52

Dzięki, tak też to zrozumiałem, myślałem, że coś mi umknęło.

Larroca wywalony

Re: Larroca wywalony

Seriooo?
To jedna z najlepszych nowin tego roku. O ile nie najlepsza!

Re: Larroca wywalony

A jakieś źródło może?

Re: Larroca wywalony

Tu masz zapowiedzi na różne komiksy i w #56 jest już inny artysta (Broccardo):
https://www.newsarama.com/41468-marvel-comics-november-2018-solicitations.html

W 57 jest już Unzueta. Może nie jest to geniusz, ale na pewno lepszy od Larocci.

Re: Larroca wywalony

Unzueta całkiem spoko rysuje w komiksie o Poe. Bardzo się cieszę ze zmiany rysownika, ta seria ostatnimi czasy bardzo się poprawiła fabularnie i zasługiwała na lepsze rysunki.

Re: Larroca wywalony

O ile akcja Unzcie świetnie wychodzi, to już twarze trochę gorzej.

Re: Larroca wywalony

Ale i tak bije na głowę Larrocę. Wolałbym Rossa albo Checchetto, ale i tak zmiana na lepsze.

Re: Larroca wywalony

Ciekawe, jaki jest pozamerytoryczny powód, że nie wezmą duetu Duursema/Ostrander? Tylko "cięcie kosztów"?

Re: Larroca wywalony

Tak! Tak! Tak! Tak! Yes! Yes! Yes! :

Re: Larroca wywalony

Ogólnie śmieszna sprawa z tym Larroką. Ludzie go nie cierpią, o ile wiem, za twarze przede wszystkim. Ja akurat do jego twarzy nic nie mam, natomiast gość często ma problem z proporcjami postaci (za krótkie nóżki) oraz dość sztywno, w moim mniemaniu, rysuje sceny akcji. Brakuje ruchu w nich. Ale nie uważam go za największe zło w komiksach SW, nie przesadzajmy.

Dla włodarzy w Marvelu ważne było za to pewnie to, że wyrabiał się zawsze z terminami. W związku z tym dziwię się, że go zmienili.

#53

Średnio. W sensie, niby nie mam wiele do zarzucenia, ale jakoś czytam już to od jakiegoś czasu bez większego zaangażowania.

+ początek spoilera wspomnienie Kessel Run koniec spoilera
+ Leia początek spoilera udająca Trios koniec spoilera

- Praktycznie w ogóle nie patrzę na rysunki, pomijam je zupełnie wzrokiem, bo są tak nieinteresujące
- Fabuła też nie porywa, naprawdę mam dość Hana, Luke`a i Lei ciągle wpadającej na Vadera.

Re: #53

No, też tak czytałem trochę bez zaangażowania, a przecież potyczka jest epicka i cały zeszyt słaby nie jest. Mnie już trochę męczą czasy między EIV i EV. Bardzo czekam, aż seria dojdzie do Hoth i przeskoczy EV.

Fajna zabawa z wyszukiwaniem w Słowniku Ilustrowanym od Łotra dowódców Rebelii, którzy zginęli w tym arcu Jestem pewien na 100%, że za chwilę pożegnamy początek spoilera Dravena koniec spoilera.

Re: #53

Co do spoilera, to też tak uważam.

I też już sądzę, że czas na przeskoczenie TESB. Dużo się mogło dziać pomiędzy TESB a ROTJ, szczególnie w przypadku Luke`a - tu widzę spore pole do popisu. Generalnie nawet bym chyba chciał, żeby w ogóle olać Leię w tym okresie

#54

To nawet mi się podobało. Jak zwykle, szału nie ma, ale jakoś tak lepiej mi się oglądało niż parę poprzednich.

+ Fajne wspomnienie początek spoilera Jyn przez Dravena koniec spoilera
+ początek spoilera śmierć Dravena, tak powinien umrzeć, niby oklepane, ale z klasą koniec spoilera
+ fajny Vader
+ całkiem spoko motyw z początek spoilera TIE Lei, co prawda mega oklepany, ale dał radę koniec spoilera

- ogólnie standardowe meh dotyczące tej serii
- ile można oglądać przygody Hana, Luke`a i Lei pomiędzy ANH i TESB, aktualnie chyba mnie to bardziej nudzi niż jakikolwiek inny wątek w SW od 1977 roku (no dobra, od 2000, bo wtedy jakoś zobaczyłem pierwszy raz SW)

Re: #54

Dobry zeszyt, działo się.

początek spoilera Han w X-wingu, Leia w Tie Fighterze i prawie ją Luke i Han zestrzelili koniec spoilera Pomysł spoko, ale mam wrażenie, że ta seria przerobiła już Wielką Trójką w każdej możliwej konfiguracji i sytuacji, co tu jeszcze można wymyślić. No i niestety całość też mocno traci na tym, że wiemy kto nie może zginąć.

początek spoilera Śmierć Dravena koniec spoilera super zrobiona. Od pożegnania z Leią i wspomnienia Jyn aż po gratulacje ze strony Vadera <3 Mocna rzecz, bardzo mi się podobało.

No i niestety przy okazji powyższego mamy kolejny poważny continuity error. W Rebel Files początek spoilera Draven żyje koniec spoilera przed Endorem. Dwa komiksy jednego dnia i dwa poważne babole zaprzeczające innym źródłem. Brawo!!! Brak słów

Fani jak zwykle szybko zapytali Matta na twitterze, a ten przy okazji pytania wdał się w ciekawą dyskusję z fanem EU.
https://twitter.com/TrueTanker/status/1042573469630717952

To zdanie Matta o NK mnie zmartwiło:
It was sold on a more cohesive and interconnected narrative, not eliminating minor continuity errors that 95% of the audience either don’t notice or care about.

Re: #54

Well, Matt ma rację że "minor continuity error" są nie do unikniecia, ale, to co się stało to jest "Major error", i to bardzo bardzo.

#55

Dobry numer, ale bez szału
początek spoilera Zginął Dodonna koniec spoilera, ale tak jakoś trochę bez emocji i bez przytupu. początek spoilera Śmierć Dravena koniec spoilera w poprzednim numerze znacznie lepiej wyszła.

Kolejny arc od Gillena, w którym działy się rzeczy ważne i który fajnie uzupełnił okres pomiędzy EIV i EV. Ostatnie strony nie nastawiły mnie jakoś specjalnie pozytywnie do następnej historii, ale ufam scenarzyście, bo na razie jeszcze nie zawiódł.

Dalej! Niech ta seria w końcu przeskoczy TESB. Luka pomiędzy EV i EVI aż prosi się o uzupełnienie i pociągnięcie niektórych wątków z filmów.

Re: #55

Powiem szczerze, że mnie ładnie scenarzysta nadepnął. 2 śmierci w ciągu jednego arcu. Koleś ma mega mocne umocowania i plecy w Lucasfilmie. Swoją drogą po tej historii też poczułem, że można by przeskoczyć czasowo poza TESB. Jednak to był wielki kulminacyjny punkt w całej historii pisanej od kilku lat.

Nowe rysunki

Zeszyt 56 narysuje Andrea Broccardo. Nie wygląda to idealnie, ale i tak jest lepiej niż u Larocci.

http://www.buzzcomics.net/showpost.php?p=1771651

Od 57 rysunkami zajmie się Unzueta (Poe Dameron).

#56

Fabuła póki co taka średnia (nie jest źle, po prostu nie wkręciłem się), aleeeee, ja pierdziele, jak to dobrze, że Larocca już nie rysuje.

To nie jest jakiś graficzny majstersztyk, ale z przyjemnością oglądałem te kadry. Czasem rozjeżdżały się twarze, ale nie boli to tak jak u Larocci.

Re: #56

Spoko był, fabuła była całkiem niezła, rysunki były średnie, ale od przyszłego numeru wejdzie Unzueta. Ne bardzo lubię jego rysunki, ale lepszy niż Larroca. Ja tam mogę wszystko przeboleć, gdyż pod koniec arcu powrócą SCAR!

Re: #56

Rysunki spoko, czasami twarze rzeczywiście wyglądają dziwacznie, ale całościowo nie kłuje po oczach tak jak w przypadku Larocci.

Fabuła większości zeszytu jest standarodwa i oklepana do bólu, ale ostatnie kilka stron + okładka następnego numeru - o co tu kaman?! Jestem poważnie zaintrygowany.

Podobało mi się wspomnienie Interdictorów.

Takie informacje jak powrót SCAR ukrywajcie w spoilery, bo właśnie mi to popsułeś!!!

Re: #56

Ja bardzo przepraszam!

#57

Zupełna zmiana klimatu. Zeszyt poszedł w dość niespodziewanym dla mnie kierunku, ale to dobrze.

+ ciekawy setting - niby wiejska sielanka, ale coś tu śmierdzi
+ Thane i jego tajemnice <3
+ Tula i potencjalny romans z Lukiem

- drwal Han - jaki ojciec taki syn

Re: #57

A ja odwrotnie ;D

+ Drwal Han, rozbawiło mnie to
+ też mi się podoba setting, niby nie pasuje, ale jednak całkiem mi się podoba
+ piwo za pracę ;D
- trochę nuda, ale może się rozwinąć w następnym zeszycie
- broń Thane`a

#58

Takie sobie.

+ Luke i jego zniecierpliwienie
+ Han i Leia
+ fajne i naturalne nawiązanie do Solo

- ogólnie nuda
- niby biegają, walczą, ale emocji w tym zero
- rozczarowująca tajemnica klanu Markona

Re: #58

Mnie najbardziej podobała się końcówka i początek spoilera plan zemsty Lei koniec spoilera, a tak w ogóle to nuda.

Gillen odchodzi

Po 67 numerze. Może w końcu ktoś porządny przejmie tą serię.

Re: Gillen odchodzi

Może Soule?

Re: Gillen odchodzi

A właściwie skąd masz tę wiadomość?

Re: Gillen odchodzi

Mam wujka w Lucasfilmie

A na poważnie:
https://twitter.com/ComicsWthKenobi/status/1083041604103999488

Re: Gillen odchodzi

Z jednej strony szkoda, bo Gillen daje radę, kolejne tpb łączą się w zgrabną całość i widać w tym wszystkim sensowny plan.
Z drugiej strony skoro twierdzi, że napisał wszystko co chciał, to nie ma co przeciągać na siłę.
Ciekawe kto go zastąpi. Wszyscy chcą Soule`a W sumie pisał, że pracuje nad wieloma rzeczami w świecie SW, więc całkiem prawdopodobne. Żeby tylko później nie było rozczarowania, bo nie wszystko co pisał Soule było tak wyśmienite jak Vader (np. Poe).

#59

Całkiem fajny zeszyt.

+ do końca nie wiadomo kto przed kim co ukrywa
+ relacja Luke`a z Tulą
+ pojedynek Hana
+ wracają twardziele, których bardzo lubię
+ Markona wyrósł na ciekawą postać - trochę sportowiec, trochę dżentelmen, trochę psychol, kilka nurtujących tajemnic z jego przeszłości
+ początek spoilera Sana koniec spoilera w końcu w innej sytuacji i położeniu niż zwykle

- w sumie nie ma się do czego przyczepić, może tylko do tego, że początek spoilera Big3 vs SCAR koniec spoilera po raz trzeci to już trochę przegięcie

Re: #59

Najlepszy zeszyt z tego arcu do tej pory.

Re: #59

Ten arc jest prowadzony naprawdę nieźle i konsekwentnie. Jest tylko jeden problem - średnio mnie ta historia w ogóle obchodzi.. Jedha, Mon Cala, poprzedni arc - tu się działo, nawet jeśli nie zawsze było idealnie.

Re: #59

U mnie pół na pół - 1 i 3 zeszyt takie sobie, 2 i 4 całkiem fajne z czego 4 chyba najlepszy. Nadal najbardziej interesuje mnie klan Markona - mam nadzieję, że wyjaśnią się pozostałe tajemnice i że będą w jakiś sposób powiązani z początek spoilera Mandalorianami koniec spoilera.

Gillen pisał, że arc z założenia miał być zwolnieniem i w pewnym sensie wakacjami dla naszych bohaterów. Powoli widać już przygotowania do wielkiego finału podsumowującego cały run.

Re: #59

Wow, czyli tylko ja jestem całkowicie znudzony i sfrustrowany tym arcem nieprzerwanie od momentu, kiedy wylądowali na Hubin? Nie znalazłem tam dla siebie zupełnie nic interesującego. Wątpię, żeby wielki sekret Markonów okazał się czymś godnym uwagi. Heh, utożsamiam się z Lukiem i jego zdaniem na temat siedzenia na Hubinie. ;]

A że początek spoilera SCARy koniec spoilera dały się wciągnąć w jakieś pojedynki, zamiast spuścić piekło, lasery i pożogę na całą wiochę - to też jakaś głupotka.

Re: #59

Głupotką to był ich występ w Storms of Crait Tam to dopiero była żenada. Nigdy nie zapomnę:
https://pm1.narvii.com/6835/ab0132ccc21555a1c38a5f0f96b2d00e9779c06av2_hq.jpg

Tutaj nie jest tak źle, byli zbyt pewni siebie, a klan Markona to nie są byle leszcze. A na pożogę jeszcze jest szansa.

Re: #59

O ja pierdziele, to był jeden z najgorszych komiksów. I nawet nie pomógł Mayhew jako rysownik. Choć gdyby nie Mayhew to pewnie byłby to najgorszy komiks wszech czasów.

BTW czytam X-Wingi, których jednym z głównych bohaterów jest Wedge. Okej, Storms of Crait to Wedge parę (paręnaście?) lat młodszy niż w X-Wingach, ale on jest tak bardzo niewedge`owy.. Wedge to taka ostoja spokoju, opanowania, a tutaj jest drugim Luke`iem. Albo nawet bardziej narwanym Luke`iem.

Re: #59

Zgadzam się, że to było całkowicie oit of character... Ale za to, co w nowym kanonie zrobił z nim Wendig, Wedge zasługuje na bycie badassem od czasu do czasu. Za mało jest Wedge`a w tej serii w ogóle.

SCAR < Wedge

Also,
Poe < Wedge

Re: #59

To było prawie tak złe, jak Leia, te Storms of Crait

Re: #59

Slavek_8 napisał:
dały się wciągnąć w jakieś pojedynki, zamiast spuścić piekło
-----------------------
Ich dowódca
1) od dziecka brał udział w nielegalnych, brutalnych walkach na ojczystej planecie
2) później trenował niewolników i zarządzał areną Grakkusa na Nar Shaddaa
3) uwielbia swój miecz świetlny i nie przepuści okazji by go użyć
4) ostatnim razem przegrał z Lukiem i pała żądzą zemsty
5) trafia na planetę gdzie pojedynki stanowią bardzo ważną część tradycji
Nie mogło być innej opcji niż pojedynek

Re: #59

Nie jest to złe czytadło. Odłożyłem sobie trzy zeszyty 57-59 do przeczytania naraz i czyta się to całkiem przyjemnie. Tylko. Kurcze, to nie są szczególnie ciekawe Gwiezdne Wojny. Bo mamy naszą Wielką Trójkę odtwarzającą relacje z Ep4 i trochę Ep5, i ze zrozumiałych powodów te relacje między nimi nie mogą się to zmienić, ale też przez to cała ta seria jest nudnawa. I tutaj też, chodzą sobie po tym tej planetce zastanawiając się nad swoim losem, a ja ciągle myślę podczas lektury tylko "Hej chłopaki i dziewczyno, ale chyba pora już lecieć na Hoth".

#60

Całkiem OK.

+ dzieje się, trochę w niespodziewanym kierunku wszystko poszło
+/- SCAR dali się znowy porobić. Chyba chodziło o to, żeby pokazać, że nadal są, ale przez najbliższy czas będą zajęci i ich nie będzie
+/- trochę się rozjaśniło jeśli chodzi o klan Markona, ale nie wszystko

#61

Nie specjalnego. Podsumowanie The Escape i przygotowanie pod The Scourging of Shu-Torun. Trzeba było to pokazać, ale porywające to nie jest.
Podoba mi się w jaki sposób został zamknięty wątek Tuli i klanu Markona początek spoilera na szczęście nie dołączyli do Rebelii koniec spoilera Pewnie jeszcze się pojawią w jakimś innym źródle.
Nadchodzący arc zapowiada się bardzo ciekawie, wierzę, że Gillen godnie pożegna się z serią, bo będzie to finał, który planował od początku.

Re: #61

Cóż, bywało lepiej.

Re: #61

Szału nie ma, jak zwykle.

Ale powiem coś niepopularnego. Wolę styl graficzny z tego numeru. Wiem. Momentami twarze są OKROPNE. Ale podoba mi się taki żywszy, bardziej klasyczny styl komiksowy.
https://2.bp.blogspot.com/IL-y7mCtkN3ufQa6e5I6-ne3J6tq0VqzPzlpTPhGiQlb7b7FaBueIbzpMg9YI_ZRTVXZLzd3WXIHAvAec8aTzx7JRB7ZhoGLmPmXc3l_3tCMCNk_Nc9Tr4qarzn-BokxPtMK8uUQYg=s0

Re: #61

Na pewno lepiej niż za Larroci czy znienawidzonego przeze mnie Unzuety.

Restart

https://www.bleedingcool.com/2019/02/15/big-changes-coming-to-marvels-star-wars-comic-line-for-2019/

With Kieron Gillen‘s run on Star Wars coming to an end, look for a new relaunched Star Wars #1, big new names coming on board the titles…

Chyba nareszcie seria przeniesie się w inne ramy czasowe. Gillenowi zostało 6 numerów, w których chce opowiadzieć o wojnie z Shu-Torun, więc pewnie nie zdąży się przenieść na Hoth. Zawsze zakładałem, że seria połączy się płynnie z TESB, ale w sumie skoro jej początek był kilka miesięcy po ANH to koniec równie dobrze może być jakiś czas przed TESB. Obstawiam czasy pomiędzy pomiędzy TESB i ROTJ oraz Soule`a jako scenarzystę.

with the Ages Of Republic, Rebellion and the like, seen as a stop gap for what is to come…

Tutaj nie wiem o co chodzi, że niby AoR to tylko przedsmak tego co dostaniemy w nowej serii SW?

Re: Restart

Ja mam pewną śmiała tezę. Może.. chcą.. ruszyć.. postEndor..

Wnioskuję to po tym ostatnim cytacie. Republic i Rebellion to taki stop przed tym co nas czeka. Tak jakby w końcu mieli ruszyć okres pomiędzy ROTJ i TFA.

A scenarzystą będzie Soule na bank

Re: Restart

Mossar napisał:
Republic i Rebellion to taki stop przed tym co nas czeka. Tak jakby w końcu mieli ruszyć okres pomiędzy ROTJ i TFA.
-----------------------
No miałoby to sens, ale za piękne żeby było prawdziwe.

Re: Restart

Jeżeli to prawda (na co mam nadzieję ), to myślę że jest kilka opcji

-po TESB (tylko że tam można maks 2-3 arci wcisnąć)

-Mroczne Czasy (i mało prawdopodobne, i nie chcę, już dość tam jest napchane. Teraz dojdą jeszcze różne cuda z Fallen Order i Cassian i możemy się z tym okresem żegnać)

-postROTJ do Jakku (myślę, że dość prawdopodobna opcja, ale ja jednak wolałbym już wykroczyć poza Jakku_

-po Bloodline (to bym chciał najbardziej. Tyle że nie chwilę przed TFA jak Poe Dameron, tylko jak Leia zakładała Resistance i dowiedziała się o First Order)

-po TLJ (nawet dość prawdopodobne i też może być ciekawe).


Re: Restart

-po TESB - można wcisnąć więcej. Luke buduje/zdobywa miecz, trenuje i zaczyna wymiatać, uczy się mind tricków itd. Organizują akcję odbicia Hana. Wykradają plany DS2, Bothanie im pomagają. Ongoingi do tej pory miały min. 25 zeszytów, spokojnie starczy materiału na tyle numerów.

-Mroczne Czasy - odpada. Raz , że Cassian, J:FO i ogólnie napchane tak jak piszesz. Dwa, że do tej pory główna seria SW to były przygody Big 3.

-postROTJ do Jakku - raczej nie, to tylko rok i tam też już jest napchane (Aftermath, Shattered Empire, BFII, TIE Fighter, Alphabet Squadron)

-po Bloodline - no nie wiem czy początki RO są wystarczająco ciekawym materiałem na komiks. Dużo atrakcyjniejsza byłaby historia akademii Luka, ale nie wiem czy mogą już ją opowiedzieć.

-po TLJ - nowa Big 3 i wprowadzenie do E9, jarałbym się. Tylko, że mamy już serial Resistance no i do tego nie wiadomo czy mogą w ogóle ruszyć ten czas w komiksie przed premierą E9.

Re: Restart

mkn napisał:

-po Bloodline - no nie wiem czy początki RO są wystarczająco ciekawym materiałem na komiks. Dużo atrakcyjniejsza byłaby historia akademii Luka, ale nie wiem czy mogą już ją opowiedzieć.
-----------------------
Według mnie nie ma czegoś takiego jak `nieciekawy materiał`- ogranicza ich tylko wyobraźnia.

Ale faktycznie, jeśli nie mają możliwości opowiedzenia historii z epizodu IX, bo np. 1) Scenariusz filmu mógłby ulec zmianie, lub 2) Wizję JJ`a zna jedynie sam JJ, to podcina to nieco skrzydła twórcom komiksów.

#62

Kolejny zeszyt gdzie jest niewiele akcji, na razie jest zbieranie ekipy na misję.

+ przedstawienie wykorzystujące stare grafiki koncepcyjne
+ odwołania do poprzednich arców, czuć ciągłość historii
+ do ekipu dołączają początek spoilera Tunga i Bentic koniec spoilera
+ fajne wykorzystanie Kultystów Centralnego Izotopu <3

- w tej serii było już tyle przeróżnych misji Big 3, że kolejna, nawet taka ważna i zamykająca całą serię, nie robi już wrażenia

Tak szczerze to bardziej niż misja na Shu-Torun jara mnie kto przejmie serię i w jakie czasy zostanie ona przeniesiona po restarcie

Re: #62

Mi się tym razem podobało. początek spoilera Tunga koniec spoilera jest śmieszny, fajne wykorzystanie początek spoilera Jedhy, partyzantów, kultystów koniec spoilera - nieźle się to wszystko łączy. Jasne, że na dzień dobry nudzą mnie już misje wielkiej trójki, ale ta akurat całkiem spoko.[spoiler]

#63

W poprzednim numerze było zbieranie ekipy, w tym mamy dokładne wyjaśnienie na czym będzie polegała misja. Początek mocno przegadany, ale już pod koniec zaczyna się dziać. Trios to ciekawa postać. Kanchar już mniej, ale plus za ponownie pojawienie się. Ogólnie bardzo spoko, lubię klimaty w stylu Shu-Torun i podoba mi się też ta wisząca w powietrzu, nieunikniona katastrofa.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.