Forum

Koniec "Legacy"?

Przeglądając Wookiee przypadkiem trafiłem na artykuł o 50 numerze "Legacy" (Extremes, part 3):
http://starwars.wikia.com/wiki/Star_Wars_Legacy_50:_Extremes,_Part_3

"Star Wars Legacy 50: Extremes, Part 3 is the fiftieth and final issue of the Star Wars: Legacy comic series."

Ja co prawda Legacy zostawiłem po "Tatooine", ale wydaje mi się, że jeszcze dużo jest do opowiedzenia. Do czytających na bieżąco - czy da się odczuć, że seria faktycznie zbliża się ku końcowi?

No chyba, że zamiast "Legacy" zostanie uruchomiona jakaś nowa seria, dziejąca się w tych czasach, ewentualnie jak ktoś wspominał kiedyś - seria książkowa, która doprowadzi fabułę do satysfakcjonującego zakończenia.

No ale nie zmienia to faktu, że jestem zdziwiony. Myślałem, że "Legacy" spokojnie pociągnie przynajmniej do 70 numerów.

dziedzictwo

ja tam nie lubię tej serii. Wydarzenia za bardzo pomieszane. W dodatku pełno jest schematów znanych z EU, a wątki nie będące kopią są strasznie słabe. Postać Cade`a można by fajnie rozwinąć jednak twórcy tego nie zrobili (przynajmniej w 4 pierwszych tomach). Albo zakończenie Smoczych szponów. Przecież to istna moda na sukces.
Poza tym bez przerwy fabuła jest dzielona na kilka części, wprowadzając postacie, których nie znamy. Zanim zdążymy dobrze poznać i polubić historia już się kończy.
Denerwujące były tez niektóre powroty np. Ashared Hett, K`khruk (skoro żył w mrocznych czasach, czemu nie pomógł Rebelii? ), R2-D2 (ponad 160 lat na chodzie).

Dziedzictwo

to seria która nigdy nie powinna powstać. Narobili pełno syfu w EU, zabili książkowe kontynuacje LotFa (bo powiedzcie, czy was interesują wyniki kolejnych wojen, kryzysów, skoro wiadomo że sto lat później i tak plastikowi Sithowie zrobią pierdolnik? Bo mnie nie). I to jest dla mnie największy minus całej serii, negatywnego wpływu na książkowe EU nie idzie przecenić.

Postać Cade`a jest maksymalnie słaba, jak to ktoś napisał metro-Jedi. Często w SW jakieś postacie kreowane są na mega kozaków, i to jest w porządku, jeśli jest to zrobione dobrze (Bane, Maul). Z Cade`em tak nie jest, ciągle się nam powtarza że wielki on jest, potężny i ulala, ja tego nie czuję, gdyby nie legendarne nazwisko byłby nikim.

Koncepcja Sithów jest fatalna, Zasada Jednego to porażka porównywalna chyba tylko z Bractwem Ciemności. Krayt do Szponów Smoka jest karykaturą prawdziwego Lorda, później poznajemy jego tożsamość i w moich oczach zrobił się ciekawy, ale i tak te wszystkie teksty "służ mi albo cię zabiję", "jam wielki Sith i imperator" itd, rodem z tandetnego filmu klasy B. Czemu wszyscy szeregowi Sithowie są czerwoni nie mam pojęcia, ale mam nadzieję że jest w tym coś więcej niż "żeby czytelnikowi było ich łatwiej rozróżnić". Mam ogromną nadzieję.

Wątek polityczny to kolejna porażka, nie wiem jak wy ale dla mnie zeszyty z akcjami Gara Staziego to ukryta autoparodia SW, musi tak być, bo nie wierzę że twórcy wrzuciliby admirała wyglądającego jak jakiś ku**wa gekon i rzucającego epickimi tekstami jeden za drugim, i oczekiwali że czytelnicy to łykną. Ja tego nie łykam wcale; te wszystkie akcje niszczenia jakichś stoczni, zdobywania jakichś niszczycieli, nudy na pudy.

I tu kolejny zarzut, Eskadra Łotrów. Kompletnie bez wyrazu, bez jaj, już nawet nie mówię o X-Wingach Stackpole`a, ale np. w NEJce Łotry też nie były głównymi bohaterami a dało się ich przedstawić świetnie? Dało. Rozumiem że komiks a książka to nie to samo, ale może lepiej było pozostawić legendę w spokoju niż ją niszczyć?

Tyle swoich pretensji do Legacy potrafiłem wymyśleć na poczekaniu, pewnie gdybym pomyslał znalazłoby się ich więcej.
Powiedziawszy to wszystko! uważam, że Legacy broń boże nie powinno się kończyć.

Skoro już narobili tyle złego w EU, tyle idiotyzmów przecierpieliśmy żeby w końcu seria wyszła na prostą, niech tego teraz nie kończą. Bo mimo tego wszystkiego, jestem bardzo ciekawy co będzie dalej. Co jak co, ale wątek krucjaty Cade`a, spisków Wyyrloka, Nihla, itd mnie bardzo interesuje. Fantastycznie jest pokazany Bastion, Imperialni Rycerze (tu przeboleję nawet kolejne patetyczne hasła). Uwielbiam postać Azlyn Rae, jestem ciekawy gdzie zajdzie wątek Wyyrloka i Nihla.

Legacy nawiązuje potężnie do poprzednich wydarzeń, i to się chwali. K`Kruhk, Hett, Andeddu, T`ra Saa, wspomnienia Vergere, holokrony Bane`a i Nihilusa, lewiatan, Świątynia Jedi, wnuk Jaga Fela jako imperator, przecież to wszystko to taki OGIEŃ że o ja cie!

Legacy miało już kilka genialnych, 10/10 zeszytów, że wymienię chociazby Into the Core czy Vectora. Do tego jest prowadzone przez mój ulubiony duet komiksowy: Duursema (piękna oprawa rysunkowa całej serii) i Ostrander (bez którego fabuły ta seria by nie była nawet w ułamku tak ciekawa).

Czytam Legacy na bieżąco jako jedyną serię komiksową SW. Nie chcę żeby mi ją zabierali. Tak, ma wiele wad, ale wciąż to najlepsze co nam na razie oferują na rynku. Invasion chyba ma potencjał (nie wiem - czytałem tylko numer zerowy ) ale za mało jeszcze go, żebym się porządnie wciągnął. Knight Errant pewnie uczyni mnie swoim fanbojem, bo czasy w których zostanie umiejscowiony to mój konik, ale tego jeszcze nie ma.

I wreszcie to co napisał Ludwik: ta seria wciąż ma potencjał. Ona by się mogła nie kończyć nigdy - po prostu taki ongoing rozwijający dalej przyszłość galaktyki. Wcisnęli tą serię po trupie książkowego EU w timeline, krzywda się już stała, gorzej nie będzie. Może być tylko lepiej. Otworzyli wiele wątków, których nie zamknęli i widać nie planują. Gdyby teraz to zamknęli to by to była kolejna porażka tej serii, dostaliśmy w gruncie rzeczy niewielką opowieść i tyle. Ja tu chcę kolejne 50 numerów... albo i więcej.

Nie zabierajcie nam Legacy!

Tytuł posta.

Yhh... no tak jak napisał Shedao. (niestety nie umiałbym napisać takiego długiego posta jak on) "Legacy" sporo namieszało w EU i gdyby je teraz zamknięto, to byłoby strasznie niedopowiedziane. Tyle wątków porozpoczynanych lub odgrzebanych... Rzeczywiście trzebaby chyba drugie 50 numerów, żeby to dokończyć.

Znalezione w sieci

Na forum Dark Horse`a znalazłem coś takiego.

Jakiś gostek zacytował fragment wypowiedzi Ostrandera z października zeszłego roku, w której scenarzysta ujawnił, że Legacy nie zakończy się na numerze #50.
Odpowiedź Ostrandera na te słowa była następująca.

"To była prawda kiedy to mówiłem.
I nadal może być ... z pewnego punktu widzenia."

Chyba faktycznie szykuje się finał Legacy, co nie znaczy, że będzie to pożegnanie z bohaterami serii. Stawiałbym na kontynuację pod inną nazwą.

...

Nie czytam jako-tako serii, ale, niech kontynuuja historie (tego okresu), czy to jako Legacy czy inna seria, ja chce wiedziec co z Hondo. : P

Zapewne

Zostanie Mandalorem
Co by mnie bardzo ucieszyło, bo jest ciekawą postacią

nawet

jeśli miałaby to byś kontynuacja serii pod inną nazwą to w jakim celu. Marketingowym? Ja wolałbym szczerze jakiś spin-off

Re: nawet

Darth Barth napisał(a):
jeśli miałaby to byś kontynuacja serii pod inną nazwą to w jakim celu?
________
Hmmmmm, no mi się wydaje że w celu dokończenia rozpoczętej historii.

oczywiście, że

marketingowym. Więcej osób kupi nr 1. nowej serii niż 51. starej. dlaczego?
-Niektórzy zdążyli zrazić się do Legacy, więc dalej by nie kupowali
-Niektórych seria znudziła, więc dalej nie kupowali
-Niektórzy nie kupowali wcześniej i nie chcą zaczynać od 40. zeszytu
-Nowa seria przyciągnęłaby sporo osób
-Mogliby dokonać sporych zmian poprawiając dawne błędy
-Legacy jest już znaną marką wśród komiksów SW, ale sporo fanów nie kojarzy tej serii pozytywnie, wprost przeciwnie. Łatwiej będzie stworzyć nową markę i nowy styl niż próbować ratować Legacy (którego ratowanie nie da takich zysków jak stworzenie nowej serii)

ktoś tu

zapomniał o dwóch ważnych słowach: "moim" oraz "zdaniem".

A czyim?

twoim? Skoro piszę posta, gdzie wyrażam swą opinie to chyba logiczne, że jest to MOJE ZDANIE.

nie

możesz np. wyrażać moje!

...

bezkompromisowy ton twoich postów daje wrażenie `wiem wszystko`, dlatego Appo dobrze zauważył, że sobie pozwalasz na za dużo.

Zatem

dlaczego uogólniasz?

Legacy jest już znaną marką wśród komiksów SW, ale sporo fanów nie kojarzy tej serii pozytywnie, wręcz przeciwnie.

Wylicz mi ich.

o choćby

http://www.gwiezdne-wojny.pl/b.php?nr=377047
wypowiedzi fanów nie lubiących Legacy, gdybym bardziej pogrzebał znalazłoby się tego więcej.

właściwie

to Trem go the point, ale wytłumaczę.

Otóż, poprzedni post napisany był tak, jakbyś podawał w nim fakty, a nie opinie - chociażby stwierdzenie "ta seria jest beznadziejna, powinni zrobić na jej miejsce coś innego bo nikt Legacy nie lubi". Jeżeli wyrażasz swoje zdanie, to nie pisz "Niektórzy fani", "sporo fanów" bo chyba nie prowadzisz ankiet ani statystyk wśród fanów na temat komiksów. No, chyba, że prowadzisz.

oprócz ostatniego

to akurat łatwe do zaobserwowania zjawiska. Od każdej dłuższej serii z czasem odchodzą fani, bo są nią znudzeni. Nowi też raczej nie zaczną serii od samego środka. To akurat logiczne i do tego statystyk nie trzeba.

Tylko

warto zauważyć, ze nawet na polskim rynku Dziedzictwo jest łatwe do zdobycia, jeżeli nie w sklepach to na serwisach aukcyjnych. Problem "ojojoj zaczynam od środka" raczej odpada.

Warto wspomnieć także o tym, że dobre długie serie się sprzedają, a wciągająca fabuła bądź inne czynniki zapewniają popularność. Nie jest żadną zasadą to, że długa seria jest nudną. Polecam zwłaszcza mangę One Piece, która teraz liczy sobie ponad 580 zeszytów, jednocześnie zajmując (zasłużone, moim zdaniem) pierwsze miejsce w rankingu popularności mang obecnie.

Chciałbym zauważyć, że najważniejszym rynkiem zbytu dla komiksów są Stany, a tam, o ile dobrze kojarzę, nerdy lubią to, że schematy się powtarzają, że można znaleźć cząstki EU w nowej serii. To, że "niektórzy fani" z Polszy będą mieli z tym problem, to jest ich sprawa.

Swoją drogą, zastanawia mnie, jakich argumentów użyłbyś, aby uzasadnić koniec KotORa, bo z pewnością nie tych samych.

/.../

z zaczynaniem od środka chodziło mi o USA i inne kraje, gdzie Legacy sprzedawane jest zeszytowo. U nas takiego problemu nie ma.
Nie mówię, że dłuższe serie są nudne. Tylko, że po pewnym czasie dana seria może się komuś znudzić, więc im dalej tym mniej osób kupuje. U nas ten problem nie występuje, bo pierwsze tomy Dziedzictwa można łatwo zdobyć. Ale ja spojrzałem na to bardziej ogólnie.

KotOR skończył sie z podobnych powodów (w dodatku miał jeszcze spadek formy, który zniechęcił niektórych). Tyle, że KotOR nie wywołuje takich kontrowersji jak Legacy. I chyba nie ma tylu antyfanów co Legacy.

Zatem

według Ciebie w USA nie ma wydań zbiorczych?

Nie ma

bo Ludwik z ogórem je wszystkie wykupują.

Re: /.../

Mistrz Seller napisał(a):
z zaczynaniem od środka chodziło mi o USA i inne kraje, gdzie Legacy sprzedawane jest zeszytowo. U nas takiego problemu nie ma.

Bulszit. Myślisz, że w UK/USA nie znajdziesz czegoś takiego jak WYDAŃ TPB? W każdej lepszej księgarni, czy choćby sklepie z komiksami znajdziesz wszystkie tomy "Legacy", "KotORa" czy każdej innej serii.

Tyle, że KotOR nie wywołuje takich kontrowersji jak Legacy. I chyba nie ma tylu antyfanów co Legacy.

Pff. Szczerze mówiąc to jedynym znanym mi "antyfanem" jesteś Ty. Rzucasz się o to Legacy jakby nie wiadomo jaką krzywdę Ci wyrządziło

A czy pisze, że

nie ma?

Re: Nie ma

Shedao Shai napisał(a):
bo Ludwik z ogórem je wszystkie wykupują.
________
Kurde.. po co mówiłeś? :/

Hmm.. ciekawe co zrobi Seller jak mu wykupimy KotORa

hmhm

Tak.

z zaczynaniem od środka chodziło mi o USA i inne kraje, gdzie Legacy sprzedawane jest zeszytowo.

:****

...

Jak ktoś zacznie od środka i mu się spodoba to sięgnie po wcześniejsze numery, nie wszyscy są Tobą:*

Poza tym o ile mi wiadomo akurat w Stanach jest dużo wydań jednych i tych samych komiksów: zeszyty, TPB, wydania omnibusów, kolekcjonerskie. Rynek komiksowy w USA jest na prawdę wielki i tam fani nie mają problemów z dostaniem komiksów, na pewno z TPB "Legacy" nie mają raczej problemów, więc?
***
Ogór Fan Sellera #1

już zamówiłem

I tom

supcio

ja mam sześć, wajne są.

Ogór

żartował, tak naprawdę nie chciał wykupić wszystkich, by zrobić Ci na złość, serio.

wiem

zapomniałem dodac do tametego posta tego emota----->>>

...

It was a joke... (z pol. - To był żart) :/ :/ :/

Ech, żeby ja był taki opanowany, spokojny i twardo stąpający po ziemi to byłbym już pewnie szczęśliwym i kochającym mężem i ojcem..

Re: ...

ogór napisał(a):

Ech, żeby ja był taki opanowany, spokojny i twardo stąpający po ziemi to byłbym już pewnie szczęśliwym i kochającym mężem i ojcem..

________
Nie byłbyś. Ja jestem taki jak wymieniłeś, a nawet dziewczyny nie mam
Jakoś w miłości nie mam szczęścia

PS: Przy okazji pozdrawiam wszystkie fanki SW, które mnie lubią
Chociaż ich liczba pewnie wynosi 0

Czasami się zastanawiam

czy nie zaspoilerowałeś Sky`owi kim jest Darth Krayt.

http://www.gwiezdne-wojny.pl/b.php?nr=272601#274730

Sky pewnie spełnił groźbę o której mowa w jego poście... i stąd ten twój uraz do "Legacy".

Może

to dla tego Seller jest czasami taki jakiś... spięty.

ja nie

spoileruje.

A seria po prostu mi się nie podoba (choc złamany był miarę)

Koniec serii

nie zwiastuje od razu zaprzestania eksploatowania tej ery - mi marzy się np. nowela a najlepiej dwie. Niemniej przyda się przerwa - w końcu seria jest wydawana od prawie 4 lat ...

Ksiażki z ery dziedzictwa

tak, zdecydowanie chciałbym by było ich więcej. Mogliby wrócić do pomysłu Blood Oath, które miało być SWowym romansidłem. Zapowiadało się to całkiem fajnie. Szkoda, że anulowali.

.

Lubisz romansidła?

Bad Romance.

Y, na prawdę interesują Cię miłosne potyczki Jainy Solo z Zekkiem ? o.O
Gratuluję. xD

Tytuł posta.

No wiesz, ja tam już wolałbym to niż następną książkę o Luke`u.

Luke.

Cóż, racja Luke jest wkurzający jako 60-latek, który zachowuje się jak 30-latek, jednak duet Jaina&Zekk całkowicie mnie dobija. :<

Bardziej

Jaina - Jagged, który też miały w książce występować. Poza tym zawsze miło by było poczytać książki SW w nowym stylu. Niestety kryminały SW nie wypaliły (Noce Coruscant I), Horrory też nie do końca, a takie romansidło mogło by być ciekawe.

Em.

Co do kryminałów, to wyjątkowo się z Tobą zgodzę, Noce Coruscant IMO były fatalne.
Ale co masz do horrorów. "Szturmowcy Śmierci" są pewną odskocznią od nieustannych prrzpychanek politycznych z Jedi i Sithami w tle.

Szturmowcy

śmierci mieli w moich oczach ten sam problem- nie byli tym co zapowiadano. Noce Coruscant I nie były kryminałem, ale były w miarę dobre. Taka samo Szturmowcy to fajna i ciekawa książka, ale nie Horror (choć klimat troszkę inny niż w innych książkach, to jest to bardziej ewolucja niż rewolucja).

..

Nie. Nie mogłoby.

Ale

w Legacy wątki miłosne, to już Ci przeszkadzają?

Nie przeszkadzają

bo jakoś nie przypominam sobie, żeby jakieś były

Chyba, że źle zrozumiałeś porównanie do Mody na sukces (chodziło o ostatnią stronę Szponów Smoka)

Nie wiem,

jak inaczej można rozumieć porównanie do Mody na Sukces .

Romanse w Legacy.

Chociażby Antares Draco i Sia Fel ?

...

Jeżeli chcesz poczytać takie książki, to polecam np. "Świt Rebelii". IMO romans powinien być zawsze wpleciony w ciekawą akcję, bo w przeciwnym wypadku nijak się to ma do SW.

Kropka.

Ale wracając do romansów w książkach SW - przecież jest ich od metra, pierwszy przykład z brzegu, to "Mroczne Gniazdo". W końcu tam wątek miłosny fajnie zgrywa się z fabułą, wszystko wygląda <ok>.

..

dokładnie, Podbój chociażby też. tego jest od groma, po cholere takie gówna tworzyć, lepiej niech się zajmą jakimiś okresami, mogliby zrobić coś o Imperium Rakatan albo historie zakonu Sithów od czasów Bane`a.. skoro był Darth Bane, niech będzie Lady Zannah, potem o jej uczniu, uczniu jej ucznia, i tak do Plagueisa (Samego Palpatine`a mogą sobie odpuścić. )

ten

trochę głupio mi brać stronę Sellera i Onomy... ale ja bardzo chciałem przeczytać Blood Oath

Bad Romans

Oj, Seller, Seller... Zły romans, zły.. :/
http://rijah.dk/wp-content/uploads/2010/01/bad-romans.jpg


Ja rozumiem, że ty czekasz na starwarsowego "harlekina" w czasach dziedzictwa?

Jeżeli

faktycznie "Dziedzictwo" ma się zakończyć na pięćdziesiątym numerze, jak dla mnie oczywistym jest, że seria będzie kontynuowana, może pod inną nazwą, ale na pewno będzie. Zbyt dużo zostało do wyjaśnienia, a trudno sobie wyobrazić, by w tych czterech ostatnich zeszytach rozwiano wszystkie niejasności i kontrowersje (początek spoilera co z ciałem Krayta? koniec spoilera). A jak już wspomniano, seria faktycznie mogłaby się ciągnąć w nieskończoność. Przed nią jedynie biała karta w historii galaktyki, która tylko czeka by ją jakoś zapisać.

Hm, kto wie, ale może skupimy się teraz na innej postaci? Albo na wydarzeniach przedstawianych z innej perspektywy? Luluś-Kejd tak bardzo pragnął spokoju, więc może niech weźmie swój frajerski tyłek w troki i zniknie gdzieś w Nieznanych Regionach? Raczej próżna nadzieja .

|-o-|

Koniec "Legacy", tak? A banthy też zaczną latać?

W samo zakończenie serii komiksowej jako "Legacy" wierze. Jednak w to, że skończy się historia Cade`a i jego kompanów - eee.. nie. Tak jak to ktoś napisał wyżej - zwykły zabieg marketingowy.
Wprawdzie "Legacy" czytam tylko w polskim wydaniu (i nie wiem jak się to wszystko dalej potoczyło), ale wątpię, żeby już w 50 numerze zakończono tą historię.
Dodatkowo osobiście nie chcę, by ten okres porzucono! Co z Imperatorem Felem? Co z jego córką i Antaresem Draco? Co dalej z Imperialnymi Rycerzami? Jako tako to mnie bardzo przy tej serii trzyma, fakt ma swoje wady, ale kto i co ich nie ma?
Podsumowując, póki będzie się im to opłacać - na pewno tego nie skończą

..

Więc zrobią Legacy 2

Wszystko się kończy...

Skończyła się seria "Republic" , skończył się "KOTOR", to i "Dziedzictwo" chyli się ku końcowi. Ale nie wierzę, że epilog nastąpi w 50 numerze. Historia Legacy ma potencjał na następne 10 numerów. Zgadzam się z przedmówcami, że Legacy dokonał bajzlu w EU - bo nagle znaleźliśmy się w latach 130-138 po bitwie o Yavin IV. Nowi bohaterowie, nowa rzeczywistość polityczna itp. Komiksy i książki mają jeszcze dużo do zaoferowania. Tyle dziur pozostało w timeline SW.

gwoli scisłości

Republic sie nie skończył tylko zmienił w DArk TImesa (nw każdym numerze masz też napisany numer liczony razem z Republic`ami).
Podobna sytuacja Spotkała Serię Empire ktora ewoluowała w REbeliona

a poza tym

nie można porównywać końca Republic do końców KotORa czy Legacy. Republic trwałby dalej gdyby nie to, że akcja doszła do końca czasów Republiki. Potem zmieniono ją w Mroczne czasy, które miały nieco mroczniejszy klimat.

Ta wiadomość

mnie dość mocno zdziwiła. Mam faktycznie nadzieję, że będzie to tylko przebrandowanie serii, a nie jej wygaśnięcie. Pomijając "Dark Times" - ale to raczej ze względu na pojedyncze historie - to właśnie "Legacy" uważam za najlepszą obecnie ukazującą się serię. Nie idealną, ale powoli rozwijającą się na tyle, by móc jeszcze zaskoczyć nas niejednym. Ucięcie jej w takim momencie (bo coś nie wierzę bym był bardzo z tyłu za zeszytami) jest dla mnie dziwne. Bo jeszcze nie rozwinęła w pełni swoich skrzydeł. Cóż mam nadzieję, że to faktycznie głównie przebrandowienie i nic więcej.

chlip

Żeganaj Ś.P. LEGACY

Decyzja co najmniej dziwna...

...biorąc pod uwagę fakt, że mają 3 numery mini-serii "Extremes" (nie liczę "Fate of Dac", w którym znowu będą łowić ryby) na ubicie kilku tysięcy Sithów. Naprawdę odważna decyzja. Czyżby szykowała się jatka na miarę kampanii ruusańskiej?

Wątki zamknięte:

- Cade i jego drama z ojcem. Oczywistym jest że wątek zostanie ostatecznie zamknięty w "Extremes". Wkurzony przez Sithów Skywalker potłucze się z Sithami, wspomagany przez ojca z zaświatów, w ostatecznym momencie wybierze ścieżkę Jedi zamiast ślepej zemsty, odnajdzie spokój ducha i pogodzi się ze swoim przeznaczeniem, bla bla bla. I świetnie, temu panu już dziękujemy, bo nic więcej z tego półgłówka nie wycisną. Postać sama w sobie zapowiadała się nieźle, ale potem ją zepsuto: pod względem charakteru/psychiki Cade przez X numerów zachowywał się jak znerwicowany szczyl, motał się, ćpał, nie chciał niczyjej pomocy i użalał nad sobą. Pod względem umiejętności w Mocy również nie zachwycił: choć wszyscy powtarzają jaki to on potężny, Cade kojarzy mi się bardziej ze Starkillerem - ma duży potencjał, ale zupełnie nieobrobiony, niewykorzystany. I mimo tego, że sytuacja go do tego coraz bardziej zmuszała, średnio był zainteresowany rozwinięciem swych umiejętności. Jak już dał po mordzie jakiemuś Kraytowi czy Talon, to albo udawał się na wakacje by pooglądać gołe Zeltronki, albo aplikował sobie kolejne igiełki śmierci. Yummy.

- Blue i Syn: fajni jako "dodatki", ale historia Jariaha została dawno wyjaśniona (kwestia nienawiści do Jedi/jego ojca), a o Delii ciężko cokolwiek więcej opowiedzieć, ją się raczej... pokazuje

- Darth Krayt: no, ze staruszkiem koniec, choć kto wie czym nas zaskoczą (vide końcówka "Monster, Part 4").

Wątki otwarte:

- Sojusz Galaktyczny i Gar Stazi: mieliśmy co prawda kilka świetnych numerów o akcjach Niedobitków przeciwko Imperium, ale to wciąż za mało. Za mało wiemy o przeszłości Sojuszu (a pozmieniało się od czasów LOTF/FOTJ, co wiemy na przykładzie chociażby Triumwiratu wspomnianego w "Indomitable, Part 1"), za mało wiemy o jego aktualnej sytuacji, nie pokazano za bardzo walk żołnierzy/komandosów Sojuszu z Sithami (o czym jest trochę w "Legacy Era Campaign Guide"! - więc dlaczego tutaj nie ma?)...

- Jedi i Sithowie: nie wyobrażam sobie, by w przeciągu kilku numerów pokazać walkę obu frakcji, rozwiązanie konfliktu i ustabilizowanie sytuacji. Wiadomo jak wielki burdel zrobił się w Imperium Sithów po śmierci Krayta. Jest (a raczej byłoby) jeszcze wiele do pokazania.

- Imperium Fela: choć uważam je za najlepszą z jak dotąd poznanych form ustroju pro-imperialnego (w sumie to chyba uważam za najlepszy w ogóle), to wciąż mało o nim wiemy. I najważniejsze: Rycerze Imperialni! O nich da się jeszcze sporo opowiedzieć, nie mówiąc już o prywatnych sprawach Marasii/Antares itp. telenoweli.

Wątki nie poruszone w ogóle lub po macoszemu:

- Yuuzhan Vongowie. Okej, byli kilka razy i to się chwali (zwłaszcza Projekt Ossus - fantastyczny pomysł), ale to wciąż za mało. Kiedy, na litość, autorzy EU zaserwują nam informacje o tym, co się stało z Yuuzhanami na Zonamie i jak aktualnie wygląda ich społeczeństwo? Jak wygląda życie na świadomej planecie i ich nowa, "pokojowa" forma?

Ach! Tutaj od razu mówię, że jeśli Ostrander będzie na tyle genialny by wrzucić Vongów do ostatecznej bitwy z Sithami, to... oszaleję z radości! Rzekłem!

Bo szczerze? Okej, tak na dobrą sprawę, to kto lepiej sobie poradzi z bandą Maulo-podobnych małp jeśli nie armia bliznogłowych? Nie dość, że zwycięstwo nad Sithami będzie miało niekwestionowane uzasadnienie, to jeszcze - TADAM! - Yuuzhanie czynem tym ostatecznie odkupią swoje winy wobec galaktyki, którą tak skrzywdzili!

Kurcze, nakręcam się, a pewnie się okaże, że Cade uruchomi jakąś nową super-bombad-śmoc i koniec...

Re: Decyzja co najmniej dziwna...

Sky napisał(a):
zwłaszcza Projekt Ossus - fantastyczny pomysł
________
Kryptoreklama?

Początek "Legacy" :P

Gdyż powstanie nowa miniseria
Dużo spoilerów inside

http://splashpage.mtv.com/2010/08/05/star-wars-legacy-comics-star-wars-legacy-war/

miło

że legacy przetrwa oby nie w formie rymitywnej rąbanki

prorok

Mówiłem? Pisali o tym w jednym z numerów w listach od czytelników. Polecam je również czytać

O!

Zaskoczyło mnie, że początek spoilera Krayt nie przeszedł na lajtsajd, jak można by się spodziewać po takiej historii koniec spoilera Tak trzymać!
Oby było tak dobre jak i Legacy, które trzymało dośc dobry poziom...

Nieeeeee!

Kolejne Legacy? Przecież to najgorsza seria. To po prostu pomieszane wątki z innych źródeł z dodatkiem kilku zwrotów akcji. Autorzy serii nawet nie potrafili akcji chronologicznie ułożyć (bez przerwy jakieś przeskoki), ani skupić na jednym czy dwóch wątkach. Jedno wielkie pomieszanie.
Wolałbym, gdyby kontynuowali KotORa, albo zrobili jakąś inną ciekawą serie.

To bardzo ciekawe

co piszesz Sellerze, ale ośmielę się stwierdzić, iż to co napisałeś w poście powyżej, można było na Bastionie przeczytać już jakieś ~15 razy. Tak więc daruj sobie i może skończ ciągle powtarzać do znudzenia to samo, bo prawda jest taka, że nikogo to nie obchodzi.
Jak mnie coś nie interesuje to się nie wypowiadam. Proste.

Chyba, że chodzi o TCW.

Skoro antyfani TCW

wszędzie narzekają na TCW to chyba mogę napisac, że Dziedzictwo i książkowe RC (tomy II-IV) są bardzo słabe.

hej Mistrzu

8====o - taki jesteś ciekawy

o.

jaka ładna wyścigówka. <3

ech...

"To po prostu pomieszane wątki z innych źródeł z dodatkiem kilku zwrotów akcji. Autorzy serii nawet nie potrafili akcji chronologicznie ułożyć (bez przerwy jakieś przeskoki), ani skupić na jednym czy dwóch wątkach. Jedno wielkie pomieszanie."
Wiesz, że te słowa idealnie pasują do TCW?

W TCW

skoki w akcji powodują, że wydarzenia łatwiej włączyć do kanonu. Poza TCW to zbiór nie powiązanych ze sobą historii (niektórych kilkuodcinkowych). Jedyny motyw łączący odcinki to wojny klonów.
W Dziedzictwie różne wydarzenia tworzą jedna wielką historie i takie przeskoki są denerwujące (tym bardziej, ze nie są to skoki o kilka miesięcy, ale o kilka lat. W którymś numerze akcja cofa się nawet do czasów Fela I. To powoduje niezły bałagan.
TCW choć skierowane bardziej dla dzieci ma lepsze postaci (w Dziedzictwie jedyną fajną jest chyba Cade, ale jego wątek jest za bardzo rozciągnięty na siłę). Nawet Ahsoka jest fajniejsza od Sithów z zakonu Krayta czy tej Deliah Blue.

Sytuacja podobna, ale efekt inny. W TCW nie da rady zgubić się w fabule, bo jest prosta i łatwa do zrozumienia. W Dziedzictwie ciężko się odnaleźć (zwłaszcza, jak robią nagle komiks, gdzie nie ma głównych bohaterów).

Re: W TCW

Mistrz Seller napisał(a):
Nawet Ahsoka jest fajniejsza od Sithów z zakonu Krayta czy tej Deliah Blue.
________

ahahahahahaha. Więc tu leży pies pogrzebany? Deliah ma na sobie za mało ubrań i wstyd się przyznać że kuciapka Ci się poci na jej widok?

Aayla

też miała, ale była postacią z rozbudowanym charakterem. Zaś Deliah robi wrażenie wstawionej tylko po to by przyciągnąć czytelników swoim wyzywającym wyglądem.

cóż,

powinieneś już dawno zauważyć, że wrażenia które odnosisz mają niewiele wspólnego z rzeczywistością <3

Re: W TCW

Mistrz Seller napisał(a):
W Dziedzictwie różne wydarzenia tworzą jedna wielką historie i takie przeskoki są denerwujące (tym bardziej, ze nie są to skoki o kilka miesięcy, ale o kilka lat. W którymś numerze akcja cofa się nawet do czasów Fela I. To powoduje niezły bałagan.
________

Skoro to dla Ciebie powoduje "niezły bałagan", to naprawdę musisz mieć ogromne problemy z logicznym myśleniem.

Poza tym "cofanie się w czasie" to dość normalny zabieg, często mający wyjaśnić dlaczego bohaterowie aktualnie postępują w ten, a nie inny sposób. Przykład? Seriale typu LOST czy BSG. (I daruj sobie ocenianie BSG w tej chwili)

BTW przytaczasz taki argument, później bronisz TCW, a w tym właśnie serialu zrobiono DOKŁADNIE taki sam zabieg, z tym że przeskok czasu był mniejszy. Chodzi mi o odcinek z walką na Christopsis. Tylko, że w Dziedzictwie wyjaśniono, że akcja dzieje się 7 lat wcześniej, tymczasem w TCW nie wspomniano słowem, że 15sty odcinek dzieje się przez odcinkiem zerowym (pilotem). -_-

tak sobie myślę

Mastah Sellerowi nie podoba się obok Legacy też BSG. Wniosek?

Chłopak nie nadąża gdy fabuła nie jest chronologiczna. Nie rozumie jak to możliwe że np. jest bitwa o Caamas skoro ona była przed wydarzeniami z Legacy 1, tymczasem jest w 8!!!!!111

No i w ten sposób owe dzieła stają się nielogiczne.

Po prostu

wolę, gdy historie w tomach są przedstawione po kolei. To tak jakby zamiast wydawać książkę po kolei najpierw wydali tom II, potem tom IV, a dopiero później tom I.
W republic tego typu rzeczy były chociaż ładnie wplecione w fabułę (patrz: The Stark Hyperspace War albo Rite of Passage)

to tak...

To tak jakby ktoś najpierw wydał epizody IV-VI, a potem I-III. Ups, to ty nie lubisz sagi filmowej?

tyle, że tam

było tak, że tam nie skakali ANH, AotC, RoTJ, ROTS, TESB. Tylko obie trylogie były po kolei. To tylko jedno cofnięcie się, a nie cofanie się bez przerwy.

ach

A w Legacy tak robią? Na dobrą sprawę tylko dwa-trzy numery nie działy się w 137 ABY. No i te kilka flashbacków, które przecież także są w <fanfary> KoTORze. W Dziedzictwie musieli zrobić te kilka komiksów w 130 ABY, bo nie ma innych źródeł opisujących te czasy. Trzy numery odbiegajace od chronologii, naprawdę można się pogubić. Stwarzasz sobie nieistniejące problemy.

W KotOR są

one logicznie wprowadzone i nie przez cały numer. Tak jak w Mrocznych czasach. Nie czepiam się samych retrospekcji (nawet lubię), ale jeśli maja jakieś zastosowanie.
Jakim cudem numer 8 ma być ósmy skoro tak naprawdę jest chronologicznie wcześniej niż Złamany. To bez sensu. Tak samo numery, gdzie nie ma głównych bohaterów. W II tomie Cade pojawia się tylko w jednej historii, a w IV był tylko wspomniany. Zamiast niego nagle pojawiają się nowe nieznane postacie. Komiksy w TPB powinny być ułożone po kolei, a nie pomieszane.

to ci feler

Dobra, mamy jeszcze pierwszy numer, który podłóg innych jest chronologicznie umieszczony. Czyli skreśliłeś całą serię przez jeden numer, który jest jest tam gdzie według ciebie nie powinien być. Czyli jak czepiać się to na całego. Dlatego, że Allies ma miejsce w 130 ABY nagle każda retrospekcja stała się nielogiczna i zajmuje cały numer. Nie bądź śmieszny. Numery,w których nie ma głównych bohaterów są do kitu? Czyli właśnie skreśliłeś Podobieństwa za brak Dassa, brawo. A w Dziedzictwie chodzi Ci o tomik Kwestii Zaufania i Smocze Szpony, w których ja bądź co bądź widzę Cade`a? Znowu to samo, robisz problemy tam gdzie ich nie ma. Skywalker nie pojawił się w kilku numerach, a ty to przeżywasz jakby było co. Swoją drogą Ahsoka i Ani też nie wystąpili we wszystkich odcinkach TCW. To nie dopuszczalne!

Skoro

pierwszy tom książki miał miejsce 25 ABY to niby skąd nagle 8. miałby się dziać -4000 lat wcześniej? Powinno być po kolei zwłaszcza jeśli fabuła jest tak pokomplikowana (w TCW nie ma tego problemu, a i tam nie skaczą tak bardzo w czasie).
Podobieństwa były słabe z innych powodów. Poza tym Mroczne czasy mają niejako dwa wątki Dass i załoga statku, którą spotkał w pierwszym tomie.
Kwestia zaufania to nie tom tylko mminiseria i to strasznie nudna. Podobnie jak prawie wszystkie historie bez Cade`a.
I co innego skakanie po watkach i bohaterach już znanych, a co innego dawanie w co drugim tomie historii z nowymi postaciami (w dodatku słabo wprowadzonymi).

Boże

ale z ciebie musi być hejter Pulp Fiction, Kill Billa, czy innych filmów Tarantino.

przecież

w tych filmach jest dużo niepotrzebnej wulgarności oraz przemocy.

I nie sa to jedyne

powody, dla których nie lubię tej serii. Choć generalnie wszystkie pomieszania fabularne są wielką wadą. Oprócz tego większość historii jest nudna (choć te z Cadem są jeszcze w miarę). A "Sithowie" może i niektórzy z nich osobno byliby wypasionymi czarnymi charakterami, ale razem wyglądają okropnie. W dodatku bez przerwy dają się pokonać Cade`owi jak jakieś słabeusze. Generalnie seria mi się bardzo nie podoba. Zresztą wcześniej założyłem temat Legacy kontra KotOR, gdzie napisałem co mi się w serii nie podoba.

A motyw z dynastią Felów był fajny. Szkoda tylko, że nie utrzymali w tajemnicy, że początek spoilera Jag Fel to Fel I koniec spoilera. Mogliby to zdradzić w książkach, a nie w Legacy.

Re: W KotOR są

Mistrz Seller napisał(a):
Tak samo numery, gdzie nie ma głównych bohaterów. W II tomie Cade pojawia się tylko w jednej historii, a w IV był tylko wspomniany. Zamiast niego nagle pojawiają się nowe nieznane postacie.

To czego Ty oczekujesz? Że przez 50 numerów będzie prowadzony jeden wątek, z tymi samymi bohaterami?

XD

o matko

O czym ty do mnie gadasz? W ogóle czytasz co ja do ciebie piszę czy tak tylko powtarzasz te swoje farmazony? W całym Dziedzictwie jest jeden jedyny niechronologicznie umiejscowiony numer. A ty to tak wyolbrzymiłeś jakby każdy komiks miał miejsce w innej erze. Bądź poważny. Niechronologiczny jest tylko Allies i nie ma on miejsca w Wojna Mandaloriańskich tylko w czasie Wojny Sithiańsko-Imperialnej, czyli siedem lat przed głównym nurtem serii.
Śmieszne, bo wygląda na to, że nie lubisz Dziedzictwo z tego samego powodu co lubisz TCW. Tylko jest jedno ale. W TCW żaden odcinek nie jest chronologicznie umiejscowiony, a w Legacy tylko jeden nie jest. Genialnie. A tak na marginesie skoro irytują Cie skoki w czasie o kilka mileniów to w KoTORze masz jak byk wizję Luke`a, Vadera i Cade`a.

a ty chyba nie czytasz

dokładnie. Retrospekcje są fajne, ale jeśli są jakoś wprowadzone ( jak w KotOR, czy Mrocznych czasach) i nie zajmują całego zeszytu. Czyli, gdzie sam komiks dzieje się po poprzednim, ale są jakieś wspomnienia, opowieść jakiejś postaci opowiadająca co było wcześniej.

Legacy 8 równie dobrze mogło by być numerem 1 i wtedy byłoby po kolei. Poza tym jest jeszcze jeden skok w czasie, bo w któryums numerze pojawia się początek spoilera Jagged Fel koniec spoilera, a on żył jakieś 90 lat wcześniej.
Retrospekcji takich jak w Legacy nie lubię, ale w TCW skoki w czasie nie mają znaczenia, bo to osobne przygody, więc da się wytrzymać.
A, że numer 8 dzieje się 7 lat przed Złamanym wiem po przecież czytałem Dziedzictwo. To był tylko przykład.

hmm...

Ale tylko numer ósmy to taki przeskok. Swoją drogą po co czytać jak się nie podoba?

Muszę, bo

Dziedzictwo to część Vectora. Dlatego muszę jeszcze przeczytać co najmniej dwa tomy.

Rozumiem

że nie lubisz Mickiewicza?

tyle, że

w serialach takie skoki są jakoś ładnie wplecione w akcje, a nie po prostu "Akcja tego komiksu dzieje się 7 lat wcześniej".
W takim Loście przeszłość to krótkie sceny, a nie cały odcinek, jak w zeszytach Dziedzictwa. Równie dobrze mogłem najpierw przeczytać numer 8, a potem Złamanego. Co innego gdy jest jak w KotORze czy MC, gdzie retrospekcje to kilka stron i są one logicznie wplecione w akcje (Bohater coś wspomina, albo komuś opowiada), a co innego cały zeszyt nagle cofający akcje do przeszłości. To tworzy bałagan.
A odcinki TCW nie są ze sobą tak powiązane, by można było się przez to pogubić w akcji. Przez co ten zabieg w TCW nie przeszkadza mi tak jak Dziedzictwie.

Akurat z logicznym myśleniem kłopotów nie mam.

A fabułe Losta

można jakoś ogarnąć, w przeciwieństwie do dziedzictwa.

-_-

- W TCW nie da rady zgubić się w fabule, bo jest prosta i łatwa do zrozumienia. W Dziedzictwie ciężko się odnaleźć (zwłaszcza, jak robią nagle komiks, gdzie nie ma głównych bohaterów).

Tylko, że nie każdy czytelnik to troglodyta. Wyobraź sobie, iż niektórzy są na tyle bystrzy, że lubią trochę się pogłowić nad treścią i fabułą danego komiksu/serialu/filmu.

Re: -_-

Moof napisał(a):
Tylko, że nie każdy czytelnik to troglodyta. Wyobraź sobie, iż niektórzy są na tyle bystrzy, że lubią trochę się pogłowić nad treścią i fabułą danego komiksu/serialu/filmu.
________

Szkoda, że nie możesz tak powiedzieć o sobie. :<

:<

Ludwik - Comndo :<

;;;;;

co ty opowiadasz????? Te ksiazki bardzo mi sie podobamy mialy ciekawa fabule bylo duzo zacienc politycznych wiec o co ci chodzi??????

tu gadamy

o Dziedzictwie nie o dziedzictwie Mocy. Komiksy nie książki.

Dziedzictwo Mocy jest świetne. I jest po kolei

noo

dziedzicwto jest super ksiazki sa exstra ale nie wiedzialem ze wyszla seria komiksowa mozesz mi pokazac??????? bo jestem ciekawy jak wyglowa jacen i luke w komiksie

te komiksy

dzieją się 90 lat później. I można je kupić w księgarniach z komiksami. Jak na razie w Polsce ukazało się pięć tomów:
-Złamany
-Kawałki
-Smocze szpony
-Sojusz
-Ukryta świątynia

dzieki

ziom pomagles mi tylko nioe ogarniam troche jak oni mogli przerzyc 90 lat.

...

Nie mogli, w komiksach wystepuja inne postacie niz w ksiazkowym Dziedzictwie Mocy.

http://www.ossus.pl/biblioteka/Dziedzictwo
Jak nie boisz sie spoilerow (informacji zdradzajacych tresc utworu) to poczytaj sobie tutaj.

Dosc offtopicu na ten temat.

spoko

dzieki ziom czytne se to i ogarne potem se komiksy kupie.

...

Używaj może języka bardziej zbliżonego do polskiego, ok?

:D

Potobasz mi się koleś. Pocieszny jesteś. Też chciałbym być nieuświadomionym nerdem, ale jestem za stary

cóż..

Małe to zaskoczenie, ale szkoda, że tak szybko. Ostrander i Duursema mogliby od czasu do czasu coś dobrego napisać w innej erze SW. Wszakże wiadomo, że Legacy ssie.

Wielkie objawienie

Mistrz Seller nie lubi Legacy, bo go nie rozumie [1]

cóż

powiem tyle że ci którzy w każdym temacie muszą najeżdżać na Sellera są warci tyle samo co jego wszechobecne teorie o wyzszości kotora nad legacy. Doprawdy żałosne

koniec legacy, czyli najwyższy czas na podsumowanie

Dziedzictwo teoretycznie się skończyło więc poro na podsumowanie mojej przygody z tą serią. Temu komiksowi dużo brakowało do ideału. Jest w nim pełno wad, które potrafią odepchnąć. Jako, że będzie dużo krytyki pod adresem Dziedzictwa to dedykuję tę recenzję Sellerowi.
Z Legacy żywiłem wielkie nadzieje. Była to bowiem pierwsza prawdziwie niezależna seria EU. Nie ograniczało ich 25 tysięcy lat istnienia Republiki Galaktycznej, nieśmiertelność Wielkiej Trójki i dzieła innych twórców. Mogło się więc wydarzyć naprawdę wszystko. Niektórzy narzekali, że przez Legacy Dziedzictwo Mocy straciło sens, ale jeśli mam być szczery to i tak można było przewidzieć jak się ono zakończy. początek spoilera Przecież wtedy istniała reguła wojenna "wygrywa ten kto ma Skywalkera po swojej stronie." koniec spoilera Poza tym dostaliśmy w prezencie bez mała 90 lat względnego spokoju w Galaktyce, jak dla mnie bomba.
Od strony teoretycznej wszystko było w jak najlepszym porządku. Tylko szkoda, że wykonanie kulało. Nie no, miało swój klimat i urok, ale było też mnóstwo baboli. Chyba lepiej dla serii by było gdyby kto inny był odpowiedzialny za realizację tego projektu.
Teraz pozwolę sobie wymienić grzechy główne Legacy, więc rozsiądźcie się wygodnie w fotelach, bo trochę tego będzie.
1. Pierwszą główną wadą tej serii jest tzw. kompleks Zahna. Współpraca między Duursemą a Ostranderem jest zbyt zażyła przez co zaczęli kisić się w sosie własnym. Pierwsze symptomy dało się już zauważyć w Republicach i serii Jedi. Quinlan pojawiał się wszędzie gdzie tylko mógł. Było to irytujące, ale niegroźne. Każdy może mieć swoją ulubioną postać, ale grunt, by z nią nie przesadzać. Niestety w Legacy pojechali po bandzie. K`Kruhk, T`ra Saa, ich obecność jeszcze jestem w stanie przełknąć, ale A`Sharad to już nieporozumienie. Dobra, jako Jedi, któremu wydawało się, że jest Tuskenem był ciekawym urozmaiceniem, ale Hett jako początek spoilera Mroczny Lord Sithów i założyciel Zakonu to kompletne nieporozumienie. koniec spoilera Jeszcze to jak dotrwał do tych czasów, czysty absurd. Artoo też niepotrzebny, przecież on już dawno powinien się rozlecieć, a wciaż jest na chodzie. Jeszcze biednego Andeddu musieli wcisnąć. Efekt deja vu pogłębiały Vectory za którymi niezbyt przepadam.
2. Kolejnym grzechem duetu Jan & John jest ssąca kreacja Nowych Sithów. Głównym zamysłem twórców zdaje się być dewiza "Maulowie wszystkich ras łączcie się". Każdy Sith wygląda tak samo. Wszyscy mają ten sam tandetny bodypainting. No dobra prawie wszyscy. Jest jeszcze Krayt, ale jego wygląd jest jeszcze bardziej kiczowaty. Pierwsza myśl jaka mnie naszła kiedy go zobaczyłem to "it`s a crab!". Tak ma wyglądać Imperator? Nikt by nie szanował władcę z tak komicznym wyglądem. Jego Sithowie to byli zwyczajni wanabe, z których nawet holokrony się nabijały.
3. Trzeci i ostatni szkopuł to rozwiązania fabularne. Wiele z nich było naciągane delikatnie mówiąc. Pomysł z porzuceniem ścieżki Jedi przez Cade`a był fajny, ale zdecydowanie go przeciągnęli i stał się męczący. Akcja ratunkowa Antaresa chora. Wystarczy przebrać się za Sitha i można bez przeszkód hasać po jednym z najlepiej strzeżonych miejsc w Galaktyce. początek spoilera Zmartwychwstanie Krayta głupie i bez sensu. koniec spoilera I jeszcze jego wielki come back z początek spoilera armią cyborgów i flotą Pogromców Słońc. koniec spoilera Za jakie grzechy?
Seria fajna, ale twórcy bez polotu. Czasami miałem wrażenie, że nie mieli na nią pomysłu i robili fabułę z zeszytu na zeszyt patrząc co z tego wyniknie.

VETO !

1. owy kompleks w światku star wars jest, był i będzie - chyba każdy autor wplata swoje 3 grosze literackiego dorobku niezależnie od ery w jakiej rozgrywa się jego książki - ostatnio moim "faworytem" w tej materii jest Troy Denning

Ta przypadłość w Legacy przeze mnie była nader spodziewana biorąc pod uwagę olbrzymi dorobek duetu Duursema & Ostrander - dziwi mnie brak potomka Korto Vosa. Jedi z Republic trochę mieszają w kanonie i jestem ciekaw czy jakakolwiek powieść wspomni o ich spotkaniu ze Skywalkerem bo takie nastąpić musiało.

Krayt to jeden z moich ulubionych charakterów w uniwersum, boli mnie tylko fakt iż zaściankowe Tatooine wydało 3 charyzmatyczncyh wojowników, którzy to przewrócili galaktykę do góry nogami kilka razy

2. Faktycznie Sithowie w Legacy są zbyt anonimowi, zlewają się w rzeszę mało rozgarniętych agresywnych wojowników - ale też takiej ideii zakonu przewodzi Krayt który siłę ciemnej strony opiera na legionach wyznawców - w porównaniu z machinacjami Palpatine`a podoporządkowanymi regule dwóch jest to może i mało wysublimowane ale i podporządkowane m.in. otwartemu konfliktowi do jakiego przygotowywali się w ukryciu Sithowie.

3. Nie takie cuda miały miejsce w naszym uniwersum ale nie sposób zauważyć,że w niektórych zeszytach akcja siada i pada pytanie "co dalej" - faktycznie niektóre rozwiązania fabularne powstawały na gorąco i podejrzewam, że w momemncie premiery pierwszych numerów odgórny zarys historii był mocno w powijakach.

Ja z Legacy jestem zadowolony ale mnie jeżeli chodzi o gwiezdne wojny zadowolić jest bardzo łatwo.

vetuję twoje veto, ha!

1. Wiem, że prawie każdy autor musi wrzucić swoje trzy grosze i nic do tego nie mam. No chyba, że ktoś zacznie przesadzać. Tak jak Zahn, który pisze książki albo o Marze albo o Thrawnie z obowiązkowymi nawiązaniami do państwa Chissów czy Karen, która z serii o Komandosach Republiki zrobiła Mando na Sukces. Przecież ja to pisałem:
Było to irytujące, ale niegroźne. Każdy może mieć swoją ulubioną postać, ale grunt, by z nią nie przesadzać. Niestety w Legacy pojechali po bandzie.
Wiesz, zupełnie inaczej jak akcje dzieją się w niewielkim odstępie czasowym. Wtedy te nawiązania do samego siebie są logiczne, ale nie jak do jasnej anieli dzieją się w innych erach. Republici i Legacy dzieli bez mała 150 lat. Więc transfer postaci powinien być ograniczony do minimum, ale co tam. Jan i John wsadzili swoich pupilków do zamrażalki i wyciągnęli je w okolicach 130 ABY.
2. Anonimowość to tylko wierzchołek góry lodowej. W ogóle ci Nowi "Sithowie" nie odpowiadają mi. Są hordą krwiożerczych bestii ślepo posłusznych swojemu panu. Nie dążą do wiedzy i potęgi. Chcą tylko wypełniać rozkazy Kraba Imperatora. A wygląd? O matko, pasuje do jakiegoś kiczowatego serialu dla Amerykańców pokroju Power Rangersów, ale do SW?
3. No tak, nie umywa się to nawet wytworów chorej fantazji Stovera w Cieniach Mindora. Swoją drogą jak czytałem tę książkę to miałem ochotę płakać. Przecież to było tak durne, że az szok. Powinni to spalić, a książkę dodać do indeksu ksiąg zakazanych. Pionki z kryształowymi matrycami w mózgach, partyzantka przebrana za kamienie, skały ścigające Leię, dziad z manią niszczenia i kręcenia holodreszczowców, proszę nie! Wiesz, tylko jest taka jedna reguła. Jeśli ktoś zrobił coś durnego to nie znaczy, że my też możemy.

Re: vetuję twoje veto, ha!

Kwarc napisał(a):
3. No tak, nie umywa się to nawet wytworów chorej fantazji Stovera w Cieniach Mindora. Swoją drogą jak czytałem tę książkę to miałem ochotę płakać. Przecież to było tak durne, że az szok. Powinni to spalić, a książkę dodać do indeksu ksiąg zakazanych. Pionki z kryształowymi matrycami w mózgach, partyzantka przebrana za kamienie, skały ścigające Leię, dziad z manią niszczenia i kręcenia holodreszczowców, proszę nie!
________
Wiesz co, Kwarc? Coraz bardziej, w swym wyrażaniu poglądów, zaczynasz przypominać mi Sellera, który również, gdzie tylko się da, pisze, jakie to KotORy są cacy, a "Dziedzictwo" be. Ty tak robisz z najnowszą powieścią Stovera. Ok, nie podobała Ci się, trudno. Ale wrzuć może wreszcie na luz.

pardon

Może rzeczywiście zbyt często jadę po Cieniach. Spoko, dzięki za uwagę

banzaiii !

1. Czy ja wiem ? Wykorzystali 4 postacie z czego jedna była zahibernowana a 3 pochodzą z ras długowiecznych - taki "import" mi nie wadzi. Problemem jest wyciąganie takiego asa w rękawie w postaci ukrytej świątyni Jedi 150 lat po bitwie o Yavin - to większa heca niż masoni i iluminaci razem wzięci.

2. A dlaczego każdy Sith musi być wyjątkowy - w wielu momentach historii Zakon był niezmiernie liczny i opierał się na siłe rzeszy wojowników. Legacy wraca do idei "walki na pałki" sprzed reguły dwóch gdzie potęga Ciemnej Strony Opierała się na brutalnej sile i walnych, bezpośrednich starciach z rycerzami Jedi.

Zgadzam się

sama wizja galaktyki jaką mieli autorzy może jest ciekawa, ale oni nie potrafili jej przekazać. Przez co człowiek gubi się w wielu niepotrzebnych głównej fabule wątkach. Gdyby to była książka może by to lepiej wyglądało, ale w komiksie się nie sprawdza.

Co do Quinlana- to w Republic był często, bo był jedną z głównych postaci tej serii. W zeszytach clonewarsowych mieliśmy dwa wątki: Anakin z Obi Wanem i wątek Vosa.

A`Sharad Hett, postać ciekawa, ale to co zrobili z nim w Dziedzictwie to totalne przegięcie.
Sithowie Krayta. Jakby wziąć każdego z osobna to jakiejś historii to może by uszli, ale razem wyglądają okropnie (wyjątek Darth Nihil).

poprawka

Darth Nihl, nie Darth Nihil.

no tak, ale...

Racja, Quin był jednym z głównych bohaterów Republic, ale nie o to mi chodzi. Kiedy wcisnęli go w każdy komiks Star Wars Jedi to już zaczęło być irytujące. Potem Duursema narysowała Ghosta do Talesów. Kogo tam dali? No pewnie, że Vosa.

osobiście

to dawno nie widziałem Vosa w akcji, w nowym komiksie.

No fakt

w Jedi: Hrabia Dooku odgrywa nawet większa rolę niż tytułowa postać.

...

W ciągu ostatnich 2-3 dni przeczytałem zaległe numery "Legacy" (od numeru #41, na którym się zatrzymałem zaraz po zakończeniu serii "Tatooine"). Cóż, miałem wielkie nadzieje i oczekiwania jeśli chodzi o tą serię oraz o jej końcówkę, gdy się dowiedziałem, że seria zbliża się ku końcowi.

Lubię Gwiezdne Wojny, choć może tego po mnie jakoś specjalnie nie widać, jednak ostatnimi czasy postanowiłem sobie zaserwować "Zasadę Nestora", czyli codzienne serwowanie sobie czegoś ze znaczkiem SW. Jakiś jeden komiks, kilka(naście) stron książki, jakiś fanfilm, odcinek TCW (czy też innego serialu animowanego spod znaku SW) itp. Serię "Legacy", która w naszym kraju znana jest pod nazwą "Dziedzictwo" na poważnie zacząłem czytać gdy wyszedł pierwszy tom nakładem wydawnictwa Egmont. Mniej więcej po "Szponach smoka" byłem już na bieżąco jeśli chodzi o wydanie amerykańskie.

Seria od początku była dla mnie dziwna, z jednej strony mieliśmy książkowy dziewięcioksiąg "Dziedzictwo Mocy" i wojnę a z drugiej serię komiksową.. i kolejną wojnę, która odbierała to "coś" tej pierwszej książkowej. Dla mnie, czyli osoby nie znającej za bardzo książek od "Nowej Ery Jedi" wzwyż "Legacy" było początkowo czymś dziwnym i nudnym, ale przekonałem się i wpadłem. Wielu zarzuci, że seria ta jest wtórna, postacie nie są wyraziste a Cade Skywalker czy też Darth Krayt są karykaturami bohaterów. Cóż, nie będę tutaj stał murem i negował tych kwestii, ale także nie zamierzam jakoś przystać do tego. Wiele było elementów w tej serii komiksowej, które "gdzieś już widzieliśmy", wiele było rzeczy, które były dziwne (szczególnie wytatuowani Sithowie czy też to całe odrodzone Imperium czy też Imperialni Rycerze-ani to sith ani jedi a zakute w coś co przypomina zbroje gwardzisty ).

Dla mnie olbrzymim plusem tej serii jest ukazanie galaktyki, choć nie wszystkie "przemiany" jakie w niej zaszły akceptuje z biegu choć może gdybym znał te książki inaczej bym patrzył na te komiksy Ta galaktyka momentami była taka strasznie szara i smętna, gdzie każdy mógł liczyć tylko na siebie a wszystkie sojusze były nietrwałe. Kolejnym plusem dla mnie były bitwy kosmiczne, które śledziłem na planszach z zapartym tchem. Zawiodłem się strasznie, że oprócz jednego całego numeru i jakiś wzmianek w innych (szczególnie w "Noob") nie było nic o Mandalorianach, nie żebym był ich jakimś wielkim fanem, ale myślalem, że po numerze #41 będzie jeszcze coś o nich, a nie było - szkoda. Trochę także po cichu liczyłem na jakieś konkrety jeśli chodzi o Skywalkerów, sama seria "Tatooine" była dla mnie rozczarowaniem i to właśnie po niej musiałem trochę "odpocząć" od "Legacy".

Komiksowe "Dziedzictwo" w moim odczuciu jest serią, którą można prowadzić jeszcze przez naprawdę wiele numerów, w których nie koniecznie trzeba się skupiać na Skywalkerze czy Sithach, ale można przedstawić historie mieszkańców galaktyki, tak jak to mieliśmy w kilku numerach. Sama końcówka jak i cały numer #50 rozczarował, gdybym nie wiedział o tym, że na horyzoncie jest "Legacy - War" to pewnie stwierdziłbym, że autorzy zrobili nas w "członka" i odwrócili się do nas czterema literami a tak pozostawili tylko niesmak i oczekiwanie, pełne obaw czy udźwigną oczekiwania fanów, na to co się jeszcze wydarzy w galaktyce "Dziedzictwa".

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.