Forum

The Force Unleashed

Ten tytuł zna już chyba większość fanów i nie trzeba go specjalnie przedstawiać. Komiks oparty na grze LucasArts jest tylko częścią większego projektu, którego całość będziemy mogli podziwiać w przyszłym roku. Fabuła opowiada o sekretnym uczniu Dartha Vadera i jego misji polegającej na wytropieniu oraz zniszczeniu Jedi.

Już jakiś czas temu na sieci pojawiła się przykładowa strona do tego komiksu:
http://images3.wikia.nocookie.net/starwars/images/c/cf/SWTFU-comicpreview.jpg

Komiks ma wyjść w formie TPB i liczyć 104 strony, a jeśli wierzyć zapowiedziom wydawnictwa Dark Horse ukaże się on na początku kwietnia.
Scenariuszem zajął się Haden Blackman, autor min. takich komiksów jak: Jango Fett: Open Seasons, Starfighter: Crossbones, Obsession, Republic: Battle of Jabiim. Natomiast za rysunek zabrali się Brian Ching (np. seria KOTOR, Obssesion) i David Ross (okładka Legacy 9). Według wookieepedii rysownikiem ma być również Bong Dazo, ale osobiście mam nadzieję, że nie okaże się to prawdą.

Na stronie DH jest dostępny jeszcze obrazek, który póki co pełni funkcję okładki. Jest to art, który już od jakiegoś czasu można było obejrzeć na oficjalnej stronie gry.
Sądzę jednak, że ostateczną wersję okładki zobaczymy w późniejszym terminie.
[url] http://www.theultrageeks.com/spanish/wp-content/uploads/2007/03/933155_20070214_screen006.jpg[/url]

:D

O ile w gre nie bede mial mozliwosci pogrania, ksiazke przeczytam pewnie grubo pozniej niz kwiecien 2008, o tyle komiks bedzie glownym zrodlem mojej wiedzy na temat The Force Unleashed. Minisy i wywiady daly juz troche informacji na temat projektu. Co tylko podraznilo moj apetyt. Osobiscie nie moge sie doczekac juz tej pozycji : - ).

Re: :D

Nestor napisał(a):
O ile w gre nie bede mial mozliwosci pogrania, ksiazke przeczytam pewnie grubo pozniej niz kwiecien 2008, o tyle komiks bedzie glownym zrodlem mojej wiedzy na temat The Force Unleashed. (...) Osobiscie nie moge sie doczekac juz tej pozycji : - ).

Oj stary, nie tylko ty. Ech, nie tylko ty.

The Force Unleashed - preview

Premiera gry coraz bliżej i oczywiście komiksu także. Na stronie Dark Horse`a zamieszczono nareszcie preview do tej historii. Na pierwszy rzut oka wygląda nieźle . Aha, i uwaga na SPOILERY.

http://www.darkhorse.com/Books/Previews/14-837?page=0

The Force Unleashed

Komiks skończony i jedyne co mogę powiedzieć, to to, że jest świetny. Spoilerami nie będę rzucał, gdyż to na nic - trzeba go przeczytać, a najlepiej przy muzyce z tFU. Ciekawostką jest fakt, że przez cały komiks chyba ani razu nie pada imię Starkillera, wołają na niego tylko pseudonimem. Rysunki, jak to Ching, są świetne, więc nie będę się nad nimi rozwodził... Dodam jeszcze, że Juno Eclipse jest sexi

The Force Unleashed w komiksie

Uła! Przeczytałem i nie powiem, podobało mi się. Najdziwniejsze jest to, że w komiksie najlepsza jest fabuła (czyli to, co spaja wszystkie produkty z logiem TFU i sprawa, że cały projekt naprawdę jest świetny). Mimo, iż można się doczepić paru zgrzytów i tego "resurrection", to jednak najmocniejszy punkt Wyzwolonej Mocy. Szkoda tylko, że historia w komiksie pokazana jest tak chaotycznie i ciągle zmieniają się rysownicy. Nie wiem kto wpadł na ten "oryginalny" pomysł, by dać TFU trzem artystom graficznym, ale z całą pewnością popełnił błąd. A szkoda, bo gdyby rysunki oddać komuś lepszemu, albo tylko np. Brianowi Chingowi, komiksowe TFU byłoby naprawdę świetne. A tak jest tylko dobre, a w porywach bardzo dobre.

PS. Czytając komiks, słychałem muzy z TFU. Fajne uczucie, polecam każdemu lekturę z tą muzyką w tle.
PS2. Niesamowicie mi się spodobała geneza Rebelianckiego Feniksa. Tu mnie autrozy zaskoczyli, heh.

Komiks

podobał mi się bardzo. Bardzo dynamiczny, mroczny , smutny, fajna Juno, kozak Starkiller. Szedało poleca.

Ten rok w SW to trzy wielkie wydarzenia: TFU, TCW i Vector. TCW, jak wiemy, to kicha na całej linii, zdania co do Vectora są podzielone. Natomiast TFU to ten najjaśniejszy punkt i jednocześnie powód dla którego wciąż warto zostać fanem

Graphic Novel

Z całego projektu The Force Unleshead z największą niecierpliwością czekałem na komiks, w grę pewnie nie zagram, a książkę kupię po wydaniu w Polsce. Komiks nie zawiódł moich oczekiwań i okazał się czymś naprawdę dobrym. Blackman wraz z ekipą odwalili kawał dobrej roboty , bo fabuła naprawdę wciąga, zdradza nam wiele nowych faktów na temat uniwersum, a właściwie czasu między III a IV epizodem. Dowiadujemy się nareszcie kim jest uczeń Vadera, bądź raczej jak duże miał on znaczenie i czego tak naprawdę dokonał. Zdradziecka natura Sithów jest w tym komiksie ukazana wręcz idealnie na przykładach Vadera i Sidiousa z naciskiem na tego drugiego. Jeśli chodzi o sprawę nieco mniej istotną niż fabuła czyli rysunki (choć dość często przerastają ją one), są naprawdę na wysokim poziomie i choć zajęło się nimi aż 3 artystów (w tym jeden z moich ulubiinych - Brian Ching) to idealnie współgrają z fabułą i tworzą dzieło na miare uniwersum.
Na koniec dodam iż ostatnio jakoś mnie do SW przestało ciągnąć, ale komiks The Force Unleshead coś we mnie obudził, jak pisał nieco wyżej Shedao pozycja tam jest jednym z powodów dla którego warto zostać fanem. Oceniam na mocną 9/10.

TFU przeczytane.

Kreska mi sie bardzo podobała, postacie żywe i z krwi i kości. Fabuła wciągająca, Starkiller jest ciekawą postacią. Daje 7/10 komiksowi i 10/10 fabule.

The Force Unleashed - komiks

Powtórzę to co napisał Shedao: ten rok w SW to trzy wielkie wydarzenia - TCW, Vector i TFU. Ale tylko jedno z nich jest godne noszenia znaczka "Star Wars".

TFU to czyste, najprawdziwsze Gwiezdne wojny. Fabuła najnowszego filmu kinowego - TCW - nie dorasta TFU do pięt.

Historia Starkillera jest niesamowicie wciągająca, było sporo zwrotów akcji których się nie spodziewałem, dużo IMPERIUM (szturmowcy, niszczyciele itd., a stocznia na Raxus Prime - poezja), Vader, Imperator i jego kolejne kombinacje, Gwiazda Śmierci oraz początki Rebelii (a wydawało się, że temat jest już wyczerpany!)... Kiedyś byłem pewien, że wszystkie wyżej wymienione elementy były wciśnięte do gry (oczywiście omawiam teraz komiks, ale wiadomo o co chodzi) na siłę, po to, by skusić rozpoznawalnymi rzeczami z SW potencjalnego klienta... Ale słowa jednego z twórców TFU - że naprawdę napracowali się nad fabułą - okazały się w 100% prawdziwe.

Podobał mi się motyw wykorzystania Shaak Ti, smaczek w postaci Leii oraz - fanfary! - Garm Bel Iblisa oraz reszty rebelianckich przywódców... Mógłbym wymieniać jeszcze długo, polecam więc przeczytać samemu.

Z tego byłby wspaniały film... szkoda tylko że Lucas wolał skur... SW "Deklonłorsami" zamiast iść na całość i zrobić animację a`la Final Fantasy opartą na TFU

Oj, zaczynam narzekać. A więc kończę ZDECYDOWANE 10/10

Pozycja obowiązkowa dla każdego fana!

TFU

Rok (z kawałkiem ) temu, kiedy przeczytałem newsa o mającym powstać TFU, podszedłem do pomysłu z rezerwą. Obawiałem się mieszania w EU oraz prostej i przewidywalnej fabyły. Co mogę powiedzieć teraz? Myliłem sie, myliłem się jak cholera.

Komiks jest rewelacyjny. Fabuła wciąga i zaskakuje. Akcja ciągle gna do przodu (może czasem aż za szybko). W trakcie czytania, czułem się, jakbym oglądał dobry film (tym bardziej, że za monitor w ostatnich dniach robi mi telewizor )...a final duel...ochy i achy
Co jeszcze można wyróżnić? Na pewno gierki Imperatora, Vadera z "poszarpanym" kostiumem, Proxy`ego, no i Juno oczywiście Generalnie cały komiks to cudo Jedyne co może przeszkadzać, to zbytnio wypasiony Starkiller.

Ogólna ocena: 10/10 bez chwili zastanowienia.

TFU

Naprawdę niezły komiks, aż żal że nie chcą z tego zrobić filmu. Rysunki jednego z moich ulubionych rysowników, a o fabule nie trzeba już nic mówić, wystarczy przeczytać poprzednie posty. Miodzio

przeczytałem

I nie wiem... z jednej strony fabularnie rozwinięte to jest super, ale z drugiej strony to co wyprawia apprentice z Shaak Ti czy Palpem... to przechodzi granice mojego dobrego smaku. Pewnie zostałem w blokach gdy reszta wystartowała do radochy związanej z przeobrażeniem force-userów w superherosów marvela, ale trudno.

TFU tfu tfu tfuuuu

Komiks w gruncie rzeczy o.k. Proxy jest dla mnie najlepszy. Reszta ujdzie w tłoku.
Apprentice ssie.

Coś w tym jest

też miałem niesmak gdy widziałem zmasakrowanego Vadera czy Palpa ale prawda jest taka że to i tak najlepszy projekt ze świata SW w tym roku TCW ssie ,na Vectory sram więc cieszę się z tego całego TFU. Dostaliśmy historię ciekawą, zobaczyliśmy ciekae wydarzenia z mało rozbudowanego okresu. To miłe.

Słów parę

Ja chciałem powiedzieć, że prawie nic nie zrozumiałem po przeczytaniu tegoż dzieła. Jest poszatkowane jak świnia w masarni i liczę na to, że więcej zrozumiem gdy w ręce dostanę książkę. So say we all. Ale i tak nasuwa mi się parę pytań:

1) Gdy Vader robi najazd na Korelię, Leia najpierw jest pośród zgromadzonych Rebeliantów, ale potem nie ma jej na Gwieździe. Dlaczego jej do ciupy nie zapakowali, ba, dlaczego dalej była Senatorką?
2) Po ucieczce z Gwiazdy tylko Mon Mothma zeszła do podziemia, Bail radośnie siedział nieruszony na Alderaan przez najbliższe 2 lata, a Bel Iblis (do czasu) dalej bawił się w senatora (patrz: opowiadanie "Interludium na Darknell", chyba że ktoś mi wyłoży jasno że działo się ono przed TFU).
3) Rebelianci mieli nie wiedzieć co to i czym jest Gwiazda aż nie dostali planów w swoje ręce, a tymczasem trio przywódców de facto tam było i to na 2 lata przed! Jak to pogodzić?
4) Dlaczego Kota oślepł a potem nagle odzyskał wzrok? O co tu chodzi?
5) Czy Bitwa o Nar Shaadaa była przed czy po tym, jak całą stocznię TIE trafił szlag? Bo jeśli po, to jak wyjaśnić fakt, że nie użyto w bitwie myśliwców ze stoczni?

A oprócz tego uważam, że pomysł iż szkolenie kolesia przez ileś tam lat, robienie z niego przekozaka, po czym drażnienie go jak tygrysa tylko po to, żeby wyciągnąć z koszyka paru senatorów, których i tak profilaktycznie można było po cichu zaciukać dłońmi np. którejś z Rąk Imperatora jest... ąkłe :/ A Vader znowu wyszedł na ciamajdę. Bu.

Podsumowując: rysunki mimo paru wyraźnych potknięć przy rysowaniu postaci (zależy, który z trzech panów to rysował) ładne, kolorki ładne, fabuła niezrozumiała i dziurawa. Mogło być lepiej.

Errata

co do punktu 2 to zapomniałem postawić pytanie: dlaczego?

4

Wychodzi mi na to, że bliskość sabera wypaliła mu gały. A wzroku nie odzyskał tylko później chodził bez przepaski - kiepsko to widać na skanach, ale ma samo białko bez źrenic. Pewnie widział wszystko Mocą jak Neo w 3 części Matrixa...

Kto by pomyślał, że stworzyłem kiedyś takiego BN-Sitha
Cieplej się na duszy robi...


Reszta twoich pytań jest dla mnie zbyt skomplikowana

z

tymi oczami to było chyba tak jak z rycerzem Falwicka w Ostatnim Życzeniu. Marian podbił miecz przeciwnika i skaleczył go.

Odp

1. To był Proxy
2. Wydaje mi się że senatorem została Leia, a Bail siedział sobie na Alderaanie gdzie nikt nie mógł go ruszyć.
3.Tego nie wiem. Czy ktoś w ogóle kiedyś powiedział że nie wie czym jest Gwiazda?
4. Patrz niżej
5. Przed

Okej

więc punkty 1 i 4 mamy załatwione. Ale dalej:

2) Leia została zastępcą Baila na pewno jeszcze przed TFU (patrz komiks "First Impressions"). I o ile mogę kupić to, że po akcji w TFU Bail zasiedział się na Alderaan i nosa stamtąd nie wyściubił (wtedy zastąpiła go Leia), o tyle nie zgadza mi się z Bel Iblisem, który dalej był aktywnym politycznym krytykiem Palpatine`a w Senacie. Czyżby był zbyt potężny by Palpatine go skrytobójczo zamordował?

3) Wspominali o tym np. w "Świcie Rebelii". Cytując Brię Tharen (z pamięci): "Imperium przygotowuje coś wielkiego. Nie wiemy co to jest, ale musimy być gotowi". Tak samo Bel Iblis chciał się dowiedzieć, czym jest projekt "Gwiazda Śmierci" na niedługo przed Yavinem.

5) No to czemu do jasnej anielki skoro Nar Shaadaa jest przed TFU nie użyto stoczni i myśliwców w bitwie z przemytnikami?

Ad.3

Oczywiście. Masz o tym w Battlefrontach, grze X-Wing, komiks Princess... Warrior... w ogóle całą koncepcja operacji Skyhook idzie się rypać, bo ona sprowadzała się z grubsza do tego, że flota Sojuszu znalazła lokalizację budowy Gwiazdy w chwili, gdy ona leciała już nad Alderaan. A tu taki zonk.

Re: Słów parę

Hmmm...
1)Jak wyjaśnił Bolek, to był Proxy.
2 i 3)Bolek też chyba dobrze wyjaśnił Baila. Ale druga sprawa to te 2 lata. Po pierwsze jak byk jest na początku komiksu "około", a po drugie cała akcja dzieje się dość długo. Z dwa razy mamy tam mowę o tym, że minęło 6 miesięcy (raz jak Starkiller jest ranny, a dwa jak szukają Koty). Więc cała akcja z Rebelią dzieje się najwcześniej 1 rok przed bitwą o Yavin, a nawet nie zdziwiłabym się gdyby to było jeszcze później.
4)To już też wyjaśnili, on wyraźnie ma bielmo na oczach. Zresztą było już chyba trochę ślepych Jedi, nie?

A ja...

...bym się zdziwił (nie wytrzymałem, te retcony mnie kiedyś wykończą...). Przede wszystkim dlatego, że traktat koreliański wedle wszelkich źródeł na niebie i Ziemi był podpisany w 2 BBY, na co zresztą wskazuje początek komiksu. Pierwsza retrospekcja ewidentnie więc sięga roku 3 BBY, może chwili wcześniej. Dlatego ta Gwiazda Śmierci ssie jak wieloryb...

Amen

Miałem bardzo podobne odczucia po przeczytaniu. Tylko, że po mojemu do ładnych rysunków i kolorów dochodzi jeszcze uznanie dla ukutej w tym komiksie intrygi (przez Ciebie skrytykowanej). W tym okresie zasada "mierz siły na zamiary" w wykonaniu Imperatora nie funkcjonowała, a mógł nie wiedzieć, kim będą jego prawdziwi polityczni przeciwnicy i czy w ogóle będą przeciwnikami politycznymi, czy innymi. To akurat jest ok, sama idea Tajnego Ucznia też jest do przełknięcia (może poza tym, że inni Jedi i Sithowie walcząc z nim grają na jego zasadach, ale to chyba przez gameplay). Tak że tu nie jest źle.

Ale te rozminięcia z kanonem... no łorany. Blackman pisząc fabułę dał ciała na całej linii i to tak bardzo, że aż mi za niego wstyd. Można jeszcze uznać, że Interludium na Darknell było przed TFU, podobnie jak wszystkie te lokalne powstania i bunty, którym przewodziła Bria Tharen i inni. Ale już na nietykalność Baila (i w ogóle Alderaanu, w końcu Imperium nie miałoby problemów ze zniszczeniem dworu Organy itp.) jest dziwna. Nieposkładana. Leia mogła pozostać senatorką i udawać, że nie ma nic wspólnego z ojcem, ale to jest tak nagięte tłumaczenie, że szkoda nawet o nim mówić. W ogóle lipa.
Wspomniana przez Ciebie kwestia Gwiazdy Śmierci jest zaś nawet nie lipą, ale baobabem. To stoi w konflikcie - i to wyraźnym - z połową kanonu. Nie wierzę, że Rahm Kota nie sprawdził, z jakiego systemu ucieka, a Juno Eclipse nie wiedziała, gdzie leci. Nie wierzę, żeby myśleli, że to stacja górnicza albo efekt megalomanii Palpatine`a, skoro wspomniana Juno mówi o niej jako o broni. To się nie dość, że nie trzyma kupy, to jeszcze zmusza nas do wymyślania steku bzdur mającego uzasadnić inny stek bzdur. A miało być tak pięknie...
No i nie wiemy, co z Kotą i z Eclipse. Ten pierwszy stracił wzrok i kontakt z Mocą (w ogóle to bardzo osobliwy generał Jedi, zbyt osobliwy, jak na to uniwersum i ten okres, ale niech będzie). Wreszcie jest jeszcze kwestia Gwardzistów Cienia, którzy pasują do tego wszystkiego, jak kwiatek do korzucha (zupełnie, jakby nie miał hord innych frakcji władających Mocą, Blackman nie mógł skorzystać z żadnej z nich i musiał wymyślić kolejną, a już myślałem, że większej bzdury od Tajnego Zakonu Imperium wymyśleć się nie da...). Przy tym wszystkim nawet fabryka TIE nad Nar Shaddaa (która mogła być remote) czy "Egzekutor" czynny trzy lata przed czasem już tak nie drażnią.

Reasumując:
Akcja, rysunki i te pierdoły 8/10
Zgodność z uniwersum SW: 2/10 (i to tylko za traktat koreliański, podpisany nomen omen na Kashyyyk)
Ogółem: 5/10 czyli bardzo średni średniak i pójdzie w dół, jak zachce mi się tracić czas na siedzenie nad retconami.

...

Poczekaj z ostateczną oceną TFU do przeczytania książki, być może tam będzie to wszystko trochę lepiej wyjaśnione. Bo komiks, mimo tego że IMHO wspaniały, przecudny i miodny, to jednak jak na taki temat jest po prostu za krótki i niektórzy mogą odnosić wrażenie "pocięcia".

A co to jest Tajny Zakon Imperium?

Ja w tej chwili...

...oceniałem komiks, książkę ocenię swoją drogą, chociaż wiedząc, jakie tam będą babole, wiele się nie spodziewam. Tym bardziej, że autor - chociaż zreczny - aż tak głęboko w tym świecie nie siedzi, żeby poprawiać błędy głównego scenarzysty... a jeśli je poprawi, to z całą pewnością wyjdzie z tego jeszcze większa bzdura. Pocięcia się nie czepiam, przyjąłem je z dobrodziejstwem inwentarza, co więcej nie spodziewałem się dokładnego przeniesienia gry ze wszystkimi levelami itd. z prostej przyczyny: to byłoby koszmarnie nudne.

A Tajny Zakon Imperium zretconowali ostatnio (i słusznie) z Prorokami Ciemnej Strony, więc już tak nie zgrzyta, ale wciąż warto nadmienić osobliwą hierarchię tej organizacji, dzięki której z Ręki Imperatora mogłeś awansować na Ramię Imperatora, potem na Oko Imperatora i wreszcie zostać Głosem Imperatora. Cool, nie?

Ogólnie

rzecz biorąc to komiks jest dobry. Wciągnął mnie i dobrze się go czytało. Choć faktycznie momentami był zbyt "przycięty". Przebiegliśmy sprintem przez sporych rozmiarów historię. Ale przypuszczam, że tak samo odebrałabym "Cienie Imperium" gdybym nie zaczynała od książki. Liczę na to, że książka TFU ładnie uzupełni komiks (w tym może dorzuci więcej chemii na linii Starkiller-Juno).
Było tam wiele fajnych elementów, ładnych nawiązań. Co prawda Wedge już wytyka dziury, ale chyba kilku potencjalnych (nad którymi łamaliście sobie głowy przed premierą) udało się uniknąć. I muszę przyznać, że niektóre rozwiązania bardzo mi się podobały. W ogóle nie mam jakichś strasznych zastrzeżeń do fabuły. Postacie też są ok.
Obawiałam się tego rozbicia na trzech rysowników, ale komiks wciągnął mnie na tyle, że nie przeszkadzało mi to. Owszem kawałki Chinga były milsze dla oka, ale całość jak najbardziej się broni.

Jest dobrze, podoba mi się i teraz czekam na książkę i na kogoś ze znajomych kto kupi grę


TFU, pluje Chlu!

No to pierwszy kawałek tortu zwanego The Force Unleashed mamy już za sobą. I muszę powiedzieć, że uczucia mam mocno mieszane.
Jakby nie patrzeć, komiks jest bardzo dobrze narysowany. Nawet zmiany grafików i kilka ostro przerysowanych sytuacji nie przeszkadza. Udało się zachować ten SWowy klimat bezustannego rzucania się naprzeciw coraz to większym niebezpieczeństwom. Świetnym pomysłem jest trening Starkillera przez przydzielenie mu robota PROXY bezustannie próbującego go zabić. Ciekawa jest również komunikacja dzięki generatorowi hologramów tegoż droida i jego zastosowania szpiegowsko-konspiratorskie. Bardzo podobała mi się wizja wielostopniowego spisku Vadera, czy w zasadzie Imperatora (a może jednak Vadera ). Zapity Rahm Kota to ciekawa postać do wykorzystania w przyszłości (a raczej przeszłości), fajny koncept Shaak Ti walczącej przy pomocy otaczającego ją życia (swoją drogą, to znowu nie widzielismy tak naprawdę jej śmierci ). Interesujący pomysł z wskrzeszaniem Starkillera (chociaż fakt że ciało przetrwało wyrzucenie w otwartą próżnię jest kontrowersyjny).
W antałku miodu jest też łyżka dziegciu. I to niemała. Po pierwsze widać, że jest to adaptacja gry, mamy wyraźny podział na levele, bossów, itede, itepe. Miejscami za dużo akcji, ogólnie za mało tekstu. Ale nad tym byłbym w stanie bezproblemowo przejść do porządku dziennego. Prawdziwym zgryzem jest tu stanowczo zbyt duża ingerencja w historię uniwersum. Starkiller rozpieprzający w drobny mak Vadera i Imperatora? To jednak chyba trochę co innego niż ściąganie z nieba kupy żelstwa. Senatorowie na Gwieździe Śmierci? Po co? Żeby potem mogli uciec i radośnie dalej służyć ogólnemu dobru? Dark Jedi w pojedynkę rozkręcający Sojusz? No f***ing way. Jak to się ma do wczesniejszych publikacji? Już pigułę pod tytułem Bria Tharen przełknąłem z lekkim niesmakiem. Ta trąci trupem na milę. Chwalony wcześniej pomysł z rebelianckim Starbirdem też średnio mi się podoba. Zamiast symbolu odrodzenia mamy pamiątkę wielkiego bohatera, o którym wszyscy twórcy Sojuszu postanowili potem konspiracyjnie milczeć przez całe życie.
Generalnie, to mam cichą nadzieję, że książka będzie w powyższych punktach stałą w poważnej sprzeczności z komiksem. I że mimo wszystko nie wyrwie nam dziury w kanonie .

...

Vua Rapuung napisał(a):
Zamiast symbolu odrodzenia mamy pamiątkę wielkiego bohatera, o którym wszyscy twórcy Sojuszu postanowili potem konspiracyjnie milczeć przez całe życie.

________
Czekaj troche, teraz w kazdym zrodle z czasow rebelii bedzie o tym wspominane po 15 razy ; P

Heh...

Tego się właśnie boję.
I tego, że okaże się, że po śmierci Starkiller stał się Skippym .

Porażka na prawie całej linni.

Wytrzymałem i nie przeczytałem wersji dostarczonej przez Sheda w ramach komiksowej listy mailingowej.
Cierpliwość została nagrodzona i dzisiaj rano listonosz przytargał pierwszą część zamówienia z amazon.com, Invincible, Days of Fear, Nights of Anger i komiks TFU.

Pierwsze wrażenia jak najbardziej pozytywne. Wg mnie bardzo dobre rysunki, rewelacyjne kolory. Fabuła wciągająca i dynamiczna. Bardzo szybko pzeczytałem/obejrzałem całość. Pod tym względem TFU jest rewelacyjne. Dodam jeszcze, że kilka plansz jest wspaniałych, choć kilka jest bardzo niestarannych.

Drugie wrażenie [UWAGA, BĘDĄ SPOILERY] to już niestety samo narzekanie z mojej strony. Po pierwsze to wywrócenie świata SW do góry nogami. Taki tajemniczy uczeń, taki poteżny sith to byłoby dobre w okresie Starej Republiki i to tak minimum 200-300 lat wcześniej, a moze nawet jeszcze wcześniej, w czasach "pre-Yodowych". Wplatanie tego w okres Imperium i formowania się Rebelii? Żenada. Nagle okazało się, że Rebelia to nieudany plan Palpatine`a i kolejne nieudolne działanie Vadera. Dlaczego twórcy EU tak usilnie starają się zrobić z Vadera nieudacznika i durnia? Zaledwnie kilka komiksowych historii pokazuje go inaczej i może z jedna książka. Już znacznie lepiej oddają postac Vadera wszelkie infinities, w tym fanowskie.
I Starkiller. Pomysł, powtórzę, idiotyczny, nieprzemyślany, tylko i wyłącznie komercyjny. On za silny, jego być nie powinno.

Czy on był w stanie pokonać Vadera i Palpatine`a? Jedyne wytłumaczenie dla mnie to konsekwencja twórców w zbłaźnianiu Vadera i ewentualna symulacja Palpiego, który chciał wypróbować Starkillera. Nie trafia do mnie inne ewentualne wytłumaczenie, że Strakiller wpadł tak wielki gniew, że zaskoczył nawet Imperatora.

Jak już napisałem, Starkiller jest zbyt poteżny. To całkowicie mija się z tym jak widziałem SW do tej pory. Najpoteżniejszy był Anakin, nawet po przemianie w mechanicznego Vadera, gdy jego potęga osłabła, Palpatine wiedział, że lepszego ucznia nie znajdzie. I dopiero odkrycie Luke`a spowodowało, że zmienił zdanie.
Wmawianie mi, że już 3 lata przed Yavinem w pojeciu Palpatine`a jakiś Starkiller mógł być potężniejszy od Vadera jest idiotycznie żenujące.

Oczywiście dochodzi do tego kretyński pomysł, że przywódcy Rebelii trafili na Gwiazdę Śmierci. Tak, a ja jestem święta Klementa. To oczywiście doskonale tłumaczy dlaczego Rebelia tak długo nic o stacji nie wiedziała... to sarkazm jest oczywiście...

Konkluzja jest dość oczywista. TFU, tak jak przypuszczałem, jest porażką i błędem. Dla mnie jest to od dzisiaj infinities. Można mieć tylko nadzieję, że autorzy książek mają na tyle rozumu w głowach, by delikatnie i subtelnie pomijać ten żałosny wątek.

Dodam też, że ostatnio w komiksach za dużo się kombinuje. Chociażby Vector i pojedynek Luke`a ze starożytną Jedi, czy co to tam jest . Ciekawe jak to pogodzić z całym EU. Ciekawe, że bohaterowie potem zapominają o tak ważnych wydarzeniach.
Autorzy powinny się wreszcie pogodzić, że pewne obszary EU sa już zapisane. Pozostało obecnie wyjaśniać co niewyjaśnione, a nie tworzyć nowe legendy i bajki w miejsce oryginalnych. TFU to przykład wywracania całego EU. To żałosna i nieprzemyślana próba zmiany tego co było dobre, zamiast uzupełnienia.

Jeśli więc mam oceniać ten komiks jako komiks sam w sobie, to wystawiam 8/10. Tylko tyle, bo nawet jako infinities nie daruję tego jak nieudolnie opisuje się Vadera. Aż tyle, bo czyta się fajnie, bo jest dobrze i ładnie narysowany, bo fabuła mimo niedociągnieć jest interesująca.

Natomiast ocena tego komiksu jak części Expanded Universe to 1/10.
1 za próbę pokazania początków Rebeli i błędów Imperatora, -9 za spartaczenie tego na całej linii.

Podejrzewam jednak, że w USA, czyli na najważniejszym rynku TFU odniesie sukces i bardziej dociekliwi fani, jak np. większość polskich fanów, będzie msiała znosić coraz więcej takich idiotyzmów.
Ale jak widać SW daje ciągle za mało $$... Może stąd taka desperacja?
Jeśli ktokolwiek kiedyś porównywał TFU do projektu Shadows of Empire, to pewnie nie już wątpliwości jak wielkie różnice dzielą te dwie historie...

Zdegustowany
Asturas

...

One thing: Starkiller nie był potężniejszy od Anakina. I w zasadzie w ogóle trudno nazwać go potężnym. Jedyne, w czym jest dobry, to telekineza. On prawie w ogóle nie używa mind tricka, nie potrafi przewidywać przyszłości itd. On jest piekielnie zdolny w jednej tylko dziedzinie. Najbardziej efektownej, to prawda, ale to tyle - nie może się równać z takimi osobistościami jak choćby Bastila Shan (Medytacja Bitewna), czy Darth Revan, nie mówiąc już o Imperatorze. Ten zresztą udowadnia to pod sam koniec, zabijając Starkillera.

Odnośnie Rebelii: pomysł, że stał za nią któryś z władców Imperium ma sens i przede wszystkim pasuje do intryganckiej natury Palpatine`a. Po latach nicnierobienia Imperator bardzo chętnie robi sobie nowych wrogów, by potem ich z satysfakcją unicestwić. Tym razem jednak, w przeciwieństwie do wygranych Wojen Klonów, ponosi klęskę.
Darth Vader natomiast od początku do końca był narzędziem Palpiego. I to trzeba sobie jasno uświadomić.

Trzecia rzecz: przywódcy Rebelii na Gwieździe Śmierci. Pamiętajcie, nie czytaliśmy jeszcze książki. Nie wiemy, co wymyślono w tej sprawie. Być może trzeba będzie zrobić parę retconów - ale czy to naprawdę takie ważne? Karen Traviss powiedziała mądrze, iż ludzka historia bez przerwy przechodzi proces weryfikacji, bez przerwy pojawiają się w niej retcony i bez przerwy będziemy się o niej dowiadywać czegoś nowego, być może sprzecznego z tym, co już wiemy. Owszem, SW to głównie materiał źródłowy... ale źródła też mogą się mylić. Pod tym względem uniwersum Star Wars jest bardzo realistyczne, heh.

potężny był starkiller ;P

Starkiller był poteżny, ale był szkolony tylko destrukcji, a nie w wypełnianiu cichych misji, gdzie należy używać mindtricka (tak po za tym to było głównie broń Jedi, a Starkiller nigdy nim nie był). Starkiller miał ograniczone szkolenie, jakby był dopuszczony do większej wiedzy to na pewno przewyższał by Vedera, a to że stanął jak równy z równym w walce z Imperatorem, jescze bardziej czynni go potężnym, jak wiemy tylko dwóch użytkowników mocy mogło mu dać radę w pojedynkę.
Podsumąjuc, Starkiller był biegły w mocy jak niewielu było, ale nie posiadał żadnych wyróżniających go mocy czy umiejętności, bo nie miał do nich dostępu.

...

Mógł nie mieć dostępu z takiego samego powodu, z jakiego Halcyonowie nie potrafili korzystać z telekinezy. W tym wypadku mamy odwrotną sytuację.

Kilka rysunków

...

Numer 1 bardziej mi się podoba niż to, co sklecił Brian Ching w tym miejscu. Rozumiem jednak, że twórcy chcieli, by tylko jeden twórca rysował to, co się dzieje `teraz` - padło na Chinga.

Re: ...

A ja jednak wole Chinga i żałuje, że nie zrobił całego komiksu. Myślałem, że skoro miał tak długą przerwę w KOTORach to zrobi całość TFU. Jednak rysunki Nicholsa też są w porządku i na pewno wolę jego prace od Bonga Dazo.

The Force Unleashed

Długo czekałem aż wreszcie rozpocznie się cały projekt. Nie powiem, że nie byłem na niego nakręcony. Wprawdzie wahałem się czy zacząć od komiksu czy od książki, ta wydawała mi się atrakcyjniejszym źródłem tej opowieści, ale ostatecznie nie wytrzymałem i sięgnąłem po komiks.

Komiks jest bardzo fajny i zrobił na mnie pozytywne wrażenie. Fabuła ciekawa i dobrze poprowadzona, wciągnęła mnie od pierwszych stron. Praktycznie przez cały czas trzyma w napięciu. Są wprawdzie miejsca, gdzie zbyt skrócono czy nawet pocięto scenariusz, ale jest to zrozumiałe biorąc pod uwagę ograniczoną ilość miejsca. Choć przyznaję zdarzały się fragmenty, które byłyby lepsze gdyby je rozwinąć lub nie były dla mnie do końca jasne właśnie ze względu na zbyt małą ilość stron. Występują również momenty, które wydały mi się mimo wszystko lekko naciągane jak choćby niezamierzony spacer głównego bohatera w próżni lub zbyt zagmatwane i tutaj mam na myśli kolejny tajemniczy plan Imperatora. Przyznaję, że bałem się iż Starkiller będzie się przedzierał tylko przez coraz liczniejsze zastępy mięsa armatniego jednak zupełnie niepotrzebnie. To prawdopodobnie zostało przeznaczone tylko dla gry. Patrząc całościowo na scenariusz to trudno go nie ocenić inaczej jak całkiem dobrego, dlatego pracę Hadena Blackmana oceniłbym na 8.5/10.

Jeśli chodzi o rysunki to przede wszystkim żałuję, że nie są one autorstwa jednej osoby, ale aż trzech. Być może wynika to z braku czasu i zbyt dużej ilości stron do przygotowania. Komiks i tak pewnie był gotowy dużo wcześniej niż gra, tym bardziej jeśli wziąć pod uwagę przekładanie kolejnych dat premiery. Nie zmienia to faktu, że graficznie The Force Unleashed
prezentuje się całkiem nieźle. Najbardziej odpowiadają mi rysunki Briana Chinga i naprawdę szkoda, że nie zrobił on całości. Po prostu są dobre i wpadają w oko szczególnie z wypróbowanymi kolorami Michaela Atiyeha. I tutaj wahałem się przed postawieniem 9, ale ostatecznie niech będzie 8.5/10. Kolejnym rysownikiem jest Bong Dazo, którego nieszczególnie lubię. Nie pasuje mi jego kreska oraz mimika ryzowanych przez niego twarzy. Wydaje mi się, że trochę jego prace ratują kolory Atiyeha. Tylko 5/10. Wayne Nicholas bardziej mi się podobał. Wprawdzie gostek nie zachwyca, ale wole go od poprzednika. Rysunek jest prosty, czytelny i to jest w porządku. Miejscami mógł się jednak bardziej postarać, więc 6/10. Plusem jest na pewno to, że choć mamy tu trzech rysowników to kolory nakładałą jedna osoba, dzięki czemu poszczególne strony nie sprawiają wrażenie bardzo odmiennych od siebie. Miejscami wydaje mi się, że Atiyeh nawet nieco ratuje sytuację. Podsumowując komiks od strony wizualnej jest naprawdę dobrze wykonany i sądzę, że większości przypadnie do gustu.

Na koniec chciałem poruszyć sprawę kanoniczności. Wyżej ktoś wypunktował kilka zgrzytów i choć niektóre to może już zwykłe czepianie się, a inne można pewnie nawet sensownie wytłumaczyć, to trudno się nie zgodzić, że niesmak w tej kwestii pozostaje. W późniejszych pozycjach uzyskamy z pewnością jakieś dobre wyjaśnienie, może książka lub gra to lepiej tłumaczy, jednak szkoda, że autorzy przynajmniej w tych ważniejszych końcowych wątkach nie postarali się bardziej o większą zgodność z kanonem. W historii jest oczywiście wiele nawiązań, a nawet kilka rzeczy zostało wprost zaczerpniętych z pierwowzorów filmowych co tylko działa na plus. Mimo wszystko jest takie małe „ale” w tej bardzo dobrej pozycji której warto poświęcić uwagę.

Komiks TFU na Allegro

Kupowałem za 40 zł od tego typa:
http://allegro.pl/item434929780_hit_nowosc_star_wars_force_unleashed_2008.html

wszystko w porządku. Dlatego kupować, bo za taką cenę to grzech nie brać ... mam nadzieję że nie poprzestaniecie tylko na skanach.

TFU....

Komiks jest fajny, miło mi się czytało .
Ale mimo wszystko nie był bym sobą gdybym nie ponarzekał. Przede wszystkim, przynajmniej mnie, razi to w jaki szybki sposób ten komiks został przeprowadzony... Ja rozumiem - wartka i szybka akcja, ale bez przesady. Pojedynek z Shaak Ti trwał 2 strony :/. Apropopo pojedynków. Może tak właśnie miało być, ale, przynajmniej ja, lubię popatrzeć sobie na dynamiczną walkę na miecze świetlne. A tu mamy dosłownie jeden, czy drugi, dłuższy pojedynek. Zawiodłem się też na końcowej walce Vadera i Starkillera, ponieważ były to góra, trzy odbicia mieczem.

A teraz plusy. Oczywiście świetny droid Proxy. Czegoś takiego jeszcze nie było! Robot ten, mógł przyjmować różne kształty i dlatego na początku komiksu możemy podziwiać [spojler]pojedynek Starkillera z Obi Wanem Kenobim, a później się okazuje, że to był właśnie Proxy[/spojler]. Więc Uczeń może się spodziewać ataku na swoją osobę praktycznie w każdej chwili.

Ogólna ocena: 8/10

4 słowa

Moc Wyzwolona jest zajeb..

3 słowa

jak dla kogo.

Dzisiaj

odebrałem. Chociaż znam z gry i książki, to jednak dobrze się czytało. Rysunki Chinga dobre, fabuła jaka jest każdy widzi Tylko pominęli walkę z Kazdanem Paratusem, nie wiem czemu Wiadomo, uproszczenia itp. ale to raczej przydałoby się.
Cóż, tak gdzieś 8.5/10 dam

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.