Forum

Czy trailery niszczą odbiór filmu?

Trochę prowokacyjny temat, ale wydaje mi się, że temat dosyć na czasie. Nie mam na myśli jedynie zwiastunów, ale również wszelkiego rodzaju promocję tj. wyciekające zdjęcia, Behind the Scenes, wywiady, artykuły, etc.

Wszystko zależy od tego jak promocja jest poprowadzona. Weźmy za przykład takiego Blade Runnera, mamy w trailerach parę ładnych kadrów, niewiele wnoszące do historii dialogi, hype jest zbudowany, ale nie wiele wiemy na temat samej historii. Jako, że nie znam oryginału (widziałem pierwsze pół godziny i z jakiegoś powodu musiałem wtedy przerwać) to nie szukałem usilnie wyciekających zdjęć, scenariuszy z 4chana i tym podobnych. Pójdę w następnym tygodniu do kina oczekując dobrego filmu, zupełnie nie mając pojęcia w jakim kierunku zmierza fabuła tego filmu.

Kolejny przykład - Ostatni Jedi. Tutaj, z racji mojego ogromnego zainteresowania tematem, analizowałem dokładnie teaser, czekam z niecierpliwością na pełny trailer i przejrzałem multum artykułów, wywiadów, opisów. Teoretycznie teaser nie zdradza za wiele, jest parę nie zdradzających fabuły ujęć, sekundowe zbliżenia na znane nam postacie i jeden prawdopodobnie mocny spoiler dialogowy. Tylko, że osoba, która siedzi w tym uniwersum z tego krótkiego trailera może wyciągnąć praktycznie całą strukturę filmu. Nie wiemy dokładnie jak Rian to wszystko poukładał, ale na pewno zobaczymy trening Rey na Ahch-To, atak na bazę RO, starcie na Crait i jakąś akcję Ruchu Oporu w Canto Bight, prawdopodobnie tam będzie największe nagromadzenie humorystycznych scen. Okej, pewnie będzie tego więcej, nie mamy totalnie pojęcia jaki będzie rozwój bohaterów w tym filmie, a to jest podstawa Star Wars, nie znamy też żadnych szczegółów. Mimo to będę szedł do kina wiedząc gdzie po kolei będziemy wybierać się z bohaterami. Gdybym nie widział tego trailera, nie oglądał żadnych zdjęć promocyjnych, wiedziałbym tylko, że zaczynamy od Ahch-to. I tyle. Nie wiedziałbym, że zobaczę tak zarąbiste miasto jak Canto Bight, że Luke początek spoilera sądzi, że Jedi powinni się skończyć koniec spoilera, Phasma będzie grała ważną rolę w tym filmie a Najwyższy Porządek zainwestował w nowe maszyny bojowe. Te miłe odczucia fabularne i wizualne miałyby miejsce dopiero od 0:00 w kinie, a nie są rozbite na cały rok oczekiwania.

Co sądzicie? Powinno być jeszcze więcej promocji filmów, a jak ktoś nie chce to niech nie ogląda czy woleliście czasy kiedy się szło do kina z prawie zerową wiedzą na temat filmu?

Oczywiście, że tak.

Tak, niszczą. Choć to nie domena dzisiejszych czasów, bo trailery w latach 50-tych/60-tych trwały po 5 minut i zdradzały wszystko.

Mamy czasy dość agresywnego marketingu, a będzie jeszcze agresywniejszy, bo spersonalizowany (pamiętacie reklamy, które odzywały się do przechodniów po nazwisku w "Raporcie mniejszości"?). Film się musi sprzedać, więc trzeba w zwiastunach czasem pokazać te lepsze sceny. Czasem... wszystkie.

Coraz trudniej przeżyć w kinie jakieś większe zaskoczenie, bo promocja filmu zdradza zbyt wiele. Jeśli dodać do tego fakt, że kino komercyjne zjada własny ogon i wszyscy zżynają od wszystkich, to ciężko też o jakąś nowość wśród zaproponowanych fabuł.

Nigdy nie zapomnę dnia, kiedy poszedłem do kina na polską premierę pierwszego "Matriksa". Piątek, 13 sierpnia 1999 roku. W tamtych czasach filmy trafiały do kin w PL z opóźnieniem ok. 3-4 miesiące w stosunku do premiery amerykańskiej, a Matrix leciał w USA w kwietniu. Nie było jednak internetu, jedyną wiedzę o filmie mogłem czerpać z filmowych programów na niemieckich kanałach (Viva) oraz z pism typu "Cinema". Więc wiedziałem o Matriksie tyle, że był hitem w Stanach, że gra tam Keanu, że jest to s-f i cyberpunk. Widziałem jakieś oderwane, krótkie ujęcia, z których zapamiętałem do dziś unikanie kul przez Agenta na dachu. I tyle.

A potem poszedłem na film, i to zanim zrobił się głośny w Polsce (a zrobił się bardzo szybko). Poszedłem w ciemno na premierę. I wyszedłem z niej totalnie rozpier**lony, bo nie da się tego inaczej ująć. Nie spodziewałem się nawet połowy dobra, które ten film mi dał.

Piękne czasy.

(btw, Kathi - nie znasz się )

A dziś? Sami wiecie. Jasne, da radę trzymać się z dala od zwiastunów, klipów, zdjęć, artykułów, recenzji - ale to wymaga wręcz celowych działań w tym kierunku. Trzeba unikać swoich ulubionych portali, unikać fejsa nieraz, na nerdowych spotkaniach trzeba uważać maksymalnie. Nie każdy ma potrzebę aż tak się odcinać od wszystkiego.

Ja generalnie ostatnio unikam trailerów. Jeśli nie słyszałem dotąd o filmie, to oczywiście zwiastun obejrzę, żeby choć z grubsza coś o nim wiedzieć (np. czy się nim interesować). Jeśli czekam na film, to często oglądam tylko pierwszy trailer, a resztę olewam. Jeśli z góry wiem, że na film pójdę (ekranizacje Marvela, DC) to ostatnio nie oglądam nic.

Trailery SW oglądam, bo na razie wciąż nie wiadomo, czego się do końca spodziewać po Disneyu, więc ciekawość zwycięża. Poza tym siedzę w fandomie, pewnych rzeczy i tak bym nie uniknął, więc się nie wygłupiam. Ale spoilerów nie czytam.

Nie widziałem ani jednego trailera nowego Hulka, ani też tych nowszych z Justice League. Po cholerę? I tak pójdę, to w sumie po co?

Jak jestem na sali kinowej przed seansem i dadzą zwiastun, którego z w/w powodów nie chcę oglądać, to zamykam oczy i przeczekuję. Dźwięk mi nie przeszkadza.

Btw, jest kilka filmów, którym w ostatnich latach udało się mnie zaskoczyć (takich z kina komercyjnego ofkors, bo ambitniejszym rzeczom często się zdarza). Głównie dlatego, że trailer zapowiadał trochę inny film, a inny okazał się produkt końcowy. Cholernie lubię takie przypadki, bardzo to doceniam. Te filmy to "Hancock", "Chappie" oraz "Kraina jutra". Wszystkie bardzo polecam. Pewnie znalazłoby się tego więcej, ale akurat te teraz pamiętam.

Hulk?

Gunfan, znaczy ja, napisał:
Nie widziałem ani jednego trailera nowego Hulka
-----------------------
Lol @ me. Ofkors miałem na myśli Thora

Oczywiście, że tak 2.

Dlatego zwiastun TLJ olewam, a przynajmniej spróbuję
Kiedyś było łatwiej unikać wszelkich materiałów promocyjnych - w przypadku TPM widziałem 1 zwiastun, ale maltretowałem go na okrągło i wymyślałem sobie różne historie łączące poszczególne ujęcia, które miały się nijak do filmu.
Przy AOTC ograniczyłem już oglądanie i tylko na tym zyskałem.
Na ROTS poszedłem w ciemno - żadnych zwiastunów, reklam itd. Efekt - rewelacja!

Zwiastuny są potrzebne, żeby zainteresować nas filmem o którym nic nie wiemy i byłaby duża szansa że przegapimy. W przypadku "pewniaków" na które i tak pójdziemy, ich rola jest szkodliwa dla takich "wzrokowców" jak ja, bo nawet jak kompletnie nie zdradzają fabuły, to jednak ujęcia zapadają w pamięć i później się na nie czeka.

W przypadku zwiastunów do Blade Runner 2049, to widziałem jeden lub dwa i generalnie unikałem wszelkich materiałów na temat filmu. I tak, to co zobaczyłem wcześniej zepsuło mi trochę ten film.
Jedyną zaletą było to, iż już dużo wcześniej wiedziałem że film nie dorówna wizualnie pierwszej części - więc miałem pewną asekurację i liczyłem bardziej na ciekawe rozwiązania fabularne, a tu niestety też się zawiodłem

Przed BR leciał zwiastun "Mother!" i jest to najlepszy zwiastun jaki widziałem od lat - czarny ekran i tylko słychać dialogi z filmu (wyobraźnia działa!) - szukałem w sieci ale nie znalazłem Są tylko zwykłe z aktorami.

A na Blade Runner idź koniecznie i nie musisz oglądać pierwszej części - to kompletnie inne filmy.

Re: Oczywiście, że tak 2.

Najlepszym zwiastunem "Wojen gwiazd" była PKF 15/78. ~
I tak zostało do dziś, czyli cały okres przedprodukcyjny psuje film. W dużym stopniu na życzenie publiki.

Re: Oczywiście, że tak 2.

Powrót Jedi - bez reklam, zwiastunów, bez wiedzy o ANH i TESB. Tylko dziwny plakat w kinie.
Efekt - rewelacja!

Re: Oczywiście, że tak 2.

Ja przed polską premierą RotJ przeczytałem w ŚM że "Jak się pewnie domyślacie, Leia to siostra Luka"...

No chyba nigdy tak nie pałałem żądzą mordu...

Re: Czy trailery niszczą odbiór filmu?

Dla mnie nie. Dla kogoś może tak. Wtedy niech ten ktoś ich po prostu nie ogląda. EOT.

Odczywiście, że tak 3

Trailery są dobre tylko w przypadku filmów o których istnieniu nie wiedzieliśmy, dzięki nim trafiamy czasem na fajne filmy, które bez oglądania trailera byśmy przegapili.

Ale jeśli chodzi o filmy, o których wiemy i które chcemy obejrzeć - trailery to wielkie ZŁO. Po to idę do kina, żeby odkrywać fabułę, ciekawe sceny, zwroty fabularne itd. Po co psuć sobie zabawę oglądając wcześniej trailer lub co gorsza szukając informacji i przecieków, dla mnie bez sensu.

Na TFA poszedłem nie wiedząc absolutnie nic.
(W sumie to niestety nie tak do końca nic - znajomy opisał mi jaki miecz będzie miał główny zły, dziwiąc się czemu się denerwje, przecież nic ważnego mi nie zdradził Gdzieś niechcący trafiłem na `Chewie, we`re home` co totalnie zepsuło mi tę scenę w kinie, no i jakiś idiota napisał na chacie gry Star Wars Uprising, w którą wtedy namiętnie pogrywałem, "Han Solo died").
Ale poza tym nie wiedziałem nic - jacy aktorzy, jakie postacie, jaka fabuła i bawiłem się wyśmienicie. Dużo rzeczy mnie zaskakiwało i cieszyło.

Z TLJ chciałbym żeby było podobnie, ale się nie da. W tej chwili już za mocno się wkręciłem i za dużo różnych forum czytam, za dużo filmików na youtube itd. Albo totalny ban na SW w necie, albo trzeba przyjąć na klatę, że mimo unikania trailerów, teaserów, przecieków itd. i tak rykoszetem od czasu do czasu dostanę jakieś niechciane informacje
(np. przy okazji ogłoszenia komiksu "Storms of Crait" już wiem, że będzie wielka bitwa na planecie Crait, do tego dostałem na twarz screeny z teasera.
Nietrudno też trafić na zdjęcie Phasmy z doklejoną twarzą aktorki, która ją będzie grać.
Albo ostatnio oglądałem filmik SWE o Dark Jedi i nagle zaczyna nawijać o Dark Jedi w TLJ i zdjęcie Del Toro, szybko wyłączyłem, ale już było za późno Ale się wkurzyłem, ja nawet nie wiedziałem, że Del Toro będzie w TLJ i było mi z tą niewiedzą bdb! Popsuł mi kolejną cząstkę odkrywania TLJ w kinie. Ale trudno, z tym się trzeba liczyć pochłaniając tak dużo treści o SW)

Re: Czy trailery niszczą odbiór filmu?

Niestety tak.
Ponieważ w moim przypadku pójście do kina nie jest sprawą łatwą i prostą, to po zetknięciu z różnymi materiałami promocyjnymi najczęściej stwierdzam, że .... szkoda zachodu. Dla przykładu - Przebudzenie mocy obejrzałam dopiero na Netfliksie, wcześniej widziałam tyle spojlerów, że mogłam sobie spokojnie poczekać. Zdecydowanie wolałam czasy, gdy o filmie wiedziało się tyle, co napisali na plakacie.

Nie

Jeśli jest się osobą przeżywającą wszystko czasem zbyt mocno, dobry trailer może być wybawieniem. Acz lepszym są przyjaciele, którzy idą pierwsi i ostrzegają o coponiektórych rzeczach.

Nie lubię nagłych zaskoczeń w kinie, te w życiu mi wystarczą Jeśli się na coś wybieram oglądam zwiastuny i właśnie posiłkuję się bardziej opiniami znajomych niż oficjalnymi recenzjami (podobnie mam z teatrem).

Ale ogólnie lubię wiedzieć co mnie czeka. Wtedy mogę porządnie przeżywać i docenić co oglądam, zamiast drżeć z niepokoju, bo ktoś mi nagle zginie itp.

Ale wiem, że jestem unikat i to, co mi pomaga, innym całkowicie niszczy film

Re: Nie

Szczerze zazdroszczę, bo pamiętam jak "intensywnie" przeżywałem filmy będąc dzieckiem i takie "Ptaki" potrafiły wyprowadzić mnie z równowagi

Tego się nie kupi, żadne 3D, 4K i inne bajery nie pomogą

Re: Nie

Nie żebym się czepiał, ale w jednym z tych co wymieniłaś to inni się kierują Twoją opinią, więc to tak nie do końca.

I jak Ty to RO przeżyłaś, bo tam było wiecej niż to że "ktoś nagle zginął"

Re: Nie

A nie, tam potrzebowałam wiedzieć jak się skończy (kto przeżyje), bo na etapie promocji zdążyłam się już do kilku postaci przywiązać (entuzjazm Diego i australijski luz Bena były zaraźliwe).
Dlatego na wieki będę wdzięczna Chrisowi, ktory poszedł na pierwszy seans i mnie ostrzegł XD

Z teatrem jest o tyle łatwiej, że albo sztuka jest adaptacją, abo wcześniej znana, albo właśnie znajoma idzie i mówi: uważaj wtedy i wtedy, bo dzieje się coś nagłego. Plus - większe sztuki i tak mają zwiastuny

To mi wystarcza i zapewnia spokój. I tak przeżywam i tak, ale nie jestem kłębkiem nerwów.

Acz to jest system wypracowany przez lata właśnie dla własnego dobrego samopoczucia.
A i jeszcze barrrdzo pomaga strona
https://www.doesthedogdie.com

Re: Nie

No fakt, ze sztukami łatwiej, ale też bywają zaskoczenia, jak to opowiadał kolega "Bylem na takiej teatralnej adaptacji tego filmu Kurosawy, ale całkowicie spier... li zakończenie"

Re: Czy trailery niszczą odbiór filmu?

Oczywiście, że nie. Jak w ogóle można tak uważać? LOL.

Re: Czy trailery niszczą odbiór filmu?

Zwiastuny? Niekoniecznie, w pewnych przypadkach w ogóle. Za to jak ktoś analizuje każdą klatkę zwiastuna, przegląda wszystkie materiały promocyjne, czyta każdy news to jak najbardziej niszczy sobie odbiór filmu, no ale to już wina tej osoby.

Wiem, że dziś trudno unikać spolierów- częstym jest nawet trollerskie wypisywanie ważnych zwrotów akcji w oczekiwanym filmie pod wiadomościami na zupełnie inny temat- ale drobiazgowego zainteresowania każdym niuansem szczerze to już nie rozumiem. Sam przerobiłem takie podejście, i do dziś pluje sobie w brodę bo film stracił na sile i elemencie świeżości, zaskoczenia. Od tamtej pory uważam,że takie zjawisko jest szkodliwe dla samego odbioru filmu, jałowe. Ja naprawdę nie łapię już retoryki "samo nakręcania się" bo po sobie mogę stwierdzić, że to działa na bardzo krótka metę, po czasie człowiek ma już uczucie przesytu informacji. Bardzo łatwo wtedy o nabycie uczucia, że film nie będzie w stanie już go "złapać" tak dobrze, gdyby nie spędził czasu na analizowaniu jakiś w sumie pierdółek momentami.

Ja tam uważam, że czas, którzy niektórzy poświęcają na konsekwentne psucie sobie wrażeń filmowych mogliby poświęcić w dużo bardziej konstruktywny sposób, rozmowa z dobrym przyjacielem przy piwie, drugą połówka, albo przez te godziny na przeczesywanie informacji znaleźć dodatkową robotę ;D Do wyboru, do koloru. Co kto lubi.

Śledzenie tych wszystkich informacji to też się zaczyna powoli robić w pewnych kręgach mentalna choroba cywilizacyjna.

Re: Czy trailery niszczą odbiór filmu?

Tak w ogóle to zwiastuny są potrzebne, jako źródło informacji o nadchodzących premierach i sposób na zwiększenie naszego apetytu na filmy.

Jednak dużo zależy od sytuacji. Po pierwsze, jak zrobiony jest sam zwiastun. Taki naprawdę porządny zainteresuje filmem, coś tam powie o fabule, ale nie zdradzi zbyt wiele.

Po drugie, jak wyżej wspomniano, dużo zależy od widzów, jak ktoś obsesyjnie szuka każdej nowej scenki i analizuje z lupą klatka po klatce zwiastun, to pewnie będzie wiedział zbyt dużo. Ja taki szał przeżyłam zwłaszcza przy Mrocznym Widmie (plus rzucanie się na każdą gazetkę etc.) i potem tego żałowałam.

Osobnym tematem jest to, że dziś czasami takie unikanie spoilerów, nadmiaru informacji o jakimś tytule wymaga nie lada wysiłku czy skazuje kogoś na banicję z wielu miejsc w sieci.

Jest jeszcze kwestia tych sytuacji kiedy zwiastun trochę oszukuje. I czasami to jest fajne, a czasami może kogoś rozczarować. Ja w większości przypadków nie narzekam jak w trailerach są sceny, których nie ma w filmie, zwłaszcza jeśli to są sceny zrobione stricte pod zajawkę i pozwalające zachować inne sceny na film. Jeśli dobrze pamiętam to zwiastun do „Zaplątanych” był właśnie taki. I w rezultacie miałam jeszcze większą frajdę z seansu. Nie było tak, jak jest niestety często, że wszystkie żarty znałam już z trailerów. Z drugiej strony niektórych scen z naszego „Łotra 1” żałowałam. Ale tu też było tak, że jednak pomimo znanego od początku finału (wykradzenie planów) to jednak w kinie bardzo wiele elementów, scen, części tej historii było dla mnie nowe i dzięki temu odbiór był lepszy. I to też zasługa doboru materiałów do zwiastunów i mojego ostrożnego podejścia.

Myślę, że czasami to jednak jest loteria. Mi odbiór jednej sceny z „Zemsty Sithów” bardzo zepsuł zwiastun. Po usłyszeniu „Lord Vader - Rise” w trailerze, a potem rzeczywistego dialogu w filmie w tym samym miejscu byłam załamana Pewnie inaczej bym na to zareagowała gdybym tygodniami nie napawała się tą zwiastunową wersją. Innym to pewnie nie przeszkadza. Podobnie było przy „Ataku klonów”. Scena zamachu na Padme, a dialog opisujący porwanie Shmi. Ale w tym przypadku ten zabieg mi się spodobał, doceniłam go.

W każdym razie ostatnio coraz częściej przekonuję się, że im mniej wiem tym lepiej. Niedawno obejrzałam „Pasażerów”. Zwiastun widziałam jakieś 2 razy, wieeele miesięcy wcześniej. Pamiętałam coś tam mgliście i wiedziałam, że chcę ten film obejrzeć. I jaka byłam zaskoczona gdy pojawił się tam początek spoilera Fishburne koniec spoilera. Jest w zwiastunie, ale ja tego nie pamiętałam. I to była fajna rzecz podczas seansu. W ogóle film zaskoczył mnie też tym, że był jednak trochę o czymś innym niż sądziłam i to było wynikiem zwiastuna początek spoilera cały motyw z wybudzeniem Lawrence, szkoda tylko, że w trakcie film trochę to porzucił koniec spoilera. Ale w tym przypadku byłam zadowolona, bo seans mnie zaskoczył kilka razy i dzięki temu był fajną zabawą (mniejsza z tym, że jak człowiek zaczął myśleć to film okazał się głupiutki w bardzo wielu miejscach).

Podsumowując, IMO trailery mogą psuć odbiór filmu, ale ich jakość oraz sposób podejścia widzów do materiałów promocyjnych też ma duże znaczenie.
Dla mnie w tej chwili chyba większym problemem są inni użytkownicy sieci i to, że mogę się natknąć na niechcianą informację nawet omijając oficjalne materiały i strony.

Re: Czy trailery niszczą odbiór filmu?

Moim zdaniem niszczą, i to bardzo.

Po pierwsze, najbardziej oczywiste, zdradzają fabułę, bohaterów, różne intrygi.

Po drugie, mniej oczywiste, zdradzają też warstwę wizualną. Film to nie tylko fabuła, ale piękne obrazy, efekty itd. W trailerze zazwyczaj napakowane są wszystkie najciekawsze ujęcia w celu przyciągnięcia widzów do kina. I nic już nas nie zaskoczy na seansie, bo wszystko już było w zwiastunie.

Ja nigdy nie oglądam trailerów filmów, które wiem, że muszę zobaczyć. Czyli np. wszelkie Star Warsy.

Oglądam trailery dopiero po seansie. I wierzcie mi, zawsze się cieszę, że ich nie widziałem wcześniej. Dużo przyjemniej mi się ogląda film, gdy zupełnie nie wiem czego się spodziewać.

Jak ktoś ma wystarczająco silną wolę, to polecam, naprawdę warto.

Re: Czy trailery niszczą odbiór filmu?

-Jak ktoś ma wystarczająco silną wolę, to polecam, naprawdę warto.

Ja sprawdzam czy mam.
Na razie dobrze mi idzie

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.