Forum

Fajny film wczoraj widziałem 12

Przenoszę !!

Tylko tutaj odnajdziemy samych siebie!

Poprzedni wątek:
/Forum/Temat/21785

Re: Fajny film wczoraj widziałem 12

Szybko poszło z przenoszeniem tym razem
Chociaż właśnie sobie uświadomiłem że ostatnie przeniesienie było w czasie ostatniego Bożegonarodzenia, czyli to jest już faktycznie uzasadnione

Jak Bóg da

Przyszła jesień, MZLP zaczyna znosić z wrockowej biblioteki różne filmy. Na dzisiejszym seansie obejrzeliśmy "Jak Bóg da" (Se Dio vuole), commedia all`italiana z 2015. Dobry, ciepły, zabawny film, w sam raz na sobotni wieczór. "Coś do pośmiania się i do pomyślenia."
Na tle durnych komedii o niczym - na plus. ~

Pierwszy śnieg

Wczorajsza wizyta w kinie była niezwykłe udana. Po całej serii średniaków, w końcu udało się zobaczyć perełkę.

Cholernie dobrze wysmażona historia i dobrze przyprawiony kryminał. Prawdziwa uczta w kinie, mniam!

10/10, bo od czasów Atomic Blonde żaden film mnie nie cieszył, tak jak powinien

Re: Pierwszy śnieg

Czytałeś książkę ?

Film w konfrontacji z książką jest bardzo słaby. Nie wiem jak to wygląda jako film bez znajomości książki, może faktycznie czymś tam zachwyca XD

A podmianka koncertu SLAYERa - SLAYER KURWA ! - na jakieś gówno to już PRZESADA i do duża. Jak tak mozna XD

W mojej ocenie - a bardzo lubię Fasbendera - film to takie 3/10

Re: Pierwszy śnieg

3/10? Jesteś wyrozumiały

Re: Pierwszy śnieg

No mnie zestawiając jaka była książka a jaki jest film to tak wychodzi. Szkoda.

Re: Pierwszy śnieg

A chciałem na to iść, muszę się jeszcze zastanowić dwa razy

Re: Pierwszy śnieg

Koniecznie.

Bałwany tylko fajne. Ale klimatu Jo Nesbo to tam nie ma. Może problem w tym że nie jest to strikte szwedzka produkcja. Millenium vs Dziewczyna z tatuażem pokazuje dobitnie że to tak się nie sprawdza...

Re: Pierwszy śnieg

Nie, lektury tejże serii jeszcze nie popełniłem, ale mam w planach

Twój Vincent

Kolejna udana wizyta w kinie w tym tygodniu.

Co tu dużo pisać - ożywili obrazy i wyszło to bardziej dynamicznie niż w przypadku filmu aktorskiego Młyn i krzyż z 2011 roku. Ten starszy film był bardziej refleksyjny, młodszy jest lżejszy, ale wciąż pobudzający do przemyśleń.

Wykonanie majstersztyk, historia którą starano się pokazać też potrafiła zaciekawić, w jej detektywistycznym stylu.

Sala, choć najmniejsza w Punkcie 44 w Katowicach, to jednak pełna i słusznie bo warto poświęcić te półtora godziny na tę produkcję.

Niestety są momenty w których polskość tego filmu nieco przebija się i zniechęca, ale to jednak marginalne aspekty.

9,5/10

Re: Fajny film wczoraj widziałem 12

2017 w polskim kinie nie rozpieszcza, ten rok wypełniony jest masą paździerzy, dlatego miło, że obecnie w repertuarze są aż dwa dobre, polskie filmy, na dodatek dość oryginalne i specyficzne. I oba w zasadzie romanse.

Pierwszy to "Zgoda", którego akcja ma miejsce w komunistycznym obozie pracy w Świętochłowicach. Skupia się na trójkącie miłosnym w obozowym srodowisku. Doceniam, ze w niespelna poltoragodzinnym metrazu, szczatkowym zarysie postaci i niewielu dialogach udało się mimo wszystko relacje tej trójki przedstawić. Film jest bardzo brutalny, naturalistyczny, pełen dość mocnych, sugestywnych scen, wygrany bardziej na emocjach czy spojrzeniach niż dialogach. Bardzo kameralny. Reżyser przesadza czasem ze zbyt długimi, nic nie wnoszącymi ujęciami, ale poza tym większych zastrzeżeń nie mam. Przejmujący film, wart obejrzenia, ale zdecydowanie nie jest to lekka rozrywka.

Drugi filmik jest zdecydowanie lżejszy, zdecydowanie bardziej pod użytkowników tego forum. Podróże w czasie, androidy, technologia przyszłości i romans po polsku. Tak, nasze sci-fi, czyli "Człowiek z magicznym pudełkiem". Reżyser czerpie garściami ze znanych filmów tego gatunku. Serwuje zamglone, ponure ulice przyszłości z hologramami-reklamami, pokazuje korporację przyszłości, zderza to z latami 50 w Polsce. Jest bardzo dobra muzyka, bardzo dobry Stankiewicz w roli Bernarda oraz - mimo oczywistej budżetowej biedy - reżyser pokazał jakaś tam wizję przyszlosci. Można, choć trzeba zdawać sobie sprawę, że to nie może wyglądać jak zachodnie produkcje sci-fi, że jest to film mocno specyficzny, trochę dziwny, nie każdemu podpadną dialogi.

Za to nie idźcie na "Ach śpij kochanie". Chyry było za mało zeby uratowac ten film.

Re: Fajny film wczoraj widziałem 12

A ja poszedłem na odmóżdżający Geostorm
Mam słabość do filmów katastrofalnych katastroficznych, ale kiedyś robili lepsze - Płonący wieżowiec (1974)
https://youtu.be/Kr6l87i9oAI?t=5

Weekendowe wypady

Geostorm odpuściłem, w końcy widziałem cały film w trailerze

Byłem na "The Mountain Between Us". Thriller katastroficzno romantyczny (z przewagą tego ostaniego), w pięknych okolicznosciach przyrody. Bez jakichś fajerwerków ale solidna robota. Morał - nie należy się spieszyć na własny ślub.

A, dla wrażliwych - jedzą "kotka" ( a wcześniej kroją itd.)


"Same Kind of Different as Me" - jak dla mnie jeden z kandydatów do filmu roku. Film o miłości, zdradzie, wyvbaczaniu, rasiźmie. Opowieść w opowieści, gdzie jest jeszcze jedna opowieść. i oparte na rzeczywistym zdarzeniu.

Panie nich zabiorą chusteczki.

A, film mówi też o "wartościach" i rodzinie, więdc na Rotten pewnie go zjadą, tym bardziej że nic nie wybucha i nie ma facetów w pelerynach ani kochających inaczej.

Re: Weekendowe wypady

- widziałem cały film w trailerze

Dlatego należy trailery omijać
Ja byłem zaskoczony, że 25% akcji dzieje się w kosmosie (duży plus).
Na sali było sporo starszych osób i to mnie trochę zdziwiło. Co ich przyciąga na takie filmy?
Czyżby bały się, że nie doczekają końca świata i chciały na własne oczy zobaczyć - już teraz - jak to będzie?
Bardziej to film fantastyczny niż katastroficzny, niemniej Emmerich znalazł "godnych" następców w rozwalaniu Ziemi, więc może się teraz zająć artystycznie ambitnymi produkcjami

Re: Weekendowe wypady


Ja byłem zaskoczony, że 25% akcji dzieje się w kosmosie (duży plus).

-----------------------

W przestrzeni kosmicznej czy w stacji na orbicie?

Re: Weekendowe wypady

Na stacji, ale wychodzą często na zewnątrz coś naprawić, bo jest tam cała intryga (sabotaż) i mini śledztwo.

Jest tam sporo scen rodem z Grawitacji ale maksymalnie przebajerowane początek spoilera stacja ulega stopniowo samozniszczeniu rozpadając się na miliony kawałeczków a masz bohater lawiruje między odłamkami koniec spoilera

Film posiada wszystkie wady tego typu produkcji, jest patos itd.
Ale przynajmniej humor nie jest żenujący - jest słaby, czasem dobry, ale nie ma żenady.
Da się obejrzeć, ale żeby specjalnie na to gdzieś jechać to nie.

Re: Weekendowe wypady

Film posiada wszystkie wady tego typu produkcji, jest patos itd.
[/cytat]
-----------------------

Patos to akurat nie problem dla mnie, wręcz przeciwnie - o ile nie wiąże się z nudą, ale jest bardzo intensywny

Ogólnie to Twoje i JORa opinie, mimo wszystko nie napawają mnie optymizmem. Jak mi się uda to pójdę, jak nie - to nie będę żałował że się nie udało

Re: Weekendowe wypady

Nudny nie jest, to nie BR 2049

Re: Weekendowe wypady

Aha, no to jednak musi być dobry film!

Re: Weekendowe wypady

Jednak zostałem wyciągnięty na tę produkcję, zwykłe 2D 4K ale chyba wiele nie straciłem w stosunku do 3D?

Da się obejrzeć, ale żeby specjalnie na to gdzieś jechać to nie. [2]

Za to bardzo fajne te pierwsze 5 minut, takie "deja vu" trochę miałem, no i tekst o hydrauliku pewnie mi się jeszcze nie raz w życiu przyda

Re: Weekendowe wypady

3D to tylko dodatek do tego filmu, nie tak jak np. w Thorze 3 gdzie jest po prostu zbrodnią oglądać to w 2D

Re: Weekendowe wypady

Film jest taki se. Natomiast w IMAX wypada blado.

Re: Weekendowe wypady

JORUUS napisał:
w IMAX wypada blado.
-----------------------

Cholera... a ja tu kombinuję jak znaleźć czas by pojechać do IMAXu

Re: Weekendowe wypady

Nie warto - ani obraz ani dźwięk nie jest dobry. Film też XD

Re: Weekendowe wypady

Shit, no to mnie nie pocieszyłeś...

Ale srajnik

Nie idźcie na ten polski fil Człowiek z magicznym pudełkiem.

Patti Cake$

Fajnie jest pójść na coś bez oczekiwań i większego pojęcia o czym jest i wyjść z kina z najbardziej udanego seansu roku, na dodatek w autentycznie rewelacyjnym humorze. Upchnięta gdzieś między Blade Runnerem, a Thorem filmowa perełka, która u nas przeszła bez echa, nawet w kinie ani jednego trailera nie widzialam.

Film jest generalnie o pasjonatce rapu, która razem ze swoim hinduskim kumplem chce wyrwać się z New Jersey do lepszego swiata dzieki ich wspolnej pasji. To także film o jej relacjach z matką i babka, w tle zycie w stanie bez przyszłości, czyli właśnie New Jersey. Film o outsiderach, przyjaźni, rodzinnej i romantycznej miłości, marzeniach, bolesnym zderzeniu się z rzeczywistością, ale i autentycznej radości z rzeczy małych, o autentycznym oddawaniu się swojej pasji, konflikcie pokoleń, nostalgii, mogłabym wymieniać. Porusza wiele kwestii z taką naturalnością, bezpretensjonalnością i lekkoscia, jakiej dawno nie widziałam. Niby szare New Jersey buzuje od kolorow, film płynie w rytmie świetnego soundtracku (czuję nomkę za songa), mimo, że rapem na co dzień gardzę, ale to wszystko w tym filmie idealnie gra. Zresztą poza rapem znalazło się tu też miejsce dla bardziej klasycznych brzmień.

Film absolutnie robią bohaterowie. Nie ma krzty fałszywej nuty w którejkolwiek z kreacji. Szczególnie wyróżniłabym Danielle Macdonald, która jest imo objawieniem tego filmu oraz Bridget Everett, czyli panią, która gra grube, pyskate baby w durnych, hollywodzkich komediach. A tu proszę. Mam nadzieję, że po tej roli zacznie dostawać poważniejsze propozycje. No i propsy za głos. Jeszcze mała, ale także wyrazista rola babci. Film bogaty w kreacje aktorskie, węszę tu nominacje w kategoriach aktorskich kobiet.

Film się zaczął dość dziwnie, ale potem zupełnie pochłonął klimatem, muzyką, postaciami i zdarzeniami. Bez wad nie jest, w drugiej części jest sporo sztampowych rozwiązań fabularnych, ale to nic. Jest momentami naiwny, ale no nie mogłam się oprzeć jego urokowi i zostawił mnie w absolutnie pozytywnym nastroju.

Jeśli jeszcze u Was nie wyszedł z repertuaru i macie odrobinę wrażliwości i chcecie po prostu wyjść z kina po filmie z myślą, że jest po prostu pięknie to dajcie mu szansę. W końcu w tym roku

10/10 <3

Re: Patti Cake$

Byłem. Trochę przypomina mi on 8 milę jednak z bardziej rozmytą czy też wyciętą z całości fabułą.

10/10 bym mu nie dał ale warto iść jest dobry.

Re: Patti Cake$

Warto iść, a ostatni seans wystartował godzinę i 40 minut temu zaś w rozkładzie kina na przyszły tydzień go nie ma

Trzeba będzie pamiętać i nadrobić w domu.

Re: Patti Cake$

Koniecznie. Ja nawet chciałam go odpuścić, bo jeden seans na dzień i w fatalnych godzinach, ale poszłam wczoraj i jeszcze udało mi się dziś na ostatni seans i znów było pięknie^^

Re: Patti Cake$

To się nadrobi
Swoją drogą, Evening, czy Tobie udało się nadrobić Tancerkę?
Ja przez weekend chyba sobie urządzę 5 seans

Re: Patti Cake$

Tak z ciekawści ile widziałas filmów w tym roku z U. U mnie to 78 tytułów z czego 11 widziane 2x

Dzisiaj (wczoraj formalnie ujmując)...

...w Cinema City

Pierwszy dzień prawdziwego luzu od pół roku, a przynajmniej pierwsze luźne popołudnie

Dwa filmy były dzisiaj Tylko tyle i aż tyle.

Pierwszy to Thor 3: Ragnarok.

Moja opinia na jego temat jest tutaj --> /Forum/Temat/20835#695379

Drugi to Geostorm.

Byłem nieco zniechęcony patrząc po komentarzach powyżej nt. tego filmu. Kurczę, to był jednak strzał w dziesiątkę.

Bardzo żałuję że nie dotarłem na ten film do IMAXu - nawet jeśli nie osiągał tam jakiś specjalnych walorów w odbiorze, to jednak im większy ekran do takich filmów tym lepiej.

Ilość scen, rodem z traileru była wyważona, dokładnie tyle ile trzeba. Fabuła niezbyt odkrywcza, ale wciąż z sensem rozpisana i przedstawiona.

Sceny w kosmosie warte uwagi, a wspomniany przez HALa patos... kurczę, był ale bardzo dynamiczny. Dla mnie absolutnie nie był to minus, lubię takie coś.

Mam ochotę zobaczyć to drugi raz, podobnie jak Thora 3. Ostatnio na prawdę rzadko mi się zdarza bym widział dwa filmy jednego dnia i chciał oba powtórzyć od razu po wyjściu z sali.

Geostorm 8,5/10

Re: Dzisiaj (wczoraj formalnie ujmując)...

Dzisiaj kolejny seans Thora 3 w IMAX. A ponadto:

Śmierć nadejdzie dziś

Całkiem dobrze zrobiony plagiat remake Dnia Świstaka, w konwencji bardzo delikatnego horroru. Wykonanie OK, główna bohaterka przekonywująca. Film raczej dla tych co mają Unlimited i na wszystkim innym już byli ale dobrze zrobiony

7/10

Botoks
Dużo o tym filmie już się nasłuchałem, więc poszedłem - czasem można zrobić wyjątek od reguły nie chodzenia na polskie produkcje. Jedyny plus tego filmu to obrzydzenie aborcji - na prawdę, pokazali to pieroństwo w obrzydliwy sposób i może co nieco niektórym to da do myślenia.
<Z góry uprzedzam że nie mam zamiaru wchodzić tutaj w polemikę, bo medialnego shitstormu na te tematy już i tak jest dość.>
Jedyne co było śmieszne to wątek z byłym/niedoszłym Patrycji.
A poza tym nuda, wulgaryzm i naturalizm do przesady.

4/10, w sumie lepsze od zeszłorocznego Pitbulla, po którym przez dwa tygodnie chodziłem do tyłu


Ciekawe na co ostatecznie pójdę jutro W planach mam... bajki plus może jakiś horror.

Re: Dzisiaj (wczoraj formalnie ujmując)...

Botoks to taki zlepek scen bez wyraźnej fabuły. Tu trzebab być mistrzem - jak w Kung Fury - żeby film w teej konwencji zrobić ciekawie. No i zestawiając pierwszego Pitbula vs Botoks to jest jednak degeneracja bardzo duża XD

U mnie 2/10

Re: Dzisiaj (wczoraj formalnie ujmując)...

Dokładnie tak. Osi fabularnej nie ma, klasycznego wstępu i zakończenia też nie. Jest po prostu akcja i 4 powiązane ze sobą wątki osób, chociaż tak na prawdę to mogły być 4 różne historie.

Dałem 4/10 bo było dużo lepsze od zeszłorocznego Pitbulla, ale w sumie to od niego wszystko jest lepsze

Dzięki za służbę

Tak naprawdę to nawet nie wiem, jaki (i czy w ogóle) ma to polski tytuł.

Thank you for your service

Niesamowity, wybijający w fotel film o tym jak ludzie sobie radzą (a raczej - nie radzą), z traumą, fobiami, lękami czy odbudową relacji rodzinami po spędzeniu czasu w takim uroczym miejscu jak Irak. Samego Iraku jest bardzo mało, jest jako pretekst, nie jest nawet przesadnie krwawy.

Ale, jest to też piękna opowieść o przyjaźni.

Osobna sprawa to to, jak federalna administracja bezdusznie traktuje weteranów. W Polsce to że ktoś musi czekać kilka mięsiecy na operację to norma, tutaj to jesc coś nie do uwierzenia. Lub to, że trzeba udowodnić, że faktycznie ci się "benefity" VA należą, bo to że jesteś wymieniony w raporcie do niczego administracji nie zobowiązuje.
Lub, że wracasz do domu i zastajesz puste ściany i wyczyszczone przez małżonkę konto...

W filmie jest też jeden, może nie "twist plot", ale duże zaskoczenie (i więcej nie spojleruje).

Niesamowicie przygnębiający, taki "feel bad movie" i zmuszający do myślenia. Mimo to jeden z najlepszych, jakie widziałem w tym roku.

I, to się wydarzyło naprawdę - po zakończeniu filmu mamy fotografie pierwowzorów bohaterów i informacje jak się potoczyły ich dalsze losy.

Re: Dzięki za służbę

U nas jeszcze nie ma planów premiery
No nic, trzeba będzie pilnować tematu

Intensywny dzień w Cinema City w Bielsku-Białej

Tym razem odmiana od Katowic i Punktu 44 z IMAXem czy od Silesi. 5 filmów, jeden za drugim w bielskim Cinema City.
4 animacje i jeden normalny film. Opisane w kolejności oglądania.

Potworna rodzinka 3D
Piękna grafika, świetny Dracula z zamkiem i innymi ruchomościami, którymi Shev Palpatine by nie pogardził i jeszcze te trzy stworki dość sympatyczne.
A poza tym to średnie było.

5/10

Lego NINJAGO
Trzy klasy niżej od Lego Batmana, ale było kilka śmiesznych momentów. Relacje rodzinne rozkręcały ten film, ale to zdecydowanie nie było wystarczające.

6/10

Między nami wampirami 3D
Podobnie jak w "Potwornej rodzince", grafika bardzo dobra. Historia była nieco bardziej absorbująca, ale to wciąż średniak.

6/10

Pomiędzy nami góry

Tutaj szczególnie proponuję uważać na SPOILERy
Świetne zdjęcia gór, ja jako przewodnik górski po prostu chłonąłem poszczególne kadry
Fabularnie to nie jest film z zakresu survivalu, ani nawet psychologiczny, chociaż elementy jednego i drugiego są. Ten film to po prostu bardzo dobrze i ciekawie zrobiony romans, chociaż wprost się nim staje dopiero na sam koniec.
Film zdecydowanie wart obejrzenia.

7,5/10

Emotki
Miał być potencjalnie najsłabszą animacją dnia. A wyszła najlepsza animacja od kilku miesięcy
Film jest bardzo zbliżony do "W głowie się nie mieści", z tą różnicą że Inside out było nieśmieszne i ogólnie bardzo słabe, a Emotki są prześmieszne i ciekawe
Ta bajka idealnie parodiuje to wszystko co teraz się dzieje w realu, a jest związane ze smartphone`ami i komunikacją między ludźmi. A ponadto cały intermetowy światek

8,5/10

Piła

Co za czasy że nie ma o tym osobnego wątku. Bastion shedł na psy !

A film, hmm jest OK. Sam pomysł jest nawet niezły i ma jakiś tam zwrot akcji oraz pewną dozę niepewności - co jest fajne, bo w pewnym momencie faktycznie nie wiadomo co początek spoilera z jigsaw koniec spoilera

To co nie siada to gra i narzędzia :/

Chyba będzie kontynuacja XD

Jak na 8 film to jest OK.
Piła to dla mnie 10/10

Tutaj jest 5,5/10

kino akcji na YT

Swego czasu
/Forum/Temat/17787#570162
polecałem oficjalne polskie kanały wytwórni.

Teraz polecono mi kanał Action Movies
https://www.youtube.com/channel/UC3p0zGLAg1DnufbHVXkr0dQ/videos
na którym, na dzień dzisiejszy, jest wiele wspaniałych, bardzo dobrych lub solidnych filmów... akcji? Powiedzmy. Sensacji bardziej.

Mniejsza o gatunki. Ciekawe ile wytrzyma. W każdym razie polecam również.

Domowy maraton - part I

Urządziłem sobie mały maraton nadrabiania filmowych zaległości, w domu.

Autopsja Jane Doe

Ciekawy pomysł i naturalizm, który w tej konwencji oceniam na plus (zwykle niecierpię naturalizmu). Wykonanie nieco kulało, zaś fabuły prawie nie było.

6/10

Diabelski młyn

Świetny horror w stylu retro. Film z 2016 roku, a wyglądał jakby go nakręcili w latach 90-tych. Czuć było tę mroczną część Holandii, klimat to zdecydowanie największy plus tego filmu.

9/10

The Circle

Ciekawy pomysł, bardzo na czasie zresztą. Dobra obsada, ale średnio wykorzystano jej potencjał. John Boyega prawie nieobecny w filmie, pomimo ważnej roli. Tom Hanks też mógłby być łatwo zastąpiony. Emma robiła ten film, ale też bez szału, aczkolwiek przynajmniej nie było drętwo.
Można obejrzeć, ale szału nie ma.

6/10


Tej nocy kolejna seria filmów

Domowy maraton - part II

Kolejna seria nocnego nadrabiania zaległości, tym razem tych nieco starszych, chociaż nie tylko.

Urodzeni mordercy 1994 r.

Chyba ze dwa lata się zabierałem za ten film, kurczę szkoda że tak długo.
Natural born killers uderza w człowieka tandetą, ale to nie problem, bo cała konwencja tego filmu to jeden wielki absurd.
Kurczę i to jest w tym piękne. Świetna psychoza No i wielu aktorów, bardzo teraz popularnych w młodszej wersji

9/10

Blair Witch 2016 r.

Miał być srogi horror. Ech, a wyszło dziadostwo. Nie czułem nic - cały film minął i nic! Sceny w chacie nieco ratowały sytuację, ale to zdecydowanie za mało - nawet kręcenie z ręki tu nie pomogło. Totalne zero emocji.

3/10

Odmienne stany świadomości 1980 r.

2/3 filmu rewelacja, sprawy zaczynają się komplikować w momencie początek spoilera gdy główny bohater w pełni zmienia się w małpę i leci do zoo koniec spoilera. Poza tym momentem, od którego historia robi się banalna i lekko żałosna, film jest świetny. Dość obrazoburczy, z ciekawymi pomysłami z zakresu filozofii, religiologi itp. Pozycja obowiązkowa.

8/10

Re: Domowy maraton - part II

Blair Witch super. Co prawda to miękki reboot ale zrobiony bardzo dobrze. W kinie efekty dzwiekowe też swoje robiły. Dla mnie 8/10

Re: Domowy maraton - part II

Może w kinie jakiś efekt był, ale w domu nie czułem nic. Totalne zero emocji.

Swoją drogą właśnie sobie przypomniałem że przed Urodzonymi mordercami widziałem jeszcze jeden film - z Soko, napiszę o nim później.

Re: Domowy maraton - part II

Właśnie o to chodzi - latanie po lesie poprzez brak emocji w odbiorze wywołuje strach. Ale nie można oglądac po pijoku, o!

Domowy maraton - part II z suplementem

Mały, zapowiadany suplement. Przed Urodzonymi mordercami zobaczyłem jeszcze jeden film.

Postój czyli Voir du pays 2016 r.

Film zobaczyłem tylko z jednego powodu. Gra tam Soko --> http://www.filmweb.pl/person/Soko-276724

Czyli odtwórczyni głównej roli w moim filmie roku 2016

Film porusza pewne problemy związane z powrotem żołnierzy do domu po misji.
Jest pomysł i dobre wykonanie, ale nic porywającego i odkrywczego.

6/10

Twój Vincent

Nieszablonowa animacja, łamiąca konwencję gatunku, która oszałamia bogactwem barw, przełamanych biało - czarną retrospektywą. Genialna praca artystów, którzy stworzyli arcydzieło.

Fabuła wartka, wciągająca i wzbudzająca zainteresowanie poprzez główny wątek, jak i postacie, które wiodą prym w całej historii. Poruszająca historia o samotności, poszukiwaniu spełnienia, odrzuceniu i wszystkich ludzkich namiętnościach i słabościach, ale także o tym czym jest piękno, poświęcenie i szczęście.

Gdybym miał szukać jakichś wad na siłę, to dubbing, który specjalnie mi nie leży, aczkolwiek to takie czepianie się dla czepiania, że głosy nie korespondują z mimiką twarzy.

Dla mnie, był to najlepszy film w tym roku, jaki przyszło mi zobaczyć. Arcydzieło.

Re: Twój Vincent

Kurczę muszę zobaczyć - mam nadzieję że jeszcze zdążę. W takich godzinach to leci że nie mam jak isć.

Re: Twój Vincent

Idź, warto. A jak na częściowo polską produkcję to wyjątkowo warto.

Kingsman: Złoty Krąg

Kontynuacja świetnego Kingsmana, którym Matthew Vaughn 2 lata temu sprawił niespodziankę. Tym razem do spółki Firth+Egerton+Strong+Cookson dołączyli nam Julianne Moore, Halle Berry, Jeff Bridges czy niesamowicie zabawny Elton John.


Film jest kompletnie zakręcony, dziwny, a przede wszystkim cholernie zabawny. Czego tutaj nie mamy - trochę spoilerując:
-Julianne Moore jako szefową kartelu narkotykowego ze świrem na punkcie lat 50-tych
-Elton John!
-hamburgery z ludzi
-Elton John!
-władze USA tworzące swoiste obozy koncentracyjne dla narkomanów
-morał pouczający: pamiętajcie, że od brania narkotyków lepiej pić alkohol
-Elton John!
-nadajniki na końcówce prezerwatywy, gdzie aby śledzić delikwentkę trzeba w niej umoczyć lub kombinować w inny sposób
-Elton John! po raz czwarty. Po prostu, najlepsza postać z całego filmu

Choć zaraz po nim jest Julianne Moore jako słodka, acz kompletna psychopatka, choć słusznie wytykająca hipokryzję co do współczesnego świata w sprawie używek. Harry Hart czyli Colin Firth też daję radę, choć ze względu na wątek z nim filmie wypada słabiej, niż w poprzedniej części. Za to wymiótł Merlin - w poprzedniej części średnia postać, tutaj rewelacja! Zwłaszcza początek spoilera jego śmierć i piosenka na pożegnanie - bardzo smutna i bardzo podniosła scena, acz na swój sposób zabawna. Choć oczywiście słusznym jest pytanie, na ile ta śmierć jest trwała koniec spoilera.

Choć gdybym ja miał wskazywać na najlepsze sceny, to zdecydowanie hamburger oraz prezydent USA i "szpital", czyli piękna satyra na gargantuiczną hipokryzję Jankeslandu.

Jako całość jednak film jest słabszy od poprzednika - przede wszystkim dzieje się za dużo, przez co na ekranie mamy niepotrzebny chaos. Niektórzy twierdzą, że pomogłoby skrócenie filmu - może i to prawda. Niestety 2 błędy zostały zrobione przez samego Vaughna - jeden to Czajnik Tatum i nic więcej tu dodawać nie trzeba, dlaczego jest to minus. Drugi to Statesman i wątek tej agencji - jak dla mnie kompletnie niepotrzebne i bez nich oraz bez zniszczenia Kingsmana ten film byłby lepszy.

Ale bawiłem się dobrze. Ta cała przesada i gloryfikacja przerysowanej przemocy działa bardzo na plus - zresztą trudno, żeby w filmie związanym z twórczością Marka Millara było inaczej.

Re: Kingsman: Złoty Krąg

save lives
legalize

Re: Kingsman: Złoty Krąg

Co Ty i wielu innych, widzicie w tej roli Eltona Johna? Dla mnie to była najbardziej żenująca postać w filmie

Cały film spoko, chociaż jedynka lepsza, ale tego Eltona nie mogę twórcom wwybaczyć

Re: Kingsman: Złoty Krąg

To chyba kwestia gustu - dla mnie każde pojawienie się Eltona było rewelacyjne. Nawet wtedy, kiedy zirytowana Poppy powiedziała do "piesków", powoli i z naciskiem na sylaby: Kill Elton John!

Casablanca!!!

Ach, cóż to był za film!

Tak, ten z 1942, właśnie mija 75 lat od premiery.

Tak widziałem go wcześniej, ale nigdy w kinie na wielkim ekranie.

Nie będę pisał o fabule, pewnie każdy i tak widział, ale...

W TV nie widać połowy gry aktorskiej. Gestów, mimiki, mrugnięć, westchnięć, łezki w kąciku oka- a wszystko przecież ma znaczenie. Bogard, Bergman - to jest KLASA, gdyby to oni zagrali sceny Anakin - Padme... Ech, pomarzyć.

I humor dialogowy, bez prymitywnyh gagów, prostackich zagrywek. Ch, dzisiaj sie juz tak nie robi filmów... (wiem, brzmi to że kiedyś trawa była bardziej zielona - bo była)

Film bez efekciarstwa, CGI, rozpierdzielu itp. - i można? Można. To że całkowicie pozbawiony wulgaryzmów to już truizm.

I zupełnie inaczej się to przeżywa w nabitej po brzegi sali (tak, wiem, rocznicowy pokaz, ale takie tłumy były na premierze RO czy na Deadpolu w Walę Tynki). Szczególnie scenę gdy "Marsylianką" głuszą "Wacht am Rhein"

Jest szansa, że będą grali jeszcze raz... Sam.

Re: Casablanca!!!

Extra, zazdroszczę, chętnie bym obejrzał w kinie. Ostatnio szukałem żeby sobie kupić, bo jeszcze nie mam, a to pozycja obowiązkowa i najtaniej znalazłem tu:
https://www.amazon.co.uk/Casablanca-Blu-ray-Region-Humphrey-Bogart/dp/B0035RQTNC/?tag=filmozercycom-21
Więc przy następnej partii zamówień postaram się nie zapomnieć

Re: Casablanca!!!

Eeeee, ale to jest chyba kolorowana wersja, poszukaj cz-b, też jest.

Re: Casablanca!!!

Weź mnie nie strasz, kolorowanie filmów zostało jednoznacznie potępione przez kinomaniaków więc nie znajdzie się wydawca który się odważy na wydanie takiego potworka.
Entuzjaści kolorowanych filmów muszą się zadowolić wersją VHS i być może jakimś "rarytasem" DVD, bo to "poprawianie" to relikt kiczowatych lat osiemdziesiątych (królestwa tandety)

Zastanawiam się natomiast czy z okazji rocznicy nie pojawi się wersja UHD (4K) i czy jest sens na nią czekać, wszak główną zaletą najnowszego nośnika nie jest rozdzielczość (90% filmów 4K jest zwykłym skalowaniem wersji 2K) a rozszerzona paleta kolorów (HDR i Dolby Vision) i jak to się ma do filmów czarno białych?

Sytuację będę monitorował

Ptaki śpiewają w Kigali

Ostatni film nieżyjącego Krzysztofa Krauzego, jednego z najlepszych polskich reżyserów, twórcy takich dzieł, jak Papusza, Plac Zbawiciela, czy trochę słabszy Dług. Film dokończyła jego żona. Skojarzenia z ostatnim filmem Wajdy nasuwają się same, gdzie wyszło jak wyszło, ale na szczęście Ptaki śpiewają w Kigali jest o wieeeele lepszym filmem od Powidoków - choć daleko "Ptakom..." do rewelacji, to jest to niezły film.

Film opowiada częściowo o masakrze Tutsich dokonanej przez Hutu w afrykańkiej Rwandzie w 1994 roku, natomiast przede wszystkim o tym, co było dalej - czyli o traumie. Kupa ludzi czytając ten opis pomyśli "A co mnie obchodzi Afryka?"
Spokojnie - jak ktoś chce oddać hołd Krauzemu, to warto film zobaczyć!
Inna sprawa, że jeśli ktoś oczekuje drugiego "Wołynia", to się rozczaruje - scen masakry jest bardzo niewiele i są one głównie ukazywane w metaforyczny sposób, np. martwe afrykańskie zwierzęta, posiłek sępów, itp. Poza tym, to nie o samej masakrze jest film.

Dwie główne bohaterki - grana przez Jowitę Budnik Polka oraz rwandyjska uchodźczyni muszą radzić sobie z tym co zobaczyły w Rwandzie, co prowadzi do tego, że nie mogą się wzajemnie oglądać na oczy, potrafią się ostro awanturować, chwilami są gotowe zrobić wszystko by się odseparować. Nie pomagają przyjaciele bohaterki, którzy próbują pomóc, ale zabierają się do niej od dupy strony (co to za pomysł by kogoś kto widział rzeź ludzi wysyłać do pracy do siekania ryb?), nie pomaga państwo polskie, wrogo lub "na odpierdol" nastawione do Rwandyjki.
I cały ten obraz jest piękny i poruszający - pokazanie, że pewnych rzeczy nie da się przeboleć, a gadki "z czasem to minie/ile można przeżywać" nie mają przełożenia na rzeczywistość. I do tego znikąd pomocy. Brak muzyki w filmie potęguje to wrażenie.
No i scena w Rwandzie, w której Klaudine rozmawia z byłym "ojcem chrzestnym" o powodzie masakry - piękne wyjaśnienia, czemu w kółko będą powtarzać się wojny i trybunały nad nimi, wojny i trybunały...
...a historia nas uczy, że historia jeszcze nikogo niczego nie nauczyła.

Niestety, główną wadą filmu jest jego chaotyczny montaż, identycznie jak w "Ja, Olga Hepnarova" - film jest albo źle zmontowany, albo "artystycznie" czyli żeby człowiek się niepotrzebnie głowił, co też twórca miał na myśli Z tego powodu nie zobaczymy wyjaśnienia w filmie, czemu Claudine nagle zmieniła zdanie i porzuciła ośrodek dla uchodźców dla mieszkania z Anną. Niektóre sceny też wydają się być źle zakręcone. No i niektóre sceny można było sobie darować - ja rozumiem, że poruszające się robale mogły pasować do konwencji, ale aż mnie wzdrygnęło.


Osobną kwestią która mnie zirytowała jest skretynienie umysłowe dziennikarzy i recenzentów: dla jednych to film o obecnym kryzysie wokół uchodźców w UE, dla innych to antypolski film bo broniący "imigrantów uchodźców i lewaków", a dla jeszcze innych "zobrazowanie" wrogości polskiego urzędnika do obcego - i to ostatnie zirytowało mnie najbardziej.
Otóż drogie dziennikarzyny - polscy urzędnicy lat 90-tych nie byli wrodzy i złośliwi wobec obcokrajowców: polscy urzędnicy lat 90-tych, a także lat 2000-nych, byli wrodzy i złośliwi wobec KAŻDEGO PETENTA, niezależnie czy Polak czy obcokrajowiec. Samemu zdążyłem zresztą ok. 2009 roku być potraktowany jak śmieć przez jednego urzędasa.
Dopiero w ostatnich paru latach urzędnicy polscy zaczynają się zmieniać: starają się być życzliwi, uprzejmi i jak najlepiej obsłużyć każdego klienta, obcokrajowca czy nie. Słowem: powoli wkracza tutaj cywilizacja. To, że naród w ostatnich latach zrobił się ksenofobiczny to inna sprawa, której na urzędników bym nie zwalał.

Aktorstwo jest na wysokim poziomie: jest jest niewiele, najlepiej wypadają dwie główne bohaterki i ukazanie trudnej relacji między Anną a Claudine.

Film generalnie polecam. Choć do najlepszych filmów Krauzów to mu niestety trochę brakuje.

The Founder (nieszczęśliwie u nas pod tytułem McImperium)

Tytuł "McImperium" trochę głupio brzmi i nie oddaje dobrze oryginalnego The Founder. Film, który chciałem obejrzeć w kinie, a koniec końców kasę na niego zostawiłem na inne filmy, przez co obejrzałem go dopiero w zeszłym tygodniu w TV.

A jest to film ciekawy - o Rayu Krocu, który z małego lokalnego McDonalda zrobił światową potęgę, którą wszyscy dziś znamy. Przede wszystkim film jest ciekawy z powodu Michaela Keatona, który zagrał jedną z najlepszych ról - jego Kroc jest zabawny i wkurzający jednocześnie, masz go czasem dosyć a jednocześnie podziwiasz jego determinację.
Również Nick Offerman i John Carroll Lynch świetnie zagrali poczciwych braci McDonald - zwłaszcza ten drugi.
Trochę słabiej wypadają tu aktorki, gdzie kobiety tu są, ale bez wyrazu. Choć ten film to głównie teatr jednego aktora, więc odbioru za bardzo to nie psuje.
Dodatkowy plus za świetnie odwzorowany klimat lat 50-tych, przez co tekst Kroca o Macu jako nowym kościele Ameryki bardzo tu pasuje.

Chwilami jednak film potrafi nużyć - a najdziwniejsze jest to, że nie potrafię racjonalnie wytłumaczyć, dlaczego.

Niektórzy się czepiają, że film jest reklamówką Maca - biorąc pod uwagę, że historia braci McDonald i kulisy stworzenia wielkiej firmy przez Kroca są przykre dla braci i ponure, to nie można się z tym zgodzić, aczkolwiek prawdą jest, że film może i mroczny, ale poczułem się po nim głodny Krótko po seansie obowiązkowo przeszedłem się do Mc na zestaw z Wieśiem, frytkami, shakem - takim, co tak wkurzył Dicka McDonalda - i małym hamburgerem by sprawdzić, czy faktycznie dają do nich równo po dwa plastry ogórka


To, co mnie jednak cholernie zdziwiło, to reakcje ludzi po filmie, czyli: "Nie wiedziałem, że McDonalds miał taką przykrą historię" czy "Teraz nie wiem, czy jeszcze kiedyś tam zjem". Biorąc pod uwagę, ile artykułów o tym napisano - od bardziej lewicowego Racjonalisty.pl, przez Gazetę Wyborczą i Duży Format, po korwinowo-prawicowy Najwyższy Czas - o książkach nie wspominając, byłem przekonany, że historia wydymania braci przez Raya Kroca jest powszechnie znana.
A tu zonk - bo nagle się okazuje, że tą historię zna niewiele osób. Co mnie dziwi, jako że ta historia jest ciekawa i warta poznania.

Zresztą pal licho, że Polacy i inne europejskie narody nie znają tej historii - ale że kupa Amerykanów była zdumiona po filmie? Wydawałoby się, że nawet Jankesi uznają za godną uwagi historię dotyczącą, było nie było, kultury kulinarnej ich kraju. A tu zdziwień nie brakowało...

Film warto zobaczyć dla świetnej roli Keatona oraz dla samej historii - jako, że każdy wyciąga po niej inne wnioski. Tak poza tym, jest też dobrym i solidnym dziełem.

Re: The Founder (nieszczęśliwie u nas pod tytułem McImperium)

Jako były pracownik McDonalda powiem Ci iż nie dają dwóch ogórków do hamburgera. Dają dokładnie jeden. Dwa do Royala.

Re: The Founder (nieszczęśliwie u nas pod tytułem McImperium)

Film fajny, ale faktycznie teatr jednego aktora.

Tak na,marginesie "wydymania", to nie do końca tak jest.

Na początku historii bracia mieli jedną restaurację
Na końcu historii mieli tę samą restaurację i 2,7 mln$
Tak więc tego...

Re: The Founder (nieszczęśliwie u nas pod tytułem McImperium)

Z teatrem jednego aktora się nie zgodzę, Nick Offerman też miał świetną rolę.

A co do wydymania: niby jest tak jak mówisz, ale zrobiono to wszystko trochę wbrew ich woli. Nie dla każdego pieniądze są tak ważne, żeby dawać się - trzymając się już przyjętej frazeologii - "dymać".

Re: The Founder (nieszczęśliwie u nas pod tytułem McImperium)

No w sumie miał, ale i tak dominował jeden aktor.

A z tym "dymaniem" to jednak "chcącemu nie dzieje się krzywda". Zawsze bracia mogli od niego tylko kupić te miksery i dać sobie spokój, lub nie zgodzić się na podpisanie ostatecznej umowy w tej formie.

Mało kto zauważył,(poza stanami) że to też historia tysięcy rodzin, które dzięki franczyzie i własnej ciężkiej pracy też się na owym MCImperium dorobiły.

Piła: Dziedzictwo

Właśnie się zorientowałem, że dałem d... bo częściom 3-7 zakładałem osobne tematy, a tu już troszkę po ptokach

No w każdym razie, wyszła na Halloween nowa Piła. Osoby przybyłe tu po roku 2010, a więc po premierze ostatniej Piły, zapewne nie wiedzą że jestem dużym fanem Piły. Nie w ten dosłowny sposób, jak np. Ludwik jest dużym userem Bastionu, ale po prostu bardzo lubię tą serię. Pamiętam, że przed wyjściem każdego kolejnego filmu robiłem sobie maraton poprzednich, więc w sumie widziałem już te filmu dużo razy i pamiętam naprawdę dobrze. Teraz też odświeżyłem sobie całość, znów ze sporą przyjemnością. Ale do rzeczy.

Nowy film po latach nieco mnie niepokoił. Saga była w miarę zamknięta, furtka była, owszem, ale przeżyłbym gdyby już jej nie wykorzystano. No i co? No i nie wykorzystano, ale film i tak zrobili Dalej będą spoilery.

Mój niepokój wzrósł dziesięciokrotnie, gdy się dowiedziałem że poza Jigsawem nie wraca żadna inna postać. W obliczu końcówki 7ki, istniały dwie ważne kwestie do potencjalnego rozwinięcia:
1. los Hoffmanna (choćby pokazać jego trupa, aczkolwiek w myśl zasady: nie pokazuje jak umiera, więc żyje, powinien w potencjalnej ósemce hasać aż miło). [coś jak w przypadku det. Robertsa, którego i w dwójce i w trójce już w myślach pogrzebałem, a przecież żył ]
2. Lawrence Gordon! Ostatni żyjący i wolny uczeń Jigsawa - przecież to na nim powinien się koncentrować sequel.

Tymczasem panowie nie wrócili xD Za to wrócił Jigsaw, co jeszcze bardziej napawało mnie niepokojem - bo w końcu nie żyje xD wiadomo, można było oczekiwać, że wróci tylko w retrospekcjach, ale patrząc po tym ile serii filmowych mi w ostatnich latach zepsuli... ciężko było być optymistą.

Jak wyszło? Lepiej niż myślałem. Film nie zaprzecza poprzednim częściom, nie jest żadnym soft-rebootem, i o ile momentami fabuła wydaje się być nieco naciągana, to ogólnie spodziewałem się czegoś o wiele, wiele gorszego. Nowe twarze w obsadzie sprawdzają się dobrze (szczególne wyróżnienie dla Laury Vandervoort <3), całość jest już ewidentnie nową odsłoną, nie po prostu kontynuacją 1-7, ale to jest znośne. Momentami można było odnieść wrażenie, że to taki remiks motywów z poprzednich częśći, okraszony mandatoryjnymi plot twistami, bez większego planu fabularnego na kilka filmów, jak było wcześniej. Wciąż wolałbym kontynuację wątku Hoffmanna i Gordona, może powrót Bobby`ego Dagena?, ale to co dostałem nie było złe.

7/10. Nie był to poziom starych Pił, ale nie czułem też że "gwałco mi kolejno sage", a to już coś. W 2017 moje oczekiwania spadły na tyle nisko, że to mi wystarczyło. Mogliby to w sumie teraz kontynuować dalej, pozostawili ścieżki, którymi możnaby dalej pójść.

Re: Piła: Dziedzictwo

Shedao Shai napisał:
np. Ludwik jest dużym userem Bastionu, ale po prostu bardzo lubię tą serię.
-----------------------

Piła: Dziedzictwo, a co Jadła? he, he.

Marcinek wie, że tematy spożywcze zawsze mnie zainteresują!!!

Re: Piła: Dziedzictwo

Zobaczenie jak się wypowiadasz o McImperium było najlepszym momentem dzisiejszego dnia <3

Re: Piła: Dziedzictwo

xDDD

Uszczknąłem kawałek mojej OGROMNEJ wiedzy o McDonalds i rzuciłem okruch maluczkim. Niedługo, niczym Patryk Vega, zacznę obnażać mroczne kulisy popularnego fast-fooda i ujawnię skład shake`a. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Re: Piła: Dziedzictwo

Mnie się nie podobały gry, jkieś te narzędzia tortur nie podeszły.

A samo przeplatanie fabuły całkiem spoko wyszło.

Wonder (Cudowny Chłopak) i SW

Mając do wyboru "świąteczne komedie" lub filmy pełne spandexu, ppostanowiłem spróbować czegoś innego.

I nie zawiodłem się.

Powiedzieć, że jest to fim o tytułowym chłopcu ze zdeformowaną twarzą, to nic nie powiedzieć.

To o wiele bardziej skomplikowana historia o akceptacji, zrozumieniu, poświęceniu. Historia opowiadana z punktu widzenia różnych postaci, jak choćby jego nastoletniej siostry, która musi sobie radzić z tym że cała uwaga rodziców skupiona jest na bracie. I o tym że dzieci potrafią być bardziej okrutne niż dorosli. Taka bardzo (mimo wszystko) pogodna i fajna historia o (nareszcie) funkcyjnej rodzinie.

Osoba sprawa to gra aktorska - zaskakująco dobry niekomediowy Owen, czy rewelacyjna Julia która pięknie się starzeje. Ale to w końcu "Pretty Woman"

I jeszcze bardzo dużo nawiązań starłorsowych, włacznie z gościnnym występem Chewbacci i Lorda Sidiousa

W Polsce to chyba będą grali gdzieś dopiero w stuczniu/lutym. Warto sobie zanotować.


Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.