Forum

Stara Gwardia

Post autorstwa Przemysława E. zamieszczony na jednej z grup facebookowych. Zostawiam go tu dla potomnych.

"Cześć, mam na imię Przemek, mam 23 lata i nie chcę zostać fandomowym zgredem.
Wybaczcie, ale post będzie troszkę ogólny – i w ogóle nie śmieszny – bo problem dotyczy wielu fandomów i zamierzam go udostępnić w jak największej liczbie grup. Ostrzegam, będzię przydługo Ale do sedna: o co mi chodzi?
Biegam troszkę po tych internetach , zafascynowany popkulturą, mogę z dumą powiedzieć że reprezentuję kilkanaście fandomów. W każdym spotykam „Starą Gwardię”.

- Zrobiłem własnoręcznie różdżkę Harrego, zobaczcie!
- Trzonek powinien być o pół centymetra grubszy, brąz jesionowy a nie dębowy i w ogóle to jest o 2 cm za krótka, ale śmieć.

- Ładny cosplay? To moja ulubiona postać z anime
- Pewnie widziałaś tylko najnowszą serię a nie oryginał, widać że nic nie wiesz o postaci bo peruka jest o 5 cm za długa i kokardki we włosach nie są karmazynowe a amarantowe, daj sobie spokój i nie nazywaj tego cosplay’em bo obrażasz prawdziwych twórców.

-Hej, otworzyłem sklep z figurkami, zapraszam do oglądania.
- A nie masz czegoś dla prawdziwych kolekcjonerów? Prawdziwe modele a nie tylko te współczesne popkulturowe repliki?

-Czego najbardziej nie lubicie w fandomie?
- Małych dzieci, które nie wiedzą nic o fantomie i twierdzą że X to najlepszy serial bo innego nie widziały.

-Jak nie przeczytałeś 100książek/mang/komiksów albo nie obejrzałeś 100 seriali/filmów nie masz prawa doradzać innym!

Dialogi autentyczne spotkane na grupach i forach. Określają się „Starą Gwardią”. Byli w fandomie kiedy Ty byłeś jeszcze plemnikiem, wiedzą o nim wszystko. Zagubieni w swojej dumie komunikują się tylko między sobą, krytykując każde odstępstwo od oryginalnej formy. Z czasem przeradzają się w zgredów siedzących przy komputerze w ciemnym pokoju pisząc posty „za naszych czasów to były konwenty, nie to co teraz”. I choć tworzą tylko 1% społeczności, są bardzo widoczni. A ja nie rozumiem ich zachowania… czy nie lepiej zamiast zgredem być autorytetem? Docenić pracę i doradzić? Podzielić się tak długo zdobywaną wiedzą, szerzyć pasję? Dziewczyna –którą notabene poznałem dzięki anime – zabrała mnie jakiś czas temu na konwent do Warszawy (nawet podobało mi się mimo kilu dziwnych dla mnie rzeczy, jak znajdę czas to pojadę z nią na następny;D). Widziałem „Starą Gwardię”. Panów po 30-stce patrzących na wszystkich z góry szydzących z najmłodszych uczestników. Jak dla mnie to właśnie Ci „piszczący i wrzeszczący gówniarze” są przyszłością fandomów. Potrzebują tylko mentorów. A nie szydzących z nich zgredów. Starsi konwentowicze powinni uderzyć się w pierś i zrozumieć że wcale nie byli mądrzejsi ze swoim DB niż młodzi teraz z SAO. Doradź inny serial jeśli uważasz że może się spodobać, zaproponuj książkę, porozmawiaj o fabule i wytłumacz jej zawiłości. Doceń, pochwal, wykaż odrobinę chęci do współpracy. Bądź dumny z pasji którą rozszerzasz, z radości którą daje fandom".

Re: Stara Gwardia

Prawda. Prawda boli.
Chociaż też wukrzają mnie 7 latki, które oglądały OT+TFA i twierdzą, że są fanami, a potem ktoś mnie do nich porównuje...

Re: Stara Gwardia

To jak ma się 7 lat i obejrzało się tylko OT i TFA to nie można nazywać siebie fanem? Czytałeś w ogóle tego posta?

Re: Stara Gwardia

Gadasz jak Seller. xD

Fanem mogą być nawet tacy co znają tylko Rebels, choć do tego się lepiej nie przyznawać.

Re: Stara Gwardia

Trzeci sezon był nawet spoko, te organy przy Thrawnie robiły klimat

Re: Stara Gwardia

No ale czy to będzie Tró ? XD

Re: Stara Gwardia

Nie masz czterech kafli, nie jesteś fanem, podrabiańcze! Nawet z Twoim multi Mosarem Ci brakuje!

Re: Stara Gwardia

Tak dla ścisłości, nie brakuje xD

Re: Stara Gwardia

xDDD

Staniak chciał pocisnąć, ale nie wyszło.

Re: Stara Gwardia

Pff, mowa o rzeczowych postach a nie jednolinijkowiec plus "XDD"

Re: Stara Gwardia

To wtedy niestety należałoby brać pod uwagę wyłącznie posty Mossara

Re: Stara Gwardia

Wbrew pozorom i powszechne opinii napisałem sporo postów wykraczających poza 1, czy 2 linijki, ale hejterzy mojej osoby nawet nie zadają sobie trudu by to sprawdzić.

Re: Stara Gwardia

Jak na hejterów przystało

Wiem, że masz takie posty, oczywiście. Tylko one trochę (jak mówię "trochę", to mam na myśli: bardzo ) giną w zalewie tych... pozostałych

Re: Stara Gwardia

W sumie ty też nie masz. xD

Re: Stara Gwardia

Jak ktoś zna OT+TFA to niby czemu nie miałby się czuć fanem?
Jeszcze może zrozumiałbym rant gdyby chodziło o kogoś kto widział tylko TFA...
(choć może być starłorsowcem tak samo jak i my)

Re: Stara Gwardia

Ja się nie dziwię, że Ciebie to denerwuje. To tak jakbym tylko po obejrzeniu Władcy Pierścieni nazywał się fanem tego uniwersum. Bo jednak jest różnica między przeciętnym widzem, a kimś kto zna to uniwersum na wylot. Tak samo jest z SW, fajnie że ktoś obejrzał filmy i mu się podobały, ale jeżeli nie poznał w tym uniwersum nic więcej to co z niego za fan? Owszem można powiedzieć, że ktoś jest małym fanem, a inny dużym, ale jak dla mnie samo słowo fan powinno oznaczać kogoś więcej niż przeciętnego widza.

Re: Stara Gwardia

Jacek112 napisał:
fajnie że ktoś obejrzał filmy i mu się podobały, ale jeżeli nie poznał w tym uniwersum nic więcej to co z niego za fan? Owszem można powiedzieć, że ktoś jest małym fanem, a inny dużym
-----------------------
Z tego to powodu mamy w naszym pięknym języku słowa "miłośnik" oraz "sympatyk". Zwłaszcza tego drugiego używam w stosunku do odbiorców, o których piszesz

Re: Stara Gwardia

No, ten podział ma sens, ktoś kto obejrzy jeden film może być co najwyżej sympatykiem, a ktoś kto siedzi głębiej miłośnikiem/fanem, dzięki że przypomniałeś mi o tych 2 słowach .

Re: Stara Gwardia

Nie zgodzę się. Przede wszystkim - "fan" to bardzo umowne określenie. Nie ma żadnych konkretnych wytycznych jak takowym zostać. To się zwyczajnie czuje. Jeśli obejrzysz Lotra pierwszy raz, uważasz, że jest ok, spoko, nic poza tym - jesteś przeciętnym widzem. Ale jeżeli obejrzysz Lotra pierwszy raz i niesamowicie ci się podobał, nie możesz się doczekać aż obejrzysz go ponownie - masz prawo nazywać siebie fanem, również fanem uniewersum. Nie musisz poznawać wszystkiego. Gdyby wyjść z założenia, że fanostwo oznacza poznanie całego uniwersum na wylot, to, nie oszukujmy się, 90% tego forum nie mogłoby nazywać się fanami (poza Sellerem, tylko on jest tru). A wiemy, że to nieprawda. Takie pełne poznawanie też zajmuje czas, niekiedy jest nawet niemożliwe. Mnóstwo ludzi np. zna tylko Legendy albo tylko Nowy Kanon. I którzy z nich są wtedy fanami?

Dlatego nie widzę problemu w tym, że ktoś, nawet 7 latek, nazywa siebie fanem jedynie po obejrzeniu starłorsowych OT, PT czy czegokolwiek innego. Zresztą, ilu z nas właśnie tak zaczynało przygodę z SW? Takie dzielenie ludzi na małych fanów, dużych fanów, true fanów, każuali itd. jest strasznie słabe. Każdy może nazywać siebie fanem według własnego uznania, niezależnie od tego, jaką cząstkę uniwersum poznał. Bo przeciętny widz fanem siebie nazywać nie będzie.

Re: Stara Gwardia

No właśnie to jest problem. Wiem, że fan to umowne określenie, ale napisałem, że według mnie powinno oznaczać kogoś głębiej. Ja nie mówię, że fanem jest tylko osoba która zna 100%, ale wie coś więcej, ot choćby poczyta na Ossusie i zapamięta jakieś fakty. Ktoś kto obejrzy tylko np. R1 może być fanem tego filmu, ale nie uniwersum. Nie mówię, że ma być sztywny podział zależny od np. procentu poznanego uniwersum (choć byłoby śmiesznie, gdyby ktoś taki kalkulator zrobił gdzie zaznaczasz to co poznałeś, a ten oblicza procent ), ale uważam, że ktoś kto obejrzy jeden film z serii i nazywa się fanem w jakiś sposób obraża tych, którzy w dużo większym stopniu poznali uniwersum. Także spośród dwojga złego wolałbym sztywny podział, ot aby ułatwić komunikację.

Re: Stara Gwardia

No ok, jasne, jeżeli ktoś obejrzy jeden film i na tym się to urwie, to ciężko mówić o fanostwie. Ale jeśli potencjalny fan obejrzy ten jeden film i bardzo mu się on spodoba, tak bardzo, że zabierze się za kolejne, to jest to już coś więcej. Takie wkręcanie się w dane uniwersum jednym idzie szybciej innym wolniej, jednak są ludzie, którzy (umówmy się, że zostaniemy przy SW - pisząc Lotr miałem na myśli "Lord of the Rings" ) często poprzestają tylko na filmach, reszta świata ich nie kręci. Jest to jak najbardziej normalne, lecz w żaden sposób nie sprawia też, że dany odbiorca nie może nazwać siebie fanem - tym bardziej, że w tym konkretnym przypadku Gwiezdnych Wojen można łatwo wytyczać sobie granice poznawania, czyli: tylko filmy, tylko filmy + seriale, tylko Legendy, tylko NK itd. itp. Bo ta "głębokość" fanostwa jest bardzo subiektywna.

Re: Stara Gwardia

Dopóki jest potencjalnym fanem dopóty jest POTENCJALNYM fanem, nie fanem. Kiedy już obejrzy kolejne, będzie mieć ochotę na więcej i już trochę więcej tego uniwersum pozna to już jest fan.

Jeżeli zna tylko filmy to może się nazywać fanem filmowej części SW, ale nie fanem całego uniwersum. Tak samo fani Rebelsów, którzy nie widzieli filmów itp. Natomiast poprzez słowa fan SW ja rozumiem kogoś kto przynajmniej trochę liznął wszystkiego tzn. obejrzał filmy, przeczytał parę książek, zagrał w jakąś gierkę i kojarzy trochę więcej niż "tego w czarnej zbroi co to mówi, że jest ojcem". Oczywiście nie mówię, że wszystko, ale ogólnie, myślę że wiesz co mam na myśli .

PS.: Kurde Lotr przeczytałem odruchowo jako Łotr, o Lotrze nawet nie pomyślałem .

Re: Stara Gwardia

Ale będąc fanem filmów tak naprawdę też jesteś fanem uniwersum. Wiadomo, w podobny sposób można dzielić ludzi na fanów Starego Kanonu, Nowego Kanonu, Rebelsów, TCW, CW, ale to wszystko oddzielnie składa się na jedno uniwersum. To trochę taka zabawa terminologią. Liznąć można wszystko, ale niekoniecznie trzeba się w to wkręcić, czy nawet w ogóle próbować to liznąć - i w tym tkwi sedno sprawy - dla mnie bycie fanem SW zwyczajnie nie wiąże się ze znajomością/interesowaniem się ze wszystkim, co na SW się składa. Uważam po prostu, że każdy jest w pierwszej kolejności fanem SW, a później można, jeśli się chce, dalej go katalogować i szufladkować

Re: Stara Gwardia

No można i tak, ale tak jak mówiłem, brak tego szufladkowania prowadzi do nieporozumień. A będąc fanem filmów jesteś fanem uniwersum filmowego, które jest częścią uniwersum Star Wars.

Re: Stara Gwardia

Prowadzi do nieporozumień? Serio? Możesz mi wyjaśnić jakim nieporozumieniem jest nazwaniem fanem SW fana SW?

Re: Stara Gwardia

Choćby przykład podany niżej przez Mossara. Jeżeli ktoś przekręca nazwę głównej postaci i uważa się za fana to chyba jest to nieporozumienie, nieprawdaż?

Re: Stara Gwardia

Od razu mi się przypomniał "Dark Vader" i oczywiście "White Vader" ze starego komiksu parodiowego "Blue Milk Special"

Re: Stara Gwardia

Znam takiego! (Osoby będące w temacie olsztyńskiego fanklubu wiedzą, o kim mówię).
Wielki entuzjasta SW, tyle że wg niego bohaterowie to m.in. Hans Solo, Wader i Artu-ditru. Nie wiem, czy to tylko zwykłe pomyłki (zapamiętanie poprawnie kilku nazw własnych to chyba nie jest aż taki problem?)

Re: Stara Gwardia

Przysłowiowe "małe dziecko z fandomu" o którym napisał Karaś?

Re: Stara Gwardia

Ja znam jednego wielkiego fana SW, a w zasadzie "tylko" OT, ale on Ci wymieni z pamięci który X-wing w której minucie i jak został zestrzelony, wszystkich obcych w Mos Eisley, jakie smieci były w kompostowniku na DS itp. Różne sa odmiany szaleństwa, znaczy, fanowstwa.

Re: Stara Gwardia

No to on jest fanem Oryginalnej Trylogii Star Wars. Choć bardziej fanatykiem jeśli serio pamięta takie szczegóły .

Re: Stara Gwardia

Coś w tym stylu - jak rzuciłem luxną uwagę że Vader rozwalił samojeden prawie całą flotę terrorystów pod Yavin, to mnie zaraz poprawił które maszyny zostały zniszczone przez "zwykłe" tajfajtery, a które ogniem z wieżyczek.

Re: Stara Gwardia

Tu jest taka trudna do wyznaczenia granica. Bo z jednej strony dałbym ludziom wolną wolę do określania siebie fanem.. Ale z drugiej strony jak ktoś mi mówi: "Ja też jestem fanem Star Wars! Ten jak mu tam.. Lord Father." to mi sie nóż w kieszeni otwiera.

Re: Stara Gwardia

No właśnie takie sytuacje sprawiają, że "prawdziwy fan" poczuje się dotknięty ;P. A po tym co być może zrobi później nawet zamknięty .

Re: Stara Gwardia

Lord Father To prawdopodobnie przykry i upośledzony płód beznadziejnego, polskiego dubbingu ROTS, gdzie "Lord Wejder" zmienił się w "Lorda Wadera". Chociaż pamiętam, że były tam lepsze perełki np. "Sitchowie" zamiast "Sitóf" XD

Re: Stara Gwardia

Najlepszy był "klucz FRANCUSKI"

Re: Stara Gwardia

W polskim dubbingu TFA tez byly takie teksty ze sie lapalem za glowe. Szczegolnie rozmowa o chlopaku Rey -.-

Re: Stara Gwardia

Można być fanem tylko oglądając filmy. Nie trzeba się zmuszać do słabej literatury. Mnie dzisiaj szkoda na to czasu...

Stare Gwardie

są potrzebne, żeby zawsze obecny był ktoś, kto pamięta czasy świetności danego miejsca i do jakiego poziomu należy równać.

A także przypominać o tym, że Bastion zszedł na psy - tak przynajmniej słyszałem, bo nie należę ani do Starej Gwardii, ani do świeżaczków. Mogę pełnić rolę mediatora. Jeśli ktoś czuje się uciśniony lub dyskryminowany - proszę o PW, chętnie pomogę dobrą radą.

Młoda Gwardia

Ja to jestem takim świarzakiem, że się nie będę wypowiadał bo co ja tam wiem I podoba mi się (o zgrozo) TCW, i nawet ostatnio trochę Rebelsy. I jeszcze sprowadzam "zółtopaskowców" na złą drogę.

Re: Młoda Gwardia

Finster Vater napisał:
I jeszcze sprowadzam "zółtopaskowców" na złą drogę.
-----------------------

Yup. Niedługo ktoś może nawet pasek usunie z avka.

Re: Młoda Gwardia

Chyba Ty

Oh, wait

W każdym razie nie zanosi się

Re: Młoda Gwardia

Gunfan napisał:
W każdym razie nie zanosi się
-----------------------

No nie wiem. Jak czytam Twoje posty to mam wrażenie, że jesteś co raz bardziej przychylny nowemu kanonowi, dlatego osobiście obstawiałbym, że to właśnie Ty pierwszy usuniesz pasek.

Re: Młoda Gwardia

No wai! Muszę dbać o reputację

Re: Młoda Gwardia

W kwestii formalnej, to TCW nie jest "Nowym Kanonem", tylko cześcią starego EU (jak OT i PT) która uniknęła "brzytwy Ockh... khem, Disneya"

A nawet ma zakładkę "legends" na Wookie : , więc tego...

Re: Młoda Gwardia

Podejrzewam, że Lubsok pił nie tylko do tego, iż oglądam TCW, ale też do moich stwierdzeń, że wziąłem się za nowy kanon i mi się powoli zaczyna podobać

Re: Młoda Gwardia

The Clone Wars to najlepsze co spotkało Gwiezdne Wojny.

Re: Młoda Gwardia

... no dobra, zaraz po przejęciu przez Disneya i Jyn Erso.

Stara Gwardia

W fandomie Star Wars to tych kolejnych leveli jest masa: fani only OT, fani Lucasowego SW + Legend, fani Lucasowego SW + Legend + TCW, fani wszystkiego, fani tylko prequeli + sequeli, tacy co widzieli tylko sequele, dzieci 5-10 co znają tylko Freemakerów i Droidy.. Takich kombinacji można wymyślić masę, ja to znam nawet takich co ogólnie nie lubią Star Wars, ale uwielbiają KOTORy, Jedi Academy, itd.

Na Bastionie jak ktoś się uważa za "Starą Gwardię" i ma ochotę trochę pohejtować to ma w czym wybierać Dlatego Hardrado Bastion nie zszedł na psy, bo gleba do hejtowania, kłótnio-dyskusji i trollowania jest bardzo żyzna

Re: Stara Gwardia

Ale Bastion zawsze schodzi na psy...

Ja się za "Starą Gwardię" nie uważam, bo mam tylko dwanaście lat fanowskiego stażu, no ale coś tam wiem . Mam dużo kontaktu z młodymi fanami i owszem - popełniają błędy, gubią się w imionach postaci, ale co z tego? Te dzieciaki kochają SW czystą miłością i nie ma piękniejszego widoku, a ja czuję się mega dumna, że mogę być ich mentorką. Tak, wysłuchuję peanów na temat tego, jaki Ezra jest super, ale zaciskam zęby i mówię, że też go lubię, bo dla młodych jest to ważne. Niech się Stara Gwardia chowa po swoich pokojach i hejtuje, mnie to nie wzrusza. Kto nie idzie do przodu, ten się cofa.

Re: Stara Gwardia

-wysłuchuję peanów na temat tego, jaki Ezra jest super, ale zaciskam zęby i mówię, że też go lubię

Dziecko okłamałaś

Re: Stara Gwardia

Jest specjalny krąg piekła dla takich

Re: Stara Gwardia

Ja to nawet pani z Twojego awatarka nie byłem w stanie usmiercić (nie w sensie umiejętnosci, tylko mi sumienie nie pozwoliło )

Re: Stara Gwardia

Bo jesteś naszą Matką Roju. To taka wariacja na temat "a co by było gdyby Stara Gwardia była fajna?".

Re: Stara Gwardia

Jeszcze alko-fani-SW ale to już level high ground !!

Albo miałem szczęście

albo tacy fani, jak ci opisywani w pierwszym poście, nie zdarzają się za często... w każdym razie ja jakoś się na takich nie natknąłem. A przynajmniej sobie nie przypominam, poza Sellerem oczywiście. Może i były jakieś pojedyncze przypadki, ale nie wbiły mi się w pamięć. A trochę znajomości, nie chwaląc się, mam po fandomach w naszym pięknym kraju

Więc wg mnie nie jest tak tragicznie, ale mówić mogę jedynie za starwarsowców, i to oczywiście też tylko tych, których sam znam. Stara gwardia kojarzy mi się wyłącznie pozytywnie, z dobrymi znajomymi z początków mojej obecności w fandomie.

No i, słusznie czy nie, nieskromnie sam się za przedstawiciela tejże uważam

Starsi konwentowicze powinni uderzyć się w pierś i zrozumieć że wcale nie byli mądrzejsi ze swoim DB niż młodzi teraz z SAO. Doradź inny serial jeśli uważasz że może się spodobać, zaproponuj książkę, porozmawiaj o fabule i wytłumacz jej zawiłości. Doceń, pochwal, wykaż odrobinę chęci do współpracy. Bądź dumny z pasji którą rozszerzasz, z radości którą daje fandom.
------
Tak się mniej więcej staram robić. Choć w sumie okazji mało, bo na SŚFSW rzadko się młodziaki pojawiają.

Re: Albo miałem szczęście

Oj, trafiają się , trafiają i to wcale nierzadko. Jednak na szczęście lepiej się pamięta tych "pozytywnie zakręconych". Dla mnie osobiście bardziej przykre jest inne zjawisko - postawa typu "no jak możesz TEGO nie wiedzieć - albo nie znać - to co z ciebie za fan".

tak zawsze

było, jest i będzie. Szkoda, że cytowany nie wspomni o drugiej stronie medalu (a jest jeszcze kant ), czyli `młodych gniewnych`, którzy wszelką klasykę określają mianem `staroci`, nie muszą tego oglądać, bo nowe jest `osom, w CzyDe` i tak dalej.

Swoją drogą zabawne jest wypominanie wad samemu pisząc teksty o `kompie w ciemnym pokoju`, bo co? On to wklepywał na fejsa z telefonu, siedząc w ogródku z kubkiem czegoś sieciowego?

Jak można w ogóle pisać o `byciu mentorem` w takim przypadku? Mentor/autorytet to pojęcia, które zostały dzisiaj totalnie zdewastowane w każdej praktycznie dziedzinie życia.


A taka sytuacja w różnych grupach zainteresowań była zawsze. Zawsze też będzie. A anime, erpegi, książki będą kręciły się dalej.


PS. Właściwie po co na Forum umieszczać wpisy z fejsa? Ogarnąłem to na sam koniec

Re: tak zawsze

>czyli `młodych gniewnych`, którzy wszelką klasykę określają mianem `staroci`, nie muszą tego oglądać, bo nowe jest `osom, w CzyDe` i tak dalej.

Wut?

czyli

właściwie po co przekleiłeś ten wpis?

Re: czyli

Zapewne dla "Wut?"

I serio, przetłumacz to "na nasze"

chodziło

o pierwszy? Chyba o tym wie. Czekam na rozsądną odpowiedź

Re: tak zawsze

No ja np. (chyba) rozumiem o co chodzi Bartowi. W sensie nie stykam się z tym jakoś na forum, bo omijam pewne tematy, ale np. mam paru znajomych, którzy uwielbiają nową trylogię (bo super, kolorowo i efekty), a OT jest średnie, bo słabo to wygląda i przestarzałe. Na forum zapewne dalszym etapem tego procesu są ludzie, dla których dodatkowo takie TCW czy Rebels to lepsza rozrywka niż stare filmy. Można też wyjść poza SW i masz to samo.

Takie efekty i nowe technologie w filmach przy jednoczesnym spłyceniu i zinfantylnieniu fabuły.

Re: tak zawsze

Sukces filmów Transformers XD jako przykład. Ale tak świat wygląda. Kultura niezależna, niszowa, subkultura też dlatego ma swój urok że nie jest albo dla wszystkich albo nie przez wszystkich rozumiana czy akceptowana.

...

-czyli `młodych gniewnych`, którzy wszelką klasykę określają mianem `staroci`, nie muszą tego oglądać, bo nowe jest `osom, w CzyDe` i tak dalej.

Ale w sensie, o co chodzi? Bo "młodzi" w tym tekście to raczej nie tyle młodzi wiekiem, a raczej młodzi stażem w danym fandomie. Nie wiem jaki związek z tym wszystkim ma "określania wzystkiego mianem staroci" itd. To się nawet nie tyczy tego tekstu ani jakiegokolwiek przykładu w nim przytoczonego. Tu nie jest mowa o lekceważeniu "klasyki" przez "młodych", a o lekceważeniu "młodych" przez tych "klasycznych".

To, że była zawsze taka sytuacja, nie oznacza, że zawsze być powinna.

No i dlaczego niby nie umieszczać wpisów z twarzoksionszki na Bastionie? To jest zabronione?
Post jest merytoryczny i dzięki niemu rozwinęła się tutaj mertoryczna dyskusja. Lepsze to, niż narzekanie dla samego narzekania.

umieszczanie

czegoś takiego bez własnego komentarza jest... niejasne.

Stąd odwróciłem monetę, bo dlaczego nie?

Re: umieszczanie

A po co wyważać otwarte drzwi?

czyli

kant. Może być.

Re: Stara Gwardia

Temat trochę o niczym. "Elitaryzm" w takich środowiskach był i będzie, jak wszędzie zresztą. Będą też nowi ludzie drażniący swą ignorancją. Będą też nowi z którymi można sensownie pogadać, i starzy którzy będą na nowych otwarci. Nowi ignoranci później staną się fandomowymi snobami itd. Tak się wszystko kręci. Ważne że się kręci.

Re: Stara Gwardia

Ban dla Princess pokazał, że jak nie ma różnych opinii to nie ma też dyskusji. Może nie było tak że forum umarło na miesiąc ale widac było wyraźny przestój ;D

Re: Stara Gwardia

Dlaczemu na końcu nie dodałeś "xD"? xD

Re: Stara Gwardia

W zasadzie mógłbym się podpisać pod postem lukaszza, ale dodam też coś od siebie.

Czasem bywa tak, że to, co jest uważane za elitaryzm "Starej Gwardii" jest czymś innym: a to konflikty między fanami, a to niechęć do młodszych wiekiem nie z powodu "snobowania" a z powodu zwykłej niechęci do dzieci i robienia wszystkiego pod dzieci, a to konflikty między fanami SW na temat stare EU vs nowy kanon, co przez niektórych jest interpretowane jako konflikt między "elitowanie kontra ignorancja". Sam kiedyś nawet do tego nawiązałem jak się wkurzyłem na paru newbiech w komentarzach bastionowych, na co zdecydowanie zareagowała Kathi

Tak czy siak, takie rzeczy jak klasyfikacje na "starych" i "nowych" fanów, również w fandomie SW, to wszystko kwestie umowne - jestem ciekaw swoją drogą, czy gdzieś na starych fandomowych nerdów zamiast "gwardia" mówi się "zakon"

Czytam ten temat

i jakże mi brakuje głosu Sellera. On by wam już wyjaśnił, kto jest prawdziwym fanem i dlaczego tylko on.

Re: Czytam ten temat

Seller teraz chce odpocząć od wszystkiego. I szyka dobrej rady jak to zrobić

Ja

z kolei zawsze miałem takie wrażenie, że w naszym, polskim fandomie Star Wars to działa trochę inaczej. Stara Gwardia zawsze się trollizowała i fani z dużym stażem zawsze byli tak zdystansowani od reszty i sarkastyczni, że nie chciało im się wcale dyskutować ze świeżakami tylko mieli jakiś swój mały świat, a czasem tylko "kręcili bekę" z jakichś przejawów życia świeżaków. Stara Gwardia fandomu SW jest zresztą bardzo podzielona: są tu fani, którzy hype`ują disneyowskie epizody i tacy, którzy je hejtują... dzięki Lucasowi, który kompletnie poszatkował i pozbawił spójności to uniwersum nie ma tu za bardzo czego bronić bo nie istnieje już od dłuższego czasu jakiś jeden kanon. Fandom Star Wars jest też jednak zdecydowanie mniej na serio od innych, może i dlatego, że Star Wars są bardzo popularne i większość przywykła, że "świeżakami" jest 3/4 społeczeństwa więc uznawanie się za jakąś Starą Gwardię nie ma w tych warunkach specjalnego sensu, co najwyżej można sobie potrollować z Januszy, którzy wymawiają Vader jak "Dar-t Wa-der" albo z Karyn, które robią sobie tipsy z Ahsoką

asdfg

Myślę, że tak jest w każdym środowisku fanów czegokolwiek. Fani "klasycznego rocka", fani Legend SW. A nawet niekoniecznie fani czegoś. Po prostu zdarzają się ludzie, którzy czują potrzebę dowartościowania, wywyższenia się nad innych, znajdując ku temu jakikolwiek przyczynek. Słuchanie zespołów XYZ więcej niż inni, bo muzyka nowsza o 40 lat to sam śmieć. Czytanie komiksów uniwersum X sprzed rebótu, bo po to już komercha. Kolor skóry/narodowość (w opozycji do "rapefugees" z Bliskiego Wschodu). Cokolwiek.

No a nawet jeśli nie chodzi o specjalne dowartościowywanie, to zawsze fajnie jest mieć, na co ponarzekać. No a jak można ponarzekać z kimś, to już w ogóle. Tak, jak właśnie to zrobiłem przed chwilą.

sierpem i młotem starą gwardię

Serio, nie ma chyba nic bardziej rakowatego niż ludzie wywyższający się w jakimś fandomie ze względu na własny staż w tymże. Dla mnie to jest jasne - gość nie umie obronić swoich poglądów, więc sięga po argument stażu. Rzuci ci, że 15 lat temu too tu się działo, nie doświadczyłeś tego więc co ty wiesz o [tym o czym gadacie]. I pozamiatane, nie pogadasz xD

Kiedyś troche udzielałem się na forum fanów Depeche Mode, ale to co tam się odstawiało... starsi - wiekowo/stażem userzy każdą dyskusję zaczynali hasełkiem "słucham DM od 23 lat więc swoje wiem..." - I dyskutuj tu z takim xDD piszesz że koncert 2 lata temu był super, a w odpowiedzi OOO ALE JAK NA TRASIE W 2001 BYŁEM TO BYŁ KLIMAT, JAKI CZAD, ECH ŻAŁUJCIE ŻE TEGO NIE DOŚWIADCZYLIŚCIE TERAZ TO JUŻ POPŁUCZYNY xD

Na Bastionie też to w pewnym stopniu spotykamy, na szczęście niewielkim, choć jak czasami człowiek czyta jak ludzi z 5letnim stażem nazywają "nowymi"...

Powinni wprowadzić w sejmie ustawę pozwalającą na uczestnictwo w fandomie na jakieś 10-15 lat bo potem się człowiekowi mózg gotuje w sosie własnym i robi więcej szkody niz pożytku, wyjątków jest zbyt mało żeby było warto

Re: sierpem i młotem starą gwardię

Shedao Shai napisał:
Powinni wprowadzić w sejmie ustawę pozwalającą na uczestnictwo w fandomie na jakieś 10-15 lat bo potem się człowiekowi mózg gotuje w sosie własnym i robi więcej szkody niz pożytku, wyjątków jest zbyt mało żeby było warto
-----------------------
Gdyby to przeszło trochę Bastionowiczów by ubyło w tym i moja osoba.
A wracając do meritum, to nie powinien być ważny staż na stronie, ale zainteresowanie, wiedza i chęć podzielenia się nią i swoimi poglądami. Czasem i osoba z mniejszym stażem na stronie ma większa wiedzę i potrafi sprowokować do ciekawych dyskusji. Dzielenie użytkowników na tzw "stara gwardię" i "młoda gwardię" niczemu nie służy jedynie może doprowadzić do niepotrzebnych sporów. Jedni z nas są wielbicielami SW sprzed Disney`a, inni wciągnęli się w nowy kanon - nie uważam to za złe. Każdy z nas może znaleść swoje miejsce w tym wszechświecie, na tej stronie. Fajnie jest że tyle osób podziela swoje zainteresowania, wymiena poglądami, nawet jeżeli czasami można podciągnąć niektóre rzeczy pod hejt. Nie uważam się za stara gwardię, mimo że mam tu dość długi staż. Zasadniczo więcej czytam i wypowiadam się w tematach gdzie mam coś do powiedzenia. Mimo stwierdzenia że "Bastion zszedł na psy" lubię tu wracać.

Mam nadzieję, że nie będą kasowanie konta użytkowników z ponad 10 letnim stażem

Re: sierpem i młotem starą gwardię

-Gdyby to przeszło trochę Bastionowiczów by ubyło w tym i moja osoba.

Ja też aczkolwiek jak tak czasem patrzę na swoją hehe, aktywność na forum, to się zastanawiam czy Bastionowi nie byłoby lepiej beze mnie

Re: sierpem i młotem starą gwardię

Absolutnie nie, wnosisz swoisty koloryt na tym forum, plus posiadasz ogromną wiedzę, dość wszechstronną. Bastion by stracił wiele bez twojej osoby. Przynajmniej ja tak uważam czytając twoje posty

Re: sierpem i młotem starą gwardię

Opowiem Ci Mistrzu taką anegdotkę.
czas akcji - tegoroczny Polcon w Lublinie.
Siedzimy z przyjaciółką na prelekcji "Historia Starej Republiki", dość monotonnej acz ciekawej.
Prowadzący doszedł do pewnego Jedi, któremu się zboczyło na złą ścieżkę, na co moja przyjaciółka teatralnym szeptem (ku zgorszeniu zaangażowanych fanów rząd niżej):
"Ha! Kojarzę go! To ten co bzykał sithkę! Masz rację, muszę to przeczytać!".

A gdy musiałyśmy wyjść przed czasem, by zdążyć na inny punkt, prawie tupnęła noga "A BANE?! Jeszcze o nim nie było!".

Tak więc widzisz Mistrzu. Twoja pomoc, gdy spokojnie mogłeś mnie wyśmiać i popukać się w głowę, uruchomiła coś na kształt lawiny. Bo Legendy są teraz poznawane przez moje zupełnie nie bastionowe towarzystwo - w różnym tempie i w różnej kolejności, ale wiedza jest wiedzą.
A to wszystko dlatego, że dostawszy wiadomość od świeżynki nie zachowałeś się jak owa rzekoma Stara Gwardia.

Więc proszę mi tu nie pierniczyć o Bastionie lepszym bez Ciebie bo to jest jedna wielka NIEPRAWDA.

Rzekłam.

Re: sierpem i młotem starą gwardię

Ayy, nie mów tak. Bardzo ciekawie się czyta wiele z Twoich postów, a ponadto posiadasz ogromną wiedzę na temat uniwersum. Uważam podobnie jak Joylinda, że Bastion bez Twojej osoby by coś stracił. Trwałby nadal, ale widać by było, że jeden z rodzynków (eem... potraktuj to jako określenie na pozytywnie wyróżniających się użytkowników ;p ) gdzieś zniknął. Na pewno bez takich użytkowników jak Ty nie byłoby lepiej Bastionowi, przynajmniej według mnie.

Re: sierpem i młotem starą gwardię

Shedao napisał:
jak tak czasem patrzę na swoją hehe, aktywność na forum, to się zastanawiam czy Bastionowi nie byłoby lepiej beze mnie
-----------------------
Jaaaasne Już nie bądź taką kokietką, cały ten tekst mi wygląda na próbę wycyganienia jakichś miłych słów pod Twoim adresem Co się zresztą udało, jak widać Dobrze znasz swoją wartość, you old pirate!

No chyba, że masz na myśli swoje forumowe początki. Jeśli tak, to rozumiem Cię doskonale, bo sam się wstydzę masy swoich starych postów. No ale to było dawno, obecni userzy kojarzą Cię raczej dobrze

Re: sierpem i młotem starą gwardię

Oj tam, zawsze można jakieś dobre słowo komuś rzucić, niezależnie czy ta osoba bardzo do usłyszenia takiego słowa dąży, czy też nie...

Re: sierpem i młotem starą gwardię

Przyłapałeś mnie Nie no, faktycznie mój post bije kokieterią, masz rację. Nie taki był mój cel; piłem raczej do licznych awantur w których tu na przestrzeni lat brałem udział i rozkręcałem. Czasami miewam kaca moralnego, wiesz, taki niesmak który pozostaje po całodniowym trollowaniu Sellercia czy Princesski czy [kogokolwiek innego z bogatej historii naszego forum] Do tego piłem. Że swój pozytywny wkład też mam, to wiem niemniej te miłe posty powyżej się mi bardzo przyjemnie czytało.

Re: sierpem i młotem starą gwardię

Ten niesmak jest esencją trollowania, tym wszystkim co w trollowaniu najlepsze. Taką nagrodą za trud, wisienką na torcie. Ten kto nie trolluje dla tego uczucia nie jest trollem a pozerem, zwykłym i marnym pozerem szukającym poklasku...

Re: sierpem i młotem starą gwardię

-Powinni wprowadzić w sejmie ustawę pozwalającą na uczestnictwo w fandomie na jakieś 10-15 lat

Nie, po 10 latach licznik się przekręca i leci od zera #newbies

Re: sierpem i młotem starą gwardię

Swoją drogą jestem tutaj już 10 lat :O

Re: sierpem i młotem starą gwardię

A dopiero teraz ustawiłeś avek. xD

Re: sierpem i młotem starą gwardię

Avatar miałem ze swoją japą, ale chyba zmiana komputera mi go skasowała

Re: sierpem i młotem starą gwardię

A rzeczywiście przypominam sobie, krótkie włosy i okulary przeciwsłoneczne chya miałeś. Matek zdaje się, chyba też miał kiedyś siebie w avku. xD

Re: sierpem i młotem starą gwardię

No dokładnie

Re: sierpem i młotem starą gwardię

To dopiero początek jak to mawiał hrabia Dooku

ten

avek przypomina mi Jedi Zalewa, który chyba fapował do plakatów Ewana

Re: ten

No nic ciekawego nie było do wyboru

Re: sierpem i młotem starą gwardię

Coś w tym jest co mówisz. Chociaż mnie chyba bardziej przeszkadza takie ogólne narzekanie, z którym nie mam już siły dyskutować.

Powtórze to co już gdzieś wspomniałem. Chyba dla bycia nakręconym na SW nie było za mojego życia lepszego okresu niż teraz, zwłaszcza w Polsce.

-Dostajemy 5-6 całkiem nieźle wydawanych książek dla dorosłych rocznie.
-Za chwilę na rynku będą się ukazywały trzy serie komiksowe w tym jedna w twardej oprawie (!).
-Wydawane są w miarę regularnie albumy(!!) -kiedy dostawaliśmy lokalne wydania pozycji pokroju "Art of.." czy Wizje?
-gier figurkowych/planszowych/rpg -jest zalew
-powstają (powoli bo powoli ale jednak) gry komputerowe/konsolowe
-dostęp do stuffu wszelkiej maści jest powszechny nawet w naszych sklepach -hasbro, lego, black series -co kto chce.
-zalew mniej wartościowych gadżetów przeogromny, piżamy, koce, pościele, piórniki, plecaki itd itp -ja rozumiem, że nie każdego to kręci teraz, mnie też niekoniecznie, ale pamiętem jak 10 czy 15 lat temu robiliśmy maślane oczy do zdjęć pokojów fanów z Zachodu -od góry do dołu przystrojonych w SW, a sami mogliśmy o tym tylko pomarzyć, teraz mamy to na wyciągnięcie ręki.

I na koniec najważniejsze -równolegle trwają prace nad conajmniej TRZEMA filmami z uniwersum, co gwarantuje nam wizytę w kinie na nowym filmie co pół roku.

Ale to wszystko mało! Wszędzie pełno ludzi, którzy marudzą jak to Disney zabił SW, jak to dawniej było lepiej. A najbardziej lubię jak zabijają każdą dyskusję o nowym kanonie jakimś idiotycznie nieprzemyślanym tekstem o EU.

Re: sierpem i młotem starą gwardię

Niezły troll ci wyszedł, przyznaję.

- dobrze, że napisałeś "nieźle wydawanych" bo napisanych nieźle to już raczej nie ma
- wowowo ależ serie komiksowe, kamienie milowe w uniwersum, do piachu z Karmazynowym Imperium
- mamy przeciętne imperium atakuje i armadę, najlepsze SW Miniatures od dawna w piachu, a polskiej edycji RPG FFG nie ma i zapewne nie będzie bo nie ma chętnych
- Tylko BF2 powstaje, a BF1 był klęską
- Tak, zabawek dla dzieci jest od groma
- Zalew również syfu wszelakiego potwierdzam
- Te trzy filmy to faktycznie, najlepsze w historii będą!

I to wszystko potwierdza tylko starą prawdę, że ilość niestety nie znaczy wcale jakość...

Re: sierpem i młotem starą gwardię

- Ja mogę tylko potwierdzić, że dzięki Legendom miałem okazję przeczytać kilka najgorszych powieści w moim życiu. "Raczej" nie ma? Rozumiem, że czytałeś wszystkie?
- co ma piernik do wiatraka? Komiksy NK są niezłe, nie są to "kamienie milowe" (cokolwiek przez to rozumiesz), ale w przecież Legendy to nie same wybitne komiksy, było pełno szajsu i niepotrzebnych, marnych czytadeł. A, no i rozumiem, że wszystkie komiksy NK też czytałeś?
- niedawno pokazywano Legion, który wygląda całkiem sympatycznie. A jak nie ma chętnych, to problem leży chyba gdzie indziej, nie?
- co do gier mogę się nawet zgodzić, chociaż słowo "klęska" to dużo powiedziane
- no tak, bo za Lucasa zabawek w ogóle nie produkowano xD Dzieci i SW - nigdy w życiu!
- no tak, oczywiście, bo taki "syf" nie był tworzony za Lucasa. Więcej! Taki syf wcale nie jest produkowany w celu reklamowania jakiegokolwiek filmu pokroju SW (wysokobudżetowej bajki dla dużych i małych).
- nie widziałeś jeszcze dwóch z nich (a ma być ich wìęcej), więc nie wiesz jakie będą

I to wszystko potwierdza tylko starą prawdę, że ilość nie znaczy wcale jakość - Prawda. Kiedy ktoś wydawał multum gównianych i niepotrzebnych książek i komiksów ze Starego Kanonu, to ewidentnie zapomniał o tej wielkiej życiowej prawdzie.

Ech, sellerowe malkontenctwo motzno. Mam nadzieję, że zaraz będziesz mi udowadniać na konkretnych, jednostkowych przykładach wyższość kanonu zeszłego nad disnejowskim

Re: sierpem i młotem starą gwardię

Ja też nie deprecjonuję starego kanonu -dał mi dużo radości i dalej daje, że (także) nie był równy to inna sprawa. Chodzi mi o to, że mamy na prawdę wiele powodów do radości obecnie a oglądamy się za czasami, które tylko wybielone przez zawodną pamięć wydają się tak idealne.

Poza tym, od dawna powtarzam. Jeśli kogoś SW przestało bawić po kasacji kanonu/sprzedaży Disneyowi/wypuszczeniu TFA -to po co tu siedzi i uprzykrza życie innym? Skoro jednak tu jesteśmy, to znaczy, że sprawia nam to jakąś przyjemność, nie? I nie mówię tu o braku konstruktywnej krytyki, takiej z którą fajnie się dyskutuje -pierwszy odpowiem na takiego posta. Chodzi mi o typowe zrzędliwe mędzenie

Re: sierpem i młotem starą gwardię

Bastion nie jest stroną o disneyowskich Gwiezdnych Wojnach i klubem miłośników Nowego Kanonu. W taki sam sposób jest to także portal dla osób, które lubią wyłącznie Starą Trylogię, Mroczne Widmo jeden zeszyt z jednej serii komiksowej sprzed 30 lat albo są fanami któregoś z aktorów grających w sadze.
Jeśli masz tylko zamiar krytykować takie osoby, które swoją sympatię do Gwiezdnych Wojen rozumieją i widzą inaczej od Ciebie to po co tu siedzisz i uprzykrzasz życie innym?

Re: sierpem i młotem starą gwardię

Ale zrozumiałeś coś z mojego wcześniejszego wpisu?

Re: sierpem i młotem starą gwardię

- A czy ja napisałem, że wszystkie stare książki były dobre? Dlaczego wmawiasz mi stanowisko, którego nie przedstawiłem? Jeśli byłeś ciekaw mojej opinii dotyczącej książek z Expanded Universe, oto ona: 3/4 starych książek było zupełnie bezwartościowych lub fatalnych i zamiast nich lepiej czytać Gazetę Wyborczą. Problem w tym, że obecnie nie ma już tej dobrej 1/4. Zaspokoję twą ciekawość: czytałem pięć z nowokanonowych pozycji, w tym te uznawane za najlepsze, ostatnio jeszcze Katalizatora plus Mrocznego Ucznia.

- I znowu: a gdzie ja napisałem, że wszystkie komiksowe Legendy są świetne? Takiej serii "Empire" nie mogłem znieść, ale obok było kilka świetnych i przeznaczonych też dla bardziej wymagającej publiczności, była to np. seria Republic, Dark Times, czy KOTOR i Legacy. Teraz? Plaża, pustynia, klęska. I znów: dałem szansę każdej z nowych serii czytając przynajmniej 1-2 zeszyty. Wszystkie są tragicznie wtórne, a scenariusze są wręcz żałosne i na poziomie beznadziejnych najbardziej komiksów marvela, bo to swoją drogą raczej mizerne pod względem treści wydawnictwo komiksowe.

- A jest sukces? Nie znam nowej dobrej gry na PC/konsole. Podaj ten tytuł jak masz go w swoim rękawie.

- Było tych zabawek od groma i to już od zawsze, zwłaszcza w USA, a od czasów prequeli nawet w Polsce wszelkiego typu zabawek była tona, tyle, że co z tego? Obok tych zabawek były też treści dobre i ciekawe. Teraz ich niestety nie ma.

- Widziałem dwa z dwóch nowych filmów mam więc pełne prawo komentować je, a także wyrażać opinie dotyczące kierunku w jakim zmierzają kolejne disneyowskie produkcje robione przez podobny zestaw ludzi/tę samą grupę zleceniodawców. Człowiek współczesny posiada coś takiego, jak umiejętność przewidywania i prognozowania - dzięki temu potrafimy np. planować swoje życie - i tak samo prognozować można przyszłe dzieła kultury.

I to wszystko potwierdza tylko prawdę, że w sposób infantylny usiłujesz krytykować użytkowników, którzy posiadają odmienne od ciebie zdanie na temat nowego kanonu. Wmawiasz też innym, że bezkrytycznie podchodzą do dawnych Gwiezdnych Wojen i nawet nie czekasz na to, aż ktoś ci wyłoży swoje pełne stanowisko tylko zwyczajnie konfabulujesz, tworzysz wymyślony świat i jeszcze zarzucasz innym "sellerowe malkontenctwo" usiłując w ten przyznam komiczny i infantylny sposób ich `pogrążyć` xD

Mam dla ciebie tylko uśmiech i wzruszenie ramionami. Nie będę ci niczego udowadniał bo nie sprawiasz wrażenia partnera do dyskusji. Tak samo nie mam zamiaru iść do fanów disco-polo by przekonywać ich, że choć w muzyce poważnej są też beznadziejni kompozytorzy i jest mnóstwo muzyki niewartej uwagi to jednak znajdzie się mnóstwo perełek dla których warto porzucić miłość do Shazzy i Akcentu

Re: sierpem i młotem starą gwardię

- 3/4 starych książek było zupełnie bezwartościowych lub fatalnych i zamiast nich lepiej czytać Gazetę Wyborczą.

Przesadzasz, takich, że lepiej czytać GW to było zaledwie kilka w EU, aż tak źle nie było - widzę że ze skrajności w skrajność.

Problem w tym, że obecnie nie ma już tej dobrej 1/4. Zaspokoję twą ciekawość: czytałem pięć z nowokanonowych pozycji, w tym te uznawane za najlepsze, ostatnio jeszcze Katalizatora plus Mrocznego Ucznia.

I znowu - skrajność. Są w NK książki fatalne, takie sobie, dobe i bardzo dobre. Oczywiście jak wszędzie się to rozkłada nierównomiernie i tych gorszych i takich sobie jest większość. Poza tym, jest to kwestia gustu, nie ma obowiązku aby wszystkim się wszystko podobało, lub to samo. Ale może specjalistka od książek NK się skusi i wypowie, bo co ja tam wiem.

było kilka świetnych i przeznaczonych też dla bardziej wymagającej publiczności, była to np. seria Republic, Dark Times, czy KOTOR i Legacy.

Chyba będę musiał się z OR przeprosić, jak wszyscy zachwalają... Poza tym prawie pełna zgoda, że były to rzeczy jak nie wybitne to bardzo dobre. Ale też pamiętaj, że i Repy miały swoje zeszyty takie, że lepiej ich nie wspominać, więc ten tego.

Teraz? Plaża, pustynia, klęska. I znów: dałem szansę każdej z nowych serii czytając przynajmniej 1-2 zeszyty. Wszystkie są tragicznie wtórne,

Znowu mając ogólnie rację przesadzasz. Jest dobry "Lando", "Anakin & Obi", świetny "Kanan" (patrz ostatnia recka Gufiego) choć faktycznie blado na tle całokształtu. Niemniej - nie usprawiedliwia to generalizowania "plaża, pustynia", no bez przesady.

Obok tych zabawek były też treści dobre i ciekawe. Teraz ich niestety nie ma.

Jak nie ma jak są - tradycyjnie fajne figurki z black series, czy nowe modele z Bandai, które na upartego można składać bez kleju i farbek (bez zmiękczacza do kalek się niestety nie da), klasa (a nawet kilka klas) lepsze od tego co było do tej pory.

Poza tym w ciagu dwóch lat dostaliśmy dwa dobre filmy - oczywiście, nie są to wybitne dzieła kinematografii, jeden w dodatkowo jest zrobiony "pod fanów" co mi jako fanowi zupełnie nie przeszkadza. Oczywiście, wolna wola, można krytykować sytuację gdy dostajemy co roku jeden film SW, why not.

Re: sierpem i młotem starą gwardię

- Ale ja nie uważam Gazety Wyborczej za dno dna tylko średnią, czasem ciekawą gazetę... po prostu 3/4 starych książek nie jest warte uwagi.

- Żadna skrajność, nie podajesz ani jednego tytułu dobrej książki z NK żeby nawiązać ze mną dyskusję.

- No niestety, Kanan jest dla mnie mocno średni i raczej zupełnie beznadziejny w porównaniu np. do serii pokroju Bitwa o Jabbim czy zeszytów Republic z Quinlanem Vosem w roli głównej.

- Nie mam już niestety tych nastu-lat i dlatego zabawki mnie w ogóle nie kręcą, nie jestem kolekcjonerem... miałem raczej na myśli to, że kiedyś mogłem przejść obok regału z zabawkami ale kupić sobie leżący na półce KOTOR, a teraz? Nie ma rzeczy z SW na którą mam ochotę wydać choćby złotówkę.

- Żaden z tych dwóch filmów nie jest niestety dobry. Pierwszy jest beznadziejny, drugi jest do zniesienia. Robiony "pod fanów" to był Logan z tego roku i jest lepszy od obydwu disneyowskich filmów SW.

Re: sierpem i młotem starą gwardię

-Żadna skrajność, nie podajesz ani jednego tytułu dobrej książki z NK żeby nawiązać ze mną dyskusję.

Ty też nie podajesz, to raz, dwa to kilka razy się w temacie już wypowiadałem. Mogę podać taz z marszu "Lost Stars", "Bloodline", "A new Dawn", "Tarkin", "Ahsoka", "Rebel Rising"

Kanan jest dla mnie mocno średni i raczej zupełnie beznadziejny w porównaniu np. do serii pokroju Bitwa o Jabbim czy zeszytów Republic z Quinlanem Vosem w roli głównej

Zdrowo pojechałeś teraz, bo wybrałeś sobie absolutnie topowe komiksy EU, "creme de la creme". Trochę nieuczciwe, zważywszy że przeczytałeś - jak sam pisałeś - dwa zeszyty. O ilenie ma wątpliwości że to z Repów co wymieniłeś jest świetne (jeszcze można dorzucić "Dark Times") to nie oznacza że coś gorsze od tego jest beznadziejne. To takjakby wyrzucić całe brytyjskie malarstwo XIX w. do kosza bo niema startu do Turnera, lub deprecjonować Zolę, Maupassanta czy Prousta bo nie piszą tak dobrze jak Victor Hugo.

miałem raczej na myśli to, że kiedyś mogłem przejść obok regału z zabawkami ale kupić sobie leżący na półce KOTOR, a teraz? Nie ma rzeczy z SW na którą mam ochotę wydać choćby złotówkę.

Trochę inaczej to tam wyżej pisałeś. Ja również (niestety...) nie mam kilkunastu lat , ale ciągle sobie coś tam dokupuję, szczególnie że Bandai wydaje nowe zestawy co kilka miesięcy (chcą zamordować moje zasoby finansowe chyba...), ostatnio świetny Delta-7B Aethersprite-class light interceptor z pierścieniem nadprzestrzennym. Ciągle - i mam nadzieję długo jeszcze - mnie to kręci.

Co do filmów - Twoja subiektywna opinia, do której masz prawo, ale nie wmawiaj innym że jest to opinia jedynie słuszna. Nb. mi się Logan bardzo podobał, ale znam fanów Marvella większych ode mnie i im nie podszedł. Opinia jest tylko opinią.

Re: sierpem i młotem starą gwardię

Rebel Rising i Ahsoka to pozycje wręcz koszmarnie fatalne, chyba ciekawe tylko dla maksymalnych fanatyków Rebels/The Clone Wars. Przy tym są znacznie gorsze od historii opisanych w EU dotyczących tego okresu, są to książki tak wtórne, że żałuję każdej minuty poświęconej na ich przeczytanie.

Jednak problem istnieje. Jeśli pośród nowych treści nie ma także tych bardzo dobrych tylko panuje nędza lub nudne średniactwo to w jaki sposób miałoby mnie to zachęcić?

Ciebie kręci. Mnie nie.

Oczywiście, że opinia jest tylko opinią. Ale nędzna powtórka z Nowej Nadziei nie jest dobrym filmem. Możesz się upierać, że są różne gusta i wszystko jest względne i relatywne, możesz też popaść w nihilizm i mówić, że nic nie ma znaczenia bo wszystko siedzi tylko w ludzkich głowach bo dla kogoś najlepszym filmem w historii mogą być "Strażnicy galaktyki", a dla kogoś innego "Siódma pieczęć" co nie zmieni tego faktu, że z perspektywy wartości artystycznej to pierwsze mogłoby nie istnieć, a to drugie jest nieprzekraczalnym kamieniem milowym w całej kinematografii. Z perspektywy czysto konsumpcyjnej masz więc pełną rację, ale z perspektywy historii kina, dzieł wartościowych i znaczących już nie.

Ja nie traktuję kina lekko i jestem wymagający tak więc z mojej perspektywy dzieło wtórne i infantylne nie będzie dla mnie interesujące. Dla kogoś innego może być jego sensem życia, tak samo jak są na świecie ludzie którzy biją się o świeżaki w biedronkach. Ale istnieją pewne kanony, istnieją pewne kryteria oceny wypracowane przez sztukę i jej krytyków i są pewne wartości. Tyle, że tak jak to piszesz wszystko zależy też od osoby: jej oczekiwań, poziomu oczekiwań, wykształcenia i nie tylko.

Re: sierpem i młotem starą gwardię

-Rebel Rising i Ahsoka to pozycje wręcz koszmarnie fatalne, chyba ciekawe tylko dla maksymalnych fanatyków Rebels/The Clone Wars.

Twoja opinia, OK. Jest grupaludzi którym się podoba, grupa której się nie podoba, nie mam z tym problemu. Ale rozumiem, że pozostałe wymienione już są dobre i bardzo dobre? QED.

Ciebie kręci. Mnie nie.

I gitara. Przecież nie każdego musi kręcić to samo. Ale to nie powód żebyś negował że nie ma ciekawych rzeczy. Nie ma dla Ciebie, co nie oznacza że nie ma w ogóle. Nb., wygląda mi na to (wnioskując też z podpisu) że zostałeś kilka lat temu wytrącony z równowagi wiadomością o wykupieniu Lucasfilmu przez Disneya, i do tej pory się nie pogodziłeś z tym faktem.

Możesz się upierać, że są różne gusta i wszystko jest względne i relatywne,

Owszem, będę się upierał że gusta są różne, ale nie przypominam sobie, żebym pisał coś na temat relatywizmu, wiec może to sobie darujmy?

Z perspektywy czysto konsumpcyjnej masz więc pełną rację, ale z perspektywy historii kina, dzieł wartościowych i znaczących już nie.

A gdzie ja porównuję TFA do "7 Pieczęci", "Belle de Jour" czy "Cat on the hot tin roof"? Nie porównuje się rzeczy nieporównywalnych. Ja pisałem o TFA w kontekście SW, i tutaj film się broni. Jak będziesz chciał porównywać do "7 Pieczęci", to polegnie tutaj tak TFA, jak i ANH czy RotS, więc Twój argument jest tak trochę inwalidą.

Tyle, że tak jak to piszesz wszystko zależy też od osoby: jej oczekiwań, poziomu oczekiwań, wykształcenia i nie tylko.

Ponownie nie przypominam sobie żebym kiedykolwiek segregował ludzi pod względem wykształcenia. Oczekiwania i ich poziom jak najbardziej - od filmu z gatunku SW oczekuję dobrej rozrywki i zabawy, innych rzeczy będę oczekiwał o "Manchester by the Sea" a jeszcze innych od "Hell or High Water". I znowu, przez analogię - innych rzeczy i doznań oczekuję podczas wizyty w galerii drezdeńskiej, innej od czytania komiksów z Aaylą i Vosem - a przecież i tu, i tu oglądam "tylko" obrazki choć parafrazując cytat z perspektywy wartości artystycznej te drugie mogłoby nie istnieć, a te pierwsze są nieprzekraczalnym kamieniem milowym w całej historii malarstwa.

Re: sierpem i młotem starą gwardię

"Bloodline" to 3/10 "A new dawn" to 1/10.


Kiedy właśnie Stara Trylogia należała do klasyki gatunku SF i należy dalej. Jest tak czy tego chcesz czy nie. SW nie zawsze były wyłącznie konsumpcyjną papką, jaką są dziś. Prequele również posiadały przynajmniej pewną minimalną świeżość. TFA i nowe disneyowskie filmy to już tylko komercha, istotna dla kina tak samo, jak kolejne odcinki Iron Mana albo innego filmu o dowolnym superherosie.

Nie umniejszaj znaczenia Trylogii tylko dlatego, że nowe filmy są kiepskie. Bo za trzydzieści lat Gwiezdne Wojny dalej będą głównie Starą Trylogią i pomysłem Lucasa. Nikt nie będzie mówił "No tak, Star Wars, czyli głównie genialne dzieło Abramsa, to on to tak naprawdę stworzył". Więc uważaj z tym zaniżaniem poprzeczki bo nie wszystko jest równie kiepskie co TFA. W kontekście SW również TFA pozostaje artystycznie najmniej nowatorskie, świeże i odkrywcze. Nawet najwięksi fani tego filmu przyznaję jego wielką wtórność.

Doskonale pogodziłem się z faktem wykupienia Lucasfilmu przez Disneya. Tylko osoby z poważnymi zaburzeniami tworzą własną, alternatywną rzeczywistość. Godzenie się z panowaniem Disneya porównałbym jednak z godzeniem się na rządy Kaczyńskiego. Czas pokazał, że nowe Gwiezdne Wojny nie są już jednak tak dobre, jak stare. To era ewidentnego spadku jakości i nie ma co się w tej kwestii oszukiwać. Dla mnie różnica jest tylko taka, że nie jestem już fanem obecnego "Nowego Kanonu" i częściej wracam do starych, dobrych treści niż męczę się nowymi, gdzie ich targetem są zresztą głównie dzieci.

Re: sierpem i młotem starą gwardię

-"Bloodline" to 3/10 "A new dawn" to 1/10.

Czyli te pozostałe jednak mogą być. To OK

SW nie zawsze były wyłącznie konsumpcyjną papką, jaką są dziś.

Zawsze były. Film ma na siebie zarobić. Koniec - kropka. Im więcej tym lepiej. Co nie przeszkadza im być klasyką, choć pod S-F to bym nie podciągał. Ale co kto lubi.

Nie umniejszaj znaczenia Trylogii tylko dlatego, że nowe filmy są kiepskie.

W którym niby miejscu? I ponownie - to Twoja prywatna opinia, że nowe filmy są kiepskie. Warta tyle samo (no more, no less) co moja opinia czy kogokolwiek innego na forum.

Nikt nie będzie mówił "No tak, Star Wars, czyli głównie genialne dzieło Abramsa, to on to tak naprawdę stworzył".

A czy ktoś mówi, że będzie? SW to zawsze będzie dzieło oparte na pomyśle Lucasa.

Więc uważaj z tym zaniżaniem poprzeczki bo nie wszystko jest równie kiepskie co TFA.

Na co? Lub kogo? mam uważac? Przy czym ponownie - gdzie ja zaniżałem jakąkolwiek poprzeczkę?

Godzenie się z panowaniem Disneya porównałbym jednak z godzeniem się na rządy Kaczyńskiego.

Hohoho, a co Ty (ja, Sal Holo, ktokolwiek) mamy do "godzenia się" na panowanie Disneya? Może nam się to co najwyżej nie podobać lub podobać. Jeżeli byś się rzeczywiście "nie godził", to w tym wypadku zacząłbyś ciężko pracować na kilku etatach, inwestować na giełdzie, założyć własną firmę itd. żeby zebrać pieniądze i wykupić od niego prawa do marki. Robisz tak? Jak tak, to szacun, jak nie, to tylko taka próżna gadanina jest.

To era ewidentnego spadku jakości i nie ma co się w tej kwestii oszukiwać.

Musisz sobie uświadomić, że Twoja prywatna opinia może być błędna i nie mieć pokrycia w rzeczywistosci. Bo być może jesteśmy teraz w najlepszej dla SW epoce, a Ty tylko, przez swoje ideowe zaślepienie, tego nie dostrzegasz.

niż męczę się nowymi, gdzie ich targetem są zresztą głównie dzieci.

Tak czekałem na ten argument Jakbyś nie wiedział, to SW ZAWSZE były dla dzieci i ich rodzin. I nie wiem dlaczego komukolwiek miało by to przeszkadzać?

Re: sierpem i młotem starą gwardię

Ja tylko w kwestii tych okropnych SW dla dzieci - a kiedy one niby nie były dla dzieci? Zawsze targetem były rodziny, a głównym 12-latkowie.
A to, że dorośli znajdują w tym masę frajdy to taka dodatkowa zaleta.

Oraz co ma Rebel Rising i Ahsoka wspólnego z Rebeliantami to nie pojmę ni w ząb. Ani jedna postać z serialu się nie pojawia (nie liczymy Sawa, Ahsoki, którzy było nie było pochodzą z TCW. Które powstało za panowania Lucasa. A i jeszcze cameo Maula. J.w.). Tematyka zwłaszcza pierwszego jest tak ciężka, dobijająca i chwilami brutalna, że nijak dla dzieci się nie nadaje.
I tak sobie myślę, że może jednak wcale tego nie czytałeś? Tudzież wystarczył opis z okładki? Bo napisane jest to dobrze, ładnym, bogatym językiem, akcja przygnębia, ale jest też swoistego rodzaju kroniką "straconego życia".

Jasne można sobie tkwić w przekonaniu "Legendy były lepsze, SW się skończyły i nie ma już nic", co kto lubi, ale deprecjonowanie tych, którym się nowy kanon podoba, uznawanie ich za bezmózgą, niewykształconą masę, co poleci na wszystko co kolorowe, jest bardzo nie halo.
A na pewno nie przekona nikogo z nowych fanów do sięgnięcia po Legendy


Re: sierpem i młotem starą gwardię

Nie, po pozostałe na razie nawet nie mam chęci sięgać. Jest tyle dobrej literatury, że dawanie 100x szansy Disneyowskim produkcjom

Nie, nie były zawsze konsumpcyjną papką bo miały też inną wartość oraz były faktycznie nowatorskie. "Koniec - kropka."

To, czy moja opinia jest warta tyle ile opinia kogokolwiek innego zostawmy może do rozstrzygnięcia absolutowi, śmiem powątpiewać, czy w społeczeństwie każdy ma równe prawo do decydowania o tym, co jest wartościowe, a co nie. Gdyby było inaczej - tak jak ty chcesz - to kanon lektur szkolnych by nie istniał bo każdy czytałby co chciał i zdanie 8-letniego Adasia lubującego się w samych komiksach o Spider-Manie byłoby tak samo znaczące, jak zdanie literaturoznawców, historyków i każdego z nauczycieli. Niska artystycznie jakość TFA jest raczej faktem, jest to film, który odniósł sukces w kategoriach konsumpcyjnych i tylko tutaj zaznacza się jego realna wartość, ale jako "dzieło" jest raczej przeznaczony dla totalnie niewybrednej publiczności.

"A czy ktoś mówi, że będzie? SW to zawsze będzie dzieło oparte na pomyśle Lucasa."
Fajnie, że przyznajesz, czyli jednak wychodzi na to, że SW to jednak głównie filmy Lucasa z jakiegoś powodu...
A no tak, bo one były lepsze od TFA

Zwalczać to z czym się nie godzimy można na wiele sposobów. Star Wars i Disneyowa okupacja nie stanowią sensu mojego życia. W życiu zajmuję się nauką i tutaj me pole aktywności. Tyle, na ile mam czas jednak robię: nie wspieram finansowo Disneya i w żaden sposób nie promuję disneyowskich treści.

Musisz sobie uświadomić, że Twoja prywatna opinia może być błędna i nie mieć pokrycia w rzeczywistości. Bo być może jesteśmy teraz w najgorszej dla SW epoce, a Ty tylko, przez swoje ideowe zaślepienie, tego nie dostrzegasz.

Pisałem już sto razy, że dawniej obok treści dla dzieci były także te dla doroślejszych, teraz tego nie ma. Nie będę w to wchodził po raz setny dlatego, że wydaje ci się, że SW zawsze były jedynie dla dzieciaczków. Otóż nie - m.in dlatego Lucas wprowadził dodatkowo Ewoki bo zabawki dla najmłodszych po pierwszych dwóch filmach szły tak sobie (głównie szły dla nastolatków). Dodajmy też, że np. Imperium Kontratakuje jest ewidentnie filmem nie przeznaczonym w treści dla dzieci, nie wspominając też o Zemście Sithów. Znowu robisz ten sam zabieg w kółko - nie jest dla dzieci, nie jest złe, nie jest konsumpcyjne... bo zawsze było dla dzieci, zawsze było takie sobie i zawsze było tylko konsumpcyjną papką. Jeśli tak naprawdę uważasz to znaczy, że nie doceniasz Star Wars i masz je w gruncie rzeczy za uniwersum i dzieło pokroju jakichś spider-manów albo supermanów. Gwiezdne Wojny ze Starej Trylogii były czymś więcej, a nawet prequele nie zaniżyły ich poziomu tak, jak zrobiło to TFA. Niestety.

Re: sierpem i młotem starą gwardię

*Nie, po pozostałe na razie nawet nie mam chęci sięgać. Jest tyle dobrej literatury, że dawanie 100x szansy Disneyowskim produkcjom nie miałoby sensu.

Re: sierpem i młotem starą gwardię

Np. wtedy nie były dla dzieci:
https://www.youtube.com/watch?v=iwhx2gZ5fBE
https://www.youtube.com/watch?v=05dT34hGRdg

Chodziło mi ogólnie o poziom książki, może nie wyraziłem się w tym fragmencie dość jasno.

Tak, Legendy były lepsze, dobre SW się na razie skończyły. Jest bardzo dużo dobrych treści poza SW więc ostatni fragment już przemilczę Zawsze uważałem się na pierwszym miejscu za fana dobrego SF, a dopiero na drugim za fana jakichkolwiek (nawet dobrych) Gwiezdnych Wojen.

Nikogo nie obrażam. To, że przy pomocy argumentacji krytykuję gust osób, które są odbiorcami TCW i TFA to część mojego prawa do wyrażania opinii. Tak prywatnie to uważam fanów NK za albo bardzo młode i "niezetknięte" jeszcze z lepszymi treściami albo za cyniczne osoby, które z premedytacją wybierają prostsze i niewymagające treści oszukując się, że są świetne

Czy ja wiem, czy moim zadaniem jest przekonanie kogokolwiek do Legend? Nie jestem świętym, nie mam raczej zamiaru nawracać, zwłaszcza, że robota to niewdzięczna i można skończyć na krzyżu Jak ktoś się naprawdę interesuje Gwiezdnymi Wojnami to sam z ciekawości powinien sięgać po Expanded Universe, moja osoba tu niewiele zmienia bo nigdy nie usiłowałem być dla kogokolwiek z fandomowiczów autorytetem. Ja jestem starym mistrzem gry i co najwyżej zachęcać mogę do dania szansy RPG Star Wars i zanurzenia się w świat PBF-ów, od promocji Legends i dobrych Gwiezdnych Wojen jest sam Bastion i uważam, że odwala tu całkiem dobrą robotę, gdzie ja jestem zupełnie zbędny

Re: sierpem i młotem starą gwardię

A zauważyłeś, że krytykujesz coś o czym masz jednak znikome pojęcie? Podciągasz pod cały NK wyrywek,który poznałeś.

To tak jakbym ja uznała że komiksy z Legend to taka spora beznadzieja po serii Empire i arcu Infinity z Republic XD

Kazdy mieć może swoją opinię, oczywiście. Ty uważasz nowokanonowcow za młodziutkie (dziękuję!), bądź cyniczne (też dziękuję, ponoć w obecnych ciężkich czasach nic nie jest w cenie jak cynizm) osoby, ja mogę uważać fanów Legend z klapkami na oczach na wszystko inne za sellerowców (piękne określenie). Acz dotychczas spotkałam takich tylko dwóch. Hmm może to jak z Sithami? XD

Ogólnie kończąc moj poranny wywód - nie do końca wiesz o czym piszesz (w obecnym SW jest naprawdę dużo treści NIE dla dzieci, a nawet w tych dla dzieci znajdują się dobre, mocne treści do wyłuskania przez dorosłych - zmuszające do myślenia i refleksji), ale łatwiej sobie wszystko wrzucić do szufladki i tupać.

I jednak na koniec dzięki o Mocy, że trafiłam na innego Mistrza od Legend. Inaczej walnęłabym nimi pewnie po 10 minutach

Re: sierpem i młotem starą gwardię

"Bo za trzydzieści lat Gwiezdne Wojny dalej będą głównie Starą Trylogią i pomysłem Lucasa. "
Oczywiście, że zawsze to będzie pomysł Lucasa, skoro to on to wymyślił. Starą Trylogię można nazwać kamieniem milowym w historii kina, bo nigdy wcześniej nie było w kinie takiej kosmicznej imprezy Te filmy były czymś nowym, spodobały się, i mają swoje miejsce w historii, którego im się nie odbierze (i nikt nawet nie próbuje).
Wszelkie kontynuacje są tylko kontynuacjami. Nie będą już czymś nowym, nie będą wytyczały nowych filmowych ścieżek, no bo inaczej nie byłyby już Star Warsami, tylko jakimiś innymi filmami. i dotyczy to zarówno prequeli, jaki i TFA.

Re: sierpem i młotem starą gwardię

Książki SW i dobra literatura, LOL.

Re: sierpem i młotem starą gwardię

To miałem na myśli.

Re: sierpem i młotem starą gwardię

Zauważyłem, że mam spore pojęcie. Przeczytałem praktycznie połowę książek z NK i każdej serii komiksowej dałem szansę przynajmniej przez dwa zeszyty. Poświęciłem na to naprawdę sporo czasu. Czytam też recenzje na blogach i portalach komiksowych osób z niezłym gustem i słucham opinii osób, których zdanie cenię i które twierdzą też, że komiksy z NK są wyjątkowo przeciętne i niezbyt warte uwagi. Zazwyczaj pozytywnie oceniają je osoby pozytywnie oceniające TFA i cały Nowy Kanon.

Więc niestety dla Ciebie i twojej opinii wiem o czym piszę. Problem w tym, że ty na avatarze masz postać, która jest kiepska napisana, z serialu dla dzieci o znikomej wartości, który już wyłącznie graficznie przypomina lalki barbie bez gustu. Jaką argumentacją bym się nie posłużył jest całkowicie oczywiste, że masz swój uformowany światopogląd, który będzie absolutnie odporny na moją argumentację bo wyraźnie NK to ważna część twojej psychologicznej persony. Niestety wpływ przemysłu popkulturowego jest w naszych czasach znacznie większy od opinii przypadkowych ludzi w polskim necie, których dla ciebie reprezentuję.

Więc niestety `odprzekonanie` przekonanej w tym wypadku nie jest realne. Czegokolwiek nie napiszę, jakich ci nie podam przykładów z Legends na lepsze treści, jakich ci nie dam dowodów na to, że Lando, czy Leia to kiepskie i wtórne serie to i tak napiszesz, że jest tam dla ciebie głębia. To byłaby bardziej rozmowa z wierzącym niż z osobą z poglądami

I ja nie wiem co wy macie z tym Sellerem i skąd ta mania tagowania innych i uprawiania infantylnego ostracyzmu bo ktoś ma inne zdanie od was albo jest specyficznym człowiekiem. Jeśli już jednak jesteśmy przy poglądach Sellera (które na tym forum obserwowałem chyba nieco dłużej od Ciebie) to musisz wiedzieć, że mam zupełnie inne zdanie na temat Legend od niego i bynajmniej ich jako całości nie gloryfikuję bo było tam mnóstwo tragicznych treści wartych jedynie zapomnienia i zakopania. Poza tym uważam tę manierę z piętnowaniem ludzi za inne poglądy za dość chamską. Nie wiem czy chciałabyś się stać symbolem jakiejś hypersko-pelikańskiej nacji, ale szczerze wątpię. Proszę szanujmy się nawzajem, innych także

Re: sierpem i młotem starą gwardię

Pięć powieści to nie jest praktycznie połowa (no bo pisałeś o pięciu, najwyżej, że zmieniłeś zdanie). A takie kierowanie się opiniami ludzi to już w ogóle beka xD Oceniasz Nowy Kanon na podstawie doświadczeń osób, które go negatywnie oceniają? Dobierasz sobie odpowiednie recenzje do swojego poglądu? To tak nie działa :/

Więc niestety dla Ciebie i twojej opinii wiem o czym piszę.

https://memegenerator.net/img/images/600x600/9022141/lion-licking-his-own-balls.jpg

Chyba jednak nie.

O ile nie lubię Rebelsów, to postać, którą ma na avatarze, jest akurat całkiem niezła i występuje nie tylko w tej kreskówce. Oceniasz wartość czyjejś wypowiedzi na podstawie gustu? Śmieszne jest to, że jako fanatyk Legend piszesz o przemyśle popkulturowym. Całe stare EU to jedna wielka popkultura, prosta, trafiająca do mas - zupełnie jak seriale SW (ba, zupełnie jak całe SW). To tylko i wyłącznie twoje złudzenie, że Ledżendsy są czymś "ambitnym" i "wymagającym" (przynajmniej w porównaniu do Wojen Klonów).

Masz ewidentny problem ze zrozumieniem, czym jest osobiste, subiektywne zdanie. Z góry wychodzisz z założenia, że Legendy są lepsze i ty jako fan jesteś lepszy. Koniec kropka.

Więc niestety `odprzekonanie` przekonanej w tym wypadku nie jest realne. Czegokolwiek nie napiszę, jakich ci nie podam przykładów z Legends na lepsze treści, jakich ci nie dam dowodów na to, że Lando, czy Leia to kiepskie i wtórne serie to i tak napiszesz, że jest tam dla ciebie głębia. To byłaby bardziej rozmowa z wierzącym niż z osobą z poglądami

To działa również w odwrotnym kierunku, z tą różnicą, że vilkala czyta, zapoznaje się i lubi (tak sądzę ) Legendy, a ty siedzisz w starkoanonicznej jaskini.

Seller idealnie do ciebie pasuje, chociaż przyznam, że przynajmniej piszesz od niego trochę ładniej i obszerniej. A, no i on też pisał o pozycjach legendarnych, które mu się nie podobały. To nie tak, że tylko je gloryfikował.

Poza tym uważam tę manierę z piętnowaniem ludzi za inne poglądy za dość chamską.

Przecież ty robisz dokładnie to samo.

No ale po co ja się produkuję - cała ta dyskusja mija się kompletnie z celem. Ja już nawet nie wiem, co starasz się udowodnić - beznadziejność NK? Wyższość starego EU/komiksów/książek? Każda z tych opcji jest równie dziecinna i zabawna. Co chcesz osiągnąć?

Jedni lubią psy, inni lubią koty, a ja lubię papugi, jednak nie staram się pokazać na siłę reszcie, że papugi są ładniejsze/inteligentniejsze/oryginalniejsze/mniej mainstreamowe od ich zwierząt. Nie robię tego, ponieważ to nie ma sensu.

:O

Krogulec napisał:
Problem w tym, że ty na avatarze masz postać, która jest kiepska napisana, z serialu dla dzieci o znikomej wartości, który już wyłącznie graficznie przypomina lalki barbie bez gustu. Jaką argumentacją bym się nie posłużył jest całkowicie oczywiste, że masz swój uformowany światopogląd, który będzie absolutnie odporny na moją argumentację bo wyraźnie NK to ważna część twojej psychologicznej persony.
-----------------------
Łojezusiemaryjo. Nawet nie wiem jak skomentować te, hehe, warsztaty z analizowania avatarów. Poziom absurdu level: ...a, sami zgadnijcie, kto

San, no niestety nie ma już dla Ciebie nadziei, wszak nauka nie kłamie. A analizowanie Twojego światopoglądu po obrazku, jaki masz na forum, to pjur sajens

Re: sierpem i młotem starą gwardię

Krogulec napisał:
Nie, po pozostałe na razie nawet nie mam chęci sięgać. Jest tyle dobrej literatury, że dawanie 100x szansy Disneyowskim produkcjom
-----------------------
Hehe, ale może właśnie w tym problem? Znaczy, jeśli się nie mylę to konto na tym forum założyłeś mając 13 lat (w sumie tak jak ja ). I wtedy zaczytywałeś się z wypiekami na twarzy w te wszystkie starokanoniczne inskrypcje, nie znając tej całej `dobrej literatury`. Lata później, wspomnienia z dzieciństwa zostały, mnóstwo innych rzeczy się poznało, i SW już wcale tak świetnie nie wygląda.

Popraw mnie jeśli się mylę, ale z tego co widzę, to naprawdę jedyne zarzuty, jakie masz wobec tych książek, to: że mają logo Disneya (co wg mnie jest skrajnie nieistotne), oraz że eksplorują okresy które przed rebootem były dobrze znane?

Sam wprawdzie żadnych książek z Nowego Kanonu nie czytałem (tak więc nie mogę o nim dużo powiedzieć), bo mnie on również niczym nie przyciąga (chociaż czytałem komiks o Lando, który wg mnie byłby dobry również i w starym kanonie). Ale wydaje mi się, że krytykowanie takiego "A New Dawn" za to, że dzieje się w okolicach starej trylogii bo dużo jest książek/komiksów w tej erze, to jak krytykowanie np. trylogii Thrawna czy komiksów z Jaxxonem za to samo. Przecież nie ma jeszcze prawie nic w tym okresie, gdzie tu wyczerpanie tematu?

Dulszczyzna level Master

Większą odpowiedź na poprzednie dostaniesz za chwile, ale pewne rzeczy nie mogą czekać.

ty na avatarze masz postać, która jest kiepska napisana, z serialu dla dzieci o znikomej wartości,

To jest takie małe, żałosne, ale jednocześnie dużo, bardzo dużo mówi o piszącym. Czyżbyś był milę na prawo od ONR-u, uważał siebie za nadczłowieka którego opinie są jedynie słuszne i tylko słuszne a to, czym się interesują inni jest bez jakiejkolwiek wartości? Jak takie typowe babcie "Dulskie" w kościele, którym wszystko nie pasuje - "a ta, pani patrzy, ma włosy farbowane na zielono, sodoma i gomoria, a ten chłopak to jakie ma długie włosy, i jakąś "Metalicę" na koszulce, i takie do komunii idzie, koniec świata".

Ale z drugiej strony rozumiem, jak się przegrało (i to "do zera") dyskusję na argumenty to trzeba się przyczepić czegoś innego, choćby avatara. Tak bywa.

I prosze, nie pisz o tym że ktoś jest "odporny na Twoją argumentację", chyba że chcesz nas zabić smiechem. Bowiem nie ma tu z Twojej strony żadnej argumentacji, tylko wygłaszane ex catedra (a raczej - z wysokości himajalów rozdmuchanego ego) komunałki, niczym przemowa jaśnie oświeconego pana hrabiego do pańszczźninych niczego nie ogarniających chamów. Czyżbyś był Neomonarchistą?

Już pomijam że choćby elementarna kultura wymaga, aby do rozmówcy pisać z dużej litery "Ty", "Ciebie" itd. No ale do tego trzeba trochę dorosnąć.

I na koniec - też na awatarze mam postać z "serialu dla dzieci" i bardzo dobrze mi z tym.

Re: sierpem i młotem starą gwardię

Krogulec napisał:
Poza tym uważam tę manierę z piętnowaniem ludzi za inne poglądy za dość chamską. Nie wiem czy chciałabyś się stać symbolem jakiejś hypersko-pelikańskiej nacji, ale szczerze wątpię. Proszę szanujmy się nawzajem, innych także
-----------------------
Ubawiłem się Najpierw nazwać osoby lubiące nowy kanon zwykłymi casualami, fanami disco-polo, totalnie niewybredną publicznością i niezbyt miło zaszufladkować kogoś z powodu avataru, a potem szanujmy się?

Niestety z ostatnich postów i komentarzy Krogulca rysuje się obraz "truefana" bez żadnych konkretnych argumentów i z nieuleczalnym bólem dupy z powodu skasowania EU. Tak jak doskonale rozumiem rozgoryczenie wielu osób z powodu skasowania starego kanonu (sam też bym się niemiłosiernie wku..ił), to takiej postawy "truefana" z jedynie słusznym gustem zrozumieć nie potrafie.

Podsumowując

- Jest tyle dobrej literatury, że dawanie 100x szansy Disneyowskim produkcjom nie miałoby sensu
Książki SW i dobra literatura, LOL.
Widzisz, dokładnie- książki tak EU jak i NK to nie jest kanon literatury światowej. I w jednych i drugich są powieści żałośnie słabe, ale są też całkiem dobre czytadła. Tak, czytadła dla rozrywki i własnej przyjemności. Tylko tyle i aż tyle.

To, czy moja opinia jest warta tyle ile opinia kogokolwiek innego zostawmy może do rozstrzygnięcia absolutowi,

Nie, wszyscy ludzie są równi (choć niektórzy uważają się za równiejszych). Chyba, że wyznajesz teorię słusznie minioną, o "nadczłowiekach", "rasie panów" - wtedy przepraszam.

śmiem powątpiewać, czy w społeczeństwie każdy ma równe prawo do decydowania o tym, co jest wartościowe

Jak wyżej - pewna grupa chce decydować za innych co jest wartościowe, co warto czytać. Kiedyś nazywano to nazizmem. Obecnie resztki tego nieszczęsnego myślenia dalej pozostają - w zależności kto rządzi jedni uznają za dzieło wybitne książkę z kolorowanym ptaszyskiem w tytule, drudzy dla odmiany "dzieła" pana Rymkiewicza. A to ludzie decydują, i to dopiero za 100 i więcej lat będzie wiadomo co przetrwa. Zawsze tak było.

Gdyby było inaczej - tak jak ty chcesz - to kanon lektur szkolnych by nie istniał bo każdy czytałby co chciał

Twoja ignorancja i brak wiedzy jest porażająca. Tak żebyś wiedział na przyszłość - tatr "Globe" utrzymywał się ze spektakli, na które przychodzili tak arystokracji jaki i pogardzany przez ciebie plebs (tak, Szekspir to była głównie plebejska rozrywka). I wszystkim się podobało. Chyba że będziesz chciał wmówić, że Elżbietańska komisja edukacji i zalecała umieszczenie "Króla Lira" na liście lektur. Lub jakiś komitet Teatrografii dotował przedstawiania? Potem było podobnie - pisarze pisali książki żeby zarobić - przetrwało to co się najlepiej sprzedawało, ludzie chcieli kupować Hugo, Zolę, Prusa, Wilda, Sienkiewicza. I właśnie dlatego te dzieła, najbardziej zapamiętane z danej epoki zostały uznane za kanon i dlatego dzisiaj są uznawane. Dobre, bo dobre (bo się sprzedało, ale też sprzedało się dlatego, że było dobre). I znowu - dla pospólstwa - ludzie tak samo czekali w Krakowie i Lwowie na kolejne odcinki drukowanej w gazcie powieści Sienkiewicza, jaki gdzieś w Afryce czy na dalekim Wschodzie poddani brytyjscy czekali aż z Londynu przypłynie statek z kolejną gazetą gdzie jest kolejny odcinek powieści Wilda. I nikt nikomu nie musiał z besserwiserskiej pozycji narzucać co jest właściwą lekturą, a co nie.

"A czy ktoś mówi, że będzie? SW to zawsze będzie dzieło oparte na pomyśle Lucasa."
Fajnie, że przyznajesz, czyli jednak wychodzi na to, że SW to jednak głównie filmy Lucasa


Czytanie ze zrozumieniem trudną sztuką jest. Jeżeli to za trudne i nie zrozumiałeś – odpowiadam prościej. "Pomysł Lucasa" to nie jest to samo co "Filmy Lucasa". Akurat filmy gdzie Lucas wziął się za reżyserię są takie sobie, według mojej skromnej opinii.

Star Wars i Disneyowa okupacja nie stanowią sensu mojego życia. W życiu zajmuję się nauką i tutaj me pole aktywności.

Po tym co tutaj zaprezentowałeś śmiem wątpić. Nauka to coś, co opisuje rzeczywistość wzorami, gdzie aktywność wyraża się w ilości patentów czy wdrożonych rozwiązań lub wyrobów które potem są produkowane przez dziesięciolecia i eksportowane po całym świecie. Tym się zajmuje nauka, a ja nieskromnie dodam że właśnie taką nauką się zajmuję, de facto najważniejszą z nauk, elektrotechniką .

Musisz sobie uświadomić, że Twoja prywatna opinia może być błędna i nie mieć pokrycia w rzeczywistości. Bo być może jesteśmy teraz w najgorszej dla SW epoce, a Ty tylko, przez swoje ideowe zaślepienie, tego nie dostrzegasz.

Primo: nieładnie jest odpowiadać pytaniem na pytanie. Ale jak brakuje argumentów, można i tak.
Secundo: Przerobienie czyjegoś pytania na własne również świadczy o braku argumentów.
Tertio: Tak, ja zdaję sobie sprawę że mogę nie mieć racji, że mogę się mylić całkowicie i z pokorą przyjmę że ktoś inny ma w sporze rację. Jesteś w stanie powiedzieć to samo o sobie

Pisałem już sto razy, że dawniej obok treści dla dzieci były także te dla doroślejszych, teraz tego nie ma.
Możesz sobie to napisać i 1000 razy, ale przez sam fakt pisania nie stanie się to prawdą. Mimo że Józef, kolega pewnego adolfa twierdził inaczej.

Dodajmy też, że np. Imperium Kontratakuje jest ewidentnie filmem nie przeznaczonym w treści dla dzieci, nie wspominając też o Zemście Sithów.
Owszem, ma takie treści. Tak samo jak takie treści mają cytowane przez Ciebie "seriale dla dzieci". W czym problem?

Jeśli tak naprawdę uważasz to znaczy, że nie doceniasz Star Wars i masz je w gruncie rzeczy za uniwersum i dzieło pokroju jakichś spider-manów albo supermanów.
Umówmy się, że to ja będę decydował za co uważam uniwersum SW, a Ty powstrzymasz się od doprawiania mi "gęby" i wmawiania mi czegoś, czego nie powiedziałem? Potrafisz?

Np. wtedy nie były dla dzieci:
https://www.youtube.com/watch?v=iwhx2gZ5fBE
https://www.youtube.com/watch?v=05dT34hGRdg


Dokładnie tego samego typu rzeczy można wkleić odnośnie scen z TCW czy nawet "R". I jeżeli tylko to ma świadczyć o tym czy cos jest dla dzieci czy nie, to wtedy cały twój argument o "serialach dla dzieci" jest inwalidą.

To, że przy pomocy argumentacji krytykuję gust osób, które są odbiorcami TCW i TFA to część mojego prawa do wyrażania opinii.
No właśnie zasada elementarnej przyzwoitości mówi że "de gustibus non disputandum est". Choć wiem, dziewczynki w gimbazie też sobie poprawiają ego krytykując „gusta” w doborze stroju.

Tak prywatnie to uważam fanów NK za albo bardzo młode i "niezetknięte" jeszcze z lepszymi treściami albo za cyniczne osoby, które z premedytacją wybierają prostsze i niewymagające treści oszukując się, że są świetne

A uważaj sobie, alt to świadczy li tylko i wyłącznie o Tobie, nie o ludziach lubiących NK. Naprawdę czasami nie warto zamykać sie w swojej konserwie, tylko iść z postępem i otworzyć się na świat. Bo naprawdę można zachwycać się "Belle de Jour" czy "Cat on the hot tin roof" i jednocześnie czerpać ogromną radość z TCW. Można W przerwach między kolejnym czytaniem "Człowieka Śmiechu" i "Germinal" przeczytać sobie "Ahsokę" i mieć z tego dużo frajdy. Świat bywa piękny (ja to serio piszę ) i nie ma się co na siłę unieszczęśliwiać i ograniczać.

od promocji Legends i dobrych Gwiezdnych Wojen jest sam Bastion i uważam, że odwala tu całkiem dobrą robotę

O dokładnie, dlatego jest tu tyle dyskusji o książkach NK, serialach animowanych, legendarnych komiksach czy filmach starych i nowych.

zauważyłem, że mam spore pojęcie. Przeczytałem praktycznie połowę książek z NK

Vilkala wytknęła Ci konkrety - tego o czym pisałeś w tych książkach NIE MA. Po prostu NIE MA. Zamiast odnieść się do tego za pomocą jakiegoś argumentu, lub przyznać się że może tytuły Ci się pomyliły, to walisz biedną kobietę na oślep pięscią "awatarowego argumentu". Gdzie sens, gdzie logika?

Więc niestety dla Ciebie i twojej opinii wiem o czym piszę.
Ale udowodniono Ci, że nie masz, dalsze "pójście w zaparte" nic tutaj nie zmieni. Dalej zamiast konkretów produkujesz słowa, to o "światopoglądzie", "wierze" - choć byłoby dobrze gdybyś nie oceniał bliźnich swoją miarą.

jakich ci nie dam dowodów na to, że Lando, czy Leia to kiepskie i wtórne serie to i tak napiszesz, że jest tam dla ciebie głębia.

I znowu, wmawiasz i imputujesz jej coś, czego nie powiedziała. Vulgo - nie bójmy się tego słowa - kłamiesz. Więcej, jakbyś był zainteresowany czymkolwiek więcej niż biciem piany, to wiedziałbyś że Vilkala określiła serię o Lei tez jako kiepską. No ale dla Ciebie fakty jak widać nie mają jakiegokolwiek znaczenia, co gorsza oceniasz innych swoją własną miarą.

Re: sierpem i młotem starą gwardię

"masz je w gruncie rzeczy za uniwersum i dzieło pokroju jakichś spider-manów albo supermanów"

Cóż za szkalowanie Marvela i DC. Spider-man to nie tylko kreskówka dla dzieci, ale również komiksy pod dojrzalszego odbiorcę pokroju "Spider man kraven`s last hunt" czy "Spider-man blue". DC to również komiksy artystyczne pokroju "Arkahm Asylum" Morrisona, cały szmat komiksów z gackiem, z którymi ostatnią rzeczą jaką można zrobić to polecić dzieciom. Nawet superman ma parę perełek- "All star superman", albo taki "Red Son ". Nie chcę wywoływać głupiego flamwaru, bo zasadniczo Marvela, DC i Star Wars cenię sobie równie wysoko, ale porównując komiksową ofertę wydawniczą trzecg uniwersów odnoszę wrażenie, że SW ma zdecydowanie mniej komiksów wysmakowanych artystycznie- no niech ktoś mi znajdzie odpowiednik "Marvels" w SW. No i gwoli ścisłości Marvel, DC to ciągle wydawnictwa typowo komercyjne- jeszcze jak- ale współpracujące na przełomie wielu dekad z taką duża liczbą twórców, że mogli sobie pozwolić na eksperymenty różnego typu.

Tak poza tym to SW to właśnie dokładnie coś takiego jak ci super-bohaterowie w śmiesznych strojach. Potężna komercyjnie marka, ma dużą ofertę dla dzieci, ale i dla dojrzalszego odbiorcy coś się znajdzie.

Re: sierpem i młotem starą gwardię

Porównywanie marveli i zrównywanie treści o superbohaterach w śmiesznych strojach z Star Wars... nie, proszę

Re: :O

Nie wiem skąd to oburzenie, że po avatarze wyciągnąłem dość oczywisty wniosek, że użytkownik jest fanem Rebels. Ogarnijta się

Re: sierpem i młotem starą gwardię

No, Star Wars to faktycznie takie poważne i nieśmieszne treści xD Nie, proszę

Re: sierpem i młotem starą gwardię

No też bym nie porównywał takiego Watchmen, do bądz co bądź prostej w przekazie bajki jaką jest klasyczna trylogia.

Re: Dulszczyzna level Master

No to pudło bo jestem skrajnym lewakiem i wolnościowcem, raczej jednak nie trawię jednak komerchy kiepskiej jakości

Nie wiem skąd to oburzenie, że po avatarze wyciągnąłem dość oczywisty wniosek, że użytkownik jest fanem Rebels. Ogarnijta się trochę [2]

Pominę cały twój wywód usiłujący mnie szkalować. Po prostu dawno temu straciłem wiarę w to, że zatwardziałych sympatyków Rebels/TCW można do czegoś co byłoby niezgodne z ich światopoglądem przekonać.

Żaden dyskusji nie przegrałem. Rebels to serial z kanału Disney Channel, artystycznie pozbawiony jakiegokolwiek znaczenia. Prosty, wręcz prostacki, jeśli chodzi o kreskę to odstający od prawie wszystkiego, co puszcza Cartoon Network.

Forma zwracania się wielką literą dotyczy listów i korespondencji oraz formularzy, nie ucz gramatyki człowieka po filologii polskiej bo śmiesznie to wychodzi

No i dobrze, że "Ci" (skoro tak wolisz) dobrze. Nie mam nic przeciwko. Podkreślam tylko, że wobec tego i takich sympatii wdawanie się z Tobą w dyskusje na temat Rebels, czy TCW nie ma dla mnie sensu. Takie moje prywatne zdanie, którego nie zmienisz mimo swojego świętoszkowatego, acz niestety pustego oburzenia. Mam przyjaciół co lubią My Little Pony i mi z tym dobrze, ale nie nakręcą mnie na kucyki i stwierdzenie, że to dobra rzecz. Tak samo jest z starwarsową disnejozą, po prostu

Re: sierpem i młotem starą gwardię

Ocena dowolnych dzieł kultury lub gustu osoby z którą się rozmawia to coś zupełnie innego niż tworzenie z nicków userów epitetu, którym potem obrzuca się innych. Tak więc owszem - szanujmy się

P.S - Znowu pudło. Nie jestem żadnym truefanem. W ogóle nie mam się za fana Star Wars, a raczej za sympatyka paru źródeł i 6 filmów. Moje fanostwo dawno przeminęło

Re: :O

Pisanie o serialu dla dzieci przypominającym lalki barbie bez gustu to było już strasznie niskie argumentum ad personam. Ogarnij czym jest merytoryczna dyskusja.

Re: sierpem i młotem starą gwardię

To, co napisałeś to część prawdy. Tak z 50%. Drugie 50% to fakt, że naprawdę te nowe pozycje są kiepskie i poniżej tych, które lubiłem w przeszłości. Chodzi tu nie tylko o tematykę i erę, ale także o styl literacki, problematykę i tak dalej.

Re: Dulszczyzna level Master

- nie ucz gramatyki człowieka po filologii polskiej bo śmiesznie to wychodzi (przecinek przed "bo")

Nie no, to pozamiatane xD

https://memegenerator.net/img/images/600x600/9022141/lion-licking-his-own-balls.jpg

Re: Podsumowując

W skrócie, bo już brakuje mi czasu na walkę z wiatrakami.

- Ależ to jasne, że wszyscy ludzie są równi. Ale opinie wszystkich równe nie są. Dlatego np. nie dopuszczają Sebixów do centralki w elektrowniach atomowych, a w szkole nie uczą ludzie bez podstawówki.

- Cierpisz na prawo Godwina.

- Dzięki za pogadankę nt. Szekspira o którym nawet zdarzało mi się uczyć... nie wiem, czy wiesz ale gusta społeczne się zmieniają. Dam ci taką fajną zagadkę: kiedyś Szekspir naprawdę poruszał dużą część mas. Dziś większość mas raczej do niego nie sięga, a poziom czytelnictwa w Polsce leci na łeb, na szyję. Teraz spróbuj to wyjaśnić własnymi słowami i bez powtarzania oczywistości, że wielkie dzieła powstawały za pieniądze.

- Nie próbuj uszczęśliwiać ludzi szczęśliwych, nie musisz na mnie przerzucać swojej troski, naprawdę.

- Zapewne można czerpać przyjemność z Rebels nawet będąc miłośnikiem najlepszej możliwej literatury i kina, ale po co? Rebels to przy tym zabijacz czasu i strata czasu. Zresztą w ogóle nie tego dotyczyła dyskusja tylko poziomu artystycznego Rebels. To, że np. potrafisz się cieszyć z ostatniej strony w gazecie Fakt jeszcze nie czyni z niej świetnego materiału artystycznego

- Dalsza część twego wywodu już nie zawiera niczego nowego. Ogółem dyskusja, która dotyczyła wszelkich nowokanonowych treści jak najbardziej dopuszcza ich wszechstronne ocenianie oraz krytykę. Masz z tym chyba jakiś problem, że ktoś może w sposób konsekwentny krytykować jakość dzieł z Nowego Kanonu, spróbuj się odprężyć

Re: Dulszczyzna level Master

To najpierw tutaj:

No to pudło bo jestem skrajnym lewakiem i wolnościowcem,

Ale wiesz, że tonu dyskusji i Twojego odnoszenia się do bliźnich wynika jednak zupełnie coś innego. Bije taki arystokratyczny ton, to przekonanie że ja czytałem LEPSZE książki, oglądałem LEPSZE filmy i co wy wiecie. Choć z drugiej strony, może byłby to (w innym miejscu) przyczynek do kondycji lewicy w Polsce.

Nie wiem skąd to oburzenie, że po avatarze wyciągnąłem dość oczywisty wniosek,

Czyli nie rozumiesz co napisałeś - zacytujmy (chwałą Bastionowi za brak możliwości edycji postów)Problem w tym, że ty na avatarze masz postać, która jest kiepska napisana, z serialu dla dzieci o znikomej wartości, - podkreślenie moje.
Bo to, co kto sobie wybierze na Avatar (o ile nie są to zabronione prawem symbole) nie jest żadnym prblemem. Gdybyś napisał "Wnioskuję że jesteś fanką "Rebels" to by jednak inaczej brzmiało, prawda?

traciłem wiarę w to, że zatwardziałych sympatyków Rebels/TCW można do czegoś co byłoby niezgodne z ich światopoglądem przekonać.

Ale gdzie Ty w tym że ktoś lubi sobie coś obejrzeć widzisz "światopogląd" Światopogląd to chyba zupełnie o czymś innym mówi, ale co ja tam wiem.

Żaden dyskusji nie przegrałem.

Oh, bynajmniej. Napisałeś:
Rebel Rising i Ahsoka to pozycje wręcz koszmarnie fatalne, chyba ciekawe tylko dla maksymalnych fanatyków Rebels/The Clone Wars.
Na co Vilkala odpisała Ci zgodnie z prawdą
Oraz co ma Rebel Rising i Ahsoka wspólnego z Rebeliantami to nie pojmę ni w ząb. Ani jedna postać z serialu się nie pojawia (nie liczymy Sawa, Ahsoki, którzy było nie było pochodzą z TCW. Które powstało za panowania Lucasa. A i jeszcze cameo Maula. J.w.). Tematyka zwłaszcza pierwszego jest tak ciężka, dobijająca i chwilami brutalna, że nijak dla dzieci się nie nadaje.
I tak sobie myślę, że może jednak wcale tego nie czytałeś? Tudzież wystarczył opis z okładki? Bo napisane jest to dobrze, ładnym, bogatym językiem, akcja przygnębia, ale jest też swoistego rodzaju kroniką "straconego życia".


Trafiony, zatopiony.

Zamiast się do tego odnieść, pokazać w którym miejscu ma to cokolwiek wspólnego z "Rebels", przyznać się do błędu czy nawet wypomnieć Vilkali że to trochę nieładnie sugerować przeczytanie tylko okładki, zacząłeś najpierw walić pałką dyskryminacji wiekowej i arogancji "uważam fanów NK za albo bardzo młode i "niezetknięte" jeszcze z lepszymi treściami albo za cyniczne osoby", nb. całkowicie kulą w płot, a potem wyjechałeś z tym "Problemem jest to co masz w avatarze" - co już było trochę za duzo nawet jak na mnie.

Forma zwracania się wielką literą dotyczy listów i korespondencji oraz formularzy, nie ucz gramatyki człowieka po filologii polskiej

A czy ja w którymkolwiek miejscu mam zamiar uczyć Cię gramatyki? Absolutnie nie. Jedynie odrobiny kultury i dobrych manier, tego na filologii nie uczą, to się nabywa z czasem. I nie chodzi o mnie, ale o Wszystkich z którymi dyskutujesz.

Podkreślam tylko, że wobec tego i takich sympatii wdawanie się z Tobą w dyskusje na temat Rebels, czy TCW nie ma dla mnie sensu.

Tylko, cała dyskusja była o filmach i książkach i komiksach, i sam zepchnąłeś się w temat „Rebelsów”, którego jakoby nie chciałeś zaczynać. I po co?

Re: Dulszczyzna level Master

- No widzisz, wyraźnie identyfikacje polityczne nie idą ci najlepiej. Na szczęście kondycją lewicy zajmuje się już sporo osób

- Nie wiesz chyba co znaczy słowo problem. Masz chyba jakąś osiedlową definicję, że "masz problem" równa się "dostaniesz wycisk". Odsyłam: https://sjp.pwn.pl/sjp/problem;2572488.html

- Światopogląd jest bardzo szeroki termin odnoszący się także do poglądów na kulturę i gust. Odsyłam: https://sjp.pwn.pl/sjp/swiatopoglad;2528240.html

- Odpisałem już na to wyżej, nie wiem czemu maglujesz temat, masz jakąś wielką potrzebę triumfowania, tylko nie masz za bardzo ku temu powodu... Rebels Rising i Ahsoka mają bardzo wiele wspólnego z Rebels/The Clone Wars. To nie tylko podobne schematy fabularne, postacie i pewne niebezpośrednie kontynuacje, ale przede wszystkim ta sama wrażliwość. Przepraszam więc, że napisałem swoją opinię nt. hyperskich fanów NK "Trafiona, zatopiona", ależ pocieszne

- Przed chwilą porównywałaś mnie do nazistów, teraz chcesz uczyć kultury. Masz ewidentnie problem z konsekwencją, źle interpretujesz lub też nie rozumiesz słów, które używam... a potem przywołujesz do jakiegoś wyobrażonego przez siebie szeregu. Jesteś bardzo miłym człowiekiem, ale sztuka dyskusji w twoim wykonaniu trochę momentami szwankuje.

- Poziom dzieł z NK ogólnie zaczął dołować od wypuszczenia na rynek "dzieł" pokroju TCW i Rebels. To część tej dyskusji. Powinnaś raczej to rozumieć.

Re: Podsumowując

A dokończymy tutaj:

Ależ to jasne, że wszyscy ludzie są równi. Ale opinie wszystkich równe nie są

Ależ są. Dlatego że są to opinie. Jako osoba po filologii nie powinieneś traktować opinii li tylko jako "oceny specjalisty", to jest jednak dużo szersze pojęcie.

I o ile w szkole nie może uczyć nikt bez podstawówki, bo musi być minimalny poziom wiedzy i kompetencji, tak sebix jak najbardziej może pracować w centralce elektrowni atomowej, jeżeli ma ku temu odpowiednie wykształcenie i kompetencje (bo mam kolegę ze studiów, mentalnie sebixa, jednakże z taką wiedzą że w niektórych sprawach mogę mu buty czyścić). I jak już jesteśmy przy opiniach, to powiem Ci, ze z pewnych względów wolałbym dyskutować o sztukach Szekspira z Vilkalą niż z Toba

I nie, to nie ja redukuję ludzi do nie mających pojęcia to co jest "Wielka Literatura" , "Prawdziwa Sztuka" itp. chłopów pańszczyźnianych.

nie wiem, czy wiesz ale gusta społeczne się zmieniają.

Wiem, że się zmieniają, ale to nie zmienia podstawowych, zdrowych mechanizmów.

kiedyś Szekspir naprawdę poruszał dużą część mas. Dziś większość mas raczej do niego nie sięga, a poziom czytelnictwa w Polsce leci na łeb, na szyję. Teraz spróbuj to wyjaśnić własnymi słowami i bez powtarzania oczywistości, że wielkie dzieła powstawały za pieniądze.
To oczywiste, bo zmieniły się media - radio, telewizja, kino internet. Przy czym koszt produkcji nawet wysokobudżetowego filmu rozkłada się tak, że bilety do kina mogą być tanie - i dla większości nie ma sensu "przepłacać" za teatr, bo koszty produkcji sztuki są jednak ogromne. Liczy się pieniądz, wielkie dzieła powstają za wielkie pieniądze (choćby jak chcesz wynająć dobrych aktorów to za czapkę gruszek się nie da). Szekspir zrobiony dla kina jak "Tron we Krwi" się sprzeda i będzie sukcesem. ale co tam Kurosawa, zwykły typowo teatralny "Henryk V" zrobiny na fim też będzie w kinie wyglądał świetnie, i Oskara dostanie (widziałem w kinie, dlatego mówię). Mechanizm pozostał ten sam, zmieniło się medium (wiem, powtarzam się). Oczywiście mechanizm jest on spaczony systemem państwowych dotacji do książek/spektakli/produkcji filmowych, ale tak to już jest w sytuacji gdy wyborców można przekupić ich własnymi pieniędzmi.
I nie ma znaczenia co my teraz sobie myślimy, jedynym sędzią jest czas, za 100 lat z 90% tego co oglądamy i widzimy teraz w TV czy kinie zapewne pójdzie na śmietnik.

Nie próbuj uszczęśliwiać ludzi szczęśliwych,
Nie no jak się czujesz szczęśliwy to spoko. Choć z treści i języka przypadku wynikało co innego, widać błędnie odczytałem. Nie było tematu.

Zapewne można czerpać przyjemność z Rebels nawet będąc miłośnikiem najlepszej możliwej literatury i kina, ale po co?
Bo mogę? Bo to nie jest nielegalne? Bo kto mi zabroni?
A na poważnie to nie jestem wielkim fanem "Rebels", oglądałem głównie dla Ahsoki, bardzo mi się spodobała Hera jako matka-kosmitka [administracjo, SW-Yogurt się napracował, gdzie ikonka?] i to w zasadzie tyle. I całkowicie się zgodzę że to nie jest wielkie artystyczne dzieło - tylko co z tego? Ma mi dawać frajdę i w jakimś tam stopniu daje.

gółem dyskusja, która dotyczyła wszelkich nowokanonowych treści jak najbardziej dopuszcza ich wszechstronne ocenianie oraz krytykę

Ależ owszem, ale nie z pozycji "ja czytam Lepsze książki to wiem od Was lepiej" - bo wiesz, może być tak że inni też te "Lepsze" książki czytają również.

Masz z tym chyba jakiś problem, że ktoś może w sposób konsekwentny krytykować jakość dzieł z Nowego Kanonu
Jeżeli ktoś to robi w sposób jak Ty (przypomnę - wmawiając że książka nijak nie związana z Rebels jest tylko dla fanów Rebels) to tak, mam z tym pewien problem. Ale odprężony jestem, niemiej za troskę dziękuję.

Re: Podsumowując

- Opinia to jest szersze pojęcie, ale nie zmienia to faktu, że jak nie będziemy traktować opinii to nie są one równe bo ludzie są różni. Nie myl porządku praw człowieka z porządkiem znaczenia czyjegoś zdania bo to zupełnie różne kwestie, po prostu.

- Pisząc Sebix, miałem na myśli kogoś ogólnie pozbawionego dostatecznej wiedzy i wykształcenia. Jeśli to nie było dla ciebie czytelne to prawdopodobnie powinienem posłużyć się innym porównaniem. Pisz z kim chcesz, ostatnio poświęcasz mi jednak całkiem sporo czasu więc coś jednak we mnie musi takiego być

- Skoro gusta się zmieniają to mechanizmy się także zmieniają, sama to zresztą opisałaś doskonale niżej, jak społeczeństwo ewoluowało w zdecydowanie bardziej sterowane i niekoniecznie w każdym względzie mądrzejsze. Tak dobrze ci poszło, że aż nie mam w tym temacie nic do dodania bo całkowicie się z tobą zgadzam. I dlatego fakt popularności dzieła wcale nie dodaje mu jakości. I dlatego też niestety stare Gwiezdne Wojny różnią się od nowych, które zdecydowanie - tak jak i kultura masowa - "zeszły na psy".

- "Róbta co chceta", ja pisałem ze swojej perspektywy. Jak mam obok siebie dobre SF, dobre Fantasy, dobre kino na półce i mnóstwo innych jakościowych alternatyw to Ahsokę i TCW mogę jedynie pominąć milczeniem A to i tak za wiele. Po prostu nie czerpię przyjemności z kontemplowania dzieł raczej kiepskich.

- Chyba nie do końca rozumiesz moją pozycję. Całą burzę rozpętałaś po mojej krytyce nowokanonowych dzieł. Porównywałem je tylko do starych książek z EU, gdzie szrotu było też mnóstwo, ale były też książki naprawdę niezłe. Teraz już tak nie jest. W zasadzie tylko to usiłowałem powiedzieć. Emocje, które dodajesz tej dość nudnej dyskusji są jednak bezcenne.

- Patrz powyżej, książka o Ahsoce jest związana z Ahsoką, a w Rebels Rising pojawia się np. Saw Gerrera, postać chyba rodem z The Clone Wars? Żebym ja musiał hyperów NK pouczać z NK to już przechodzi ludzkie pojęcie

Re: Dulszczyzna level Master

-Nie wiesz chyba co znaczy słowo problem.

Ja wiem - ale jak drążysz temat, to:
«trudna sytuacja, z której należy znaleźć jakieś wyjście» - rozumiem, że avatar Vilkali Ci przeszkadza, że to trudna sytuacja i musisz znaleźć jakieś wyjście?
«poważna sprawa, która wymaga przemyślenia i rozstrzygnięcia» - Czy Vilkala musi przemyśleć że dała sobie Herę na Avatara? Wymaga to jakiegoś rozstrzygnięcia, bo to "poważna sprawa"
No przyznam, jestem pod wrażeniem.


Światopogląd jest bardzo szeroki termin
Właśnie - bardzo szeroki. Czyli potwierdzasz, że patrzysz na świat, życie i oceniasz ludzi przez to czy lubią "Rebels" czy nie? No, w sumie można i tak.

Dalej idziesz w zaparte, ale na szczęście ludzie to czytają i każdy sobie sam odpowie, kto został Trafiony i Zatopiony I chyba na tym to powinno polegać, każda strona przedstawia swoje opinie a ludzie sobie sami ocenią.

Przed chwilą porównywałaś mnie do nazistów,
Ale w którym miejscu? - dokładny cytat poproszę. Nie takie były moje intencje. Aczkolwiek, faktycznie przyrównałem Cię do arystokratycznej elity i wziąłem (z racji wypowiedzi) za neomonarchistę. Nie sądzę żeby to było obraźliwe, ale jeżeli poczułeś się tym obrażony (jak sam mówisz, jesteś lewakiem więc to faktycznie może Cię obrazić... chyba?) to przepraszam.

Poziom dzieł z NK ogólnie zaczął dołować od wypuszczenia na rynek "dzieł" pokroju TCW i Rebels. To część tej dyskusji. Powinnaś raczej to rozumieć.
W kwestii formalnej, TCW to część EU, a nie NK, NK zostało na tej samej zasadzie jak OT. Poza tym, takie dzieła jak "Crystal Star" to 1994, trudno o to oskarżyć TCW.

I ja naprawdę rozumiem że sporą ilość ludzi zabolało skasowanie EU, sam bym chyba wolał historie o Jacenie i jego siostrze (ale, please, bez Vongów) ale że wyszło jak wyszło to nie powód abym się na rzeczywistość obrażał.
I absolutnie nie przeszkadza mi że oceniasz to jako "słabe i tandetne", Twoja opinia. Tylko - znowu grzecznie proszę - porzuć ten to że moja opinia jest najmojsza, jest więcej warta itd. I będzie OK.

Re: Dulszczyzna level Master

Trafiony i Zatopiony [2]

Re: Dulszczyzna level Master

- Jest to poważna sprawa i temat do kontyunowania rozmowy w poruszonym zagadnieniu bo avatar to ważna część tożsamości. A mi on po prostu daje do zrozumienia, gdzie leżą czyjeś zainteresowania. Takie to trudne do zrozumienia? Jeśli założysz patrząc na mojego Hetta, że lubię tę postać to... zgadniesz!

- Jest chyba oczywiste, że na forum Gwiezdnych Wojen ludzie oceniają swoje gusta dotyczące różnych treści z uniwersum? Trochę już wyluzuj bo tak się chyba boisz bycia ocenianą i tej kwestii, że aż się boję, jaka moc drzemie w moich komentarzach powoli

- Na szczęście praktycznie nikt tego nie czyta. Jesteśmy znacznie mniej pociągający niż się to może zdawać

- TCW nie jest częścią EU bo samo w sobie w sposób bardzo poważny EU już niszczyło. Zresztą decyzją grupy Lucasfilmowej TCW jest kanoniczne i przynależy do NK. Sprawdź na Wookieepedii w jakiej sekcji jest TCW - jest to sekcja Canon. I znowu, ja to mam tłumaczyć wam, hyperom NK ?

- Chodziło ci chyba o "ton". Mój ton, moja sprawa. Ty masz w mojej ocenie ton urażonej nastolatki, która obraża się, że jakiś stary ramol na forum nazywa jej zabawki kiepskimi Widzisz, kwestia oceny i gustu. Nie wtrącaj się w mój ton, bo to po prostu mój styl. Lubię być wyrazisty, z natury

Re: Dulszczyzna level Master

-- TCW nie jest częścią EU bo samo w sobie w sposób bardzo poważny EU już niszczyło. Zresztą decyzją grupy Lucasfilmowej TCW jest kanoniczne i przynależy do NK. Sprawdź na Wookieepedii w jakiej sekcji jest TCW - jest to sekcja Canon. I znowu, ja to mam tłumaczyć wam, hyperom NK ?

No nie do końca, ponieważ na Wookieepedii hasła związane z TCW są zarówno w dziale Canon jak i Legends:

http://starwars.wikia.com/wiki/Satine_Kryze/Legends

http://starwars.wikia.com/wiki/Satine_Kryze

Więc, czy to ci się podoba czy nie, TCW było częścią starego kanonu i wpływ tego serialiku na ogólny stan EU nie miał w tym przypadku znaczenia. Zresztą, taka Satine była też wspominana w legendarnych książkach (i to niezwiązanych z TCW).

Dlatego nic nie musisz tłumaczyć, bo ci to nie wychodzi

Re: Dulszczyzna level Master

-Jeśli założysz patrząc na mojego Hetta, że lubię tę postać to...

A co jak ja widzę Darth Krayta a nie poczciwego A`Sharada? Co teraz? Mam Cie oceniać że lubisz cimnosc, zło itp. A co z posiadaczami avka z Vaderem - no przecież to nie mogą być miłosnicy mordowania niewinnych dzieci raczej?

Trochę już wyluzuj bo tak się chyba boisz bycia ocenianą

Ja się nie boję bycia ocenianym, ale wolę za treści niż za gusta, o których się nie dyskutuje (ale to tam wyżej pisałem gdzieś)

O TCW to już kolega Sal napisał. Nb. Ahsoka też ma zakładkę "Legends" (co oznacza, że też jakś jej część się mieści w Twoim awatarze również) I my musimy takie rzeczy tłumaczyć komuś kto ma "żółty pasek" pod avkiem

Nie, nie chodzi o ton, tom może być. Ale nie będę się powtarzał.

y masz w mojej ocenie ton urażonej nastolatki, która obraża się, że jakiś stary ramol na forum nazywa jej zabawki kiepskimi

I tutaj można by się zdziwić, kto jest starym ramolem, a kto nastolatką

Widzisz, kwestia oceny i gustu
I Amen. O niczym innym od początku nie mówiłem.

Re: Dulszczyzna level Master

Czy ktoś mi może streścić o co się rozbiega? Bo jestem ciekawy i mam wrażenie, że te wszystkie linijki zostały naprodukowane nieco na wyrost i można je ładnie streścić.

Re: Dulszczyzna level Master

Na skutek mniej lub bardziej zamierzonych zwrotów przeszli od merytoryki do personaliów, a to kończy się wcześniej czy później obrzucaniem ekskrementami (gentelmani) lub gównem (reszta). Jakoś tak.

Re: Dulszczyzna level Master

- Możesz oceniać, nie mam z tym żadnego problemu. Mam na tyle przyzwoite poczucie własnej wartości, że masz pełną swobodę w dowolnych ocenach na mój temat

The Clone Wars jest oficjalnie uznawane za Canon przez oficjalną stronę Gwiezdnych Wojen, która regularnie nawet wypuszczała i nadal wypuszcza co pewien czas materiały na temat kanonu, gdzie wymienia bohaterów/wydarzenia z TCW. Ile mam to dalej tłumaczyć? TCW to NK. Sprawdź sobie tu: http://www.starwars.com/news/6-ways-star-wars-the-clone-wars-changed-the-star-wars-mythos i w wielu innych miejscach na oficjalenj. To, że w dziale Legends też jest o Wookiee to jest spowodowane tylko tym, że z początku wielu fanów usiłowało godzić TCW z EU. Ale według oficjalnych źródeł TCW jest częścią NK. Czy tego chcesz czy nie Wtopa z twojej strony i tyle.

- Tworzyłeś za to zupełnie zbyteczny wywód pełen świętego oburzenia na nie wiadomo co. Gratuluję straconego czasu i burzenia się o nic

Re: Dulszczyzna level Master

W skrócie: grupa sympatyków Nowego Kanonu i TCW/Rebels ma problem jeśli napiszesz "The Clone Wars i Rebels są pozbawione wartości artystycznej a TFA jest wtórne i słabe". Zaraz robi się burza bo młodzi fani czują, że ich światopogląd jest zagrożony i każą ci przysięgać, że to tylko twoja opinia, a nie jest tak naprawdę xD Typowa beka, która kończy się sloganem "nie znasz, nie oceniaj" albo "gustów się nie ocenia". Lęk przed odmienną, krytyczną oceną tego, co sam lubisz rodzi dziwne zachowania jak widać

Re: Dulszczyzna level Master

Olałam argumenty ad personam, uznając że argumentujący sam wystawia sobie świadectwo, zresztą inni się ustosunkowali pięknie (dziękuję!).

Tylko tu się tak lekko zagubiłam.

Wszystkie 6 filmów aktorskich oraz film plus serial animowany TCW jest tym co przetrwało tzw reset kanonu. Czyli podążając za Twoim rozumowaniem - też są Nowym Kanonem.
Zatem podążając dalej tym tropem, niestety nie należą już do Legend. Czy tego chcesz czy nie.

Re: Dulszczyzna level Master

Nie, tak jak pisze Vilkala - filmy 1-6 + TCW to oficjalnie kanon stary i kanon nowy (wyłączając z tego nowe i stare EU). To, czy TCW ci się podoba czy nie, nie ma kompletnie nic do rzeczy, to jest tylko i wyłącznie twoja opinia, możesz sobie ten serial uznawać za co chcesz, droga wolna, ale TCW zwyczajnie zalicza się i do EU legendarnego i do EU disneyowskiego (podobnie jak OT i prequele). Ile dalej można tłumaczyć tak oczywistą rzecz? Wtopa z twojej strony (nawet podwójna) :/

Re: Dulszczyzna level Master

Straszne te ad personam było, bo napisałem, że TCW wygląda jak lalki barbie i że twój avatar świadczy o tym, że bardzo identyfikujesz się z Rebels. O cholera, takie obelgi, że aż bym się nie podniósł. Dobrze, że to przetrwałaś, może teraz do Ewy Drzyzgi ?

No to już jest chyba ostateczny dowód, że po prostu nie czytacie tego co piszę. Od 3 postów piszę, że "The Clone Wars jest oficjalnie uznawane za Canon przez oficjalną stronę Gwiezdnych Wojen", czyli JEST NOWYM KANONEM. Ile razy jeszcze mam to pisać? TCW w części należało przed jego kasacją do EU, ale ponieważ zostało przeniesione w całości do NK po kasacji EU to oficjalnie jest po prostu częścią Nowego Kanonu. Nie rozumiem, gdzie przeczytaliście, że pisałem na ten temat coś innego, rozumiem pora późna, ale...

Re: Dulszczyzna level Master

O, a to wcale nie ad personam?

Oj, oj, nieładnie.

Tak zgadzamy się. Tylko, że idąc za tym rozumowaniem, jak pisałam wyżej obie trylogie TEŻ ZOSTAŁY przeniesione do Nowego Kanonu.

I nie są już Legendami.

Na tym polegał reset, czyż nie?

Można (i większość fanów tak robi), tak jak pisał San Holo, umieścić te pozycje w obu kanonach.

Można tylko w jednym - w nowym.
Chodzi o to, że jeśli coś klasyfikujemy w dany sposób, to pozostałe rzeczy spełniające dane parametry (produkcje sprzed resetu, uznane za kanon w chwili owego resetu), musimy sklasyfikować dokładnie tak samo.
No nie wiem, jak jeszcze inaczej mogę to wytłumaczyć, wydawało mi się to oczywiste

czyli po raz ostatni.
Tak, zgodnie z Twoim rozumowaniem TCW jest WYŁĄCZNIE Nowym Kanonem.
Tak samo jak OT i Prequele.

Czyli w Legendach pozostaje samo EU sprzed resetu.

Re: Dulszczyzna level Master

Nie, to nie jest ad personam. Ad personam byłoby gdybym napisał opisując Ciebie, jako człowieka i twoje cechy. Jak skrytykuję kiepskie moim zdaniem i głupie treści, które ty akurat lubisz to nie jest wcale argument odnoszący się do twojej osoby, lecz do treści które opisuję, czyli pośrednio jedynie do części twojego gustu, a nie do ciebie jako człowieka. To jak różnica między zdaniem "moim zdaniem lubisz beznadziejne książki" a "jesteś beznadziejna. Proste? Proste.

Tak, dokładnie na tym polegał reset. Ale dwie trylogie były w kanonie, kiedy EU istniało i też były kanonem tak więc filmy były odnośnikiem dla całego EU i EU nawiązuje do filmów. EU to nigdy nie były filmy, ale Stary Kanon to właśnie EU + dwie trylogie. Nic w tym skomplikowanego. Cieszę się, że to wreszcie rozumiemy

Re: Dulszczyzna level Master

I ta Ewa Drzyzga to tak z troski, prawda? (mój awatar mówi tyle, że jestem dumna z nagrody za post miesiąca i doceniam trud jaki Kathi włożyła w jego namalowanie, dlatego mam go jako swoistego rodzaju medal. Oprócz tego lubię Herę, ale przed nagrodą mój avek wyglądał inaczej XD)

Oczywiście że proste.
TCW było w kanonie, kiedy EU istniało i też było kanonem, dlatego EU zaczęło także nawiązywać do TCW (czasem w sprzeczności z poprzednimi materiałami), wypuszczając nowe treści. Stary Kanon to właśnie EU plus dwie trylogie plus TCW.
Które potem to trylogie i TCW przetrwały reset i teraz są w Nowym Kanonie. Który odnosi się wciąż zarówno do filmów, jak i do TCW.

Masz rację. Nic w tym skomplikowanego i wszystko jasne

(przepraszam, nie mogłam się powstrzymać, ale wizja wycinania TCW coby nie zaśmiecało Legend i TYLKO JEGO przenoszenia do Nowego Kanonu, ale filmów mimo resetu pozostawiania tu i tu, jest zbyt absurdalna by nie skomentować. Już nie będę, obiecuję. Tylko czasami ktoś sam się podkłada i potem nie umiem przestać... a ja nawet nie jestem fanką TCW XD)

Re: Dulszczyzna level Master

Nie umiesz przestać i czasami czytać, teraz przypisujesz mi zdanie, jakobym twierdził, że w Starym Kanonie nie było TCW

Cytuję siebie:

"- TCW nie jest częścią EU bo samo w sobie w sposób bardzo poważny EU już niszczyło. Zresztą decyzją grupy Lucasfilmowej TCW jest kanoniczne i przynależy do NK. "

"- TCW nie jest częścią EU"

"EU"

Tam chyba jest EU, nie Stary Kanon, prawda?
W Starym Kanonie TCW jak najbardziej było bo było tam wpychane na siłę i w ten sposób masakrowano też coraz większą porcję treści z EU. TCW zaadoptowano jednak do Nowego Kanonu, a EU zostało sobie w lepszej części Gwiezdnych Wojen, jest tam też TCW, ale nie jako EU, a część Starego Kanonu. Bo EU ma swoje wersje historii, które TCW modyfikowało.

Re: Dulszczyzna level Master

To ja tak zbiorczo i po kolei:

Darth Ponda - nie marudź, przygotuj popcorn (duży kubełek) i czytaj sobie od początku Oś sporu polega mniej więcej na tym, czy zdanie każdego z forumowiczów ma taką samą wagę, czy też czyjeś jest ważniejsze z jaiś mniej jasnych powodów. Tak w skrócie. Do tego dochodzi jeszcze jedna przykra sprawa, ale o tym poniżej:

SW -Yogurt - my tu sobie merytorycznie (powiedzmy...) grzecznie dyskutujemy, od obrzucania się czymkolwiek jeszcze daleka droga.

Ad ovo:

ale nie zmienia to faktu, że jak nie będziemy traktować opinii to nie są one równe bo ludzie są różni. Nie myl porządku praw człowieka z porządkiem znaczenia czyjegoś zdania
O właśnie to jest istota sporu. Odnosząc to do konkretnej sytuacji, ja uważam że moje zdanie (Vilkali, Gunfana, Sala etc.) ma taką samą wartość jak zdanie Krogulca (i z wzajemnością), kolega jednak, jak wynika z kontekstu, twierdzi inaczej. A jeżeli się ze mną zgadza, to nie wiem po co to ciągnie?

statnio poświęcasz mi jednak całkiem sporo czasu więc coś jednak we mnie musi takiego być
Tak, zdecydowanie, tu się zgadzamy Pewnie inaczej to rozumiemy, ale się zgadzamy.

Jak mam obok siebie dobre SF, dobre Fantasy, dobre kino na półce i mnóstwo innych jakościowych alternatyw to Ahsokę i TCW mogę jedynie pominąć milczeniem
I bardzo dobrze, Twój wybór, twoja opinia, nie mam najmniejszego zamiaru Cię do niczego przekonywać wbrew tobie.

Całą burzę rozpętałaś po mojej krytyce nowokanonowych dzieł.
Ależ skąd - to co napisałem wyżej do DP - krytykuj sobie do woli, ale szanuj zdanie innych, nawet jak się z nim nie zgadzasz, a nie występuj z pozycji że Twoje zdanie ma większą wartość niż moje. Opinia to opinia, po co kruszyć kopie?

orównywałem je tylko do starych książek z EU, gdzie szrotu było też mnóstwo, ale były też książki naprawdę niezłe. Teraz już tak nie jest.
Ty masz taką opinię, ja mam inną, wystarczy wzajemnie swoje opinie szanować. Zresztą inni koledzy z "żółtym paskiem" uważają że i w nowym kanonie można znaleźć interesujące książki i komiksy.

Patrz powyżej, książka o Ahsoce jest związana z Ahsoką, a w Rebels Rising pojawia się np. Saw Gerrera, postać chyba rodem z The Clone Wars?
Ale wiesz, tam wyżej czego się koleżanka przyczepiła (brak jakiegokolwiek związku z postaciami z "Rebels"), już nie chce mi się wklejać po raz kolejny, kto chce to zobaczy.

Możesz oceniać, nie mam z tym żadnego problemu. Mam na tyle przyzwoite poczucie własnej wartości, że masz pełną swobodę w dowolnych ocenach na mój temat
Ale nie mam zamiaru. To właśnie napisałem. Avatar można sobie interpretować na 1001 sposobów, ale to nie jest dobry sposób na analizę czyjejś osobowości. W zasadzie, tonie jest żaden sposób na analizowanie czyjejś osobowości.

Tworzyłeś za to zupełnie zbyteczny wywód pełen świętego oburzenia na nie wiadomo co.
Jak nie wiadomo jak wiadomo. Pierwsza sprawa to brak (wg. Ciebie) równowagi ważności opinii. Druga to wytykanie komuś złego gustu na podstawie awatara i robienia "problemu" z wizerunku na awatarze.

Zaraz robi się burza bo młodzi fani czują, że ich światopogląd jest zagrożony i każą ci przysięgać, że to tylko twoja opinia, a nie jest tak naprawdę
Gdzie Ty tutaj w dyskusji „młodych fanów” widziałeś to ja naprawdę nie wiem I fakt, Twoja opinia jest niczym więcej, niż Twoją opinią. Takie to proste.

ypowa beka, która kończy się sloganem "nie znasz, nie oceniaj"
No ale tak to jest - jak się czegoś nie zna to na jakiej podstawie oceniać?

albo "gustów się nie ocenia"
Stara (prawie) jak świat klasyczna zasada "de gustibus non dysputandum est". Nie więcej, nie mniej.

Lęk przed odmienną, krytyczną oceną tego, co sam lubisz rodzi dziwne zachowania
Cieszę się z tej odrobiny samokrytyki.

Straszne te ad personam było, bo napisałem, że TCW wygląda jak lalki barbie i że twój avatar świadczy o tym, że bardzo identyfikujesz się z Rebels.
Gdybyś napisał tak, to pewnie nikt by się tego nie czepiał. Ale napisałeś jednak zupełnie inaczej. Dokładnie tak:Problem w tym, że ty na avatarze masz postać, która jest kiepska napisana, z serialu dla dzieci o znikomej wartości, który już wyłącznie graficznie przypomina lalki barbie bez gustu. - a to nie jest uwaga merytoryczna, tylko takie brzydkie przejechanie się po koleżance, bo ci się jej Awatar nie podoba. Choć wezmę Cię w obronę - ad personam to też, mimo wszystko, nie jest.

Dobrze, że to przetrwałaś, może teraz do Ewy Drzyzgi
Whos "Ewa Drzyzga"???. No już wiem, wujek gógel pomaga. Choć nie wiem czy chciałbym wiedzieć... Ale, reasumując, kolejny raz użyłeś zagrania z gatunku takich dosyć żałosnych jednak. Trochę smutno, bo chyba stać Cię na więcej.

To jak różnica między zdaniem "moim zdaniem lubisz beznadziejne książki"
A nie można było tak od razu? Nie mogłeś tak napisać kilometry teksu temu? I byłby gites majonez, twoje zdanie, twoja opinia, szanuję, nie muszę się zgadzać. Proste?

Re: Dulszczyzna level Master

Po co tak wszystko brać do siebie? Czemu nie traktujesz moich opinii w sposób pozbawiony emocji? Ja rozumiem, że rzadko tu zaglądam i czasem może moja perspektywa kogoś zdziwić, zwłaszcza z nowszych użytkowników, ale to moje stanowisko naprawdę jakieś superoryginalne nie jest.

A więc króciutko już odniosę się do najważniejszych punktów:

- Twierdzę, że opinie różnych ludzi mają różną wartość. Nigdzie nie napisałem o konkretnych osobach. Mam prawo tak twierdzić i raczej mam rację bo w żadnym społeczeństwie nie istnieje jakaś utopijna równość opinii, którą sobie wyobrażasz

- Mam pełne prawo pisać swoje tezy i stanowiska odnośnie dowolnych dzieł i zdania typu "TCW jest dla mnie pozbawione wartości, kiepskie wizualnie, artystycznie itd", nie rozumiem dlaczego zakładasz, że mam swoje opinie za coś więcej? Jest chyba jasne, że jak ktoś pisze z konta użytkownika o nazwie X to przedstawia zdanie użytkownika o nazwie X? Boisz się, że jestem tak naprawdę którymś panem bogiem, musiałbym być Morganem Freemanem

- Nie chce ci się wklejać po raz kolejny bo podniosłeś razem z koleżanką taki hałas o to, jakbym nieomalże nasikał na grób Aleca Guinessa. A napisałem po prostu mniej więcej, że książki pt. Rebel Rising i Ahsoka czerpią z TCW/Rebels i nie leżą w moim guście. Czerpią? Czerpią. Nie leżą w moim guście z określonych przyczyn? Nie leżą. To chyba zamyka sprawę? Godzimy się, że inni mogą myśleć inaczej, a świat nie jest rozwinięciem naszej na jego temat fantazji ?

- Użyłem słowa problem w znaczeniu "sprawa", "kwestia". Już to pisałem. Mam też pełne prawo interpretować sobie po avatarach, czy sygnaturach czyjś gust. Nie jesteśmy w pubie żebym mógł patrzeć na to, jaką masz na sobie koszulkę to zerkam na avatar. Normalne prawo dyskusji forumowej. Święte oburzenie bo oceniłem czyjś avatar i stwierdziłem że osobiście nie wierzę w przekonanie go do innego stanowiska xD No nie wierzę, mam chyba prawo wyboru w jakie stanowiska wierze, a w jakie nie? Wybaczcie szczerość

- Jestem starym Bastionowiczem. Ktoś, kogo zauważam tu drugi raz w życiu jest dla mnie młodym fanem. Starym fanem jest dla mnie Strid, Shed, Gunfan i paczka, którą kojarzę z mojej ponad 14-letniej tu obecności, wybacz, prawo stażu i kojarzenia

- Po pierwsze oceniać można wszystko i jest to element praw człowieka, których niedawno dopiero co broniłeś. Po drugie każde dzieło, które wprost krytykowałem czytałem/oglądałem. Więc twój argument o nieznajomości jest inwalidą. Przykro mi.

- Niestety, to było skierowane do ciebie. Dawno już nie widziałem tak dziwacznej reakcji na dość nudne komentowanie niskiej jakości NK, jakie tu postnąłem Aż mnie dziwi, jaki bulwers po tobie poleciał

- Bo oceniłem postać na jej avatarze? A co to, nie mogę ocenić grafiki? Uważam, że postać na twoim avatarze też jest kiepsko napisana, z serialu dla dzieci i to niezbyt dobrego. Ukamieniuj mnie xD Zdanie ewidentnie dotyczy postaci z avatara, a ty dorabiasz już tak zmyśloną ideologię do niego, że aż trudno mi cokolwiek napisać xD I jest to uwaga merytoryczna. Moim zdaniem bohaterka, która zachowuje się jak Ahsoka nie zostałaby nawet przyjęta na Padawana, co więcej TCW jest serialem dla dzieci i na pewno nie wybitnym, a do tego graficznie jest to bardzo ubogie i niczym się nie wyróżnia in plus. Pisanie skrótami czasem jest konieczne, niektóre z tych rzeczy pisałem już kilkukrotnie i można sobie przeszukać moje stare posty bo nie będę za każdym razem wracał do tego dlaczego uważam TCW za kiepskie. Prawo pewnej skrótowości zawsze obowiązuje na forum.

- Masz za mało luzu na bardzo spokojne porównania. Mnie naprawdę lekko śmieszy cała ta wasza reakcja, stąd moje humorystyczne traktowanie tematu, po prostu. Nie wchodź w buty admina, który wszędzie doszukuje się wyzwisk, bo ich tu nie znajdziesz

- Ja pisałem właśnie mniej więcej tak. Nie moja wina, że nie wszyscy to od razu załapaliście. Panuje tu zresztą od dłuższego czasu jakaś dziwna umowa, że krytyczne opinie trzeba wypowiadać szeptem i dopisywać do nich koniecznie, że to tylko moje zdanie. Wygłaszam swoje opinie i zdania tak, jak na to zezwala regulamin i w sposób otwarty, broniąc ich słuszności. Nie ma w tym nic dziwnego. Mimo, że próbujecie w kilku hyperów mnie zakrzyczeć i wmówić, że nie mam argumentów albo kogoś obrażam to wam niestety nie wyjdzie

*W ogóle następnym razem piszcie jakiegoś wspólnego posta i ustalajcie co i jak, bo jak trzy osoby piszą to samo w tej samej minucie to się robi trochę dziwnie, jakby gang forumowy się komunikacyjnie nie zgrał

Re: Dulszczyzna level Master

Jeśli ktoś jest od niedawna na Bastionie to chyba można go uznać za nowego fana, a nie od razu młodego?
Jaka jest różnica między EU, a starym kanonem? Pytam serio, bez złośliwości.

Dyskusja przednia. Warsztaty z analizowania avatarów, bo to ważna część tożsamości jest

Re: Dulszczyzna level Master

Długość przebywania na Bastionie nie musi wcale równać się długości fanostwa. Albo nawet na pewno się jej nie równa.

Re: Dulszczyzna level Master

Oczywiście masz rację. Ale jeśli już ktoś na tej podstawie szufladkuje innych, to długość przebywania na B. nie świadczy o wieku danej osoby

Re: Dulszczyzna level Master

Można też inaczej

EU - dzieła z Expanded Universe, czyli wszystko co nie jest filmami i dziełami bezpośrednio dostającymi poziom kanonu Lucasa (nadrzędnego).

Stary Kanon (sprzed kasacji) - EU + będące nadrzędne wobec EU (nadpisujące źródła EU w razie kolizji) Filmy + TCW.

Nowy Kanon - Filmy + TCW + Rebels + To, co teraz Disney robi.

Tak to wygląda

Re: Dulszczyzna level Master

I jeszcze krótko, bo wątek się rozciągnął trochę ponad plan

1. To już pisałem ale napiszę otwartym tekstem żeby nie było niedomówień. Masz całkowite prawo i wolność w kwestii krytykowania czegokolwiek, pozycji nowego kanonu, filmów, postaci, wyrażania opinii o swoim guście itd. To wolny kraj, anyway.

2, w żadnym społeczeństwie nie istnieje jakaś utopijna równość opinii
Istnieje, przy urnie wyborczej głos sutenera i profesora ma taką samą wartość, tak na marginesie (i zostawmy czy to dobrze, czy źle). Ale ja nie o tym. Chciałbym, skoro piszesz Nigdzie nie napisałem o konkretnych osobach co jest skądinąd faktem, żebyś właśnie napisał to wprost - czy uważasz że Twój (Twój, nie hipotetycznego Lucasa piszącego na Bastionie) głos ma taką samą wartość jak głos mój, Vilkali, Gunfana, Sala i każdego innego użytkownika? Od razu zaznaczam, dla ma, oceniam nie według piszących a prezentowanych argumentach.

3. Przyznam nawet, że masz prawo oceniać ludzi po avatarach i krytykować gusta bliźnich. co ja o tym myślę to napisałem wyżej (i inni koledzy też) i się z tego nie wycofuję, ale oczywiście to jest Twój wybór i nikt Ci tego zabronić nie może.

To z mojej strony tyle.

Re: Dulszczyzna level Master

No i niestety mylisz utopijną i wymarzoną przez ciebie równość opinii z wyborami powszechnymi, nic więcej tu nie ma do dodania.

Re: Podsumowując

Tak totalnie z boku ode mnie. Kasacja EU musiała się w końcu zdarzyć. To, że nikt tego nie restartował cykliczne co ileś lat wzorem innych kolosów popkultury to z jednej strony umożliwiła naprawdę imponujący rozrost mitologii star wars w jednej "linii historycznej", z drugiej im więcej lat bez odświeżenia, tym burdel siłą rzeczy narasta, bo jest bardzo duży problem redakcyjny z tego typu inicjatywami- nasuwa mi się na myśl analogia do trykociarzy. Chociażby DC namnożyło w pewnym momencie tyle różnych alternatywnych światów i czwartoligowych postaci, bez żadnego większego znaczenia, że musiało ostro sprzątać ten burdel- "Crisis on Infinite Earths".


Ja tam skrajną niechęć do decyzji Disneya odbieram po prostu jak do syndromu utraty pierwszej miłości. Ludzie wychowali się na dzisiaj tzw legendach, to się przywiązali i tak to odbierają. Co nie znaczy, że to jest racjonalne zachowanie.

Nawet nie wiem jak sobie wyobrazić swobodę twórczą przy filmowym uniwersum z zachowaniem wszystkich książek postROTJ. W sumie to mnie przeraża taka wizja. Chwała Disneyowi za ich decyzję.

Co do komiksów. Ladno i Leia to raczej to raczej pulpa komiksowa. Przeczytaj, zapomnij. Pod szyldem Dark Horse`a też nigdy tam nie było nadprogramowej ilości wspaniałych komiksów gwiezdno wojennych.



Zanim zgnoi mnie jakiś user, to zadam retoryczne pytanie. Kto z ręką na sercu może mi wskazać jakieś treści z komiksowego kanonu star wars, które wniosły coś na trwałe do kanwy tego medium? Coś pokroju ambitniejszego komiksu amerykańskiego- vide Preacher, Watchmen, Sandman, cała obecna oferta Image- albo europejskiego pokroju "Corto Maltese ". Imo takich treści w komiksowych star warsach nigdy nie było.

Re: sierpem i młotem starą gwardię

-Jeśli byłeś ciekaw mojej opinii dotyczącej książek z Expanded Universe, oto ona: 3/4 starych książek było zupełnie bezwartościowych lub fatalnych i zamiast nich lepiej czytać Gazetę Wyborczą. Problem w tym, że obecnie nie ma już tej dobrej 1/4.

Całkiem śmiesznie to brzmi, biorąc pod uwagę, że kanon Disneya jest tworzony od 3 lat, a stare EU ma prawie 40 lat. Zresztą, 5 przeczytanych pozycji to stosunkowo mało, żeby stwierdzić, że "obecnie nie ma już tej dobrej 1/4" albo "napisanych nieźle to już raczej nie ma".

A czy ja napisałem, że wszystkie stare książki były dobre? Dlaczego wmawiasz mi stanowisko, którego nie przedstawiłem?

A czy ja napisałem, że ty tak napisałeś? Dlaczego wmawiasz mi coś, czego nawet nie stwierdziłem?

W kwestii komiksów nie będę się za dużo rozwodził, bo koledzy i koleżanki już swoje powiedzieli i w zasadzie się z nimi zgadzam. Plaża, pustynia (które mogą być bardzo ładne) i klęska to przesada - komiksy NK warto przynajmniej docenić za rysunki. Kotor i legajsi to te kamienie milowe? Poważnie? Są dobre, ale poziomem nie odbiegają od najlepszych komiksów nowokanonicznych (różnią się co najwyżej długością ). Było trzeba dać już jakieś TotJ. Jestem też ciekawy, ile w takim wychwalaniu starych komisków jest faktycznie sensownej oceny, a ile emocjonalno/sentymentalnego podejścia.

- A jest sukces? Nie znam nowej dobrej gry na PC/konsole. Podaj ten tytuł jak masz go w swoim rękawie.

Dwie spore gry w ciągu 3-4 lat to nie jest zły wynik, może nie olbrzymi sukces, ale do klęski mu daleko. Ale akurat w tej kwestii nawet się zgadzam, co już pisałem.

- Było tych zabawek od groma i to już od zawsze, zwłaszcza w USA, a od czasów prequeli nawet w Polsce wszelkiego typu zabawek była tona, tyle, że co z tego? Obok tych zabawek były też treści dobre i ciekawe. Teraz ich niestety nie ma.


Co to znaczy? Były treści, teraz ich nie ma. Jakie treści? Jakiś przykład tych "treści", bo z takiego ogólniczka niewiele wynika. Zabawki to zabawki, teraz czy kiedyś - są takie same, nic konkretnego nie da się o nich powiedzieć.

- Widziałem dwa z dwóch nowych filmów mam więc pełne prawo komentować je

Nie odbieram ci go.

Człowiek współczesny posiada coś takiego, jak umiejętność przewidywania i prognozowania - dzięki temu potrafimy np. planować swoje życie - i tak samo prognozować można przyszłe dzieła kultury.

Ciężko jest prognozować filmy, o których mało co wiadomo. Istnieje pewna subtelna różnica między lekkim przewidywaniem a zakładaniem z góry, że coś będzie słabe, ponieważ robi je/nadzoruje konkretna grupa osób - to drugie jest trochę naiwne.

I to wszystko potwierdza tylko prawdę, że w sposób infantylny usiłujesz krytykować użytkowników, którzy posiadają odmienne od ciebie zdanie na temat nowego kanonu. Wmawiasz też innym, że bezkrytycznie podchodzą do dawnych Gwiezdnych Wojen i nawet nie czekasz na to, aż ktoś ci wyłoży swoje pełne stanowisko tylko zwyczajnie konfabulujesz, tworzysz wymyślony świat i jeszcze zarzucasz innym "sellerowe malkontenctwo" usiłując w ten przyznam komiczny i infantylny sposób ich `pogrążyć` xD

Ajajaj, i czemu się tak unosisz? Nie napisałem ci nic złego, poza tym, że uprawiasz sellerowe malkontenctwo, co jest niestety prawdą. Sam często podchodzę scpetycznie do Nowego Kanonu (Ledżendsy traktuję mimo wszystko z większą sympatią), ale robię to z umiarem, nie narzekam dla samego narzekania, "bo di$nej to, di$nej tamto, wszystko jest gówniane, beznadziejne i pewnie dalej tak będzie..."

Zabawne jest również to, że zarzucasz mi nieumiejętność przyjmowania krytyki, a jednocześnie sam nie potrafisz przyjąć krytki swojej własnej wypowiedzi. To działa w dwóch kierunkach :/

Mam dla ciebie tylko uśmiech i wzruszenie ramionami. Nie będę ci niczego udowadniał bo nie sprawiasz wrażenia partnera do dyskusji.

Spoko, to nie tak, żeby mi jakoś na tym specjalnie zależło (nie rozumiem tylko, po co w ogóle odpowiadałeś na mojego posta). Ja wiem swoje, ty wiesz swoje i z góry wiadome jest to, że się prawdopodobnie nie dogadamy.

Tak samo nie mam zamiaru iść do fanów disco-polo by przekonywać ich, że choć w muzyce poważnej są też beznadziejni kompozytorzy i jest mnóstwo muzyki niewartej uwagi to jednak znajdzie się mnóstwo perełek dla których warto porzucić miłość do Shazzy i Akcentu

Muzyka ma to do siebie, że ludzie słuchają tego, co sprawia im przyjemność. Legendy jako muzyka poważna? Hm, z nieco rozstrojonymi instrumentami i dyrygentem bez jednej ręki...

Krimsą Ępajer

Krogulec napisał:
ależ serie komiksowe, kamienie milowe w uniwersum, do piachu z Karmazynowym Imperium
-----------------------
Odniosę się tylko do tego, bo do reszty mi się nie chce, masz tu dość odpowiadających

Ostatnio, po ok. dziesięciu latach, przypomniałem sobie Karmazynowe Imperium I i II. I o ile jedynka jeszcze jako tako się trzyma, o coś tam chodzi i można komuś kibicować... O tyle dwójka jest tak, ku*wa, słaba, że głowa boli. Fabuła porozrzucana na zbyt wiele wątków, chaotyczny scenariusz, denne postacie (może poza Grappą), Kanos nudny. Oba komiksy źle się zestarzały, zwłaszcza, że rysunki Gulacy`ego nie pomagają.

Jedynkę uznałbym dziś za niezły średniak, interesujący ze względu na kulisy Gwardii Imperialnej i chyba z żadnego innego, bez wpływu na uniwersum. Dwójkę zaś uznaję za dno. Tak, do piachu z Karmazynowym Imperium.

Więc źle dobrałeś przykład wg mnie, bo CE nie za bardzo dziś może powalczyć z tymi dobrymi komiksami z NK. (A takowe jak najbardziej istnieją, i mówi to fellow Legends fan.) Co innego Repy, Dark Times, czy nawet X-Wingi.

Re: Krimsą Ępajer

To zależy też od tego, czego oczekujesz od komiksów.

Ja nie mogę już czytać 500 historii o czasach pomiędzy Nową Nadzieją, a Imperium Kontratakuje. Niestety Marvel założył sobie, że będzie dorabiał historie praktycznie wyłącznie do podstawowych postaci. Bez szczególnie interesujących idei.

I nie wychodzi im to dobrze.

Które to są te dobre komiksy z NK? Kanan? TFA? Leia? Poe Dameron? Han Solo? "Star Wars"? Niestety nie są to raczej dobre tytuły, co najwyżej przeciętne... ale na takie ja nie mam czasu bo mogę w tym czasie poczytać Usagiego Yojimbo albo którąś z wielu innych dobrych i ukazujących się wciąż serii. A wtórność komiksów z NK jest pod wieloma względami porażająca.

Re: Krimsą Ępajer

-Ja nie mogę już czytać 500 historii o czasach pomiędzy Nową Nadzieją, a Imperium Kontratakuje.

N oale nie musiz. Kanan jest z okresu między ROTS a ANH (i zdecydowanie nie jest o "podstawowej postaci"), Nowy Vader takoż, "Anakin & Obi" jeszcze wcześniejszy

Re: Krimsą Ępajer

Shattered Empire (które bardzo lubię) jest po ROTJ i opowiada o zupełnie nowych postaciach z wielką trójcą w tle.
Mace Windu (póki co bardzo średni) wraca do czasów Wojen Klonów.
nowy Vader, pokazuje pierwsze chwile Dartha, właśnie zbudował swój miecz świetlny.

Tak w zasadzie między ANH a ESB dzieje się główna akcja komiksów Star Wars, a oprócz tego ukazuje się przecież trochę innych.

Są tytuły lepsze i gorsze, jak w Legendach. Póki co jeszcze nic z NK nie zmęczyło mnie tak jak radosne przygody Biggsa&company w serii Empire

A Kanan to naprawdę świetna historia, nie tylko patrząc nowokanonicznie.

Re: Krimsą Ępajer

Więc mówisz, że "Pokruszone Imperium" fajne jest? Bo słyszałem opinie że wręcz przeciwnie. Ale, skoro tak to nabędę przy jakiejś najbliższej okazji. I trust you.

Biggs jest dobry ale w parodiach SW w rodzaju BMS [there is another... Biggs Darklighter ]

Shattered

jest bardzo fajne przez jakieś 2/3 objętości. Nie żeby jakoś przełomowe, ale klimatyczne i fajne. Potem pojawia się tam Luke ze swoją misją, wg mnie zupełnie na siłę i niepotrzebnie. Czuję duży dysonans między SE przed wejściem Luke`a i po nim. Gdyby nie chciano wrzucać Luke`a do tego komiksu, tylko dano by mu osobny tytuł, to z kolei sama główna historia w SE miałaby więcej miejsca na sensowne rozwinięcie, a tak, to trochę skrótowo ją przedstawiono.

Anakin i Obi-Wan tych samych autorów jest imo o wiele równiejszy (przeczytałem właśnie dziś, recenzja jutro ).

Rysunki Chechetto oczywiście śliczne

Re: Shattered

Gunfan napisał:
Anakin i Obi-Wan tych samych autorów jest imo o wiele równiejszy
-----------------------
Obydwa komiksy mają wspólnego tylko rysownika, Shattered Empire napisał Greg Rucka, a Obi-Wan & Anakin napisał Charles Soule.

Dla mnie obydwa komkisy to kategoria 2 czyli "ok,ujdzie".

W Obi-Wan & Anakin najlepsze są retrospekcje z Palpatinem, natomiast zniszczona planeta i konflikt Open vs. Closed są wtórne i średnio ciekawe.

Co do Shattered Empire zgadzam się przedmówcą - 2/3 jest ok i miejscami nawet fajne, końcówka wypada najsłabiej.

Re: Shattered

Gunfan napisał:
jest bardzo fajne przez jakieś 2/3 objętości. Nie żeby jakoś przełomowe, ale klimatyczne i fajne. Potem pojawia się tam Luke ze swoją misją, wg mnie zupełnie na siłę i niepotrzebnie. Czuję duży dysonans między SE przed wejściem Luke`a i po nim. Gdyby nie chciano wrzucać Luke`a do tego komiksu, tylko dano by mu osobny tytuł, to z kolei sama główna historia w SE miałaby więcej miejsca na sensowne rozwinięcie, a tak, to trochę skrótowo ją przedstawiono.

-----------------------

Shattered wyszło jako "W oczekiwaniu na TFA" i przed TFA je czytałam - dlatego byłam przekonana, że wsadzili tam tego Luke`a z drzewkiem, żeby ładnie nawiązać do tego co zobaczymy na ekranie. W TFA drzewa nie było, ale spojlery początek spoilera mówią, że TLJ będzie jak najbardziej i będzie odgrywało ważną rolę, zobaczymy koniec spoilera.
Też bym wolała więcej miejsca dla Shary z Kesem - fajni byli i jej dylematy rodzina vs. obowiązek też ładnie pokazano. I właśnie ze względu na nich tak lubię ten komiks

A na marginesie - w Poe Dameron Flight Log jest ładnie uzupełniona ich historia - niestety bez happy-endu (chyba że jako taki uznamy ledwie 6 lat szczęścia na Yavin)

Re: Shattered

mkn napisał:
Obydwa komiksy mają wspólnego tylko rysownika, Shattered Empire napisał Greg Rucka, a Obi-Wan & Anakin napisał Charles Soule.
------
Fakt, mój błąd. Nie wiem, czemu mi się zdawało, że Soule pisał oba.


W Obi-Wan & Anakin najlepsze są retrospekcje z Palpatinem, natomiast zniszczona planeta i konflikt Open vs. Closed są wtórne i średnio ciekawe.
------
W kwestii retrospekcji się zgodzę, co do reszty już nie bardzo Reszta w osobnym poście w odpowiednim wątku


vilkala napisała:
Shattered wyszło jako "W oczekiwaniu na TFA" i przed TFA je czytałam - dlatego byłam przekonana, że wsadzili tam tego Luke`a z drzewkiem, żeby ładnie nawiązać do tego co zobaczymy na ekranie. W TFA drzewa nie było, ale spojlery początek spoilera mówią, że TLJ będzie jak najbardziej i będzie odgrywało ważną rolę, zobaczymy koniec spoilera.
------
Ano wiem. Ale jak patrzę na ten komiks całościowo, to Luke jest tam nagle na siłę dodany. I zajmuje miejsce. Też lubię rodziców Poego, więc wkurza mnie, że zabrano im czas "ekranowy".

To nie jest jakiś tragiczny komiks, lubię go zasadniczo, ale powyższa wada ciągnie go w dół i nie ma szans, by był w czołówce.


A na marginesie - w Poe Dameron Flight Log jest ładnie uzupełniona ich historia - niestety bez happy-endu (chyba że jako taki uznamy ledwie 6 lat szczęścia na Yavin)
------
Zajrzę

Re: Shattered

vilkala napisał:
Shattered wyszło jako "W oczekiwaniu na TFA" i przed TFA je czytałam - dlatego byłam przekonana, że wsadzili tam tego Luke`a z drzewkiem, żeby ładnie nawiązać do tego co zobaczymy na ekranie. W TFA drzewa nie było (...)
-----------------------
Ha! Miałem dokładnie tak samo! Byłem zawiedziony, że drzewka ni jak się miały do TFA. W ogóle akcja "W oczekiwaniu na TFA" to trochę ściema była. Na młodzieżówkach od Egmontu z tyłu jest informacja "W powieści ukryte są tropy i wskazówki dotyczące niecierpliwie oczekiwanego filmu", a było tego tyle co nic.

Re: Krimsą Ępajer

Krogulec napisał:
To zależy też od tego, czego oczekujesz od komiksów.
------
Od starwarsowych? Hehe. Jako gość, dla którego komiksy SW to może 10% wszystkich komiksów, które czytam, powiem tak: oczekuję, żeby były dobre... jak na komiksy Star Wars. Bo nie ukrywam, że co do tytułów w tym uniwersum mam oczekiwania o wiele mniejsze, niż miewam w stosunku do dzieł np. Ennisa, Millera, Moore`a, Jodorowskiego, czy komiksów Vertigo. Innymi słowy, biorę poprawkę, że to "tylko" komiksy Star Wars. Dlatego nie porównuj mi tego do Usagiego, bo to zupełnie inna liga.


Ja nie mogę już czytać 500 historii o czasach pomiędzy Nową Nadzieją, a Imperium Kontratakuje. Niestety Marvel założył sobie, że będzie dorabiał historie praktycznie wyłącznie do podstawowych postaci. Bez szczególnie interesujących idei.
------
Tak, to są serie, które najbardziej rzucają się w oczy. Ale raz, że to się powoli zmienia, a dwa, że najlepsze rzeczy w NK akurat nie wywodzą się z grupy, o której piszesz.


Które to są te dobre komiksy z NK? Kanan? TFA? Leia? Poe Dameron? Han Solo? "Star Wars"? Niestety nie są to raczej dobre tytuły, co najwyżej przeciętne...
------
Kanan - tak.
TFA - wątpię, ale nie czytam adaptacji filmów.
Leia - nie.
Poe Dameron - średniak z jedną fajną postacią.
Han Solo - właśnie czytam, sympatyczne póki co.
Star Wars - nierówne, ale ma swoje momenty.
Darth Vader - tak samo.
Lando - tak.
Anakin & Obi-Wan - tak.
Shattered Empire - niezły średniak.

Reszty nie czytałem jeszcze. Ale widzę potencjał, jak na trzy lata nie jest najgorzej. A powoli się to rozkręca.

I nie czytam tego, bo to tak przegenialne komiksy (od tego mam inne, ambitniejsze tytuły), tylko dlatego, że jestem fanem uniwersum. I chce mi się nowych komiksów z niego. Porównywanie komiksów SW (obojętnie z którego kanonu) do poważnych komiksów dla starszego czytelnika, lub do komiksów artystycznych, kompletnie imo mija się z celem.


A wtórność komiksów z NK jest pod wieloma względami porażająca.
------
Oczywiście, że jest. Nie powiem, żeby nie było to do przewidzenia w sytuacji, z jakiej startował Marvel. W końcu po praktycznie dwudziestu pięciu latach wychodzenia komiksów SW z Dark Horse trudno od razu opowiedzieć coś oryginalnego, trzeba sobie najpierw pod to stworzyć bazę. No i Marvel, powoli bo powoli, ale chyba ją tworzy.

Jako fan Legend chciałbym, by komiksy Marvela kiedyś dobiły do poziomu najlepszych tytułów od DH. Na razie jeszcze do tego daleko, ale już są pewne perełki wśród tych serii. Póki co, nie będę się na tego wydawcę obrażał, tylko daję szansę.

Re: Krimsą Ępajer

No i znowu trafiam na post, gdzie nie pozostaje nic tylko klaskać, ale nie mogę w żaden sposób plusować/lajkować/otagować. Ode mnie +100 i jeszcze małe wtrącenie się

Gunfan napisał:
Jako fan Legend chciałbym, by komiksy Marvela kiedyś dobiły do poziomu najlepszych tytułów od DH. Na razie jeszcze do tego daleko, ale już są pewne perełki wśród tych serii. Póki co, nie będę się na tego wydawcę obrażał, tylko daję szansę.
-----------------------
Komiksy kanoniczne przeczytałem wszystkie. Ze starego kanonu przeczytałem wszystko co w serii Legendy wydał Egmont, kilka pierwszych pozycji z listy od Shedao i ostatnio 2 pierwsze tpb Legacy. No i patrząc z takiej perspektywy jakoś zupełnie nie widzę tej (wspominanej jakże często na Bastionie) zajebistości legendarnych komiksów oraz ich zdecydowanej wyższości nad tym co jest teraz. Moim zdaniem decydującą rolę w takiej ocenie odgrywa sentyment do dawnych czasów, które nie wrócą oraz przede wszystkim złość na Disneya/Lucasflim za "skasowanie" EU (złość, która jest jak najbardziej zrozumiała - tyle lat zbierania, czytania, fascynacji i nagle ciach, koniec). Zresztą wystarczy wejść na goodreads i zobaczyć jak się kształtują oceny poszczególnych pozycji z kanonu i legend (wiem, że to goodreads to żadna wyrocznia, ale przynajmniej dla większości pozycji mamy średnią z kilku tysięcy głosów fanów z całego świata).

Re: Krimsą Ępajer

Z komiksami EU jest tak, że myślisz "Republic", ale tak naprawdę ten szczytowy poziom to nie cala seria, tylko głównie zeszyty z historią Aayli i Vosa, wojny klonów (choć i tu mamy taką se historię Yody...) czy początki historii A`Sharad Hetta.

Shedao summon

Przeczytaj całe dwie pierwsze listy, myślę że zmienisz zdanie. Also, odradzałbym lekturę na tym etapie Legacy, dużo stracisz

Re: Shedao summon

Shedao Shai napisał:
Przeczytaj całe dwie pierwsze listy, myślę że zmienisz zdanie. Also, odradzałbym lekturę na tym etapie Legacy, dużo stracisz
-----------------------
Za późno W dodatku żeby trochę się ogarnąć w realiach Legacy w ruch poszła wookipedia i youtube, i pewnie dużo rzeczy sobie zdradziłem Ale nic nie szkodzi, nie będę kończył Legacy ani wciągał się dokładnie w inne serie. U mnie legendy nie załapały.

Essential Minimum

Olej wszystkie propozycje na razie, nawet listy Szedała (nie bij, Szedź, to przemyślane stanowisko) i przeczytaj coś, co nazywam minimum z minimum. Pisałem o tym tu: /Forum/Temat/22388#688009

Jak to Ci się nie spodoba, to nie masz po co w ogóle podchodzić do Legend

Jak będziesz chciał konkretnej listy to mów, tego nie ma dużo.

Re: Essential Minimum

Jeszcze tylko prostując swoją poprzednią wypowiedź. To co czytałem z komiksowych legend nie było w całości złe, w niektórych przypadkach (Ghost Prison) było wręcz bdb. Po prostu uważam, że poziom jest podobny i że legendarne komiksy nie są dużo lepsze od obecnego kanonu, a miejscami są nawet znacznie gorsze. Wciągać się w całość legendarnego uniwersum nie będę, czasami tylko nachodzi mnie wielka ochota na poczytanie czegoś the best of the best z legend.

Dlatego też bardzo poproszę o dokładną listę Essential Minimum.

Re: Essential Minimum

Ok, oto lista:

REPUBLIC (to są głównie pojedyncze zeszyty, nie przerażaj się. Tylko kilka dłuższych historii tam jest)
Rite of Passage
Sacrifice
The Defense of Kamino
Blast Radius
Double Blind
Striking from Shadows
The Battle of Jabiim
Enemy Lines
Hate and Fear
Dead Ends
No Man`s Land
Show of Force
Armor
Dreadnaughts of Rendili
Trackdown
Siege of Saleucami
Into the Unknown
Hidden Enemy

JEDI
Jedi: Mace Windu
Jedi: Shaak Ti
Jedi: Aayla Secura
Jedi: Count Dooku

DARK TIMES (tu już są dłuższe historie)
The Path to Nowhere
Parallels
Blue Harvest
Out of the Wilderness
Fire Carrier
A Spark Remains

Jak ktoś chce coś dorzucić/usunąć, to dajcie znać, ja nie jestem nieomylny

Re: Essential Minimum

Z pewnością coś Vosowego sprzed Rite należy dorzucić, zastanowię się. I "Kamiono" raczej na później - jest dobre ale to nie "creme de la creme". Jabbim, Armor, Saleucami to pozycje obowiązkowe.

Re: Essential Minimum

Twilight!!!!!
Fajna akcja z jeszcze fajniejszymi twistami, piękne rysunki i bohaterowie!

Teraz już takich Devaronian nie robią...

Re: Essential Minimum

O to to właśnie miałem na mysli mówiąc o "wcześniejszynm" Vosie, tylko nie chciało mi się złazić na dół do biblioteczki żeby sprawdzić


Teraz już takich Devaronian nie robią... [2]

Re: Essential Minimum

To jest ta historia gdzie Vos się budzi, jest pożar, nic nie pamięta i później trakcie sobie wszystko przypomina? Jeśli tak, to już znam, całkiem mi się podobało

Re: Essential Minimum

TAK, to to
to w takim razie dodaj do essentiala jeszcze Devaronian Version - fajna odskocznia i świetny humor (choć widziałam po ocenach, że nie dla wszystkich).

Ale ogólnie historia Vosa by Legendy jest NAPRAWDĘ warta poznania. I o ile mnie te legendarne komiksy bawią i czytam grzecznie wszystko (taka wada), to właśnie opowieść o Vosie uważam za creme de la creme. I zgadzam się z Finsterem - Kamino bym zostawiła na później i jednak Into Unknown też - tuż przed Dark Times (o ile będziesz na to miał ochotę)

Jak chcesz, Mistrz Szedał zrobił mi listę "tylko Vos" też, mogę ją skądś z wiadomości odgrzebać XD

Republic

Tak jeszcze dodam swoje trzy grosze odnośnie Republiców. Nie licząc kilku historii wcześniej w serii, jest to bardzo "seryjna" seria, bardzo konsekwentnie ciągnąca swoje wątki i dobrze "zapełniająca" swój okres. W dodatku towarzysząca seria Jedi w większości też wiąże się dość bezpośrednio z niektórymi jej zeszytami, dlatego na Zachodzie obie były zbierane wspólnie do TPB, i nie polecam czytania jej osobno.

Republic właściwie dzieli się na dwie "połówki" - przed WK i WK.

Republic #1-48 (przed Wojnami Klonów)

Przez pierwsze kilkadziesiąt zeszytów seria nazywała się po prostu Star Wars i bardziej była serią luźno powiązanych arców, z wyjątkiem tych, gdzie się ciągnął wątek Quinlana Vosa. Dlatego jest też bardziej nierówna i różnorodna. Głównie mamy tu po prostu opowieści o Jedi takich, jakimi byli w Starej Republice (w okolicach I epizodu).

wątek Quinlana:

Republic #19-22: Zmierzch
Republic #23-26: Infinity`s End
Republic #28-31: Hunt for Aurra Sing
Republic #32-35: Ciemność
Republic #36-39: Wojna Nadprzestrzenna Starka
Republic #42-45: Rytuał przejścia

nie czytać - względnie, czytać na własną odpowiedzialność:
Republic #1-6: Wstęp do Rebeli - warta przeczytania tylko jeśli chce się poznać Ki-Adiego (głównego bohatera również następnych dwóch Republicowych historii) i jego ojczystą planetę, a poza tym jest po prostu nudna
Republic #13-18: Emissaries to Malastare (zapomniałem polskiego tytułu) - tzn. do 2/3 jest w porządku, ale ogólnie to niewypał, można się bez tego obyć
Republic #27: Starcrash - bzdurna opowiastka zupełnie od czapy, nie wiadomo po co wciśnięta do serii

Ale poza tymi niepolecanymi, to w zasadzie wszystko w kolejności wychodzenia warto przeczytać. Chociaż muszę się przyznać, że nie pamiętam już, czy w ogóle czytałem "Honor and Duty" (#46-48)... nie mogę nic powiedzieć na temat tego komiksu.

Republic #49-83, Jedi, Obsesja (Wojny Klonów

Jak wspomniałem wyżej, serie bardziej lub mniej się przeplatające i zbierane wspólnie: http://starwars.wikia.com/wiki/Clone_Wars_(comics)

Tu również obowiązuje tak naprawdę kolejność wydań zbiorczych, niemal bez pomijania komiksów - dlatego poniżej posługuję się numerami wydań zbiorczych bardziej niż zeszytami. Jak widać, całość była dużo bardziej misternie planowana i wraz z ówcześnie wychodzącymi książkami z Wojen Klonów dokładnie tworzy chronologię tego trzyletniego konfliktu.

Najbardziej rozpoznawalną postacią tej serii jest oczywiście Quinlan Vos, a po bitwie o Geonosis stał się on szczególnie ciekawy.

wątek Quinlana Vosa
Republic #49: Poświęcenie z Volume 1
Volume 4 - cały
Republic #68: Zbroja, #69-71: Dreadnaughts of Rendili (z Volume 6)
Volume 8 - cały
Republic #81-83: Hidden Enemy z Volume 9

Obok Quinlana Vosa, więcej miejsca wreszcie zostaje poświęcone Obi-Wanowi i Anakinowi, oraz ich wspólnym przygodom, czego trochę zabrakło w filmach. Chociaż tutaj komiksy nie są aż tak równe, jak te o Vosie. "Nowe oblicze wojny" z zombie Gunganami, oraz zwyczajnie średnia "Obsesja" z towarzyszącym oneshotem, są dość kontrowersyjne. Ale reszta już do przeczytania.

wątek Obi-Wana, Anakina i Assajj Ventress
Republic #51-52: Nowe Oblicze Wojny
Volume 3 - całe (wraz z cenioną "Bitwą o Jabiim")
Republic #60: Nienawiść i strach, #62: Ziemia niczyja - z Volume 5
Republic #67: Republika, #69-71: Dreadnaughts of Rendili
Volume 7 - całe

W ostatnim tomie pojawiają się #79-80 "W nieznane", które uznawane jest za wstęp do "Mrocznych czasów", które zresztą w stopce wydań zeszytowych kontynuowały numerację Republiców, oraz "Czystka", jednostrzałowiec, który kilka lat później sam zrodził całą serię jednostrzałowców.

Re: Republic

Komuś ten post pomógł czy waliłem w klawiaturę na próżno?

Re: Republic

Mi by pomogło gdyby nie to, że czytałem Republic zaraz po vilkali i na bieżąco miałem takie HOW TO. Ale w sumie sensownie to opisałeś, bo czasem można się pogubić w którym momencie historii jesteśmy, jeśli czyta się po kolei po kilka (kilkanaście) zeszytów dziennie.

Re: Republic

Onoma napisał:
Komuś ten post pomógł czy waliłem w klawiaturę na próżno?
-----------------------
Nie wiem, czy mkn-owi pomógł. Mam nadzieję. Ale dobrze, że Ci się chciało.

Re: Republic

Za obydwie listy Essential i Republic dziękuję!
Pomogły i pomogą w przyszłości. Nie odczuwam potrzeby całościowego poznania komiksowego EU, więc komiksy legendarne czytam nie po kolei i bardzo nieregularnie. Jak mnie najdzie ochota na legendy albo Marvel wkurzy środową dostawą kanonicznych komiksów to wtedy coś sobie wybieram i poznaję. Klepanie w klawiaturę na pewno nie poszło na marne, bo teraz wybieram trochę bardziej świadomie i nie tak na chybił trafił

Re: Krimsą Ępajer

Czyli w zasadzie się ze mną zgadzasz tyle, że masz bardzo niewielkie wymagania wobec Star Wars i dlatego nie masz problemu z tym, że komiksy z NK są najwyżej przeciętne. Ja mam z tym nieco większy problem i aż takim fanem uniwersum by takie nudziarstwo konsumować nie jestem, ot i wszystko

Re: Krimsą Ępajer

Ciekawi mnie w takim razie jak konsumowałeś nudziarstwo, którego było tyle samo w Legendach? Może po prostu byłeś wtedy młodszy i ten próg akceptacji był niżej? Ja czytam raz Legendy raz Nowy Kanon. Jasne można by zrobić plusy i minusy danego "kanonu", bo to nie jest tak, że zresetowali wszystko i robią od nowa to samo, ale uśredniając nie widzę większych różnic. Ani Legendy się nie wybijają na tle Nowego Kanonu, ani odwrotnie.

Wiadomo, że jakby teraz Marvel wyskoczył z takimi Republicami to myślę, że nawet żółtopaskowcy by się jarali (o ile nie zamknęli się już na amen w swoim "NIENAWIDZĘ NOWEGO KANONU"). I zgadzam się, że nie ma jeszcze serii o takim rozmachu i fabule u Marvela. Ale ciężko porównywać coś rozwijanego tak długo i coś co dopiero się zaczęło. Ale z drugiej strony 3/4 powieści legendarnych, gdyby wyszło po 2014 pod szyldem "Nowy Kanon", byłoby przez Was zbesztanych jako coś nieinteresującego, przeciętnego albo nawet słabego. Z komiksami w sumie jest podobnie, nawet w samych Republicach, czytasz 2-3 zeszyty średnie, bądź nawet słabe, po czym trafiasz na geniusz pokroju Jabiim czy Devaronian Version.

Re: Krimsą Ępajer

Sam piszesz na górze, że nie widzisz większych różnic, a na dole, że "ciężko porównywać"... zdecyduj się w końcu czy są różnice, czy nie

Co do pytania z górnego fragmentu twojej wypowiedzi: zawsze mnie irytowały słabe pozycje i wiele tytułów z EU omijałem szerokim łukiem, ale było kilka dość długich serii, które były świetne, patrz: Republic, Dark Times, Legacy, KOTOR, Crimson Empire, Seria Jedi i jeszcze sporo innych. Teraz w komiksach NK nie ma nic świeżego, epickiego, czy naprawdę przyciągającego. Niestety. Czuję się jakbym był skazany na wieczne czytanie najgorszych zeszytów dość kiepskiej serii "Empire" z EU

Re: Krimsą Ępajer

Dobra przyznaję, czasem używam stwierdzenia "ciężko porównywać" nie w taki sposób jaki bym chciał.

Bardziej chodziło mi o to, że jedyna seria, która mogłaby aspirować do bycia czymś takim jak Republic to seria Star Wars. Tylko, że niestety nie jest jakaś wybitna, a raczej średnia. I nawet jeśli wielu z nas podoba się Kanan, Lando czy chociażby drugi Vader to jest to raptem 6 czy 12 zeszytów. W Republicach masz zawarte naprawdę dużo historii, mocno rozłożonej w czasie, jest sporo genialnych i dobrych komiksów i trochę też słabszych, ale ogólny wydźwięk jest bardzo dobry. I nawet jeśli taki Kanan mi się bardzo podobał to nie ma to startu do czegoś na co składa się około 100 zeszytów (nie wiem ile dokładnie ale coś koło tego chyba nie?).

Tak więc podsumowując, ja daję Marvelowi jeszcze parę lat

Re: Krimsą Ępajer

Pewnie. Tylko różnica między nami jest taka, że wg mnie komiksy z Legend też są przeciętne jak cholera w porównaniu z ambitniejszymi tytułami (których jest obecnie w Polsce zatrzęsienie), a co za tym idzie nie uważam ich za specjalnie lepsze od tych z NK. To znaczy niektóre tytuły SW z Legend są super (jak na SW), a inne są totalnie denne, ale dokładnie tak samo jest z komiksami NK.

Dodam, że do niedawna podchodziłem do komiksów z obu kanonów podobnie jak Ty (choć może nie aż tak "ą, ę", hehe), to jest wywyższałem Legendy mocno. Ale NK w końcu zaczął do mnie przemawiać i zaczęło mi się chcieć go czytać (dla przyjemności, a nie tylko z fanowskiego obowiązku).

Legendy mają obecnie przewagę pod względem rozmiarów wykreowanego świata rozszerzonego, w którym wszystko nawzajem do siebie nawiązuje (nawet poprzez różne epoki), a także pod względem pewnej odwagi w skakaniu po okresach czasowych (zrobimy starożytność SW? Czemu nie. A może skoczymy 150 lat do przodu po Endorze? Pewnie! Albo przebijmy wszystko i pokażmy zaczątki zakonu Jedi 25000 lat przed filmami! Yay!). No i oczywiście Legendy wykreowały też wielu wspaniałych bohaterów, do których odbiorcy przywiązywali się przez lata. Nowy Kanon za szybko tych wszystkich aspektów nie dogoni, ale to nie znaczy, że nie spróbuje.

Pod resztą względów komiksowy NK jest dość porównywalny.

A mi się chce nowych Star Warsów, więc go czytam

Re: Krimsą Ępajer

No to się oszukujesz. Nic z NK nie dorównuje najlepszym komiksom z EU. To jest ten problemik. A, że w EU było mnóstwo szrotu to wszyscy wiemy, przecież przechodziliśmy przez wszystkie etapy rozwoju EU i dobrze je znamy.

Te przewagi o których piszesz są oczywiste. Ale ja dodałbym jeszcze dwie: lepsze scenariusze i więcej bohaterów spoza filmowej paczki. NK to scenariuszowe średniactwo (w najlepszym razie) i maglowanie starych filmów do potęgi miliardowej. Czyta się to trochę tak, jakbyś wziął stare marvelowskie komiksy (te sprzed DH) i zrobił je w trochę lepszych kolorach... chociaż nie, tamte stare marvele miały więcej fantazji - ale i tak ciągle kręciły się wokół Wielkiej Trójcy i były mocno infantylne, a to są te punkty wspólne.

Mi się chce nowych dobrych Star Warsów, a że nie ma to nie czytam

Re: Krimsą Ępajer

- Nic z NK nie dorównuje najlepszym komiksom z EU.

Przy czym część NK przewyższa średniąz EU. W czym problem?

To jest ten problemik.

Nie rób problemu tam, gdzie go nie ma. Chyba że lubisz się unieszczęsliwiać na siłę. Ale to jest chyba TWÓJ problem, nie nasz. Jeżeli tak jest rzeczywiście, to nie widzę powodu abyś się z nim afiszował na forum.

Mi się chce nowych dobrych Star Warsów, a że nie ma to nie czytam

To, że nie masz o czymś pojęcia nie znaczy, że twoja ignorancja jest równoczesnie prawdą objawioną. Pogódź sie z tym, a życie stanie się lepsze.

Re: Krimsą Ępajer

Niezwykła sentymentu potęga jest...

Re: Krimsą Ępajer

Stary ja to mówiłem w przeddzień wydanie tych komiksów.

Re: Krimsą Ępajer

...do piachu z Karmazynowym Imperium [3]

Re: Krimsą Ępajer

Jak możecie

Re: Krimsą Ępajer

Prawda nas wyzwoli.
Nie możemy żyć dłużej w kłamstwie.
Przejdziemy przez to wszyscy razem

Re: Krimsą Ępajer

Nie ma co płakać nad opinią ludzi dla których Kylo Ren to przekonujący czarny charakter xD

Re: Krimsą Ępajer

No bo po jednym filmie to można już definitywnie stwierdzić, że nic z niego nie bedzie. Brawo.

Re: Krimsą Ępajer

W sumie racja. Vader też się powoli rozkręcał. W Nowej Nadziei to jeszcze była całkiem komediowa momentami postać, ale już w Imperium zaczynał być straszny.

Re: Krimsą Ępajer

W tej swojej ironii masz trochę racji, bo starsi widzowie na premierze ANH śmiali się ze sposobu w jaki Vader zabija Antillesa.
Także tego

Re: Krimsą Ępajer

Ktoś w tym temacie tak powiedział? Co to za konfabulacje? Dlaczego wmawiasz ludziom coś, czego nie napisali?

Re: Krimsą Ępajer

Ale żeby taki fan wygłaszał takie herezje?

Re: Krimsą Ępajer

Handluj z tym!

Re: sierpem i młotem starą gwardię

Krogulec napisał:

- dobrze, że napisałeś "nieźle wydawanych" bo napisanych nieźle to już raczej nie ma
- wowow

-----------------------

Nie ma i nigdy nie było...

Re: sierpem i młotem starą gwardię

Karmazynowe imperium cieszy się jakimś statusem kultu? Konstrukcyjnie to jest prosta historia o zemście, z fanserwisem pod wspominki z vaderem i palpiem na czele. Do tego kreska Gulacy`ego, która jest imo zwyczajnie brzydka i nawet w tej brzydocie nie ma jakiegoś uroku, pomysłu. Dla mnie ta historyjka jest absolutnie przeciętna i nie wnosi nic ciekawego w przekroju starego komiksowego kanonu, gdzie były historie dla ciekawskich starożytności w uniwersum- the golden age of the sith, ciekawe intrygi osadzone między epizodami- ghost prison, czy historie z postaciami drugoplanowymi- death, lies and treachery z bobą.
Całkowicie nie rozumiem też zarzutów co do Marvela- taśmowe wydawnictwo, co robi pulpę absolutnie bez jakość- to niby rzeczy ze star wars u Dark Horse`a nie były taśmowo wydawane? Na porównywanie Karmazynowego imperium w kontekście przemysłu komiksowego w ogóle się nie zabieram. Bo co? Skoro to takie dobre, że wywalanie tego to taka strata dla komiksu. to może na poziomie obecnych komiksów Image, dawnej oferty Vertigo, albo bardziej artystycznych serii super- hero pokroju Arkham Asylum Morrisona? No właśnie to nie ma sensu.

Re: sierpem i młotem starą gwardię

Mily napisał:
Karmazynowe imperium cieszy się jakimś statusem kultu?
-----------------------
Jeszcze zanim wszedł Bastion 4.0, to była tu podstrona z najwyższymi i najniższymi ocenami komiksów, książek itd i obie części Karmazynowego Imperium się plasowały wśród najwyżej ocenianych komiksów na stronie (obok tony Republików, TOTJów i Dark Timesów). W sumie długo był to jeden ze stosunkowo nielicznych komiksów SW wydanych w Polsce, oraz jeden z nielicznych SW w ogóle gdzie protagonistą jest ktoś ze strony Imperium, i to jeszcze w czasach Nowej Republiki, więc dzięki temu faktycznie dorobił się u nas jakiegoś dzikiego kultowego statusu.

Re: sierpem i młotem starą gwardię

Pełna zgoda.
SW są teraz w modzie, zainteresowało się nimi mnóstwo osób. Internet wciąż szaleje na punkcie Kylo, Huxa, Rey czy Poego. Ilość fanfików do SW w ostatnim czasie chyba się podwoiła.
Ogromna ilość wydawanych rzeczy jest głównie dla dzieci, ale dzięki temu rosną najmłodsi fani A książki mają poziom zaskakująco dobry.
Myślę, że nawet jeśli ktoś nie lubi Disneya, powinien być zadowolony, że dzięki niemu SW są znów popularne.

Re: sierpem i młotem starą gwardię

Dokładnie. Mamy wszechobecny szał związany z Gwiezdnymi Wojnami, co w efekcie powoduje napływ nowych fanów tegoż uniwersum, zainteresowanym nim jako całości bądź fragmentarycznie. Dużo wpływa na to także zaangażowanie Disneya, aby każda zaciekawiona osoba mogła być na bieżąco z różnymi newsami dotyczącymi Gwiezdnych Wojen oglądając "Star Wars Show".

Dodatkowo trwają pracę nad kilkoma filmami z uniwersum, zarówno należących do trylogii sequeli, jak i stanowiących spin-off w ramach "Gwiezdne Wojny - historie". Mało tego, w ramach nowego kanonu dostajemy wiele mediów wszelkiego rodzaju: seriale animowane ("Rebelianci" oraz "Siły przeznaczenia"), bardzo dobre (w mojej opinii) powieści, komiksy z interesującą fabułą i pięknymi rysunkami.

Jeszcze mało? No to mamy gadżety dla każdej grupy wiekowej, różne stylizowane zeszyty, plecaki, pościele... dużo by wymieniać. Ja, podobnie jak Lorn, pamiętam czasy jak się patrzyło na te fanowskie pokoje z Zachodu czy dostępność wielu przedmiotów związanych z jakąś marką. W pełni się zgadzam z tym, co napisał wcześniej Lorn. To, że my nie mieliśmy takich "luksusów" (patrząc z perspektywy czasów nawet nie całkiem dalekich jakby się mogło wydawać) nie oznacza, że fakt posiadania ich przez obecne dzieci i młodzież mamy oceniać negatywnie. Wprost przeciwnie. Ja się bardzo cieszę, że mamy dużo jakichś ostrzałek czy zeszytów z Kylo Renem. Młodzi się ucieszą, że będą mieli jakieś gadżety powiązane z czymś, co lubią. Starci natomiast także mogą się cieszyć z ich szczęścia, albo też kupić jakiś gadżet dla siebie. Sam kupiłem sobie kilka przedmiotów przy okazji okresu przed i po premierze TFA i służą mi do dziś.

Moje powyższe zestawienie jest nieco niekompletne i chaotyczne, fakt. Jest to jednak działanie zamierzone, bowiem tak jak wspomniałem na początku mamy szał związany z Gwiezdnymi Wojnami. Wymienienie wszystkiego, co możemy zobaczyć w sklepach, w Internecie, czy księgarniach... no nie ma sensu. Jest tego dużo, ale co więcej - są to produkty wysokiej jakości niezależnie od tego, czy są to jakieś zabawki, skarbonki czy pościele, ale także jeśli są to dzieła literackie.

Re: sierpem i młotem starą gwardię

Lorn napisał:
A najbardziej lubię jak zabijają każdą dyskusję o nowym kanonie jakimś idiotycznie nieprzemyślanym tekstem o EU.
-----------------------

To jest ocena. Twoja. Skąd wiesz czy naprawdę są nieprzemyślane? Może są trafne i dlatego bolą?

Poważnie to zalew czegoś wcale nie musi prowadzić do orgazmu, no nie? Jesteś na tyle duży, że powinieneś wiedzieć
Cierpiałeś kiedyś na brak gadżetów? W Polsce i tak zawsze będzie ich mniej? A brak filmów czy (kiedyś) skończona całość Epizodów przeszkadzały ci?

Chyba niekoniecznie Przesada w drugą stronę też nie jest za dobra, chyba że podłapałeś tego kokieteryjnego trolla od Szedzia?

Re: sierpem i młotem starą gwardię

Kurde, z jednej strony zgadzam się z tym co napisałes, nie sposób odmówić Ci prawdy. Faktycznie wychodzi tego mnóstwo, mamy takie ilości stuffu i dostęp do nich, jakich nie było w okresie około-NT.

Z drugiej strony... co z tego, skoro prawie nic mnie tam nie interesuje xD

Re: sierpem i młotem starą gwardię

Nie no, jasne. Mnie też połowa, albo więcej tego co jest dostępne na rynku, ani grzeje ani ziębi, a do reszty podchodzę z rezerwą. Tyle tylko, że w końcu jest w czym wybierać -jeśli taki stan się utrzyma to nie będę miał problemu z tym, że wybieram dla siebie jakieś 20-30% całości, choćby to były same filmy i książki/albumy z nimi związane.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.