Forum

Blade Runner 2049

Pojawiła się pierwsza zajawka kontynuacji "Blade Runnera" z 1982 roku. Wraca Harrison Ford jako Deckard i Ridley Scoot jako producent. Reżyserem został Denis Villeneuve (Arrival, Sicario), główna rola dostała się Ryanowi Goslingowi.

Zwiastun: https://www.youtube.com/watch?v=GDscTTE-P-k

http://www.ew.com/article/2016/12/19/blade-runner-2049-first-footage-ryan-gosling-harrison-ford?xid=entertainment-weekly_socialflow_twitter

To już wiem co będę sobie odświeżał w następnym roku.



Re: Blade Runner 2049

Źle to wygląda, ale jest jeszcze czas i jestem dobrej myśli. Muza - ok.

Re: Blade Runner 2049

Ciekawe, czy potwierdzą kim w końcu jest Deckard. Choć dla mnie i tak zawsze będzie człowiekiem.

Jaram się.

Blade Runner to nic wielkiego, to tylko... najlepszy, ku*wa, film s-f ever

Więc nie mam wyjścia. Muszę się jarać. Zwłaszcza, że a) wierzę, że Villeneuve jest dobrze dobrany; b) film przynajmniej trochę będzie cyberpunkiem, a tego gatunku jest za mało ogólnie, więc każdy przedstawiciel jest mile widziany.

Produkcja Scotta i udział Forda też wydają mi się plusami.

Re: Jaram się.

Ja mam wielkie obawy i gigantyczne oczekiwania.
W końcu tak jak piszesz, Blade Runner to najlepszy i najwybitnijeszy film SF w historii kina.

Scott na podstawie świetnego, ale krótkiego opowiadania Dicka stworzył niepowtarzalną rozprawę filozoficzną, film wg mnie doskonały pod kazdym względem.

Mam obawy, że w XXI wieku nie da się stworzyć ponownie takiego filmu. Zwłaszcza pamiętając, że Blade Runner w swoim czasie był uznany za porażkę, był niedoceniony, niezrozumiany, nie odniósł sukcesu finansowego i przegrał Oskary. Nawet za efekty specjalne, za które nagrodzono... E.T. (co jest jednym z wielu powodów dla których nie biorę zbyt poważnie Oskarów).

Dopiero po latach zaczęto przypominać sobie o tym dziele, a dzisiaj dość powszechnie uznaje się Blade Runnera za najlepszy film SF.

Nie obawiam się o warstwę wizualną, ani o aktorów, ani o klimat. Mam nadzieję, że nowy Blade Runner to również będzie coś więcej niż tylko film SF. I, że uda się subtelnie... nie wiem jak to ująć... obejść? temat Deckarda. Ja nie mam wątpliwości, że on jest Replikantem, ale to nigdy nie było powiedziane i mam nadzieję że nigdy nie będzie

Od początku tylko boję się o muzykę, bo wiadomo, że Vangelis nie bierze udziału. Wielka szkoda. Jest moim ulubionym kompozytorem i jednym z autorów wyjątkowości Blade Runnera.

Tak jak napisałem, mam olbrzymie oczekiwania, ponieważ oryginalny Blade Runner jest moim ulubionym filmem

Re: Jaram się.

Ja podchodzę podobnie, ale obawiałbym się o wiele bardziej, gdyby to Scott reżyserował. Bo przy całym moim uwielbieniu dla dawnego Scotta, to jest on obecnie nierówny jak cholera. Ale na szczęście jedynie produkuje, a to może być plus. Za to w Villeneuve`a wierzę dość mocno, on chyba jest naprawdę najlepszym kandydatem na twórcę tego filmu. Więc... jest ok. Chyba

Re: Jaram się.

Masz rację. Obecny Scott to już tylko namiastka tego dawnego.

Villeneuve`a polubiłem do genialnym i niezwykle klimatycznym Sicario. Niestety Arrival nie widziałem.

Re: Jaram się.

Należy szybko nadrobić. Tak samo jak "Enemy" - mocno odjechany film. "Prisoners" to znacznie bardziej konwencjonalne dzieło, ale świetnie trzymające w napięciu i z dobrym klimatem. I "Incendies"... nie zapowiadało się, ale koniec końców tyłek też urwało

Re: Jaram się.

Poprawie się. Już uzyskuję dostęp to Prisoners i Incendies a na Arrival wybiorę się w przyszłym tygodniu.

Re: Jaram się.

Jeżeli w filmie pojawi się muzyka ,namiastkę której mieliśmy okazję usłyszeć w zapowiedzi to nie będzie tak źle .Buduje klimat

Re: Blade Runner 2049

Oby nie skończyło się jak z remakiem Pamięci Absolutnej. Ogólnie remaki i kontynuacje dobrych choć starszych filmów są ryzykowne i często nie wychodzą. Co do cyberpunku, to wiele bym dał za dobrą ekranizację którejś z powieści Williama Gibsona.

Btw. polecam książkowego Blade Runnera.

Re: Blade Runner 2049

Akurat remake Pamięci Absolutnej był całkiem spoko.

Blade Runnera nie miałem przyjemności obejrzeć więc muszę nadrobić .

Re: Blade Runner 2049

Eemake Pamięci Absolutnej byłby w porządku, gdyby nie był remakiem.

Re: Blade Runner 2049

Pamięć Absolutna? Najnudniejszy 'remake' w historii. Dobrze że oglądałam w środku dnia bo bym zasnęła

Re: Blade Runner 2049

Tak, ale zawiera przegenialne futurystyczne miasto. Ja mam świra na punkcie futurystycznych metropolii (piąteczka, Trem) i jak oglądałem nowe TR i pojawiło się miasto, to pomyślałem "piękne, ale pewnie ujęcia z niego łącznie zajmą 30 sekund, jak zwykle." A tu szał pał, bo było tego miasta pełno, masa czasu ekranowego, no bajka po prostu

Liczę na dużo miasta w nowym Blade Runnerze

Re: Blade Runner 2049

I móisz to ty, człowiek który wytyka projektom generyczność toć generyczność tego filmu była wręcz zabójcza w swojej stockowości

Re: Blade Runner 2049

No ale to miasto! Dużo długich ujęć, no!

Samym filmem się poza tym przecież nie zachwycam.

Re: Blade Runner 2049

Gufi, cho na Rogue One.

Re: Blade Runner 2049

No, trza iść. Na trzeci raz jestem ugadany z rodzeństwem na przyszły tydzień, ale drugi raz mam jeszcze nieobsadzony

Re: Blade Runner 2049

ja bym szła piąty ;P

Re: Blade Runner 2049

Zgadzam się Pamięć Absolutna była spoko, zdecydowanie lepsza od tego kupska z Arnoldem.

Re: Blade Runner 2049

No chyba se jaja robisz. Nowa Pamięć Absolutna to zwyczajny szajs. Wersja z Arnoldem to klasyk, który nadal dobrze się ogląda.

Re: Blade Runner 2049

Chyba klasyka kiczu (Arnold).

Re: Blade Runner 2049

Terminator to też kicz, bo Arnold tam zagrał? Wątpię.

Re: Blade Runner 2049

Napisałem Arnold, żeby było wiadomo o której wersji mówię - Verhovena. Oglądałem to w kinie w latach 90 i nawet wtedy wyglądało to tragicznie.

Re: Blade Runner 2049

Ja widziałem po raz pierwszy na kasecie, i zgadzam się z Lubsokiem, to klasyk. Ten nowy remake to przy oryginale porażka na każdej płaszczyźnie.

Jeżeli nowy BR to ma być kontynuacja, to które zakończenie jest "kanoniczne"? Kinowe czy reżyserskie?

Re: Blade Runner 2049

Zgłaszam sprzeciw! O ile historia w tym "klasyku kiczu" nie była najgorsza, o tyle wykonanie było KATASTROFALNE - zwłaszcza strona wizualna to kupsko jakich mało. Był to czas gdy wydawało się, że wystarczy zapłacić Arnoldowi, a reszta... jakoś to będzie (ludzie pójdą). Ja poszedłem, potem oglądałem na VHS (za dużego wyboru to wtedy nie było), mam na DVD, przed premierą "nowego" internet zalała fala "hejtu" (jak tak można, taką świętość ruszać) wielce zdziwiony obejrzałem ponownie, bo pomyślałem że dzieckiem byłem i coś mi umknęło w tym "klasyku".

https://youtu.be/WFMLGEHdIjE?t=42

Po premierze nowszej wersji próbowałem jeszcze raz, ale wyłączyłem w trakcie - szkoda oczu.

Ta nowsza wersja jest przeciętnym filmem (to taki recykling z wielu innych filmów), ale za to posiada wiele scen które są ucztą dla oka.

https://youtu.be/4SerZm7DheA?t=12

I tutaj zgadzam się z tym co powiedział Gunfan: ... zawiera przegenialne futurystyczne miasto. Ja mam świra na punkcie futurystycznych metropolii (piąteczka, Trem) i jak oglądałem nowe TR i pojawiło się miasto, to pomyślałem "piękne, ale pewnie ujęcia z niego łącznie zajmą 30 sekund, jak zwykle." A tu szał pał, bo było tego miasta pełno, masa czasu ekranowego, no bajka po prostu...


Piąteczka, Gunfan - gdyby takich filmów więcej to można by ten olać, ale że nie ma... polecam wersję reżyserską, bo jest wyjątkowa - zamiast jednej nudnej sceny, wszystkie te wspaniałe panoramy miasta są wydłużone, no i zakończenie to typowy Dick.

Re: Blade Runner 2049

Poszedłeś do kina na pierwszy Total Recall? Stary, muszę zapytać- ile Ty masz lat? ;p

Re: Blade Runner 2049

Piętnaście, pamiętam jakby to było wczoraj.

Re: Blade Runner 2049

Nie twierdzilem ze nowa TR jest lepsza od oryginalu.Arnold jest nie do podrobienia

...

a wiesz, że to nie remake tylko kontynuacja?

Re: Blade Runner 2049

Blade Runner 2049 to nie remake

A co do Pamięci Absolutnej, tak jak w przypadku Blade Runnera jest to historia luźno oparta o nowele Dicka. Pamięć Absolutna nawet luźniej, bo oryginalne "We Can Remember It for You Wholesale" to tylko krótkie opowiadanie. Ale pozwalające zagotować zwoje mózgowe

Blade Runner jest trochę wierniejszy "Do Androids Dream of Electric Sheep?" nie mniej, ciągle tylko oparty o tę historię.

Jak dla mnie stara Pamięć Absolutna jest niezła, a nowa jest słaba, ale od strony wizualnej nowy film mi się bardzo podobał. Taki film do obejrzenia raz i do zapomnienia. Nie mający nic wspólnego z oryginalną historią Dicka

Re: Blade Runner 2049

Zmierzenie się z oryginalnym Blade Runnerem będzie wielkim wyzwaniem. To dzieło - wybitne audiowizualne, poruszające tematy moralności, człowieczeństwa, tolerancji.

Teaser prezentuje się świetnie, zapowiada się, że unikatowa stylistyka zostanie zachowana - i jest to dobra decyzja.

Muzyka, Ford - ciarki. Villeneuve nie ma w zwyczaju partolić czegokolwiek, dlatego można na projekt patrzeć z pewną dozą optymizmu. Gosling też będzie pasować - to bardzo dobry aktor. Niektórych boli, że laski za nim szaleją, ale umiejętności ma.

Re: Blade Runner 2049

Villeneuve to bardzo dobry reżyser,jak narazie wszystkie jego dzieła to trzymające w napięciu filmy z dobrymi recenzjami .Jutro oglądam Oryginał i mam nadzieje że po seansie nabiorę ochoty na więcej.

Re: Blade Runner 2049

Dokładnie! Niby nie pokazali za wiele ale czuć klimat i o to chodzi... Dopiero wstałem a po oglądnięciu teasera mam ciarki... Ciekaw jestem czy bd w IMAX

O matko!

Boję się, boję się tego co zawsze w takich wypadkach -boję się masakry na klasyce. Ale z drugiej strony bardzo chcę to zobaczyć, przecież to ci sami ludzie. Kto ma rozumieć Blade Runnera jak nie oni. Czekam, bardzo. I ta muzyka!
Budzi wspomnienia, budzi nadzieje.

Re: O matko!

Ale Vangelis nie komponuje muzyki tym razem

Re: Blade Runner 2049

Genialny po prostu genialny za wiele nie pokazali ale jest klimat... Mam nadzieję że Scott tego nie zepsuje...

Już

pisałem w innym miejscu - widziałem 5 filmów Villeneuve i wszystkie oceniłem na 9/10. To nie może nie wyjść. Jestem przekonany, że będzie ekstra.

BTW. Polecam "Incendies" - jego mniej znany film niż te kolejne, ale również miażdży pytę

Re: Już

Chwila bo się pogubiłem... to robi jakiś Villeneuve? myślałem że Scott...

Re: Już

Scott jest tylko producentem. I tu jest zagwozdka, bo Scott to taka sinusoida. Raz robi dobry film, a raz zły. W przyszłym roku wychodzi też nowy Alien od Scotta, więc pewnie któryś z tych filmów będzie tym gorszym. Osobiście obstawiam Aliena.

Re: Już

Aaaaa ale chyba początkowo widziałem gdzieś że był wpisany jako reżyser? albo miałem przewidzenia...

no właśnie

Exodus - okropny
Marsjanin zaś dobry ogólnie bardzo mnie u Scotta się to nie podoba bo po kimś kto stworzył tak świetny film jak Gladiator nie spodziewałbym się takiego tworu jak Prometeusz

o Aliena bardzo się boję... poza tym nwm czy dobrze czytałem ale ma to być ponoć połączenie z Prometeuszem i sequelem ostatniego Obcego czyli prequel i sequel w jednym... i tym bardziej się boję ehhh

Blade Runner 2049 nie może nie wyjść aczkolwiek skoro Scott jest tylko producentem to tym bardziej będę zdziwiony jak to się nie uda...

Re: Już

Dobrze czytales, ma to byc sequel prometeusza i prequel
8 pasazera nostromo.

Nowe zdjęcia

Re: Nowe zdjęcia

Decard wygląda jakby Rachael puściła z torbami ;D.

Re: Nowe zdjęcia

Kolorystyka fajna, ale scenografia uboga i obraz taki "czysty" i "sterylny" brakuje tej "gęstości" (dym i ksenon) . Oryginał to przecież znakomite zdjęcia i scenografia.

Re: Nowe zdjęcia

Ta podkoszulka Forda psuje mi cały efekt

Re: Nowe zdjęcia

O, czyli to nie tylko ja.

Niewiem...

Jestem po 1 seansie Blade Runnera w życiu .Sięgnąłem po wersję reżyserską i nie wiem jakim cudem nie widziałem tego filmu wcześniej.Jeden z najlepszych filmów SF w historii.Jeśli kontynuacja będzie choć w połowie tak dobra jak oryginał to szykuje nam się kawał dobrego kina.

Mon Dieu

Może w końcu uda mi się polubić Deckarda bo w 1... Cóż. Dla mnie scena z Rachaelą, ta niby "miłosna i romantyczna" była na tyle paskudna by obrzydzić mi postać, a sam Deckard nie zrobił nic co sprawiłoby że jego wizerunek naprawił się w moim mniemaniu. Zachował się niczym obleśny, molestujący zbok. Te momenty, gdy siłą zatrzymuje Replikantkę w mieszkaniu, popycha ją na, okno (nie mówiąc już że Ford faktycznie zranił wtedy Young w rękę), a potem jeszcze każe jej mówić że go chce - wstrętne. Dziwię się, że ludzie się tym zachwycają.
W tej scenie Deckard przypomina mi schlanego "Huda". Z tym że tam od początku było jasne że Hud to porypany sukinkot, a to co robi to próba gwałtu. Ohydne to było, ale imo ta scena jest podobnie ohydna z racji tego że tutaj kobieta się na to godzi.
(Aktorstwem porównywać nie wypada, bo Newman zjada Forda na śniadanie.)

Drewniany imo Gosling, oczyma wyobraźni widzę jak to zagra. Nastolatki będą sikać po nogach, ja prawdopodobnie będę miała kolejny film do zjechania.

Re: Mon Dieu

A co ma Newman do Forda? Jak już porównujesz to porównuj na jakiejś płaszczyźnie. Bo tak sobie to i ja mogę np. porównać Haydena Christensena do Orsona Wellesa.

Re: Mon Dieu

Ksiezniczka lubi robic wokół siebie szum, ma wypracowaną atencje na lvlu 20. Jezeli patrzysz na te glupotki z przymrużeniem oka i nie wchodzisz w dyskusje to jest okej

Re: Mon Dieu

A co do Goslinga to "La La Land", "Nice Guys" bo drive`a akurat mozna nie lubic nic do tej opinii nie mam, nawet szacunku

Re: Mon Dieu

Proszę cię. Imo Forda prawie w BR nie było widać przy Rutgerze Hauerze. (Bardzo imo niedocenianym, bo gówniane sensacyjki to poniżej jego poziomu, naprawdę szkoda świetnego artysty.) To przy Newmanie prawdopodobnie "znikł by całkiem"

Re: Mon Dieu

Princess Fantaghiro napisał:
Drewniany imo Gosling, oczyma wyobraźni widzę jak to zagra. Nastolatki będą sikać po nogach, ja prawdopodobnie będę miała kolejny film do zjechania.
-----------------------

No niestety, Gosling musi się wiele jeszcze nauczyć, żeby osiągnąć poziom takiego np. Haydena w Ataku Klonów.


xDDDDDDDDDD

Re: Mon Dieu

Hayden dusi Portman, to jest wstrętne!

Re: Mon Dieu

TO NIE HAYDEN TO VADER

ZNAJ RÓŻNICE

Re: Mon Dieu

Gosling ma w sobie trochę drewna, ale sprowadzanie go wyłącznie do obiektu westchnień małolat jest krzywdzące. Dba o markę i wybiera dobry content, który szlifuje go jako aktora. Drive, Only God Forgives- filmy Refna nawet jak ktoś uważa za bełkotliwe to nie odmówi im pięknego warsztatu technicznego i muzyki- Big Short, La La Land.

Facet to jedno z najszlachetniejszy drewienek przystojniaków.

Dubbing

Swoją drogą jestem ciekawy czy w czasach(absurdalnej) polskiej mody na dubbing ,zdubbingują i ten film .Jak tak to będzie totalna porażka,chociaż i tak zawsze oglądam wersję z napisami ,to dubbing będzie czystym szyderstwem z "łowcy androidów"i niesmacznym żartem dystrybutorów.

Re: Dubbing

Skoro nawet Logan z erką dostaje dubbing, to bym się nie zdziwił jakby taki BR, czy nowy Obcy dostał. xD

Re: Dubbing

Nie rozumiem zupełnie tego hejtu skierowanego w stronę dubbingu. Dopóki mam opcję obejrzenia filmu z oryginalną ścieżką dialogową to jak dla mnie mogą obok tego puszczać dowolne inne. Czemu ktoś kto nie zna angielskiego ma się męczyć i czytać napisy. Ktoś powie "dubbing może zmienić sens wypowiedzi". Ok, może, ale nadal - lepiej mieć opcje obejrzę film trochę zmieniony, ale na luzie albo pomęczę się, ale zobaczę to, co autor chciał mi pokazać. Z tym, że przy kiepskich napisach (za wczorajsze napisy do Guardiansów powinien polecieć cały dział tłumaczeń i okolice) taki osobnik nie dość, że się namęczy, to jeszcze może zrozumieć mniej, niż w wersji z dubbingiem (bo kiepskie napisy, bo czegoś nie zdąży przeczytać, etc). Ktoś powie "niech się uczy języków". Oczywiście, jest świetnie jak ktoś zna języki, uczy się kolejnych i generalnie rozwija. Ale nie każdy ma czas, możliwości czy potrzebę. W dzisiejszym świecie jest tyle rzeczy których musimy się nieustannie uczyć, że po prostu nie da się nauczyć wszystkiego. Zwłaszcza, jeśli ktoś ma się uczyć angielskiego tylko po to, żeby oglądać filmy. A prawda jest taka, że mimo powszechności tego języka, masa ludzi radzi sobie świetnie bez jego znajomości. Niektórzy nawet w Anglii (ale to już wg mnie przegięcie faktycznie - nie koniecznie musisz cytować Shakespearea, ale jak planujesz mieszkać w jakimś kraju, to po prostu powinieneś umieć komunikować się w jego języku).

Także wg mnie mogą dubbingować na potęgę, bylem tylko miał opcję pójść na seans w oryginale.

Re: Dubbing

Trudno ocenić autentyczną wartość filmu przez pryzmat wprowadzania modyfikacji, które zaburzają oryginał. Nie słyszę prawdziwych głosów aktorów to nie jestem w stanie ocenić rzetelnie prawdziwego filmu . Miłośnicy dubbingu tak naprawdę oglądają coś zbliżonego do półproduktu. No a nauka języków to raczej w dzisiejszym świecie absolutne minimum. Od ludzi wymaga się wiele,nie mają czasu na wszystko. ale czasem można dobrze inwestować. Nauka języka choćby godzinę dziennie przez rok to już coś.

Re: Dubbing

Ale co jak ktoś nie chce oceniać tylko iść się dobrze bawić? I zna lepiej płatne języki obce, ale angielskiego nie? I przypominam, nie twierdzę, że dubbing jest dobry, ale krytykuję hejt antydubbingowy. Dajmy każdemu oglądać filmy jak mu wygodniej. A jak miałbym sam coś zmienić, to wywaliłbym napisy, bo przeszkadzają mi w pełnym odbiorze filmu i rozpraszają uwagę.

Re: Blade Runner 2049

Teaser kolejnego trailera:

https://www.youtube.com/watch?v=JUgbntoMyW8

Ciekawe, czy robiąc sequel po tylu latach uda im się tego nie spieprzyć. Szansa, że to będzie drugie TFA wciąż istnieją.

Re: Blade Runner 2049

Wygląda coraz ciekawiej. Jest deszcz, jest dobrze

Re: Blade Runner 2049

Z pewnością będzie lepsze niż Strażnicy Galaktyki i inny marvelowski kał, którym tak się zachwycasz.

Re: Blade Runner 2049

Chyba szykuje się banik

Re: Blade Runner 2049

Hehe, widzę kolega nadal pyskówki z przedszkola. No ale trzeba się czasem dowartościować, ty musisz w ten sposób. Cóż, ja mam z takich ludzi jak ty bekę. xDD

PS. Idź się jarać ambitną Zjawą, której ludzki umysł poza Twoim nie ogarnie. xDDD

Re: Blade Runner 2049

Dzięki za oświecenie mistrzu nie-przedszkolych pyskówek "xDDD" "beka" "xD"

jest trailer!

https://www.youtube.com/watch?v=gCcx85zbxz4

skomentuję jak przestanę paść oczy

Re: jest trailer!

Cuuuudo. Choć druga połowa zarówno muzycznie jak i "akcyjnie" jest strasznie typowa dla współczesnych trailerów.

Ale za to pierwsza...

Pierwsza nastraja mnie naprawdę optymistycznie, bo ma w sobie coś z kiczowatego artyzmu kina sf i komiksów przełomu lat 70-tych i 80-tych. Tej świeżości, tych nowych, nieco szalonych pomysłów, rodem z magazynu "Heavy Metal", który zresztą miał swój malutki wkład w powstanie pierwszego Blade Runnera. Jest w tej pierwszej połowie coś magicznie oldschoolowego...

...a dokładnie tego oczekuję od sequela BR!

Mniam.

Re: jest trailer!

DOPIERO W PAŹDZIERNIKU?!?!?

...

Wizualnie wygląda niesamowicie. To jest prawdziwy cyberpunk, taki, jaki zawsze chciałem zobaczyć w filmach. Jest mrocznie, ciemno, są wielkie metropolie, hologramy, neony, cyborgi itd. itp. Do tego jeszcze muzyczka. Jako fan poprzedniego filmu oraz powieści Dicka i Gibsona jestem strasznie podjarany. Ale z drugie strony, to nie ma się znowu co zbyt mocno nastawiać. Ile to już filmów o świetnych trailerach, a potem... he he. Tak czy siak, liczę na to, że się nie zawiodę. Bo inaczej wszystkie moje nadzieje znikną "...like tears in rain"

Re: jest trailer!

Wygląda smakowicie.
Zdjęcia ładne, choć tylko w pierwszej części przypominają lekko te oryginalne. Dużo zależy od fabuły - uważam, że można zrobić równie dobry albo i lepszy film od oryginału (fabularnie, bo zdjęcia Jordana Cronenwetha to szczyt).

Re: jest trailer!

Jaram się totalnie. "Jedynka" to najlepsze sci-fi ever, nie da się tego powtórzyć, ale dalej można zrobić film na kapitalnym poziomie.

Re: jest trailer!

Jest Klimat.
Wygląda na to, że Villeneuve dał radę.

Re: jest trailer!

Spoko zwiastun, ale pierwszy jednak troszkę lepiej budował atmosferę.

Re: jest trailer!

Wizualnie trailer sprawnie cytuje pierwowzór, tyle, że w minimalistycznej formie, i jednocześnie wydaje się sugerować że zamiast zakręconych kwestii a`la Dick chce dotykać tematyki społecznej. Jest w tym coś "egipskiego", jestem pewien, że tym razem któryś z replikantów ujrzy krzak gorejący na pustyni (a może ta scena już nawet jest w trailerze, ha ha). Może będzie to całkiem niezły film, ale prawdę mówiąc te klimaty hard-sf już nie są dla mnie.

Re: jest trailer!

Wizualnie cudo i mam nadzieję, że użyją w filmie chociaż fragmentów muzyki Vangelisa. Boję się trochę o fabułę. Kłuje też w oczy drewniany Gosling.. z drugiej strony jeśli miałby mieć rolę podobną do tej w Drive, to spoko. Jest ok, gdy nie musi dużo mówić

Re: jest trailer!

TAK, nie, nie wiem...
Może być fajny rok w kinie. ~

Był pierwszy screening test

Re: Był pierwszy screening test

Jeśli najczęstszym zarzutem jest długość filmu, to można być optymistycznym.

Re: Był pierwszy screening test

Kim sa ludzie, którzy to widzieli? To jacys krytycy tak?

Re: Był pierwszy screening test

Nie wiem, ale zwrócę tylko uwagę, że Baywatch zyskał bardzo poztynwe oceny na screening teście

Re: Był pierwszy screening test

No ale BR to nie BW. Nie mogą tego zmascić.

Nowy trailer

Re: Nowy trailer

Pod względem audiowizualnym wygląda cudownie (motyw przygrywający w tle jest genialny, kojarzy mi się strasznie z Deus Exem) - takiego cyberpunku oczekuję. Boję się tylko o Goslinga i fabułę.

Re: Nowy trailer

Boję się o fabułę, Gosling może być przezroczysty.

Re: Nowy trailer

Sorry, ale wg mnie pod tymi względami jest to bardzo kiepskie. Design i zdjęcia sa potwornie nudne i zachowawcze. Muzyka okropna. A lubię (i to nawet bardzo) ten cały retro synthwave.

Stary Bladerunner to nudne, niedorzeczne i fatalnie zagrane przez Forda g..., ale nie można zaprzeczyć temu, że film wygląda ABSOLUTNIE PRZEPIĘKNIE. No i są tam zalążki naprawdę dobrego filmu noir. Nowy Bladerunner w trailerze wygląda i brzmi do dupy. Historia to oczywiście starotestamentowa Księga Wyjścia, jestem gotów się założyć. No i po co te anachronizmy (ATARI)? Mruganie okiem do geeków? Bez sensu. To ewidentnie nie dla mnie.

Re: Nowy trailer

Nie zgodzę się, że zdjęcia nudne. Ale prawdą jest, że tylko miejscami przypominają te Jordana Cronenwetha.
Dużo zależy od fabuły. W każdym razie czekam.
To ewidentnie dla mnie

Re: Nowy trailer

Nie wiem co jest grane. Techniki renderingu coraz doskonalsze, a zdjęcia moim zdaniem coraz bardziej pozbawione życia. Większa sztuczność niż z Prequeli bije z tego trailera.

Stary BR to neony, ciemność i deszcz.
http://cdn8.laserbean.com/wp-content/uploads/2012/09/BladeRunner1080-2.jpg

Nowy jest jakiś "zakurzony", brudny w niefajny sposób. Nie podoba mi się paleta barw. Coś jest nie tak z tonacją.

Re: Nowy trailer

Stary BR jest bardzo jednolity wizualnie, a scenę z gołębiem Ridley później poprawił, bo właśnie nie pasowała
Dodatkowo stary BR jest bardzo gęsty i ma wiele warstw - na zdjęciu, które pokazałeś, za "Hanem" jest neon, który też coś oznacza i ma jakąś treść (w tej chwili nie pamiętam, ale to jest w dodatkach do filmu).
Na tych zwiastunach do 2049 jest trochę uboga scenografia i niejednorodny klimat, ale widzę tam wiele fajnych rzeczy i jestem dobrej myśli.
Spora część zdjęć - mimo że inna - podoba mi się

Re: Nowy trailer

HAL 9000 napisał:
Na tych zwiastunach do 2049 jest trochę uboga scenografia
-----------------------
Minimalistyczna, nie uboga. Naćkać scenografii to teraz byle głupek umie

Re: Nowy trailer

Ja tam lubię na bogato
U nas w filmach Jerzego Hasa była fajna (duża ilość rekwizytów na planie).
Podobnie ma Terry Gilliam.

A ten neon za plecami Deckarda powstał z japońskiej litery oznaczającej "pochodzenie" i pojawia się w paru miejscach - taka mała tajemnica/aluzja.

Re: Nowy trailer

Sorry ale ten trailer wskazuje na wizualną biedę, nie minimalizm.

Re: Nowy trailer

Sorry, ale nie.

Kadry są czyste i świetnie zakomponowane, twórcy ewidentnie wiedzą co robią.

Re: Nowy trailer

Cały trailer jest po prostu brzydki. Wizualnie odpychający. Sceny początkowe w tej ruderze, poźniej śmietnik, jakiś obóz, syf, co to ma być? Kino i zdjęcia filmowe nie polegają na hiperrealistycznym oddawaniu brzydoty świata. Kręcisz śmietnik, śmietnik ma być piękny! Brzydki śmietnik to nakręcę i ja. Moim telefonem. To nie jest żadna sztuka.
Ten minimalizm o którym piszesz, to "stajenka ubożuchna". Wszystko to wygląda tak, jakby brakło forsy na scenografię. To nie jest minimalizm. To jest kompletny brak wyobraźni. Świat pierwszego Bladerunnera poprzez swoje wizualne bogactwo sprawiał wrażenie prawdziwego, żyjącego miejsca. To co widzę w trailerze, to kiepskie rendery beznadziejnej architektury, i jakieś szczątkowe dekoracje.
To, co wyprawia się w trailerze z tzw color correction, woła o pomstę do nieba. Niektóre sceny ocierają się o buraczny monochromatyzm. Film w ogóle nie sprawia wrażenia spójnego pod względem tonacji wizualnej. Nie ma tam żadnej harmonii.

Z innej beczki, nie dotyczącej bezpośrednio strony wizualnej. Wkurzają mnie te anachronizmy. Po jaką cholerę umieszczać te loga ATARI i PANAM? Żeby nerdoza się podnieciła? To wszystko trąci mi skalkulowanym oszustwem, czuję w tym pretensjonalne nadęcie ("robimy DZIEŁO").

Podsumowując, ja jestem w stanie dużo znieść, nawet Ryan Gosling mi nie przeszkadza, ale celowe zbrzydzenie filmu w celu zasymulowania "sztuki", to dla mnie zbyt wiele. Pierwszy BR był nudną kichą, i jednocześnie jednym z najlepiej wyglądających filmów w historii. To tutaj, sam nie wiem, co to ma być, ale mnie to pod żadnym względem nie zachwyca.

Re: Nowy trailer

Nie chcę się przyczepiać do czyjegoś poczucia estetycznego, bo to mocno subiektywna kwestia, ale świat wykreowany przez Dicka w powieści "Czy androidy śnią o elektrycznych owcach?" jest zwyczajnie brzydki - to postnuklearna dystopia, brudna, ponura, niebezpieczna i mająca niewiele wspólnego z pięknem (cokolwiek można przez to rozumieć).

Jak na razie trochę ciężko jest też porównywać scenografię starego i nowego Blade Runnera, bo z jednej strony mamy cały film, a z drugiej jedynie trailer, więc to nieco niesprawiedliwe. Ja wolę wstrzymać się z osądem do premiery.

A co do ATARI (bo nie wiem, dlaczego nerdoza miałaby podniecać się logiem PANAM), nawiązania do popkultury i elementów charakterystycznych dla lat 80. w cyberpunku (niezależnie czy w grach komputerowych, grach fabularnych, filmach, komiksach, animacjach itd.) nie są niczym nowym. Dla tego nurtu, oczywiście z okresu po latach 80., jest to akurat bardzo typowe.

Swoją drogą, pytam szczerze z ciekawości, dlaczego uważasz, że pierwszy BR był nudny? Czytałeś książkę?

Re: Nowy trailer

Zjedz Snickersa
ATARI i PANAM były w pierwszym filmie, to taki miły akcent dla fanów. Lucas odciął się od pierwszych fanów w TPM i co? Jakoś nie byłeś zachwycony

Trochę racji masz, ale nie przesadzajmy. Ja na tym zwiastunie widzę więcej dobrego niż złego i chętnie to obejrzę.

Re: Nowy trailer

W starym Blade Runnerze pojawiają się logo wielu różnych firm np. Toshiba, Budwaiser, Polaroid, Dentyne, Coca-Cola itd.

Re: Nowy trailer

Blade Runner to świetny przykład jak można zrobić kiepską ekranizację, która jest znakomitym filmem

Re: Nowy trailer

Dicka znam bardzo dobrze, książkę czytałem, odpowiem na pytania jutro

Re: Nowy trailer

Pokazywanie brzydoty w kinie nie powinno polegać na smutnych kadrach, brzydkich kolorach i braku wyobraźni. Można opowiadać historie postapokaliptyczne, mówić o rzeczach brudnych i okropnych, ale świat kina to magia obrazu, to musi wyglądać, BR2049 w trailerze wygląda bardzo prozaicznie i sztampowo.

Można pokazać brud, biedę, patologię, ale to wszystko musi być polane sosem sztuki wizualnej, inaczej ja tego nie kupuję i węszę oszustwo. Przykład pięknie wyglądającego filmu o brudzie i syfie? ROMPER STOMPER (1992) film traktuje o kompletnych szumowinach na dnie życia, ale wygląda absolutnie PIĘKNIE. Polecam gorąco.

Te loga to jak już mówiłem bezsensowny anachronizm, bo firmy nie istnieją od lat. Dla mnie to jest głupota, film od razu startuje z pozycji wszechświata alternatywnego, to nie jest nasza przyszłość. To jest sztuczne zachowywawnie ciągłości z pierwowzorem i to w najmniej istotnych sprawach. To jest właśnie dla mnie definicja nerdozy. Bezsensowny nacisk na detale. Atari, kult wczesnych lat 80tych, rówieśnik oryginalnego BR, musi być w sequelu! Kompletne oszustwo. Gość chce pokazywac świat przyszłości, w której korporacje fabrykują ludzi, niech pokaże loga UBERA i GOOGLA czy innych gigantów przemysłu, nich widz ma wrażenie obcowania z "the shape of the things to come".

Co do mojego subiektywnego odczucia nudy bijącej z BR. Ten film to niewydarzone noir. Niestety położone przez beznadziejną grę Forda i niedorzeczny scenariusz, cała ta historia pozbawiona jest "siły sprawczej" popychającej narrację do przodu. Nie ma tam tajemnicy, nie ma śledztwa, rzeczy zdarzają się "bo tak ma być". Film nie ma tempa, żadnego napięcia, bohater jest niesympatyczny. Nie da się mu kibicować. Żeby chociaż był karykaturalnie zły, zepsuty albo niemoralny. A jest po prostu nijaki. Biorąc jeszcze pod uwagę to, że sam Scott nie wie, o co właściwie w filmie chodzi, to już kompletna kaszanka.

Książkę czytałem. Nie ma kompletnie nic wspólnego z filmem. Jak zwykle Dick zagłębiał się w jakieś dziwne rozważania, typu czy sztuczne życie czuje pobratymstwo z innym sztucznym życiem. Dick to świetny autor, ale bardzo dziwny, jego teksty są skrajnie trudne do ekranizacji, te które w mojej opini złapały ten niezwykły, paranoiczny i gorączkowy klimat pierwowzoru, zostały zmiażdżone przez krytykę.

Re: Nowy trailer

To jest tylko twoja własna interpretacja, twoje własne poczucie estetyki co do tego przestawiania brudu. Kino przecież nie ma jakiegoś zabetonowanego fundamentu w kreacji "tego co się powinno" poza jakimś minimum zasad w kwestii technicznych, żeby film wyglądał jak film a nie filmik nakręcony przez kumpli z osiedla.


Każdy ważniejszy twórca ma inne poczucie estetyki, celuje w inną oprawę, poczucie wrażliwości, więc "co się powinno" to jest zwykłe werbalizowanie własnego subiektywnego poczucia tejże estetyki a nie jakiś klucz według, którego trzeba robić filmy.

Co jest złego w odsyłaniu do lat 80 w BR? Może ten film nie ma ambicji w toporny, dosłowny sposób odnosić się do współczesności? Może chcą się trzymać takiego otoczenia, bo po prostu film podług nich zyska na tym estetycznie? W sumie by mnie mnie to nie dziwło patrząc na rozrost tej estetyki w kulturze popularnej- vide hotline miami, stranger things etc.

Do tego logika wewnątrz świata przedstawionego, nie wiem może oni tam już zawsze będą mieli takie quasi lata 80? Dlaczego ma tam nagle wskoczyć pseudo Facebook? Ludzie nie zrozumieją, bez dosłowności tych wszystkich analogi? Ci co nie zrozumieją i tak by nie zrozumieli tego w innej formie, skoro operują bystrością na takim poziomie.

Może zacznijmy się czepiać się Fallouta, że to taka beznadzieja, bo rozgrywa się 200 lat w przód, a otoczka zatrzymała sie na latach 50. Matko bosko.



Re: Nowy trailer

Nie sposób nie docenić jak wysmakowane są kadry w zestawieniu z pstrą sieczką serwowaną w Ghost in The Shell - kompozycje wykreślone tak, że chyba od żadnego kadru nie sposób oderwać oczu. Muzyka też jest ładną reinterpretacją vangelisowskiego soundtracku, pozostając jednak odmienną.

Napisałam swego czasu, że marzy mi się by ten film był nie sequelem, a raczej konwersacją z kultowym oryginałem - Villeneuve to człowiek który byłby w stanie to zrobić, z perspektywy czasu `porozmawiać` ze starym dziełem (to już 35 lat!), opowiedzieć o tym jak bardzo zmieniliśmy się i my i ludzkie dążenia. Jest to możliwe, ale to są tak wysokie oczekiwania, że boję się je rozbudzać

Re: Nowy trailer

W kinie robił wrażenie. Właśnie dlatego, że był taki "zakurzony" (jak koledzy zobaczyli), tak ładnie zmontowany i w takiej ładnej tonacji. I muzyka - do tej pory myślałem że oryginalnego Vangelisa NIC nie przebije, ale to zapowiada się naprawdę dobrze. Chyba się jednak wybiorę, choć po GitS-ie miałem już podobne eksperymenty odpuszczć...
Tak, oczekiwania mam wysokie, zobaczymy.

Re: Nowy trailer

Żaden z opublikowanych zwiastunów nie zawierał muzyki Johannssona.

Re: Nowy trailer

Pierwszy Blade Runner był niezły bo bronił go nastrój i dobre aktorstwo. Scenariusz był taki sobie, a do tego udawał, że jest ekranizacją powieści Dicka, kiedy wcale nią nie był i powieść jest ZNACZNIE mądrzejsza, lepsza i bogatsza od filmu Scotta. Ten sequel wydaje mi się więc zupełnie niepotrzebny i do tego chyba robiony jest głównie po prostu dla kasy. Twarz Goslinga pasowałaby raczej do Pamiętnika 2, a nie do poważnego filmu SF.

Jako, że nie było Blade Runnera 2 - książki to scenariusz pewnie będzie bardzo słaby. Stąd koncentracja na wizualnych efektach, ale jakoś strasznie na trailerze zajeżdżają mi one sztucznością. Szkoda, że zamiast dobrych i wiernych ekranizacji mamy takie półprodukty i lipy... no i reżyser ten sam, co w przypadku "Nowego początku" - bardzo przereklamowanego i dłużącego się nudziarstwa, które jest siódmą wodą po kisielu po Solaris.

Re: Nowy trailer

Zupełnie się nie zgadzam co do "Nowego Początku" Film uwielbiam, jak dla mnie był świetny i oglądałam z zapartym tchem. Właśnie nazwisko reżysera sprawia, że mam wiarę w tego Blade Runnera. Bo, poza tym, może być różnie. Goslinga i jego miny cwaniaczka nie znoszę. Scenografia - no, robi wrażenie, tylko strasznie jej dużo. Mam nadzieję, że jednak w filmie będzie coś oprócz niej.
Pierwszy BR trochę mnie znużył. Scenariusz faktycznie nie był jego mocną stroną. Film zapamiętałam głównie z uwagi na mroczny klimat, kojarzący się z upadkiem, rezygnacją i jakąś dziwnością

Ciekawostka:
http://www.filmweb.pl/news/Co+wydarzy%C5%82o+si%C4%99+przez+30+lat+w+%C5%9Bwiecie+%22%C5%81owcy+android%C3%B3w%22-124173

Re: Nowy trailer

Krogulec napisał:
Stąd koncentracja na wizualnych efektach, ale jakoś strasznie na trailerze zajeżdżają mi one sztucznością.
-----------------------

Dokładnie!

comic-con

Panel z Comic-conu, Ford jak zwykle w swoim stylu, koniecznie obejrzyjcie od 13.26.

https://www.youtube.com/watch?v=IVNZ4z4fjVg

Muzyka

Hans Zimmer ma częściowo skomponować muzykę. Gorszego wyboru chyba już nie mogło być...

Re: Muzyka

Eee, a masz źródło?

Re: Muzyka

Re: Muzyka

Zimmer nie jest tragiczny, ot solidny rzemieślnik, obyty z elektroniką, więc na pewno nic nie zepsuje. Wydaje mi się, że i tak ciężko oczekiwać, aby ten soundtrack przebił Vangelisa, ktokolwiek by go nie komponował (oraz zapewne jak bardzo dobry by nie był ;p).

Re: Muzyka

Pytanie czy to faktycznie Zimmer, czy tylko nazwiskiem firmuje swojego wychowanka który odwali za niego całą robotę

Re: Muzyka

No właśnie. Zimmer niekoniecznie musi być odpowiedzialny za całą ścieżkę dźwiękową. Poza tym te trailerowe motywy były bardzo sympatyczne.

Re: Muzyka

San Holo napisał:
Poza tym te trailerowe motywy były bardzo sympatyczne.
-----------------------

Bo nie robił ich Zimmer. Chyba.

Pierwszy z trzech filmów

krótkometrażowych, wyjaśniających co działo się między oryginalnym BR a tą częścią.

https://www.youtube.com/watch?v=Vn-csFKhQCg

Takie czasy :(

A nie mówiłem...
I co zrobisz? Nic nie zrobisz.
Najwyżej można zignorować "wyjaśniacze".

Re: Pierwszy z trzech filmów

Chciałbym to skomentować, ale niestety nie mogę bo musiałbym użyć porównania z pewnym filmem, o którym jak widać zabroniono mi pisać. Ech.

Re: Pierwszy z trzech filmów

Najprościej się nabzdyczyć - zamiast wysilić łepetynę i sklecić dłuższą wypowiedź bez podpierania się banalnymi porównaniami, prawda?

Re: Pierwszy z trzech filmów

A może być dłuższa wypowiedź z porównaniem?

Re: Pierwszy z trzech filmów

Jak porównanie będzie dobre i trafne to nie ma żadnych przeciwwskazań

Re: Pierwszy z trzech filmów

"This is wrong..."

Niekoniecznie widzę sens takich filmików. Wyjaśnianie luk czasowych między dwoma częściami można spokojnie wrzucić do filmu, dziwne to. No i ten montaż jakiś taki podejrzany, dużo cięć, skoków i chaosu - strasznie to modne ostatnio, a mnie akurat się taki styl za bardzo nie podoba.

Re: Pierwszy z trzech filmów

Czuć od początku, że synuś Ridleya to reżyserował. Marnie, amatorsko, choć swój debiut ma już dawno za sobą. Cała rodzinka Blejdranerowców...

przecieki

Wg ludzi, którzy widzieli, podobno urywa to i owo.
https://www.facebook.com/wincenty.witos.188/posts/10208099280518117

Re: przecieki

Premiera już niedługo, więc odcinam się od wszelkich "przecieków", spotów, clipów itd.

W sprawie BR 2 jestem ostrożnym optymistą

Re: przecieki

Tylko oceny, bez spoilerów, a przynajmniej nie zauważyłem

W IMAX

pierwszy seans w czwartek 05.10 o 21:30 Zobaczymy co to będzie. Blade Runner prypomniany - wole kinową wersję

Blackout 2022

Anime wprowadzające do filmu.

https://www.youtube.com/watch?v=rrZk9sSgRyQ


In 2022, an EMP detonation has caused a global blackout that has massive, destructive implications all over the world. Directed by Cowboy Bebop and Samurai Champloo`s Shinichiro Watanabe, Blade Runner Black Out 2022 is a new and highly-anticipated animated short which serves as a prologue for the upcoming feature film Blade Runner 2049.


Re: Blackout 2022

Chętnie obejrzę... jak już będę po pierwszym seansie BR 2049

Re: Blackout 2022

Oglądam

Pierwsze recenzje "na poważnie"

Wygląda na to, że film zbiera bardzo wysokie oceny. Tak czy owak wybierałem się na to do kina (jak chyba większość) ale teraz naprawdę "wypada". Rany, może jednak nie będzie to kaszanka!

Re: Pierwsze recenzje "na poważnie"

Dlaczego to miałaby być w ogóle kaszanka? Film tworzył Villeneuve, jeden z najbardziej ambitnych, obiecujących współczesnych reżyserów działających w tzw mainstreamie.

Patrzymy na współczesność, co się stało z wielkim niegdyś scottem- vide współczesna ewolucja aliena, bardzo nieudana próba powtórzenia sukcesu gladiatora poprzez exodus . Imo te wszystkie obawy, to jest typowy syndrom sentymentów . Nie obawiałbym sie też, że WB, jako komercyjny moloch wyjątkowo perfidnie przekręcał wizję reżysera.

Od tego mają produkcje nastawione pod taśmowe klepanie, gdzie jeden film ma być bardziej bardziej reklamą kolejnych niż artystyczną wizją twórcy- mowa oczywiście o obecnym uniwersum filmowym DC. Myślę, że mogli mieć na tyle dobrej woli, żeby dać miejsce na jeden bardziej autorski projekt- tym bardziej, że oryginalny Łowca to przecież było kino, które nie oferowało komercyjnej rozwałki.

Pozwolili na mocny rys autorski Nolanowi w jego zamkniętym projekcie batmana, to powinni też pozwolić jakoś odważnie rozwinąć skrzydła w takim projekcie. Patrząc na powrót forda, nazwisko reżysera to wielu przesadzało w hurr durr świetość tykają. Nawet gnojony przez niektórych Gosling nie jest taki zły, bo facet ma jakieś tam ogranie z bardziej autorskim kinem- filmy Refna- no i "Big Short" to był naprawdę porządny film.

Re: Pierwsze recenzje "na poważnie"

Moje obawy wynikają z czysto subiektywnych wrażeń; wiem, że reputacja Villeneuve`a sięga stratosfery. Ale ja osobiście po prostu nie przepadam za jego stylem, tematy jakie porusza w swoich filmach zupełnie mi "nie leżą", trailery nowego Blade Runnera też mi się nie spodobały, głównie z powodów czysto wizualnych. I jeszcze przypomnę, że oryginalny BR też nie należy do moich ulubionych filmów, poza absolutnie fenomenalną stroną wizualną film jest dla mnie nudny i w ogóle pozbawiony emocji.

Niemniej jednak ja wcale nie twierdzę, że moja opinia to jakaś prawda objawiona, jestem bardzo ciekaw co pokaże tak szanowany i na pewno utalentowany reżyser, mając na dodatek za fundament taką legendę jak BR plus Forda w obsadzie. Jako "kinoman od święta" jestem raczej po stronie Disneya i Marvela, ale uważam że od czasu do czasu należy dać szansę czemuś nieco innemu i być może ambitniejszemu. Liczę tylko na to że ambitny w tym wypadku nie okaże się pretensjonalny. Tak czy tak do kina na pewno się wybiorę i postaram się zachować maksymalnie otwartą głowę, bo po co sobie psuć film swoim własnym nastawieniem.

Re: Pierwsze recenzje "na poważnie"

Dużo zależy od scenariusza (banał).
Villeneuve należy do tych reżyserów, którzy sami nie piszą.
Za zdjęcia odpowiada Roger Deakins - czyli pierwsza liga - więc o to się nie boję.
Z tego co widziałem na zwiastunie różnią się znacząco od tych Jordana Cronenwetha, ale są ładne i mi pasują (chyba nie było sensu podrabiać starych).
Zobaczymy jak to wyjdzie w "praniu".

Martwię się natomiast o zakończenie filmu, bo jak sobie przypomnę wszystkie filmy tego reżysera które widziałem:
Nowy początek (Arrival), Sicario, Wróg (Enemy) i Labirynt (Prisoners).
To sytuacja wyglądała tak samo - był pewien schemat - do połowy filmu byłem absolutnie zachwycony, bo reżyser świetnie buduje klimat i ogólnie mamy wrażenie że oglądamy arcydzieło, kiedyś w końcu trzeba film zakończyć i tu pojawia się problem, bo dla mnie wszystkie jego dzieła mają rozczarowujący finał i żadne nie dało mi pełni satysfakcji, które mi przecież obiecywał

Ale może tym razem się zgramy

pokaz prasowy

Dziś był w Warszawie.
Jeden z przekazów:
"6,5 na 6.
A jakbym miała napisać recenzję to brzmiałaby: nie czytaj recenzji, nie czytaj nic, idź. Biegiem marsz!
"

Re: pokaz prasowy

Szkoda, że tylko jednej "babce" się spodobał - ale i tak mam zamiar iść

PS
Nie czytam recenzji, nie oglądam zwiastunów, clipów itd.

Re: pokaz prasowy

Wiesz, na razie co do zasady recenzenci się nie odzywają, do piątku

Re: pokaz prasowy

Moja męska intuicja podpowiada mi, że film będzie dobry, więc warto wybrać się do kina
Ja będę miał czas dopiero w sobotę

Re: pokaz prasowy

Ja chyba pójdę na przedpremierowy w czwartek. Miał być łączony stary+nowy ale niestety zdaje się że nei wypali, trudno.

Czy będzie MF?

Starą część już odświeżyłem sobie w domu i wszędzie widziałem "Sokoła"
http://cdn-static.denofgeek.com/sites/denofgeek/files/2/47//blade-runner_2.jpg

Byłoby bardzo fajnie, gdyby w nowym filmie też go gdzieś wcisnęli

Re: Czy będzie MF?

Widziałeś final cut ?

Re: Czy będzie MF?

Tak.
Mam 5 wersji filmu:
Oryginalną kinową (1982), Międzynarodową (1982), Reżyserską (1991), Ostateczną (2007) i roboczą (110 minut).

Wersja z 2007 najbardziej mi się podoba i ją najczęściej oglądam.

Re: Czy będzie MF?

A nie brakuje Ci tam trochę tych tekstów Forda, dla mnie to jednak spora zmiana.

Re: Czy będzie MF?

Nie, do mnie BR przemawia obrazem i ta wersja ostateczna ma najbardziej dopieszczony obraz oraz naprawione większość błędów, które powstały z braku czasu i pieniędzy.
Forda dodano, żeby film był łatwiejszy w odbiorze i nie był taki "surowy" - producenci mieszali.

Re: Czy będzie MF?

OK, sprawdzałem, byłem ciekaw.

Re: Czy będzie MF?

Każda wersja ma swoje wady i zalety - nic na to nie poradzimy.
I tak najlepsza jest płyta z dodatkami (jak powstawał film) - wielogodzinny, bardzo ciekawy materiał, gdzie mamy wszystko, od pierwszych wersji scenariusza, przez castingi z innymi aktorkami itd.
Wszystko szczere - miło patrzeć jak producenci posypują głowy popiołem

Re: Czy będzie MF?

Re: pokaz prasowy

Re: pokaz prasowy

Mówiłem o polskich.

...

Widziałem dzisiaj trailer w IMAX. Szykuje się fabularny shit, ale może nadrobi dość obiecujący klimat. Się zobaczy, pewnie w piątek, chyba że zgarnę jakąś wycieczkę i nie pojadę do Katowic

Re: ...

Kurde, a mi IMAXa otwierają dopiero 18.10. Dotrwa w kinach?

Re: ...

Ciężko stwierdzić, czasem usuwają po tygodniu, a czasem zostawiają po 1-2 seanse dziennie.
To już będzie koniec drugiego tygodnia po premierze, więc może być krucho

Re: ...

Pozytywne recenzje wskazują, że może dotrwać

Re: ...

To zależy czy można się spodziewać w tym czasie jakiejś innej premiery nadającej się do Imaxa.

Re: ...

Hmmm, w zasadzie dopiero Thor, ale to 25.10. Inna inszość, że z uwagi na inaugurację mogą nawrzucać różności. Na stronach Cinema nCi ne ma. ~ No nic, wyjdzie w praniu.

Re: ...

A Thor nie 3.11 ?

Re: ...

Wydaje mi się, że tym razem Amerykanie będą opóźnieni. Oni 3.11, Europa i my 25.10.

Re: ...

Na luzach...

Re: ...

Fabularny shit? Recenzje zapowiadają raczej jeden z najlepszych filmów roku.

Re: ...

Piszę o wrażeniach z traileru, który dzisiaj widziałem po raz pierwszy. Takie uczucia we mnie wywołał, ale to nie wiąże się z jakimkolwiek uprzedzeniem do filmu przed seansem.

Re: ...

Jeżeli oceniasz fabułę po trailerze, to po co iść do kina ? <muskrosje*any>

Re: ...

Czy Wy, piszę tu nie tylko do Ciebie. Na prawdę macie problem z rozróżnieniem takich niuansów znaczeniowych jak w stwierdzeniach typu "wydaje się", "odnoszę wrażenie", "mam przeczucie", "patrząc na coś obawiam się że" itp. itd.?!

Nigdzie nie oceniłem fabuły, co najwyżej ją oszacowałem na podstawie tego co pokazał trailer.
Na prawdę, czasem warto poczytać tekst ze zrozumieniem jego literalnego sensu, odsuwając jakieś swoje wyobrażenia na jego temat.

Re: ...

Aż mnie zmuliło jak przeczytałem o tym rzekomym fabularnym shicie

Re: ...

Spójrz kto to napisał, ja już nie mogę się doczekać jego recki xD

Re: ...

Hehe.

A ja 21:30 IMAX. Ale we Wro też jakoś będzie w przeciągu tygodni otwarcie to może jeszcze będzie i wtedy warto kupić U - chociażby tylko na IMAX

BR II

Dziś przed premiera, oczekiwania ogromne, czy dwójka sprosta legendzie, nie mogę się doczekać 21:30 w IMAX

Re: BR II

Też czekam na 21:30 i oczywiście IMAX XD

Re: BR II

Btw, Panów-fanów IMAX zapytam z ciekawości. Byliście na "To" w IMAX? Ja kilka razy w roku się przejdę i zawsze jestem zachwycony, ale na seansie "To" dźwięk był tak k^wsko mocny, że ledwo tam wysiedziałem i to zdzierżyłem. A zawsze dźwięk w IMAXach ubóstwiam. Nie wiem czy to była kwestia problemu z filmem czy jakiegoś szalonego operatora z katowickiego IMAXu.

Re: BR II

Byłem w IMAX na "To". Dźwięk jak dźwięk - standardowa IMAXowa rewelacja i tyle (lub aż tyle)

Re: BR II

IMAX ma swój odrębny system. I tak zawsze jest głośno. Mój słuch nieco stepiony latami na.urwiania po metalowych koncertach to wytrzymuje.

Powiem Ci tak - na Kingsman Złoty krąg maiłem jednak problem w scenie gdzie nawalali z karabinów XD

Natomiast wszystko zależy pewnie raz od konwersji dwa od ustawień w kinie.

W W-wa To nnie wyłapałem aby było coś nie ten tego z dzwiękiem więc pewnie w kinie coś podkręcili

Re: BR II

Nie no, zawsze jest głośno, ale tym razem jakoś wyjątkowo źle to odebrałem. Pewnie faktycznie ktoś coś podkrecil. 😀

Re: BR II

OMG!!! najlepszy film roku, dekady, sam nie wiem jak długiego okresu. Godny legendy. Dziś idę drugi raz ofkorz do IMAX

Re: BR II

Dokładnie. Jest to świetny film i kapitalna kontynuacja - pod każdym względem. Niewątpliwie najlepszy film hard s-f od lat !!

A w IMAX - gdzie mamy o 26% więcej obrazu i doskonały dzwięk to uczta dla duszy i ciała, istna orgia.

Też planuję iść ponownie.

Bastion

jest taki przewidywalny

Re: Bastion

Film wszędzie zbiera bardzo pochlebne recenzje.

Bart, sorry chłopie,

film nie jest Arcydziełem, ale przedefiniuje znaczenie "SF", podobnie jak "Goodfellas" (1990) przedefiniował znaczenie "filmu gangsterskiego" pomimo oczywistego faktu, że nie był najlepszym filmem w tym gatunku. To jest wydarzenie epokowe, jeszcze ciężko mówić o "interpretacji", raczej mamy do czynienia z "duchem czasu", jak właśnie w wypadku "Goodfellas".

Re: Bart, sorry chłopie,

Mnie tutaj śmieszy nieco, że Bart z buta ostatnio lubi traktować osoby, które, nie wiem, jarają się nowym SW i tematyką Sci-Fi.

Kurde, ja nieśmiało przypominam na jakim forum my się znajdujemy. Znajdzie się tu (sporo) ludzi, którzy lubią ambitniejsze produkcje, ale czy jest coś dziwnego w tym, że GROM i JOR są zachwyceni nowym Blade Runnerem? Na tym akurat forum? Albo czy tutaj ma prawo ktoś się dziwić, że komuś się podoba nowy film SW i - w jego mniemaniu - jest to arcydzieło?

A to już któryś raz widzę komentarz przepełniony sarkazmem w kierunku takich postów. A Bastion to jak najbardziej odpowiednie miejsce dla takich wypowiedzi.

Re: Bart, sorry chłopie,

To jest tylko dziwne dla Barta, ale kto się tym przejmuje i jego nic nie znaczącą opinią

Re: Bastion

Tak a powiedz mi, jakie ukryte znaczenie ma figurka nosorożca w filmie Villeneuve`a?

Re: Bastion

A objawiony Boris tBD to już co bez znaczenia, no proszę cię...

Re: Bastion

Bart przewidywalny jeszcze bardziej xDDD

Re: Bastion

Bart nie jest przewidywalny on jest mechaniczny niczym pozytywka, a to jest najwyższy level powtarzalności

Re: Bastion

A ty już oglądałeś?

Re: BR II

Racja, racja, tylko moim zdaniem film jest tak mocny, że można go oglądać i w zwykłym kinie, nic nie straci, ale IMAX na pewno będzie robił wrażenie.

Re: BR II

GROM, Jor - jak wrażenia?!

Re: BR II

Brak skali

Re: BR II

Trzeba zobaczyć.

Jest to świetny film - fabularnie, aktorsko, wizualnie, scenografia, muzycznie i dzwiękowo. FX to mistrzostwo. Jeżeli miałbym się do czagoś na siłę czepiać to sceny "na falach" i samo zakończenie - ta ostatnia ostatnia scena. Ale to tak mega na siłę. Film jest rewelacyjny i jedzie jak czołg, jak VADER na koncertach - powoli, ciężko, nie zostawia jeńców za sobą. Wszystko z sobą pasuje

Jest to świetna kontynuacja, jest klimat Łowcy androidów, ale nie ma próby naśaldowania czy miękiego remaku. Jest w mojej opinni bardziej futurystycznie i inaczej ale dalej jest to swiat BR tylko 30 lat później.

Najlepsze hsf na jakim byłem w ostatnim czasie. Choć zdaję sobie sprawę że nie każdemy taki sposób prowadzenia filmu i jego czas przypasuję.

Trzeba i trzeba w IMAX.

Re: BR II

Dziś byłem drugi raz i jestem totalnie oszołomiony tym filmem, ścieżka dźwiękowa poraża, właśnie odsłuchuję.


Mogę z czystym sumieniem powiedzieć i radością, że BR 2049 jest tym dla BR, czym było TESB dla ANH Star Wars. Po raz drugi w historii kina sequel dorównał oryginałowi pod absolutnie każdym względem. Jestem zakochany w tym filmie. Dziś idę kolejny raz.

Re: BR II

Dokładnie.

Re: BR II

JOR wiedziałem, że na ciebie można liczyć

Ten film będzie, jak wino z biegiem lat coraz lepszy dokładnie tak, jak z oryginałem do którego wracam niczym zwierze do wodopoju. Odkrywanie tych wszystkich ukrytych znaczeń było jak droga przez labirynt, gdy doszedłem do nosorożca nastąpiło oświecenie i największa radość z przeżywania filmu w moim życiu, zwłaszcza, że rozłożone na lata, postrzeganie oryginału ewoluowało razem ze mną. Myśl, że niewielu doszło do tego punktu daje mi ogromną satysfakcję z determinacji jaką miałem by zejść do króliczej nory



Przykro na sercu się robi, że film prawdopodobnie będzie finansową klapą dzieląc losy oryginału. Cóż ludzie wolą bezmózgie Botoks niż wysokobudżetowe kino artystyczne, dla takich pięknych filmów nie miejsca. Na szczęście, to nie nasza strata bo obie części BR zostały nam na całe życie i nikt nam tego już nie odbierze. Może przyjdą kiedyś lepsze czasy i się doczekamy kontynuacji.

Re: BR II

No słyszałem że nie zarabia. Niestety film za cięzki dla mas...

słyszałem

że podczas projekcji BR2 w katowickim Imaksie Ksawery zabrał prąd

Lucas/Disnej

Chyba Lucas/Disnej mają problem. Profani

Re: Lucas/Disnej

Dlaczego?

Re: Lucas/Disnej

Dlaczego, dlaczego....
Bo ich kontynuacja Star Warsa okazuje się słaba w porównaniu.....

Re: Lucas/Disnej

Może i tak. Ale nie wiem co mają do tego "profani". U mnie w Chorzowie Ruch spadł z ekstraklasy a fani dalej chodzą na mecze. SW nie musi być Listą Schindlera żeby je lubić.

Poza tym to temat o BR. Ale pisz sobie co chcesz jak Ci to daje radość.

Re: Lucas/Disnej

Porównanie SW do owej listy to dopiero pomysł.

Super

Czy mi się podobało? Tak.
Czy jestem rozczarowany? Tak.
Czy jeszcze raz obejrzę? Tak.


Re: Super

O, i pod tym mogę się podpisać

Re: Super

Nie zapomnij o nosorożcu

Re: Blade Runner 2049

Mówiąc krótko - bardzo dobry film.

Nie poszli po linii najmniejszego oporu, jak Disney przy TFA. xD

Zdjęcia piękne, muzyka całkiem dobra. Gosling zagrał świetnie. Ford wiadomo - klasa sama w sobie, tylko trochę mało go tu w sumie było.

Zakończenie otwarte, więc ciekawe, czy zrobią kolejną część.

Ja wiem

Ja wiem że to co powiem to może profanacja ale..

można Waszym zdaniem zrozumieć film bez znajomosci jedynki? Wstyd sie przyznac ale nigdy jakos sie nie zabralem do oryginału a chcialbym sie przejsc na 2049 do kina. Wiadomo ze pewnie smaczkow nie wylapie ale jak z fabułą? Może sie ktos w spoilerze pokusić o krotkie streszczenie pierwszej czesci potrzebne do rozumienia sequela.

Re: Ja wiem

Próbuj

Re: Ja wiem

Można oglądać bez jakiejkolwiek znajomości "jedynki". BR2049 jest kontynuacją bezpośrednią, ale fabularnie film jest skonstruowany w ten sposób, że pierwszy akt włącza widza w aktywne zrozumienie "poprzednika". Dla gracza: możesz zagrać w HL2 bez grania w HL, i doświadczenie będzie być może nawet pełniejsze. COMPRENDE?

Re: Ja wiem

Można, ale po co? Ściągnij sobie pan jedynkę z torrentów, obejrzyj dziś wieczorem i śmigaj na dwójkę do kina. Możesz obejrzeć dwójkę bez znajomości jedynki, stracisz dość wiele, ale dasz radę, ale... ale po co?

Re: Ja wiem

FC i kinówkę polecam. XD

I właśnie dla takich filmów chodzi się do kina...

Jakoś po tym filmie nie spodziewałam się aż takiego kinowego doświadczenia - nie po Dunkierce, która mnie rozniosła wizualiami i napięciem, ani po Podwójnym Kochanku, który zachwycił scenariuszem. Niespecjalnie też na ten film czekałam. Może to będzie uznane za bluźnierstwo, ale BR obejrzałam dopiero kilka dni temu i... no, nie zwalił mnie z nóg. Znaczy jeśli chodzi o muzykę i wizualia było rewelacyjnie, a scenografia i zdjęcia to jedne z najlepszych, jakie do tej pory widziałam, natomiast co do treści czy bohaterów - tu miałam wątpliwości. W ogóle nie kupiłam romansu, który jest trochę z dupy. Ford bardzo mnie irytował, tak, że po raz kolejny sobie zadawałam pytanie skąd tyle uwielbienia dla aktora, który ciągle gra to samo. Szarżujący momentami Hauer trochę to ratował. Może gdybym obejrzała najpierw BR, a potem GITS, który garściami z niego czerpie to inaczej bym na ten pierwszy patrzyła. A tak to TYLKO dobry film.

BR2049 dla mnie jest lepszy od oryginału. Kupiłam wszystkie postacie. Wizjonera Jareda Leto, który miał może ze trzy sceny, ale był za każdym razem tak intensywny początek spoilera rozmówka z Deckardem - sooo intense koniec spoilera jak to Jared, że nie mogłam go nie kupić. Postać Joi też ok początek spoilera w ogóle świetny schemat - można sobie kupić holograficzną pannicę, która robi różne fajne rzeczy i w ogóle jest pożyteczna. Bajerancko to przedstawione było. koniec spoilera, Ford im starszy, tym lepszy. O wiele bardziej kibicowałam mu tutaj niż w jedynce, to samo miałam przy SW - w OT miałam tę postać gdzieś, w TFA w końcu zaskoczył. Także, Harrison, graj właśnie teraz, bo nigdy nie byłeś tak dobry.

Ale największe pozytywne zaskoczenie aktorskie, które przed filmem było moją największą obawą to Ryan Gosling. Po prostu stworzony początek spoilera do grania robota koniec spoilera, gdzie jego kompletny brak mimiki idealnie się sprawdza xD Na tle jego ciągłej obojętności te ze dwa emocjonalne wybuchy dobrze zagrały. Gość, Ryan Drewniak Gosling uciągnął ten film! Niepojęte! I jakoś ten początek spoilera suchy romans z BR teraz lepiej wygląda, sensowniej. Niektórzy się oburzą, że kameralną opowieść kilku postaci, które mają moralne dylematy/rozkminy (mowa o pierwszym BR) rozwleczono do czegoś większego, zaplanowanego już wcześniej, zaprogramowanego koniec spoilera, ale mi to właśnie bardzi odpowiadało.

Jeśli chodzi o wizualia to nie pomyli się zarówno ten, kto stwierdzi, że to zupełnie coś innego niż w jedynce i ten, kto zobaczy to samo. Dla mnie to to samo, tylko lepiej wykonane, co jest oczywiste, ale sterylniejsze. Pierwszy BR był bardzo "brudny", jak ANH trochę, i ciemny, BR2049 ma tego brudu odrobinę, zdecydowanie więcej kolorów i mnóstwo pięknych ujęć na mknące w przestrzeni maszyny. Naprawdę piękne. Te wszytkie reklamy i hologramy. Pokazana technologia. Wszystko spójne, niby podobne do jedynki, a jednak nadal oryginalne.

Wady? Oczywiście. Zimmer zawiódł. Gdyby do tego filmu wrzucić muzykę Vangelisa z BR - o mamusiu! Źle nie było, szczególnie w drugiej części, gdzie z dwa razy sama muzyka spowodowała u mnie ciary. Całkiem dobrze współgrała z filmem, ale to nie jest soundtrack, którego będzie się słuchać w wolnym czasie. No i za mało jej było w pierwszej części filmu. Villeneuve znów popełnia grzech w zakończeniu - jest o jedną scenę za dużo początek spoilera gdyby ten film skończył się leżącym K. na schodach - o mamusiu... Po co była ta okropna ostatnia scena?! koniec spoilera i znów pewne rzeczy wykłada zbyt wprost - ileż można robić odwołań do tych samych kwestii? Chyba nie było tak źle, jak w Arrival, ale nadal się nie nauczył, ech... Ale jakoś świadomość tych wad nie przesłoniła mi radości z seansu, to na pewno.

9 lub 10/10 w zależności od tego, czy drugi seans mi się jeszcze bardziej sposoba

Wszystkie te chwile przepadną w czasie... jak pierdnięcie na wietrze.

No dobra, przesadziłem w moich narzekaniach i czarnowidztwie, niniejszym wszystko oficjalnie odszczekuję. Film na pewno nie jest kaszanką, jest conajmniej przyzwoity, dobry, a może nawet bardzo dobry. W mojej krótkiej pseudo-recenzji nie będzie spoilerów, więc spokojnie można czytać i szydzić; TL,DR na samym początku: koniecznie należy Blade Runnera 2049 obejrzeć.

A więc na początek: jak się toto ma do swojego legendarnego pierwowzoru? Moim skromnym zdaniem: postęp ludzkości widać w każdej dziedzinie, w tym wypadku również w kinematografii, i spokojnie można powiedzieć, że BR2049 jest filmem o kilka klas lepszym od części pierwszej. Która to oczywiście pozostaje cudem sztuki wizualnej, ale niestety w zestawieniu z kontynuacją, owa perfekcja wykonawcza Blade Runnera`82 teraz w pełni obnaża jego biedę i pustkę emocjonalno-fabularną. Ridley Scott jest wielkim wizjonerem, i bardzo sprawnym rzemieślnikiem, ale dopiero Villeneuve stając na jego barkach patrzy naprawdę daleko.

To, co mnie odrzucało w trailerach, czyli bardzo brzydka i uboga warstwa wizualna, okazuje się celowo zastosowanym, precyzyjnie przemyślanym zabiegiem stylistycznym, podkreślającym centralną myśl filmu, a jaka to myśl - o tym za chwilę. Również udźwiękowienie pozornie nie ułatwia odbioru filmu, muzyka jest prawie minimalistyczna, pozbawiona przebojowych motywów, szarpie za nerwy i przytłacza. Cały film jest utrzymany w nastroju raczej ponurym, nie ma tam ani czasu ani miejsca na wygłupy, czy pojawiające się ni stąd ni zowąd "one-linery". Ogólnie rzecz ujmując, film konsekwentnie trzyma tonację. Bardzo realistycznie przedstawiony, niewesoły, ale również nie przesadnie dystopijny świat fikcyjnej przyszłości jest idealnym tłem dla wielkiego atutu całego przedstawienia, czyli bohaterów: wszyscy uczestnicy wydarzeń są wyraziści, od razu jest jasne - komu kibicować, a komu życzyć szybkiego zejścia z tego padołu łez. Histora opowiedziana jest w sposób angażujący emocjonalnie, film ma odpowiednie, mocne tempo, scenariusz zapewnia dobrą równowagę między akcją a momentami oddechu. Mocną stroną filmu, którą na pewno docenią fani Hard-SF, jest niezwykle sprawnie, konsekwentnie i logicznie zaprezentowany świat, pełen smaczków, detali i subtelnych sugestii. Tak zaprezentowany świat może być inspiracją dla dzieł "pochodnych", czyli gier komputerowych, być może nawet całych systemów RPG. W moim odczuciu jest to świat tak niezwykle bogaty i pobudzający wyobraźnię, że w pełni na takie "rozszerzenie" zasługuje. Również pod względem fabularnym - zakończenie jest otwarte; zarówno dla wewnętrznej interpretacji widza, jak również dla korporacyjnych bossów planujących kolejne sequele. Tak naprawdę, historia dopiero się zaczyna!

Świat "koszmarnej" przyszłości i sposób jego przedstawienia to punkt wejścia do zauważenia właściwej treści filmu. Tak na marginesie - BR2049 to bezpośrednia kontynuacja BR`82: "przyszłość" to alternatywna wersja naszej historii. Związek Radziecki nie upadł, wyścig w kosmos przyniósł efekty w postaci kolonizacji, technika to klasyczny retro-future, wojny między systemami przeniosły się na odległe, nie dotykające bezpośrednio nikogo poza stworzonymi do walki wojownikami rubieże cywilizacji (syndrom Wietnamu). Skażony i "zawieszony" świat Blade Runnera 2049 nie jest martwy - to świat uśpiony i czekający na odrodzenie (zbawienie?). Brzydota i brud to nie istota owego świata - to kurz, który osiadł na nieużywanych meblach. Zwierząt i roślin pozornie nie ma (ekosystemy załamały się w 2020, jak mówi historia), ale na grobie rośnie kwiat, będący symbolem odrodzenia, jak zwykle pracują pszczoły, pies pozostał wiernym towarzyszem. Przyroda zachowała swą potęgę, film bez przerwy pokazuje wichurę, śnieżycę, ulewy i gniew oceanu odgrodzonego od świata ludzi wielkim murem. Tak jak się domyślałem, film jest bardzo mocno osadzony w "fundamentach biblijnych". Główny negatywny bohater tej opowieści, założyciel i dyrektor "złej korporacji" zamieszkuje w piramidzie; jest ślepym inżynierem, konstruktorem niedoskonałego dzieła, zazdrosnym wobec mitycznego Twórcy; jego kwatera to otchłań wody i powietrza; bez swoich aniołów jest bezsilny - w ciemności piramida jest ogromna i przerażająca, za dnia jest zwykłym betonowym budynkiem (ostatnie sceny filmu), jego zamiarem jest dobro - odzyskanie Edenu (cytat bezpośredni!). Alegorią czego jest Dyrektor - archanioła? Szatana? Faraona? Wszystkimi naraz? To już decyzja widza. Replikanci to oczywiście Naród Wybrany, "bardziej ludzcy niż ludzie" (cytat). Plagi egipskie również są obecne w postaci Ciemności trwającej wiele dni na całym świecie. Opowieść jest w pewnym sensie miksem kilku starotestamentowych historii (Mojżesz, Exodus, oczekiwanie na Mesjasza).

ALE! Nawet abstrahując od rzekomych biblijnych konotacji, które można zawsze zwalić na karb mojej manii religijnej, BR2049 w swojej istocie jest opowieścią o facecie podejmującym Poszukiwanie, Niebezpieczną Misję, ponieważ ów facet pozabwiony przeszłości i rodziny jest nikim; nawet jego mundur i lojalność wobec słusznej sprawy nie wystarczą wobec grozy przeciwko której występuje. To pełen emocji film o poszukiwaniu siebie, o prawdzie prowadzącej do człowieczeństwa. I nawet o tym, że rozdzielone przy urodzeniu bliźnięta mogą zmienić losy Galaktyki!

Re: Wszystkie te chwile przepadną w czasie... jak pierdnięcie na wietrze.

Czy wiesz jakie symboliczne znaczenie miał posążek nosorożca, ponieważ jest to najbardziej zakamuflowany easter egg w filmie?

Re: Wszystkie te chwile przepadną w czasie... jak pierdnięcie na wietrze.

O rany, nie mam pojęcia GROMie. To jest też zaleta BR2049, miłośnicy analizy i grzebania w detalach mają zajęcie na długie lata, ja "kątempluję" całość i symbolikę

Re: Wszystkie te chwile przepadną w czasie... jak pierdnięcie na wietrze.

Chodzi o origiami nosorożca, którego Deckard znajduje jadąc do Rachel? (jeszcze nie widziałem, więc jak odnosi się to dwójki, to kamufluj spoilerem, przeczytam po seansie )

Re: Wszystkie te chwile przepadną w czasie... jak pierdnięcie na wietrze.

Nie, w BR 2049 posążek nosorożca stoi sobie spokojnie na stoliku w apartamencie Deckarda w którym był barek i całe przeszklone okno, a w którym Deckard pije whisky Johnnie Walker, a potem nalewa psu. Jego ukazanie pełni bardzo konkretną rolę dla obu filmów, z czego dla każdego inną.


W żadnym z obu filmów nie było origami nosorożca. Origami łącznie było cztery złożone przez Gaffa, gołąb, ludzik, oraz jednorożec, z czego w BR 2049 tylko jedno mianowicie owca która symboliką nawiązuje do tytułu pierwowzoru książkowego "Do Androids Dream of Electric Sheep?" Philipa K. Dicka i jest hołdem dla autora powieści.


Tak, więc pozostaje kluczowe pytanie, co oznacza w takim razie nosorożec? Ja wiem, co oznacza w obu filmach, a nadmienię, że jego znaczenia symboliczne są bardzo ważne, to głębszy poziom wtajemniczenia niż symbolika każdego z origami, choć wiadomo, że jednorożec był najważniejszy dla Ridleya Scotta, w odniesieniu do jego wersji reżyserskiej, czyli The Director`s Cut, oraz The Final Cut.

Re: Wszystkie te chwile przepadną w czasie... jak pierdnięcie na wietrze.

To co oznacza? Podziel się, bo zainteresowałeś!

Re: Wszystkie te chwile przepadną w czasie... jak pierdnięcie na wietrze.

Mówiłem tobie kiedyś, że osobiście dla Mnie Blade Runner, to najlepszy film w historii kina bez podziału na kategorie. To jedyny film w historii kina, który z biegiem długich lat (dziesięcioleci) zmienia znaczenie o 180 stopni nadając mu całkowicie inny sens niż pierwotny. Celem od samego początku Ridley Scott`a było stworzyć dzieło mistrza, a nie odtwórczego rzemieślnika. Dlatego film daleko odbiega od książkowego pierwowzoru, ale to nie to miało zdeterminować film, tylko fakt, że Deckard u RS jest replikantem, a nie człowiekiem, choć Scott nie robi tego w sposób nachalny tylko insynuuje pozostawiając widza z własną interpretacją.


Tyle słowem wstępu, a nosorożec cóż jest najważniejszy dla obu filmów RS i Denisa Villeneuve. Chciałbyś dostać, to od tak na tacy, nie lepiej podążać do króliczej norki na własną rękę. To przecież jest kwintesencja obu filmów symbolika, to jest jedyny klucz do zrozumienia króliczej nory i sensu Blade Runnera. Bez tego nie ma oświecenia

Re: Wszystkie te chwile przepadną w czasie... jak pierdnięcie na wietrze.

Dodam, że każde z origami złożone przez Gaffa ma określone znaczenie i spełnia określoną rolę w filmie ofkorz symboliczne, duchowe, ale zarazem najważniejsze bo ulotne i nieuchwytne dla zwykłego zjadacza chleba, bo ten film nie jest kierowany do takiego widza, choć każdy może znaleźć coś dla siebie.

Re: Wszystkie te chwile przepadną w czasie... jak pierdnięcie na wietrze.

Szedzio jedyne co mogę tobie podpowiedzieć, to to, że w Blade Runner nic nie dzieje się bez przyczyny, wszystko pełni określone role, a symbole to najgłębsza warstwa zrozumienia filmu ponieważ po przez nie reżyser chce nam coś powiedzieć nie wypowiadając żadnych słów, my po prostu mamy zrozumieć, a jeśli nie to tylko strata dla oglądającego. Kiedy odkryjesz znaczenie nosorożca, to zajrzysz do wnętrza samego mistrza Ridleya Scott`a.


Ps. Mi zajęło wiele lat dostrzeżenie tak ulotnego muśnięcia skrzydeł motyla. Ludzie kiedyś nie wiedzieli, że istnieje neutrino, ale to, że nie wiedzieli nie znaczy, że go w ogóle nie było.

Re: Wszystkie te chwile przepadną w czasie... jak pierdnięcie na wietrze.

Ja się zlituję i dam wskazówkę, bo chcę by moje anty-ja również poczuło ulotne muśnięcia skrzydeł motyla
Wskazówka:
http://newsgrist.typepad.com/.a/6a00d8341c66f153ef01a51168fe14970c-pi

Re: Wszystkie te chwile przepadną w czasie... jak pierdnięcie na wietrze.

A to origami co Gaff stawia w rozmowie z K? Ja muszę zobaczyć 2x bo zostałem przytłoczony podczas 1szego seansu.

Re: Wszystkie te chwile przepadną w czasie... jak pierdnięcie na wietrze.

Przerażasz mnie.

Darth GROM napisał:
Origami... w BR 2049 tylko jedno mianowicie owca która symboliką nawiązuje do tytułu pierwowzoru książkowego "Do Androids Dream of Electric Sheep?" Philipa K. Dicka i jest hołdem dla autora powieści

Re: Wszystkie te chwile przepadną w czasie... jak pierdnięcie na wietrze.

A więc to była owca...

Re: Wszystkie te chwile przepadną w czasie... jak pierdnięcie na wietrze.

Masz screna tego origami, byłem 2x i nie doszukałem sie go

Re: Wszystkie te chwile przepadną w czasie... jak pierdnięcie na wietrze.

Re: Wszystkie te chwile przepadną w czasie... jak pierdnięcie na wietrze.

To owca to widzialem, ale Grom gada o nosorożcu.

Re: Wszystkie te chwile przepadną w czasie... jak pierdnięcie na wietrze.

Przerażasz mnie [2]

Darth GROM napisał:
W żadnym z obu filmów nie było origami nosorożca.

Re: Wszystkie te chwile przepadną w czasie... jak pierdnięcie na wietrze.

No to po .uj tyle zachodu.

Za to Boris TBD był i to mnie cieszy.

Muszę przestać chlać

Re: Wszystkie te chwile przepadną w czasie... jak pierdnięcie na wietrze.

-...w BR 2049 posążek nosorożca stoi sobie spokojnie na stoliku w apartamencie Deckarda w którym był barek i całe przeszklone okno, a w którym Deckard pije whisky Johnnie Walker, a potem nalewa psu. -

Posążek - nie origami.

Było tam całe mini-ZOO z "pieńka ciosane", a Boris alkoholik był sztuczny.

Re: Wszystkie te chwile przepadną w czasie... jak pierdnięcie na wietrze.

HAL 9000 napisał:
[...] a Boris alkoholik był sztuczny.
-----------------------

Żłopał jak prawdziwy !!

A te drewniane figóraski widziałem. Origami lepsze.

Re: Wszystkie te chwile przepadną w czasie... jak pierdnięcie na wietrze.

Origami były super, ale nazbyt oczywiste, za to posążek nosorożca jest najgłębszą ukrytą warstwą obu filmów, by zejść do króliczej nory, trzeba zrozumieć nosorożca, a gdy to się zrozumie już nic nie będzie takie samo.

Re: Wszystkie te chwile przepadną w czasie... jak pierdnięcie na wietrze.

W końcu drewno w tych czasach było, jak święty Graal, a prawdziwe zwierzęta zna się tylko z opowieści i bajek.

Jakkolwiek reszta zwierząt robi tylko sztuczny tłok dla nosorożca by przykryć jego prawdziwe ukryte znaczenie i konotacje. Dobitnie ukazuje, to najazd kamery właśnie na nosorożca, lew robi tylko jako tło stojąc z boku. Reszta zwierząt jest pokazana z dalekiej odległości, co dobitnie pokazuje, że nie pełnią żadnej roli, po za zaciemnieniem kontekstu. Reżyser zadał sobie dużo trudu by właśnie w tak zakamuflowany sposób to tak ukazać, by uczynić jeszcze trudniejszym do rozszyfrowania.


Dodam tylko, że idąc na pierwszy seans wiedziałem, że ten symbol się powinien pojawić dlatego wyłapanie go nie sprawiło mi żadnej trudności, a fakt, że to postulowałem przed obejrzeniem wystrzelił mnie pod stratosferę, w momencie gdy najechała na niego kamera. Miałem wrażenie jakby na moment świat się zatrzymał, bo odkryłem to wiele lat temu, a ujęcie tylko, to udowodniło potwierdzając, że się nie myliłem. Czułem się jak Neo który połknął czerwoną pigułkę i wyszedł po za macierz. Fakt, że nikt tego nie odkrył daje mi wiele radości, bo dobitnie pokazuje moją miłość do pierwowzoru, oraz poziom determinacji by BR zrozumieć do samej króliczej nory. Dawno temu na samym początku myślałem, że w BR origami są tym dnem, oj jak bardzo się myliłem.


Tak z ciekawostek w tym samym apartamencie Deckarda w BR 2049 stoi kilka replik figurek Terakotowej Armii cesarza Qin Shi Huang. A stoją tam nie bez powodu, bo cała ponad 8 tys. armia terakotowych żołnierzy kryła niespodziankę dla naukowców, bo to, co zdumiewa w niej najbardziej, to twarze żołnierzy, każda z nich ma indywidualne cechy i przedstawia różne emocje. Znajdziemy tu wojowników o wyraźnych mongolskich rysach, jak też o wysokich czołach i wydatnych nosach. Wszyscy mają różnorodne, starannie wykonane fryzury, a samych wąsów można doliczyć się aż 24 rodzaje, nawet gabaryty ciał są zróżnicowane, czyniąc każdy z posągów jedyny w swoim rodzaju, wyjątkowy! To pozwala przypuszczać, że do każdej figury pozował jeden żołnierz, pochodzący z różnych stron Chin. Co bardzo ciekawe Armię uzupełnia kawalkada nie mniej słynnych 35 koni ciągnących wyrzeźbione w "drewnie" rydwany. Z równym artyzmem, co wojowników wykonano posągi koni, które mają otwarte pyski, postawione uszy, rozdęte chrapy, jakby za chwilę miały dalej rwać z kopyta.


Skojarzenia nasuwają się same. Przecież przez cały film przewija się motyw drewnianego konia i nie tylko drewnianego. A fakt, że każdy z posągów Terakotowej Armii jest unikatowy jest nawiązaniem do wielu odmiennych wyglądów tego samego Nexusa, co dokładnie widać w holu korporacji Wallace`a.

Jednak dla samego Deckarda figury Terakotowych wojowników pełniły rolę symboliczną, coś w rodzaju ochronnego amuletu, by nie zostać odkrytym przed ścigającą go policją i korporacją Wallace`a, bowiem cesarz Qin Shi Huangdi, zwany Pierwszym Cesarzem Chin kazał stworzyć tą ogromną armię, bowiem wojownicy mieli strzec dostępu do cesarskiej nekropolii oraz pomóc cesarzowi odzyskać władzę w życiu pozagrobowym.



Re: Wszystkie te chwile przepadną w czasie... jak pierdnięcie na wietrze.

A ja się pytam, o co chodzi?

Re: Wszystkie te chwile przepadną w czasie... jak pierdnięcie na wietrze.

Właśnie GROMie, przez film przewijał się drewniany koń. Od razu nasunęło mi się skojarzenie z Troją, ale może to nadinterpretacja? A może wręcz przeciwnie, kolejny symbol? Jak uważasz Mistrzu?

Re: Wszystkie te chwile przepadną w czasie... jak pierdnięcie na wietrze.

A konkretnie?

Re: Wszystkie te chwile przepadną w czasie... jak pierdnięcie na wietrze.

Należy cię pochwalić, bo starasz się wgryźć w głębszą warstwę filmu która jak w oryginale jest przepełniona symbolami, a które to mają istotne znaczenie dla zrozumienia dzieła i reżysera. W większości ludzie streszczają film chcąc go ocenić, a zupełnie nie dostrzegają jego symboli dowodząc tym samym, że jedyne co zrozumieli, to oczywiste oczywistości, a jednak diabeł tkwi, w szczególe zwłaszcza, gdy film pretenduje do mina ambitnego dzieła sztuki filmowej i takim de facto się okazuje.


Zadałeś dobre pytanie bazując na intuicji i ciekawości. Mianowicie drewniany koń, w filmie Villeneuve’a pełni dokładnie tą samą rolę, co jednorożec origami w filmie Scotta. Z jednej strony wyjaśnia konotacje fabularne z drugiej ma ukryte symboliczne znaczenie równie ważne co pierwsze, jak nie ważniejsze, ale po kolei.


Zastanawiasz się czy drewniany koń z BR 2049 można powiązać z legendą o Koniu Trojańskim. Wpierw trzeba przywołać symboliczne znaczenie tego hasła. Koń Trojański symbolizuje podstęp, spryt, pułapkę, niebezpieczeństwo. Na pierwszy rzut można próbować połączyć tą interpretację z córką Deckarda Dr. Ana Stelline. Można by jej wyjątkowość uznać, czyli, to że narodziła się żywo rodnie, jak człowiek, iż będzie w przyszłości stanowić zagrożenie stając się takim Koniem Trojańskim dla ludzkości, a co w bezwzględny sposób chce użyć do swojej apokaliptycznej wizji świata Niander Wallace.


Po to by ją zrealizować potrzebuję olbrzymią armię ślepo posłusznych androidów, ale by osiągnąć ten cel potrzebuje androidów żyworodnych, by proces powstawania dramatycznie przyspieszył, oraz zredukował ofkorz koszty. Gdyby tego dopiął stał by się panem świata być może usunąłby człowieka jako zacofany etap ewolucji otaczając się ślepo poddanymi replikantami. Realizując, to osiągnąłby statut Boga do czego obsesyjnie dążył, a czego bez córki Deckarda nie potrafił osiągnąć, gdyż nie potrafił tego, co jego poprzednik genialny naukowiec i wizjoner Dr Eldon Tyrell. Stąd szokująca scena w której Wallace ze swojej niemocy i goryczy porażki odnośnie stworzenia żyworodnego androida rozcina brzuch kolejnego egzemplarza Nexus płci żeńskiej w miejscu rodnym dając odpust swoim obsesją przy okazji testując lojalność swojego osobistego "anioła" ochroniarza, która była niemym światkiem zbrodni.


Ale, czy na pewno, o to właśnie znaczenie drewnianego konia chodzi? Być może jako poboczne tak, choć i tak ono wtedy odnosiło by się do Wallace"a ewentualnie do rodzącego się ruchu oporu, w zależności, kto pierwszy by wykorzystał żyworodną cechę Dr. Stelline. Jednak zarówno Wallace, jak i ruch oporu nie są główną osią filmu, więc ta symbolika Konia Trojańskiego odpada.


Co, za tym znaczy drewniany koń? By dobrze to przeanalizować wpierw należałoby przywołać symbolikę konia. Tu pojawia się problem ponieważ koń jest stworzeniem, które dla człowieka jest tak ważnym, że przez wieki przylgnęło do niego wiele znaczeń często uwzględniające namaszczenie skóry, czy rzeczywiste cechy takie jak szybkość, zwinność, uroda, siła. Znaczenie ma nawet, to z czego figurka konia jest wykonana np. z drewna itp. Jak się w tym wszystkim połapać? By zrozumieć trzeba sięgnąć po symboliczne znaczenie źródłowe, nadrzędne, które znaczy - koń, to symbol "nieposkromionej wolności". To jest punkt wyjścia by zrozumieć konotacje z drewnianym koniem z filmu Villeneuve’a. Fakt, że figurka konia jest wykonana z drewna pokazuje nam, że pochodzi z dawnych lat, gdy drewno jak i las z którego pochodziło nie było tak unikatowe. w ogóle motyw drewna, jego brak po przez jego całkowitą wycinkę w wyniku globalizacji pokazuje, że zagrożenie płynące z działalności człowieka niesie nieodwracalne szkody dla planety, a w konsekwencji dla człowieka, co dobitnie widać, że jest bardzo ważnym przesłaniem reżysera dla świata współczesnego.


Co ważne w filmie mamy aż dwa symbole konia, drewnianego konia Dr. Stelline, oraz konia popielniczkę która znajdowała się na biurku Mister Cottona, w jego biurze. Długo zastanawiałem się na tym i w końcu mnie olśniło. Oba konie znaczą to samo, czyli chęć do nieposkromionej wolności, z czego drewniany symbolizuje K, a koń popielniczka córkę Deckarda. Skąd takie twierdzenie? Oboje K, oraz Stelline byli zniewoleni. K był ślepo posłusznym replikantem, narzędziem systemu w rękach człowieka do zabijania zbuntowanych androidów takich, jak on sam. Z kolei Stelline była więźniem własnego zdrowia i bezpieczeństwa przed korporacją Wallace"a zamknięta w szklanym sarkofagu laboratorium.


W obu przypadkach symbol odgrywa ważną rolę. W przypadku K iskrą która obudziła w replikancie chęć uwolnienia się z pod jarzma człowieka i naprawienia wyrządzonych krzywd byłą data narodzin, która była wyryta zarówno na korzeniu zmarłego zeschniętego drzewa na ranczu Sappera, oraz na drewnianym koniu, który jako głęboko ukryte wspomnienie "cudownego dziecka" było za implantowane K. Data, która jest ciągiem cyfr bez trudu przywołała replikantowi wspomnienie z drewnianym koniem, a koń jako symbol nieposkromionej wolności dał początek drogi ku właśnie tej wolności, początek drogi do znalezienia w sobie człowieczeństwa, empatii. Właśnie ta empatia w końcowej fazie filmu zadziwiła nawet samego Deckarda, który nie mogąc zrozumieć dlaczego, zapytał go kim dla niego jest, że się dla niego poświęcił? Symboliczny drewniany koń zmienił sens życia Joe pchając go ku wolności, dokładnie tak, jak dziki koń który nie daje się poskromić człowiekowi by zachować bezcenną autonomię.


Z kolei koń popielniczka znajdował się na biurku Mister Cottona na biurku na którym znajdowała się również książka z informacjami o dzieciach które przetrzymywał w fabryce do niewolniczej pracy i nierządu. Jak się okazało w tej księdze zostały wyrwane kartki na których były informacje o córce Deckarda, a których szukał Joe, tym samym urwał się ślad po niej. W tym przypadku symbol konia popielniczki symbolizował uwolnienie się Stelline po przez utracone informacje przed ewentualnym pościgiem policji, czy korporacji Wallace"a, co dało jej możliwość schronienia się, a w efekcie wolność przed zrobieniem z niej królika doświadczalnego lub eksterminacji by zachować status quo obecnego systemu.


Tak więc koń w obu przypadkach symbolizuje w filmie Villeneuve’a pęd ku wolności, którą ostatecznie oboje dostępują, choć w przypadku Joe okupione zostaje, to śmiercią, a w przypadku Any daje, w dalszej konsekwencji nadzieje na wyzwolenie od jarzma człowieka. Nie bez powodu też drewniany koń ma ryże ubarwienie, gdyż "czerwony" koń zwiastuje wojnę, "I wyszedł koń ryży, a siedzącemu na nim dano moc zakłócania pokoju na ziemi".



Tyle ode mnie, jakkolwiek zostaje jeszcze znacznie bardziej zakamuflowany symbol nosorożca








Re: Wszystkie te chwile przepadną w czasie... jak pierdnięcie na wietrze.

O Boże, Gromie...Muszę się przyznać że szalenie podoba mi się sposób w jaki interpretujesz Blade Runnera. Aż chciałoby się na niego spojrzeć Twoimi oczyma, i w sumie to jest mi przykro że chyba tego nie potrafię.:/ Bo gdyby nie występ pana Rutgera - autentyczna perełka, to sama nie wiem.

Re: Wszystkie te chwile przepadną w czasie... jak pierdnięcie na wietrze.

Dziękuję za miłe słowa, sprawiły mi z rana dużą radość .

W nagrodę napiszę coś o Roy Batty, gołębiu z origami, improwizacji Rutgera Hauera, oraz łączniku między Royem, a K.

Re: Wszystkie te chwile przepadną w czasie... jak pierdnięcie na wietrze.

Darth GROM napisał:
uwzględniające namaszczenie skóry
-----------------------
A co, koń zdycha że go trzeba namaścić? Ma egzemę? Chyba że mogło ci chodzić o `umaszczenie` skóry...

Re: Wszystkie te chwile przepadną w czasie... jak pierdnięcie na wietrze.

Oj tam się czepiasz literówki o 4:30 rano, po drodze połknąłem gdzieś jeden wyraz, zdarza się najlepszym 😛


Zamiast ocenić co napisałem i podyskutować 🦄🦏 :siduous

Re: Wszystkie te chwile przepadną w czasie... jak pierdnięcie na wietrze.

I jeszcze tu literówka, jakaś plaga

Re: Wszystkie te chwile przepadną w czasie... jak pierdnięcie na wietrze.

Nie dyskutuję, bo nie mam o czym

Re: Wszystkie te chwile przepadną w czasie... jak pierdnięcie na wietrze.

Nie potrzebnie się sama ograniczasz, wyrzuć to z siebie 😉

Re: Wszystkie te chwile przepadną w czasie... jak pierdnięcie na wietrze.

A nosorożec zrobił na Tobie wrażenie❓

Re: Wszystkie te chwile przepadną w czasie... jak pierdnięcie na wietrze.

Dokładnie, przykro się czyta jak młoda inteligentna kobieta tak się zamyka na doznania

Re: Wszystkie te chwile przepadną w czasie... jak pierdnięcie na wietrze.

Z tą młodością i inteligencją to przesadziłeś :/

GROM, zostaw tego nosorożca bo TOZ jest już tobą zainteresowany.
That`s being said, nie szukam mistycznych podniet neofity w odcyfrowywaniu nieistniejących kodów kulturowych. Film mi się podobał. Mam do niego uwagi. Z kim chciałam dyskutować jego ewentualną symbolikę, z tym dyskutowałam. Bawcie się dobrze ze sobą, chłopcy, ale mnie w to nie mieszajcie. Pamiętajcie tylko że kto się wymądrza, ten się wygłupia.

Re: Wszystkie te chwile przepadną w czasie... jak pierdnięcie na wietrze.

Taj już spokój, zluzuj kij od mopa, to tylko Forum

Re: Wszystkie te chwile przepadną w czasie... jak pierdnięcie na wietrze.

To, że nie potrafisz złamać kodu BR z powodu własnej indolencji nie oznacza, że nie istnieje. W każdej chwili mogę tobie udowodnić o ile grzecznie poprosisz 🦏

Re: Wszystkie te chwile przepadną w czasie... jak pierdnięcie na wietrze.

Gromie, wobec tego trzymam za słowo i czekam z niecierpliwością.

Pamiętajcie tylko że kto się wymądrza, ten się wygłupia.

Powiedzała osoba, która używa takich określeń jak koherentność w zwykłej rozmówce internetowej...

Re: Wszystkie te chwile przepadną w czasie... jak pierdnięcie na wietrze.

Dzięki GROMie za dogłębną analizę. Aż mnie zachęciłeś żeby w najbliższym czasie - jeśli takowy będzie wolny - obejrzeć ponownie obie części i znaleźć więcej smaczków i symboli.

Re: Wszystkie te chwile przepadną w czasie... jak pierdnięcie na wietrze.

Spoko zawsze miło podyskutować na temat wybitnych filmów

...

Jestem zachwycony i rozczarowany jednocześnie. Nie potrafię tego uzasadnić, czy ubrać w słowa. Mogę tylko dodać, że im więcej myślę o tym co zobaczyłem, tym większe wrażenie pozostawia na mnie nowy Blade Runner.

Mam swoje zastrzeżenia, jak choćby brak Vangelisa, czy Ford, który wg mnie jest już tylko namiastką samego siebie z przeszłości. Może czegoś mi zabrakło w warstwie kreowania świata, może momentami fabuła wydała mi się naciągana.

Ale ostatecznie film urzekł mnie narracją, ucztą wizualną, ciężkim klimatem i trzymaniem w napięciu. I przede wszystkim wątkami filozoficznymi. Nie sądziłem, że w XXI wieku w Hollywood można jeszcze nakręcić takie dzieło.

Niedługo wybiorę się ponownie do kina. Jest jeszcze wiele scen, które chciałbym obejrzeć ponownie i ponownie je przeanalizować.

Dodam jeszcze, że Villeneuve mi po raz kolejny zaimponował. Wielki film.

...

Cholera, a ja idę dopiero we wtorek

Re: ...

A u mnie dopiero od 20 w kinach

Re: Blade Runner 2049

Nowy Blade Runner, to kontynuacja na miarę TFA i robi to samo co film Abramsa zrobił z Gwiezdnymi Wojnami - uatrakcyjnił je i sprawił że są bardziej przyswajalne dla osób, które niekoniecznie lubią oryginał.
Film ogląda się znakomicie i czas mija szybko - dla mnie osobiście mógłby trwać godzinę dłużej, bo uwielbiam filmy SF.
Mam wiele uwag do filmu, ale się wstrzymam, bo nie chcę nikogo zniechęcać do seansu - jest to pozycja obowiązkowa dla fanów SF.
Polecam!

A jak ktoś nie zna "Czy androidy marzą o elektrycznych owcach?" to POLECAM GORĄCO!!!
http://www.ministerstwoksiazki.pl/blade-runner-czy-androidy-marza-o-elektrycznych-owcach.html

"Czy androidy marzą o elektrycznych owcach?">>>Blade Runner>>>>>>>>>Blade Runner 2049

Re: Blade Runner 2049

HAL 9000 napisał:
Nowy Blade Runner, to kontynuacja na miarę TFA i robi to samo co film Abramsa zrobił z Gwiezdnymi Wojnami
-----------------------

Jak dostać raka po przeczytaniu jednego zdania. Proszę, przestań szkalować BR!

Re: Blade Runner 2049

Haha Nie ma tak że tylko Wy możecie denerwować fanów sequeli. Równouprawnienie!!!11 Niezaleznie czy HAL trolluje czy nie, ma do tego swiete prawo Bastionu.

Ale wiem, że nie trolluje.

Re: Blade Runner 2049

Ja powiem więcej. Jestem pewien, że nie trolluje. W końcu to Anty-ja, czyli wystarczy ze wyobrażę sobie opinię dla mnie najbardziej absurdalną , i wiem że tak właśnie HAL sądzi. Stąd jestem przekonany, że porównanie tego co TFA zrobiło dla SW i BR2049 dla BR jest wg. niego OK. I to mnie przeraża

Re: Blade Runner 2049

Mnie też to przeraża XD

Re: Blade Runner 2049

Shedao Shai napisał:
W końcu to Anty-ja, czyli wystarczy ze wyobrażę sobie opinię dla mnie najbardziej absurdalną , i wiem że tak właśnie HAL sądzi
-----------------------

No wiesz, Ty co?
Przecież Anty-ty to ja!

Re: Blade Runner 2049

Zostaw ich w spokoju, zią. Mają siebie. Po co robić trójkąty? Ty jesteś moim Anty-Ja przecież.

Re: Blade Runner 2049

Zanim się wybiorę kolejny raz na Blade Runner 2049, zdążę jeszcze się przyznać iż to była lekka prowokacja z mojej strony

Ale myślę, że użytkownicy darth_numbers, JORUUS czy Evening Star podpiszą się pod tym co tam napisałem, a jak nie to ich przepraszam

Ja w rewanżu zgodzę się z iż:
darth_numbers
-film nie jest Arcydziełem [2]
JORUUS
-Jeżeli miałbym się do czagoś na siłę czepiać to sceny "na falach" i samo zakończenie [2]
Evening Star
-znów pewne rzeczy wykłada zbyt wprost - ileż można robić odwołań do tych samych kwestii? [2]
Asturas
-Ford, który wg mnie jest już tylko namiastką samego siebie z przeszłości [2]
Qel Asim
fabularny shit[2]

Ja swoich "kamyczków" nie będę dorzucał (na razie), bo już muszę się zbierać do kina

Evening Star: Ale jakoś świadomość tych wad nie przesłoniła mi radości z seansu, to na pewno. [2]

Re: Blade Runner 2049

Nie wiem czy dobrze zrozumiałem. Ale ja byłbym daleki od porównywania TFA do BR 2049. TFA jest filmem który bardzo lubię. Nie wnosi on jednak nic nowego do SW, jest powieleniem schematu, miękim rebootem. Jest to dla mnie czysta rozrywka. I z biegiem czasu traci jednak na wartości. W kinie świetnie się go oglądało, w domowym zaciszu jakoś bardzo żadko do niego wracam. Br 2049 jak pisałem powyżej - broni się jaki i samodzielny film i jako kontynuacja. Oczywiście jestem na świeżo, z czasem pewne sprawy ulegają zmianie XD

Dla mnie idealnym zakończeniem byłoby jakby Ford poszedł do środka ale nie byłoby pokazane co tam robi, a K zaległ na schodach. A scena na falach nie pasuje mi do filmu. Jest przekombinowana. Ale to nie zmienia faktu że BR 2049 zrobił na mnie mega wrażenie.

Deszcz K`tasów z Dathomiry

Film idealny. Sequel idealny. Wizualnie, fabularnie, aktorsko, ten film miażdży, zachwyca. 10/10, nie mam żadnych zastrzeżeń. GENIUSZ!!!

Re: Deszcz K`tasów z Dathomiry

Szedzio tu przydała by się moja skala oceny wychodząca po za ramy 12/10

Dodaj do tego genialną ścieżkę dźwiękową, od dwóch dni trzyma mnie w hipnotycznym transie 12/10

Krótko na ile to możliwe

/Spoilery w ilościach hurtowych poniżej/

Film jest tandeciarski, manieryczny i egzaltowany ponad wszelką miarę. Czyli klasycznie w stylu Villeneuve`a, który uważa, że jak wszystko spowolni 4-krotnie, zrobi atmosferę jak z katedry i zatrudni naprawdę dobrą ekipą od zdjęć to reszta filmu nie ma znaczenia i scenariusz się nie liczy. Villeneuve - egzaltowany i powolny JJ Abrams.

Żeby nie było, że tylko krytykuję - ten film mieści się w średniackiej lidze kina SF. Czyli i tak jest lepszy od Przebudzenia Mocy, czy Łotra Jeden i to dość oczywiste. Ale już każda wersja Pamięci Absolutnej, czy Raport Mniejszości z Cruisem to filmy znacznie lepsze. Jego zaletą są zdjęcia i krajobrazy - widać, że ekipa od scenografii, efektów i wizji stanęła na głowie żeby film jakoś się bronił. Bardzo mocnym punktem filmu są też wszystkie momenty, kiedy nie widzimy aktorów, a jedynie pejzaże i krajobrazy. Gosling aktorsko mierny, Ford już niestety na takie role za stary. Inni aktorzy to dodatki na minutę.

Główny problem nowego "Blade Runnera" to jednak beznadziejny scenariusz. On nie istnieje. Cała fabuła sprowadza się do poszukiwania rzekomego dziecka replikantów, jednak nawet ten wątek jest płytki, zawodzi i do niczego nie prowadzi. Każda "strona sporu" przedstawiona jest przez minutę albo dwie i żaden wątek nie jest odpowiednio rozwinięty. "Naczelny zły" morduje produkowane przez siebie replikanty i chyba tylko dlatego jest zły, bo jego cel, czyli ekspansja kosmosu przy pomocy replikantów jest... raczej pozytywny. "Naczelni dobrzy", czyli Ford ukrywający się w Las Vegas i jakaś grupka replikantów-powstańców mają łącznie jedną scenę, kiedy bredzą coś o rewolucji do której i tak nie dochodzi. Ostatecznie cały scenariusz kończy się nudną i fatalnie zrealizowaną bijatyką w wodzie, która przy całej "nowoczesności krajobrazu" jest zdumiewająca (tyle techniki, a na końcu i tak mordobicie jak z marvela). I oczywiście porażająco amerykańską i płytką "scenką rodzinną". Ford przyklejający swoją rękę do szyby na końcu to jest sztampa bijąca na głowę chyba nawet Rey dającą Luke`owi miecz świetlny na koniec Przebudzenia Mocy. Dodajmy do tego jeszcze fakt, że ten film w żaden sposób nas nie zaskakuje, a wszystkie sceny są o 50% za długie.

Autentycznie myślałem, że zasnę. Gdyby nie pop corn (kupiłem największe pudełko) i fakt, że w sali kinowej było zimno i nieprzytulnie to prawdopodobnie do tego by doszło. Uwaga: w tym filmie nie ma żadnej głębi, jest wielka pustka. Villeneuve myśli, że jak spowolni wszystko 6-krotnie, doda "epickie bębny" i co jakiś czas sentencję rodem z biblii to tworzy dzieło naukowe... no niestety nie. Tak samo jak w "Nowym początku" wieje tu niesamowitą płycizną, nudą, pustką. Jeśli Villeneuve chce się dowiedzieć, jak zrobić film, który jest długi ale jednocześnie trzyma napięcie i posiada faktycznie jakiś głębszy przekaz to odsyłam go do Odysei Kosmicznej z 1968 roku, która w porównaniu do tego "Blade Runnera" jest jakimś niedoścignionym "aniołem" i kosmosem kina. Żeby nie było, że wymagam cudów to w ostatnich latach naprawdę powstało kilka dobrych filmów o znacznie lepszej klasie podejmujących nawet dokładnie te same zagadnienia: np. Automata.

Część niewybrednych widzów będzie się jednak na pomysły Villeneuve`a łapać. Jeśli praktycznie wszystkie inne filmy mają akcję jak z teledysku, są chaotyczne i szybkie aż do bólu to pójście od czasu do czasu na film, gdzie akcja budowana jest spokojnie, powoli i bez ciągłej skakaniny montażowej może być przeżyciem nieomalże mistycznym. Ten film to klasyczny i idealny obraz współczesnej kinematografii, która cierpi na przeogromny przerost formy nad treścią. Jednak jeśli chodzi o same efekty specjalne, czy scenografię to taki Avatar sprzed prawie dekady bije ten film na głowę. "Blade Runner" jest bowiem strasznie wtórny, a i efekty specjalne raczej ustępują tu pola kilku ładnym pejzażom. P.S To nie jest kino Hard SF, bo Hard SF jest mroczne i podejmuje zagadnienia natury politycznej, społecznej itd. Tutaj cały mrok i "powaga" to trochę krwi. Wątek poszukiwania mamusi, córki itd. jest bardziej komiczny niż poważny.

Najgorzej wypada ten film w porównaniu do książki Philipa K. Dicka. Ile to już milionów dolarów poszło na filmy rzekomo na podstawie jego twórczości, gdzie w ostatecznym rozrachunku cały scenariusz oddano w ręce jakichś patałachów? Dlaczego kolejni twórcy wciąż udają, że tworzą filmy na podstawie powieści Dicka skoro fabuła tych filmów nie ma z nimi prawie nic wspólnego? I wreszcie: jak można być na tyle bezczelnym żeby notorycznie kraść tytuł świetnej książki i w żaden sposób jej nie docenić, tylko deptać jej sławę na rzecz własnych, kiepskich pomysłów? Dick miał jednak rację, że nie ufał twórcom filmowym i nie chciał ekranizacji swych powieści. To nie są ekranizacje, to jest deptanie świetnej literatury i robienie z niej tła dla kiepskiej twórczości podrzędnych twórców. Pierwszy "Blade Runner" próbował chociaż podjąć część wątków filozoficznych z powieści Dicka, ten drugi to już kaszana i musztarda po obiedzie. Ciekawe czy kiedyś doczekamy się rzetelnej ekranizacji książek Dicka na poziomie Trylogii Jacksona... ale obawiam się, że nie - korporacje uznały chyba bowiem, że powieści Dicka są zbyt trudne żeby je masowo upchnąć więc jedyne co od Dicka biorą to motywy i pomysły na klimat.

Jeśli więc Villeneuve skutecznie wam wmówi, że podniosły ton tego filmu znaczy coś więcej ponad jego przerażającą pustkę to pewnie film wam się spodoba... Jeśli ktoś czytał powieści Dicka i oczekiwał jakiejś trzymającej się kupy i w miarę świeżej fabuły, która nie byłaby pełna oczywistości, bzdur i dłużyzn to ten film jedynie go zamęczy. Tak było w moim przypadku. Niezależnie od oceny konsumpcyjnej "czy mi się podoba czy nie" to na pewno nie jest to film, który miałby większe znaczenie dla gatunku, czy jego historii.

Ocena strony wizualnej filmu: 6/10
Ocena w kategorii Kino SF: 4/10
Ocena w kategorii film na podstawie powieści Dicka: 2/10
Ocena ogólna: 3/10

Re: Krótko na ile to możliwe

Kwikłam!

Re: Krótko na ile to możliwe

Jak świnka? Słodko

Re: Krótko na ile to możliwe

Na tyle, Tymku, zasłużyłeś

Re: Krótko na ile to możliwe

To jest nas dwoje XD

Re: Krótko na ile to możliwe

To już po raz kolejny utwierdza mnie w przekonaniu, że z automatu do wszystkich ocen kolegi Krogulca nalezy dodawać 7, i mamy ocenę rzeczywistą.

Re: Krótko na ile to możliwe

To jaka była jego ocena ep7? -4/10?

Re: Krótko na ile to możliwe

2/10

Re: Krótko na ile to możliwe

Ale wiesz, że gdybyś do wszystkich moich ocen dodał +7 to dalej byłaby wielka przepaść między tym, co uważam za dobre i resztą

Re: Krótko na ile to możliwe

W wielu punktach się z tobą zgodzę, jednakże na tle masy przeciętnych blockbosterów nastawionych na akcję, ten film się wyróżnia. Seans jest męczący, zgodzę się. Z mojej strony wadą jest przede wszystkim brak tajemnicy, czy kreowania jakieś mitologii, jak w przypadku pierwszego filmu. Momentami obraz był po prostu zbyt oczywisty, no i ten otwarty koniec.

Filmy Blade Runner raczej czerpią inspiracje z książki Dicka, a nie są jego adaptacją filmową. Ja tam bardziej czekam na kolejną próbę przeniesienia prozy Stanisława Lema.

Jak szukasz prób ekranizacji Dicka, to polecam aktualnie emitowany serial "Philip K. Dick`s Electric Dreams".

Ufff

Ja też bym się zgodził w wielu miejscach... gdyby to napisał ktoś inny, bez tej "żółci" i "mowy nienawiści"
Można wtedy podyskutować, a tak... uffff prrrr.

Co do prób ekranizacji Dicka, to trochę tego było, ale głównie opowiadań. Jego powieści nie są łatwe do sfilmowania, najbardziej udana próba to "A Scanner Darkly"
https://youtu.be/matFfVk3eTI?t=59

Udało się oddać klimat książki - polecam!

Na dodatek, teraz jest tak, iż to nie filmy kradną tytuły książek, tylko na odwrót - wydawcy dodają tytuł filmu do powieści lub zbioru opowiadań, żeby się lepiej sprzedała.

Mnie osobiście seans BR 2049 nie męczył, wręcz przeciwnie - bawiłem się świetnie. Jak dla mnie mógł trwać jeszcze godzinę dłużej, ale zgodzę się iż film jest zbyt oczywisty i brakuje mu jakiś zawijasów intelektualnych i fabularnych.
Poprzedni BR stawiał pytania i nie potrzebował "paplaniny", bo podobnie jak "Odyseja" ważniejsze było to, co między słowami, to co nie zostało głośno wypowiedziane.
Po seansie BR 2049 nie miałem żadnych pytań, ewentualnie... zastanawiałem się... do WC w lewo, czy w prawo się szło?

Film podobno słabo zarabia i martwi mnie to, bo ewentualny sukces mógł pociągnąć jakiś naśladowców - za mniejsze pieniądze można "Ubik" zekranizować. Nie jest mocno "zakręcony", ma fajny zwrot akcji i świetne zakończenie. Teraz się nie doczekam, a o "Trzech stygmatach..." to nie ma co marzyć

Nie samą "Odyseją" człowiek żyje - napisał HAL 9000

Re: Ufff

Oby zarobił jak najmniej bo jest słaby, zwyczajnie. A jego pustka jest na szczęście zbyt oczywista dla przeciętnego widza.

Nie wiem czy wiesz, ale Philip Dick jest ogólnie jednym z najsłynniejszych pisarzy SF obok może jeszcze Asimova i Lema, czy Wellsa. Ogólnie rzecz biorąc jego ranga, a ranga tego typu filmów... proszę nawet nie porównujmy To tak jakbym zestawił ze sobą samego Dumasa i dowolnych autorów ekranizacji Trzech Muszkieterów. Więc linia obrony, że ktoś chce promować literaturę Dicka tego typu kinem jest zwyczajnie fałszywa.

Re: Ufff

Nie, HAL z pewnością tego nie wiedział, on nawet zapewnie nie słyszał o P. Kindredzie Dicku, a jeżeli nawet to musiał go wziąć za autora jakis książkowych adaptacji filmów.

A co do Dumasa - w zalewie masy o poziomie dna są prawdziwe perelki, jak chocby francuskie ekranizacje miedzywojenne, naprawdę polecam. Powojenna z Bourvillem też jest fajna. Czy nawet sowiecki musical - całkiem zabawny.

Re: Ufff

Zimowe IO oglądam raz na 4 lata, bo częściej nie mam czasu, ale doskonale wiem, że Dick, Asimov, Dumas i Leń to hokeiści CCCP. Wellsa nie pamiętam, musiałbym się cofnąć w czasie.

Wydawcy "Do Androids Dream of Electric Sheep?" zamawiają okładki z wielkim napisem BLADE RUNNER, żeby zniechęcić czytelników do kupna - wiem coś o tym, gdy byłem młodocianym-nieletnim to się zastanawiałem kupić czy nie, w środku będzie Dick czy Scott?

1. Ludzie poszli do kina na BR 2049 i szybko odkryli, że film jest pusty - dlatego nie kupili biletów.
2. Część z tych "koneserów" jednak przewidziała, że film jest słaby i poszła na Botox.

Ocena prowo 1/10 - na zachętę, ale musi się bardziej postarać inaczej nic z tego.
Jestem zawiedziony

Walka światła z ciemnością

Na "Botoks" wybrali się świadomi odbiorcy. Jak sam twórca pisze jest to epokowy film będący elementem większej układanki ujawniający prawdę o cywilizacji człowieka.

https://www.facebook.com/PatrykVegaOfficial/posts/2000730936831433


Re: Walka światła z ciemnością

Kurde, było trzeba nie wchodzić w ten link i żyć w błogiej nieświadomości xD Komentarze, według których Botoks to film hejtowany przez żyjących w bajce zwolenników aborcji i dających się posuwać przez farmaceutyczne korporacje frajerów - złoto! Niesamowite jest to, jak ludzie łykną nawet największy bullshit, jeżeli tylko będzie owinięty w papierek "realistyczności" i "oparcia na faktach". Chociaż kto wie, może to taki masowy eksperyment społeczny w wykonaniu Vegi ?

Re: Ufff

A czy ja twierdzę, że nie ma dobrych ekranizacji Dumasa? Są nawet świetne. Najlepsza jest z Flynnem z 1948 roku. Ale to nie jest nic ponad literaturę na której się opiera...

Re: Ufff

BR też był podobno słaby, a z czasem...

Re: Ufff

Ja zakochałem się w Blade Runner i Rachael od pierwszego wyjrzenia i nic nie zmieniło się do dzisiaj po za tym, że dzisiaj kocham jeszcze bardziej.

W piątek idę kolejny raz ofkorz do IMAX, w końcu to
narodziny kolejnej legendy.

Re: Ufff

Ja się w Luv zakochałem, ubóstwiam takie zimne suki <3

Mniej Blade Runnerów, więcej Snyderów w kinie!

Nawet jak ktoś ten film uważa za słaby/zły, to powinien kibicować, żeby zarobił jak najwięcej. Niskie zarobki dają sygnał Hollywood, że dziś nie warto robić czegoś innego od tasiemców super-hero, transformerów i greya.

Jak ktoś dojdzie do wniosku, że trzeba zawiesić projekt filmowej Diuny- w końcu ten sam reżyser co nowego BR- a Snyder będzie dalej tworzył te swoje pocieszne gnioty w stylu BvS to może niektórym się oczęta otworzą.

Re: Krótko na ile to możliwe

"ale już każda wersja Pamięci Absolutnej, czy Raport Mniejszości z Cruisem to filmy znacznie lepsze"

BD2049

Film jest jakościową stałą w stylu Villeneuve`a. Pewne i charakterystyczne kino sf, ale bez drugiego dna i otoczki mitu. W filmie z 1982 roku historia nie była jednoznaczna, co było szczególnie odczuć po edycji final cut i teoriach fanów na forach. Tutaj wszystko wydaje się jasne, nawiązania są, ale podane na zasadzie punktu na liście to do. Wizualnie zaspakaja, jednak chciałby się zobaczyć znacznie więcej plenerowych ujęc.

Cudo


CHYBA SPOJLERY

Trochę spóźniony, ale obejrzałem i jestem zachwycony (chociaż dla zasady i tak znajdę jakiś minusik ). Całe szczęście swoją drogą, ponieważ po pojawieniu się jednego z filmików krótkometrażowych -https://www.youtube.com/watch?v=Vn-csFKhQCg - już podchodziłem do filmu nieco sceptycznie. Dziwny montaż, dziwny styl, aż się zdziwiłem, bo trailer wyglądał niesamowicie. Ech, do sedna.

Zacznę od tego, że jestem wielkim fanem twórczości Dicka - czytałem praktycznie wszystko i uwielbiam wracać do ponownego czytania. Mimo to w żadnym stopniu nie sądzę, żeby BR 2049 w jakikolwiek sposób niszczył oryginalną powieść. Nowy Łowca to kontynuacja ekranizacji (doskonałej, rzecz jasna), która już sama w sobie bardzo dobrą ekranizacją nie była - kto czytał ten wie, nie warto się tu aż tak rozwodzić. Dlatego podchodzę do tej kwestii bez spinania się, traktując ten/te film/filmy jako coś jedynie, mniej lub bardziej, luźno bazującego na klasyce.

Sam film: zacznę od strony audio-wizualnej, dlatego że tutaj najbardziej mi się podobało i najłatwiej będzie mi oceniać

Widowisko jest genialne. Zdjęcia, scenki, lokacje - wszystkie pomieszczenia, ruiny, pustkowia, pustynie, miasta pełne hologramów (ATARI - sajberpank jaki zawsze chciałem, ile bym jeszcze dał za Gibsona na ekranie :/) - w kinie zapiera to dech w piersiach i działa na wyobraźnię. Mnie osobiście wizja miasta, w którym siedział Ford, kojarzyła się z obrazami Beksińskiego:

- https://beks.pl/wp-content/uploads/2016/10/8-500x615.jpg
- http://tejsted.pl/wp-content/uploads/2017/05/beksi%C5%84ski_sztuka_designsekcja_1.jpg
- https://beks.pl/wp-content/uploads/2016/11/95.jpg

Nawet kolory pasują. Tak czy siak, jest trochę inaczej niż w poprzedniej części, ale to nadal pięknie wykreowany świat. O to jednak się nie martwiłem, zwiastun wystarczył, by utwierdzić mnie w przekonaniu, że będzie ładnie, choć i tak czułem lekki niedosyt, lecz o tym później.

Muzyka też mega, a w sali kinowej brzmi jeszcze lepiej. Bardzo powolna, tajemnicza, często ciężka, wręcz hipnotyczna, dobrze buduje klimat. Naprawdę, uczta dla uszu, będę słuchał pewnie jeszcze nieraz. Brakowało tylko jakiegoś epickiego synthwave`u prosto z lat 80.

Teraz trochę trudniej, bo aktorzy.

Gosling o dziwo dał radę, ale to też kwestia dobranej do niego roli. Replikant (a może nie?), spokojny, opanowany - wyszedł zwyczajnie pozytywnie drewniany xD

Ford jak Ford, fajnie, aczkolwiek było go stosunkowo niewiele, więc pole do popisu niewielkie.

Joi była ciekawa, jej "romans" nie był niczym irytującym, a sama koncepcja postaci też ok.

Jared Leto. Ciężko stwierdzić. Z jednej strony sensowny antagonista, taki ponury wizjoner, z drugiej nieco przeintelektualizowany i za mało ukazany, więc niewiele o nim wiadomo. Tak czy inaczej, nie był zły.

O reszcie chyba nie warto wspominać. To w sumie też całkiem charakterystyczne dla tej produkcji: postacie i obsada są mocno minimalistyczne. Czy to źle? Biorąc pod uwagę, że to BR, raczej nie.

No i fabuła/scenariusz. Zacznę może od tego, że film, mimo swojej długość, wydał mi się okrutnie krótki. To powodowało ten niedosyt, przede wszystkim niedosyt widoczków i muzyczki Kiedy już wyczuwałem finał, naprawdę byłem zaskoczony, że to tak zleciało. Myślę, że to głównie z powodu wolno rozkręcającego się początku - mnóstwo dialogów, chodzenia, latania. Dopiero później akcja nabiera rozpędu, lecz wtedy CIACH wszystko się kończy. Ciężko mi stwierdzić jednoznacznie, czy to wada, ponieważ kto wie, może tak mi szybko zleciało, bo po prostu mi się podobało No, jednak rzuciło mi się to w oczy, tym bardziej, że rzadko mnie coś takiego spotyka w kinie.

Ale, ale - co dalej? Wydaje mi się, że BR 2049 to film czysto nastawiony na kolejny sequel. O postaciach dowiadujemy się niewiele, chociaż całość skupia się właśnie na jednostkach. Gdzieś w tle niby przewija się coś większego, ale i to jest nierozwinięte. Podobnie otwarte zakończenie (które mi się podobało!) - ono też zapowiada coś konkretniejszego. Czy chciałbym więcej? I tak i nie. Można jechać dalej, ciągnąć pozostałe wątki, rozwijać tych ledwie liźniętych bohaterów, ale osobiście twierdzę, że można skończyć teraz tutaj. Bo ten cały minimalizm przekłada się też na ogólną historię. Pomimo niedosytu, który odczułem, fabuła była satysfakcjonująca. Nie tak, co poprzednia część, i tym bardziej nie tak, co książka, ale mogę się z tym pogodzić. A - szkoda, że nie było testu Voighta-Kampffa - bezlitosny postęp technologiczny in-universe .

Podsumowując - było cudownie. Szedłem nastawiony lekko z dystansem, ale i z ogromną nadzieją, a nie zawiodłem się i to mnie raduje Tym bardziej raduje mnie to, że wciąż można fajnie kontynuować i w ogóle tykać coś klasycznego. Btw, byłem ze znajomym, który nie czytał ani Elektrycznych Owieczek ani nie widział pierwszego Łowcy, a był w stanie wszystko ogarnąć bez problemu i strasznie mu się podobało. To tak dla heretyków jemu podobnych - nie bójcie się, można, a nawet trzeba iść!

Cyferek nie lubię, ale niech będzie:

9/10

Re: Cudo

Domagałem się takich zdjęć w SW na D`Qar - można zamaskować kiepskie plenery, brak dekoracji i uzyskać świetny klimat. Ale trzeba wiedzieć czego się chce i mieć oko do takich spraw, a Abrams niestety nie ma

Przy braku czasu/środków kręciłbym w nocy ( sztuczne oświetlenie - 100% kontroli ) lub wcześnie rano, gdy jest mgliście - świetny efekt uzyskano w filmie Makbet (2015).
Wyobraźmy sobie: Han Solo, żegna się z Leią, odchodzi i znika we mgle - Casablanca się chowa


Makbet (2015)
http://media.filmz.ru/photos/big/filmz.ru_b_217744.jpg
https://girlsonfilmlondon.files.wordpress.com/2015/11/macbeth-2015-movie-poster-wallpapers-800x500.jpg?w=1200&h=800
http://filmbuk.weebly.com/uploads/2/7/6/9/27690509/7407653_orig.jpg

BR jak Godzilla?

Blade Runnera 2049 (dalej: BR 2049) oglądało mi się dobrze. Tak sobie siedziałem, oglądałem i patrze: o już koniec chyba. A ja bym sobie jeszcze posiedział i pooglądał. Super się ogląda chociaż scenariusz spośród wszystkich elementów działa filmowego najmniej daje radę. I tak:

1. Nie ma zaskakującego rozwiązania fabularnego. Kto pamięta hejt jaki spadł an Godzillę za skok spadochronowy na łeb walczących potworów? początek spoilera Potem okazało się, że wewnątrz fabuły miał on sens. Na zewnątrz zaś to tam jest pełno jakiś elektrowni atomowych i innych takich i ta bomba nie miała aż takiego znaczenia. Mogły się nażreć gdzie indziej. Samo zaś ujęcie wygląda ślicznie, a monstra walczące w mroku wśród wieżowców wyglądają jakoś tak bladerunnerarsko.
2. Z nawiązań filmowych to jeszcze Blues Brothers mi się nasuwa. Pamiętacie scęne, w której księżniczka Leia, grająca tam zdradzoną narzeczoną Jake, odpala cała serie rakiet przeciwpancernych w bohaterów? Budynek wali się na bohaterów, którzy jednak bezrefleksyjnie wygrzebują się ze stosu cegieł. Nie obchodzi ich kto strzelał, po co strzelał, kim strzelał? Tu podobnie: ten cały K ileśtam pakuje się samopas w rejony, gdzie każdy ostrzeliwuje widoczny radiowóz czym się da, aby potem wykończyć załogę. Z opresji ratuje go złowroga Luv, ostrzeliwując napastników salwami rakiet. I nie ma żadnej refleksji u niego, że jest śledzony i tajemnic ustaleń śledztwa nie ukryje. Nic.
3. Ten cały ruch wyzwolenia androidów to kolejny przejaw nasilającej się lewackiej fiksacji Scotta, który wszędzie gdzie może instaluje wyzwoleńcza partyzantkę komunistyczną. Żyjącym replikantom guzik przyjdzie z tej prokreacji bo nie pomoże im i tak. Ta jego szefowa wystylizowana na Connora. Ale niech mają.
4. Złowrogi Wallace wyraźnie chce zastąpić ludzi replikantami. W związku z tym dźga nożem najnowsze modele. O technologii produkcji wiemy na tyle mało, że jest sens nad zastanawianiem się nad celowością surogatek.

Dokładna analiza logiczna przynieść musi sporo rozczarowań. Porucznica policji podejmuje kluczowe decyzje cywilizacyjne? Nie ma nikogo nad sobą? Deckert niewykorzystany. Dobrze, że jest, ale mógłby coś rozkminiać.
Finałowa śmierć bez sensu. Skoro tyle wytrzymał to powinien umarlak ratować siebie. Czemu nie produkowali replikantów seryjnie? W sensie z tym samym DNA? Dalej ich składali z części?
koniec spoilera

Re: BR jak Godzilla?

-Kto pamięta hejt jaki spadł an Godzillę za skok spadochronowy na łeb walczących potworów?

Skok pamiętam, ale hejtu nie.
Wniosek - hejt przemija, fajne rzeczy nie.

Re: BR jak Godzilla?

Hejt był jak pokazali to w trailerach. Po co óne żołnierze skaczą Godzilli na łeb? Jaki to może mieć sens?

Krótkie impresje

bo na ścianę tekstu nie mam siły teraz.

Na początek nadmienię tylko, a właściwie przypomnę (bo już tu o tym pisałem), że Blade Runner to dla mnie najlepszy film sf wszechczasów.

I sequelowi niemal się udało go doścignąć. Co samo w sobie jest niesamowitym osiągnięciem, wielki szacun dla Villeneuve`a. Ten gość to jest naprawdę coś, muszę nadrobić jego filmy, bo wcześniej widziałem tylko Arrival rok temu.

Co do zapowiadanych impresji:

- klimat oldskulowy mimo futuryzmu
- sposób prowadzenia akcji również
- niesamowite zdjęcia i scenografia
- muzyka bardzo dobra, momentami świetna, ale cięższa i mroczniejsza niż w BR
- aktorzy w większości bez zarzutu
- film delikatnie za długi, skróciłbym zwłaszcza pierwsze wejście Jareda Leto
- pierwsza połowa imo jest lepsza
- brakowało mi postaci na miarę Roya Batty
- ...i tekstów na miarę jego przedśmiertnej przemowy
- najbardziej mnie ruszył romans Joego z Joi (i późniejsze rozczarowanie Joego tymże)
- liczyłem na domknięcie sprawy Wallace`a
- nie kumam postaci Luv, przedziwny z niej replikant
- świat przedstawiony to kompletna miazga
- mocno czuć tu idee Dicka, wielki plus
- końcówka trochę bez pierdolnięcia, ale bardzo mi się podoba tożsamość wiadomego dziecka
- Ford, mam wrażenie, ciągle ostatnio gra tę samą postać
- furtka dla ciągu dalszego mnie średnio zachwyca, wolałbym pełnego domknięcia
- smaczki z "jedynki" są wspaniałe, a zarazem ważne dla fabuły

Ogólnie nie jest to film idealny, ale jest blisko. Zresztą pierwszy BR też idealny nie jest (romans Deckard/Rachel uważam za dziwny i nieprzekonujący). Ogólnie BR 2049 to najlepszy film sf od długiego czasu, ale jednak w dobie takich tytułów, jak "Moon", "Ludzkie dzieci" czy "Arrival" to nie jest tak, że nie ma on żadnej konkurencji i błyszczy samotnie.

Pozycja obowiązkowa.

Re: Krótkie impresje

To jest zdecydowanie film SF roku, z racji słabej konkurencji, ale nie jest przełomowy dla gatunku. Po prostu takie coś chciałoby się oglądać częściej. Teraz Villeneuve bierze się za Diunę, gdzie też ma co pokazać.

Re: Krótkie impresje

Za Diunę?! <drży z przerażenia>

Wara od mojej ukochanej serii książek! Nie wytrzymam, takiego smęciarstwa w historii Paula Atrydy. Ostatnia filmowa wersja Diuny, chociaż daleko ma do ideału, to mimo wszystko ujdzie. Niech mi moją Diunę zostawią w spokoju! 😭

Re: Krótkie impresje

Qel, luzuj pudla.

Pewnie i tak nie będzie

Spoko. 2049 słabo zarabia, ten sam reżyser, wiec pewnie teraz wytwórnia się zastanowi jeszcze 10 razy czy nowa Diuna na ma sens. Tzn nie spoko, bo w wysokobudżetowym kinie pod patronatem szybkich i wściekłych robi się ciasno i smutno dla bardziej ambitniejszych pomysłów z dużym budżetem, a na naszym podwórku dobija jeszcze gwoździa kino Vegi. Może jak zmienią reżysera na Nolana, to wyłożą kupę hajsu i zaryzykują.

Co do filmu Lyncha, to ssał okrutnie. No jakby nie miał takiej dobrej filmografii to bym powiedział, że może być, ale jednak to Lynch a nie jakiś random.

Re: Pewnie i tak nie będzie

Mily napisał:
2049 słabo zarabia, ten sam reżyser, wiec pewnie teraz wytwórnia się zastanowi jeszcze 10 razy czy nowa Diuna na ma sens. T
-----------------------

Mam taką nadzieję

Re: Krótkie impresje

Oj Qelu Qelu, kochany...coś Ci się chyba z lekka pomyliło. Tu nie Filmweb, żebyś sobie mógł, od tak, wyrażać swoją opinię, w sposób nieskrępowany i bez owijania w ładną bawełenkę... Zwłaszcza, jeśli są to obiekcje odnośnie czegoś/kogoś, co podoba się Górze. Postąpiłeś nieładnie, zrób rachunek sumienia, a przede wszystkim - luzuj pudla!* 😉

* chociaż nie wiem co to znaczy, i aż boję się zapytać.

Re: Krótkie impresje

Re: Krótkie impresje

Faktycznie tu nie Filmweb.

UWAGA! Tekst jest przeznaczony dla osób DOROSŁYCH, gdyż zawiera śmiałe sceny erotyczne. Jeśli ktoś :
- nie lubi jednej lub obu z postaci ze świata G.R.R. Martina, Sansy Stark lub Petyra Baelisha
- zwyczajnie brzydzi się wizją ich jako parą
Proszę uprzejmie żeby sobie darował czytanie i komentowanie w stylu "to jest be, to jest fee, oni są razem fe, co ty wymyślasz w ogóle, spłoń."


Zaiste, tu nie Filmweb.

Re: Krótkie impresje

Kochana Princess, dziękuję za Twoją troskę
Ostatnio bywałem grzeczny, no może poza premierą R1, ale myślę że Bastion pamięta jak upartym i głośnym zwykłem być A nie zdzierżę jak się dowiem że mi moją Diunę profanują!

Re: Krótkie impresje

Gunfan napisał:
- Ford, mam wrażenie, ciągle ostatnio gra tę samą postać
-----------------------

Hana Solo ?

Re: Krótkie impresje

No, takiego starego i zmęczonego Hana właśnie

Re: Krótkie impresje

Re: Krótkie impresje

Czy ja wiem? Akurat stary Deckard właśnie taki powinien być, szczególnie biorąc pod uwagę wydarzenia spomiędzy filmów. A Ford w takich "42" czy "Grze Endera" grał jednak inne postacie.

Re: Krótkie impresje

Guf no nie zgodzę się z tobą, bo dla mnie akurat wątek miłosny Deckard/Rachel, to najlepszy wątek miłosny ever w filmach. Tak się składa, że gdy BR wchodził do kin, to zakochany już byłem w Sean Young po uszy po filmie Dune. Po obejrzeniu BR uczucia sięgnęły stratosfery, jakkolwiek o niebo to lepiej wypada niż wątek Han/Leia, a który dla mnie osobiście też jest ścisłą czołówką, choć mimo wszystko tu klimat jest bardziej bajkowy.

Rachel w BR, to ikona piękna, zmysłowości, oraz pożądania. W końcu, to właśnie tylko na niej zależało Deckardowi. To jest kwintesencja tego filmu miłość człowieka do "niebiańskiej maszyny" bardziej ludzkiej niż człowiek. BR, to jest ten film który będę oglądał wciąż i wciąż całe życie, nigdy się nie zdewaluuje.

Re: Krótkie impresje

To z emocji

Re: Krótkie impresje

-Rachel w BR, to ikona piękna, zmysłowości, oraz pożądania. W końcu, to właśnie tylko na niej zależało Deckardowi. To jest kwintesencja tego filmu miłość człowieka do "niebiańskiej maszyny" bardziej ludzkiej niż człowiek.

O kurcze, aż mi szczęka opadła... To prawie tak, jakby mi ktoś zajrzał do głowy i przeczytał moją interpretację Anakina. Istoty wrażliwszej i bardziej ludzkiej niż człowiek; "Kosmiczne Coś" pokryte ludzką powłoką, a jednak stanowiące czystą esencję żywej Mocy w miniaturze, Ciemna i Jasna Strona w jednej postaci.

Re: Krótkie impresje

Ty chyba przeżyć nie możesz bez pisania o Anakinie. Słyszałem o powiązaniach blade runnera z alienem, ale o star wars pierwsze słyszę. Spokojnie.

Re: Krótkie impresje

Czy ty naprawdę wszędzie musisz poruszać temat Anakina? Nawet gdy to nie ma nic wspólnego z danym wątkiem?

Re: Krótkie impresje

Gunfan napisał:
- mocno czuć tu idee Dicka, wielki plus
-----------------------
Generalnie moja opinia w mniejszym lub większym stopniu nie odbiega zbytnio od średniej tutaj dyskutowanej (co prawda uważam że muzyka mimo że w odsłuchu nie jest zła - pierwsze pół soundtracka dość mi się podoba - to jednak gryzie się dosyć z filmem; ze dwa razy wybiła mnie z immersji); film mi się dosyć podobał, ale ciężko mi komentować całość dopóki nie obejrzę go jeszcze ze dwa razy i nie przemyślę, bo ciągle nie jestem pewna czy tam jest więcej czy jednak mniej głębszych koncepcji
Natomiast, co do tej pory chyba nie padło w tym temacie - zgadzam się iż w tym filmie faktycznie [cytat]bardzo[/b] czuć ducha Dicka; fakt, że zakończenie jest otwarte wpisuje się zresztą w te idee. Byliśmy na filmie w 10 osób, i w naszym kółku zgodziliśmy się co do tej obserwacji, ale fajnie, że i tutaj ktoś napisał - zwłaszcza w obliczu piszących `modnie pod prąd`, byle się wyróżnić

Re: Krótkie impresje

Różne miejsca w jednym rzędzie czy tr same miejsca w różnych rzędach ?

Re: Krótkie impresje

w dwóch rzędach, 6 osób w jednym, 4 w drugim.

...

Byłem dzisiaj w IMAX

Dźwięki i muzyka - rewelacja! Obraz świetny! Reżysersko wysmakowany

Super po prostu


Dzisiejszy seans rozpoczął się o 11:43 - całkiem szybko reklamy zleciały
No to oglądam. Mija 10/15/20 minut??? Jakoś tak, po czym coś się dzieje... o cholera, jest już 12:39!!! Zaraz, przecież dopiero co się zaczęło! Kurczę zasnąłem, oczy znowu mi się kleją.
Myślę sobie: Daniel, siedź i skup się!
Mija 20 minut. Wstaję i wychodzę z sali, podczas sceny rozmowy zpoczątek spoilera tą doktorką co miała słabą odporność i siedziała za szybą koniec spoilera. Nawet R1 nie było w stanie mnie tak znudzić (chociaż tam dochodziła adrenalina z postępującej wścieklizny). To było arcynudne! Ani obraz, ani dźwięk nie nadrobią tego. Film zabija nudą.

Pierwszy raz w życiu, zdarzyło mi się wyjść z sali IMAX, pierwszy raz w życiu wyszedłem z kina podczas filmu science-fiction. Na prawdę, to już była czysta desperacja i rozpaczliwa ucieczka od wszechogarniającej nudy.


Oceny nie wystawiam, bo filmu w sumie to nie widziałem, bo chyba nawet połowy jeszcze nie było, a sporą część przespałem, zaś w reszcie walczyłem z nudą.
Nie mam zamiaru do tego filmu wracać, nawet dla takiej wysublimowanej reżyserki i pasującego mi udźwiękowienia.
Tyle na ten temat

Re: ...

Człowiek tak ma że jak czegos nie rozumie to go to nuży lub nudzi XD

Re: ...

Może za mało sie szczelali :/

Re: ...

I ładunków eksplowowywali za mało i nie było scen z milusimi cycuszkami...

Re: ...

Nie doczekał

Re: ...

HAHAHA XD

Szedałowi to jednak łatwiej.

Bo ma za swoje Anty-Ja HALa. Ja mam Qela, którego na trzeźwo nie zniesę

:D

Słodki jesteś, jak

Re: Szedałowi to jednak łatwiej.

A propos trzeźwości, pomimo najszczerszych chęci jutro nie mogę się pojawić na spotkaniu

Re: Szedałowi to jednak łatwiej.

A to szkoda faktycznie :|

Re: Szedałowi to jednak łatwiej.

Ano szkoda. Jak tylko wrzuciłeś posta na FB z datą spotkania, zarezerwowałem sobie tę sobotę, ale przedwczoraj się wszystko pokićkało

W listopadzie będzie pewnie 18, to przynajmniej jest szansa że przed premierą TLJ wpadnę, bo popołudnie powinienem mieć wtedy wolne

Re: ...

Qel, tak w głębi serca nie czujesz, że jedyny kto na tym stracił, to ty sam?

Re: ...

Jedyne co straciłen, to 2 zł. dopłaty do seansu w sali IMAX. Inna sprawa że nawet nie próbuję sobie wyobrazić, jak kiepski byłby odbiór tego filmu w zwykłym kinie. Dzięki IMAXowi wyszedłem tylko znudzony, ale nie wściekły
Odzyskałem natomiast około 1 h i 30 minut swojego bezcennego (szczególnie od czerwca) czasu wolnego, decydując się na opuszczenie sali.

Re: ...

No nieźle.
Uważam, ze ten film jest łatwiejszy w odbiorze niż pierwsza część, więc przyszło mi do głowy, że Ty chyba filmu Ridleya Scotta też nie widziałeś.
Czy to prawda?
Zastanawiam się też, co sądzisz o filmie "Czas Apokalipsy" i "2001: Odyseja kosmiczna".
Teraz ich w kinie nie grają, ale może kiedyś się natknąłeś w TV.

Pytam tak z ciekawości

Re: ...

Pierwowzoru nie widziałem, tym bardziej nie mam zamiaru go oglądać po takim następcy.

TV nie oglądam od ponad 5 lat

Odyseję widziałem. Film na tamte czasy rewelacja, to było coś. Jako zbiór ciekawych pomysłów, dalej rewelacja, ale jako film do oglądania, niespecjalnie wart uwagi, chociaż pozycja obowiązkowa ze względu na pomysł.


A tak jeszcze a propos Blade Runnera.
Są filmy męczące, takie które potrafią widza przeczołgać i rozjechać powolnością jak walec. Niemniej są cholernie dobre - jak na przykład Milczenie, z takich które wyszło dość niedawno. Film potrafił widza nieźle wymęczyć, ciągnął się niemiłosiernie - a mimo to sprawiał że chciało się chłonąć każdą kolejną scenę.
W Blade Runnerze tego nie ma - tylko usypiająca nuda.

Re: ...

OK. W takim razie, rzeczywiście lepiej sobie odpuścić pierwszą część, no chyba że będziesz miał problemy z zaśnięciem, wtedy podziała jak lekarstwo

Re: ...

I to dla niezdecydowanych powinna być ostateczna zachęta do tego filmu xDDD

Re: ...

NO XD

Sam już niestety nie dam rady obrócić po raz 3ci :/

Re: ...

A ja dałem radę

I Deckard, jakoś lepiej grał, tak bardziej po ludzku - gdybym nie wiedział że początek spoilera jest replikantem, to dałbym się nabrać na jego człowieczeństwo koniec spoilera

Re: ...

Z Borisem podobnie jest chyba ?

Re: ...

"Bardziej ludzcy niż ludzie"
https://i.pinimg.com/736x/5d/65/93/5d659328c91aa23187a1e112da7faa4a--film-poster-poster-art.jpg

Tak się zastanawiam, po co im te ryzykowne testy psychologiczne były (Voighta-Kampffa), jak wystarczyło podejrzanego pod mikroskop wziąć.

Re: ...

W brew pozorom odpowiedz może być bardzo prosta, redukcja kosztów. Biorąc pod uwagę masową skalę badań w korporacjach, to test Voighta-Kampffa mając 100% skuteczność był zwyczajnie tańszy i szybszy w wykonaniu niż badania specjalistów z specjalistyczną aparaturą, w przeznaczonej do tego placówce. Biorąc pod uwagę czasy, to redukcja kosztów jest bardzo ważnym czynnikiem, a przecież na szali tliła się rewolucja replikantów, więc tego problemu nie można było bagatelizować. Korporacje więc korzystały z tańszego rozwiązania. Tak jest dokładnie w czasach współczesnych, jeśli jest metoda tańsza dająca ten sam współczynnik skuteczności, to wybiera się tańszy wariant, choćby w badaniach lekarskich, z czego sam w praktyce korzystałem.

Re: ...

Chodzi mi bardziej o to, że filmy spłycają pewne watki i idą na skróty.

Deckard mówił, że test jest skuteczny, bo taką miał robotę, a jak było naprawdę? Ilu zabił ludzi
W książce korporacja prawie go nabrała, bo nie wszyscy ludzie przeszliby test - alternatywą są tam drobiazgowe badania szpiku.
W BR 2049 wystarczy już tylko zeskanować oko. Replikanci niby bardziej posłuszni, tymczasem widzimy co innego - wszyscy knują i spiskują

Re: ...

Ciekawe, ja w dniu seansu spałem jakieś cztery i pół godziny, a film mnie zahipnotyzował.

Byłem w IMAX

-Cytując część wypowiedzi Qel Asima:

Byłem dzisiaj w IMAX

Dźwięki i muzyka - rewelacja! Obraz świetny! Reżysersko wysmakowany.

A teraz już będzie inaczej:

Ostatnie co mogę powiedzieć o tym filmie to nuda. Praktycznie od początku siedziałem z wytężonym słuchem i wzrokiem tak by nie pominąć czegoś ważnego, by nadążać za fabułą i rozwojem postaci. Mimo prawie 3 godzin filmu o wolno rozwijającej się akcji, nie czułem się w żadnym stopniu wynudzony.

Największym minusem tego filmu jest główny wątek fabularny. Niektóre rozwiązania głównego wątku były ciekawe i zaskakujące, ale odczułem jakby zakończyli film w środku historii. Wiem, że patrząc z perspektywy głównych bohaterów film został sensownie domknięty, ale podobnie jak Gunfan miałem odczucie, że specjalnie nie zamknęli w żaden sposób głównej historii po to, żeby mieć furtkę na kolejną część. Można też po prostu przyjąć do wiadomości, że była to historia oficera K i po części Deckarda, a to co działo się w świecie Blade Runnera w tle nie musiało się w żaden sposób "skończyć". K odegrał swoją rolę w pewnej zamkniętej osobistej historii i tyle. W ten sposób o wiele lepiej odbiera się ten film niż patrząc przez pryzmat jakiegoś wielkiego wydarzenia ważnego dla świata.

Po seansie doszliśmy z narzeczoną do wniosku, że o wiele wiele bardziej zaintrygowały nas wątki poboczne - cały wątek Joi, konfrontacja Deckarda z Wallace`m, ale również z Joem, tworzenie wspomnień u replikantów, wszechobecna samotność oraz oczywiście niemożność zdefiniowania co jest prawdziwe a co sztuczne. To wszystko tworzyło naprawdę mroczny, posępny obraz tego jak wygląda świat Blade Runnera 2049. Tak sobie ostatnio pomyślałem, że jeśli żywo i długo dyskutuje z narzeczoną po filmie to jest to dowód na to, że film był dobry. Ostatni raz tak było na początku roku po La La Landzie. I podobnie było dzisiaj, gdyż po seansie aż do teraz dyskutowaliśmy na temat różnych wątków. Jakoś umknęło mi zamknięcie tematu Joi i Joego w scenie z dużym hologramem, które za to ona wychwyciła, a trzeba przyznać, że ta scena dodaje naprawdę dużo głębi do tej historii.

Najmocniejsza scena tego filmu to słowa Joi do Joego podczas przeglądania kodu genetycznego. Może to trochę moje spaczenie zawodowe jako informatyka, ale aż mnie ciarki przeszły po ciele, mimo, że to tylko pojedyncza wymiana zdań.

Nie chce oceniać tego filmu w skali x/10. Nie mogę mu wystawić maksymalnej oceny z powodu rzeczy, które mnie trochę rozczarowały. Z drugiej strony jest to film tak dobry, że nie chce wystawiać mu oceny, którą wystawiam zwykle filmom po prostu dobrym, bo to zupełnie inna liga i myślę, że ten film nie zasługuje na traktowanie go na równi z np. Avengers. Podsumuję w ten sposób - to film piękny wizualnie o świetnie wykreowanym świecie, posępnym klimacie i pełny refleksji, które teraz są jeszcze bardziej aktualnie niż w latach 80.

Re: Byłem w IMAX

Z czystej ciekawości, o której godzinie był Twój seans?
Skoro jesteś ze Świętochłowic, to pewnie byłeś w IMAXie w Katowicach

Re: Byłem w IMAX

Tak, Punkt 44 Katowice. Byłem na seansie o 18 w 8 rzędzie

Re: Byłem w IMAX

No, to się rozmineliśmy. Ogólnie o 11:30 w sali było tylko parę osób. W jednym rzędzie ze mną siedział tylko jakiś facet, dwa miejsca dalej. Podsiadł mnie chociaż to ja miałem bilet na miejsce 18 w 10 rzędzie.
No, niemniej gość tylko na tym stracił bo po obudzeniu się narzekałem na ten film po kilka razy na minutę i chociaż to był tylko szept, to faceta ewidentnie to drażniło
Nie robiłem tego specjalnie, ale tego filmu się nie dało zdzierżyć

Re: Byłem w IMAX

Czułem, że część osób się od tego filmu bardzo twardo odbije. Też dowodem tego były dialogi, które słyszałem po wyjściu z kina, np.

Chłopak do dziewczyny: "Teraz mi głupio, że Cie zabrałem na ten film.

No ale ja się nie odbiłem ;D

Ten typ tak ma :)

Ten typ tak ma - mam na myśli reżysera

Przed premierą napisałem:

Za zdjęcia odpowiada Roger Deakins - czyli pierwsza liga - więc o to się nie boję.
Z tego co widziałem na zwiastunie różnią się znacząco od tych Jordana Cronenwetha, ale są ładne i mi pasują (chyba nie było sensu podrabiać starych).
Zobaczymy jak to wyjdzie w "praniu".

Martwię się natomiast o zakończenie filmu, bo jak sobie przypomnę wszystkie filmy tego reżysera które widziałem:
Nowy początek (Arrival), Sicario, Wróg (Enemy) i Labirynt (Prisoners).
To sytuacja wyglądała tak samo - był pewien schemat - do połowy filmu byłem absolutnie zachwycony, bo reżyser świetnie buduje klimat i ogólnie mamy wrażenie że oglądamy arcydzieło, kiedyś w końcu trzeba film zakończyć i tu pojawia się problem, bo dla mnie wszystkie jego dzieła mają rozczarowujący finał i żadne nie dało mi pełni satysfakcji, które mi przecież obiecywał

Ale może tym razem się zgramy


No i miałem rację - ten typ tak ma.

To nie jest to jego najlepszy film, ale z racji iż to "moje klimaty" zapewne mój ulubiony.

Cała historia "K" jest świetnie poprowadzona, wirtualna dziewczyna to strzał w 10 (ten pomysł uratował dla mnie ten film), bo jest bardzo w stylu Dicka - oczywiście Dick by to lepiej zakończył i bardziej "zakręcił".
W BR 2049 mamy świetne sceny 1:1 - aktorsko bardzo udane, jak choćby scena gdy szefowa odwiedza mieszkanie K, ale takich scen jest więcej.
Dla mnie film się psuje gdy poławia się Harrison Ford, celowo nie piszę Deckard, bo ja tam Deckarda nie widziałem, tylko rozkojarzonego i zmęczonego Forda. Generalnie tragedii nie ma i są momenty że jakoś mu idzie, ale często wyglądał jak facet z łapanki - co ja tu robię, gdzie ja jestem?
Teksty typu "podoba mi się ta piosenka" jakoś mu nie pomagały i od razu miałem przed oczami TFA "fajna ta kusza" i "lubię go" (Finna).
W zasadzie każdy aktor w tym filmie jest od niego lepszy - Carla Juri/Dr Ana Stelline ile grała minut? Nie wiem, ale wymiatała (pamiętna rola w "Wilgotnych miejscach" - kto widział ten wie XD).


Leto/Wallace - to sprawa dyskusyjna, jak dla mnie zbyt jednowymiarowy i przerysowany. Ciekawszy był jego aniołek Luv - był, bo skończył w wodzie z jakimś kung-fu i tekstem "jestem najlepsza" WTF?
Wyszła z tego jakaś beka, a taki był fajny film - o ataku K na "konwój" nie wspominam, bo to nie jego wina tylko scenarzystów

W każdym razie polecam, bo więcej w tym filmie jest dobrych rzeczy niż złych.
Oby więcej powstawało takich filmów - rok temu był Arrival, a wcześniej Marsjanin, Grawitacja, Interstellar, Oblivion.
Dobrze jest.

Re: Byłem w IMAX

Tutaj też się podepnę z uwagą -
Pierwsza - dlaczego otwarte zakończenie interpretujecie jako złe, bo oznacza kontynuację? Kontynuacji nie będzie, natomiast otwarte zakończenie to jedyne jakie ma sens w obliczu takiego filmu.

Druga - mocno zabolało mnie, że film porzucił wątek posłuszeństwa androidów nowych generacji. Ciężar narracji przerzucono na ten wątek dziecka i zgadywanki czy K jest czy nie jest androidem. Tymczasem gdzieś w tym wszystkim przepadła mi kwestia zaczęta w pierwszym z shortów, podjęta na początku filmu i ostatecznie - pogrzebana w trakcie filmu.

Re: Byłem w IMAX

Może po prostu nie jestem jeszcze dojrzałym widzem, ale od filmu oczekuję zakończenia, które w jakiś sposób podsumowuje film. I nie chodzi mi o to, że film miał skończyć się udanym buntem replikantów albo zabiciem Wallace`a, to by prawdopodobnie było jeszcze gorsze. Tak jak pisałem, przez ok. 2/3 filmu rozwijały się kolejne wątki, które mnie naprawdę mocno interesowały, po czym film skończył się.. tak po prostu. Nie mam nic przeciwko otwartym zakończeniom, ale tu nie czułem, że to jest otwarte zakończenie. Ostatnia scena z Deckardem miała być takim emocjonalnym zwieńczeniem filmu, a jakoś mnie to w ogóle nie ruszyło. Wolę otwarte zakończenia pokroju Incepcji, Labiryntu Fauna czy nawet Życia Pi.

Re: Byłem w IMAX

Sam trochę liczyłem że film sie nie skończy...

Re: Byłem w IMAX

Kathi Langley napisał:
zabolało mnie, że film porzucił wątek posłuszeństwa androidów nowych generacji
-----------------------
Ale ono tak naprawdę zostało tylko zateaserowane w napisach, a później wyglądało, że to ich posłuszeństwo jest w gruncie rzeczy utrzymywane tresurą, a nie wszczepione z automatu. Slogan reklamowy korporacji Wallace

Re: Byłem w IMAX

No właśnie `wyglądało` Ale mi nie chodzi o sam fakt czy miały wolną wolę czy nie w ostatecznym rozrachunku, ile filozoficzne aspekty ubezwłasnowolnienia.

Tak mi się przynajmniej wydaje, bo śpię.

Takie samo ale inne. BR 2049 [SPOILER]

UWAGA: Tekst zawiera spoilery, zdradza szczegóły fabuły i zakończenia. Przeważnie głupie.


Oczekiwania wobec kontynuacji filmu, tzw. "sequela" są dwojakie: ma on być taki sam ale inny. Z jednej strony widownia chce jeszcze raz zobaczyć to, co się jej spodobało w pierwszej części, z drugiej: coś nowego jednak, żeby nie było odcinania kuponów. Bardzo trudno jest zadowolić te sprzeczne i nie do końca uświadamiane sobie oczekiwania. Ridley Scott podjął się tego wyzwania decydując się na kontynuację kultowego, dzięki muzyce Vangelisa, Blade Runnera z Harrisonem Fordem. Czu udała mu się kontynuacja? Na swoje szczęście do reżyserki zaangażował niejakiego Denisa Villeneuve, którego Arrival przyprawił mnie o ból brzucha.


O ile w pierwszym Blade Runnerze mieliśmy wpadki takie:

Po co robili te testy kogośtam-śmogośtam skoro mieli zdjęcia i inne dane owych replikantów i po tym mogli je wstępnie rozpoznać?
Tworzenie istoty pozbawionej emocji czy tam nawet uczuć to produkowanie seryjne psychopatów. Hannibale Lectery se produkowali. No i po co im to? Rutger Hauer z swoim wytrzeszczem ślepiów, blond fryzurka i uśmieszkiem wygląda własnie jak psychol, stąd bierze się jego geniusz.
Jak ten gościu który kropnął owego Łowcę w korporacji opuścił tę korporację Tyrella? Celowo tracimy go z oczu bo to nieprawdopodobne jest.
Musieli mieć niezłe nadprzestrzenie skoro w 4 lata dało się oblecieć taki kawałek Galaktyki. Tułać się po Orionie itp. A hibernacji za bardzo nie mieli bo z kolej film w zbyt bliskiej przyszłości jest.
Do najbliższego nam układu Proxima-Alfa-Beta Centaura światło leci 4 lata z okładem. To statek załogowy ile by leciał? 40? 400? 4000? No właśnie (Avatar!).


...to w drugiej części jest już znacznie gorzej. Sztuczna inteligencja (AI) łamie film. Mamy taką sytuację, jakby w świecie przedstawionym bohater miał samochód ale mógł nim jeździć tylko po fajki a w dalsze podróże musiał odbywać na piechotę, Bo szczenarzysta miał taki pomysł. Przywołam tu "Nieustraszonego" ("Knight Rider") z Hasselhoffem. Tam owa inteligencja jest wykorzystana należycie. A tu?

Scott faktycznie nie zdaje sobie sprawy z odległości międzygwiezdnych raz, a dwa nie jest w stanie utrzymać spójności owego świata przedstawionego. Pomysł z połączeniem tego uniwersum z Alienem jest słaby, bo tam są mechaniczne androidy a tu biologiczne. Fabuła też taka sobie jest:

Nie ma zaskakującego rozwiązania fabularnego. Kto pamięta hejt jaki spadł na Godzillę za skok spadochronowy na łeb walczących potworów? Potem okazało się, że wewnątrz fabuły miał on sens. Na zewnątrz zaś to tam jest pełno jakiś elektrowni atomowych i innych takich i ta bomba nie miała aż takiego znaczenia. Mogły się nażreć gdzie indziej. Samo zaś ujęcie wygląda ślicznie, a monstra walczące w mroku wśród wieżowców wyglądają jakoś tak bladerunnerarsko.
Z nawiązań filmowych to jeszcze Blues Brothers mi się nasuwa. Pamiętacie scęne, w której księżniczka Leia, grająca tam zdradzoną narzeczoną Jake, odpala cała serie rakiet przeciwpancernych w bohaterów? Budynek wali się na bohaterów, którzy jednak bezrefleksyjnie wygrzebują się ze stosu cegieł. Nie obchodzi ich kto strzelał, po co strzelał, kim strzelał? Tu podobnie: ten cały K ileśtam pakuje się samopas w rejony, gdzie każdy ostrzeliwuje widoczny radiowóz czym się da, aby potem wykończyć załogę. Z opresji ratuje go złowroga Luv, ostrzeliwując napastników salwami rakiet. I nie ma żadnej refleksji u niego, że jest śledzony i tajemnic ustaleń śledztwa nie ukryje. Nic.
Ten cały ruch wyzwolenia androidów to kolejny przejaw nasilającej się lewackiej fiksacji Scotta, który wszędzie gdzie może instaluje wyzwoleńcza partyzantkę komunistyczną. Żyjącym replikantom guzik przyjdzie z tej prokreacji bo nie pomoże im i tak. Ta jego szefowa wystylizowana na Connora. Ale niech mają.
Złowrogi Wallace wyraźnie chce zastąpić ludzi replikantami. W związku z tym dźga nożem najnowsze modele. O technologii produkcji wiemy na tyle mało, że jest sens nad zastanawianiem się nad celowością surogatek.
Nie mieli pomysłu to wprowadzili terminatora, którego mordy są nieprawdopodobne, w sensie, że nie wykryliby ich od razu? Wykryliby.

Bezsensowne śmierci są dwie. Jedna zupełnie od czapy a druga: a niechby sobie żył. Co to komu przeszkadzało? Mistyka kurde.

II


Analogie filmowe są tu takie: do idiotycznego Interstellar i do Prometeusza. W porównaniu z Interstellar BR 2049 to niebo a ziemia. Prometeusz opiera się na kretynizmach, widać, że Scott jako reżyser nie panuje nad logicznym aspektem filmu. Film ten oparty jest na schematach z horrorów b-klasy: Wiadomo, że jak mają prostą drogę i jedno skrzyżowanie to pójdą nie tam, gdzie trzeba. Jak uciekają, to na wprost. Nigdy w bok. Skafandry są zbędne itp. O "Obcym: Przymierze" się nie wypowiadam, bo nie widziałem tego badziewia, ale "Prometeusz" jest tragiczny. Słusznie zatem Scott ograniczył się do roli producenta "BR 2049". Na tle konkurencji prezentuje się on okazale. Bije na głowę reanimacja "Gwiezdnych Wojen". "Przebudzenie mocy" to prosty rimejk "Nowej Nadziei", "Ostatni Jedi" to będzie rimejk "Imperium Kontratakuje". Czarno to widzę.


Pojmijcie, że film nie jest prostą sumą poszczególnych elementów, czyli zdjęć, muzyki, scenariusza, obsady itp. Mamy do czynienia z wartością dodaną. Weźmy tą muzykę. Zgrzyty, trzaski, pipki, miauki. Ale daje wrażenie, że to nie muzyka tylko odgłosy tamtego świata. Podobnie było w pierwszym Blade Runnerze. I się chwali. Zdjęcia utrzymują to poczucie, że jest to to samo, ale inne. I o to chodzi. Klimaty takie jakieś piaskowe, ale mroczne też. Bardzo dobrze się to ogląda. Gdy zorientowałem się, że zbliża się koniec to zrobiło mi się smutno. Jeszcze bym sobie pooglądał.

A fabuła? Wbrew enuncjacjom red Goćka nie jest powiedziane, że Deckard to replikant. I nigdy tego nie wyjaśnią, I dobrze. Ten Wallace, pełniący obowiązki świra, może za to być. Problem człowieczeństwa replikantów jest postawiony ciekawie. W zasadzie czemu nie mają być oni ludźmi? Bo co? Nie mają duszy? A skąd się wzięły młode replikanty, rzekomo nie buntujące się, w owym ruchu oporu? To jest ciekawa kwestia. Relacje Wallace-ruch oporu to dobry materiał na następny film. On chce tej prokreacji, oni chcą też i w w związku z tym mamy konflikt.

Podsumowując:


Oglądając "Blade Runnera 2049" to i owo guzik mnie obchodzi. Świat przedstawiony broni się zaskakująco dobrze. Pojedyncze nonsensy wrażenia kompletności fabuły nie zmniejszają. Tempo narracji jest świetne. Obraz - cudowny. Kto nie był to sójka mu w bok. Czekam na dalsze impresje na temat istoty replikanctwa.
początek spoilera koniec spoilera[spoiler]

Re: Takie samo ale inne. BR 2049 [SPOILER]

-Kto pamięta hejt jaki spadł an Godzillę za skok spadochronowy na łeb walczących potworów?"

Skok pamiętam, ale hejtu nie.
Wniosek - hejt przemija, fajne rzeczy nie.

początek spoilera Deckard był i jest replikantem koniec spoilera
Nic na to nie poradzimy. Możemy sobie tylko chcieć - początek spoilera ja chciałbym, żeby był człowiekiem, ale też najlepiej gdyby zostały jakieś wątpliwości koniec spoilera - ale jest pozamiatane.

Re: Takie samo ale inne. BR 2049 [SPOILER]

"Dla zwiększenia wagi moich słów Siłacz walnie pięścią w stół"

Re: Takie samo ale inne. BR 2049 [SPOILER]

"Szły pchły koło wody, pchła pchłę pchła do wody i ta pchła płakała, że ją tamta pchła popchała."

Re: Takie samo ale inne. BR 2049 [SPOILER]

Nie ma bezpośrednich dowodów na replikanctwo Harrisona Forda, a aluzje są mętne. Taka jest gorzka prawda.

Re: Takie samo ale inne. BR 2049 [SPOILER]

HAL 9000 napisał:
[cytat]początek spoilera Deckard był i jest replikantem koniec spoilera
-----------------------
...Ponieważ...? Podaj mi jeden prawdziwy powód, a nie doklejane sceny z idiotycznym jednorożcem czy brednie Scotta

Re: Takie samo ale inne. BR 2049 [SPOILER]

Dajcie mi paznokieć albo włos Deckarda, a sprawdzę pod mikroskopem jaki ma numer seryjny - czy to będzie wystarczający dowód

PS
Przykre jest to, że ekipa od BR 2049 podąża tą samą "ciemną" ścieżką co Scott i ja tego zupełnie zrozumieć nie mogę - mam tu na myśli nieodpowiedzialną paplaninę w sieci, która morduje tak jeden jak i drugi film.

BR 2049
Jared (aktor drugoplanowy):
- Denis, a ten Deckard to jest replikantem czy nie? Kim on kurna jest, co? Powiedz ty mi jaki jest plan, z kim ja gram, bo nie widzę?
Denis (wybitny reżyser):
- Jared. Hmm... hmmm... Jared! Hmm... hmmm... kurna... hmmm... Jared... hmmm... wymyśl coś, to twoja decyzja. Ja muszę przekonać Rogera, żeby filmował garnek na ogniu a nie aktorów.

Re: Takie samo ale inne. BR 2049 [SPOILER]

Ale jaki to ma sens? Zostawienie tej kwestii otwartej daje ci prawo nie do jednej, a do dwóch filozoficznych interpretacji. Decydowanie się na jedną wersję kastruje wartość filmu o połowę.

Re: Takie samo ale inne. BR 2049 [SPOILER]

Zostawienie tej kwestii otwartej daje ci prawo nie do jednej, a do dwóch filozoficznych interpretacji. Decydowanie się na jedną wersję kastruje wartość filmu o połowę [2]
Nic dodać, nic ująć.

Co ja na to poradzę, że... nieważne.
Być może jeszcze nie dojrzałem do tego, żeby w 100% docenić zalety takiego prostego rozwiązania - muszę to jeszcze przemyśleć.
Jestem fanem Dicka, więc... ehh.

Widziałem

w końcu.

I jestem zachwycony. Cytując: wielki szacun dla Villeneuve`a.
Prawie tak samo jak oryginałem. Naprawdę ,tak uchwycić klimat.
I nawet "produkt placement" zrobiony nienachalnie, można by rzec że z klasą.
Zakończenie zrobione ewidentnie pod sequel, szkoda, że chyba trzeba będzie czekać kolejne "naście` lat...

Tylko ta muzyka... dobra gdy jest oryginalna, ale fatalnie wypada w partiach gdzie usiłuje udawać Vangelisa. Ale to detal.

I tak, nie jest to film dla "szerokiego widza" - ten się może wynudzić.

Jak jeszcze będą grali to pójdę drugi raz.

Z pewnością najlepszy film SF w tym roku.
Czy to "film roku" - well, trudno powiedzieć, ale zdecydowanie w czołówce.

I podoba mi się zostawienie kwestii D otwartej
- daje ci prawo nie do jednej, a do dwóch filozoficznych interpretacji. Decydowanie się na jedną wersję kastruje wartość filmu o połowę [3]

Re: Widziałem

-
Z pewnością najlepszy film SF w tym roku.

A były jakieś inne, bo nie pamiętam

U mnie jest w pierwszej trójce filmów tegorocznych:
1. TLJ
2.Valerian
3. BR 2049

Tuż za podium, na czwartym miejscu Dunkierka, która paradoksalnie jest najbardziej poukładana, może dlatego iż prosta historia, czyli najlepszy scenariusz mimo braku scenariusza
Ogólnie fajny rok dla kina rozrywkowego, trochę gorzej z ambitnymi produkcjami, ale może jeszcze coś wypłynie

Re: Widziałem

TLJ nie widziałeś jeszcze chyba? Nie ma szans, aby ten klon Imperium Kontratakuje nawiązał walkę z BR 2049

Re: Widziałem

Jestem fanem SW, więc BR 2049 nie ma szans nawiązać walki z TLJ, bo jest na z góry straconej pozycji - jak Anakin na Mustafar
https://youtu.be/8631ukAVr6g?t=162

Re: Widziałem

Jedno Imperium... już jest. Nie potrzeba nowego

Re: Widziałem

Re: Widziałem

Plinkettów nigdy mało. Np. to: https://youtu.be/-xI13MUJcz0

Re: Widziałem

Nigdy nie zrozumiem, czemu pajace z mózgiem wielkości groszku cieszą się taką popularnością...

Re: Widziałem

ukochany Anakinek zakwili?

It`s all true

SW-BR 0:1. Wystarczy porównać jak TFA wypada przy nowym „biegaczu". Powielanie tej samej formy kontra odważny eksperyment. TLJ raczej nie zapowiada wielkiej rewolucji.

BR 2049

Bardzo dobry film, nawiązujący klimatem do "jedynki", aczkolwiek mający swoją odrębną duszę. Oczywiście, nie może równać się z pierwowzorem, ale też nie miał takich ambicji. Niestety najsłabszym momentem fabuły jest zakończenie, które pozostawia taką furtę, że można się spodziewać kontynuacji, która już nie koniecznie będzie trafiać w gusta zwolenników dwóch pierwszych części. Jakiś bunt, jakaś rebelia, wojna, Skynet... Trąci powoli TermiDynastią.

Ale ja tu smęcę o jakiejś odległej przyszłości (niekoniecznie zrealizowanej), a otrzymaliśmy kawał dobrego kina. Warto podkreślić znakomitą ścieżkę dźwiękową, która uwypukla każdy ważki aspekt tego filmu. Ryan Gosling i reszta nowej świty aktorskiej również wzmacnia przekaz tego sequelu.

Kto jeszcze nie był, ten koniecznie musi nawiedzić sale kinowe.

Kilka luźnych myśli

Bo na pewno nie recenzja - na to się nie pokuszę. Może, gdybym obejrzał jeszcze raz.

Był taki film - Valhalla Rising z Madsem Mikkelsenem. Film ma mocno bardzo różne opinie. Niektórzy twierdzą, że to jakiś gniot, a inni, że to wręcz arcydzieło. Słyszałem a propos tego zabawną historię, że ponoć reżyser tego filmu sam powiedział, że ten film to g..., bo nie było budżetu/pomysłu/czegoś tam, a ludzie się doszukują nie wiadomo czego, widząc w tym coś nadzwyczajnego. Nie weryfikowałem tego i średnio mi się chce w to wierzyć. W każdym razie, fakt faktem, od obejrzenia tego filmu (VR) widziałem całe mnóstwo innych i dużą część z nich totalnie zapomniałem. Nieraz jakiś z tych filmów pojawia się w TV i nie mogę wyjść z wrażenia, że aż tak mało scen kojarzę. Natomiast Valhalla Rising pamiętam dość dobrze, choć obejrzałem tylko raz. Film zupełnie inny niż to, co dotychczas widziałem. Nieźle ryje banie.

Aha, Blade Runner 2049, tak tak Byłem wczoraj i mam wrażenie, że to podobny case. Jeszcze nie umiem zdecydować, czy to co widziałem podobało mi się, ale na pewno to zapamiętam. A to chyba jednak plus. To była pierwsza luźna myśl.

A teraz druga i ostatnia (więc z tymi "kilkoma" to kłamałem). Niektóre sceny plus muzyka do nich... ten reżyser nakręciłby doskonały film o starożytnych Sithach z czasów Old Republic. Ależ bym chciał zobaczyć kiedyś takie klimaty pod szyldem Star Wars. Legends

przyznaję, że...

...kompletnie mi zwisa co dalej z Deckardem, początek spoilera jego córką i tym całym frontem wyzwolenia replikantów koniec spoilera, bo summa summarum ten motyw służy tylko do innej, skończonej (wg pewnej interpretacji nawet podwójnie) opowieści o miłości jeszcze bardziej niemożliwej. Te sceny między Joi a Joe... geeez, może jestem mało oblatany w SF, ale czegoś TAKIEGO, i tak pięknie zrobionego, nie kojarzę.
Fascynująca na swój sposób jest też postać Luv.

Sporo osób zwracało uwagę na dźwięk, momentami przesadzony, aż zacząłem się zastanawiać, czy jego funkcją nie było budzenie widza z achwytu nad wizualiami, w końcu przebudzenie to też jeden z leitmotivów filmu.

No i ta scena z psem...

Cóż to był za film (moc spoilerów)

Musiałem odczekać parę dni po seansie, żeby „wyrzeźbić” jakąś sensowną konkluzję, coś co nie byłoby chaotyczną rzeką myśli. Naprawdę trzeba porządnie przetrawić ten obraz. Do filmu przed właściwym seansem miałem bardzo ambiwalentne nastawienie. Tyle dobrego, że znałem oryginał i wiedziałem czego się spodziewać na płaszczyźnie atmosfery, fundamentów świata przedstawionego etc.

Wizualnie film jest dopieszczony i imo pod kątem pomysłowości scenografii jest zwyczajnie ładniejszy od pierwowzoru. To, że twórcy zdecydowali się wyjść daleko poza ciemne uliczki znane z pierwowzoru to wartość dodatnia tego filmu. Miejscówki zapadają w pamięć i cudownie grają kolorami- siedziba Niandrena, pustkowia skąpane w odcieniach pomarańczu, drzewo otoczone wszechobecną mgłą. Za tym też idzie urozmaicenie tego świata. W końcu to co widzimy poza metropolią bardziej przypomina post-apo aniżeli cyberpunk. Najlepsze, że ta mieszania konwencji w ogóle mi się z sobą nie gryzła, przeciwnie jedno wynikało z drugiego.

Pieczołowite i spokojne ujęcia to majstersztyk. Nuda? Nie dla mnie. Tu po prostu na pierwszym miejscu jest budowanie atmosfery tego świata. Piękno obrazu, które pozwala sycić się kreacją tego świata. Kupuje to z całym dobrodziejstwem inwentarza.

Fabuła idzie konsekwentnie za stroną wizualną, bawiąc się w poszerzenie tego świata. Większa stawka, większy rozmach. Na początku nie byłem pewien czy odejście od minimalistycznego wątku z jedynki wyjdzie filmowi na dobre. Na szczęście obyło się bez mądrości rodem z Coelho. Villeneuve w odpowiednim momencie dobrze „wymanewrował” potencjalne banały fabularne. początek spoilera To, że K nie został sprowadzony do roli „wybranego” dziecka Deckarda nadaje większej wartości fabule i tej postaci- zyskał przez swoje działania wobec Deckarda a nie poprzez pokrewieństwo z nim. koniec spoilera

Tylko ten wtręt z organizowaniem rewolucji replikantów zapalił mi w głowie „czerwoną lampkę”- „o co tutaj chodzi? Planujecie genezę planety anrodiów? Błagam, tylko nie to”

Idąc dalej, obserwując poszczególne „składowe” filmu widzę, że na płaszczyźnie intelektualnej film ma bardziej bezpośrednią wymowę od oryginału. Nie mam mu tego za złe, za to podejrzewam, że reżyser nie chciał po prostu przegiąć z ambicjami, tak, żeby widz nie miał wrażenia, że obcuje z nadętym intelektualnie obrazem, gdzie nie wiadomo o co chodzi. Kreacja Leto sądząc po odbiorze tej postaci w wielu recenzjach była chyba najbliżej tego nadęcia i niektórzy wręcz narzekają, że było tego za dużo- tego w sumie nie rozumiem. Jaki czas ekranowy miała jego postać?Dwadzieścia minut?

Tyle że tam, gdzie intelektualnie wypada przy oryginale bardziej dosłownie, przez co traci wielość interpretacji, to zyskuje na emocjach.

Oryginał starał się podskórnie przekazać nam pewne odczucia, ale to nie do końca dla mnie działało. Tutaj postacie dostały więcej czasu i przestrzeni na stworzenie relacji między sobą. Wiele scen ma w moim odczuciu większy ładunek emocjonalny niż wszystko co w tej warstwie oferował oryginał.

początek spoilera Spotkanie K z córką Decakarda- przynajmniej do momentu końcowej reakcji Goslinga, to trochę spieprzyło tę scenę. Sekwencja z okaleczeniem nowo narodzonej replikantki, rozmowa Deckarda i Niandera na temat Rachel, zniszczenie Joi, finał filmu koniec spoilera. No i scena seksu. Tak niesamowicie piękna i smutna.

Sporo momentów mnie „chwyciło”.

To co robi K dla Deckarda rusza mnie dużo bardziej niż ratunek ze strony Roya. Tamta postać była intrygująca, miała świetną przemowę końcową, ale w moim odczuciu nie budowała sympatii i współczucia. Niektórzy mogą mi zarzucić, że spłycam, ale nie potrafię zapałać autentyczną sympatii do typa, który suma summarum mordował ludzi i kumplował się z gościem, który był srogim psycholem. Mało tego, z perspektywy postaci K, człowieczeństwo Roya już nie ma takiego efektu wow.

U niego było to zbudowane głównie w oparciu o ostatni akt filmu. W sequelu z kolei taką funkcję pełni dobrze rozpisana relacja K z Joi. Oryginał mówi na temat relacji Roya z Pris tyle, co nic.

Niedopowiedzenia intelektualne oryginału Br intrygują, ale te emocjonalne zieją dla mnie pustką.

W sumie to idealny moment, żeby na nieco przystanąć nad kwestią samej Joi.

Niektórzy odbierają scenę z gigantyczną reklamą jako dekonstrukcję tej postaci, całego wątku miłosnego, jednak ja widzę to zgoła inaczej. Dla mnie to motyw równoległy z początek spoilera fałszywą Rachel. koniec spoilera

Rachel jak i Joi są technicznie rzecz biorąc sztuczne, ale więź i uczucie, które łączyły je z Deckardem i K były prawdziwe. Nasz łowca uświadamia sobie, że żadna inna Joi, nie zastąpi mu tamtej, chwil, które z nią spędzał etc. Nawet teoretycznie taka sama, nie będzie tamtą Joi.

Biorąc pod lupę scenę seksu z Joi/ Mariette, to w mojej interpretacji to ta druga jest jedynie „nakładką” dla Joi, nie na odwrót. W przypadku Mariette nie istnieje po prostu jakaś więź psychologiczna, której dano by miejsce i czas w filmie. To Joi , najczęściej towarzyszy bohaterowi, to z nią najwięcej rozmawia o największych udrękach . Idąc dalej, to właśnie ona chce towarzyszyć K pomimo ryzyka zniszczenia. Joi uosabia potrzebę bliskości protagonisty, jego ludzką stronę.

Mały komentarz na temat https://www.youtube.com/watch?v=yw3BQgY8fBk

Do scen czystej akcji nie mam wielkich pretensji. Jest ok. Podobnie jak w oryginale nie jest ich wiele, a jak są to jak sensownie uzasadnione fabularnie. Ba,nawet one mają swoją perełkę- vide „fire, fire, fire”.

Muzyka zdecydowanie nie ma takiej siły jak ścieżka Vangelisa. No ale biorąc pod uwagę, że Zimmer od momentu skomponowania ścieżki do Man of stell wpadł w jakąś dziwną kakofonię to nie było aż tak źle. To co skomponował sprawdza się po prostu jako tło do obrazu, ale nie wyobrażam sobie słuchać do obiadu ;p

No i aktorzy. Ford niestety już na stałe zadomowił się w konwencji zmęczonego gości. Ma to nawet swój urok, a Deckarda i tak nie było na tyle dużo, by jakoś szczególnie to irytowało. Hejtu co poniektórych na Goslinga nie rozumiałem od momentu ujawnienia obsady. Zgodzę się, że facet nie ma świetnego warsztatu, ale ma dobre portfolio, na czele z filmami Refna,Big Short czy Lalandem. To naprawdę nie jest Jai Courtney.

Dużą niespodzianką była dla mnie postać wykreowana przez Hoeks. Luv ewidentnie skrywa pod warstwą babskiego terminatora coś więcej. Nie powiem, że spodziewałem się po niej typowo hollywoodzkiego twistu na zasadzie „wypinam się na głównego złego i pomagam bohaterowi”, ale jednak scena płaczu po morderstwie sugerowała pewną chwiejność, jakby wewnętrzny bunt tej postaci.

W sumie to Luv i Joi>Rachel i Pris.

Podsumowując, film w pewnych aspektach lepszy od jedynki, na pewno dramatycznie i wizualnie. Intelektualnie jest po prostu bardziej jednoznaczny. Nie podpiera się usilnie oryginałem, ma za to własny pomysł na siebie. Przemyca nawiązania do filmu Scotta, bez ordynarnego fanserwisu. To zupełnie inny film od oryginału. Sorry TFA, ale na tle tego filmu faktycznie wypadasz jak śmieszny rimejk. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że najlepszy film jaki widziałem w kinie w ogóle. Będę do niego jeszcze nie raz wracał. W skali dziesiątkowej 9/10. Wyszła mi bardziej laurka niż obiektywna recenzja, no ale cóż poradzić. Takie wrażenie na mnie wywarło to, co zobaczyłem. Heh, no i pomyśleć, że w momencie ogłoszenia sequela

BTW Naprawdę nie wiem, czy się cieszyć z niskich wyników finansowych, czy może nad nimi lamentować. Jedna strona monety jasno mówi, że nie ma ryzyka rozdrobnienia marki na miliony spin-offów, uniwersum ala Marvel, z drugiej aż przykro, że film zarabia mniej od takich paździerzy jak Warcraft czy filmy Snydera. No i na dokładkę smutni, betonowi fani oryginału, którzy cieszą się z klapy finansowej 2049, bo „hurr durr, kiedyś to było”. Nie wiedzą, co czynią. Na pohybel hejterom ;D

wersja reżyserska

może się któregoś dnia pojawi, bo podobno w montażu skracali z 4 godzin podzielonych na dwa filmy

Re: wersja reżyserska

Nie wiem czy ma to w ogóle jakiś sens, bo cytując z sieci

"Bardzo często wersje robocze filmów trwają tyle, co nie oznacza, że nadają się do publikacji. Workprint pierwszego BR też trwał jakoś tak (inne przykłady - Alien 3,5h), było o tym bodajże w Dangerous Days. Nie ma się czym ekscytować - najpierw często jest tak, że montażyści sklecają sceny w odpowiednim ciągu, a później przycina się je odpowiednio, by film miał porządny flow. Workprinty są, jak mniemam, czymś co następuje przed tym ostatnim procesem. Więc niekoniecznie musimy tam mieć jakieś dodatkowe sceny, a po prostu sceny te same, acz ciągnące się niepotrzebnie w nieskończoność."

Re: wersja reżyserska

Wszystko ciągnie się niepotrzebnie w nieskończoność.

Re: wersja reżyserska

Amen!!!

3D

Ciekawe, że jest też wersja 3D tego filmu i była wyświetlana w niektórych krajach. Będzie można ją kupić, to zobaczę jak się prezentuje. https://www.amazon.co.uk/dp/B07662BGMV/ref=dra_a_ms_lb_hn_xx_P1400_1000?tag=dradisplay0bb-21&ascsubtag=4c2ddea21d259f52215f8e60a1798aef_S


Konwersję nadzorował Deakins, ale w wywiadach polecał w kinie oglądać 2D (z różnych technicznych względów) i najlepiej wersję panoramiczną.
http://www.digitalspy.com/movies/blade-runner/news/a840247/blade-runner-2049-cinematographer-anti-3d/

Chyba się

kopsnę po raz 3ci

Hm.

Tak sobie teraz pomyślałam...początek spoilera Dobrze że do K nie przyszedł sms w scenie "seksu". Joi, czy jak jej tam było, stała by się skrzynką pocztową i cały klimat diabli by wzięli... koniec spoilera
Romantycznie jak numerek z ulepszonym telefonem komórkowym.

Och to zupełny przypadek

Widze, że uprawiasz politykę "eskalacji". Łapiesz wybranego usera na danym poście- w tym przypadku mnie- rzucasz haczyk w temacie w postaci złoślwej uwagi, potem przenosisz sugestię do innego wątku i czekasz na gównoburze ze stronu usera. Myślałem, że sobie coś wyjaniślimy na pw. No ale jednak wolisz być wredna. Znajdz se innego misia doświadczalnego.

Re: Och to zupełny przypadek

To złe widzisz, bo kompletnie mnie nie obchodzi, co zrobisz a czego nie zrobisz. Interesuje mnie dyskusja o filmie, nie twoje opaczne halucynacje. I czemu mnie to nie dziwi że moja opinia o nowym BR, pośród morza zachwytów, jest najbardziej zbliżona do oceny Qela i Krogulca. Zaraz czułam że są odarte z populistycznego lukru

Nowe słowo na dziś

"Populistyczny-książkowo: taki, który głosi chwytliwe, zgodne z oczekiwaniami większości hasła polityczne i ekonomiczne, wysuwa w celu zdobycia poparcia społecznego"

Nie mam żadnych korzyści ze swojej opini na temat filmu. Insynujesz mi coś? Wiadomo dla ciebie najbardzieje rzetelne opinie- te, które pokrywają się z twoją. Dlaczego mam wrażenie, że usilinie starasz się hipsterzyć tam gdzie większość zadowolona. Zakochana w samej sobie jak zawsze.

Re: Nowe słowo na dziś

Mily napisał:
Wiadomo dla ciebie najbardzieje rzetelne opinie- te, które pokrywają się z twoją.


-----------------------

Bzdury. Taką opinię o BR - np. Dartha Groma, szanuję totalnie. Mimo że "tego tak nie czuję", i się na chwilę obecną nie zgadzam. Widać od razu że to są JEGO własne przemyślenia, naprawdę "jego", znikąd bezwiednie niezgapione. Uważam tę opinię za bardzo rzetelną, BA, chciałabym żeby moja mogła być podobna. Chciałabym móc patrzeć na BR i powiedzieć że odczuwam to tak samo. I jest mi autentycznie przykro że widzę to inaczej.

PS. Odezwał się "niezakochany w sobie`.

Re: Nowe słowo na dziś

Teraz mi inssynujesz, że ten elaborat w temacie od kogoś zgapiłem? https://www.youtube.com/watch?v=_O-QqC9yM28

Re: Nowe słowo na dziś

W sensie, że mój elaborat?

Re: Nowe słowo na dziś

Tak i w takim sensie, że nie ma to żadnego sensu ;p Odnoszę się tam do zupełnie innych rzeczy, choćby motyw Joi.

Re: Nowe słowo na dziś

A tak konkretnie byś nie uciekał się do dysfemizmu co nie ma sensu w tym "elaboracie"?

Re: Nowe słowo na dziś

Eee.. twoje przemyślenia są w porządku. Chodziło mi o to, że sugestia princess co do tego, że ją swoją opinią od kogokolwiek "zgapiłem", czy tym bardziej pisałem, żeby komukolwiek się przypodobać nie ma sensu, bo zwracam uwagę na inne rzeczy niż niektórzy, no i jest w sumie sama taka sugestia jest lekceważąco chamska. Tyle

Re: Nowe słowo na dziś

Ok, źle cię zrozumiałem, myślałem, że w moim tekście nie widziałeś sensu, ale skoro był w porządku tym bardziej mi miło.

Re: Nowe słowo na dziś

A w jakiej konkretnie kwestii widzisz, to inaczej, zaciekawiłaś mnie?

Re: Nowe słowo na dziś

Tego pewnie nie wie

Ile razy byłes w kinie?

Re: Nowe słowo na dziś

Cztery w IMAX, ale i tak o 100 razy za mało. Najwspanialszy film ostatniej dekady, nawet nowe Star Wars przy nim blednie. Ciężko się teraz chodzi do kina, gdy się wie jak wygląda wzorzec.

Re: Nowe słowo na dziś

Dokładnie. Jes ttak jak piszesz.

Re: Nowe słowo na dziś

Amen

Re: Nowe słowo na dziś

Ale wiesz, że Princess na forum Ci odpowie najwcześniej w lutym?

Re: Nowe słowo na dziś

Będziem czekać cierpliwie XD

Re: Nowe słowo na dziś

No będziem

Re: Och to zupełny przypadek

Princess Fantaghiro napisał:
Interesuje mnie dyskusja o filmie[...]

-----------------------

XD

Re: Och to zupełny przypadek

I nie, moim zdaniem nie jest głęboki. Nowy BR jest jedynie bardzo usilnie kreowany na wywarcie podobnego wrażenia, a to diabelna różnica. Te właśnie starania powodują że twór staje się bardziej śmieszny. Leniwa praca kamerą, np. scena pseudopocałunku rozciągnięta na maksymalną długość czy garść frazesów które mają być odebrane jako "filozoficzne", czy wreszcie takie zabiegi poza ekranem jak "głębokie" wskazówki reżysera do aktora typu: Sam decydujesz czy K to android czy nie, nie sprawią że wyrób nabierze automatycznie ( i autentycznej ) głębi. Przynajmniej nie dla mnie.

Re: Och to zupełny przypadek

Co jest złego i napuszonego w interpretacyjnej wolności? Wydłużone sceny? Po primmo to pozwala wejść w ten świat, jego naturę. Po secundo jakie tempo ma mieć refleksyjne sc-fi? Ot reżyser testował widza ;> Jeden zachwycia się pięknem obrazu, a drugi będzie wiercił się z nerwów bo potrzebuje 500 scen akcji równocześnie.

Mnie śmieszy Hayden "zagrałem w gwiezdnych wojnach i teraz nikogo#" Christensen

Praktyczne efekty

Znalazałem bardzo fajny link odsłaniający rąbek tajemnicy w kwestii "jak oni to zrobili"
http://filmyfantastyczne.pl/newsy/blade-runner-2049-makiety

Rage mode on No i kwestia wydania "aż" 150 milonów dolców na film nie wygląda tak przesadnie jak niektórzy twierdzili. Kojarzę, że TDK też miało masę praktycznych efektów gdzie tamten film kosztował jeszcze drożej. Właściwie to środkowy palec, dla każdego kto kpił sobie z budżetu "2049" bo "powinno to zrobić taniej debile". Najlepiej jakby nienaturalnie zamknęli ogrom świada z oryginału do małych pomieszeczeń jak w Ex-machnie, żeby potem można było i tak jechać po filmie, ale za wizualną biedę.

Rage mod off

Re: Praktyczne efekty

Robi wrażenie.

Obejrzałem

i powiem, że kawał dobrego kina...

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.