Forum

Wiadomości o VIII i IX

Wygląda na to, że kolejne części Star Wars mają reżysera! Jest nim Rian Johnson.

To exclusive dla Deadline: http://www.deadline.com/2014/06/star-wars-rian-johnson-director-next-two-movies/

Looper był słaby, a jego umiejętności po trzech odcinkach Breaking Bad (którego mocną stroną był scenariusz) trudno ocenić, tak czy inaczej po J. J. Abramsie same mniej znane nazwiska nam się pojawiają...

Zakładam nowy temat, bo żadnego pasującego nie znalazłem.

mam nadzieję

że to plota. Póki co czekam na oficjalną, bo niezbyt mi się to podoba. Liczyłem na trylogię Abramsa, bo ekipa spin-offów raczej mnie niepokoi, niż powala... zwłaszcza ten fragment z newsa, który podałeś:

[cytat]... to the best and [b]brightest writers and directors[b], including the spinoff films that are being directed by Chronicle‘s Josh Trank and Godzilla‘s Gareth Edwards.[cytat]

Jeśli tak mamy wybierać twórców SW, to chyba szybko zostanę przy klasycznych filmach.

cóż..

Byłaby to znakomita wiadomość. W sumie, jak już opadną emocje to Rian Johnson wpisuje się świetnie w klucz doboru reżyserów: utalentowany, ale wciąż początkujący, który zrobił świetne kino po swojemu, ale jeszcze nie utrwalił sobie na dobre blockbusterowych hollywoodzkich nawyków. A ja osobiście...nie wiem czy chciałbym, żeby J.J. sam zajmował się całą trylogią. Dostał ogromną władzę przy tworzeniu Ep VII, nie tylko reżyseruje, ale i współpisał scenariusz, i tak jest obecnie głównym rządzącym w całej tej zabawie. Ale zaraz może przestać się stresować, bo ktoś ze świeżym spojrzeniem przejmie jego rolę. To świetne, bo dzięki temu ludzie pracujący nad filmami nadal będą podekscytowani tym, że robią Gwiezdne Wojny. Będą je robili na nowo i na świeżo. (Nie to, co Lucas przy prequelach.)

Re: cóż..

w sumie mnie tam prequele nie przeszkadzały... bawiłem się na nich dużo lepiej niż na nowej Godzilli. Ale cóż, o gustach się nie dyskutuje .
Więc jak mamy dostawać wersje reżyserskie SW różnych kolesi, to powtórzę co już nie raz pisałem nie raz, chciałbym to dostać, ale by to wyszło spod ręki reżyserów, którzy nie raz już pokazali że mają jakąś wizję, a nie takich, którzy będą próbować nawiązywać do klimatu OT w taki sposób jak go zapamiętali i jednocześnie zrobić nowoczesnego blockbustera. Przy takiej mieszance wolę prequele. A reżyserzy z wizją to Scott, Lynch, Lucas czy Tarantino. Niestety żaden z nich nie jest w zasięgu Disneya. Więc mamy wizję kolesi od "Loopera", "1000 lat po Ziemi" czy nowej "Godzilli". No cóż, znów wracamy do gustów, bo od tych trzech filmów ja naprawdę wolę prequele (i to z "Atakiem klonów" włącznie) czy "Super 8" albo nowe "Star Treki".

Re: cóż..

Nie no, panowie, ja nadal twierdzę, że debiuty wszystkich trzech nowych reżyserów Star Wars są naprawdę szczególne. Choć jednocześnie pamiętajmy, że byłoby gorszącym błędem oceniać Georga Lucasa tylko po debiucie (albo po swoim drugim filmie)....(albo po Kaczorze Howardzie).

A reżyserzy z wizją to Scott, Lynch, Lucas czy Tarantino.
____
Rian Johnson w "Braciach Bloom" pokazał, że ma wizję, a w odróżnieniu od Scotta, Lyncha, Lucasa czy Tarantino, nie jest starym prykiem. I w ogóle to chyba nie jest uczciwe porównanie. Scott? Jest stary i zniedołężniały: nie potrafi opowiedzieć koherentnej opowieści, czego dowodzi "Prometeusz". Lynch? Na emeryturze. Lucas? Tak samo. Tarantino? Tarantino nie lubi nowej przygody, woli bardziej pokręcone historie. Poważnie myślicie, że Tarantino byłby dobrym twórcą Gwiezdnych Wojen? Przecież te dwie stylistyki się ze sobą zupełnie nie zgadzają.

Ja zdecydowanie widzę sukces w tym, że Lucasfilm rozmawia z reżyserami, którzy potrafią zrobić coś więcej niż tylko toporną hollywoodzką pulpę. Bo jakie zrobią Gwiezdne Wojny dopiero się przekonamy.

Re: cóż..

tyle, że "Prometuesz" owszem jest trochę naiwny i kuleje scenariuszowo, ale przy tym jest całkiem nieźle zrealizowany. Wizualnie to widowisko, których ze świeczką szukać w kinie. "Godzilla" niestety taka nie jest. W prowadzeniu aktorów też jest po prostu kolosalna przepaść między Edwardsem a Scottem. Aaron Taylor-Johnson jest największa zakałą filmu, przeszkadza. A jak sobie patrzę na "Robin Hooda" (wczoraj go oglądałem po raz kolejny) czy "Prometeusza" to właśnie błędów reżyserskich ni widzę.

Lucas - po pierwsze nie reżyserował Kaczora Howarda. Był zaangażowany w produkcję, ale nie w takim stopniu jak choćby w "Willow" (to widać). Po drugie "THX 1138" nigdy nie pretendował do bycia filmem hollywoodzkim, właściwie jest jego zaprzeczeniem. To nie jest blockbuster i chyba jak żaden inny film Lucasa, buduje jedną przerażającą wizję społeczeństwa całokwicie oddanego konsumpcji. Wizjonersko mi się to bardzo podoba, choć ciężko to się ogląda. Grafiti zaś to film przede wszystkim amerykański dla ludzi innego pokolenia, do których Lucas potrafił trafić. Tak jak trafił Nową nadzieją do innego pokolenia i trafia prequelami do jeszcze innego. A Tarantino - cóż jak mam dostać kosmiczne kino nowej przygody ala "Godzilla" 2014 czy pokręcony kosmiczny western ala Tarantino to chcę to drugie.

No i chyba w ogóle inaczej rozumiemy czym jest toporna hollywodozka pupla - dla mnie to właśnie Marvele, Godzilla i te filmy. A co nią nią nie jest, z pewnością nie filmy Tarantino. Ale cóż, każdy może mieć swoje zdanie.

Re: cóż..

Burzol napisał:
To świetne, bo dzięki temu ludzie pracujący nad filmami nadal będą podekscytowani tym, że robią Gwiezdne Wojny. Będą je robili na nowo i na świeżo. (Nie to, co Lucas przy prequelach.)
-----------------------

Też bym był podekscytowany robiąc SW, nie oznacza to, że byłbym dobrą osobą do reżyserowania tych filmów.

Jak widzę nazwiska osób, które mają reżyserować spin-offy, czy plotkę o reżyserze E VIII to mi zwyczajnie smutno. Johnsona może i bym przeżył na reżysera spin-offa, ale niekoniecznie epizodu. Natomiast tych co reżyserują spin-offy nie chciałbym widzieć w ogóle w SW. Kwestia gustu, ale jak dla mnie to co wychodziło spod ich rąk było zwyczajnie baaaardzo słabe.

Ekscytacja pracą przy SW nie nadrobi braku umiejętności. Pokazał to już Hayden..

Re: cóż..

A Hayden na to http://www.reactiongifs.com/wp-content/uploads/2013/11/yump.gif

Co do autora kolejnych epizodów to muszę przyznać, że troszkę się zawiodłem bo liczyłem, że całą trylogię zrobi Abrams, ale widzę, że włodarze Disney/Lucasfilm chcą całkowicie oddać ducha ST i każdy epizod zrobi inny reżyser? Dla epizodu 5 wyszło to na dobre, ale czy tak będzie dla 8 i 9 to się okaże, na razie czekam na wizje Abramsa, później będę się martwił kolejnymi filmami

Loopera widziałem

i byłem pod wrażeniem. Jednak Star Wars to kino zupełnie innej klasy, ciężko więc stwierdzić czy jego wybór był aż tak trafny. Pożyjemy, zobaczymy.

...

Skąd mamy pewność, że inny reżyserzy się postarają? Ja również sądziłam, że Abrams zrobi całą trylogię..

Benicio del Toro złym w ep. 8 ?

Chodzą plotki, których nikt nie dementuje ani nie potwierdza, że Benicio del Toro (znany m. in. z roli Kolekcjonera w filmach Marvela) może zagrać ważnego negatywnego bohatera w eo. VIII


http://naekranie.pl/aktualnosci/benicio-del-toro-w-filmie-gwiezdne-wojny-czesc-viii-727803

Trevorrow przejmuje Epizod 9

Plotki się potwierdzają: Colin Trevorrow już oficjalnie reżyserem Epizodu 9. http://www.starwars.com/news/colin-trevorrow-to-direct-star-wars-episode-ix

Del Toro

Benicio Del Toro potwierdził swój udział w Epizodzie VIII. Ma grać nowy czarny charakter, zdjęcia powinny ruszyć w okolicach marca.

Re: Del Toro

Re: Del Toro

Teraz z kolei mówi, że może jednak będzie dobry


http://www.comicbookmovie.com/fansites/JoshWildingNewsAndReviews/news/?a=125118

Re: Del Toro

Muszą podkręcać zainteresowanie filmem Pewnie tak będą kręcić do końca ale mi chyba jednak bardziej pasuje na czarny charakter

Powrót Haydena?

Kolejna plotka - Hayden Christensen może się pojawić jako Vader.

http://www.comicbookmovie.com/fansites/JoshWildingNewsAndReviews/news/?a=125251

Re: Powrót Haydena?

Jeśli miałby być to Vader w kostiumie to ok, wydaje mi się, że mogliby zrobić jakąś fajną retrospekcje. Ale jeśli miałby zagrać Anakina (jako Duch Mocy) to już gorzej. Chyba, że nauczył się już grać Widział ktoś ostatnio jakiś nowy film z nim?
Ten "trening" Haydena sugeruje jakaś walkę, chociaż nie wiem jakie to by mogło mieć uzasadnienie fabularne. No bo chyba nie zrobią czegoś w stylu Luke vs Vader w jaskini na Dagobah, nie? Nawiązania, nawiązaniami, ale to by były trochę odgrzewane kotlety.

Hego

ty to umiesz popsuć dzień, o każdej porze

Hayden wcale nie jest zły

W prequelach nawet S.L. badass Jackson zagrał średnio. Christensen to po prostu taki typ aktora który przy dobrym reżyserze dobrze zagra, a przy złym zle (chociaż w ,,Zemscie" w kilku scenach w których nic nie mówi wypaa nieźle jak np. scena w której siedzi sam w sali rady).

Re: Hayden wcale nie jest zły

O ile bym się zgodził, że tak jest z Natalką, która przy dobrym reżyserze gra dobrze, to nie z Haydenem. Jeszcze nie widziałem filmu w którym by dobrze zagrał. Ale ciekaw jestem skąd Twoja opinia o nim, znaczy na podstawie jakich filmów tak sądzisz.

Re: Hayden wcale nie jest zły

Ale w Zemście się jednak trochę wyrobił.
Był strawniejszy, chociaż w scenach, gdy się okrutnie złościł, nadal był bardzo zabawny.

Re: Hayden wcale nie jest zły

Dlatego NT oglądam z dubbingiem. Wypada on naturalniej, czego nie mogę powiedzieć o OT (tak jak Vaderowi czy Leii dobrze podłożyli głos tak przy Luke to masakra).

Re: Hayden wcale nie jest zły

Luke jeszcze przejdzie, najgorszy to jest Han.

Jeszcze co do dubbingu - dzisiaj akurat oglądałem ANH i zastanowiło mnie, jak brzmiałby Ben z głosem inspektora Gadże.... znaczy się, z głosem Obi-Wana z Nowej Trylogii

Re: Hayden wcale nie jest zły

Od Chana się odczep bo gra dobrze i bardzo dobrze!

Re: Hayden wcale nie jest zły

Przecież Anakin w dubbingu jest jeszcze gorszy niż w oryginalnej wersji, głos podkłada pod niego jakiś aktor od bajek dla dzieci który brzmi tak jakby nigdy nie przeżył mutacji głosu .

Re: Hayden wcale nie jest zły

To chyba był ktoś z Klanu, tata Jacek albo tata Piotrek, na pewno nie Rysiek. Nie wiem ale na pewno bo od 1138 odcinka już nie oglądam

Re: Hayden wcale nie jest zły

No widzisz, na pewno nie Rysiek, a ja z tych imion które wymieniłeś, kojarzę tylko Ryśka. Wiadomo, wszystkie Ryśki to porządne chłopy, nie?

Re: Hayden wcale nie jest zły

To przybliżę Ci historię w skrócie: Beatce tata Piotrek zrobił dzidziusia ale wychowy go Tata Jacek, który potem zrobił drugiego dzidziusia. A Rysio to brat Matki Beatki czyli chyba wujek. To ta kw skrócie bo całość rozpisna w scenariuszu rozpisana na kilka latoodcinków

Re: Hayden wcale nie jest zły

I od scenariusza - ilości scen rozbieranych precyzując temat.

...

Life as a House (kręcony obok AotC) czy Awake to dobrze przykłady filmów, które pokazują, że zarzuty pod kierunkiem Haydena są bezpodstawne. To wszystko wina Lucasa, który nie potrafi pisać dialogów oraz reżyserować - zero kontaktu z aktorami, przepisywanie scen na noc przed zdjęciami (pamiętam moment z jakiegoś dokumentu Behind the Scenes z RotS gdzie Anakin jest gotowy do odegrania sceny w gabinecie Palpatine`a w której zostaje pasowany na Vadera i przeżywa zmianę - Lucas wpada i mówi "w nocy przepisałem twoje dialogi", a Hayden na to z grobową miną: "ooookaaayyyyy").

W takich warunkach nie da się pracować - Natalie i Samuel L. Jackson też są drewniani w Prequelach, a są szanowanymi aktorami.

Re: ...

Jeżeli aktor umie grać to zagra słaby dialog lub nie bierze roli - proste jak świński ogon. A Hyden czy jak mu tam jest sztywny jak fjut na viagrze.

Re: ...

https://m.youtube.com/results?q=pan%20plinkett&sm=3

Apophis ma świętą rację. Proponuję powyższy film obejrzeć gdzieś od zerowej do trzydziestej piątej sekundy. Jakby link nie działał wpiszczcie Pan Plinkett Zemsta Sithów 3/3

Re: ...

ja tam bardziej pamiętam Virgin Territory - przystojny głupek wyszedł mu wyśmienicie

Re: ...

Apophis_ napisał:
To wszystko wina Lucasa.
-----------------------

Niemożliwe... czy to pierwszy raz taki post? Wspaniały Kreator mógł zrobić coś źle?

A z tą szanowaną Natalką to bym tak bardzo się nie rozpędzał...

Re: ...

Gdyby tylko Disney kupił SW w 76 roku. A tak to wszystko w pizdu poszło...

Re: ...

Nawet najlepsi reżyserzy mają wpadki.

Re: ...

Krew nie woda, majtki nie pokrzywy, wpadka ludzka sprawa.

nie wiem

czy to wpadka - obsadzić drewno dwukrotnie w roli, która wymaga trochę emocji, nawet jak i dialogi nie są najlepsze...

Re: ...

Z tego co piszesz, to wygląda, że połowę dialogów w „Zemscie” pisał ktoś inny niż Lucas… Czyli co, dialogi Ewana czy Lee są dobre, a Portmanowej i Haydena złe? Są praktycznie na tym samym poziomie, tyle, że Ewan potrafi wczuć się w rolę. Portman będąc słabą aktorką wymaga instrukcji reżyserskich. Bez tego sobie nie radzi, np. „Gdzie serce twoje” – to już w ogóle szczyt dna jaki ta „aktorka” osiągnęła. Dialogi Lucasa są często inspirowane klasyką, np. te które tak fatalnie brzmią w „Ataku klonów” między Padme a Anakinem, są bardzo podobne do tych z „Casablanci”. Tylko, że Portman i Christensen to słabi aktorzy, którzy jak się okazuje, sami z siebie nie potrafią dać postaci wiele, ba nawet nie znają klasyki kinematografii by być odtwórczy. Lucas zaś jako reżyser, jest przede wszystkim wizjonerem i reżyserem technicznym. On się w tym dobrze czuje. Dlatego w takich „Red Tails” odpowiadał za sceny walk i tylko za to. No niestety, nie ma dobrej ręki do aktorów, i oczekuje od nich inwencji i własnej interpretacji. A to są jedne z cech dobrych aktorów.

Re: ...

Ale Ahmed dobrze zagrał.

Re: Hayden wcale nie jest zły

Christensen potrafi grać twarzą widać to świetnie w Zemście. Natomiast dialogi mu nie wychodziły bo po prostu nie wczuł się w postać. I ma taki "cukierkowy" głos. Przynajmniej w pierwszej połowie filmu.

Re: Hayden wcale nie jest zły

Ale brednie.

Re: Hayden wcale nie jest zły

Brednie do całości, mimiki twarzy, głosu czy czego, szanowny kolego?

Re: Hayden wcale nie jest zły

A SW to niemy film ? Czy może popisy żeby miny stroić i strzelać ? Pytam się

Re: Hayden wcale nie jest zły

Wiesz, kwestię "Ja jestem twoim ojcem" możesz wypowiedzieć z uśmiechem, groźbą czy głupem na twarzy. Każdy aktor musi umieć założyć tę "maskę". Hayden podczas walki na Muście potrafi. Dialogi mu nie wychodzą bo ma kiepski głos ala alcik. Co do gry Hammilaniewiele osób się czepia, a ton kiedy mówi "Nie wierzę byś zniszczył mni teraz" w RotJ mnie śmieszy.

Re: Hayden wcale nie jest zły

SirStaniak napisał:
Haydenpodczas walki na Muście potrafi
-----------------------

LOL

Re: Hayden wcale nie jest zły

JORUUS napisał:
LOL
-----------------------
LOL

Re: Hayden wcale nie jest zły

tez potrafisz...

Re: Hayden wcale nie jest zły

Gra twarzą? Za każdym razem miałem wrażenie, że chce mu się sr*ć.

Re: Hayden wcale nie jest zły

To pewnie ze strachu.

"Duchowy" obrazek

ciekawy obrazek pokazał się w słowniku obrazkowym TFA i prawdopodobnie dotyczy ep. 8

http://i.imgur.com/v5qFgVZ.jpg

Re: "Duchowy" obrazek

Wygląda na to, że duchy mocy powrócą i zdaje się, że duch Anakina będzie targany między jasną a ciemną stroną mocy
Koncept ciekawy ale to by całkowicie zniszczyło sens sagi no i klasycznej trylogii, a w szczegolnosci E6. Wolalbym aby nie szli tą drogą.

Re: "Duchowy" obrazek

Równie dobrze to może być wizja Mocy zesłana przez Snoke`a na Kylo Rena, tak aby nim manipulować łatwiej - o patrz, dziadek do Ciebie przemawia i mówi, że masz się mnie słuchać!

Re: "Duchowy" obrazek

Też bym nie chciał, ale już sam fakt udziału Christensena jako ducha Anakina (bo to musi być Christensen mimo wszystko) byłby ciekawy i z korzyścią dla SW - w końcu filmy miały być historią Anakina, więc niechby się pokazał.

Re: "Duchowy" obrazek

W ogóle jest gdzieś ten cały słownik obrazkowy w PDFie czy chociaż w zdjęciach? Wydali to już, czy to jakieś przecieki?

Żal...

Właśnie wróciłem z kina...powiem tylko...żal,rozczarowanie,potężne rozczarowanie.To już nie SW.

Petycja

Fani wystosowali petycję, w której chcą Lucasa na reżysera Ep. 9

http://www.comicbookmovie.com/scifi_movies/star_wars/news/?a=129698

Re: Petycja

A czy Lucas jest w ogóle zainteresowany? Ciekawe jak im pójdzie, ale osobiście nie popieram.

Re: Wiadomości o VIII i IX

http://makingstarwars.net/2016/01/john-boyega-calls-the-episode-viii-script-very-dark/

[Recently, John Boyega spoke with Vogue magazine and opened up about the Episode VIII script, check out the quote from Boyega:

“It’s great. Much darker, but we’re very excited.”


Czyżby wzorowali się na TESB? Na poważnie - takie sygnały bardzo cieszą, gdyż "ciężki klimat" zawsze wychodził SW na dobre.

Re: Wiadomości o VIII i IX

"Ciężki klimat" jest ok, i również myślę że wyszedłby SW na dobre, ale klonowanie TESB, to już nie koniecznie. Wygląda na to że mamy kolejny dowód na to że plan Disneya na sequele, to zwyczajnie sklonować OT, nachapać się i strawić . Nie mogę powiedzieć że jestem zaskoczony.

Re: Wiadomości o VIII i IX

Oczywista, że EVIII jest dużo mroczniejsze niż EVII. Skoro TFA było prawie-rebootem ANH, to i następny epizod musi mieć wiele wspólnego z TESB.
Chociaż jak widzę, że gość nazywa TFA jednym z najmroczniejszych filmów Star Wars, to faktycznie można zwątpić.

Re: Wiadomości o VIII i IX

Czyli w E9 będzie Gwiazda Śmierci 4/Baza Starkiller 2 w budowie?

Re: Wiadomości o VIII i IX

W EIX będzie baza Galaxykiller, która zostanie wybudowana we wnętrzu gwiazdy. Będzie ona tak potężna, że będzie musiała brać energię z Jądra Galaktyki. Jej działo będzie średnicy rozmiaru Coruscant i będzie wystrzeliwało jednocześnie 30 pocisków, które można wycelować w gwiazdy w zupełnie różnych częściach galaktyki.
W filmie baza zostanie zniszczona w dramatycznej bitwie o planetę, której nazwę poznamy dopiero w adaptacji, a dokona tego Rey, która pieprznie bazą o wspomnianą planetę i znajdującego się tam Snoke`a niczym Yuuzhanie Sernpidalem w Chewbaccę.

Re: Wiadomości o VIII i IX

Raczej Rey zmierzy się w finałowym pojedynku na powierzchni bazy z Kylo Renem i Snokiem. Tego pierwszego pokona, odetnie mu rękę, a potem oświadczy, że nie zabije swojego kuzyna i nie przejdzie na ciemną stronę mocy. Snoke zacznie razić ją błyskawicami, a Kylo się nawróci, postanowi uratować kuzynkę, krzyknie "nooo" i rzuci Snokiem we wnętrze reaktora Starkiller II. Niestety, sam nie przeżyje będąc dotkliwie porażony. Chwilę później Poe Dameron, pilotując pożyczonego Sokoła Milenium trafi pociskami w słaby punkt SII i w galaktyce znowu zapanuje pokój.


Re: Wiadomości o VIII i IX

czy pojawi się Hayden Christensen jako duch i tym razem?

jeszcze jak!

Dopiero w special edition na blu ray

Re: Wiadomości o VIII i IX

Duchami będą nawrócony Kylo oraz Han Solo.

Re: Wiadomości o VIII i IX

Jeszcze Luke. Pewnie jako stary mentor umrze śmiercią naturalną w E9. Stawiam, że on + Han Solo ukażą się Rey jako pierwsi, a po paru sekundach pojawi się nawrócony Kylo i spojrzy zawstydzonym wzrokiem na swoją uroczą kuzynkę.

Re: Wiadomości o VIII i IX

Pewnie w chatce Luke`a na tej jego wyspie padną słowa które wypowie do Rey "Gdy 60 lat dożyjesz, gorzej wyglądać będziesz!" Po czym Luke połączy się z Mocą.

Re: Wiadomości o VIII i IX

W E9 pojawi się duch Vadera - granny przez Haydena Christensena - i pomoże przy nawróceniu Kylo Rena na Jasną Stronę Mocy. Kylo zrozumie że skoro nawet jego idol przejrzał na oczy, to on też powinien.

Pojedynek aktorski Hayden Christensen vs Adam Driver będzie najbardziej pamiętnym momentem trylogii sequeli, ci którzy nie uciekną z kina w jego trakcie i będą w stanie patrzeć na ekran pomiędzy kolejnymi spazmami wymiotów, powiedzą że czegoś takiego jeszcze w kinematografii nie widzieli. Nawet Burzol, Sev i GROM dadzą filmowi nie więcej niż 7/10, nieśmiało mrucząc pod nosem "nie no, to fajny film...". Ale fandom Star Wars już nigdy nie będzie taki sam.

Re: Wiadomości o VIII i IX

Ciekawe kogo tym razem zamrożą w karbonicie...

Re: Wiadomości o VIII i IX

W następnej części zamrożony w karbonicie zostanie nieszczęsny BB-8, który mimo, że w końcu zdołał odeprzeć desperackie zainteresowanie swoim bytem ze strony Najwyższego Porządku, nie uczynił tego samego w stosunku do złowrogiego handlarza złomem, ogarniętego fanatyczną żądzą zarobku - Unkar`a Plutt`a.

Re: Wiadomości o VIII i IX

Ej, to by nawet pasowało, bo ten złomiarz jest trochę podobny do Jabby .

Trevorrow o Rey w ep. 9

W IX epizodzie ma się wyjaśnić kim jest Rey.

Rey is a character that is important in this universe, not just in the context of The Force Awakens, but in the entire galaxy," he elaborated. "She deserves it. We`ll make sure that that answer is something that feels like it was something that happened a long time ago, far away, and we`re just telling you what happened."

That said, the 39-year-old director seemed to confirm that Rey’s father is, in fact, someone we have already met.



http://www.etonline.com/news/179765_colin_trevorrow_promises_satisfying_answer_to_star_wars_theories/

Re: Trevorrow o Rey w ep. 9

W gruncie rzeczy ta Galaktyka nie jest taka duża.

początek spoilera Mam tylko nadzieję, że ojcem Rey nie okaże się Luke. No błagam... Czy choć raz nie można wprowadzić całkiem nowej postaci, niezwiązanej z Wielką Trójką? Wmawiam sobie, że chcą nas wkręcić, a dopiero w Ep. IX zaskoczyć, bo wszystkie podane informacje okażą się nieprawdziwe. Taka celowa dezinformacja. Tylko prawdopodobieństwo takiego zwrotu akcji oscyluje w okolicach zera, więc.. koniec spoilera

Re: Trevorrow o Rey w ep. 9

Będzie I am your cousin czy I am your brother?

Re: Trevorrow o Rey w ep. 9

Taka impreza była, że nie wiadomo.
Ja obstawiam I am your cousin, ale nie wiadomo co tam wymodzą. Jakoś tak bardziej pasuje mi w tym przypadku kuzynostwo, bo czy silny w mocy Kylo nie rozpoznałby własnej siostry? W sumie przegrał ze zbieraczką złomu, więc to nie jest znowu takie mało prawdopodobne...

Tajemnica Rey

Naprawdę chcą przeczekać trzy epizody, by powiedzieć, że Rey jest początek spoilera córką Luke`a? koniec spoilera

Re: Tajemnica Rey

W sumie czemu nie wyjdzie oryginalnie i nikt nie powie że epizod 9 to kalka Powrotu Jedi nie no żartuję... ale na szczęście chyba to będzie w epizodzie VIII

Grudzień 2017

http://www.starwars.com/news/star-wars-episode-viii-to-open-december-15-2017?cmp=smc|339573415&linkId=20528616

Łaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
No dobra niech im będzie byle byłby dobry

Re: Grudzień 2017

http://www.nooooooooooooooo.com/ bo to smutne jest... dwa i trzy lata czekania (nie liczę tu spin offów) damn it :/ jak żyć najwyższy wodzu! jak żyć!

Re: Grudzień 2017

Rogue One w grudniu, który zapowiada się imo ciekawiej niż "zwykłe" epizody Star Wars w stylu Szeregowca Ryana to coś o czym marzyłem od dawna

Re: Grudzień 2017

No i ch*j strzelił Epizody co półtora roku. Po tych poprawkach w scenariuszu już widać było, że coś się skomplikowało, no i masz.

Trudno.

G. Christie potwierdza

Re: G. Christie potwierdza

Przeżyć zgniatarkę - tyle wygrać.
Mam nadzieję, że uda się rozwinąć postać pani Kapitan i będzie jej o wiele więcej, niż w TFA. Może dadzą jej zabłysnąć.

Re: G. Christie potwierdza

Nie wiem czy nazywanie Phasmy /jej obecności w tym filmie/ mianem "postaci" nie jest przesadą. Po kompromitującym przesłuchaniu i wysłaniu do kubła trudno będzie odbudować jakikolwiek autorytet tej postaci... chyba, że tropem TCW i Rebels Phasma wróci aby dostać kolejne lanie od rzucających dowcipasami bohaterów.

Paru obcych

Przy okazji życzeń z okazji 4 maja i ramach Force for Change, które składa Daisy pojawiło się w tle kilku obcych z ep. 8

https://www.youtube.com/watch?v=wBUgDg9aYSk

Re: Paru obcych

Ci obcy byli już w TFA

Obcy ?

Przy okazji premiery TFA pojawiło się dużo narzekań, że jest mało obcych. Niedawno czytałem szósty tom komiksu Orbital i uświadomiłem sobie, że 90% obcych w Star Wars to przecież "sami swoi". Dwie ręce, dwie nogi i "dziwna głowa" - ile takich "typów" w sobotę wieczorem na mieście można spotkać Czasem zdarzają się modyfikację: długa szyja, dodatkowe ręce. Dodatkowe oczy to już rzadkość. Pomijając kreatury typu Sarlacc czy Rathtar to najbardziej obcy był Jabba i Oppo Rancisis . Niestety więcej obcych i to w głównych rolach jest właśnie w komiksie Orbital (polecam). Podsumowując: więcej obcych w Star Wars i to tych naprawdę obcych.

Nowy rodzaj szturmowca

Re: Nowy rodzaj szturmowca

Jak na di$n€¥ oryginalny. I tak jsezcze tych czasów nie rozwinęli, więc nie będzie nic mieszał. Mi się podoba.

Parę wieści o postaciach

Re: Parę wieści o postaciach

Świetny aktor, którego pewnie znów zmarnują.

Re: Parę wieści o postaciach

Nie przypominam sobie żebym widziała Benicia w roli w której by mi się nie podobał

Może jedynie w "Wolfman" zawiódł odrobinę moje wygórowane oczekiwania, choć może to nie kwestia jego aktorstwa a tego jak została ta postać poprowadzona przez reżysera i scenarzystę.

Ale stawiam w ciemno że w SW się sprawdzi

Re: Parę wieści o postaciach

Gdzieś czytałem, że jego rolą ma być.. kanclerz NR o niezwykle wysokim poczuciu własnej wartości.
.
.
.
.
Human Fey`lya anyone?

Plotki o nowym wyglądzie Snoke`a

-Over the course of filming for Star Wars: Episode VIII sources kept saying we were going to be really impressed with Snoke in this film. It was clear they were saying something was different about him. If you recall in Star Wars: The Force Awakens, Supreme Leader Snoke was a giant hologram towering over the likes of Kylo Ren and his “frienemy” General Hux. The controversy amongst fans wavered back and forth regarding his height. Was Snoke seven and a half feet tall? Was Snoke huge? Was Snoke like the fraud at the end of The Wizard of Oz and just the man behind the curtain?

For Star Wars: Episode VIII it appears, at least in part, that Snoke will not be a character generated in a computer. Instead he will be a huge puppet around seven to eight feet tall, taking several people to operate and a man inside a suit to make him walk. Stylistically, it seems as if Snoke may be CGI generated for the holographic communication sequences, but when he has scenes in Episode VIII next to real flesh-and-blood humans like Kylo Ren he will be a practical puppet with facial features operated by the crew.



Więcej tutaj

http://makingstarwars.net/2016/12/star-wars-episode-viiis-supreme-leader-snoke-master-of-puppets/

Kolejna plotka o tytule ep. 8

Lucasfilm zarejestrował "trademark filing" (nie wiem jak to przełożyć znak towarowy? ) na różne rzeczy, w tym zabawki, ubrania itp. - brzmi on początek spoilera Forces of Destiny. koniec spoilera - możliwe, że będzie to tytuł Ep. 8

https://www.comicbookmovie.com/scifi_movies/star_wars/has-the-title-of-star-wars-episode-viii-finally-been-a147440

Re: Kolejna plotka o tytule ep. 8

Jeśli plota się sprawdzi to tytuł będzie git-majonez. W sensie że piękny

Re: Kolejna plotka o tytule ep. 8

Siły Przeznaczenia? Przecież to brzmi mega-obciachowo.

Re: Kolejna plotka o tytule ep. 8

Jeśli jest Force to raczej Moc Przeznaczenia inaczej TFA by przetłumaczyli na Przebudzenie Siły

Moc przeznaczenia jak dla mnie brzmi ok

Re: Kolejna plotka o tytule ep. 8

To nie "force", a "forces" i w takim kontekście raczej nie da się tego przetłumaczyć inaczej jak "siły przeznaczenia". Ewentualne próby przekładania tego jako "moce" to totalna patologia.

Tytuł

To można zawsze zostać przy liczbie pojedynczej. Ale na pewno lepsze jest już "moce" niż "siły", bo to brzmi, jak sam zauważyłeś, obciachowo. Natomiast sam tytuł byłby bardzo dobry. Wiadomo, że po polsku to już tak dobrze nie brzmi, ale po angielsku jest miodzio i to najważniejsze. Poza tym, gdy spojrzymy na wszystkie epizody, to w każdym przypadku oryginalny tytuł brzmi lepiej od naszego. Niech Moc będzie z Wami.

Re: Kolejna plotka o tytule ep. 8

ja mam nadzieję, że to tytuł jakiejś gry albo czegoś innego. Epizod VIII od biedy może być, ale jeśli tak jest, to albo Rian Johnson słabo czuje drugi akt klasycznej trylogii, albo jest po prostu mało kreatywny. No ale może jest powód by tak nazwać film? Zobaczymy.

Re: Kolejna plotka o tytule ep. 8

Oby to nie był prawdziwy tytuł. Powtórzone słowo Foce to by była przesada. Zresztą w ogóle to mało kreatywny tytuł.

Re: Kolejna plotka o tytule ep. 8

ale nie zapominajmy że często gęsto rezerwują ileś domen na zapas dla samego filmu, zatem...

Re: Kolejna plotka o tytule ep. 8

"Filing" w sensie że złożył wniosek o rejestrację nazwy handlowej, i dopiero czeka na zarejestrowanie.

A moim zdaniem tytuł...

całkiem fajny i akceptuję go jeśli byłby oficjalny trylogia będzie się odnosiła do mocy

Moc Przeznaczenia jak dla mnie git

Re: A moim zdaniem tytuł...

Twoje tłumaczenie nie ma kompletnie sensu, albowiem: Moc przeznaczenie to raczej nie odnosi się do Mocy jaką mamy w SW, a raczej do czegoś pokroju takiej naturalnej siły sprawczej. Równie dobrze mógłbyś nazwać, przetłumaczyć: Siła przeznaczenia i znaczyłoby to samo co twój tytuł. Równie dobrze postawiłbyś swój tytuł w zdaniu i napisał moc przeznaczenia zamiast Moc przeznaczenia. To jest w ogóle oderwane od SW.

Re: A moim zdaniem tytuł...

Renn napisał:
Równie dobrze postawiłbyś swój tytuł w zdaniu i napisał moc przeznaczenia zamiast Moc przeznaczenia. To jest w ogóle oderwane od SW.
-----------------------

Tyle że pierwsze słowo tytułu zawsze pisze się z dużej litery, więc wiesz... Niech Moc będzie z Wami.

Re: A moim zdaniem tytuł...

Nie zmienia to faktu że jednak mi się tytuł podoba... a co do tłumaczeń Polskich to chyba lepiej nie będzie... A jako oryginalny tytuł to brzmi ok

Re: Kolejna plotka o tytule ep. 8

Czyli u nas będą "Wirujące przeznaczenia z Niruanu"? Pasi. ~

Re: Kolejna plotka o tytule ep. 8

Nie podoba mi się. Łamie konwencję, wedle której tego samego wyrazu się nie powtarza w nazwach Epizodów. Nie jestem całkiem za tego typu rozwiązaniem (patrz moja propozycja tytułu do Ep. VIII), ale czy musi być po raz drugi i z rzędu wyraz "Force"?

Poza tym z jednej strony to miłe, że twórcy nowej trylogii odchodzą od konwencji przyjętej w poprzedniczkach, że "środkowy Epizod" ma mieć jakieś nawiązanie do walki ("Imperium kontratakuje" , "Atak klonów"). Może to świadczyć o tym, iż nowa część Star Wars da nam oryginalną historię. Z drugiej strony przełamana została pewna tradycja.

tl;dr po podsumowaniu pozytywów i negatywów odnośnie tego tytułu - nie podoba mi się (zakładając, że taki właśnie tytuł będzie miał Epizod VIII).

Tytuł

"Siły przeznaczenia"? Albo jeszcze "Moc(e) przeznaczenia"?

Nieee, na pewno nie. Głupie, łopatologiczne i zbyt prostackie.
Oby było jednak coś innego.

Re: Tytuł

No wiadomo, że będzie coś innego.

Star Wars: The Last Jedi - kiedy pierwszy zwiastun?

http://moviesroom.pl/z-ostatniej-chwili/filmy/10974-star-wars-the-last-jedi-kiedy-pierwszy-zwiastun-odpowiedz-poznamy-juz-wkrotce - źródło moviesroom

w sumie spodziewałem się że chyba do Strażników dadzą pierwszy teaser widać chcą ruszyć z promocją jeszcze później. A na celebration dadzą pewnie jakiś making of.

Luke i Oscar

Re: Luke i Oscar

Wydaje mi się, że po prostu Abrams chciał oddać swój szacunek do Hamilla i w ten sposób stwierdzić, że ceni go jako aktora. Nie sądze, żeby można z tego wysnuwać jakieś wnioski

Eh, ja to w ogóle nie muszę wyciągać wniosków, bo na 99% będę się genialnie bawił na TLJ.

Re: Luke i Oscar

Jak Abrams mówi, że ktoś dobrze gra, to mu wierzę
Gdyby powiedział, że TLJ to "wizualna perełka", zacząłbym się martwić

PS
Na 100% będę się genialnie bawił na TLJ.

Re: Luke i Oscar

Mam nadzieję, że się będę genialnie bawił na TLJ, bez ukłuć w sercu na widok Lei.
Na razie czekamy na trailer...

Trailer

Pewnie nie będzie, ale jest szansa > 0%, że niebawem dostaniemy teaser.

https://www.reddit.com/r/StarWarsLeaks/comments/620qj4/possible_teaser_later_today/

Re: Trailer

W ogóle jaki to pomysł, żeby jutro tak z niczego dawać trailer, lepiej na CE, chociażbym nie pogardził.

Re: Wiadomości o VIII i IX

http://comicbook.com/starwars/2017/07/01/star-wars-the-last-jedi-wont-be-featured-at-sdcc/

http://screenrant.com/star-wars-8-last-jedi-han-solo-sdcc-2017/

W skrócie - bez TLJ w San Diego, więc jeśli mamy dostać teaser/ trailer/ cokolwiek w lipcu, to za dwa tygodnie na D23 Expo.

Re: Wiadomości o VIII i IX

to akurat totalnie nie dziwi. Disney od pewnego czasu rzuca wyzwanie SDCC za pomocą D23 expo i tym razem bliskość konwentów da o sobie mocno znać. Dobrze, że D23 Expo jest szybciej .

Re: Wiadomości o VIII i IX

Teraz pojawiły się ploty, że na D23 również będziemy musieli obejść się bez nowego teasera/ trailera - ale podobno mają pokazać jakiś materiał w rodzaju behind-the-scenes.

Cóż, chyba idą drogą marketingową R1 - czyli druga zajawka w sierpniu, a trzecia w październiku.

https://www.flickreel.com/star-wars-the-last-jedi-trailer-update/

http://www.express.co.uk/entertainment/films/824141/Star-Wars-Last-Jedi-full-trailer-D23-behind-scenes-Episode-8

Re: Wiadomości o VIII i IX

Fotki Pinballa:

https://www.comicbookmovie.com/sci-fi/star_wars/star-wars-the-last-jedi-promo-art-provides-new-looks-at-luke-rey-kylo-ren-and-snokes-praetorian-guards-a152458

Potwierdzają one, że w filmie rzeczywiście będzie istotna scena, w której na R2 usiądzie ptak. Pewnie będzie miało to znaczący wpływ na sequele. Po tej scenie już nic nie będzie takie samo.

Re: Wiadomości o VIII i IX

Przynajmniej nic nie zerżnęli.

Re: Wiadomości o VIII i IX

A fotki Gwardzistów Snoke`a to co? xD

Re: Wiadomości o VIII i IX

Mówię o ptaszku na "głowie" R2.

Re: Wiadomości o VIII i IX

Śliczne są
Już nie mogę się doczekać, kupię koszulkę z ptaszkiem

Re: Wiadomości o VIII i IX

Obsiadly go ptaszyska. Współczuję temu, kto będzie miał za zadanie go potem oczyścić...

Re: Wiadomości o VIII i IX

Tym kimś będzie Rey.

Re: Wiadomości o VIII i IX

Kibicujmy, żeby ta scena znalazła się w TLJ DDD

Re: Wiadomości o VIII i IX

Wytną w postprodukcji, bo za bardzo seksistowskie i definiuje role płciowe. Poza tym wykwalifikowanym fachowcem od majtenansu powierzchni płaskich jest Finn.

Re: Wiadomości o VIII i IX

Seksistowskie to by było gdyby zlizywała mu z czapy to białe ptasie guano.

Re: Wiadomości o VIII i IX

Droid job

Re: Wiadomości o VIII i IX

To chyba jednak poszło trochę za daleko...
Shame on me, bo to zacząłem...

Re: Wiadomości o VIII i IX

Shedao Shai będzie zachwycony - w końcu pokemony w Star Wars

Re: Wiadomości o VIII i IX

I mamy.

https://www.youtube.com/watch?v=ye6GCY_vqYk

Behind the scenes.

Re: Wiadomości o VIII i IX

Wygląda na to, że będzie więcej ras i zwierząt.
To bardzo dobrze. Tak trzymać!

Re: Wiadomości o VIII i IX

http://imgur.com/gallery/Xz8dB

Nowe zdjęcia DJ i Rose. Pierwszy klasa. Azjatka wciśnięta na siłę dalej mi nie pasuje, ale jakoś trzeba to przełknąć.

Jeszcze z konferencji:
- Rey i Finn - https://imgur.com/QYPrN4F
- Luke (wygląda młodo, może to retrospekcja?) - https://i.redd.it/5fwshesvsu9z.jpg
- Rey i Chewie w Falconie, zdjęcie z planu - https://i.imgur.com/bec12MH.jpg

Re: Wiadomości o VIII i IX

Co to za aktor przy młodym Luke`u? xd

Re: Wiadomości o VIII i IX

Tobie coś w SW nie pasuje? A to nowość.

Re: Wiadomości o VIII i IX

No co do Rose to też mam swoje obawy. Trochę obawiam się połączenia Finn + Rose, bo Finn w sam sobie jest postacią komediową (ale go akurat bardzo lubiłem w VII, w szczególności jego sceny z Poe). Ale jak Rose będzie jeszcze większym Jar Jarem niż Finn to może się już zrobić zbyt Jar Jarowo.

Hiehiehie

Już przepisują Epizod IX. xD

https://www.comicbookmovie.com/sci-fi/star_wars/star-wars-episode-ix-enlists-wonder-scribe-jack-thorne-to-rewrite-the-script-a152993

Jakby nie mogli zatrudnić jednego scenarzysty (i reżysera) do całej trylogii. Po raz kolejny pojawia się zwykły bajzel. Czyżby Kennedy nie wiedziała co to organizacja i porządek?

Re: Hiehiehie

Trochę mnie dziwi, że im takie informacje wychodzą poza ekipę. Bajzel, tak jak mówisz.

A w ogóle Jack Thorne.. Why? Wiem, że Cursed Child to sztuka teatralna, a w teatrze jest trochę inne podejście do scenariusza, ale oni tą sztuką naprawdę przewrócili do góry nogami uniwersum HP.

Re: Hiehiehie

Mossar napisał:

A w ogóle Jack Thorne.. Why?

-----------------------

To samo pomyślałem
Niedobrze, oj niedobrze

Niemniej szanuję iż reżyser ze scenarzystą przyznają że potrzebują świeżego spojrzenia z boku na ich pracę nad scenariuszem. Przy tym całym bajzlu jaki mają od śmierci Carrie, pomoc faktycznie im się może przydać.

Niemniej Lubsok słusznie zauważył że za scenariusz całej trylogii powinien odpowiadać jeden scenarzysta lub stałe małe grono scenarzystów.

Re: Hiehiehie

Decyzja raczej narzucona odgórnie - gdyby zarząd był zadowolony ze scenariusza, zmiany byłyby niepotrzebne. W każdym razie do tej pory ostateczny produkt był przynajmniej dobry, więc niech im będzie że wiedzą co robią.

Wychodzi na to, że jedyną częścią bez jakiegoś zamieszania przy produkcji będzie TLJ. Ciekawe jak to wpłynie na jakość filmu.

Re: Hiehiehie

lukaszzz napisał:

Wychodzi na to, że jedyną częścią bez jakiegoś zamieszania przy produkcji będzie TLJ. Ciekawe jak to wpłynie na jakość filmu.

-----------------------

Hmm... faktycznie. Mam nadzieję że coś nagle nie wyskoczy, jeszcze ponad 130 dni do premiery, ergo wciąż może się jeszcze sporo zdarzyć. Tak jak przy R1. Jakieś dokrętki czy jaja z muzyką. Wystarczy że Williams pójdzie papa na tamten świat i już będzie cyrk...

No, ale miejmy nadzieję że będzie spokojnie i w jak najlepszym porządku

Re: Hiehiehie

Wiem, że część Bastionu twierdzi inaczej, ale TLJ póki co rokuje bardzo dobrze. Zero zawirowań, obiecujący materiał i informacje, dobry reżyser. Wincyj Luke`a, może Snoke`a, prawdopodobnie w tej części odpowiedzą na parę podstawowych pytań po TFA.. Ja się jaram.

Bardziej się boję o to jaki kierunek przyjmą po epizodzie IX. Chciałbym, żeby zaczęli "szaleć" z tematyką, a nie sztywno trzymać się okresu 1-6. Już nawet okres pomiędzy 6-7 byłby lepszy na następne spin-offy, ale mi się marzy Old Republic, może skanonizowanie Revana, jakieś początki użytkowania mocy.. Ale plix nie znowu Vader..


Re: Hiehiehie

O kanonizacji Revana marzy wielu fanów, ale nowych ludzi ta historia niespecjalnie może przyciągnąć.
Najbardziej chodliwy temat to np. spin-off

Genesis: A Star Wars Story

Na historię o początkach wojen w Odległej Galaktyce ludzie pójdą prędzej niż na takiego "jakiegoś tam Revana"

W sumie takie coś też byłoby całkiem niezłe.

No, ale wracając do topicu żeby offtopu nie było (zbyt wielkiego).

Też z optymizmem wyczekuję TLJ. Zaś najbardziej martwi mnie właśnie EIX i co dalej. Mam nadzieję że na kolejną trylogię poczekamy minimum 15, a najlepiej 20 lat.

Re: Hiehiehie

Qel Asim napisał:
Mam nadzieję że na kolejną trylogię poczekamy minimum 15, a najlepiej 20 lat.
---------------------
To jest bardzo wątpliwe by Disney tyle lat miał czekać na zrobienie następnej trylogii. To nie są czasy Lucasa, że odstęp między OT a PT trwał 16 lat. Wystarczy spojrzeć jaki odstęp czasu dzieli dziś premiery filmów z serii Marvela egzystującej pod skrzydłami Disneya, popyt na to zawsze będzie, tak samo jak na SW, więc dlaczego Disney miałby się ograniczać? Moim zdaniem na następną trylogię przyjdzie nam poczekać jakieś 5-7 lat.

Re: Hiehiehie

Qel Asim napisał:

Też z optymizmem wyczekuję TLJ. Zaś najbardziej martwi mnie właśnie EIX i co dalej. Mam nadzieję że na kolejną trylogię poczekamy minimum 15, a najlepiej 20 lat.

-----------------------

Ale w zasadzie... po co ktokolwiek miałby tyle czekać? Ja obstawiam, że po IX skupią się na wydojeniu marki spin-offami. A po ~5-10 latach od IX dostaniemy informację o remake`u prequeli. Albo jakąś trylogię osadzoną w czasie Wojen Klonów - jako trylogię o Kenobim. W sumie nie miałbym nic przeciwko filmowym wojnom klonów - to chyba najgorzej potraktowany przez Lucasfilm okres. Coś co miało wielki potencjał i mogło być centralnym punktem prequeli przedstawiono jako bajeczkę.

Re: Hiehiehie

Ja myślę, że marketingowo będzie im się opłacało za ~5 lat zrobić epizody X,XI, XII. Co jak co, ale widać, że widz, który nie jest jakimś wielkim fanem SW prędzej pójdzie na główną sagę niż na jakieś tam Rogue One`y czy Hany Solo. Trochę strzelam na ślepo, ale widzę po kolegach z pracy, którzy na TFA byli, a na R1 już im się nie chciało iść.

Re: Hiehiehie

Nawet jak spinoffy są dla fanbazy, to daj Boże takie rezultaty finansowe filmom skierowanym do "szerokiego widza".

RO był "balonem próbnym", urodził się w bólach, był całkowicie przemontowany w stosunku do pierwotnego założenia i wyszedł świetnie. I po ep. IX Disney powinien "iść tą drogą". Ba, nawet wcześniej - KK powinna już dawno zapowiedziec 3 film, i trzy kolejne.

A na marginesie - Rey dodyka miecza i ma wizje z przeszłości z tym związane. Czy my nie znamy kogoś takiego, z podobnymi zdolnościami? Ale to by było chyba zbyt piękne żeby było prawdziwe...

Re: Hiehiehie

Przy TFA najbardziej jako magnes na ludzi zadziałał powrót oryginalnych postaci z OT. To jest największa siła sequeli. Siła, której będzie brakowało epizodom X-XII. Bo przy całej mojej sympatii do nowej obsady i nowych postaci, do uzyskania statusu "kultowych" jak oryginalna trójka to im jeszcze zdecydowanie daleko, a prawdopodobnie się do tego statusu nigdy nie zbliżą.

Dlatego tutaj optymalnym wydaje się powrót do postaci i okresu za którym ludzie mogą trochę zatęsknić - czyli do prequeli. Powrót do tych samych aktorów jest dość ryzykowny przez to jaki odbiór miały epizody I-III, remake też jest ryzykowny. Ale mówiąc szczerze - chciałbym coś takiego zobaczyć.

Re: Hiehiehie

Po co czekać? Po to by Rey się zestarzała i wyglądała na mocne 40+ bez CGI

Nie no, trylogie o wojnach klonów, o jakiś tam innych wydarzeniach/bohaterach spoko. Niech robią filmy co roku - ja chętnie będę oglądał. Zresztą nie tylko ja. Aczkolwiek to i tak będą tylko i wyłącznie spin-off`y.

Natomiast epizody powinny być z dużymi odstępami czasowymi.
W epizodach musi być schemat i wątek główny dotyczący rodziny Skywalkerów. Ma być monomit i jedna linia fabularna typu: TPM=ANH=TFA, AOTC=TESB=TLJ, ROTS=ROTJ=EIX.
Za każdym razem nowe młodsze pokolenie jako główni bohaterowie i sinusoidalna powtarzalność podobnych wydarzeń.
Jak tego nie będzie, to nie będą to epizody tylko spin-off`y.

Ciekawą opcją byłoby puszczanie czwartej trylogii po jednym filmie w odstępach kilkuletnich - co 5/6 lat. Trylogia rozciągnęłaby się na 15/20 lat i przynajmniej cały proces starzenia się bohaterów by przebiegał naturalnie.
To w sumie najmniej prawdopodobna wersja działań Disney`a, ale kto wie co oni tam nie wymyślą.


No chyba że zrobią E0, E-1, E-2, to wtedy niech robią nawet na rok po EIX
Niemniej wątpię że pójdą w numerację ujemną - chyba że się okaże że Shmi Skywalker jednak była w jakimś stopniu wrażliwa na Moc, a jej rodzic/rodzice byli też użytkownikami Mocy Niemniej to już brzmi głupio - także raczej wszystko to co jest przed TPM nie będzie mogło być epizodem.

Re: Hiehiehie

Akurat historia Palpatine`a, jego relacja z Plagueisem i droga do zostania Sithem byłaby świetnym materiałem na spin-off przed TPM.

Re: Hiehiehie

Finster Vater napisał:
A na marginesie - Rey dodyka miecza i ma wizje z przeszłości z tym związane. Czy my nie znamy kogoś takiego, z podobnymi zdolnościami? Ale to by było chyba zbyt piękne żeby było prawdziwe...
-----------------------

Jedyne wizje w Sadze mieli tylko Anakin i Luke. W obu przypadkach dotyczyły teraźniejszości i najbliższej przyszłości. Rey jest tutaj wyjątkiem.

W TCW jest jeszcze cały wątek z Yodą.

Finster, kogo masz na myśli?

Re: Hiehiehie

To tak, świetnym to mało powiedziane.

Tylko to wciąż byłby jedynie spin-off! Nie epizod, a o epizodach post EIX mowa przede wszystkim

Re: Hiehiehie

Zbliżą się - za 20 lat od premiery EIX. Nie wcześniej - to kolejny argument za opóźnieniem czwartej trylogii jak tylko się da

Re: Hiehiehie

Re: Hiehiehie

Quinlan Vos? Serio?

Mam zerowy sentyment do tej postaci - mogłoby go nie być - nawet bym nie zauważył

Pewnie dlatego nie odgadłem kogo Finster miał na myśli. Niemniej poczekam aż sam Finster potwierdzi/zaprzeczy czy chodzi o Quinlana

Re: Hiehiehie

Już miałam miec woooow bo no jasne, ten synek, na pewno miał rodzinę, dar przekazywany w genach i w ogóle....

a potem przypomniałam sobie co z Quinem zrobił NK, a zwłaszcza DD i zrobiło mi się meh :/

a mogło być tak pięknie!

Re: Hiehiehie

Ja myślę, że to na 100% zbieg okoliczności. Chcieli jakoś "uatrakcyjnić" film tą wizją i taki sobie wymyślili sposób. Nie sądzę, żeby ktokolwiek z nich wpadł na jakieś powiązanie z Quinlanem.

Re: Hiehiehie

Ale, pięknie dalej może być.

Po tej całej tragicznej (w każdym tego słowa znaczeniu) historii z DD przecież mógł wrócić do swojej dawnej przyjaciółki i continuum zdarzeń nie zostało przerwane

Re: Hiehiehie

Ale... mam opad szczęki...

Pytanie za 1000 punktów - znasz "Republic" i Ci kompletnie nie podszedł, czy tylko z PT/ CW / DD?

Re: Hiehiehie

Nie czytam komiksów
Znaczy się kiedyś czytałem - taki Kajko i Kokosz nawet całkiem spoko. Natomiast jak zabierałem się kiedyś za komiksy SW to wyszło słabo i pomimo kilku prób nie kupuję tego - kompletnie mi się nie podobają.

Także nie, nie wiem wiem jakim kozakiem jest Vos w komiksach

Re: Hiehiehie

Są komiksy i jest "Republic" Ale jesteś usprawiedliwiony.

Tu nawet nie chodzi o "kozaczenie", tylko jak świetnie jest to napisana postać i całe otoczenie Aayla, Villie, Tholme itd.

Najlepsze ze SW, które nie trafiło na ekrany (duże lub małe) A nawet przebija część z tego, co trafiło.

Re: Hiehiehie

A z jakiej racji mamy mieć do czynienia z snuosidalną powtarzalnością wydarzeń? Co to da tym filmom i jakie widzisz zalety takiego rozwiązania?

Re: Hiehiehie

Finster Vater napisał:

Najlepsze ze SW, które nie trafiło na ekrany (duże lub małe) A nawet przebija część z tego, co trafiło.

-----------------------

Aż tak? To może kiedyś spróbuję, niemniej nie wiem kiedy bo prędko to raczej nie nastąpi.

Seria "Republic" - trzeba zapamiętać.

Swoją drogą, kto jest jej autorem?

Mam nadzieję że nie John Jackson Miller - ze wszystkich (nielicznych) komiksów SW z jakimi miałem do czynienia, tego gościa nie cierpię najbardziej

Re: Hiehiehie

Wracamy tu do dyskusji o TFA w tym wypadku.

TFA uwielbiam właśnie dlatego że jest jak ANH i TPM - to fabularne kopie. Dlatego to jest dla mnie esencja SW. Klimat taki sam, istota ta sama.

R1 klimatu SW nie ma wcale. Chociaż przyznam że ostatnio nieco zaczyna mnie ujmować muzyka z R1 która dużo daje, ale bez fabuły to nie to samo.

No i jeszcze jedno. Takie rozwiązanie daje szansę na to by każde pokolenie miało swoją trylogię zaadresowaną bezpośrednio do tego pokolenia, lecz z tą samą historią. To ma swój urok

Re: Hiehiehie

Gdybym chciał oglądać OT... to bym obejrzał OT.
TPM przy TFA jest filmem z niezwykle orygnialnym scenariuszem - w mojej prywatnej opinii to dosłownie niebo a ziemia.

Klimat da się budować bez powielania schematów fabularnych, a samo ich powielani jest szkodliwe, śmieszne i żenujące.

Poza tym prequele nie są aż tak bardzo podobne do OT, Powrót Jedi a Zemsta Sithów to totalnie dwa różne filmy.

Chyba rozumiem o co ci chodzi, bo pewną koncepcję mitu warto zachować, jednakże nie zawsze musi być to ten sam mit ;P

Re: Hiehiehie

Duet John Ostrander (tekst), Jan Duursema (grafika), chyba najlepszy duet starłarsowy ever.

Poza tym, to jeszcze warto znać The Dark Times. Dołujące, ale z pozytywnym przesłaniem (może dlatego, że nie zakończyli)

Oczywiście w obydwu seriach zdarzają się zeszyty słabsze, ale jest to margines

Re: Hiehiehie

W końcu cały scenariusz OT był pisany przez stałe małe grono scenarzystów.

Re: Hiehiehie

Jak to: why? Gość ma już doświadczenie w pisaniu licencjonowanych fanfików (Przeklęte Dziecko), więc do disneyowych SW nada się jak marzenie.

Re: Hiehiehie

Dają gościa, który pisze niczym uzdolniony 12 latek. P.I.Ę.K.N.I.E.
Czemu mnie to nic a nic nie dziwi?

Re: Hiehiehie

akurat cursed child mu wybitnie nie wyszedł, ale tam miał Jołaśkę na głowie, biedak XD

Za to jak pisałam w komentarzach - facet cośtam jednak potrafi. I jednak poprawianie scenariusza to nie to samo co pisanie od zera, więc daję mu kredyt zaufania, pamiętając właśnie adaptację Let.

A może też wychodzę z założenia, że ktokolwiek inny niż Trevorow jest już decyzją na plus XD

Re: Hiehiehie

Też wychodzę z podobnego założenia
Zobaczymy, a nuż wyjdzie z tego coś oryginalnego.

Re: Hiehiehie

vilkala napisał:
akurat cursed child mu wybitnie nie wyszedł, ale tam miał Jołaśkę na głowie, biedak XD
-----------------------

Co? To chyba raczej ona "biedna", że jej się taki uczeń z marnymi zdolnościami trafił. Rowling a ten koleś to niebo a ziemia.

Jeśli chodzi że trafił do SW...no cóż. Po takich słabiznach jak TFA czy RO ja się już tu cudów żadnych nie spodziewam niestety. Niemniej podejrzewam że sukces osiągną, tak czy siak. Nie wiem jak bardzo musiałoby być to marne, żeby tłuszcza pokręciła noskiem...

Re: Hiehiehie

Princess Fantaghiro napisał:
Po takich słabiznach jak TFA czy RO
-----------------------

A RO Ci się przypadkiem trochę nie podobało?

Re: Hiehiehie

Nom, ale dodatkowe seanse zdarły mi bielmo z oczu.

Re: Hiehiehie

Czyli sceny z Vaderem też słabe? A to nowość. xD

Re: Hiehiehie

Fanserwisowy gwałt na postaci zawsze jest słaby, nieistotne kogo dotyczy. A po RO, wolałabym żeby już nie dotykali filmowego Vadera nawet małym palcem.

Re: Hiehiehie

Heh, a pamiętam co miałaś w sygnaturce krótko po seansie.

Re: Hiehiehie

Nerdszczyt opadł i wróciła chłodna analiza.
Nie dziwię się jej.

Niemniej mam na odwrót - ja na pierwszym seansie byłem zielony z wściekłości jak widziałem Vadera szatkującego mieczem szumowiny rebelianckie.

A teraz lubię sobie podejrzeć tę scenę na YouTube. Bo sama z siebie - bez reszty R1 jest po prostu piękna

Re: Hiehiehie

Pacjentka w końcu zrozumiała, że zachwycanie się R1 stoi w sprzeczności z hejtowaniem Disneya, więc podjęła trudną decyzję i już R1 też hejtuje. Makes sense.

Re: Hiehiehie

Gdybym była tobą, to może bym tak robiła. Ale to nie ja daję 1 książkom NK bo to nie stary kanon. A hejtuję głupotę, pustactwo i płaskie zrzynanie, jakie moim zdaniem KK&Iger wprowadzają w moje ukochane uniwersum.

Re: Hiehiehie

XD

WOHOOO, KOCHAM ŁOTRA! CZUĆ TĘ MOC, CZUUUUĆ TĘĘ MOOOOOC!
Ej ale serio. Moje serce śpiewa. Łotr 1 jest zwyczajnie boooski <3 Przez większość sensu czułam się jakbym oglądała te dobre i najlepsze odcinki TCW/CW. Cieknie tu aż od klimatu SW. Film przesiąknięty akcją, przygodą i było to po prostu cudowne uczucie. Łotr sprawił mi wielką, wręcz dziecięcą, frajdę. Podejrzewam że czasem gapiłam się na ekran niczym cielę na malowane wrota z szeroko otwartymi ślepkami, taki zachwyt! Jak dla mnie spin-off o rebelii niesamowicie rozszerza gwiezdne uniwersum, świat przedstawiony wprost zalewa widza różnorodnością i bogactwem. Na targu w Jedha prawie palpitacji dostałam, bo już nie wiedziałam w którą stronę patrzeć, i mi się łepek kręcił coby niczego broń Boziu nie uronić


http://gwiezdne-wojny.pl/Forum/Temat/21695#657743

Re: Hiehiehie

Widzę że nie dotarło...

Po pierwsze, jest takie powiedzenie że tylko krowa nie zmienia zdania.
Po drugie, zaznaczyłam chyba wyraźnie, że mój odbiór zmienił się po kilku seansach.
Więc nie wiem po co przywołujesz moje wrażenia po pierwszym seansie, które:
a) straciły ważność
b) są co najwyżej dowodem na to że początkowo też się dałam ogłupić tanim sztuczkom.
Człowiek od tego ma mózg żeby rewidować swe poglądy.

Re: Hiehiehie

Diagnoza: pacjentka wróciła z banicji w stanie gorszym niż wcześniej.

Re: Hiehiehie

xD

Znów się zaczyna...

Zanim dostaniesz bana, mogłabyś odpowiedzieć na moje pytanie z komentarzy?

Re: Hiehiehie

Eee, po prostu pozachwycała się głupotą, pustactwem i płaskim zrzynaniem, zanim uznała, że to głupota, pustactwo i płaskie zrzynanie

Re: Hiehiehie

Specjalistka od chorób psychicznych, kazirodztwa i gwałtów.

Jakie oblicze odkryjesz przed nami jutro?

Re: Hiehiehie

To i tak skromnie w porównaniu do ciebie...

Specjalistki w dziedzinie:
- literatury
- filmu
- aktorstwa
- malarstwa
- komiksu
- psychologii
- medycyny
- biochemii
- genetyki
- fizyki
A to i tak zapewne tylko kropla w oceanie wiedzy Królowej Kosmosu.

Re: Hiehiehie

Proste, w końcu zanim poszłam na historię sztuki i grafikę (które razem wzięte całkiem nieźle wyczerpują pół tej listy) przygotowywałam się do zdawania na medycynę. Więc wyłączywszy fizykę (która skreśliła moje zdawanie na lekarski) to generalnie jest to trafna lista moich umiejętności

Re: Hiehiehie

Ja bym jeszcze dodał specjalistka od banów. Zresztą sama się o tym niejednokrotnie przekonałaś. xD

Re: Hiehiehie

To odwrotnie niż ja, chciałem iść na historię sztuki, ale wylądowałem na polibudzie

Nb., Princess - nie "Królowej Kosmosu"; tylko "Queen Bitch of the Universe", trochę szacunku dla władzy.

Re: Hiehiehie

Uuum. Żeby był szacunek do władzy, najpierw władza musi mieć szacunek dla obywatelki.

Re: Hiehiehie

Kiedy Kathi nie okazała Ci szacunku?

Re: Hiehiehie

Od kiedy tu jest jakikolwiek szacunek potrzebny? Bastion przestał być dyktaturą jakoś w międzyczasie czy co?

Re: Hiehiehie

Nie jest potrzebny, ale ciekawi mnie co tym razem uroiła sobie Princess. xD

Re: Hiehiehie

Potraktuj to jako radę od osoby Ci w jakiejś części życzliwej - szacunek okazywać warto i w każdej sytacji bez oglądania się na okoliczności.

Re: Hiehiehie

Niestety nie mogę się zgodzić z taką radą. Na mój szacunek trzeba sobie zasłużyć.

Re: Hiehiehie

Princess Fantaghiro napisał:
Na mój szacunek trzeba sobie zasłużyć.
-----------------------

xDDDDDDDDDDDDDD


Patrzcie Państwo, księżniczka (hiehie) się znalazła.

Re: Hiehiehie

Prosiłbym o usunięcie off topu z wątku na temat wiadomości o epizodzie VIII i IX, powtarzam Z WĄTKU NA TEMAT WIADOMOŚCI O EPIZODZIE VIII I IX. Przez cały lipiec podobne sytuacje się nie zdarzały więc naprawdę nie mam pojęcia czym to jest spowodowane . Jeżeli ktoś ma jakieś intuicje proszę napisać na meila prequeletoguwno@gmial.com


Z góry pozdrawiam użytkownik bastionu

Re: Hiehiehie

Odważnie zakładasz, że komuś na owym szacunku zależy

Re: Hiehiehie

Panie kolego prosto w punkt. Mój szacunek już zdobyłeś xD

Re: Hiehiehie

W ogóle ilość offtopów w tym temacie jest niesamowita:

- J.K. Rownling jako grafomanka
- Harry Potter i książki młodzieżowe od niego lepsze
- Słowacki, Mickiewicz i klasyczna literatura polska
- sprzeczka z Princess i kwestia szacunku do innych użytkowników na Bastionie
- Rouge One
- Quinlan Vos i komiksy Republic

Ale nie narzekam, bo to po częsci moja wina (no i jest co czytać)

Re: Hiehiehie

San Holo napisał:
Ale nie narzekam, bo to po częsci moja wina (no i jest co czytać)
-----------------------

I moja. W końcu wszystkie te offtopy zaczęły się po moim poście o nowym scenarzyście. xD

Re: Hiehiehie

San Holo napisał:
W ogóle ilość offtopów w tym temacie jest niesamowita
Ale nie narzekam, bo to po częsci moja wina (no i jest co czytać)

-----------------------

Oj, to prawda. Offtopu co nie miara

Po części to i moja wina. Niemniej co jest ważne to to że cała ta dyskusja jest w miarę oparta na argumentach i wymianie doświadczeń - czyli pomimo mocnego zejścia z tematu głównego ta dyskusja jest twórcza i dobrze że się pojawiła na Forum.
Małym wyjątkiem są tu sytuacje prywatnych wycieczek wobec Princess, ale to mniej lub bardziej (w zależności od punktu siedzenia) wesoły aspekt funkcjonowania naszej Bastionowej społeczności

Re: Hiehiehie

Princess... to jest post dnia jak dla mnie

Re: Hiehiehie

-Co? To chyba raczej ona "biedna", że jej się taki uczeń z marnymi zdolnościami trafił. Rowling a ten koleś to niebo a ziemia.

E tam, idealnie się dobrali, bo Rowling to grafomanka jakich mało.

Re: Hiehiehie

Czyli teraz nawet Rowling się obrywa?

Zaraz się okaże, że Hemingway czy Słowacki to też grafomani.

Re: Hiehiehie

Ja wiem, że Cursed Child to spektakl teatralny, ale to już mogła sobie podarować wydawanie tego w formie książki..

Chociaż Fantastycznymi Zwierzętami się trochę zrehabilitowała.

Re: Hiehiehie

Mossar napisał:

Chociaż Fantastycznymi Zwierzętami się trochę zrehabilitowała.

-----------------------

Trochę?
Jak dla mnie spin-off lepszy od samego Pottera

Re: Hiehiehie

Dla mnie 1 część Fantastycznych Zwierząt jest tym samym czym TFA jest dla sequeli. Dobre początki nowych historii, ale to kolejne części pokażą czy te historie są czegoś warte.

Dla mnie książki HP to absolutny klasyk, idealnie się wiekowo w nie wstrzeliłem i nie ma opcji, żeby Fantastyczne Zwierzęta je przebiły. Trochę na tej samej zasadzie jak wielu Bastionowiczów podchodzi do sequeli, bądź niektórzy do prequeli te 20-15 lat temu.

Re: Hiehiehie

Sorry, ale nawet najgorszy Potter jest od tego lepszy.

Re: Hiehiehie

Hmm... ile lat miałeś jak czytałeś pierwszą część?

Re: Hiehiehie

Nie jestem pewien, ale koło 8 lat. Czyli byłem blisko magicznych 11 lat, czekałem na list, ale nie przyszedł.. Każdą z książek 1-5 myślę, że przeczytałem jakieś >10 razy.

Re: Hiehiehie

Hmm... Jesteś z rocznika 1993?

No to mamy tak samo - zarówno z wiekiem, jak i z kwestią czytania wszystkich część po xxx razy (nawet w języku oryginalnym popełniłem lekturę), a mimo to Fantastic Beasts > Harry Potter

Re: Hiehiehie

No tak, 1993 Dodatkowo w wieku 0-23 byłem podobny do Harry`ego, brakowało mi tylko błyskawicy.

Re: Hiehiehie

Ale tego nie ma przecież w formie książki. To jest zapis scenariusza tylko.

Jeśli chodzi o grafomaństwo to San chyba odnosił się do całokształtu, co moim zdaniem jest bzdurą, bo akurat Rowling w tamtym okresie, gdy wychodził Potter pisała w porządku.

A Zwierzęta... Cóż, dla mnie to porażka, ale nie tylko Rowling jest jej winna. Taki Yates też.

Re: Hiehiehie

Nie jest to powieść jak Pottery, ale jak dla mnie jest to książka.

PWN:
«złożone i oprawione arkusze papieru, zadrukowane tekstem literackim, naukowym lub użytkowym; też: tekst wydrukowany na tych arkuszach»

Re: Hiehiehie

Przecież wiadomo że Lubsokowi o typową prozę chodziło

Niemniej definicję szanuję

Re: Hiehiehie

Dobra, to inaczej. Nie ma tego w formie klasycznej prozy.

Re: Hiehiehie

Uprzedziłeś mnie. xD

Re: Hiehiehie

Okej No i tak też to staram się sobie tłumaczyć. "Czego się spodziewałeś? Kupiłeś zapis scenariusza teatralnego to nie oczekuj powieści" xD

Re: Hiehiehie

Fakt, powinienem doprecyzować - miałem na myśli oczywiście Poterry, do których po wielu latach w końcu straciłem sympatię (mimo że kiedyś je lubiłem). Może to kwestia tego, że dorosłem, nie wiem

Re: Hiehiehie

Słowacki to grafoman.

Re: Hiehiehie

Podbijam!

Re: Hiehiehie

#TeamMikiewicz?

Re: Hiehiehie

Yeah!

Re: Hiehiehie

Może być Mickiewicz, może być Norwid

Re: Hiehiehie

Yeah! Yeah!

Re: Hiehiehie

Ja tam jestem poetycznie ultratolerancyjny , ale (zawsze jest jakieś) uważam że "Beniowski" jest mimo wszystko tym najlepszym z naszej literatury. Nie bić.

Re: Hiehiehie

A ja tam zawsze wolałem Kordiana od Gustawa/Konrada

Re: Hiehiehie

W sumie ja też.

A Słowacki to chyba stworzył w ogóle w Kordianie pierwszy cliffhanger.

Re: Hiehiehie

I, co gorsza, bez nadziei na sequel

Re: Hiehiehie

Ja w sumie niewiele lektur lubiłem - głównie Lalka i inne rzeczy od Prusa, trochę Werter i fragmenty Pana Tadeusza. A na maturze z polskiego dopiero mi się pojawił uśmiech na twarzy jak przeszedłem do opisywania Gandalfa xD

Re: Hiehiehie

O, i to jest porównanie. Słowacki i Hemingway a Rowling to jak niebo i ziemia. Poważnie, Rowling pisze niezłe młodzieżówki, ale nic poza tym, więc traktowanie jej jak wielkiego pisarza jest zabawne. Jej książki nie są niczym szczególnym, jarają się nimi głównie nastolatkowie, którzy myślą, że czytają ambitną literaturę. To oczywiście tylko moje zdanie, więc niech dorośli fani HP się nie denerwują za bardzo

Re: Hiehiehie

No to skoro pisze niezłe młodzieżówki to trudno to chyba nazwać grafomanią, nie?

Żeby nie było, nie uważam jej za jakiegoś geniusza literatury, po prostu napisała solidne i wciągające książki.

Re: Hiehiehie

Z perspektywy młodego odbiorcy niezłe, z mojej aktualnej perspektywy mocno średnie, pseudo-głębokie, nudnawe i do bólu rozciągnięte (chociaż może w tym przypadku ta pierwsza perspektywa jest istotniejsza ). Jest wiele innych, ciekawszych i lepiej napisanych powieści, które nadają się dla młodzieży. Z Pottera zrobiona jakiś taki symbol młodzieżówek i niekoniecznie słusznie. Według mnie Rowling pisze mało ciekawie, to tyle.

Re: Hiehiehie

Z czystej ciekawości, jakie to powieści?
I czy ja wiem czy aż takie rozciągnięte? Zakończyła każdy istotny wątek jaki zaczęła.
A i czy pseudo-głębokie... Cóż, zapewne Ameryki nie odkryła. Mimo wszystko pisze pięknie o miłości, przyjaźni i poświęceniu. To ważne tematy a ona nie traktuje ich banalnie, pokazuje brutalną prawdę, że czasem dobro nie jest wynagradzane, a wręcz karane, a mimo to zachęca poprzez postawę swoich bohaterów do jego praktykowania. To ważne moralne drogowskazy, zwłaszcza dla młodych osób, do których przecież książki są skierowane. A i dorośli czasem mogą sobie coś z tego przypomnieć

Re: Hiehiehie

Rzucę autorami, bo książek byłoby za dużo: Niziurski, Pilipiuk, Pratchett, Verne, Tolkien, Martin, autorzy od Przygód Trzech Detektywów. Oczywiście, nie wszyscy piszą typowe młodzieżówki, no ale chyba nie o to tu chodzi. Moim zdaniem lepiej, żeby młody czytelnik brał się za tych pisarzy niż za Rowling (przynajmniej ja tak robiłem). Nic na siłę rzecz jasna, ktoś lubi Joasię, to niech ją czyta, nieważne czy jest stary, czy młody

Re: Hiehiehie

Praktycznie wszystkich ktorych wymieniles uwielbiam ale zaczalem ich uwielbiac od ok. 15/16 roku życia, może Niziurski troche wczesniej. Ale na ten wiek ~10-16 lat Potter idealnie sie wpasowywal. A to ze teraz dalej go uwielbiam to glownie kwestia ogromnego sentymentu i roznego rodzaju wspomnien.

Taki Pratchett lepiej sie wpasowuje w moj aktualny wiek

Re: Hiehiehie

No trochę, a nawet bardzo mnie zdziwiłeś.
Z wyżej wymienionych czytałem Tolkiena, Pilipiuka i Martina - wszystkich mniej więcej w wieku 12-13 lat.

Tolkien to geniusz kreacji świata, ale zarówno jego fabuła jak i postacie są daleko za Potterowskimi. Osobiście uważam jego książki za wybitne, ale daleki jestem od stwierdzenia, że są lepsze dla młodego czytelnika niż Potter. Typowego dziesięciolatka (albo nawet i czterolatka bo ja w takim wieku zaczął czytać Harrego) mogą odrzucić. To co mnie w nich niezwykle cieszy (czyli praktycznie rzecz biorąc rozdział o kulturze i tradycji hobbitów) zwykłego dzieciaka odrzuca. Nie zaprzeczam, że pod względem moralnym też mają bardzo dobre przesłanie, ale widoczna jest w nich większa polaryzacja bohaterów i w starciu z Potterem troszkę im w mojej skromnej opinii brakuje.

Względem Pilipiuka to jestem wręcz zszokowany. Te książki są typowym przykładem bezmyślnej rozrywki, nie niosącej ze sobą absolutnie żadnej treści poza humorem, który i tak się przejada po kilku utworach. Fabuły są proste jak konstrukcja cepa, bohaterowie pozbawieni jakiejkolwiek głębi emocjonalnej... No cóż dla mnie to zupełnie inna liga niż Rowling.

Martin jest znowuż mistrzem konstrukcji fabuły, tworzenia niejednoznacznych bohaterów i szokowania czytelnika. To genialny pisarz, który swoje powieści konstruuje w niezwykle przemyślany sposób i muszę przyznać, że jest w tym jeszcze lepszy niż Rowling. Ale... To zupełnie inna liga wiekowa. Ja sam czytałem Pieśń gdy miałem 12 lat, ale byłem wtedy tą książką mocno zniesmaczony i absolutnie nie poleciłbym jej komuś w tym wieku. Jest zdecydowanie za mocna i raczej nie kształtuje w młodym człowieku pozytywnych postaw. Ma lepszą fabułę niż HP, bardziej rozbudowane postaci... ale jest zdecydowanie bardziej odpowiednia dla starszych czytelników. No i brakuje jej pewnego... piękna sagi o Potterze. Jest absolutnie pozbawiona baśniowości, dosłowna i dosadna co czyni ją w pewien sposób mniej wartościową moralnie.

Pozostałych nie czytałem zbyt dużo, więc nie mogę się o nich wypowiedzieć.

I żeby nie było, nie uważam, żeby LOTR i PLiO były gorsze od Pottera jako same książki - ale uważam, że przeciętny jedenastolatek więcej jednak wyniesie z HP niż z wyżej wymienionych, a czytanie ich da mu większą frajdę. A obie książki serdecznie polecam.

Re: Hiehiehie

-Typowego dziesięciolatka (albo nawet i czterolatka bo ja w takim wieku zaczął czytać Harrego) mogą odrzucić.

Tylko że mówimy tu o młodzieżówkach, nie książkach dla dzieci, czyli mieścimy się raczej w przedziale 11-18/19.

Na resztę z chęcią odpowiem jutro, zwłaszcza w kwestii Pilipiuka (jestem ciekawy, co jego autorstwa czytałeś - jak Wędrowycza, to wszystko jasne ), ale teraz wysiada mi telefon xD

Re: Hiehiehie

jestem ciekawy, co jego autorstwa czytałeś - jak Wędrowycza, to wszystko jasne [2]

Ja Tolkiena czytałem pierwszy raz w wieku chyba 16 lat (I odbiór był rewelacyjny, w kolejności, H, WP, S), bo było trudno dostać, trzeba było po kolegach kolegi pożyczać. Ehhh, czasy kiedy trzeba był omieć znajomego księgarza żeby kupić ciekawą ksiązkę lub płytę. Poza tym Nienacki, Niziurski, Verne i tu się w pełni z Sanem zgodzę te ksiazki szalenie rozwijały i zmuszały (jak chciałeś się czegoś więcej dowiedzieć) do szukania po encyklopediach itp., bo to era beznetowa była.

HP ma tę zaletę i przewagę, że jest książką typu unisex, czyli dla chłopców i dziewczynek. Natamiast wymienieni przez Ciebie Autorzy byli czytani głównie przez chłopców; dziewczynki czytały o Ani z Zielonego Wzgórza czy Zapałkach na zakręcie. Jas akurat czytałem i jedne i drugie, ale raczej byłem wyjątkiem.

Re: Hiehiehie

Przedział 11-18 to ogromny rozrzut. Ja byłem totalnie innym człowiekiem w wieku lat 11, innym w wieku lat 15 i jestem innym w wieku lat 17. To chyba zbyt duży przedział jak na taką dyskusję, a porównywanie lektur pod kątem tego czy się w niego wpasowują wydaje mi się być niewykonalne.

Rzekłbym że Harry to świetna książka zwłaszcza dla dzieci tak w wieku 6-13, oczywiście w odpowiedniej kolejności bo dla trzynastolatka Kamień Filozoficzny będzie zbyt infantylny, a dla sześciolatka Insygnia Śmierci zdecydowanie zbyt mocne. Oczywiście i dorośli znajdą w HP coś dla siebie, ale chyba jednak największą siłę przyciągania te książki będą miały w mniej więcej takim wieku.

Co do Pilipiuka czytałem "2586 kroków", "Aparatus", "Kuzynki", "Dziedziczki", "Księżniczka","Ucieczka", "Wampir z M3", "Wieszać każdy może", "Zagadka Kuby Rozpruwacza","Czarownik Iwanow", "Homo bimbrownikus", "Kroniki Jakuba Wędrowycza", "Weźmisz czarno kure...", czyli łącznie trzynaście książek, z czego sześć o Wędrowyczu. W większości nie pamiętam ich zbyt dobrze (lektura odbyła się jakieś pięć lat temu), ale żadnej nie uznałem wtedy za coś wybitnego, a moje podejmowane od czasu powroty zwykle nie kończyły się zmianą opinii. Ale może po prostu nie miałem okazji poznać go z najlepszej strony... co byście polecali?

A i do rzeczy dla młodzieży pojmowanej w przedziale 11-18 to bym koniecznie Wiedźmina dorzucił.

Re: Hiehiehie

Nieprawda, dziewczynki czytały też Tolkiena w wieku lat 12 z wypiekami na twarzy, wszystkie Niziurskie, Nienackie itp (Siesickiej ani jednej, nie moja bajka) XD
Do Pottera mam sentyment ale też do niego za bardzo nie wracam - boję się reakcji jak na Sapka, który nie wytrzymał proby czasu (mówię o ostatnich tomach). A jak już to wracam do tomów 1-3, potem wyraźnie widać, że beta przestała Joasi wycinać zbędne kawalki.

Ale też popieram przedówców - jak ktoś chce poznać naprawdę niesamowitą literaturę autora z Wysp, z przepięknie logicznie wykreowanym światem, to marsz po Pratchetta.

Re: Hiehiehie

W mojej klasie (60% stanu) nie czytały Niektóre tylko coś tam z "panow samochodzików" ale pobieżnie, niziurskich jeszcze mniej, o Vernie czy Tolkienie nie wspominając (ale Tolkien był deficytowy i trudno dostepny). U kolegów w biol-chemie podobnie, choć u nich to 80% stanowiły panie.

Inna sprawa, że z chłopaków też gdzieś tak tylko połowa czytała cokolwiek.

Re: Hiehiehie

U mnie Potter jak najbardziej przetrwał próbę czasu Inna sprawa, że późno się w ogóle z nim zapoznałam, miałam chyba z 18 lat. Niedawno odświeżyłam i wciąż jestem zachwycona, nadal bardzo mocno działa na wyobraźnię i aż chce się wrócić do pisania fanfików.
Najmniej podobają mi się dwie ostatnie części, ale i one mają mnóstwo dobrych scen.

...

Ok, mogę wreszcie normalnie odpowiedzieć.

Jeżeli chodzi o przedział wiekowy, to jasne, jest on szeroki, ale tak to jest z młodzieżówkami - są wśród nich powieści lepsze dla odbiorcy 11-13 letniego, są lepsze dla odbiorcy 14-18 letniego itp. W tym wypadku trzeba się jednak w jakieś ramy wpasować, a zawsze można doprecyzować, dla kogo dana lektura bardziej się nadaje. W końcu HP to też teoretycznie przedział 11-18.

Tolkien:

Tolkien pisał o tyle fajnie, że tak naprawdę każdy młodszy czytelnik znajdzie w jego twórczości coś ciekawego. Można go czytać będąc jeszcze gówniakiem (Łazikanty, Rudy Dżil i jego pies, Kowal z Podlesia Większego - to typowe bajki), dla nieco starszych jak najbardziej Hobbit jako wstęp do Lotra, potem Władca, Silmarillion itd. Kiedy ja byłem mały, uwielbiałem Tolkiena (wciąż go uwielbiam). Jego powieści są niesamowicie barwne, zawierają mnóstwo pięknego języka i opisów, które pobudzają wyobraźnię i kreatywność. Gdy pierwszy raz czytałem Silmarillion, bawiłem sie jeszcze klockami, więc ubóstwiałem odtwarzać np. pojedynek Morgotha i Fingolfina Taką fazę na świat Śródziemia miałem przez całe życie - mój pierwszy solowy projekt black metalowy był inspirowany w całości twórczością Tolkiena (jakie to było beznadziejne XDDD). Można się oczywiście kłócić, czy dzisiejszemu dziecku spodoba się Lotr, ale uważam, że mimo upływu lat, to dalej jest genialna lektura, niezależnie od wieku czytającego.

Jeśli chodzi o rozwój bohaterów i fabuły w HP, to trzeba pamiętać o jednej rzeczy - Rowling rozwijała kilka postaci i kręcącą się wokół nich fabułę w siedmiu, długich powieściach, dlatego siłą rzeczy będą one bardziej "wiarygodne" i "lepsze". Tolkien ma globalny styl, co widać po Silmarillionie, który jest stworzony w stylu kroniki. Władca Pierścieni skupia się mocniej na pojedynczych postaciach, ale wciąż nie poświęca im aż tyle uwagi, co Joasia. Potter i śródziemiowe książki mają zwyczajnie inny styl prowadzenia historii. Tak naprawdę, to u T. najlepiej poprowadzeni bohaterowie są w Dzieciach Húrina (no, przynajmniej moim zdaniem).

Nieprawda, dziewczynki czytały też Tolkiena w wieku lat 12 z wypiekami na twarzy

W mojej klasie (60% stanu) nie czytały

Podpinam się do wypowiedzi vilkali - też uważam, że płeć piękną bardzo do Tolkiena ciągnie, miałem w licbazie znajomą, która była straszną fanatyczką jego literatury (choć na pierwszy rzut oka na taką nie wyglądała)

Pilipiuk:

Pilipiuk pisze sporo i różnie. Nie zaprzeczam, ma kiepskie książki, ale masz też sporo takich, które dla młodych ludzi są idealne.

Co do Pilipiuka czytałem "2586 kroków", "Aparatus", "Kuzynki", "Dziedziczki", "Księżniczka","Ucieczka", "Wampir z M3", "Wieszać każdy może", "Zagadka Kuby Rozpruwacza","Czarownik Iwanow", "Homo bimbrownikus", "Kroniki Jakuba Wędrowycza", "Weźmisz czarno kure...", czyli łącznie trzynaście książek, z czego sześć o Wędrowyczu.

Z tego wszystkiego odrzuciłbym Wędrowyczów i Wampira. Jakuby nie są złe (może poza dwoma ostatnimi), ale razem z Wampirem z M3 (i wampirem z MO) to typowo humorystyczne opowiastki, dość specyficzne i raczej nastawione właśnie na prostą rozrywkę (co, rzecz jasna, nie oznacza, że są całkowcie do kitu).

Przede wszystkim Andrzej pisze super opowiadania. W tym się sprawdza i bardzo dobrze mu to wychodzi, ma na swoim koncie masę zbiorów, które młodemu czytelnikowi (powiedzmy 14-18) na pewno by podpasowały. Bardzo sympatyczne postacie (które rozwijane są często w kilku opowiadaniach, niekoniecznie w tej samej książce) + humor + prosty, "młodzieżowy" język + sporo nawiązań do dzisiejszej popkultury i współczesnego świata + dużo historii. Ten ostatni element zawsze mnie u P. rajcował - nawiązuje on sporo do historii Polski, ale też i świata i robi to w bardzo przystępny, zabawny oraz ciekawy sposób.

O ile nie jestem wielkim fanem jego powieści, to jedną z pewnością mogę polecić - Operacja Dzień Wskrzeszenia. Bardzo interesujące sf z wciągającą fabułą, znów dużo historii naszej ojczyzny, trochę fizyki (świetne opisy paradoksów czasowych) - coś naprawdę fajnego.

A, no i Pilipiuk (jako Tomasz Olszakowski) pisał też kontynuacje Pana Samochodzika

Martin:

Może trochę mnie poniosło, kiedy przywołałem Martina jako twórcę młodzieżowego, ale z drugiej strony, czy jego opowieści nie są tym, czego taki 16-18 latek naprawdę by chciał? Bardzo dosłowne, często brutalne, ale przez to mocno prawdziwe i realistyczne. Zamiast na siłę moralizatorskich i głębokich "dzieł" na odmianę coś brudnego, co nie patyczkuje się z czytelnikiem. No bo właśnie z tej niesmacznej i okrutnej rzeczywistości można wyciągnąć jakąś naukę, ale bez zbędnego, quasi-ambitnego gadania i podawania wszystkiego na tacy. No ale jasne, może to jednak nie dla 12-letniego dzieciaczka...

A, dobrze, że Wiedźmina wspomniałeś, bo całkowicie o Sapkowskim zapomniałem. Sam jakoś nigdy specjalnie się nim nie jarałem, ale pasuje, wiadomo.

A cała reszta, o której pisałem wcześniej, to klasyka. Verne jako prekursor steampunku, Pratchett z genialnymi postaciami i inteligentnymi żartami, Niziurski to perfekcyjne młodzieżówki, dobrze opisujące życie nastolatków, a seria Przygód Trzech Detektywów to takie przyjemne kryminały dla nieletnich, więc też polecam

Re: ...

U Pilipiuka to przede wszystkim opowiadania pozajakubowe (acz mamy tutaj też fajne rzeczy), a z nich historie Roberta Storma z jego problemami sercowymi (i ta rozkmina gdy luba mówi mu "faceci chcą tylko jednego" ) czy o Profesorze Skórzewskim - no i to że czasmi mamy crossovery. Poza tym "Oko jelenia" ,które niestety zamiast 7 tomów zostało zakończone w szóstym w taki bardzo średni co niestety rzutuje na całość. Cykl kuzynek też jest w miarę, "Operacja Dzień Wskrzeszenia" to jak wyżej kolega napisał.
Natomiast te jego "panysamochodziki..." - no jednak nie, to coś innego niż oryginał.

Re: Hiehiehie

San Holo napisał:
Z Pottera zrobiona jakiś taki symbol młodzieżówek i niekoniecznie słusznie.
-----------------------

Nie tyle z Pottera zrobiono symbol młodzieżówek, co Potter rozpoczął prawdziwą modę na młodzieżówki i tym symbolem po prostu się stał. Jasne, gatunek istniał wcześniej - jak przytoczone przez ciebie później przykłady. Ale to był pierwszy przypadek gdzie marka książki tak świetnie się wypromowała przez genialne posunięcie z kręceniem filmów w trakcie powstawania całej serii. Większość osób po książki sięgnęło po wcześniejszym kontakcie z filmem.

A czy książki są wybitne? Pewnie że nie. Ale ich wielką zaletą jest to że ewoluują razem z wiekiem bohaterów, a przez okres w jakim były wydawane - i czytelników. Mamy dwie lekkie i przyjemne bajeczki 1 i 2. Mamy dwie świetne części młodzieżowe 3 i 4 gdzie zaczyna się robić poważniej. Mamy najsłabszą imho książkę o problemach nastolatków w części 5 i poniekąd w części 6, ale już w dużo bardziej przyswajalnej formie. I mamy wejście w dorosłość w 7. Wszystko poprowadzone w miarę sensownie i naturalnie.

U mnie z Potterem to w ogóle ciekawa sprawa, bo po pierwszym kontakcie z filmami odrzuciło mnie na długie lata. Za książki zabrałem się mając chyba 18 lat, przy okazji premiery ostatniej powieści. I cały cykl czytałem od tyłu. I wciągnęło mnie na tyle że wracałem do części 3-7 jeszcze kilkukrotnie.

Re: Hiehiehie

Ja zacząłem czytać dzieki HP. Nie wiem czy bym sie tak wkrecil w czytanie gdyby nie te ksiazki.

Re: ...

Cóż, chyba nasza dyskusja traci sens bo się w zbyt wielu miejscach zgadzamy 😉 Absolutnie się zgadzam co do Tolkiena - moje odczucia są takie same jak twoje - ale myśle też, że po prostu (może to trochę snoobistycznie zabrzmi) trzeba do niego dorosnąć,nie podpasuje on wszystkim młodym ludziom moim skromnym zdaniem. I jedni ten wiek osiągną wcześniej (np. Ty i ja) a inni poźniej - ale mogę się zgodzić, że do 18 nie powinno nie mieć się już z nim problemów. Przykładem może być moja własna postawa w wieku 11 lat Silmarilion mnie zwyczajnie nudził - a teraz od kilku lat staram sie czytać go conajmniek raz do roku.

Cóż, mnie Pilipiuk nawet opowoadaniami jakoś nie zachwycił (wspomniany zbiór 2586 kroków), ale skoro polecasz "operacje dzień wskrzesznia" to może sie będę o nim dalej wypowiadać jeśli uda mi się z nią zapoznać. Chwilowo jednak podtrzymuje swoje zdanie o zdecydowanej wyższości Rowling nad Pilipiukiem.

Martin może rzeczywiście młodzieżówką nie jest, ale na pewno go młodzież chętnie czyta no i też tutaj się z tobą zgadzam - da się z niego sporo wyciągnąć.

Pratchettem się jakoś nigdy specjalnie nie zaczytywałem, znam go ale nie na tyle żebym się o nim merytorycznie wypowiadać. Niestety zarówno Verne jaki i Niziurski są mi nieznani.

W podstawówce czytałem jeszcze Percyego Jacksona -i o ile z dzisiejszej perspektywy widzę, że jest to książka bardzo kiepsko napisana, schematyczna i płytka psychologicznie - to w bardzo przystępny sposób zapoznaje z mitologią. Rzecz jasna daleko jej do Parandowskiego, ale można z niej wynieść bardzo solidne podstawy.

Re: ...

Bo do Pratchetta też trzeba dojrzeć, by wyłapać wszystkie smaczki i aluzje społeczno-polityczne Plus tu dużo robiło czytanie tłumaczeń na bierząco. Kto dziś zrozumie, co jest zabawnego w tym, że świadomość Marchewy po pewnym wydarzeniu skoczyła. Na pocztę

Ale warto sir Terry`ego choćby dla tego co zrobił z elfami. Co ja piszę. W ogóle warto.

(A jak dorosnę będę jak niania Ogg i nikt mi nie podskoczy)

Oraz posłuchałam Rzodkiewki i wzięłam sobie ulubionego Więźnia Azkabanu... i jest dobrze, wciąż wciąga!

Re: ...

Pamiętam, że kiedy byłem jeszcze nieco za młody i czytałem Świat Dysku po raz pierwszy, to zawsze próbowałem rozkminić, o co chodziło z Gildią Szwaczek xD Jak ja dorosnę, to będę jak Vetinari (ewentualnie kapitan Vimes albo Mustrum Ridcully)

Re: ...

Co jak co ale poza specyficznie genialnym humorem Pratchett wykreował MASĘ interesujacych postaci: Vetinari, babcia Weatherwax, Śmierć, wszyscy z Uniwersytetu, Marchewa, właściwie cała straż miejska, ten gosciu od poczty i mój osobisty nr 1 - Vimes. Rincewinda jakos nigdy nie lubiłem. Może dlatego że w Kolorze Magii, ogolnie na poczatku Pratchett jeszcze sie "uczył" tego uniwersum

Ah.. skonczę Wiezy Krwi i zabieram sie dokonczenie Świata Dysku - bo brakuje mi tam do skonczenia parę pozycji.

Re: Hiehiehie

Przecież Słowacki to generalnie średni twórca, ciut lepszy od przereklamowanego Mickiewicza, ale generalnie doszedłem do wniosku, że "tfurczość" naszych romantyków nie jest wysokich lotów nie mówiąc już o szkodach które narobili. A niestety naród nasz tak bardzo tych romantyków wychwala, że nawet na Wawelu się znaleźli - gdyby ktoś kiedyś zorganizował akcję, aby wywalić z Wawelu truchła Mickiewicza, Słowackiego i w sumie też Norwida, a na ich miejsce wstawić ciało Stefana Żeromskiego, to bym takiej akcji przyklasnął.

Dlatego zestawianie w jednym rzędzie Rowling i Hemingwaya ze Słowackim to obraza dla tych pierwszych.

Re: Hiehiehie

Ja to porównanie dałem dla jaj, a wyszła poważna dyskusja. Heh. xD

Re: Hiehiehie

Ale Norwida to ty szanuj!

Re: Hiehiehie

Na wpół dobrze gadasz, kij z Norwidem!

Tylko Baczyñski!🌷

Re: Hiehiehie

Podobnie jak Słowackiego, Norwida szanuję ciut bardziej niż Mickiewicza, ale tak czy siak - nabożeństwa do romantyków u mnie nie znajdziesz

Re: Hiehiehie

E tam, Słowacki i Mickiewicz nie dorastali Norwidowi do pięt, pan Cyprian wyprzedzał swoją twórczością epokę. Szkoda tylko, że marnie skończył i że tak niewiele czyta się go w szkołach.

Re: Hiehiehie

Widzę że Verg nie tylko obdarza szczerą miloscia PiS i TCW, ale też jest wybitnym znawcą literatury światowej ze szczególnym uwzględnieniem XIX w. romantykow. Serio Rowling ze Słowackim???

Re: Hiehiehie

Serio Gdyby ktoś dał mi przymusowy wybór między spaleniem na stosie książek Rowling a spaleniem dzieł Słowackiego, to wolałbym wrzucić w ogień te drugie, a Pottery i Trafny Wybór zachowałbym dla siebie

Re: Hiehiehie

Bo przystojny?

Re: Hiehiehie

Pozwolę się sobie nie zgodzić.

Rowling może nie ma jakiegoś wspaniałego stylu, ale nie jest on też specjalnie krzywdzący. Zaś w dziedzinie postaci i fabuły jest bardzo dobra, o ile nie wybitna. Wykreowała wiele naprawdę ciekawych person o logicznych i zrozumiałych motywacjach, takich jak choćby Syriusz, Dumbledore, Glizdogon czy Lupin. Co ważne nie są to postacie czarno - białe, posiadają zarówno wady jak i zalety. Dodatkowo jest również twórcą postaci Umbridge, która jest niezwykle ciekawym i genialnie skonstruowanym czarnym bohaterem.

Cała saga w przystępny dla młodzieży sposób przekazuję piękne wartości, zapewniając przy tym, dzięki przemyślanej historii mnóstwo rozrywki.
W swojej kategorii YA Potter jest wciąż niepokonany od 18 lat - dlatego też, wydaje mi się, że uważanie Rowling za grafomankę to zdecydowana przesada.

Re: Hiehiehie

Podpisuję się pod tym.

O lekkości stylu pisarskiego, nie pomnę.
A historie są napisane bardzo przemyślanie - tak na prawdę rozwiązanie największych zagwozdek fabularnych w Potterze dostaje się w pierwszych rozdziałach. Potem zawsze robi się zamęt i odwracanie uwagi, by na końcu się okazało że wszystko jest jasne od początku.

Z postaci które wymieniłeś to jeszcze Snape, o którym badassostwie jest się przekonanym przez całą serię, by wszystkie przypuszczenia się potwierdziły niemalże do końca serii, gdzie okazuje się być jednym z najbardziej pozytywnych bohaterów całej serii.


Ja mam nadzieję że jedyne zadanie Thorne`a to tylko upiększanie gotowego dzieła. Mam nadzieję że to nie on będzie odpowiedzialny za załatanie dziury po Carrie i wszelkich innych kluczowym spraw.

Re: Hiehiehie

skoro już sobie tak słodzimy ostatnio xDDD - zgadzam się z postami powyżej. Nie znam poza-potterowych dokonań Rowling, ale na podstawie siedmioksięgu można śmiało stwierdzić że jest ona dobrą pisarką, która pisze lekkim językiem, a jednocześnie stworzyła przeogromny, bogaty i intrygujący świat magików, który fascynuje ludzi po dziś dzień. Nie bez powodu te książki stały się takim hitem. Z przyjemnością może je czytać i 12latek (mały Szedzio potwierdza), i osoba dorosła. Intrygująca fabuła, pełnokrwiste postacie - no nie można się do niczego przyczepić. Tak, lepiej nie czytać tego co teraz JKR wypisuje na twitterze itd., te kryminały pisane pod pseudonimem chyba już hitem nie były, "Przeklęte dziecko" miało mieszany odbiór a "Fantastyczne zwierzęta..." to na razie jeszcze spora niewiadoma z nienajlepszym startem, ale to wszystko nie zmieni faktu że swego czasu Rowling stworzyła jedną z najbardziej poczytanych serii książkowych w historii, i jest to seria warta uwagi.

Re: Hiehiehie

Zły wątek, zły temat, ale jedna uwaga o kryminałach J.K.R - przeczytałem "Wołanie kukułki" i jest takie sobie, hmmm, letnie. Jakoś nie chce mi się sięgać po resztę Cormorana. Może, kiedyś.

Re: Hiehiehie

Wiedziałem, że o czymś zapomniałem, podpisuję się rękami i nogami pod wszystkim co Qel Asim napisał o Snape

Re: Hiehiehie

Ja się podpisuję pod wszystkim* co napisałeś ( i podem Szedał potwierdził) z jednym małym wyjątkiem. Snape ode początku mi robił za bohatera pozytywnego i od początku go bardzo polubiłem [ale może ja dziwny jestem ], wiec na samym końcu dostałem tylko potwierdzenie tego co od początku przypuszczałem

* z zachowaniem proporcji, że seria HP to absolutny top z literatury łatwej i przyjemnej, aczkolwiek należy mić pełną świadomość że to zupełnie inna liga niż Hugo, Maupassant czy Tołstoj.

Re: Hiehiehie

Tak to zupełnie inna liga niż wspominani w tejże dyskusji pisarze-klasycy.
Inna sprawa że Rowling pisząc Pottera nigdy z nimi nie konkurowała - to nie ten target literacki

Re: Hiehiehie

Wszyscy o HP, to ja też

A jest to jedna z moich ukochanych serii, kawał dzieciństwa, przeczytanych książek, obejrzanych filmów, rozegranych gier (Mistrzostwa Świata w Quidditchu!!!), przegadanych z kolegami godzin i jeszcze długo by wymieniać. Z filmów szczególnie ukochałem klimat dwóch pierwszych części - wiem, że te następne musiały być już inne, ale nie podobały mi się głównie przez zmiany w scenografii, otoczeniu zamku itd. Do Hogwartu lubię wracać cały czas, czy to znów czytając, czy oglądając (ale czytać wolę, bo zwiedzanie zamku lepiej wychodzi w lekturze niż podczas seansu - mogę, czytając nawet dalsze tomy, przebywać w tych miejscach, których od trzeciego filmu już nie widzieliśmy, albo się zmieniły).

A wy se tam mówcie o cienkiej literaturze

PS. Wyszedł 7. tom Oka Jelenia - z tym, że to chyba nie jest takie zakończenie jakie miało być w tej pierwotnej 7. części (nie wiem, tego tomu nie czytałem).

Re: Hiehiehie

Nie, to co wyszło to taka "wariacja na temat". Można powiedzieć luźno bardzo związana z serią.

Oryginalny tom 7 miał mieć tytuł "Miasto spopielone", a "Strefa amilarna" też miała być zupełnie inna w końcówce. No ale trudno.

Re: Wiadomości o VIII i IX

http://makingstarwars.net/2017/08/our-sketch-of-two-star-wars-the-last-jedi-theatrical-posters-that-may-come-this-october/

Szkice, nazwijmy to, kandydatów do kinowego plakatu TLJ.

Nieliczni widzieli 4 propozycje, tu dwie z nich. Zastanawiający szczególnie Luke na "złym" plakacie.

Re: Wiadomości o VIII i IX

Szkice wyglądają interesująco. Ale raczej na wersję darksajdową się nie zdecydują. Wtedy plakat albo za dużo by zdradzał, albo byłby za bardzo mylący

Re: Wiadomości o VIII i IX

Może o to właśnie chodzi - tak jak z Finnem machającym mieczem świetlnym we wszystkich trailerach i teaserach. Taka próba zmyłki

Re: Wiadomości o VIII i IX

W tym coś może być. Chociaż jednak wolałbym Luke`a po ciemnej stronie. A wtedy plakat zdradzałby zbyt dużo

Re: Wiadomości o VIII i IX

No właśnie, zbyt dużo by zdradzono

Może chociaż przez część filmu Luke będzie bardziej po Ciemnej Stronie. Fajnie by było

Re: Wiadomości o VIII i IX

Luke stanie się zły, ale Rey mu powie jedno zdanie i znów będzie dobry. Jak w ostatnich Transformerach.

Re: Wiadomości o VIII i IX

Właśnie spaliłeś fabułę

Re: Wiadomości o VIII i IX

Oba plakaty wprost bajeczne. Oczków nie można oderwać.💞

Stary pomysł Żorża - nawet podobno nakręcono scenkę, ale niestety nikt nigdzie - z Lukiem zstępującym na ścieżkę darksajdu, coraz bardziej prawdopodobnym scenariuszem. Nie ukrywam że mnie ten pomysł zaciesza.
Z drugiej strony Kylo będzie zapewne polany "wybielaczem"...
Cóż, to było do przewidzenia.

Re: Wiadomości o VIII i IX

Przecież nie lubisz SW Disney`a.

Re: Wiadomości o VIII i IX

Na razie jest remis: marne TFA i dobre RO. Mam jednak obawę, że nawiązanie do Transformers ma sens: można sprzedać wszystko, nawet tak marny (poza sympatyczną częścią pierwszą) film jak Transformers. Zatem wybitnie ostrożne nastawienie wobec TLJ ma głęboki sens...

Re: Wiadomości o VIII i IX

"Ciemnostronny" Luke to jedno. Ale czy mi się wydaje, czy na "hero" concept jest twarz Kylo Rena? W takim razie byłby jeden "dobry" na "złym" plakacie i na odwrót.
Ja nie wierzę w Luke`a-antagonistę, ale nie zdziwię się, jak "zainspirują" się Mrocznym Imperium. xD

Re: Wiadomości o VIII i IX

Re: Wiadomości o VIII i IX

I dobrze.

Re: Wiadomości o VIII i IX

Dobrze to się okaże, gdy będziemy wiedzieli kto w zamian.

Re: Wiadomości o VIII i IX

Dobrze to będzie, jak ktoś ogarnie jak ten Epizod ma wyglądać bez Lei.

Re: Wiadomości o VIII i IX

I dobrze, że tak szybko.

Re: Wiadomości o VIII i IX

Dawać Riana!

Re: Wiadomości o VIII i IX

Cóż, to było do przewidzenia.

Dawać z powrotem Abramsa! xD

Nothing but trouble

No kurde, trzeci pod rząd nowy film SW z wewnętrznymi problemami... Niepokojąco to wygląda. Ja rozumiem, że KK i spółka się w sumie dopiero uczą na bieżąco tym wszystkim kierować, no ale jednak słabo.

Re: Wiadomości o VIII i IX


Ciekawa sprawa. I niespodziewana. Ciekawa jest forma ogłoszenie, o dziwnej godzinie, na twitterze oficjalna cicho, na stronie tylko dali komunikat o "zmianie statusu filmu". Zrozumiała oszczędność. Lucasfilm zaczyna nabierać renomy studia, które częściej wyrzuca reżyserów niż ich zatrudnia. I to jest dziwne. Inna sprawa, że Kathy Kennedy rządzi coraz silniejszą ręką i coraz mniej ryzykownie, nie będzie eksperymentować z ważnym Epizodem 9, więc ucina niebezpieczne zasoby gdy tylko to możliwe. Inna sprawa, że Collin Trevorrow po pierwsze ma taki sobie dorobek, po drugie już wykluczenie z pisania kolejnej wersji scenariusza jego bliskiego współpracownika Dereka Connolly, nie było mu na rękę. Inna sprawa, że powodem może być faktycznie wizja filmu: podobno Colin napisał film skupiający się na Leii. Niestety z wiadomych, łamiących serce, powodów taki film nigdy nie powstanie. Ale być może ten pomysł tak bardzo mu się spodobał, że nie jest już w stanie teraz od niego odejść, nie potrafi stworzyć nowej wizji? Ciekawe kto go zastąpi, ale usłyszałem dzisiaj plotkę, że Lucasfilm ma dość eksperymentów z młodymi dobrze zapowiadającymi się reżyserami. Koniec dawania debiutantom 500 milionowych producji, które mają zarobić 2 miliardy. Pora na doświadczonych rzemieślników.

Albo na Riana Johnsona, który ponoć w oczach Lucasfilmu bardzo dobrze poradził sobie z Ep8. Podobno film jest już skończony i oficjele bardzo są z niego zadowoleni. Może tak byłoby lepiej? Mieć jednego głównodowodzącego światem Star Wars? Mieć dwuosobowego Lucasa? Kathy pilnowałaby pieniędzy, a Rian wizji? Zobaczymy.

Źródło plotek: http://www.slashfilm.com/emergency-podcast-lets-discuss-colin-trevorrow-leaving-star-wars-episode-9/

Re: Wiadomości o VIII i IX

Burzol napisał:

Lucasfilm ma dość eksperymentów z młodymi dobrze zapowiadającymi się reżyserami. Koniec dawania debiutantom 500 milionowych producji, które mają zarobić 2 miliardy. Pora na doświadczonych rzemieślników.

-----------------------

Dokładnie.
Z jednym małym wyjątkiem. To K.K. doprowadziła do obecnej sraczki. Ci młodzi gniewni to był jej pomysł. Nie miała pojęcia, komu należy oddać SW. Angaż Howarda faktycznie może sugerować powrót solidnych rzemieślników. OBY!

Re: Wiadomości o VIII i IX

No żałosne, ale jakoś mnie ten burdel nie dziwi.

No nic, chyba pani KK ma znów problem^^. Tak sobie zamarzyłam, skoro tak jej zależy na kobiecie reżyserce, żeby zatrudniła w końcu zdolniachę, np. reżyserkę "Wonder Woman" Patty Jenkins lub Jordan Scott od "Cracks".
Może w końcu myszate SW byłyby tym co należy, albo chociaż się do tego zbliżyły, i to z kobiecego punktu widzenia, miast płaskiego cyrku, jaki dotąd imo zaserwowała nam dwójka panów.

Re: Wiadomości o VIII i IX

Nie jest to dobra wiadomość, bo po raz kolejny okazuje się, że K.K. nie rozumie biznesowej istoty Starwarsów. Prawdopodobnie wybór JJA to był czysty fuks - albo też ta decyzja zapadła bez uczestnictwa K.K. Ambitna Pani Producent najwyraźniej przyjęła strategię angażowania młodych, głodnych sławy reżyserów nowej fali, ludzi mających na koncie "indie hit". W ten sposób można pochwalić się uczestnictwem w projekcie "prawdziwego artysty wywodzącego się ze sceny niezależnej" jednocześnie zachowując nad względnie świeżym, młodym reżyserem, pełną kontrolę twórczą i finansową. Okazuje się, że już PO RAZ TRZECI ten plan zawodzi (Edwards, Lord+Miller, Johnson). Kennedy nie potrafi zrozumieć, kto jest w stanie udźwignąć tak tytaniczny projekt jak SW. Dobra jest w korporacyjnych gierkach - ale nie ma pojęcia JAK wybrać właściwego człowieka.
Moim zdaniem, SW powinny trafić w ręce ludzi z Pixara. Albo starych Disneyowskich rzemieślników. Być może powinien wrócić JJA, który wg mnie zrobił najlepszy film z cyklu, tzn najlepszy zaraz po oryginalnych "Star Wars" z 1977. Ale JJA chyba nie chce związać się na resztę życia z tak pasożytniczą ideą (która w końcu wykończyła nawet swojego twórcę, Papcia Lukasa).

Problem jest naprawdę poważny, bo w dzisiejszych czasach, biorąc pod uwagę gigantyczną inwestycję Disneya w markę i dalekosiężne plany, naprawdę nie wystarczy, żeby film przynosił wielką forsę. To nie sprawdzi się, jeżeli Disney planuje karmić nas Gwiezdnymi Wojnami przez następne 10 lat. Te filmy MUSZĄ być przychylnie przyjęte przez krytykę i uwielbiane przez masy fanów. Transformersy przynosiły wielką forsę, ale były miażdżone przez krytykę i olewane przez średnio inteligentnych kinomanów i po 5 części są już tylko pośmiewiskiem i prawdopodobnie martwe. Starwarsy to nie Fast & Furious. Prawdziwym testem dla przyszłości Star Warsów będzie wynik kasowy i przyjęcie EVIII. Liczba filmów po restarcie uniwersum szybko rośnie. Jeżeli Disney nie chce zmęczyć i zniechęcić widowni (co jest łatwiejsze niż się wydaje! Nawet niezbyt rozgarnięta publika Transformersów przejawia objawy zatrucia i przedawkowania), trzeba będzie naprawdę mocno wziąć się do roboty.

Re: Wiadomości o VIII i IX

Abrams miał plecy i potrafił wynegocjować nawet zmianę daty premiery z maja na grudzień.
Wizualnie jednak poległ nakręcając najbrzydsze sceny w historii SW (D`Qar, Takodana).

Lista reżyserów

W sumie po zastanowieniu, nowym reżyserem IX powinna zostać któraś z tych osób:

- Rian Johnson - wiadomo, podobno wszystkim w Lucasfilm się TLJ podoba, zyskał świetne opinie po pokazach testowych, podobnie jak Winter Soldier co pozwoliło braciom Russo wyreżyserować Civil War i Infinity War, kandydat zatem wprost wyśniony

- Joe Johnston - był brany pod uwagę do filmu o Solo, więc jakieś dojścia już ma

- Ron Howard - realizuje wizję KK bez mrugnięcia okiem, wrzuca co chwilę fotki z planu robiąc dobre wrażenie, ma szansę na kolejny angaż

- Christopher Nolan - reżyser wizjoner, jeden z najlepszych w tym wieku, nie robi typowych blockbusterów, problemem jednak może być swoboda twórcza

- David Lynch - świetny reżyser, tworzy oryginalne i ciekawe filmy, rozważany już przez Lucasa przy produkcji ROTJ, świetnie mógłby ująć koncept Mocy, ale raczej też odpada, bo nie da na pewno sobą kierować

- Joss Whedon - kiedyś wyrażał chęć nakręcenia SW, jest feministą więc pasuje do obecnej polityki odnośnie SW prowadzonej przez KK, ale ostatnio wybuchła afera, że podobno zdradzał żonę, więc raczej nikt go teraz do niczego nie weźmie (jakby życie prywatne miało się jakoś do zawodowego...)

- James Gunn - zrobił lepsze SW niż Lucasfilm w 2015 roku, ale zajęty jest rozwijaniem ciekawszego uniwersum więc pewnie odpada

- Jar Jar Abrams - zrobił jedyny film SW od Disney`a który nie miał żadnych problemów przy produkcji, żałował, że nie zgodził się na reżyserię kolejnych, teraz pewnie zrobiłby to nawet za półdarmo

- Zack Snyder - potrzebuje dobrego projektu bo ostatnio zalicza klapy za klapami, dzięki niemu SW miały by zarąbistą oprawę wizualną i własny motyw MARTHY, jednak miał problemy rodzinne, więc raczej odpada

- Kathryn Bigelow - bo kobieta

- Patty Jenkins - jak wyżej

- Clint Eastwood - klasa sama w sobie, problemem może być jednak fakt, że SW to nie biografia prawdziwych osób

- Martin Scorsese - byłaby w końcu szansa na film SW z eRką

- Tim Burton - zrobił parę filmów dla Disney`a, to może kolejny

- Bracia Farrelly - bo kręcą komedie

- Dave Filoni - pomimo zmiany władzy nadal pracuje nad SW, bez Lucasa został spuszczony ze smyczy i robi świetny serial animowany w czasach które preferuje KK, da się nim łatwo sterować, wprost wymarzony kandydat

- Michael Bay - umówmy się, robi najlepsze rozpierduchy w Hollywood, na finał trylogii która powinna mieć epicką bitwę jest w sam raz

- Uwe Boll - ma ostatnio sporo wolnego, może by go wzięli, bo idealnie pasuje do takiej produkcji

- George Lucas - bo tylko on wie, co to prawdziwe SW, a reszta (poza Princess) nie rozumie w ogóle jego wizji

Zatem tak to wygląda.

Re: Lista reżyserów

I Ty mi mówisz, że na Spielberga nie ma szans, a sam wrzucasz TAKĄ listę? Gdzie połowa nazwisk jest z dupy kompletnie?

To dorzuć jeszcze Del Toro, Petera Jacksona, Josepha Kosinskiego, Cuarona, Jamesa Wana, Eli Rotha, Roba Zombie, Ridleya Scotta, Briana de Palmę, Kevina Smitha, Gore Verbinskiego, Rolanda Emmericha i ch* wie kogo jeszcze, będzie tak samo merytoryczna lista

A ja, poza Spielbergiem, to bym chciał Brada Birda. Za Krainę Jutra i Iniemamocnych. I co teras?

Re: Lista reżyserów

Gunfan napisał:
bym chciał Brada Birda. Za Krainę Jutra i Iniemamocnych. I co teras?
-----------------------

O, kolejny dobry kandydat. Ma dojścia do Disney`a, był kiedyś brany pod uwagę.

Te nazwiska, które wymieniłeś też bardzo dobre (zwłaszcza Emmerich by pasował).

Re: Lista reżyserów

Lubsok napisał:
Gunfan napisał:
bym chciał Brada Birda. Za Krainę Jutra i Iniemamocnych. I co teras?
-----------------------
O, kolejny dobry kandydat. Ma dojścia do Disney`a, był kiedyś brany pod uwagę.

-----------------------
Brad Bird nie będzie reżyserem Epizodu 9, bo jest w trakcie reżyserowania Iniemamocnych 2. Kiedyś w przyszłości, czemu nie. Ale teraz nie zdążyłby.

A muszą się spieszyć z decyzją, bo produkcja powinna ruszać na początku przyszłego roku.

Re: Lista reżyserów

Jeszcze dorzuć Neilla Blomkampa. Ep. IX byłby kręcony w RPA, połowa wizualiów to byłyby slumsy, no i ważnym wątkiem w filmie byłyby podziały społeczne. A, i trzeba by jakoś wcisnąć Sharlto Copleya do obsady

PS. Kocham filmy Blomkampa

Re: Lista reżyserów

Copley byłby spoko jako jakiś droid albo łowca nagród.

Blomkamp robi całkiem dobre filmy. Szkoda, że Chappie został dość mocno i trochę niesłusznie skrytykowany.

Re: Lista reżyserów

Blomkamp to do ekranizacji jakiejs historii dziejącej się w dolnych partiach Coruscant. Brud, społeczne podziały i próba wydostania się "na górę" jak w Elizjum.

Re: Lista reżyserów

Oglądałbym tak bardzo.

Re: Lista reżyserów

Oglądałbym tak bardzo. [2]

Re: Lista reżyserów

Zapomniałeś, że Lubsok to król trollowania? Połowa posta jest merytoryczna, reszta już dla beki, żeby nie było, że przesadnie spoważniał.

Swoją drogą jakby wyskoczyli z np. takim Filonim to by chyba połowa Bastionu do kina nie poszła

Re: Lista reżyserów

Gunfan napisał:
Josepha Kosinskiego
-----------------------

Jak Kosinski by zrobił EIX to wyglądałby on tak, że wszyscy byśmy zapomnieli o prequelach. Stronie wizualnej w sensie.

Re: Lista reżyserów

Bardzo możliwe. Jak patrzę na pewną surowość wizualną, jaka na razie przebija z TLJ (a która przypomina mi nieco Nolana), to właśnie tęsknię za podejściem takiego Kosinskiego.

Re: Lista reżyserów

Tak. Kosinski zrobiłby ładny film

Re: Lista reżyserów

Yyy, to chyba normalne że dziś co drugi, kto się zna na rzeczy zrobi "coś ładniejszego wizualnie od prequeli"? Różnica x lat?
A Kosinski to nie jest czasem gość od "Oblivion" z Cruisem? Ostatnio leciało na TVN Fabuła...Jak na moje to ekstra słaby pażdżież fabularny, scenariuszowy, postaciowy, dialogowy i aktorski. Czyli idealny materiał dla Hollywood. Jak ten Kosinski tych aktorów "poprowadził"? Pan Cruise to się imo w ogóle aktorsko zatrzymał w rozwoju, i w każdej roli jest Ethanem Hawkiem, tylko ma inne imię. Tu tak samo, z tą różnicą że to Ethan Hawk z Kosmosu. Z Kurylenko żadna aktorka, ta Ruda to samo. Morgan Freeman z tym cygarem, okularkami przeciwsłonecznymi i pozą "bossa" był tak śmieszny i nienaturalny że boki zrywałam. O Jaimym z Gry o Tron wspominać szkoda bo to drewniak pierwszej wody. Także aktorsko moim zdaniem, padaka absolutna.
Nawet w tym wizualnym aspekcie nie wiem co jest tam do ku zachwytu, toć Bagiński lepiej animuje.

Z tym że mnie miernota i ubożyzna w tle, ta serwowana przez Kosinskiego, odstręcza...
W dodatku koleś ma niezdrową fascynację mdłym niebieskim, przez niego mam od paru dni lekką alergię na wszelkie jej odcienie bo mi ją obrzydził.
Oblivion to imo wyrzucenie ponad 100 mln w błoto, i z Epizodem SW jest duża szansa że zrobiłby to samo. Narzekam na Abramsa, to fakt, ale też jestem świadoma że wielu położyłoby sprawę BARDZIEJ. Z dwojga złego, rak Abrams czy dżuma Kosinski, wybieram tego pierwszego.

Re: Lista reżyserów

3/10, słaby b8.

Re: Lista reżyserów

Chciałem rzucić jakimś uszczypliwym komentarzem, ale dam sobie spokój, ktoś inny to zrobi

Rian Johnson - najoczywistszy wybór

Ron Howard - robi Hana, więc raczej nie sądzę, ale lubię tego reżysera

James Gunn - nie ten typ Star Warsów moim zdaniem, ale z ogromną chęcią widziałbym go w jakimś komediowych spin-offie, spin-off skazany na sukces

JJ Abrams - nie to, że nie lubię TFA, bo lubię na poziomie podobnym do większości epizodów, ale wydaje mi się, że Abrams jest zbyt asekuracyjny. W TFA to był moim zdaniem dobry kierunek, w następnych filmach nie bardzo. W ostateczności jakiś to wybór jest.

Takiego Nolana, Gunna, Scorsese czy Eastwooda to chętnie bym widział w spin-offach, bo to jedyne miejsce gdzie mogliby się wykazać swoim stylem.


Re: Lista reżyserów

Nie chciałabym Whedona i to nie tylko dlatego, że z niego taki feminista jak z niektórych bastionowiczów
A na poważnie - nie ufam mu i jego wizjom, wolę by się od SW trzymał z daleka.

Patty i Kathryn - jedna ma za sobą wielki hit, druga ma oscara, ale jasne "bo kobiety"

Nie wiem kogo bym chciała. Moim zdaniem R1 wyszedł Garethowi super, ale on wiedział, kiedy posłuchać innych i dać sobie pomóc. Ale nie wiem czy się nada jako reżyser 9. Rian? Wszyscy się zachwycają, ja jestem ostrożna. Ale on to chyba najoczywistszy wybór.

Re: Lista reżyserów

"Patty i Kathryn - jedna ma za sobą wielki hit, druga ma oscara, ale jasne "bo kobiety""
Taaaa, też na to zwróciłam uwagę.

Właściwie Patty byłaby logicznym wyborem, na fali sukcesu Wonder Woman. Pokazała, że uniesie wielkie widowisko. No i jak wykreowała sympatyczną Dianę, to pewnie potrafiłaby tez dobrze pokazać Rey.

Bardzo prawdopodobny jest Rian, skoro tak go chwalą szefowie. Abrams może, choć wolałabym kogoś, kto potrafiłby bardziej zaskoczyć.

Uff, to jednak dobrze, że nie będzie Trevorrowa, "Jurassic Park" był okropny.
I jakoś mnie te zamieszanie nie dziwi, oczekiwania są ogromne, w grę wchodzą miliardy dolarów, a śmierć Carrie na pewno wymogła sporo zmian :/

Re: Lista reżyserów

Czytam sobie passus o Filonim i widzę że ktoś się Lubsokowi na konto włamał

Ew. Mossar zapomniał że sie przelogować

Re: Lista reżyserów

Lista jest tak z dupy wzięta, że nic tylko Pasikowskiego do niej dołożyć, akurat skończy Pitbulla. No i SLJ mógłby dołączyć do obsady, czułby się jak w domu

Re: Lista reżyserów

Pasikowski nie bardzo. Prędzej Vega.

Re: Lista reżyserów

Hofmann, ep. IX "Blasterem i mieczem (świetlnym)"

Re: Lista reżyserów

Wybiorą najtańszego i najszybszego - dowiemy się wtedy, który z kandydatów posiadał te zalety

Re: Lista reżyserów

A gdzie Quentin Tarantino?!
To dopiero byłoby zakończenie trylogii

Re: Lista reżyserów

Tarantino skończyłby gdzieś na 2022...

Re: Lista reżyserów

Kurde, kompletnie o nim zapomniałem. I zgadzam się z Tobą, finał w wykonaniu Quentina byłby czymś niesamowitym.

Re: Lista reżyserów

I przy okazji okazałoby się, że Snoke to Windu. ~

moja krótka lista

Skoro sobie tak piszecie to dorzucę od siebie. Co do Riana to naprawdę dopóki nie zobaczę VIII nie będę o nim nic wyrokować, bo nie mam ku temu żadnych podstaw. Abrams niby ok, ale jednak zbyt ostrożnie podszedł do TFA, rozumiem to przy startowym filmie, ale nie wiem czy kolejne filmy w jego wydaniu to dobry pomysł, właśnie z tego powodu. Edwards po prostu nie, to słaby reżyser, co dla mnie pokazał w R1. Lucas już nie reżyseruje, więc nawet jeśli byłby jakąś opcją to przerwa w reżyserce jest zbyt długa. Na pewno byłby też takim samym dyktatorem na planie jak przy prequelach, nie dającym innym dojść do słowa, także nie. Howard - po Inferno nie sądzę, żeby był w formie, również nie.

Tak sobie przejrzałam topkę fw i kilka nazwisk, bardzo różnych przyszło mi do głowy, wybrałam 5, głównie z powodu najnowszej twórczości.

5. Martin Scorsese - legenda, w sumie Wilk z Wall Street jest dość nowy oraz popełnił dobre Milczenie. Doświadczenie, nie jest jeszcze na tyle stary, by nie dać światu czegoś fajnego. Bezpieczny i pewny wybór.

4. Denis Villeneuve - klasa, Sicario i nowszy Nowy Początek, zobaczymy co zrobi z nowym Bladerunnerem. Imo bardzo pewny, bezpieczny wybór.

3. Christopher Nolan - jakby rozumie się samo przez się, choć nie przepadam za jego wszystkimi filmami (a Batmany uważam za zbyt wysoko oceniane), tak gość w tym roku popełnił Dunkierkę. Wie, co robić z budżetem i aktorami.

2. Peter Jackson - twórca moich ulubionych filmów ever, wie co robić z budżetem, o ile Hobbity mu nie wyszły, o tyle osobiście nie przekreśla to dla mnie jego zasług. Powiem szczerze, że dla mnie SW wyreżyserowane przez PJ to byłoby chyba jak spełnienie małego marzenia.

1. Xavier Dolan - poniżej 10 filmów wyreżyserowanych, widziałam dwa, z czego oba sztosy, 28 lat, najnowszy film to piękna drama rodzinna, znakomicie obsadzona i znakomicie zagrana. Plus gość ma słabość do Drivera z TFA xD Dla mnie nic więcej nie trzeba. Trochę ryzykowne, bo nie miał do czynienia z takim budżetem, ale potrafi wycisnąć z aktora ostatnie soki. Dla mnie to się liczy najbardziej.

Re: Lista reżyserów

Lucas,💞 Guillermo del Toro💞, albo Patty Jenkins💞. Ta ostatnia wcale nie dlatego #bo kobieta, ale dlatego, że z czegoś żałosnego i ultra irytującego - mam tu na myśli kreskówkową wersję Wonder Woman z 2009, stworzyła coś wspaniałego, czyli filmową wersję WW 2017. Jedyny film jaki sobie kupię od Marvelów/DC/Foxów nieważne, i jedyna postać z całej chmary antypatycznych, nijakich, pretensjonalnych gnomów osobowościowych stamtąd, którą naprawdę pokochałam. A to jest dla mnie zaskoczenie i sztuka, (spodziewałam się raczej nazifeministycznego szajsu w typie tamtej kreskówki) pani Patty zdobyła tak duży kredyt zaufania, że w sumie bez większych obaw powierzyłabym jej epizod IX.
No ale nic, niestety Abrams, może cud się zdarzy i nie będzie tak masakrycznej asekuracji jak w VII? Szczerze wątpię, ale nadzieję trzeba mieć do końca.

Reżyser Epziodu IX

Przyjąłem z ulgą informację o tym, że Colin Trevorrow jednak nie wyreżyseruje ostatniej części trylogii sequeli. Pozostaje pytanie: kto po Colinie?

Ja osobiście w roli reżysera widziałbym, co pewnie zaskoczy wielu forumowiczów, J.J. Abramsa. Ma już doświadczenie w produkcji filmu, który byłby umiejscowiony w uniwersum Star Wars. Na dodatek wyszedł mu film bardzo dobry (z zastrzeżeniem, że dla zatwardziałych fanów Expanded Universe był on słaby w porównaniu do tego, czym mógłby być, gdyby Expanded Universe nie przestało być kanoniczne), o czym świadczą zyski TFA, liczba widzów w kinach oraz zbieranie dobrych recenzji.

Nie wiem jak Rian Johnson poradzi sobie z TLJ, ale im więcej widzę materiałów promocyjnych, tym bardziej jestem co do tego filmu sceptyczny. To, jaki będzie, okaże się w dniu premiery. Stąd wybór J.J. Abramsa byłby wyborem najbezpieczniejszym.

Oczywiście J.J. Abrams musiałby wziąć pod uwagę to, że TFA nie było idealne, stąd można nie popełniać tych samych błędów przy okazji Epizodu IX oraz dokonać pewnych poprawek w technice tworzenia filmu, zgodnie z tym co mówiła rzesza fanów. Taka liczba flar używanych w TFA była o wiele mniejsza niż w Star Treku z 2009 r., ale nie pogniewałbym się, gdyby (jeśli Abrams reżyserowałby ostatni epizod tej trylogii) była zmniejszona.

Re: Reżyser Epziodu IX

Z tego co wiem MI3 nie należy do uniwersum "Star Wars". Tak samo "Lost",które jest zresztą serialem, a nie filmem. I nie mają raczej zbyt dużego związku z zyskami czy recenzjami TFA.

Re: Reżyser Epziodu IX

Mówiłem o zyskach i recenzjach TFA. Zyski były bardzo duże, a recenzje co do zasady przychylne (chociaż zdaję sobie sprawę, że zaraz ktoś może wyskoczyć ze skrajnie negatywną, silącą się na bycie bezstronną, recenzją; tylko dlatego, że nie lubi disneyowskiego kanonu i/lub wolałby/wolałaby inną fabułę).

Jeśli jednak chciałeś trollować, to coś Ci nie wyszło.

Re: Reżyser Epziodu IX

Przez "Bardzo dobry" uznałem, że nie mogło chodzić o TFA i nie było to trollowanie tylko prędzej to przedstawienie skrajnie negatywnej opinii.

Re: Reżyser Epziodu IX

Much to learn you have, young padawan.

Re: Reżyser Epziodu IX

Domyśliłem się, ale napisałeś to w tak mglisty sposób, że wszystko wyszło słabo zarówno jakby oceniać to jako prowokację lub jeśli oceniać ten post jako skrajnie negatywną opinię.

Tak jak wspomniał bartoszcze, "Much to learn you have, young padawan". ;D

Jest tylko jeden kandydat

George Lucas na reżysera ostatniego epizodu. Bo mężczyznę poznaje się nie po tym, jak zaczyna, ale po tym, jak kończy.

gdyby

to zrobił to byłby dopiero szmat... flanelą

......

Nie wiem kim jest Trevorrow, ale słyszałem, że największym jego osiągnięciem był (podobno) słaby Jurrasic World. Zatem gość dosyć ryzykowny (w takim razie po co w ogóle go zatrudniono?).

Zatem dobrze, że wywalono go teraz, a nie w trakcie produkcji, tak jak w przypadku Lorda i Millera w spin-offie o Hanie. Żadnego faworyta do objęcia fotela nie mam. Niektórym, widzę, marzy się Lucas, ale jego to bym nie chciał. Jednak epizod w stylistyce NT w disenyowskiej trylogii nie wyglądałby za dobrze

Re: ......

Wypłynęła informacja, że to właśnie Rian Johnson miałby zostać reżyserem IX epizodu. Jak dla mnie, to super.

Re: Wiadomości o VIII i IX

Re: Wiadomości o VIII i IX

W TLJ będzie cameo Josepha Gordona-Levitta (stały współpracownik Riana). I znów ludzie nie wiedzą co robią. Zamiast dać takich aktorów jak Craig, Tom Hardy (też będzie w ósemce), czy właśnie Levitt na pierwszy plan to marnują ich na 5 sekundowy występ. LOL.

Re: Wiadomości o VIII i IX

Bo to filmy dla młodszego widza gdzie główna obsada jest już obstawiona + ci aktorzy raczej nie chcieliby być drugoplanowymi wstawkami na pięć minut. A tak mają "cameo" dla żartu i im to wystarcza.

Re: Wiadomości o VIII i IX

Naprawdę nie wiesz o co chodzi?
początek spoilera $$$$$$$$$$$$$$$$$ koniec spoilera

Wiesz dobrze ile zarabia Rey, Finn czy Poe.
I wiesz ile wziął Ford - dlatego musiał zginąć, bo był za drogi
Ale jak jesteś znany i lubiany, i koniecznie chcesz zagrać w Star Wars, to zrobimy Ci przysługę i wciśniemy gdzieś "anonimowo" (o czym cały internet się dowie).
Nic nas to nie kosztuje a media mają o czym pisać - reklamy nigdy za wiele.

I jest to idealny układ, bo każdy na tym korzysta.

Re: Wiadomości o VIII i IX

Przecież prequele świetnie udowodniły, że zatrudnianie znanych aktorów nie sprawi, że filmy będą dobre.
Nie wiadomo, czy ci aktorzy nie mają teraz innych zobowiązań zawodowych. Chcieli po prostu mignąć w filmie, bo są fanami i mają taką możliwość. Chyba każdy z nas też by tak chciał
Osobiście wolę, jak w filmie gra sporo mniej znanych aktorów, przez to łatwiej się wciągnąć w historię. A mniej znani nie oznacza, że słabsi, aktorzy z SW w niczym nie ustępują swoim bardziej znanym kolegom

Abrams

Re: Abrams

-"...delivered everything we could have possibly hoped for..." - $2,068,223,624?;p

Re: Abrams

To chyba jasne, że to jedyne o co chodzi teraz twórcom kasowych kitów, które nie są robione zgodnie z jakąś wizją artystyczną tylko mają jak najwięcej zarobić. Ale tego wyniku już w żaden sposób ani nie pobiją, ani nawet nie wyrównają. To trochę casus Mrocznego Widma.

Re: Abrams

Zarobić dużo to też sztuka XD

Re: Abrams

Owszem

Zaspamowałem już sobie tym newsem tablicę na FB


Hurrra!!!!!!!!!

Reżyseria i scenariusz należą do Abramsa - lepiej być nie może

Re: Abrams

Lepiej pewnie mogłoby być ale i tak sie ciesze bo TFA mialo swietna dynamike i klimat a nie sadze zeby zrobił tym razem zżynke z ROTJ. TFA bylo tworzone na innych zasadach.

Re: Abrams

Mossar napisał:
Lepiej pewnie mogłoby być
-----------------------

Eee... otóż... NIE!

Nie ma lepszego wyboru, tylko Abrams czuje klimat i dynamikę tak jak trzeba. Oprócz niego, chyba tylko i wyłącznie z samego Lucasa byłbym zadowolony

Poza tą dwójką - nikt

Lucas?

Zią, czy ja źle pamiętam, że Ty nie lubisz Prequeli? Chyba, że Cię z kimś pomyliłem.

Ja sam chciałbym, by Lucas co najwyżej pisał tzw. story oraz nadzorował produkcję od strony wizji i całokształtu.

Re: Lucas?

Ja zawsze uwielbiałem prequele - nigdy złego słowa o nich nie napisałem ani nie wypowiedziałem. Musiałem Ci się z kimś pomylić.

Ja zawsze Lucasa broniłem

Re: Lucas?

No to sorry w takim razie

Re: Lucas?

Spoko Nic się nie stało

Re: Abrams


https://youtu.be/1VURNgjU3KE

Później będę się martwił, teraz czekam na TLJ

Re: Abrams

Hehe, 3 lata temu:
- Kij fajny Snoke, Rey, Rycerze Ren, Luke na wakacjach na wyspie. Niech Trevorrow mysli skad oni sie wzieli.

Dzisiaj:
- Szlag.

Re: Abrams

To jest, kurna, smutne.

Re: Abrams

ale mnie to cieszy. Świetnie że to on skończy. Trzeba się chyba cieszyć z tych wszystkich nieporadnych Edwardsów, Millerów, Tranków, Lordów i Trevorrowów, teraz Kathleen poszła po rozum do głowy. Ekstra!

Re: Abrams

Dokładnie tak!
Świetnie ujęty problem

Re: Abrams

Dobrze powiedziane. Być może Lucasfilm wróci jeszcze kiedyś do eksperymentów z młodymi dobrze zapowiadającymi się filmowcami, ale na zakończenie trylogii postawili na kogoś, komu można zaufać... I kto będzie słuchał poleceń Kathy .

Re: Abrams

Słuchał, jak słuchał. Wygląda na to, że z wszystkich miał na nią największy wpływ. Raczej wyglądało to na relacje partnerskie, gdzie obie strony podzielały wspólną wizję. Zresztą panel z Abramsem i panel z Edwardsem na Celebration to naprawdę dwie różne relacje producent - reżyser.

Re: Abrams

To co piszesz tylko potwierdza że to najlepszy kandydat.

Mam nadzieję że oprócz EIX, Abrams wyreżyseruje też kiedyś spin-off`a o Rycerzach Ren - tak jak to sugerował w swoich fantazjach

Re: Abrams

Niech zrobi Boba Fett vs. Predator. To byłaby sensacyjna sensacja !!

Re: Abrams

Eee... nie!

Żadnego Boby Fetta, jeszcze Jango bym przetrawił, ale nie Bobę

Re: Abrams

Odniosłem takie same wrażenie. Do tego Abrams jest "pewniakiem", więc nie widzę nikogo lepszego na zakończenie trylogii - którą sam rozpoczął.

Re: Abrams

W tej sytuacji to nawet nie wiem czy jest sens oglądać 8kę czy może lepiej ją zbojkotować. Przecież ta 8ma część jest taka śłaba że sam nie wiem co zrobie.

Re: Abrams

8kę też mógł trzepać. Ja tam mam złe przeczucia co do tego co otrzymamy.

Re: Abrams

Nie mam złych przeczuć ale pewną obawę. Wystarczy spojrzeć co stało się ze Star Trekiem Abramsa bez Abramsa - najpierw był entuzjazm a potem... nawet drugi raz nie widziałem trójki. Dla odmiany trzy dni temu oglądałem Star Trek i w najbliższych dniach odświeżę sobie ST: Into Darkness, natomisat nie wiem czy zabiorę się za drugi seans ST: Beyond.

Smutne to Mam nadzieję że Rian przynajmniej utrzymał chociaż 80% poziomu TFA i że Abrams nie będzie musiał podciągać projektu z dna.

Re: Abrams

Mnie w Beyond ta biała laska mega podobała i to było OK

Re: Abrams

Laseczka z dwójki (Carol) była lepsza.

Re: Abrams

Popieram Lubsoka!

Re: Abrams

A nie mówiłem (Star Trek).

Natomiast mam przeczucie, że ze Star Wars będzie odwrotnie i TLJ będzie najlepsze, potem IX - bo Abrams się poprawi - a TFA zostanie tam gdzie jest, czyli na końcu

Re: Abrams

Niestety miałeś rację

Jeśli oba kolejne epizody przebiją TFA, to nic tylko się cieszyć Bo to by znaczyło że to najlepsza trylogia SW jaka powstała

Re: Abrams

Przebiją, przebiją
Ja mam dobrze, bo lubię wszystkie SW

Re: Abrams

SW też lubię całe
Gorzej ze spin-off`ami (w sensie nie tylko R1), tu już bywa różnie

Re: Abrams

Na CSM takie myślenie prowadzi
Zaraz się, ktoś pojawi i powie, że też lubi całe SW, bo TFA to nie SW itd.

Re: Abrams

Re: Abrams

Niech lepiej tego nie spier****. Drugiej zrzynki już mu chyba nawet fani TFA nie wybaczą.

Re: Abrams

Lubsok napisał:
Niech lepiej tego nie spier****. Drugiej zrzynki już mu chyba nawet fani TFA nie wybaczą.
-----------------------

Mylisz się! Ja na to czekam!

Snoke musi zostać zrzucony przez Kylo Rena do szybu! A sam Ben straci rękę w ramach odwetu Rey, która ręka straci w TLJ

Re: Abrams

I tylko nie wiem, czy Finn i Poe będą przewodzić rewolcie królików, czy wykorzystane zostaną porgi.

Re: Abrams

Obawiam się, że jesteś w mniejszości

Poza tym ciężko traktować poważnie opinię, wg której robienie kopii OT jest nie tylko ok, ale i pożądane.

W sumie chyba mam nadzieję, że żartujesz.

Re: Abrams

Gunfan napisał:

W sumie chyba mam nadzieję, że żartujesz.

-----------------------

Chyba znasz mnie już z Bastionu dość długo (i z realu nieco krócej) by wiedzieć że piszę to w 100% poważnie

Re: Abrams

To jest straszne.
Jak ja to robię, że Cię jakoś znoszę?

Re: Abrams

Nie napisałem że wszystko musi być dokładnie to samo co w ROTJ. Natomiast braku uciętej ręki nie zdzierżę - to motyw powtarzalny w OT i PT, to po prostu być MUSI! Podobnie jak parę pomniejszych drobiazgów.

Jak to co? Pijesz piwo jak się widzimy na SŚFSW, dlatego wytrzymujesz

Re: Abrams

Raz by zrobili coś nowego i ucięli komuś stopę w środkowym Epizodzie Rey dorobiłaby sobie mechaniczną i stosowałaby jakieś super-kopnięcie albo coś

Re: Abrams

Saw miał metalowe stopy, ale w ogóle nie wykorzystali takiego potencjału.

Re: Abrams

No i bardzo dobrze. IMO cała trylogia powinna być reżyserowana przez jedną osobę, żeby zachowano spójną wizję, a trzech reżyserów to już kombinowanie, żeby wyszło w ten sposób, aby żaden nie reżyser nie przemycił czegoś autorskiego bo wszystko musi być pod dyktando pewnej narracji całości, wszystkich filmów. Dwóch innych reżyserów, to już lepiej niż trzech. Co do żonglowania różnymi twórcami co film, to od tego mają filmowe spin- offy.

It`s treason, then.

A więc Dżar Dżar Abrams powraca.

Zabawne jest to, że przed TFA ja byłem fanem Abramsa. Nie widziałem nigdy Lostów, ale lubię jego Star Treki, lubię M:I3, bardzo lubię Super 8 oraz Cloverfielda (który niby nie jest jego, no ale...). Uważałem go za dobrego kandydata do SW, ale mnie zawiódł i już mu zbytnio nie ufam.

Dlatego jestem ostrożny. Nie mówię, że będzie do dupy i nie mówię, że będzie super. Mam, szczerze mówiąc, obecnie większe zmartwienia w życiu, niż to, że reżyserem Ep IX znów zrobili Abramsa.

Ale naprawdę mam, ku*wa, nadzieję, że on nie pójdzie tym razem po linii najmniejszego oporu i nie zafunduje nam remake`u ROTJ. Oczywiście to zależy też trochę od kształtu TLJ, ale przecież nie tylko. Więc najchętniej wpisałbym się w wątku o ostrzeżeniach, by ostrzec pana reżysera.

Ostrzegam Cię, Jar Jarze Abramsie. Ostrzegam.

Re: It`s treason, then.

To nie Dżar Dżar zawiódł tylko sam miałeś swoje wizje, które imo były z aksjomatu niespełnialne, nie wiem po co szedłeś pisząc kolokwialnie na e7 do kina ?

Abrams w IX

W sumie to nie wiem co o tym myśleć.

TFA było dobrym, sprawnie zrobionym filmem. To fakt.
Ale było przy okazji fabularnym plagiatem ANH. I to też fakt.

Wydaje mi się, że teraz wszystko tak naprawdę zależy od tego, jak wyglądać będzie epizod VIII. Jeżeli Disney konsekwentnie poszedł w zrzynanie z OT i dostaniemy TESB 2.0, to trudno już liczyć, że Abrams dostanie za zadanie zrobienie czegokolwiek ambitniejszego.

Jeżeli jednak strategia po TFA została trochę zmodyfikowana i Johnson zrobił film o bardziej oryginalnej fabule, to może być i tak, że siłą rzeczy nie będzie już się dało w epizodzie IX powtórzyć znanych schematów.

Trochę żyję złudzeniami, wiem

Re: Abrams w IX

EP VIII aż tak zrzynający raczej nie będzie. Owszem - Yodę zastąpi Luke, a film nie będzie miał happy endu, ale nie będzie to aż taka totalna kalka bo to by już nie przeszło. Co nie znaczy, że to będzie dobry film

Re: Abrams w IX

Czy nie będzie kolejnej kalki, to nie byłbym taki pewny. Rzut oka na trailer ep. VIII - atak na bazę rebeliantów, śnieżna planeta i bitwa z udziałem kroczących maszyn, szkolenie u ukrywającego się, starego Jedi...

Re: Abrams w IX

Ostatnio czytalem ze ponoc Ci co juz widzieli TLJ twierdza ze ten film jest inny i podzieli fanów. Nie wiem co to znaczy ale mnie napawa optymizmem. Ale nie dowiemy sie tego przed grudniem. No moze trailer uchyli troche karty ale nie sadze.

Jedyne takie naprawde duze powiazanie to trening na Ahch-to. Niezaleznie jak to rozwiaza to bedzie podobny do TESB. Tak mi sie przynajmniej wydaje. Ale reszta moze byc poprowadzona w zupelnie inny sposob. W ogole polowa kadrow z teasera moze sie nie pojawic w filmie.

Podzieli?

Mossar napisał:
Ostatnio czytalem ze ponoc Ci co juz widzieli TLJ twierdza ze ten film jest inny i podzieli fanów.
-----------------------
Podzieli jeszcze bardziej? O ku*wa

Nie wiem, czy mam na to ochotę po raz kolejny. Wolałbym, żeby dla odmiany większości się podobało (większości, bo w dzisiejszych czasach wszystkich nie uda się zadowolić, choćby nie wiem co).

Re: Podzieli?

Gdybym miał typować o co może chodzić to pewnie o jakies decyzje pokroju "kim stał się Luke" albo jakies przewartosciowanie wydarzen z PT i OT. Najlepiej by było gdyby wiekszosci sie podobało ale tak jak juz kiedys pisałem - lubię eksperymenty w tym swiecie i licze ze bedzie po prostu mniej asekuracyjnie niż w TFA.

Re: Podzieli?

Mossar napisał:
Gdybym miał typować o co może chodzić to pewnie o jakies decyzje pokroju "kim stał się Luke" albo jakies przewartosciowanie wydarzen z PT i OT.
-----------------------
Też tak podejrzewam. Prawdopodobnie to będzie po prostu przedłużenie/rozwinięcie tego, że w TFA wielka trójka nagle okazała się życiowymi przegrywami.

Już się na to "cieszę".

Oby to dobre było. I z sensem.

Re: Podzieli?

Taki Bloodline opisuje to świetnie. Ale książka to książka, film to film - filmy są o wiele ważniejsze i to one będą dyktować kierunek SW i głównych bohaterów.

Re: Podzieli?

Nie podzieli, tylko poćwiartuje

Ja lubię różnorodność i chciałbym żeby każdy film robił inny reżyser - a tu taki klops w IX (Abrams).
Ponoć nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki

Re: Podzieli?

Przynajmniej poczuł na wlasnej skorze co zrobił dobrze a co źle w TFA i licze na to ze to zaoowocuje filmem odwazniejszym i lepszym niz TFA.

Re: Podzieli?

Mi się TFA podobało (tak z grubsza), ale są to najbrzydsze Star Wars w historii - i to mnie najbardziej boli, jako że ja oglądam SW z reguły wielokrotnie .

Re: Podzieli?

HAL 9000 napisał:

Ponoć nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki

-----------------------

Ale w tym przysłowiu nie chodzi o to, że nie powinno się czegoś robić dwa razy, tylko o to, że nie da się dwa razy zrobić czegoś tak samo (np. wejść do tej samej wody w rzece - no bo ta płynie i się zmienia).

Czyli w sumie wszystko pasuje. JJ wróci do SW, ale już nie do tego samego filmu

Re: Podzieli?

Elendil napisał:
]JJ wróci do SW, ale już nie do tego samego filmu
-----------------------

Ale wróci do ROTJ, czyli czegoś co już było. xD

Re: Podzieli?

Może zrobi lepsze zakończenie bo te zakończenia z ROTJ są S L A B SZ E niż film o Valerianie...

Re: Podzieli?

Właśnie to miałem na myśli, bo jest/będzie TLJ i musi się do tego jakoś ustosunkować.

Jak/jeśli pojawią się ładne nieziemskie lokacje, jak/jeśli pojawią się obcy, flora i fauna na tych planetach - TO MOŻE KURNA DOSTRZEŻE COŚ WIĘCEJ W STAR WARS NIŻ PRACA Z AKTORAMI.

Może
Dał ciała i to się niestety może powtórzyć.

Re: Podzieli?

Czy ja wiem czy dał ciała. Zrobił bezpieczny całkiem niezły film. My jako fani oczekiwaliśmy filmu genialnego pod każdym względem. Takiego nie dostaliśmy, JJ popełnił błędy, różnego rodzaju. Teraz pytanie czy zdaje sobie z tego sprawę. Wydaje mi się, że zarzut o kopiowanie ANH był na tyle widoczny na świecie, że kopia ROTJ jest raczej niemożliwa. Pytanie czy to spowoduje, że dostaniemy lepszy film z ciekawymi pomysłami? Nie wiem, ale zżynki bym się raczej nie spodziewał.

Re: Podzieli?

Jak znasz mnie trochę to wiesz, że nie o fabułę mi chodzi, tylko o wykreowany świat SW.
I tutaj - jak dla mnie - dał ciała.
Dałem mu taryfę ulgową, bo jestem wyrozumiały (ścigał się z czasem i księgowymi), Art of TFA i scenariusz inaczej przedstawiały np. takie D`Qar/Dupar.

Star Trek w jego wykonaniu lubię, ale i tam są niepokojące elementy wizualne - np. maszynownia Enterprise

Re: Podzieli?

Jakku JEST śliczna.
Takodana, Starkiller i Ahch-To też niczego sobie.

Re: Podzieli?

No i tu się mogę zgodzić. Po prostu nie sądze, żeby wyszedł jakoś mocno poza świat stworzony w TFA, który nie był czymś nowym (np. tak jak prequele były zupełnie inne niż OT). Teraz tak naprawdę cała nadzieja w Rianie, że w VIII rozwinie ten świat (chociażby o Canto Bight, a może będzie coś jeszcze?) i JJ będzie się musiał w to wpisać.

Ja fanem Star Treków nie jestem, ale jako nie-fan uważam te filmy za całkiem fajne, dobrze mi się je oglądało. Wizualnie też dawały radę.

Tak szczerze to nie wiem kto jest bardziej odpowiedzialny za te elementy świata przedstawionego - reżyser, scenarzysta czy graficy koncepcyjni?

Wizualia TFA

Jakku jest dopracowana zajebiście, nie mam zastrzeżeń. Problem w tym, że już reszta lokacji za bardzo nie błyszczy, zamek Maz spoko, ale reszta jest nijaka i wygląda jak Ziemia. Jeszcze Hosnian Prime miało szansę być fajne, ale widzimy je przez 5 sekund, więc...

Re: Podzieli?

Mossar napisał:
nie wiem kto jest bardziej odpowiedzialny za te elementy świata przedstawionego - reżyser, scenarzysta czy graficy koncepcyjni?
-----------------------
Z tego co wiem, to graficy podrzucają ileś wersji projektu danego miejsca zgodnie z ogólnymi wytycznymi, a potem ktoś to akceptuje, pewnie Art Director z reżyserem.

Re: Podzieli?

Się zastanawiam czy można w ogóle obarczać reżysera winą za brak "szału" w tym graficznym aspekcie świata. Wiadomo, że poniekąd jest za to odpowiedzialny z racji pewnej ustalonej hierarchii, ale w praktyce to nie on siedzi z kartką i nie wymyśla wyglądu planet (przynajmniej w większości przypadków), tylko najwyżej akceptuje pomysły grafików, wymusza jakieś zmiany.

Re: Podzieli?

Na Jakku mogło być więcej wraków - zwłaszcza na orbicie (Art of TFA i alternatywne otwarcie filmu <3).
Jakku jednak lubię - spełniło jedno z moich star-warsowych marzeń:
https://www.starwarsnewsnet.com/wp-content/uploads/2015/12/Force-Awakens-Battle-of-Jakku.jpg

Ahch-To jest śliczne (pozytywny akcent na koniec filmu)
Starkiller - OK (fajna walka w lesie - coś nowego)
Takodana jest jednak kiepska strasznie - jedynie sceny z Rey w lesie są naprawdę ładne.
Całkowicie schrzanili, a raczej zmarnowali potencjał ataku X- wingów, czyli schrzanili

Re: Podzieli?

Można a nawet trzeba
Art of TFA polecam.
Dużą rolę odgrywają pieniądze i czas - szybko i tanio.

Re: Podzieli?

Mi się wizualnie TFA podoba, ale patrząc po artach to brakuje mi większego szaleństwa jak np. tu:
https://www.outerplaces.com/images/user_upload/jakku%20concept%201.jpg (sam concept technicznie jakiś genialny nie jest, ale jak się przyjrzeć to fajne pomysły)
http://a.dilcdn.com/bl/wp-content/uploads/sites/14/2016/03/ARTDEPT_VD_TFA_021.jpg (to chyba zostanie zrealizowane w Canto Bight)
http://a.dilcdn.com/bl/wp-content/uploads/sites/14/2016/03/ARTDEPT_VD_TFA_005.jpg (to wygląda też świetnie i nowo)

Re: Podzieli?

No dokładnie i jest tego DUŻO więcej.
Lucas był w tym dobry - miał oko do takich spraw, inna rzecz, że za dużo używał CGI, ale nie miałem o to do niego pretensji, bo widziałem CO CHCE MI POKAZAĆ.

Re: Wizualia TFA

Zimowy las ma klimat.

Re: Podzieli?

Concepty wyglądają fenomenalnie. Obstawiam, że przedostatni będzie zrealizowany w Canto Bight, co zresztą słusznie zauważyłeś. Ostatni przypomina mi nieco inną wariację na temat Ahch-To i tych domków Jedi, które kiedyś były pokazywane w jednym z newsów.

Jakku natomiast wygląda superowo. To, co pokazano w TFA było co prawda klimatyczne i nie zmieniałbym tych pejzaży, ale dodanie sceny, choćby kilkusekundowej, w klimacie pierwszego concept arta, bez wątpienia wyszłoby filmowi na dobre.

Jeszcze raz o Abramsie

Tak już pomijając temat czy to dobrze czy źle dla Abramsa to wydaje mi się, że to dla niego duża szansa. Przy epizodzie VII miał trochę niewdzięczną rolę. Po tym jak diametralnie inne prequele zostały w dużej mierze zjechane, Lucasfilm chciało mieć w tym filmie jak najwięcej ducha oryginalnej trylogii. Chcieli mieć pewność, że ludzie poczują w tej nowej trylogii ducha Star Wars - i to był prawdopodobnie główny cel. Przy kombinowaniu z formą, fabułą, wizualnymi aspektami byłoby o wiele więcej ryzyka, a oni chcieli mieć pewność, ze ten pierwszy epizod spowoduje, że znowu Star Wars będzie wszędzie. I to im się udało. Może trochę przesadzili, takiego Starkillera można było bez problemu zastąpić czymś innym, Jakku też mogło się bardziej różnić od Tatooine, a klimat SW w tym filmie by na tym nie stracił. Mam wrażenie, że Abrams po prostu się do tego dopasował - nie sądze, żeby się jakoś bardzo przeciwstawiał, pewnie pasowała mu opcja filmu, który tak mocno bazuje na oryginale.

Dlaczego się cieszę, że Abrams zrobi IX? Bo ma szansę rozwinąć skrzydła, odkupić swoje winy wśród niektórych (patrząc na ankiety na SWNN czy Twitterze to większość jest zadowolona z tego wyboru). Nie wiem czy podoła, ale dla niego to duża szansa, żeby pokazać się z jeszcze lepszej strony - "Patrzcie, TFA miało być bezpieczne, teraz wprowadzam Star Wars na inne tory."

Re: Jeszcze raz o Abramsie

Abrams niestety nie jest twórcą, a rzemieślnikiem z jakimś warsztatem. Żadnego filmu nie "zrobił", tylko co najwyżej "wykonał". Więc nie spodziewaj się, że rozwinie skrzydła, bo on ich zwyczajnie nie posiada. To nie jest wizjoner tylko facet od zrobienia roboty, którą wyznaczyli mu inni. TFA jest zrzynającym i bezpiecznym produktem korpo, ale nie jest samodzielnym filmem Star Wars bo nie ma żadnej nowej wizji. Obawiam się, że to, czego sobie życzysz możesz skończyć się dla filmu znacznie gorzej. Zrzynka ROTJ gwarantowałaby chociaż utrzymanie pewnego szkieletu z dawnych opowieści, jak Abrams odleci we własne rewiry to dostaniesz film, który jest teledyskiem pełnym nawalanki i pozbawionym głębszego sensu i lepsiejszych dialogów - taka była też idea na abramsowe Treki, czyli "nie mam pomysłu to wezmę coś ze starych rzeczy, wszystko przyśpieszę pięć razy, odejmę wolniejsze sceny i dłuższe dialogi i nawtykam gdzie się da efektów". TFA w gruncie rzeczy cierpiało na to samo, sekwencji prawdziwie filmowej, czyli długiej i rozbudowanej sceny z klimatem, gdzie podstawą napięcia jest dialog nie ma tam w zasadzie nawet jednej.

Re: Jeszcze raz o Abramsie

Chopie to są SW a nie Lot nad kukułczym gniazdem. Zrozumiesz to w końcu XD

Re: Jeszcze raz o Abramsie

A gdzie ja tak twierdzę?
Po prostu Lucas potrafił trochę więcej od Abramsa.

Re: Jeszcze raz o Abramsie

Krogulec napisał:

Po prostu Lucas potrafił trochę więcej od Abramsa.

-----------------------

Pier*olisz, gdzie?

w tworeniu

oryginalnych rzeczy

Re: w tworeniu

Lucas jest w jakimś stopniu wizjonerem, temu raczej nikt nie zaprzeczy. Ale wizjonerem bez talentu do pisania i reżyserii. A jego wizja też w dużej mierze opierała się na utartych schematach, tylko w nieco innej scenerii.

Film oparty tylko na wizji też może się sprawdzić, w jakimś niezależnym, artystowskim dziele. Albo... teledysku. Ale Star Warsy do tej kategorii się nie zaliczają. I rzemieślnicy pokroju JJ`a, Kershnera, czy Marquanda stworzyli Star Warsy bliższe Star Warsom niż sam twórca-wizjoner Star Warsów.

Re: w tworeniu

Stworzyć Gwiezdne Wojny bez talentu do pisania i reżyserii... Żeby to każde beztalencie miało taki talent to świat byłby zbawiony

Re: w tworeniu

Rozumujesz w sposób bardzo ograniczony i zero-jedynkowy. Lucas nie był beztalenciem, był BARDZO utalentowany, ale nie jako filmowiec. Miał po prostu ogromne szczęście, że znalazł się w otoczeniu najbardziej utalentowanych ludzi w historii Hollywood.
I jeszcze jedno, Lucas nie jest jedynym twórcą ani ojcem Starwarsów. Był jedynym właścicielem marki, nic ponadto.

Re: w tworeniu

Potrzebne jest jeszcze przekonanie o własnej zajebistości, samozaparcie, siła przebicia i od cholery szczęśćia. Których to Lucasowi nigdy nie brakowało

Gdybym ja wcielił w życie swoje wizjonerskie wizje przebiłbym Star Warsy. Wizjonerstwo jest, przekonanie o własnej zajebistości jest, brak niestety samozaparcia i szczęścia

jasne

na tej zasadzie należałoby się zastanowić co tutaj robisz? Co robią tu inni ludzie? Po co jest ten portal? Przecież to tylko wtórne, schematyczne filmy o słabej fabule.

I nie ma wizji.

Ale jakoś przed Disneyem to wszystko było (no chyba, że ludzi uwiodła ściema Dżordża i marketing), a teraz dorabia się teorie żeby podnieść z dna "rzemieślników", którzy nie są cechowi, ale bardziej przypominają partaczy.

Ale co kto woli

Re: w tworeniu

Ja rozumuję w sposób bardzo ograniczony i zero-jedynkowy? To ja napisałem, że Lucas to osoba "bez talentu do pisania i reżyserii"? Sprawdź lepiej kto, co pisze i próbuj opanować drzewkową konstrukcję tego forum, bo nie będę odpowiadał na polemikę nie z moimi tezami xD

A pisanie, że Lucas był tylko właścicielem marki pozostawię bez komentarza.

Re: w tworeniu

Co tam takie szczegóły, że ten beznadziejny reżyser i scenarzysta Lucas zrobił film, który prawie 40 lat później TFA postanowiło jedynie nieudolnie kopiować.

Jeśli Ty jesteś takim wizjonerem to nic tylko cieszyć się nad losem tego narodu! Życzę ci powodzenia. Rozsław Polskę swoimi wizjonerskimi wizjami, a ja z chęcią przeprowadzę się na forum poświęcone twojej twórczości, kiedy ono już powstanie

Re: jasne

Co my tu wszyscy jeszcze robimy, to jest w sumie dobre pytanie... prawie warte założenia odrębnego tematu

Można dyskutować o wizjach, braku wizji, rzemieślnictwie, wartościach danego filmu, ale w ostateczności wszystko i tak sprowadza się do osobistych odczuć każdego z nas i dorabianiu do nich ideologii. Co sam lubię robić.

Moje odczucia są takie, że oglądając TFA czułem się bardziej jakbym oglądał Star Warsy, niż oglądając prequele, czy Rogue One. Bawiłem się na tym filmie o wiele lepiej. Czy to znaczy że JJ jest lepszy od Lucasa? W wizji - nie, bo zerżnął ją z ANH. W faktycznym rzemiośle - tak, bo zbudował klimat, którego sam Lucas powtórzyć nie potrafił. A miał trzy próby.

ale

twierdzisz tak teraz. Znajdź i pokaż mi tego typu swoje posty z czasów kiedy nikt nie słyszał o kolejnych Epizodach i Disneyu.

Ja gdybym nie czuł SW w SW to bym po prostu to olał. Tak jak olewam Star Treka przykładowo.

Re: ale

Trudno jest konfrontować zdanie oparte na przypuszczeniu ze zdaniem opartym na doświadczeniu. O ile dobrze pamiętam, do sequeli zawsze nastawiony byłem sceptycznie. Do Abramsa jako reżysera nawet bardzo, bo wielkim jego fanem nie jestem i nigdy nie byłem. Ale samo TFA łyknąłem w całości.

Prequele jakie były wszyscy wiemy. Czy mnie tutaj trzymały? Pewnie. Głównie ROTS, pierwszy wielki hype na film jakiego doświadczyłem. Sam film też wspominam miło, o ile nie muszę go oglądać. Ale porównując je z TFA, czy nawet R1 to jest jakościowa przepaść. Na niekorzyść Lucasa.

Ale wnioskując z ostatniego akapitu, musisz czuć i Star Wars w TFA skoro jeszcze tego nie olałeś

nie

olałem, bo mam Legendy, takiego KotORa chociaż. W ST na takiej zasadzie nie ma nic.

PS. Już miałem linka
/Forum/Temat/17835#547855

Re: nie

Piękny risercz, aż szkoda że się w ostatnim poście nie uparłem że JJ`a wielbiłem od początku

A wracając jeszcze do Krogulca, co by się nie poczuł pominięty, dzięki za wsparcie, my time will come

Re: w tworeniu

Sorry, ale oryginalność nie jest ŻADNĄ miarą ani talentu, ani doskonałości wykonawczej, ani geniuszu, ani miarą w ogóle niczego co świadczy o "wielkości", czy chociażby "przyzwoitości" autora. Doświadczałem już w życiu utworów, które były bardzo oryginalne i jednocześnie były totalną kupą.
W ogóle zastanawiam się, jakim cudem do Lucasa przylgnęła metka "oryginalnego" twórcy, gdy cała jego kariera to jest po prostu mega zrzynka ze wszystkiego i totalny miks wszystkiego ze wszystkim. Zresztą sam Lucas nigdy tego nie krył, wprost przeciwanie, zawsze był pod tym względem szczery. American Graffiti, Gwiezdne Wojny, Indiana Jones - to celowo, świadomie zaprojektowane maszyny grające w kółko te same tematy, uderzające w sentymentalne i nostalgiczne nuty. Sam Papcio Lukas mówił to wielokrotnie, taki był jego cel i zamysł, to chciał dać ludziom, widzom, kinomanom. I chyba zaczynam rozumieć jego frustrację - facet jest autentycznie niezrozumiany, co zresztą sam mówi - pół fandomu się z niego złośliwie śmieje, drugie pół go żałuje, a chyba nikt nie wie o co chodzi.
Lucas proszę Państwa zrobił karierę, ponieważ był bardzo sprawnym biznesmenem, oraz chyba największym fuksiarzem w historii. Po prostu miał szczęście urodzić się w generacji New Hollywood, i wejść w ten biznes wtedy kiedy cała ta machina pękała a jednocześnie miała jeszcze wielką moc stwórczą. Gdyby nie ogromna liczba naprawdę utalentowanych ludzi w jego otoczeniu, nie byłoby Lucasa-filmowca.
No i jeszcze jedna sprawa, z Lucasa nie było by NIC, gdyby nie jego żona Marcia. To jej zawdzięcza swoją niesamowitą karierę. Nieprzypadkowo koniec ich małżeństwa zbiega się z końcem Lucasa-filmowca. Później jest już tylko Lucas-biznesmen, tyle że zły, wypalony i wypaczony przez Ciemną Stronę Marketingu.

może

nie wracajmy do tej dyskusji, bo na B ona wybitnie nie znajduje ludzi do jej prowadzenia.

Skoro nie potrafisz rozróżnić czystego oryginału, rzeczy absolutnie nowatorskiej, bez cienia wzorowania się na czymkolwiek od hmmm tzw. oryginalności wtórnej, czyli stworzenia nowej jakości wspierając się różnymi, najczęściej klasycznymi, konwencjami - to nie moja sprawa.


Niektórzy mawiają, że nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu. Ja od dawna twierdzę, że jest to oportunizm. A już nadgorliwy oportunizm :/

Re: Jeszcze raz o Abramsie

Pytam retorycznie czy zrozumiesz. A ty mi że ja coś twierdzę że ty coś twierdzisz. Poważnie, jeny, stary ogarnij się XD

Re: Jeszcze raz o Abramsie

Sugerujesz mi, że traktuję SW jak "Lot nad kukułczym gniazdem" to i odpisuję ci normalnie i spokojnie, że nie widzę tego w swoich komentarzach, nie potwierdzam więc twojego założenia. Jestem ogarnięty, dziś nawet użyłem nowej odżywki do włosów żeby lepiej ogarnąć swój artystyczny nieład na głowie

Re: Jeszcze raz o Abramsie

Krogulec napisał:
dziś nawet użyłem nowej odżywki do włosów żeby lepiej ogarnąć swój artystyczny nieład na głowie
-----------------------

Dlaczego? Artystyczny nieład jest spoko, sam mam taki na głowie. xD

Re: Jeszcze raz o Abramsie

Nic nie sugeruję. Sam Sugerujesz że ja sugeruję. Co z Tobą się dzieje ?

Re: Jeszcze raz o Abramsie

Ogólnie, jestem dobrej myśli co do EIX, ale akurat w rozwój skrzydeł przez tego reżysera za bardzo nie wierzę, oczywiście może nas jeszcze zaskoczyć Zresztą, on nie pracuje nad filmem sam, jest szansa, że współpracownicy dorzucą coś dobrego od siebie. Jeśli film będzie tak dobry jak TFA, to będzie dobrze. W to, że poniżej pewnego poziomu nie zejdzie, o to się nie martwię, filmy Abramsa są bardzo dopracowane pod względem technicznym. Aktorzy raczej też nie zawiodą. Byleby fabuła była dobra i żeby dał radę odpowiednio zakończyć wątki.
Może i dobrze, że 2 filmy z trylogii zrobi jeden reżyser, będzie to bardziej spójne.

Coś się wydarzy

Nie wiem co mają na myśli, bo może sam film, ale kto wie.. może dzisiaj dostaniemy trailer?

https://twitter.com/starwars/status/909212833623138304

Re: Coś się wydarzy

Re: Coś się wydarzy

Twitter SWNN: "Just waking up. Had to delete our article on the trailer tease. There was nothing suggesting it was about a trailer Sorry about that."

Re: Coś się wydarzy

...

https://naekranie.pl/aktualnosci/mark-hamill-ostrzega-nie-czytajcie-komiksu-the-last-jedi-2363080

Takie coś w proponowanych newsach zasugerował mi mój smartphone.

Kto czytał ten komiks? Mógłby ktoś streścić jego wydarzenia?

Ewentualnie kto ma namiary na pdf`a z tymże komiksem (odpowiedź na to pytanie proszę na priva)?

Niezależnie czy Mark robi sobie bekę z fanów, czy nie - chcę poznać ten komiks, choćby w skrócie

Re: ...

Robi sobie jaja

A sam komiks to jakies glupoty (sorry żółtopaskowcy xD) o jakims smiesznym Dzedaju z kijem.

Re: ...

Mossar napisał:

A sam komiks to jakies glupoty (sorry żółtopaskowcy xD) o jakims smiesznym Dzedaju z kijem.

-----------------------

Aha, spoko - czyli klasyczna słabizna rodem z Legend postROTJ Dobrze wiedzieć

Re: ...

Jedi z kijem, czyli wiemy jakiej broni w filmie będzie używał Luke

Re: ...

Jak dla mnie to Mark Hamill robi sobie żarty. Podobnie jak z pokazaniem "trailera" do "Ostatniego Jedi".

Re: ...

Też tak mi się wydaje, ale może będzie jakiś smaczek w związku z komiksem w filmie - taki bardziej dla beki niż znaczący fabularnie

Re: ...

Na pewno zwykły żart, wynikający po prostu ze zbieżności nazw starego komiksu i nowego filmu,

Że niby komiks opowiada o tym samym co film i jest z nim związany, ale tak naprawdę komiks ma 1000 lat, wiecie o co chodzi, he, he, he.

No.

TLJ

Ja nie znam, ale teraz mam ochotę poznać

Okładka świetna - ach, te ciepłe "analogowe" kolorki

https://vignette.wikia.nocookie.net/starwars/images/0/09/Mswc49cover.jpg/revision/latest?cb=20050718203001

Komiks na YouTube:
https://youtu.be/2IH4DS_wo6o?t=5

Re: TLJ

Komiks dostępny na YouTube?
To fajnie - przejrzy się pod koniec tygodnia lub w nocy

Ostateczny strój Luke`a

Re: Ostateczny strój Luke`a

Jakoś dużej różnicy pomiędzy tym co już pokazali nie widzę

Re: Ostateczny strój Luke`a

Tu wygląda bardziej jak Mistrz Jedi .

Re: Ostateczny strój Luke`a

Re: Ostateczny strój Luke`a

W tym pierwszym nie, ten pierwszy to jest strój kosmicznego łazęgi . Ten drugi jest faktycznie Jedi.

Re: Ostateczny strój Luke`a

Zapowiada się świetny film, już nie mogę się doczekać

Re: Ostateczny strój Luke`a

W tym wszechobecnym hejcie na każdą pierdółkę, która często nawet nie jest oficjalna tylko jest jakimś chorym domniemaniem, uwielbiam czytać takie komentarze - zwykła niepohamowana nadzieja, że będzie dobry film i pewność, ze się będę dobrze bawić

Re: Ostateczny strój Luke`a

Ja nie mam żadnych wątpliwości, że film będzie świetny
Widzę jak niektórzy się "miotają" i to jest nawet zabawne.

Re: Ostateczny strój Luke`a

Kto się miota?

Re: Ostateczny strój Luke`a

Niektórzy

Re: Ostateczny strój Luke`a

Tak, optymizm bijący z komentarzy HALa jest zaraźliwy i dobrze że tak jest

Ja też nie mam wątpliwości że TLJ będzie dobry bo to kontynuacja TFA, niemniej z tego samego powodu obawiam się jak wypadnie jako bezpośrednia kontynuacja TFA i spoiwo z EIX. Nie chcę by się skończyło tak jak z R1, gdzie wykonano kawał dobrej roboty reżyserskiej, napchano całą masę fanserwisowego gadżeciarstwa lecz historia była nudna jak flaki z olejem i bez klimatu SW.

Re: Ostateczny strój Luke`a

Ach te malkontenctwo
A wiesz, że wczoraj kupiłem "Star Trek: W nieznane"
Jest zdecydowanie gorszy od jedynki i dwójki, ale parę fajnych rzeczy się tam znajdzie - dzisiaj wieczorem obadam.

Można odnieść wrażenie, że nie lubisz Star Wars skoro R1 jest dla Ciebie nudne.

Re: Ostateczny strój Luke`a

Skoro już odeszliśmy od tematu (Kathi nie bij!), to sobie po kontynuuję ten offtop

Jasne że w ST: Beyond było parę fajnych rzeczy - nie bez powodu pisałem "FILM ROKU, FILM ROKU" zaraz po wyjściu z kina
To była dla mnie rewelacyjna rozrywka, ale cholera jasna - niestety do Abramsowskich Star Treków to się nie umywa i wychodzi słabo

SW uwielbiam - a już zwłaszcza ostatnio mam kolejną wzmożoną fazę na SW. Wyczyszczam sobie magisterkę, a w między czasie grywam w SW TFU, SW Battlefronta II i KOTORa, nawet zacząłem nadrabiać zaległości w tych przeklętych Rebelsach. To wszystko choćby tylko w ostatnim tygodniu
Natomiast R1 poza stroną techniczną i sztucznym, zbędnym fanserwisem oraz dobrze nakręconą bitwą było po prostu cholernie słabe - zero klimatu SW.

Do malkontenctwa mi daleko - wyrażenie obaw to jeszcze nie narzekanie. Mogę być malkontentem w temacie R1, ale nie w temacie TLJ - nie przed premierą i mam nadzieję że po premierze też nie

Re: Ostateczny strój Luke`a

Rogue One to przykład lekkiego eksperymentu. Masie fanów przypadł do gustu, ale było jasne, że odchodząc od standardowej konwencji, całej mitologii mocy, wchodząc bardziej na realistyczne grunty, część fanów będzie nieusatysfakcjonowana.

Re: Ostateczny strój Luke`a

Realistyczne grunty?

Że niby Cassian mordujący sojusznika, czy generał Rebelii rozkazujący Cassianowi zabić Galena Erso to może ta realistyka? Bo "zimna, brutalna Rebelia"? Serio? To trzeba było pokazywać w filmie? Przecież wszyscy rebelianci to z natury rzeczy anarchiści, nawet przy słusznych pobudkach.

Miał być film szpiegowski - nie było. Miał być film wojenny - była jedna bitwa (świetna - tu trzeba przyznać) i dwie nieznaczące szybkie potyczki, czyli w ogólnym rozrachunku też krucho.

Film ratowany dużymi dokrętkami, które go zmieniły bardzo mocno - na prawdę nie wiem co za shit musiał Edwards stworzyć na początku że film tak pozmieniano. A dobity przez drewnianą grę aktorską głównej bohaterki i historią rodem z łzawej telenoweli.

Ujęcie Mocy obrazoburcze - niby jest ale jej nie ma, co najwyżej szczęście i "wiara w próżnię" w wykonaniu Chirruta Imwe. Krótko mówiąc "ateistyczne ujęcie Mocy" w wyraźnej opozycji i wrogości do "teologalnego ujecia Mocy" w Epizodach.

To nie był eksperyment - to był nieudany eksperyment który ratowano fanserwisem!

Re: Ostateczny strój Luke`a

Sorry Qel, ale bredzisz coś (nawet dużo, ale zostańmy przy argumentach choć odrobinę rzeczowych, a nie motywowaniu uprzedzeń faktami ;p). Gdzie ty masz Moc w sensie teologalnym? Pomijając to że `obrazoburczość` nie ma zastosowania w danym przypadku, na Boga, mówimy o popkulturowej franczyzie.

Re: Ostateczny strój Luke`a

Miał być film wojenny - był
Miał być film o szpiegach i terrorystach- był
Miał być bardziej brutalny i realistyczny - był

(Tu nawet nie chce mi się przywoływać w opozycji serii X-wingów, gdzie Imperium składa się z debili o robi za worek treningowy)

Czy historia była łzawa - może troche - ale taka miała być!

Czy był fanserwis - był! Czy to źle - absolutnie nie! Dla masy cud-miód cut-scenek warto sobie zakupić BD i przeglądać bitwę nad Scariff klatka po klatce ("Duch przelatujący Radusowi tuż za oknem - prześliczne). I dr. Evazan z Pondą. i "gen. Syndulla ". I Bail który był czymś więcej niż Cameo. I tak można długo. A jeszcze jakby na jakimś pojeździe trzesneli nose arta z , to dałbym +1 do oceny.

A, I był Vader, nie zapominajmy o Vaderze.

Reasumująć - możliwe, że to był eksperyment, ale ze wszech miar udany.

Re: Ostateczny strój Luke`a

Myślę, że ten Azjata jakąś Moc posiadał, bo inaczej by tak nie wymiatał. Pewnie, że to nie było tak jak w innych StarWarsach, Moc w sumie pełniła tu niewielką rolę. Ale wg mnie to pasowało, Jedi czy Sithowie ze swoimi magicznymi mocami średnio by pasowali do takiej bardziej przyziemnej historii.

A Felicity, uważam, zagrała świetnie. Zgodzę się tylko, że ta historia z ojcem była zanadto łzawa i mi też do gustu nie przypadła.

Ale widać, że wszystkim się nie dogodzi, jedni krzyczą, że TFA jest złe, bo to zrzyznka, drudzy, że R1 jest złe, bo jest zanadto inne...
Co do mnie, im większa różnorodność w tym świecie, tym lepiej.

Re: Ostateczny strój Luke`a

-Co do mnie, im większa różnorodność w tym świecie, tym lepiej.

POPIERAM!!!

Re: Ostateczny strój Luke`a

To jest właśnie błąd powtarzany przy interpelacji TFA i Avatara. Wszyscy widzą tylko schemacik fabularny i nic nowego.

SW nigdy nie było dziełem z wysokiej pólki sztuki. Niemniej epizody były zawsze przesycone panenteizmem.

To, co ignoranci uważali za przypadek czy szczęśliwy traf, było często dziełem Mocy.
Niektórzy nazywali to przeznaczeniem albo losem, ale te określenia były zbyt banalne, by
oddać jej subtelny, acz dalekosiężny wpływ. Moc była żyjącym bytem; przenikała samą tkankę
wszechświata i przepływała przez każdą żywą istotę. Była energią, która dotykała i
oddziaływała na wszelkie stworzenie, a jej nurty – zarówno jasny, jak i ciemny – wzbierały i
opadały, kształtując schematy istnienia.

Moim sprzymierzeńcem jest Moc i potężnym sprzymierzeńcem ona jest.

Świetlistymi istotami jesteśmy, nie tą surową materią.


Moc w SW jest osobowa, ma swoją wolę i jest mistyczna w swojej eteryczności - ma znamiona boskości.
Jednocześnie przenika wszechświat w postaci midichlorianów - jest materialna.

Jest więc immanentna i transcendentna.

W epizodach Moc jest niejako bożkiem z którego energii można czerpać ile się chce, w R1 tego nie ma. Oglądając R1 czułem się jakby mi ktoś zapodał na ekrania wariację nt. filozofii śladu Boga Levinasa. To kompletnie mi nie pasuje do tego co ja nazywam SW.

Dlatego R1 wg mnie nie ma klimatu SW. Brakuje mi tu teologalnego zabarwienia rzeczywistości Mocy w SW - a to co jest, tylko wyśmiewa wiarę w Moc jest więc obrazoburcze.

Re: Ostateczny strój Luke`a

Qel Asim napisał:
To jest właśnie błąd powtarzany przy interpelacji TFA i Avatara. Wszyscy widzą tylko schemacik fabularny i nic nowego.

Ja Avatara sobie cały czas cenię, więc proszę mnie nie wrzucać do tego wora.

SW nigdy nie było dziełem z wysokiej pólki sztuki. Niemniej epizody były zawsze przesycone panenteizmem.

Podejrzewam że gdybyśmy próbowali zagłębić się w szczegóły, to by było krucho. Na szczęście nie mam powodu i póki co mogę się zgodzić.

Moc w SW jest osobowa, ma swoją wolę i jest mistyczna w swojej eteryczności - ma znamiona boskości.
Jednocześnie przenika wszechświat w postaci midichlorianów - jest materialna.
Jest więc immanentna i transcendentna.
W epizodach Moc jest niejako bożkiem z którego energii można czerpać ile się chce, w R1 tego nie ma. Oglądając R1 czułem się jakby mi ktoś zapodał na ekrania wariację nt. filozofii śladu Boga Levinasa. To kompletnie mi nie pasuje do tego co ja nazywam SW.
Dlatego R1 wg mnie nie ma klimatu SW. Brakuje mi tu teologalnego zabarwienia rzeczywistości Mocy w SW - a to co jest, tylko wyśmiewa wiarę w Moc jest więc obrazoburcze.

-----------------------
I nagle robi się bardzo śmieszna rzecz, ponieważ znowu dowodząc swojej racji w zasadzie podbiłeś słuszność tego, czemu jesteś przeciwny. Z jednej strony Moc jest osobowa i transcendentna, z drugiej sam piszesz że w zasadzie w epizodach to jest bateryjka albo inny mana pool którym zasilasz zajebistość postaci (bezpośrednio opracowania Levinasa nie czytałam ale znam opracowania i w gruncie rzeczy się z nimi zgadzam także w wymiarze `naszej` teologii). Znowu - bardziej obrazoburcze jest to co serwują prequele, niż to co oferuje R1.
Zawsze mnie fascynowało jak osoba mająca takie (dedukuję) pojęcie o całym dorobku filozoficznym chrześcijaństwa wybiera zawsze te jego aspekty które jak najbardziej spłaszczają metafizykę i boskość

Re: Ostateczny strój Luke`a

Ja swojego nastawienia do ST nie musiałem zmieniać
Natomiast jako fan filmów "kosmiczno-fantastycznych" nie mogę przejść obojętnie wobec takich obrazków:
https://youtu.be/gCCYWTAA2wQ
https://youtu.be/eZTnSxW4pOI?t=30

A wracając do tematu, to jesteś w błędzie odnośnie braku klimatu SW w R1.
To TFA nie ma magii i klimatu SW - za to jest na pewno wartościowe z innych względów.
3 dni temu oglądałem TFA, ale inaczej niż zwykle - zadałem sobie pytania:
Co ci malkontenci chcą od tego filmu?
Co sprawia, że im się tak nie podoba?

I już wiem (za dużo pisania, ale nie chodzi o kopiowanie ANH)

Mają trochę racji - z pewnego punktu widzenia, bo pod wieloma względami to najgorsze SW w historii.
Brakuje im jednak elastyczności i zamiast skupić się na pozytywnych rzeczach, a TFA w kilku kwestiach jest znakomite, to wolą skupiać się na negatywnych - ich życie.

Mi skoda życia na smęcenie, czuję że TLJ naprawi wiele "niedoskonałości" TFA i będzie znakomitym filmem

TFA 10/10
R1 10/10
TLJ 10/10
HAN SOLO 10/10

Re: Ostateczny strój Luke`a

HAL 9000 napisał:

jesteś w błędzie odnośnie braku klimatu SW w R1

To TFA nie ma magii i klimatu SW

pod wieloma względami to najgorsze SW w historii

-----------------------

W tym miejscu dyskusja między nami traci sens. Im więcej razy oglądam TFA tym bardziej jestem zdania że to jedyny epizod do którego mógłbym wracać codziennie i że w sumie to ani OT ani PT nie były tak dobre jak TFA. R1 w miarę akceptuję, zwłaszcza jak się ogląda go na przeglądzie - tylko te sceny które są tego warte, bo poza tym to film wydmuszka - bez klimatu.

Mam tu sytuację jak w architekturze - np. gotyk i neogotyk.
Gotyk jest ważniejszy bo to pierwowzór, starszy prototyp bez którego neogotyk niegdy by nie powstał.
Neogotyk to coś młodszego, mmiej wartościowego ale przeważnie zawierającego więcej elementów gotyckich niż w oryginalnym gotyku.

Tak właśnie widzę TFA, to neogotyk - 120% SW w SW, lepiej niż w pierwowzorze (OT i PT razem).

Dlatego TFA to dla mnie NAJLEPSZY epizod SW, bo nawet w oryginale nie było tyle SW co w TFA.
Zaś R1 jest całkowitą przeciwnością tego co TFA sobą reprezentuje, dlatego jest dla mnie klimatycznym dnem.

Niemniej tak jak pisałem wcześniej - mamy zupełnie inne kryteria nt. czym SW jest, więc i nie ma o czym dyskutować

Re: Ostateczny strój Luke`a

-Im więcej razy oglądam TFA tym bardziej jestem zdania że to jedyny epizod do którego mógłbym wracać codziennie i że w sumie to ani OT ani PT nie były tak dobre jak TFA.

Zastanów się dlaczego.

TFA to dla mnie NAJLEPSZY epizod SW, bo nawet w oryginale nie było tyle SW co w TFA.

Wszystko się zgadza, z moimi spostrzeżeniami

Re: Ostateczny strój Luke`a

HAL mieszasz tu tą swoją optymistyczną neutralnością. Rozpisz się z tymi Twoimi spostrzeżeniami, ciekawe co z nich wynika

Re: Ostateczny strój Luke`a

Teraz zauważyłem, że w sumie zamiast słowa NAJGORSZE powinienem użyć NAJBARDZIEJ ODSTAJĄCE OD PIERWOWZORU (mimo kopiowania schematów ANH).

I zgadzam się, że epizody 1-6 + R1 odstają od TFA.

Re: Ostateczny strój Luke`a

Qel Asim napisał:

Mam tu sytuację jak w architekturze - np. gotyk i neogotyk.
Gotyk jest ważniejszy bo to pierwowzór, starszy prototyp bez którego neogotyk niegdy by nie powstał.
Neogotyk to coś młodszego, mmiej wartościowego ale przeważnie zawierającego więcej elementów gotyckich niż w oryginalnym gotyku.

Tak właśnie widzę TFA, to neogotyk - 120% SW w SW, lepiej niż w pierwowzorze (OT i PT razem).

-----------------------

XDDD
Prawdę mówiąc to najpiękniejszy pocisk po TFA jaki widziałam. Żeby był jeszcze świadomy...

Problemem neogotyku (ale i innych styli historycznych) nie jest to że są `gorsze` bo są późniejsze. Ich problemem jest to, że nie traktują źródła, tj oryginalnego stylu jako czegoś organicznego, wynikającego z procesu artystycznej ewolucji, a traktują cały styl jedynie jako katalog dekoracji.

Także no.

Re: Ostateczny strój Luke`a

Dokładnie.

Ja osobiście lubię muzyczne porównania i dla mnie epizody 1-6 + R1 to barok (Bach), a TFA to klasycyzm (Mozart).
Czyli "odchudzamy" niepotrzebne wątki (linie melodyczne) i skupiamy się na głównym temacie starając się by był "czysty", lekki i przyjemny.

Nie ma w tym nic złego, jest odpowiednie tempo i akcja. Dopóki główna lina melodyczna jest atrakcyjna - nie ma problemu. Gorzej gdy nie jest - wtedy utwór to jedna wielka pustka, nie ma nic, bo wszystko zostało zredukowane do minimum.

Gdzie Qel Asim widzi: 120% SW w SW, lepiej niż w pierwowzorze (OT i PT razem).
Nie mam pojęcia, ja tego nie widzę.
Przecież cały świat został tam zredukowany do absolutnego minimum.

Dla mnie osobiście, pozostaje mieć nadzieję, że Abrams w ep.IX podobnie jak Mozart pod koniec życia (Requiem) wróci do korzeni.
Nie mam nic przeciwko temu, żeby zachować "atrakcyjność" głównego wątku, jednak domagam się większego bogactwa na drugim, trzecim i czwartym planie.

Re: Ostateczny strój Luke`a

To jest ZUO w czystej postaci. HAL siedzi w mojej głowie, potrafi wyciągnąć z niej moje myśli i zapisać je z sensem. Koszmar!

Re: Ostateczny strój Luke`a

Redukcja do minimum? Owszem i bardzo dobrze.

Jedi vs Sith i wszechobecna Moc - to jest dla mnie istota SW. Nic mnie nie obchodzi polityka, środowisko naturalne poszczególnych planet, czy dane techniczne dla technonerdów

Świat przedstawiony w SW mi zwisa totalnie, byle był mistycyzm i Moc. Wszystko może zniknąć, nawet miecze świetlne, byle tylko była Moc.
Moc w którą główni bohaterowie wierzą i której ufają. W TFA nawet Han Solo jest wierzący - pięknie po prostu. Obrót sytuacji o 180 stopni. Finn kompletnie o Mocy nie ma pojęcia, ale w swojej naiwności też jej ufa.
A Rey posługuje się nią intuicyjnie tak jak Anakin Skywalker, a nawet bardziej - jest od niego lepsza, od Luke`a tym bardziej.

Czego więcej mogłem chcieć od EVII?
To co dla mnie w SW najważniejsze, zostało zaspokojone ponad wszelką miarę i bardziej niż sobie to mogłem wymarzyć.

W R1 mamy bogatszy świat? Co z tego?!
Tam nawet dawni wierzący w Moc zachowują się jakby Mocy nie było. Do licha, nawet Chirrut musi sobie jak mantrę wmawiać że Moc istnieje tak jakby totalnie widział jej brak do okoła.

Nic mi po pilotach z ANH, Duchu z Rebelsów czy innych smaczkach. One mnie bawią jak oglądałem np. Stranger Things czy Alibi.com w R1 tylko mi pokazują jak bardzo ten film nie ma nic z SW wspólnego.

Re: Ostateczny strój Luke`a

Nie pisałem że gotyk jest lepszy/gorszy od neogotyku, tylko że jest ważniejszy jako pierwowzór.
Bez OT i PT, TFA by nie powstało to oczywiste.

Katalog dekoracji? Jak najbardziej, ale to nie zmienia faktu że budowle neogotyckie są często dużo ładniejsze i bardziej gotyckie niż oryginalny gotyk. Dlatego wolę noegotyk i inne style historyczne - bo są wizualnie lepsze od pierwowzoru chociaż nie mają takiej historii jak coś oryginalnie gotyckiego.
Ranga zabytku rośnie wraz z wiekiem, toteż OT robi się co raz smaczniejsze jak wino które leżakuje w dobrej piwniczce.

Dla odmiany TFA jako neogotyk jest jak młode wino, które powstało na bazie najlepszych szczepów roślin wybranych z wąskiego katalogu najlepszych plantacji. Wtedy wino choć młode i tak będzie pobudzać zmysły naturalną słodyczą, nawet bez 10 lat leżakowania bo zrobiono je z najszlachetniejszych elementów.

Re: Ostateczny strój Luke`a

Qel Asim napisał:
Katalog dekoracji? Jak najbardziej, ale to nie zmienia faktu że budowle neogotyckie są często dużo ładniejsze i bardziej gotyckie niż oryginalny gotyk.
-----------------------
Czy ty widzisz co ty napisałeś?
Boże, czy ty widzisz co on napisał i nie trzasnąłeś go piorunem?

Dlatego wolę noegotyk i inne style historyczne - bo są wizualnie lepsze od pierwowzoru chociaż nie mają takiej historii jak coś oryginalnie gotyckiego.
-----------------------
Nie rozumiesz. Style historyczne są czymś w rodzaju potwora frankensteina, zszytym z różnych, nie pasujących do siebie w sensie estetycznym/organicznym elementów. Może nie tak groteskowym, bo nie miały straszyć - ale nie zmienia faktu że SĄ PRZETWORZONE, SZTUCZNE, NIENATURALNE. Więc nie brnij w tą analogię dalej, bo cały czas podkopujesz obronę filmu na którym ci zależy.


Dla odmiany TFA jako neogotyk jest jak młode wino, które powstało na bazie najlepszych szczepów roślin wybranych z wąskiego katalogu najlepszych plantacji. Wtedy wino choć młode i tak będzie pobudzać zmysły naturalną słodyczą, nawet bez 10 lat leżakowania bo zrobiono je z najszlachetniejszych elementów.
-----------------------
Jakkolwiek uważam że to zbyt pochlebna opinia, do tej analogii nie mam uwag.

Re: Ostateczny strój Luke`a

Podsumowując.

1.Świat przedstawiony w SW mi zwisa totalnie,
2.Wszystko może zniknąć, nawet miecze świetlne,
3.Nic mnie nie obchodzi polityka, środowisko naturalne poszczególnych planet, czy dane techniczne dla technonerdów
4.Nic mi po pilotach z ANH, Duchu z Rebelsów czy innych smaczkach.
5. ...kompletnie mi nie zależy by oglądać w nowej trylogii dzieje wielkiej trójki - zasadniczo ujmując to całkiem niezły pomysł był by zabić Hana Solo
Luka i Leia mogą sobie zniknąć na jakiejś tam wyspie czy innej pustyni
Luke i Leia muszą być na marginesie wydarzeń, już wystarczy że w TFA Han był razem z Rey, Finem i Kylo Renem na pierwszym planie
https://youtu.be/NSFA7FQ7bYE?t=23

https://youtu.be/mIe2TLPryJw?t=45

Jedi vs Sith i wszechobecna Moc - to jest dla mnie istota SW.
No to mamy Jedi vs Sith w TFA:
https://youtu.be/j3XZiJyePEI?t=106
Raptem 70 sekund.

Przy założeniu, że Luke jest ostatnim Jedi a Rey to Lord Sith (zapewne krewna Palpatine`a, to tłumaczy jej MOC).

PS
Pojedynek wygrał Jedi (mimo, iż miał wiatr w oczy), bo to Lord "Rey" Sith mrugnęła 2 razy.

Qel Asim - może już nie broń TFA, bo to "niedźwiedzia przysługa"* dla wszystkich, którzy ten film lubią.

*zabijamy kamieniem muchę na czole śpiącego przyjaciela, a przy okazji i jego samego.

Re: Ostateczny strój Luke`a

- że budowle neogotyckie są często dużo ładniejsze i bardziej gotyckie niż oryginalny gotyk.

Nie są. Czasmi sprawiają tylko takie wrazenie (zresztą, jaki gotyk - wcześny? francuski? niemiecki? ). Neogotyk świeci światłem odbitym jeno.

Dlatego wolę noegotyk i inne style historyczne - bo są wizualnie lepsze od pierwowzoru chociaż nie mają takiej historii jak coś oryginalnie gotyckiego.

To trochę jakby powiedzieć że wolisz zamek z czołówki Disneya od oryginałów. Niby "de gustibus", ale tłumacze to raczej faktem że miałeś mało do czynienia z szeroko pojętym oryginalnym gotykiem (wizualizacji historii ale też i wiary zamkniętej w kamieniu), a nasz Polski Gotyk jest jednak bardzo ubogi w porównaniu do europejskiego zasobu.

Krótkie zilustrowanie problemu:

Oryginał:

https://s3.eu-central-1.amazonaws.com/locationscoutnet/images/2016-10/eltz-castle-germany-i04y_b.jpeg

Oryginał po rozległej rekonstrukcji;

https://i.ytimg.com/vi/RRdg4bmVzwo/maxresdefault.jpg

Makieta udająca coś, czym nigdy nie była - choć ładna
http://cdn-image.travelandleisure.com/sites/default/files/styles/1600x1000/public/1493153100/12-summer-NEUSCHWANSTEIN0417.jpg?itok=bkZH-UNk

Dla odmiany TFA jako neogotyk jest jak młode wino, które powstało na bazie najlepszych szczepów roślin wybranych z wąskiego katalogu najlepszych plantacji.
Ale to dalej będzie "blend", który może być bardzo dobry, tyle że wymaga wiedzy i precyzji w dobieraniu komponentów. Z drugiej strony, można (jak w wiekach minionych) zlewać wszystko jak leci do wielkiej beczki i potem poic tym pospólstwo w karczmach, nie bawiąc sie w sublimowanie smaków.

Ranga zabytku rośnie wraz z wiekiem, toteż OT robi się co raz smaczniejsze jak wino które leżakuje w dobrej piwniczce.
Ale, jak już jesteśmy przy analogiach, to robi się zmaczniejsze bo od początku było dobre, szczep był własciwie przycięty, stok odpowiednio nasłoneczniony. Jeżel icoś było złe lub pośledniej jakości to z czasem raczej skwaśnieje, niż nabierze smaku.

Qel Asim - może już nie broń TFA, bo to "niedźwiedzia przysługa"* dla wszystkich, którzy ten film lubią. [2]

P.S. TFA mi się podobało i lubię ten film.

Re: Ostateczny strój Luke`a

Na razie odpiszę tylko Tobie, bo mam mało czasu chwilowo

HAL, Ty nie masz co robić że oglądasz na YouTube jakieś filmiki z rozhisteryzowanymi fankami?

Czemu te linki mają służyć?
To że jakaś fanka płacze na widok śmierci Hana Solo lub inna wrzeszczy z przerażenia bo Vader macha mieczem świetlnym, to dla mnie nic nie znaczy.

Jakbyś prześledził moją historię wypowiedzi na Bastionie - odkąd zacząłem się regularnie udzielać (czyli od 14.11.2011r.) to zapewne dostrzegłbyś jedną prawidłowość - nigdy mnie nie obchodziło to co myślą inni fani

Jak się z nimi w czymś zgadzam to miło, jak nie to trudno. Przeważnie też w SW podoba mi się to co innym się nie podoba lub jest na dalszym planie. Zdania nie zmieniam - a jak próbuję zmienić zdanie to i tak z czasem wracam do pierwotnej opinii. Przykład R1 jest tutaj idealny - w grudniu i styczniu robiłem wszystko by wzbudzić w sobie choć odrobinę sympatii do tego filmu. Na prawdę chciałem zmienić zdanie i cieszyć się tym filmem. Prawie się udało - zaakceptowałem go. Zresztą dalej go akceptuję, ale pierwotne wrażenie powróciło - to nie jest SW na jakie liczyłem i zasadniczo do prawdziwego SW w moim odczuciu wciąż temu tworowi daleko. Muzyka w R1 jest dobra, bitwa też - reszta to dno - no trudno, te dwa wymienione elementy są spełniają minimum wymagane do tego by się bawić podczas kolejnego seansu R1 - byle tylko nie oglądać tego zbyt często.

Moje podejście do SW jest niezmienne od ponad dekady - odkąd zetknąłem się z fatalnym EU postROTJ R1 jest do tych Legend za bardzo zbliżone - dlatego jest dla mnie obrzydliwe W sumie to kolejny powód by uwielbiać TFA - z jego powodu usunięto stary kanon. Aż mi się ciepło na sercu robi jak sobie przypominam ten piękny kwietniowy dzień w 2014 roku, kiedy Lucasfilm ogłosił kasatę EU - napisałem wtedy Veni, vidi vici w komentarzu do newsa na Bastionie - najcudowniejszego newsa jakiego Bastion kiedykolwiek opublikował

Niech żyje J.J.Abrams! Niech żyje Disney! Niech żyją Rey, Kylo Ren i Finn!

Re: Ostateczny strój Luke`a

-
Czemu te linki mają służyć?


Żebyś się może uśmiechnął, wyluzował i wyrzucił z siebie ten kij co go połknąłeś

Twoje wypowiedzi podsumowałem:

1.Świat przedstawiony w SW mi zwisa totalnie,
2.Wszystko może zniknąć, nawet miecze świetlne,
3.Nic mnie nie obchodzi polityka, środowisko naturalne poszczególnych planet, czy dane techniczne dla technonerdów
4.Nic mi po pilotach z ANH, Duchu z Rebelsów czy innych smaczkach.
5. ...kompletnie mi nie zależy by oglądać w nowej trylogii dzieje wielkiej trójki - zasadniczo ujmując to całkiem niezły pomysł był by zabić Hana Solo


Ja Ciebie rozumiem doskonale.
Ty chcesz po prostu obejrzeć fajny film, taki który będzie Ci się podobał.
Niekoniecznie mający coś wspólnego z SW, może mieć tytuł Star Trek, Trek Wars albo Wars Wars itd.
I nie ma w tym nic złego - tak trzymaj i baw się dobrze.

Re: Ostateczny strój Luke`a

Aha, fajnie Dziękuję za możliwie najłagodniejsze określenie mnie gburem jakie można było wymyślić
Tak jak pisałem - mój stosunek do SW ukonstytuował się ponad dekadę temu, także jeśli połknąłem jakiś badyl to właśnie wtedy - czyli zdążył się już ze mną zrosnąć

Nie, ja chcę Star Wars, a nowe SW są i/lub nie są tym wszystkim co napisałem, a Ty zebrałeś

Re: Ostateczny strój Luke`a

Jest uśmiech, jest poprawa.

Piszesz: nigdy mnie nie obchodziło to co myślą inni fani

To działa w obie strony, więc kompletnie nie rozumiem po co wszędzie opisujesz swoją traumę po R1 (9 miesięcy po premierze - czyżby coś się wykluło?)

Re: Ostateczny strój Luke`a

Nic się nie wykluło. Po prostu po tym jak wróciłem z ostatniego turnusu kolonii, turnusu który mnie o mało nie wyprowadził z równowagi psychicznej leczę się terapią starwarsową. Oglądam TFA na wyrywki, zabrałem się za nadrabianie III sezonu Rebelsów (swoją drogą serial wreszcie zaczyna być taki jaki powinien być od początku), gram w różne gry SW, no i przesiaduję na Bastionie po ponad dwóch miesiącach przerwy.

Z tym zdaniem nt. tego co myślą inni fani, chodziło przede wszystkim że w kluczowych dla mnie sprawach nie zwracam uwagi na zdanie innych lecz kurczowo trzymam się swojego. Natomiast nie wykluczam tego by poczytać/posłuchać co inni mają do powiedzenia, czasem można dzięki temu uzupełnić swoją opinię lub ją ugruntować jeśli wcześniej nie występowała. Dlatego rozmowy z fanami są dla mnie cenne

Re: Ostateczny strój Luke`a

http://www.zamek-pszczyna.home.pl/wz/index.html

Muzeum Zamkowe w Pszczynie, będące de facto pałacem w stylu neobaroku francuskiego - cudeńko po którym mam przyjemność oprowadzać od czasu do czasu. Styl historyczny, obiekt "neo" - jedno z bardziej znanych muzeów w Polsce.

Re: Wiadomości o VIII i IX

Hamil.

Chyba się wygadał :x

Tweet już skasowany, trailer chyba 9 października - screen:

https://i.redd.it/dr44mfpkurmz.png

Re: Wiadomości o VIII i IX

Przecież to Hamill. Znów sobie jaja robi.

Re: Wiadomości o VIII i IX

Wtedy po co kasowałby tweeta.

Poza tym ten trailer po prostu już musi pojawić się w październiku. Obstawiałem 16ty, ale może być tydzień wcześniej - 9? Czemu nie?

MSW też słyszał o trailerze w październiku. Zresztą to żadne odkrycie, nie będą wypuszczać drugiego trailera na miesiąc przed premierą.

Re: Wiadomości o VIII i IX

https://www.reddit.com/r/StarWarsLeaks/comments/7144b0/mark_was_just_trolling/

Jednak trollowal. Znowu. Ale ten trailer i tak może się tego 9tego pojawić. Chociaż pewnie 16tego, na dwa miesiące przed, jak przy poprzednich filmach.

Re: Wiadomości o VIII i IX

Nie wiem kiedy będzie trailer, ale też obstawiam jakąś datę w okolicach połowy października.

Dawać to TLJ

Disney, dawać to TLJ bo, kurde, nie ma o czym rozmawiać na Bastionie. Bazy robi statystyke polubień TFA, Qel, Kathi i Finster sprzeczaja sie o style architektoniczne, a ja pisze głupie tweety do Pablo i Hamilla.. Żądam skrócenia roku do 6 miesięcy.

Re: Dawać to TLJ

Dawać TLJ, Rebelsów, nawet FoD, cokolwiek

Re: Dawać to TLJ

Polecam dwumiesięczną przerwę od bastionu (tak jak zrobiłem w tym roku) i potem jeszcze miesięcznego bana (takiego jak miałem w zeszłym roku), wtedy nie ma problemu z brakiem tematów do rozmów. Skracając o kilka dni wrócisz idealnie na premierę TLJ.

Re: Dawać to TLJ

-wrócisz idealnie na premierę TLJ

Właśnie tego się troche obawiam, co tu się będzie wyprawiać po premierze TLJ. Chyba, że zachwyci wszystkich [wiem, Qel, wiem] jak RO.

Re: Dawać to TLJ

Wtedy to bedzie dopiero ciekawie Juz sie nie umiem doczekac.

Re: Dawać to TLJ

Mossar, idziesz z narzeczoną? Namówiłeś ją na to? O.o Jak?! :v

Re: Dawać to TLJ

Seller ma bana, ale choć garstka niezadowolonych musi zostać. A jeśli o mnie chodzi, to na ten moment nic nie wskazuje, żebym miał się tym zachwycić tak jak RO, ale teoretycznie jest to możliwe.

Re: Dawać to TLJ

Poza moimi osobistymi odczuciami ktore natiralnie beda dla mnie najwazniejsze to drugim wyznacznikiem czy film jest dobry bedzie to czy jedziecie po nim tak jak po TFA czy stwierdzicie ze jest "w miare dobry" albo chociaz sredni

Re: Dawać to TLJ

-Żądam skrócenia roku do 6 miesięcy.
To nierealne.

Żądam dwóch filmów SW rocznie!!!

Re: Dawać to TLJ

Chciałbym, żeby to było realne, ale KK nie zgodzi się na to, żeby oba filmy ze sobą konkurowały;/

Re: Dawać to TLJ

Nie muszą być dwa w grudniu.
Jeden film latem, drugi zimą i będzie OK.

Disney - słyszysz mnie?

Re: Wiadomości o VIII i IX

Trailer podobno jednak 9 października.

https://twitter.com/StarWarsNewsNet/status/912797486120624128

Niecałe 2 tygodnie

Re: Wiadomości o VIII i IX

Ja czekam do końca tygodnia na zwiastun, później mogą go sobie wsadzić
Jak już tyle wytrzymałem bez, to wytrzymam te ostatnie 2 miesiące
http://pl.memgenerator.pl/mem-image/k-rwa-dam-rade-pl-ffffff-1

Re: Wiadomości o VIII i IX

I to jest przyrzeczenie godne Samuraja!

TLJ może być najdłuższym filmem SW

www.starwarsunderworld.com/2017/09/report-last-jedi-could-be-longest-star.html?m=1

Miałam obawy o czas dla tyłu postaci, a tu taka plota. Klawo.

Re: TLJ może być najdłuższym filmem SW

Kurczę, byłoby super, gdyby to była prawda
Mam nadzieję że tak jest

Re: TLJ może być najdłuższym filmem SW

Pamiętam jak Abrams opowiadał/żartował o czterogodzinnej wersji TFA - wyobrażałem sobie te wspaniałe światy i przygody, które "trzeba" będzie wyciąć aby "niedzielny widz" mógł wysiedzieć w kinie do końca
I nadzieja, że może będzie wersja rozszerzona na BD gdzie zobaczę te wspaniałości - a tu lipa, wielka ściema (jedynie Kylo w "Sokole" był wart uwagi).

Dla mnie SW nigdy dość - niech TLJ trwa jak najdłużej.

Re: TLJ może być najdłuższym filmem SW

Mam nadzieję, że kiedyś wydadzą PORZĄDNĄ wersję rozszerzoną, np. coś w stylu reżyserskiego Lotr z masą nowych, rzeczywiście coś dających scen i porządnym materiałem zza kulis, bo wydanie tfa rozszerzone to była kpina.

A niestety dłuższe filmy (te 3-4h) najzwyczajniej się nie kalkulują, więc coś trwającego 2h 30 min. już jest uznawane za długie, szkoda.

Dłużej nie znaczy lepiej

Moim zdaniem te wszystkie wersje "rozszerzone" to strata czasu. Nie przypadkiem sceny lądują "w śmietniku". Pamiętam, jak pierwszy raz zobaczyłem rozszerzonych "Aliens". Rany boskie, co za kaszana, film stracił nie tylko tempo, ale swoją istotę polegającą na odkrywaniu tajemnicy zagłady stacji razem z oddziałem marines.

A film długości 2.5h jest naprawdę długi. Mi jest ciężko na czymś takim "wysiedzieć".

Re: Dłużej nie znaczy lepiej

W przypadku tfa akurat by się przydała taka wersja, bo widać, że druga część filmu leci na łeb na szyję z tempem i braknie ekspozycji. Oczywiscie, jeśli film jest do dupy to więcej scen jego jakości raczej nie podniesie.

Dla mnie seriale są za długie i nie daje rady ich sledzic, z kolei filmy 2h 30 min. jeśli mi się podobają to spokojnie wysiedzialabym te jedną godzinę dodatkowo, dlatego coś od 3 do 4 h na jeden raz byloby fajne. Nieprzypadkiem chyba lotr to moje ulubione filmy, idę na każdy maraton jeśli jest w kinie, a trwają ponad 3 h każdy. Ale to moje osobiste preferencje.

Re: Dłużej nie znaczy lepiej

Co do seriali, zgoda w 100%, seriale wymagają dziś zaangażowania w 100% na dziesiątki czy setki godzin. To jest dla mnie nie do zaakceptowania ale rozumiem, wymagania biznesowe streamingu takie są. Trzeba widza "zahaczyć" i uzależnić.
Nie bardzo rozumiem o co chodzi z tą utratą tempa przez TFA. Ja mam wrażenie, że owszem film nieco zwalnia w drugim akcie (co jest konieczne) ale potem z nawiązką odrabia. Możesz pokrótce wyjaśnić?

Re: Dłużej nie znaczy lepiej

Nie, nie utratą, wręcz przeciwnie - od lądowania na Takodanie akcja zaczyna zapierniczać niemiłosiernie, wszystko się dzieje za szybko. Do tego momentu tempo jest idealne. W drugiej części brakuje mi większej ekspozycji, bo jest zbytnie naładowanie akcją. I to wrażenie miałam po każdym seansie.

Re: Dłużej nie znaczy lepiej

Wszyscy się zgodzą, że druga część filmu jest słabsza - ale oboje macie rację, bo akcja i zwalnia, i przyspiesza zarazem.
Zwalnia na Takodanie i potem już nie może wrócić do dawnego tempa, bo niby jest atak i akcja w bazie FO, ale to jest bardzo statyczne i już bez emocji.
Natomiast przyspiesza w tym sensie, że brak "większej ekspozycji" czyli mamy np. takie błędy logiczne jak rozkaz z D`qar do Poe:
"Wychodźcie z nadprzestrzeni bo Han wyłączył pole"
A to dlatego, że nie ma czasu i nie chcą przedłużać filmu.

darth_numbers:
Moim zdaniem te wszystkie wersje "rozszerzone" to strata czasu.

Z perspektywy zwykłego widza, który chce miło spędzić dwie godziny i nie ma jakiś specjalnych preferencji, to oczywiście masz rację.
Inaczej wygląda sytuacja, gdy widz ma jakieś upodobania i na przykład jest fanem.
Oczywiście każdy film to oddzielny przypadek, osobiście posiadam sporo filmów i w większości przypadków wolę obejrzeć te dłuższe wersje (jasne, że kupuję tylko te które już z jakiś względów polubiłem).
Długo broniłem się przed wersjami reżyserskimi "Władcy Pierścieni" ale jak już obejrzałem, to już nigdy nie będę oglądał tych "wykastrowanych". To samo Hobbit, a nie powiem, że jestem fanem Śródziemia, ale jak tu nie docenić wizji tego świata.

Re: Dłużej nie znaczy lepiej

A ja wręcz przeciwnie. Reżyserska wersja Władcy dłużyła mi się niemiłosiernie, chociaż jestem fanem Śródziemia. Sam Hobbit trzyma poziom mniej więcej do polowy trylogii - potem aż chciałem przewijać niektóre sceny, bo wyglądały jak zwykłe zapychacze nic nie wnoszące do fabuły. Nie chcę sobie nawet wyobrażać jak nudna musiała być wersja reżyserska Bitwy Pięciu Armii. Niemniej sam żałuję niektórych uciętych scen w wielu filmach - czy to w SW, czy we Władcy (bo po paru usuniętych scenach płakałem, choć stanowiły mniejszość), czy to jeszcze w innych.

Re: Dłużej nie znaczy lepiej

Jak nie oglądałeś wersji reżyserskiej Bitwy Pięciu Armii, to zrób to - właśnie ta część została najbardziej brutalnie pocięta na kawałki i wychodząc z kina czuło się iż coś jest nie tak (ja byłem lekko zdegustowany, bo niektóre akcje pojawiały się z pupy zupełnie).

Re: Dłużej nie znaczy lepiej

Szczerze mówiąc jestem skłonny uwierzyć, że to ta lepsza część filmu została wycięta. Dzięki Hal, zobaczę przy następnej okazji.

Re: Dłużej nie znaczy lepiej

Aaaa, OK, teraz rozumiem. Ale osobiście uważam, że większa ekspozycja jest wrogiem energetycznego stylu gwiezdnych wojen. Z drugiej strony można odnieść wrażenie, że ta gorączkowa akcja jest nawet trochę wbrew stylowi i wizji JJA, ale zdecydowano się na takie prowadzenie narracji świadomie i celowo - po części w hołdzie Lucasowi z okresu Star Wars`77, a po części być może w celu maksymalnego zbliżenia się do ducha pierwszego filmu. Nawet kosztem lekkiego "przegięcia", film ma wywoływać u widza odczucie "to są starwarsy". Moim zdaniem to się udało, TFA to film akcji "jak książka pisze".

Wracając do ekspozycji w drugim akcie, jak to wg Ciebie powinno wyglądać? Czego tam konkretnie Tobie zabrakło?

Re: Dłużej nie znaczy lepiej

W drugiej części filmu scena akcji goni scenę akcji. Nawet narada wojenna w bazie Resistance, która miała być w zamiarze odpoczynkiem od akcji wypadła jak jedna z takich scen i w moim odczuciu wypadła groteskowo. Ta właśnie scena powinna być większą rozkminą dowództwa nad atakiem na Starkillera. Finn, Poe i Rey mogli mieć choćby jedną więcej scenę w bazie Resistance, głównie dla wyeksponowania jakoś Poe. Hux i Kylo po wizycie u Snoke`a aż się prosili o jakieś kolejne słowne starcie przy wychodzeniu od niego. Zniszczenie Starkillera przez Poe mogło trwać dłużej, żeby nie wyglądało jak bułka z masłem. Chewbacca po stracie Hana mógłby wpaść w większy szał, a potem żal. Jakoś wykorzystać sensowniej tych obcych u Maz Kanaty, choćby Chewie mógłby się z którymś poklocic. Spokojnie można bylo powiedzieć w jednej scenie czemu Kylo ma taki miecz (kto nie czyta książek ten nie wie). Scena przesłuchania mogła być dłuższa.

I w pierwszej części dla mnie element akcji i ekspozycji postaci był perfekcyjnie wyważony. Potem tego mi zabrakło, tak samo jak scen spokojniejszych i dlatego druga część jest dla mnie o wiele gorsza.

Re: Dłużej nie znaczy lepiej

Evening Star napisał:
Spokojnie można bylo powiedzieć w jednej scenie czemu Kylo ma taki miecz (kto nie czyta książek ten nie wie).
-----------------------

Ale tak naprawdę... po co komu ta wiedza? Nikt długo nie wiedział, dlaczego Indiana Jones posługuje się batem, co wcale nie umniejsza tej postaci. Nikt do końca nie wie, czym tak naprawdę zajmował się Rick i dlaczego uciekł z USA (ten typ z Casablanki). To właśnie element tajemnicy sprawia, że pewne postaci są tak wspaniałe.
Nadmierna ekspozycja wcale nie pomaga filmowi, szczególnie filmowi akcji.

Re: Dłużej nie znaczy lepiej

Wprawdzie ja również uważam, iż nie należy wszystkiego wyjaśniać i wolę ten "element tajemniczości" o którym piszesz. Jednak zgadzam się z Evening Star, że pewne elementy zostały zrobione na łapu-capu i przez to nie mają takiej mocy, czy też nie można ich traktować poważnie (narada w bazie, wyjście z nadprzestrzeni itd.)

A tak z zupełnie innej beczki:
Jaki film akcji?
Zauważyłem to już wcześniej u innych użytkowników, gdy krytykowali np. R1, że miał być film wojenny, szpiegowski i jakiś tam jeszcze.
Skąd takie informacje?
Czytamy jakieś przecieki na temat filmu, ale często zbyt dosłownie je traktujemy, gdy ktoś powie że film będzie taki czy owaki (np. bardziej mroczny). To są tylko jakieś wskazówki, ewentualnie czyjeś odczucia - dla jednego będzie strasznie a dla drugiego śmiesznie.

To w końcu Gwiezdne Wojny - "AMERYKAŃSKI FILM FANTASTYCZNO-NAUKOWY"
https://meansheets.files.wordpress.com/2011/05/star-wars-polish-movie-poster.jpg

Re: Dłużej nie znaczy lepiej

W oryginalnych zamierzeniach Lucasa starwarsy miały być oldskulowym, rozrywkowym filmem akcji. No i takie w zasadzie są, w każdym razie OT, prequele trochę sie zagubiły, ale gdzieś ten rdzeń tam jest, TFA to powrót w wielkim stylu do korzeni. Dlatego piszę "film akcji", bo to jest właśnie to, siłą napędową tego filmu jest akcja, wydarzenia, tempo, to nie jest żadne character drama czy inne smuty. Dlatego tam nie ma miejsca na ekspozycję, czy jakieś tracenie czasu na narady i rozkminy w dowództwie. Gdy filmy gwiezdnowojenne tracą tempo, tracą swoją magię i siłę oddziaływania, nagle wyłażą na wierzch te wszystkie niedorzeczności. Można o Lucasie powiedzieć dużo niezbyt dobrych rzeczy, ale na pewno nie to, że nie rozumiał swoich widzów i swojego własnego dziecka. Za czasów OT podkreślał, zależy mu na tempie i jak najszybszym przechodzeniu do kolejnej sceny, dopiero w epoce PT stracił do tego rękę (albo pracował z niewłaściwymi ludźmi).

Co do R1 to wszyscy twórcy od początku podkreślali, że chcą zrobić coś innego, a wyszło moim zdaniem dokładnie to samo, tylko gorzej. Miał być film wojenny (szpiegowski), tak mówili zaangażowani w proces twórczy. Piątka za dobre chęci, naprawdę trzeba docenić to, że ktoś w końcu stwierdził "warto spróbować zrobić coś innego" ale wygląda to tak, jakby jednocześnie ktoś inny zaczął bawić się w hamulcowego, i dlatego wyszło jak wyszło.

Re: Dłużej nie znaczy lepiej


od lądowania na Takodanie akcja zaczyna zapierniczać niemiłosiernie

Na Takodanie była wycięta scena z Pluttem, ale potem zasadniczym problemem była wadliwa koncepcja "jak przekonać Hana, żeby poleciał w paszczę lwa ratować Rey", czyli "będą w nas strzelać, musimy atakować".

Re: TLJ może być najdłuższym filmem SW

Nie wydadzą. Nigdy nie wydawali takich wersji SW i nigdy nie wydadzą.

Re: TLJ może być najdłuższym filmem SW

Jeżeli chodzi o dodatki do płyt to faktycznie jest biednie.
A jeżeli chodzi o wersje rozszerzone, to jednak połowa filmów SW jest dostępna już tylko w wersji rozszerzonej - mam tu na myśli OT SE i "Mroczne widmo", które w kinach było wyświetlane z okrojoną wersją wyścigu. Tak więc TPM dostępne na płytach jest właśnie taką wersją rozszerzoną/reżyserską.

Re: TLJ może być najdłuższym filmem SW

Chcą sprawić, by widzowie się zanudzili i wyszli w trakcie?

Re: TLJ może być najdłuższym filmem SW

I do takiego posta Pani Moderator się nie przyczepi.

Re: TLJ może być najdłuższym filmem SW

Ze mną można normalnie dyskutować, bo nie zmieniam zdania co post. Czy mój stosunek do TLJ się zmienił? Nie.

Re: TLJ może być najdłuższym filmem SW

Ty już masz na pewno wyrobione zdanie co do IX, takie samo jak do TLJ, które będzie identyczne nawet po seansie, więc tak - w tej kwestii będziesz betonowy. Co nie zmienia faktu, że połowa postów, które wypluwasz nie wnosi nic do tematów w których piszesz, a wręcz zachęca do kłotni. I trochę tu się dziwie skąd poblazliwosc moderacji, bo w końcu nie jesteś użytkownikiem z jakimś kosmicznym stażem. Nie wiem, nadal rozkminiam xD

Re: TLJ może być najdłuższym filmem SW

Evening Star napisał:
I trochę tu się dziwie skąd poblazliwosc moderacji, bo w końcu nie jesteś użytkownikiem z jakimś kosmicznym stażem. Nie wiem, nadal rozkminiam xD
-----------------------

Radzę nie wnikać, bo to raczej nie Twoja sprawa.

I nie mów mi, czy mam wyrobione zdanie, czy nie, bo może się okazać, że będę zachwycony TLJ (choć wątpię xD).

Re: TLJ może być najdłuższym filmem SW

Wiem do czego pijesz. Kathi po prostu w kontekście tamtego oscarowego tematu ucięła prewencyjnie, wysoko prawdopodobny scenariusz. Rozgorzała być dyskusja nad sensem oscarow, gdzie princess robiłaby fikołki logiczne, rozciągałaby się dyskusja na sto postów, paru userów by nerwy puściły i znów zaszło by to wszystko za daleko w krytyce princess jak ostatnim czasy. Dobrze wyszło i tyle.

Re: TLJ może być najdłuższym filmem SW

Może by rozgorzała, może nie, gdyby na Princess znów nie wsiadło tyle osob. Po prostu chodzi mi o jednakową miarę, nic więcej.

Re: TLJ może być najdłuższym filmem SW

Nie ma (a zwłaszcza w internecie) czegoś takiego jak jednakowa miara xD. Uwielbiam te puste hasło

Re: TLJ może być najdłuższym filmem SW

Tak, ja wiem, że fora to koła wzajemnej adoracji itp. Przerabialam nie raz boleśnie czym kończy się wytykanie tego forumowej władzy i poplecznikom, ale jakoś nadal mnie to mierzi xD

Re: TLJ może być najdłuższym filmem SW

Może i nie ma, ale być powinno.

A na pewno nie powinno być tak, że jak Princeska powie cokolwiek, to zaraz potem "silna grupa pod wezwaniem" radośnie po niej depcze.

I tak, wiem, ona też święta nie jest

Re: TLJ może być najdłuższym filmem SW

Ja tak samo. Martwiłem się, że jak na tyle postaci i wątków, które już w międzyczasie zapowiedziano, to może zwyczajnie zabraknąć czasu trwania całego filmu. Jeśli potwierdzi się, że TLJ to będzie najdłuższy jak dotąd film Star Wars, to przynajmniej w tej kwestii będę spokojniejszy.

Re: TLJ może być najdłuższym filmem SW

Ale to tak naprawdę 15 min. więcej niż tfa. I tak bez szału, ale lepsze to niż nic.

Re: TLJ może być najdłuższym filmem SW

Obecnie najdłuższym filmem spod znaku SW jest Atak Klonów. Nie wyszło to na dobre... Oby tu było inaczej.

Re: TLJ może być najdłuższym filmem SW

Ja lubię AOTC więc dla mnie wyszło dobrze

Re: TLJ może być najdłuższym filmem SW

Właśnie. Ja kocham AotC i jedyne o co mogę mieć pretensje, to o to że w ogóle wycięto z niego kilkanaście minut, jak i fakt że nie wydłużono z godzinkę.

W sumie imo jednym z nielicznych plusów przejęcia SW przez Disneya jest to że mogą coś pomajstrować kiedyś, i powypuszczać jakieś właśnie wersje reżyserskie epizodów. Chyba bym ze szczęścia padła i nie wstała.

Re: TLJ może być najdłuższym filmem SW

Princess Fantaghiro napisał:
Chyba bym ze szczęścia padła i nie wstała.
-----------------------
Brzmi intrygująco. Tak właśnie zrób.

Re: TLJ może być najdłuższym filmem SW

Właśnie to jest ten poziom Bastionu. Dziewczyna pisze o swojej miłości do AOTC, a spotyka się z dziecięcym pie***leniem i trollowaniem. Banda imbecyli (i tu nie odnoszę się do nikogo konkretnie), którzy sieją nienawiść krytykując wszystko i wszystkich. Ja osobiście uważam, że takie osoby powinno się banować, nawet jeśli niekoniecznie posługują się wulgaryzmami. Chodzi bardziej o to, że zaburzają sens danej wypowiedzi...

Re: TLJ może być najdłuższym filmem SW

Touche!

Bo w tym cała zabawa, żeby machinator od własnej poległ machiny

HAL, chapeau Bas

Re: TLJ może być najdłuższym filmem SW

Chłopie i czemu Ty się dziwisz. Niestety, pewna część fanów SW i co za tym idzie bywalców tej strony to nerdoza w różnych formach i postaciach, środowisko patologiczne. Princess jest jeszcze do uratowania, ale z każdym kolejnym wątkiem, w którym leje się krew, coraz bardziej przechodzi na Ciemną Stronę Nerdozy.

A co do AOTC to popieram tu Princessę w 100%, dla mnie to zdecydowanie najlepszy z Prequeli i zupełnie niesłusznie gnębiony.

Re: TLJ może być najdłuższym filmem SW

Atoc to film- ofiara. Karykatura miłości w postaci romansu Padme i Skywalkera, pierdołowate, bez jajeczne dialogi w rodzaju gadki o piasku skutecznie psują seans. Fajne rzeczy też tam były, bo kreacja Mcgregora to zawsze wartość dodatnia dla sw. Geneza klonów jest ok. Tylko jeżeli główny rdzeń filmu- kluczowa postać i jej interakcje- jest skopany, to ciężko o nie wywołanie negatywnych odczuć względem całości. Anakin w ATOC to jest straszna lama, emocje odgrywane w paru momentach na poziomie szlachetnego surowca,z którego strugano Pinokia. Do dziś mnie bawi, "straszliwe" wyznanie o wyrżnięciu tuskenów. Takie napinanie się na pokazanie, że potrafisz, kiedy równolegle masz tak naprawdę wy**** ale chcesz wszystkich okłamać, że wcale nie. Tylko problem w tym, że większość łapie cwaniaczka na tym, że że kłamie ;>

Straszny plastik-fantastik w ogóle wychodzi z tego filmu w paru momentach. Sekwencja walki z bestiami na arenie jest dla mnie uosobieniem jakiegoś takiego zinfantylnienia. Star Wars zawsze było bajeczką, ale imo w tych starych epizodach jest pewna szlachetność. Czy to przez powszechną surowość tamtego okresu, kompletnie inną do barokowego przepychu prequelowego okresu.

Ja nie jestem w stanie jarać się ep II. Koło prób jakiejś szlachetniejszej fantastyki pokroju filmowego Władcy pierścieni to nie stało. Jak na ironię to ten film jest w sumie takim uosobieniem przymiotnika zdyisneyowania filmu przez co niektórych userów.

Autentyczne disneyowskie star warsy mi nie śmierdzą, aż taką dziecinadą jak tamto.

Re: TLJ może być najdłuższym filmem SW

editStar Wars zawsze było bajeczką, ale imo w tych starych epizodach jest pewna szlachetność. Czy to przez powszechną surowość tamtego okresu, kompletnie inną do barokowego przepychu prequelowego okresu, czy pewna tajemnicę osnuwającą moc z klasycznej trylogii.

Re: TLJ może być najdłuższym filmem SW

Wiesz, ja się nawet mogę zgodzić że Twoje merytoryczne zarzuty są w 100% uzasadnione.

że to plastik - fantastik

I co z tego?

W pewnym momencie w filmie rozbrzmiewa "Across the Stars"

I cała reszta nie ma już znaczenia.

To trochę jak z Rebelsami - jest , jest dobrze.

Re: TLJ może być najdłuższym filmem SW

Kiedy Prequele były tylko doniesieniami prasowymi i plotkami na grupach dyskusyjnych, ludzie spodziewali się, że Prequele będą Bóg wie jakimi arcydziełami, na miarę Ojca Chrzestnego, spodziewano się nawet oparcia konstrukcji filmu na drugiej części "Chrzestnego". Szybko się okazało, że nic z tego nie wyszło, i że próba zrobienia z Gwiezdnych Wojen character study spaliła na panewce. Dlatego tak naprawdę słabość Anakina jako postaci, przerysowane reakcje, cały ten romans, to wszystko wcale mi nie przeszkadza. Ten drewniany romans wcale mnie jakoś wtedy nie odrzucał, napady szału (i kilka demonstracji złego humoru) Anakina wydawały się na miejscu, no bo przecież trzeba gościa jakoś ustawić jako zmierzającego ku ciemnej stronie. Wiadomo, nie jest to pokazane w dobrym stylu, ale jakoś zupełnie zepsute też nie jest, po prostu nie funkcjonuje jako rdzeń opowieści, ja w każdym razie tego tak nie odczuwam. Dla mnie rdzeń AOTC to śledztwo, podróż, rozdzielenie i ponowne spotkanie bohaterów, powoli wyłaniająca się prawda o spisku rozkwitającym od lat. To wszystko zawiera kilka ciekawych pomysłów fabularnych (które potem Lucas w ROTS kompletnie olał) plus fakt, że w porównaniu to TPM film w końcu ma tempo. Coś się tam rusza, jest akcja, zdarzenia, ich konsekwencje. Całość po prostu trzyma się kupy.

Czy naprawdę ten film jest taki plastikowy? Stylistycznie, wizualnie, tak to trochę wyszło, poza tym niektóre sekwencje faktycznie są niepotrzebne, wydają się być wsadzone na siłę, tak jak fabryka czy ta walka z bestiami. Prawdę mówiąc, nigdy nie miałem wrażenia jakiegoś zinfantylnienia starwarsów poprzez te sceny. Faktycznie jest to trochę głupawe, ale jestem w stanie AOTC wiele wybaczyć. Głównie właśnie dlatego, że jego struktura i tempo są poprawne, film ma też odpowiedni, względnie jednolity nastrój, którego nawet nie psują to pojedyncze dziwne gagi ("die, jedi dogs" - głupie ale autentycznie śmieszne, "this party`s over" - nie na miejscu ale "gangsterskie").
Stare starwarsy wydają się szlachetne, owszem, mam wrażenie że to dzięki ogromnej charyźmie wykonawców głównych ról. Trio z Prequeli po prostu nie działa, każda z postaci osobno jest OK, ale razem... nie mają zupełnie żadnej mocy, żadnej charyzmy, nie ma między nimi życia, tej tzw "chemii". Szkoda.

No i disneyowskie starwarsy. W żadnym wypadku dziecinada, wprost przeciwnie. Lekkie ale z głębią, najlepszy film z cyklu od 1977. Czy TLJ będzie w stanie utrzymać ten poziom? Być może jakimś cudem się uda, ale to chyba naprawdę będzie musiał być cud.

Re: TLJ może być najdłuższym filmem SW

Te uczucie kiedy czytasz czyjś długi post, i zgadzasz się ( i to chyba nawet naciągajac) z jakimiś dwoma zdaniami z całości...

Re: TLJ może być najdłuższym filmem SW

Zinfantylnienie igrzysk na Geonosis i szlachetna dianoga w zgniataczu śmieci? No, na pewno. Infantylne to było śmieszkowanie z C3PO i sekwencja w fabryce.

Pisałem u YodyZgredka, że problemem AOTC jest indolencja Lucasa w zakresie napisania i reżyserii interakcji między istotami. Wystarczyłoby to uratować nożyczkami, żeby nie wyglądało jak Klan, i mielibyśmy naprawdę świetny epizod (a mógłby być rewelacyjny, gdyby te sceny napisał i nakręcił kto inny).
http://www.star-wars.pl/Forum/Temat/21928#667993

Re: TLJ może być najdłuższym filmem SW

-
Dla mnie rdzeń AOTC to śledztwo, podróż, rozdzielenie i ponowne spotkanie bohaterów, powoli wyłaniająca się prawda o spisku rozkwitającym od lat. To wszystko zawiera kilka ciekawych pomysłów fabularnych (które potem Lucas w ROTS kompletnie olał) plus fakt, że w porównaniu to TPM film w końcu ma tempo. Coś się tam rusza, jest akcja, zdarzenia, ich konsekwencje.


Tak, pamiętam iż byłem w lekkim szoku na początku filmu - tak bardzo różnił się od TPM.
Z tym, że ja lubiłem "Mroczne widmo" i ta zmiana była mocno odczuwalna, ale na plus - ja zawsze to powtarzam iż jestem zwolennikiem różnorodności SW.
Niech każdy film będzie inny!
Po co się ograniczać?

Należy się skupiać na tym co jest dobre, a w AOTC jest wiele świetnych rzeczy.
Cała krytyka skupiła się na "piasku, który jest szorstki i wszędzie włazi"

Zapominając o wszystkich innych wspaniałościach, które możemy (dzięki Lucasowi) obejrzeć w tym filmie.
Co wcale nie oznacza, że wszystko było cacy (fabryka), ale znajmy proporcje DOBRO>zło.

Re: TLJ może być najdłuższym filmem SW

Hal, przyjacielu, masz wyjątkową zdolność do uciążliwego porównywania niezwiązanych ze sobą sytuacji.

Re: TLJ może być najdłuższym filmem SW

Uśmiałem się. Good job Renn!

Re: TLJ może być najdłuższym filmem SW

Osobiście powiem tak, mam słabość to infantylnego podejścia Princessy. I zanim rzucicie mi się do gardła, to sprostuję. Z grubsza chodzi o to, że dziewczyna jest no, po prostu święcie przekonana, że wszyscy wokół niej pochwalają jej "Kolorowe pościki". Tak wnioskuję po nieustannym zwracaniu jej uwagi i braku reakcji, odpowiedniej reakcji, bądź najlepiej zmiany z jej strony. Nie mam nic do jej kontrowersyjnych poglądów, może nawet wynosić do niebios "Trylogię Wendiga". Chodzi mi o to jak przekazuje swoje zdanie i swoje poglądy. Rozumiem unikalność, ale ludzie, to szczypie w oczy.

Mój post nie był w tym wypadku agresywny, a raczej żartobliwy i jednostrzałowy, więc nie rozumiem aż takiego dużego oburzenia, ale przyznaję, że mogło to na papierze wyglądać no, jak hipokryzja.

Re: TLJ może być najdłuższym filmem SW

General Rennobi napisał:
Chodzi mi o to jak przekazuje swoje zdanie i swoje poglądy. Rozumiem unikalność, ale ludzie, to szczypie w oczy.
-----------------------

O to to. Głównie właśnie o to się rozchodzi. Pozostaje mieć nadzieję, że groźba (a raczej ostrzeżenie) Kathi dały jej w końcu do myślenia i się uspokoi.

Re: TLJ może być najdłuższym filmem SW

Ale to juz wszyscy wiedza. Nie musisz sie Halowi tłumaczyć ze swoich postow xD

Re: TLJ może być najdłuższym filmem SW

Wszyscy wiedzą, wszyscy bezsilni obarczeni tyranią kucykowej księżniczki. A tak serio, może masz rację xD

Re: TLJ może być najdłuższym filmem SW

Cyfra, skończ już.

Re: TLJ może być najdłuższym filmem SW

Cyfra nie żyje. Nie jesteś na bieżąco, Natalio.

Re: TLJ może być najdłuższym filmem SW

Nie żyje= został uziemiony i nie ma dostępu do Bastionu.

Re: TLJ może być najdłuższym filmem SW

Masz jakieś dowody, że to on? Bo jak nie, to raczej nie na miejscu jest takie pisanie.

Dubbing

Może ktoś wie, bo ja się nie orientuję. Kiedy zacznie się nagrywanie dubbingu do Ostatnich Jedi? A może już został nagrany, bądź jest w trakcie?

Re: Dubbing

General Rennobi napisał:
Ostatnich Jedi?
-----------------------

Nie trolluj! xD

Re: Dubbing

Uczę się od najlepszych.

Re: Wiadomości o VIII i IX

Kolejne dni to kolejne przecieki o trailerze 9 października. Teraz doszła do tego jeszcze kwestia biletów, a jak bilety i trailer, to pewnie i plakat. Tak jak to miało miejsce z TFA i RO.

https://www.reddit.com/r/StarWarsLeaks/comments/741z3b/advanced_tickets_for_tlj_will_be_sold_on_october/

Re: Wiadomości o VIII i IX

I Rian coś zapowiada. Kto wie, może zobaczymy coś dzisiaj?

https://i.imgur.com/znNEnHu.jpg